IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Opuszczona stacja kolejowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11, 12, 13  Next
AutorWiadomość
Akane
Akane
Akane
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1167-akane-kroliczek-smierci#18630 http://vampireknight.forumpl.net/t3177-akane#67101 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 48


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Sro Kwi 13, 2016 8:37 pm

Znaczy, zdarzali się ludzie którzy byli inni. Mieli rozdwojenie jaźni czy jakieś zaburzenia osobowości i Akane to rozumiała. Nie czuła przy nim lęku a jego osoba zaczęła ją w jakiś sposób interesować. Gdy wpatrywała się tak w jego oczy czuła, że coś jest nie tak. Czy jej soczewki tak na niego wpłynęły? Widząc jego zachowanie przechyliła zaciekawiona głowę. Nawinęła znów kosmyk włosów na palec patrząc nie na niego, a w bok.
Czy ich okłamywała? Nic z tych rzeczy, soczewki były tylko dodatkiem do jej wizerunku! Tak samo jak nosi się biżuterię i wszystkie inne pierdołki. Z drugiej strony jeśli tak bardzo mu przeszkadzał brak tego blasku to mogła je wyjąć i być może za chwilę to zrobi. Nie miała ochoty na to by polała się krew czy coś w tym stylu. Gdy zaczął mówić do siebie spojrzała na niego, podpierając brodę. Ciekawy osobnik, ciekawy.
- Bez powodu. - mruknęła przechylając głowę i powoli wstała. - Ciekawy dodatek do wizerunku, prawda? - zapytała delikatnie się uśmiechając. Mówiła do niego bardzo spokojnym i miłym tonem, starała się nie używać ostrych słów bo na bezwzględnych ludzi działały jak czerwona szata na byka.
Obserwowała wszystko bardzo dokładnie, więc gdy tylko zaczął się "zmieniać" na jej oczach powoli podniosła rękę i wyciągnęła z oczu soczewki. Wyrzuciła je gdzieś na bok, bo miała takich w domu naprawdę dużo, przymknęła oczy i spojrzała, przebijając go czystym szkarłatem.
- Nie boję się niczego. - odezwała się z nieco chytrym uśmiechem.. - Przed czym uciekam? Hm.. - pomyślała chwilę. - Przed sobą? - mruknęła jakby pytając samą siebie. Przechyliła pytająco głowę. - Zabijesz? Śmiało. - zachęciła go twardo patrząc w jego oczy. Powolutku do niego podeszła. - Chcesz pogryźć? To gryź. Na bardziej interesującą osobę nie mogłam trafić. - znów zaśmiała się cicho przysłaniając dłonią usta.

_________________

Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 460


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Pią Kwi 15, 2016 12:22 pm

Nie wiem czy jego przypadłość można było rozdwojeniem jaźni, a jeśli już tak, to naprawde był to jeden z najcięższych przypadków jaki widział świat. Ha, a więc był interesujący? Lepiej dla dziewczyny, żeby się nie myliła prawda? Cóż, może i miała rację, Psycheł nie był groźny, przynajmniej nie teraz. Ah tak, soczewki nie były naturalne w jego świecie, dla niego to było oszukiwanie i aż tak wpłynęły na jego osobowość.. Ha! Trzeba zobaczyć jak będzie się zachowywał na widok telefonu, to dopiero jest zajebisty widok. Dopiero po interwencji Zeke'a usunęła soczewki, co znaczyło, że wampir zaczął się uspokajać powoli, a co z tym szło? Zaczął się śmiać, o tak! Taki łańcuszek śmiechu, oboje mieli -własny- śmiech, śmiech szaleńca? Chyba, Psycheł będzie musiał w małej wacie cukrowej to obudzić od nowa, niech się nie martwi.. z nim może wylać więcej krwi niż z Kainem. Wampir obnażył kły jakby sprowokowany i rzeczywiście, złapał dziewczynę mocno, jedną rękę trzymał na jej krtani, taka krucha.. taka słodka! Drugą trzymał na jej biodrze, ba.. tą drugą  trzymał to lekko powiedziane, wbił w nią pazury, nie pod skórę, ale.. wystarczająco mocno, żeby dać do zrozumienia, że jeden ruch i szpony wejdą głębiej.. a mogło być tak przyjemnie, nie?
-Nie boisz? - jego głos wrócił do szalonego kochanego Psycheła! Wampir rozluźnił ścisk na krtani dziewczyny i przejechał szponem po jej czole, błogosławie Cię córo ewy etc etc etc.
-Ja się boję.. Boje się lodowych gigantów. - co? Zel' pls... nikt Cię nie rozumie. Jak mówiłem, wampir był bardzo empatyczny, na swój chory sposób, ktoś kto zabił wcześniej, zostawiał za sobą specyficzną aurę.. Psycheł ją miał, a także czuł ją od różowowłosej.
-Tak.. Chowasz się za sztucznym oknem.. Wstrzymujesz się, unikasz czegoś.. Uciekasz, Uciekasz daleko, daleko... Własne więzienie, silne niczym mur.. Ciemno, zimno.. któż jest za murem? - przekrzywił łeb pytająco. Chyba naprawdę chciał, żeby była z nim szczera. Przynajmniej już nie był agresywny, po tym małym wypadzie się trochę uspokoił, dziewczyna wiedziała jak do tego podejść, co prawda popełniała drobne błędy, ale jestem bardziej niż pewien, że nauczy się w swoim czasie.

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Akane
Akane
Akane
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1167-akane-kroliczek-smierci#18630 http://vampireknight.forumpl.net/t3177-akane#67101 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 48


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Sob Kwi 16, 2016 9:17 pm

Na co dzień nie spotykała takich przypadków, więc była jeszcze bardziej zainteresowana jego osobą, tym bardziej że był podobny do niej.. tylko bardziej popieprzony. W dobrym znaczeniu oczywiście! Psycheł może być i groźny, najwyżej podejmie się jakiś kroków żeby go ujarzmić i uspokoić. Ależ soczewki były takie cudowne, dlaczego ich chłopak nie może tolerować? No i z telefonu to dziewczyna nie zrezygnuje za nic. Ewentualnie gdzieś się zabunkruje i będzie z niego korzystać kiedy ten nie będzie patrzeć.
Przebudzenie jej "złej" osobowości może sprawić naprawdę dużo problemów. Nie tyle, że jest bezlitosną sadystką, to jeszcze zboczoną i niewyżytą cholerą - masochistką. Kain miał sobie dobrze, bo spełniała każde jego życzenie, nawet te erotyczne, hm. Jeżeli się to przebudzi to trzeba będzie utrzymać ją na łańcuchu coby nie zrobiła jakiegoś głupstwa.. np. żeby nie zgwałciła jakiegoś przechodnia czy coś.
Co ona właściwie chciała osiągnąć poprzez prowokację Psychełka? Kto ją tam wie, może chce sprawdzić z jak bardzo nieobliczalną osobą ma do czynienia? Coś w tym stylu. Gdy ją tak złapał jęknęła cicho i spojrzała mu w oczy. Jeju tak miała ochotę na zabawę z tym człowiekiem. Kto powiedział, że szpony głęboko w jej boku nie będą przyjemne?
Przejechała dłońmi po jego torsie z delikatnym uśmiechem. - Nie boję. - odparła z zalotnym uśmiechem. Potem została naznaczona. Westchnęła cicho i pogłaskała się po czole patrząc na niego z pretensją. No halo, ona jest modelką! Jeśli jej śliczna mordka zostanie uszkodzona to z jej kariery nici! Chociaż ma jeszcze cycki, więc może jakoś by przetrwała. Bo nikt nie zwraca na jej blizny na biodrach, udach i ramionach.
- Rzeczywiście, lodowe golemy są paskudne. - westchnęła cicho. Zagra w jego grę, a co. Odsunęła się nieco i znów usiadła na ławce. Spojrzała na niego z dołu. Czy mogło mu chodzić o jej alter ego? Pomyślała chwilę. - Ta osoba.. jest naprawdę chorą i szaloną suką. Dlaczego, jesteś zainteresowany? - przechyliła pytająco głowę.

_________________

Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 460


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Nie Kwi 17, 2016 4:03 pm

W swoim czasie na pewno by je zaczął tolerować, ale soczewki nie były czymś normalnym, prawda? Służyły do zwodzenia, ukrywania oczu pod tą delikatną warstwą, przynajmniej tak to widział Psycheł. Ah pewnie, jego dało się łatwo ujarzmić, jeśli ktoś potrafił rozmawiać z Psychełem, wtedy nie było żadnego problemu z niczym, jeśli ktoś nie potrafił kończył z wyciętym uśmieszkiem na resztę życia, jeśli w ogóle udawało się komuś ujść żywcem. Czasami wampir po prostu się nudził i zostawiał kogoś w środku zabiegu, teleportował się w cholerę, bo mu wolno. Serio, czy ona naprawdę myślała, że Psychełowi by przeszkadzało, że poszła kogoś zgwałcić czy zamordować? Pff.. Z nim to dopiero będzie miała dobrze, on miał gdzieś, głęboko gdzieś co ona robi, dopóki była lojalna i gotowała obiady, przynosiła herbaty i tak dalej, jak każdy dobry Leonard. Niech sobie zobaczy na własne oczy z kim będzie miała lepiej, nie? Psycheł uśmiechnął się w dziwny sposób, może nawet trochę speszony, guuuurl, jego się nie dotyka. Co do naznaczenia, po co to zrobił? A cholera wie, po co robił cokolwiek? W końcu ten wampir nie miał równo pod sufitem.
-Aha! Więc jesteś córą Janusa? - pokiwał głową, chyba tylko on wiedział o czym gadał. Janus, rzymski bóg o dwóch twarzach, nieźle był jebnięty nie? No dobra, czyli ustali, że dziewczyna się nie bała, to nie miał powodów dalej jej straszyć, jeśli ktoś był przerażony to wampir chętnie kontynuował swoje akcje! Jednakże, jeśli ktoś nie bał się przebywać w jego otoczeniu, wcale nie musiał się wysilać, obserwował dziewczynę uważnie kiedy klapła na ławce raz jeszcze. Wsunął on ręce do swoich kieszonek, po czym pokiwał głową na stwierdzenie o golemach, wielkie skurwysyny, kto by się ich nie bał? Oh tak jej alter ego było tutaj głównym punktem zaczepnym tej konwersacji, skąd w ogóle Psych o nim wiedział? Powiedzmy, że był bardzo empatyczny i potrafił wyczuwać takie rzeczy.. cóż.. głosy mu tak podpowiadały, duchowy szept w jego głowie.. Zawsze miał coś takiego kiedy zaczynał konwersacje z kimś nowym no i nie umiał tego głosu zignorować. Podszedł bliżej, stawiając jedną ze swoich nóg na ławce, oglądając sie za siebie przez jakiś czas zanim wrócił wzrokiem na kobietę.
-Czemu się ukrywa? Czemu jest więziona.. kimże jest ta udręczona dusza w Twoim więzieniu, córo Janusa? - oho, chyba się zaciekawił, dlaczego? To było bardzo proste.. on się nie ukrywał, nie miał żadnych granic, żadnych tajemnic.. wymagał dokładnie tego samego od wszystkich swoich rozmówców.
-Kłamstwa niszczą świat... kawałek po kawałku. - wyciągnął jeden ze swoich noży.. po czym podał go dziewczynie, nóż był brudny od krwi, czy to jego.. czy innych ludzi, aids murowane.
-Uwolnij ją.. chce się przywitać. - Hm? Co miał na myśli.. oh tak zapomniałem wspomnieć! Dla niego ludzkie czy wampirze ciało też było więzieniem, a jak najłatwiej uwolnić coś ze środka? Wyciąć!

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Akane
Akane
Akane
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1167-akane-kroliczek-smierci#18630 http://vampireknight.forumpl.net/t3177-akane#67101 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 48


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Sob Kwi 23, 2016 10:10 pm

Były normalne! Może nie kolorowe ale soczewki były normalne w tym świecie. Zastępowały okulary, nie? W sumie to nawet mniejsza, dla Psycheła i tak będą czymś co powinno zostać zabronione! Toż to skrywa piękne spojrzenia morderców. Taak.
O wycięty uśmieszek na pięknym pyszczku Akane nie musimy się martwić prawda? Była wampirem, a te szybko regenerowały sobie tkankę, plus.. no po prostu miała jakieś podejście do chłopaka, prawda? Jakoś go zainteresowała, bo gdyby nie to to pewnie zostałaby już dawno zabita, wypatroszona albo cokolwiek innego.
- Janusa? - zapytała, przechylając lekko głowę. Czemu on musiał gadać szyfrem i o cholerę mu chodziło?! - Taa.. można tak powiedzieć. - wzruszyła ramionami. Taak, każda rozmowa z tym facetem będzie trudna i będzie zmuszać ją do próby zrozumienia jego toku myślenia i jego słów. Zbyt skomplikowane, oj zbyt. Nawet jeśli z tymi golemami też nie ogarnęła, ale przecież może udawać, że tak jest.
Jej alter ego to zło i proszę je zostawić w spokoju! Akane nie miała ochoty znowu przechodzić przez tą masakrę jaka się odwaliła laata temu. Zaraz po tym jak powybijała zakonnice które się nia opiekowały, czy coś. Nie pamiętam w sumie jak to było i ona też nie pamięta, ale coś się stało po prostu. Pozbycie się tego cholerstwa było trudne, serio. Teraz ma do tego wracać?
- Ta.. udręczona dusza dręczy mnie bardziej kiedy jest na wolności. Jest naprawdę okropna i jakoś nie mam ochoty się znowu z nią męczyć. - mruknęła różowo włosa zrezygnowana. Wzięła nóż w dłoń i na niego spojrzała. Spojrzała na niego badawczo. I cóż ma teraz z tym nożem zrobić, nie chciała złapać żadnej choroby, afe.
-To będzie trudne. Nawet jeśli jest psychiczną cholerą, to preferuje czyste ostrza. - stwierdziła cicho i oddała mu nóż. Zamiast tego wzięła jakaś butelkę w pobliżu i roztrzaskała ją. Ostrzami przejechała sobie po ręce rozcinając ją mocno. Dużo krwi kapało, dużoo!

_________________

Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 460


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Sro Kwi 27, 2016 7:41 pm

Dla Psycheła wiele rzeczy codziennego użytku zdawało się po prostu nie do zaakceptowania, soczewki to tylko jedna z tych rzeczy. Nawh, Psycheł wycinał go szczerze mówiąc tylko trupom, albo komuś kto naprawdę zasłużył, tak w głębi serca to naprawdę lubił być oryginalny. No niby regenerująca się tkanka trochę przeszkadzała w utrzymaniu takiej zajebistej stylówy, dlatego Psycheł zawsze miał ze sobą duuużo noży, ten który oddała mu różowowłosa później, to tylko jeden z nich, ulubiony o. Psycheł obserwował dziewczynę, trochę się poirytował kiedy odrzuciła jego kochany nożyk, ale co zrobić.. Tacy jak ona przejmowali się higieną, bah.. dziwne wampiry! Z zaciekawieniem przymrużył powieki kiedy sięgnęła po butelkę, jego usta otworzyły się w wyrazie uznania i zdziwienia. Z radością obserwował jej powolny ruch rozstrzaskania butelki i oblizał usta swoim długim jęzorem. Przekrzywił on łeb w  geście pytającym jak krytyk który oczekuje jakiegoś olśnienia w nowo wydanym dziele, po czym zasapał niczym napalony szesnastolatek gdy zaczęła rozcinać sobie rękę, momentalnie zbliżył się i złapał ją za rozciętą rękę, wbijając kły tuż nad raną i po prostu chciał się nażreć! Oczy miał otwarte, z jego ust doszło tylko westchnienie przyjemności, lepsze to niż orgazm czasami, a że Psycheł  był trochę, a-wszystko to musiało mu wystarczyć na razie. Szybko puścił jej dłoń, nie nadrywając skóry zębami odrzucił ją, nie miał zamiaru wycierać ust, wyglądał seksowniej w taki sposób! Przekręcił on swoje ostrze w ręce dobre trzy razy zanim przystawił je do swojej dłoni, rozcinając ją ponownie, tym razem głębie, sprawiając, że krew zaczęła ściekać na podłogę, przysunął się do Akane raz jeszcze, przykładając rozcięte miejsce do jej rany.. Brawo, teraz masz Aids psycheła.
-Zostawiam Ci znak... Znak, rytuał pradawny jak sam przedwieczny.. Będzie zły, będzie? - pieprzył jak zwykle od rzeczy, ale chyba był całkiem poważny bo pomimo szerokiego uśmiechu, jego usta te zwykły przynajmniej się wcale nie wyginały do uśmiechu. -Odnajdź mnie gdy nadejdzie czas... Nie dotykaj tego przez następny tydzień, tak Cię odnajdę... - Mhm.. chyba miał poważniejsze plany do dziewczyny, widocznie naprawdę ją polubił! Odsunął się następnie by odwrócić od swojej przyszłej służki, chyba że będzie uparta i sama go poszuka o.. Psycheł miał coś do załatwienia, jak zwykle w najmniej odpowiednim momencie, ale kto by nadążył za nim.
-Zignoruj mnie, Córo Janusa.. Zabiorę Twoją maskę..Krwawy orzeł wzleci znów wysoko. - zrobił parę kroków do przodu teleportując się cholera wie gdzie.

(zt)

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1128


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Sob Maj 21, 2016 4:43 pm

Głodny. Zmęczony. Chory... W takim stanie teraz znajdował się pewien kotowaty wampirek. Podany mu środek powoli zaczął tracić swoją moc, a jego ruchy zaczęły się robić coraz to bardziej wolne. Na dodatek kilka razy musiał przystanąć, by przez przypadek nie wykaszleć płuc. Cokolwiek go teraz trawiło, sprawiało, że nigdy wcześniej się tak nie czuł. Źle... Źle... Może powinien poszukać jakiegoś lekarza? Tylko pytanie, kto zajmuje się hybrydami? Zwyczajny lekarz? Weterynarz? Dziwne. Nawet nie wiedział.
Westchnął cicho, posuwając się o krok do przodu. Jeden. Drugi. Trzeci. Miał dość. Nawet nie wiedział, co napędzało go do poruszania się. Cokolwiek. Jaka to była siła? Chyba jedynie sama wola. Pragnął być jak najdalej od tamtego miejsca. Chociażby o jeden metr... Ba, centymetr dalej. Tylko co później? Wrócić do szkoły? Szukać pomocy? Gdzie. Po co. Dlaczego...
W jego głowie zaczęło kumulować się dużo pytań, na które nie potrafił sobie odpowiedzieć. Mimo to, nawet nie musiał - głośne burczenie w żołądku sprawiło, że to wszystko wyleciało mu z głowy.
- Cholera... - jęknął cicho. Był głodny... Tak bardzo... Jednak wiedział, że nie mógł się zatrzymać. I to właśnie spowodowało, że potknął się o własne nogi i runął jak długi przed siebie. Wydał z siebie zarazem zduszony okrzyk. Aua... Boli...
Jego ogonek zaczął się poruszać, zdradzając tym samym jego zirytowanie. Tą sytuacją. Stanem. Faktem, że był tak żałośnie słaby, pomimo bycia wampirem wysokiej krwi. I świetnie. Zabrakło mu sił, by coś zrobić. Chyba odpocznę. Na chwilę. I zaraz pójdę...

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Tatyana
Tatyana
Tatyana
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2387-prace-budowlane#50109
Zarejestrował/a : 08/08/2014
Liczba postów : 1330


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Sob Maj 21, 2016 5:45 pm

Slumsy to chyba jedno z ostatnich miejsc, w których dziewczyna pojawiłaby się samodzielnie. Wiedziała, że takie dzielnice są zapchane dziwnymi typami i należy omijać je szerokim łukiem. Mimo to właśnie teraz przemierzała opuszczoną stację. Nie znała miasta. Nie miała przy sobie żadnej mapy, a na dodatek komórka w połowie spaceru spłatała jej figla i postanowiła się wyładować. Stanęła, słysząc jakiś szelest. Słońce chowało się za drzewami i głównym budynkiem, co w umyśle nastolatki wytwarzało klimat podobny do tych z filmów zgrozy. Dobra, nie ma co tak stać. Trzeba ruszyć przed siebie i jakoś znaleźć drogę powrotną. Wznowiła spacer, mając wrażenie, że jej kroki dudnią, jakby szła w pustym pokoju. Już wyobrażała sobie, że swoją obecnością zwabi te mniej przyjazne wampiry, zaczajone w ruinach i czyhające na łatwą zdobycz, którą nie chciała zostać.
Widząc leżącego nieznajomego zamierzała ominąć go jak najszerszym łukiem, zachowując przy tym ostrożność ninja. Nie obchodziło ją to, że domniemany bezdomny może potrzebować pomocy. Dbała bardziej o własne bezpieczeństwo, a nie jakiegoś podejrzanego typa. Chwila, on miał kocie uszy! Zmrużyła oczy, zastanawiając się nad tym, co widzi. Ignorując swoje wcześniejsze postanowienie, podeszła kilka kroków, ale nadal zachowała względnie bezpieczną odległość. Wygrała chora ciekawość nad rozsądkiem i chęcią rzucenia się przed siebie.
- A myślałam, że są przyczepione - mruknęła do siebie.
Wzruszyła ramionami, odwracając się, gotowa na opuszczenie hybrydy. Teraz, kiedy przekonała się, że ten ktoś jest jakimś dziwolągiem, nie potrzebowała dalej zaspokajać swojej ciekawości.

_________________


I can hear your whispers in my mind.
I’ve become what you cannot embrace.


Teoretycznie mnie nie ma, bo życie jest złe i gdy próbuję je ogarnąć, to dowala mi nowe sprawy. Ale praktycznie będę bywać na forum i jako tako pisać posty, jednak na pewno nie regularnie. Pardon.
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1128


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Sob Maj 21, 2016 7:09 pm

Nie spodziewał się tego, że ktokolwiek zainteresuje się jego obecnością. Oczywiście, wyczuwał inne istoty, ale zarazem one trzymały się z dala od niego. Ten świat był tak okrutny, że nikogo nie interesowało cudze nieszczęście. Dlatego też rudowłosy leżał w spokoju, starając się odzyskać chociaż odrobinę sił, by móc wstać i udać się dalej.
Jednakże było inaczej. Pojawiła się ona. Nieznajoma... Która zamiast iść dalej, zbliżała się. Czuł to. Jej zapach... Słyszał kroki... Oddech... Bicie serca. Jego kocie uszy uniosły się i poruszyły, a sam ogon zdradzał pewnego rodzaju zainteresowanie, które odczuwał. Dlatego też powoli próbował się podnieść, by móc skupić na niej nieco puste spojrzenie.
- Zaskakujące, prawda? - powiedział cicho Shiro na jej słowa. Udało mu sie zmusić na tyle, by usiąść, chociaż jego ręce trzęsły się przy tak prostych gestach. Ah... Jestem zmęczony...
Wlepił uważnie w nią swoje spojrzenie. Jak zareaguje na to, że nagle "dziwoląg" zagadał do niej? Jego głos jednak zdradzał zmęczenie, więc póki co, nie zapowiadało się na to, by wampir zaatakował.
- Masz coś do jedzenia? Jestem głodny... - spytał się jej. Od tak, wprost. Na dodatek, w końcu zdołał się przeciągnąć, niczym kot. Dobrze, jest moc! Szkoda tylko, że czuł się strasznie osłabiony.
Znów poruszył uszkami, rozglądając się wokół, jakby jedzenie miało samo tutaj przyjść.
- Meow? - wymruczał jeszcze. Wyczuł przebiegającego szczura, a jego zapach sprawił, że zaburczało mu w brzuszku.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Tatyana
Tatyana
Tatyana
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2387-prace-budowlane#50109
Zarejestrował/a : 08/08/2014
Liczba postów : 1330


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Pią Maj 27, 2016 5:22 pm

Widywała już wampiry, więc ich istnienie nie było dla niej owiane tajemnicą. Jednak pierwszy raz spotkała kogoś takiego jak Shiro. Dotychczas takie hybrydy traktowała jak wytwór książek i filmów. W mniemaniu Tatyany ktoś ewidentnie musiał eksperymentować nad nieznajomym, a potem porzucić go w tym miejscu, aby zdechł. Przekręciła głowę w prawo, niczym szczeniak, który dojrzał nową zabawkę.
On jeszcze gadał! Dziwne, że to jeszcze bardziej zaskoczyło dziewczynę. Chyba do teraz myślała, że ktoś w takiej postaci nie będzie potrafił nic powiedzieć. Ta, był głodny i co ona miała niby zrobić? Wyglądała na kogoś, kto przyszedł do slamsów dokarmiać bezdomnych? Westchnęła cicho, zastanawiając się, co zrobić. Z jednej strony chciała zaspokoić swoją ciekawość, a z drugiej wizja spędzenia czasu z kimś takim napawała ją lekką odrazą. Co jeśli on ma pchły albo wszy albo jakąś chorobę? Nie wyglądał na takiego, co byłby w stanie nagle się rzucić na kogoś, ale pozory mogą mylić.
- W pokoju mam karmę dla kotów - powiedziała, wzruszając ramionami.
Czasami dokarmiała zwierzęta, więc mogła jakąś saszetkę podarować napotkanemu. Tylko istniał jeden problem. Tati nie zamierzała wpuszczać go do siebie, to że miał ogon i zwierzęce uszy w ogóle jej nie przekonywało. Ceniła porządek w swoich rzeczach, a wątpiła, że wampir nic nie zdemoluje, ani nie ukradnie. Skrzyżowała ręce na wysokości klatki piersiowej, patrząc z góry na nieznajomego.
No co, skąd mogła wiedzieć, że Shiro wcale nie jest żadnym przedstawicielem typowych panów Mietków, a uczniem Akademii, któremu ostatnio nie za bardzo się poszczęściło. Uczennicy ocenianie innych przychodziło zbyt łatwo, dlatego zdążyła już zaszufladkować kotołaka.

_________________


I can hear your whispers in my mind.
I’ve become what you cannot embrace.


Teoretycznie mnie nie ma, bo życie jest złe i gdy próbuję je ogarnąć, to dowala mi nowe sprawy. Ale praktycznie będę bywać na forum i jako tako pisać posty, jednak na pewno nie regularnie. Pardon.
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1128


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Sob Maj 28, 2016 2:29 pm

Szkoda tylko, że Tatyana kompletnie źle rozumiała całą tą sytuację! No, ale jakby mogła dobrze ją rozumieć, skoro nie znała istotnych szczegółów? Prawda tak naprawdę była zupełnie inna niż ona sama uważała i może kiedyś dowie się, co i jak? Póki co, Shiro nie palił się do wyjaśniania, jak również jego obecny stan nie bardzo mu na to pozwalał. Starał się, by nie paść nagle osłabiony, albo... Jak również i nie rzucić się na samą dziewczynę! Hm... A może jednak to zrobić? Napić się trochę jej krwi...
Przełknął ślinę, po czym wziął głębszy wdech. Jego uszy trochę oklapły. Jego oddech zaś przyspieszył. Nie czuł się na siłach, by przekomarzać się z nieznajomą. Najchętniej, to gdzieś był się położył i zasnął. Szkoda tylko, że tak się nie da.
Przekrzywił głowę, słysząc jej słowa na temat karmy.
- Hę...? - dobra, nie był pewny, czy powinien cokolwiek powiedzieć coś na ten temat. Jego wyobraźnia najwyraźniej była teraz na tyle ograniczona, że nie umiał sobie wyobrazić siebie, jakby jadł tą karmę. Wait, przecież jest wampirem, nie? Ale czy nieznajoma właściwie wiedziała o tym?
- D-daleko mieszkasz? - spytał się jej cicho.
Próbował wstać na dwie nogi, z wykorzystaniem wątłych sił. Udało mu się, ale jednak wyglądał na takiego, że zaraz przewróciłby się z tego powodu. Za ciepło... Jest za ciepło... Niedobrze mi. Chcę spać. Jeść. Krew... Jednakże zachwiał się i upadł na tyłek. Czy on naprawdę wyglądał na takiego, który aktualnie byłby w stanie zaatakować dziewczynę? Prędzej potrzebowałby pomocy medycznej.
Jego ciemne, żółte oczy skupiły się na niej ponownie, czekając na jakąś decyzję. Zlituje się nad nim czy każe mu spadać? Na domiar złego, ból brzucha się nasilał.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Tatyana
Tatyana
Tatyana
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2387-prace-budowlane#50109
Zarejestrował/a : 08/08/2014
Liczba postów : 1330


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Nie Cze 05, 2016 7:50 pm

- Nie.
Nie zamierzała udzielać konkretnej odpowiedzi. Do szczęścia więcej informacji jemu nie było potrzebnych. Chyba, że planował ją obrabować, ale wątpiła w powodzenie tego pomysłu. W akademii pojawienie się dziwnego wampira na pewno nie przeszłoby bez echa.
Cofnęła się, kiedy nieznajomy spróbował wstać. Może już powinna iść? Chyba nie chciałaby zostać napadnięta, zwłaszcza w takim miejscu, gdzie nikt na pewno by jej nie usłyszał i byłaby zdana tylko na siebie. Co prawda uczyła się walki, ale w starciu z wampirem mogłaby mieć marne szanse. Choć kto wie? Ten nie wyglądał na szczególnie silnego. Nie potrafił nawet na nogach ustać i od razu się wywalił. Zmrużyła oczy, zastanawiając się, czy wezwanie karetki byłoby dobrym posunięciem. Chwila, przecież komórka się rozładowała, to raczej nigdzie nie zadzwoni.
- Własnego mieszkania pewnie nie masz, co nie?
Nie spodziewała się twierdzącej odpowiedzi. Nawet jeśli posiadłby jakieś lokum, to pewnie nie byłoby w najlepszym stanie. Ludzie mieszkający w slamsach na ogół dysponowali willami.
- Do siebie na pewno cię nie zabiorę.
Oparła dłonie na biodrach, patrząc z góry na rozmówcę.

_________________


I can hear your whispers in my mind.
I’ve become what you cannot embrace.


Teoretycznie mnie nie ma, bo życie jest złe i gdy próbuję je ogarnąć, to dowala mi nowe sprawy. Ale praktycznie będę bywać na forum i jako tako pisać posty, jednak na pewno nie regularnie. Pardon.
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1128


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Pon Cze 06, 2016 4:53 pm

No to był problem, skoro nie chciała wziąć do siebie chłopaka. Nie powinien się zbytnio dziwić, kompletnie mu nie ufała, a on nie zrobił jeszcze czegoś, co by sprawiło, by mogła to zrobić. I aktualnie nie był w stanie, by zmienić to. Przynajmniej jednego mogła być pewna, wampir jej teraz nie zaatakuje. Nie chodziło już o kwestię samokontroli, tylko niezdolności do tego oto czynu.
- Nie, swojego mieszkania... Nie posiadam - odpowiedział jej cicho. Gdzie, on miałby mieć? Na co mu to? - Nie potrzebuję go... Skoro mieszkam w akademiku Akademii Cross - dodał jeszcze, kładąc prawą dłoń na brzuch. Skulił się nieco, krzywiąc się z bólu. Jednak ją odsunął po chwili, biorąc głębszy wdech, jakby to mu pomogło chociaż trochę.
- Więc... Więc przynajmniej pomogłabyś mi tam... dość? - spytał się jej natomiast. Będzie miała trochę dobroci serca i pomoże przynajmniej w tym napotkanej hybrydzie? Niestety, do jakieś fascynującej opowieści, zdradzającej jego losy, nie palił się z dość prostego powodu - albowiem coraz bardziej brakowało mu sił, by cokolwiek zrobić, a co dopiero, aby zacząć mówić.
- Cholera... Za bardzo mnie boli brzuch... - jęknął jeszcze, kuląc się. - Nie dam rady sam... Sam wrócić.
Już nie patrzył na nią, tylko ponownie próbował wstać z miejsca, ignorując ból i zmęczenie. Na dodatek czuł się tak żałośnie... Okazywać tyle słabości przy ludzkiej dziewczynie, która teraz patrzyła na niego z góry? Niefajnie.
- Za ciepło... - wymamrotał jeszcze, zaprzestając na chwilkę prób wstania z miejsca. Shiro. Wstań. Dasz radę. Potrzebujesz tylko trochę pożywienia i odpoczynku. Chyba...

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Tatyana
Tatyana
Tatyana
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2387-prace-budowlane#50109
Zarejestrował/a : 08/08/2014
Liczba postów : 1330


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Nie Cze 19, 2016 5:09 pm

Mieszka w akademii? Tatyana zmierzyła go nieufnym wzrokiem. Bardziej pasował do schroniska dla zwierząt. Przekonujący też jakoś nie był, dlatego nie bardzo wiedziała, co zrobić. Co uczeń akademii robi tutaj w takim stanie? Jedzenia szukał, czy przyjaciół? Jednak nieznajomy także mógł jej pomóc. Nie znała drogi powrotnej, a on tak. W sumie oboje mogliby siebie wspomóc.
- Ostrzegam, jeśli spróbujesz czegokolwiek, to pożałujesz - powiedziała, podchodząc bliżej. - Wątpię, żebyś miał siłę na jakąkolwiek obronę.
Nic dziwnego, że miała obawy. Nie codziennie zapuszcza się w slumsy, aby spotkać tam ucznia z cechami zwierzęcia. Może tutejsi ludzie go pobili, bo nie chciał dać im pieniędzy? Odruchowo zacisnęła palce na ramieniu czarnej torby. Nie miała w niej niczego przydatnego do obrony. Tuszem do rzęs albo lusterkiem nie przestraszy nawet kurczaka. W jednej chwili jeszcze bardziej zapragnęła opuścić to miejsce. Prawdopodobnie ten nieszczęśnik przed nią, może być najkrótszą drogą ucieczki, ale czy też zgubną? Zacisnęła usta w wąską linijkę, bijąc się z myślami.
- Nie żal mi się teraz. Myślałam, że wampiry są wytrzymalsze - burknęła, z niechęcią wymalowaną na twarzy pochylając się nad nim. - Oprzyj się o moje ramię i prowadź.
Jeśli Shiro wykona jakiś nagły ruch, dziewczyna od razu się cofnie. Widziała, że wampir jest wykończony i pewnie głodny. Nie wiedziała, jak długo wytrzyma bez krwi, ale ona swojej nie zmierzała mu dawać. Jeśli rudzielec chce się pożywić, to niech znajdzie sobie jakiegoś szczura albo inne mniejsze zwierzątko, które da radę pokonać.

_________________


I can hear your whispers in my mind.
I’ve become what you cannot embrace.


Teoretycznie mnie nie ma, bo życie jest złe i gdy próbuję je ogarnąć, to dowala mi nowe sprawy. Ale praktycznie będę bywać na forum i jako tako pisać posty, jednak na pewno nie regularnie. Pardon.
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1128


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Nie Cze 19, 2016 8:39 pm

Spokojnie lub też nie, ale Shiro naprawdę był uczniem Akademii. Nawet jeśli teraz na takiego nie wyglądał przez swój fatalny stan... No, ale jak postawi się go na nogi, to słowo, będzie z nim o niebo lepiej! I chyba naprawdę nie będzie aż taką złą wiedźmą i go tutaj nie pozostawi, prawda? A jak napatoczy się jakiś porywacz? A co gorsza, gwałciciel? Shiro nie jest gotów, by utracić swoją cnotę!
- Nie zrobię ci krzywdy - mruknął w odpowiedzi. - Zwłaszcza, gdy potrzebuję pomocy.
Rany, nie wiedział kompletnie, co zaś chodziło tej dziewczynie po głowie! Nie wiedział tego i raczej nie dowiedziałby się, chyba, że sama by mu o tym powiedziała, o czym myślała. Ale w to zarazem wątpił... Dlaczego miałaby się zwierzać obcej osobie?
- Hai, hai... Postaraj się tylko za mocno nie bić - westchnął przy tym. Naprawdę, czy dziewczyna nie umiała być bardziej sympatyczna? Shiro nie rozumiał tego, ale nie miał za bardzo chęci i możliwości, by z nią o tym teraz rozprawiać.
Uśmiechnął się krzywo, słysząc jej słowa.
- W zależności od tego, co przeszły... - odpowiedział jej tajemniczo, ale w jego głosie było słychać, że ciężko wypowiadało mu się jakieś słowa. Ale kolejne słowa sprawiły, że niemalże poczuł się lepiej. Skinął lekko głową. - Dobrze. Dziękuję.
Ostrożnie się podniósł się i oparł o jej ramię, by potem móc ją powoli pokierować. No, póki co, nie zamierzał ją gryźć, więc była bezpieczna. A tak, to poszli sobie w stronę słońca... To znaczy, w stronę Akademii.

z/t x2

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Kyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2040-kyuu#43488
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Wto Sie 16, 2016 8:59 pm

Zatęchła zgnilizną miejscówka raczej nie przykuje niczyjej uwagi. Tak, to dobre miejsce na postój w podróży bez celu i bez przyszłości. Gdyby tylko nie ten wypadek w Ośrodku, który załatwiła mu Dasza ze swoich ostatnich oszczędności... pamiętałby o niej tak dobrze jak przed rozstaniem. Miał przebłyski dotyczące jej twarzy, jej oczu, jej uśmiechu i miłego dla ucha głosu, ale gdy próbował dopasować cokolwiek więcej - bolała go niemiłosiernie głowa, i musiał rezygnować. Zwłaszcza w takiej chwili, kiedy nie mając w ustach od miesiąca żadnej posoki nie mógł zregenerować ran, których przybywało. Życie włóczęgi nie jest proste w brutalnym, ponurym świecie. A musiał uciekać przed tymi, który go odnaleźli i chcieli zabić. Przeszłość nigdy nie da mu spokoju.
Trzymając się dłonią za rozdarte do lekko zgniłego mięsa ramię przemierzał kolejne dystanse, aż jego wycieńczony wzrok spoczął na ruderze. Dzień lada chwila miał nastać, więc musiał zrobić tutaj odpoczynek. Powłóczył poobijanymi nogami do sterty desek będące niegdyś w całości stacją kolejową, i uchylił rąbka tajemnicy za skrzypiącymi drzwiami. Jego nozdrza wyłapały zapachy innych osób, lecz na tyle były mdłe, że możliwe, iż tych osób tutaj dawno nie było. Albo młodzieniec zupełnie stracił poczucie rzeczywistości i mieszało mu się z koszmarem na jawie. Znaczy się, mogło być gorzej. Tylko co miał począć Białowłosy wampir, którego życie wisiało na włosku, a nie miał wielu sił na samodzielną egzystencję? Może jakby upolował szczura? Zawsze to trochę krwi. Kapkę. Lecz obawiał się, że więcej wysiłku przeleje w ten czyn niżeli zyska. Dlatego po prostu zdecydował się na znalezienie najciemniejszego, najmniej dostępnego skrawka opuszczonych włości i zaszycie się w głębokim cieniu, by chociaż uciąć krótką drzemkę. Kilka dni stałej wędrówki bez zmrużenia oka dawało o sobie znać.
Z wolna udał się na strych, a tam znajdowało się składowisko pełne skrzynek, które mogły w sobie mieścić dawne uposażenie miejsca, które niegdyś tętniło życiem. Białe, dłuższe kosmyki włosów zasłaniały mu podkrążone oczy, lecz mimo wszystko jakoś umiał zlokalizować możliwe przeszkody i przecisnął się przez cały grajdołek, by wetknąć wątłe, poranione ciało między połamany stół a starą szafę grającą. Skulił się zbliżając obolałe kolana pod brodę i obejmując je poparzonymi rękoma ku sobie. Był niczym zaszczute, ranne zwierzę, coś nawet w jego spojrzeniu było dzikiego, nieludzkiego. Chyba że to potworne zmęczenie przekuło twarz w potworną maskę.
Jako, że krwawił, co kilka metrów dało się dostrzec na podłodze lub na omijanych przedmiotach czarne plamy od posoki Kyuu. Nie myślał aż tak racjonalnie, by temu zapobiec. Nawet mu brakowało sił. Obecnie wolał skupić się na ciszy i śnie, choć zarówno to pierwsze i to drugie zostanie mu pewnie zakłócone niebawem. Więc korzystał, ile mógł.

_________________

#99ffff - dialog
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 586


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Wto Sie 16, 2016 9:21 pm

Gdzie Cię jeszcze nie było w tym mieście. Które zakamarki nie znają Twej słodkiej woni? Yokohama jak wszystkie metropolie ma dwie strony, dwa oblicza. To, które wszyscy widzimy na co dzień idąc do pracy, szkoły, na spacer. Zadbane ulice, wykoszone trawniki, utrzymane w porządku parki i place zabaw. Nawet duże, betonowe parkingi są jakieś inne po tej „lepszej” stronie. Zupełnie inaczej ma się rzecz tam, gdzie ludzie zarabiający chociażby średnią krajową, nie zapuszczają się. Stare porty, opuszczone fabryki, slumsy i ich wszystkie zakamarki, z których lepiej uciekać nim zapadnie zmrok. No chyba, że jest się wampirem albo bardzo pewnym siebie osobnikiem. Brawurę od głupoty oddziela jedynie cieniutka granica, której przekroczenie może bardzo źle się skończyć.
Noc zapadła już na dobre. Nawierzchnia drogi stawała się coraz bardziej dziurawa. Jasny znak, że wjeżdżamy w gorsze rejony miasta. Większość stojących tu znaków pokrywały niecenzuralne rysunki, napisy, bazgroły znudzonych dzieciaków, które szukały rozrywki podczas gdy rodzice wypruwali sobie żyły w robocie. Takie czasy. Ale nie po znudzone dzieciaki tu przyjechała. Jedna z oszczędzonych tablic informowała, że za kilkaset metrów, skręcając w prawo, można dojechać do stacji kolejowej. A jakże! Miejsce idealne, jeszcze ta pogoda i gwieździste niebo. Zawsze to trochę powietrza na pustych peronach. Przy odrobinie szczęścia może na kogoś trafi? Parkując w cieniu rzucanym przez latarnię, zabrała za sobą jedynie broń, nic więcej. Tak na wszelki wypadek bo prócz ofiary może spotkać łowcę. Wciskając obie dłonie do kieszeni spodni, ruszyła przed siebie. Wszędzie pusto, cicho, ani żywej duszy. To chyba kiepski pomysł ale… dajmy miejscu szansę. Zagłębiając się podziemne przejście, wyszła na jednym z peronów. Rozejrzała się w lewo, w prawo, cisza. Wcale nie! Gdzieś daleko słychać przejeżdżający pociąg. Tędy już od paru lat nie jechał żaden. Szyny były całkowicie zarośnięte, cóż, idziemy dalej. Powiew wiatru z północy, który zagościł na peronie owiał ciało wampirzycy przyjemnym ciepłem. A wraz z wiatrem dotarł zapach. Ale nie zwykły, związany z zaniedbaniem tego miejsca. To było coś znacznie ciekawszego, krew! Wampir, dobry łowca i tropiciel. Nadia bez zastanowienia podążyła za wonią jedzenia. Z czasem prócz zapachu, dostrzegła plamy na ziemi. Nie wyglądało to dobrze, zwierzyna krwawi! Znaczy postrzelona lub zaatakowana przez innego myśliwego. Nadmierna ciekawość nie pozwoliła jej zawrócić. Poruszając się z możliwą gracją pomiędzy różnymi pierdołami w końcu dotarła do celu. Uważnie, nie zahaczyła o żaden przedmiot. Weszła tu niemal bezszelestnie. Choć wokół było ciemno to wyostrzone zmysły nie odebrały nic z docierających bodźców. Widziała ostro i wyraźnie. Ale co? Skulone ciało i białą łepetynę. Powinna machnąć ręką i wyjść widząc, że obiekt nie nadaje się na posiłek. Jednak nie zrobiła tego, stała nad nim przez chwilę w ciszy.
Dobry wieczór, pobudka.
Zagadała głośno, żeby się obudził. W międzyczasie skrzyżowała obie ręce na piersi. No ciekawe z kim ma do czynienia.
A któż Cię tak urządził?
Przyglądając się z daleka ramieniu chłopaka już wiedziała skąd swąd zgnilizny. Oj nieprzyjemnie to wyglądało, bardzo…

_________________
Powrót do góry Go down
Kyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2040-kyuu#43488
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Sro Sie 17, 2016 4:52 pm

Odrobina snu i spokoju - czy za wiele chce? Najwyraźniej, skoro nawet to nie było mu dane. Kobiecy głos wybudził skutecznie młodzieńca, który jak najszybciej potrafił, otworzył powieki i zlokalizował źródło. W zasadzie nietypowe z jego perspektywy, gdyż Nadia prezentowała się dostojnie, elegancko, i nie przypominała żadnego z dotychczasowych rzezimieszków, którzy polowali na niego. Blondwłosa, brązowooka kobieta o szlachetnych rysach twarzy. Widać było, że pod butem mogła mieć niejednego Wampira czy Wampirkę. Musiała też mieć tupet, by zaczepiać obce osobniki, albo była na tyle pewna swego, że wiedziała, iż ten oto tutaj nie podźwignie się i nie zaatakuje. Cwaniara, domyśliła się, chociaż nie trzeba było być Szerlokiem, żeby stwierdzić, iż coś jest większego na rzeczy. Większego w bólu i krwi, która z niego ściekała i śmierdziała trupio.
Czystokrwista mogła przyjrzeć się dokładniej nieznajomemu. Ponieważ była kobietą o dobrym guście, na pewno zwróciła uwagę na ubiór, a w zasadzie na jego szczątki oblepione czarną już posoką i niemalże zżytymi z poranionym na wszelkie sposoby ciałem. Mnóstwo podpaleń, poszarpań, brudu na kształt mazi czy po prostu zlanie się z ranami - tak więc nie było skrawka materiału bez ingerencji osób trzecich. Mogła mieć kaprys, żeby zastanowić się dlaczego jeden z butów, oczywiście zdezelowanych jak ich właściciel, nie posiadał sznurówek. Odpowiedź przyszła sama, gdy Nadia zechciała spojrzeć na inne obrażenia wampirka z klasą krwi o dwa oczka niżej. Nie tylko nadgniłe ramię napawało odrazą od wbici zadbanych kiełek w ciało Białowłosego. Jak anorektyk zadarł ostrożnie ciężką głowę, na jego szyi dało się zobaczyć amatorskie szycie po głębokim poderżnięciu gardła, gdzie nicią chirurgiczną w tym przypadku była właśnie brakująca sznurówka od buta. Próba komunikacji mogła być utrudniona, lecz młodzieńca cechował bardzo wrażliwy słuch, więc nawet jak wysadzano na nim ładunki wybuchowe - bębenki uszne nie ucierpiały w takim stopniu jak powinny przy tego typu wypadkach. Zatem doskonale słyszał każde słowo, każde tchnienie istoty przed nim. Całe szczęście, że prócz słuchania, jeszcze miał resztki logicznego myślenia, które mimo uwstecznienia społecznego funkcjonowało w granicach poniżej średniej. Dlatego był zdolny do zrozumienia treści, i rozłożeniu ją na jeszcze kilka pomniejszych czynników. Bo na przykład - skoro nieznajoma zadała pytanie o wyrządzone krzywdy, to znaczyło, że nie należała do tej samej bandy, która zrobiła na niego polowanie jak na Safari trwające już rok. I że też nie widziała (całe szczęście nielicznych) plakatów z podobizną Białowłosego, za którego dano całkiem sporo kasy. Być może tylko dlatego, aby szybciej ściągnąć zabójców i pozbyć się niewygodnego świadka. Albo ot... dla niektórych 10.000 dolarów to majątek, a dla innych pryszcz. Inną informacją z prostego pytania było stwierdzenie, że skoro jeszcze nie zabiła ledwie egzystującego chłopaka, szuka czegoś lub kogoś w tym miejscu. A każda wskazówka, nawet z ust śmiecia, mogła być dla niej zbawienna.
Na więcej domysłów nie miał sił, zresztą padło pytanie, tak? Dla własnego dobra powinien jakoś odnieść się do treści. Skoro nie słowem, to jak? Kyuu, aby nie rozzłościć Wampirzycy i kupić sobie odrobinę czasu od pewnej śmierci, zdecydował się wysilić i ruszyć z odrętwienia prawą rękę, dzięki której odlepił się plecami od mebla i odrobinę przekręcił się w tułowiu. Na łopatce widniał wypalony magią (czar działał jedynie w tym zakresie, żeby nigdy nie został zmazany z ciała) znak. Przedstawiał on cyfrę dziewięć. Przypominało to znakowanie bydła, za jakiego traktowano jego i jemu podobnym. Cóż, jeśli Wampirzyca interesowała się brudnymi interesami mafii z niższych sfer, mogła rozpoznać grupę, która w taki sposób znakowała niewolników poddawanych eksperymentom, albo na zakłady bukmacherskie z nielegalnych bijatyk. Białowłosy, który oficjalnie nie posiadał imienia, nie był aż tak znany szerszej publiczności, nie mniej nigdy nie wiadomo, na jaką Czystokrwistą trafił. Może lubowała się w takich rozrywkach?
Mimo fatalnej kondycji fizycznej i psychicznej nie uciekał wzrokiem od Nadii, patrzył się jej prosto w oczy. Jego dzikie, skąpane w niemym bólu i wyczerpaniu z jej ciekawskimi i w ślicznym odcieniu, które nie zdradzały nic więcej niż powinien wiedzieć ktoś taki jak on. Dlaczego? Być może była ostatnią istotą, jaką ujrzy będąc wśród żywych. Albo która mogła być jego ostatnim katem.

_________________

#99ffff - dialog
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 586


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Sro Sie 17, 2016 8:44 pm

Zapuszczając się w te rejony miała nadzieję napotkać kogoś w pełni sił, szukającego tego co ona, posiłku. Tyle, że ten „ktoś” miał być niższej krwi, łatwa zdobycz, wiadomo. Zamiast pełnego wigoru, energicznego, młodego wampira, znalazła ledwo żyjącego dzieciaka. Cóż, nie chciała oceniać całej reszty pobratymców. Nie miała zamiaru rozmyślać co zrobiliby z nim inni. Wiedziała doskonale co zrobiłby np. Emmanuel i ona zrobi to samo. Skoro ludzie wierzą w karmę i w to, że ona wraca, to może jej fatalna pomyłka zostanie jakoś wymazana w oczach losu dobrym gestem. Pomimo tego, że kanon wampira opisuje go jako istotę bez uczuć, zdolną do zabijania to najzwyczajniej w świecie Nadii zrobiło się żal jasnowłosego. No dobra, coś ścisnęło ją w środku, to chyba serce. Najwyraźniej je miała, gdzieś tam pod żebrami, chyba…
Chodź.
Wyciągnęła rękę w stronę biedaka z zamiarem pomocy przy podnoszeniu się z tej okropnej podłogi. Nie mogła patrzeć na to w jakim jest stanie a samo wyobrażenie tego, co dzieje się pod materiałem odzienia przyprawiało ją o ciarki. Nigdy przedtem nie widziała wampira w tak opłakanym stanie. Tym bardziej, że był tak młodziutki.
Dziewięć
Przechyliła nieco głowę odczytując wypaloną cyferkę. Nie, nigdy nie interesowała się podziemnym światem ani okoliczną gangsterką. Była dziennikarką i ów tematyka była jej niezwykle odległa. Niemałe wrażenie zrobiła na niej również amatorszczyzna wykonana na szyi jasnowłosego. Gdyby miała tylko przy sobie kilka narzędzi, naprawiłaby wszystko od ręki. Tak, była estetką i to wszystko co działo się na ciele biedaka doprowadzało ją do złości, którą naturalnie ukryła.
Nie bój się, zaparkowałam niedaleko samochód. Pojedziemy do mnie. Pomogę Ci.
Czy dostanie tego wieczoru od kogoś lepszą propozycję? Chyba nie. Gdyby szlachetna miała złe zamiary to Kyuu byłby kupą szarego pyłu od dobrych dwóch minut. Zamiast tego tkwiła nad nim z wyciągniętą dłonią. Wystarczyło się tylko zgodzić i obdarować nieznajomą zaufaniem. Tylko tyle i aż tyle.

_________________
Powrót do góry Go down
Kyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2040-kyuu#43488
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Czw Sie 18, 2016 5:06 pm

Zaufanie to godzenie się z tym, że osoba, którą nim obdarzasz, może cię kompletnie zniszczyć, zrujnować, zawieść. A nawet zabić. Mimo wszystko pokładasz wiarę, że tak nie będzie. Dlatego trzeba też mieć wiarę, by zaufać. Młodzieniec nie posiadał odpowiedniego czynnika, który mógł sprawić, aby oddał się w ręce Nadii bez mrugnięcia okiem. Jednak, jak słusznie zauważyła Blondwłosa, nie miał zbyt wielkiego wyboru. Bo co, umrzeć wśród kartonów z wycieńczenia? Poczekać na innego, mniej łaskawego Wampira? To żadna przyszłość. Słowa kobiety zaś przesączone były pewnością, dobrze prosperującą przyszłością, gdyż tak brzmią plany. Konkretne - zabrać do samochodu, pojechać do niej i... pomóc mu? Chyba nie trzeba mówić, jak dawno nie miał jakiegokolwiek wsparcia. Zdany na siebie, z wielką wolą życia, dlatego targał się z miejsca na miejsce, żeby odwlec Śmierć wiszącą nad nim z ostrą kosą.
Na słowa o pomocy zadarł jeszcze wyżej głowę i lekko ją przekręcił na bok odchylając przy tym nieznacznie spieczone wargi w niemym zdziwieniu. Dłoń kobiety stale czekała na dobrą wolę poszkodowanego, który jeszcze pół minuty bił się z myślami. Nie, nie było lepszej alternatywy - czy na ten wieczór czy w krótkiej przyszłości. Sama obecność Szlachetnej i jej zachowanie wobec wyrzutka społeczeństwa Krwiopijców mogły wiele poświadczyć jej prawdomówności. Dlatego ostrożnie, z lekko zmrużonymi oczami, które dalej wbijał w brązowe tęczówki dziennikarki, wyciągnął ku niej prawą rękę i ulokował swoją zabrudzoną, wątłą z braku sił dłoń w jej śnieżnobiałej, delikatnej rączce. Jeśli Nieśmiertelna zdecydowała mu się pomóc i podciągnęła Kyuu do góry, ten z ledwością utrzymywał się na nogach, lecz cofnął ofiarowaną dłoń. Nie dlatego, żeby okazać dumę czy coś. Bardziej z praktycznej strony. On brudny, ona czysta - nie chciał pobrudzić jej bardziej, i tak na wiele przykrości narażała się z tytułu zabrania Białowłosego do siebie. Spuścił głowę tak, że grzywka przesłaniała mu wzrok, lecz mimo to posłusznie kroczył za Nadią, tuż za nią lub obok. Na każdą chęć podtrzymania jego słabego ciała i prowadzenia - odsuwał się nieznacznie. Dojdzie do samochodu, czymkolwiek to było.
Ah... czyli to był samochód. W dzielnicach biedy, z których pochodził, nie przejeżdżały auta, tylko rowery i motocykle. Z kolei jak go porwano, przetrzymywano, katowano i co jakiś czas przetransportowywano na arenę bijatyk, to wrzucano go z innymi do furgonetki - ciemniej i zatęchłej od śmierci. Posłusznie powłóczył nogami i wlazł do środka, na tylne siedzenie. Chociaż w mig zjechał z niego i skulił się tam, gdzie pasażerowie trzymają stopy podczas jazdy, na wycieraczce. Ograniczył w ten sposób bodźce wizualne, jakie kreowały się za przeźroczystą szybą, a które krępowały zmysły Dziewiątki. No i nie pobrudził tapicerki, zawsze to plus. I tak zaraz zasnął, bo turbulencje kojarzyły mu się z kołysaniem, i uśpiły wymęczonego wampira. Ściślej spowodowały, że stracił już zupełnie przytomność, i nawet jakby dojechali na miejsce - nie dało się go wybudzić.
Dokąd pojedzie? Co z nim pocznie Wybawczyni? Jaka będzie jego przyszłość? Na pewno lepsza niż ta, która zastałaby go, gdyby uparł się i nie zechciał sobie pomóc.

z tematu x2 - tam gdzie Nadia wskaże

_________________

#99ffff - dialog
Powrót do góry Go down
Raito

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t881-raito-mortis#7083 http://vampireknight.forumpl.net/t2952-raito#62586 http://vampireknight.forumpl.net/t925-apartament-braci-mortis
Zarejestrował/a : 07/01/2013
Liczba postów : 179


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Nie Paź 16, 2016 9:43 pm

Dużo się działo przez ten czas, kiedy rudego nie było w mieście. Ba, gdzie tam w mieście - nie było go w ogóle w Japonii. Musiał, a raczej chciał wrócić do Rosji. Odciąć się od tego wszystkiego, wrócić w bezpieczne, dobrze mu znane miejsce. Kontynuował swoją działalność w tamtejszej oświacie łowieckiej. Ale to nie było to. Od dłuższego czasu czuł się jakiś taki... wypalony. Myślał, że powrót w rodzinne strony naładuje go pozytywną energię. Jednak nie. Nie działał już tak jak kiedyś. Z taką pasją i zaangażowaniem. Postanowił po prostu zrezygnować. Co jak co, ale za wampirami się już dostatecznie dużo nalatał. Na początku napawało go to optymizmem, czuł że zmienia świat na lepsze. W końcu eliminował jednostki, które zagrażały bezpieczeństwu ludzi. W końcu jednak z biegiem czasu zrozumiał, że jego działania były bezcelowe. Krwiożercy działali niczym hydra - odcinałeś jedną głowę, a na jej miejsce wyrastały dwie kolejne. Co było tego przyczyną? Zemsta. Ot, prosta i niezwykle skuteczna. Zimnokrwiści byli w niej mistrzami. No bo z jaką zażartością może się mścić jednostka, która jest nieśmiertelna? Która straciła ukochaną osobę? Raito pojął już dawno temu, że ten łańcuch nienawiści nie ma sensu. Do tej pory starał sam się oszukiwać, jednak w pewnym momencie coś w nim pękło. Nie miał zamiaru dłużej uczestniczyć w tej karuzeli nienawiści. Chciał chociaż przez chwilę stanąć z boku, postarać się spojrzeć na to obiektywnie. Ale do tego potrzebny był czas.
Tak więc oto jest, tutaj, na opuszczonej, ponurej stacji kolejowej. Wycie kotów stawało się wręcz niemiłosiernie bolesne dla uszu, kiedy rudowłosy pokonywał kolejne stopnie opuszczonego peronu. Było ciemno, chłodno i ponuro ale nadzwyczajnie spokojnie i przeciętnie. Właśnie tej przeciętności potrzebował teraz mężczyzna. Stukot jego butów roznosił się echem na opuszczonym peronie, a sam mężczyzna szukał wzrokiem jakiejś ławki zachowanej w miarę dobrym stanie. W końcu ją odnalazł i spoczął. Rozsiadł się z głębokim, ciężkim oddechem człowieka, który ma już dość codziennych zmagań. Odgarnął włosy z czoła i sięgnął do kieszeni płaszcza po paczkę papierosów. W zabawny sposób nie pasował do otaczającej go przestrzeni; taki elegancko ubrany pan nijak zgrywał się ze zniszczonym przez czas i ludzi krajobrazem. Nie pasował tu, a jednak to właśnie w tym miejscu czuł się spokojnie i - o dziwo - bezpiecznie.
Trzask zapalniczki, następnie głęboki wdech a po chwili wielka chmura dymu wypuszczona z płuc rudowłosego. O tak, tego właśnie potrzebował.

_________________
Powrót do góry Go down
Estelle
Estelle
Estelle
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t838-estelle-namikaze
Zarejestrował/a : 12/12/2012
Liczba postów : 323


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Nie Paź 16, 2016 9:54 pm

Kiedy tylko dziewczyna wybiegła z domu Vito, dorwała pierwszy lepszy autobus nie patrząc gdzie on tak właściwie jedzie. Zapytała tylko kierowcę, czy kieruje się do miasta po czym kupiła bilet i usiadła na zszarzałym i nieco zniszczonym tylnym siedzeniu. Było już ciemno, tak więc nic nie widziała przez szyby gdy jechali przez las. Oparła rozgrzane czoło o porysowaną, przyciemnioną szybę i przymknęła powieki. Nagle zrobiło jej się zimno, chociaż na jej czole można byłoby spokojnie usmażyć kotleta, albo zrobić jajecznicę! Najnormalniej w świecie różowowłosa kobieta dostała gorączki i jedyne o czym marzyła to herbacie i łóżku. Nie wiedziała nawet kiedy zasnęła, budząc się gdy kierowca szturchnął ją w ramie ogłaszając koniec wycieczki. Przetarła zaspane powieki i wysiadła z autobusu widząc, że wylądowała w slumsach w nocy. No pięknie!
Opatuliła się ciasno ramionami, bo oprócz sukienki i cienkiego sweterka nic więcej nie miała, a było jej coraz bardziej zimno. Postanowiła udać się na pociąg licząc, że podjedzie peron dalej i znajdzie się w centrum, ale w ogóle nie przebywała w slumsach to i dopiero dochodząc do torów zorientowała się, że one od dawna już nie funkcjonują. Westchnęła załamana i ruszyła przed siebie. Kręciło jej się w głowie i pojawił się kaszel. Wyciągnęła z torebki telefon, ale okazał się rozładowany. Spanikowana podniosła głowę, aż dostrzegła siedzącego nieopodal mężczyznę, który palił papierosa. Może będzie tak miły i użyczy jej swojej komórki?
Podeszła prędko do niego i stanęła przed nim nieśmiało. Migocząca, pomarańczowa latarnia w końcu rzuciła trochę światła na rudego faceta. Estelle omal szczęka nie opadła na ziemię.
- Raito?! - palnęła bez namysłu, a jej policzki lekko się zarumieniły, czego nie było widać w tym mroku na szczęście! Teraz różowa miała dwadzieścia dwa lata na karku, a łowca poznał nastolatkę, gdy jeszcze osiemnastki nie skończyła i pewnie w ogóle jej nie pamiętał. Ona jednak doskonale znała te rysy twarzy. Pomógł jej kiedyś, uratować dzieci z sierocińca jak zaatakował je wampir. Po za tym... spodobał jej się. No, ale trochę czasu minęło, nie ma co ukrywać.

_________________
To all the things I've lost on you
Tell me are they lost on you?
Just that you could cut me loose
After everything I've lost on you?
Is that lost on you?
Powrót do góry Go down
Raito

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t881-raito-mortis#7083 http://vampireknight.forumpl.net/t2952-raito#62586 http://vampireknight.forumpl.net/t925-apartament-braci-mortis
Zarejestrował/a : 07/01/2013
Liczba postów : 179


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Nie Paź 16, 2016 10:34 pm

Że niby Raito nie pamiętał Estelki? Chwila moment, bez takich mi tutaj. Guma balonowa na długo zapadła mu w pamięci, nieraz sobie o niej przypominał podczas swojego pobytu w Rosji. Było coś w niej wyjątkowego - niewinnego i jeszcze trochę naiwnego. Ale właśnie ta cząstka sprawiała, że tak dobrze ją wspominał. Były to bowiem cechy bardzo rzadko spotykane w obecnych czasach. Przynajmniej w zgorzkniałym, zatwardziałym towarzystwie z jakim przebywał łowca. Tam każdy nosił tyle masek, że ciężko się było zorientować która twarz jest prawdziwa. Ludzie są słabi, boją się pokazać swojego wnętrza bo boją się być zranieni. Ale nie ona. Przynajmniej wtedy tak było, jak jest teraz?
O tak, dzieciaczki zostały przez łowcę i Esti wybawione przed krwiożerczym kanibalem, który chętnie zrobiłyby sobie z nich przekąski. Na całe szczęście znaleźli się w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie. To właśnie wtedy rudy sieknął potwora w pysk, niestety ostry pazur kanibala rozdarł mu przedramię. Piękne czasy.
Raito popalał sobie papierosa, pogrążony we własnych myślach. Czuł się dobrze, mógł chociaż przez chwilę odpocząć od zgiełku miasta. Jedynie co jakiś czas dało się słyszeć przejeżdżający nieopodal pociąg. No i oczywiście miauczenie kotów. No bo jakby inaczej. Chyba jakiś cholerny magnes ciągnie je w takie miejsca. Z zamyślenia wyrwał go stukot butów. Mężczyzna przymknął delikatnie oczy i wsłuchał się dokładniej. Lekka osoba, niewysoka bo i długich kroków nie stawiała. Raczej malutka. Kobieta. Ciekawe czego tu szukała? W takim miejscu o takiej porze? Rudy wzruszył ramionami po czym zaciągnął się papierosem, a następnie wyrzucił niedopałek przed siebie. Obserwował przez chwilę ze znudzoną miną jak pet się dopala. Nagle wyrosła przed nim jakaś niewielka laleczka. Rudowłosy podniósł leniwie wzrok na jej twarz. Serce mu zabiło trochę szybciej.
- Estelle? - mruknął, jakby cały czas nie wierzył, że to naprawdę ona. Zaraz jednak na jego twarzy zagościł łagodny uśmiech. W jednym ruchu podniósł się, pokonując dzielącą ich odległość i najzwyczajniej przytulił dziewczynę, unosząc ją nad ziemię. Było to w stu procentach spontaniczne zachowanie. Po prostu ucieszył się, że ją zobaczył.

_________________
Powrót do góry Go down
Estelle
Estelle
Estelle
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t838-estelle-namikaze
Zarejestrował/a : 12/12/2012
Liczba postów : 323


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Pon Paź 17, 2016 3:09 pm

Ale Estelle także bała się zranienia! Z jej pyszczka można było wyczytać wszystkie targające nią emocję. Nie było szans, aby wiarygodnie skłamała. Ba, ona nawet nie chciała kłamać. Życie w tajemnicy, jakoś ją nie pociągało. Wolała rozwiązywać wszelkie spory w cztery oczy. Jednak była kruchą kobietą i łatwo można było ją zranić, więc może jej dobre serce nie było czymś dobrym. Ale nie można ukryć, że bywała też naiwna i nie widziała kiedy ktoś inny ją okłamuje. Na szczęście dorosła, więc nauczyła się ściągać te różowe okulary z nosa. Choć wciąż jest delikatną i ciepłą personą, która na krzywdy innych nie spojrzy obojętnie.
Estelle patrzyła jak końcówka papierosa leci jej przed twarzą na ziemię. Nie cierpiała papierosów, a tym bardziej obrywać nimi. Jednak wciąż była w szoku, że znów spotkała rudego. Słyszała, że wyjeżdża z miasta i myślała, że ich drogi już nigdy się nie zejdą. A tu taka niespodzianka! Dała się porwać w ramiona pisząc zdziwiona tym nagłym podrywem. Oplotła drobnymi dłońmi kark mężczyzny i wtuliła głowę w jego obojczyk, czując bijącego od niego ciepło. Od razu drgawki spowodowane zimnem, zaczęły być rzadsze... ale nie minęły. Jak odsunęła twarz, aby spojrzeć w szmaragdowe oczy wielkoluda, facet mógł ujrzeć rozpalone poliki różowej i niezdrowo świecące oczy. Choroba była coraz bardziej widoczna, osłabiając przy tym ciało dwudziestodwulatki.
- C-co tu robisz? Myślałam, że wyleciałeś na stałe - wymamrotała zgrzytając zębami i znów owinęła ramiona swoimi rękoma, aby chociaż trochę się uspokoić. Nie było jej już spieszno do domu mimo złego samopoczucia, chciała chociaż trochę porozmawiać z dawnym kolegą. Skierowała się do ławki aby przycupnąć i poklepać miejsce obok siebie.
- Tak miło Cię widzieć - wyszeptała cicho, ale w około nie było żywej duszy więc rudowłosy mężczyzna bez problemu mógł to usłyszeć. Zarumieniła się znowu z powodu tego co powiedziała. Ale było to takie szczere i spontaniczne, jak jego złapanie jej w ramiona. Nagle przed oczami stanął jej pewien wampir i spuściła wzrok patrząc na swoje buty, jakby nie wiedziała jak się zachować po tym co powiedziała. Była trochę zawstydzona i speszona?

_________________
To all the things I've lost on you
Tell me are they lost on you?
Just that you could cut me loose
After everything I've lost on you?
Is that lost on you?
Powrót do góry Go down
Raito

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t881-raito-mortis#7083 http://vampireknight.forumpl.net/t2952-raito#62586 http://vampireknight.forumpl.net/t925-apartament-braci-mortis
Zarejestrował/a : 07/01/2013
Liczba postów : 179


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Pon Paź 17, 2016 11:03 pm

To prawda, życie w tajemnicy to koszmar. Raito również należał do osób, które po prostu były szczere - nie lubił przeistaczać prawy. No chyba, że musiał. W końcu nie mógł każdej spotkanej osobie opowiadać o tym, że jest łowcą a jego sposobem na życie jest łapanie a i czasami mordowanie krwiopijców. Niemniej jednak nawet podczas podawania fałszywych informacji w sprawie takiej jak jego zawód, czuł w środku jakieś takie ukłucie wstydu. Brzydził się kłamstwem, uważał iż jest to oznaka słabości, a przynajmniej braku asertywności. No ale wszystko też zależało od kontekstu kłamstwa, więc może to zostawmy bo za dużo wody się tutaj zaczyna lać.
Rudy również nigdy by nie przypuszczał, że ich drogi jeszcze się kiedyś zejdą. A tu taka niespodzianka. Ale to dobrze, zielonooki tylko mógł się cieszyć że ponownie trafił na taką osobę jak nutella. Może to dobry znak? Może powinien był wrócić do Japonii i zająć się tak bezdusznie porzuconymi relacjami? Tak, to ma więcej sensu niż powrót do bezproduktywnego uganiania się za zimnymi i codzienne narażanie życia.
O tak, mężczyzna od razu dostrzegł zmianę jak zaszła w wyglądzie Estelle. Dorosła, to na pewno. Była jeszcze śliczniejsza niż ostatnio kiedy ją widział. Wtedy jeszcze dzieciaczek - teraz młoda dama, ot co.
Kiedy ją przytulał, poczuł jej ciepły oddech na swojej szyi oraz jej ciepłe czółko. Wróć - rozpalone czółko. Postawił ją delikatnie na ziemi, po czym zaczął rozpinać płaszcz. Cały czas patrzył się jej w oczy z uśmiechem, jednak teraz uśmiech zrobił nieco miejsca zatroskaniu.
- Cóż, taki był plan. Jak widzisz sprawy potoczyły się nieco inaczej. - rzekł nieco wymijająco - jak to on lubił robić. Zdjął szalik i bez słowa obwiązał jej szczupła szyjkę. Zaraz po tym zdjął swój płaszcz i zarzucił dziewczynie na ramiona. Wyglądała przezabawnie w tak dużym okryciu. No ale ważne, że jest jej teraz ciepło. O łowcę nie miała się co martwić - miał sweter na sobie i nie było mu zimno. W końcu pochodzi z Rosji - tam w taką pogodę nosi się okulary przeciwsłoneczne.
Usiadł zaraz obok gumy balonowej i objął ją ramieniem - nie było to natrętne, bardziej przyjacielskie. Chodziło o to, żeby było jej ciepło.
- Mi również Cie miło widzieć, Estelle. - powiedział po chwili ciszy, jaka nastała po słowach dziewczyny. - Jesteś rozpalona. - powiedział miękko - Co tutaj robisz o tej porze tak lekko ubrana? - spytał, odwracając głowę w jej stronę i przyglądając się jej z zaciekawieniem. Banał rozmowy, tak na dobry początek. Rudy czuł w środku, że odwleka temat, który prędzej czy później będzie musiał wypłynąć w ich konwersacji. Ale powoli. Na chwilę obecną po prostu cieszył się jej obecnością i chłonął jej pozytywną energię niczym gąbka wodę. Było coś w niej czego mu brakowało i teraz uzupełnia te braki w swojej wyschniętej i zmordowanej duszy.

_________________
Powrót do góry Go down
 
Opuszczona stacja kolejowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 9 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11, 12, 13  Next
 Similar topics
-
» Opuszczona stacja kolejowa
» Stacja kolejowa w Hogsmeade
» Stacja kolejowa
» Stacja kolejowa
» Stacja kolejowa Hogsmeade

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: SLUMSY (POŁUDNIE)-
Skocz do: