IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Zrujnowany park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 10 ... 16, 17, 18  Next
AutorWiadomość
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1143


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pią Lut 02, 2018 11:12 am

Gabriel nie miał pojęcia o pomysłach dziewczyny, więc nawet nie pomyślał, że przemiana sięga po siły nieczyste. A gdyby zauważył demona to pewnie i tak nie było powodu do interwencji, skoro Coco sama ściągnęła na siebie ten los. Złość nie pozwoliła mu nawet na chwilę odprężyć się przy niej.
-A kto taki?- zapytał z przekonaniem o tym, iż kolejny raz próbuje mu coś wmówić. Kto w końcu jest zdolny do wiary w opętanie? Inkwizytor byl pierwszym, który sprawdzał takie doniesienia, ale zawsze towarzyszyła mu przezorność- w większości przypadków tymi demonami okazywały się wampiry i ich przeróżne moce.
Eh, dlaczego wampirzyca nie mogła być bardziej poważna na codzień... Tylko raz była poważna w momencie w którym Gabriel chciał ją zabić przy pierwszym spotkaniu. Może to był właśnie klucz do tego, żeby dostać to czego chciał? Na swoje wlasne mysli sie lekko uśmiechnął.
-Wampirom możnawiele odebrać, ale na pewno nie marzenia...
Rzekł zaraz po tym jak wyrwał kolejny element łańcucha. Wiadomo, że tak nie myślała... ale dlaczego zachowywała sie tak swobodnie? Jej zapach krwi na szczęście nie był tak drażniący , żeby sie na to wściekł- tym lepiej dla niej.
Ławka na prawdę nie była stabilna. Deski pękły zaraz po tym jak dziewczyna opadła na ramię Garrucha. On odziwo nie poszedł w dół... za to Cocoro zjechała po jego boku w dół~
Mogla zobaczyć jak pod wielkoludem deska nadal sie trzyma!
Może to złamanie było celowe? Inkwizytor wstał i ściągnął brwi.
-Mogłabyś przynajmniej panować nad swoim roztrzepanym charakterem... Umiesz robić cos innego niz tylko gadać i mi przeszkadzać?
I nici z czyszczenia łańcucha... Gabriel schował szmatę do kieszeni i zwianął broń. Wtedy tez spojrzał na dziewczynę.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Cocoro
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 1140


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pią Lut 02, 2018 8:42 pm

Czy to był jej pomysł? Raczej nie, wszystko działo się tak szybko, że sama nie wiedziała skąd, gdzie i jak, a ze wzgledu na to, że jej wiedza o demonach, kościele, egzorcyzmach była nikła, dlatego też nigdzie z tym nie poszła, uznała, że każdy wampir musi coś takiego przejść i tyle. Prawda mogłaby być dla niej piorunująca.
Kto to taki? Pytasz o to osobę, która nie wie nic. Ale... Spróbujmy. - Pod wpływem emocji zaczyna się budzić, napada mnie swoimi myślami. - Zaczęła, była dośc nieobecna w tym co mówiła, nie patrzała też na niego, jakby opowiadała sama sobie, co z jej głową się dzieje. - Kiedyś, ktoś mnie zaatakował, próbował się wgryźć, zrobił to. - I to wcale nie chodziło o to, że dziewczyna została "pokonana" serio. - Jednak uciekł, z przerażeniem w oczach, goniłam go, nie odpuszczałam, musiał coś o niej wiedzieć. - Jej opowiadanie przerywały jęki, spowodowane wyrywaniem z jej ciała łańcucha, a raczej jego kolców, czy cokolwiek w nim było. - Podobno nawiedziły go okropne wizje, jego partnerki, bitew, nie mam zielonego pojęcia. Po nocach śni mi się tylko jej imię. - I tu skończyła swoją dziwaczną wypowiedź, niezła bajka, co nie?
- Zostaw moje marzenia w spokoju, nie odbierzesz mi obrazka miłego Gabriela. - Nadąsała się jak dzieciak, aczkolwiek szybko odpuściła, może wydawało jej się, że spoważniała, była bardziej kobieca z zewnątrz, wydawałoby się że wewnątrz tez się dużo pozmieniało. Jednak przy nim to wszystko pękało tak łatwo, jak bańka mydlana, sama nie wiedziała dlaczego. Jego wyższość i siła brały górę i Coco po prostu czuła się przy nim jak dziecko? Może to była odpowiedź na jej głupie zagrywki? Ciężko stwierdzić, ale próbowała pozostać jednak nieco.. Mniej wkurwiająca, zobaczymy co z tego wyjdzie.
1:0 Garnek. Wstała obolała na własne nogi, czując, że powolutku jej siła wraca. Strzepała śnieg, ziemię i co tam jeszcze było z tyłka. - Przeszkadzanie i gadanie to moja główna umiejętność, rozbudowana we wszelkie możliwe strony. - Odpysknęła, przez zaciśnięte zęby. Panować nad charakterem, dobre mi sobie. - Podobno zastępca burmistrza został zaatakowany i stracił pamięć... Ale chyba nie chcesz słuchać, skoro za dużo gadam, co? - Zaczęła zabawę słowną, która pewnie go nieźle wkurzy, ale trudno, taki już ma charakter, nie poskromi tego ani on, ani ona. Został już na nią skazany~
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1143


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sob Lut 03, 2018 9:31 am

Typowe. Tylko osoba z zewnątrz jest w stanie określić, że coś się dzieje z inną istotą. "Chory" nigdy nie zauważy problemu ze samym sobą. Demon jest o tyle gorszy, iż jest w stanie przejąć kontrolę, a nawet zawładnąć ciałem na zawsze. Demonologia uczy: "każdy przywołany demon próbuje się wyrwać ze swoich więzów (...) Demon pragnie posiąść ciało osoby, która go przywoła (...)"
Po części demon dostał już to czego chciał, ale pozostało mu zabić świadomość prawowitej właścicielki ~
Gabriel pozostawił ten temat do czasu, aż dziewczyna nie wstała po upadku z ławki.
-Jakie to imię?
Zapytał z dozą zainteresowania, w końcu usłyszał coś ciekawego... no i wreszcie choć trochę dziewucha spoważniała, ale to szczęście akurat nie trwało zbyt długo.
-Dlatego Właśnie ciągle obrywasz. Powinnaś wyciągnąć z tego wnioski.
Gabriel już schował broń i wyciągnął piersiówkę w której była jeszcze krew Lucjusza zamieszana z alkoholem, żeby szkarłatna posoka nie zamieniła się w ciemny glut. Wziął głębszy łyk i wstrząsnął, żeby określić ile płynu zostało. Z pewnoscia wystarczy do jutra. oczywiście dziewczyna mogła poczuć alkohol z krwią.
-Oczekujesz, że zacznę prosić? Zapomnij.
W sumie to przypadek Riecona nie bardzo go interesował. Juz dawno porzucił plany związane z nim i burmistrzem.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Cocoro
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 1140


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sob Lut 03, 2018 9:29 pm

Nie była pewna co się do końca tam w środku niej dzieje, ale on najwyraźniej wiedział. Może mógłby jej pomóc, neinienenenenie. Pewnie nie, albo jak by zaczął, to skończyłaby z przemianą na zawsze, a to jednak było coś. Tylko. Gdyby umiała nad tym zapanować, może byłoby skuteczniejsze, kto wie.
Imię demona nie potrafiło jej przejść przez gardło, ból głowy dopadł jej skronie, że aż padła na czworaka. Piszczało, nie do zniesienia, jak gdyby ktoś włączyć stary telewizor. Zaczęła kreślić po ziemii imię demona, nie wyszło. To coś totalnie blokowało tą myśl. Nie chciało, by imię ujrzało światło dzienne. - N... Nie mogę, nie umiem. - Stawała powoli na nogi, lekko się chwiejąc. Nie było innego wyjścia, musiałby się w nią wgryźć. - Ona sama może Ci to powiedzieć, ja nie potrafię. - W jej oczach można było dostrzec ból i zarazem strach. Może i wydoroślała, ale każdy panikuje kiedy nie wie co się z nim dzieje, co nie?
- Skoro dalej daję Ci się tak łatwo, to wyciągnij z tego wnioski. - Po prostu lubiła spędzać z nim chwilę czasu, nawet po tym jak oberwie, Gabriel był taki zimny, oschły i opanowany, ale zawsze na wszystko patrzał okiem z zewnątrz, zimno wszystko kalkulował, może nie zawsze służył radą, ale między jego wierszami można zawsze dostrzec kroplę rozwiązania, która pociągnie za sobą rzekę.
- Może ty nie zaczniesz prosić, ale ja najwyraźniej muszę. - I to wcale nie chodziło o ten alkohol z krwią, czy krew z alkoholem. Wiedział, o co jej chodzi. Demon, którego on mógł wypłoszyć był na wyciągnięcie ręki. Ale czy ten chce wrócić do starych czasów inkwizycji? Podeszła jeszcze kawałek bliżej, skulona, przestraszona, ale gotowa do działania.
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1143


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sob Lut 03, 2018 10:33 pm

Obserwował dziewczynę, a na jego pysku malowało mu się niezadowolenie. Jak dziewczyna mogła doprowadzić się do takiego stanu? Jak można było pozwolić... Ah, przecież była wampirem. Jej ciało już zostało splugawione mocą wampiryzmu. Nic dziwnego, iż zdarzył się wampir o osłabionej psychice. Demon nie pozwalał jej nawet napisać swojego imienia? Widocznie dobrze się bawił jej kosztem, a ona nawet nie zdawała sobie sprawy z powagi sytuacji.
-Będzie miała ku temu okazję, ale nie teraz i nie tutaj.
Czy jej ból jego osobiście dotykał? Oczywiście, że nie. Musiał jednak pozbyć się demona, albo go okiełznać. Czy to pozbawi dziewczynę przemian? Skąd miał wiedzieć, skoro pierwszy raz przez trzysta lat spotkał się z takim przypadkiem? To tak jakby ktoś chciał wyhodować sobie tulpę- zabawy ciałem na taką skalę były proszenie się o rzeczy gorsze niż urojenia.
-Ja jedynie wykonuję swoje obowiązki i pilnuję swojego zdrowia.
Czy on lubił cokolwiek? Tu nawet nie chodziło o samą dziewczynę. Nawet Noriko zawiodła, a więc czarne serce po stracie stało się jeszcze mroczne. Los Cocoro był mu obojętny, ale z chęcią przyczyni się do poskromienia istoty nadrealnej.
-Co mi po tym, że Ci pomogę?- Zmarszczył czoło patrząc całkiem z góry na dziewczynę, która najwidoczniej była osłabiona.
Gabriel westchnął i pokazał ręką w stronę najbliższego wyjścia z parku. To oczywiste, że od tej chwili nie pozwoli dziewczynie iść za nim- teoretycznie w każdej chwili demon mógł mieć coś przeciwko wycieczce do zamku...

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Cocoro
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 1140


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Lut 04, 2018 10:33 am

Wampirzyca do niedawna jeszcze nie wiedziała, że została opętana, może gdyby dowiedziała się wcześniej, zanim demon osiadł się bezpiecznie w jej ciele podjęłaby jakieś środki. Niestety, nie ma co gdybać, stało się, demonica była tylko kolejnym epizodem w jej życiu, splugawioną kartką wielkiej księgi. I nie było odwrotu, Gabriel się dowiedział, chyba też nie chciał zostawiać jej z tym samej. Na jego słowa tylko przytaknęła, nie wiedziała jak ma się zachowywać, pierwszy raz w takiej sytuacji, podniosła jednak głowę i wyprostowała plecy. Głośno powiedziałą sama do siebie, że nikt nie będzie za darmo mieszkać w tak zajebistym ciele i koniec kropka. Może i mu nie zależało na samej Coco, może tylko na przygodzie z wypędzeniem groźnego ducha, ale oboje wyciągną z tego jakieś pozytywy. Jakie? To się przekonamy.
- Nigdy nie zrobiłam Tobie krzywdy, właściwie, ciężko Ci ją zrobić, zawsze jesteś przygotowany, ale nigdy, ale to PRZENIGDY nie miałam zamiaru zbrudzić swoje ręce Twoją krwią. I nie wracajmy więcej do tego tematu. - Powiedziała na tak poważnie, jak nigdy, jej jaskrawe oczy jeszcze bardziej zaświęciły się drażniącym błękitem.
- A co ja właściwie mogę Ci dać, Gabrielu? Klucze do motocyklu, auta, czy mieszkania? To wszystko ma tylko wartość materialną, która nie za bardzo Ciebie zadowoli. - Zaczęła idąc już w kierunku w którym wskazał, szła metr przed nim, rozumiała jego... Obawy? - Pomyśl co byś chciał, pewnie się zgodzę, jak zwykle. - Ze strachu przed Tobą. Ale te słowa już nie przeszły jej przez gardło, on doskonale o tym wiedział, nie trzeba było mu jeszcze dodatkowo lizać dupy.


zt + Garruch.
Powrót do góry Go down
Alya
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3671-alya
Zarejestrował/a : 13/11/2017
Liczba postów : 7


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Mar 25, 2018 8:45 pm

/ Początek

Jak zrujnować sobie cały dzień? Zobaczyć swoją matkę na mieście. Tą, przed którą się uciekło i dołączyło do wrogów. Nie miała najmniejszej ochoty na spotkanie z Ysaverin. Gdyby wampirzyca wyczuła obecność Alyi i ją zatrzymała, dziewczyna nie byłaby w stanie się jej przeciwstawić, a co dopiero skrzywdzić, zarówno psychicznie jak i fizycznie, nie ważne jak bardzo chciałaby, żeby kobieta zostawiła ją w spokoju. Musiałaby z nią zostać i wdać się w dyskusję. O czym? O tym jak beznadziejną była córką. O tym jak zawiodła wampirzycę. Ich rodowe dziedzictwo. W końcu Alya była niegdyś wampirzycą szlachetnej krwi. Nie mogła co prawda przemienić nikogo w wampira, a jej moce były słabsze od czystych szlachetnych, ale krew i pochodzenie nadal zobowiązywały. W dodatku jej ojciec... Gdyby dowiedział się prawdy, prawdopodobnie nie darował by tego dziewczynie. Choć nie była tego tak pewna jak w przypadku wampirów z którymi walczyła. One nienawidziły łowców. A Riecon? Z jego wiadomości do matki, Alya nie otrzymała żadnych informacji na ten temat. Nie znała jego nastawienia. Nie wiedziała więc czego się spodziewać.
- Lepiej uważać - pomyślała nastolatka, idąc wolnym krokiem przez opuszczony, stary park. W lewej dłoni trzymała gruby kawałek drewna, a w prawej scyzoryk z wysuniętym nożem. Chciała się uspokoić, zebrać myśli. A nic nie działało na nią tak kojąco jak ćwiczenia fizyczne lub rzeźbienie w drewnie. Planowała stworzyć coś nowego. Najlepiej figurkę jakiegoś zwierzęcia. Postawiła by ją razem z innymi powiększając swoją kolekcję.
- Jakie zwierzę wybrać? - próbowała się zdecydować, zajmując miejsce na dużym kamieniu przy drzewie.
Powrót do góry Go down
Akihisa

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2969-akihisa-russi-gin http://vampireknight.forumpl.net/t3658-akihisa http://vampireknight.forumpl.net/t3624-akihisa#78721 http://vampireknight.forumpl.net/t3625-akihisa#78722
Zarejestrował/a : 13/10/2016
Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Mar 25, 2018 9:56 pm

Akihisa mógł spokojnie spacerować po terenie aż do momentu jak zobaczył zrujnowany park w slumsach. No to ciekawy kierunek sobie młodzieniec obrał, a raczej przyszły łowca który nadal był kadetem w Oświacie. Spokojnym krokiem ruszył do przodu. Po kilku krokach wszedł do środka spoglądając się czy nie ma żadnych wampirów wałęsających w okolicy. Zaczynał spacerować powolnym krokiem aż do momentu jak widział kilka jednostek pewnie ludzkich i wampirzych, jest taki czas że wszyscy obywatele wychodzą z domów żeby pójść na spacer ale akurat czemu ten zrujnowany park? Prawdopodobnie jeszcze spotka łowców doświadczonych i niedoświadczonych w boju. On był po treningach wojskowych więc można uznać iż ma podstawową wiedzę samoobrony przed wampirami i ludźmi. Westchnął idąc w kierunku nieznanym aż do momentu widząc dziewczynę spoglądającą się w drzewo? Aż musiał to zobaczyć bo na dobrą sprawę nudził się ponadto. W dodatku nie dostawał żadnych smsów od matki ani siostry bliźniaczki o którą zaczynał się martwić.
- Witaj młoda - odparł krótko spoglądając się na blondyneczkę.
Powrót do góry Go down
Alya
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3671-alya
Zarejestrował/a : 13/11/2017
Liczba postów : 7


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Mar 25, 2018 10:24 pm

Alya nie przejmowała się, że mogła spotkać w slumsach jakieś wygłodniałe wampiry. Z bronią pod spódnicą czuła się na tyle pewnie, że mogłaby nawet zajrzeć do opuszczonych budynków, gdyby tylko miała powód by to zrobić. Inni łowcy na pewno by jej to odradzali mówiąc, że bez wieloletniego doświadczenia nie powinna się porywać z motyką na słońce, ale dziewczyna była młoda. Szalone pomysły to jej drugie imie. Tak wiec usiadła sobie na skale w opuszczonym parku w slumsach i w najlepsze, nie przejmując się niczym zaczęła sobie rzeźbić figurkę w drewnie. Nawet nie próbowała nasłuchiwać czy ktoś się nie zbliżał, dlatego trochę ją zdziwiło przywitanie ze strony nieznanego chłopaka. Choć... Czy na pewno tak nieznanego? Przecież widziała go kiedyś na mieście. Oraz w siedzibie Oświaty, kiedy jego twarz nie była niczym zakryta. Niestety nie znała jego prawdziwego imienia, bo wszyscy łowcy posługiwali się przykrywkami. Nawet ona, choć nie musiała, bo jej przykrywka i tak była na tyle durna, że nikt nie weźmie jej za prawdziwe miano. Bo w sumie sama była temu winna. Umysł youtuberki czasami potrafił przywoływać na myśl naprawdę dziwaczne pomysły. A wszystko przez jej zamiłowanie do pewnego serialu.
- Co tu robisz o tej porze, Soichiro? Czyżby nocny patrol dla rozrywki? - spytała chłopaka, uśmiechając się do niego delikatnie. Nie była zbyt dobra w nawiązywaniu nowych znajomości, ale przecież nie mogła też traktować młodego łowcy jak powietrze. Na pewno źle by to wpłynęło na ich możliwą współpracę w przyszłości. Po za tym byłoby niegrzeczne. Tak więc, choć czuła się trochę nieswojo, to jednak postanowiła rozegrać wszystko w przyjacielskiej atmosferze. Kto wie, może dowie się przy okazji jakichś nowinek? Nie była aktualnie na czasie z wiadomościami z miasta, spędzając większość czasu na szkoleniach, albo poza miastem.
Powrót do góry Go down
Akihisa

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2969-akihisa-russi-gin http://vampireknight.forumpl.net/t3658-akihisa http://vampireknight.forumpl.net/t3624-akihisa#78721 http://vampireknight.forumpl.net/t3625-akihisa#78722
Zarejestrował/a : 13/10/2016
Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Mar 25, 2018 10:40 pm

Po chwili spojrzał się na młodą którą rozpoznał jak zbliżył swoje stare kości widząc co ona wyprawia siedząc na skale. W danym momencie podszedł bliżej do Alya opierając się twardo swoimi plecami o konar drzewa. Nie miał zamiaru jakoś stąd iść w dodatku było mu tutaj dobrze. Aż przypomniało mu się, że spotkał niedaleko swojego ojca ze zgrają idiotów, któremu coś obiecał ale nie pamiętał już dokładnie co, ale dzięki temu może utrzymać kontakt z rodzicielem. Westchnął zdejmując kaptur z głowy patrząc kątem oka. Ona mogła zauważyć w tym momencie że jest ubrany po wojskowemu bo był zołnierzem i przyszłym łowcą wampirów choć nieoficjalnie mając rangę kadeta. Niedługo będzie miał szkolenia u dowódcy wampirów więc lepiej niech się przygotuje na trening z praktyki i definicji.
- No cześć Connie, ja właściwie spacerowałem akurat i martwię się o siostrę która dawno nie dała znaku życia. A co do patrolu można to tak ująć przyzwyczajam się po prostu - odparł trochę niespokojnym głosem do niej.
- A Ty co tu robisz? - spytał się widząc jak coś dłubie w drewnie. Najwyraźniej musi się naprawdę nudzić, zamiast rzeźbić powinna być w domu lub w miejscu zaludnionym ale jednak szuka przygód. Spojrzał się na nią raz jeszcze to zmierzył dyskretnie jadowitymi oczami. Od razu z miejsca pomyślał, że jest ładną dziewczyną i w typie Soichiro. Wiedział doskonale, że nie może zdradzić swojego prawdziwego imienia ale może kiedyś zdradzi owy sekrecik.
Powrót do góry Go down
Manabi
Manabi
Manabi
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1111-mana#15966 http://vampireknight.forumpl.net/t1117-mana#16206 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 04/08/2013
Liczba postów : 271


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sob Maj 26, 2018 12:07 pm

Zrujnowany park.
Kiedyś był takim zacnym miejscem, dziś jest niestety paskudny. Paskudny dla większości która panicznie boi się tego typu miejsc. Z kolei dla wielbicieli takich strasznych i opuszczonych miejsc - przecież to żyłka złota! Tylko pomyśleć ile rzeczy można tu znaleźć, jakie zagadki odkryć i być może poczuć się jak obserwowany przez duchy! To prawda, że przez głowę przepływa mnóstwo myśli osobie która znajdzie się w jakimś opuszczonym miejscu...
Manabi jednak nie przeszkadzało to, że nie ma tu ani jednej osoby.
Zdecydowała się na wędrówkę z nudów. Kiedy zbliżał się wieczór albinoska uświadomiła sobie jak wiele bezużytecznych rzeczy ostatnio robiła. Jedynie spanie, oglądanie telewizji bez wychodzenia na świeże powietrze - a przecież trzeba czasem wyjść z domu dla utrzymania zdrowych zmysłów. Po wcześniejszym wzięciu kąpieli dziewuszysko wysuszyła białą czuprynę i wyczesała długie aż po uda włosy nie siląc się na specjalne ułożenie. Z szafy wyciągnęła natomiast zestaw z aktualnego ubioru. Łapiąc jedynie za telefon i słuchawki ruszyła w jakąkolwiek stronę która koniec końców doprowadziła ją do tego punktu. Tak wsłuchując się w muzykę i kołysząc głową na boki wędrowała w zamyśleniu zwiedzając zrujnowany park.

_________________

#ffffff l Voice l Theme & Theme 2

You say that you're no good  for me
Cause
I'm always tugging at your sleeve
AND I swear I hate you
when you leave
But I like it anyway.
Powrót do góry Go down
X

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2888-x#61440
Zarejestrował/a : 24/09/2016
Liczba postów : 140


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sob Maj 26, 2018 8:17 pm

Nigdy nie pomyślałby, że mógłby znaleźć się wśród tłumu i dobrze w niego wtopić się. Właśnie czekał na przystanku z biletem niewiadomego pochodzenia (pewnych starych nawyków trudno oduczyć się od razu) i czekał na metro. To będzie jego pierwsza podróż tym środkiem transportu od ponad dwóch lat, czyli ostatni raz nim jeździł, gdy był człowiekiem. Wprost nie do pomyślenia, że to działo się naprawdę.
Jeszcze myślami nie mógł ocknąć się z Przebudzenia.

***
Siedział w izolatce i tępo wpatrywał się w Carlosa. Przy jego wywodach na temat przeprowadzonej operacji każdy zgłupiałby z miejsca. Wiele rzeczy nie pojął, ale wiedział jedno: ma przechlapane. Nie chodziło mu o łowców, z których akurat ten jeden, który ocalił przed śmiercią, sam w przeszłości był wampirem. Wyjawił nawet Iksowi motyw swojego postępowania, co rzucało inne światło na całą sytuację. Błękitnooki mógł być pewien, że dzięki całkowitej rekonstrukcji ciała Mumii nie zostanie zaatakowany. Podarował życie, zupełnie innej jakości niż przedtem. Czy będzie umiał wykorzystać nadaną okazję do poprawy?
Krwiopijca słuchał uważnie rozmówcy, trochę też zeszło z niego napięcie. Część rzeczy została wyjaśniona, ale nie wszystko. Na niektóre zagadnienia będzie musiał sam znaleźć odpowiedź. Chociażby co z sobą zrobić.
Po opisaniu recepty w postaci złotych tabletek, Iks wziął jeden blister i przyglądał się mu z uwagą. Chyba na serio chciał przestrzegać reguł ustalonych przez Carlosa. Policzył sztuki, wyszło dziesięć, zatem mniej więcej za trzy miesiące ma zgłosić się po kolejną dawkę. Wreszcie też odzyskał mowę w gębie, najwyraźniej krew szybko toczyła się do głowy i popychała do szybkiego myślenia.
-Nigdy nie przypuszczałem, że to powiem, ale równy z Ciebie gość. Nie mniej raczej nie będę miał komu innemu podzielić się tą informacją.
Podrapał się ręką po karku i przeciągnął w kręgosłupie. Dziwne uczucie: posiadanie syntetycznej skóry w miejscach, w której od dawien dawna były dziury, i nic nie doskwierało prócz zakwasów i zastania. No, brakowało jeszcze sił, lecz nie mógł narzekać. Jak świeżo pamiętał jeszcze swoją agonię... a raczej jak miał ogromną pustkę wszędzie.
Jego rokowania mogły być dobre, o ile weźmie na serio siebie w garść i nie będzie wpieprzać byle czego. I znajdzie sobie zajęcie, które nie narazi go na kontakt ze syfem. Ha, łatwo planować, gorzej zrealizować. Iks nie miał żadnego fachu w ręku, prócz siekania kosą. Był jedynie członkiem gangu, który uprawiał samowolkę.
-O cholera...
Dopiero teraz zdał sobie sprawę, że nie będzie mógł wrócić do tego środowiska, co wcześniej. Gaki i Krzak zabiją go za kolaborowanie z wrogiem. Zwłaszcza, że nie wiedział, jak bardzo zaszkodził im zdrowotnie. Wolał przez jakiś czas nie pokazywać się im na oczy, ale jak tylko w pełni nabierze wprawy, to pośledzi ich i w razie czego ruszy na pomoc. Im też był winny spory dług, a z nowym ciałem rodziły się nowe możliwości.
Stał już za drzwiami budynku, w którym mieściła się izolatka, dlatego nie pozostawało mu nic innego jak iść przed siebie. Tylko dokąd?

***
Tak wiedziony bezwiednie trafił na stację metra i rzeczywiście nie odczuwał chęci na posilenie się, nawet jak jednemu z przyszłych pasażerów uleciała krew z nosa na widok top-modelki w miniówce. Ale i Iks powiódł wzrokiem za jej tanecznym tyłeczkiem. Przynajmniej miał świadomość, że nie pogmerali w jego głowie i upodobaniach. Skasowany bilet, dwa kroki do maszyny i zniknął ze stacji.
Metoda na chybi-trafi ma w sobie sporą dawkę spontaniczności. Zdecydował, że wysiądzie na trzecim przystanku i tak znalazł się w dziwnej okolicy. Ludzi jakby mniej, bo w mig rozeszli się po chodnikach, jak najdalej od zniszczonej bramy prowadzącej do zaniedbanego parku. Jak na kogoś, kto wolał śledzić z ukrycia albo będąc wmieszany w tłum, przejście niezauważonym po zrujnowanym terenie będzie wyzwaniem. Nie szedł ścieżką, wybierał cienie wykrzywionych drzew, za których pniami chował się prawie jak Ninja.
Po pewnym czasie zaczął rozglądać się za potencjalnym obiektem zainteresowań. Czas przypomnieć sobie o innych nawykach. Między innymi śledzenie kobiet. Problem tkwił w tym, iż nikogo nie widział spacerującego po opuszczonych zakątkach popadających w ruinę. Mumia krzywiła minę, żadnej żywej i nieżywej duszy. Chociaż... coś mignęło mu w bieli. Odbity blask Księżyca? Nie, coś innego krążyło po okolicy, a Iks miał przeczucie, aby podążać za Znakiem. Tak też się stało: obrał kierunek podobny do tajemniczej błyskotki i ku jego niemej uciesze wreszcie zidentyfikował obiekt człapiący w rytm muzyki. Prócz kołyszącej głowy dostrzegł kręcące się zgrabnie nóżki, a w przodzie na pewno podskakiwał biust. Musiał nieco wyprzedzić spacerowiczkę, by nie przegapić dwóch krągłości na przodzie. Tak też zrobił - dalej trzymając się cieni drzew nie wyłaniał się na dróżkę. Nie mniej jeszcze nie wiedział, iż obserwowana dziewczyna była przedstawicielką jego rasy.
Ups.

_________________



Powrót do góry Go down
Manabi
Manabi
Manabi
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1111-mana#15966 http://vampireknight.forumpl.net/t1117-mana#16206 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 04/08/2013
Liczba postów : 271


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sro Maj 30, 2018 8:36 pm

Z reguły wampiry wyczuwają kto jest przeciwnikiem w danym momencie. Jednak ta klasyfikacja w czystości krwi jest łatwa do wyczucia. Dziewczyna o białych jak śnieg włosach choć nieco zamyślona; skupiona na piosence nadal wyczuła obecność obcego. Manabi nadal krocząc tanecznym krokiem pozostawała czujna. Bóg wie czy ten osobnik w pewnym momencie jej nie zaatakuje i czy ma czyste intencje: gdyby takowe miał, to by nie pozostawał w cieniu.
Faktycznie ciało wampirzycy było bardzo ładne: drobna choć krągłości w odpowiednich miejscach nadal się pojawiały. Dużo uroku dodawała jej albinoska uroda, chociaż u wampirów platynowe włosy i szkarłat oczu wyjątkowy nie był - każdy praktycznie tak wygląda. Nie mniej jednak Motoharu czuła się na swój sposób wyjątkowa przez ułożenie zgryzu - otóż górne jedynki były odrobinę większe niż pozostałe zęby, jak u królika. Manabi w pewnym momencie się zatrzymała wyciągając z uszu słuchawki. Kabel odłączyła od wejścia i schowała do tylnej kieszeni spodenek, natomiast sam telefon nadal trzymała w ręce.
- Wyłaź. - mruknęła stanowczo, wpatrując się leniwie w drzewo. Nie wiedziała czy wampir który ją obserwuje się jej posłucha. W tym momencie jedyne co się liczyło, to pozbyć się głupiego uczucia bycia obiektem obserwowania, ot co. Mana splotła ręce pod biustem wyczekując. Może wydarzy się coś ciekawego?

_________________

#ffffff l Voice l Theme & Theme 2

You say that you're no good  for me
Cause
I'm always tugging at your sleeve
AND I swear I hate you
when you leave
But I like it anyway.
Powrót do góry Go down
X

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2888-x#61440
Zarejestrował/a : 24/09/2016
Liczba postów : 140


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Czw Maj 31, 2018 2:57 pm

Szedł jak najciszej mógł w cieniach drzew, żeby śledzić dziewczynę o jasnym ubraniu i urodzie modelki. Wzrost jedynie nie pasował do obserwowanej, aby nazwać ją modelką. Niestety został namierzony, a jego zamiary spełzły na niczym. Wystarczyła krótka odezwa, skierowanie się twarzą ku wampirowi spowitemu w gęstym mroku, żeby wiedzieć, iż wpadł jak śliwka w kompot. Musiałby pachnieć zupełnie jak człowiek, by znieczulić zmysły wampirzycy. Właściwie to dobry patent na przyszłość, choć miał wrażenie, że sam będzie obserwowany jakiś czas. Nie może pozwolić sobie na ponowne odwiedziny w wiosce łowieckiej.
No dobra, skoro został zauważony, trzeba jakoś zareagować, prawda? Zważywszy, że niewiasta zdawała się być w pełni sił, nie mógł pozwolić sobie na konfrontację twarzą w twarz.
-Nie bez powodu kroczę w ciemnościach. A Ty nie bez powodu kroczysz w blasku Księżyca -wysilił się na średnio romantyczną wstawkę, choć i tak mógł odburknąć coś gorszego niż tworzyć luźną poezję- Co taka piękna dziewczyna robi sama w tych okolicach?
A co to? Odezwał się w nim dżentelmen? Przecież nigdy nim nie był. Wręcz mało kiedy spoglądał na kobietę inaczej niż na obiekt pożądania. Jego słabość do kobiet potrafiła krzyżować plany. Bardzo często.
Ugryzł się w język, by nie gadać od rzeczy, a przejść do sedna sprawy. Oboje nie chcą kłopotów, to mogą iść na współpracę. Przy okazji mocniej naciągnął kaptur na głowę, by jak najbardziej zamaskować swój wizerunek. Bandaże były w tym momencie niezwykle przydatne.
-W sumie nie musisz odpowiadać. Wystarczy, abyś udawała, że mnie nie ma...
...żeby popatrzeć jeszcze na ruchome pośladki Manabi, nim odejdzie. Najlepiej, jakby spuściła również ręce z biustu, bo zasłaniała widoki. Choć wątpił, by poszła na taką współpracę. Mogła jedynie domyślać się, iż obserwatorowi nie zależało na jej krzywdzie. Zawsze mógł wyskoczyć ze swoim arsenałem mocy i... a no tak... mogła wyczuwać w nim najsłabszego przedstawiciela ich rasy. Może podejrzewała go o próbę zaatakowania i spicia jej krwi? Oj, źle zinterpretowałaby jego zamiary! I pewnie potraktowałaby jego dopiero co odpicowane, uleczone ciało jakąś umiejętnością! Nah, tak to jest śledzić wampirzyce, a nie ludzkie kobiety.

_________________



Powrót do góry Go down
Akihisa

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2969-akihisa-russi-gin http://vampireknight.forumpl.net/t3658-akihisa http://vampireknight.forumpl.net/t3624-akihisa#78721 http://vampireknight.forumpl.net/t3625-akihisa#78722
Zarejestrował/a : 13/10/2016
Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Wto Cze 26, 2018 12:38 am

Akihisa spojrzał się na zegarek wiedząc, że jest cholernie pózniej więc uznał ze pozegna się z koleżanką lub ją wyprowadzi z tego zrujnowanego parku bo mogą przebywać wampiry o tej porze. W takim momencie założył na siebie kaptur żeby nie rzucać się nikomu w oczy i ruszył przed siebie z koleżanką trzymając ją na dany moment za rękę jakby byli parą, którą na dodatek nie są. Co za życie, akurat w pobliżu dlatego wolałby jak najszybciej prysnąć z tego ciemnego terenu. W dodatku może w końcu wróciła jego siostra blizniaczka którą dawno nie widział, a matki to już nie wspomni. Westchnął cichutko do siebie wyprowadzając dziewuchę z parku dochodząc do bramy i wyszła dwójka z tego miejsca.

z.t z Connie (Connie jbc możesz iść gdzie chcesz).
Powrót do góry Go down
Manabi
Manabi
Manabi
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1111-mana#15966 http://vampireknight.forumpl.net/t1117-mana#16206 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 04/08/2013
Liczba postów : 271


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sro Cze 27, 2018 9:49 pm

Niech mężczyzna nie liczy na to, że przez jego ładną gadkę nastawienie wampirzycy zmieni się o 180 stopni. Gdyby nie zaczął pierwszego kontaktu od obserwacji: gdyby zagadał tak po prostu zamiast krycia się w cieniu to być może Manabi zareagowałaby zupełnie inaczej. Teraz nie ma co liczyć na co innego, jak na zwykłe i chłodne nastawienie - bo jakoś dziwnie wyczuwa w nim prawdziwego rasowego zboczeńca a nie kogoś z dobrymi intencjami.
- Spaceruje, jak widać. Nie mam większego celu żeby tu przybywać. - odparła cicho poprawiając ręce na klatce piersiowej. Nie zdjęła z niego wzroku ani na chwilkę, bowiem kto wie co za myśli tliły się pod jego czupryną? Dlatego najlepszym wyjściem pozostanie wyjaśnienie całej sytuacji. Nie musiał mieć przecież nic złego na myśli... chyba? - A Ty? Dlaczego mnie obserwujesz, bo jak miemam... idziesz za mną już od dłuższej chwili, prawda? - nie miała jednak tej pewności, chociaż przeczuje pozostawało. W momencie w którym weszła do tego opuszczonego parku pogoda była całkiem ładna... Teraz powolutku dotychczas błękitne niebo zachodziło czarnymi chmurami.
- Raczej nie ma opcji, żebym od tak pozwoliła Ci odejść do momentu aż nie usłyszę wytłumaczenia, wiesz? - liczył na ucieczkę i ładne widoczki? Niedoczekanie! Na jej delikatnym pyszczku wampirzycy pojawił się lekki uśmiech. - Jeśli oczywiście nie chcesz, żeby nas dopadł deszcz to najlepiej powiedzieć od razu~

_________________

#ffffff l Voice l Theme & Theme 2

You say that you're no good  for me
Cause
I'm always tugging at your sleeve
AND I swear I hate you
when you leave
But I like it anyway.
Powrót do góry Go down
X

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2888-x#61440
Zarejestrował/a : 24/09/2016
Liczba postów : 140


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Lip 01, 2018 11:02 am

Intuicja nie zawodziła niewiasty. X rzeczywiście był zboczeńcem, który na całe szczęście na tę chwilę zadowalał się jedynie widokami atrybutów, aniżeli prawdziwym pożądaniem posiadania złotego kanarka w swoich żarłocznych erotyzmu ramionach. Ale skąd mogła o tym wiedzieć wampirzyca? Słusznie dystansowała się w rozmowie, która mogła wydawać się naiwna, lecz mimo wszystko Mumii przedłużała okazję na spoglądanie tu i ówdzie. Szkoda tylko, że domyślna kobietka skrzyżowała ręce na wysokości biustu i ten widok musiał na jakiś czas odpuścić.
Może jednak nie wszystko stracone?
Padały pytania, oferty, co do których jedynie reagował stłumionym śmiechem, a na niektóre odpowiedział.
-Niezwykle uparty charakter...hmm...
Niby rzekł do siebie, niby do jedynej towarzyszki zrujnowanego parku. Była nieustępliwa, podobnie jak Zakapturzony, choć czynili to na różnych płaszczyznach.
-Akurat deszcz mi nie przeszkadza -nie wiedział jednak, jaką mocą dysponowała młoda kobieta, więc nieco poszedł jej na rękę- Nie mniej zaspokoję ciekawość, choć z tegoż miejsca.
Cień drzew czynił dobrą kryjówkę dla ludzi, lecz dla wampirów nie było ono niczym zagadkowym. Mieli zbyt dobry wzrok, dlatego Iks stał połowicznie za drzewem, z mocno nakrytym kapturem. Chyba nie jest w stanie patrzeć przez drzewa i materiały, a jak tak, to miałby przechlapane. Widziałaby wtedy też jego pokiereszowane niedawną operacją ciało, pod którym jeszcze nie dawno pełzało robactwo, czyhała zaraza i trąd.
-Cóż, powód wspomnianych obserwacji jest błahy. Miałem ostatnio bardzo ciężkie i niesprawiedliwe dni, a Twój pociągający widok poprawił mi znacząco humor. Co więcej, teraz mogąc słuchać Twego głosu, mogę domyślać się, jak pięknie faluje Ci dekolt przy każdej sylabie.
Czy o to chodziło kobiecie w wyjaśnieniach? Dowie się po jej reakcji, a póki mógł zdołał jeszcze rzec z lekkim wyszczerzeniem kłów:
-Bywam szczery do bólu, toteż pragnę zauważyć, że podczas ulewy Twoje ubranie przylgnie mocniej do skóry podkreślając kobiece walory, jakie niewątpliwie posiadasz. Możesz temu zapobiec w podobny sposób do mojego.
Czyli chroniąc się między drzewami. Bo czy zdoła uciec, nim pogoda na dobre pokaże swe burzowe oblicze? Niebo rzeczywiście skrywało się pod ciężkimi chmurzyskami.

_________________



Powrót do góry Go down
Koi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3190-koi http://vampireknight.forumpl.net/t3392-koi#73022
Zarejestrował/a : 20/02/2017
Liczba postów : 45


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Sie 13, 2018 9:29 pm

Czarnowłosy zgubił się... A raczej nieco zmienił trasę w momencie wyczucia smakowitego kąska. Głód krwi dawał mu się coraz to bardziej we znaki, a fakt, że wcześniej był zmuszony do uległości i zrezygnowania z dwóch smakowitych kąsków, jedynie pogłębił jego głód. Narastający zły humor nie poprawiał jego stanu, umysł zaś szalał. Gardło wydawało mu się być suche jak wiór, żołądek burczał, a organizm domagał się natychmiastowej dawki pożywienia.
Ofiarą stała się ranna osoba - jakiś bezdomny, starszy mężczyzna, którego los został przesądzony w momencie, gdy posiadł niedużą rankę po przecięciu szkła. Krwiopijca bez chwili wahania dopadł go w zaułku ulicy i zmiażdżył krtań jednym uściśnięciem dłoni. Wbił kły w jego ciało i łapczywie spił całą krew należącą do niego, by potem porzucić ciało do śmietnika, nim ruszył dalej. Nauczony doświadczeniem, wiedział, że aktualna pogoda pozwoliłaby na zmycie wszelakich śladów po jego działaniu.
Nim jednak tutaj dotarł, pozbawił życia i krwi jeszcze dwie dodatkowe osoby. Dawka krwi upajała, ale co ważniejsze... Tłumiła niezaspokojony głód na pewien czas. Upokorzenie zdławił w sobie jakoś, ale nie zmieniało się jedno - żądza nie znikała. Żądza krwi i śmierci. Poczuć jak między palcami ucieka cudze życie, czuć w ustach posmak świeżej, nieskażonej krwi...
Zdecydowanie brunet nie do końca był zaspokojony.
Koniec końców dotarł i tutaj, kierując się z pamięci i trochę zapachem w stronę kryjówki. Pogoda zbytnio mu nie przeszkadzała, ale obecność innych tak. Stłumiony zapach, przez deszcz, nie zdołał wystarczająco dobrze zadziałać na wyczulone zmysły wampira. Do jego nozdrzy dobiegł znajomy zapach, nieznajomy i... Jakiś dziwny. Poruszył się momentalnie.
Po czym znalazł się za plecami kryjącego się wampira.
Chwycił go za koszulkę i brutalnie pociągnął ku sobie, zarazem obwąchując go. Instynktownie wyczuł niższą krew, przez to, bez żadnych skrupułów, pozwolił sobie na takie działanie. Szkarłatne ślepia skupiły się na osobniku, którego koniec końców podniósł z ziemi jednym ruchem ręki. Obnażył zęby, ukazując zarazem kły.
Pomimo znanej woni, coś wyczuwalnego i dziwnego, drażniło go. Wydał z siebie warknięcie, wlepiając wzrok w twarz osobnika.
Powrót do góry Go down
X

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2888-x#61440
Zarejestrował/a : 24/09/2016
Liczba postów : 140


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Wto Sie 14, 2018 4:06 pm

Eh kobieta chyba go olała, skoro nie odnosiła się do jego słów, albo zdecydowała udawać głuchą. Koniec końców ktoś inny zainteresował się Mumią.
Tego koleżkę znał. Wampir o mocy średniej klasy, lecz łaknieniu równemu poziomowi E. Umorusany we krwi musiał być właśnie po żerowaniu, lecz zważywszy na to, w jaki sposób traktował Iksa... albo go nie rozpoznał, albo nawet świeże łowy nie mogły uciszyć ani na trochę jego głodu. Dwukolorowooki nie robił gwałtownych ruchów, choć też wyszczerzył lekko kły. Obecność Koia znaczyła, że banda musiała być gdzieś niedaleko. Z jednej strony tęskno mu było za starą kompanią, jednak będąc w "zbyt dobrej formie" mogą nabrać sporo podejrzeń. Dobrze, że ten oto koleżka nie mógł nic powiedzieć o tym reszcie, choć nakrył Iksa na nieudanym podrywie babeczki.
-Tak, super, znalazłeś mnie. A teraz puść.
Nie podobały mu się warkoty kumpla. Zwiastowały, że będzie musiał przypomnieć mu, że są po tej samej stronie barykady przeciwko porządkowi świata. Ale jak to zrobić? Nie rozpoznawał jego zapachu po tej operacji Carlosa! A jak da krwi... tamten nie przerwie konsumpcji.
-No weź nie świruj, nie poznajesz mnie? Mordo Ty moja.
Nie capił rozkładającymi się narządami, więc mógł wydawać się kimś zupełnie innym. Cholera jasna, jeszcze tego brakowało. Nie dość że izolacja od grupy, to jeszcze wszamanie przez kumpla z paczki!

_________________



Powrót do góry Go down
Koi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3190-koi http://vampireknight.forumpl.net/t3392-koi#73022
Zarejestrował/a : 20/02/2017
Liczba postów : 45


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Wto Sie 14, 2018 7:40 pm

Nie rozumiał znaczenia wypowiadanych słów. Jednakże dźwięk wydobywający się ze schwytanego wampira wydawał się być znajomy... Co kłóciło się z wyczuwalnym zapachem. Znajoma, a zarazem nieznajoma woń wywoływała w nim konflikt. Umysł był jednak o wiele bardziej świadomy niż wcześniej. Potrafił nie myśleć na moment o krwi, by móc lepiej zarazem poświecić uwagę innemu krwiopijcy.
By potem brutalnie wbić go w ziemię.
Trzymając za koszulkę, odsunął się o krok, po czym pozwolił mu się zapoznać bliżej z ziemią, zarazem powodując zapewne jakiś uraz. Trzymając jego koszulkę, przeciągnął go kawałek przez ten deszcz, zanim zatrzymał się i wbił swój but w jego brzuch. Zwiększył wystarczająco mocno siłę nacisku, by tamten odczuł niemały ból. Swoje szkarłatne ślepia zaś trzymał wbite w osobnika, zupełnie jakby zastanawiał się, co ma z nim zrobić. Koniec końców zdjął nogę i kopnął go tak, by przeturlał się kilka metrów dalej.
Nie spuszczał wzroku z postaci. Obnażył jednak kły, ukazując pełną gotowość do ataku. Zaczął podchodzić do niego bliżej, zachowując ostrożność. Był gotów nawet gonić za ofiarą i przygwoździć ją do ziemi, jeśli zacznie uciekać.
Powrót do góry Go down
X

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2888-x#61440
Zarejestrował/a : 24/09/2016
Liczba postów : 140


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Wto Sie 14, 2018 8:12 pm

O nie, nie, nie! Kontakt z ziemią nie był niczym przyjemnym, nawet jak na wampira. A już miał nadzieję, że wyłapał rozumne iskry w jego ślepiach, gdy przez chwilę stał w bezruchu. Cholera jasna, nie zamierzał zdychać tylko dlatego, że napatoczył się na tego wariata. Wariata, którego polubił mimo swojej odmienności. Ale cóż mógł zrobić w tej sytuacji, gdy ewidentnie traktowany był jako zestaw Happy Meal?
Panoszący się krwiopijca wyciągnął Iksa na nogi, tylko po to by przeciągnąć go na deszcz i wwiercił but w brzuch. Syczał odstraszająco, choć powinien wyć z bólu. Nie, nie może pokazać słabości, choć i tak został przejrzany. Kopnął go w końcu tak, że zmienił położenie ścierając z siebie ubrania i lądując rzut beretem dalej. Oczywiście bez własnej woli.
-Kurrr...
Ledwo powstrzymał się przed zwymiotowaniem własnej krwi, która podeszła mu do gardła po maltretowaniu wnętrzności. Przełknął ją z gorzką miną i próbował wstać jak najszybciej. Nie, nie zamierzał uciekać. Tego osobnika trzeba było wziąć na ruszt. Może i był silny, lecz jego umysł był opętany czymś, czego nie dało się usunąć. Koi stawał się coraz bardziej agresywny. Naprawdę nie rozpoznawał w Iksie kolegi z paczki. Co też zrobił z jego ciałem Carlos?!
A tak, doprowadził do porządku.
Podparł się rękoma, gdy podniósł się z klęczenia. Nieco drżały, ból brzucha nie był niczym przyjemnym, aż sam zaczął spoglądać inaczej na Koi'a. Wszak był umorusany posoką. Nie chciał dołączać do jego kolekcji jako mokra plama na ubraniu.
Syknął na niego też chwaląc się uzębieniem. Oczy zatonęły we szkarłacie.
-Wybacz kolego, ale inaczej nie przemówię do rozumu...
Mówiąc to podbiegł do niego i uderzył z pięści we twarz. O ile zdążył i trafił. Miał przecież do czynienia z kimś o dwie klasy wyżej, mimo podobnych manier. Tylko w potyczce zdoła wypracować respekt, skoro ten zaczął go traktować jak ofiarę. I tak nie miał innego wyjścia. Nie będzie się dawać oklepywać łudząc się, że w połowie masakrowania ciała przypomni sobie, z kim miał do czynienia. Na tym jednym uderzeniu nie poprzestanie, i będzie go albo przytrzymywać ku ziemi, by skupiał się na dobrym niuchaniu, albo sam będzie starać się oklepywać, aż z obu ubędzie trochę sił. Gorzej, jak Iks szybciej będzie wyzbywać się sił życiowych...
-Nosz jasny gwint z Tobą...!
Próbował też do niego gadać, lecz zaczynał działać mu na nerwach.

_________________



Powrót do góry Go down
Koi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3190-koi http://vampireknight.forumpl.net/t3392-koi#73022
Zarejestrował/a : 20/02/2017
Liczba postów : 45


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Wto Sie 14, 2018 9:41 pm

W odpowiedzi wampir został uraczony lodowatym spojrzeniem. Poważny, niezmienny wyraz twarzy i pragnienie krwi czające się w spojrzeniu czystokrwistego, nie zwiastowały niczego dobrego. Ba. Nie zapowiadało się na to, że stan miałby się zmienić. Jego spojrzenie było skupione na osobniku, który próbował podnieść się na nogi po takim potraktowaniu. Nie zmieniał ani trochę swojej pozycji.
Słysząc ponownie jego głos, poczuł dziwne drgnięcie w głowie. To sprawiło, że zawahał się na moment i zareagował z opóźnieniem na atak przeciwnika. Zdołał się odchylić jedynie na tyle głową w lewą stronę, by jego pięść musnęła policzek wampira, zostawiając na nim zadrapanie.
Jego umysł nie potrafił zrozumieć działania napastnika, dlatego też jego pierwszym działaniem było złapanie go za ramiona i wbicie mocno w jego ciało pazury, zarazem brutalnie odsuwając. Warczał głośno, niezadowolony z tego, że uczepił się go. Zacisnął z całej siły je, zarazem zdrapując jego skórę aż do krwi i uszkadzając ubranie. Nie zwrócił na to uwagi...
Przynajmniej do momentu, gdy do jego nozdrzy doszedł słodkawy zapach krwi.
Zamarł na moment, po czym gwałtownie starał się odepchnąć od siebie wampira niższej krwi. Jeśli mu się uda, odsunie się od niego, warcząc ze złością, zarazem starając się zasłonić swój nos. Padający deszcz zaczynał tłumić wyczuwalną ciecz, ale wystarczyło to, by mógł lepiej poznać zapach napastnika... I zrozumieć, z kim miał do czynienia. Wyglądał na moment, jakby przeszedł go prąd. Umysł zaś podsunął odpowiednie obrazy, łącząc je z głosem i wyczutą wonią.
Nie wydawał się być zachwycony. Odsunął dłonie od twarzy, warcząc ze złością. Lodowate spojrzenie wbiło się w bruneta. Walczył ze sobą... I wyraźnie przegrywał walkę z własną żądzą krwi.
Powrót do góry Go down
X

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2888-x#61440
Zarejestrował/a : 24/09/2016
Liczba postów : 140


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sro Sie 15, 2018 11:17 am

Na nic popychanki, został dosłownie ścierany jak szmatą po zakątku parku. Niepotrzebnie rozdrażnił go tym nieudanym sierpowym, przez co został poczęstowany wbiciem pazurów i zerwaniem wraz z ubraniem nieco ciała. Nie podobało mu się to, że Iks ciągle tu był i nie chciał zdychać, czy tego, że nie rozumie, co się działo? Mumia też nie myślała logicznie, swąd krwi dość mocno zamieszał we łbie.
A co miał powiedzieć ktoś, kto zdołał rozszyfrować niedoszłą ofiarę? Przerażenie albo niezadowolenie malowało się na obliczu dzikusa, który de facto ciągle kierował się instynktem drapieżnika. Widząc zmieszanie i słysząc warkoty kolegi z gangu brunet wyprostował się i utkwił wzrok w agresorze. A właściwie Iks sprowokował go do ataku, bo ewidentnie teraz dusił w zarodku łaknienie krwi. To z kolei znaczyło, że...
...że pamiętał koleżkę poziomu E.
No i jak miał dalej być na niego zły? Powściągnął nerwowe emocje, choć zapach jego posoki świadczył, że pewnie niebawem będzie mu się kręciło we łbie. Musiał uratować dzikusa od zguby, w którą go wplątał. Raz w życiu poczuł się odpowiedzialny za jego stan psychiczny.
-Nie powinienem był tego Ci robić. Wszak jesteśmy jak bracia, ale nawet nie znam Twojego imienia. Ty moje znasz, jestem Iks.
Odezwał się znów do niego, już spokojniejszym o wiele głosem. Postanowił podejść do niego, nawet jak ten bronił się przed atakiem na ofiarę. A co, jeśli ofiara... wgryzie się w szyję drapieżcy? Niczym natrętny komar doskoczył w ułamku sekundy i owinął swoimi rękoma jego własne, by nie wyswobodził się za szybko. Jeśli miał teraz polec, to przynajmniej chciał poznać imię osobnika, który miał więcej od niego szczęścia. W przenośni, bo obaj klepali biedę. Nie wgryzł się mocno, byleby wedrzeć do jego wspomnień, bo o ile był głodny, to nie na tyle, aby pozbawiać kumpla sił. O ile zechce w ogóle Zagubiony współpracować, albo zrozumie pokręcone działania Chuderlaka.

_________________



Powrót do góry Go down
Koi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3190-koi http://vampireknight.forumpl.net/t3392-koi#73022
Zarejestrował/a : 20/02/2017
Liczba postów : 45


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sro Sie 15, 2018 8:18 pm

Stłumiony zapach krwi coraz to bardziej drażnił jego wrażliwe zmysły. Deszcz nie pozwalał na całkowite zmycie go, a im dłużej próbował się opierać, tym gorzej mu szło. Dla niego walka z pragnieniem była zawsze z góry przegrana. Tym razem nie było inaczej, po jednostronnej bitwie, poddał się swoim pierwotnym pragnieniom.
Głos czy uczucia, które okazywał przeciwnik, nie dotarły do samego Koi'a. Nic nieznaczący dźwięk, wydobywający się z ust wampira nie zmienił niczego w danym momencie. Jego umysł zaprogramował się na jedno - atak. Atak, by dorwać krew. By zniszczyć i pławić się w sadystycznej rozkoszy.
Działania Iksa jedynie rozzłościły go bardziej. Ból, który zadał mu poprzez ukąszenie, sprawił, że zawył donośnie i zaczął rozszerzać dystans między ramionami, by pozbawić go możliwości unieruchomienia go. Jeśli nie puści go, zbliży się tyłem do najbliższego z drzew i z całej siły uderzy ciałem tak, by atakujący doznał jak największych obrażeń.

Niepohamowany głód. To pierwsze co mogło uderzyć w przeglądającego. Różne wspomnienia przepływały przez jego umysł, jednak to jedno się nie zmieniało. Krew. Głód. Krew. Chęć dorwania się do żył. Walka...
...
Otoczenie wyglądało zupełnie jakby przeszło tornado. Meble powywalane i poniszczone, w powietrzu unosiła się delikatna woń spalenizny i krwi. Wzrok był wbity w ziemię. Wampir, spoglądał na coś, co wyglądało jak humanoidalna istota... Tyle, że w częściach. W tle rozlegało się ciche szlochanie. Szybki ruch, trzask i gwałtowna cisza... A potem jedynie odgłos przełykania...
...
Biel uderzała mocno po ścianach, raniąc wrażliwe zmysły sześcioletniego dziecka. Osobnik zmrużył oczy, starając się chronić wrażliwy zmysł na to. Rozejrzenie się nic nie dało. Pusto. Wszędzie pusto. Niewielka istota próbowała zrozumieć na swój sposób, co właściwie się dzieje. Czarne włosy przesłaniały mu delikatnie widok, a bose stopy uderzane o podłoże wydawały echo.
~ Koi ~
Drgnięcie. Rozejrzenie się.
~ Koi ~
Coś zmusiło go, by spojrzeć na środek pomieszczenie, a tam...
...
Przeraźliwy wrzask, wypełniony nienawiścią, wypełnił uszy wampira... Ludzki mężczyzna wykrzykiwał jakieś słowa, niezrozumiałe dla niego... Jedynie co zrozumiał, to to jedno słowo...


Próbował ruszyć swoimi rękami tak, by sięgnąć do głowy Iksa i brutalnie oderwać go od siebie. Przestał wydawać z siebie jakikolwiek dźwięk, skupiony na jednym jedynie działaniu.
Powrót do góry Go down
X

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2888-x#61440
Zarejestrował/a : 24/09/2016
Liczba postów : 140


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pią Sie 17, 2018 6:34 pm

Nie chciał zranić umyślnie kumpla, jedynie dowiedzieć się czegoś więcej o bardzo tajemniczej i morderczej istocie. Nie mógł wymienić z Iksem ani jednego słowa, toteż jedynie włam do jego umysłu poprzez ukąszenie i spicie kilku łyków mogło naprawić sytuację. Oczywiście dla kogoś postronnego wydawało się to zwyczajnym atakiem. Zważywszy, że miał niezwykle mało czasu, musiał pić tak szybko, jak tylko to było możliwe.
Nie podobały mu się kadry, jakie ujrzał. Niektóre działały podprogowo na Mumię, który wraz z właścicielem wspomnień przełykał strugi posoki. Stymulowały do picia, bo ten temat przeciągał się przez wszystkie wizje, jakie docierały do niego kawałek po kawałku, w kompletnym zdawało się chaosie. Ile razy widział swoimi oczyma podobne zniszczone scenerie, które miały miejsce także w retrospekcji Koi'a? O wiele za dużo. Kawałeczkami okazały się też walające się po podłożu części ciała. Czyje? Tak zmasakrowane ciało, że nie dało się rozszyfrować. Szloch, akcja, cisza, łyki. Gulgotaniem niemal wtórował temu, co słyszał i czuł.
Przerwał na moment spijanie, gdy po pierwsze mocniejszy wampir zaczął bronić się przed brunetem, a po drugie, gdy oślepiła go biel. Odbierał podobnie bodźce jak dziecko, które widział. A właściwie jego perspektywę. Pozostawione same sobie rozglądało się z ostrożnością po dziwnym, opustoszałym miejscu. Jedynie tupanie przełamywały ciszę i... i jedno słowo. Z początku nie dosłyszał. Nie zrozumiał. Brzmiało zdecydowanie za krótko. Powtórzone słowo. Niemal był pewny, że wyłapał je. Na to słowo reagowało dziecko, które próbowało odnaleźć się w sytuacji. Ostatni łyk współgrał z krzykiem ludzkiego mężczyzny, który także wymawiał ten wyraz.
Wtedy głowa Mumii już była o kilka centymetrów za daleko od szyi, by móc więcej kosztować krwi. Być może tak było lepiej dla koleżeństwa, lecz pobudzony nową dawką krwi z natury chciał jej więcej. Nie mniej Czarnowłosy poprzetrącił jego łeb tak, ze przy odchyleniu aż zagruchotało w kręgach szyjnych. Musiał puścić dzikusa, nim ten go rozszarpie na części. Iks odskoczył ku tyłowi z ranami na ciele zadanymi przy bezpośredniej konfrontacji z pobratymcem. Lekkie zamroczenie powonieniem na krew nie chciało przejść, ale wreszcie wyszeptał:
-Koi...
Z lekko oklapniętymi powiekami spoglądał na towarzysza. Nie wiedział, jak obecnie zareaguje na to słowo, lecz w dzieciństwie wydawało się być pewnym celem. Hasłem. Może to było jego imię? Albo imię kogoś, kto był mu bliski?

_________________



Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   

Powrót do góry Go down
 
Zrujnowany park
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 17 z 18Idź do strony : Previous  1 ... 10 ... 16, 17, 18  Next
 Similar topics
-
» Zrujnowany park
» Zrujnowany kościół
» Miejski park
» Park Promnitz
» Planten un Blomen

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: SLUMSY (POŁUDNIE)-
Skocz do: