IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Zrujnowany park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 11 ... 17, 18, 19
AutorWiadomość
Isaac
Abaddon
Abaddon
Isaac

http://vampireknight.forumpl.net/t3702-isaac-budowa#80946 http://vampireknight.forumpl.net/t3700-isaac#80938
Zarejestrował/a : 12/02/2018
Liczba postów : 27


Zrujnowany park - Page 19 Empty
PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Zrujnowany park - Page 19 EmptyPon Kwi 01, 2019 10:14 pm

Nie chciał zawracać głowy Abaddonowi i Nagato osobami z listów gończych nie mając żadnych większych tropów prowadzących choć do jednego poszukiwanego. Niby informacja o tym, że gang dzików zamieszkiwał najbardziej parszywą dzielnicę, obiegała całe miasto, ale nawet mimo to dorwanie chociażby jednego z pseudo rebeliantów okazało się trudniejsze, niż Isaac zakładał. Niemożliwość złapania ich przywódcy za mordę wprawiała go w parszywy humor. Bo jak długo można bawić się w kotka i myszkę z kanaliami nie znającymi swojego miejsca wśród wampirzej społeczności? Czarnowłosy także nie pochwalał wszystkich zasad narzucanych przez Radę - a tym bardziej Hiro - ale ani śniło mu się tak głupie wystąpienie przeciwko władzy. Tylko idioci mogli wierzyć w to, że desperacja próba zmienia czegoś za pomocą tak beznadziejnych środków może cokolwiek zdziałać.
Kciukiem przetarł kąciki ust, ścierając okruszki po toście, którego wziął na drogę. Nigdy nie powinno się wypełniać zadania z pustym żołądkiem. Może i ludzkie jedzenie niekoniecznie było zdolne do pomocy w zlokalizowaniu siedziby gangu, ale zdecydowanie potrafiło na chwilę poprawić samopoczucie.
Czujnie obserwował otoczenie, idąc niezbyt szykiem krokiem przez alejkę. To miejsce w ogóle nie przypadło mu do gustu i coś mu podpowiadało, że nie tylko zrujnowany park pojawi się dzisiaj na jego liście lokalizacji, rzeczy i ludzi wyglądających, jakby chcieli wyssać z każdej żywej istoty energię i pochłonąć duszę.
Stanął, widząc niedaleko dziewczynę ubraną w czarną kurkę. Ale to nie ona przyciągnęła jego uwagę. Przesuwający się cień po jej lewej stronie zdecydowanie bardziej niepokoił niż ona. Szelest żwiru dotarł do uszu Isaaca w tym samym momencie, kiedy zaobserwował przesunięcie się cienia.
Ręka spoczęła na broni, gotowa do szarpnięcia i wycelowania w potencjalnego wroga.
Wiesz, że prawdopodobnie zostałaś wybrana jako kolacja dla tutejszych wampirów? Na twoim miejscu nie spacerowałbym jak łania wśród wilków. – zawołał w kierunku Molly.

_________________


Zrujnowany park - Page 19 TgWMw3P
Powrót do góry Go down
Molly
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Molly

http://vampireknight.forumpl.net/t3344-molly#71753 http://vampireknight.forumpl.net/t3347-molly http://vampireknight.forumpl.net/t3345-molly#71754 http://vampireknight.forumpl.net/t3356-mieszkanie-molly#71918
Zarejestrował/a : 26/05/2017
Liczba postów : 227


Zrujnowany park - Page 19 Empty
PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Zrujnowany park - Page 19 EmptyCzw Kwi 04, 2019 8:58 pm

Wszędzie cisza, spokój. Kompletnie nic ciekawego do roboty. Nie dość, że zmarnowała fajną akcję z Flame, swój czas, to jeszcze dopiero teraz przeanalizowała fakt, że zostawiła u niej w aucie dokumenty związane z Samuru. Wszystkie kopie, zdjęcia i inne potrzebne rzeczy. Na samą myśl o tym jak bardzo jest nierozgarnięta robiło jej się słabo. A teraz jeszcze to. Została sama w jakimś starym parku, bez auta i kasy na bilet. To znaczyło, że drogę do domu będzie musiała pokonać z buta a przy wieczornej, w sumie nocnej temperaturze, wcale jej się to nie uśmiechało. Los bywał okrutny ale ona miała wrażenie, że jeśli ktoś tam na górze jest i rządzi tym wszystkim, to właśnie się na nią uparł.
Kiedyś ochoczo chodziła do kościoła i modliła się każdego wieczoru przed pójściem spać. Im była starsza, tym częściej o tym zapominała aż do teraz, kiedy to kościół widziała w przelocie jadąc rano do pracy. A może te wszystkie zdarzenia, te złe rzeczy, które ją spotkały to była kara! Kara za to, że odwróciła się od Boga i on daje jej znaki jak kończą nieposłuszne owieczki.
Takie właśnie przemyślenia gubiły ją najczęściej. Odbiegała myślami gdzieś daleko nie zauważając kompletnie tego co dzieje się wokół. Tyle razy powtarzała sobie, że musi być bardziej ostrożna i spostrzegawcza a mimo to męski głos wprawił ją w osłupienie i przysporzył szybszego tętna.
Pierwsza reakcja, chociaż spowolniona, nakazywała jej obrócić głowę za siebie żeby sprawdzić czy ktoś za nią nie idzie. W tym czasie nadal podążała przed siebie i tutaj trzeba przytoczyć wiecznie powtarzane przez babcię ‘patrz pod nogi’, o którym Molly najwyraźniej zapomniała. Nie minęła chwila a zaczepiła nogą o gałąź, która pewnie spadła na alejkę wieki temu, a że tu się nie sprząta to leżała jakby nigdy nic. Nie dość, że straciła równowagę, wywinęła majestatycznego orła, to jeszcze nabiła dłoń na kawałek rozbitej butelki. Powietrze przeciął krótki krzyk zakończony syknięciem bólu. W ten oto sposób czarnowłosa miała doskonały widok na dzisiejszą, nocną konstelację gwiazd bo czym prędzej obróciła się na plecy żeby wstać. Jedynym plusem tego potknięcia było to, że szkło na stałe nie utkwiło w jej krwawiącej łapce. Niewiarygodne, że pasmo nieszczęść i pech trzymają się jej nadal.
Skoro dała już pokaz akrobacji i znalazła się na parterze oznaczającym beton alejki, wyciągnęła broń i zaczęła mierzyć przed siebie. Nikogo jednak nie spostrzegła. W każdym razie nie przypuszczała, że dłoń jest tak mocno ukrwiona, bo ciepła ciecz prawie kapała z czarnego pistoletu. Jeśli tego szybko nie przemyje to wda się zakażenie, umrze i wystąpi w 1000 najgłupszych śmierci ever…

_________________


Zrujnowany park - Page 19 EKTFF2w

Powrót do góry Go down
Taka

Taka

http://vampireknight.forumpl.net/t2191-taka#45739 http://vampireknight.forumpl.net/t3697-taka#80857
Zarejestrował/a : 18/10/2015
Liczba postów : 184


Zrujnowany park - Page 19 Empty
PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Zrujnowany park - Page 19 EmptyNie Kwi 14, 2019 2:12 pm

I jak tu nie skorzystać z okazji?
Lek od Ivano był zbawienny, gdy miał go przy sobie. Dzisiaj tak się zdarzyło, że wychlał wszystko co miał, by podnieść sobie poziom endorfin w żyłach, a te za Chiny Ludowe nie chciały odbić się na smukłym obliczu wampira. Żadne podkolorowane sny na jawie nie mogły ziścić się w prawdę, póki sam o to nie zadba. Bez substytutów. Czysty instynkt drapieżcy.
Zdawał sobie sprawę, że mógł być śledzony. Nie umiał być pokorny. Nie po tym, czego doświadczył. Oparty o drzewo w parku, skryty w cieniu, obserwował potencjalne ofiary, ale odkąd wieść o istnieniu wampirów przeniknęła głęboko do społeczeństwa nikt o zdrowych zmysłach nie wałęsałby się o tej porze bez uzbrojenia i wiedzy, jak postępować z wampirami.
Wtedy drgnęły mu powieki, gdy przy odległości mniej więcej rzutu kamieniem zobaczył profil kobiety o czarnych włosach. Tak. Obudziło się uśpione wspomnienie, do którego podświadomie podążał. Jego ukochana została mu odebrana siłą, ale zjawiła się na nowo. Musiała czekać tak długo, by wampir odnalazł ją. Ona nie zauważyła go, nic dziwnego. Mimo białych jak śnieg włosów uwielbiał jednoczyć się z cieniami i z ich kryjówki śledzić innych. To on wolał zaskakiwać innych niż inni jego. Zapach kobiety odrobinę różnił się od tej, którą zdołał pokochać. Odrobinę, gdyż zmysły przeinaczały rzeczywistość, przez tak silne pragnienie posiadania Czarnowłosej. By być przy niej już na zawsze. By była... jego.
Nie szedł tuż za kobietą. Starał się wyjść jej na spotkanie, więc przemieszczał się wąskimi alejkami nieopodal, by na skróty znaleźć się na skrzyżowaniu, do którego zmierzała kobieta. Chwilę czekał z rękoma w kieszeniach, lecz to nie niecierpliwość, a zapach krwi roznoszący się w powietrzu zmusił Takę do powrotu na miejsce pierwszego spotkania Fumiko, po tak długiej rozłące. Już bez czajenia się przy drzewach, przy rozwianych włosach biegł po dróżce zrujnowanego parku, aż zatrzymał się na widok broni. Czarna stal oblepiona krwią celowała w niego. A to nowość. Choć zaraz olśniło go. Po tych wszystkich traumatycznych wydarzeniach mogła uzbroić się w pukawkę, by odpędzić podłą ludzkość, która rozdzieliła ich, bo byli po przeciwnych stronach rasowych. A przecież ich miłość była taka cudna. Mogliby dać przykład wszystkim mieszkańcom Yokohamy, jak żyć w zgodzie. Ale byli zazdrośni i zniszczyli ich. Jak widać, los bywa przewrotny.
-Nie bój się... -zbliżył się niebezpiecznie blisko kobiety, która zaraz mogła dostrzec połowę twarzy wampira o stalowych tęczówkach- ...już nikt mi ciebie nie odbierze.
Dalej w oczach Taki niewiasta leżąca na betonie była Fumiko. Niestety krwawiąca ręka dziewczyny odrobinę krzyżowała plany. Czy ufał sobie na tyle, by pomóc wstać ukochanej kobiecie i nie wgryźć się w jej rękę? Oj, a chrapkę na posokę miał ogromną. Dieta dietą, lecz widząc przed sobą bufet krzyczący "obsłuż się i nie płać za nic" chciałoby się skosztować tego szwedzkiego stołu.
Z tego wszystkiego w ogóle zignorował obecność Hycla, od którego zaczęła się jego rehabilitacja.

_________________
Zrujnowany park - Page 19 A0ghlj
white - dialog
Powrót do góry Go down
Isaac
Abaddon
Abaddon
Isaac

http://vampireknight.forumpl.net/t3702-isaac-budowa#80946 http://vampireknight.forumpl.net/t3700-isaac#80938
Zarejestrował/a : 12/02/2018
Liczba postów : 27


Zrujnowany park - Page 19 Empty
PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Zrujnowany park - Page 19 EmptyWto Kwi 16, 2019 10:56 pm

Z rozbawieniem patrzył na poczynania dziewczyny. Wyglądała jak bezbronna sarenka, która próbuje się ratować, gdy tylko wyczuje czające się zagrożenie. Jednak zamiast uciekać lub powoli się wycofać, dziewczyna wybrała leżenie na ziemi. Cóż, jeżeli zamierzała podać się wampirom jak na talerzu, mogła po prostu przyłożyć broń do skroni i strzelić. Przynajmniej głodne bestie nie czułyby wtedy oporu przed zaczęciem kolacji.
Ale teraz z pewnością poczują coś innego. Świeżą krew. Nawet Isaac, nie będący w pobliżu łowczyni, wyczuł jej aromat niesiony przez wiatr. Westchnął, wypuszczając wolno powietrze przez usta. Czy powinien interweniować, gdy któryś z czających się wampirów zechce wystawić swój łeb?
Długo nie musiał czekać na okazję. W zasięgu wzroku szybko pojawił się nieznajomy osobnik. Ale chwila... Zmrużył oczy, przyglądając się mężczyźnie. Wargi Isaaca wygięły się w grymasie poirytowania. Miał nadzieję, że nie będzie mu dane zbyt szybko spotkać się z złodziejem grobów, a tymczasem białowłosy wyłonił się jak gdyby nic. Przynajmniej tym razem wyglądał lepiej i nie śmierdział ziemią oraz czymś, czego czarnowłosy wcześniej nie potrafił dokładnie określić. Czyżby Hiro oczyścił swoje nowe zwierzątko i wypuścił? Do teraz nie wiedział, do czego przewodniczący rady potrzebował kogoś takiego jak Taka, ale najwyraźniej ten ktoś nie był na tyle potrzeby, by zatrzymać go na dłużej w zamknięciu. Albo Hiro był pewny, że krwiopijca wróci do niego?
Mógł tylko zgadywać.
Ruszył w kierunku dziewczyny i Taki, uważnie wyłapując każde słowo, które mogło paść z ich ust. I chyba zapowiadało się na coś mało przyjemnego. Lazurowe ślepia łypnęły na kobietę, by po chwili wlepić spojrzenie w drugiej osobie.
Skłamałby, gdyby powiedział, że cieszy się na jego widok, a skoro nie mógł powiedzieć niczego miło, to postanowił nie odzywać się ani słowem na przywitanie. Niby usunął pamięć ofierze, ale wampirze moce miały to do siebie, że ich właściciel nigdy nie mógł być pewny czy przypadkiem coś się nie spartaczyło w czasie ich używania - nawet jeżeli na pozór nic na to nie wskazywało. Mimo wszystko wrodzona przezorność kazała Isaacowi wyłapywać w zachowaniu białowłosego wyłapywać każdą nieprawidłowość mogącą wskazywać na to, że ten wie z kim ma do czynienia.
Jedna dłoń ciągle swobodnie spoczywała na broni.
Potrzebuje pani pomocy? – zapytał, starając się, by w głosie przebijała się troska.
Jakoś nie potrafił sobie wyobrazić, by słowa wypowiedziane przez drugiego wampira nie były związane z bezsensownym uspokajaniem ofiar. Nie raz i nie dwa słyszał, jak ktoś próbował wmawiać przyszłemu obiadowi, że przecież nic złego się nie stanie i nie trzeba się bać...
A wierzenie w to, że w dzielnicy, w której grasowała największa ilość niezbyt udomowionych i nieprzystosowanych do życia w społeczeństwie krwiopijców, ktoś zaczepia zaczepia bezbronne i krwawiące dziewczyny tylko z dobrych intencji, było bardziej naiwne niż wiara w zajączka przynoszącego prezenty w czasie świąt. Może gdyby nie widział wcześniejszego wydania Taki, byłby bardziej skory do oddalenia się z tego miejsca i zignorowania sytuacji. W końcu na głowie miał ważniejsze sprawy niż ochrona jakiejś nieznajomej, nie potrafiącej nawet zadbać o niealarmowanie wampirów swoją posoką. Zdecydowanie powinna otrzymać odznakę nierozgarniętej gąski.

_________________


Zrujnowany park - Page 19 TgWMw3P
Powrót do góry Go down
Molly
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Molly

http://vampireknight.forumpl.net/t3344-molly#71753 http://vampireknight.forumpl.net/t3347-molly http://vampireknight.forumpl.net/t3345-molly#71754 http://vampireknight.forumpl.net/t3356-mieszkanie-molly#71918
Zarejestrował/a : 26/05/2017
Liczba postów : 227


Zrujnowany park - Page 19 Empty
PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Zrujnowany park - Page 19 EmptySro Kwi 17, 2019 12:59 pm

Jeśli ktoś chciałby rozpisać konkurs na największą niezdarę/ofermę a przede wszystkim sierotę w Oświacie roku 2019 to macie przed sobą idealną kandydatkę. W tej placówce nie było jeszcze żadnej, tak niezdarnej istoty. Nie dość, że miała w Yokohamie od początku pod górkę, to jeszcze każda nadarzająca się okazja do rehabilitacji swej osoby, kończyła się ogromnym niewypałem. Aż chciałoby się wyć do niebiosa „dlaczego ja?!” ale zamiast tego warto byłoby skupić się na ratowaniu tyłka. Bo ten znalazł się w niezłych tarapatach. Ten cały upadek, rana, to powinno się zdarzyć podczas szarpaniny, walki, wymiany ciosów, a nie na prostej drodze… Osobiście nigdy nikomu się nie przyzna bo wstyd jak nie wiem co ale wracając do zaistniałej sytuacji.
Nawet kroku dalej!
Ostrzegła słysząc szum własnej krwi w uszach. Serce waliło jej jak młot a na dodatek okaleczona dłoń zaczęła szczypać i piec naprzemiennie. To szkło utkwiło czy tylko ją mocniej przerysowało? Kurde, nie spojrzała, nie zdążyła. Istnieje prawdopodobieństwo, że kawałek utkwił i nie obejdzie się bez pomocy medyka. Z drugiej jednak strony po co jej dłoń jak lada chwila może nie mieć głowy?
Odsuń się bo strzelę!
Na potwierdzenie swojej groźby oddała pojedynczy strzał w powietrze. Huk wystrzału spłoszył niewielkie stado wron przesiadujących na pobliskim drzewie. Czarna chmara ptactwa wzbiła się w powietrze spłoszona niespodziewanym hałasem. Może odgłos broni zwabi tu innych łowców? Albo inne wampiry. Szanse pół na pół.
Powoli, bez gwałtownych ruchów (jeśli Taka nie wisi jej nad nosem) uniosła się do pozycji siedzącej,  w której kątem oka, miała na uwadze nadciągającą postać.
Nie
Warknęła zastanawiając się czy nie powinna wymierzyć broni w tego drugiego faceta, który wziął się nie wiadomo skąd. Wtedy musiałaby spuścić z muszki cel w postaci białowłosego a to było nierozsądne. Rozsądne było odmawianie przyjęcia pomocy w tak dupnej sytuacji? Halo…
Tak.
Kobieta zmienną jest. W oczach Taki było coś, co mroziło jej krew w żyłach. To spojrzenie, którego nie mogła rozszyfrować. Nie patrzył na nią jak na obiad, to było coś innego i właśnie to sprawiło, że miała mieszane uczucia. Dylemat, strzelać czy nie strzelać? Nikt nie wykonał pierwszego ruchu więc wpakowanie w obcego całego magazynka byłoby lekko mówiąc, nadużyciem. O matko, co robić, co robić!
Podnieść dupsko z ziemi? ( Babcia by powiedziała, że wilka dostaniesz). O ile będzie ku temu sposobność, Molly przy pomocy Isaaca albo i sama, wstanie na równe nogi wycierając przy okazji dłoń o spodnie. Tym samym przekona się czy coś w niej tam jeszcze tkwi. Przez cały czas, co by się nie działo, będzie celowała w Takę. Przerażał ją ten chłopak. Nie tylko swoim zachowaniem ale głównie tym co mówił…

_________________


Zrujnowany park - Page 19 EKTFF2w

Powrót do góry Go down
Taka

Taka

http://vampireknight.forumpl.net/t2191-taka#45739 http://vampireknight.forumpl.net/t3697-taka#80857
Zarejestrował/a : 18/10/2015
Liczba postów : 184


Zrujnowany park - Page 19 Empty
PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Zrujnowany park - Page 19 EmptyPon Kwi 22, 2019 9:16 am

Nie, nie był tak blisko, żeby wisieć nad Molly. W przeciwnym razie prawdopodobnie już sączyłby jej krew przez wbite kły w jej ciepłe, miękkie ciałko. Lek lekiem, ale tak jak wspomniano nic nie zastąpi prawdziwej posoki. Terapia odwykowa dopiero zaczęła się kilka dni temu. To za krótko, by odrzucić myśli o czymś, o czym ciągle myślą wampiry poziomu E. Taka był bardzo blisko upadku, gdyby nie Przewodniczący Rady, a naj-sam-wpierw czuły nos i interwencja Hycla Isaaca.
I to właśnie on wyłonił się nie wiadomo z jakiego miejsca, by znaleźć się przy Czarnowłosej. Nie, nie pamiętał go. Wydawał się może znajomy, ale nie umiał przypisać do niego ani miejsca, ani czasu, ani sytuacji. Mógł być po prostu jakimś pieszym, którego mijał dawno temu w podobnym miejscu. Mógłby, choć jego przynależność do wampirów nie była na rękę Białowłosemu. I tego, że był tak blisko Fumiko, którą Taka widział stalowymi oczyma przed sobą. Może i został oczyszczony z fizycznego brudu i ohydztwa, ale umysł nie. Prawdopodobnie po wyczyszczeniu wspomnień o dawnej miłości byłby tylko pustą skorupą. Zombie. To był jego jedyny motor egzystencji.
Dlatego nie trudno zgadnąć, jak bardzo zabolał, jednocześnie rozgniewał go widok Molly, która poprosiła o pomoc nieznajomego, a w niego celowała z pistoletu. Chłodne oblicze Długowłosego skaził grymas zniesmaczenia.
-To nie mnie, a jego powinnaś się bać.
Odezwał się i wskazał skinięciem głowy na tego, który wziął ją pod rękę. Cholerny krwiopijca, czy aby nie miał nic wspólnego z utratą pamięci jego ukochanej? Bo skąd wziąłby się tutaj ktoś wyższy krwią? Miał nie dopuścić do ponownego zjednoczenia młodych zakochanych? Niedoczekanie! Stanowcze, stalowe spojrzenie utkwił nie w Isaaca, nie w czubek lufy, a w oczy przerażonej kobiety. Próbował rozszyfrować, co mogło być powodem jej namacalnego strachu. Przecież... przecież powinna go pamiętać, prawda? Kochali się na zabój! Jak mogła nie rozpoznać swego kochanka? Czy to przez tego typa z gnatem przy sobie?
-Co oni ci zrobili... -wysyczał rozgoryczony przez zaciśnięte zęby z trudem hamując rosnącą frustrację- ...zniszczyli cię, tak jak i mnie. Ale nie jest jeszcze za późno...
Bardzo powoli, zważając na gesty obu osób przed nimi, wyciągnął prawą rękę przed siebie. Tak jakby chciał, aby płeć piękna uczyniła to samo i poszli w miłosne tango już do końca swoich dni. Ręka skryta w czarnej rękawiczce czekała uwieszona w powietrzu na odpowiednią reakcję dziewczyny. Przecież to nie było takie trudne. Wystarczy chcieć, wystarczy zaufać, wystarczy znów kochać. To było możliwe!
-Podaj swą dłoń, Skarbie. Zakończmy ten koszmar raz na zawsze.

_________________
Zrujnowany park - Page 19 A0ghlj
white - dialog
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Zrujnowany park - Page 19 Empty
PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Zrujnowany park - Page 19 Empty

Powrót do góry Go down
 
Zrujnowany park
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 19 z 19Idź do strony : Previous  1 ... 11 ... 17, 18, 19

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: SLUMSY (POŁUDNIE)-
Skocz do: