IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 It's not a Venice, but it's a pretty place nonethless.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Zaren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 94


PisanieTemat: It's not a Venice, but it's a pretty place nonethless.   Czw Lip 13, 2017 4:01 pm

Mediolan, bardzo pięknie miejsce nie sądzisz? W tym miejscu doszło do cudów, a także, było uwielbiane przez wampiry całego świata i nie tylko. Miało to do siebie, że przyciągało wszystkich od wielkie sławy po zwykłych mafiozów, dzięki którym te sławy były bezpieczne i nie musiały się martwić atakiem na ich próżne życia. Jeden z domów aukcyjnych w środku Mediolanu miał być główną atrakcją dla wszystkich ważnych osobistości tego miasta, a także świata.
Powoli zapadała już noc na niebie, kiedy pod właśnie wspomniane wcześniej miejsce zaczęły zjeżdżać się różne samochody, głównie drogie i eleganckie, ale nie brakło tutaj też miłośników klasyków, można by pomyśleć, że to zlot fanów motoryzacji, jednak dom aukcyjny był zbyt mocno oświetlony, a nawet miał rozłożony czerwony dywanik witający gości, a przed wejściem oczywiście ochronę. Nie można było się też opędzić od fotografów próbujących uwiecznić ten moment na swoich aparatach, żeby potem wymyślić jakiś badziewny tytuł, żeby zwabić głodnych sensacji idiotów i mamuśki, które nie mają co robić przy garach, a chcą się trochę zrelaksować od ciągłego płaczu Brajana gdzieś w kącie.
Tak jak na taka uroczystość nie mogło zabraknąć tutaj przedstawicieli półświatka przestępczego, którzy we Włoszech byli traktowani lepiej od polityków, bo po pierwsze wszystkich tych polityków trzymali w garści, a po drugie nawet uprawiali dobroczynność. Jak łatwiej kupić lud niż pomagać najbiedniejszym? Jak lepiej zdobyć sympatie, jak to mówią.. Czego boją się najbardziej najpotężniejsze rządy? Ludzi, prostych ludzi, wolnej woli.. Dokładnie, Salvatore wiedział o tym bardzo dobrze, dlatego trzymał się swojego planu. Uroczy staruszek o łysiejącej już głowie i jeżdżący z butlą z tlenem na wózku obok siebie był wręcz przeuroczy, to jego ludzie byli okrutni i bezwzględni kiedy przyszła na to pora. Jednak często można było zauważyć ich w biedniejszych dzielnicach, gdy pomagają biednym i schorowanym roznosząc lekarstwa i jedzenie, kto mógł sobie na to pozwolić? Tylko Mafia.
Właśnie ów staruszek stanął na czerwonym dywanie w świetle reflektorów gdy wchodził do budynku na aukcje, oczywiście to też wszystko szło na cele charytatywne, a trzeba pamiętać jedno, gdzie są grube pieniądze, tam zawsze są gangsterzy. Jednym z dwóch ochroniarzy ubranych całych na czarno, a także w ciemnych okularach w środku nocy był Zaren. Czarna koszulka opinająca jego ręce i tors, czarne spodnie i eleganckie buty. Jego włosy były jak to zwykle zaczesane w tył, a jego boki były przystrzyżone, bardzo elegancko!  Oczywiście, że był uzbrojony, bo można było zauważyć jak ktoś się dobrze przyjrzał, że wampir miał za paskiem na tyłku schowaną broń palną i to nie byle jaką, bo chromowanego colta.
Wampir nie lubił stać w świetle wszystkich aparatów, więc gdy tylko pomógł staruszkowi przejść przez ten dywan zniknął w budynku tak szybko jak się pojawił przed nim. Później pewnie będzie kręcił się po całej hali aukcyjnej, aż nie zacznie się pierwsza wyprzedaż. Wampir ukrył się w towarzystwie ludzi i wampirów z całego świata, gdy staruszek odprawił go, aby zbadał sytuację i porozmawiał z jednym człowiekiem odpowiedzialnym za tą aukcje, chyba.. No tak, on biedny jeszcze nie wiedział, że ta aukcja wcale nie była charytatywna, a Zaren miał go o tym uświadomić. Jak on kochał swoją pracę, nawet nie macie pojęcia. Typowe miejsce gdzie taki bad boy jak on mógł dorosnąć i z narwanego chłopaczka stać się poważanym facetem, dorastając w przemocy, ale także ucząc się jak grać na ludzkich odruchach, jak okradać w sposób taki, żeby jeszcze Ci za to podziękowali. Lekcje u pana Salvatore będą najcenniejszą lekcją w jego życiu. Może nawet przestanie wkurwiać się na Ringo, że odprawił go pod jego skrzydła?
Powrót do góry Go down
Elyse

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 555


PisanieTemat: Re: It's not a Venice, but it's a pretty place nonethless.   Czw Lip 13, 2017 8:05 pm

No piękne, piękne. Szkoda, że nigdy tam nie byłam! Ale Elyse mieszkała tam od pięciu lat, także znała wszystkie ciekawe miejsca oraz wiedziała jak poruszać się po mieście, aby uniknąć korków. Niestety dzisiejszego dnia nie udało jej się uniknąć sznura aut, przez co miała się spóźnić na imprezę charytatywną. I tak zaproszenia nie dostała bezpośrednio ona, tylko osoba siedząca obok na skórzanym siedzeniu samochodu. Isabelle poprosiła Elyse o towarzystwo, podczas bankietu a ruda nie mając żadnych zleceń w weekend zgodziła się wyjść. Izzy potrzebowała wsparcia po zerwaniu ze swoim byłym facetem. A raczej po bezczelnym porzuceniu przez tego zadufanego w sobie dupka!
Wysiadły z samochodu na czerwony dywan oślepione światłami stojących latarni. Modelka uśmiechnęła się delikatnie do fotografów, machając do zaciekawionych ludzi. Isabelle, która prowadziła o wiele ciekawszy i pożyteczniejszy zawód, patrzyła tylko pusto przed siebie. Była dowódcą jednostki wojskowej w Mediolanie. I to tej najwyższej! Aż dziwne, że tak ciężko jej się było pozbierać po jakimś kretynie. Co prawda Ely widziała go tylko parę razy, ale zupełne załamanie jej przyjaciółki spowodowało, że już nienawidziła gościa całym sercem. Złapała ją pod ramię i wprowadziła do środka, aby znaleźć zarezerwowane dla nich miejsce. Nie przyglądała się za bardzo gościom. Pewnie kilku znała, ale nie widziała potrzeby wdawać się w dyskusję.
- Pójdą dla nas po coś do picia - rzuciła do wampirzycy i skierowała się w stronę szwedzkiego stołu, gdzie były różne napoje oraz kieliszki. Nie daleko była scena, gdzie akurat był dziadziuś na wózku, a niedaleko jego ziomki z blok ekipy. Zmrużyła oczy widząc jednego z nich... wydawał się bardzo znajomy... i nie była to osoba, którą dobrze byłoby teraz widzieć! Szybko skierowała się w jego stronę i złapała mocno za łokieć ciągnąć w boczny korytarzyk, aby nie stać w tym tłoku. Miała ochotę przywalić mu w nos. Może była miłą i dobrą duszyczką to jednak wciąż była pijawką i miała swoje humorki.
- Co tu robisz, kretynie?! - warknęła bojąc się, że Izzy zaraz zacznie ją szukać i zobaczy swojego byłego faceta. Tylko tego brakuje, aby czystokrwista zaczęła płakać na środku przyjęcia, które ma pomóc biednym dzieciom zarobić trochę pieniążki. Czy o co to tam chodziło....

_________________

Can we pretend that airplanes in the night sky are like shooting stars
I could really use a wish right now, a wish right now, a wish right now


Elyse x Gabriel


Song
Powrót do góry Go down
Zaren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 94


PisanieTemat: Re: It's not a Venice, but it's a pretty place nonethless.   Czw Lip 13, 2017 10:58 pm

Zawsze może w życiu znajdzie się czas na romantyczną podróż do Mediolanu we dwoje, ewentualna ucieczka z Mario do słonecznej Italii, prawda? No mniejsza. Gala zaczynała się dopiero za jakiś czas i na licytacje trzeba było poczekać. Zaren był dosyć zajęty, więc nie spodziewał się spotkać tutaj ani tej byłej dziewczyny, ani jej koleżanki, swoją drogą.. Jak jej tam było Elżbieta? Elizabeth, Eleonora? Chuj wie. Zaraz, zaraz wyjaśnijmy sobie coś Kobietki. Nie porzucił jej bez powodu, po prostu nie miał czasu spotykać się z tą lasią, byli z dwóch różnych światów, ona w wojsku on w mafii. Na dodatek w końcu by się okazało, że jej organizacja robiła za przydupasów pana Salvatore jak wszyscy w tym cholernym kraju.
Zaren został złapany za rękę i pociągnięty na bok, co do cholery jesteśmy w liceum? Co ona chciała sie całować po kątach? No proszę Cię. Wampir szarpnął ręką gdy już znaleźli się poza widokiem i skrzyżował ręce na klatce piersiowej, przez co jeszcze bardziej jego obcisła koszulka się naciągnęła ukazując zarys jego budowy torsu.
-Izzy jest z Tobą a Ty podrywasz jej byłego? Trzeba było mówić wcześniej, zawsze chciałem spróbować trójkątów - wyszczerzył swoje białe perełki w lisim uśmiechu patrząc na Elyse, czy on ją w ogóle słuchał? Jak to co tu robił, pracował do cholery jasnej w przeciwieństwie do Ciebie, o.
-Pracuje.. Izzy była zbyt zawstydzona, by mówić czym się zajmuje? - spojrzał na nią nie mrugając ani przez chwilę. Jego uśmiech mógł być zniewalający, ale na pewno nie robił wrażenia na wkurwionej kobiecie, wiec sobie będzie musiał odpuścić takie zagrywki.
Dobra, teraz zrobiło się całkiem poważnie, wiec wampir tylko przekręcił głowę i westchnął cicho.
-Nie wiem co Ci nagadała, ale jej nic nie zrobiłem. Nie musisz się zachowywać jak Kocica broniące swoje młode, Izzy to duża dziewczynka i powinna wiedzieć lepiej niż pierdolić jakieś głupoty na prawo i lewo. - Wampir złapał ją za ramię i zamiast siebie, przystawił ją do ściany kładąc jedną rękę obok jej głowy.
-Skończyliśmy czy masz mi coś jeszcze do powiedzenia, El..coś tam. - spojrzał jej głęboko w oczy po czym się odsunął na krok, a tak.. Też potrafił prowadzić takie gierki, myślisz, że co.. że jak Kuro to nie potrafi? Myślisz, że jest Gabem? No właśnie nie, trafił Ci się całkiem niezły ewenement. Wampir zlustrował ją wzrokiem z góry na dół po czym pokręcił lekko głową.
-Gdzie Izzy? Postaram się na nią nie wpaść, chociaż i tak mnie zauważy na aukcji, więc jeśli nie zamierzasz mnie zabrać do siebie to nigdzie się stąd nie ruszam. - bezczelny, prawda? Tego można było się spodziewać po nasieniu Ringo!

_________________

For hands of gold are always cold..
Powrót do góry Go down
Elyse

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 555


PisanieTemat: Re: It's not a Venice, but it's a pretty place nonethless.   Czw Sie 17, 2017 8:13 pm

ELŻBIETA?! Może jeszcze Batory! Tylko zamiast kąpania się w wannie, pełnej krwi młodych dziewic, zrobi sobie kąpiel ze szczątek Zarena zapatrzonego w siebie, jakby był co najmniej Lucyferem. Niestety takie pomysły zostawały w głowie Elyse, nie widząc światła dziennego. Nie potrafiłaby tego zrobić... była beznadziejnym wampirem. Na szczęście tutaj mało kto wiedział i zawsze mogła spróbować komuś zagrozić w osiągnięciu celu. Zwykłe działo się tak, jak musiała ratować swoją własną skórę, albo komuś innemu. Miała za młodu nauki walki bronią białą i palną, ale nigdy ich nie używała w prawdziwym życiu. Unikała konfliktów jak ognia... chyba, że ktoś nadepnie jej lub jej przyjaciołom na odcisk. Tak jak zadufany szlachetny, który stał sobie jakby nigdy nic! Myśli, że może panoszyć się po Mediolanie, gdzie chciał i kiedy chciał? Co to, to nie! Co prawda tak uważała tylko wściekła Elyse, bojąc się o zdrowie psychiczne Izzy. Ale ludzie często się schodzili i rozchodzili, więc czemu wampiry miały tego nie robić? Za długo żyły, aby być z jedną osobą wiele lat.
- Kijem przez szmatę bym Cie nie tknęła - bąknęła robiąc się czerwona ze złości. TRÓJKĄTY?! ONA MU DA TRÓJKĄTY! Kto wie czy nie zdradzał jej koleżanki, kiedy jeszcze byli razem. Jak widać nie ma problemów z podrywaniem każdej dziewczyny, która znajdzie się w jego pobliżu. Nie z Ely takie numery. Nigdy nie zraniłaby w ten sposób przyjaciółki. Nie to, żeby w ogóle coś z nim chciała! Chociaż trzeba przyznać, że miała słabość do tych bezczelnych i głupich Kurosów. Cholerny Gab! Dobrze, że go teraz nie pamiętała. Jeszcze specjalnie poleciałaby do Japonii, aby przywalić mu w ten łeb, aby wyrazić swoją złość na to, że wszyscy z jego rodziny sieją zamęt.
- Miałyśmy ciekawsze tematy do rozmowy niż to czym się zajmujesz. Domyślam się, że to czarne interesy - westchnęła patrząc w bok, na krążących gości. Wampiry zwykle zajmowały się brudną robotą. Więc jeśli myślał, że przez to Ely padnie na zawał to się mylił. Po za tym, dalej twierdziła że to on powinien się wszystkiego wstydzić. Skoro pracował z przestępcami, a Izzy dalej chciała z nim być to brała go na poważnie. A on tylko zabawił się jej kosztem! Elyse - obrońca uciśnionych. I wielka romantyczka, pragnąca dobrych zakończeń w tym brudnym świecie.
- Nie musiała nic mówić, wystarczy że ma załamanie nerwowe przez Ciebie. Czy wszyscy wampirzy faceci muszą być tacy zadufani w sobie? - warknęła wyrywając się z jego uścisku. Już miała odpuścić - z takim tępakiem nawet nie ma co dyskutować - ale musiał ją jeszcze bardziej zezłościć.
- Naprawdę nie wiem co te kobiety w Tobie widzą - odwróciła się i chciała kolankiem kopnąć go w krocze. A co! Jak zabolą go jajka to może nie będzie roznosił parszywych genów. O jeny... jak Izzy się spóźnia okres bo jest w ciąży?!

_________________

Can we pretend that airplanes in the night sky are like shooting stars
I could really use a wish right now, a wish right now, a wish right now


Elyse x Gabriel


Song
Powrót do góry Go down
Zaren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 94


PisanieTemat: Re: It's not a Venice, but it's a pretty place nonethless.   Pią Sie 18, 2017 7:39 pm

W ciąży? Czyżby to był czerwonym alarm w którym trzeba się ulotnić, może do Rosji? Brazylii, Argentyny? Nie wiem, gdziekolwiek byle jak najdalej stąd! Nie no, chociaż znając Zarena to pewnie miałby to w dupie, bo nie odziedziczył akurat jednej dobrej cechy po Tatusiu, która sprawiała, że można mu było dużo zarzucić, ale był dobry dla swoich dzieci, ten by miał to daleko i głęboko gdzieś kontynuując swoje zajęcia tak czy inaczej. No nie pamiętał jej imienia, czy to takie dziwne? Skoro była tylko koleżanką Izzy to miał gdzieś, jak nazywa się jej przyjaciółka, nie myślał o niej, w związku zajmował się tylko tą drugą, więc po co mu to było wiedzieć? No może i tak robił, ale nie przyzna się do tego za nic, żeby nie dać Elyśce tej satysfakcji, żeby jeszcze zobaczyła w nim jakąś troskę, pff! Będzie grał większego dupka niż był w rzeczywistości, a nawet już zaczął i trzeba przyznać, że całkiem nieźle mu to wychodziło.
Na pierwsze słowa dziewczyny tylko się roześmiał i następnie zabłysnął tym swoim cwaniackim uśmiechem, który ją tak denerwował, bo sprawiał wrażenie jakby nic na tym świecie go nie obchodziło, a tym bardziej nikt.
-Niech Ci będzie, Twoja strata Ruda. - powiedział w jej stronę i też miał zamiar ją w sumie puścić, ale baba to jak zwykle musi gadać i gadać i gadać, nie dało się jej powstrzymać i zaczynała kolejny wątek, a potem kolejny, jakby naprawdę chciało mu się jej słuchać. Zaren przewrócił oczyma tak bardzo, że mało mu nie wpadły do głowy.
-Jak będziesz miała pozwolenie na stół dla dorosłych to Ci opowiem o tym, słodziutka. - pokręcił głową zrezygnowany. Faktycznie wampiry zawsze ciągnęło do brudnej roboty, lubiły sobie brudzić ręce, nie wszystkie wolą karierę na oczach ludzi, są też wampiry, które wolą się ukrywać jak Zaren, wolał takie zajęcie niż jakby mieli go ubrać w jakieś śmieszne ciuszki i puścili po wybiegu. To nie tak, że porzucił, zranił, odepchnął Izzy, to zupełnie nie tak i chyba, albo obie wypiły za dużo wina, albo Izzy rzuciła taką ściemę bo nie chciała przyznać jak było naprawdę, albo opcja trzecia. Elyse zakłada co się stało od razu bez żadnej konsultacji z kimkolwiek, nieźle!
Wampir uniósł rękę kładąc palce na jej podbródku i nacisnął na niego, unosząc jej głowę do góry, uśmiechając się jakoś tak lisio, wrednie i cwaniacko.
-Powinnaś ją spytać co naprawdę zaszło, a nie rzucać oskarżeniami, Elżbieto. - puścił ją i odsunął się na tyle, by w razie rzeczywiście jakiegoś solidnego kopa w klejnoty miał możliwość odskoku, sparowania uderzenia. Nie musisz się martwić, nie zamierzał się mnożyć, było mu tak dobrze jak jest teraz, wystarczy, że jego ojciec mnożył się za całą rodzinę.
-Cóż, jestem bajeczny, bogaty i dobrze ustawiony, Sama na mnie lecisz, ale wolałabyś sobie odgryźć ten swój mam nadzieję zwinny języczek niż mi to przyznać. - zarechotał jakoś głupio i dalej się po prostu na nią patrzył, ciekawe co teraz, całkiem już ją strzeli chuj i zrobi scene? No, be my guest!

_________________

For hands of gold are always cold..
Powrót do góry Go down
Elyse

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 555


PisanieTemat: Re: It's not a Venice, but it's a pretty place nonethless.   Pią Wrz 01, 2017 4:35 pm

- Nie jestem ruda tylko czerwonowłosa - nienawidziła, jak ktoś mówił że jest ruda. Do diabła, czy ludzie nie rozumieją tak prostej rzeczy - rudy to pomarańczowy! A czerwony wcale nie przypomina pomarańczowego! Sami daltoniści na tym świecie. Po za tym rude to fałszywe. A ona taka nie jest, nie była i nie zamierza być. Prędzej farbowany czarnuch należał do fałszywców, jakich mało. Ciągle tylko patrzy na czubek własnego nosa i nic po za tym.
Nawet nie skomentowała jego uszczypliwości odnośnie wieku. Z tego co wiedziała od Izzy, Zaren był niewiele starszy od niej. Myślał, że jak należy do mafii i rodu Kuro, to jest najmądrzejszy, najfajniejszy i niezwyciężony. Dobre sobie. Wypadałoby sprać mu w końcu tą śliczną mordkę, aby przestał się wywyższać bo to już zaczynało być nudne!
- Nic sobie nie wymyślam, wiem co mi powiedziała i widzę co się z nią stało - zaczęła wymachiwać wściekle rękoma, aby za którymś razem strzelić mu w twarz, ale niestety odsunął się na tyle, że tylko przecięła dłońmi powietrze. Nic sobie nie wymyśliła! Ale ten jest na tyle głupi, że w ogóle nie widzi swojego błędu! Chyba, że Izka faktycznie coś nawymyślała. A może jej odbiło? I sama zaczęła wierzyć w to, co mówiła Ely i innym przyjaciółką?
Po jego kolejnych słowach po prostu się na niego rzuciła przygniatając go do ziemi i siadła na nim okrakiem, kładąc ręce po obu stronach jego głowy.
- A może to ty lecisz na mnie i dlatego ciągle to powtarzasz? - parsknęła mu w twarz i nagle go pocałowała. Poczuła się, jakby ktoś wylał na nią kubeł zimnej wody. Co ona do licha robi? Szybko się odsunęła i zakryła usta, patrząc na niego przerażonym wzrokiem.
Wstała chwiejnie z jego ciała i zaczęła się wycofywać z korytarza na którym stali. O CHOLERA, O CHOLERA. Cóż... mimo, że Zaren ją wkurwił to rzeczywiście był pociągający. Jej ciało zareagowało instynktownie, chociaż rozum chciał inaczej.
Dziewczyna wybiegła do głównej sali, gdzie stała nie daleko Izzy i szukała rudej. Kiedy w końcu ją spostrzegła ruszyła w jej stronę. Ely obejrzała się za siebie, czy Zaren przypadkiem zza rogu nie wyskoczy.
- Gdzie byłaś? - zapytała przyjaciółka marszcząc brwi. Ely nerwowo bawiła się włosami i jedną ręką złapała towarzyszkę za łokieć ciągnąć w stronę krzeseł. Nie chciała, aby Isabelle się dowiedziała o tym małym incydencie. To był DURNY błąd!
- Nic, nic. Nie znalazłam nigdzie tego szampana, wina czy co to mieli serwować - skłamała gładko Moreau i uśmiechnęła delikatnie w stronę wojskowej, która nie rozumiała podenerwowanego charakteru modelki.

_________________

Can we pretend that airplanes in the night sky are like shooting stars
I could really use a wish right now, a wish right now, a wish right now


Elyse x Gabriel


Song
Powrót do góry Go down
Zaren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 94


PisanieTemat: Re: It's not a Venice, but it's a pretty place nonethless.   Pon Wrz 04, 2017 9:35 pm

Hej, bardzo nie lubi kiedy mu się wypominało, że ma farbowane włosy, no ale serio, białe włosy po ojcu to najgorsze co mógł dostać, już wolałby syndrom gwałciciela, przynajmniej nigdy nie chodziłby wkurwiony, a tak? Cały czas o! Nie patrzył na czubek własnego nosa, patrzył najdalej na swoje konto bankowe, nic więcej go nie obchodziło tutaj akurat masz rację, gdy wampir miał stały przypływ pieniędzy, których nie był w stanie wydać to był wtedy bardzo szczęśliwy. Pierwsze słowa dziewczyny puścił gdzieś obok uszu, bo tak naprawdę czerwony to nie rudy, ale czy to obchodziło Zarena? Czerwień, pomarańcz, jeden chuj.. jej głowa miała inny kolor, więc niech lepiej przywyknie do tego.
-No brunetką też nie jesteś, Elżbieto, więc przyzwyczajałabym się do tego rudego na Twoim miejscu. - Następnie dziewczyna zaczęła machać łapami przy jego twarzy, przecinając powietrze niczym chiński mistrz sztuk walki, na co szlachetny popatrzył tylko z lekkim politowaniem i wyszczerzył do niej kły w głupim uśmiechu.
-Już się tak nie gorączkuj Frodo, Nie zrobiłem Izzy nic, Zagroziła mi, że ujawni moje powiązania z Salvatore, mam to w dupie i tak samo jej powiedziałem, bo tak samo ona jak i jej ojciec siedzą u nas w kieszeni, to zaczęła do mnie strzelać, świrnięta suka. - kiwnął głową na potwierdzenie swoich słów, teraz pytanie.. Kto z nich kłamał? Na pewno Elyse stwierdzi, że to Zaren był chamem, kłamcą i zadufanym w sobie dupkiem, co prawda.. to ostatnie było niestety realne. No i wypraszam sobie, jak tylko wróci do Yokohamy to dokładnie tak będzie się zachowywał w końcu był z Rodu Kuro i mafii, więc oczywiście, że było mu wolno więcej niż takiej Elżbiecie!
Trzeba jej przyznać, że była całkiem silna i zręczna jak na takiego hobbita. Stracił przez chwilę czujność, chyba rozbawiony tym całym machaniem rękami na wszystkie strony jak wściekła feministka, więc upadł na tyłek, a potem na plecy i spojrzał na kobietę, która już na niego wlazła. Trzeba przyznać Zarenowi jedno, chyba była z niego dobra dupa, albo był po prostu specyficzny na swój sposób. Typ faceta, którego chce się dla siebie, ale też chce się mu przyłożyć przy okazji w mordę. Trudno się dziwić, odziedziczył wszystko co piękne w Kuro, również charakter. Czego jak czego, ale pocałunku się nie spodziewał i tylko zmarszczył brwi patrząc na przerażoną rudą Elżbietę. W jego oczach malowała się niepewność, ale też rozbawienie. Na jego twarzy był głupi uśmiech, który zwiastował kłopoty, oczywiście, że zrobi scene i to cholerną scenę, zresztą i tak miał odwrócić uwagę w pewnym momencie, żeby do środka przedarli się odpowiedni ludzie, wiec będzie idealnie!
-Widzisz? Jak zwykle miałem rację. - otarł swoje usta kciukiem delikatnie, jakby dalej nie wierzył w to co właśnie się stało i podniósł się z ziemi otrzepując swoje ubranko i poprawił włosy, to najważniejsze. -Nie uciekaj Julio, och Julio.. - Zaren ledwo powstrzymał się od parsknięcia na głos, udając bardzo załamanego, że tak go zostawiła, wiadomo. Wampir odczekał chwilę po czym wyglądając niczym młody bóg, bo w końcu poprawił włosy, wtargnął na salę i od razu złapał wzrokiem dwie kobiety. No dobra.. co teraz?
Szlachetny uśmiechnął się wrednie w strone Izzy i Elyse po czym skierował się w stronę sceny, na którą wszedł! Tam gdzie światła były najjaśniejsze, gdzie właśnie trwała licytacja. Młody Kuroiaishita podszedł do prowadzącego i szepnął mu coś na ucho i chyba nie było to nic miłego, bo trzeba było zobaczyć jego oczy, w momencie stały się szklane, a jego ręce drżące, tymi ów drżącymi rękami podał wampirowi mikrofon i cofnął się do tyłu, a sam Zaren? Trzymał w rękach mikrofon, chcesz wiedzieć co bedzie kolejne? Niewyobrażalny wstyd moja mała modelko. Jak na każdej takiej aukcji, ludzie trzymali tabliczki z numerami i to była idealna okazja dla młodego Kuro, żeby zrobić tutaj małą scenkę. Przyłożył mikrofon blisko swoich ust, następnie pokazał ręką w stronę Elyse i Izzy.
-Koleżanka numeru 48 proszona jest o uiszczenie wpłaty za pocałunek przed chwilą, koszt całowania byłego swojej przyjaciółki, to około sto dolarów! Po raz pierwszy, po raz drugi i po raz trzeci! Sprzedane, Elżbieto. - zaśmiał się głupio do mikrofonu i rzucił go w stronę prowadzącego, co spowodowało szum i huk na całej sali, ludzie... no cóż! Wszyscy patrzyli się na dwie dziewczyny, bo co mieli robić, na pewno nie zapomni tej gali do końca swojego życia. Następnie zszedł ze sceny i skierował się za kulisy, sięgając po broń do spodni, chyba takie odwrócenie uwagi wszystkich obecnych było wystarczające, teraz można się było zająć sprawami po które tutaj przyszedł, tylko co z dramatem dwóch przyjaciółek? No zobaczymy!

_________________

For hands of gold are always cold..
Powrót do góry Go down
Elyse

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 555


PisanieTemat: Re: It's not a Venice, but it's a pretty place nonethless.   Sro Wrz 06, 2017 8:36 pm

Elyse słuchała co ten mówi o Izzy i jakoś nie mogła w to uwierzyć. Przy niej Izka była zupełnie inną osobą. Lubiła czasem kogoś powyzywać za kierownicą, albo przez telefon służbowy, ale... była miła. Inaczej nie znalazłaby z Ely wspólnego języka, prawda?
Kobieta pokręciła głową na jego opowieść i prychnęła. Na pewno kłamie! Złamał jej serce, ona ma przez niego depresje, bo ten chciał się tylko zabawić jej kosztem. Gdyby od początku mówił, że nie szuka stabilizacji po co w ogóle wpakował się w ich związek, hm?!
- Izzy nie jest taka - zaprzeczyła ostro i uznała, że szkoda słów na tego debila - Nie mam zamiaru ciągnąć tej beznadziejnej dyskusji, więc staraj się nie pokazywać - niestety z planów zawsze wychodzi wszystko na opak, więc skończyło się jakimś durnym pocałunkiem, tak. Elyse chyba miała nudne życie i szukała jakiś ekscesów. Na przykład całowanie byłych swoich zdołowanych koleżanek. Tak się kończy gadanie z Kurosami! Dobrze, że Gaba nie pamiętała, bo uznałaby że ma do nich jakąś chorą słabość. Ale wtedy może wiedziałaby, aby trzymać się od farbusia z daleka? Przyciągali ją ci zadufani w sobie głupki, którzy byli w jakiś sposób rozbrajający. Dobrze, że nie wiedzieli o tym, że razem są powiązani z Rill, bo już w ogóle Zaren by sobie jakieś chore teorie wymyślił!
- Pieprz się - rzuciła przez ramię, gdy uciekała do Izzy i widziała, że ten dureń jest dumny jak paf. Tak, pewnie każda laska mu ulegała więc nie mogło być inaczej. Te całe sprawy damsko-męskie to nie na jej nerwy. Lepiej było skupić się na pracy!
Kiedy wszedł na scenę Elyse tylko zaczęła się trząść, bo Izabella go zobaczyła i spojrzała przerażona na jego postać. Objawił się jak jakiś pieprzony papież i zaczął gadać coś do prowadzącego aukcje.
- Co ten kutas tu robi? - powiedziała wściekłym tonem Izzy a jej oczy się zaszkliły. Elyse zaczęła łapać koleżankę za rękę w celu wyprowadzenia, ale ten kretyn już się dorwał do mikrofonu. Moreau słuchała z niedowierzaniem co on pieprzy. Wściekła puściła koleżankę i podeszła do stołu z owocami, aby zacząć rzucać w tego ignoranta masą bananów, pomarańczy i jabłek, aby dostał w ten zakuty łeb. Oczywiście wszyscy patrzyli na to albo niezadowoleni przez zepsucie imprezy, albo rozbawieni. Dziennikarze cykali fotki do pierwszych stron gazet. Hit stulecia, tak.
Niestety Izzy patrzyła zszokowana na schodzącego Zarena, a potem na Ely. Nagle wyciągnęła pistolet spod kiecki (gdzie ona go trzymała, nie chcemy wiedzieć) i wycelowała prosto w czerwoną.
- To prawda Ely? Całowałaś się z moim ZARIM?! - warknęła jak wygłodniały jaguar i ruszyła w stronę modelki. Młoda szlachetna podniosła ręce w obronnym geście.
- Coś ty, przecież to kłamca i manipulant! - rzuciła w swojej obronie, ale widząc Izkę z pistoletem nie była pewna, czy jej rozum dalej dobrze funkcjonował. Jak widać nie - Izzy zaczęła do niej strzelać!
Kobieta rzuciła się na ziemię, ludzie zaczęli panikować. Ely szybko czołgała się między krzesłami, gdy wojskowa chciała ją dogonić i ujrzeć między rozszalałym tłumem. W końcu dotarła do miejsca, gdzie pojawił się sprawca całej afery. Też trzymał broń!
- Pojebało was z tymi pistoletami?! - zapiszczała podbiegając do wampira, ale niestety wampirzyca ich znalazła. Stała teraz z rewolwerem wycelowanym w ich dwójkę i śmiała się jak Joker z Batmana!
- ZDRADZIECKIE KURWY! - krzyczała strzelając w ich stronę kulami, a miała dobry cel. Ely dostała w brzuch i zatoczyła się do tyłu.

_________________

Can we pretend that airplanes in the night sky are like shooting stars
I could really use a wish right now, a wish right now, a wish right now


Elyse x Gabriel


Song
Powrót do góry Go down
Zaren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 94


PisanieTemat: Re: It's not a Venice, but it's a pretty place nonethless.   Czw Wrz 07, 2017 1:47 pm

Zaren chyba przesadził z robieniem zamieszania, wiedział że Izabelle jest pierdolnięta, ale nie wiedział, że będzie aż tak zazdrosna, no do cholery, przecież rzucił ją z dobrego powodu, bo zrobiła dokładnie to samo co w momencie ich rozstania, ale do tego dojdziemy jeszcze. Wampir czerpał wielką satysfakcje ze swoich uczynków, tak naprawdę zrobienie wstydu Elyse było jego priorytetem osobistym, bo w końcu był tu w interesach w których przeszkodzi mu szalona wojskowa ze swoim gnatem. Dalej mi nie wierzysz, że Twoja kumpela była po prostu pierdolnięta? Wampir miał zamiar wejść za kulisy i po prostu zgarnąć cały hajs, ze swoimi przyjaciółmi, ale jak widać gdy zabierali się do roboty to zostali zaskoczeni całkowicie, aż wycofali się z miejsca zdarzenia, cały plan poszedł się jebać. Zaren został sam, a właściwie ze współsprawczynią całego zamieszania, bo gdy tylko znalazła się przy nim ukryła się u jego boku i nawet miał ją zasłonić, ale nie zdążył, dostała kulką w brzuch, na co szlachetny wskoczył tylko za pobliską scianę, przeładowując broń. Nie wychylając się zza swojej osłony rzucił chłodno, patrząc na krwawiąca Elżbietę.
-Odłóż gnata, szurnięta suko, bo tym razem Cię zabije, mówiłem, że masz tylko jedną szansę. - Warknął na sam koniec, ale chyba to było bezcelowe, bo lasce całkiem odjebało. A co do reszty uczestników Licytacji? No cóż, gdy padły pierwsze strzały to na pewno zaczęłą się panika, ludzie zaczęli padać na ziemie i uciekać w stronę drzwi, zrobiło się zbyt gorąco nawet jak dla niego, trzeba było powoli się zawijać, a potem przeprosić Salvatore, za zbyt mocne odwrócenie uwagi i niepowodzenie, cóż.. był jego ulubieńcem, więc może nawet zachowa wszystkie palce! Szlachetny cicho przeklnął pod nosem i wystawił się zza osłony oddając dwa strzały w stronę swojej byłej dziewczyny, nawet powinno mu się to udać, powinien ją unieszkodliwić i to śmiertelnie, jednak sam nie obejdzie się bez ran, bo jedna z kul trafiła w jego ramię, a druga w udo. Teraz to dopiero się młody Kuroiaishita wkurwi... Ale był w gniewie, a to dodawało dużo adrenaliny, więc wykorzystał tą zebraną adrenalinę, by odciągnąć Elyse za ścianę i oprzeć ją plecami o stały grunt. Okazało się, że jednak nie trafił Izzy, więc gdy zaczęła się zbliżać zostało mu tylko wyciągnąć rękę do góry i rzucić babskiem o pobliską ścianę, używając telekinezy, licząc, że to poskutkuje i na jakiś czas ją to unieszkodliwi. Tego już nie była w stanie uniknąć i na pewno padnie bez życia, a przynajmniej bez przytomności na chwilę obecną, a sam Zaren? Zacznie zgrywać twardego skurwysyna, bo jakże by inaczej! Mimo, że noga bolała jak cholera, ledwo mógł na niej stać, ale jakimś cudem się podniósł spoglądając na Elyse, która powinna być oparta o ścianę.
-Kłamca co? Jesteś taką samą ignorantką jak ona, mówiłem Ci, że ta laska jest pierdolnięta.. - pokręcił głową, wyraźnie krzywiąc się z przeszywającego bólu.
-Musimy stąd spierdalać, chociaż z drugiej strony obwołają mnie bohaterem za unieszkodliwienie groźnej terrorystki. - uśmiechnął się sam do siebie, zawsze znajdzie jakiś dobry punkt, by móc się wywyższać nad innymi, musiał ją doprowadzać do szału, ale mimo, że jego twarz była jak z kamienia, w jego żółtych ślepiach można było dostrzec ból, musi usunąć kule ze swojego ciała, a następnie pozwolić regeneracji zdziałać cuda.

_________________

For hands of gold are always cold..
Powrót do góry Go down
Elyse

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 555


PisanieTemat: Re: It's not a Venice, but it's a pretty place nonethless.   Sob Wrz 16, 2017 11:41 pm

Uuuu, Zaren zjebał napad na forsę! Jako członek mafii pewnie straci za karę jakąś część ciała, byle nie swoją różdżkę czarodzieja. Chociaż uratowałoby to takie panny jak Izzy przed złamanym sercem. W końcu laska miała takie schizo w związku z nim, chyba nie przez charakter. Kto by zakochał się w takim palancie? Wyjście jest jedno - musiał być dobry w łóżku. Niestety lub stety.
I wypraszam sobie! Ely nie chciała schować się za wampira, tylko gdzieś go odciągnąć przed atakiem przyjaciółki, ale wojskowa szybko ich odnalazła. Elyse złapała się za ranę, która obficie krwawiła cieknąć po lśniącej kiecce i dłoni, którą przyłożyła aby przystopować wypływ krwi.
- TO JA CIEBIE ZABIJE! PUSZCZASZ SIE Z BYLE KIM, A TO MI OBIECAŁEŚ WIERNOŚĆ AŻ PO GRÓD - krzyczała wściekle olewając krwawiącą koleżankę (no dzięki!) i patrzyła szaleńczo za Zarenem również chowając się za wielkim głośnikiem, który stał koło niej. Wolała nie ryzykować, że wampir zastrzeli ją nim oderwie mu jego klejnoty!
Moreau dała się w szoku przyciągnąć czarnowłosemu i wyciągnęła sobie kulę z ciała. Szybko zregenerowała się i odzyskała siły. Zobaczyła, że nie tylko ona została ranna. Facet również ucierpiał, a Izzy nie zamierzała na tym poprzestać. Ruszyła w ich stronę i odleciała w stronę ściany, gdy Zaren użył mocy. Szybko otworzyła pancerz i gdy gruchnęła o mury nic nie poczuła oprócz złości.
- Jak śmiesz!- wstała biegnąć w ich stronę. Elyse wyrwała broń wampirowi i osłoniła go własnym ciałem, celując w otoczoną pancerną zbroją czystokrwistą. To trochę utrudniało wsadzenie jej kulki w łeb, eh.
- Izzy, uspokój się! Co ty wyprawiasz? Straszysz ludzi, atakujesz przyjaciół! - młodsza z towarzystwa chciała uspokoić blondynę. Ta jednak stanęła zaciskając dłonie w pięści i klnęła pod nosem, że Ely nie jest jej przyjaciółką tylko puszczalską zdzirą. Milusia, prawda?
W końcu szlachetna nie wytrzymała i przy użyciu mocy zrobiła dziurę w ziemi, a Izabelle w nią wpadła.
- Teraz uciekamy! - złapała Zara za rękę wybiegając z budynku, który przez naruszenie gruntów zaczął się trząść i prawdopodobnie zaraz zawali~
Skierowała się do auta, którym przyjechały i wpakowała gościa na tylne siedzenie, samej siadając za kierownicą. Skierowała się do skromnego motelu, tu raczej Izzy nie będzie ich szukać. O ile policja jej nie dorwała i własna rodzina, w złości za to co urządziła na znanej uroczystości z miasta.
- Żyjesz? - odwróciła głowę i wyskoczyła z auta, aby wyciągnąć go i zaprowadzić do wolnego pokoju. Chłopak z recepcji był tak zapatrzony w swojego iphona, że nawet nie zwrócił na nich uwagi. Tak więc Ely bez problemu rzuciła faceta na łóżko, zamknęła drzwi i odetchnęła z ulgą.
- Pokaż rany, wyleczę Cię.

_________________

Can we pretend that airplanes in the night sky are like shooting stars
I could really use a wish right now, a wish right now, a wish right now


Elyse x Gabriel


Song
Powrót do góry Go down
 
It's not a Venice, but it's a pretty place nonethless.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Diana Potter- Londyn, Grimmauld Place 12

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: