IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Polanka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Riecon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1936-riecon#41275 http://vampireknight.forumpl.net/t2134-riecon#44469
Zarejestrował/a : 17/07/2015
Liczba postów : 251


PisanieTemat: Re: Polanka   Sob Lut 13, 2016 9:21 pm

Westchnął ciężko słysząc śmiech brata. Jedno wiedział na pewno. Akiro z porównaniu do Riecona nie miał po zahamować w niektórych sytuacjach. W tej też nie umiał, jednak starszy brat nie komentował tego. Akceptował charakter chłopaka, nawet jeśli przez jego śmieć mógł nieco sie urazić, albo i nie. Kto wie co siedzi w głowie starego szlachetnego. Różnili się i to było widać jednak większość pewnie wynikała z tego, w jakim środowisku żyją. Może kiedyś będzie im łatwiej dojść do porozumienia.
-Ja to mam tupet... Doprowadzać brata do płaczu i to młodszego... Co ze mnie za brat - Zaśmiał się patrząc na niego, jak się zajmuje łzami i uspakajaniem samego siebie. Mimo śmiechu jakiego dało się słyszeć, to twarz Riecona była nieskazitelna żadnym gestem rozbawienia, czy też śmiechu. Była ona spokojna, bezstronna. Zaczął powoli i ze spokojem słuchać zachcianki, prośby, chłopaka. Nie przerywał mu, a ze spokojem czekał, aż skończy by móc wyrazić swoją ocenę na jego słowa.
-Akito, jak wolisz. Rozumiem Cię, bo pewnie ciężko przyjąć tobie do świadomości że masz brata, na dodatek, że może być ich więcej. Wedle Twojej prośby nasze stosunki będą podobnymi do tych które są pomiędzy kuzynami, jednak myślę, że z czasem zasłużę na to by zostać nazwanym Bratem z Twoich słów. Będę na to czekał cierpliwie, zwłaszcza widząc że zamiast znienawidzić dzieci Swojej matki, która Cię opuściła, to jednak chcesz z nimi zachować kontakt.-Wyraził swoją opinie na ten temat, mając nadzieje, że chłopak nie miał zamiaru mu przeszkadzać, bo tego nie lubił. Słysząc o akademii uśmiechnął się do brata, lecz nie tak szeroko jak on.
-No Akito, tylko nie rozrabiaj.- Zaśmiał się jak by chcąc go pouczyć, jednak były to tylko słowa wypowiedziane żartobliwym głosem, więc i zapewne nie na poważnie. Zaczął maszerować po polanie wdychając głęboko to świeże powietrze i pozwalając słabemu wiatrowi rozwiewać jego włosy.
-Czas się zbierać, mam jeszcze dożo pracy przed sobą, ale opłacało się przełożyć swoje obowiązki, by móc z tobą porozmawiać. -Uśmiechnął się i sięgnął po swój portfel wyjmując wizytówkę, która dał chłopakowi. Był na niej jego numer.
-Chodź do miasta, chyba że chcesz jeszcze o coś mnie zapytać, ale to możemy po drodze do miasta.- Odparł z zamieram iść w kierunku którym przyszli.

Jeśli Akito nie ma pytań i chce zostać na polanie, to z/t tylko dla Riecona, a jeśli idą razem do z/t x2. Potem się pewnie rozeszli, ewentualne szczegóły proszę na Pw.
Powrót do góry Go down
Jonathan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1435-jonathan-cohen#28665 http://vampireknight.forumpl.net/t1496-jonathan
Zarejestrował/a : 09/06/2014
Liczba postów : 236


PisanieTemat: Re: Polanka   Nie Lut 14, 2016 10:28 pm

Nie oczekiwał, że będzie kolorowo, ale tliła się w nim iskierka nadziei, że łowcy okażą choć trochę litości i wypuszczą go w bardziej cywilizowanym terenie. Nikt nie zadbał o to, żeby mógł wrócić do miasta, nikt nie zapytał się, czy czegoś potrzebuje. Dano mu tabletki, trochę krwi i wywieziono jak niechcianego psa. W głębi ducha cieszył się, że nieznajomy nie wpadł na pomysł przywiązania go do jakiegoś drzewa.
Nie wiedział, ile przesiedział w celi. Po pogodzie mógł wywnioskować, że minęło wiele czasu. Nawet będąc wampirem czuł chłód przenikający materiał ubrań. Wypuścił powietrze, obserwując, jak para wydobywa się z jego ust. Musiał poszukać najbliższej drogi do Akademii. Potarł dłonie o siebie, brnąć naprzód. Przez pewien czas próbował trzymać się ścieżki, ale zniknęła ona za warstwą puszystego śniegu. Wypatrywał jakiś oznak drugiego człowieka/wampira lub zwierzęcia. Mimo wielkich chęci nic nie wskazywało na to, że ktoś znajduje się w pobliżu. Brak światła nie ułatwiał w żaden sposób zadania. Niby lepiej widział niż za swojego ludzkiego życia, ale nadal nie mógłby biegać bez rozwagi w gęstym lesie.
Przystanął, gdy jego oczom ukazały się pierwsze oznaki drugiej osoby. Odciski butów były jeszcze wyraźne, więc jeśli się pośpieszy, może dogoni tego kogoś. Zawahał się przez chwilę, obawiając się, że natrafił na pułapkę tych przeklętych łowców. Kto o tej godzinie wybiera się na spacer? Co jeśli kolejny raz wpakują go do celi? Miał już serdecznie dosyć siedzenia na zimnych kafelkach wśród towarzystwa mysz i szczurów. Z drugiej strony ten ktoś mógł okazać się jedynym wyjściem dla niego. No gorzej to już chyba nie będzie?
Oby los za chwilę nie udowodnił, jak bardzo mogę się mylić.
Zaczął iść niepewnie znalezionymi śladami. Stąpał ostrożnie, nie chcąc niespodziewanie zaplątać się w jakąś linkę i zawisnąć na drzewie do góry nogami. Szybko dostrzegł sylwetkę Akito. Z lekkim niepokojem podszedł bliżej, ale nadal starał się zachować odpowiedni dystans miedzy nimi, gdyby nagle okazało się, że tamten nie miał wcale zamiaru rozmawiać, a co dopiero pomóc.
- Wie pan może którędy do miasta lub Akademii?
Powrót do góry Go down
Akito

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2305-akito#48687
Zarejestrował/a : 14/12/2015
Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: Polanka   Pon Lut 15, 2016 8:44 pm

Akito tylko pokręcił głową.
-Na razie nie mam żadnych - rzucił w kierunku Riecona biorąc od niego kartonik. - jeszcze chwilę tu zostanę. - dodał jeszcze i przez chwilę patrzył na odchodzącego brata. Potem jeszcze spojrzał na niebo i ruszył powolnym krokiem w kierunku akademii.
Szedł nieco zamyślony, ale gdy usłyszał delikatne kroki zwolnił jeszcze trochę dając szansę temu czemuś, albo komuś na zrównanie się z nim. Długo czekać nie musiał aż jego oczom ukazał się chłopak z wyglądu przypominający jego wiek wizualnie przynajmniej.
-Och, o ile się nie mylę i sam się nie zgubiłem to mniej więcej tam- wskazał ręką w kierunku w którym zmierzał właśnie. Chłopak mógł usłyszeć nieco obco brzmiący akcent. W końcu jakby nie było Akito wychowywał się w Wielkiej Brytanii i japoński bądź co bądź był dla niego dość trudnym językiem.
Powrót do góry Go down
Jonathan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1435-jonathan-cohen#28665 http://vampireknight.forumpl.net/t1496-jonathan
Zarejestrował/a : 09/06/2014
Liczba postów : 236


PisanieTemat: Re: Polanka   Pon Lut 22, 2016 10:53 pm

Spojrzał w wskazanym kierunku. Wszystko pięknie i fajnie, ale on właśnie stamtąd przyszedł. Pokręcił głową ledwo zauważalnie. Był trochę zły na siebie, że nie potrafił wyjść z lasu, tylko chodził w kółko, jak ślepa kura. Westchnął zrezygnowany. Nic mu nie dawała wskazówka nieznajomego. Nawet, gdyby znowu obrał tamten kierunek, pewnie znowu przez pomyłkę skręciłby po jakimś czasie i tak do nieskończoności. Przesunął wzrokiem od swoich śladów do wampira. Jedno wyjście było prawie na wyciągnięcie ręki. Poczesał palcami włosy, zastanawiając się nad pomysłem.
- Idziesz może teraz do miasta? Zabrałbym się z tobą - mruknął.
Czarnowłosy mógł mu zawsze odmówić, co wtedy stawiłoby Jonathana w złej sytuacji. Może zlituje się nad młodym, zrezygnuje z samotnego wieczoru i pomoże? Chłopak przybliżył zimne dłonie do ust. Chuchnął w nie, czując, jak ciepłe powietrze przepływa między palcami. Marzył o dostaniu się do pokoju i ciepłej kąpieli, a najlepiej łóżku z miękką pościelą. Noce spędzone w celi Oświaty nie należały do najlepszych w jego życiu. Twarda, brudna podłoga na pewno nie przeszłaby testu do pięciogwiazdkowego hotelu. Do teraz czuł obolałe kości, które czekały na lepsze czasy. Oparł się o drzewo, czekając na reakcję wampira.
Powrót do góry Go down
Joshua

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2116-joshua-cohen#44381 http://vampireknight.forumpl.net/t2121-ignis-joshua-cohen#44400 http://vampireknight.forumpl.net/t2122-ignis-joshua-cohen
Zarejestrował/a : 10/09/2015
Liczba postów : 155


PisanieTemat: Re: Polanka   Sro Lut 24, 2016 8:25 pm

Ja pierniczę, gdzie mnie znowu wywiało?
Joshua zaczął rozglądać się miejscu, gdzie znalazł się... Właściwie jak? Na złość, nie potrafił sobie przypomnieć tego. Jedynie co, to fakt, że zastanawiał się nad słowami Saburou, które usłyszał od niego wcześniej. No co? Przydałoby się, skoro, o ile spełni obietnicę, już niedługo go nawiedzi, by poznać odpowiedź. Tylko cholera wie, co będzie, jeśli sam jasnowłosy odmówi. Może uzbroić się na wszelki wypadek w kołek i srebrny nóż?
Pomimo niezbyt przyjemnych myśli, sam Ignis wyglądał na dość radosnego. Nieśmiałość czy chęć walki zniknęła wraz z pojawieniem się pierwszej osobowości... Która... Cóż, pomimo wszystkiego, nadal była niezdarna. I oczywiście, najlepszym przykładem ukazania tego jest... Upadek przed dwójką wampirów!
Właściwie, jasnowłosy potknął się o jakiś kamień i runął jak długi na śnieg. Przez upadek, puch również trafił na nogi tej dwójki. Chyba. Nie miał okazji tego sprawdzić, bo przez niespodziewany kontakt z ziemią poczuł się oszołomiony.
- Au, au, au, au - wymamrotał w końcu, powoli się podnosząc do pozycji siedzącej i otrzepał, jakby nic takiego się nie stało. Nawet uśmiechnął się po krótkiej chwili!
- Gomen'nasai - powiedział jeszcze przepraszającym tonem głosu. Może nie zachwyciło ich to, że pojawiła się tutaj niezdara? Aaa! Może omawiali plany podbicia świata, a tutaj nagle przeszkodził?! Wszystko jest możliwe! Chociaż i tak nadal nie wiedział, że miał przed sobą wampiry. Siedział więc sobie na ziemi, pozbywając się nadmiaru śniegu z siebie.
Zamrugał oczami, nagle wlepiając wzrok w wampira opierającego się o drzewo. Był prawie pewien, że skądś powinien go znać... Zmrużył nieco ślepia, próbując dopasować go do kogoś, kogo zna. Właściwie... Przychodziła mu jedna osoba na myśl. Tylko, że nie widział jej tak dawno! I ciut różniła się od tej tutaj... Ale co szkodzi zaryzykować?
- Jonathan? - w jego głosie pojawiło się lekkie wahanie, jakby nie wiedział, czy dobrze wyskoczył z tym imieniem. No, ale przy okazji wstał z ziemi, chociaż na chwilę się zachwiał, co zwiastowało, że mógł ponownie upaść.

_________________
Powrót do góry Go down
Akito

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2305-akito#48687
Zarejestrował/a : 14/12/2015
Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: Polanka   Sob Lut 27, 2016 10:53 am

Trzeba przyznać, że Akito nie spodziewał się takiego pytania ze strony nieznajomego. Po prostu nie widzial powodu dla którego musieliby wracać osobno. Zresztą to by było totalnie bez sensu, żeby drugi wampir miałby iść kilkadziesiąt metrów za Akito, bo ten sobie nie życzy towarzystwa.
-Pewnie -wzruszył ramionami jakby dla podkreślenia, że nie ma nic przeciwko niespodziewanemu towarzystwo.
-Pod warunkiem, że dla odmiany jak juz dojdziemy do miasta, to pokażesz mi jak dojść do Akademii. - dodał jeszcze gdy zdał sobie sprawę z tego, że po wyjściu z lasu prawdopodobnie nie będzie wiedział w którym kierunku ma się udać.
Jednak zanim zdołali ruszyć dalej pojawiła się kolejna osoba. Na początku starszy z wampirów chciał pomóc wstać nowoprzybyłemu, ale zanim zdążył zrobić cokolwiek chłopak zdążył wstać na własne nogi.
Po pierwszych słowach jakie padły stało się jasne, że nieznajomi się znają. Normalnie pewnie by sobie poszedł, żeby im nie przeszkadzać, ale mimo wszystko nie chciał potem błądzić po mieście. Teraz tylko odsunął się trochę od nich o czekał w pobliżu przyglądając się im i mimo woli słysząc ich rozmowę.

//wybaczcie, że tak długo. Nadgodziny w pracy mi nie służą, ale jeszcze tydzień i będzie spokojniej
Powrót do góry Go down
Jonathan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1435-jonathan-cohen#28665 http://vampireknight.forumpl.net/t1496-jonathan
Zarejestrował/a : 09/06/2014
Liczba postów : 236


PisanieTemat: Re: Polanka   Sob Mar 05, 2016 6:25 pm

Odetchnął z ulgą. Przytaknął głową w odpowiedzi. Cieszył się, że przynajmniej nie będzie musiał wracać sam, co zajęłoby mu sporo czasu, a i tak pewnie nie odnalazłby właściwej drogi na czas. Akademia? Jasne, jak już dojdzie to miasta, to nie powinien mieć większych problemów z jej znalezieniem.
- Mi pasuje. - odpowiedział. Zaraz jednak uniósł brew w pytającym geście. - Uczysz się tam albo jesteś nauczycielem, hm?
Większość obaw dotycząca nieznajomego odeszła w zapomnienie. No może niezupełnie. Nadal nie wiedział, co o nim sądzić. Co zresztą nie jest dziwne, skoro ich znajomość trwała zaledwie parę minut. Przekonał się już raz, że nawet niepozornie wyglądający ludzie potrafią przysporzyć wiele problemów. Spuścił wzrok na śnieg pod nogami. Pewnie zaproponowałby wampirowi, żeby w końcu ruszyć i nie stać jak na tureckim kazaniu, ale do jego uszów dotarł znany głos. Gwałtownie poderwał głowę do góry, szukając brata. Źrenice rozszerzyły się, gdy zobaczył bliźniaka. Zamarł w chwilowym bezruchu, jakby wątpił w prawdziwość obrazu przed sobą. Odchrząknął, gdy do jego umysłu dotarło wreszcie, że wcale nie oszalał do końca.
- Joshua – wyszeptał cicho, mrużąc oczy. Powinni paść sobie w ramiona, czy to byłoby dziwne? Jonathan nie wiedział, jak się zachować, żeby od razu nie wzbudzić podejrzeń. - Co ty tu robisz? - powiedział już normalnym tonem. - Czemu nikt nie powiadomił mnie, że przyjedziesz? - mruknął, udając rozczarowanie.
Jego stosunki z bratem od dziecka były dobre. Wiadomo, czasami bywało różnie, ale wśród każdego rodzeństwa bywały mniejsze i większe sprzeczki. Nie potrafił cieszyć się z przyjazdu Ignisa. Mimo narastających obaw, na twarzy nie pojawił się żaden grymas, świadczący o niezadowoleniu. Odruchowo przejechał językiem po swoich kłach. Zdawał sobie sprawę z tego, że kontrola nad sobą wychodziła mu kiepsko.
- Skoro jesteś tutaj, to wrócisz ze mną i... - odwrócił się w stronę Akito – jak ty właściwie masz na imię?

Spoko, mnie szkoła też dobija i kopie.
Powrót do góry Go down
Joshua

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2116-joshua-cohen#44381 http://vampireknight.forumpl.net/t2121-ignis-joshua-cohen#44400 http://vampireknight.forumpl.net/t2122-ignis-joshua-cohen
Zarejestrował/a : 10/09/2015
Liczba postów : 155


PisanieTemat: Re: Polanka   Pon Mar 07, 2016 6:59 am

A co na to wszystko Joshua? Słodka nieświadomość! Niestety, ale nie był jakimś super wytrawnym łowcą czy osobą nad wyraz wrażliwą... Przez co zupełnie nie zdawał sobie sprawy, że miał przed sobą wampiry! Nawet jeśli chodziło o brata. Cudowna więź, jaka powinna być pomiędzy bliźniakami jak na razie milczała, nie zwiastując czegoś strasznego dla jasnowłosego. Czy w ogóle ważnego, o czym powinien wiedzieć.
Słysząc swoje imię, dostał tym samym zapewnienie, że miał przed sobą Jonathana, a nie przypadkowego nieznajomego, który by się mógł wkurzyć za to wszystko. Wcześniejsza reakcja chłopaka... Cóż, Ignis teraz był tak nierozgarnięty, że nawet nie zauważył!
- Gubię się - odpowiedział mu po prostu. Dziwne pytania mu zadawał. Podrapał się nieco po głowie, po czym zdmuchnął zabłąkany kosmyk z twarzy. - A ty, co robisz tu? - dodał jeszcze, zaciekawiony. Nie spodziewał się zobaczyć tutaj brata... Naprawdę!
- Tak to jest, jak nie odbierasz telefonu - wyburczał w odpowiedzi, trochę żartując sobie. Spotkanie było zupełnie przypadkowe, ale... Skoro tamten sam zaczął, to Ignis nie zamierzał być mu dłużny. Tylko naprawdę zastanawiało go... Co właściwie bliźniak tutaj robił. A gdy się tak zastanawiał, powoli zauważał, że to naprawdę dość nietypowe... Może samo przeznaczenie ingerowało tutaj?
Zamrugał oczami, słysząc go, po czym westchnął cicho.
- Powrócić...? Okej. Ale właściwie gdzie? - spytał się go, nadal nie mając świadomości, że mógł znajdować się w niebezpieczeństwie. No wiecie. Dwójka wampirów. Może któryś z nich jest głodny, a Joshua był człowiekiem... Słodka krew i takie tam. Ale jak na razie, nie myśląc o niebezpieczeństwach, po prostu czekał na odpowiedź.
- Ah, Joshua jestem - przedstawił się przy okazji nieznajomemu, trochę za szybko, bo wykorzystał swoje prawdziwe imię.

_________________
Powrót do góry Go down
Akito

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2305-akito#48687
Zarejestrował/a : 14/12/2015
Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: Polanka   Sob Mar 19, 2016 11:09 am

-Uczę się- machnął ręką. Oby nigdy nie przyszło mu parać się zawodem nauczyciela. Toż to najgorsza gangrena jaka może być. Fuj, fuj.
Akito z lekkim zainteresowaniem obserwował spotkanie braci. Gdyby światło było lepsze mógł by się nawet pokusić nawet o cyknięcie im fotki. Chociaż... nie znał ich na tyle by wejść z obiektywem w ich prywatne życie, a mimo wszystko nie chciał się stać podobny do tych reporterskich hien. Ot dylematy.
-Akito- podpowiedział wampirowi swoje imię. A przynajmniej to którym aktualnie się posługiwał.
Jeśli chodzi o potencjalny atak ze strony Akito to Joshua mógł być dość spokojny. Może przez to, że Akito urodził się wampirem to lepiej panował nad swoim głodem. Ot nie rzucał się na wszystko jak bestia, co najwyżej był mocno poirytowany tak jak i człowiek który czuje głód. Przez to chłopak też niezbyt mógł sobie wyobrazić po kiego grzyba niektóre wampirze łachudry rzucają się na byle kogo. No dobra, wampirzy głód jest upierdliwy i w ogóle, ale żeby tak jeść byle kogo kto się nawinie pod rękę. To wręcz niehigieniczne, ot.
Słysząc imię nowoprzybyłego kiwnął głową w jego kierunku na znak, że usłyszał.
Powrót do góry Go down
Jonathan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1435-jonathan-cohen#28665 http://vampireknight.forumpl.net/t1496-jonathan
Zarejestrował/a : 09/06/2014
Liczba postów : 236


PisanieTemat: Re: Polanka   Sob Mar 19, 2016 9:00 pm

"Gubię się."
No patrz, ja już się zgubiłem.
- Łowię grzyby - odpowiedział na pytanie brata.
Teraz wydawało się ono wręcz głupie, ale przecież parę sekund temu sam je zadał. No tak, najwyraźniej obaj nie cierpieli nad nadmiar ogłady. To chyba u nich rodzinne, nah. Jonathan sięgnął do swojej kieszeni, kiedy bliźniak wspomniał o telefonie. Nie było dla niego niespodzianką, że nie znalazł komórki. Została ona zabrana przez dziwnego typa i nie miał jeszcze okazji skombinować nowej.
Dziwił się, że Joshua w ogóle nie zaskoczył strój, w którym Jonathan paradował po lesie. Z pewnością nie nadawało się na zimę. Gdzieniegdzie zdążyło już przesiąknąć od śniegu. Choć wcześniej wampir trząsł się nieco z zimna, teraz go nie odczuwał tak dotkliwie.
- Do akademii, chyba nie chcesz tutaj spędzić całej nocy?
No przynajmniej blondynowi to się nie widziało. Nie wiedział dokładnie, co słońce mogłoby z nim zrobić i na pewno nie chciał się o tym przekonać na własnej skórze czy życiu.
- To chodźmy - mruknął.
Ruszył przed siebie, jednak starał się iść za czystokrwistym. Sam nie znał drogi, a już wcześniej zostało ustalone, że tamten zabierze ich do miasta, a John potem pokieruje do szkoły. Nieświadomie zrównał krok z bratem, idąc obok niego. Dłonie schował do kieszeni, wpatrując się w ścieżkę, czasami zerkając na boki.
Niestety Jonathan zaliczał się do tych, którzy nie potrafili potrafili zapanować nad głowę i bynajmniej nie chodziło tutaj, o desperackie rzucanie się na dział mięsny. Właśnie, ile minęło od podania krwi w oświacie? W myślach naliczył gdzieś cztery godziny, ale nie mógł być do końca pewny, nie posiadając zegarka. Kły już od jakiegoś czasu upominały się o nową dostawę, której chłopak nie chciał dostarczyć. Co miał niby zrobić? Powiedzieć "no, hej, ja zaraz wracam, tylko zmniejszę populację wiewiórek w mieście"?
Zaatakuj go.
Co, kogo?
Kątem oka zerknął na Ignisa, czując palący ból w przełyku.
Popierdoliło Cię.
Racja, zaczekaj, aż nie będzie tego drugiego.
Blondyn stłumił w sobie chęć warknięcia na głos. Nie pamiętał, żeby zapraszał do swojej głowy głos, który mówił mu, co ma robić. Nie wiedział dokładnie, czy pojawił się on w czasie zamknięcia w lochach, czy znacznie wcześniej. Z chęcią zastanowiłby się nad tym dłużej, gdyby głód nie domagał się całej jego uwagi. Oczy zmieniły barwę na czerwoną, czego John nawet nie był świadomy.
Powrót do góry Go down
Joshua

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2116-joshua-cohen#44381 http://vampireknight.forumpl.net/t2121-ignis-joshua-cohen#44400 http://vampireknight.forumpl.net/t2122-ignis-joshua-cohen
Zarejestrował/a : 10/09/2015
Liczba postów : 155


PisanieTemat: Re: Polanka   Sob Mar 19, 2016 11:49 pm

Nie ma to jak bardzo logiczna rozmowa pomiędzy dwójką braci. Przynajmniej tak teraz uznał Ignis, gdy usłyszał odpowiedź od brata. Mimo to, zamiast się zdenerwować się czy obrazić, po prostu wyszczerzył się w jego stronę.
- No i jak ci idzie? - nikt nie powiedział, że jasnowłosy należał do normalnych osób. Jak również i spostrzegawczych... Więc, strój jego brata wcale jakoś nie wydawał mu się dziwny, a sam fakt, że go spotkał po tak długi czasie wystarczał, żeby odwrócić jego uwagę od innych detali. - Nie potrzebujesz wędki? - przekrzywił nieco głowę.
Po chwili jednak po prostu wzruszył ramionami i uśmiechnął się do niego.
- W sumie racja. Miło będzie się móc przespać trochę, zanim zaczną się lekcje - zgodził się. Inny powód? Ależ skąd! No chyba, że mógł jakoś rozpoznać, że coś jest nie tak. Jeszcze nie było mu dane.
Skinął lekko głową, jak również i obdarzył uśmiechem drugiego z wampirów, po czym grzecznie poszedł wraz z nimi. Trzymał się bardziej z tyłu, przy okazji wykorzystując nieco nikłe światło gwiazd i księżyca, by móc obserwować okolicę do której trafił przez przypadek. Niestety jednakże, sama polanka nie wzbudziła w nim większego zainteresowania. Miał jednak nadzieję, że napotka się na coś ciekawego później, co pozwoliłoby mu na skupienie uwagi na tym.
Zerkał co jakiś czas na bliźniaka, jednakże póki na niego nie spojrzy w tym samym momencie, gdy Ignis, nie zauważy czerwonych tęczówek. Jeśli jednak by to nastąpiło, zamrugałby parę razy oczami i poczułby pewnego rodzaju niepewność - nagła czerwień u bliźniaka? Nie oznaczało to raczej czegoś dobrego, a jasnowłosy mógłby mieć niecodzienne skojarzenia.
- Właściwie... Gdzie cię wywiało na ten cały czas? - spyta się go międzyczasie, by przerwać też panującą ciszę. Nie wiedział za to, o co pytać Akito. Kompletnie nie miał pomysłu, dlatego też najpierw skupił się na Jonathanie.

_________________
Powrót do góry Go down
Akito

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2305-akito#48687
Zarejestrował/a : 14/12/2015
Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: Polanka   Pon Mar 21, 2016 7:19 pm

Po powitaniach i nieco szybkiej prezentacji padła decyzja by ruszyć dalej w drogę. No i dobrze. Do miasta w sumie nie było jakoś strasznie daleko, ale Akito wolałby mieć chociaż z godzinę zapasu przed świtem. Niby po zetknięciu ze światłem nie zamieni się w popiół na miejscu, ale efekt jest taki jak u człowieka z grypą. Wybitnie złe samopoczucie... na co to komu?
Szedł, prowadząc dwójkę braci, nieco przed nimi, żeby jakoś specjalnie im nie zawadzać w rozmowie. Za to przyuważył specyficzne zachowanie Jonathana. I co jakiś czas na niego zerkał gotów interweniować gdyby miał zamiar rzucić się na człowieka. Może i Akito nie zaliczał się do najsilniejszych wampirów, ale ze świeżynką która została niedawno przemieniona powinien sobie w miarę elegancko poradzić. Mimo wszystko należenie do grona wampirów czystej krwi nieco zobowiązywało, nie?
Powrót do góry Go down
Jonathan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1435-jonathan-cohen#28665 http://vampireknight.forumpl.net/t1496-jonathan
Zarejestrował/a : 09/06/2014
Liczba postów : 236


PisanieTemat: Re: Polanka   Pią Mar 25, 2016 10:13 pm

Czerwień utrzymała się jedynie przez parę sekund. Naturalna barwa tęczówek powróciła na swoje miejsce. Jednak w gardle nadal ściskała go niewidzialna siła. Odchrząknął, próbując rozluźnić uścisk.
- Zgubiłem się, jeśli o to ci chodzi.
Nie wiedział, co powiedzieć. To na pewno nie był dobry moment na zwierzania. Westchnął cicho. Przyśpieszył kroku, wyprzedzając Akito. Chciał jak najszybciej dostać się do Akademii i tam zażyć cholerne tabletki krwi. Mimo przeogromnej chęci ucieknięcia, dostosował tempo, aby towarzysze mogli za nim nadążyć. Nie chciał wdawać się w niepotrzebne rozmowy. Myślami próbował jak najbardziej oddalić się od uczucia głodu. Liczył na to, że dotrą bezpiecznie i Ignis nie dowie się w nieprzyjemny sposób, że jego braciszek jest chodzącym trupem. Na pewno będzie próbował przed nim ten fakt zataić jak najdłużej, ale ile wytrzyma? Znał limit swojej samokontroli, a raczej jej brak. Będąc świeżo przemienionym wampirem nie nauczył się kontrolować pragnienia i teraz odczuwał tego efektu. Co, może ma się zapisać do grupy Anonimowy Krwiopijcy?
Dobry wieczór, jestem Jonathan i nie potrafię panować nad sobą Liczę, że nasze kółko pomyleńców pomoże uporać się z problemem.
Blondyn zignorował głos w swojej głowie, który z niego nieraz szydził albo mu rozkazywał.
W końcu doszli do miasta. Stamtąd droga była już prosta. Jonathan poprowadził ich do szkoły. Tam rozdzielili się już. Chłopak pewnie zainteresowałby się bardziej wampirem, gdyby nie to uciążliwy głód.

z/t + Akito i Ignis
Powrót do góry Go down
Ichirou

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1970-ichirou#41995 http://vampireknight.forumpl.net/t2150-telefon-ichirou#44644 http://vampireknight.forumpl.net/t2062-ichirou
Zarejestrował/a : 31/07/2015
Liczba postów : 182


PisanieTemat: Re: Polanka   Sro Cze 08, 2016 5:39 am

To dość niezwykłe spotkanie w środku miasta skończyło się na tym, że w trójkę udali się w miejsce, gdzie samo stworzenie mogłoby się pożywić. Trafiło się na to, że to było poza miastem, więc teoretycznie nikt nie powinien ich teraz niepokoić. Ale życie potrafiło zaskakiwać i nawet w tym temacie.
- Opowiesz mi dokładnie, skąd właściwie masz takie zwierzę? - spytał się go natomiast wampir, co jakiś czas zerkając na Wierzchowca. Nigdy wcześniej nie widział takiego konia, więc to logiczne, że zastanawiał się nad tym trochę.
I właściwie, czarnowłosy nie mógł za długo z nim pozostawać. No co? Praca jednak wzywała, czy im się to podobało, czy też nie... Chociaż możliwe, że jak ładnie go poprosi, to może zadzwoniłby po wolne? Ale z drugiej strony, przecież sam Cornelius z pewnością już coś miał w planach, a on sam nie zamierzał mu się w coś wcinać czy też psuć.
- Naprawdę... Dość niezwykłe - mruknął jeszcze.
Przeciągnął się lekko. Uznał, że było dość przyjemnie spędzić czas na świeżym powietrzu. Zmiana zapachów z pewnością była bardzo przyjemna, a różnica była bardzo dobrze wyczuwalna.
- Właściwie, kiedy znów masz wolne? - zwrócił się do niego. - Moglibyśmy wtedy się spotkać i dłużej spędzić ze sobą czas - zaproponował mu to. Chociaż, jak on sam zareaguje na tego typu sugestię?
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1062


PisanieTemat: Re: Polanka   Czw Cze 09, 2016 9:12 pm

Nie dziwiło go pytanie jakie zadał mu panter odnoście zwierzaka, bo pewnie też by go to korciło. Mimo to wracając do początku. Kiedy maszerowali w stronę obrzeż miasta, pupil łowcy szedł za nimi, jednak w chwili stąpania po zieleni, wystarczyło że Wyczuła, zobaczyła jedzenie, rzez co niczym perszing wystrzeliła przed nich. Nie zatrzymywał jej, bo po co. Niech się wybiega, naje a będzie zadowolona.
-Na jednej z misji, temperatura ją sprowadziła, no i ją przygarnąłem
Nieco okrojona jego historia, no ale co miał powiedzieć. Miał mówić mu o odwampirzeniu i o całej zadymie? W sumie pamiętał jak kiedyś gadał z kochankiem o tym temacie, ale ten nie siedział ze coś takiego jest możliwe.
-Ichirou jest, przyzwyczajenie się do niego, jak i na odwrót trochę nam zajęło. Nigdy nie miałem takiego zwierzaka, ale polubiliśmy się. Katy też ją lubi. Na początku to była dzika nawet dotknąć się nie dawała, ale teraz już toleruje mą dłoń. Z Twoją pewnie byłby problem.
Odparł bo nie mógł przewidzieć zachowania chowańca, które bez wątpienia było istotą płoszą, co Ichirou mógł zauważyć, kiedy zwierze zbliżało się w uliczce do Corna. Robiło to powoli, ostrożnie, będąc w gotowości, do ewentualnej ucieczki. Nawet zwierze obserwowało uważnie obcego, nie tyce co Pana, ale właśnie obcego, gotowe do niemal natychmiastowej reakcji. Zwierze jednak na obecną chwile, coś wyłapało w krzakach, zjadając, bo w sumie po to tutaj przybyli, jak i po to by pobyć samym, bez obaw że ktoś im przeszkodzi.
-Dla Ciebie, mogę mieć wolne dzisiaj, jutro i po jutrze, za tydzień, nawet teraz i za rok, albo przez rok.
Odparł nie jasno, dając Ichirou do zrozumienia, że dla niego znajdzie niemal zawsze czas. Może nie dużo, ale na tyle by nieco uspokoić swoją tęsknotę za jego osobą. Coraz częściej, brakowało mu towarzystwa wampirka. Nawet jeśli byli np dzień po spotkaniu, to mimo to i tak tęsknił, nie wiedząc kiedy ponownie się spotkają. Oczywiście były jeszcze telefony, ale jak widać Los i tak im sprzyja.
-Dłużej? Nie mam zastrzeżeń. Chętnie bym skorzystał z tej propozycji, no tylko że muszę znać mniej więcej konkrety. Rozumiesz znalezienie opieki dla Katy, na ten czas. Takie organizacyjne sprawy. Ale ostatnio otrzymałem propozycje, by dać ją pod ochronę oświaty. W ramach pracy na pewno by się nią zaopiekowali na jakiś czas. Ustali się to jednak. Ciesze się, że takie coś mi proponujesz. Raduje to mnie.
Odparł nieco wyczerpująco. Nie oszukujmy się, Katy ograniczała życie prywatne swojego brata, który był również dla niej ojcem i matką, lecz mimo to, Cornelius nigdy siostry nie nazwał problemem. Był osobą, która potrafiła zaleście niemal na wszystko sposób, a jeśli chodzi o tak ważną kwestie, to przykładając się do rozwiązania utrudnienia, jest wstanie zabezpieczyć Katy, przed niebezpieczeństwem. Musiał sobie jakoś radzić, wiedząc że już jest i tak lepiej niż dawniej, patrząc że dziecko ma już kolejne lata. Niebawem zacznie dorastać, do tego jest rozważnym dzieckiem, więc brat niebawem będzie mógł ja zostawiać samą w domu, wiedząc że ta np nie otworzy drzwi byle komu.
-Ichirou kochanie...
Mruknął cicho, patrząc na wampirka za którym mu było tęskno.  Musiał się teraz na niego napatrzeć, no bo nie wiadomo kiedy się spotkają. No chyba że... Cornelius okaże się być takim chujem, że wbije do Ichirou wtedy kiedy ten będzie w pracy.
-Nigdy nie pomyślałbym, że oszaleje na punkcie innego mężczyzny, do tego wampira.
burknął jak by do siebie siadając na polanie, nieco wcześniej, przeczesując włosy wampirka. poklepał miejsce koło siebie i jeśli młodszy usiądzie, obejmie go ramieniem, przyciągając do siebie, by poczuć jego chłód, jak i zapach. Bliskość.
-Opowiedz Alvadore, co tam się u Ciebie działo, przez ostatni czas?
Zapytał miękko wypowiadając chłopaka nazwisko o ile było prawdziwe, ale doskonale pamiętał je.
-Nie tęsknisz za rodziną?
Wypalił nagle, doskonale pamiętając jak Ichirou przyznał się iż ma rodzinę, ale nie utrzymuje z nią kontaktu. Skoro byli tak blisko, to może warto się nieco więcej podowiadywać, bo sypialnie ze sobą t nie wszystko.

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.

Powrót do góry Go down
Los
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

Zarejestrował/a : 02/12/2012
Liczba postów : 36


PisanieTemat: Re: Polanka   Pią Cze 10, 2016 1:36 pm

Mały, dokładnie czteroosobowy oddział łowiecki patrolował las w poszukiwaniu agresywnych oznak życia. Wampirów, uznających się jako władców i panów wszechświata, a także dzikich i nieokiełznanych zwierząt, mogących zagrozić miejscowej ludności. Poruszali się bezszelestnie i jak to oddział specjalny, każdy z mężczyzn odziany był w specjalnie maskujące ubrania. Dwóch snajperów, jeden medyk o zamiłowaniach infiltratorskich i typowy szturmowiec.
Nawet wampirze zmysły nie były w stanie na czas wyczuć zagrożenia. Oddaleni snajperzy mierzyli wprost do Ichirou, ale żaden z nich nie oddał strzału bez wcześniejszego rozkazu.
- Łowco, odsuń się od tego wampira. – Zarówno Cornelius jak i Ichirou usłyszeli donośny głos szturmowca. Dźwięk kajdanek łowieckich świadczył o fakcie, że wampir został uznany za zagrożenie i należy go schwytać. Nie wiadomo czy i jak dużo usłyszał patrol. Czy Cornelius przyzna się do ukochanego? A Ichirou… ile jest w stanie zrobić, by zachować swoją wolność.


Kolejność: Ichi - Cornelius (nie przeszkadzajcie sobie w początkowych odpowiedziach, los jednak uprzejmie prosi o wzięcie pod uwagę nowej sytuacji)

Słyszycie skąd dobiega głos szturmowca, lecz go nie widzicie ze względu na strój maskujący. Może to też kwestia magii? Pozostałych łowców również nie jesteście w stanie zlokalizować, toteż nieznana jest ich liczba.
Powrót do góry Go down
Ichirou

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1970-ichirou#41995 http://vampireknight.forumpl.net/t2150-telefon-ichirou#44644 http://vampireknight.forumpl.net/t2062-ichirou
Zarejestrował/a : 31/07/2015
Liczba postów : 182


PisanieTemat: Re: Polanka   Pią Cze 10, 2016 7:15 pm

Uniósł lekko brwi, słysząc wyjaśnienie dotyczące faktu, skąd posiadał te zwierzę. Nie dopytywał się już szczegóły misji, wiedząc, że i tak nic nie dowiedziałby się na ten temat. W końcu, samego łowcę mogło coś trzymać w stylu tajemnicy i milczenia. Na dodatek, nie był pewny, czy akurat to by go tak ciekawiło, mimo że poprosił o wyjaśnienie... Mówiło się trudno i żyło się dalej. I właściwie, to miał ochotę dotknąć to stworzenie, tylko...
- Rozumiem... - mruknął. Z tego zaś wnioskował, że to bardzo płochliwe stworzenie, więc mogło mu się dostać trochę, gdyby ośmielił się zaspokoić własną ciekawość. Więc póki co, mógł sobie grzecznie pomarzyć o tym.
Przekrzywił nieco głowę, zastanawiając się nad jego słowami, gdy już skończył swój monolog. Musiał mu w duchu przyznać, że miał rację. Pamiętał jeszcze o jego siostrze i o tym, że to on się nią zajmował teraz.
- Spokojnie. Możemy po prostu ustalić dzień, w którym będzie ci dobrze, by spotkać się trochę dłużej - zaproponował natomiast.
Przeciągnął się lekko. Nie chciał mu zbytnio komplikować życia, ponieważ miałby jakieś zachcianki wobec samego mężczyzny. Potrafił poczekać i być cierpliwym, dlatego też nie naciskał na niego, by ten nie musiał wybierać pomiędzy jedną, a drugą osobą.
Uśmiechnął się nieco nieśmiało do niego.
- Nie tylko ty masz takie zdanie na ten temat - wymamrotał. Sam również nie spodziewał się, że dopadnie go takie uczucie i to w dodatku wobec takiej osoby jaką był Cornelius. Usiadł również obok niego, czując jego bliskość. Przyjemne uczucie.
- Nic ciekawego - żachnął w odpowiedzi. - Nie spędzałem jakoś ciekawie czasu. Jak mówiłem, głównie czas zajmuje mi praca i nowe projekty.
Nie spodziewał się usłyszeć swojego nazwiska. To było ciut zaskakujące. Ale to co nadeszło po tym...
- Za rodzicami niespecjalnie - odpowiedział mu. - A brata... Spotkałem jakiś czas temu - to spotkanie sprawiło, że poczuł się o wiele lepiej. Kochany braciszek... W końcu go ujrzał i upewnił się, że żyje... Eh.
Dobra, nie ma czasu, by się rozklejać, ponieważ najwyraźniej pojawiły się jakieś problemy. Wampir jeszcze nie miał pojęcia co się działo, ale dźwięk głosu należący do nieznajomej osoby mocno go zaniepokoił. Na dodatek ten rozkaz... Z kim mogli mieć do czynienia teraz? Ichirou próbował przeanalizować to, ale... Cóż, nie umiał dostrzec nic dobrego. Szykują się kłopoty.
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1062


PisanieTemat: Re: Polanka   Sob Cze 11, 2016 7:28 pm

Cornelius miał wiele do ukrycia, ale Ichirou powoli go poznawał, jak i jego tajemnice. Zapewnię dowie się jeszcze więcej, ale do tego trzeba czasu. Wszystkiego an raz mu na pewno nie powie, bo gdyby tak robił, to szybko by się sobą znudzili, a tak mają tematy do rozmów, które są w jakiś sposób ciekawe. Zwierzaków na ziemi jest mnóstwo, jednak stworzenie które było niedaleko ich, było dziwnym, niespotykanym. Miało wiele tajemnic, których Ichirou pewnie szybko nie pozna, chyba że będzie stanowił zagrożenie dla wierzchowca, wtedy pozna co to znaczy wojować z ogniem!
-Ichirou z tobą chciałbym się widywać codziennie. A byłbym w niebie, gdybyś mógł u mnie zamieszkać. Wydawałbym Cię codziennie, przez co z uśmiechem bym witał dzień i chętniej bym wracał do domu, do Ciebie i do Katy.
Cieszył się iż wampirek nie kazał mu wybierać, jednak chętnie by chciał mieć go przy sobie. Widok swojego ukochanego z rana, jak śpi ku jego boku, krzepił by go. Kochał chłopaka, nawet jeśli niezbyt zawsze to okazywał, to tak było. Ichirou w sytuacji zagrożenie mógł śmiało liczyć na łowcy pomoc, że nie zostanie sam na lodzie. Chciał go chronić i wspierać w jego życiu, być tą osobą, która motywuje go do działać, zmian na lepsze. Chciał by był szczęśliwy z nim. Nie osobno. Ciężko było zrozumieć, jak po takich strasznych wydarzeniach, można zakochać się w kacie, jak i w ofierze, ale Cornelius i Ichirou nie mieli z tym problemu i nie żałowali. Kiedy razem usiedli, łowca położył dłoń na ramieniu wampirka, obejmując, by przyciągnąć do siebie.
-Za dużo pracujesz... Zajmę się chyba tym byś miał więcej relaksu, a jak nie to nie chcesz wiedzieć w jaki sposób odgonię się od pracy...
Mruknął mu do ucha, muskając ustami jego płatek ucha. Pracowita pszczółka... Słysząc że ma brata uniósł brew. Nie mówił mu, kłamczuch...
-Masz braciszka, dlaczego ja o tym nie wiem? Ale to dobrze, ze chociaż kogoś masz. Lepiej być z kimś niż samemu.
Chodź początkowa cześć wypowiedzi była nieco chłodnym tonem, to przy ostatniej części, głos złagodniał. Nie był zły, gdyby pewnie nie to, ze kocha swojego wampirka. Ukrył to, ale teraz się przyznał. Może kiedyś spotka jego brata. Oby tylko się nie pożarli.
Kto ma czelność im przeszkadzać?
Słysząc głos, zerknął w jego kierunku i zmrużył oczy niebezpiecznie. Nienawidził jak ktoś mu przeszkadzał, dlatego jego poziom niezadowolenia szybko wzrósł, zamieniając się w wkurw.
Łowco?
Czyli ktoś z oświaty, ktoś kto musiał go znać i widzieć w niej. Do tego ten rozkaz... Każdy kto znał go w oświacie wiedział, ze łowca nienawidzi narzucanej woli. Może współpracować, ale co innego akcja, a co innego wpierdalanie się w życie prywatne. Złapał za mocniej Ichirou, którego przyciągnął bliżej, ba nawet wciągnął pod swoje nogi, po czym okryje swoim długim płaszczem. Ostatecznie, wampir wyląduje przed łowcą, pomiędzy jego nogami, które były nieco podkulone, do tego zakryte razem z wampirem. Strzelanie, mogło by się skończyć postrzałem łowcy.
-Wampir jest mój, a Ty kurwa masz czelność mi się wpierdalać w akcje... Jeszcze mi rozkazujesz... Nie kurwa... Tak nie będzie... Już Cię tu nie ma. Nie zmuszaj mnie bym Ci kurwa wytłumaczył to ręcznie, bo Cię szlag jasny trafi...
Co on kurwa z choinki się zerwał. Nawet jeśli Ichirou nie byłby jego partnerem, to łowca i tak by się wkurwił, nie tak mocno, ale jednak. Co to kurwa za zdradzanie jego profesji... NIE... Tak kurwa nie będzie...
-Kotku, przygotuj się na ewentualny atak.
Szepnął mu cicho do ucha, ale Ichirou mógł niemal wyczuć iż poziom wkurwienia łowcy wzrasta coraz bardziej, a jak dobrze wie, ze wkurwiony Cornelius, to potworny Cornelius. Okrywając nadal wampirka, spoglądał w stronę skąd dobiegał głos, próbując zlokalizować właściciela.

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.

Powrót do góry Go down
Los
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

Zarejestrował/a : 02/12/2012
Liczba postów : 36


PisanieTemat: Re: Polanka   Sob Cze 11, 2016 8:09 pm

Mało który łowca nie znał Corneliusa. Czy mężczyzna nie stawiał się przypadkiem na każdym zebraniu? Na akcjach? Czy nie stawał u boku dowódcy, żeby ktoś jeszcze miał powody by go nie rozpoznać? Oddział miał proste zadanie. Znaleźć, schwytać lub unicestwić.
- Patrolujemy teren na rozkaz dowódcy. Ty również jemu podlegasz, łowco – zimny głos był odpowiedzią na wcześniejszą irytację Corneliusa. Łowcy tutaj pracowali, a białowłosy? Najwyraźniej przyszedł na leśną schadzkę, tylko gdzie jego Świtezianka?
- Nie chcemy by komuś stała się krzywda. Odsuń się od wampira. Zabieramy go do Oświaty – Cornelius usłyszał kolejne polecenie od tej samej osoby, co oznaczało, że przemawia sam przywódca rajdu.
- Czarny, leć do Oświaty i złóż raport. Może przydać się wsparcie. Nie wykluczam, że łowca jest pod wpływem wampirzej mocy – mężczyzna skierował głos do kogoś nieopodal, z czego odpowiedź stanowiła tylko krótkie przytaknięcie. Czarny przyjął do wiadomości nowe rozkazy i pobiegł by złożyć odpowiednie meldunki dowódcy.
- Nie bądź nierozważny, łowco. Liczę do 3, a potem otwieramy ogień paraliżujący. Będziesz się tłumaczył szefowi z niesubordynacji. 1...2...


Kolejność dowolna.
Powrót do góry Go down
Ichirou

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1970-ichirou#41995 http://vampireknight.forumpl.net/t2150-telefon-ichirou#44644 http://vampireknight.forumpl.net/t2062-ichirou
Zarejestrował/a : 31/07/2015
Liczba postów : 182


PisanieTemat: Re: Polanka   Sob Cze 11, 2016 9:20 pm

Zaśmiał się cicho na słowa mężczyzny.
- Może kiedyś? - zaproponował mu wampirek. Mogliby razem kiedyś zamieszkać, nie przeszkadzałoby mu to. Tylko, że brał pod uwagę fakt, czy Cornelius miałby taką możliwość, by sobie pozwolić na to. Nie chodziło jedynie o pieniądze... Ale powinien wiedzieć co dokładnie on miał teraz na myśli. Naprawdę, nie chciał mu przecież sprawiać kłopotów, prawda? Chociaż... Będzie myślał nad tą możliwością.
Parsknął cicho.
- Oj tam... Nie trzeba mi wiele relaksu, naprawdę - starał się go namówić jakoś do tego, że wcale nie jest tak źle... Chociaż ciężko było zaprzeczyć z tym. Nie spędzali za sobą dużo czasu, a każda ich spędzona chwila przecież była cenna.
A na wieść o braciszku... Ciut się zmieszał, nie odzywając się już na ten temat. Racja, nie mówił mu o swoim bracie, ale chyba już nie było istotne... Oby nie. Naprawdę, nie było potrzebnego teraz tutaj konfliktu!
A co do aktualnego problemu... Gdyby mógł, zbladłby z tego wszystkiego. W umyśle starał się dobrze przeanalizować sytuację i podjąć dobrą decyzję... Zwłaszcza, gdy czuł tą bliskość łowcy i jego zdenerwowanie. Cholera. Co się dzieje? Dlaczego łowcy na nas naskakują? Przecież nic złego nie robiłem... Zajmują się wyłapywaniem wampirów? Ah... Dobrze słyszał ich słowa, ale z drugiej strony, nigdzie ich nie widział. Mógł ich jedynie zlokalizować po zapachu... Prawda? Ale co by mu to teraz dało?
Niepokoi mnie to. Bardzo. Źle się czuję. Ale nie... Skup się. Cholera, nie mam jak walczyć. Nie tylko jestem w tym beznadziejny, ale również po prostu okoliczności mi nie pomagają. Pewnie, jeśli spróbuję czegokolwiek, zabiją mnie na miejscu. Cholera, boję się. Kompletnie się boję. I też nie chcę mu sprawiać problemów...
Tak właściwie, to dla czarnowłosego było po prostu za dużo. On nie miał mocnych nerwów, a jeśli dochodziło do sytuacji, gdzie było zagrożone jego życie... W końcu, złapanie przez innych łowców kojarzyło mu się jedynie z jednym, że zginie prędzej czy później. Dlatego też mógł zrobić tylko jedno... I to właśnie się stało - Ichirou stracił przytomność z tego wszystkiego!
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1062


PisanieTemat: Re: Polanka   Sob Cze 11, 2016 9:36 pm

Czyżby nadszedł dzień w którym będzie musiał się przyznać do swojego wampirka? Czy to już czas? Corneliusowi się z tym nie spieszyło, jednak nie zamierzał się wyprzeć Ichirou w starciu ostatecznym. Wampirek był jego, pod każdym znaczeniem tego słowa, nie zamierzał go oddać.
-Do dupy go zabieracie... Nie ma opcji, bym wam go oddał. Chłopak jest mój...
Odparł niezadowolony iż jest ich więcej, dlatego też sięgnął po swoją broń wyłaniając ją spod płaszcza. Ichirou mógł ją doskonale zobaczyć. Mimo to nie skierował jej na wampira, ba!
-Nie strzelaj.
Odparł stanowczo, ale z pełnym spokojem. Nie widziało mu się, by dostać takim rodzajem broni. Do tego rozkaz jaki został wydany... Żałosne. Nawet uniósł rękę, jak by chcąc pokazać gest poddania.
-Wstań.
Odparł do Ichirou, chcą powoli wstać z nim, mając go nadal blisko. Okrył go swoim ciałem, patrząc w stronę nieznajomego. Myślał tez jednocześnie, co by tutaj teraz zrobić.
-Po co się wpierdalacie. Macie patrolować, tak? Ale czy coś tu się dzieje? Co wam zaś odpierdala... A... I nie wtrącaj mi tutaj się z dowódcą, bo wiem jaki jest. Nie nakazuje ataku, bez powodu. Jeśli ktoś tu łamie rozkazy to tylko i wyłącznie wy. A co do rozmowy z szefem, to nie ma sprawy...
Odparł bo zbyt dobrze znał Vlada i wiedział że jest on pokojowo nastawiony, dlatego zachowanie łowców, było mu sprzeczne z rozkazem dowódcy.
-Ichirou, co by się nie działo, mając okazje opuść teren, mi nic nie będzie. Użyj słuchu i szybkości. Przede wszystkim nie daj się złapać.
Odparł cicho do wampira, z chłodem, nie chcąc go ciągnąć do oświaty. Nie chciał by miał kolejne złe wspomnienia. Nie wiedząc ile jest łowców, chciał się pozbyć Ichirou stad, dlatego dał mu broń, a jeśli wykorzysta szybkość wampira, to mu się uda. O Corneliusa nie musiał się martwić, bowiem ten wiedział, że nic mu nie zrobią. Co... Z oświaty go wydalą? Nie bądźcie śmieszni... Mimo to patrzył uważnie w kierunku nieznajomych, by móc ewentualnie zatrzymać to czym mieli dostać. Pociski paraliżujące. Jeśli są mniejszymi, to będzie problem, ale ze strzałkami nie będzie większego problemu.
Ups... Pojawił się jednak i tak o wiele poważniejszy problem... A mianowicie Ichirou i jego słabość. Cornelius nim się zorientował, to nawet niezależnie od tego czy stali czy siedzieli, to poczuł jak wampirek mu się osuwa w rękach. Odebrał mu broń, chowając po chwili, by złapać Ichirou, pod pachami, po czym kucnie nim układając go na udzie.
-Musiałeś właśnie teraz?
Zapytał jak by z wyrzutem, tracąc zainteresowanie łowcom który coś tam pieprzył o strzelaniu. Nawet odliczał. Teraz dalej miał wyjebane na nich, pochylając się nad wampirem. Skoro ten stracił przytomność, to nie było już możliwości, by Cornelius był pod wpływem mocy. No ale mniejsza. Weźmie chłopaka na swoje ręce, jak pannę młodą.
-Chodźmy do oświaty zatem, skoro i tak tam chcecie iść. Ale... Nie ważcie się zabierać mi wampira. W tym stanie, jak i w mej obecności, jest nie skuteczny. Prowadź.
Westchnął niezadowolony, podrzucając chłopaka. Skoro i tak mieli iść do oświaty, to lepiej by na spokojnie, chodź spokój Corna się skończy jak jednak zechcą go postrzelić, co dobrym rozwiązaniem oczywiście nie będzie.
Co do pupila Corna ten trzymał te w bezpiecznej odległości.

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.

Powrót do góry Go down
Los
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

Zarejestrował/a : 02/12/2012
Liczba postów : 36


PisanieTemat: Re: Polanka   Nie Cze 12, 2016 11:05 am

- Uważaj na słowa, łowco. Wszystko co mówisz jest nagrywane, a taśmy zostaną przekazane dla dowódcy jeśli nie powściągniesz swojego języka – patrol powoli tracił cierpliwość co do zachowania Corneliusa. Zwykły prosty wypad do lasu zmienił się w  małą słowną batalię z członkiem oświaty. I w imię czego? Dla wampira?
- Jak na razie bardziej to przypomina schadzkę niż akcję, wybacz ale rozkaz rozkazem – stwierdził szorstko nie tracąc pewności siebie. Łowcy mieli przewagę liczebną, a już zwłaszcza gdy wampir stracił przytomność.
- Odpuść, mamy medyka. Pomożemy Twojemu wampirowi jeśli nie będziesz stawiał oporu. W lesie są snajperzy, jeśli będziesz kombinował otworzymy ogień – patrol chyba nie do końca uwierzył w kapitulację Corneliusa. No cóż. Środki bezpieczeństwa przede wszystkim. W chwili gdy Cornelius się poddał, dowodzący gwizdnął, by z lasu wyszło kolejnych trzech zamaskowanych łowców. Pomogli oni przenieść białowłosemu wampira do Oświaty, gdzie Cornelius i Ichirou mieli oczekiwać na dowódcę.

Cornelius, Ichirou zt do Sali przesłuchań.
To tam zaczynacie swoje posty, rola losowego patrolu łowców się kończy i zaczyna oczekiwanie na dowódcę.
Zarówno Ichirou jak i Cornelius zostali posadzeni na krzesłach przy stole przesłuchań. Wampirowi nałożono dla bezpieczeństwa kajdanki antywampirze.
Powrót do góry Go down
Vito

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2307-vito-nessuno#48695 http://vampireknight.forumpl.net/t2308-vito-nessuno#48702 http://vampireknight.forumpl.net/t2343-vito
Zarejestrował/a : 14/12/2015
Liczba postów : 94


PisanieTemat: Re: Polanka   Sro Maj 10, 2017 7:58 pm

Niedługo potem Vito uznał, że oddalili się wystarczająco, by mógł się zatrzymać i potem postawić na ziemię dziewczynę. Przeciągnął się nieco, jednocześnie starając się ogarnąć przynajmniej na tyle, by móc zapoznać się z okolicą... I mieć na nią oko. Po prostu chciał ją ochronić, a przynajmniej powstrzymać od pakowania się w kłopoty.
- Wybacz, ale nie chciałem mieszać się w tamtą sprawę - powiedział do niej natomiast jasnowłosy, po czym przejechał palcami po włosach, patrząc na nią już bardziej uważniej. - No i wracając do poprzedniej kwestii... Nie całowałem jej. Przysięgam ci - cóż, nie kłamał, ale czy właściwie tamta zechce mu uwierzyć? - Pomagałem jej, ponieważ była ranna.
Niebieskie oczy były skupione na niej.
- Co ważniejsze, powiedz mi, co się stało. Kto cię zaatakował? Gdzie? Czemu mnie nie powiadomiłaś? - wampir wyraźnie martwił się o nią samą. Wiadomość, którą podała mu wcześniej, sprawiła, że w jego duszy pojawiła się niepewność. Była na tyle ranna, że nie mogła tego zrobić? Czy chodzi o coś innego? - cóż, mógł się zastanawiać, bo co mu więcej pozostawało?
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 2729


PisanieTemat: Re: Polanka   Czw Maj 11, 2017 9:12 pm

Przez ostatnie dni tyle się wydarzyło, co niezbyt dobrze wpłynęło na umysł młodszego z rodzeństwa. Więcej był poza domem, niż w nim! Co było zbyt dziwne dla osoby uwielbiającej rodzinne oraz bezpieczne ognisko domowe. Mało tego. Fabio pił jak zawodowy Gieniu z pod Żabki!
Dlatego gdy wracał do domu, w stanie po kilku głębszych, jakoś nie zdołał trafić na odpowiednią ścieżkę.
Może dlatego, że woń w powietrzu zwiastowała obecność jego starszego brata? I... I jakaś ludzka dziewczyna?! Musi to sprawdzić!
Przechodził przez polankę, starając się utrzymać w miarę równy krok. Czasem się zachwiał, czasem potknął się o własną nogę ale o dziwo nie wylądował twarzą w polu... To zbyt przyjemne by nie było.
- Viitooo! - do uszu zapewne kłócącej się pary dotrze ten czysty głosik! Nic, a nic nie przypominający męskiego. Fabio w całej okazałości nie przypominał płeć silniejszą - co było nazbyt dziwne nazywać tak Włocha - więc dla Estelle może być to niezły szok, że znalazł się ktoś urodziwszy!
Do jasnowłosego niezbyt blisko podejdzie wampirek. Włosy w niemałym nieładzie, sukienka odrobinę podwinięta, lecz nie na tyle by odkrywać to i owo, więc nikt nic się nie dopatrzy. Poza tym co tam Fabio ma? Frytkę?
- Przytul mnieee... - załkał, marszcząc nosek. Wyciągnie wreszcie łapki w stronę brata, chcąc by ten go złapał i koniecznie pocieszył. Jeśli tak się stanie, Vito wyczuje nutkę arbuzowych perfum! Właściwie cały strój wampirka był dość oryginalny - arbuzowa kreacja! - Zostaaaw mojego Vito, wstrętna fllądlro! - warkot? Szczek? Ciężko określić skoro też i język się plątał. Fabio czknął, schowawszy buźkę w tors brata. Dodam też, że jeśli Esti zechce cokolwiek wyłapać, to nawet jabłka Adama nie znajdzie!

Służba nie drużba, czas nagli. Wampirek otrzymał dawkę wibracji - lepiej nie myśleć gdzie miał schowany telefon - więc musiał wiadomość odczytać. Pomoc rannemu? Zamyślił się i schował małe ustrojstwo z powrotem do tajemnej kieszonki - A jednak muszę iść... Bywaj, Vito! A z Tobą to jeszcze się spotkam! - burknął, po czym skierował się w swoją stronę. Na szczęście aż tak daleko nie miał~

z/t

_________________

x18x
Theme Fabio


Powrót do góry Go down
Estelle
Estelle
Estelle
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t838-estelle-namikaze
Zarejestrował/a : 12/12/2012
Liczba postów : 322


PisanieTemat: Re: Polanka   Wto Maj 16, 2017 3:22 pm

Estelle stała wpatrzona w dwa wampiry, między którymi zaczęło się robić spięcie. Hę? Więc są z tej samej rodziny i tak nie ładnie się do siebie odzywają? Estelle nie wyobrażała sobie kłócić się z Azelem, albo resztą rodziny. Ale doceniasz to co masz dopiero, jak to stracisz. Albo gdy odzyskasz po latach, jak różowowłosa.
Dała się odciągnąć Vito nim Testament zwróciłby na nich większą uwagę, niż na samym początku. Nie odeszli zbyt daleko, ale tutaj mogli być bezpieczni. Czując jak stawia ją na ziemie, również się przeciągnęła bo pozycja worka treningowego nie była wygodna!
- Niech będzie - odpowiedziała ponuro, krzyżując ręce pod biustem. Czekała co ma na swoje usprawiedliwienie!
Nie całowałem jej. Z odległości dziewczyny wyglądało to inaczej! Ale może wcale nie działo się to, co podpowiadał jej umysł? Stała wystarczająco daleko, aby mieć przewidzenia ale wystarczająco blisko aby widzieć, czy ten faktycznie ją leczył czy nie. Westchnęła nie wiedząc co robić, ani czy mu wierzyć czy nie. Była w kropce!
- Nie wyglądała na ranną. Szybko wstała na nogi - wydusiła po chwili ciszy, patrząc w dal. Dalej była wściekła, ale trochę się uspokoiła. Do diaska, miała już dwadzieścia dwa lata, pora zachowywać się dorośle. Ale tak to bywa z babami. Kiedy są zazdrosne, zaczynają zachowywać się jak wariatki. Krzyczeć, kręcić w tą i z powrotem. Bóg jeden wie, co im chodzi po łbie!
- Właściwie to były burmistrz zaatakował mojego przyjaciela, a ja chciałam mu pomóc - na wspomnienie akcji w barze zadrżała. Nie ze strachu o siebie, tylko o Raito. Nie odbierał jej telefonów, ani nie dawał znaków życia. Może zamknęli go u czubków? Jego obrażenia mogły okazać się na tyle poważne że zmarł? Przyłożyła dłonie do klatki piersiowej czując, że traci oddech i kontrolę nad własnym ciałem.
Nagle pojawiła się chuda istota wołająca blondyna. Esti wróciła do rzeczywistości, przenosząc wzrok na Fabio. Nie znała gościa. I oczywiście nie miała pojęcia, że to mężczyzna! Przyglądała się fioletowowłosemu z niedowierzeniem. Kolejna laska lepiąca się do Vito? To już było mega podejrzane! Jeszcze nie wyszli nawet z lasu. To jego tajne miejsce schadzek czy co?!
Nawet nie zdążyła nic powiedzieć, a Fabianna wyzwała ją o flądr! Patrzyła to na nowego gościa, to na swojego chłopaka. O ile chciała mu uwierzyć i wybaczyć, tego nie mógł racjonalnie wyjaśnić. Jakaś nowa kobieta nazwała go "moim Vitem" i ewidentnie chciała się do niego przytulić.
- Nie mam już siły na kłótnie. To koniec Vito - rzuciła oddalając się od nich, nawet nie zwracając uwagi na to co mówią. Ba, nawet nie ogarnęła że Fabio jak szybko przyszedł, tak równie szybko się zmył! Ona już szła w stronę przystanku autobusowego, a do oczu cisnęły jej się łzy.

_________________
To all the things I've lost on you
Tell me are they lost on you?
Just that you could cut me loose
After everything I've lost on you?
Is that lost on you?
Powrót do góry Go down
 
Polanka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Polanka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: Lasy-
Skocz do: