IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Zrujnowany park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 9 ... 16  Next
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Wto Kwi 09, 2013 2:19 pm

Chwila ciszy. Chłopak wstał jak wryty, a potem zaczął się śmiać.
-A chcesz się przekonać?-Zapytał rozbawiony.
Tak, to było rozbawienie, ale zmarszczył brwi i wlepił wzrok w gardło dziewczyny. Nie w oczy. Czyli pierwszy atak może wykonać na szyję. Nie był głodny. Cholera, jak mu się nie chciało jeść. To tak jakby nażreć się paskudztwa i dostać kolejną porcję czegoś lepszego i ulubionego, choć leżysz do góry brzuchem i kwiczysz z przejedzenia.
Znów się urwał śmiech i wróciła powaga.
-Jedyne co mogę Ci zapewnić to szybką śmierć. Chcesz spróbować? - Na chwilę zagościł znów uśmiech. Ale to nie był wcześniejszy uśmiech. Teraz przypominał bardziej kogoś, kto dostał na złotej tacy swojego największego wroga.
-Na prawdę chcesz nie żyć jak ja? Albo i nawet bardziej?!
Powrót do góry Go down
Eleonora

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t906-elena http://vampireknight.forumpl.net/t945-elcia http://vampireknight.forumpl.net/t3451-eleonora#74303 http://vampireknight.forumpl.net/t946-mieszkanie-eleny
Zarejestrował/a : 24/01/2013
Liczba postów : 510


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Wto Kwi 09, 2013 2:28 pm

Śmieje się? Ale dlaczego? Co ona powiedziała tak zabawnego, że Kylar aż wpadł w śmiech? Dziwne. Patrzyła jak się śmieje z myślami w głowie co powiedziała nie tak. Słysząc jego odpowiedz bardzo się zdziwiła naprawdę był zdolny aby zrobić jej krzywdę? Ale po co miał by to robić jaki był by w tym sens, ale Elena chyba teraz powinna jednak mieć się na baczności ten facet chyba nie żartował. Trochę się przestraszyła bo nie wiedziała co mu chodzi po głowie. Patrzył na nią...nie zaraz chyba nie całkiem na nią chyba wlepiał wzrok gdzieś indziej, ponieważ widziała, że jego oczy są zwrócone w innym kierunku czy właśnie nie patrzy jej na szyje? Co zamierzał? Ona sama chciała znać odpowiedz na to wszystko.
- Co masz na myśli?
Zapytała chociaż jej ton był bardzo spokojny w środku czuła, że ten strach pojawił się i nie chce odejść pomimo tego, że starała się nie okazywać strachu poczuła, że powinna być ostrożna powinna wiedzieć, że nie wszystko to piękna bajka. Cofnęła się do tyłu, ale zrobiła tylko malutki krok w tył czyżby zaczynała się bać?
- Nie zrobisz mi krzywdy to nie ma sensu po co byś miał nic Ci nie zawiniłam.
Mówiła to kiwając głową w boki na znak ,,nie'' i spojrzała na niego jeszcze raz.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Wto Kwi 09, 2013 2:42 pm

-Takie jest prawo natury. Spytaj czemu drapieżnik zjada roślinożercę. Czemu? Lubi mięso. No właśnie. Lubi mięso. Czemu ludzie umierają. Bo są roślinożercami. Ja nie żyję. Ja jestem drapieżnikiem...- Wiedział, że budzi się w niej strach, a nie współczucie. Zrobił krok w jej stronę. Strach narastał. Czuł to. I owszem lubił to uczucie.
Drugi krok.
Uderzenie serca później trzymał jej ubranie na klatce piersiowej tak mocnym uściskiem, że prędzej ściągnie z siebie ubranie niż się wyrwie.
-O nie, świat jest przerażającym miejscem! Teraz, gdy obudziłaś demona... we mnie...-Przyciągnął ją do siebie i złapał drugą ręką w ten sam sposób. I co teraz? Liczył, że wystraszy się nie na żarty. Że usłyszy choćby krzyk.
Nadal jeść nie chciał. Ale ta się tutaj prosiła. Przecież mógł ją po prostu zabić. Ale nie. To marnowanie jedzenia... Pieprzone szaleństwo. Tyle wyjść. Tyle dróg. Którą wybrać? Warto puszczać posiłek...?
Powrót do góry Go down
Eleonora

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t906-elena http://vampireknight.forumpl.net/t945-elcia http://vampireknight.forumpl.net/t3451-eleonora#74303 http://vampireknight.forumpl.net/t946-mieszkanie-eleny
Zarejestrował/a : 24/01/2013
Liczba postów : 510


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Wto Kwi 09, 2013 2:55 pm

Cóż na początku czuła współczucie do niego przecież znalazła go całego we krwi jak mogła go zostawić samego tutaj więc chciała zaoferować mu pomoc. Teraz? Teraz czuła strach, ale nie wiadomo dlaczego nie uciekała, nie odeszła pomimo tego, że w środku coś krzyczało uciekaj to nie ona została fakt może sama prosiła się o śmierć, ale to współczucie dla niego było nadal była pewna, ze może jej nic nie zrobi przecież ona niczemu nie zawiniła. Oh El raczej była pewna, że człowiek to mięsożerca każdy człowiek, ale czyżby to zostało rozwiane wszystko ?
-Um..
Wydała z siebie tylko taki dźwięk gdy poczuła mocny uścisk na swoim ubraniu na klatce piersiowej i w pierwszej chwili zamknęła oczy i chciała cofnąć się, wyrwać mu się, ale nie zdążyła bo poczuła jak przyciąga ją do siebie więc otworzyła i popatrzyła mu prosto w oczy. Zastanawiała się co teraz będzie? Co zrobi, a raczej co zamierza jej zrobić? Jednak zmarszczyła brwi patrząc na niego.
- Chciałam Ci tylko pomóc to tak dużo?
Zapytała i wyciągnęła dłoń w kierunku jego twarzy i dotknęła jego policzka czuła jak jej dłoń przesiąka wprost krwią na jego twarzy, ale za nim zabrała swoją dłoń przejechała nią po jego policzku i zabrała już dłoń która była we krwi.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Wto Kwi 09, 2013 6:58 pm

-Cholerna, naiwna dziewczyno!-Warknął tylko na chwilę unosząc jej ciało do góry za 'fraki'.
-Nie rozumiesz, że tu jest niebezpiecznie?! Że o tej porze chodzą ci, którzy chodzą tylko w nocy?! Że jestem ja nie żyjącym za dnia?!
Opuścił ją na chodnik. Wkurzył się przede wszystkim na to, że dziewczyna próbowała jeszcze go udobruchać, a on za to chciał jej odgryźć rękę!
Teraz puścił Ele pozostawiając na jej ubraniu ślady krwi. Oh. Ślicznie jej było w tym kolorze. Równie dobrze wyglądałaby z rozciętym brzuchem i we własnej krwi... Cholera!
-Dzwoń po kogoś, aby przyjechał tutaj natychmiast. I jeśli jeszcze raz mnie dotkniesz to Cie zabiję! Rozumiesz to głupia blondynko!?-Już w żadnych słowach nie było krztyny rozbawienia, tylko dźwięk gardłowy, który towarzyszył mu już wcześniej. Była przed nim jego ofiara. Ale on nie chciał jej nic zrobić. O ironio.
Nie. Nie czuł do dziewczyny nic poza wkurzeniem. Próbował na wszelkie sposoby jej wytłumaczyć w co się wpakowała. Kylar miał już powoli dość tego. Zaraz zabije ją tylko za to, że robi z siebie głupią, albo za to iż właśnie taka głupia jest!
-Dziecko by posłuchało! A to chociaż większe to dalej uparcie brnie w swoje i chce śmierci!-Myślał na głos odsuwając się na krok od Ele...
Powrót do góry Go down
Eleonora

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t906-elena http://vampireknight.forumpl.net/t945-elcia http://vampireknight.forumpl.net/t3451-eleonora#74303 http://vampireknight.forumpl.net/t946-mieszkanie-eleny
Zarejestrował/a : 24/01/2013
Liczba postów : 510


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Wto Kwi 09, 2013 7:45 pm

Chyba Elena naprawdę powinna stąd pójść sytuacja nie wyglądała za dobrze przynajmniej dla niej. Chyba tym razem nie trafiła na miłą duszyczkę tak jak zawsze tylko na kogoś bardzo źle nastawionego do innych. Dziewczyna teraz naprawdę się przestraszyła chyba mógł jej w tym momencie coś zrobić. Gdy ją puścił ona cofnęła się od razu do tyłu ślady krwi były już przesiąknięte przez jej ubranie.
- Nie jestem głupia dla twojej wiadomości.
Powiedziała głośniejszym tonem i oczy jej się zaszkliły tak jak zwykle znowu głupia blondynka chciała pomóc a co w zamian otrzymała? Zresztą nie będzie ryzykować jeżeli on naprawdę jej groził to ona nie była w zbyt najlepszej sytuacji. Dziewczyna patrzyła na niego uważnie jeszcze przez chwilę patrzyła się na niego lecz odwróciła się do niego plecami.
- Do widzenia.
Powiedziała tylko i szybkim krokiem ruszyła w innym kierunku po chwili znikając gdzieś w oddali przerażona i ubrudzona od krwi.

z.t
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Wto Kwi 09, 2013 7:58 pm

Śmierdziała od krwi wampira i człowieka. Żaden z poziomu E nie zaatakuje jej do czasu, aż się nie przebierze. Chyba pomógł w pewien sposób dziewczynie. No i oszczędził ją. Litość to nie jest zbyt dobry pomysł. Sam doskonale zdawał sobie sprawię, że na takie coś nie ma tu miejsca.
Niech ucieka. I niech płacze. Lepszy płacz niż być pożartym...
Kylar stał jeszcze przez pewien czas, a potem poszedł w swoją stronę.
Elena. Zapamięta to imię i ten wygląd. Bynajmniej nie dla przyjemnego spotkania następnym razem. Bo następnym razem może w ogóle nie patrzyć na twarzyczkę.
Tak, tak niech ucieka. Niech chwyta się życia dopóki może.
Kylar ruszył w swoją stronę. Czas udać się w inne miejsce. Chciał coś więcej zrobić, ale cóż on mógł? Teraz męczyła go nuda. Nuda! Po dwóch minutach po ucieczce dziewczyny! Ha!
Nieważne. Czas iść.

z/t
Powrót do góry Go down
Pax
Caro
Caro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t829-pax#5471 http://vampireknight.forumpl.net/t1237-pax#21891
Zarejestrował/a : 14/11/2012
Liczba postów : 93


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Maj 13, 2013 8:20 pm

Zapadał zmrok, dziewczynka powolnym miarowym chodem przemierzała brudne, zabłocone, cuchnące alejki. Ulice już dawno przestały robić na niej wrażenia, zresztą w jej malej główce zamiarem było to by jej osoba piorunowała ,a nie widok dookoła. Dziecięcym odruchem wskoczyła na krawężnik, mrucząc pod nosem coś nie zrozumiałego przebiegła kawałeczek rozkładając dłonie na boki.
Wskoczyła po chwili na murek, który kiedyś pewnie był granicą ulicy a parku. Podniosła Lazurowe oczęta na ciemniejące konary drzew i uśmiechnęła się z lekka.
-Tak to będzie doskonałe miejsce...
Z gracja zeskoczyła i ruszyła przed siebie splatając dłonie na plecach. Głowę non stop miała uniesioną w stronę nieba. Nie wypatrywała niczego konkretnego, tak po prawdzie to nasłuchiwała. Od dawna nie miała krwi w ustach, czuła jak ciało które sama sobie zaprojektowała męczyło się. Czasem klęła sama na siebie, że postanowiła pobawić się w dziecko którym nigdy nie była...
Zatrzymała się raptownie, czując jak zaczyna się powoli w niej kotłować. Łyknęła dwa razy powietrze które przesiąknęło zapachem krwi. Zapach musiał dolecieć do parku razem z wiatrem, był ledwo wyczuwalny. Jednak wystarczył by dziewczyna miała problemy.
Czuła jak dziąsła zaczynają swędzieć, jak w głowie huczy. Nienawidziła tego odruchu, gdy gardło się zaciskało mocniej i mocniej, wiązało w supeł.
Wycedziła przekleństwo przez zęby, klękając na jedno kolano.
Czasem jednak czuja satysfakcje z wyboru ciała. Mniejsze ciało łatwiej kontrolować.
Zamknęła oczy, uspakajając oddech.

_________________


Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Maj 13, 2013 8:33 pm

Trzeba było jakoś odreagować tą całą dziwną sytuację. Przytuliła się do niego. Dlaczego? Chyba jej się coś pomyliło. On jej wygrażał, obrażał i traktował jak ścierę, a ona się do niego przytuliła - okazała mu nieco czułości. Czegoś tutaj Takaś nie rozumiał - w końcu kto normalny tak reaguje? No dobra, nie ma co dyskutować na temat kto jest normalny a kto nie, bo sam Takashi do najnormalniejszych nie należał.
Łaził sobie po okolicy. Był znudzony, nie było co robić a i jakoś ludzie mu umykali. A chętnie by jakiegoś dopadł. Mógł jeszcze wbić kły w Lilkę przed wyjściem bo teraz mu się żreć chciało a niezbyt było co. No nic, trzeba szukać, nie? W końcu do jego noska trafił jakiś przyjemny zapach. Zapach kobietki. Od razu skierował się w tamtą stronę, nieświadomie wkraczając do zniszczonego parku. W sumie to było tutaj cholernie brzydko a wszystko wydawało się jakieś takie szare i ponure. No ale kij z tym, dzisiaj białowłosy miał zły humor i nie miał zamiaru przebywać w jakichś jaskrawych miejscach. Wkurwiałoby go to i tyle. Tak samo nie miał ochoty iść gdzieś, gdzie jest dużo ludzi. Chyba by ich porozrywał, hah. Czasami nawet on potrzebował spokoju i ciszy. No i czegoś do żarcia - wiadomo.
Jego oczki w końcu dostrzegły jakąś drobną postać, która klęczała. No cóż, kij wie dlaczego. Tak czy inaczej wampir podszedł do kobietki powolutku i cichutko, zachodząc ją od tyłu. Nie wiedział przecież, że jest wampirem i że na pewno go już zdążyła wyczuć. W końcu przystanął jakieś dwa kroczki za nią i przechylił nieco głowę na jedną stronę, przyglądając się jej. Zdjął z pleców swoją katanę i mocno wbił w ziemię, a następnie się o nią oparł. Wygodna pozycja.
Powrót do góry Go down
Pax
Caro
Caro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t829-pax#5471 http://vampireknight.forumpl.net/t1237-pax#21891
Zarejestrował/a : 14/11/2012
Liczba postów : 93


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Maj 13, 2013 8:43 pm

Bezbronny wampir, to zły wampir. Bezbronna Pax to bardzo wkurwiona Pax. A gdy Pax jest wkurwiona, bo ktoś złapał ja na niedoczynnościach jej wampirzego stanu może być nie grzeczna. Mężczyzna, dobrze zbudowany, szybkie kroki.
Gdy tylko pojawił się w w jej pobliżu podniosła wzrok i odskoczyła kilka metrów od niego, przymrużając chłodne niebieskie oczu. Zmusiła się, a było to ciężkie do wyprostowania postury. Chrząknęła i przejechała wzrokiem po broni która posłużyła jako podpórka pod masywne cielsko.
Przez głowie Pax przeleciało milion myśli, analizując całą ta sytuacje. Normalnie pewnie by się ucieszyła teraz wolałaby spotkać śmierdzącego człowieka.... Niż śmierdzącego wampira.
Gdy oceniła sytuacje, postanowiła się rozluźnić. Zrobić to co zawsze...
Twarz jej momentalnie złagodniała, ostry wzrok zastąpiło łagodne i przerażone spojrzenie. Z bojowego nastawienia dziewczyna skurczyła się w się padając na kolana. Przetarła oczy wierzchem nadgarstka.
-Przestraszył mnie Pan! - rzuciła oskarżycielsko, nie przestając pocierania oczu. Gdy przestała spojrzała na niego ze szklankami w oczach. - Myśli Pan, że to w porządku. Tatko gardzi takimi jak Pan ! Zero kultury...- burknęła pod nosem, gładząc sukienkę na udach. - Zna Pan mojego Papę?

_________________


Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Maj 13, 2013 9:17 pm

Śmierdzący wampir? Dobrze, że nie powiedziała tego głośno bo by się to dla niej przykro skończyło. Oj nie, Takaś nie da się obrażać i to jeszcze byle jakiejś gówniarze. No bo niby czemu? Z jakiej racji? On był silniejszy i większy a i pewno grubo starszy - nie da sobą pomiatać byle laleczce. No ale dobra, jak narazie gra przerażoną i bezbronną. A może naprawdę jest przestraszona? Skonfundowana można by rzec, hah.
Takashi wyszczerzył do niej swoje kły, kiedy padła na kolanka. No, tam jej miejsce. Przynajmniej Takaś tak twierdził.
- Przynajmniej wiesz gdzie twoje miejsce. - rzucił i mrugnął do niej. Ot tak, dla zabawy. Zaraz po tym wydobył swój miecz z ziemi i przeciągnął się leniwie, słuchając tego, co ma do powiedzenia ta drobna kobietka.
- Ojej, przestraszyłem? - bąknął i zrobił udawaną, smutną minkę. Zrobił duży krok i pokonał dzielący ich dystans. Przykucnął zaraz przed dziewczynką i przechylił nieco łeb na jedną stronę. Wbrew pozorom był czujny. W końcu jeszcze jej się zachce zaatakować go a dokładniej to jego krocze - a to za przyjemne nie będzie. Wtedy nici z obiadku.
- Tatko...? Niech sobie tam gardzi, leje na niego. - powiedział oschle. Zaczął bacznie przyglądać się kobietce przy czym jego język powędrował do kącika jego ust. Po jej następnym pytaniu Takashi wybuchnął śmiechem.
- No pewnie! Znam tego ciula. Twój tatuś ostatnio mi ciągnął druta... - powiedział, a ostatnie słowa dodał przyciszonym głosem i położył swoją szorstką dłoń na policzku dziewczyny. Uśmiechnął się przy tym perfidnie. A trochę ją powkurwia, czemu nie?
Powrót do góry Go down
Pax
Caro
Caro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t829-pax#5471 http://vampireknight.forumpl.net/t1237-pax#21891
Zarejestrował/a : 14/11/2012
Liczba postów : 93


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Maj 13, 2013 9:30 pm

Padanie na kolana miało swoje drugie dno, a chociażby fakt ze mogła odsapnąć i kontrolować kolor oczu. Wolałaby uniknąć jednak czerwonych patrzałek, kiedy liczyła na coś... Na Coś. Dokładnie nie wiedziała na co.
Podirytował już ją sam fakt, ze facet nie raczył wykazać krzty zainteresowania małą biedną, poraniona, zagubiona... i chuj wie co jeszcze dziewczynką. Starała się nie pokazywać po sobie, jak chętnie by mu ten języczek odgryzła a następnie wsadziła w dupę. Zagryzła jedynie mocniej zęby i wymusiła na sobie jeszcze bardziej tragiczna posturę przestraszonej dziewczynki.
-Przestraszyłeś, Tatko by powiedział ,że się nie mówi leje tylko sika... - mruknęła w miarę spokojnie, głos jej troszkę zachrypiał ale trzymała go jeszcze na smyczy. Chociaż nie było to takie proste, kiedy na język nasuwały się dość dosadne określenia mężczyzny jego typu.
Dosłownie w pewnym momencie wytrzeszczyła oczy, a coś pękło w jej porcelanowej twarzyczce. Mogła by to tłumaczyć głodem, niemocą, mężczyzną który ja irytował...
-Popierdoliło Cię do reszty, zabieraj te brudne łapsko ode mnie.- podniosła się jak sprężynka.
W mgnieniu oka z malej brudnej przestraszonej dziewczynki, zmieniła się w małą wkurwiona wampirzyce z oczami ciemno czerwonymi. Pokazała również swoje młodo wyglądające kiełki. - Miałam zamiar się tobą nażreć... Ale... obrzydzasz mnie niż nie jeden poziom E. - musiało to zabawnie wyglądać, zwłaszcza kiedy przekleństwa wypowiada dziewczynka która ledwo sięga metra czterdziestu.

_________________


Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Wto Maj 14, 2013 8:47 pm

Śmiało, mogła go przecież prowokować - ba! Mogła go nawet zaatakować. Niestety, Takashi miał raczej chujowy dzień tak więc dłużny by nie pozostał. Chętnie by jej połamał rączki a potem bawił się nimi jakby były z gumy. Oj tak, ból niesamowity. Pewnie by mu tutaj zemdlała, no ale... kogo to obchodzi? Na pewno nie jego. Najwyżej by ją jeszcze zgwałcił i jej dziecko zrobił. No i gówno go to obchodziło. To by był tylko i wyłącznie jej problem - potem najwyżej jakby go męczyła i szukała to by jej zajebał dzieciaka i by nie miała. Ojej, problem z głowy? Albo przeprowadził amatorską aborcję swoim powyszczerbianym mieczem, ha! A jeśli o mieczu mowa... Katana wampira była dosyć... straszna. Serio. Była okropnie powyszczerbiana w kilku miejscach co tworzyło jakby takie zaczepne ząbki. Cięcie nią pozostawiało paskudne blizny. No i o to chodziło.
Kiedy dziewczyna zrezygnowała z bawienia się w bezbronną i wstała, Takaś uśmiechnął się pod nosem i również wstał. Powoli się wyprostował i popatrzył na drobinkę z góry. Był od niej o wiele, wiele wyższy. Mógłby ją niemalże zgnieść gdyby chciał. A chciał. Tak więc niech się lepiej uspokoi.
- Uau, aleś Ty groźna! - rzekł i wyszczerzył do niej kły, po czym je lubieżnie oblizał. No proszę, od razu lepiej! Wolał ją taką niż jak się bawiła w bezbronną. Podobało mu się, że się go nie boi. No ale nie zmienia to faktu, że nie powinna zadzierać z kimś takim jak Takasiek. Ale kto wie? Może to jakaś masochistka i nie może się doczekać, aż ten się nią nażre i poodgryza jej palce? Chociaż biorąc pod uwagę jej małą łapkę to prędzej jej całą dłoń by upierdolił ząbkami, lolz.
- Nażreć? Mną? Ty mała suko, nawet byś mi fiuta nie odgryzła tymi ząbkami. - rzucił i uśmiechnął się wrednie. Cóż za małe ząbki! Takie słodkie! Nagle złapała go ochotka, aby je jej wybić. Tak też postanowił uczynić. Wolną ręką wymierzył cios prosto w jej pyszczek. Nie w nos, w szczękę. Może jakieś zęby zgubi? Zrobiłby sobie z nich naszyjnik. Wampir oczywiście był przygotowany na ewentualny kontratak, no bo jakżeby inaczej.
Powrót do góry Go down
Pax
Caro
Caro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t829-pax#5471 http://vampireknight.forumpl.net/t1237-pax#21891
Zarejestrował/a : 14/11/2012
Liczba postów : 93


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Wto Maj 14, 2013 9:40 pm

Pax nie raz miewała takie sytuacje, zwłaszcza kiedy mocno i lojalnie służyła Hachiko. Ah co to były za czasy, powinna wrócić chyba do swojego normalnego wieku.... Normalnego? Ciekawe ile lat powinna mieć ta wampirzyca, gdy straciła pamieć miała na pewno z dwadzieścia a parę lat już mięło. Kiedyś próbowała przywrócić wspomnienia z tamtego okresu, na próżno... Ktoś bardzo nie chciał by pamiętała. Może i lepiej.
Zmrużyła oczy gdy z niej zadrwił, rozumiała go... Naprawdę go rozumiała, sama by zadrwiła z dziewczynki która ledwo odrosła od ziemi a pyskuje. Ajć...
Podobało jej się to własnie w posturze jaką przybrała, krzywdy nikomu nie zrobi, bynajmniej nie cielesnej... Ale refleks został. Był nawet lepszy niż gdy miała to metr osiemdziesiąt.... Lecz nie o tym mowa.
Syknęła przez zęby i rzuciła kolejnym przekleństwem w jego stronę. Oczy zapłonęły bardziej, zabuzowąło się w jej głowie, huknęło od nadmiaru adrenaliny, złości oraz głodu... Który koniec końców powinna złagodzić - bo przecież nie pozbędzie się go nigdy jako nieśmiertelna rzekomo istotka.
-Wstrzym się pajacu.
Warknęła, po czym lekkim odbiciem do tyłu uniknęła ataku, czy spodziewała się.... Szczerze to tak, chłopak... PFU mężczyzna wygląda od początku na nie swojego. Chyba oboje trafili na złe dni.
-Bić kobietę? Kobietkę? Dziecko? Ty masz honor? - mruknęła z lekkim uśmiechem. Nie była dłużna, przymrużyła oczy skupiając się na jego szyi. Dawno tego nie robiła, moc przez jakiś czas była jej do szczęścia najmniej potrzebna. Mocy niewidoczny uścisk zamknął się na jego ciele.
Znów huk i ucisk w skroniach, szybko puściła faceta szyje i cofnęła się o krok. Wyszczerzyła zęby, najchętniej rzuciłaby mu się do tętnicy.... Rozerwała i zostawiła. Jednak w jej sytuacji takie zapędy pewnie skończyły by się klęską. Z trudem wstrzymała łomot w głowie.
Była taka głodna, była piekielnie głodna...
Cofnęła się znów o krok, po czym odwróciła na pięcie i zwinnym skokiem minęła ławkę i ... Uciekła. Hańba dla niej samej, jednak była za słaba by walczyć w tej chwili... Musiała coś zjeść.

z/t


_________________


Powrót do góry Go down
Lilianne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t929-lilianne#8860 http://vampireknight.forumpl.net/t943-lilianne
Zarejestrował/a : 17/02/2013
Liczba postów : 210


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Sob Maj 18, 2013 10:13 pm

Potrzebowała znaleźć jakieś ustronne miejsce, aby wykonać kilka ważnych telefonów. Takim oto cudem znalazła się w dzielnicy, do której prawdopodobnie normalnie by się nie udała. Nie było tu nic ciekawego, a jedynie można było wpaść na jakieś nieprzyjemne typki, albo psychopatów. W dodatku wszędzie roiło się od brudu i zasadzek w postaci ostrych narzędzi wystających z ziemi. Tak czy inaczej dotarła do "serca" tego niemal doszczętnie zniszczonego parku. Usiadła sobie na brzegu niefunkcjonującej fontanny. I to i tak ostrożnie, żeby za bardzo się nie wybrudzić. Chwilę potem wyciągnęła z kieszeni telefon obdzwaniając kilka osób, co zajmowało jej dużo czasu. Tak to jest jak cię nie ma kilka dni w robocie, a zaczynają się problemy. Chociaż nie mogła powiedzieć, że jej to nie odpowiadało. Mogła się nareszcie czymś zająć. Mimo, że to tylko komórka to zawsze coś. A już za parę dni powróci do swojego żywioł€ jakim był pracoholizm. Z wyraźnym zadowoleniem tłumaczyła coś po kolei kilku osobom. Wątpiła, że ktokolwiek tutaj jest dopóki do jej nosa nie dotarł znajomy zapach. W pierwszej chwili sądziła, że coś jej się pomyliło, to tylko urojenie jednak gdy zaniepokojona rozejrzała się po parku, po czym dostrzegła znajomego wampira.
- O nie... Tylko nie to- mruknęła niezadowolona i powoli, spokojnie próbowała się odwrócić, żeby pozostać niezauważona. Chwilę potem zsunęła się z brzegu chowając się za fontanną. Gadała nadal przez telefon jednak juz pracownik wyczuwał, że jednak sie spieszy. Jak będzie trzeba to się przeczołga i ucieknie jak najdalej stąd. Wyglądała teraz jak idiotka, lecz ciężko sie było domyślać, co facet zrobi jak ją znowu zobaczy. Nuż mu się zachce jakiś sadystycznych zagrywek? Albo chamskich docinek? Raczej nie miała ochoty na takie towarzystwo, o.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Maj 19, 2013 12:13 pm

Takashi tylko westchnął i przeciągnął się leniwie. No tak, trzeba było grać ważniaka a potem spieprzyć gdzie pieprz rośnie. A tak mężczyźnie się chciało z kimś walczyć - dla rozrywki rzecz jasna. Nie raz przecież wampir dostał ładnie po tyłku, ale zdecydowanie więcej było sytuacji kiedy to on kogoś zlał. I nie, nie chodziło tutaj o słabszych. On na to nie patrzył, no chyba, że miał do czynienia z dziećmi. Nigdy jeszcze nic nie zrobił dziecku, hah. No a kobiecie wiadomo, nie raz coś urwał. Co z tego, że to niby słabsze stworzenie? Gówno prawda, już nie raz dostał w dupe od szlachetnej wampirzycy co to go siłą przerastała. No ale wiadomo, 3/4 szlachetniaków opiera się tylko na mocy tak więc... gówno tam umieją a nie walczyć, hihi. No ale mniejsza.
Takaś oparł się o drzewo i odpalił sobie papieroska. Ze znudzoną miną obserwował dosyć obleśną i szarą okolicę. Wszędzie były jakieś porozwalane ławki, powyrywane drzewa i porozbijane szkło. No, pięknie. Co za melina. Pewnie sobie tutaj żule imprezy urządzają jak jest ciepło. W tym momencie do jego noska doleciał znajomy, słodki zapach. Mężczyzna nieco zmarszczył brwi po czym rozejrzał się po parku. Dodatkowo słyszał jakiś niezbyt wyraźny głosik i właśnie w tamtą stronę obrócił łeb. Zobaczył tylko białe włosy które zaraz opadły za fontannę. No też, chować się przed nim? Takashi pokręcił głową i zgasił papierosa o pień starego drzewa. Wyrzucił peta za siebie i ruszył pewnym krokiem w stronę dziewczyny. Po paru chwilach ominął fontannę i stanął przed Lil. Gadała przez telefon? Nie ma to jak przychodzić do takiego gównianego miejsca żeby sobie z kimś pogadać. Może z chłopakiem? Białowłosy zmarszczył brwi i za pomocą telekinezy, telefon kobietki wydostał się z jej uścisku. Jeżeli go mocno trzymała to jej palce się po prostu rozwarły. Komórka powoli podleciała do twarzyczki Takashiego.
- Pani Lilianne oddzwoni później. - powiedział spokojnym tonem i rozłączył się. Zaraz po tym telefon wrócił do łapki dziewczyny, a Takaś ukucnął przed nią aby mógł spokojnie patrzeć jej w oczy. Nie miał jakiejś specjalnie wkurwionej miny, jednak z jego twarzy nie dało się wyczytać humoru. Ot, obojętnie się na nią patrzył.
- Ukrywasz się przede mną? - spytał spokojnie i uniósł nieco brwi. Czyżby miała jakiś powód? No ba, że miała, ale Takashi chciał się nieco z nią podroczyć. No bo czemu nie? Ciekawe co mu odpowie.
Powrót do góry Go down
Lilianne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t929-lilianne#8860 http://vampireknight.forumpl.net/t943-lilianne
Zarejestrował/a : 17/02/2013
Liczba postów : 210


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Maj 19, 2013 12:32 pm

Starała sie pozostać niezauważona za wszelką cenę i w zasadzie była prawie pewna, że jej się udało. Zamierzała już nawet zacząć sie skradać niczym jakiś złodziejaszek. W każdym razie zostać tak czy siak nie mogła tu zostać, bo wampir w końcu wyczuje jej obecność niedaleko siebie. Właśnie miała kończyć rozmowę z ostatnim pracownikiem jednak nie udało jej się tego dokonać w spokoju. Miała ogromną dzieję, że jednak nie zdąży tu przyjść, a ona opuści pospiesznie miejsce, ale cóż... Wyszło dokładnie tak jak nie chciała, by wyszło. Mruknęła tylko coś niezrozumiałego pod nosem w efekcie niezadowolenia i po kilku minutach dopiero raczyła podnieść na niego wzrok. Zdziwiła się, iż jest opanowany, ale to zawsze mogła być przykrywka, albo po prostu sprytna gra w jego przypadku. Twierdziła, że jasnowłosy jest po prostu nieobliczalny i należy mieć się na baczności w jego towarzystwie. W innym przypadku można sobie narobić kłopotów, albo po prostu zdziwić się w sposób negatywny. Co za czelność zabierać jej telefon. Posłała mu chłodne spojrzenie. Zaraz potem pospiesznie odebrała go wciskając do kieszeni spodni.
Sama nie wiedziała, dlaczego wybrała akurat to miejsce na pogawędkę. W zasadzie to zawsze trafiała w dziwne lub też nieodpowiednie miejsca. Wynikało to z tego, że dużo spacerowała, a potem znajdowała się zupełnie gdzieś indziej. W tym przypadku było tak samo. Tak czy inaczej... To teraz mało istotne. Ważniejsze było to, że przez przypadek znów trafiła tam, gdzie był Takaś.
Na jego pytanie tylko drgnęła, lecz początkowo nie miała pojęcia, co ma mu odpowiedzieć. Skłamać, czy po prostu powiedzieć prawdę? Postanowiła wybrać tę drugą opcję.
- Hum... Powiedzmy, że postanowiłam unikać Twojej obecności. A teraz juz by mi się udało zniknąć, tyle że za późno zaczęłam. No trudno...- stwierdziła uważnie go obserwując przy okazji. Ciekawe co jej odpowie, jak zareaguje. Może się jakoś specjalnie nie zdenerwuje i nie rzuci w akcie agresji czy czego tam. Jego humor był zmienny jak pogoda i to akurat zdążyła zauważyć, mimo że praktycznie go nie znała. Ale zawsze mu mogło coś do głowy uderzyć i wtedy byłoby nieciekawie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Maj 26, 2013 9:00 am

Ano chciała przed nim uciec i Takaś w ogóle nie rozumiał dlaczego. Przecież tak na dobrą sprawę to jej jeszcze nic nie zrobił. Była troszkę chyba przewrażliwiona. To, że powiedział jej kilka mało przyjemnych słów to nie oznaczało, że miał zamiar zrobić jej jakąkolwiek krzywdę. No bo czemu? Chyba tylko za to, że chciała przed nim spieprzyć aczkolwiek i ten powód był niewystarczający.
Był spokojny i równie spokojnie ją obserwował. Wyglądała na nieco może i przestraszoną, ale bardziej zdenerwowaną i oburzoną. W końcu znowu ją dopadł a i teraz znajdowała się w dosyć mało ciekawej sytuacji. Znajdowali się obecnie w miejscu, gdzie uczęszcza naprawdę mało osób i w razie czego - nikt by jej pomóc nie mógł. Ale czy będzie potrzebować pomocy? Tego wiedzieć nie mogła - to siedziało tylko i wyłącznie w głowie Takashiego.
W sumie to czerwonooki też dużo spacerował i czasami trafiał w jakieś dziwne i nieznane mu miejsca. Tak najwidoczniej było w tym wypadku z Lilianne. Na jej nieszczęście, Takashi bywał tutaj czasami i nawet dobrze znał to miejsce. Było szare i brzydkie, no ale tutaj można było odpocząć od jakże upierdliwych ludzi i w ciszy pomyśleć.
Kiedy usłyszał jej odpowiedź, uniósł nieco brwi. Czyli to była prawda? Mężczyzna pokręcił głową z niedowierzaniem i uśmiechnął się niewesoło pod noskiem.
- Unikać mojej obecności? Z jakiego powodu? Zrobiłem Ci coś? A może już Ci się znudziłem? - rzekł i mogło jej się wydawać, że z każdym swoim następnym słowem się nakręca. Mężczyzna przeczesał swoje włosy dłonią i westchnął głęboko przy okazji wciągając słodki zapach wampirzycy. No i co tutaj z nią zrobić?
Powrót do góry Go down
Lilianne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t929-lilianne#8860 http://vampireknight.forumpl.net/t943-lilianne
Zarejestrował/a : 17/02/2013
Liczba postów : 210


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Nie Maj 26, 2013 3:03 pm

Przewrażliwiona, czy nie w każdym razie widocznie miała swoje powody. Najwyraźniej nie było jej na rękę spotykanie się z nim, a już w ogóle dłuższe przebywanie w jego towarzystwie. Był nieprzewidywalny, a tego się nieco obawiała. W ogóle miała poważny problem, o którym nie zamierzała mu mówić, ponieważ tym bardziej albo by była na niego skazana, albo nie wiadomo co by jej zrobił wkurzony tą wiadomością. To, że był nieprzyjemny też miało swój udział, ale nie tylko. W ogóle go nie znała, on nie dawał się poznać, a w dodatku narzucał jej swoją wolę. Nie liczył się wcale z jej zdaniem tylko rozkazywał jak służącemu. Także ona dziękuje bardzo za taką relację i za przebywanie z jego osobą.
No tak... Niestety byli tutaj sami, tylko we dwoje, co napawało ją dziwnym uczuciem. Może nie tyle strachu, co jego nieobliczalności i psychopatycznych pomysłów. Póki co właśnie takie zdanie miała na jego temat i wątpiła, by prędko o ile w ogóle się to zmieniło. Nie mógł jej po prostu dać spokoju i przestać bawić się w to, że jest jego własnością? Sam sobie to ubzdurał stawiając ją przed faktem dokonanym. Nic jej bardziej nie irytowało niż narzucanie czyjejś woli. Była wolnym człowiekiem, a tu jakiś świr nie wiadomo skąd odbiera jej tę wolność. Szczyt wszystkiego. Obserwowała go uważnie niczym zwierze gotowe do ataku w razie nagłego przypadku. Gdzieś momentami w jej spojrzeniu błąkał się niepokój jednak dominowała irytacja oraz chęć opuszczenia tego miejsca. W związku z tym rozglądała się po okolicy, by w razie czego znaleźć dogodną drogę do nagłej ewakuacji.
Coś okropnego bym zdanym na łaskę kogoś innego. Pół biedy, gdyby to była osoba, która darzy sympatią, ale tu było zupełnie inaczej. I to najbardziej wkurzało.
Największego pecha akurat to miała tutaj Lil, która trafiła na wampirzego jegomościa. Ostatnia zadowalająca rzecz z możliwych w danym dniu. Ledwo co zdołała opuścić jego mieszkanie, a tutaj już się spotykali. To jakieś fatum. Fakt, że sama na własne życzenie wepchnęła się w jego łapska całkiem nie dawno. Nagła głupota, brak rozumu, który ją omotał. Najchętniej wycięłaby ten epizod ze swoich wspomnień. Przyglądała mu się badawczo słuchając jego wypowiedzi.
- Z takiego, że jesteś gburem, narzucasz mi swoją wolę, ograniczasz moją wolność. Śmiesz mi ustalić zasady. Nie mogę sobie przez Ciebie z nikim życia ułożyć, bo Ty jesteś silniejszy i to wykorzystasz jeśli się nie dostosuję. Nic mnie nie obchodzi przez co Ty w życiu przeszedłeś, jaki i dlaczego masz taki charakter. Gówno mnie to interesuje. Zresztą tak jak Ty mnie w ogóle nie obchodzisz. Żałuję jedynie pewnej głupoty i momentu, w którym Cię poznałam, bo to się źle dla mnie kończy. Masz wszystkich i wszystko gdzieś. Jedynie Twój kaprys i zachcianka jest ważna. Zwykły dupek i cham. To są powody, dla których nie chcę być w Twoim towarzystwie. Nie wiem co Ci do głowy strzeli i pewnego dnia mi powyrywasz ręce, albo mnie po prostu zabijesz jak psa. Mam teraz sprawę na głowie, która tym bardziej wymaga ode mnie ostrożności i trzeźwego myślenia, więc wolę Ciebie unikać. Nie mogę sobie pozwolić na lekkomyślność. Chcę, żebyś po prostu mnie zostawił w spokoju. Przecież możesz sobie znaleźć inną, której ograniczysz wolność, prawda? Mi daj spokój...- wyjaśniła spokojnie chcąc już usilnie zakończyć to spotkanie. Siedziała chwile w milczeniu. - Znudziłeś? Znudzić to by mi się mógł facet, z którym bym była, a nas nic nie łączy. Nawet Ciebie nie znam, więc jak o tym w ogóle można mówić?- mruknęła unosząc wysoko brew w akcie zdziwienia. Nie odrywała wzroku od jego twarzy chcąc usłyszeć co on ma teraz do powiedzenia na ten temat.
Niedługo potem opuściła miejsce.
[zt]
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Cze 24, 2013 8:47 pm

Dastan wreszcie opuścił lochy jak i zamek, zamierzając oddać wreszcie mercedesa jego właścicielowi. Po drodze postanowił nigdzie się już nie zatrzymywać. Wiadomo przez ostatnie zatrzymanie napotkał dość tajemniczą dziewczynę, która go zaciekawiła, ale przez to zboczył z kursu. Alison zostawił pod dobrą, kompetentną dziewczynę, która była służką wampira odkąd pamiętał. Zdawał sobie także sprawę z tego, że służka odpowiednio zajmie się dziewczyną w lochach. Zapewne ją nakarmi, napoi i oczyści rany, dzięki czemu Dastan będzie umiał się powstrzymać przed kolejnym podrapaniem czy też nawet ukąszeniem dziewczyny.
Z piskiem opon opuścił teren zamku i udał się drogą w wiosce, aby dotrzeć na obrzeża miasta. Wreszcie dotarł pod sam Zamek, a tam zostawił pożyczony samochód. Nie zawiadamiał nikogo, uznał, że na pewno ktoś wreszcie dostrzeże powrót samochodu, więc spacerkiem udał się dalej. Nie przejmował się zupełnie niczym, aż wreszcie dotarł do opuszczonego parku. Nie było tutaj żywej duszy. Sam jak palec. I właśnie w takich chwilach, Dastan odkrywał, że był naprawdę samotny. Takie jest życie, sam do tego doprowadził, to teraz płacił za swoje decyzje.
Usiadł na jakiejś zniszczonej, złamanej karuzeli i nogami zaczął się odpychać. Spoglądał w martwy punkt obłędnym wzrokiem. Niczym szaleniec.

_________________
Powrót do góry Go down
Nene

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t440-nene
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 128


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Pon Cze 24, 2013 9:06 pm

Odkąd Kyubi wyjechał na poligon, dziewczyna nie miała co ze sobą zrobić w mieszkaniu wampira, mimo iż ciągle siedział z nią Azor. I dzięki tak wielkiej nudy, zmusiła się wyjść na spacer! Wzięła za mordę swojego pupila, nałożyła mu obrożę i przypięła do niej smycz. Lis oczywiście nie protestował, posłusznie poddał się perwersyjnemu pomysłowi. I nawet jak szli przez miasto, nie mogło obejść się bez gapiów, ale czy Nene to przeszkadzało? Skądże! Szła dumnie przez całe miasto, ciągnąc za sobą sapiącego wampira. Poziomu E szybko wpadają w głód... Na szczęście był z Lelkeim! Ona mu szybko pomoże! Oczywiście nie w mieście, a w slamsach. Tam poznała bardzo ładne miejsce, mianowicie zniszczony i smutny park, który dawno temu musiał być naprawdę uroczym miejscem.
- Lisie, znajdź kogoś sobie. Ja poczekam... Ach, no i się nie pobrudź, tak jak ostatnio. Cała łazienkę ujebałeś we krwi. - Upomniała swojego zwierza, głaszcząc go czule po głowie, no i spuściła ze smyczy. Stworzenie uśmiechnęło się psychopatycznie i pognało szybkim krokiem w stronę jakiś żuli. Krzyk jaki się rozległ świadczył, że Lis już znalazł sobie posiłek. Co do samej Nene, powędrowała sobie spacerkiem w stronę karuzeli. Ach, nie bez przyczyny tam szła. Siedział tam taki smutny chłopczek. Nene aż się normalnie wzruszyła! Pognała ku Dastanowi i natychmiastowo wskoczyła mu na plecy.
- Jaki jesteś biedny! Nene nie może patrzeć, jak taka mordka się smuci, nooo. Chodź do cyca! - Bez żadnego strachu, serio. Nene to chodzący Brave Heart w damskim wcieleniu. Tylko brak jej niebieskiej mordy, hoho.

_________________

Aktualny Ubiór: Takie o to nosi na sobie strój. Bielizna - klik.
Mnóstwo błyskotek na łapach, na szyi, na uszach - chodząca choinka. Na serdecznym palcu lewej ręki pierścionek
Dwa zakręcone kucyki.
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Wto Cze 25, 2013 10:25 am

Dastan wyczuł obecność jakiegoś człowieka i wampira, niskiego poziomu, który bestialsko rzucił się na jakąś grupkę żuli. Szlachetny jednak nie zamierzał w to ingerować, zbyt dobrze mu się tutaj siedziało, wpatrując w owy martwy punkt, żeby się ruszać. Zresztą nie był wcale lepszy od owego poziomu, więc nawet nie miał prawa zwracać komukolwiek uwagi. Takie wampiry niosły ze sobą litość. Porzucone przez własnego stwórce, nie wiedziały jak prawidłowo poruszać się po świecie, by opanować swoją rządzę krwi. Dastan miał tak samo, jednak nie posiadał stwórcy, urodził się już taki. Przeklęty.
Po chwili usłyszał krzyk przerażenia, istna melodia dla uszu blondyna. A potem już zapadła głucha cisza. A on dalej siedział, ze spuszczoną głową, wpatrując się przed siebie w milczeniu. Nie zwracał nawet uwagi na włosy, które opadało mu na twarz. O ironio losu, w taki sposób mógłby przyciągać do siebie ofiary. Ludzie to naprawdę naiwne stworzenia. W tym świecie naprawdę istnieją jeszcze ludzie, którzy z chęcią pomogą drugiej osobie. Aż niesamowite, iż wśród ludzkich istot znajdowały się jeszcze takie bezinteresowne osóbki. A może jednak miały swoje pobudki? By uciszyć głos sumienia?
Samotność wampira nie trwała długo. Westchnął niemalże niesłyszalnie słysząc ludzkie kroki. Coś szybko wskoczyło na jego plecy, a wampir groźnie warknął pod nosem, szamocząc się tak mocno, by zrzucić z siebie ludzką istotę.
- Spieprzaj stąd.
Warknął zły. Jeśli dziewczyna z niego jeszcze nie spadła, złapał ją za nadgarstki i przerzucił sobie tak przez ramię, że teraz wisiała w powietrzu twarzą do wampira. Trzymał ją już w pasie i dopiero wówczas puścił, by "wylądowała bezpiecznie" na ziemi. Wiadomo, jeśli przydzwoniłaby głową o karuzelę, zimny trup na miejscu. A śmierć wydawała się Dastanowi taka prosta.
- Nie jestem smutny, Szczeniaczku.
Tak słodko wyglądała, że niemalże sama prosiła się o to, aby tak ją nazwać. A jak miała na imię? A co go obchodziło? Spojrzał na nią zimnymi, martwymi źrenicami i odepchnął się znów nogami, byle jak najdalej od ludzkiej istoty. Nie znosił, gdy ktoś go dotykał. Po prostu brzydził się czyimś dotykiem. Niech wszyscy trzymają się od niego z daleka. Każdy będzie wówczas szczęśliwy jak cholera. Wampir jeszcze coś tam sobie warczał pod nosem.

_________________
Powrót do góry Go down
Nene

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t440-nene
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 128


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Wto Cze 25, 2013 1:26 pm

Tak, tak... Lis należy do porzuconych wampirów, ale odkąd spotkał Nene, jego życie nabrało barw. No ale my tutaj nie o nim, a o jego Pani i samotnym chłopaczku, który aż się prosił o chwilę uwagi. No okropna by była, jakby obojętnie przeszła obok tak biednego kosmity. A tak? Przynajmniej mógł poczuć się kochany! I to szczerą, bezgraniczną miłością! No ale ten seksowny blondas tego nie rozumie, przecież ona nie skrzywdzi, nie zasmuci. U niej niemal tak samo jak u mamy!
Kiedy zaczął się z nią szarpać, Lelek piszczał z wielkiej radości, lecz gorzej było jak już sobie z nią poradził. Popatrzyła w jego piękne oczy przez chwile, po czym wylądowała na ziemi. Tyłkiem, ofc.
Skrzywiła się lekko, choć oczywiście nie zraziło jej to. Jeszcze bardziej będzie się do niego lepić, w końcu okazał jej swoją miłość! Nene lubi takich słodkich chłopców!
- Jesteś! Ja wiem, że jesteś! Ale spokojnie, ja Cię ukocham! Nene ma wszystko pod kontrolą! - Nie na zmiłuj. Nie opuści mu i chusteczka. Jak on się oddalał, ta się przybliżała. W końcu zaś wskoczyła na niego i tym razem na nogi. Nie miał jak uciec, no cholera nie miał, nawet jakby na jajach stanął. Wsunęła swoje łapki pod jego koszulkę i usiadła na nim okrakiem.
- Jestem Nene, Nene, Nene, Nene! Słyszysz?! N - E - N - E! A Ty? Powiedz kim, no powiedz! Bo jak nie powiesz, będę nazywać Cię Okruszkiem. - Zero strachu, serio. Ale co zrobić, Nene tak ma! Szalona psychopatka z kocim ryjkiem. Buziaka w usta też mu strzeliła, a ja! Oszczędzać nie zamierza.

_________________

Aktualny Ubiór: Takie o to nosi na sobie strój. Bielizna - klik.
Mnóstwo błyskotek na łapach, na szyi, na uszach - chodząca choinka. Na serdecznym palcu lewej ręki pierścionek
Dwa zakręcone kucyki.
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Wto Cze 25, 2013 4:06 pm

Kosmita nie potrzebował niczego innego jak chwili samotności. Najlepiej samych chwil samotności. Może to była wina wyjazdu jego narzeczonej, bo nie miał komu dokuczać? Zresztą na co komu rozpieszczona panna. Teraz mógł się oddawać swojej pracy, hobby, częściej ćwiczyć chociażby z Hiro. No właśnie, ale zamiast w taki sposób spędzać swój czas, wybrał się do slumsów, żeby pozbijać bąki. Wzięło go na jakieś dziwne wspominki.
Poczuć kochany? On wyraźnie poczuł piersi małolaty, a to przecież nie znaczyło, że miał poczuć się kochany. Westchnął jedynie. Wcale mu się to nie podobało. Jego humor pogarszał się z minuty na minutę. Obecność gadatliwej dziewczyny doprowadzały jedynie do złości wampira. Potem zaś będzie płakać w kąciku, jak to bardzo jest nieszczęśliwa, bo ktoś zrobił jej krzywdę.
- Och, zamknij się, nim skończysz jak ofiary Twojego rudego kundla!
Warknął pod nosem, obnażając wściekle kły. W tym parku było mu tak dobrze, że nie chciał się stąd zabierać, mimo tak denerwującej, ludzkiej osóbki. Prędzej ją zabije albo zmusi do odejścia ze swoim kundlem. On się stąd nie ruszy. Był zbyt uparty.
Odpychał się nogami od ziemi, by kręcić karuzelą, gdy nagle dziewczyna wdrapała mu się na nogi! Aż się skrzywił i dało się usłyszeć z jego ust jak wymawia "bleh". Był zniesmaczony, złapał pannę za nadgarstki, gdy tylko wepchnęła je pod jego koszulę.
- Złaź ze mnie, nim połamię Ci rączki.
Strzepnął łapy dziewczyny ze swojego ciała. A kiedy go pocałowała, aż normalnie zdębiał! Było to najgorsze uczucie jakiego mógł w życiu doświadczyć! Nie znosił kiedy ktoś go dotykał, a już na pewno nie gdy ktoś go całował!
- Kup se lalkę dmuchaną. Jesteś obleśna.
Puścił nadgarstki dziewczyny, by zetrzeć z siebie ślad warg dziewczyny. Może i były miękkie i kuszące, ale Dastan był antydotykanie.
- Dla Ciebie Pan Szatan, Szczeniaku.
Warknął, wyraźnie wkurwiony całym zajściem. Jego źrenice już świeciły na czerwono. Jeszcze chwila, a chłopak wybuchnie gniewem. A wówczas ratuj się kto może...

_________________
Powrót do góry Go down
Nene

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t440-nene
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 128


PisanieTemat: Re: Zrujnowany park   Wto Cze 25, 2013 8:18 pm

Ależ on potrzebował Nene! I on jeszcze o tym nie wiedział, lecz dzięki niej się dowie i to szybko, niż by przypuszczał. A jakaś wstrętną narzeczoną może kopnąć w dupę. Taka stara szlachetna przy Nene, to jak krowa przy pięknej, smukłej łani. No ale wracając do fabuły.
Dlaczego on jej tak nie lubi? Gez, ludzie. Nikt moich postaci nie lubi, trolololo. Przykra sprawa, powaga. Choć mimo wszystko ona mu nie odpuści, chyba że na serio coś jej zrobi, to wtedy sobie pójdzie, ot co.
- Zamyka się drzwi i okna, skarbie. Nie mnie! Mam język i będę z niego korzystać póki mogę, nie zabronisz Nene, oj nie. - Krzyknęła nieco gniewie, lecz humoru poprawił się jej szybko. Wiadomo, Nene to jak do rany przyłóż - gorzej zaboli i dobije. I jej nie wygoni, bo to przecież nie niego teren, ha!
Atak był tak szybki, że aż nie miał jak uciec. Na jego Ble w ogóle nie zareagowała, a zrobiła swoje. Wcisnęła mu łapy pod koszulę, choć ten je natychmiastowo wyciągnął. Nie lubi kiedy Lelek go dotyka? Może to gej?! No bo sorry, brzydzić się tak uroczej damy toć to istny grzech!
Och, zesztywniał cały jak go pocałowała! Tak, to na pewno gej. Nene się skrzywiła lekko, ma pecha do płci męskiej, serio. Jak nie biorą ślubu, to się nią brzydzą. Mam pecha na tym forum, phew.
- Jesteś pedałem? - Padło pytanie, no i oczywiście Nene z niego nie zeszła. Oplotła swoje ręce w okół jego szyi, przechylając łebek w bok.
Szatan? On się jej z Okruszkiem kojarzył! Zaraz wybuchnęła śmiechem.
- Głuptas. Jesteś Okruszkiem, a nie tam jakimś Szatanem. - Wytknęła mu różowy język, patrząc z odwagą prosto w jego szkarłatne oczyska. Zero strachu!

_________________

Aktualny Ubiór: Takie o to nosi na sobie strój. Bielizna - klik.
Mnóstwo błyskotek na łapach, na szyi, na uszach - chodząca choinka. Na serdecznym palcu lewej ręki pierścionek
Dwa zakręcone kucyki.
Powrót do góry Go down
 
Zrujnowany park
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 16Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 9 ... 16  Next
 Similar topics
-
» Zrujnowany park
» Pomnik Piotrusia Pana
» Zrujnowany kościół
» Miejski park
» Park Promnitz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: SLUMSY (POŁUDNIE)-
Skocz do: