IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Polanka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1845


PisanieTemat: Re: Polanka   Pią Paź 04, 2013 3:39 pm

A paplanie! Ile można tak nic nie robić, gadać o dupie maryni?! Nie, poprawka! Kanibal nie potrafił znaleźć wspólnego tematu, jaki miałby poruszyć z Yuki. Ona jest zbyt dobra, zbyt delikatna i z nutą egoizmu, a wampir nie lubi słuchać o kimś... sam jest jak samolub, ot co. Dlatego jak tylko usłyszał odpowiedź szlachetnej, ziewnął głośno oczywiście zasłaniając usta dłonią. O czym niby opowiadać? O tym jak dostał niestrawności po zjedzeniu bezdomnej pijaczyny albo o tym jak robił kawały biednym, śmiertelnym ludziom?! Ni chuja, jemu tylko żarcie w głowie.
Przewrócił się na brzuch, żeby móc widzieć lepiej trawkę i żyjątka, jakie w niej mieszkały. Jego pierwszym znaleziskiem była mrówka! Mała, czarna sprytna mrówka. Uciekała przed wielgachnym pazurem kanibala i jak na jej nieszczęście zdradziła swoje mrowisko.
- Oczywiście, że nie. Wujaszek jest, jaki jest... ale o swoich się troszczy.
Odezwał się niby zainteresowany, lecz było całkiem inaczej. Olbrzyma nudziły takie tematy, zwykle nawet starał się ich unikać i to włącznie z Hachiko, która wręcz uwielbiała rozmować o nich...
- Zazdroszczę królowej mrówek. Nic nie robi, a i tak ją nieustannie karmią. A ja muszę polować żeby cokolwiek zjeść.
Burknął do siebie, dźgając otwór mrowiska małym patyczkiem.
- To takie męczące.
Znudzony odrzucił patyk na bok i bez żadnych ostrzeżeń, nakierował się wielką łapą na postać szlachetnej. Objął jej drobne ciało od przodu i jednym, słabym ruchem położył na łopatki. Co knuł? Nic strasznego, mianowicie zrobił sobie poduszkę z Yuki.
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 927


PisanieTemat: Re: Polanka   Pią Paź 04, 2013 4:12 pm

Sama nie chciała zbytnio rozmawiać na takie tematy, a jak już, to tylko z pewnymi, bliskimi jej osobami. Testament nie był nikim takim, choć musiała przyznać, że darzyła go pewnymi niesprecyzowanymi uczuciami. Może sympatią, może odrobiną współczucia czy czymś podobnym. Był trochę jak takie duże, wręcz wyrośnięte dziecko. Trochę nieporadne i mające swoje problemy. Do tego bywał nieprzewidywalny i często trzeba było się pilnować.
Obserwowała postępowanie Tessa, tym samym urywając rozmowę. Byli zbyt odmienni, by móc nawiązać jakąś normalną rozmowę, ale jej to jakoś specjalnie nie przeszkadzało. Chwila odetchnienia i odpoczynku każdemu się przyda. Nic nie odpowiedziała na jego słowa, jedynie, nieco niepewnie potakując. Nie chciała rozmawiać o mężu, a już z pewnością, nie z Testamentem.
- Mrówki, to robotnicy, a królowa tylko zajmuje się rodzeniem kolejnych mrówek. To bardzo złożona struktura...
Powiedziała leniwie, patrząc jak wampir dźga mrowisko. Zupełnie jak dziecko.
- Jak sobie radzisz?
Oczywiście miała na myśli ogólnie to, jak mu się wiedzie i czy daje radę jakoś to ciągnąć. Był wiecznie głodny i nie był w stanie kontrolować swoich napadów. Było to ciężkie i dla niego i dla wszystkich, którzy go otaczali.
Nieco się rozleniwiła, ale gdy Tess nagle ją chwycił i zmusił do położenia, przestraszyła się. Szarpnęła się odruchowo i dopiero po chwili zdała osobie sprawę z tego, że Tess wcale nie chciał jej zrobić krzywdy. Odetchnęła głębiej.
- Tess... nie strasz mnie tak... proszę.
I tak musiała się pilnować, bo pomimo wszelkich dobrych chęci i zamiarów, ten wampir nieco ją przerażał. Miała swoje powody i on doskonale o tym wiedział. Są pewne odruchy, których nie tak łatwo się pozbyć, szczególnie, gdy mają one związek ze złymi wspomnieniami.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1845


PisanieTemat: Re: Polanka   Sob Paź 05, 2013 9:12 am

Ach, biedna Yuki. Gdyby nawet Kanibal był jej bliskim, to niestety nie wysłuchałby żalów. Jego to nie interesowało, wręcz przerażało, bo w końcu zacząłby się nudzić, a z nudów apetyt rośnie wielokrotnie. I blondyna miałaby nie lada kłopoty, jakby bestyjka właśnie tak mocno zgłodniała. Chociaż teraz też zdarzyć się tak może i tyle, wszakże to stworzonko ma niemałe kłopoty ze sobą.
Wyjaśnienie Yuki odnośnie mrówek i ich działań, wampir zerknął na nią wielkimi oczyma. Zatem ta głupia królowa musiała rodzicić dzieci, o fuj... Jakże kanibal nie lubi dzieci, jedynie co, to je jeść! Skrzywił się więc z obrzydzenia.
- Obrzydliwe.
Warknął pod nosem, zostawiając na razie dom mrówek. I pomyśleć, że u niego w zamku namnożyło się trochę tego dziadostwa. Z podkreśleniem słowa U NIEGO... powinien pożreć te małe bachory, aby mieć święty spokój. No ale Ileż później byłoby z tego problemów, ojej! To jakaś totalna porażka...
- Ciężko przyznać, że dobrze.
Co jak co, ale rozmowny to on nie był. Jedynie co mu się chciało to spać albo coś wszamać... czyli norma nad normami. No a później wiadomo... ciało Yuki położyło się na ziemi, a na jej piersiach głowa olbrzyma. Na stwierdzienie odnośnie straszenia roześmiał się cicho. Już nawet same jego ruchy przerażały?
- Jaka z Ciebie strachliwa, owieczka.
Zakpił, odwracając głowę w stronę jej twarzy. Wielka łapa wylądowała na głowie blondyny, zaciskając lekko palce na tych miękkich włosach. Nie chciał jej nic zrobić, a przynajmniej tak to wyglądało.
- Twój synalek Dastan strasznie mnie irytuje. Zaatakował mnie w moim własnym zamku.
Co za skarżepyta! I do tego ta smutna mina. Cholera... jak tu wstać? Leniwy olbrzym nie podniesie się tak szybko, oj nie. No i oczywiście należy ustalić karę dla tego szczeniaka, który to się sra na każdym kroku.
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 927


PisanieTemat: Re: Polanka   Sob Paź 05, 2013 11:59 am

Z jednej strony cieszyła się na spotkanie z Testamentem, dawno go nie widziała, a do tego ich ostatnie spotkani było związane z kłopotami jakie miał Tess. Wtedy też starała się jak mogła, by mu pomóc u ulżyć. Wszystko jednak wróciło do normy i wampir ten znów był taki jak dawniej, wiecznie głodny i nieprzewidywalny. Do tego był teraz jej rodziną. Nadal było jej dość ciężko przyjąć do świadomości pewne sprawy.
Uśmiechnęła się lekko, choć niepewnie, ale co mogła zrobić w tym wypadku? W towarzystwie Tessa, zawsze trzeba się mieć na baczności i nawet Yuki pomimo całej dobrej woli, jaką może w sobie zebrać, miała liczne obawy i odruchowo dość gwałtownie reagowała. Nie chciała jednak przed nim uciekać.
- Nie zawsze wszystko idzie tak, jakbyśmy tego chcieli, co?
Odpowiedziała na jego niezbyt szczegółową wypowiedź. Nie chciał mówić, to i nie naciskała. U niej również nie było najlepiej i niespecjalnie chciała się tym, z kimkolwiek dzielić.
Przez chwilę wpatrywała się w niebo, ale zaraz potem skierowała wzrok na Tessa, który ulokował głowę na jej piersiach. Wydostawanie się spod niego nie byłoby takie trudne, ale nie chciała robić żadnych gwałtownych ruchów, jeżeli nie było to konieczne, a poza tym, chyba była mocno przewrażliwiona. Na jego stwierdzenie, że jest strachliwa, tylko się uśmiechnęła. Miała swoje powody. A co do Dastana...
- Mogę spróbować z nim porozmawiać, ale właściwie nie mam nad nim żadnej władzy. Dastan chodzi własnymi ścieżkami i z niczego się nigdy nie tłumaczy. Przykro mi, że sprawił ci kłopoty.
Mówiła szczerze, a co do Dastana, to przynajmniej miała jakieś wieści o tym, co z nim jest i jak się zachowuje. Jej syn był wolnym i niepokornym duchem. Nie drgnęła nawet gdy położył rękę na jej włosach, choć naprawdę cała ta sytuacja byłą dla niej mocno niekomfortowa. Mimo wszystko poczyniła podobnie i jej dłon również nieco poczochrała włosy olbrzyma. Miała nadzieje, że nie będzie musiała długo tak tkwić w tej pozycji. Musiało to wyglądać co najmniej dziwnie.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1845


PisanieTemat: Re: Polanka   Sob Paź 05, 2013 7:14 pm

- Niestety nie.
Burknął krótko, nie spoglądając na Yuki. Zamknął swoje gadzie oczy, wdychając zapach szlachetnej wampirzycy. Czemuż jej przyjemna woń, jaką tylko wampir w stanie jest wyczuć, jest taka... inna... znajoma. Może mu się wydawało? Przecież Yuki nie wyglądała na ciężarną. Mniejsza o to, Stwór i tak odczuł głód. Dlatego leżenie w takiej pozycji na ciele blondyny prowokowało jeszcze bardziej... a jak wiadomo, te wampirzysko miało dziwaczne odruchy, niekoniecznie świadome.
- On nawet nie umie przeprosić.
Dodał z widoczną pretensją... czy tego dzieciaka nikt nie umiał pilnować? Jeny... Kanibal nie miał pojęcia nawet co to takiego opiekuńczy rodzic! No ale nieważne. Skoro go tak ładnie poczochrała po włosach, wampir poczuł się tak luźniej... i już nie miał ochoty narzekać. Jakby mógł, leżałby tak calutką noc i calutki dzień! Aż wreszcie mu się tak jakby przysnęło. Oczywiście to nie koniec, wampir czuł tak ogromną błogość, że aż nakierował swoje kły na pierś szlachetnej i ta po chwili mogła poczuć ukłucie! Wampir najzwyczajniej w świecie ugryzł ją przez sen! To po prostu wina świeżego powietrza, ot co.
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 927


PisanieTemat: Re: Polanka   Sob Paź 05, 2013 8:26 pm

I co ona mogła więcej powiedzieć? Raczej nic. Czuła się mało komfortowo, ale i jakoś wyrywać się i zmieniać pozycję niespecjalnie wypadało. Nie chciała też zbytnio drażnić Testamenta, który jak już było kilka razy wspomniane bywał nieprzewidywalny i drażnienie go nie było najlepszym pomysłem. Rzecz jasna i tak sporo ryzykowała, pozwalając by był aż tak blisko. W tej pozycji była niemal całkowicie bezbronna, a to jej się nie podobał.
Nie sądziła też, że jej zapach może aż tak pociągać wampira, zwłaszcza, że nie zdawała sobie jeszcze sprawy, z pewnych faktów. Dopiero z czasem wszystko się okaże, a na razie starała się zachować spokój i względną pogodę ducha.
- To trudny chłopak...
Mruknęła i urwała. Z Dastanem pewnie jeszcze sobie pogada, choć jak mniemała, prędzej ściana by więcej pojęła, niż on. Dastan zwyczajnie, dla zasady nie zamierzał słuchać rodziców, choć i tak Yuki zawsze starała się go bronić jak tylko mogła.
Tess po chwili znieruchomiał i wampirzyca doszła do wniosku, że... zasnął. I jak teraz miała się spod niego wydostać? Trudna, wręcz kłopotliwa sytuacja. Odsunęła wolno dłoń z jego włosów, kierując wzrok w niebo. Po chwili jednak z jej ust wyrwał się stłumiony krzyk bólu, gdy mężczyzna wbił się zębami w jej pierś.
- Teeess!
Jęknęła spanikowana szlachetna, starając się oderwać od siebie wampira. Czy kły były w stanie przebić kilka warstw ubrania, jakie miała na sobie? Nawet jeżeli nie, to i tak samo ugryzienie mocno zabolało. Nie chciała go o nic winić, Testament spał i przez sen ją ugryzł... jego instynkty były zadziwiające

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1845


PisanieTemat: Re: Polanka   Nie Paź 06, 2013 6:56 am

Co za rozsądne myślenie. Nie chciała prowokować kanibala, który to uczynił sobie z piersi Yuki dwie, miłe i miękkie poduszki. Dodajmy jeszcze do tego dotyk, świeże, leśne powietrze i błogą ciszę. Więc nie ma co się dziwić, iż bestyjka złapała melodie do spania. To było po prostu do przewidzenia.
Wampir jedynie zamruczał w odpowiedzi odnośnie jej syna. Niech z nich pogada i wlepi mu w tą blond pacynkę szacunek dla prawowitego pana Zamku, który ma także mocne wpływy jeśli chodzi o decyzję Hiro czy też Samuru, a ponoć dla nich pracuje.
Później już wiadomo co się stało. Wampirzysko z ciszy, z nudów i pragnienia snu zasnął. Wszak to umiejętności zasypiania w rożnych miejscach, o każdych porach! Fakt, to oznaka braku szacunku i kultury względem drugiej osoby, ale Olbrzym już taki jest i nie zapowiada się na żadne zmiany. Mało tego... przez sen zatopił się. zębiskami w pierś wampirzycy. Nie do krwi na szczęście, lecz sam odruch mógł być bolesny. I naprawdę, jest w stanie przebić kłami ubranie... gdyby tylko mocniej ugryzł. Na krzyk Yuki zareagował stłumionym jęknięciem i zanim otworzył powieki, trzymał się mocno kłami ubrania szlachetnej... no ale kiedy rozbudził się całkiem, dotarło do niego co zrobił. Szybko uwolnił Yuki, podnosząc się oczywiście do siadu. Kły oblizał odruchowo, zerkając kątem oka na jej twarz.
- Yuki... wybaacz. To nie było zaplanowane.
Mruknął cicho, przeczesujac włosy łapą. Tak jakoś mu się z tym ugryzieniem wyrwało i w ogóle. Inni mówią przez sen, a ten... gryzie. Oczywiście nadal czuł się śpiący, no i przede wszystkim głodny.
- Dlaczego nie ma tutaj nic pożywego.
Co za smutek... chociaż to nie prawda. Była tutaj smaczna Yuki i to właśnie na nią spoglądał z apetytem.
- Chyba, że dasz mi odgryźć małego palca u Twojej dłoni.
I w czasie kiedy mówił, chwycił dłoń szlachetnej, a jej mały palec wepchnął do swoich ust. Jeśli nic z tym nie zrobi, wampir uczyni to, co powiedział otwarcie.
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 927


PisanieTemat: Re: Polanka   Nie Paź 06, 2013 11:13 am

Nie spodziewała się tego, że wampir zaśnie, ot tak po prostu z głową na jej piersiach, tym bardziej nie mogła się spodziewać, że przez sen zachce mu się ją gryźć. W ogóle chyba nie powinna pozwalać mu na coś podobnego, jak kładzenie się na niej. Było to dziwne i niekomfortowe, ale z drugiej strony, Yuki odczuwała pewnego rodzaju instynkt opiekuńczy względem tego wampira. Nie była w stanie tego racjonalnie wytłumaczyć.
Chciała mu pomóc i każde ich spotkanie związane było właśnie z chęciami niesienia wsparcia, przynajmniej z jej strony. Dlatego go nie przegoniła ze swojego ciała i nie odeszła tak po prostu. Była miękka, może nawet zbyt miękka, ale za to winić mogła wyłącznie siebie.
Na szczęście Testament szybko się opamiętał i puścił jaj obranie. Nie sądziła, że da radę przebić się przez płaszcz i bluzkę, do tego miała jeszcze stanik. Uniosła się do siadu, chwytając za zmaltretowaną pierś. Nie było to nic groźnego, nie przebił się przez skórę, ale mimo wszystko mogło się skończyć nawet nieco gorzej.
- Nic się nie stało... naprawdę...
Chyba naprawdę powinna zacząć się zbierać. Cała sympatia jaką darzyła tego wampira wiązała się również z ostrożnością, z jaką się wobec niego odnosiła. Był głodny. Nic nowego, ale w tym wypadku, z jej obecnością, nie wróżyło to nic dobrego. Zachciało mu się jeść jej palec!
- Tess, nie... zostaw moje place w spokoju. Proszę.
Nie chciała mu się wyrywać, ale delikatne szarpnięcie ręką, świadczyło o chęci uwolnienia dłoni z jego uścisku. Starała się cofnąć dłoń i w razie czego, oczywiście w ostateczności, użyje na nim swojej mocy. Nie zamierzała stracić żadnego palca.
- Las jest duży, z pewnością znajdziesz jakąś ofiarę. Gdybym była w stanie, naprawdę bym ci pomogła.
Starała się zachować spokój, ale wyraz jej twarzy, nieco nerwowe słowa świadczyły o tym, że zaczyna się bać.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1845


PisanieTemat: Re: Polanka   Pon Paź 07, 2013 7:45 am

Skoro pozwalała sobie na takie traktowanie, niech nie liczy na nic dobrego. Kanibal miał w nosie jej samopoczucie i czy dobrze się czuje, kiedy bez krępacji położył łeb na piersiach wampirzycy. Sama sobie winna... zważywszy na to, iż zna charakter i myślenie olbrzyma. Dzieciuch, a dodatkowo mały, zagubiony książę.
Chęć niesienia pomocy Kanibalowi? Gdyby tak naprawdę mu pomagała, zapewne musiałby oddawać mu regularnie krew, żeby mógł. funkcjonować normalnie, bo samo słowo mu nie wystarcza. Najwidoczniej mało jest osób, które rozumieją olbrzyma, co jest naprawdę smutne.
Oczywiście, że była cała. Wampira nie zdążył skaleczyć ciała szlachetnej... posmakować jej krwi. To było naprawdę bardzo smutne, oh!
Skinął głową na jej słowa, nie ciągnąc już tego tematu. Miała szczęście, że nie ogdryzł jej piersi, a mógł! Gorzej jednak z palcami... Zabroniła mu! Spojrzał na nią wielkimi oczyma pełnymi zaskoczenia. Po co jej tyle palców? Przecież ma ich aż dwadzieścia, no i tutaj chodziło o tego małego, niepotrzebnego! Zmarszczył brwi, wypuszczając dłoń szlachetnej.
- Już to widzę!
Mruknął gniewnie, wstając z ziemi. Nie miał ochoty polować na zwierzęta w lesie. U licha... skierował się w stronę ciemnego lasu, znikając z pola widzenia Yuki.

zt
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 927


PisanieTemat: Re: Polanka   Wto Paź 08, 2013 6:24 am

Niestety niewiele mogła zrobić, a robiła co tylko mogła. Tess był jaki był, ale jakoś to znosiła, wybaczała mu wiele razy, a do tego nie odsunęła się od niego, mimo że mogła. Nie widywała też kanibala zbyt często, co pewnie można uznać za dodatkowy czynnik wspomagający tą dziwną znajomość.
Mimo wszystko wampir postanowił odpuścić Yuki i nie pozbawiać ją małego palca. Przez chwilę oczywiście się nieco bała, że ten zaciśnie szczęki i będzie już po sprawie, ale tak się nie stało. Zresztą i tak już nieco ubranie jej potargał, choć na szczęście ten wypadek nie był groźny i w głównej mierze skończyło się jedynie na strachu. Spoglądała na niego nieco wystraszona, ale jednocześnie poczuła ukłucie współczucia. On naprawdę czuł się źle, że odmówiła mu zjedzenia palca. Jakkolwiek by to nie brzmiało śmiesznie.
Westchnęła cicho. Tess odszedł, a ona została sama. Nie wiedzieć czemu miała poczucie winy. Było to strasznie irracjonalne, ale nie mogła na to nic poradzić. Sama również się pozbierała z ziemi i nie pozostało jej nic innego, jak również opuścić to miejsce. Nic jej tu nie trzymało, a wypadało wrócić do domu i się przebrać.

z/t

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Polanka   Wto Paź 15, 2013 6:18 am

Mała dziewczynka biegła przez las, śmiejąc się głośno. W końcu gwałtownie wyhamowała na polanie, szybko oddychając. Wyszła ostrożnie zza drzew. Brązowowłosa usiadła na trawie, kładąc sobie na kolanach pluszowego psiaka.
- Ale tu cicho, co nie, Kuri? - szepnęła niebieskooka, przymykając oczka. Nagle, dziecko posmutniało i przytuliło się do maskotki.
Szkoda, że tatuś nie może tego zobaczyć.... Nagle, Iku usłyszała jakiś hałas, więc ukryła się za drzewami.
Powrót do góry Go down
Claire Agel

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1177-claire-agel
Zarejestrował/a : 28/09/2013
Liczba postów : 7


PisanieTemat: Re: Polanka   Wto Paź 15, 2013 6:24 pm

Czarnowłosa weszła na polanę, nie przejmując się podejrzanymi hałasami. W końcu była wampirem, do cholery. Jednakże, Claire wolała nie zabijać bez potrzeby. Nagle, dziewczyna ujrzała dziecięce buty wystające zza drzew. Złotooka uśmiechnęła się pod nosem i usiadła na trawie.
- Wiesz, nie musisz się mnie bać - powiedziała głośno, czekając na reakcję dziecka. Lecz ono nie wychodziło.
- Mówię poważnie, wyłaź - dodała lekko zirytowana Claire, patrząc się w niebo.

_________________
Claire Agel
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Polanka   Nie Cze 01, 2014 2:28 pm

Co ja pognało do lasu. Zamiast udać się do akademii i spędzać tam beztroskie chwile, jej się zachciało zrobić wycieczkę. Skoro już się zdecydowała to nie będzie zawracać. Zaszła aż do jakieś polanki. W tej części lasu jeszcze nie była. Oby potem potrafiła znaleźć jakąś drogę powrotną. Usiadła się pod jakimś drzewem. Trochę odpoczynku przed dalszym spacerem jej nie zaszkodzi. Wyjęła kostkę do gry na gitarze i zaczęła bawić się nią, obracając ją w palcach. Nasłuchiwała odgłosów zwierząt, poszukujących coś do jedzenia. Niespodziewanie kilka metrów od niej poruszyła się trawa, nim jednak zdążyła się zorientować co tam jest, skrzydlate coś porwało zwierzątko, które wydało z siebie przeciągły, cichy pisk. Przynajmniej wampirzyca mogła zobaczyć jak bezwzględna sowa, triumfuje, lecąc z złapaną zdobyczą, gdzieś w głąb lasu. Zamknęła oczy, chcąc skupić się na myślach. Co innego mogła robić w takim miejscu?
Powrót do góry Go down
Charles

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1401-it-s-charles#27099
Zarejestrował/a : 30/04/2014
Liczba postów : 115


PisanieTemat: Re: Polanka   Nie Cze 01, 2014 4:54 pm

Naprawdę nie wiem co robił tutaj taki koleś jak Charles, widocznie szukał trochę spokoju po ostatnich problemach, które spotkały go niedawno, będzie miał doczynienia z szarą! To wcale nie było takie fajne jak mogło się wydawać, dobrze,że wynajął ostatnio adwokata. Będzie mu potrzebny szybciej niż mogło mu się wydawać. Paląc drogie kubańskie cygaro po drodze, bo kto bogatemu zabroni, przyszedł na polankę rozglądając się chyba za staromodnym polowaniem. Nawet ktoś taki jak on, nie do końca panował nad wampirzym instynktem, na jego nieszczeście zastanie tutaj tylko przedstawiciela swojej rasy, nieco słabszego, mógłby to szybko skończyć, jednak to nie był jego styl! To nie był on. Wyostrzony wampirzy wzrok i ogólne zmysły pozwoliły mu spostrzec jakiegoś przybysza, właśnie chyba to nie była zwykła ludzka dziewczyna. Zrobił parę kroków przyglądając się jej zdecydowanie z daleka przez dłuższy czas, jednak postanowił podejść, rzadko kiedy można spotkać kogoś w takich okolicznościach.
-Przerwałem w czymś? Jeśli tak, proszę o wybaczenie. Zwyczajnie ciekawi mnie Twój powód wizyty w takim miejscu. - sam przecież tutaj przylazł, ale on nie musiał się nikomu tłumaczyć heh.

_________________
I dont think no one's home, I better find You first before you find the phone.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Polanka   Nie Cze 01, 2014 5:47 pm

Jednak i tym razem, Meli nie miała co liczyć na upragnione chwile samotności i spokoju. Powinna się już do tego przyzwyczaić. Nie dała nic po sobie poznać, że kogoś wyczuła. Zwyczajnie siedziała sobie z zamkniętymi oczami, wdychając orzeźwiającą woń lasu. Z jednej strony chciała się dowiedzieć, kto również raczył przyjść w to miejsce, a z drugiej wolała udawać, że jej tu nie ma. O tej porze najprędzej spodziewałaby się jakiegoś szaleńca z piłą łańcuchową i zamiłowaniem od odcinania nią głów niewinnych, zbłąkanych dzieci. Jak się okazało przybysz nie sprostał tym oczekiwaniom i na (nie)szczęście okazał się chyba normalnych wampirem.
- Nie, nie przeszkodziłeś - odpowiedziała. Otworzyła oczy i spojrzała pytająco na nieznajomego - Nie mam powodu, zwyczajny spacer. Za to jeśli można wiedzieć, co ciebie sprowadza do lasu?
Wstała i oparła się jedną nogą o drzewo. Zastanawiała się czy może jeszcze liczyć na spokojny wieczór, czy ten skończył się wraz z przyjściem Charlesa.
Powrót do góry Go down
Charles

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1401-it-s-charles#27099
Zarejestrował/a : 30/04/2014
Liczba postów : 115


PisanieTemat: Re: Polanka   Pon Cze 02, 2014 4:16 pm

A tam zaraz po co liczyć na samotność jak można spędzić ten czas z najbardziej gorącym i zajebistym wampirem jakiego widziało to miasto? Nie dość, że był zabójczy to mógł palić hajsem w kominku, żeby się ogrzać. No, ale przestając go chwalić, a wracając bardziej do rzeczywistości która się tutaj rozgrywała to powiedzmy, że Charles zaakceptował to co powiedziała, dobra wymówka. Im dłużej się jej przyglądał, tym bardziej był pewien, że nie rozmawia z człowiekiem, a to małe, urocze ciałko przed nim jest martwe. Szaleniec z piłą łańcuchową? Pomyliłaś moje osobowości, to nie był jej kat, on był zwyczajnie uprzejmy, a szaleniec siedział sobie spokojnie tam gdzie było jego miejsce, czyli w psychiatryku. Spokojny wieczór? Jasne, nie miał zamiaru robić jej krzywdy bez powodu, nie był jednym z tych wampirów do których Meli była przyzwyczajona, on był NORMALNY, bardziej zapatrzony w prace niż w krzywdzenie innych, chociaż koleś, któremu właśnie rozwalił łeb mógłby się nie zgodzić, ale to tylko taki mały haczyk.
-Spacer hm? Ja miałem nadzieję spotkać tutaj kogoś znacznie innego. - przyglądnął się jej jeszcze raz, dokładniej tym razem. Umieścił dłonie w kieszeniach marynarki po czym pokręcił głową.
--Jak widać mi się to nie udało. - zaśmiał się cicho. - Czasami, mimo tego jak bardzo kocham betonową dżungle, tęsknie za takimi miejscami. - nie miał powodu kłamać, ukrył tylko swój prawdziwy powód, że kryło się za tym staromodne polowanie, jednak będzie musiał sobie odpuścić.


Ostatnio zmieniony przez Charles dnia Pon Cze 02, 2014 7:29 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Polanka   Pon Cze 02, 2014 5:19 pm

Szkoda, że Melka nie znała myśli nieznajomego. Miałaby się wtedy z czego śmiać. Gdzie podziewał się ten zabójczy, zajebisty i gorący wampir? Ona widziała przed sobą jedynie kogoś wysokiego i ciemnowłosego. Mogła by się sprzeczać czy nieznajomy spełnia wymagania.
- Może jeszcze ten ktoś się zjawi. Choć to dziwna pora na spotkania.
Nie spodziewała się tego, że nieznajomy miał zamiar polować. Choć miejsce wybrał sobie raczej mało odpowiednie no chyba, że gustował w krwi zwierzęcej. Blondynka nie miała zamiaru się do tego wtrącać tak długo, jak Charlesowi nie wpadnie do głowy pomysł, aby spróbować jak smakuje mała, niewinna Francuzka. Nie miała zaufania do nowo spotkanego. Nauczyła się już, że w tym mieście najszybciej to można tracić głowę, a ona do swojej była dość przywiązana i nie ucieszyłaby ją perspektywa pozbycia się jej.
- Jestem Meli - przestawiła się po krótkiej chwili milczenia.
Skoro już była skazana na niego, to już wypadało powiedzieć jak ma się na imię. Teraz wystarczyło, by i zielonooki się przestawił.
Powrót do góry Go down
Charles

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1401-it-s-charles#27099
Zarejestrował/a : 30/04/2014
Liczba postów : 115


PisanieTemat: Re: Polanka   Pon Cze 02, 2014 7:28 pm

Sprzeczać się? No proszę Cię, jak można się sprzeczać o coś tak oczywistego, jak to jak wyglądał Charles? Nieważne, widać nie potrafiła docenić prawdziwego okazu, nawet jeśli miała go przed sobą, to było naprawdę nieistotne w tej chwili. Nie potrafi docenić nawet czegoś takiego, to nie dziwne, dlaczego polują na nią Psychole i kryminaliści, była irytująca! Cała prawda.
Nie do końca, ludzie mają w głowach różne rzeczy ,podczas pracy z nimi Charles sporo się nauczył, to miejsce było idealne, aby spotkać jakieś zakochane pary, które nie spodziewały się ataku wampira w takim miejscu prawda? Charles nie miał żadnych uprzedzeń co do ludzi, wcale nie uważał ich za bezużytecznych, nie lubił tylko najniższej wampirzej krwi, bo oni bez jakiegokolwiek rozsądku były głupie.
-Meli? Pochodzisz z Europy prawda? - przyglądnął się jej, nie rozpoznawał jej akcentu, ale imie z pewnością nie było tutejsze, także i jego. Podszedł do niej i wyciągnął dłoń, jeśli mu ją podała to ucałował ją kłaniając się lekko.
--Miło mi poznać, jestem Charles. - jeśli mu się to wszystko udało, to delikatnie się uśmiechnąc, znów upychając dłonie w kieszenie marynarki. No nie mów, że nie był zajebisty? Bo Ci nie uwierze.

_________________
I dont think no one's home, I better find You first before you find the phone.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Polanka   Pon Cze 02, 2014 8:04 pm

Była irytująca? Nie zaprzeczy, bo prawdy przecież nie można negować, co nie? Choć w tym przypadku po prostu nie zgadzała się z opisem wampira. No mniejsza o to.
- Tak, dokładniej z Francji - odpowiedziała.
Oczywiście podała Charlesowi dłoń. Nie sądziła, że w tych czasach mężczyzn stać na taki gest. Myślała, że on wyginął wraz z wynalezieniem jakże męskich różowych rurek. Czy przez to był zajebisty? No nie wiem. Może po prostu wychowany? Tak, Meli stawiałaby właśnie na to. Przelotnie spojrzała na szyję towarzysza. Biedna zrobiła się głodna. Jednak nie miała zamiaru rzucać się na wampira, który i tak pewnie by ją pokonał. Szkoda, że w tym lesie nie było żadnych żywych ludzkich dusz oprócz ich, a nie oni raczej nie mogli się zaliczać do tej kategorii.
- Ty chyba także nie pochodzisz z Japonii? - zapytała.
Przypomniało jej się, że w lewej dłoni nadal trzyma kostkę do gry na gitarze i obraca ją w placach, więc schowała plastik do kieszeni.
Powrót do góry Go down
Charles

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1401-it-s-charles#27099
Zarejestrował/a : 30/04/2014
Liczba postów : 115


PisanieTemat: Re: Polanka   Pon Cze 02, 2014 8:21 pm

Jasne, prawdy nie wolno zaprzeczać, była małą irytującą bestyjką, ale nie mi to osądzać, skoro jej się to podobało, że często pewnie wpada przez to w kłopoty, to kimże bym był, żeby ją pouczać? Hm, zajebistość a wychowanie nie różniło sie wiele w tym wypadku, widzisz, on nie nosił męskich rurek, no bo bądźmy szczerzy, co to ma być?! Mniejsza, wiesz o co mi chodzi. Kiedy podała mu dokładną lokalizacje spojrzał na nią z lekkim uśmiechem, nie zamierzał się dosiadać nawet, bo to byłoby nie uprzejme,tak bez zaproszenia, ale poprawił sobie włosy wzdychając głęboko.
-Piękne miejsce, zwiedziłem niemal całą Francję z jakiej miejscowości pochodzisz? - pasowało podtrzymać rozmowę, a że Charles był gentlemanem to przecież, nie będzie trzymał konwersacji w stylu "Jak siemasz świnio, dobra dupa z Ciebie, chodź pierdolniem w śline" Zresztą i tak była zbyt drobna na jakąkolwiek próbe podrywu, a ZRESZTĄ on co do swojej kobiety to miał zupełnie inne plany heh.
-Niestety, to również piękny kraj, jednak pochodzę z miejsca trochę niżej na naszym globie, z kraju możliwości. Ameryki. Wydaje mi się jednak, że geny otrzymałem po ojcu, dlatego, też można wykryć ten dziwny akcent. Był Walijczykiem. - znów zaoferował jej swój całkiem szczery uśmiech, nie miał powodu, żeby myśleć o czym innym, chciał zwyczajnie kontynuować rozmowę w miłej atmosferze. Zaatakować ją? Nie, była po pierwsze kobietą, po drugie była drobna, a po trzecie była słabsza, co to za przyjemność z takiego aktu? Nie miał, żadnego interesu w sprawianiu jej jakiegokolwiek cierpienia, także nie musiała się teraz tym martwić. Wsunął ręce w kieszeń szukając wyraźnie w nich czegoś, ale poddał się po jakimś czasie, stwierdzając w myślach, że pewnie nic nie ma przy sobie takiego.
-Cóż, warunki nie pozwalają, nie jesteśmy w mieście, wybacz mi brak jakiejś stosownej propozycji, gdyż nie zwykłem poznawać kogoś w takich okolicznościach, dlatego też brak mi pomysłu. - zaśmiał się cicho na swoje słowa, pewnie gdyby byli w mieście, to rzucałby hajsem na prawo i lewo, żeby zapewnić nowo poznanej komfort przebywania z jego osobą, cóż... Charles właśnie był taki kochany.

_________________
I dont think no one's home, I better find You first before you find the phone.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Polanka   Pon Cze 02, 2014 9:46 pm

Wcale jej się nie podobało spotykanie szaleńców, a w tym mieście jest ich zdecydowanie za dużo. Meli liczyła na to, że wyczerpała limit spotykania dziwnych typów. W końcu co za dużo to nie zdrowo.
- Z jakieś małej wioski, nazwy nie pamiętam, dawno nie było mnie w Francji - odpowiedziała.
Odkąd ukończyła 15 lat, nie odwiedziła rodzinnego kraju. I tak za bardzo nie żałowała. Po co miała do niego wracać, skoro nie było tam niczego ani nikogo godnego uwagi. Na razie najbliższy czas postanowiła pozostać tutaj.
- Jak jest w Ameryce? - zapytała.
Nigdy nie miała okazji tam pojechać, a nawet celu. Choć nie raz zastanawiała się jak tam może być. Możliwe, że pewnego dnia i Amerykę odwiedzi, tak dla zwykłej ciekawości.
- Może przejdziemy się do miasta? Tam możemy coś przekąsić - zaproponowała.
Aż miała ochotę zamiast "coś" powiedzieć "kogoś". Może napotkają kogoś po drodze? Na to by narzekać dziewczyna nie mogła.
Powrót do góry Go down
Charles

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1401-it-s-charles#27099
Zarejestrował/a : 30/04/2014
Liczba postów : 115


PisanieTemat: Re: Polanka   Pon Cze 09, 2014 6:22 pm

No tak, świrów w tym mieście to akurat było na potęge, dlatego to widokowi takiego wampira jak Charles powinno się dziwić, a nie na odwrót, teraz bycie normalnym było w dość wysokiej cenie, co nie musiało wiązać się z nudą, przecież zawsze można było robić hajs nie? Westchnął tylko jakby był niepocieszony jej odpowiedzią, nie nawiążą tutaj wspólnego języka,skoro nie pamiętała skąd są jej korzenie, ale to jeszcze nie powód, żeby się smucić, Charlie miał na pewno wiele sposobów, żeby zaspokoić swoją ciekawość, a także ciekawość o spotkanej do tej pory osobie, będzie miał sporo czasu, aby ją poznać lepiej, a to wszystko na nic nie licząc! Tak, istnieli jeszcze tacy mężczyźni, polecam się na przyszłość.
-Szkoda, zwiedziłem prawie cały ten kraj, myślałem, że wymienię się z Tobą paroma historiami, jednak zapomnijmy o tym. - słuchał jej, tak o dziwo też potrafił słuchać, jak wypowiada kolejne słowa, tym razem była to forma pytania, całkiem fajnie, będzie przynajmniej czym zająć kobietę, jak już się gdzieś wybiorą, polanka to mało przyjemne miejsce, przynajmniej dla niego, jeśli chodziło o pokazywanie się publicznie, zdecydowanie miasto to był jego klimat. Ameryka? Ameryka była cudowna, kraj możliwości, tłustych ludzi, hamburgerów i największa machina pieniędzy na świecie, no, ale nie o tym teraz. Uśmiechnął się tylko delikatnie kiedy wysłuchał jej do końca.
- Z chęcią opowiem Ci o niej, jak tylko dojdziemy w odpowiednie miejsce, przyjmuje Twą ofertę, chociaż wstyd mi, że nie padła ona z moich ust.  - W zależności od tego czy dziewczyna będzie potrzebować może lekkiej pomocy, przy przechodzeniu przez jakieś przeszkody, to chętnie użyczy swojego ramienia, jeśli nie to dojdą tak do miejsca, które pewnie pozwoli wybrać kobiecie, on i jego portfel są tylko od załatwiania spraw jak finanse. W takim razie oboje sobie poszli tak? Na to wszystko wyglądało.

2x zt
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Polanka   Pią Kwi 10, 2015 3:33 pm

Ucieczka była ciężka. Zazwyczaj silny łowca, teraz stał się raptem zwierzyną. Kilkukrotnie musiał używać swojej mocy przenoszenia się, aby uciec nie tylko przed szlachetnym, ale i przed krwią D i E.
Ubytek krwi był mocny, ale Garruch dowalił sobie jeszcze większy wyciągając nóż z rany po drodze, kiedy uciekał.
Teraz znalazł się poza slumsami i poszedł w stronę lasu. Ciężko oddychał i usilnie starał się robić jak najmniejsze wdechy, aby nie przebić sobie płuca. Rana w ramieniu jakimś cudem zaczynała się zasklepiać na tyle, aby przestała krwawić. Garruch uparcie parł do przodu gotowy na jeszcze podróż w góry, aby opatrzył go Kadian w ruinach zamku. Szanse na to były jednak bardzo małe.
Jak się na polance okazało, tutaj zmusił się do odpoczynku od wszystkiego. W pobliżu nie czuł żadnego zagrożenia. Cieszyło go to, ponieważ połamane żebra prawie całkowicie uniemożliwiały mu ruch bez bólu. Cud, że do tej pory nie zemdlał choćby z samego upływu krwi...
Niemniej zmieniło się coś. I to bardzo...
Jego wygląd- wyglądał jakby w jeden dzień zestarzał się jakieś 40 ludzkich lat...

Desperacko potrzebował wampirzej krwi, a nie miał jej pod ręką... Powierzył swój los w ręce Boga. Czy i tym razem go nie zawiedzie?

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 927


PisanieTemat: Re: Polanka   Pią Kwi 10, 2015 3:52 pm

Czas mijał spokojnie. Powoli wracała do swojej pracy w Akademii, a między czasie starała się też częściej wychodzić z zamku, nie musiała już tak ciągle pilnować Rill, gdyż ta nie była już małym dzieckiem i nie potrzebowała całodobowej opieki. Miała tylko nadzieje, że nastolatka nie narobi głupot, a liczyła na to, że pod opieką Dastana, z którym coraz częściej przebywała, nic jej nie grozi. Teraz jednak opuszczała miasto i zamierzała wpaść do swojej starej posiadłości, ot tak po prostu, żeby zobaczyć co i jak. Może spotka Yv? Chciała mieć jak najlepszy kontakt z córką, potrzebowała go to bardzo.
Zanim jednak doszła w okolice swojej posiadłości, do której prowadziła jeszcze dość długa droga, musiała gwałtownie zboczyć z trasy. Jaka była tego przyczyna? Silna woń krwi, bardzo silna, tak bardzo, że najprawdopodobniej coś musiało się wydarzyć. Była to ludzka krew, a co za tym idzie, możliwe, że któryś z ludzi jest ranny, miał wypadek, albo został zaatakowany, chciała więc to sprawdzić. Idąc za intensywną wonią doszła na polanę i jej oczom ukazał ranny mężczyzna. W pierwszym momencie go nie rozpoznała, ale już po chwili doszło do niej, że to Gabriel. Był w opłakanym stanie. Szybko go niego podbiegła, jednocześnie fachowym okiem oceniając stan w jakim się znajdował.
- Gabriel? Słyszysz mnie? Co się stało?
Stracił mnóstwo krwi, i w każdej chwili istniało ryzyko utraty życia. Takie rany mógł zadać mu tylko wampir, a że mężczyzna był łowcą, nie wątpiła, iż starł się on z krwiopijcą i co więcej, przegrał. Pomogła mu się położyć, by miała do niego lepszy dostęp i przyłożyła do jego ciała dłonie i korzystając ze swojej wampirzej mocy zaczęła mozolny proces regeneracji. Jego rany były poważne, wątpiła, by za jednym razem udało się jej w pełni go wyleczyć, do tego regeneracja tkanek, narządów i kości nie jest taka prosta i wymaga ogromnej ilości energii, mimo wszystko będzie w stanie go wzmocnić, najwyżej rozłoży leczenie na kilka tur. Do tego pewnie odda mu również nieco swojej krwi.
- Gabrielu? Słyszysz mnie? Musisz pozostać przytomny.
Nawet nie sądziła jak bardzo za tym tęskniła. Była lekarzem, jej obowiązkiem było niesienie pomocy potrzebującym, a od dawna tego nie robiła. Życie bywa przewrotne i zmusiło ją do wielu zmian, najczęściej z niekorzyścią dla niej.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Polanka   Pią Kwi 10, 2015 4:07 pm

Oh. Yuki zapominała, że Garruchowi bliżej było do wampira, niż człowieka i to zresztą nie byle jakiego wampira, a krwi B- no może nie w tej chwili.
-Ah, to Ty...- Nie wydawał się na wystraszonego, a raczej rozbawionego sytuacją. Zbieg okoliczności po całości, albo opatrzność Boska. Traf pod ręce lekarza, choć tak na prawdę nie staraj się go znaleźć mimo poważnych ran. Na szczęście, albo i nieszczęście rana po nożu nie uszkodziła żadnego narządu. Gdyby oberwał w płuca, pewnie byłby teraz martwy. I znów opatrzność Boska. Gabriel byłby w stanie walczyć jeszcze z taką raną przez pewien czas, ale nie spodziewał się tak 'dotkliwej' mocy szlachetnego wampira.
Teraz musiał się położyć, bo go do tego zmusiła kobieta. Leżał spokojnie i lekko się szczerzył sam do siebie. To na prawdę zabawne. Łowca, którego leczy wampirzyca... która jest lekarzem. O ironio. Po prawdzie nie zdawał sobie jeszcze sprawy, że jest to znacznie bardziej zawiłe...
-Nie spodziewałem się, że Ringo ma moc łamania kości. Po prawdzie trochę go zlekceważyłem i odpowiedziałem za swój błąd...
Bolało jak diabli, kiedy mówił, ale starał się być spokojny i nie okazywać bólu.
-Trzeba czegoś więcej żeby mnie zabić... Gdyby nie druga wampirzyca z którą Ringo poszedł, pewnie spróbowałbym dalszej walki... Mam nadzieję, że odgryzie mu kutasa...
To nadal było śmieszne, cała ta sytuacja była jak żart. W sumie Garruch zasłużył. Nie powinien działać w pojedynkę. Powinien zwołać kilka osób, aby mu pomogli. Złapanie Ringo- jednego z lepszych 'wojowników' rodu Samuru na pewno ostrzegłoby burmistrza przed nimi. Zrozumiałby, że to nie przelewki...
Ale teraz miał większy problem- cztery żebra złamane i ranę po nożu blisko prawego ramienia...
-Umieram z pragnienia...
Dodał po chwili wcale nie sugerując krwi. Niemniej Yuki już chyba trochę znała Garrucha...

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
 
Polanka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Polanka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: Lasy-
Skocz do: