IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 It's not a Venice, but it's a pretty place nonethless.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Zaren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 32


PisanieTemat: It's not a Venice, but it's a pretty place nonethless.   Czw Lip 13, 2017 4:01 pm

Mediolan, bardzo pięknie miejsce nie sądzisz? W tym miejscu doszło do cudów, a także, było uwielbiane przez wampiry całego świata i nie tylko. Miało to do siebie, że przyciągało wszystkich od wielkie sławy po zwykłych mafiozów, dzięki którym te sławy były bezpieczne i nie musiały się martwić atakiem na ich próżne życia. Jeden z domów aukcyjnych w środku Mediolanu miał być główną atrakcją dla wszystkich ważnych osobistości tego miasta, a także świata.
Powoli zapadała już noc na niebie, kiedy pod właśnie wspomniane wcześniej miejsce zaczęły zjeżdżać się różne samochody, głównie drogie i eleganckie, ale nie brakło tutaj też miłośników klasyków, można by pomyśleć, że to zlot fanów motoryzacji, jednak dom aukcyjny był zbyt mocno oświetlony, a nawet miał rozłożony czerwony dywanik witający gości, a przed wejściem oczywiście ochronę. Nie można było się też opędzić od fotografów próbujących uwiecznić ten moment na swoich aparatach, żeby potem wymyślić jakiś badziewny tytuł, żeby zwabić głodnych sensacji idiotów i mamuśki, które nie mają co robić przy garach, a chcą się trochę zrelaksować od ciągłego płaczu Brajana gdzieś w kącie.
Tak jak na taka uroczystość nie mogło zabraknąć tutaj przedstawicieli półświatka przestępczego, którzy we Włoszech byli traktowani lepiej od polityków, bo po pierwsze wszystkich tych polityków trzymali w garści, a po drugie nawet uprawiali dobroczynność. Jak łatwiej kupić lud niż pomagać najbiedniejszym? Jak lepiej zdobyć sympatie, jak to mówią.. Czego boją się najbardziej najpotężniejsze rządy? Ludzi, prostych ludzi, wolnej woli.. Dokładnie, Salvatore wiedział o tym bardzo dobrze, dlatego trzymał się swojego planu. Uroczy staruszek o łysiejącej już głowie i jeżdżący z butlą z tlenem na wózku obok siebie był wręcz przeuroczy, to jego ludzie byli okrutni i bezwzględni kiedy przyszła na to pora. Jednak często można było zauważyć ich w biedniejszych dzielnicach, gdy pomagają biednym i schorowanym roznosząc lekarstwa i jedzenie, kto mógł sobie na to pozwolić? Tylko Mafia.
Właśnie ów staruszek stanął na czerwonym dywanie w świetle reflektorów gdy wchodził do budynku na aukcje, oczywiście to też wszystko szło na cele charytatywne, a trzeba pamiętać jedno, gdzie są grube pieniądze, tam zawsze są gangsterzy. Jednym z dwóch ochroniarzy ubranych całych na czarno, a także w ciemnych okularach w środku nocy był Zaren. Czarna koszulka opinająca jego ręce i tors, czarne spodnie i eleganckie buty. Jego włosy były jak to zwykle zaczesane w tył, a jego boki były przystrzyżone, bardzo elegancko!  Oczywiście, że był uzbrojony, bo można było zauważyć jak ktoś się dobrze przyjrzał, że wampir miał za paskiem na tyłku schowaną broń palną i to nie byle jaką, bo chromowanego colta.
Wampir nie lubił stać w świetle wszystkich aparatów, więc gdy tylko pomógł staruszkowi przejść przez ten dywan zniknął w budynku tak szybko jak się pojawił przed nim. Później pewnie będzie kręcił się po całej hali aukcyjnej, aż nie zacznie się pierwsza wyprzedaż. Wampir ukrył się w towarzystwie ludzi i wampirów z całego świata, gdy staruszek odprawił go, aby zbadał sytuację i porozmawiał z jednym człowiekiem odpowiedzialnym za tą aukcje, chyba.. No tak, on biedny jeszcze nie wiedział, że ta aukcja wcale nie była charytatywna, a Zaren miał go o tym uświadomić. Jak on kochał swoją pracę, nawet nie macie pojęcia. Typowe miejsce gdzie taki bad boy jak on mógł dorosnąć i z narwanego chłopaczka stać się poważanym facetem, dorastając w przemocy, ale także ucząc się jak grać na ludzkich odruchach, jak okradać w sposób taki, żeby jeszcze Ci za to podziękowali. Lekcje u pana Salvatore będą najcenniejszą lekcją w jego życiu. Może nawet przestanie wkurwiać się na Ringo, że odprawił go pod jego skrzydła?
Powrót do góry Go down
Elyse

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 520


PisanieTemat: Re: It's not a Venice, but it's a pretty place nonethless.   Czw Lip 13, 2017 8:05 pm

No piękne, piękne. Szkoda, że nigdy tam nie byłam! Ale Elyse mieszkała tam od pięciu lat, także znała wszystkie ciekawe miejsca oraz wiedziała jak poruszać się po mieście, aby uniknąć korków. Niestety dzisiejszego dnia nie udało jej się uniknąć sznura aut, przez co miała się spóźnić na imprezę charytatywną. I tak zaproszenia nie dostała bezpośrednio ona, tylko osoba siedząca obok na skórzanym siedzeniu samochodu. Isabelle poprosiła Elyse o towarzystwo, podczas bankietu a ruda nie mając żadnych zleceń w weekend zgodziła się wyjść. Izzy potrzebowała wsparcia po zerwaniu ze swoim byłym facetem. A raczej po bezczelnym porzuceniu przez tego zadufanego w sobie dupka!
Wysiadły z samochodu na czerwony dywan oślepione światłami stojących latarni. Modelka uśmiechnęła się delikatnie do fotografów, machając do zaciekawionych ludzi. Isabelle, która prowadziła o wiele ciekawszy i pożyteczniejszy zawód, patrzyła tylko pusto przed siebie. Była dowódcą jednostki wojskowej w Mediolanie. I to tej najwyższej! Aż dziwne, że tak ciężko jej się było pozbierać po jakimś kretynie. Co prawda Ely widziała go tylko parę razy, ale zupełne załamanie jej przyjaciółki spowodowało, że już nienawidziła gościa całym sercem. Złapała ją pod ramię i wprowadziła do środka, aby znaleźć zarezerwowane dla nich miejsce. Nie przyglądała się za bardzo gościom. Pewnie kilku znała, ale nie widziała potrzeby wdawać się w dyskusję.
- Pójdą dla nas po coś do picia - rzuciła do wampirzycy i skierowała się w stronę szwedzkiego stołu, gdzie były różne napoje oraz kieliszki. Nie daleko była scena, gdzie akurat był dziadziuś na wózku, a niedaleko jego ziomki z blok ekipy. Zmrużyła oczy widząc jednego z nich... wydawał się bardzo znajomy... i nie była to osoba, którą dobrze byłoby teraz widzieć! Szybko skierowała się w jego stronę i złapała mocno za łokieć ciągnąć w boczny korytarzyk, aby nie stać w tym tłoku. Miała ochotę przywalić mu w nos. Może była miłą i dobrą duszyczką to jednak wciąż była pijawką i miała swoje humorki.
- Co tu robisz, kretynie?! - warknęła bojąc się, że Izzy zaraz zacznie ją szukać i zobaczy swojego byłego faceta. Tylko tego brakuje, aby czystokrwista zaczęła płakać na środku przyjęcia, które ma pomóc biednym dzieciom zarobić trochę pieniążki. Czy o co to tam chodziło....

_________________

Can we pretend that airplanes in the night sky are like shooting stars
I could really use a wish right now, a wish right now, a wish right now


Elyse x Gabriel


Elyse song
Powrót do góry Go down
Zaren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 32


PisanieTemat: Re: It's not a Venice, but it's a pretty place nonethless.   Czw Lip 13, 2017 10:58 pm

Zawsze może w życiu znajdzie się czas na romantyczną podróż do Mediolanu we dwoje, ewentualna ucieczka z Mario do słonecznej Italii, prawda? No mniejsza. Gala zaczynała się dopiero za jakiś czas i na licytacje trzeba było poczekać. Zaren był dosyć zajęty, więc nie spodziewał się spotkać tutaj ani tej byłej dziewczyny, ani jej koleżanki, swoją drogą.. Jak jej tam było Elżbieta? Elizabeth, Eleonora? Chuj wie. Zaraz, zaraz wyjaśnijmy sobie coś Kobietki. Nie porzucił jej bez powodu, po prostu nie miał czasu spotykać się z tą lasią, byli z dwóch różnych światów, ona w wojsku on w mafii. Na dodatek w końcu by się okazało, że jej organizacja robiła za przydupasów pana Salvatore jak wszyscy w tym cholernym kraju.
Zaren został złapany za rękę i pociągnięty na bok, co do cholery jesteśmy w liceum? Co ona chciała sie całować po kątach? No proszę Cię. Wampir szarpnął ręką gdy już znaleźli się poza widokiem i skrzyżował ręce na klatce piersiowej, przez co jeszcze bardziej jego obcisła koszulka się naciągnęła ukazując zarys jego budowy torsu.
-Izzy jest z Tobą a Ty podrywasz jej byłego? Trzeba było mówić wcześniej, zawsze chciałem spróbować trójkątów - wyszczerzył swoje białe perełki w lisim uśmiechu patrząc na Elyse, czy on ją w ogóle słuchał? Jak to co tu robił, pracował do cholery jasnej w przeciwieństwie do Ciebie, o.
-Pracuje.. Izzy była zbyt zawstydzona, by mówić czym się zajmuje? - spojrzał na nią nie mrugając ani przez chwilę. Jego uśmiech mógł być zniewalający, ale na pewno nie robił wrażenia na wkurwionej kobiecie, wiec sobie będzie musiał odpuścić takie zagrywki.
Dobra, teraz zrobiło się całkiem poważnie, wiec wampir tylko przekręcił głowę i westchnął cicho.
-Nie wiem co Ci nagadała, ale jej nic nie zrobiłem. Nie musisz się zachowywać jak Kocica broniące swoje młode, Izzy to duża dziewczynka i powinna wiedzieć lepiej niż pierdolić jakieś głupoty na prawo i lewo. - Wampir złapał ją za ramię i zamiast siebie, przystawił ją do ściany kładąc jedną rękę obok jej głowy.
-Skończyliśmy czy masz mi coś jeszcze do powiedzenia, El..coś tam. - spojrzał jej głęboko w oczy po czym się odsunął na krok, a tak.. Też potrafił prowadzić takie gierki, myślisz, że co.. że jak Kuro to nie potrafi? Myślisz, że jest Gabem? No właśnie nie, trafił Ci się całkiem niezły ewenement. Wampir zlustrował ją wzrokiem z góry na dół po czym pokręcił lekko głową.
-Gdzie Izzy? Postaram się na nią nie wpaść, chociaż i tak mnie zauważy na aukcji, więc jeśli nie zamierzasz mnie zabrać do siebie to nigdzie się stąd nie ruszam. - bezczelny, prawda? Tego można było się spodziewać po nasieniu Ringo!
Powrót do góry Go down
 
It's not a Venice, but it's a pretty place nonethless.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Diana Potter- Londyn, Grimmauld Place 12

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: