IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Zrujnowany park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14, 15, 16  Next
AutorWiadomość
Ryuuki
Kagetsu
Kagetsu
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1673-kagetsu#35067 http://vampireknight.forumpl.net/t1725-kagetsu
Zarejestrował/a : 01/03/2015
Liczba postów : 219


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Paź 25, 2015 7:06 pm

No i złapał zwampirzoną na całego Cherry by ta w końcu po chwili wgryzła się w jego szyję, jęknął przy tym cicho, ale jako wampir był już przywykły do gorszego bólu, ten był do niego jakimś dziwnym tokiem myślenia przyjazny. Stał tak spokojnie dopóki dziewczyna nie nasyciła się tyle ile póki co musiała, kątem słuchał słów szlachetnej
-Wiem, że nie ty, sam urwałem łeb sukinsynowi który to zrobił. Nie chodzi o przemianę, a jej poczucie winy, wciąż się zamartwia tym, że kogoś musi skrzywdzić by zaspokoić głód. Nawet jeśli sam chce jej ją dać to odmawia, dlatego musiałem czekać do tego momentu. Głupol gdyby mógł dałby się zagłodzić.
Odpowiedział jej choć nie było zbyt komfortowe to z taką przylepą. Jednak wolał by to jego krew wypiła, niż kogoś innego, to by dopiero była zagwostka. Po chwili czuł, że ssanie robię się szczególnie nieprzyjemnie i tyrpnął ją czule
-Hej dzielna pijaweczko może przeżuć się na coś co zaraz nie zemdleje z braku oleju w żyłach.
Powiedział to wręcz trochę rozbawiony sytuacją. Pociągnął Cherry za sobą w stronę torby którą zostawił, teraz przynajmniej się uspokoiła, usiadł na wystającym kawałku fontanny i wyciągnął z przedniej kieszeni woreczek z krwią
-Masz wypij to, żeby znów cię nie męczyło za pięć minut. Fajnie by było gdybyś dotarła do człowieczeństwa bez kogoś na sumieniu, jak dasz się owładną swojemu pragnieniu to może tak być. Żadne z nas nie jest w stanie się temu przeciwstawić.
Mówił spokojnie i pogłaskał ją, a jeśli skorzysta z woreczka to tym bardziej uśmiechnie się do niej niemal dumny, musiała się nauczyć, ze pewnych rzeczy nie da się zmienić, można odwlec lecz nie w nieskończoność.-łaściwie to co tu się stało, ten zapach drażni nos okropnie, a co do tego czy to starczy, to na razie musi, już i tak niedługo.
Uśmiechnąłsię przy tym niemal szaleńczo i spojrzał na Cherry
-mamy zgodę!!
głos jakim to powiedział wręcz nie pasował do niego wcale, więc mogło to wyglądać co najmniej zabawnie.
Powrót do góry Go down
Cherry
Cherry
Cherry
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1757-cherry-stark#37196
Zarejestrował/a : 13/04/2015
Liczba postów : 351


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sro Paź 28, 2015 7:31 pm

Szał głodowy w końcu jej minął i kiedy zdała sobie sprawę że wgryzła się w szyję Kagetsu oderwała się od niego zakrywając dłonią usta.
- umm.. wybacz.. nie panowałam nad tym.. nie chciałam cię.. - wymamrotała ocierając dłonią krew z ust i oblizała języczkiem resztki. Na całe szczęście Kagetsu był bardzo wyrozumiały i czuły. Zrobiło jej się głupio, obiecała mu kiedyś ze da się napić własnej krwi. Teraz to ona piła jego posokę i nie zdołała sie jeszcze odwdzięczyć za to co dla niej zrobił. A dług rósł i rósł za każdym razem co raz bardziej. Na słowa wieści o uzyskanej zgodzie od Esmeraldy uśmiechnęła się łagodnie biorąc w dłonie woreczek z krwią. Jej spojrzenie przeniosło się na Elyse a potem na Kagetsu.
- dziękuję.. że mnie powstrzymałeś.. ona.. ona uratowała mi życie.. nie wybaczyłabym sobie gdybym rzuciła się jej do gardła po tym wszystkim.. - powiedziała łapiąc w kły skrawek woreczka z krwią i przebijając je delikatnie. Małymi łyczkami siorbała zawartość krwi dawców kątem oka obserwując całą scenerię gdzie przed chwilą stoczyła walkę na śmierć i życie.
- zabiłam.. jedną kobietę.. chciała zagryźć małe dziecko.. nie chciałam jej pozwolić.. więc rzuciła się na mnie.. ale.. mogłam ją tylko ogłuszyć.. mimo tego.. - zaczęła się mu spowiadać ze swoich czynów. Oczka straciły blask i spojrzenie wlepiła w ziemię.
- mimo tego.. pociągnęłam za spust i zastrzeliłam ją.. - wymamrotała nie kryjąc zażenowania jakie teraz czuła. Oddychała głębiej kończąc swoją porcję krwi i zgniotła plastikowy woreczek, teraz już zupełnie pusty w swojej dłoni.
- przepraszam.. - wymamrotała bardzo cicho.
Powrót do góry Go down
Elyse

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 520


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Czw Paź 29, 2015 6:12 pm

Na szczęście wampir powstrzymał Cherry przed impulsem rzucenia się na każdego w zasięgu wzroku. Ely spojrzała tylko smutno na tą scenę i nic nie mówiła. Postanowiła poczekać, aż brązowowłosa się uspokoi. Cóż, skoro ma już ochronę czerwona może się już zwijać. Więcej niż owy mężczyzna już nie zrobi. Rany są zalepione, to kwestia czasu aby i jej psychika doszła do siebie.
- Nie przejmuj się. Nikt w tym stanie nie panuje nad sobą, zresztą zastrzeliłaś ją a nie zabiłaś odgryzając głowę.. to już jakieś zachowanie kontroli nad sobą - chciała jakoś pocieszyć kobietę, ale czy jej się udało to już zależy od panny Stark.
- Może jeszcze kiedyś się spotkamy. Żegnajcie. Pilnuj jej - mruknęła na odchodne i odwróciła się plecami do dwójki pijawek. W końcu zniknęła za drzewami parku i ślad po niej zaginął.

zt

_________________

Can we pretend that airplanes in the night sky are like shooting stars
I could really use a wish right now, a wish right now, a wish right now


Elyse x Gabriel


Elyse song
Powrót do góry Go down
Ryuuki
Kagetsu
Kagetsu
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1673-kagetsu#35067 http://vampireknight.forumpl.net/t1725-kagetsu
Zarejestrował/a : 01/03/2015
Liczba postów : 219


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pią Paź 30, 2015 9:59 pm

Kage spojrzał na nią kiedy zaczęła się tłumaczyć, że nie chciała, wręcz zaśmiał się cicho i pstryknął ją w czółko niczym brzęczącą pszczółkę, ale na swój sposób było to delikatne
-Wiem, że nie chciałaś, nawet nie wiesz ile mnie cierpliwości zeszło na tym, by doczekać w końcu tego byś to zrobiła. Choć muszę przyznać, że jesteś bardzo wytrzymała, większość już dawno by się dała ponieść instynktom. Większość wampirów klasy E zachowują się bardziej jak zwierzęta niż ludzie, ty jednak się starasz o swoją ludzką część, nie wiem nawet czy nie za mocno.
Odpowiedział jej spokojnie uśmiechając się lekko cynicznie, ale to u niego było normalne, wręcz można było uznać, że kiedy tak wyglądał był naprawdę zadowolony, po prostu bawiło go to, że ktoś nie mógł tego zrozumieć, więc Cherry nie mogła mieć mu tego za złe, w głębi był dumny z tego, że piła jego krew a nie kogoś innego. Po chwili spojrzał na żegnającą się szlachetną i kiwnął głową na znak zrozumienia i za razem odpowiedzi na pożegnanie, po czym wrócił uwagą do dziewczyny.
-Nie zrobiłaś nic złego, czasem jest konieczne nawet coś takiego, w końcu wampir na głodzie to bestia nie myśląca racjonalnie, jeśli ceną jest życie które pragniemy chronić, nie ma nic złego w tej ochronie, choć czasem musi to mieć swoją cenę, niestety nie wszystkie wampiry zostają przemienione do końca by mogły żyć normalnie wśród nas, sama mi dziękujesz, ze cię powstrzymałem, przed atakiem na tą wampirzycę, myślisz, ze ona by była szczęśliwa gdyby po zabiciu go odzyskała trochę zdrowych zmysłów? Myślę, że nie... Ogłuszenie nic by nie dało, bo po przebudzeniu głód skłoniłby ja do zabicia kogoś innego.
Wampir tulił ją i w sumie myślał na głos na temat tego co się stało, a głos przy tym jak zwykle miał bez emocji spokojny, jakby wyprany z wszelkich wyższych emocji, te okazywał zawsze tylko chwilowo jak ową radość. Dodatkowo do tego wszystkiego co się stało z torby wychynął mały łepek i czując jak to zwierzęta maja w zwyczaju odczuwał smutek wampirzycy i wykaraskał się ze swego legowiska w materiale by zacząć się ocierać o jej nogi jakby pocieszająco, po chwili powąchał zgnieciony woreczek i polizał go jakby mając nadzieję, że jednak coś zostało, a wampir przypomniał sobie o swoich towarzyszach, wyciągnął z kieszonki z krwią kawałek wątróbki i dał jeden catbatowi, a drugi niedbale rzucił za siebie do fontanny nawet nie patrząc czy dobrze wycelował bo dało sie słyszeć za nimi ciche kłapnięcie wężowej paszczy
-Właśnie, u Esme pytałaś kto to Redo i Cezar. Teraz mam okazję ci ich przedstawić. Ten maluch łaszący się do ciebie to Cezar, jeden z wyników moich eksperymentów, jego oczy są przystosowane do dnia, lecz słuch ma nadal nietoperza. A za nami jest Redo, ponoć to jakiś żadki gatunek węża, błąkał się po bagnach głodny to go przygarnąłem, choć pierw chciał mnie wpieprzyć zamiast kotleta.
Przedstawił swoich pupilów i przyciągnął węża który widząc, ze jest spokojnie wrócił na Kage, mimo, ze był wampirem to i tak był stałocieplny, a wężowi było zimno na kamiennych ruinach.
Powrót do góry Go down
Cherry
Cherry
Cherry
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1757-cherry-stark#37196
Zarejestrował/a : 13/04/2015
Liczba postów : 351


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Lis 09, 2015 6:00 pm

Dziewczyna spojrzała na szlachetną i uśmiechnęła się delikatnie na jej słowa. Powoli podeszła do szlachetnej nim ta zdołała jeszcze się zabrać i ujmując jej dłoń w obie swoje wlepiła spojrzenie w Elyse.
- dziękuję.. za pomoc.. za wiarę we mnie.. i jeśli kiedyś.. kiedykolwiek będziesz potrzebowała pomocy.. nie wahaj się.. zrobię co w mojej mocy.. - powiedziała wyjmując wizytówkę schowaną przy kaburze. Podała ją nastolatce, na karteczce było imię, nazwisko i prywatny numer telefonu. Po czym skinęła jej głową na odchodne i wróciła do wampira stojącego nieopodal niej. Na twarzy wymalował się wyraz zaskoczenia gdy przyglądała się małemu stworzonku.
- jest taki uroczy.. niesamowity jesteś Kagetsu.. że potrafisz stworzyć coś tak uroczego.. - powiedziała pochylając się. Zaczęła głaskać delikatnie łebek i drapać za uszkiem zwierzątko. Dłonią po chwili przejeżdżała po grzbiecie malucha.
- może masz rację.. ale mimo to.. nie powinnam zabijać.. przyszło mi to tak łatwo.. nie pomyślałam wtedy.. - wzięła malca na ręce nadal jedna ręką miziając hybrydę pod brodą i po torsie patrząc w oczy wampira.
- możemy stąd iść gdzieś indziej.. ? To miejsce.. umm.. rozumiesz sam.. - mruknęła cichuteńko zerkając w miejsce gdzie były do niedawna zwłoki Desdemony. Nie chciała tam być, czuła zapach krwi swojej i Desdemony na sobie. Musiała wziąć prysznic i się przebrać. A towarzystwo Kage sprawiało że czuła się pewniejsza siebie i bardziej bezpieczna.
Powrót do góry Go down
Ryuuki
Kagetsu
Kagetsu
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1673-kagetsu#35067 http://vampireknight.forumpl.net/t1725-kagetsu
Zarejestrował/a : 01/03/2015
Liczba postów : 219


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Wto Lis 10, 2015 12:48 am

Kage uśmiechnął się lekko widząc, że dziewczynie podoba się zwierzątko, Cezar był dosyć drobny, bo trochę mniejszy od przeciętnego kota, więc miano uroczego jak najbardziej do tego zwierzaka pasowało, z czasem może mniej bo jeśli wampir dobrze przewidywał zwierzę będzie większe od kociego genodawcy przez wzgląd na mutację, ale ze zwierzętami to różnie bywało, może też taki zostać, tego nie był już pewien. Za to zwierzak na sto procent był już pewien, ze lubi tą panią bo głaskany zaczął mruczeć w dosyć specyficzni sposób i wydał coś co zaczynało się jak miauczenie lecz dźwięk kończył się bardzo wysoko a więc struny głosowe musiał mieć mieszane. Brzmiało to dosyć zabawnie jakby dźwięki pochodziły od zabaweczki a nie żywego okazu natury elementarnej. Jakkolwiek zwierzątko wylądowało na rękach dziewczyny i na nich się wygodnie ułożyło, za to wąż został z powrotem posadzony na szyi wampira, a więc każdy miał swojego "nosiciela i był zadowolony
-Ehhh... wiesz ile razy ja myślałem tak jak ty. Mogłem zrobić coś innego, ale tak na prawdę widać tak musiało być, widać nie mogło się stać nic innego. Chodźmy stąd. Odprowadzę cię do domu jeśli pozwolisz. W końcu lepiej nie mówić publicznie o naszej szansie na lepszy los. Wtedy ani ty ani ja nie będziemy musieli więcej rozmyślać, że coś mogłoby być inaczej
Odpowiedział jej zgadzając się bezsprzecznie, że najwyższy czas się stąd zabrać, w końcu zapach tu ani wspomnienia dziewczyny nie były zbyt przyjemne

[zt?]
Powrót do góry Go down
Mikoto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2509-mikoto-minoru#53432 http://vampireknight.forumpl.net/t2512-mikoto-minoru
Zarejestrował/a : 17/04/2016
Liczba postów : 54


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sob Maj 14, 2016 10:06 pm

Mikoto była całkiem zadowolona z siebie. Udało jej się zdobyć interesujące zdjęcia, będące zarazem mocnym dowodem... I na dodatek skopiować je, jak również i przesłać szefostwu. Uważała dzięki temu, że przez ten rok, jej praca posunęła się mocno do przodu. A co dalej...? To się jeszcze zobaczy. Musiała mieć pewność i więcej rzeczy, aby podjąć się czegoś bardziej ryzykownego.
A tak? To... Cóż, miała jeszcze inne zajęcie, które było zarazem jej przykrywką. Fotograf! Dokładnie. I dlatego też właśnie znalazła się tutaj, klękając na jedno kolano przed zniszczoną fontanną i robiąc kolejną fotografię. Miała już kilka zrobionych, które zarazem spodobały się jej na tyle, by je zostawić.
- Nie jest źle - mruknęła sama do siebie.
Zrobiła zdjęcie i wstała, otrzepując się, i rozejrzała się wokół. Trudno nie było zauważyć, że było tutaj bardzo cicho... Jak i pusto. Bardzo spostrzegawcze.
- Co by tutaj jeszcze... - poszła kawałek dalej, by szukać kolejnego obiektu, który mogłaby uwiecznić.
Jej myśli również krążyły ku samej pracy. Czuła niepewność związaną z faktem, że nie wiedziała dokładnie, co zrobić dalej. Ma zdjęcia... I przesłała je. Co zrobią z nimi ci na górze? Mogła jedynie zgadywać, ale pewne było to, że cel nie zmienił się, skoro nie kazali jej się wycofać. Czyli pozostawało jej wymyślenie odpowiedniej strategii.
Powrót do góry Go down
Azrael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2575-azrael-kuroiashita#54660
Zarejestrował/a : 12/05/2016
Liczba postów : 38


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Maj 15, 2016 7:30 am

Azrael jak to Azrael, podążał za świeżynką od zamkowej bramy, był wampirem, nawet dla początkującego agenta, był na pewno trudny do wykrycia, co równało się z elementem zaskoczenia. Wampir poruszał się bezszelestnie, aż w końcu postanowił odkryć swoją obecność, właśnie w tym zrujnowanym parku.. Ludzie to się chyba nigdy nie nauczą, dziewczynka powinna się cieszyć, że oprawca pracował dla rady, był paskudny, ale.. ograniczał go jakiś kodeks, no chyba, że go zdenerwuje, przecież tutaj nie było świadków! Aż oblizał usta na tą myśl, wychodząc z ukrycia, poruszał się główną dróżką, szedł przyśpieszonym krokiem za Mikoto, jego głowę skrywał kaptur. Jeśli, dziewczyna się odwróciła i również przyśpieszyła kroku, on zrobił to samo, jeśli przypadkiem zaczęła biec, on również zaczął biec, nie muszę tutaj chyba wykładać całej logiki, że wampir jest szybszy od człowieka.. Więc możemy również dojść do interakcji! Złapał -chłopca- za ramię, bo chyba na takiego pozował, ale kogoś takiego jak Zel' nie można była tak łatwo oszukać, kilka dłuższych spojrzeń i na pewno przejrzy ją na wskroś.
-Przepraszam.. Jednak muszę Ci zadać kilka pytań. - nie pokazywał kłów, nie wykonywał, żadnych gwałtownych gestów, ani nic z tych rzeczy. Jego głos, nie był nawet zły, był cholernie pozbawiony emocji, jakby gadać z jakimś cyborgiem.
-Jestem stróżem posiadłości, której tak usilnie robiłeś zdjęcia niedawno temu, mógłbym zobaczyć te zdjęcia? Jest to teren prywatny, a właściciel nie życzy sobie, by ktoś uwieczniał prywatną posesję na swoim aparacie, tudzież w internecie. Wiadomo jak to teraz jest. - naprawde liczył na współprace, jeśli takiej współpracy braknie, nie będę owijał w bawełne, Azek się wkurwi.. a tego chyba oboje nie chcieliśmy, prawda? Na jego twarzy gościł spokój, jeszcze, to się mogło bardzo szybko zmienić, w zależności od odpowiedzi jego jakże uroczego, nowego rozmówcy.
Powrót do góry Go down
Mikoto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2509-mikoto-minoru#53432 http://vampireknight.forumpl.net/t2512-mikoto-minoru
Zarejestrował/a : 17/04/2016
Liczba postów : 54


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Maj 15, 2016 1:26 pm

Dziewczyna jednak nie robiła żadnych podejrzanych rzeczy, skupiając się bardziej na fotografowaniu. Byłoby bardzo podejrzane, gdyby nagle zaczęła uciekać, prawda? Dlatego też, postanowiła nie przerywać zajęcia. Ciężko było nie zauważyć postaci, która zaczęła za nią podążać... Ale jeśli zobaczyła ją dopiero wtedy, gdy postanowiła się wyłonić, to od jakiego czasu ją śledziła? Mogła jedynie zgadywać.
Już znalazła kolejny dobry obiekt do fotografowania i miała robić kolejne zdjęcie, gdy właśnie została złapana za ramię. Ruch spowodował, że zrobiona fotka będzie z pewnością do niczego, przez co najpierw jęknęła, po czym wymamrotała jakieś przekleństwo. Kto byłby zadowolony, gdyby ktoś mu psuł zajęcie? Nie ona.
Uniosła głowę, by spojrzeć na nieznajomego. Co jest do cholery...
- Mógłbyś być bardziej ostrożniejszy? - mruknęła. - I puścić mnie? - nie podobało jej się to, że ktoś ją dotyka, zwłaszcza ktoś, kto nie musiał mieć dobrych zamiarów. A skoro byli tutaj sami... Do wszystkiego mogło dość... No, prawie. Nie zapowiadało się przecież, że pojawi się jednorożec.
Dobra, ale nie ma co się złościć, przecież powiedział "przepraszam". I pewnie tylko dlatego nie dostał opieprz za psucie, a to by zaś doprowadziło do nieprzyjemnej sytuacji. Więc również wysłuchała jego kolejnych słów, które, jak można się spodziewać, nie bardzo przypadły jej do gustu.
- Rozumiem - Prywatna posiadłość? Stróż? Ile trzeba mieć kasy na to wszystko?! Mimo to, teraz Mikoto cieszyła się, że ogarnęła to wszystko już wcześniej. - Móc, mogę pokazać - pomachała trochę aparatem i wzruszyła ramionami. Spoko, każe jej to usunąć? Nie ma problemu, zwłaszcza, że miała już pozałatwiane z tym. - Ale szkoda, że sobie nie życzy... - dodała jeszcze. Gdyby zgodziła się od razu, byłoby zbyt podejrzanie... Chyba. - Świetny budynek do uwiecznienia... Zastanawiam się, czy właściciel dałby się przekonać... - mruknęła. Tylko co na to wampir?
Powrót do góry Go down
Azrael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2575-azrael-kuroiashita#54660
Zarejestrował/a : 12/05/2016
Liczba postów : 38


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Maj 16, 2016 1:18 pm

To, że ją tylko złapał mocno za ramię, powinno być w ogóle spełnieniem najskrytszych życzeń. Mógł przecież od razu wbić w nią kły albo co lepsze, użyć na niej swoich zajebistych mocy i zmiażdżyć jej kręgosłup, niech nie narzeka, o! Oczywiście, że powiedział przepraszam, był kulturalny, do czasu aż ktoś go nie zdenerwował, zresztą Hiro urwałby mu łeb gdyby zamiast dobra, robił jakieś dzikie fazy, prawda? Nie ma robienia zdjęć, zwłaszcza jeśli się węszy zbyt dużo, to można stracić noc, a tego przecież nie chcemy, niestety Azrael nie miał pojęcia, że zdjęcia zostały wcześniej wysłane. Wyciągnął on rękę po aparat, przechylając głowę tym samym oczywiście puścił Mikoto, nie miał zamiaru ujawniać swojego wampiryzmu, swojej brutalnej natury, nie było takiej potrzeby. Czekał, aż dostanie do rąk aparat, nie był zbyt rozmowny, bo nie było takiej potrzeby, na pewno ta sytuacja może potoczyć się bardzo różnie, wszystko zależało od dziewczynki przed nim. Bardzo nie podobał mu się fakt, że węszyła, ale dopóki nie dostanie jasnej instrukcji od Hiro, żeby położyć temu kres, to nie będzie działał na własną rękę, po prostu te zdjęcia miały być usunięte. Był taki miły i nawet zrobił krok do tyłu, ale jak mówiłem już wcześniej nie miał zamiaru gadać z Mikoto, był wampirem czynu, niewielu słów. Gest był na tyle wyraźny, ta wysunięta dłoń oczekująca jej aparatu, aby potrafiła zrozumieć.. Nawet pół główek by zrozumiał, a Mikoto nim nie była, ktoś kto próbuje przechytrzyć oprawce rady, może naprawdę źle skończyć, o! No, ale to była jej decyzja, Azrael na pewno łyknie to, gdy zdjęcia znikną z aparatu.
-Wolałbym, żeby nikt się tam nie kręcił, jeśli to nie problem.. Jak wspomniałem, posesja jest terenem prywatnym. - w końcu otworzył usta by dodać swoją mowę końcową, gdyby trzymał w rękach mikrofon, prawdopodobnie zrzuciłby go na ziemię, niczym rasowy free styler, kończąc swoje wersety.
Powrót do góry Go down
Mikoto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2509-mikoto-minoru#53432 http://vampireknight.forumpl.net/t2512-mikoto-minoru
Zarejestrował/a : 17/04/2016
Liczba postów : 54


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Maj 16, 2016 10:16 pm

Jasne, oczywiście. Mikoto wręcz skacze z radości, że została pochwycona. Nie zapominajmy jednak, że nie wiedziała, iż nieznajomy był wampirem. Dlatego też mężczyzna został potraktowany jako natręt... Jednakże sama jasnowłosa była ostrożna, jeśli chodziło o ruchy. W sumie, kto by nie był, skoro byli we dwójkę, bez świadków? Aż można by się zastanawiać, czy jej umiejętności wystarczyły, aby powstrzymać go chociaż na chwilę.
Dlatego też westchnęła cicho i podała mu ten przeklęty sprzęt.
- Proszę bardzo - powiedziała do niego. - Tylko nie ruszaj innych zdjęć z łaski swojej. Nie chcę, by moja praca z ostatnich dni została zrujnowana.
Uszanuje to? Oby. W dzisiejszych czasach za byle co można oberwać, a przecież zawsze mogła pożalić się jakimś władzą, że wampir taki niedobry! Cóż, pewnie nic potem dobrego z tego nie wyszło, a same zdjęcia... Było jej to obojętne. To tylko przykrywka. Zrobiłoby się kolejne.
- Nic ci na to nie poradzę, jeśli ktoś inny by się pojawił - żachnęła. - Nie jestem jedynym fotografem na świecie, a wielu pewnie przyciągnie taka budowla. Jak już tak się nie stało... I właściwie, nie wszedłem na teren posesji - mruknął jeszcze. To akurat była prawda, nie przeszła przez bramę.
Za to zaczęła się międzyczasie zastanawiać, skąd właściwie wiedział, że to ona...? Zakładała na początku, że miała do czynienia z innym człowiekiem, więc... Co by to tłumaczyło? Wygląd? Ni cholera, zakrywała swoją twarz, by nie było widać. Ubiór? Odpada, tak się nie da szukać. Więc co? Chyba, że znajdująca się przed nią osoba rzeczywiście nie musiała być człowiekiem... I chwila, jak długo za nią szedł? Nawet nie mogła się spytać! Rany. Cóż, musiała najpierw zobaczyć, jak to wszystko by się potoczyło.
Powrót do góry Go down
Azrael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2575-azrael-kuroiashita#54660
Zarejestrował/a : 12/05/2016
Liczba postów : 38


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Wto Maj 17, 2016 4:03 pm

Ogólnie oboje powinni zapomnieć o tym wszystkim i po prostu tańczyć, tańczyć jakby miało nie być jutra, a pod stopami był tylko złocisty piasek greckich plaż. Ja wiedziałem, że to kobieta, jednak Azrael jeszcze tego nie wyczuł, ale naprawdę już niewiele mu brakowało.. Na pewno miała inny zapach, niż mężczyzna, nie pytajcie mnie skąd to wiedział.. Proszę. Kiedy aparat znalazł się w jego dłoni szybko przeglądnął wszystkie zdjęcia, szukał odpowiednich, przedstawiających stary zamek, a także powód, dla którego miał tam węszyć, ale poza przykrywką artystyczną nie znalazł specjalnego, czyżby miałby to już być koniec historii? Nie mógł zaatakować tej dziewczyny, w końcu nie miał na nic wystarczających dowodów, więc nie było mowy o napaści i kasowaniu pamięci, albo nawet morderstwie czy gwałcie, trochę smutno. Wampir uśmiechnął się, ale jeśli dziewczyna była dobrze obeznana, to można było widzieć jaki był wkurwiony.
-Hmpf. Masz nawet trochę talentu. - kliknął parę przycisków na aparacie kasując przynajmniej te zamkową część po czym oddał jej aparat, jeśli wyciągnęła po niego rękę, złapał ją mocno by spojrzeć w oczy.
-Wiem, nie musisz mi mówić, jak mam wykonywać swoją pracę, ja nie mówię Ci jak masz robić zdjęcia, poza małym faktem, żebyś ich nie robił w prywatnych posesjach. - puścił jej dłoń, ale można było stwierdzić, że Az był cholernie zły, aż z niego to wszystko parowało. Niestety, jak mówiłem, nie miał tutaj żadnych powodów by skrzywdzić dziewczynę, więc po prostu zrobił krok do tyłu, po tym jak już oddał jej aparat.
-Mogę na Ciebie liczyć, że już się nie zobaczymy? - skrzyżował ramiona na swojej klatce piersiowej, oh.. oh maleńka, żeby tylko on miał pojęcie o jej prawdziwej pracy.. To mogło by się skończyć źle, ale czy to był koniec spotkania? Tak, koniec oficjalnego, ale nie myślcie, że Az zostawi ją tak po prostu w spokoju, był wampirem, wiedział jak się ukrywać, w końcu znajdzie coś co mu nie spasuje, bo najwyraźniej miał swoje podejrzenia.. a wtedy, goodnight, sweet princess.
Powrót do góry Go down
Mikoto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2509-mikoto-minoru#53432 http://vampireknight.forumpl.net/t2512-mikoto-minoru
Zarejestrował/a : 17/04/2016
Liczba postów : 54


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sro Maj 18, 2016 7:28 pm

Nie ma to jak satysfakcja... Zwłaszcza w chwili, gdy wampir nie mógł na daną chwilę znaleźć na nią żadnych dowodów, które zdradzałyby coś więcej niż to, że jest fotografem. Aktualnie była bezpieczna... Chociaż częściowo. Tylko trochę ciężko nie zauważyć, że nie miał za dobrego nastroju. Spodziewał się czegoś więcej? Można było jedynie zgadywać, co właściwie chodziło mu teraz po głowie i jakie mógłby mieć niecne plany?
- Tsa... - mruknęła w odpowiedzi dziewczyna, wcale nie będąc zachwycona faktem, że wampir znalazł się tak blisko niej. Za blisko. - Dobra, zrozumiałem! Mógłbyś nie naruszać mojej przestrzeni osobistej?
Eh, natrętny. O co mu zaś chodziło? Rzucał się, jakby chodziło o tajemnicę państwową, a nie zwyczajną posiadłość. I właściwie, który strażnik chodzi i nachodzi kogoś, kto ośmielił się zrobić zdjęcie domowi? Mocno podejrzane.
- Nie wiem. Mam taką nadzieję, że nie - burknęła jeszcze, odsuwając się od niego o krok i ściskając w dłoniach aparat. Nie wiedziała jeszcze, że mogłaby być w najbliższej przyszłości śledzona... I co z tego by wyszło? Kto wie.
- Coś jeszcze potrzebujesz ode mnie, czy mogę skupić się na swojej pracy? - będzie mu nadal coś przeszkadzało? Może nie spodoba mu się wygląd dziewczyny? Zapach. Cokolwiek...
Powrót do góry Go down
Azrael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2575-azrael-kuroiashita#54660
Zarejestrował/a : 12/05/2016
Liczba postów : 38


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pią Maj 20, 2016 11:53 am

Nie było czego tutaj więcej szukać, Azrael nie miał możliwości udowodnić nic do Mikoto, więc po prostu zachował się normalnie, chociaż jej słowa drażniły go jak cholera, wiedział, że dziewczynka ma tutaj przewagę, ale, ale to jeszcze nie koniec. Jeśli myślała, że wszystko skończy się dobrze, skoro poszła robić foteczki w zamku, to chyba coś się jej pomyliło! Jeszcze śmiała mu coś powiedzieć o przestrzeni osobistej, oj niech on się tylko dowie o niej czegoś więcej, wtedy nie będzie się już w ogóle krył i przegryzie jej tętnice, jaki on był pamiętliwy! Nie zamierzał się już odzywać na jej kąśliwe uwagi, niech sobie tylko zapamięta, że w tym momencie podpisała na siebie wyrok, bardzo cholerny sadystyczny wyrok. Azrael burknął tylko coś pod nosem, po czym rzeczywiście puścił dziewczynę i odwrócił się do niej plecami. Wystawił rękę w góre, machnął nią i zaczął zmierzać w stronę cienia, użyć osłony nocy jako swojego płaszcza. Pięści się same zaciskały, ale jak mówiłem, w tej chwili nie mógł zrobić nic więcej, ale to się dopracuje już niebawem, nie minęło bardzo długo kiedy po prostu wszedł za drzewa, zniknął w osłonie nocy i tam... tam się przyczaił... to wszystko było za bardzo podejrzane, nikt o zdrowych zmysłach nie zapuszcza się w ten tereny, a już zwłaszcza bez żadnego powodu, krążą o tym miejscu legendy, krążą trupy każdego kto się w ogóle tam zapuścił, więc po co ryzykowac? O tym panienka Mikoto przekona się już niebawem, całkiem niebawem. Azrael oblizał kły przyczajając się w krzakach jak rasowy pedofil pod przedszkolem, ale.. Taka praca!

Zt.
Powrót do góry Go down
Mikoto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2509-mikoto-minoru#53432 http://vampireknight.forumpl.net/t2512-mikoto-minoru
Zarejestrował/a : 17/04/2016
Liczba postów : 54


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Maj 23, 2016 9:27 am

Aktualnie to wygrywała Mikoto! Hura i takie tam. Szkoda tylko, że pewnie będzie miała jedynie przez kłopoty i to niemałe. Wychodziło na to, że wampirowi nie dało się wmówić jakże logicznego wyjaśnienia, jakim był fakt, że po prostu była zaciekawiona tamtym miejscem. Nie weszła nawet na teren posesji... Więc też nie powinno być problemów, prawda? A tutaj jednak coś takiego. I na dodatek, jeśli potem poszuka coś więcej o niej, dowie się, że nie jest z tych regionów. Zupełnie. Więc, mogła też nie wiedzieć, że tamto miejsce jest be, straszne i tak dalej.
Oczywiście, jasnowłosa nie miała pojęcia, że wampir zamierzał ją śledzić dalej. Jedynie co sprawiło, że tym bardziej miała się na baczności to jego zimny uścisk... Bardzo zimny, wręcz nieludzki. A takie odniosła wrażenie, będąc już nastawiona na bardziej paranormalne rzeczy. Więc, więcej ostrożności nie zaszkodzi, prawda?
Czy coś właściwie jeszcze? Raczej nie. Po jego odejściu, znów skupiła się na fotografowaniu poszczególnych obiektów, by po jakiejś godzinie opuścić to miejsce.

z/t
Powrót do góry Go down
Godric

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1508-godric#30492 http://vampireknight.forumpl.net/t1528-godric http://vampireknight.forumpl.net/t2538-relacje-godrica#53827 http://vampireknight.forumpl.net/t2537-kartoteka-godric-a#53825 http://vampireknight.forumpl.net/t2098-godric http://vampireknight.forumpl.net/t1890-apartament-godric-a
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 202


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Maj 30, 2016 7:29 am

Rozmowa z nauczycielem nie przebiegła dokładnie tak jak myślał początkowo Godric, jednak czy chłopak się tym, jakoś głównie przejął? Oczywiście, że nie. Nawet to że ma iść jutro z rana do szkoły, do nauczyciela pewnie po szlaban, nie ruszało go. Miał w dupie jaką kare dostanie i na pewno nie zamierzał jej wykonywać. Posprzątał już hall po całym zamieszaniu i tyle nauczycielowi musi starczyć, a jak nie to niech spierdala.
Jednak co go przygnało, aby iść tutaj? No lepiej nie pytać, bo chłopak pewnie sam nie znał odpowiedzi. Zwyczajnie wybrał się na spacer po mieście, a skończył tutaj. Oczywiście wiedział, że można natrafić na niebezpieczeństwo i w ogóle jednak nie będzie przecież przez to siedział zamknięty w domu. Jak coś go złego spotka, to trzeba powiedzieć trudno i żyć dalej... A nie spinać dupę, bo taki jest Los..
Maszerując między uliczkami omijało go wiele osób. W takim pośpiechu, mało kiedy się zwraca kogo się mija. Zazwyczaj nasze oczy są skierowane w ekrany telefonów. Godrica jednak takie rozrywki nie kręciły, dlatego podczas spaceru rozglądał się, patrzył co ciekawego i mniej ciekawego mija. Wylądował jednak w parku, co się nieco chwile okazało, był on nieco zrujnowany? A nie... Był całkowicie zniszczony. Gdzieniegdzie ino były szczątki, fontanny i takie tam. Mimo to takie widoki nie odstraszyły młodego człowieka, który postanowił nieco bardziej poznać ów park.
Pokonując kolejne metry parku, udało mu się natrafić na paru ludzi, albo też wampiry, nie do końca umiał ich rozróżnić. Cóż uczył się, jak na razie. Może kiedyś będzie umiał ich rozróżnić, bo bladą cerę mają i ludzie... No ale wracając. W jego oczy rzuciło się kilka ćpunów, albo i żebraków, ale jak na taki park to to w sumie nie jest dziwne.
W chwili jednak kiedy szedł dalej, jego oczy zlokalizowały wysoką i bez wątpienia o pokaźnej posturze. Sam był wysoki, jednak przy tej osobie, to niestety był na pewno niższy. Do tego jego ubiór... Taki inny, jak na te czasy.
A niby to ja jestem dziwny...
Mimo wszystko stanął nieco z dala, obserwując go, bo jednak jak na razie nie zamierzał do niego podnosić. Z prostej przyczyny, był podejrzany... Osoby tak się ubierające nie mogą być normalne, dlatego lepiej trzymać się z nimi na dystans. Jak na razie wiele nie widział, bo tylko jego tyły, no ale może się to niebawem zmieni. Sam jednak stał koło jakiś drzew, które były prze alejce w parku, bo jak na razie zaintrygowała go dziwna postać niedaleko w sumie od jego osoby.

_________________
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 974


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Maj 30, 2016 8:11 pm

Nikt się nie spodziewa hiszpańskiej inkwizycji- Tak w dzisiejszych czasach żartowali sobie internauci, ale to był fakt. Zapewne nikt się nie spodziewał, iż rodowity Hiszpan, należący do dawnej inkwizycji najzwyczajniej powróci do kraju w którym szerzyła się populacja wampirów.
Był tutaj ostatni raz około rok temu, kiedy akcja z pojmaniem Samuru nie doszła do skutku, a Garruch nie chcący pościgu, po prostu uciekł poza granicę, gdzie dawna Szara policja po prostu nie miała zbyt dużych kontaktów. Teraz wszystko się uspokoiło. Gabriel był rok starszy, ale przy jego wieku nie miało to żadnego znaczenia. Powrócił oczywiście ze swoją 'kocicą', która biegała zapewne gdzieś w górach- nie przepadał za trzymaniem jej blisko siebie, kiedy nie miał takiej potrzeby.
Wróćmy jednak do teraźniejszości i tego co robił w danej chwili Garruch. W mieście było wiele wampirów i wielu życzyło ludziom źle- niemniej inkwizytor nie był do końca człowiekiem przez co wampiry bardzo chętnie z nim rozmawiały. Chłopak chodzący po zrujnowanym parku złapał go własnie na rozmowie z niewielką wampirzycą, którą zasłaniał swoimi masywnym cielskiem.


Rozmowa była raczej jednostronna i ponadto rozmówczyni strasznie szybko mówiła... Nie dało się dosłyszeć słów niewiasty z większej odległości, lecz kiedy zapach śmiertelnika dotarł do obu postaci, wampirzyca od razu zareagowała. Zarzuciła swoimi dziwnie ułożonymi włosami i wychyliła się zza wielkoluda.
-Jakiś człowiek tu przyszedł. Tak więc czas na mnie. Nie zamierzam się brudzić
Teraz kiedy na drodze jej słów nie stała wielka postać, słowa poszły dalej, aż do uszu młodzika.
Garruch zareagował zerknięciem przez ramię. On oczywiście nie wyczuwał ludzi. Czuł zapach krwi wampirów i na tym koniec. Chłopak jednak mógł dojrzeć blask jego czerwonych ślepi.
-Idź więc...-Odezwał się niskim tonem głosu, który wyrażał bardzo proste uczucie- gniew. Trudno było powiedzieć czy był bardziej zirytowany rozmówczynią, czy może sytuacją.
Wampirzyca prychnęła, zarzuciła znów włosami i obróciła się na pięcie po czym odeszła. Gabriel odprowadził ją wzrokiem, aż po pewnym czasie obrócił się w stronę drzew pomiędzy którymi widział chłopaka...
-Wypad do domu, dzieciaku...-Rzekł krótko i stał jak słup soli czekając na reakcję człowieka.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Godric

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1508-godric#30492 http://vampireknight.forumpl.net/t1528-godric http://vampireknight.forumpl.net/t2538-relacje-godrica#53827 http://vampireknight.forumpl.net/t2537-kartoteka-godric-a#53825 http://vampireknight.forumpl.net/t2098-godric http://vampireknight.forumpl.net/t1890-apartament-godric-a
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 202


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Maj 30, 2016 9:04 pm

Hiszpańska inkwizycja. Wiedział może co to pojecie ogólnie oznacza, jednak nie miał z tym pojęciem bliższego kontaktu, bo niby skąd. Był jeszcze młody, jak i na razie skupiony na tym by się nieco doszkalać jako łowca. A co dopiero dalej. Zresztą może nie wyglądał na gówniarza, bo mimo to wygląd go postarzał, to jednak miał sporo edukacji przed sobą. Do tego nawet jeśli wiedział że w mieście jest pełno wampirów i już z nie jednym miał do czynienia, to przy łowcach i tych bardziej doświadczonych łowcach w sumie był nikim. Jednak Godric uważał że może sobie raz do czasu pozwiedzać nieco głębiej miasto. Strachu przez spotkaniem wampira nie czuł. Bo wiedział na co się szykuje skoro zwiedza takie zakamarki.
No cóż... Dostrzeżenie jakieś kobiety za taką ścianą było czymś trudnym, mimo to jeśli rozmawiali, to musiało ich tam trochę być słychać. Mniejsza o to o czym gadali, chodzi o sam odgłos, a jeśli mówili cicho, to Godric dopiero zorientował się, ze olbrzym prowadzi rozmowę po tym, kiedy kobieta postanowiła odejść od mężczyzny. Mimo to nie wiedział czemu, ale blask czerwieni oczu człowieka(?) nie zdziwił go. Tak myślał że to wampir, bo nie potrafił sobie wyobrazić człowieka o takiej posturze. A mimo to pomylił się.
Chyba im przeszkodził w rozmowie... Ups, jakże mi przykro... No ale cóż... Nie zrobił tego specjalnie, więc nie można go obrzucać całą winą. Jebać to! Skupmy się jednak na tym iż Garruch po rozmowie obrócił się do chłopaczka, Godrica który nic nie zrobił sobie z tego. Może nieznajomy wyglądał jak z horroru, jednak to nie oznacza, że ma trząść portkami na jego widok.
Odezwał się w końcu, choć w cale nie musiał, jednak słowa usłyszane przez młodszego spowodowały u adresata nic innego westchnienie. Nie zamierzał iść do domu, a może go nie miał! Co?
-Niby dlaczego... Mam takie samo prawo tu bycia, jak ty. Coś Ci się nie podoba, to sam się stąd wynoś.
Toż to chłopczyk igrał z ogniem, o czym doskonale wiedział, jednak czy powiedział coś złego? Typu kłamstwo? Nie, ale głos oczywiście jakim, to powiedział, a był on chłodnym a nawet kpiącym mógł podnieść poziom gniewu Inkwizytora.
Mimo to nie zamierzał zbliżać się do mężczyzny, nie chciał ryzykować. Nie był to jednak strach, był po prostu ostrożny, woląc zachować dystans. Może nieco zmienił położenie, stając stabilniej na ścieżce parku, która była pokryta warstwą mchu. Poza tym zerknie krótko na telefon sprawdzając godzinę, a była ona grubo po ciszy nocnej.
Późno w sumie już...
Mrukną w swoich myślach chowając telefon, do kieszeni płaszcza i w nim zostawił łapy, rozglądając się po parku, zerkając czy ktoś jest w okolicy poza ich dwójką. nikogo nie zobaczył, albo źle patrzył...
-Nie jesteś stąd?
Skoro nie widywał ludzi, wampirów z takim stylem jak nieznajomy, to chyba nie grzech będzie zapytać czy on jest stąd. Wystarczyła odpowiedz tak albo nie. Nie musiał jednak odpowiadać, jego sprawa. Podczas wypowiadania pytania, dało się słyszeć, charakterystyczny dziek dla odbezpieczania broni. Nie zamierzał jak na razie atakować, ale przezorny zawsze ubezpieczony, nie?

_________________
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 974


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Maj 30, 2016 9:49 pm

Garruch nie należał do gadatliwych osób, a już w szczególności nie do takich, które zwierzają się byle komu... No i to samo tyczyło się obrażania jego osoby. Gówniarz zasłużył na lekcję, którą popamięta.
Najważniejsza lekcja: Zaskoczyć przeciwnika to jeden z najlepszych sposobów na wygraną.
Wyczekał na odpowiedni moment, a tych było sporo. Zerknięcie w komórkę, rozglądnięcie się...
I tak oto w czasie kiedy padło pytanie, Godric zauważył, że jego rozmówca się rozpłynął i ułamek sekundy później poczuł za sobą obecność wielkoluda, który nie dał mu nawet chwili na ogarnięcie sytuacji. Kiedy tylko Garruch usłyszał odbezpieczenie broni, od razu pochylił się, odchylając głowę na prawą stronę(aby nie oberwać czubkiem głowy chłopaka) i sięgnął do obu jego rąk, zaciskając na jego nadgarstkach swoje łapska, co przypominało zaciskanie na imadle- w końcu jegomość miał siłę wampira krwi B.
I bam. Takiej natychmiastowej reakcji to się chłopina nie spodziewał. Czy aby teraz nie podejdzie mu serce do gardła?
-Nie Twoja sprawa, chłopcze. A teraz grzecznie zabezpieczysz znów broń i mi ją oddasz.- Zimne łapska jeszcze mocniej się zacisnęły, powodując prawdziwe uczucie miażdżenia ich. Poza tym te zimne łapy inkwizytora mogły jeszcze mocniej się zacisnąć...
Garruch kiedy tylko usłyszy kolejny charakterystyczny dźwięk zabezpieczenia broni, pomoże mu w wyciągnięciu dłoni w górę, a raczej sam je po prostu uniesie.

/Miałem taki mały problem bo nie wiedziałem, gdzie ta broń się znajduje/gdzie po nią sięgnąłeś. Mam nadzieję, że to nie problem *^* //

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Godric

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1508-godric#30492 http://vampireknight.forumpl.net/t1528-godric http://vampireknight.forumpl.net/t2538-relacje-godrica#53827 http://vampireknight.forumpl.net/t2537-kartoteka-godric-a#53825 http://vampireknight.forumpl.net/t2098-godric http://vampireknight.forumpl.net/t1890-apartament-godric-a
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 202


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Maj 30, 2016 10:23 pm

Spoko ziomek XD Jak coś jest źle to opierdalaj od razu, albo... Karaj postać, jak chcesz XD

Cóż każdy mógł reagować w różny sposób, dlatego nic dziwnego że Garruch się zirytował się słowa młodszego wziął jako obrazę. Było to do przewidzenia. Godric popełnił błąd i to nie jeden, no ale cóż wolał wiedzieć czy ktoś ich jeszcze obserwuje czy też nie, a godzina... To w sumie była zbędna czynność, no ale błędy się zdarzają. Ale... Za każdy trzeba płacić. Bez wyjątku.
Nim się zorientował mężczyzny nie było tak gdzie był jeszcze sekundę temu, przez co zmrużył oczy. Nie zdążył jednak się obrócić, bo poczuł nieznajomego za sobą, do tego je jego łapy. Czuł je doskonale, dlatego nic dziwnego, ze jego ręce czując dotyk lekko drgnęły. Garrich jednak na prawej ręce, a dokładniej na końcówce rękawu z płaszcza poczuje średniej wielkości coś twardszego, na pewno jakiś przedmiot ukryty w materiale. Jednak przez ten przedmiot pewnie nacisk na rękę był mocniejszy...  Nie wydał z siebie jednak żadnego dźwięku bólu czując jak jego ręce ulegają sporemu naciskowi. Oczywiście to czuł, ale starał się po sobie tego nie okazać. Pozwolił wampirowi dokończyć swoje słowa i teraz to niestety cicho syknął, kiedy łapska Inkwizytora zacisnęły się jeszcze mocniej.
-Masz racje.
Nie miał innego wyboru, jak poddanie się na obecną chwile, przez co po chwili nic dziwnego, że postąpił zgodnie z zachcianką mężczyzny i zablokował broń, po czym pozwoli je wyjąc z kieszeni, razem z bronią, którą po chwili ułoży na dłoni, niczym na tacy. Choć musiała to nieco komicznie wyglądać, no ale nie było.  W chwili jednak jeśli wampir zechce sięgnąć po broń, Godric poruszy jednym z palców by upuścić broń nim zostanie odebrana. Wampir mając dobry refleks złapie ją, jednak w tej chwili młodszy spróbuje porządnym szepnięciem ręki, stracić kontakt z łapami mężczyzny, odsuwając się na kilka kroków od niego. Choć czy uda mu się wyszarpać od wampira krwi B? To zależy czy się skupi na broni...
Nie miał żadnej mocy, ani magi, był sobie tylko kadetem, mający artefakt i broń, która nawet nie była anty. Mimo to jeśli uda mu się wyszarpać z łap napastnika, stanie od niego może na  3 m? Dopiero wtedy z drugiej kieszeni płaszcza, wyjmie drugą broń, tego samego modelu co pierwsza czyli vis wz 35 i odbezpieczy ją celując ją w napastnika. Jeśli miał już broń w rękach, to oby nie próbował jej odbezpieczać, bo pewnie w takiej strzelaninie, to God i tak by ucierpiał, a jeśli broń spadła na ziemie, a wampir spróbuje po nią sięgnąć, to do jego uszy dojdzie strzał, który zakończy drogę koło broni która leżała na ziemi. Będzie to strzał ostrzegawczy.
-Oddaj co moje i pozwól mi się oddalić...
Raczej nie prosił, ale i nie rozkazywał, jego głos był ni taki ni taki, jak jednak na to zareaguje wampir...

_________________
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 974


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Wto Maj 31, 2016 5:19 am

Zasada numer dwa. Nigdy nie oddawaj broni. Oznaczało to tyle, że albo chłopaczek ma jej więcej, albo był totalnym idiotą, aby pozbawić się pistoletu jeśli w pobliżu był wampir.
Uniósł chłopakowi ręce, a kawałek metalu wyleciał z jego ręki i poleciał na ziemię. Był zabezpieczony, więc nie wystrzeli po uderzeniu o ziemię.
Chwilę później znów było słychać charakterystyczny dźwięk upadania broni i w tym czasie Garruch poczuł opór w dłoniach. Po pierwsze, po co mu broń palna? Jest głośna i nieporęczna. Dlatego też wielki łowca wcale nie sięgnął po nią, a więc uścisk ani trochę nie zelżał.
-Na prawdę myślałeś, że zależy mi aż tak na tej broni?- Łowca brutalnie pociągnął ręce chłopaka do tyłu, gdzie oparł o jego własne plecy,... i rzucił nim na najbliższe drzewo, które było co najwyżej metr od nich.
Odrzut niewiele się różnił od pierdyknięcia kogoś autem. Było tak samo nieprzewidywalne jak i nieprzyjemne.
-Naucz się prostej zasady. Człowiek bez planu na pokonanie wampira nie chodzi nocami po ulicy...
I... Garruch skończył. Chłopak dostał swoją nauczę, ale chciał jeszcze więcej. Kazał mu oddać pistolet, który leżał mu pod nogami?
-To sobie go weź.
Oznajmił z lekkim uśmiechem i stanął nieco bokiem do człeka. Z pewnością nie zacznie uciekać jak małe dziecko. Natarczywej osobie- nawet niewinnej- mógł już zrobić krzywdę. "Religia" już mu tego nie zabraniała.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Godric

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1508-godric#30492 http://vampireknight.forumpl.net/t1528-godric http://vampireknight.forumpl.net/t2538-relacje-godrica#53827 http://vampireknight.forumpl.net/t2537-kartoteka-godric-a#53825 http://vampireknight.forumpl.net/t2098-godric http://vampireknight.forumpl.net/t1890-apartament-godric-a
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 202


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Wto Maj 31, 2016 12:03 pm

Cóż, jak miał nie oddać, broni skoro karą za to, było zmiażdżenie rąk? Człowiek może i był słabszym, jednak tutaj wolał nieco zachować rozumu, by nie stracić rak. Aż taki koks nie był. Choć i tak chyba niezbyt miał przemyślany plan z drugą bronią... Czasu jednak na obmyślanie planu nie było, więc God nic dziwnego, ze wybierał tą opcję która wydała mu się najbardziej rozsądna. Niestety i tutaj poniósł porażkę, bo nie zdołał nawet broni wyjąc, a co dopiero uwolnić się od łap mężczyzny.
-Tobie może nie, ale jest moja...
Odparł bo zdobycie broni pewnie dla Garrucha nie było niczym trudnym, bo wystarczyło że teoretycznie już był właścicielem broni Goda, któremu te nie lecą z nieba. Do tego pewnie gdyby się tak zastanowić, to można mieć podejrzenie że bron nawet i do Godrica nie należy, a to że je ma oznacza że je komuś zabrał.
Próbował się zaprzeć, jakoś nogą, kiedy poczuł szarpniecie, na które syknął. Jednak skończyło się na tym, że miał małą wycieczkę, po której znalazł się pod drzewem z kolejnym syknięciem. Jęku niezadowolenia nie mogło braknąć, mimo to Godric czując bul po uderzeniu skupił się na swoich rękach, które rozmasował. Oparł się o konar drzewa, pozostając na krzywych nogach, które dopiero po chwili poprawił prostując je. Ulokuje wzrok jednak na nieznajomym, obserwując go uważnie. Na jego słowa prychnął pod nosem.
-Nie jesteś pierwszym i nie ostatnim z którym mam do czynienia... Raz się wygrywa a raz przegrywa
Nie zrobił sobie nic ze słów wampira, który go pouczał. Dopiero się uczył, jednak ćwicząc non stop w domu, na siłowni, nie nabierze doświadczenia. Trzeba mieć plan, jednak ten potrafi zawieść patrzeć na to na kogo można trafić. Jednak co do broni... Godric słysząc, ze ma sobie sam go wziąć, zmrużył oczy, do tego postawa w jakiej stanął nieznajomy, podpowiadała młodszemu iż to podstęp.
To by było zbyt łatwe...
Zerknął na broń, której się tak domagał po czym na wampira. Nie zamierzał podchodzić, jak na razie, ale oderwał się od pnia. westchnął i pokręcił głową, decydując się na heroiczny krok, gdyż chcąc odsunąć "wampira" od jego własności zechce wykonać wykop, celując w tors mężczyzny. Nawet jeśli był jeszcze człowiekiem i to dość młodym, to jak na swój wiek siły mu nie brakowało, no ale przy wampirze to i tak niezbyt wiele. Wykop nie miał za zadanie zadania bólu, bądź uszkodzenia do którego by nie doszło, a odsunięcie mężczyzny od broni, który może po otrzymaniu kopa zechce się cofnąć kilka kroków. Starał się wykonać szybko atak, jednak i tak pewnie zostanie niemal bez problemu zauważone przez Garrucha. Jak na razie jakoś starał się odsunąć wampira od broni, a do dalej... To się pomyśli, jak przeżyje

_________________
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 974


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Wto Maj 31, 2016 5:16 pm

Młodzieniaszek się jakoś nieszczególnie bał. To w sumie dobrze o nim świadczyło. Garruch nie był głupi i wyciągał wnioski z tego co widział. Chłopak albo miał kompletnie wyrąbane na swój los, albo będzie kimś więcej, niż szarym mieszkańcem...
Niemniej jego poczynania jasno wskazywały, że brakuje mu doświadczenia. Łowca wystrzeliłby chociaż bez możliwości trafienia w cel. Wampiry miały lepszy słuch od ludzi i strzelanie z tak małych odległości mogło spowodować chwilowe ogłuszenie... Mógł też zaryzykować i odrzucić odbezpieczoną broń. Może ta wystrzeliłaby i przy odrobinie szczęścia nie trafiła chłopaka. Postanowił jednak zastosować najbardziej oklepaną metodę porażki. Poddać się bez próby walki.
Chwilę później stali już naprzeciw siebie. Garruch był nieco obrócony bokiem (co zresztą już było powiedziane) i oczekiwał na jakikolwiek ruch chłopaka.
Co się okazało? Że próbował go kopnąć... w tors... kiedy inkwizytor miał tors pod sporym kątem co do samego wykopu. Nawet gdyby się nie ruszał, noga po prostu prześlizgnęłaby się po nim, nie znajdując oparcia.
Garruch jednak ten błąd zamierzał wykorzystać- jak zwykle zresztą.
Nie zamierzał dawać fory chłopakowi, nie zamierzał również go krzywdzić(zbyt mocno oczywiście).
Wystarczyło, że zrobił lekki krok w bok, a potem druga noga wysunęła się na wysokość pierwszej, a zaraz "za nogą" leciała ręka. Sierpowy miał być wymierzony w klatkę piersiową chłopaka, powyżej mostka. I to z całej wampirzej siły, aby żebra młodzieniaszka zaprotestowały. Na jego szczęście- uderzenie było z otwartej dłoni, więc na większą powierzchnię, co na pewno powstrzyma żebra przed pęknięciem.
Chłopaczek jednak z pewnością po takim uderzeniu znów wyląduje boleśnie na drzewie.
Garruch zaraz po ataku sięgnie po broń chłopaka... a następnie rzuci mu ją pod nogi. Bez najmniejszego słowa. Na jego bladej twarzy nie malował się żaden uśmiech, a przerażająca powaga.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Godric

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1508-godric#30492 http://vampireknight.forumpl.net/t1528-godric http://vampireknight.forumpl.net/t2538-relacje-godrica#53827 http://vampireknight.forumpl.net/t2537-kartoteka-godric-a#53825 http://vampireknight.forumpl.net/t2098-godric http://vampireknight.forumpl.net/t1890-apartament-godric-a
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 202


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Wto Maj 31, 2016 5:54 pm

Czy niepokój był? Był, jednak kryty przez młodszego. Nic dziwnego... Nieznajomy wzbudzał niepokój już samym wyglądam, a zachowaniem zapewne w wielu budziło się uczucie strachu, które było albo widoczne, albo nie. Godric starał się to kryć, bo uważał to za słabość. Okazywać strach. Jednak u młodego człowieka rodziła się świadomość o tym, że gdyby wampir chciał go zabić, to zrobił by to już w chwili gdy zaszedł Godrica, a mimo to w "delikatny" sposób, pozbawił go broni, jaką posiadał. Garruch dobrze się domyślał, że osoba która bierze go za wampira, jest niedoświadczona, albo że niedawno zaczął je w ogóle nabierać. Gdzieś musiała je nabrać. Zazwyczaj trafiał na wampiry krwi C i słabsze. Oczywiście i z nimi miał niektórymi problem, a niektórych łatwiej było pokonać.
Jednak teraz to nie było ważne, bo chłopak co by nie wykonywał, to lądował pod drzewem. Widział że stał bokiem, do tego widząc go nie dalej niż metr (został przedtem rzucony na drzewo, które było nie dalej niż metr) to uważał, ze sięgnie go nogą, jednak i tutaj czyżby jego matematyka szwankowała? Na to wychodzi...
Próba wykopu poszła w las, za to przyszło płacić za ten błąd w postaci, ataku ze strony napastnika. Oczywiście, nie obeszło się bez tego, że chłopak skrzyżował ręce na swoim mostku, co w sumie i tak nie za wiele pomoże, bo i tak skończy z impetem na drzewie. PO takim uderzeniu nie obejdzie się w sumie bez kolejnego syknięcia, a nawet stłumionego jęku. W pierwszej chwili pojawił się nawet problem z oddechem, ale minął on po następnych sekundach. Jego plecy przez uderzenie, które należało do bolesnych, nieco się wygiął, a przez zaciśnięte zęby chłopaka dało się słyszeć kolejne syknięcie. Trzeba tutaj dodać, że człowiek ostatecznie skończył nie na drzewie, a pod nim, zsuwając się po nim, jednocześnie masując swój mostek.
Jego wzrok jednak po chwili został skupiony na broni, która była w ręce wampira. Zamierzał w niego strzelać? Ta myśl pierwsza przeszła mu przez głowę, przy czym można śmiało powiedzieć, że God z wrażenia przełknął głośniej ślinę. Poziom niepokoju u chłopaka wzrósł. Broń jednak po chwili wylądowała koło niego. Nie sięgnie po nią jednak. Posiedzi może jeszcze z pięć sekund, po czym zacznie wstawać, zbierając wtedy broń, która jeśli nie wystąpią komplikacje wyląduje w kieszeni chłopaka płaszcza, po czym wyjmie rękę, dając jej spokój.
-Na co czekasz?
Padło w sumie proste pytanie, które było wypowiedziane innym głosem niż przedtem, teraz był cichy, a może nawet lekko zachrypnięty. Ten poważny wyraz twarzy nie był zbyt przyjemny, bo taki był najgorszy. Ciężko było wyczytać, co myśli osoba z takim wyrazem twarzy. Nie podejmował jak na razie ataku, domyślając się że rywal i tak wyswobodzi się, oddając z kilkukrotną siłą. Opierał się o drzewo, zbierając siły.

_________________
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 974


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Wto Maj 31, 2016 9:49 pm

Problemem nie była odległość z jakiej dzieciak chciał wykonać wykop, a raczej głupota samego ruchu. To tak jakby próbować trafić w tors w ogóle nie mając takiej możliwości(chłopak stał przodem, kiedy Gabriel stał praktycznie bokiem, z wysuniętą nogą i ręką na przedzie. Już bardziej prawdopodobne było trafienie go w miednicę...)
Garruch zrobił krok do przodu kiedy usłyszał pytanie dzieciaka. Przez pewien czas zapadła cisza w zrujnowanym parku. Burza ciemnych włosów przysłoniła nieco twarz wielkiego inkwizytora poprzez wzbudzony wiatr. To jasne, że gdyby chciał go zabić, mógłby to uczynić na wiele sposobów. Mógłby mu połamać obie ręce i nogi jako przestrogę, aby nie łaził nocami po slumsach.
Nie zrobił tego, ponieważ nie widział ku temu żadnego powodu. Nie widział przyjemności w łamaniu dzieci... No chyba, że faktycznie zdenerwowałby go swoją bezczelnością. Poza tym był człowiekiem, a Garruch nigdy nie zabił człowieka bez jakiegokolwiek powodu. Powód zawsze się znajdzie, ale inkwizytor dopiero co powrócił do miasta. To nie czas na zabijanie niewinnych!
Wielkolud wreszcie się lekko uśmiechnął. Ten uśmiech jednak nie należał też do najprzyjemniejszych.
-Liczysz na coś?
Zapytał równie krótko, chociaż na pewno nie miał nic dobrego na myśli. Jeśli w jego mniemaniu chłopak sobie zasłuży to go sztyletami przybije do tego drzewa i dopiero wtedy będzie miał prawdziwe problemy. Z hiszpańskiej inkwizycji można się było nabijać w dzisiejszych czasach, faktem jednak było, iż wiele lat tamu inkwizycja posiadała najbardziej innowatorskie sposoby na tortury...

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
 
Zrujnowany park
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 13 z 16Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14, 15, 16  Next
 Similar topics
-
» Zrujnowany park
» Pomnik Piotrusia Pana
» Zrujnowany kościół
» Miejski park
» Park Promnitz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: SLUMSY (POŁUDNIE)-
Skocz do: