IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Stara oranżeria

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1650


PisanieTemat: Stara oranżeria   Nie Lip 16, 2017 8:40 pm


Event: Odwampirzanie
MG: Esmeralda ~
Poziom: Trudny-B.Trudny*






Stara, zaniedbana i z każdym rokiem coraz bardziej pochłonięta przez naturę. Oranżeria znajduje się gdzieś w sercu lasu, w miejscu dawniej zamieszkałym przez ludzi podejrzewanych o czary. Ród dawno wymarł, a drewnianą chatę zniszczyła burza, co według przesądnych ludzi jest jedynie karą za herezję i odprawiane ceremoniały. Cała oranżeria jest wykonana ze zwykłego metalu i wtopionych w niego stopów czystego srebra. Szyby już dawno pokruszyły się i przez dłuższy czas okna straszyły ziejącą pustką.   Obecnie wszystko porosło mchem i dzikimi, często pnącymi się roślinami. Ścieżka jest całkowicie zatarta, a rosnące wszędzie pokrzywy zniechęcały wszelkich śmiałków do dalszych wycieczek.
Z myślą o zaplanowanym rytuale, miejsce zostało poddane specjalnym przygotowaniom. Pokrzywy częściowo wykarczowano, podobnie jak zresztą chwasty i mech znajdujące się zewnątrz. Na kamiennej podłodze trudno poszukiwać choćby pyłku czy gruzu, gdyż wszystko co niepotrzebne zostało uprzątnięte. Tuż obok wejścia znajduje się stolik, a na nim wszystko co będzie potrzebne do odprawienia rytuału. Metr od każdej ze ścian ustawiono misy wypełnione wodą, w których to umieszczono okrągłe świece oświetlające całe pomieszczenie. Jest godzina 16, a zatem czas aktywności wampirów jeszcze się nie zaczął.

Do udziału w odwampirzaniu uprawnieni są wszyscy łowcy o statusie wyższym niż kadet. Każdy z obecnych może przywdziać dowolny strój, lecz należy pamiętać o odpowiednim zabezpieczeniu swojej tożsamości.
W pomieszczeniu znajduje się tylko Esmeralda i tak jak poprzednio ma na sobie białą zwiewną sukienkę.




Drodzy gracze,

Do momentu pojawienia się „kompletu” dozwolone jest tzw „luźne pisanie”, które zakończymy wraz z pojawieniem się wszystkich chętnych. Każdy gracz otrzyma wówczas wytyczne do których powinien się zastosować.
Wydarzenie ma charakter pozafabularny, lecz proszę pamiętać, że konsekwencje odwampirzania mogą pojawić się również na pełnoprawnej fabule.
Wymagam kreatywności, zaangażowania i punktualności. Niedostosowanie się do wymagań czy jak to woli olewanie sprawy spotka się z przykrymi konsekwencjami.
Im lepiej wam pójdzie, tym lepsze czeka wynagrodzenie.

Proszę każdego o opisanie pełnego stroju i ekwipunku od myślników pod postem. Najlepiej w spoilerze.


*Dopuszczam okaleczenie, a nawet śmierć za głupotę. Nie przyjmuję żadnych zgód na śmierć i innych pierdoletów.

_________________
Powrót do góry Go down
Serafiel
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1954-serafiel-tsuda#41612 http://vampireknight.forumpl.net/t1957-serafiel#41704 http://vampireknight.forumpl.net/t2262-serafiel-tsuda http://vampireknight.forumpl.net/t2075-serafiel
Zarejestrował/a : 24/07/2015
Liczba postów : 161


PisanieTemat: Re: Stara oranżeria   Pon Lip 17, 2017 12:17 am

Koniec końców, pewien rudowłosy osobnik, pomimo własnych, wewnętrznych obietnic i zakazów, jednak sie tu ponownie pojawił... I jakoś nie wyglądał na zachwyconego. Gdyby nie maska, jedyna tutaj obecna osoba dojrzałaby niezadowolenie wymieszane z znużeniem na jego twarzy. Cóż. Ciężko jednak zobaczyć, by on chodził w jakimś lepszym nastroju.
- Dzień dobry - odezwał się cicho, poprawiajac zarazem kaptur, naciągając go bardziej na oczy, i spoglądając z ukosa na rudowłosą kobietę.
Nadal nie wiem, dlaczego ponownie tu jestem.
Nie bardzo palał na myśl o ponownym rytuale... I nie bardzo tęsknił za demonem, który mieszał w głowie, próbował odciągnąć go od runy czy powodował ból. Albo wykorzystywał jego słabości.
To zdecydowanie nie był szczyt marzeń. Przynajmniej tyle dobrze, że nie zdecydował się go opętać. Czy coś w tym stylu.
Z drugiej strony, skoro tu jestem, to pomogę.
Pomarańczowe oczy zapoznały się międzyczasie z okolicą, jak i z rozmieszczeniem czy wyglądem samego pomieszczenia. No, ale skoro i tak tu nikogo więcej nie było, to stanął sobie dalej, by nie zawadzać wchodzącym i tyle.

Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Lyalli
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3382-lyallinette-cabalerro http://vampireknight.forumpl.net/t3389-lyallinette-cabalerro#72832
Zarejestrował/a : 02/07/2017
Liczba postów : 46


PisanieTemat: Re: Stara oranżeria   Pon Lip 17, 2017 9:56 am

Kobieta mogłaby odczuwać coś na kształt wewnętrznej ekscytacji. Chociaż to raczej daleko idące wnioski, bo na jej twarzy nie dałoby się odnaleźć żadnej z emocji.
Szła wolnym krokiem, rdzawy cień pośród listowia. Ciało smoczycy od stóp do głów pokrywały wytrzymałe skóry. Szeroki kaptur skrywał oblicze Łowczyni. Krągłe kształty mogłyby się rzucać w oczy, gdyby idąca z rozmysłem i prowokacyjnie wprawiałby je w ruch. Jednak nie było w niej niczego z kokietki.
Płynność ruchów zdradzała przeszkolenie, ale również jakaś sztwyność w nich zupełny brak świadomości samej siebie.
Zdawała się po prostu nie przejmować cielesnością, starała się ją tylko chronić, bo była jej powłoką.
Gdy Grigorij zaproponował jej tą misję, była biała. Nie wiedziała dotąd o podobnym procederze, nie śmiała chyba nawet marzyć o tym, że jest możliwe zawrócenie potępieńca ze swej drogi, nie tylko tej narzuconej, ale przyrodzonej. Mogła się tylko modlić o ich dusze, o ile ktoś taki w ogóle mógł je posiadać.
Jeżeli jednak byli stworzeniami Boskimi, a jedno z nich dostapiło tego cudu, musieli ją mieć, tylko trzeba było ją odkryć.
Dotarła na miejsce, nie wyszła jednak od razu, w cieniu starego drzewa obserwując zbierających się ludzi. Dotąd widziała tylko jednego w bluzie wchodzącego do środka. Zmrużyła powieki, a następnie ruszyła wykarczowaną ścieżką do środka. Nie zdejmowała kaptura, którego szerokie rondo skrywało szczelnie jej twarz. Długie sploty włosów o pysznej barwie kasztanu zostały starannie spięte w masę warkoczy, węzłów, które spięte miały zapewnić jej, iż nikt nie spróbuje wykorzystać długiego włosia przeciw niej. W splotach znajdowały się dwie długie srebrzyste szpile, ostre i piękne, a chociaż urodziwe, mogły być równie niebezpieczne.
Pod połami płaszcza z rozszczepionym dołem, znajdowały się dwie kabury z jej pistoletami, a przez plecy przechodziła krótka włócznia, naprawdę piękna robota, czarne drzewce, stylizowany, mocny grot. Zwieszający się na rzemieniu.
Wokół pasa oplatały się korale na rzemieniu, jej nie odłączny bicz, oraz szafranowa szarfa. Na pasku zaś znajdowała się prosta okrągła manierka ze święconą wodą, lubiła mieć ją zawsze przy sobie. W cholewach wysokich butów znajdowały się ostrza do rzucania, a w kiszonkach na udach shurikeny. Nie widoczne to jednak było.
Stanęła nieopodal pierwszego przybysza, kierując lśniące chłodem szare oczy na rudowłosą kobietę w prostej białej sukience.
Wyglądała bezbronnie, tak czysto.
Fascynacja, podziw, może nawet duma.
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1023


PisanieTemat: Re: Stara oranżeria   Pon Lip 17, 2017 8:09 pm

Kolejna próba wytrzymałości? Kto wie, niemniej jednak Cornelius nie zamierzał odpuszczać sobie tak poważnego wydarzenia, jakim bez wątpienia było wyrywanie dusz z sideł demona, by pozwolić stać się ludźmi. Inni powiedzą pogwałcenie praw wampira, lecz życie jest wojną, a w niej każde posunięcia są dozwolone. Łowca nabierał lat, jak i z każdym rokiem doświadczenia. Jego ręce wiecznie zapracowane, co było doskonale po nich wiać. Każda blizna na jego ciele, która miała swoją historie. Piekielny czas, który nie pozwalał o sobie zapomnieć. Choć był jasnowłosym, niejednokrotnie spotykał się ze swoimi siwymi włosami, które ewidentnie dawały mu znaki. Czy to właśnie była starość? Najprawdopodobniej, lecz to nie był jeszcze czas by odejść na "emeryturę". Poświęcił  swoje życie ludziom tym samym nie mogąc mieć swojego. Choć je miał, to większość czasu mężczyzny obracała się wokół wampirów i ich tępienia. Czas dawał mu doświadczenie, ale i udowadniał mu iż nie wiele mu brakuje by stać się potworem dla tego świata. Pełen chłodu, czy brak jakikolwiek emocji... Co trzyma go od kompletnego zatracenia w ciemności? Dziecko, które było coraz bliżej dorosłości, lecz to właśnie dzięki niemu Cornelius ma w sobie jeszcze jakiekolwiek hamulce. Eh...
W dzień odwampirzenia Cornelius stanął sobie przed lustrem, patrząc na swoją chłodną, a zarazem zmęczoną już twarz. oczy z każdym dniem wydawały się być coraz bardziej ciemniejsze, a nawet czasem miewał wrażenie iż nabierały one odcień bordowy. Pytanie się ile jeszcze będzie trwała ta rutyna, było czymś co można było pominąć. Był sprawny fizycznie i nic nie wskazywało, że szybko się to zmieni. Do tego więc czasu będzie wypełniał misje. Przemył twarz, zerkając kątem oka na swoją lewą rękę, która każdego dnia przypominała mu o jego poświęceniu. Musiał się jednak nauczyć żyć z tym, bowiem wiedział na co się pisze, miał chronić ludzi przed niebezpieczeństwem, lecz i bez tego wiedział że Esmeralda była warta tego. Sięgnął po rękawice uciskową, po czym nałożył ją na lewą rękę, by następnie udać się do garderoby. Ubrał się szybko i sprawnie, jak i zadbał o odpowiednie uzbrojenie. Choć szedł w miejsce gdzie nie nada mu się broń, to jednak dmuchał na zimno i zawsze chodził uzbrojony.
Pojawił się w wyznaczonym miejscu, bezceremonialnie pokonując wejście. BYł nieco zaskoczony miejscem odbycia rytuału, lecz nie mógł narzekać, skoro nie ważne było miejsce, a zespół i jego wiara.
-Witam Was,
W chwili gdy się pojawił odezwał się, by przywitać tym samym się z innymi obecnymi na miejscu. Odkąd jednak powrócił z Anglii mogło by się wydawać iż coś się zmieniło, lecz co? Stanie sobie mimo wszystko gdzieś niedaleko, by móc obserwować oczywiście z maską na twarzy, wszystko to co się działo dookoła.

Ekwipunek i ubiór:
 

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.

Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 546


PisanieTemat: Re: Stara oranżeria   Pon Lip 17, 2017 11:38 pm

Właściwie nie wiedział czemu się na to wszystko zgodził, mógł przecież ukrywać sie jako wampir do końca swoich dni, ale po prostu nie było mu wygodnie z kłami, ciągle zahaczały o jego ulubioną rzecz na świecie, czyli butelkę wódki i jakoś tak stwierdził, że brakuje mu ludzkiego ciepła, ale co z tym idzie? Musiał raz jeszcze stanąć na przeciwko swoich dawnych kolegów i koleżanek, których jako tako porzucił. Był wampirem, stworzeniem, które przysięgał wytępić, były łowca dotarł na miejsce podane w liście całkowicie bezbronny. Jeśli to była zasadzka to cóż, będzie musiał oddać życie z godnością, zresztą po co żyć. Jego była narzeczona na niego nigdy nie spojrzy, przyjaźnie zawarte przez ten cały czas też poszły się jebać, właściwie całe jego życie się poszło jebać, nawet to nowe które zbudował nie tak dawno temu, ale co teraz zrobić? Kłamać? Miał lepszy wybór? Będzie kłamał jak pieprzony kandydat na prezydenta czy inne miejsce w sejmie, będzie kłamał jakby od tego zależało całe jego życie. Z daleka widział łowców, a w sumie to ich nawet wyczuwał z z jeszcze większej odległości.
Raven był przygnieciony całym ciężarem swojego życia i chyba nie do końca trzeźwy, jak zwykle. Szedł powoli z uniesionymi rękami za głowę nawet bez eskorty łowieckiej, wiedział, że jak nie pokaże swoich zamiarów to od razu, któryś ze strzelców wyborowych oświaty ściągnie go w mgnieniu oka. Zbliżał się powoli do wskazanego miejsca w liście cały czas trzymając ręce za głową, nie pokazywał w ogóle żadnych złych zamiarów, a na domiar wszystkiego był jeszcze nieuzbrojony, całkowicie bezbronny. Znając życie przed wejściem został dokładnie sprawdzony i nie zamierzał się stawiać, w ogóle. Kruk jak to Kruk, z odległości czuć było od niego wódkę, a na dodatek jego źrenice były rozszerzone, był totalnie nastukany, że nie dziwne jak zemdleje w trakcie tego odwampirzania, albo siądzie mu to nieżywe serce. Wszedł do budynku patrząc po wszystkich po czym spuścił głowę w dół i wsunął łapy w kieszenie, nie chciał im patrzeć w oczy, poddał się całkowicie, więc.. niech się dzieje co chce.

Ekwipunek.
Był całkowicie bezbronny, więc poza może paczką amfetaminy w kieszeni o wadze około 3 gramów oraz piersiówki wypełnionej rudą whiskey nie miał przy sobie nic. Ubrany był tradycyjnie. Bojówki, wojskowe obuwie, czarna bluza z kapturem. Jak typowy Russian Gangster, oczywiście ~MIAŁ~ na sobie bieliznę.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 461


PisanieTemat: Re: Stara oranżeria   Wto Lip 18, 2017 1:39 am

No i oczywiście nie mogło zabraknąć tutaj pewnej istotki. O kim mowa? O Midori! Ciężko stwierdzić, co kierowało ją w tym momencie, jednakże cokolwiek by to nie było, sprawiło, że zdecydowała się wziąć udział w tym oto wydarzeniu. Może kwestia tego, że brała wcześniej udział i teoretycznie miała doświadczenie? Może i nie. Naprawdę ciężko było coś powiedzieć na ów temat!
Gdy już się tu pojawiła, dostrzegła, że nie była pierwsza - dostrzegła tu parę osób. Znanych i zarazem nieznanych. Huh... No nieźle. W sumie, czy właściwie zwrócą uwagę na przybyłą? Tak? Nie? Cóż...
W końcu, jej strój może przykuć lekką uwagę.
- Dobry wszystkim! - zawołała radośnie. No co? Kto powiedział, że tu wszędzie ma być ponuro, a łowcy to zakapturzeni starsi panowie, chowający tylko pod ubraniami broń, i tak dalej... Dobra, może to właśnie ona psuła wizję bycia łowcą. Z drugiej strony, miała dobry humor! Może poprawi i komuś go?
Poprawiła plecaczek, który aktualnie wisiał jej na prawym ramieniu i rozejrzała się wokół, zastanawiając się, do kogo podejść i zagadać. W sumie...
Żaden z nich nie wygląda na chętnego rozmowy. I dlaczego przeczucie mi mówi, że każą mi spadać, jak podejdę?
Można by tez powiedzieć, że sprawiała teraz wrażenie beztroskiej i jakby nieświadomej tego, co nadejdzie... Cóż... Wrażenie. Mimo wszystko zdecydowanie to nie był jej pierwszy raz i pamiętała poprzednie wydarzenia dość dobrze... Ale czy wiedziała o wszystkim? Cóż... Ciężko odpowiedzieć na to pytanie.
Odgarnęła kosmyk włosów z pola widzenia, po czym stanęła około dwa metry od stolika. I tyle póki co.




Strój i Ekwipunek:
 

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Akane
Akane
Akane
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1167-akane-kroliczek-smierci#18630 http://vampireknight.forumpl.net/t3177-akane#67101 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 46


PisanieTemat: Re: Stara oranżeria   Wto Lip 18, 2017 12:44 pm

Trzeba przyznać, że po tylu latach życia jako wampir w końcu zaczęło jej się nudzić. No proszę, wieczność jednak taka super nie była jak jej się wydawało. Wszystko stawało się zbyt monotonne a i brakowało jej dawnego życia. Ciepła, rumieńców wszystkiego w sumie. Była złą kobietą od samego początku, nawet siostrzyczki  z klasztoru miały jej serdecznie dość i powoli grzeszyć słownie zaczęły, huhu. W każdym razie no... po prostu przestało jej się takie (nie)życie podobać. Te wszystkie przemyślenia doprowadzały ją do prawdziwego szaleństwa i bezsilności... na tyle, że jedyne co chciała zrobić to uciec jak najszybciej. W ten sposób pojawiła się w jakimś zupełnie nieznanym jej miejscu.
Nie miała pojęcia w jaki sposób się tutaj znalazła. Zajęta przez myśli doprowadzające do paskudnego bólu głowy w końcu rozejrzała się po okolicy nieco otępiałym i pustym wzrokiem. Do jej wrażliwego nosa już doszły mieszane zapachy garstki ludzi. Garstka.. choć może nie tak bezbronna jak na początku mogło jej się wydawać. I jeszcze drugi wampir, takiej samej rangi jak ona. Cała sytuacja stała się dla niej na tyle ciekawa, że postanowiła pójść za swoim zmysłem węchu.
To co zastało stało się dla niej bardzo niezrozumiałe. Na cholerę tylu łowców w jednym miejsce? Zasadzka? Wpadła w kłopoty? Wszyscy mieli maski.. No cóż, skoro wpadła w takie gówno to walczyć nie będzie, co zupełnie nie było w jej stylu. Dlatego  leniwie sięgnęła   pod plisowaną spódnicę i wyciągnęła z pokrowca zawieszonego na skórzanej podwiązce nóż który rzuciła na ziemi. Poza nim? Nie miała innej broni. Wlepiła ślepia w obecnych jak i wampira stojącego obok i tylko skrzyżowała ręce pod biustem.

Strój i ekwipunek:
 

_________________

Powrót do góry Go down
Leon
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3191-leon-buckner#67626 http://vampireknight.forumpl.net/t3193-leon-buckner#67628 http://vampireknight.forumpl.net/t3192-kowboj#67627 http://vampireknight.forumpl.net/t3260-leon#70198 http://vampireknight.forumpl.net/t3207-i-am-the-law-and-noone-shots-the-sheriff#68221
Zarejestrował/a : 18/02/2017
Liczba postów : 205


PisanieTemat: Re: Stara oranżeria   Wto Lip 18, 2017 4:03 pm

Leon znowu został wywołany do zrobienia tego dziwnego rytuału, po którym znalazł raka, kolega odkrył że twardy jak skała może odnosić się większego fragmentu ciała i być bardziej dosłowne a niektórzy dostali świra i po wszystkim koszmarna kadra lekarzy zaczęła traktować pełnoletnich ludzi jak bandę gimnazjalistów która popiła na ognisku w lesie i zjadała losowe grzyby rosnące na kupach owiec. No ale jak miał się nie zgodzić jak trzeba było? Tym razem jednak wiedział chociaż co ma zrobić przed tak więc odpowiednio się przygotował.
Na tydzień przed spił się na umór i potem na totalnym kacu zaczął uprawiać medytację, naukę oddychania i jako taką kontrolę przepływu jego mocy z Szamanem. Jak uda mu się to na gazie to i na trzeźwo powinno się udać. Przed wszystkim przygotował głowę na ponowne spotkanie z rozdającym głupie wizje i rany demony i zaczął przygotowywać sobie ekwipunek, o którym mało kto pewnie pomyśli. Ostatnia organizacja imprezy zostawiła wiele do życzenia więc jako najlepszy najgorszy ojciec Oświaty przyniósł ze sobą całą torbę pierdółek i głupotek, które mogą się przydać.

Tak też szedł sobie z torbą i lodówką to paląc cygaro to nucąc sobie jakieś klasyczne country i zastanawiał się ile osób z poprzedniej imprezy się pojawi i kto tam jeszcze żyje. W końcu doszedł do tego trochę bardzo zaniedbanego miejsca, któremu przydałoby się na przykład wyburzenie, a nie robienie z niego chałupniczej wersji pokoju do egzorcyzmów.
- Howdy. – Mruknął podnosząc rękę do wszystkich ( kapelusz miał, ale nie było co zdejmować, bo wisiał  na ramieniu, aby nie pognieść kapturka. Gdy zauważył wampiry odciągnął kurek broni w imię świętego spokoju. Były jedynie dwa, ale i tak nie były związane ani zamknięte, więc nie było szansy aby im zaufał.
Rozejrzał się i dodatkowo skłonił się w stronę Serafa, puszczając kółeczka w jego stronę i chwilę potem Esme i jakiejś nowej, która też miała kaptur, ale jego był zdecydowanie bardziej tematyczny. Poza tym podobny kaptur zdecydowanie nie był nawet w połowie ciekawym punktem zaczepnym jak dziwny, ale ukrywający prawdziwą tożsamość ciuch. Zrzucił torbę i lodówkę wypakowując wszystko po kolei.
Z resztą Leon musiał jej przyznać, że ta cała Esmeralda jest lepszą manufakturą ludzi niż arabska rodzina. Chce wyprodukować sześć osób w przeciągu mniej niż pół roku i niemal od razu posłać w świat. W sumie jakby nie to, że za dużo osób tam do niej wzdycha to spróbowałby ją oblać wodą, aby sprawdzić czy nie jest tak blada przez jakiś talk czy inny puder. W sumie patrząc na to, że ona biega tam prawie naga, a on ma tylko zimną wodę i jakby chlusnąć odpowiednio to wszyscy wzdychacze wisieliby mu tam sporą przysługę.
- Rudzielcu powiedz mi kto tutaj teraz będzie nam medykował? – Rzucił wygrzebując rzeczy, które chciał wręczyć właśnie tej osobie. Jakby coś było nie tak i trzeba by rzeczy, których akurat można nie mieć pod ręką i zdecydowanie był bardziej pewien dość wątpliwej jakości wykonania rzeczom od starego szamana niż nowoczesnym cudom technologii i medycyny.
- Ktoś chce się wyspowiadać? Odpuścić grzechy? – Spytał niewielkiej ekipki rozgniatając resztkę peta pod nogą i już pakując do ust nowego. Pytał szczerze chcąc pomóc, mu na przykład niezbyt wiele to dawało, jeśli nie spowiadał się braciom lub ojcu ale to wszystko zależy od człowieka.
W razie próśb spełni ją a potem i tak podejdzie do Midori.
- Widzę, że nie tylko ja potraktowałem tę imprezę jako bal przebierańców. – Rzucił podając jej butelkę z zimną wodą.

graty:
 

_________________
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 622


PisanieTemat: Re: Stara oranżeria   Yesterday at 11:31 am

Nadszedł termin kolejnego odwampirzenia. Tym razem nie miało być aż tak obrazoburczo i niebezpiecznie albowiem wrócić na łono człowieczeństwa pragnęły wampiry niższej krwi. Nocne marki, które niegdyś były ludźmi. Vladislau przyszedł jak zwykle w towarzystwie ponad dwumetrowego wampira o pokaźnym gabarycie, z którego ciała wyrastały liczne kryształowe struktury. Niósł on kamienną skrzynię, którą zapewne większa część z obecnych łowców kojarzyła. Tam miała być schowana broń łowców by nie stanowić zbytecznego zagrożenia. Sam Vlad ubrany był w kombinezon bojowy w kolorze szaro-czarnym okrywającym szczelnie całe ciało. Wszelkie łączenia działały na zasadzie zatrzasków magnetycznych. Jego głowę okrywał hełm z częścią twarzową imitującą pysk demonicznego wilka. Miał wiele kieszeni i podajników na dodatkowe magazynki jednakże nie miał broni przy sobie. Już wcześniej schowana była w przepaścistej skrzyni.
Gdy przyszli wiele osób już było na miejscu. Vladislau ogarnął ich wzrokiem i ze szczególną uwagą skupił się na różowowłosej wampirzycy. Dziwne. Nie otrzymał jej rysopisu ani zdjęć, a sprawdził wszystkich odwampirzanych. W dodatku rzuciła nóż na ziemię co było gestem poddania. Czyżby sądziła, że jest zagrożona? Zagwizdał jak gdyby od niechcenia.
- Gdybym miał się spowiadać nie zdążylibyśmy do rana. - odparł na słowa Leona, które zasłyszał zmierzając tutaj. Był to oczywiście suchy żart z jego strony choć bezemocyjny głos wcale na to nie wskazywał.
- Witajcie. – rzekł zimno. Jak zwykle nie przejawiał szczególnych emocji co często było pomocne tak dla niego jak i w czasie akcji i dla innych. Minął wampirzycę mierząc ją wzrokiem, którego przez wizjer maski nie mogła dostrzec. Podszedł do Ravena.
- Dobrze Cię widzieć. Obawiałem się, że nie zechcesz powrócić. – rzekł obserwując postawę i zachowanie byłego towarzysza broni. Raven zazwyczaj był dość wesoły. Tym razem jednak zdawał się wręcz przybity. Nie był to jednak czas ani miejsce by z nim pomówić na ten temat. Klepnął go w ramię po czym podszedł do Corneliusa.
- Jak ręka przyjacielu? – zapytał z grymasem uśmiechu na twarzy, której oczywiście nie było widać. Niby proste pytanie, lecz inaczej nie umiał okazywać troski czy tego chciał czy nie. Zresztą akurat Cornelius dobrze to rozumiał. W międzyczasie przerośnięty wampir ustawił skrzynię w pobliżu stołu rytualnego.




Osprzęt:
 
Powrót do góry Go down
Dorian
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1800-zul-fiqar#37899 http://vampireknight.forumpl.net/t1830-jackie-estacado#
Zarejestrował/a : 09/04/2015
Liczba postów : 305


PisanieTemat: Re: Stara oranżeria   Today at 3:08 am

Adaś wszedł do oranżerii znowu przypominając gopnika. Naładowany energią z pochłoniętych dwóch psów i jakiegoś nieszczęśliwego człowieka, odrzutu społeczeństwa przyszedł, co nie znaczy że nie miał wątpliwości. Ostatnia akcja poszła bardzo bez planu, ładu czy też składu. Wiele osób ucierpiało, a on miał gorszą chwilę, która sprawiła że niepotrzebnie powiedział za dużo na raz i to przy ludziach, którzy może niekoniecznie powinni wiedzieć. Z resztą był tak połamany i wyczerpany, że ciężko było mu ustać, teraz z resztą nie widać było Prim, która bądź co bądź samą obecnością sporo pomogła mu poradzić sobie z tym co przeżywał.
Wpadł z psami, które usiadły grzecznie obok wejścia zdecydowanie bardziej spięte i zdenerwowane niż ostatnio. Pewnie fakt tego co ostatnio czuły i jak skończył ich pan sprawiał, że nie mogły czuć się pewnie. Sam zrzucił plecak i przykucnął przy nim słowiańsko i taksował wszystkich ostrym spojrzeniem. Raz to groźniej jak gapił się na wampiry raz trochę mniej rozglądając się za ludźmi. Dla świętego spokoju znowu zaczął wyciągać wszystkie noże, bronie, gnaty i granaty podchodząc do olbrzyma.
- Otwórz skrzynię. – Powiedział bardzo sucho, ale jego oczy wyrażały zdziwienie i jakby próbę zrozumienia kloca. Coś mu się nie podobało w tym bezrozumnym kolosie. Coś jakby swój poznał swego, z resztą cholera wie może nawet się ze sobą tłukli albo byli na stołach operacyjnych koło siebie. I jeden i drugi zmieniliby się i tak nie do poznania więc nie było sensu gadać. Z resztą o czym? Jak tam ból i cierpienie? Co zrobiłeś po tym jak zamienił cię w wynaturzenie?
To raczej nie są pytania, na które chcieliby odpowiadać, ani tematy do omówienia przy piwku.
Odrzuci sprzęt lub nie, jeśli tym razem każdy mógł mieć przy sobie sprzęt i ponownie przykucnął koło bagażu rozpoczynając swoją słowiańską medytację i oczyszczenie umysłu przed bólem jaki za niedługo znowu wystrzeli go z kamaszy w ścianę. Z resztą nie może być tak źle. Skoro tamten rytuał go nie zabił ani nawet nie wypaczył mu zakończeń nerwowych do reszty ten też nie powinien.

Pierdy:
 
Powrót do góry Go down
 
Stara oranżeria
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Oranżeria
» Oranżeria
» Stara latarnia morska
» Magiczna Menażeria
» Stara, pusta klasa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: Lasy-
Skocz do: