IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Polanka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 927


PisanieTemat: Re: Polanka   Pią Kwi 10, 2015 4:23 pm

Może i było mu bliżej do wampira, ale ona nadal postrzegała go jako człowieka. Stan w którym się znajdował niemal ją przeraził. Dawno nie widziała nikogo tak pokiereszowanego. Do tego jeszcze tak bardzo się zmienił, że w pierwszym momencie w ogóle go nie poznała. Widać walka, którą stoczył, musiała być naprawdę trudna, a on miał wiele szczęścia, że uszedł z życiem. Yuki już jednak się nim zajmowała, łatając jego rany, stracił jednak dużo krwi, był osłabiony, a obecnie nie miała pod ręką niczego, co mogłoby tę utratę uzupełnić, oprócz swojej własnej krwi. Zawsze nosiła ze sobą apteczkę, jednak od dłuższego czasu nie wykonywała zawodu lekarza, więc przy sobie miała naprawdę niewiele, poza paroma bandażami oraz paroma innymi rzeczami, które dosłownie mogły się zmieścić do niewielkiej damskiej torebki.
Gdy usłyszała o Ringo zdrętwiała. Gdyby mogła, zbladłaby jeszcze bardziej. Walczył z Ringo? Rzeczywiście co za ironia. Nie dość, że trafił na wampira-lekarza, to do tego jeszcze była to kobieta będąca żoną jego oprawcy.
- Ringo... nie powinieneś stawać z nim do walki, to było samobójstwo. Miałeś szczęście.
Z jego słów wywnioskowała, że walkę przerwała jakaś kobieta. No tak, Ringo i kobiety, jakże by miało być inaczej? Miał za nic żonę i wolał inne, a mimo to trzymał ją na smyczy i traktował jak swoją własność.
- Nie ruszaj się. - położyła dłonie na wysokości żeber i zajęła się składaniem kości.
Trwało to jeszcze chwilę, a gdy stwierdziła, że na razie wystarczy, przerwała leczenie. Był już jako tako połatany, nie idealnie, ale zawsze coś, co ważniejsze, zatamowała krwotok, więc nie mógł się już wykrwawiać. Naprawdę miał wiele szczęścia i powinien za to dziękować.
Przesunęła się w stronę jego głowy i lekko uniosła opierając o swoje kolana. Z torebki wyjęła niewielki nóż, którym przejechała po swoim nadgarstku i przyłożyła go do ust mężczyzny.
- Pij, zaraz wrócą ci siły.
Tak, dobrowolnie oddawała mu swoją krew. Owszem, mogłaby się wstrzymać, ale w ten sposób musiałaby podjąć inną decyzje, mianowicie trzeba by go przenieść w inne miejsce. Była wampirem, więc miała znacznie więcej sił od człowieka, ale dźwiganie Garrucha jakoś jej się nie uśmiechało. Wolała więc to załatwić w ten sposób, tym bardziej, że sam się o to upomniał, może nie bezpośrednio, ale wiadomo o co chodziło.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Polanka   Pią Kwi 10, 2015 4:54 pm

Ahh... Nic tak nie pobudzało łowcy do życia jak świeża krew!
Nie pozwolił nawet na odrobinę marnotrawienia wspaniałej, szlachetnej krwi, pewnie dlatego nic nie powiedział do tej pory. Dawno nie pił już tak dobrej krwi... Co innego z jakąś krwią D albo C... To była raptem namiastka tego co właśnie dostał.
Przełknął każdą ilość krwi, a kiedy uznała, że ma jej już dość, nagle złapał ją za rękę, ruch był gwałtowny i szybki jak przystałoby na wampira krwi B. Przytrzymał ją, aby wypić jeszcze trochę, aż w końcu sam się jakimś cudem powstrzymał od kolejnych łyków, które były wręcz cudowne...
Co widziała w tym czasie Yuki? Widziała kompletną zmianę. Ręka, którą ją uciskała była zimna jak lód, ale kiedy ją puszczał, stała się nadzwyczaj ciepła i... ludzka. Zmiana była strasznie gwałtowna, ale nie można było porównać jej do niczego co ludzie i wampirze oko mogło zobaczyć. To nie było zrzucanie skóry węża, a nagłe przeistoczenie się zszarzałego naskórka na kompletnie nowy.
Raptem jedno uderzenie serca później, powrócił czarny kolor włosów i nieco przyciemniona skóra dawnego Garrucha.
Puścił jej dłoń, opadł na ziemię i westchnął z niekrytej rozkoszy pomimo bólu. Teraz jemu przysłuży się krew, pomoże w nieprzeciętnie szybkiej regeneracji...
-Tego mi właśnie trzeba było...
Po chwili jednak przypomniał sobie, iz Yuki napomniała coś o Ringo. Dlaczego miałby z nim nie walczyć? Był wampirem i to bardzo groźnym wampirem. Właśnie takich należało się pozbywać.
-Zbiorę nieco więcej informacji o nim i lepiej się przygotuję. W końcu i on musi mieć słabe strony...-Chwila ciszy, ponieważ Garruch uświadomił sobie, iż Yuki wie coś więcej...
-Skąd go znasz...?
Zapytał prosto z mostu i oczekiwał na szczerą odpowiedź. Nie żeby umiał wyczuć kłamstwo, choć czy warto było próbować? Gabriel na pewno w końcu się wszystkiego dowie. Prędzej czy później.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 927


PisanieTemat: Re: Polanka   Pią Kwi 10, 2015 5:11 pm

Rzeczywiście był rządny krwi. Dała mu ją, choć zazwyczaj wampiry tego nie robią i co więcej, uznają to za coś niewłaściwego. Krew wampirów, była dla nich niemal jak świętość, może właśnie z powodów swoich właściwości. Teraz jednak miała szansę na zobaczenie nagłej przemiany jaka zachodziła w mężczyźnie. Nie sądziła, że krew wampirza jest mu aż tak potrzebna. Nie pojmowała kim on tak naprawdę jest i dlaczego się tak stało. Był i nie był człowiekiem, najprawdopodobniej w jego życiu coś musiało się wydarzyć, co doprowadziło go do tej zmiany. Teraz jednak skupiała się na czym innym. Nawet gdy chciała odjąć rękę, ten ją przed tym powstrzymał. Siłowała się z nim trochę, ale w końcu puścił. Już nie był zasuszonym staruszkiem, znów wyglądał jak w pełni sił witalnych mężczyzna. Nie był jeszcze w pełni wyleczony, ale jego obecny stan był zdecydowanie lepszy od poprzedniego.
Nadal trzymała jego głowę na swoich kolanach, ale teraz powoli się odsuwała, odkładając delikatnie jego głowę. Jak chciał, mógł się podnieść do siadu i nawet mogła mu w tym pomóc, wesprzeć go.
- Teraz wyglądasz zdecydowanie lepiej. - uśmiechnęła się lekko.
Nie sądziła jednak, że znów nawiąże do sprawy Ringo. Naprawdę chciał z nim walczyć? Co ona mogła powiedzieć? Była nieco rozdarta, w końcu powinna stać przy mężu wiernie, tyle że łowcy nawet nie wiedzieli o jej związku ze szlachetnym. Było to ze względów bezpieczeństwa, gdyż swego czasu oświata wydała list gończy za każdym Kuroiaishitą, więc ona, jako żona Ringo również znalazłaby się na celowniku oświaty. Ich ślub został więc utajniony i wiedziała o tym tylko najbliższa rodzina i jeden jedyny łowca, który obiecał nie zdradzać tej tajemnicy, a teraz Garruch pytał ją o znajomość z Ringo...
- Ja...- westchnęła, oplatając się ramionami, rana na nadgarstku zdążyła się już zagoić. - Kto go nie zna? Dobrze... Ringo jest moim mężem, dlatego wiem, że nie powinieneś stawać z nim do walki.
Wiedziała do czego był zdolny, nie raz przekonała się o tym na własnej skórze. Ostatnio ich stosunki się polepszyły, a może lepiej było dlatego, że mąż w ogóle przestał się nią interesować. Mniejsza o szczegóły. Poza tym teraz była w kropce. Garruch wyraźnie dał do zrozumienia, że chce dorwać Ringo, co ona więc ma z tym fantem zrobić? Powinna być wierna mężowi, a nie ratować człowieka, który jak ostatni idiota rzucił się na niego prosząc o śmierć.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Polanka   Pią Kwi 10, 2015 5:47 pm

Rzucił się na niego? Ich spotkanie było czystym przypadkiem, ponieważ Garruch nie zwykł atakować wampirów bez przygotowania się na taki niezgrabny czyn. Szczególnie jeśli wampir był szlachetnym... Głupota i odwaga jest mniej więcej tak samo niebezpieczna. Garruch zmusił się do pojedynku, choć raczej wolałby się wycofać. Jego podopieczne siedziałyby w budynku, który się wali. Gabriel mógł uniknąć takowego działania, ale zwykłe dziewczyny...? Na pewno nie uciekłyby spod walących się ścian.
-Sou ka...- Nic więcej nie powiedział, ponieważ zaskoczyła go odpowiedź. Czemu się dziwić? Przez chwilę leżał w ciszy nie chcąc wstać, ale po chwili się podniósł uważając na żebra, aby znów ich zaraz nie połamać.
-Mam teraz przynajmniej większy powód, aby go sprzątnąć...
Jeszcze nie czuł się na tyle dobrze, aby wstać na nogi, dlatego jedynie obrócił głowę w stronę kobiety, spojrzał jej głęboko w oczy... W jego oczach paliła się teraz złość. Nie z powodu wiadomości, którą usłyszał, a raczej tego co robił Ringo. Skoro zdradzał tak chętnie żonę, to musiał ją traktować jak służkę, albo niewolnicę.
-Jesteś zdecydowanie jego przeciwnością. Dlaczego od niego nie odejdziesz...?
Bo trzyma ją krótko. Tak podejrzewał, ale musiał się przecież upewnić. Nie może palnąć czegoś o ratowaniu kobiety, której jest dobrze tak jak jest... Pytanie tylko czy ona w ogóle chciała zmian? Czy uważała, że pozostawienie wszystkiego i oczekiwanie, aż się samo ułoży, jest najlepszym wyjściem...? I czy wyczuje chęć pomocy łowcy? Jej los nie był mu obojętny. Charakter łowcy jasno mówił, że raczej nie rzucał się na pomoc każdej znanej osobie.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 927


PisanieTemat: Re: Polanka   Pią Kwi 10, 2015 6:03 pm

Powiedziała mu prawdę, na szczęście jednak nie musiała wysłuchiwać setki pytań na ten temat, ani w ogóle nie zareagował jakoś specjalnie. Nawet lepiej, kwestia Ringo była jej już wystarczająco uciążliwa, by miała jeszcze użerać się z ciekawskimi, choć jak sądziła i tak nie do końca uniknie pytań. Wszystko jednak zależało od tego jakie one będą. Plus jeszcze za to, że on jako łowca mimo wszystko podszedł do tego na spokojnie. To ją cieszyło. Poza tym nie znała szczegółów starcia Garrucha z Ringo, więc nie mogła wiedzieć jak to konkretnie wyglądało, dla niej jednak oczywistym było, że łowca postąpił bardzo nierozsądnie.
Jego kolejne słowa ją zdziwiły. Kolejny powód? Przez nią? Nie pojmowała tego dlaczego w ogóle miałby się nią przejmować. Była tylko kolejnym wampirem, jakich jest wiele w mieście, jak i na świecie. Była szlachetnej krwi i to ją wyróżniało, ale tylko to i nic więcej. Nie odwróciła wzroku, gdy na nią spojrzał, mimowolnie sięgnęła dłonią do jego włosów, lekko po nich przesuwając, ale zaraz po chwili znów zabrała rękę. Westchnęła cicho.
- Nie powinieneś tego robić.
Nie chciała by walczył z Ringo, uważała, że mogło się to dla niego skończyć tylko śmiercią. Po co w ogóle miał tak ryzykować? Ringo był niebezpieczny, ale przynajmniej w odróżnieniu od Samuru, potrafił zachować rozsądek i nie szalał jak opętany. Był rozważny, ale bardzo niebezpieczny. A co miała teraz odpowiedzieć na pytanie Gabriela? Z jej ust ponownie dobyło się westchnięcie. Spuściła głowę wbijając wzrok w trawę, ale po chwili znów spojrzała na łowcę, lekko się uśmiechając. Był to jednak smutny uśmiech.
- To nie jest takie proste. Umowy zawierane przez wampirze rody są bardzo specyficzne i trudne do zerwania. To nie tyle ja wyszłam za niego, ile mój ojciec podpisał umowę z Ringo i mnie mu oddał. Zawarliśmy pakt krwi, nie da się go tak po prostu zerwać.
Chyba, że Ringo zgodziłby się na odejście żony, wtedy to co innego, jednakże on nigdy się na to nie zgodzi. Sam jej przecież to powiedział, była jego własnością i pomimo licznych swobód nie mogła się od niego oderwać. Przez lata zdążyła jednak do tego przywyknąć. Starała się żyć w zgodzie z mężem i jakoś jej to szło. Było daleko od ideału, ale do zniesienia. Oczywiście wiedziała, że Ringo zdradza ją na lewo i prawo, po co jednak ma mu robić awantury? Kiedy zajmuje się innymi kobietami, przynajmniej ona ma spokój.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Polanka   Pią Kwi 10, 2015 6:25 pm

Życie łowcy to pasmo walki i ciągłego narażania życia za obcych sobie ludzi. Niedoceniani i traktowani jak wynaturzenia, ponieważ stawiają czoło niebezpieczeństwu. Tak jak zabijanie się na ulicach wydaje się być obrzydliwe i niepoprawne, ale na wojnie nikt nie patrzy na ilość zabitych żołnierzy. Krąg życia właśnie taki jest.
Garruch już dawno powinien nie żyć, ale stał się czymś więcej, niż zwykłym inkwizytorem z dawnych lat. Stał się niemal wampirem. Rozumiał jedną i drugą stronę medalu w odwiecznej walce wampirów. Nie znał zwyczajów krwiopijców, ale mógł dbać o wampirzycę tak samo mocno jak o zwykłą, ludzką kobietę.
Nie za bardzo wiedział jak odebrać gest przeczesania mu włosów, dlatego też jakoś szybko go wyrzucił z pamięci, albo przynajmniej tak właśnie mu się zdawało. Raczej bardziej pochłonął go niezbyt przyjemny dla oczu uśmiech wampirzycy.
-Widzę, że wampiry w zwyczajach pozostały w bardzo dawnych latach średniowiecza. Mówią mi, że to ja jestem zacofany, ale ja przynajmniej wiem, że każdy ma prawo decydować za siebie. Jeśli będę musiał Ci to udowodnić krwią Ringo, tak właśnie się stanie...
Perspektywa walki wydawała się jeszcze daleka zważając przede wszystkim na to, iż dopiero co ją zakończyli. Garruch jednak już prawie wrócił do swojej dawnej świetności i teraz miał prawdziwe powody, aby zniszczyć Ringo. Wystarczy mu wiedza o tym jak traktuje Yuki.
-Nie potrzebuję żadnego powodu, aby Cie stąd wydostać... A kiedy przyjdzie czas, uwolnię Cie od niego raz na zawsze...
Garruch teraz dopiero spróbował wstać i udało mu się, pewnie przede wszystkim przez złość, którą potęgowała moc krwi szlachetnej. Wszystko ma swoje efekty uboczne... Krew szlachetna szczególnie mocno oddziaływała na uczucia. Przynajmniej w przypadku Garrucha.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 927


PisanieTemat: Re: Polanka   Pią Kwi 10, 2015 6:55 pm

Nie miała nic do łowców, znała kilku z nich, z niektórymi utrzymywała przyjacielskie stosunku, był i taki, do którego czuła coś więcej swego czasu, nigdy jednak nie pojmowała ich sposobu myślenia i tego jak podchodzą do swojej pracy. Jakby nie było, każdy kierował się czym innym, a Garruch wydawał się być na tym tle wyjątkowo specyficzną postacią. Ni to człowiek, ni to wampir, do tego jeszcze łowca-inkwizytor. Istotnie wybuchowa i nieprzewidywalna mieszanka. Nie wiedziała od której strony powinna do niego podejść, bo był dla niej zbyt dużą zagadką.
- Nie wszędzie tak jest, ale owszem, jeszcze zdarzają się rodu hołdujące starym tradycjom, a kojarzenie par wśród szlachetnych to jednak bardzo ważna sprawa. Zachowanie czystości krwi jest traktowane bardzo poważnie. - zagryzła wargę, wieki mijały, ale pewne rzeczy nigdy się nie zmienią, mogły ulec w pewnych sytuacjach rozluźnieniu, ale nadal pozostawały w mocy. - Nie, nie musisz nic udowadniać... naprawdę... kiedyś walczyłam z tym systemem, teraz wiem, że nie ma sensu i daje on pewien porządek.
Zabicie Ringo? Był złym mężem, okrutnym wampirem i psychopatą, ale czy życzyła mu śmierci? Yuki chyba miała zbyt dobre serce i nawet względem Ringo nie byłaby w stanie wykrzesać z siebie aż tyle nienawiści, by chcieć go zabić. Był jej mężem czy tego chciała, czy nie i była gotować się za niego wstawić. Głupie? Możliwe, ale co mogła poradzić? Może po prostu cierpiała na syndrom sztokholmski, przywiązanie ofiary do swojego oprawcy. Nie wnikało to, w każdym razie czuła się zobowiązana do obrony rodziny, jak nie ze względu na Ringo, przez wzgląd na ich córkę.
- Nie musisz mnie bronić, Gabrielu. Nie oczekuje od ciebie pomocy... nie wiem nawet dlaczego miałbyś to zrobić, nie jestem nikim wyjątkowym... nie... nie wstawaj...!
Nie był jeszcze w pełni sił, nie powinien się podnosić. Ona również wstała, nawet prędzej, od razu doskakując do mężczyzny by go potrzymać. Co on sobie w ogóle wyobrażał? Jedną ręką objęła go w pasie, drugą chwyciła go za rękę przytrzymując.
- Nie powinieneś się przemęczać jeszcze, choć polana w środku lasu również nie jest najlepszym miejscem, powinieneś udać się w jakieś odpowiedniejsze miejsce i dojść do pełni sił na spokojnie.
Troska w jej głosie byłą wyraźna, choć głównie przemawiała jako lekarz, który martwi się o swego pacjenta.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Polanka   Pią Kwi 10, 2015 7:28 pm

-Bała ważna wtedy, kiedy wampiry były ukrywane w mieszkaniach sług, ponieważ wampirów była zaledwie garstka na całą wieś. Z czasem rozrośliście się i na tą chwilę w tym mieście jest więcej wampirów niż ludzi...
Napłynął w nim znów gniew i cedził słowa przez zaciśnięte zęby. Stał i miał cholerną ochotę na walkę, choć był nie w pełni sił. Pominął uwagę o tym 'systemie', ponieważ wypowiedziałby same słowa w gniewie.
Strach przed nowym jest zrozumiały, ale Garruch też na wiele rzeczy nie był gotowy, a oglądał jak się świat rozwijał i mógł podsumować po takim czasie, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Nauka była czymś niepowtarzalnym, oczywiście jeśli wszystko wykonywano w dobrej wierze...
Potem powiedziała, że wcale nie musi jej bronić, ale problem był w tym, że chciał. Nawet nie do końca wiedział czemu, ale czuł iż musi coś zrobić! Nie zostawi tego w ten sposób.
-Wiem i jeśli mam czelność Ciebie prosić, to tylko dlatego, że za Ciebie mógłbym nosić każdy ciężar... Czemu? Zależy mi na Tobie, Yuki. To coś więcej, bo już na zawsze pod skórą... Jeśli chcesz to uciekaj- strach przed nowym jest bzdurą...
Wstał i się trzymał, choć na prawdę przydała się pomoc Yuki. Dobrze czuła, że potrzebował tego podparcia jeszcze przez pewien czas. Kręciło mu się w głowie, jakby nagle skoczyło mu bardzo mocno ciśnienie. Ciekawe jak długo będzie tak wylewny w stosunku do niej. Powinien zamknąć jadaczkę i iść wreszcie w swoją stronę. Tak byłoby lepiej teraz i później. Niemniej Ringo i tak w końcu natrafi na Garrucha, a wtedy pożałuje. Nie tylko dotkliwe zranienia, ale również za kupienie sobie żony i złe jej traktowanie.
-Przyjdzie czas, to wtedy odpocznę. Na pewno nie spocznę, dopóki nie skończę, tego co zacząłem...
Martwiła się o pacjenta? Chyba każdy w tych czasach chciałby takich pacjentów, którzy sami wybiegają ze szpitala mówiąc, że są zdrowi. Na pewno jednak nie zamierza odpoczywać. Prawdopodobnie nie ma takiego sposobu, aby go powstrzymać.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 927


PisanieTemat: Re: Polanka   Pią Kwi 10, 2015 8:26 pm

Garruch jeszcze wiele nie wiedział na temat wampirów. Może i było ich sporo, ale krew szlachetne była pod tym względem wyjątkowa, poza tym ciężko zmienić zasady tam, gdzie tkwią one od niepamiętnych czasów, a wampiry szlachetnej krwi, jak to u arystokracji bywa, są zamkniętą enklawą, zamkniętą nawet dla innych wampirów, nie wspominając już o ludziach. Nie rozumiała skąd u niego tyle złości, tym bardziej, że gniew zaczął w nim narastać, gdy powiedziała mu o Ringo i o tym, że nie może od niego odejść. Yuki była jedną z wielu wampirzyc, czyli istot, z którymi przecież Garruch toczył nieustanną walkę. Nie rozumiała dlaczego tak bardzo przejmuje się on jej losem, skąd ta nagła troska i chęć pomocy? Nie uważała też, by to co zatrzymało szlachetne wampiry w starych przyzwyczajeniach był strach, to było co innego, być może chodziło właśnie o zachowanie tradycji, przywilejów z tym związanych, dobitnego oddzielenia szlachetnych od innych wampirów, zachowanie podziału na elity i całą resztę. Nie była socjologiem, nie mogła się na ten temat wypowiadać.
Co innego jednak było teraz istotne, mianowicie dziwne zachowanie inkwizytora. Jego słowa wprawiły ją w osłupienie. Zależało mu na niej? Praktycznie jej nie znał! Nie wiedziała jak ma to odebrać i co się z Gabrielem teraz działo.
- Gabrielu... - była zakłopotana, nie wiedząc, co ma powiedzieć i co to w ogóle znaczy. - To miłe z twojej strony, ale nie musisz nic dla mnie robić. Nie chce, żebyś zginął.
Przytrzymywała go mocno, choć jednocześnie odczuwała znużenie. Leczenie jego ran nieco ją zmęczyło, a były to dość ciężkie rany, przy których musiała włożyć sporo wysiłku, do tego mężczyzna pił jej krew, co ją jeszcze bardziej osłabiło. Krew, właśnie... to może właśnie przez krew nastąpiła zmiana zachowania. Wampiry rzadko oddawały swoją krew nawet innym wampirom właśnie przez to, że tworzyło to swego rodzaju więź.
- Musisz odpocząć. - powiedziała stanowczo. - Nie wiesz, co mówisz... zaprowadzę cię do mojej posiadłości, tam wypoczniesz.
Mocno go obejmowała, czując intensywny zapach jego krwi, zmieszany z zapachem jego ciała. Czuła się obecnie trochę jak pijana, ale byłą gotowa pomóc łowcy, zresztą nic innego nie miała do zrobienia. Nawet gdyby był temu przeciwny, zdecydowała się go zaprowadzić do posiadłości. Nie był do niej stąd tak daleko, a nie było sensu maszerowanie nie wiadomo ile. Oboje więc zniknęli z polany.

z/t x2

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Anna Hale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1339-anna-hale#25245 http://vampireknight.forumpl.net/t1400-anna-hale
Zarejestrował/a : 27/02/2014
Liczba postów : 439


PisanieTemat: Re: Polanka   Nie Maj 03, 2015 7:23 pm

Anna, po ostatnich tygodniach zamilknięcia i niepokazywania się nigdzie, musiała się przewietrzyć. Ostatni tydzień, jak nie dwa należały do wyjątkowo nudnych i cichych w jej żuciu, planowała sobie trochę zaszaleć.  
Skierowała się do Lasu, mimo iż nie miała tu miłych wspomnień, ale w większości nie żyła nimi. Pokonując kolejne drzewa znalazła się na polance.
JEdnak nieco prędzej... znalazła sobie młodego chłopaka, którego zaatakowała, ale nie zabiła. BYła głodna i tyle, a nie lubiła uczucia głodu, więc go zabiła krwią. Wtedy nasycona, aczkolwiek nie wypełni skierowała się w stronę polany.
Usiadła na jej obrzeżu, gdzie usiadła pod jednym z drzew i patrzyła na księżyc, który znakomicie oświetlał polanę.
-Ale cisza...- mruknęła rozkoszując się nią. Była osobą, która uwielbiała cisze. Zwłaszcza taką gdzie było tylko słychać, obecność małych zwierzątek, szum liści itp.

_________________
vivere nolit, qui mori non vult
Anka otrzymała fiolkę z substancją, która po wypiciu, tworzy wokół osoby - która wypiła zawartość - cieńką otoczkę, przez co postać staje się niewidzialna na dwa posty - ubrania także. Artefakt jest jednorazowy. Należy wypić całość, żeby działał.

I can see every tear you've cried
like an ocean in your eyes
All the pain and the scars have left you cold
I can see all the fears you face
through a storm that never goes away
Don't believe all the lies that you've been told

I'll be right here now
to hold you when the sky falls down
I will always
be the One who took your place
When the rain falls
I won't let go
I'll be right here

Powrót do góry Go down
Gabriel
Gabriel
Gabriel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t3479-gabriel#75036 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 464


PisanieTemat: Re: Polanka   Nie Maj 03, 2015 9:18 pm

Najpierw do pokoju wszedł lokaj, który nie potrafi pukać. Potem zawitał braciszek Elyse i on także nie wiedział, co to znaczy uszanowanie prywatności. Nie żeby Gabriel miał o tym jakąkolwiek wiedzę, ale nie o tym teraz. Na dobry koniec został wypierdolony z auta. Nie wiadomo jak się znalazł w tym pojeździe, ale nim się obejrzał, już siedział na miejscu pasażera. Upadł, gdzieś pod drzewem. Szybko wstał i zaczął się jakoś ogarniać. I oto tym wspaniałym sposobem mamy wkurwionego wampira, który musi jakoś dojść do miasta. Najchętniej dorwałby tamtego i skręcił łeb, ale teraz miał do dyspozycji jedynie drzewa.
Pięknie, K***a, marzyłem o tym.
Udało mu się załapać zasięg, więc wysłał esemesa do Elyse. Huh, treść była naprawdę bardzo łagodna. Najwyżej potem dorwie czerwoną. Jej też się oberwie. Przecież to był jej brat, mogła na niego jakość wpłynąć. Co go jeszcze spotka? Może jakiś niedźwiedź go zaatakuje, tak dla dopełniania szczęścia. Szkoda, już zaczął nawet lubić dziewczynę. Że też ona musi mieć kogoś takiego w rodzinie. Chyba dobrze się stało, że do nich nie zawitał jeszcze Ethan. Po jego wizycie pewnie miałby dość całego tygodnia. Nie miał na kim, a nawet na czym wyładować swoich emocji. Jakoś żadne leśne zwierzątko nie zechciało się pokazać. Klnąc pod nosem, dzielnie przemierzał las. W poszukiwaniu drogi, która wyprowadziłaby go z tego miejsca. Zamiast tego, natknął się na polanę. Poziom wkurwienia Gabriela osiągnął kolejny poziom. Brawo, co dalej? Ach, no tak. Jakaś nieznajoma tutaj była. No proszę, czyli nie tylko on wybrał się na dobrowolny spacer? Chyba, że ta też została wypierdolona z samochodu?
- Zabłąkana owieczka, co? - wysyczał.

_________________


How could you live with all of my weakness?
All of the times I ran pushing you away.
All I do is hurt you I never deserved you.
Never aware of all I’ve put you through.
Then I remember you said you’d never leave.
Do you remember you said you’d never leave?
Powrót do góry Go down
Anna Hale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1339-anna-hale#25245 http://vampireknight.forumpl.net/t1400-anna-hale
Zarejestrował/a : 27/02/2014
Liczba postów : 439


PisanieTemat: Re: Polanka   Pon Maj 04, 2015 3:38 pm

Siedziała pod drzewem, dość sporo czasu. Wiele myślała, o tym co już ją spotkało i to co jeszcze może ją spotkać. Obecnie miała oschły humor, bo nie miała powodów do radości, a mało kiedy je ma, zwłaszcza przy takich nocach, gdzie wspomnienia, złe wspomnienia pchając się na oczy. Ale cóż takie zycie.
-Morderstwo płodzi morderstwo i za to wszystko, zawsze płacą inni.- Wymamrotała oschle, głosem wypranym z emocji, jak i uczuć.
Jednak w oddali słysząc, kogoś. Wstała i obdarzyła nieznajomego, oschłych spojrzeniem. Przyjrzała się mu bacznie, aczkolwiek nie patrzyła na mężczyznę nachalnie. Juz na pierwszy rzut, zaczęła go weryfikować, stwierdzając, że jest to uczeń klasy nocnej, ale nic nie mówiła, po co. Przecież uczniowie nie mają smyczy na szyi, chcą to wychodzą. Zresztą Anna pilnuje porządku na terenie szkoły, nie poza nią.
-Chwile piękna pozwalają nam przetrwać godziny brzydoty.- Wymamrotała zimno, sobie pod nosem. Czy kogoś obrażała? Możliwe, ale wypowiedziane słowa mają różne wyjaśnienia. Lecz teraz nie szło jej o obrażanie nikogo, wyciągał wniosek ze swoich spokojnych, chwil tutaj.
-Nie, wiem gdzie chodzę.- Odparła cicho, mimo iż jej głos był teraz dobrze słyszalny, a na pewno dla wampira. -Muszę błądzić, by spędzać czas na łonie natury?- Zapytała, jednak nie oczekiwała odpowiedzi na to pytanie. Poprawiła nieco swój płaszcz, jak i włosy, które rozwiał wiatr.
-Skoro wiemy, że ja nie zgubiłam się, to co Ty tu robisz?- Zapała wskazując wymownie ręką na ziemie. Nie wiedziała o nim zbytnio wiele, tylko tyle co konieczne do szkoły, tak wiec dlaczego miała by nie zapytać, skoro już tu jest i sam zaczął konwersacje?

_________________
vivere nolit, qui mori non vult
Anka otrzymała fiolkę z substancją, która po wypiciu, tworzy wokół osoby - która wypiła zawartość - cieńką otoczkę, przez co postać staje się niewidzialna na dwa posty - ubrania także. Artefakt jest jednorazowy. Należy wypić całość, żeby działał.

I can see every tear you've cried
like an ocean in your eyes
All the pain and the scars have left you cold
I can see all the fears you face
through a storm that never goes away
Don't believe all the lies that you've been told

I'll be right here now
to hold you when the sky falls down
I will always
be the One who took your place
When the rain falls
I won't let go
I'll be right here

Powrót do góry Go down
Gabriel
Gabriel
Gabriel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t3479-gabriel#75036 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 464


PisanieTemat: Re: Polanka   Pon Maj 04, 2015 9:22 pm

Cicho liczył na to, że dziewczyna okaże się trupem. Coś miłego w tym dniu mogłoby go spotkać, co nie? Ale nie, przecież wampiry po śmierci zamieniały się w proch. Kicha. Prychnął, wyraźnie niezadowolony. Musiała być taka rozgadana? Może za wiele nie mówiła, jednak to i tak było dla Gabriela za dużo. Chciał tylko dostać się do miasta albo swojego pokoju i nie chodzi tutaj o ten w akademiku. Świdrował spojrzeniem nieznajomą, aż w końcu znudził się jej widokiem. Zachciało mu się ziewać, lecz zdusił sobie ten odruch.
"Skoro wiemy, że ja nie zgubiłam się, to co Ty tu robisz?"
Pytanie. Sam chciałby znać na nie odpowiedź.
- Łowię ryby, nie widać? - prychnął. Co innego można robić na skraju polany? Przecież nie spokojnie stać. Dobra, wiem nie o to chodzi... Jednak od Gabriela innej odpowiedzi się nie doczeka. Był wkurzony, choć nie tak bardzo, kiedy został wywalony z rodu. Minie jeszcze dużo czasu, nim całkowicie ochłonie i się uspokoi. Na dodatek w tym pieprzonym lesie nie było zasięgu! Od razu po wysłaniu esemesa do Elyse, zasięg się stracił, jakby też płatał mu figle. Technologia to jednak wredny twór.
- Jak dojść do miasta? - wow, zapytał się kogoś o drogę i korona mu z głowy nie spadła. Brawo, robi postępy, małymi kroczkami do przodu, choć pewnie w którymś miejscu zawróci. No cóż, sytuacja zmusiła go to tego, żeby zadać to pytanie. Zazwyczaj wolał nie polegać na innych nawet przy tak błahych sprawach, lecz nie uśmiechało mu się błąkanie wśród drzew i to przez całą noc. Nie bał się lasu, jednak chyba każdy wolałby spać w miękkim łóżku, a nie pod drzewem na ziemi.

_________________


How could you live with all of my weakness?
All of the times I ran pushing you away.
All I do is hurt you I never deserved you.
Never aware of all I’ve put you through.
Then I remember you said you’d never leave.
Do you remember you said you’d never leave?
Powrót do góry Go down
Anna Hale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1339-anna-hale#25245 http://vampireknight.forumpl.net/t1400-anna-hale
Zarejestrował/a : 27/02/2014
Liczba postów : 439


PisanieTemat: Re: Polanka   Sro Maj 06, 2015 1:12 pm

Ach... chyba nikt nie życzy jej jeszcze śmierci, skoro jeszcze żyje i chodzi o własnych siłach, chociaż, jak by tak dobrze pomyśleć to na pewno ktoś się znajdzie. Ma za dużo lat, by twierdzić inaczej.
Jednak wracając do sytuacji, spoglądała na nieznajomego i widząc jego podejście do rozmowy, jak słysząc słowa jakie wypowiada westchnęła i obdarowała Gabriela zimnym jak i kpiącym spojrzeniem.
-Nie masz wpływu na to co czujesz, ale możesz mieć wpływ na swoje zachowanie.- Odparła na jego słowa, zwyczajnie z niego kpiąc, a czemu nie? Nie była ślepa. Zresztą czemu ma być miła dla kogoś kto nie jest miły dla niej? Może i uważał się za lepszego ale w obecnej sytuacji, gówno może. Wiedząc i czując niemal w powietrzy, że sytuacja jest napięta, wolała się oddalić, by mieć spokój na resztę wolnego czasu, jaki jej został. W związku z tym odwróciła się na pięcie, tyłem do chłopaka i skierowała się w las, by odejść, jednak słysząc jego pytanie tupnęła nogą, dostawiając do niej drugą.
-Masz dobra pamięć?- Zapytała, spoglądając na niego. Pytała nie bez powodu. Chciała wiedzieć, czy ma, aby móc mu ewentualnie powiedzieć, a nie koniecznie musieć go wyprowadzać.  - Czy może mam Cię wyprowadzić stąd osobiście? - Zapytała patrząc mu w oczy, po czym dodała. -Chociaż gdybym była taka arogancka jak Ty, powiedziałabym Ci tylko to, że w każdą stronę las się kiedyś kończy, gdziekolwiek nie pójdziesz Gabrielu.- Odparła spokojnym, jak i z opanowanym tonem głosu, czekając na jego odpowiedz, stojąc w miejscu. NIe bez powodu tak powiedziała i zgodnie z prawdą. Dookoła nich znajdowały się miasta, nie ważne jest to, że bardzo daleko. Wiedziała o które miasto mu chodzi, ale chciała mu coś uświadomić. Dlaczego użyła jego imienia, aby pokazać mu, że go zna.
Nadal będzie miał takie podejście do rozmowy, czy może zechce wyładować złość, którą pewnie Anna, podwyższa z każdym jej słowem? Choć jedno jest pewne, przy pomocy Anny zaoszczędzi czas, aby wydostać się stąd.

_________________
vivere nolit, qui mori non vult
Anka otrzymała fiolkę z substancją, która po wypiciu, tworzy wokół osoby - która wypiła zawartość - cieńką otoczkę, przez co postać staje się niewidzialna na dwa posty - ubrania także. Artefakt jest jednorazowy. Należy wypić całość, żeby działał.

I can see every tear you've cried
like an ocean in your eyes
All the pain and the scars have left you cold
I can see all the fears you face
through a storm that never goes away
Don't believe all the lies that you've been told

I'll be right here now
to hold you when the sky falls down
I will always
be the One who took your place
When the rain falls
I won't let go
I'll be right here

Powrót do góry Go down
Gabriel
Gabriel
Gabriel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t3479-gabriel#75036 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 464


PisanieTemat: Re: Polanka   Sro Maj 06, 2015 4:20 pm

"Nie masz wpływu na to co czujesz, ale możesz mieć wpływ na swoje zachowanie."
Przewrócił oczami, wydając z siebie teatralne westchnięcie. Czyżby uraził czymś nieznajomą? Pech. Nie przejmował się jej słowami, ani uwagami. Tym bardziej miał w głębokim poważaniu, co ta o nim myśli. Gabriel jak zwykle wykazuje się wielką wiedzą w kontaktach międzyludzkich...
- Znakomitą - odpowiedział, ziewając. Tak, tak, zakrył paszczę dłonią. Wow, plus dwadzieścia punktów do kultury osobistej. Obserwował wampirzycę. Uniósł brew, słysząc jej słowa. Och, no proszę, nie wiedział, że rozmawia z...
- Medium? - prychnął. - Mój pesel i numer buta też mi podasz, czy to już jest poza twoimi kompetencjami? - rozmawiał z nią kilka minut, a ta już znała jego imię, chociaż w ogóle go nie podawał? Skąd mogła go znać? Z Akademii? Tylko był jeden problem, on jeszcze na zajęciach nie był. Leń. Wywalą go szybciej, niż zdarzył tak zawitać. Uczyła się imion i twarzy uczniów na pamięć, czy jak? Grzebała mu w myślach? Ta ostatnia opcja, na pewno nie spodobałaby się czarnowłosemu.
- To jak, wróżbitko? Wiesz jak się stąd wydostać? - w jego słowach nadal mogła usłyszeć nutę kpiny. - Niby mam mapę, ale ona jest tak samo beznadziejna jak ten co mi ją dał - no, chyba wiadomo o kim mowa? Nie? O Christianie, przeuroczym braciszku Elyse, który ma coś z głową.
Niech się leczy na nogi, na głowę już za późno.
Oparł się prawą nogą o drzewo, spoglądając pustym wzrokiem na niebo. Szkoda, że nie lało. Uwielbiał burze, może dlatego, że Elyse się ich bała. Od czasu do czasu zerknął na dziewczynę. Mieli czas do wschodu słońca, więc mogli się jeszcze podroczyć. Gorzej, gdy któreś z nich nie wytrzyma. Gabriel już był naładowany negatywnymi emocjami od dziecka wizyty w domu szlachetnej.

_________________


How could you live with all of my weakness?
All of the times I ran pushing you away.
All I do is hurt you I never deserved you.
Never aware of all I’ve put you through.
Then I remember you said you’d never leave.
Do you remember you said you’d never leave?
Powrót do góry Go down
Anna Hale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1339-anna-hale#25245 http://vampireknight.forumpl.net/t1400-anna-hale
Zarejestrował/a : 27/02/2014
Liczba postów : 439


PisanieTemat: Re: Polanka   Czw Maj 07, 2015 8:43 pm

Westchnęła widząc, jak przewraca oczami. Jednak już wolała tego nie komentować. Jednak mruknęła zadowolona z faktu, że nie będzie musiała go zaprowadzać osobiście. Nie ma co ukrywać, chłopak zaczął ją irytować. Słysząc, jego słowa o medium przewróciła oczami, teatralnie.
-A nawet jeśli, to chyba nie chcesz ze mną rozmawiać o Twoim nędznym peselu, bądź rozmiarze buta dzieciaku?- Odparła z kpiną i skierowała sie w jego stronę, bo jednak sama chciała iść do miasta, przypominając sobie, że musi wskoczyć do sklepu. Dlaczego powiedziała "dzieciaku" by podkreślić jego zachowanie, jak i jego słowa. TAk zachowują się dzieci. Juz miała z niego zakpić jednak w którymś momencie usłyszała o mapie i spojrzała na chłopaka.
- Znając życie mapa jest w porządku, tylko ty nie umiesz jej odczytać. Pokaż ją.- Nakazała spokojnym, ale oschłym tonem głosu zatrzymując się koło chłopaka, który oparł się o drzewo.- Pospiesz się, bo  szkoda mi cennego czasu, na takie osoby jak Ty. - Zakpiła, pospieszając chłopaka. Stała spokojnie czekając, aż jej pokaże mapę, bo nie chciało się jej tłumaczyć, całej drogi, by wyjść z lasu, a skoro mają rzekomo beznadziejną mape, to może się przydać.

_________________
vivere nolit, qui mori non vult
Anka otrzymała fiolkę z substancją, która po wypiciu, tworzy wokół osoby - która wypiła zawartość - cieńką otoczkę, przez co postać staje się niewidzialna na dwa posty - ubrania także. Artefakt jest jednorazowy. Należy wypić całość, żeby działał.

I can see every tear you've cried
like an ocean in your eyes
All the pain and the scars have left you cold
I can see all the fears you face
through a storm that never goes away
Don't believe all the lies that you've been told

I'll be right here now
to hold you when the sky falls down
I will always
be the One who took your place
When the rain falls
I won't let go
I'll be right here

Powrót do góry Go down
Gabriel
Gabriel
Gabriel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t3479-gabriel#75036 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 464


PisanieTemat: Re: Polanka   Pią Maj 08, 2015 11:10 pm

- Skąd znasz moje imię, hm? - nie podobało mu się, że ktoś wiedział cokolwiek o nim. Tym bardziej jakaś nieznajoma spotkana w lesie. I co z tego, że chodziło tylko o imię. Chyba niczego więcej nie wiedziała? Może i o czymś jeszcze Gabriel nie wie? Dane osobowe rozdawali na ulicy, czy co? Prychnął pod nosem. Miał ochotę znaleźć się już u siebie i położyć się do łóżka. Tak, robił się senny. Ach, on nie umie przeczytać mapy? No tak, przecież do jej przeczytania trzeba mieć co najmniej wyższe wykształcenie! Zaśmiał się w myślach, podając mapę. Panna za bardzo się wymądrzała, co mu się bardzo nie podobało.
- Och, a ty pewnie znajdziesz najlepsze wyjście? - po tych słowach, papier wybuchnął, pozostawiając jedynie smród spalenizny. Jaka przyjemna woń~ Tak, tym sposobem nie pomógł ani trochę, a jeszcze tylko zaszkodził. Gabriel, debilu, nie możesz choć raz ustąpić?
Nie.
...
- Twój czas jest równie cenny, co prostytutka spod latarni - palnął, nim zdążył dokładnie to przemyśleć. Grabisz sobie, idioto... Chyba musiał na kimś rozładować negatywne emocje. Huh, Elyse na pewno tupnęłaby nogą i strzeliła focha jak stąd do Warszawy, słysząc jego słowa. Chwila, nie myśl o niej, kiedy jesteś w lesie. Nie, w ogóle o niej nie myśl. Najlepiej skupić się na znalezieniu jak najszybszej drogi, prowadzącej do miasta. Kto wie, czy teraz nie będzie musiał sam jej szukać. Nie dziwi się, jeśli nieznajoma oburzy się i odejdzie. Chyba nikt nie chciałby się wkurzać z nastolatkiem w środku lasu, nah.

_________________


How could you live with all of my weakness?
All of the times I ran pushing you away.
All I do is hurt you I never deserved you.
Never aware of all I’ve put you through.
Then I remember you said you’d never leave.
Do you remember you said you’d never leave?
Powrót do góry Go down
Anna Hale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1339-anna-hale#25245 http://vampireknight.forumpl.net/t1400-anna-hale
Zarejestrował/a : 27/02/2014
Liczba postów : 439


PisanieTemat: Re: Polanka   Sob Maj 09, 2015 10:11 am

-Dlaczego miałabym Ci odpowiadać. Oczekujesz, że odpowiem Ci na każde pytanie, jakie mi zadasz? - Zapytała patrząc na niego tajemniczym spojrzeniem. NIe miała zamiaru mu nic mówić, ani odpowiadać na jego pytanie. MOże się wkurzy morze nie, ale Anna, już miała na to kompletnie wyjebane.
Kiedy tylko otrzymała mapę zamierzała się jej przyjrzeć, jednak nie było jej to dane, bo po chwili z mapy zrobił się popiół... Kiedy papier eksplodował Annie lekko ręce zadrżały, gdyż nie spodziewała się tego. W zamian za to spojrzała na niego mrużąc oczy z irytacji.
-Zwei Din­ge sind unen­dlich, das Uni­ver­sum und die Dum­mheit, aber beim Uni­ver­sum bin ich mir nicht ganz sicher. - Odparła oschle przecierając swoje dłonie, gdyż miała na nić trochę popioły. Zapewne chłopak ze swoją inteligencją nie rozszyfruje co właśnie Anna powiedziała, a powiedziała to nie bez powodu.
-Chłopczyku, skoro tak mówisz, to idź sobie do prostytutki, ona Ci wskaże drogę.- ODparła i odwróciła się do niego plecami, by zwyczajnie odejść. Biedny Gabriel szukał pomocy i jakoś nie znalazł. Uuu co za strata. Anna mimo iż chciała mu pomóc, to jednak słysząc jego słowa, wolała go zostawić w problemem odchodząc z twarzą.
Chłopak niezbyt dobrze na tym wyszedł. Zniszczył mapę, która mogła pomóc, jak i spierdolił szanse by wyjść szybciej z lasu, ha i mało tego, został kompletnie olany przez wampirzyce, która jak widać nie strzeliła focha czy coś. Po prostu nie zamierzała się z nim dożerać. Miało kto umiał ją wyprowadzić z równowagi, ale owy wampir był na dobrej drodze. Jak sobie mądrala z niewyparzanym językiem poradzi? Będzie śledził Anne? Możliwe, tylko że ona nie koniecznie będzie szła Teraz w stronę miasta.
NIe zatrzymana odeszła w spokoju.
z/w

_________________
vivere nolit, qui mori non vult
Anka otrzymała fiolkę z substancją, która po wypiciu, tworzy wokół osoby - która wypiła zawartość - cieńką otoczkę, przez co postać staje się niewidzialna na dwa posty - ubrania także. Artefakt jest jednorazowy. Należy wypić całość, żeby działał.

I can see every tear you've cried
like an ocean in your eyes
All the pain and the scars have left you cold
I can see all the fears you face
through a storm that never goes away
Don't believe all the lies that you've been told

I'll be right here now
to hold you when the sky falls down
I will always
be the One who took your place
When the rain falls
I won't let go
I'll be right here



Ostatnio zmieniony przez Anna Hale dnia Wto Maj 19, 2015 2:17 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Gabriel
Gabriel
Gabriel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t3479-gabriel#75036 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 464


PisanieTemat: Re: Polanka   Sob Maj 09, 2015 7:11 pm

Przewrócił oczami, zadając sobie multum pytań w głowie. I bynajmniej nie dotyczyły nieznajomej. Zignorował jej pytanie. Skoro nie chciała powiedzieć, skąd zna j e g o imię, choć się nie widzieli, to trudno. Nie będzie naciskał jak jakiś uparty szczeniak. Mówiła coś po niemiecku? Oczywiście, że nie zrozumiał. Nigdy nie pobierał nauk tego języka. I nie wiem co inteligencja ma do tego, że Gabriel nie potrafi rozszyfrować słów wampirzycy, skoro nigdy się Niemieckiego nie uczył, ale ja może nie w temacie, czy coś innego.
- Racja, już z prostytutką lepiej się spędza czas niż z tobą - parsknął. Po tych słowach, najzwyczajniej w świecie udał się pierwszą lepszą napotkaną ścieżką. Nie miał zamiaru dyskutować z kimś takim. Jeszcze tylko ciśnienie się mu podniesie, nie wytrzyma i zaatakuje, a po cholerę brudzić sobie ubrania? Do domu miał jeszcze daleko, a nie uśmiało mu się iść przez miasto z krwią na ciuchach - obojętne czy byłaby to krew nieznośniej dziewczyny, czy jego.
O dziwo nie błądził długo po lesie. Znalazł wyjście i bez pomocy Anny albo mapy. Ha, taki spacer dobrze mu zrobi. Może się uspokoi? Ta, zawsze jest nadzieja, co nie? Tak więc, żeby nie przydłużać, wampir wyszedł i skierował się w jakimś tam kierunku.
z/t
Sorry, że post taki krótki, ale nie chce mi się rozpisywać, jak to Gab jest poirytowany, itp.

_________________


How could you live with all of my weakness?
All of the times I ran pushing you away.
All I do is hurt you I never deserved you.
Never aware of all I’ve put you through.
Then I remember you said you’d never leave.
Do you remember you said you’d never leave?
Powrót do góry Go down
Riecon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1936-riecon#41275 http://vampireknight.forumpl.net/t2134-riecon#44469
Zarejestrował/a : 17/07/2015
Liczba postów : 268


PisanieTemat: Re: Polanka   Sob Gru 26, 2015 4:42 pm

Cel podróży był określony a Riecon szedł dokładnie tutaj. mogło się wydawać to nieco podejrzane, bo w końcu wyprowadza go w las, ale jeśli Akito zależało na zobaczeniu miejsca o którym mówił szlachetny, to zaufa mu na tyle by podążyć za nim. W innym wypadku zawsze mógł okazać swoją niechęć, albo zaniepokojenie co by było całkiem zrozumiałe ze strony szlachetnego. Podczas drogi szli koło niego, a starszy nie dotykał młodszego z brata. Cenił swoją przestrzeń prywatną, choć dla rodziny często odsuwał to na bok. Odpowiadał mu na pytania, jeśli ten takie zadawał i nawet sam też pytał. Chciał wiedzieć przede wszystkim co chłopak robił przez całe życie, a także o jego zamieszkanie. Nie nalegał na odpowiedz i rozumiał jeśli Akito nie chciał by się z tym podzielić. Ale koniec końców, doszli do mówionego miejsca. Była młoda noc przez co kiedy tylko znaleźli się na małej polanie w sercu lasu, można było ujrzeć piękny księżyc, a całe niebo było usypane pękną drogą mleczna. Była to znakomita oaza spokoju i ciszy. Nikt nie przeszkadzał i można było tutaj trochę pomyśleć.
-Mam nadzieje, że podoba Ci się tak samo jak mi, a może nawet bardziej.- Szepnął cicho spoglądając na niebo z lekkim uśmiechem. Niestety w lesie było zimniej niż w mieście, a dzięki drzewom wiatr nie był tutaj tak silny, jak podczas drogi.

_________________

Album Riecona z Cocoro:

Powrót do góry Go down
Akito

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2305-akito#48687
Zarejestrował/a : 14/12/2015
Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: Polanka   Wto Sty 05, 2016 10:08 pm

Powiedzmy sobie szczerze. Riecon nie wyglądał na kogoś kto specjalnie lubił przebywać w lesie. O ile szlachetny z pewnością był silniejszy, tak gdyby Akito miał po prostu uciec nie wiadomo czy by mu nie wyszło. Poza tym chłopak nie należał do tych bojaźliwych i raczej nie wietrzył wszędzie spisku. Starał się dopasowywać do sytuacji. Póki Riecon nie był agresywny nie widział powodu dla którego miałby chodzić cały spięty, chociaż to też nie oznaczało, że młody zupełnie nie był ostrożny. Nie ufał Rieconowi tak do końca, przecież dopiero co się poznali, ale też nie widział powodu dla którego miałby urządzać tutaj jakieś sceny.
Z rozmowy Riecon mógł sie dowiedzieć, że chłopak prowadził póki co dość koczowniczy tryb życia, jednak mimo to co jakiś czas wracał na wyspę gdzie się wychował. Może ściągał go sentyment, a może surowy krajobraz wśród którego się wychował? Kto wie.
Poza tym sam Akito zadawał wiele pytań. Chciał się dowiedzieć o zależności między ich rodziną a otoczeniem, kto jest kim. Rzeczy dość podstawowe możnaby powiedzieć.
Jako wampirowi niska temperatura mu nie przeszkadzała zbytnio. W końcu był nieumarłym.
-Coraz mniej jest takich miejsc na ziemi...-rzucił. Zanieczyszczenie światłem i elektryczność docierały praktycznie wszędzie. - Wiesz, że ludzie muszą czekać 15 minut zanim ich oczy się przystosują na tyle by móc oglądać gwieździste niebo?- sam nie wiedział dlaczego to powiedział.
Powrót do góry Go down
Riecon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1936-riecon#41275 http://vampireknight.forumpl.net/t2134-riecon#44469
Zarejestrował/a : 17/07/2015
Liczba postów : 268


PisanieTemat: Re: Polanka   Sro Sty 06, 2016 7:23 pm

No nie. Eleganckie ubrania, kulturalne zachowanie. To nie podobne do osoby, która przemierza las dla widzi mi się. Ale niekiedy trzeba. Właśnie w takich miejscach można się wyciszyć, odpocząć. Pomyśleć o miłych i złych rzeczach. Także obmyślać nowe plany. I te zawodowe i te osobiste. Ale nie oszukujmy się. Riecon miał nikłe życie osobiste, prywatne. Nie spotykał się z nikim. Był przystojnym mężczyzną i wiedział o tym, ale nie zależało mu na flircie. Wszystko ma swój powód, tutaj też jest, ale to już mniejsza z tym. Ważne że nie chciał nic zrobić swojemu braciszkowi, a to chyba najważniejsze, a nie to czy ma kogoś czy nie... Nie chciał stwarzać zagrożenia dla chłopaka, którym był, ale mimo to nie wykorzystywał tego. Zależało mu aby ich relacja mimo była pozytywna. Nie wiedział jednak co pokaże przyszłość więc to co mu pozostaje to staranie się, by było dobrze. Dopiero co odnalazł brata, nie chce go zaś stracić. Jeśli ten pozwoli, szlachetny zechce go poznać.
Nie dziwiła go chęć poznania szczegółów przez Akito. Było to całkiem normalne, dlatego też odpowiadał mu na pytania. Przedstawił mu krótko historie jego rodu, w sumie ich rodu. poinformował go także dawnym podziale rodu. kto jest głową, a kto zastępca. Czym zajmuje się ich ród itp. W skrócie chłopak dowiedział się, że ma przed sobą nie tylko brata, ale i głowę rodu. Kilka podstawowych informacji na temat brata, siostry i reszty członków rodziny. Akito po monologach Riecona mógł dotrzeć, że szlachetny to osoba odpowiedzialna, jak i pokojowo nastawiona do świata.
-Wiem... Dlatego to miejsce jest dość daleko od miasta czy wioski. - Odparł z uśmiechem i usiadł pod jednym z drzew, patrząc w niebo. -Wiele zależy od człowieka. Ale masz racje. Innym zajmuje to dłużej innym mniej.- Poparł jego słowa i przymknął swoje oczy. Nie ignorował chłopaka. Po prostu cieszył się ciszą i spokojem jaki panował w tym miejscu.
Powrót do góry Go down
Akito

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2305-akito#48687
Zarejestrował/a : 14/12/2015
Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: Polanka   Wto Sty 26, 2016 8:12 pm

Och, Akito by raczej stwierdził, że w większości przypadków ludzie, którzy dla przyjemności przemierzali czas właśnie byli kulturalni, mimo że ni wyglądali zbyt reprezentacyjnie. Ktoś kto potrafił wytrzymać sam ze sobą według Akito raczej miał poukładane w głowie.
-Bardziej chodziło mi o ich budowę ciała. Muszą się przygotowywać długo do czegoś co my mamy od tak. - wzruszył niedbale ramionami.
Chłopak też przez chwilę w milczeniu obserwował niebo. Nie zamierzał robić zdjęć. Trzeba było rozróżnić odpowiedni moment. Dzisiejszym jego celem nie była astrofotografia, więc postanowił zwyczajnie się nacieszyć widokiem.
-Uhm...- zaczął po tym jak zebrał trochę myśli- nie zrozum mnie źle - widać było, że mówi z rozmysłem jakby ważył każde słowo.
-Cieszę się, że się poznaliśmy, ale nie chcę być częścią waszego... twojego rodu. Nie czuję z wami więzi, pochodzę z innego miejsca- dorzucił jeszcze. Akito w sumie czuł się Brytyjczykiem i chyba nawet trochę był z tego dumny. - poza tym nie chcę się wplątywać w te wampirze intrygi - dodał. W zasadzie ten ostatni argument był najważniejszy. Młody wampir zdawał sobie sprawę z tego, że dopiero poznaje świat w którym są inne wampiry i wiedział, że jest trochę jak dziecko we mgle. Nie chciałby się stać jakimś pionkiem w rozgrywce między rodami.
Powrót do góry Go down
Riecon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1936-riecon#41275 http://vampireknight.forumpl.net/t2134-riecon#44469
Zarejestrował/a : 17/07/2015
Liczba postów : 268


PisanieTemat: Re: Polanka   Sro Sty 27, 2016 3:41 pm

-W sumie masz racje, choć można to odebrać na wiele różnych sposobów- Rzekł poprawiając swoją małą wpadkę. Choć czy to była wpadka? Raczej nie. Riecon wziął coś innego pod uwagę niż Akito, no i wyszły widły z igły. Spoglądając w niego, spojrzał na chłopaka pytająco, kiedy zaczął mówić i zrobił małą pauzę.
-Mów śmiało.- Powiedział z pełnym opanowaniem, czekając na słowa brata. Nie przerywał chłopakowi, kiedy ten zaczął mówić, ale nieco się zasmucił. Miał na nowo stracić brata, którego po tylu poszukiwaniach, mógł poznać. Smutne nieco, ale to decyzja chłopaka, który już jest dorosły. Riecon jedynie co może to go nakłonić by jednak uciekać, co po skończeniu wypowiedzi chłopaka, zaczął robić.
-Rozumiem Cię Akito. Dla mnie to tez nie jest przyjemna sytuacja, kiedy po latach szukania w końcu Cię znalazłem. Nie szukałem Cię dlatego by pochwalić się rodem, a chciałem poznać brata. Chciałem go zobaczyć i dotknąć. - Mówiąc ostatnie zdanie, pogładził lekko przed ramie chłopaka i zabrał rękę. -Jeśli chcesz ponownie zniknąć, to bądź pewny że będę Cię szukał. Nie będę Cię trzymał na sile, jednak prosiłbym Cię byś nie zrywał ze mną kontaktu. Jeśli nie chcesz, rodzina nie musi cię poznać, ale ja chciałbym. - Odparł i sięgnął do marynarki i wyjął portfel, a z niego małą wizytówkę, którą zechce podać młodszemu.
-Nie miej mi tego za złe...- Odparł teraz on, jak by się nieco zacinając i podszedł do niego i jeśli Akito mu pozwoli, to obejmie swojego brata lekko ściskając. Musiał to zrobić, zwłaszcza że dość długo na to czekał, by móc mieć braciszka tak blisko. Odsuwając się od niego, lekko się uśmiechnie.
-W takim razie co zamierzasz?- Zapytał
Powrót do góry Go down
Akito

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2305-akito#48687
Zarejestrował/a : 14/12/2015
Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: Polanka   Nie Lut 07, 2016 7:53 pm

Akito zamrugał zdziwiony parę razy gdy usłyszał wypowiedź Riecona i wybuchnął śmiechem. Zdecydowanie nie nadawali na tych samych falach. Chyba wręcz za bardzo się różnili. Wzięli totalnie różny zestaw genów od swoich rodziców.
Wziął od Riecona próbując się uspokoić, a gdy wreszcie udało mu się złapać oddech, otarł łzy, które pociekły mu z oczu z rozbawienia.
-Wybacz, ale poziom absurdu tej sytuacji trochę mnie zaskoczył - nie nie był zły. Po prostu zdziwił się, że tak ciężko im się do pewnego stopnia dogadać.
-Nie chcę znikać- pokręcił głową jakby to miało jeszcze dodać prawdziwości jego słowom.
-Bardziej nie chcę się mieszać do waszych wewnętrznych rozgrywek, ani nie chcę by mnie za bardzo z wami kojarzono. W sensie, że należę do hmmm, dość ścisłego grona waszej rodziny. Podejrzewam, że wy jako moi bracia i siostra o której wspomniałeś żyjecie znacznie dłużej ode mnie, a przez to macie dużo większe możliwości. Nie chcę pchać palców między drzwi. Ale też nie chcę zrywać z wami kontaktu. Traktujcie mnie bo ja wiem... jak dalekiego kuzyna. Wtedy też inni będą wiedzieli, że mamy ze sobą w miarę dobre stosunki, ale nikt nie będzie mnie odbierał jako kogoś ważnego. Ot jakieś płotki nie będą mnie dręczyć, bo mam z wami związek, a wasi prawdziwi konkurenci uznają mnie za kogoś, kto nie ma większego znaczenia - spróbował wytłumaczyć lepiej o co mu chodziło.
-A jeśli chodzi o moje plany, to na razie zostaję tutaj. Mam zamiar trochę pomęczyć akademię swoją osobą. - wyszczerzył zęby w uśmiechu.
Powrót do góry Go down
 
Polanka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Polanka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: Lasy-
Skocz do: