IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Zrujnowany park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16  Next
AutorWiadomość
Tetsu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2449-tetsu#51265
Zarejestrował/a : 12/02/2016
Liczba postów : 32


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Lip 04, 2016 9:16 pm

No cóż łowca był wybitnie pewny siebie skoro pozwalał sobie jeszcze na odcinanie się, ma lepsze plany, wampir zaśmiał się na te słowa jakby usłyszał najlepszy kawał na świecie.
-To plany będą musiały poczekać...
Wampir i tak zrobił to co chciał, a wiercący się chłopak sprawiał sobie każdym szarpnięciem dodatkowy ból, bo kolce z maczugi zwyczajne wrzynały mu się bardziej w ciało. Krew drażniła zmysły wampira i pobudzała go do dalszego wgryzania się w ciało chłopaka, a wampirzysko nie gardziło też mięsem ludzkim, które w krwi tak świeżej było przewyborne, więc w ostatecznym rozrachunku zadawał mu nowy ból, każdy krzyk, każdy jęk bólu był dla niego jak symfonia.
-Och, jesteś przeuroczy, tak pięknie krzyczysz, a przy tym jesteś taki zaborczy, co? Piękna z ciebie przekąska.
Mówiąc to oblizał się ze smakiem. Po chwili zbliżył swoje usta do jego ucha
-A teraz zapomnisz jak wyglądam, zapomnisz kto ci to zrobił. Chcę cię spotkać jeszcze raz, następnym razem lepiej się z tobą zabawię mały, więc dobrze się przygotuj.
Zasłonił łowcy oczy i użył na nim mocy którą posiadał każdy wampir, wykasował mu wspomnienia o sobie, a drugą ręką zwyczajnie uderzył go w tył głowy, jeśli przez nadmiar straconej krwi nie zemdlał, to teraz na pewno już był nieprzytomny. Wampir podniósł się do bardziej prostej postawy, maczugę postawił koło siebie. Po chwili podniósł też chłopaka i przerzucił go bliżej fontanny, sprawdził czy ma telefon i wybrał jakiś pierwszy lepszy numer wystukał w nim wiadomość i zwyczajnie rzucił telefon na nogi chłopaka. No zrobił swoje, teraz niech resztę posprząta ktoś inny. Kątem oka wampir jeszcze spojrzał na łuk którym chłopak się tak dzielnie bronił, nie był wcale taki byle jaki, może się na coś jeszcze przyda? Zabrał swój łup wojenny jak i maczuga wróciła na swoje miejsce na ramieniu i zwyczajnie sobie poszedł, trochę się ubrudził przy tej zabawie, trza było się umyć by nie straszyć jeszcze bardziej potencjalnych przekąsek, no i kobitek przede wszystkim.

Zt.
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1029


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Czw Lip 07, 2016 5:11 pm

Oczywiście wściekły łowca, który po dostaniu Sms'a skierował się do podanego miejsca swoim samochodem, bowiem z buta to jednak by mu trochę zajęło, a każda sekunda była ważna. Nie dla życia marudy, ale dla Ichirou, do którego chciał szybko wrócić, by móc mu wynagrodzić jego nieobecność. Niech bóg strzeże Serafina bo to przez niego się tutaj pojawił. Jeśli miał jakieś ochoty na żałosne pogadki, to biada mu. No nic... W końcu i dość szybko w sobie zajechał pod park o którym była mowa w sms od Edka. Zgasił samochód i wysiadł, nieco dalej od całej fontanny, bowiem ścieżki w parku były za wąskie, by móc po nich jeździć samochodem, a było by mu go szkoda, gdyby go zarysował.  
Pokonując kolejne metry tego śmietnika skierował się alejka w stronę fontanny, mijając oczywiście pewnie jakiegoś menela czy coś podobnego. Tylko westchnął na to. Żałosne ścierwo, nawet jeśli są ludźmi.
-śmieci...
Westchnął idąc dalej, aż już widział z daleka fontannę i jakieś ciało przy niej... Oj kolejny pijak... Przybył tu po jakiegoś menela?
Wdech i wydech...
Zobaczmy jednak lepiej kim był ten menel. Już będąc wystarczająco blisko, czul woń krwi. Zmrużył oczy, bo ten zapach uaktywnił jego myślenie. Podszedł bliżej już pewniej, patrząc na człeka.
Nie gadaj...
Mruknął w swoich myślach i pokręcił głową. Czy na prawdę to był Edek? Najprawdopodobniej też nie przytomny, mimo to kucnął koło niego, na razie nie dotykając go. Obejrzał go na razie, powoli zdejmując płaszcz, układając go na ziemi.
-Serafiel słyszysz mnie?
Zapytał spokojnie donośnym głosem, ale nie głośnym. Chciał się upewnić czy chłopak jest świadomy. Odpowiedzi jednak nie otrzymał. Westchnął krzywo się uśmiechając. Złapał za kawałek jego materiału który i tak był w opłakanym stanie, po czym zrobił mu opaskę na szyi, chcąc zatamować krwawienie. Jeśli chodzi o plecy chłopaka, to zostały po chwili szczelnie owinięte płaszczem Corna, który biorąc chłopaka na ręce skieruje się do samochodu. opuści w nim siedzenie dla pasażera i na im ułoży młodego łowce, by odjechać stad po chwili zastanawiając się kto go tak ładnie urządził.
Oczywiście telefon chłopaka zgarnął.


z/t x 2

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.

Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 226


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sro Lip 27, 2016 6:57 pm

Tutaj jeszcze mnie nie było. Pierwsza myśl która się nasunęła, gdy tylko tutaj dotarłem. Nie ważne co to zmieniało, ale były ładne, a zarazem nieźle wyschnięte martwe drzewa. Kontemplowanie martwej natury, zdarza się nawet takiej łagodnej osobie jak Ja. Był wieczór, słońce już w połowie schowało się za horyzontem. Kiedy Ja przetraciłem ten dzień, spacerując tak bez celu? Złapał się za głowę, ciągle mi kręciło, jak również było mi najzwyczajniej słabo. Usiadłem na kępce słabo wyrośniętej trawy i oparłem się o wspomniane wcześniej martwe drzewo. Chyba się nie pogniewa, że jeszcze skorzystam z jego kory jako oparcie. A może jednak? Nieistotne tak jak wszystko. Wystawiłem jedną nogę wyprostowaną, a drugą zgiętą w połowie, na której usadowiłem jedną z rąk. Drugą, wolną ręką kreśliłem jakieś mniej znaczące wzorki na ziemi. Oddałem się zamyśleniom, bo niby kto mógł tutaj zajść?

_________________

Bang!
Powrót do góry Go down
Vanessa



http://vampireknight.forumpl.net/t2745-vanessa-burnwood http://vampireknight.forumpl.net/t2748-cegielka-ness http://vampireknight.forumpl.net/t2747-vanessa#58530
Zarejestrował/a : 26/07/2016
Liczba postów : 18


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sro Lip 27, 2016 7:12 pm

Dziewczyna nie miała ochoty ruszać się dzisiaj z pokoju, jednak do jutra musiała oddać książki wypożyczone z biblioteki miejskiej. Obiecała. Problem w tym, że zaraz po tym musiałaby nieco przebiec przez slumsy, co... Przerażało ją. Nie wiedziała, na co tam mogła wpaść, jednak obowiązek kopał mocno.
Ruszyła więc dzielnie (w teorii przynajmniej) do swojego celu, jednak już w trakcie drogi miała pecha. Zaraz przy jednej z ulic należących bardziej do slumsów zaczepił ją nieznany mężczyzna, który rzekomo chciał pożyczyć kilka drobnych na wodę. Vanessa, jak to ona, natychmiast spanikowała i uciekła, nie patrząc za bardzo gdzie leci. I doleciała - do jakiegoś nieznanego miejsca. Zgubiła co prawda niepokojącego faceta, jednak to, co ją powitało po dojściu do siebie, wcale jej nie uspokoiło. Martwe miejsce. Niepokojące. Brudne.
Przerażające.
Z cudem nie krzyknęła, jednak wydarł się z jej ust bliżej nieokreślony dźwięk. Którędy powinna teraz iść, aby trafić do miasta?
S-spokojnie... Zaraz jakoś trafisz. Oby tutaj żywej duszy nie było...
Dziewczyna przełknęła głośno ślinę i ruszyła powoli, rozglądając się co chwila.
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 226


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sro Lip 27, 2016 7:24 pm

Siedziałem sobie już tak wygodnie jakiś czas. Pełna noc zbliżała się nieubłaganie i teoretycznie miał się zapowiadać spokój. Przez moją głodówkę, a konkretniej dobrze pilnowaną dietę, przytępiły mi się nieco zmysły. Jednak co by nie było, ocknął mnie zapach żywej osoby. Ktoś tutaj dobił i pytanie się jawiło, kto? Niechętnie się podniosłem, bo wszak albo lepiej wyjść tej dziwnej osobie na spotkanie, albo właśnie odejść. Skręciłem za drzewem i bęc. Kilka kroków dalej już znajdowała się poszukiwana. Ale czy Ja jej tak w sumie szukałem? Oczywiście, że nie, taki to tam przypadek. Popatrzyłem na nią leniwym wzrokiem i westchnąłem wyraźnie. Taki mój znak rozpoznawczy.
- A już myślałem, że jakiś stróż prawa. Mogę w czymś pomóc?
Najzwyczajniejsza, najprostsza uprzejma wypowiedź. Czego chcieć? Wszystko ładnie wzorowo, nic tylko oczekiwać na reakcje. Ostatnio to wpadałem z wysokości na kogoś czy potykałem się. Różne przypadki, dlaczego więc choć raz tak jak teraz, nudno i klasycznie nie zacząć?

_________________

Bang!
Powrót do góry Go down
Vanessa



http://vampireknight.forumpl.net/t2745-vanessa-burnwood http://vampireknight.forumpl.net/t2748-cegielka-ness http://vampireknight.forumpl.net/t2747-vanessa#58530
Zarejestrował/a : 26/07/2016
Liczba postów : 18


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sro Lip 27, 2016 7:50 pm

Próba odnalezienia się w zrujnowanym parku szła jej beznadziejnie i z każdą chwilą myślała, że jeszcze bardziej się gubiła. Była chwila, kiedy chciała po prostu zwinąć się w kłębek i dać mały upust swoim emocjom, aby następnie na świeżo rozpocząć podróż od nowa. Niemniej czuła się źle.
Jakby nie była tutaj sama.
To nie był ten typ miejsca, w którym chciała się kiedykolwiek znaleźć. Czuła, jakby jej serce miało zaraz wylecieć z jej piersi. Dlaczego akurat teraz miała wrażenie, jakby zaraz ktoś miał wyskoczyć zza krzaków? Przecież nie było niczego słychać...
Albo i jednak.
Podskoczyła przerażona, kiedy usłyszała westchnięcie, a następnie nieznany głos. Przez chwilę myślała, że znowu pojawił się ten facet, ale nie. Ten był jeszcze gorszy. Wielkolud o białych włosach, dziwnych oczach i... Uszach? Ogonie? Chryste, to nie mógł być człowiek.
Ale nie wyglądał tak jak wampir.
Tylko co z tego? Był kimś, kogo nie znała.
- J-ja... - wyrzuciła z siebie z trudem, wykonując krok do tyłu - Przepraszam, j-ja nie chciałam przeszkadzać! Już idę.
I niewiele myśląc odwróciła się na pięcie i szybko ruszyła dalej. Jak najdalej.
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 226


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sro Lip 27, 2016 10:18 pm

Machnąłem przeciągle ogonem i drgnąłem swoimi wilczymi uszami. Tak, to tym bardziej by potwierdzało jak moje cechy są żywe. Ale coś mi się wydaje, że nie potrzebuje żadnego potwierdzenia na taki stan rzeczy. Zgaduje, że na pewno wyglądam bym był na jakichkolwiek siłach. No ale, czy powinienem się ostatecznie dziwić? Podniosłem w jej kierunku rękę i zamrugałem niezrozumiale. Jeszcze za nim coś powiedziałem, rozejrzałem się na różne strony.
- Przeszkadzać? Tutaj?
Zmrużyłem oczy, drapiąc się po chwili po własnej bródce. Ostatecznie to nawet nie miałem do tego głowy, jak powinienem się zachować. Ona zwyczajnie się mnie przestraszyła, prawda? A może Ją zniewoliłem swoją przystojną aparycją? Nie no, oczywistości póki co, dajmy na bok.
- Poradzisz sobie? O tej porze w tych stronach, jest dość... Niebezpiecznie.
Na siłę jej zatrzymać nie mogłem, ale jak chodzi jak taka przestraszona kurka, to w końcu coś się stać może. Ile to byłem świadkiem takich wydarzeń? A te miejsca zbyt mrowią się od dziwacznych wampirów z niezbyt pokojowym nastawieniem.

_________________

Bang!
Powrót do góry Go down
Vanessa



http://vampireknight.forumpl.net/t2745-vanessa-burnwood http://vampireknight.forumpl.net/t2748-cegielka-ness http://vampireknight.forumpl.net/t2747-vanessa#58530
Zarejestrował/a : 26/07/2016
Liczba postów : 18


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Czw Lip 28, 2016 6:34 pm

Dziewczyna zauważyła ruch zarówno ogona, jak i uszu, co jeszcze bardziej spotęgowało u niej niepokój i pewność, że to "coś" było tak ludzkie, że przy nim Ness mogłaby spokojnie startować w plebiscycie na najodważniejszą jednostkę w tym mieście. To ten sam poziom abstrakcji, serio.
"Przeszkadzać? Tutaj?"
Niektóre bestie miały chyba swoje pomysły czy fetysze, nie? Cholera wie, co było z tym... Jak to właściwie miała określić? Zwierzę? Komar? Wampir? Zmutowany lis? Biały do tego? Dziewczyna mocno wierzyła w to, że poza przerażającymi istotami nocy niczego innego na świecie nie było, a obecność mężczyzny kazała jej teraz poważnie się zastanowić nad tym, w co tak mocno wierzyła.
Na drugą wypowiedź nie odpowiedziała. Po prostu szła dalej, wierząc, że jednak zaraz los się do niej uśmiechnie i trafi na wyjście. Przystanęła tylko na chwilę, aby zerknąć, czy nie szedł za nią. Już miała ruszyć, kiedy najprawdopodobniej źle postawiła nogę i poczuła niezbyt mocny, acz nieprzyjemny ból, który wraz z szokiem wymusił na niej krzyk. Nie wrzask na cały gardło, ale jednak na tyle głośny, coby zwrócić na siebie uwagę.
Ness, uspokój się...
Po chwili przykucnęła i zerknęła na nogę, aby upewnić się, że wszystko było dobrze. Było, jasna sprawa - żadnych nagłych siniaków czy zadrapań. Ciężko było przejść to miejsce bez szwanku w takich warunków...
Toż to była straszna rudera. Na Boga, czemu akurat tutaj trafiła?
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 226


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pią Lip 29, 2016 11:35 am

Nic nie mówiła, nic a nic się nie odzywała. Co niby miałem zrobić? Mówić dalej bezproduktywnie? Stanowczo nie miałoby to sensu, więc zostało mi tylko obserwować jak się powoli oddala. Odchodziła krok po kroku, stopniowo. Wzdrygnąłem się momentalnie, gdy usłyszałem krzyk. Postawiłem wysoko uszy i ciekawsko pomachałem ogonem. Powinienem podejść i sprawdzić co z nią? A może lepiej dalej się nie ruszać i trzymać dystans o jaki dba? Przynajmniej dla spokoju swojego ducha, odezwę się i w ten sposób upewnię. Nie ważne czy dostane odpowiedź.
- Mówiłem, że tutaj niebezpiecznie. Wszystko z panienką w porządku?
Ująłem to w miarę głośno, by mogła mnie bez problemu usłyszeć. Jeśli nic nie odpowie, nic nie szkodzi. Poczekam, być może pozbiera się i w krótkim czasie odejdzie, lub zrobi cokolwiek innego. Cierpliwość.

_________________

Bang!
Powrót do góry Go down
Vanessa



http://vampireknight.forumpl.net/t2745-vanessa-burnwood http://vampireknight.forumpl.net/t2748-cegielka-ness http://vampireknight.forumpl.net/t2747-vanessa#58530
Zarejestrował/a : 26/07/2016
Liczba postów : 18


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pią Lip 29, 2016 2:25 pm

Gdyby się zastanowić dłużej, nie było źle. Utrzymany dystans wcale się nie zmieniał, choć nieznajomy wciąż tam coś próbował mówić. Zawsze coś, nie? Gdyby nie te uszy i ogon, to może jeszcze nawet trochę by się uspokoiła i nieco się zbliżyła, ale tak... No, bała się.
Powoli wstała i spojrzała ponownie za siebie, w kierunku gdzie był mężczyzna.
- Ee... Chyba tak. - odezwała się dopiero po uprzednim upewnieniu, że jej głos nie faluje jak chorągiewka na wietrze. - Tak w ogóle... Są prawdziwe?
Miała na myśli, rzecz jasna, te cholerne uszy. I ogon.
Walić to wszystko, jeszcze bardziej się doprowadzi do zgonu, jak ten potwierdzi realność tego czegoś. Ale chyba lepiej w takich chwilach mieć pewność. Przynajmniej wiadomo, jak szybko trzeba potem uciekać.

I potem zwiała, joł.
[z/t]


Ostatnio zmieniony przez Vanessa dnia Pon Mar 13, 2017 10:13 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 226


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sob Lip 30, 2016 5:18 am

Przypadki bywają różne, inni jarają się moimi cechami i chcą koniecznie je dotknąć, mając za tłumaczenie, że chcą sprawdzić autentyk. Inni uznają z góry, że jakiś ze mnie kretynowaty cosplayer i nie biorę życia na poważnie, a rzadka ilość, która już dowie się o jej realności, potrafi to przerazić. Czyżby to ostatnie? Nie mam pojęcia i póki tak zostaje, nie będę pewnie się odnosił. Pobawmy się w aktorstwo, hmm?
- Prawdziwe? O czym mówisz?
Niby o co innego mogło pytać? Za dużo przypadków bym naprawdę nie wiedział o co chodzi. Ale jednak przechyliłem głowę na bok, z pytającym wyrazem twarzy. Uspokoiłem się by ogon również ruszał się jak najmniej, choć i tak w tej kwestii niewiele się da. Robię z siebie kretyna? Niech tam będzie, ale może wyniknie coś z tego zabawnego. Spojrzałem po chwili z troską i jakąś wielce teraz nie udawałem, po prostu brnąłem do przodu.
- Na pewno wszystko jest w należytym porządku? Wygląda panienka dosyć blado. Może będę mógł jakąś pomóc?

...

Nie chciała odpowiadać, nie chciała żadnej pomocy i nie okazywała by miała się przejmować moim zaineresowaniem. Co mogłem niby zrobić? Wzruszyłem ramionami i najzwyczajniej odszedłem.

(zt)

_________________

Bang!
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 976


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Wto Sie 16, 2016 6:12 pm

Minęło może dwadzieścia minut od kiedy Gabriel wraz z Yuki opuścili rynek i udali się do niewielkiej zakrystii, w której urzędowali akurat księża. Długo nie trzeba było czekać, aby wielkolud wyszedł z budynku z butelką w ręce i jednym, pozłacanym kielichem. Bez zbytniego wyjaśnienia po prostu poszli dalej kierując się w mniej uczęszczane części miasta. W slumsach było nadzwyczaj spokojnie pod wieczór. Tylko czasami ktoś przeszedł z psem, albo przejechało auto.
-Dziś w nocy będzie chłodno...-Rzekł inkwizytor, gdy wraz z towarzyszącą mu wampirzycą byli na obrzeżach zrujnowanego parku.
-Miejsce dobre jak każde inne...-Dodał po chwili, kiedy przechodzili akurat obok ławki na którą wskazał i od razu udał się tam.
Powoli usiadł, jakby się bał, że deski nie wytrzymają, a on poleci na ziemie zaraz za nimi... Jednak nic z tych rzeczy- ławka nawet nie zaskrzypiała.
Dookoła nich nie było nic, nie licząc dwóch lamp ulicznych, które rzucały niewielką dawkę światła w stronę ławki. W takim świetle ślepia łowcy były najmocniej widoczne- ich czerwień była tak bardzo charakterystyczna...
Gabriel odkorkował wino swoją telekinezą z rękawicy i uniósł nieco butelkę.
-Napijesz się? Czy już musisz iść?
Pytając i tak już nalewał wino do pozłacanego kielicha. Jeśli odmówi to po prostu będzie z niego pił, a jeśli przyjmie... no cóż, zamierzał od samego początku pić z gwinta.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 922


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sro Sie 17, 2016 7:05 pm

Yuki nie próbowała się litować nad Gabrielem, po prostu się martwiła, tak po prostu i zwyczajnie. Już tak miała i nic na to poradzić nie mogła, ale łowca był dorosłym mężczyzną, który potrafił sobie sam radzić i domyślała się, ze jej troska może nie być zbyt dobrze odebrana, a przynajmniej nie tak, jak by tego chciała. Inna sprawa, że przez niektórych może to być widziane jako słabość, a Yuki chyba nie powinna się tak odkrywać przed innymi.
W każdym razie opuścili rynek i udali się w nie do końca znanym jej kierunku. Prowadził Gabriel, a kobieta szła jego śladem. Nieco ją zdziwiło, gdy została poprowadzona do kościoła, a jeszcze większe zdziwienie ją ogarnęło, gdy łowca z kościoła wyniósł nic innego jak wino, będące w teorii winem mszalnym. Tego w życiu by się nie spodziewała.
- Chłód mi nie przeszkadza. - odparła krótko i zgodnie z prawdą, w końcu wampiry były odporne na temperatury, jeżeli rzecz jasna nie były do temperatury skrajne.
Rozejrzała się po okolicy parku, które swoją urodą nie zachwycało, ale nie odczuwała obawy przebywając tu. Była wampirem, to raz, a po drugie w jej towarzystwie był doświadczony łowca. W prawdzie dziwny z nich był duet, ale mniejsza o szczegóły.
Podążyła za Gabrielem do ławki i usiadła obok. Wokół panował spokój i robiło się powoli coraz ciemniej, ale jej to nie przeszkadzało, bo i tak wszystko widziała. Gdy zaproponował jej napicie się wina zawahała się chwile, bo w końcu wino pochodziło z kościoła, a nie chciałaby mieć wypalonego gardła pijąc coś, co byłoby poświęcone. W końcu jednak skinęła głową, przecież Gabriel nie zrobiłby jej czegoś takiego, prawda?
- Napiję się trochę z tobą, picie samemu byłoby dziwne.
Wyciągnęła rękę przyjmując kielich. Yuki raczej niczego z procentami nie pijała, zazwyczaj raczej tylko okazjonalnie i w niewielkich ilościach, ale odrobina wina jej nie zaszkodzi, nie zamierzała się upijać, to nie było w jej stylu, choć w przeszłości, jak miała gorszy okres zdarzało jej się wpadać w alkoholową spirale, ale to były dawne dzieje, a ona wtedy była w fatalnym stanie psychicznym, wyszła jednak z tego i raczej nie wróci.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 976


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sro Sie 17, 2016 7:39 pm

I to Gabriel odziedziczył w spuściźnie krwi wampirzej. Jego obieg krwi znacznie zwolnił, praca serca również znacznie się obniżyła co zresztą było widać po karnacji... W końcu pochodził z Hiszpanii, a jego śniada facjata wyglądała nie gorzej niż ta wampirza... Inaczej się sprawa miała kiedy wykąpał się w ciepłej wodzie- wtedy kolor jakby powracał ( i zresztą Yuki była tego świadkiem ). No ale mniejsza... Garruch nie odczuwał zimna tak samo jak człowiek. Chodziło mu bardziej o to, iż ludzie nie powinni się kręcić, a i wampiry przez to nie będą szukać spacerowiczów po parkach.
Łowca idealnie odczytał zawahanie wampirzycy, ponieważ opuścił butelkę i z zupełną powagą wyjaśnił kunszt tego wina.
-Nikt nie święci wina, Yuki. Nie musisz się bać... Święcone wino zostaje wypite przez księdza podczas mszy jako symbol krwi i tyle, a reszta zapasów jest po prostu na ich własne biesiady w zakrystii.
Oto i cała prawda. Po co Garruch miałby zrobić krzywdę tej kobiecie? W jakim celu? Czy na prawdę byłby zdolny do tak szczerych rozmów, aby potem najzwyczajniej w świecie spróbowałby wypalić jej wnętrzności? Chyba jednak nie miała zbyt dobrego zdania o tym łowcy, ale tą uwagę postanowił zatrzymać dla siebie.
-Wcale bym się nie zdziwił, gdybyś odmówiła...-Rzekł niby rozbawiony, chociaż nie było w tym nic śmiesznego i zdawał sobie z tego sprawę. Czas szybko zmienić temat i oddać kielich kobiecie...
W tym czasie również Gabriel pociągnął z gwinta dość mocnego trunku, który był mocny i gorzki. Mimo wszystko dla niego był wręcz wspaniały.
-Rok minął... Jak tam Twoja córka, Yvelin? Jak się mają Twoje sprawy z przecudownym mężem?- Inkwizytor zawsze lubił być bezpośredni, szczególnie jeśli pytał o rzeczy, które na prawdę go interesowały.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 922


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Czw Sie 18, 2016 6:09 pm

Jej wahanie było oczywiste, ale ważniejsze było to, że ostatecznie była gotowa mu zaufać i o nic nie pytać, a to już o czymś świadczy. Była gotowa mu zaufać, wiele mogłoby przemawiać za tym, by tego nie robić. Okolica też była opustoszała, więc tym bardziej należało zachować ostrożność, choć to ona jako wampir powinna tu stanowić teoretycznie największe zagrożenie, ale wcale się tak nie czuła.
- Skoro tak mówisz, to ci wierzę, ale ostrożności nigdy za wiele.
Do Gabriela nic nie miała, polubiła go na swój sposób, po prostu obudziła się jej wewnętrzna ostrożność i nieufność względem nie tyle Garrucha, co tak ogólnie. Wiele razy już jej wbijano nóż w plecy. Poza tym dzięki temu można pożyć trochę dłużej.
- Nie zamierzałam. Tobie ufam, ale księżom niekoniecznie, kto ich tam wie...
Uśmiechnęła się lekko i po chwili zdała sobie sprawę z tego co powiedziała. Właśnie stwierdziła, że ufa Gabrielowi i powiedziała to na głos. No cóż, dystans który zachowywała czasem zdecydowanie bardziej się skracał, by zaraz potem wracać na swoje tory. Żeby ukryć zakłopotanie wychyliła łyk wina z kielicha. nie wypaliło jej gardła, więc mężczyzna miał racje, nie było poświęcone, nie trzeba się było niczego obawiać, nie było o czym mówić.
Pytanie Gabriela wyrwało ją z zamyślenia, drgnęła, ale nie spojrzała na niego. Wzruszyła nieznacznie ramionami, ale po chwili się wyprostowała, odwróciła w jego stronę i uśmiechnęła.
- Dawno nie widziałam Yv, będę musiała się z nią rozmówić... - przypomniała sobie to, co ostatnio się dowiedziała o życiu córki i czego zignorować nie mogła. - A z mężem... no cóż. Nadal jesteśmy razem, choć żyjemy osobno.
Krótko i na temat, bo co się tu można rozgadywać? Jej stosunki z Ringo poprawiły się ostatnio, ale nadal było to tylko małżeństwo czysto formalne. Mieli własne życia, które toczyli oddzielnie. Miała wrażenie, że Ringo ostatnio złagodniał, ale mogło tak być tylko w stosunku do rodziny, jednak nie miała pewności.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 976


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Czw Sie 18, 2016 7:33 pm

Ksiądz na pewno nie chciałby podpaść takiemu człowiekowi jak Gabriel i na pewno nie podłożyłby mu świni... szczególnie, że wielkolud sam sobie wybrał wino z największej ciemnicy w kościele i nikt nie miał nic do gadania w tej sprawie.
Przecież ksiądz był tylko człowiekiem, a inkwizytora bały się niekiedy też wampiry wyższej krwi!
Pomimo silnej wiary Gabriel stanowił zagrożenie tak samo dla księży jak i dla wampirów- w końcu inkwizycja tak na prawdę tylko chowała się za głęboką wiarą, iż czynią dobro, a nie raz usuwano niewygodnych ludzi.
-Nie uważam, abym zasługiwał na Twoje zaufanie.
Rzekł po chwili ciszy, kiedy próbował wyłapać sarkazm w tych słowach... A jednak nie żartowała sobie, a przynajmniej wszystko na to wskazywało. Wampir nie powinien ufać łowcy, a już szczególnie komuś kto traktował wampiry jak pasożyty, które trzeba wytępić. A jednak Yuki z pewnością zdawała sobie sprawę z tego, że nawet Gabriel był zdolny polubić wampira. Nawet sobie nie zdawała sprawy z tego, iż tak na prawdę on- jeden z najbardziej skutecznych pogromców wampirów, miał swój sekret i wychował wampira jak własnego syna... Czy po trzystu latach życia zdobyłby się na kolejny akt hipokryzji i zaufałby tej tutaj blondynie? Powinna już sobie zdawać sprawę z tego, iż przyszedł do niej kiedy był ranny, nie do szpitala, albo do medyka oświaty- tylko do niej. Bezbronny i słaby... Czy można inaczej potwierdzić swoją ufność?
-Nigdy nie rozumiałem aranżowanych małżeństw...
Dodał z krzywym uśmiechem i znów napił się z butelki. Powoli rozwalił się na ławce, siadając nieco niżej,dzięki czemu oparł się na łopatkach, a nogi nieco rozłożył. Patrzył przed siebie w ciemny punkt przez dłuższy czas. Wszystko ma jednak swój koniec i w końcu spojrzał na wampirzycę.
-Nie myślałaś po prostu o rozwodzie w takim przypadku?
Normalnie przezabawne, że zszedł na taki temat i chyba opamiętał się, ponieważ westchnął i od razu spróbował zmienić temat.
-A jak w pracy? Nadal leczysz, czy zajmujesz się domem? Jak się ma Twój ojciec?

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 922


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sob Sie 20, 2016 8:56 am

Nigdy nic nie wiadomo, a wampiry ni były darzone zbytnią sympatią przez wszelkie ugrupowania, które posiadały o nich wiedzę z łowcami, inkwizytorami i wszelkimi organizacjami religijnymi i świeckimi włącznie. W tym momencie jednak Yuki nie musiała się obawiać niczego.
- Mało kto zasługuje na czyjekolwiek zaufania.
Yuki jednak była dosyć ufna względem innych, co było jedną z jej wad. Jakoś sobie z tym radziła, ale wiedziała, że musi bardziej uważać, bo czasem nawet najbliższe nam osoby są w stanie niespodziewanie wbić nam nóż w plecy. Może i nie powinna ufać Garruchowi, ale nie bez powodu utrzymywała pewien dystans względem niego, z drugiej strony, gdy odnosiła się do niego inaczej, nie siedziałaby z nim na ławce i nie piłaby wina podwędzonego z kościoła.
- Ja też nie, ale tak już bywa w wysoko postawionych rodach, nawet teraz w obecnych czasach i szczególnie wśród wampirów.
Oczywiście obyczaje te były już dość mocno poluzowane i jeżeli dana para naprawdę się kochała, a byli na tym samym poziomie to raczej nikt nie robił problemów, chyba ze oba rody były zwaśnione, a to raczej nie miewało miejsca.
Gdy wspomniał o rozwodzie, westchnęła ciężko i odstawiła kielich obok siebie na ławce.
- To nie jest takie łatwe jak myślisz. Tego nie da się zrobić tak po prostu... zresztą mamy córkę, nie zostawię jej.
Uśmiechnęła do niego lekko i nie powiedziała nic więcej. Jej sytuacja rodzinna nie była taka prosta, nie dało się wszystkiego załatwić ot tak po prostu, poza tym Gabriel zapomniał, że Yuki pochodzi z dość wysoko postawionego rodu, choć mocno przetrzebionego i z tego powodu połączenie się z innym, zdecydowanie większym jest niemalże koniecznością do przetrwania.
- Miałam dłuższą przerwę, ale planuje powrót do pracy. Nadal staram się i chce pomagać innym. A mój ojciec... nie mam z nim zbytniego kontaktu, nasze stosunki nie są zbyt ciepłe.
Z Mariusem dawno nie rozmawiała i nawet nie czuła takiej potrzeby. Przez lata jej niechęć do ojca nieco stopniała, ale nadal w wielu kwestiach się z nim nie zgadzała, a jego apodyktyczność była irytująca.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 976


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Sie 21, 2016 12:12 pm

Ludzie boją się tego czego nie rozumieją, a wampiry były czynnikiem, który istniał i był realny. Przez jednych widziani jako pasożyty, przez innych jako nosicieli przerażającej choroby... A jeszcze inni po prostu akceptowali ich, albo nie mieli pojęcia o ich istnieniu. W której grupie znajdował się Gabriel? To oczywiste, w pierwszej. Wampir od zawsze żerował na ludziach i jeśli ich zabraknie to najzwyczajniej w świecie sami się pozagryzają, aż zostanie tylko sama elita. I tak ma wyglądać apokalipsa, która kiedyś ma nadejść?
Garruch był oczywiście hipokrytą i to nie małym. Nie tylko siedział teraz z wampirzycą, ale w swojej przeszłości często zdarzało mu się dobijać targów z wampirami. Ale dlaczego tak jest? Ponieważ sam po części stał się wampirem? Nie. Po prostu zdawał sobie sprawę z tego, iż w każdej grupie istot znajdziemy te mądrzejsze, spokojniejsze, milsze... Wystarczyło żyć 'odpowiednio' i...(bo zawsze musi być takowe) pokazać Gabrielowi, że nie ma się złych zamiarów. Ucieczka od niego nic nie da, a sama uległość jeszcze bardziej napędza go do działania. Przekonało się o tym już wielu i zapewne jeszcze wielu się przekona.
Yuki od pierwszego spotkania stała się przydatna, a potem wręcz zaczynało zależeć Gabrielowi na tej wampirzycy. Zapewne nigdy tego jej nie powie, ale tak właśnie było. Jak miałby to inaczej okazać? Gabriel nie używa komórek, więc jedyne co może zrobić to liczyć na przypadkowe spotkania. Nie będzie też stał pod posiadłością jej rodu, prawda?
Wampirzyca mówiła o tym, iż nie każdy zasługuje na zaufanie, a jednak mu ufała...
-Dziękuję mimo wszystko...
Jedno z "magicznych słów" tak rzadko spotykane z jego ust. Czysta intencja w czarnym sercu inkwizytora... Sam nie potrafiłby przyznać się, że ufa w znacznym stopniu u jej, ale czy Yuki tego na prawdę nie wie? Przyszedł do niej kiedy był poważnie ranny.
-W dawnych czasach tak było... Dawało się dziecko w zamian za siłę drugiego rodu... Nie popieram tego, ale jestem w stanie to zrozumieć. Sam byłem kilka razy w takim położeniu, jednak nie miałem na to czasu. Nie było zresztą nikogo kto mógłby mnie zmusić.
Przyznał się więc do pewnych faktów i zarazem, że jego życie jest znacznie dłuższe niż mogłaby sobie to wyobrazić...
Gabriel westchnął jakby ciężko mu było z tymi myślami... Wiedział jednak, że nie popełnił błędu przy swoim wyborze. Pozostał samotny, dzięki czemu nie cierpiał i nie patrzył jak jego najbliżsi umierają, a zaraz po nich ich dzieci... i dzieci ich dzieci... Nawet nie miał do końca świadomości co stało się z jego rodem- jak bardzo się rozprzestrzenił... A może był jednak ostatnim, który posiadał krew Corony...?
-To czyni Cie na prawdę wyjątkową...-Rzekł z uśmiechem popijając znów wino. Temat jej ojca po prostu zostawił w spokoju skoro nawet nie przepadała za nim. W sumie czemuż miałaby? Z pewnością o to on stał za jej ślubem.
-Co stało się z Twoją matką? Nigdy o tym nie mówiłaś...
Nie wiadomo dlaczego, ale Gabriel starał się dowiedzieć o niej coraz więcej, a te wiadomości wcale nie były ważne z punktu widzenia łowcy. Zarazem sam nie mówił nic... Ponieważ Yuki nawet nie starała się zapytać o jego przeszłość... I w sumie tym lepiej dla niego. Wyciąganie brudów przeszłości przy alkoholu zawsze mogło się 'źle' skończyć.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 922


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Sie 22, 2016 4:23 pm

To oczywiste, że ludzie się boję tego czego nie rozumieją i dlatego wampiry pozostają w ukryciu, bo wiadome było, że w przeciwnym wypadku wybuchłoby polowanie na czarownice i pomimo tego, iż teoretycznie wampiry są wyżej w hierarchii mogłoby się to źle skończyć. Uśmiechnęła się słabo. No cóż, ona nie uważała siebie za zagrożenie, wręcz przeciwnie.
- Nie można jednak wiecznie odcinać się od innych, czasem trzeba nieco zaryzykować.
To jeszcze odnośnie kwestii zaufania, a raczej jego braku czy tego, jak ciężko jest komuś zaufać, bo łatwo można się przejechać. Trzeba być ostrożnym i rozważnym, ale takie odsuwanie się i nieufanie nikomu uczyni z takiej osoby samotnika i kogoś, kto w życiu nie zazna szczęścia.
Ponownie chwyciła kielich upijając kolejnego łyka i czując cierpki smak wina. Pomyślała o Azelu i aż ją ścisnęło w żołądku. Zaufała temu łowcy całą sobą, a on jej, a nawet więcej i oboje mogą za to zapłacić wysoką cene. Może źle zrobiła, ale teraz już było trochę za późno. Westchnęła do kielicha. Może upicie nie byłoby takim złym pomysłem, może przestałaby robić tyle głupot. Albo by popełniła kolejne.
- Skrywasz wiele tajemnic Gabrielu. Tak mało o tobie wiem, choć dzieliłam się z tobą moją krwią.
Wampiry nie oddają swojej krwi ot tak, a szlachetni to już w ogóle. Jest ona zbyt cenne i utarło się, że dzieląc się z kimś swoją krwią łączy się z drugą osobą tworząc niepowtarzalną wieź. Ile było w tym prawdy, a ile zwykłej mistyki, nie miało to znaczenia.
- Przeceniasz mnie przyjacielu. Nie jestem wyjątkowa. - spojrzała na niego, odgarniając włosy i zaraz odezwała się ponownie wcześniej wzruszając ramionami. - Nic się nie stało. Gdzieś sobie żyje. Ojciec się z nią rozwiódł bo nie spełniała norm rodowych, choć gdyby jego o to zapytać pewnie powiedziałby co innego. Jest lekarzem jak ja, poszłam w jej ślady. Moja rodzina jest skomplikowana.
Yuki nie miała zbytnio kontaktu z matką, ale jej relację z rodzicielką były zdecydowanie lepsze niż z ojcem, którego ledwo tolerowała.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 976


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Sie 22, 2016 9:54 pm

A czy on właśnie nie był takowym samotnikiem? Nie ufał praktycznie nikomu na tyle, aby powierzyć mu życie. W tym mieście były tylko dwie takie osoby. Yuki i ... no właśnie... Trevor. Też był wampirem, aż trudno w to uwierzyć, że jego przyjaźń zyskały tylko dwa wampiry.
Był więc osamotniony. Czułby żal odchodząc znów z miasta na dłuższy czas, ale czasami trzeba było. Siedzenie w jednym miejscu to proszenie się o kłopoty... A świat był dość duży, Gabriel mógł podróżować przez kolejne trzysta lat i ani razu nie zatrzymać się na dłużej niż miesiąc. Jest wiele miejsc w których oświata działa w ukryciu jakby była szczurami w kanałach, a miasta w tajemnicy są przejęte przez wampiry.
A jednak minął rok i tu wrócił. Dlaczego? Ciężko powiedzieć, ale jedno było pewne. Czekało tu coś na niego. Jakieś cholerne przeznaczenie chciało go utopić w tym miejscu na znacznie dłuższy czas- nie miał tego Bogu za złe oczywiście. Tak samo przeznaczenie zwróciło go przeciw własnym celom i zatrzymał Trevora, zamiast go zabić...No ale zostawmy już temat zaufania i przeznaczenia.
-Skrywam wiele tajemnic, fakt...-Rzekł powoli, jakby stąpał po niebezpiecznym gruncie. Niemniej podjął już decyzję i zdradzi Yuki jedną ze swoich większych tajemnic. Tak na prawdę była pierwszą istotą, która dowiadywała się o tym... Wszyscy pozostali po prostu już nie żyli i nie mogli się wypowiedzieć na temat tego co uczynił Gabriel.
-Opowiem Ci więc krótką historię, która miała miejsce przeszło dwieście lat temu.-Zanim jednak zaczął oczywiście musiał zrobić chwilę na łyk wina i zarazem 'zbudowanie' napięcia. Spojrzał też na kobietę, aby sprawdzić czy w ogóle interesuje ją opowieść.
-Podczas krucjaty na wampiry, łowcy wybili praktycznie całą wioskę, którą podejrzewano o ukrywanie wampirów. Jak się później okazało- mięli całkowitą rację, a jakiś pomniejszy ród wampirów został stamtąd wytępiony... Prawie w całości. Byłem akurat w grupie łowców, którzy przeszukiwali pozostałości po domostwach, ponieważ spóźniłem się na samą potyczkę ze względu na to, iż kilka dni wcześniej córka mojej siostry urodziła swoje ostatnie dziecko i nie życzyła sobie, abym odpuścił uroczystości tylko dlatego, iż miałem ochotę wybić parę wampirów... No ale mniejsza o to...-Znów przerwał na chwilę i westchnął, ponieważ tamte wspomnienia stanowiły jedynie mglisty zarys prawdziwych wydarzeń. Ciężko było człowiekowi spamiętać pomniejsze fakty. Liczyło się jednak coś zupełnie innego.
-Stwórca jeden wie czym się kierował, ale to akurat ja odnalazłem dzieciaka, który miał nie więcej niż sześć...może siedem lat. Nie płakał, siedział skulony przy kominie jakby po prostu na coś czekał. Nawet kiedy podszedłem z bronią, nie poruszył się... Jakby wręcz pogodził się ze swoim losem. I wiesz co?-Znów przerwał i tym razem zrobił to specjalnie, aby wzbudzić ciekawość Yuki. Tych wydarzeń nie dało się zapomnieć, wryły się w pamięć mężczyzny na całe życie.
-Podniósł na mnie wzrok kiedy uniosłem broń. Jego czerwone ślepia były puste, jak jego nędzne życie, które miało się zaraz zakończyć... Dziecko było wampirem, nie miałem ku temu żadnych wątpliwości. A jednak nie potrafiłem znaleźć siły, aby zakończyć jego żywot. Coś sprawiło, że nie mogłem mu zrobić krzywdy... I zabrałem go, ukryłem przed wzrokiem innych, a następnie opuściłem całą krucjatę i wróciłem do domu z wampirem...-Uśmiechnął się lekko wciąż patrząc na kobietę. To powinno ją zaciekawić.
-Wychowałem go tak, jakbym wychował własnego syna. Uczyłem go wszystkiego i wpajałem mu wszystkie nauki, których niegdyś nauczył mnie ojciec i cały mój ród... Pilnowałem, żeby nikt go nie tknął. Nadałem mu własne nazwisko tylko po to, aby żaden łowca nie traktował go z góry... I być może to mało wiarygodne, ale raptem tydzień temu zjawił się... Tu w Yokohamie. Mój przybrany syn, wampir... którego niegdyś uratowałem przed niechybną śmiercią z rąk łowców, a teraz sam jest niczym łowca...
Chwilę później zapadła kompletna cisza, a Garruch odwrócił na chwilę wzrok i znów napił się z butelki. Co go zmusiło do opowiadania...?
Wino...?
A może postanowił zaryzykować i zaufać Yuki po raz kolejny?
-Myślę, że taki fakt z mojego życia jest dobrą rekompensatą za Twoją krew...
Temat jej matki zanikł, ponieważ tak samo jak z jej ojcem- nie bardzo utrzymywała kontakt ze swoją matką. Zresztą czy teraz było to ważne? Garruch zdradził swoją największą tajemnicę. Ciekawe co z tym faktem zrobi kobieta.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 922


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Wto Sie 23, 2016 7:28 pm

Gabriel był dla niej zagadką, ale szanowała jego milczenie i nie ciągnęła go za język, a jej uwagi odnośnie skrywanych przez niego tajemnic była tylko luźno rzuconą odpowiedzią na jego dość enigmatyczne wypowiedzi, które jednocześnie coś odkrywały i sprawiały, że tworzyło się tylko jeszcze więcej pytań. Nie spodziewała się nawiązania do tego, a już zwłaszcza - całej opowieści. Na pierwsze słowa mężczyzny wyprostowała się, spoglądając na niego wyraźnie zaciekawionym, choć nie nachalnym wzrokiem.
Potem już poleciało z górki, a Yuki przysłuchiwała się uważnie słowom łowcy i ciężko było jej uwierzyć w to wszystko, co mówił. Było to nieprawdopodobne, ale jeżeli prawdziwe, to naprawdę wiele mówiło o Gabrielu. Odsłonił przed nią sporą część swojego życia, choć nawet go o to nie prosiła. Mógł tym sporo zaryzykować.
Gdy wreszcie skończył mówić, chwile trwała w ciszy. Musiała to jakoś przetrawić.
- Nie spodziewałam się takiego wyznania. - powiedziała cicho i podniosła wzrok na mężczyznę, wpatrując się weń swoimi błękitnymi tęczówkami - Nie wiem, co mogłabym ci powiedzieć... twoja historia jest... hmm... niespotykana.
Odwróciła wzrok, zastanawiając się nad jego słowami. To raczej niespotykane, by Łowca przygarniał wampirze dziecko i jeszcze je wychowywał, podobnie jak odwrotna sytuacja, by wampir przygarniał ludzkie dziecko. Uśmiechnęła się lekko i nachyliła w jego stronę, kładąc dłoń na jego przedramieniu.
- Nie wymagałam od ciebie takich zwierzeń, ale dziękuję, że choć w minimalny sposób mi zaufałeś. Mocno mnie zaskoczyłeś. Jesteś lepszym człowiekiem niż przypuszczałam.
Przy całej niesamowitości tej historii, trzeba było przyznać jedno - wyłaniał się z tego zupełnie inny człowiek, a Gabriel był dobrym człowiekiem, tylko skrywał to głęboko wewnątrz i nie chciał tego pokazywać, a może lata, które przeżył wymusiły to na nim, nie wątpiła jednak, że tamten człowiek z odleglejszej przeszłości i ten obecnie siedzący przy niej mężczyzna mają ze sobą wiele wspólnego.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 976


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Wto Sie 23, 2016 9:18 pm

Mógł i ryzykował. Nie mniej Yuki była dla niego coraz to ważniejsza i powierzenie jej sekretu było niczym innym jak przystawienie sobie do serca pistoletu oraz oczekiwanie na strzał. A jednak zaryzykował, bo uważał że warto.
Nie, Garruch nie był do szpiku kości złym człowiekiem, krew wampirów nie wryła się w jego mózg, nie kierowała jego instynktem i charakterem. To po prostu trzysta lat uwagi i przezorności. Skoro bycie twardym przynosiło profit to po pewnym czasie stał się nawykiem, którego zapewne już nie wyplewi. Zresztą po co miałby wyplewiać z siebie to zamiłowanie do sprawiania bólu wampirom? Dzięki temu miał święty spokój z nimi- zawsze śmierdzący od krwi innych wampirów, zawsze gotowy do walki... Mógłby nie mieć wad, ale je posiadał.
-Coś w Tobie jest, co sprawia, że nie potrafię Ci nie ufać. Coś sprawia, że się ciągle zastanawiam, że ciągle ciągnie mnie na obrzeża lasu, odwrócić głowę...-Widocznie zbierał się, aby powiedzieć coś więcej, ale prychnął tylko i spojrzał na wino. Nie pamiętał, aby tak szybko coś go kopało. A może po prostu tak mu zależało na Yuki, że słowa same się cisnęły na usta?
Powstrzymał się w odpowiedniej chwili, a więc nieważne. Wróćmy na bezpieczniejsze 'tory' rozmowy. Szkoda tylko, iż kumulowanie w sobie uczuć i picie to nie było zbyt dobre połączenie.
-Uratowałem jednego przypadkowego wampira... A setki innych zabiłem niezależnie od tego czy byli źli, czy dobrzy. Być może gdybyś nie okazała uległości za pierwszym razem, kiedy mnie zobaczyłaś, zapewne podzieliłabyś ich los. Nie próbuj nawet zobaczyć we mnie lepszego człowieka...
Garruch wydawał się po tych słowach nieco przybity. Może faktycznie stała przed nim maska bezwzględności i okrucieństwa? Niemniej chwilę później przełknął znów swoją gorycz wraz z winem. Chwilę później nie było śladu po jego rozmyślaniach i goryczy. Był tym kim był... I koniec. Zabójca nigdy nie zrehabilituje się za zabrane życie innych.
-Dolać Ci?
Nawet nie wiedział co więcej miałby powiedzieć. Sam już nie wiedział czy słusznie postąpił, mówiąc o tym Yuki. Ufał jej? A może nie powinien? Nie ufał w końcu nikomu, był samotnikiem i przecież zawsze nim będzie...

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 922


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Czw Sie 25, 2016 5:37 pm

Nie spodziewała się z jego strony takiego zaufania, ale widać coś musiało się zmienić, albo też nosił się z tym od dawna, kto to może wiedzieć? W każdym razie nie musiał się obawiać, Yuki nie zamierzała tego nikomu nie zdradzać, jeżeli uważał to za aż tak ważną tajemnicę w swoim życiu. Każdy zresztą nosił ze sobą jakiś ciężar. Słuchała jego słów z rosnącym zainteresowaniem, ale ostatecznie nie wiedziała do czego może on zmierzać. Gabriel był dla niej sporą zagadką.
Ścisnęła mocniej jego przedramię, ale nie tak, jakby chciała mu zrobić krzywdę albo z zamiarem agresji, tylko pokrzepiająco.
- Nie próbuję, po prostu to wiem. - uśmiechnęła się lekko. - Przyznam, że za pierwszym razem mocno mnie przestraszyłeś, ale już się ciebie nie boję. Jeżeli będę ci mogła jakoś pomóc...
Wyprostowała się patrząc przez chwile przed siebie, a potem oparła się wygodniej i przechyliła na bok opierając głowę o ramię mężczyzny. Miała trochę do przemyślenia, a wino w jej kielichu już prawie się skończyło. Ocknęła się, gdy łowca się odezwał. Oderwała głowę i spojrzała na butelkę, a po chwili podsunęła kielich.
- Coś cię gryzie?
Spojrzała na niego z zainteresowaniem i troską. Chyba sam był zaskoczony swoim wyznaniem, ale przy Yuki nie musiał się obawiać.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 976


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Czw Sie 25, 2016 7:59 pm

Nie wiedziała. Nie mogła wiedzieć jakim człowiekiem był. Całe życie wychowywany na łowcę, całe życie bycia łowcą... Całe życie akceptowanie skurwysyństwa i pogardy władz kościelnych wobec zwykłych ludzi o własnych poglądach, pogardy dla wampirów i wszystkiego co nie było zrozumiałe. Torturowanie matek, ojców, dzieci i liczne próby ognia... I trzysta lat na karku co było dla zwykłego człowieka nie lada wyczynem... Nie wiedziała i nie mogła wiedzieć. I tak była niczym wyniszczenie dla niego...
Garruch dolał jej do pełna i przez dłuższy czas się nie odezwał. To było bardzo wymowne, nawet nie musiał nic mówić.
-To nie takie proste, że wszystko Ci powiem... Pewne sprawy muszę zostawić dla siebie. Nie zamierzam Ci rujnować życia...-O co mu chodziło? Domyśli się, albo nie. Gabriel jak nigdy splunął w bok.
-Nie ciągnij mnie za język. Już i tak za dużo gadam...-Co zabawne, powiedział tak na prawdę tylko jedną rzecz o sobie, ale to już taki mały szczegół, który raczył oczywiście pominąć. A jednak sam się jakby nadepnął po wypiciu kolejnego łyku wina. Powoli, ale wino się kończyło... Tempo picia było spore.
-Nigdy wcześniej nie poznałem tak łagodnej i zarazem pięknej wampirzycy...

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 922


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pią Sie 26, 2016 1:34 pm

Wiele rzeczy nie wiedziała, ale nie wątpiła, że Garruch miał na swoim sumieniu niejedno wampirze istnienie i to niekoniecznie właściwe. Każdy wampir był inny, nie wszyscy byli potworami, nie każdy zasługiwał na śmierć, ale wojna łowców z wampirami trwa tak długo, że przez tyle wieków zdążyło się zdarzyć tak wiele potworności, że ciężko to zliczyć. Nie obwiniała go, bo sama też miała trochę za uszami, choć pewnie nie aż tyle, co on. Nie było tu jednak miejsca na wyliczenie się ze swoich przewinień.
Przysunęła do ust napełniony kielich i upiła odrobinę.
- Zrujnować mi życie? Raczej wątpię, by ci się to udało. O to się martwić nie musisz.
Jej życie i tak było dalekie od ideału i patrząc obiektywnie Yuki po prostu nie miała najlepiej, ale z drugiej strony nie była też człowiekiem, więc i pewne kwestie i sytuacje odbierała inaczej i przeżywała je inaczej. Uśmiechnęła się delikatnie do mężczyzny.
- Nie zamierzam cię ciągnąć za język Gabrielu, chce tylko, żebyś wiedział, że z mojej strony nie musisz się obawiać o swoje tajemnice. Choć rozumiem, że zaufanie wampirowi nie przychodzi ci łatwo...
Siedzenie w parku nocą i picie wina - a to dopiero ciekawe zjawisko. Jeżeli dodać do tego łowcę i wampira, to już w ogóle można by było przecierać oczy ze zdziwienia. Jednak to Yuki po chwile wyraźnie się zdziwiła, a to na skutek słów Gabriela. I co ona teraz miała na to odpowiedzieć? Nie spodziewała się czegoś takiego po łowcy i nie bardzo wiedziała, jak ma to odczytywać.
- Dziękuję... - zaczęła powoli i niepewnie spoglądając na mężczyznę. - Do czegoś zmierzasz?
Spojrzała w swój kielich, w którym wciąż chlupotało wino. Nie wiedziała jak w jego przypadku, ale Yuki praktyczne w ogóle nie odczuła wpływu alkoholu. Odczuwała jedynie lekki szum w głowie i nic ponad to.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
 
Zrujnowany park
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 15 z 16Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16  Next
 Similar topics
-
» Zrujnowany park
» Pomnik Piotrusia Pana
» Zrujnowany kościół
» Miejski park
» Park Promnitz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: SLUMSY (POŁUDNIE)-
Skocz do: