IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Opuszczona stacja kolejowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 11, 12, 13  Next
AutorWiadomość
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 863


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Pią Gru 16, 2016 10:29 pm

Idę chyba na cały weekend do pracy, więc przepraszam za blokowanie, ale po nastu godzinach roboty się nie chce. Aye.


Miał uciekać, dlaczego nie reagował, halo, wyglądam jak potwór, uciekaj, ile sił w nogach! Dlaczego był nią tak zaintrygowany, dlaczego. Nie umiała odpowiedzieć na jedno proste pytanie. Siała terror, goniąc po ulicach Yokohamy, a ten przygląda się jej i ani nie drgnął, nie poczuła najmniejszego ruchu jego mięśnia, ani kapki strachu, co z nim było do cholery nie tak? Z każdą sekundą przybliżał się, a jego zapach coraz bardziej zapadał jej w pamięci, wytężone i wzmocnione zmysły nie dawały spokoju. - Załuję wtedy, kiedy tego nie wykorzystuję tak, jak jest mi dane. - Właśnie teraz powinna przebić jego klatkę piersiową na wylot, targając za serce i zjadając je w dwóch gryzach. A co robi? Prowadzi z nim dyskusję, luźną rozmowę, jakby znali się już dziesiątki lat. Tego mogła żałować, ale nie zmienionego ciała. Diametralna różnica, a ludzie dalej myślą, że tamta Cynthia po prostu umarła, zaginęła, wyjechała do innego kraju, a ona tutaj dalej jest, skryta w środku ale.. Nikt tego nie może się domyślić, nikt. Może był dobrym obserwatorem, ale maski pod której skrywa swój prawdziwy charater, naprawdę do tej pory nikomu nie udało się zdjąć, maski niesamowitego potwora, który skrywa przestraszoną dziewczynkę.
Nie ma w tym nic interesującego, palnęła w myślach, parskając. Przymknęła oczy, gdy ten gładził jej dłonie, aczkolwiek jego palce spotkały się z jej uchem. Pierwszy ruch? Moce i drapieżne spojrzenie na to co wyprawia jego ręka, rozpalone czerwone oczy, które gasły, z każdym milimterem, kiedy sunął po jej włosach. Jesteś już za blisko, odejdź, odejdź. Powtarzała swoim zwierzęcim językiem. Dlaczego ona sama nie ucieka, dlaczego czuła się jakby była przybita do ziemi?
Jak ją zwą? "Uciekać, to ona! To ten potwór!"? Nie pamięta innych wypowiedzianych słów, odkąd się przemieniła. Żadnej czułości, delikatnego dotyku, czy wypowiedzianego jej imienia w troskliwej formie. Jak miała się przedstawić? Tą przykrywką, która pasowała do przedszkolaka? Przecież to śmiech na sali. Już miała odpowiadać, kiedy jej głos wyprzedził sygnał wiadomości, dokładnie z jego komórki. Spojrzała na jego kieszeń w spodniach, najwyraźniej stamtąd wydobywał się dźwięk, aczkolwiek nie była pewna, sam wiatr mógł przeszkodzić w stwierdzeniu skąd pochodzi dźwięk. - Myślę, że masz ważniejsze sprawy na głowie niż imię przerażającej istoty wampirzej. - Dodała jakby ironicznie, prychając kończąc zdanie. Aczkolwiek dalej się nie ruszyła, dalej stała niczym słup soli, wracając wzrokiem na jego oczy. Przecież w końcu tu po coś przyjechał, w końcu nie przyszedł tu dla sportu, prawda?

_________________


Powrót do góry Go down
Osu
Osu
Osu
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3084-shiba-ortega#65336 http://vampireknight.forumpl.net/t3088-shiba#65364
Zarejestrował/a : 03/12/2016
Liczba postów : 106


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Sob Gru 17, 2016 12:42 pm

ok

Latanie po ulicach Yokohamy było bardzo złym pomysłem. W mieście pojawiła się nowa władza ale Rada Wampirza pozostała w tym samym, niezmienionym składzie. Przenosząc się tutaj Ortega bacznie prześledził jej skład i każdego członka z osobna. Najważniejszy w tej całej zgrai był przewodniczący, który do świętych nie należał ale dość dobrze wywiązywał się ze swoich obowiązków. Taka wolna amerykanka mogła skończyć się w zimnym, ciemnym lochu. Obnoszenie się ze swoją innością jest dobre do momentu akceptacji przez społeczeństwo. Ta cienka linia wyznacza ważną granicę , której przekroczenie niesie za sobą konsekwencje. Pazury i ogon były nadzwyczajne, niespotykane. Wielu zamożnych chciałoby mieć taki okaz w swojej prywatnej kolekcji. Jak widać zagrożeń jest wiele.
-Tak jak na przykład teraz.
Spostrzegawczość w połączeniu z tym tajemniczym błyskiem w oku i jej nie pozwalały zrobić kroku w tył. Mogła zaatakować, owszem, nikt jej tego nie zabronił a mimo to stała jak wmurowana. Była spragniona kontaktu, dotyku, choć miała zbyt wiele honoru żeby się do tego przyznać. Miotana pomiędzy tym kim była wcześniej a tym kim stała się teraz.
-Mam wiele spraw na głowie i całe wieki żeby je załatwić.
Wiatr zmienił kierunek przynosząc całkiem nowy zapach. W odległości kilkunastu metrów, gdzieś w mroku opuszczonej stacji spacerowała grupa osobników. Z pewnością nie była to pojedyncza sztuka. Woń była zbyt intensywna. Nie trzeba było długo czekać aż w blasku starej i zaśniedziałej lampy odpiły się odblaski. Jeszcze byli daleko, zajęci rozmową, dwaj mężczyźni. Jeden trzymał na smyczy dużego psa, chyba owczarka. To policyjny patrol wysłany w nieciekawe rejony o nocnej porze. Któżby się spodziewał takiego spotkania. Shiba z premedytacją objął towarzyszkę kładąc dłoń na jej plecach, jednocześnie przycisnął ją do siebie. Musiał się nieco pochylić, była ciut niższa. Zbliżając usta do jej ucha wyszeptał coś co zaczęło mu się niezmiernie podobać.
-Pokażesz mi co potrafisz?
Gdy zostali zauważeni wyglądali niepozornie. Facet obejmujący kobietę. Prócz mało romantycznego miejsca na schadzki, wszystko się zgadzało.
Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 863


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Wto Gru 20, 2016 8:34 pm

-Naprawdę nie chcesz, cokolwiek Ci zrobiła. - Prychnęła, a na jej twarzy pojawił się ten mało spotykany, szyderczy uśmieszek, który błyszczał odbitym księżycem. To że stała jak słup soli, nie musiało oznaczać tego co on miał na myśli .Ona również analizowała, aczkolwiek, miał rację. Niczym burza trząsająca drzewami, łamała gałęzie swojego dawnego charakteru, by móc być kimś, kim jest teraz. Seryjny zabójca w wampirzej skórze, który nie boi się niczego. Czy właśnie nie do tego dążyła za młodu? By właśnie być tą nieposkromioną, ściganą, zauważoną? Ta sytuacja ma dwa końce, lepszy i gorszy, ale czy ta adrenalina nie dodaje otuchy, emocji i chęci by brnąć w to dalej?
Jego słowa pozostawiła bez komentarza. Sama też poczułą obecność zbliżającej się ferajny i prawdopodobnie jej dzisiejszej kolacji. Od dawna czuła tą dziwną energię, która szła w ich stronę. Jednak gdy w sekundę ją objął, przyciskając do siebie, jej czułe sensory zwariowały, nie mogła się skupić na tamtych zbliżających się ludzi. Czuła tylko jego poruszające się mieśnie i ciepłe powietrze, które wydobywało się z jego ust. Zamknęła oczy, by wysłuchać kilku, miłych dla jej serca słów. Mogła się zabawić, wyżyć, zmaltretować to ziemskie życie, które nawet nie zdawało sobie sprawy, co za chwilę się stanie. Byli blisko, wystarczająco by ich zauważyć. Spojrzała na niego po raz kolejny, z boku, nie obracając głowy. Mógł tylko zobaczyć odlatującą w sekundę czerwoną smugę, która była po prostu jej odskakującym okiem, aczkolwiek prędkość w której wykonała skok była ogromna, niezauważalna dla ludzkiego oka.
Pierwsze co, ogłuszyła psa, elektrycznością, jeszcze w powietrzy, celując w niego strużką energii. Nic bardziej prostszego. Kiedy ten padł, ta wylądowała ciężko na ziemi, przed policjantami. W tle było tylko słychać jej, psychiczny, dziewczęcy śmiech. Naprawdę, nie byli w stanie zareagować, kiedy ich ciała zostały obalone przez ciężki ogon, poprzez uderzenie w kostki. Kiedy Ci jeszcze leżeli, ta stanęła jedną nogą na jednym brzuchu, drugą, na drugim grubym brzuchu patrolu. Ich krzyki zostały przerwane, kiedy na wylot przebiła ich ciała pazurami, poczynając od szyi a kończąc właśnie na żoładku. Jej śmiech dalej brzmiał między ścianami peronu. Kiedy pies zbudził się, ta tylko go spuściła ze smyczy i warcząc na niego, kazała uciekać, dodatkowo pstryknęła elektrycznoscią miedzy jego łapami. On na to nie zasługiwał, poza tym psy był niedobre. Stojąc tyłem do mężczyzny, oblizując pazury z szkarłatnej krwi tylko dodała, tajemniczym, złym kobiecym głosem. - I całe wieki.. - Tu obróciła się, by spojrzeć na niego niebieskim okiem. - By poznać moje imię.

_________________


Powrót do góry Go down
Osu
Osu
Osu
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3084-shiba-ortega#65336 http://vampireknight.forumpl.net/t3088-shiba#65364
Zarejestrował/a : 03/12/2016
Liczba postów : 106


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Sro Gru 21, 2016 9:18 pm

Kto z nas nie lubi adrenaliny. Tutaj muszę się zgodzić całkowicie, że ten narkotyk uzależnia niesamowicie szybko.  W zależności od silnej woli jedni dawkują go rzadko, inni tak często jak tylko można. Błędne koło szybko się zamyka, tak jak kraty celi łowców. Młodość musi się wyszaleć, takie jej prawo. I tyle w tym temacie.
Jak widać Osu nie musiał namawiać towarzyszki zbyt długo. Właściwie to była dla niej zwykła przyjemność. Co więcej, teraz był pewien, że mógł zrobić z nią o wiele więcej niż do tej pory. Analizując jej postawę i to, że ani razu go nie odepchnęła, nie oparła się, poczuł wyższość. Byłby zwykłym głupcem, smarkaczem gdy zaczął jej to udowadniać. Drobny szczegół wolał zatrzymać dla siebie i w razie potrzeby wykorzystać. Ortega był zbieraczem i właśnie dorzucił kamyczek do swojego ogródka.
Początkowo miał zamiar wyjąć z kieszeni telefon żeby zmierzyć czas młodej wampirzycy. W ramach naprawdę dużego zdziwienia jedynie uniósł brew. Tego się nie mógł spodziewać. Mało tego, nie dała mu nawet szansy spojrzeć na tarczę zegarka. Zrobiła to szybciej niż ktokolwiek mógł się spodziewać.  
-Jesteś niesamowita.
Skwitował kręcąc głową z niedowierzaniem. Wolnym krokiem podszedł do dwóch trupów, wypatroszonych niczym świnie. Gdy tylko stanął nieopodal Coco wyciągnął z paczki jednego papierosa. Grubszy z policjantów musiał być alkoholikiem. Jego trzewia śmierdziały zupełnie inaczej niż tego obok. Cecha charakterystyczna. Taka ciekawostka na przyszłość. Zaciągając się wolno kolejnym już tej nocy papierosem dokładnie przyjrzał się perfekcyjnemu cięciu w okolicy mostka. Ta część interesowała go najbardziej ze względu na kość spajającą żebra. Zwłoki intensywnie parowały na zimnym powietrzu.
-Pięknie maleńka.
Przyznał rzucając nietypowy komplement. Co mieli przy sobie ciekawego obaj panowie? Ano podstawowe wyposażenie każdego krawężnika: pałka, gaz pieprzowy, kajdanki, klamka i krótkofalówka. Osu wyciągnął bransoletki obracając je sobie na jednym palcu.
-Masz ochotę na zabawę?
Zadrwił z marności materiału, z jakiego została wykonana zabawka. Dla przeciętnego śmiertelnika mogły faktycznie stawiać opór ale dla wampira? Bułka z masłem. W tym samym momencie z krótkofalówki przypiętej pod obojczykiem byłego alkoholika odezwał się głos, najpewniej z centrali. Kobieta znajdująca się po drugiej stronie mikrofonu kilkukrotnie wywoływała patrol informując na końcu o tym, że wysyła wsparcie.
-Co teraz mała?
Shiba dokończył papierosa i przez chwilę zawahał się co zrobić z niedopałkiem. Wyrzucenie go tutaj było jednoznaczne z trafieniem filtra do zbioru dowodów. Jego kartka była czysta i nie figurował w żadnej bazie danych. Przy pomocy jednego z cieni śmieć poszybował daleko w krzaki rosnące po drugiej stronie torów. Taka mała sztuczka ułatwiająca codzienne życie. Pomocników nigdy zbyt wielu.
Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 863


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Pią Gru 23, 2016 2:08 pm

Jej nie trzeba namawiać na rozlew krwi, na przyjemność, na jedzenie. A to, że nie zjadła go razem z tymi dwoma policjantami, to tylko zwykly przypadek, nie powinien czuć się wyższy, ale, to już jego sprawa, jeśli najdzie ją ochota to i jego upiecze na tym samym grillu co tych dwóch. Ale na to się nie zanosiło. Młoda wampirzyca, mimo iż drapieżna, również chciała mieć do kogo otworzyć gębe, jego szczęście, że właśnie jego sobie wybrała.
Nic dziwnego, że nie zodłał spojrzeć na zegarek, włączyć stopera i kliknąć start, dziwne, że w ogóle o tym pomyslał, wszystko działo się tak szybko, ona traci zmysły, myśli, kiedy atakuje, kiedy liczy się tylko czerwona posoka. Powinien uciekać, bo kto wie, czy z tą samą prędkością nie rzuciłaby się na niego. Przecież to zupełnie inna Cocoro, kiedy ostrzy pazury, to ta druga, która nie potrafi opanować emocji. Sama siebie jeszcze nie rozgryzła. - Zdaje sobie z tego sprawę. - Prychnęła i sięgnęła po nienaruszone serce zdrowszego policjanta. Wbiła się nimi kłami, susząc narząd do ostatniej kropelki. To ciało potrzebowało owiele więcej krwi, jedzenia, mięsa niżeli jego, to była cena za tę siłę i zwinność. Zanim en jeszcze do niej podszedł, zamachnęła się i rzuciła niepotrzebnym jej już kawałkiem mięsa bardzo, ale to baardzo daleko. Te dwa ciała to i tak było dla niej za mało, mimo iż jeden był gruby i miał dużo tłuszczu, a ona traciła na sile, nie jadła nic dobre kilka dni. Zaczęło się kręcić w głowie, nie umiała się przez chwilę skupić. Dopiero znów wyprostowała nogi, kiedy usłyszała jego męski głos za sobą. Ogarnij się, Coco, powtarzała, zaraz stąd miała już uciekać a ich znajomość miała pęknąć. - Tylko nie maleńka, bo podzielisz ich los. - Skrzyżowała ręce i obróciła się w jego stronę, kiedy ten akurat miał w ręce kajdanki i okręcał sobie je na palcu. Żenada. Przynajmniej dla niej. Niedoświadczona w tych sprawa wampirzyca, średnio miała pojęcie o tych.. "zabawach". Jej kącik ust się podniósł, kiedy ten prychnął, to miał być taki żart, tak? Zjechała wzrokiem spowrotem na ciało policjanta. Co to za kobiecy głos.. Spytała sama siebie i sięgnęła po krótkofalówkę. Wcisnęła przycisk i tak głośno krzyczała, w swoim języku, wrzask i ten nieprzyjemny pisk, którego nie mogła zrozumieć kobieta zniszczyły drobne urządzenie. Taki był plan. Dziewczyna przymknęła oczy i resztkami swojej siły puściła w ciała burzę, która podpaliła ich ciała. - Mała zaraz zemdleje, więc myślę, że czas, żebyś zabrał mnie do domu. - Odpowiedziała, niecodziennie cichym, mało już potężnym głosem. Raczej zmęczonym, dziewczęcym tonem, spojrzała się tylko na niego i padła na jego tors. - Dalej, pokaż swoją wyższość. - Dodała cicho i zamknęła oczy. Nie była w stanie się już ruszyć.

_________________


Powrót do góry Go down
Osu
Osu
Osu
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3084-shiba-ortega#65336 http://vampireknight.forumpl.net/t3088-shiba#65364
Zarejestrował/a : 03/12/2016
Liczba postów : 106


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Pią Gru 23, 2016 7:37 pm

Jeśli już zdecydował, że zostanie to bez konkretnego powodu na pewno nie zmieni zdania. To co zrobiła wampirzyca było po części spełnieniem jego prośby chociaż w tym wszystkim najmniej liczyło się jego zdanie. Była niczym maszynka do zabijania, ostra i sprawna jak wszystkie nowe narzędzia. Czas ją udoskonali lub stępi jak zwykły kuchenny nóż. Jeśli miała zamiar mu grozić to kiepsko jej wychodziło. Brak niezwykłych cech fizycznych jakie posiadała ona wcale nie świadczył o słabości. Wprowadzał jedynie nutkę tajemniczości bo skąd mogła wiedzieć co skrywał w sobie wysoki i opanowany facet w okolicach trzydziestki. Wszystko dzieje się w głowie.
-Smacznego maleńka.
Dopowiedział z grobową miną zupełnie po złości. Skoro nie życzy sobie być tak nazywaną to naturalnie będzie. Nie chciała podać imienia więc sam sobie ją nazwał. Nie będzie się dwa razy powtarzał. Nie należał do tych co proszą, a jeśli już to tylko raz. Limit został wyczerpany.
Masując dwoma palcami prawą skroń przez, na szczęście, krótką chwilę wysłuchiwał wrzasków. Ostatkiem sił nie zapytał „babo czego się tak drzesz?!”. Takie zabawy już nie na jego nerwy. Chyba dogonił go spokój i jako jego oaza był całkowitym przeciwieństwem Cocoro, która gdyby miała siły, rozniosłaby jeszcze pół miasta.
-Wytrzymałość. Nad tym musisz popracować.
Wyszeptał ponownie przyciskając do siebie coraz bardziej wiotkie ciało Coco. Uniósł na chwilę głowę żeby spojrzeć na księżyc, który w tej chwili przysłaniały kłęby dymu unoszące się ze spalanych zwłok. Wszystko zaczęło niesamowicie cuchnąć. Cóż, trzeba się stąd zbierać, najwyraźniej prócz dwóch nazwisk i kilku kart zabierze ze sobą coś jeszcze. Przerzucając sobie kobietę niczym worek ziemniaków przez ramię zaczął iść w stronę auta. Co jakiś czas podgwizdywał pod nosem, szczególnie wtedy, kiedy długi ogon Małej plątał mu się między nogami. A może by go tak uciąć? Będąc tuż przy samochodzie, wolną dłonią otworzył tylne drzwi. Tam będzie i jej i jemu wygodniej (ją wrzucić). Gdy tylko zapakował nowy towar na tylną kanapę sam przeszedł do przodu na miejsce kierowcy. Kierunek centrum.

Zt z Cocoro
Powrót do góry Go down
Katherine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t896-victoria#7556
Zarejestrował/a : 19/01/2013
Liczba postów : 165


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Nie Lip 09, 2017 8:19 pm

Kiedy zapuszczała się w ciemne, mniej przyjemne części miasta, miała wrażenie, że jest jednym z niewielu oddychających stworzeń. Jednak najciemniej jest pod latarnią. Z powodu swojej pracy musiała zapuszczać się w nie jedną nieprzyjemną norę. W końcu jakoś trzeba było zebrać informacje o wrogach, a było ich wielu. Mianowicie każdy, kogo serce nie biło. Kath nie kryła się ze swoją odrazą do wampirów i jak każdy szanujący się łowca nie chciała mieć z nimi nic wspólnego. No poza wybiciem ich wszystkich, oczywiście.
Szła przez pusty peron rozglądając się czasami. Jej obcasy odbijały się głuchym echem po okolicy. O tej godzinie żaden człowiek o zdrowych zmysłach nie zapuszczał się w takie miejsca, jednak kto wie? Przecież gdzieś wampiry musiały ukrywać się ze swoimi ofiarami, gdzieś niesforne nastolatki musiały mieć miejsce, żeby najebać się w trzy dupy. Właśnie dlatego patrolowanie takich miejsc było ważne. Czasami, jeśli się poszczęściło, można było spotkać tutaj wiele dziwnych osobników, których Kath chętnie pozbawiłaby więcej niż tylko serca.
Szczerze, była po prostu bardzo zmęczona. Praca ją wykańczała, miała ochotę na długi urlop, przecież było lato. Tak na prawdę przechadzała się po okolicy nie w godzinach pracy. Nie zgłosiła nikomu, że tutaj się zapuszcza. Zwyczajnie była pracoholiczką i nie potrafiła sobie odpuścić, ale w duchu miała nadzieję, że nikogo nie spotka. Chciała jak najszybciej udać się do domu. Nawet buty ją dziś obcierały, a następny odcinek serialu na Netflix sam się nie obejrzy.
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 190


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Pon Lip 10, 2017 4:08 pm

Rozmowy przy świecach i odrobina czerwonego wina potrafiły rozbudzić zmysły i zaostrzyć apetyt na coś więcej. Kobieta i mężczyzna postawieni w takiej sytuacji zaczynają się do siebie zbliżać, odczuwać tajemniczą więź zaczynającą łączyć ze sobą ich dusze. Często po takim romantycznym wieczorze, dając upust nagromadzonym emocjom i żądzy trafiali w ustronne miejsce tylko we dwoje aby pogrążyć się w rozkosznym zjednoczeniu. Piękne nieprawdaż? Godne filmu romantycznego emitowanego na wielkim ekranie. Szkoda, że wampirza rzeczywistość wyglądała zwykle nieco inaczej. Zmodyfikowany scenariusz...
Po przekomarzaniu się i rozmowach o tym kto kogo bardziej chce zaciągnąć do łóżka i wypiciu butelki czerwonego wina, apetyt młodego Asmodeya wzrósł i to znacznie. Nie od dziś wiadomo, że od urodzenia miał coś nie tak z psychiką a typowo samcze pobudzenie szło w jego przypadku w parze z mrocznym głodem krwi. Wciągnąwszy sie w przesiąkniętą podtekstami i niewybrednymi żartami rozmowę z Cynthią przeoczył fakt, że lokal w jakim przebywali powoli zaczął się wyludniać i opuściła go także wysoka blondynka w rajstopach i krótkiej spódniczce, którą upatrzył sobie na dzisiejszy posiłek. Skrzywił się więc niepocieszony, jednak nim zdążył zrobić towarzyszce wyrzut, że zepsuła mu polowanie, ta chwyciła jego szponiastą rękę i wyciągnęła z restauracji. Tym razem kelner musiał obejść się nie tylko bez napiwku, ale i uregulowania rachunku za zamówienie. Zdarza się.
Wsiedli do jego auta i ruszyli przez pogrążone w świetle neonów miasto, mknąć w stronę slumsów. Jeżeli wszystko inne zawodziło, slumsy Yokohamy były ostatnią deską ratunku, tutaj zawsze można było znaleźć zabłąkaną owieczkę nadającą się na posiłek.
Tym sposobem dotarli na miejsce przeznaczenia, część drogi pokonując jednak pieszo, gdyż brunet wolał nie ryzykować parkowania samochodu w takiej dzielnicy. Dochodząc do porozumienia, oczywiście po kłótni i wyzwiskach, jak to mieli w zwyczaju, skierowali się na stację kolejową. Któż mógłby się tam zapuszczać o tej porze? Narkomani, bezdomni, pijane nastolatki, najgorszy sort ludzi, którzy nie nadawali się nawet do przerobienia na karmę dla psów a co dopiero na posiłek dla tak wybrednego podniebienia jakie posiadał Dracula.
- Czujesz? - mruknął w tym samym czasie zatrzymując się w pół kroku. Jego czuły węch, choć dużo częściej sprawiał przykrości, czasem się jednak przydaje. Wywęszył słodkie kobiece perfumy nieopodal - Jakaś zbłąkana sarenka. - uniósł kącik ust ku górze na krótki moment po czym ruszył dalej przed siebie aż do momentu gdy wkroczył na peron gdzie ujrzał wreszcie źródło owego smakowitego zapachu. Tupot ciężkich glanów na zagruzowanych kaflach musiał zwrócić uwagę kobiety, kiedy wysoki brunet (i Coco jeśli podąża cały czas obok) zbliżał się do niej. Nie dbał o to, był zbyt pewny siebie i wygłodniały by choć przez moment zastanowić się co ktoś wyglądający jak ta nieznajoma mógł robić w środku nocy na opuszczonej stacji kolejowej w dzielnicy slumsów.
- Przepraszam kwiatuszku, mogę o coś zapytać? - miłe słowa jednak ton lodowaty a jego głos wydawał się ciąć powietrze niczym ostrze noża. Znajdował się w tej chwili w odległości 15-18 metrów od swojej być może przyszłej ofiary. Choć jego blada, pociągła twarz nie zdradzała zbyt wiele, ponure oczyska analizowały każdy szczegół ubioru zielonookiej szatynki. A może była ruda? Ciężko ocenić w tym świetle. Tak czy inaczej dostrzegł pewien bardzo istotny szczegół, łańcuszek z kłódką jaki wisiał na jej zgrabnej szyjce - Będziesz tak dobra i zostaniesz moją kolacją? - na okrutnej twarzy wymalował się grymas, który wprawny obserwator mógłby zinterpretować jako uśmiech.
Metalowy naszyjnik błyskawicznie zaczął zaciskać się w okół szyi kobiety za pewne boleśnie raniąc i wrzynając się w jej skórę. Z czasem krwi powinno być coraz więcej a ona sama zacznie się dusić.

~ Użycie mocy Uścisk

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!




Ostatnio zmieniony przez Samael dnia Pon Lip 10, 2017 9:15 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 863


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Pon Lip 10, 2017 8:13 pm

W końcu dogadali się, gdzie i czym pojadą. Tak to jest, jak dwóch kierowców i podobnym temperamencie się spotka. Ale legendy mówią, że faceci to podobno lepsi kierowcy, taa.. Nie można tego powiedzieć o Samael'u. Ale nie miała zamiaru już więcej spinać o jego jazdę dupy, motocykl został pod restauracją. Jak Ci tylko wysiadli daleko od zapuszczonych slumsów wyburkała. - Twoi ludzie mają odebrać mój motocykl i odwieźć pod mieszkanie i nie obchodzi mnie jak to zrobisz. - Uśmiechnęła się ironiczne, jej drugie serce zostało w centrum, gdzie każdy mógł je podpierdolić. Ale nie miała zamiaru o tym teraz myśleć.
Szła krok w krok koło Czarnowłosego. Ten był głodny i powoli wyczuwała jego żądzę na własnej skórze. Jeżeli tutaj nic nie znajdą, może być mały problem. Po kilkunastu minutach cichej wędrówki, zatrzymała się metr po tym jak ten zerwał się i zatrzymał. Ta tylko machnęła oczami do orbity. - Ta, tanie perfumy z pobliskiej drogerii. - Wycedziła cynicznie. Mała, wredna suka. Ale nie miała nic sobie do zarzucenia, przecież była wszystko naj. Kiedy ten dorównał jej kroku i wspomniał o sarence, wypuściła powietrze w półuśmiechu. - Masz swoją kolacyjkę. - Dodała. Nie za bardzo mu było chyba do ukrywania się przed kobiecym obliczem. Jego glany tupały po posadzce na kilkanaście metrów, więc o dyskrecji nie było mowy. Aczkolwiek jej to nie przeszkadzało. Spojrzała kątem oka na niego, słysząc jego marną gadkę. - Dałbyś sobie spokój czasem. - Burknęła pod nosem i skrzyżowała ręce na piersi. Dawno nie słyszała tak przeszywającego piersi głosu. Ale każdy ma swój sposób na "zabijanie". Dziewczyna jeszcze nie wiedziała czym dla dwóch młodych wampirów się stanie. No, chyba, że była marnym łowcą. Jeśli tak, to naprawdę.. Nie myślała. - O tej godzinie zapuszczać się w tak niebezpieczną dzielnicę skarbie? - Podeszła do niej blisko. Cynthia nie była owiele od niej wyższa, zaledwie kilka centymetrów. Uniosła jej bródkę palcem. W drugiej dłoni trzymała wiązkę energii elektrycznej, na wypadek, jeśli byłoby ją stać na jakikolwiek ruch wobec niej. Spojrzała w jej zielone, już niknące z życia oczy. - Popatrz jeszcze na piękną istotkę, tam na dole, nie ma dla nich miejsca.

_________________


Powrót do góry Go down
Katherine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t896-victoria#7556
Zarejestrował/a : 19/01/2013
Liczba postów : 165


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Pon Lip 10, 2017 10:46 pm

Wampiry były taaakie aroganckie. Myślały, że wszystko im wolno. Serio w dupach im się poprzewracało. Tylko pieniądze i władza. Gówno prawda. To wszystko wina rodziców, oni też byli zepsuci do szpiku kości. Ktoś musiał się tym zająć, tylko kto? Biedni łowcy. Przydałoby się nauczyć ich troszkę pokory i szacunku do innych. Kath była marną nauczycielką, ale na pewno nie obejdzie się bez lekcji dobrego wychowania.
Łowczyni nie musiała czekać zbyt długo, a pierwsze intruzy tej nocy już się pojawiły. Wejście to miały niezłe. Ta typowa pewność siebie, aż brało ją na wymioty. Ten cholerny odgłos glanów na zabrudzonych betonowych kaflach nawet głuchy by dosłyszał. Myślał, że Kath się wystraszy? Niedoczekanie. Popisywał się po prostu, dzieciak. Bez mrugnięcia odwróciła się w stronę przybyszy mierząc ich wzrokiem. Na pierwszy rzut oka wyglądali jak para zakochanych popaprańców młodych ludzi. Wampiry czy nie trzeba było być czujnym. Kath była młodą osóbką, jednak było dla mniej podstawą, żeby nie lekceważyć przeciwników. Kiedy padły pierwsze słowa już wiedziała z kim miała do czynienia. Uśmiechnęła się pod nosem, przecież nie zamierzała zostać kolacją.
- Nie pyskuj, pijawko.
Odwarknęła sucho. Przenosiła wzrok z jednego wampira na drugiego. Nie zamierzała czekać na atak. Sama obrona jej nie wystarczy, więc musiała działać szybko. Tak się składało, że Katherine była realistką. Dwójka krwiopijców bez wsparcia, samotna walka za pewne skończy się kiepsko. Jeśli miała zginąć zamierzała zabrać ze sobą co najmniej jedno z nich. Nie bała się śmierci. Może dzięki temu zawsze podczas walki dawała z siebie wszystko?
1, 2, 3 sekundy później wampirzyca wykonała pierwszy krok w stronę Kath, a ta nie mogła pozwolić sobie na ani chwilę zwłoki. Szybkim ruchem sięgnęła po granat z wodą święconą i niczym profesjonalistka wyciągnęła zawleczkę rzucając go w stronę wampirów. Żryjcie. Wiedziała, że taki atak nich nie zabije, jednak miała nadzieję, że na chwile zajmie. Czuła bowiem narastający ucisk na szyi, a brak tchu stawał się coraz bardziej dokuczliwy. Nie zamierzała tracić czasu na szarpaninę z zabójczym metalem, który ranił jej skórę. Sprawiła, że jej siła i szybkość znacznie wzrosły. Bez wahania pociągnęła za naszyjnik z całych sił, żeby doszczętnie się go pozbyć. Niestety metal zdążył już zranić jej skórę, a na zgrabnej szyi prężyła się czerwona wstęga. Zostanie brzydka blizna.  W powietrzu unosił się zapach jej krwi, aż zaklęła w myślach. Z jednej strony może ten zapach zdezorientuje wampiry? A może tylko pogorszy jej sytuacje?
Ruszyła do przodu z wampirzą szybkością trzymając elektryczną pałką w prawej ręce. Wampiry były dla niej niczym bestialskie zwierzęta, wszystkim przydałyby się elektryczne obroże. Zamierzała zdzielić bronią pierwszego napotkanego przeciwnika po drodze, czyli arogancką paniusię, która przecież rwała się do przodu, zamiast dzielnie czekać w szeregu. Kath czuła, że to chłopak jest większym zagrożeniem, jednak wiedziała, że szybciej zbliży się do dziewczyny.

Użycie mocy siła post 1/3
Granat zużyty
Powrót do góry Go down
Molly
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3344-molly#71753 http://vampireknight.forumpl.net/t3347-molly http://vampireknight.forumpl.net/t3345-molly#71754 http://vampireknight.forumpl.net/t3356-mieszkanie-molly#71918
Zarejestrował/a : 26/05/2017
Liczba postów : 77


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Sro Lip 12, 2017 9:50 am

Interwencja MG na prośbę graczy.
Piszę na podstawie Waszych KP, informatorów oraz profili.

Piękna lipcowa noc w żadnym wypadku nie zapowiadała krwawej rzezi do jakiej miało dojść w odludnej i zapomnianej przez większość ludności okolicy. Stary peron był miejscem gdzie spotykało się różne grupy i warstwy społeczne. Przebywały tutaj znudzone centrami handlowymi nastolatki ale również szukające kryjówki poziomy E. Dzisiejszy wieczór był wyjątkowy. Pod gwieździstym niebem nie było żywej duszy. Nawet pijawki wybrały inne miejsce do polowań, czy aby na pewno wszystkie?
Panującą ciszę przerwał stukot damskich obcasów, który miarowo niósł echo po opuszczonych torowiskach. To łowczyni, która zgodnie z zakresem swoich obowiązków wybrała się na patrol. Idąc tutaj nie mogła przypuszczać, że zamiast trupa ćpuna po złotym strzale, spotka pragnącą krwi parkę.
Akcja potoczyła się szybko, bez zbędnej gadaniny cała trójka przeszła do czynów nie marnując czasu.


Samael: Zacznijmy od Ciebie bo to Ty zdecydowałeś się na ruch jako pierwszy. Przezorność i chłodne podejście do tematu sprawiło, że racjonalnie oceniłeś sytuację. Mogłeś mieć do czynienia zarówno ze zwykła dziewczyną jak i doświadczoną łowczynią. Zachowując dużą odległość, stałeś się trudniejszym celem, przy czym sam mogłeś dowolnie atakować. Używając jednej ze swoich mocy poraniłeś kobietę ale nie w takim stopniu, w jakim tego oczekiwałeś. Zaskakująco łatwo zerwała zaciskający się na szyi łańcuszek, czary? Rzucony przez nią granat z banalną zawartością okazał się dla Ciebie niespodzianką gdyż jego pole rażenia bez problemu objęło Twoją osobę. Woda pokryła małymi kroplami odkryte części ciała- dłonie, szyję i twarz. Dzięki odporności na ból, nie zwróciłeś na to większej uwagi, czy słusznie?

Cocoro: Przez wrodzoną pewność siebie i świadomość posiadania towarzysza walki, wyrwałaś do przodu bez zastanowienia. Zaciskający się na szyi ofiary łańcuszek był dla Ciebie jasnym sygnałem do ataku. Niewielki przedmiot miał podciąć jej gardło i całkowicie zdezorientować. Twoim zadaniem było dokończenie dzieła. Jak duże musiało być zaskoczenia gdy długowłosa bez trudu  zniszczyła łańcuszek, rzucając w Was przy okazji granatem. Jako osoba znajdująca się o wiele bliżej niż Samael, oberwałaś znacznie mocniej. Przez brak odporności na ból, czujesz jak Twoje ciało piecze i pali. Przez ubiór zupełnie nieprzystosowany do walki, poparzeniu uległo 50% odkrytej skóry. Jeśli nie chcesz do końca życia afiszować się drobnymi bliznami, musisz szybko wypić krew.
Zdezorientowana i zaskoczona atakiem oberwałaś dodatkowo elektryczną pałką. Atak był na tyle krótki, że jedynie odskoczyłaś na bok, nie torując już drogi łowczyni ku Samaelowi.

Katherine: Doświadczenie i tytuł łowiecki nie czynił z Ciebie łatwej przekąski. Dzięki szybkiemu użyciu magii nie tylko uwolniłaś się z morderczego uścisku ale dokonałaś sprawnego ataku. W większym lub mniejszym stopniu zraniłaś oba wampiry. Uzbrojona w coś przypominającego paralizator, szarżujesz na stojącego dalej mężczyznę. Szybkością i siłą dorównasz mu bez problemu.

Samael: Poparzenia odkrytych części ciała. Podobnie jak Coco musisz wypić krew, aby nie przerodziły się w blizny.
Moc uścisk-odpoczynek 2 posty.

Coco: Poparzenia dużej części ciała. Czujesz ból i pieczenie, które Cię bardzo rozpraszają. Do tego zostałaś delikatnie popieszczona prądem, bez większych konsekwencji.

Kath: Długa rana na szyi, która w kilku miejscach krwawi.
Moc zwiększenia siły-jeszcze 2 posty użytku.

Proszę każdego o opis posiadanej broni, dokładny-ilość naboi, granatów itp.

_________________
W sprawie MG zapraszam na GG:55737633




Ten, który wal­czy z pot­wo­rami po­winien zad­bać,
by sam nie stał się pot­wo­rem.
Gdy długo spogląda­my w ot­chłań,
ot­chłań spogląda również w nas.
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 190


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Sro Lip 12, 2017 4:35 pm

Pomimo narastającego głodu i chęci zatopienia zębisk w jakiejś smakowitej dziewuszce nie dał się ponieść żądzy i w miarę roztropnie (jak na niego) dobrał odległość z jakiej przeprowadzi pierwszy atak. Może coś przeczuwał, możliwe, że był to łut szczęścia jednakże ważne było podczas odezwania się do dziewczyny był jeszcze całkiem daleko. Miał zamiar najpierw ją okrutnie poddusić a następnie krocząc majestatycznie i złowieszczo niczym kocur zbliżający się do myszy zapędzonej w róg, podejść i dokończyć dzieła poprzez wampirzy pocałunek. Nie dane mu było jednak odegrać sceny tak jak to sobie zaplanował gdyż jego przyszła kolacja cisnęła w stronę dwójki napastników czymś co do złudzenia przypominało granat, także szybko zakodował sobie, że nie ma miejsca na żarty, zabawę w kotka i myszkę oraz teatralność. Należy po prostu zrobić swoje, szybko, brutalnie, skutecznie, bez zbędnych ceregieli.
Poczuł palące krople na swojej bladej skórze i skrzywił się nieznacznie mrużąc ponure ślepia. Że też musieli trafić na łowczyni. Najpierw przez Cynthię spieprzyła mu blondynka w restauracji, teraz jeszcze to. Nie dość, że mała i wredna z niej suka to jeszcze przynosiła pecha jak nikt inny. A miało być tak miło... Tak czy inaczej nie zatrzymywał swojej towarzyszki zbliżającej się do szatynki, miast tego sięgnął za pasek wyjmując potężne kopyto i szybko je odbezpieczając. Łowczyni czy nie, jedno trafienie z tej pukawki sprowadzi ją do parteru i zabije lub drastycznie zmniejszy jej zdolność bojową. Choć nadal pewien siebie z tyłu głowy ciągle świeciła mu lampka, że niedoszła kolacja może mieć więcej niespodzianek. Najpierw zrywa duszący ją łańcuch, później zasuwa jak świeżo naćpana wampirzą krwią.
Wykorzystując fakt, że Cynthia na te kilka sekund zwróciła na siebie uwagę, wymierzył i oddał dwa strzały w tors człowieka. Zwielokrotniony przez echo huk z pewnością rozniósł się jeszcze daleko, ale w dzielnicy takiej jak ta, odgłosy strzałów nie były dla nikogo niczym niezwykłym. Tak czy inaczej wampir skrzywił się cholernie widząc rozwój sytuacji.
- Kurwa... - zaklął szpetnie pod nosem patrząc jak Coco zostaje odepchnięta na bok naładowaną prądem pałką. Nie to żeby została jakoś szczególnie ranna i wymagała pomocy, po prostu dała się zrobić jak dziecko. A to zawsze on był uznawany za tego zbyt aroganckiego i pewnego siebie gnojka, który szarżuje nie zastanawiając się nad konsekwencjami.
 
Jeżeli łowczyni wcześniej została trafiona choć jednym pociskiem i zwolniła lub się zatrzymała, wystrzeli w jej kierunku kolejne dwa, również mierząc w korpus. Jednak w przypadku gdy spudłował lub trafienie nie wywoła pożądanego efektu lewą ręką sięgnie po swój wojskowy nóż, znajdujący się w pokrowcu na jego nodze i ruszy jej naprzeciw. Będąc w bliskiej odległości, jednak nadal poza zasięgiem jej broni obuchowej, wykorzysta kaflowe podłoże i wykona niespodziewany ślizg po podłodze by brutalnie wciąć się swoimi ciężkimi buciorami w jej nogi i powalić na ziemię. Może nawet uda mu się którąś złamać.

~ Colt M1911

- Amunicja 0.45 ACP (11.43 mm) z pociskami o wadze 15,2 g wystrzeliwanymi z prędkością 250 m/sek,
- Pojemność magazynku 7 pocisków + dodatkowy w kieszeni.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 863


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Sro Lip 12, 2017 4:51 pm

Chęć Cocoro do walki nigdy się nie popłacała. Zbytnia nadpobudliwość i pewność siebie w końcu odbiła się na ciele Cynthii. Samael nieco chłodniej ocenił sytuację. Może czas zabrać się za lekcje przy jego boku? Po moim trupie, pomyślała. Kiedy widziała tylko lecący granat wykonała szybki ruch głową w bok, jednakże jej skąpy strój nie pomógł przed obroną silnie działającej na wampiry wody święconej. Poczuła okropny ból, skóra jakby zaczęła skwierczeć. Poparzenia dawały się we znaki. Cocoro odeszła nieco do tyłu, wcześniej uderzona pałką elektryczną, co nie do końca poskutkowało, poczuła trochę więcej siły, będąc potraktowana swoim żywiołem. W tle można było tylko usłyszeć głośny gwizd. Jak ktoś zwróci uwagę skąd wydobył się dźwięk, spojrzą na Cynthię, z palcami w buzi. Ness była jedynym krwiodawczynią w tym momencie. Zza betonowych i opustoszałych ścian wyskoczyła ogromna bestia. Czarna samica pumy, o wysokości ponad pół metra nie wyglądała naturalnie. Aczkolwiek nie o tym mowa. Cynthia przykucnęła a zwierze podbiegło do niej. Dziewczyna bez większych ceregieli wbiła się w ciało swojego podopiecznego i zaciągnęła się krwią. Przekonane do jej osoby zwierzę nie miało z tym żadnego problemu. Gorzej było z Samaelem, który na obecną chwilę nie do końca przejmował się przepaloną skórą. Po wypiciu kilku sporych łyków, dziewczyna wiedziała, że puma mogłaby być nieco osłabiona. Nie narażając jej życia jednak, wstała i zasłoniła ją własnym ciałem. Była bowiem silniejsza od swoich braci, trafiając na stół operacyjny, ale zatroskana dziewczyna nie chciała ryzykować. Najważniejsze było to, że Coco nie musiała się martwić nagłym utratkiem sił. Zwierzęca krew nie była tak wartościowa jak ludzka, ale dawała mocnego kopa. Należy pamiętać, że została jej jeszcze Ishtar. Wiedziała, że sama przemiana ją dużo kosztuje. Jednakże kiedy ta odnawiała swe siły w tle tylko usłyszała dwa strzały. Spojrzała kątem oka na czarnowłosego. Kącik ust podniósł się, ten to zawsze jakąś zabawkę miał przy sobie, pomyślała. Łowczyni zajęta tym, gdzie trafi jej kula pewnie nie zwróciła uwagi na wampirzycę, która stanęła nieco dalej. Przecież uważała mężczyznę za potężniejsze ogniwo. Ale pamiętaj, nigdy nie lekceważ wroga. Czy dziewczyna zauważy czy nie, Cynthia pchnie kulą mocy energetycznej w jej stronę, tak by ją poturbować, ustabilizować, by stała w miejscu. Mięśnie łowczyni po trafieniu drastycznie się skurczą, przez co nie będzie mogła wykonać żadnego uniku przed kolejnymi kulami. Kulami, albo metalowymi podeszwami Samael'a. Los powie, czy pomoże chłopakowi, czy też może nie. Z tyłu głowy dalej miała bolesną przemianę w Ishtar, aczkolwiek wolałaby to pominąć, nie na takie śmieci używa się tak silnego demona.  
~ Jeśli jedna kula nie trafi, Cynthia pchnie kolejnymi. Do trzech razy sztuka.

> W jej kieszeniach nie znajdzie się nic przydatnego. Klucze do mieszkania, papierosy, fajki i klucz do motocyklu.

_________________


Powrót do góry Go down
Katherine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t896-victoria#7556
Zarejestrował/a : 19/01/2013
Liczba postów : 165


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Sro Lip 12, 2017 7:09 pm

Oddech miarowy, mięśnie naprężone, krew wrząca z adrenaliny. Kath była naprężona niczym struna. Działała na pełnych obrotach. Walka na śmierć i życie. Nie było czasu na pomyłkę, każdy choćby najmniejszy błąd mógł ją kosztować wszystko. Mimo pędu i zgiełku walki działała przemyślanie. Każdy choćby najmniejszy ruch był wykonany z wielką precyzją, przecież robiła to setki razy. Wdech i wydech, krok po kroku, byle nie dać wrogom czasu na myślenie. Chciała ich stłamsić narzuconym tempem, żeby sami zgubili się w swoich atakach. Miała nadzieję, że ich arogancja i pewność siebie okaże się zgubna. Przez fakt, że jej nie docenili oceniła, że byli niedoświadczeni. Zwykłe wampirze pisklaki, chowane w domu przy rodzicach. W sumie miała w dupie czy to prawda czy nie. Dla niej liczyło się tylko, że walka okaże się dla nich męcząca, zwyczajnie czekała aż któreś popełni błąd.
Kath zaczęła szkolenie wiele lat wstecz. Spędziła kilka lat walcząc z ludźmi jak i wampirami. Ludzie byli ostrożniejsi, wiedzieli jak kruche jest ich ciało i jak łatwo mogą zginąć. Z wampirami to już inna bajka. Ich silne, martwe ciała mogły znieść znacznie więcej, dlatego też mordowanie ich było takie ciekawe. Dawało tak cudowną s a t y s f a k c j ę.
Nie ucieszył jej następujący przebieg walki, chociaż na prawdę nie czuła żadnych emocji. Była w transie. Nie żałowała ani jednej rany zadanej tym bestiom, w końcu zasłużyły sobie. Mogły jej nie atakować bez większego powodu. Po coś istniały pigułki krwi, może czas nauczyć się ich używać?
Łowczyni, kiedy już zaatakowała - skutecznie - wampirzycę, a ta odskoczyła na bok, nie zamierzała dać za wygraną. Z miejsca ruszyła w jej stronę, chcąc zdzielić ją pałką co najmniej raz jeszcze. W tym wszystkim nie miała czasu zwracać uwagi na wampira stojącego nieopodal.
Słysząc dziwny, przerażający ryk oraz wystrzał z pistoletu stała się niematerialna. Nie mogę wam obiecać, że niczym nie oberwała. Niby dorównywała szybkością innym wampirom, jednak wciąż dźwięk był trochę opóźniony, więc niewykluczone że ciąg dalszy nie będzie taki kolorowy. Tak czy inaczej nie chciała ryzykować dalszych ran. Uwierzycie? To czary! Jej moc była prosta i zarazem bardzo przydatna podczas walki. Zwyczajnie wszystkie ataki przechodziły przez jej ciało, jak gdyby w ogóle nie istniała. Niestety tylko na chwilę.  W tym wszystkim miała nadzieje, że wampiry miotające kulami, pociskami trafią też siebie wzajemnie. Przecież nawet gdyby mierzyli W Kath, wszystko przelatywało przez nią niczym przez powietrze.
Koniec końców odskoczyła na bok, ślizgając się po twardych, betonowych kaflach. Skrzywiła się, gdy jej ciało nieprzyjemnie rąbnęło o ziemię, a ubranie potargało się od chropowatej nawierzchni. W zależności od odniesionych ran, wyciągnęła pistolet. Game over. Dotyk chłodnego metalu na jej ciepłej skórze uspokoił ją. Broń palna była w końcu jej specjalnością. Wreszcie poczuła się jak ryba w wodzie. Wystrzeliła 4 naboje w stronę wampirzycy i jej zwierza oraz następne 4 w stronę wampira. Powoli kończyły jej się pomysły. Zaklęła pod nosem.

Użycie mocy niematerialność 1 post działania, 1 przerwy. (Tak zakładałam, jednak przy akceptacji KP nie było o tym mowy, więc zostawiam MG do rozpatrzenia).

Użycie mocy siła 2/3 postów.

Broń:
granat z wodą święconą
pałka elektryczna - wypadła podczas upadku
dwa noże do rzucania
Beretta 96, zostało 4/12 naboi.
Powrót do góry Go down
Molly
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3344-molly#71753 http://vampireknight.forumpl.net/t3347-molly http://vampireknight.forumpl.net/t3345-molly#71754 http://vampireknight.forumpl.net/t3356-mieszkanie-molly#71918
Zarejestrował/a : 26/05/2017
Liczba postów : 77


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Sro Lip 12, 2017 10:51 pm

Z pewnością żadnemu z Was nie można było zarzucić opieszałości. Wszyscy działaliście sprawnie i szybko podejmując decyzję i wcielając je w życie. Stary, zapomniany peron przerodził się nieoczekiwanie w pole bitwy. Czy wyrównanej? Dwoje na jedną. To nie było sprawiedliwe ale ani jeden wampir, ani drugi do sprawiedliwych nie należał. Dzieci nocy miały jeden cel-zabić. Pchane bardziej chęcią rozrywki niż głodem, upatrzyły sobie w łowczyni zabawkę. Pierwsze, odważne posunięcia, na które odpowiedzią był granat wypełniony wodą święconą, zostały skutecznie stłumione. To jak zimny prysznic na zbyt śmiałe zapędy. Chociaż przeciwnik nie wyglądał na napakowanego, osiedlowego karka z pitbullem przy nodze, to stanowił niemałe zagrożenie. Im szybciej to zrozumiecie, tym lepiej dla Was.
Akcja rozgrywa się niezwykle dynamicznie. Każda sekunda zwiastuje kolejne ruchy przez co tylko uważny obserwator jest w stanie uchwycić wszystkie szczegóły walki.
Początkowo wszystko skupiło się na biednej Cocoro, która nie dość, że oberwała w znacznej mierze wodą z granatu, to jeszcze pieszczona prądem uskoczyła na bok. Dzięki wampirze zwinności i odrobinie szczęścia udało jej się uniknąć kolejnego rażenia. Dbając w pierwszej kolejności o stan swej nieskazitelnej do tej pory skóry, przywołała zwierzę. Potrzebna była krew i to natychmiast. Włochaty worek z płynem wydawał się niezwykle oddany czyniąc swej pani przysługę. Gdy wampirza kobieta ratowała swe zdrowie, do ataku przystąpił zawzięty Samael. Oddając dwa strzały narobił sporo hałasu i choć są to slumsy, to prędzej czy później na miejscu zjawią się gliny. Kto by się tym teraz przejmował?
Pociski mknęły niezwykle szybko i pomimo tego, że pierwszy był chybiony, to drugi wdarł się w ciało kobiety bez najmniejszego trudu. Dzięki mocy niematerialności nie przedarł się przez nie na wylot. Kula zdołała się wbić na jakieś 4 cm w okolicy jelit, po czym dzięki mocy, pomknęła w metalowy element znajdujący się za Kat. Nie jest źle, chociaż mogło być lepiej.  Kolejne pociski wystrzelone z broni Sama przeleciały przez nieistniejące na moment ciało kobiety.
Niewyjaśniona upartość względem wampirzycy mogła okazać się bardzo zgubna. Wszak zajęta do tej pory pożywianiem się, które nie trwa ułamki sekund, nie stanowiła większego zagrożenia. Leżąca na ziemi Katherine, zamiast celować do nadbiegającego mężczyzny, uwzięła się na płeć piękną. Niestety ta pozycja była na tyle niedogodna do strzału, że znacznie zmniejszyła szanse na trafienie. Głośny, rozdzierający powietrze jęk, świadczył o czyimś zranieniu. Gdy łowczyni przerzuciła pistolet za siebie, znów rozległy się strzały.

Sytuacja wygląda następująco: Kat leży na peronie dzierżąc w dłoni pistolet, w jej kierunku zmierza rozpędzony Samael. Cocoro zaledwie skończyła się posilać. 

Samael: Poparzenie, rana na prawym ramieniu od draśnięcia kulą.
Zostały Ci 3 pociski w magazynku.

Coco: Twoje rany zaczynają się szybko goić ale za jaką cenę. Podczas gdy sączyłaś krew ze swojego pupila, uparta łowczyni władowała w niego dwie kule. Mutant bez szybkiej pomocy nie przeżyje do rana.
Opisz czas działania i odpoczynek dla mocy Ishtar.

Katherine: Dziura po prawej stronie brzucha. Pomimo niewielkich rozmiarów intensywnie krwawi i cholernie boli utrudniając skręt tułowiem.
Zostało Ci 8 pocisków.


_________________
W sprawie MG zapraszam na GG:55737633




Ten, który wal­czy z pot­wo­rami po­winien zad­bać,
by sam nie stał się pot­wo­rem.
Gdy długo spogląda­my w ot­chłań,
ot­chłań spogląda również w nas.
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 190


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Czw Lip 13, 2017 1:07 pm

Asmodey nie był może starym i doświadczonym wampirem, jednak co nieco zdążył się już w życiu nauczyć. Wraz z drastyczną zmianą wyglądu zewnętrznego i sposobu bycia, przekoziołkowały również jego metody polowań oraz priorytety. Niegdyś porywczy i niewiele myślący, niczym prymitywna bestia pragnąca jedynie zaspokoić swoje pierwotne żądze, dziś wyrafinowany i dużo bardziej przebiegły w działaniu, starannie dobierał ofiary, miejsce a także sposób uzyskania zdobyczy. Nadal było to dalekie od ideału nocnego drapieżcy, jednak sprawdzało się dużo lepiej niż prymitywne rzucanie się na pierwszego lepszego napotkanego człowieczka. Jedno pozostało mimo wszystko niezmienne - wrodzona brutalność i okrucieństwo.
Pudłując pierwszym strzałem nie miał czasu na samokrytykę gdyż niemal natychmiast oddał drugi, celny. Ku jego frustracji kula nie wyrządziła łowczyni takiej krzywdy jaką powinna, gdyż ta użyła jakiejś sztuczki, nie wiedział czy był artefakt czy jakieś cholerne czary. Tak czy inaczej zranił ją dość poważnie trafieniem w jamę brzuszną, pozostałe trzy pociski posyłając w ścianę na przeciw. Ugodziło to w jego ogromne ego, jednak nie było czasy aby się nad tym rozwodzić. Miał tutaj loszkę do zarżnięcia.
- Co do...? - warknął kiedy jakby znikąd pojawił się wśród nich mutant. Istota przypominająca skrzyżowanie pantery z cyborgiem podbiegła do Cynthii a ta wgryzła się w nią i zaczęła się pożywiać. Na bladej twarzy wampira wykwitł ironiczny grymas kiedy krzywił się widząc całe zajście. Doprawdy nie było lepszego momentu na żarcie i leczenie ran jak środek strzelaniny. Mimo wszystko, chcąc lub nie, Coco po raz kolejny dała brunetowi okazję do działania.
Podczas gdy łowczyni padła na posadzkę i zaczęła mierzyć do wampirzycy i jej pupila, młody Asmodey nie czekał aż padną strzały tylko ruszył w jej stronę wykorzystując swą nadludzką szybkość. Dobiegając na miejsce został boleśnie draśnięty w ramię co skwitował niecenzuralnym słowem po niderlandzku , jednak nie zatrzymało to jego rozpędzonego ciała. Z impetem kopnął rękę, w której kobieta dzierżyła swój pistolet a biorąc pod uwagę jego siłę oraz twarde, obite metalem obuwie liczył na wytrącenie broni oraz, być może, połamanie jakiś kości. Potrzebując wolnych rąk odrzuci nóż oraz colta a po tym dopadnie do niej, siadając jej na biodrach, przyduszając swym ciężarem do ziemi i łapiąc za nadgarstki rozłoży jej ramiona również je unieruchamiając. Był świadom tego, że niektórzy z pośród łowców byli równie silni co wampiry, jeżeli tak było w tym przypadku liczył na to, że rany jakie odniosła szatynka w połączeniu z jego dużo większą masą ciała przeważą szalę na jego stronę. Trudniej też używać siły mięśni gdy jest się w pozycji leżącej. Kiedy już ją skutecznie przydusi nachyli się i bez zbędnych ceregieli wbije swoje długie zębiska w jej delikatną i zranioną już wcześniej szyję w celu wyssania tyle krwi ile tylko będzie w stanie. Lub tyle by pozbawić ofiarę przytomności.

Jeżeli jednak kopniak nie poskutkuje i jakimś cudem nie wytrąci dziewczynie pistoletu z dłoni, wampir zajmie pozycję nad jej głową, tak by jak najbardziej utrudnić jej skuteczne wycelowanie i wpakuje w nią z tej odległości dwie kolejne kule.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 863


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Czw Lip 13, 2017 1:55 pm

Robi wrażenie, co? Spytała się w głowie Cynthia, uśmiechając się ironicznie. Jej mała zdobycz posiadała ogromną moc, siłę i prędkość. Aczkolwiek postrzelone niewiele mogło zrobić. Ledwie kończąc się silić miała wrażenie jakby coś pchnęło zwierzaka w jej stronę. Nagle pisk, płacz, łkanie czarnej strzały. Dziewczyna nachyliła się nad zwierzęciem. Miała wrażenie, że zaraz wybuchnie. Najechała na ranę postrzałową pumy, czując ciepłą i jakże czerwoną ciecz. Jedna.. I druga. Kiedy łowczyni leżała na posadzce i mierzyła dalej w stronę Coco, nie mogła dostrzec jej twarzy. Była bowiem zakryta swoimi granatowymi, w tym świetle czarnymi włosami. Kiedy Samael zajmował się znieruchomieniem łowczyni, w tle można było tylko usłyszeć niespokojne sapanie. Chrapiący, ciężki oddech, który spoczywał na barkach zwierzęcia. Cynthia nie przyglądała się całej akcji, bowiem budził się w niej On. Z sekundy na sekunde dziewczyna uniosła gwałtownie głowę i mając na swych kolanach postrzelonego psa ryknęła niczym nadludzkie istnienie na łowczyni. Jej oczy były puste. Białe i niewidoczne gałki mogły sprawić niejedną osobę w niekontrolowane ciarki na plecach. To nie był krzyk jakiegokolwiek słowa. To był ryk rozbudzonego demona, który tkwił głęboko w niej. Jednak nie przemieniała się. Emocje zapanowały nad umysłem, ale nie nad ciałem. Chęć zabijania była jeszcze większa, ale drobne ciało Cynthii sprzeciwstawiło się demonowi dając mu się ukazać tylko poprzez oczy i głos. Dziewczyna przywiązana do zwierzęcia nie była w stanie puścić tego płazem. Ale nie mogła działać impulsywnie. Łowczyni zajęta przepychaniem się z Samaelem mogła, ale nie musiała dostrzec jak opętana dziewczyna właśnie znalazła się w miejscu gdzie stał mężczyzna i podniosła jego upuszczony nóż. I tak tępo stała i czekała. Wpatrując się mglistymi oczyma na całą sytuację. Widziała, że to już jest jej koniec. Zaraz bowiem straci oddech, Samael pozbawi ją przytomności, a ona zrobi ten ostateczny cios. I w tle odezwał się znów, demoniczny głos. Niczym nie przypominający jej wcześniejszy. - Będziesz cierpieć i ja o to zadbam. - Miała bowiem zamiar wbić jej nóż prosto między oczy, uprzedzając dwoma mocnymi pchnięciami w bok ciała, tak jak zrobiła to Ness. Zobaczymy, na ile pozwoli jej Samael. Na ten moment dalej stała kilka metrów za nimi z przebudzoną bestią w środku.

ISHTAR:
 

_________________


Powrót do góry Go down
Katherine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t896-victoria#7556
Zarejestrował/a : 19/01/2013
Liczba postów : 165


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Sob Lip 15, 2017 10:37 pm

Kiedy jej kruche działo grzmotnęło o ziemię czarne plamy tańczyły przed oczami, a oddech uwiązł na kilka sekund w płucach. Palący ból w dolnej partii brzucha wywołał u niej falę mdłości. Mimowolnie docisnęła ranę zdrową ręką, żeby zatamować krwawienie. Nieprzyjemne, ale łowczyni była przyzwyczajona do bólu. Był nieodłączną częścią jej istnienia. Każda walka, każde polowanie niosło ze sobą ból. Wiedziała, że do końca życia będzie już cierpieć przeróżne rany, jednak sama była sobie była winna. W końcu została łowcą dobrowolnie. Mimo że od małego przechodziła ciężkie szkolenie, które zapewniła jej rodzina, nigdy nie zwątpiła w ideę wyniszczenia wszystkich potworów na tym świecie. Wiedziała, że to niewykonalne, była realistką. Zło czaiło się wszędzie, a jego płomyk potrafił doskonale się schować. Jednak nigdy by nie zrezygnowała z walki.
Kiedy niezdarnie próbowała się podnieść wampir był już przy niej. Broń, którą tak dzielnie trzymała w ręce przemknęła jej przed oczami lecąc gdzieś daleko. Następnie jej uwagę przykuł dziwny, nienaturalny dźwięk. Była pewna, że już go gdzieś słyszała. Głuchy trzask.
1, 2, 3 sekundy później fala bólu promieniująca przez całą, najwyraźniej połamaną, rękę uderzyła ją jak piorun. Łowczyni ryknęła głośno, po czym szybko zagryzła wargi do krwi. Nie miała zamiaru dać wampirowi żadnej satysfakcji. Oczywiście nie chciała dawać za wygraną, chociaż już dawno pogodziła się, że to koniec. Śmierć byłą jedyną rzeczą w życiu, jakiej mogła być w stu procentach pewna. Nie zrezygnowała, chociaż wiedziała, że nie ma po co już walczyć. Nie zabije żadnego z nich. Czuła, że zawiodła, przecież zawsze mogła dać z siebie więcej.
Kiedy leżała przyduszona do ziemi, szarpała się i wiła jak wąż. Zdrową ręką z ostatkiem siły, nawet większej niż ta wampirza, ścisnęła nadgarstek wampira. Ścisk był tak mocny, że połamała wszystkie swoje palce, miejmy nadzieję, że z dłoni chłopaka też zostanie sito. Po kilku silnych wdechach roześmiała się głośno. Nie czuła już bólu, szum adrenaliny w uszach doszczętnie go zagłuszał. Stawała się coraz bardziej zmęczona. Czuła jak magia ją opuszcza, znów stawała się tylko człowiekiem.
- Nie ciesz się tak pijawko. Od teraz będziesz bał się własnego cienia. Łowcy nie przebaczają, szukają jedynie zemsty.
Wycedziła przez zęby cicho, ale wystarczająco głośno dla jego wampirzego ucha. Po czym z uśmiechem na twarzy splunęła mu prosto na policzek. Niech ma na pożegnanie, przecież zasłużył. Gdzieś tam zamigotała jej postać wampirzycy. Katherine wiedziała, że ta trzymała coś ostrego, srebrnego i błyszczącego w ręce. Pewnie nóż. Szczerze miała to w dupie. Swoją drogą ciekawe czy chociaż zabiła jej maskotkę.
I tak nie przestając się uśmiechać zamknęła oczy. O czym ludzie myślą przed śmiercią? Katherine uderzyły wspomnienia z dzieciństwa, kiedy to piekła razem z mamą ciasto na święta.
Powrót do góry Go down
Molly
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3344-molly#71753 http://vampireknight.forumpl.net/t3347-molly http://vampireknight.forumpl.net/t3345-molly#71754 http://vampireknight.forumpl.net/t3356-mieszkanie-molly#71918
Zarejestrował/a : 26/05/2017
Liczba postów : 77


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Pon Lip 17, 2017 11:36 am

Koniec zbliżał się dużymi krokami. Gdzieś bardzo daleko rozgrzmiały syreny radiowozu. Najwyraźniej slumsy nie są zupełnie pozbawione życia i raz na jakiś czas nawet tędy przejedzie policyjny patrol.
Delikatna ludzka ręka nie miała żadnych, nawet najmniejszych szans z mocnym kopniakiem, okutego w metal obuwia. Pogruchotane przedramię promieniowało na tyle mocno, że wszelkie ruchy były niemożliwe. Rozkrzyżowana dziewczyna czuła, że jej szanse spadły już niemal do zera. Ostatkiem sił, w jedynym już akcie obrony ścisnęła dłoń mężczyzny sprawiając przy tym ból nie tylko jemu ale i sobie. Osiągając zamierzony cel wypowiedziała słowa, które miały być dla Was klątwą.
Wampiry dokonały ataku niemal równocześnie. Cocoro z chęci zemsty wpakowała długie ostrze w bok kobiety dokładnie w tej samej chwili, w której Samael zanurzył w jej szyi swoje zębiska. Z racji poniesionych obrażeń dziewczyna bardzo szybko straciła przytomność. Jeśli dobierzecie się do niej oboje, pożyje co najwyżej jeszcze dwie minuty.  

Podczas gdy pijawki zajęte były odbieraniem swojej nagrody, z odległości kilku metrów, przyglądała im się dwójka mężczyzn. Dzięki niewielkiemu artefaktowi w postaci przeciętnego zegarka, pozostawali niewidoczni i niewyczuwalni nawet dla krwiopijców. Obaj zdawali sobie sprawę, że jest już za późno na jakąkolwiek pomoc dla konającej dziewczyny. Tak, to łowcy, którzy doskonale zapamiętali Wasze twarze. Innymi słowy z dniem dzisiejszym stajecie się poszukiwani za morderstwo łowcy i przede wszystkim ludzkiej kobiety.

Samael: Dzięki wypitej krwi Twoje wcześniejsze rany zaczęły się goić. Nie można tego powiedzieć o pogruchotanej dłoni. Czeka Cię minimum tydzień gipsu lub innego usztywnienia. Jesteś poszukiwany.

Cocoro: Twoje rany zagoiły się choć tracisz swoje zwierze. Jesteś poszukiwana.

Kat: Po odniesieniu ciężkich obrażeń w trakcie nierównej walki, powoli odchodzisz. Jeśli oba wampiry zaczną się Tobą pożywiać równocześnie, nie będziesz długo cierpiała. <<< śmierć postaci.


Dziękuję. Moja rola się kończy <3

_________________
W sprawie MG zapraszam na GG:55737633




Ten, który wal­czy z pot­wo­rami po­winien zad­bać,
by sam nie stał się pot­wo­rem.
Gdy długo spogląda­my w ot­chłań,
ot­chłań spogląda również w nas.


Ostatnio zmieniony przez Molly dnia Wto Lip 18, 2017 10:49 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 190


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Pon Lip 17, 2017 9:15 pm

Udało się, nie tylko wytrącił łowczyni pistolet z dłoni, ale i dotkliwie pogruchotał kości. Nie tylko poczuł jak ciało ustępuje jego brutalnej sile, ale również usłyszał charakterystyczny trzask. Nie marnując czasu na zbędne ceregiele usiadł na dziewczynie przygważdżając ją do podłoża i chwilę się z nią szamotał starając się ją rozkrzyżować i obezwładnić. Nie słuchał tego co mówiła, przecież za późno było na jakiekolwiek dyskusje czy obrzucanie się obelgami. Dla niego walka była skończona dlatego też z całym okrucieństwem w jakie wyposażyła go matka natura wgryzł się wielkimi zębiskami w drobną kobiecą szyję nie tylko łapczywie spijając krew, ale i podduszając ofiarę. Czując jej ostatnie podrygi zmrużył ślepia i syknął przeciągle. Coś mu boleśnie strzeliło w ręce, pięknie kurwa... Choć w szatynce nie pozostało zbyt wiele życia zacisnął zęby jeszcze mocniej wręcz miażdżąc tkanki do tego stopnia, że gdyby zechciał mógłby odgryźć spory kawałek jej gardła. Gdy skończył, w geście frustracji zdzielił, już pewnie martwe ciało, zaciśniętą pięścią w twarz. Trochę jej szkoda, mogłaby mu się przysłużyć w jeszcze inny sposób, ale nie dała mu wyboru.
Podnosząc się z ziemi chwycił za swój pistolet, który upuścił podczas rzucenia się na łowczynię.
Pamiętając o syrenie policyjnej nieopodal, rozejrzał się szybko w okół. Odebrał Cynthii swoją zabawkę, włożył obie bronie na ich miejsce po czym szybko przeszukał ciało zmasakrowanej łowczyni. Nie wiedział co mogło być artefaktem a co nie, z resztą o ile się orientował łowieckich przedmiotów magicznych, krwiopijcy nie mogli użyć w żaden sposób. Zadowolił się więc magazynkiem z pozostałymi pociskami broni antywampirzej. Opróżnione beretkę rzucił Coco, żeby miała coś na pamiątkę i przyszłe polowanie w razie potrzeby.
Tak czy inaczej używając mocy smoczego ognia wzniecił wcale nie mały pożar w celu spalenia wszystkiego co się tu znajduje, łusek, biżuterii, broni, ubrań a przede wszystkim ciała. Temperatura i żarłoczność jego płomieni sprawi, że wszystko to zmieni się w popiół lub nie możliwe do zidentyfikowania kawałki stopionego metalu. Jak to mówią - nie ma ciał nie ma zbrodni. Tak przynajmniej rozumował nie będąc świadom tego iż od dłuższego czasu są obserwowani przez niewykrywalnych łowców.
- Koniec imprezy... - skrzywił się łapiąc się za bolącą dłoń. Ciekawe jak teraz będzie prowadził auto... Wskazał swej towarzyszce kierunek prowadzący wgłąb peronu, dalej od miejsca gdzie słychać było wycie syren i tego, którym weszli i ulotnili się pozostawiając po sobie tylko pożogę, która zrobi za nich całą resztę.

[z/t + Coco]

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Meredy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3486-m-a-d#75153 http://vampireknight.forumpl.net/t3497-meredy#75632 http://vampireknight.forumpl.net/t3491-mere#75368
Zarejestrował/a : 05/09/2017
Liczba postów : 62


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Wto Wrz 26, 2017 9:57 pm

Jaki jest sekret na przetrwanie w swojej robocie tak długo?
U każdego pojawia się moment w którym ten odczuwa pewne wypalenie. Wypalenie zawodowe - codzienność zaczyna dobijać na tyle, że idąc do pracy myśli się tylko i wyłącznie o powrocie po ośmiu godzinach. Niezależnie od tego jaką osobą ktoś jest to w wielu przypadkach wszystko się kończy w ten sposób. Niespodzianką jest chyba to, że na tym brzydkim, szarym i ponurym świecie pojawiają się osoby które za nic w świecie nie rzuciłyby roboty. Ba, nawet według plotek które się pojawiają - wręcz istnieją w relacji partnerskiej ze swoją pracą. Jest ktoś w stanie wymienić zawody na tyle miłe i przyjemne, że do wypalenia nie dochodzi? Zresztą też nie musi o to chodzić.
Jej zajebiste mieszkanie było w takim ukrytym i niewidocznym dla oka miejscu, że za cholerę nie musiała martwić się o włamanie. Gdyby jednak jakiemuś debilowi przyszło to do głowy - o panie, specjalny system zabezpieczeń pozbawi życia intruza szybciej, niż ten zdąży powiedzieć proste: kurwa. No tak to już jest - są ludzie mniej lub bardziej błyskotliwi. W miejscu w którym mieszkała jak zwykle ciemno, jedynym światłem jakie rozświetlało korytarz i spory pokój było światło kilku - może około sześciu monitorów lub więcej monitorów. Na każdym z nich wyświetlone były inne pliki, dokumenty. Natomiast po pomieszczeniach rozchodził się magiczny stuk niezwykle sprawnych palców które niczym u roboty wybijały odpowiednie hasła, litery czy liczby otwierając sobie dostęp do coraz to nowszych dokumentów. Skupione spojrzenie wpatrywała w swoją robotę, którą na tą chwilę jej kochana cioteczka zleciła.
Z pewnością siedziałaby tak dłużej, jedynie przesuwając się z jednego monitora do drugiego, sprawdzając dokumenty, przesuwając się na krześle do teczek leżących na szafce. Harówa totalna ale i osoba która tak oddała się pracy wkrótce odczuje pewne zmęczenie. Potrzeba przerwy zbliżała się nieubłaganie co zaczynała bardzo dobrze odczuwać przez te dziwaczne dudnienie w uszach. Nawet nie usłyszała w którym momencie w pomieszczeniu zjawił się robopies, a trzeba przyznać, że odpowiedni hałas mu towarzyszył.
Pra-cujesz już dwie do-by. Czy to nie czas na od-po-czy-nek?
Czy stworzenie istoty która nic nie czuje a jednak zachowuje się tak jakby miała swój własny mózg było dobrym pomysłem? Ile razy już mówili, że sztuczna inteligencja przejmie władze nad światem czy coś? Chwilowo wybita z rytmu dziewczyna obdarowała robota chłodnym, typowym zresztą dla niej spojrzeniem i się lekko przeciągnęła.
- Czy wyglądam jakbym miała czas na odpoczynek, Volley? - głos nie zdradzał jakichkolwiek emocji, może to dlatego, że nigdy nikt jej nie nauczył czym one są. Była nieczuła, bez-emocjonalną. Tak jakby sama była robotem?
Na-le-gam, że-byś je-dnak wy-szła się prze-wie-trzyć, pro-szę?
Co za wkurzająca istota. W takich momentach czarnowłosa zastanawia się po jaką cholerę stworzyła coś takiego? Dla towarzystwa? Z nudów? To, że zawsze chciała mieć zwierze, ale nie potrafi być odpowiedzialna nie jest za dobrym argumentem do podejmowania tego kroku. Powinna go rozpierdolić, przynajmniej znów miałaby święty spokój.
- Rozumiem, że się nie odpierdolisz do momentu aż nie wstanę od tego cholernego pc, mam rację? - wymamrotała ukrywając karty z rzeczami które dotąd robiła. Volley nie był na tyle inteligentny, żeby się bawić z jej bae. - Dobra, wyjdę bo i tak zaczęłam odczuwać skutki zbyt długiego siedzenia w zamknięciu. - wzruszyła ramionami powoli wstając i wyszła z pomieszczenia, żeby na szybko coś na siebie narzucić. Żadnej filozofii tu nie było, dlaczego? Bo na ogół jedynym w czym pracuje jest rozpięta do połowy koszula i majtki.
Ubrana pożegnała się krótko ze swoim mechanicznym przyjacielem i uaktywniła system ochronny. Nim przebyła skomplikowaną drogę do wyjścia sprawdziła czy aby wszystkie kamery reagują na ruch i jak wyczulony czujnik ruchu jest. Nawet najmniejszy szmer sprawił, że kamera skupiała się na obiekcie który go wywołał. Trzymając swój kij zakryła maską twarz. Wolnym krokiem zaczęła przemierzać ulicę obdarowując ponurym spojrzeniem każdego napotkanego osobnika obojętnie jakiej płci. Zdecydowała się też na pójście na opuszczoną stację - miejsce odludnione a i często jakiś melanż się tam znajdzie.
I co?
Patrzcie panowie i panie jak bardzo trafiona myśl. Banda facetów z jakimś dwoma pustymi lasiami. Tlenione włosy, wyeksponowane cycuchy. Mini odkrywające tyłek. Tak z perspektywy trzeciej osoby szykował się niezły gangbang. Waliło tu wszystkim na tyle, że smród zaczynał ją drażnić. Fuj. Rozdrażniona Meredith to zła Meredith, dlatego bez słowa do nich podeszła a zimne, metaliczne spojrzenie zmroziło ich mocno. Czy trzeba było czekać na jakąkolwiek akcję? Raczej nie - po chwili jak nie tlenione to fuckboy'e z jajcogniotami rzuciło kilkoma hasełkami które z przykrością stwierdzam - zostały gwoździem do ich jednej wielkiej wspólnej trumny. Rozpoczęcia się piękna rzeź!

_________________

Teddy bear, you are my teddy bear
You were confiding and quiet
How did love become so violent?

Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 285


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Sro Wrz 27, 2017 12:55 pm

Po opuszczeniu plaży, zrezygnował pójście do dzielnicy portowej gdy zobaczył tam mnóstwo ludzi zajmujących się rozładunkiem. Gdyby nie resztki jego rozsądku z pewnością wszystkich by pozabijał. Coś jednak go poruszyło i zmusiło do zmieniania kierunku trasy. I tak oto znalazł się w opuszczonej stacji kolejowej, która od razu narzuciła mu wspomnienia z dzieciństwa, a w zasadzie z młodzieńczych lat kiedy to razem ze swoją paczką przesiadywał na takiej ruinie. Pili, palili i śmiali się. Świat był beztroski, wtedy jeszcze nie było żadnych potworów czyhających na Twoją krew.
Joffrey stanął jak wryty, wpatrując się przed siebie nieco zamglonym wzrokiem. Co takiego uczynił? Jak mógł pozbawić życia jakiegoś niewinnego dzieciaka, który był na plaży? Po jego plecach przeszedł nieprzyjemny dreszcz, który do najmilszych nie należał. Dlaczego właśnie w tym momencie zaczął odczuwać wyrzuty sumienia? Jakoś nie koniecznie chciało mu się przechodzić przez to wszystko po raz kolejny. Dokonał wyboru.
Albo się zmieni i go zostawi, albo zabije i będzie siał spustoszenie. Czyżby Hagen tak dobrowolnie podpisał na sobie akt śmierci? Łowcy z pewnością się nim zainteresują i z wielką chęcią zapolują, bo przecież nie ma nic lepszego niż skrócenia życia jakiemuś robakowi. Czarne włosy mężczyzny opadły mu na czerwone oczy. Jego ubranie było nieco mokre. Nie zdołało wyschnąć po ''kąpieli'' w morzu, w którym to zakończył życie blondyna.
Okrutna śmierć, dlaczego sprawiła mu tak wielką przyjemność? Ruszył powolnie, chowając ręce w kieszeniach. Ubrany elegancko, przypominał jakiegoś biznesmena albo kogoś bogatego. Nikim jednak szczególnym nie był, bo przecież dorabiał na boku jako tatuator. Wampir wyciągnął telefon i przez chwilę wpatrywał się w ekran kontaktów, który wyświetlał napis ''Fabio''. Naprawdę teraz chciał go zapytać o pomoc? ''Słuchaj, zabiłem człowieka'' jak to Nessuno usłyszy, to przecież nie będzie chciał go znać! Choć właściwie.. czy to czasem już ich drogi na dobre się nie rozeszły? Joffrey jeszcze przez chwilę wpatrywał się w ekran, po czym zaskoczony dostrzegł w oddali grupkę ludzi. Dwie barbie i paru chłopów, a wśród nich.. laska w masce? Zaciekawiony krwiopijca uniósł brew ku górze i nieznacznie się zbliżył.
Kilka przekleństw wystarczyło, aby wzbudzić w nim wściekłość. Jak widać nie zamierzał udawać, że nie widzi całego zamieszania i bezceremonialnie podszedł do grupki, wyciągając wcześniej papierosa. Zapalił i przejechał ręką po wilgnych włosach, uśmiechając się przy tym szyderczo. Czas zacząć przedstawienie?
- Zamknij mordę. - Syknął do rzucającego się jajogniota do dziewczyny w masce, którą przeleciał ulotnym spojrzeniem. Czarna maska? Ładna. Też z chęcią by sobie taką sprawił, ale jakoś wyleciało mu to z głowy. Ciekawe czemu. W końcu nikt nie planuje zostać mordercą z dnia na dzień.
Ciemnowłosy chłopak zaczął się do niego rzucać co tylko pogorszyło sytuację. Joffrey dmuchnął mu dymem w twarz i trzymając w ustach papierosa, zasadził mu prawego sierpowego. Tlenione blondynki pisnęły, a pozostali faceci ruszyli w stronę Hagena i.. Meredy! Jak widać typy nie szczędzili nawet dziewczyny w masce, która miała dwa wyjścia. Zwiać albo dołączyć do rozróby. BO PRZECIEŻ BĘDZIE FAJNIE. Joffrey w międzyczasie chwycił jednego za kark i uderzył głową w ścianę, odrzucając go do tyłu. Unikał ciosów korzystając z wampirzej prędkości i choć cała zabawa sprawiała mu niezłą frajdę, miał świadomość że może sobie przybijać ostatni gwóźdź do trumny. Wystarczy, że jacyś łowcy ich zobaczą i.. nieważne. Przecież liczyło się to co było teraz.
Dlaczego Hagen postanowił ''pomóc'' Meredy? Chyba zawsze będą wracały ze wspomnienia gdy widział grupkę facetów przeciw jakiejś lasce. Gwałt, ciężkie pobicia.. a nawet śmierć. W końcu też nie zdawał sobie sprawy z tego, że była ona wampirzycą i w zasadzie pomocy nie potrzebowała. Mimo to obudził się w nim jakiś tam człowieczy odruch, który na obecną chwilę częstował pięściami mordy chłopów. Polała się krew, a jego oczy zaświeciły złowrogo ukazując prawdziwą naturę. Na szczęście nie odczuwał głodu, toteż żadnemu z nich nie wgryzał się w szyję. Przynajmniej teraz miał nad wszystkim kontrolę. Jego czujne spojrzenie co rusz lądowało na Meredy. Co teraz?

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Meredy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3486-m-a-d#75153 http://vampireknight.forumpl.net/t3497-meredy#75632 http://vampireknight.forumpl.net/t3491-mere#75368
Zarejestrował/a : 05/09/2017
Liczba postów : 62


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Sro Wrz 27, 2017 10:53 pm

No proszę, takiego obrotu spraw to się chyba nikt nie spodziewał? Do tej pory Meredith była nastawiona na to, że przyprawi o krwawą masakrę kilku osobników obojętnej płci którzy akurat się napatoczą pod jej śliczne, długie nóżki. Później? Później pewnie zaszyje się w swoim super zajebistym mieszkaniu znów skupiając się na robocie i wpierdalając jakieś śmieciowe - ludzkie - żarcie. Może i pobawi się w aportowanie z Volley'em który swoją drogą na tych kółeczkach przemierzyłby miasto w pogoni za patykiem szybciej niż nie jeden samochód. Taa... powinna jeszcze nad tą cholerą popracować, ulepszyć go jakoś. Zresztą o tym pomyśli w domu, kiedy się znowu zabierze za tworzenie jakiejś świetnej, zabójczej zabawki.
Wampiry to istoty egoistyczne - widzące tylko swój czubek nosa. Przecież nikt potencjalnej ofiary nie pyta czy ta chce zostać zjedzona o tej i o tej godzinie, ewentualnie czy użyczy odrobinę krwi, bo jednak pan czy pani jest głodny/na. Ot są to rzeczy które weszły w nawyk każdemu szanującemu się wampirowi bo brutalność jest najważniejszą rzeczą którą wampir się cechuje? Według plotek? Plotek czy raczej idiotycznych opowiadań o wampirach napisanych przez ludzi. Chociaż trzeba przyznać, że wampiry w Zmierzchu nie były specjalnie straszne - były po prostu pizdami.
Okrutna śmierć - czym była dla Meredith? Formą rozrywki, oderwania się od śmiesznej krainy liczb, kodów, stron i zaszyfrowanych plików. Dla niej niezależnie od tego czym to było - wciąż miało jakąś formę relaksu i zabawy. Dlatego pierwszą myślą która się w jej głowie pojawiła w momencie, kiedy brak skupienia zaczął doskwierać była po prostu śmierć. Śmierć jednej osoby lub grupki: wszystko jedno w sumie. Nie dbała o to czy pobrudzi sobie ubranie - wszystko czarne miało jednak te swoje cudowne plusy. Jedynie na skórze mogą się pojawić krwiste plamy ale to w sumie nic. Nie narzekała w tym przypadku, na końcu i tak kogoś zeżre a i jeszcze weźmie długą i bardzo przyjemną kąpiel przed powrotem do codzienności. Dotlenianie mózgu w zasadzie od zawsze nie było rzeczą którą dziewczyna potrzebowała, ba - może nawet to zaważyło o tym w jaki sposób teraz żyje. Wychowywanie się w zamknięciu i ciężka sytuacja rodzinna, a mówią, że Ci ze szlachetnych rodów mają lepiej.
Gówno prawda.
Gdyby tylko mogła się z kimś zamienić i oddać komuś swoje dzieciństwo... czy wszystko wyglądałoby inaczej?
Raczej niespodziewała się tego, że pojawi się osoba która dotrzyma jej towarzystwa w tym wszystkim. Bardziej nastawiona na to, że lada moment ktoś przyjdzie na ratunek tej bandzie płaczliwych bobasków zerknęła nieco zaskoczona na mężczyznę. Świdrowała go wzrokiem tak przez dłuższą chwilę wbijając w niego chłodne, szalone ślepia. Maska doskonale skrywałaby wszelkie emocje - gdyby takowe się tutaj pojawiły. Przechyliła głowę pytająco zaraz patrząc na grupkę która swoją powoli zaczęła zalatywać strachem.
Więc postanowili walczyć? Słaby ruch z ich strony, nie było ich aż tak wielu, żeby sobie sama z nimi nie poradziła - wierzy jednak, że tej nocy pojawi się jeszcze parę ofiar. Widząc w jaki sposób zareagowali towarzysze broni bruneta, który swoją drogą automatycznie się poskładał po tym jak drugi wampir mu przypierdolił od razu się przeciągnęła.
- Twinkle Twinkle little star... - mruknęła cichym głosem wypuszczając kija z łapki. Jeden mężczyzna który się na nią rzucił praktycznie przytulił powietrze, gdyż dziewczyna sprawnym ruchem wyminęła jego atak. Mocną ręką chwyciła jego blond kudły i zataczając śliczne kółeczko zmusiła go kopnięciem do klęknięcia tuż przy powybijanym gwoździami kiju baseball'owym. - How I wonder what you are... - kontynuowała wciąż trzymając mocno jego włosy. Powolutku, powolutku zbliżyła jego twarz do ostrych jak brzytwa gwoździ. - Powiedz mi, kutasie... Czy jesteś świadom z jakimi istotami żyjesz? - zapytała odkrywając twarz.
Tak beznamiętną i tak obojętną na ludzkie cierpienie. Pełną szaleństwa ale wciąż bez emocjonalną. Jedynie chłopak z którym była tak blisko w tym momencie dostrzegł kątem oka, jak kąciki jej ust drgnęły na moment ku górze.
Ułożyła buta wygodnie na jego szyi puszczając włosy i się lekko oparła. Wciąż - nawet jeśli to kobieta, to jednak wampir od zwykłego człowieka jest silniejszy. - Bezmyślne podkładanie się... źle się na ogół kończy. Trafiliście na złą osobę małe kurwy. - odparła jeszcze obojętnym głosem i z całej siły naparła butem na jego szyję jednocześnie zmuszając go do bliskiego spotkania z gwoździami. Wbiły się w jego twarz boleśnie, przeszły prosto przez czaszkę a po chwilowych drgawkach z żyjącej istoty pojawiło się zwyczajne, martwe ciało. Szturchnęła go stopą i ujęła kij w dłonie, by zaraz się zamachnąć i rzucić truchłem w dwie tlenione blachary.
Z osób które ją zaatakowały - nikt nie przeżył. Już się o to postarała.

_________________

Teddy bear, you are my teddy bear
You were confiding and quiet
How did love become so violent?

Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 285


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Czw Wrz 28, 2017 2:14 pm

Co prawda nie musiał wchodzić w kolejne zamieszki, jednak to było silniejsze od niego. Miał wystarczająco zepsuty humor, a nakopaniu kilku ludzkim śmieciom nie stanowiło żadnego problemu. Poza tym laska w masce mogła potrzebować jego pomocy, więc tak jakby wykona dobry uczynek. Przecież Joffrey nie był aż taki zły jak mogłoby się wydawać. Chyba.
Czuł na sobie szaleńcze spojrzenie dziewczyny i przez chwilę zastanawiał się czy aby na pewno dobrze zrobił. W końcu grupka człowieczków mogła sobie żartować, lecz gdy tylko Joffrey poczęstował go pięścią, rozpoczęła się krwawa jatka i nie było już odwrotu. Czas na przedstawienie!
Wampir z pewnością szybko dałby sobie z nimi radę, gdyby nie wibrowanie jego super ekskluzywnego telefonu. Unikając ciosów, odczytał sms'a od Fabio i skrzywił się. AKURAT W TYM MOMENCIE? Zajebiste wyczucie czasu, kiedy to naparzał się z jakimiś dresami w opuszczonej alejce i trochę ciężko było mu odpisać. Wyklikał coś na szybko, nie potrafiąc myśleć i schował telefon do kieszeni, który po dosyć krótkiej chwili znowu dał o sobie znać. Uderzył niskiego blondyna w twarz, czując jak szatyn kopnął go w brzuch, gdy ten odczytał kolejną wiadomość. Hagen był co najmniej wkurwiony, że też Nessuno musiał mu zadawać tak trudne pytania. Emilio wykonywał przez to znacznie wolniejsze i mniej szkodliwe ciosy, gdyż jego myśli biegały wokół postaci fioletowego. Żałował, że odszedł i myślał, że to on chciał zerwać znajomość? Gdyby czarnowłosy siedział na jakiejś ławeczce to nawet by się z tego ucieszył, lecz póki co nie mógł sobie na nic pozwolić. Podczas wysyłania kolejnego sms'a, został uderzony od tyłu w głowę, co spowodowało wysłanie urwanej wiadomości. Obrócił się i kopnął typa w twarz, szybko dopisując kolejną część. Nessuno nalegał, aby powiedział mu gdzie jest. Przecież w życiu tego nie zrobi. Biedny krwiopijca myślał, że na tym się skończy kiedy to jego telefon zaczął wibrować, a po całej opuszczonej kolei  zagrała idiotyczna melodia.
Wampir zacisnął zęby ze wściekłości.
- Przecież się kurwa nie rozdwoję. - Warknął, wyciągając ustrojstwo i odrzucając połączenia. Trwało to przez chwilę, ale nawet ignorowanie tego nie pomogło. Kątem oka zerknął na Meredy, która napieprzała się z kolesiami. Był pod wrażeniem, choć nie do końca popierał pomysł natychmiastowego zabicia dzieciaków ulicy. Nie zamierzał jednak zgłaszać żadnego sprzeciwu. Śpiewała sobie upiorną piosenkę, jeszcze to jemu spuści wpierdol i na tym się skończy.
Zirytowany, odebrał telefon.
- Jestem. Kurwa. Zajęty. ZADZWOŃ PÓŹNIEJ. - Niemalże ryknął, szarpiąc się wolną ręką z szatynem. Fabio zachowywał się jak natrętne babsko, które KONIECZNIE musiało wiedzieć gdzie się znajduje i co robi. Przewrócił oczami, uderzając faceta z główki w czoło.
- Nie. Pomagam pewnej dziewczynie, ponieważ została napadnięta. - Szybka wymówka i choć szczera nie była, brzmiała nawet wiarygodnie. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie wampirzyca rzucająca się na bezbronne laski.
- Nie potrzebuję żadnej pomocy Fab.., EJ CZEKAJ!! - Krzyknął, kiedy to Meredy pozbawiała je życia. Hagen zamierzał je ''ocalić'' i dać szansę na zmianę.. jak widać nie było mu to dane, gdyż psychiczna laska zarżnęła je bez zastanowienia. Nie było mu ich szkoda, lecz.. po co kolejne trupy? Spojrzał na opuszczony telefon, a jego czerwone oczy błysnęły złowrogo. Znowu się wkurwił. Chwycił szatyna za szyję i jednym szarpnięciem, skręcił mu kark. Potem zmiażdżył blondynowi nogę, a jego głową kilkukrotnie uderzył o ścianę. Po wszystkim odwrócił się do wampirzycy, obserwując przez chwile martwe ciała wokół niej.
- Ja pierdole, trzeba będzie to posprzątać. - Sapnął, chowając uszkodzony telefon do kieszeni. Podszedł kilka kroków bliżej, przyglądając się chłodnej twarzy, a następnie zmrużył oczy. Raptem uderzył go silny ból głowy wraz z którym przez jego umysł przewinęło się kilka dziwnych obrazów. Dostojny mężczyzna w czarnych włosach kładący mu na ramieniu rękę, kobiety w wielkich sukniach przypominających barok, wampirzyca z długimi włosami i brudnymi rękoma od krwi.. Joffrey zakręcił się, czując nieprzyjemne pieczenie w całym ciele. Cokolwiek się działo, nie było ani trochę przyjemne. Ucisk w klatce trochę zelżał, choć wszystko wydawało się trochę inne. Jakby kiedyś to już robił, a przecież pierwszy raz znajdował się w Yokohamie. Zdezorientowany spojrzał na swoje ręce, a następnie na Meredy. Nowy rodzaj Déjà vu? Joffrey przeżywał jakiś dziwny szok połączony z transem. To możliwe u wampira?

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Seth

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3358-seth#71943 http://vampireknight.forumpl.net/t3398-seth#73156 http://vampireknight.forumpl.net/t3399-seth#73157
Zarejestrował/a : 11/06/2017
Liczba postów : 19


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Czw Wrz 28, 2017 6:13 pm

Wlazł kotek na płotek... - zaczął nucić w myślach Seth, przemierzając ulice miasta. Po rozpakowaniu się i ogólnie ogarnięciu całych spraw powiązanych z możliwością mieszkania tutaj... No nie miał co ze sobą robić. Minęło parę dni... Może nawet i więcej... O wiele więcej... Kto by się tam przejmował upływem czasu, prawda?
Dlatego też... No... Każdy dzień jest dobry na spacerek! I każdy kolejny na poznawanie okolic, tych mniej lub więcej zaludnionych. Również jasnowłosy chciał trochę się rozbudzić... Niestety, lecz nie po raz pierwszy sny nie dawały mu spokoju. Nie rozumiał ich. I to powodowało w nim lęk. Kogo ja widzę? Nie po raz pierwszy zadawał sobie to pytanie. Obcy ludzie. Obce miejsca... I czasem... On...
On, babrający się krwią.
Pokręcił energicznie głową, po czym sięgnął po komórkę, pogłaśniając sobie słuchaną przez siebie piosenkę. Chciał po prostu... Zapomnieć o tych myślach. Wyrzucić je. Cokolwiek. To tylko durne sny. Pewnie za dużo horrorów się naoglądałem i teraz mam za swoje - pomyślał jeszcze.
No... I... Znalazł się w końcu tutaj. Opuszczona stacja... Chociaż jeszcze nie był tego świadom. Za to zatrzymał się gwałtownie, zamrugał oczami, przetarł jedno... I stał. Jak ciołek. Po prostu stał... Patrząc... Kompletnie zdezorientowany na tą scenę.
What the hell... Co jest?
Krew. Walka? Nie umiał tego nazwać w myślach. Dlatego też patrzył, nawet nie zdając sobie sprawy, że to nie był najlepszy pomysł... Zamurowało go totalnie.

_________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   

Powrót do góry Go down
 
Opuszczona stacja kolejowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 12 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 11, 12, 13  Next
 Similar topics
-
» Opuszczona stacja kolejowa
» Stacja kolejowa w Hogsmeade
» Stacja kolejowa
» Stacja kolejowa
» Stacja kolejowa Hogsmeade

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: SLUMSY (POŁUDNIE)-
Skocz do: