IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Opuszczona stacja kolejowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 11, 12, 13
AutorWiadomość
Meredy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3486-m-a-d#75153 http://vampireknight.forumpl.net/t3497-meredy#75632 http://vampireknight.forumpl.net/t3491-mere#75368
Zarejestrował/a : 05/09/2017
Liczba postów : 62


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Czw Wrz 28, 2017 6:30 pm

To, że facet się dołączył do tego super zajebistego rozpierdolu nie wzbudziło w niej ani niechęci ani agresji. Skoro chciał się pobawić to proszę bardzo, byle nie wchodzi jej w drogę. To, że się martwił? Po chuj wampir martwi się o to czy komuś kogo nie zna stanie się krzywda, przecież to jak chwila słabości przez co słabnie skupienie w rzeczach które w danym momencie się robi. Taka Meredith na przykład z jednej strony jest wdzięczna losowi za to, że jej matka była sprzedajną kurwą a jej ojciec męską dziwką. Za to, że więzili ją latami w pokoju zupełnie samą. Dziękuje im zresztą też za to, że nie okazali jej tak słabych emocji jak miłość czy smutek. Patrząc na pary, istoty które wymieniają się śliną na ulicy robi jej się nie dobrze, tsk. Całkowite pozbawienie słabych emocji czasami bywało rzeczą którą jej zazdroszczono.
Spójrzmy prawdzie w oczy - dla Mer obecność tego samca była całkowicie zbędna. Większą frajdę sprawiłby jej samotny mord bo więcej zostałoby dla niej. W tym momencie była niespełniona, więc do domu nie wróci. Na dodatek jakby mało hałasu robiły tlenione tutaj, idiota jeszcze odebrał telefon. Przyjrzała się jemu ponownie tym razem nie obojętnie, ale przepełniona irytacją. Kończąc z jednym kretynem, kiedy drugi idiota rozmawiał przez telefon laski zaczęły hałasować co naprawdę rozdrażniło wampirzycę.
To było błyskawiczne, w końcu uciszyła dwie idiotki na zawsze a potem ponownie wlepiła wyzywające spojrzenie w Joffrey'a. Czy rzeczywiście jest taki za jakiego się na początku podawał czy jednak z niego taka sama pizdeczka jak powieściowych Cullen'ów. Meredith ciekawa tego jak ludzie postrzegają jej rasę sięgnęła po kilka książek o takiej też tematyce, a ta była największą ryską na jej rozjebanej już psychice. O chuj w ogóle chodzi z tym błyszczeniem w świetle?
Najwidoczniej jej towarzysz się popamiętał w momencie kiedy to czarnowłosa zapierdoliła dwie tlenione. Całe szczęście bo jeszcze chwila i to pedały w jajcogniotach zrobiłyby mu z dupy jesień średniowiecza a nie na odwrót. Zresztą czy w podobnym momencie by mu pomogła? By musiała przejść głębszą analizę, poszukać plusów i minusów takiego działania. Aktualnie widziała w nim tylko osobę mocno bezużyteczną. Obserwując jak wkurwiony osobnik płci męskiej w końcu bierze sprawy w swoje ręce zerknęła co tam ciekawego ta grupka ludzi tutaj brała. Jakiś syf i nic więcej. Po spożyciu ich krwi z pewnością popadłaby w jakąś zjebaną fazę. Jednorożki ze wścieklizną, ogólnie miasto jak po wybuchu jakiejś bomby... cokolwiek.
W zasadzie to patrzenie jak osobnik płci męskiej nagle zaczyna tracić grunt pod nogami było całkiem zabawne. Wskoczyła na jeden drewniany kosz odwrócony dołem do góry i przykucnęła wpatrując się w niego intensywnie. Pewnie jej spojrzenie nie pomagało w pozbyciu się problemu z tym nagłym deja vu, huh.
- Jesteś spierdoliną umysłową, że rozmawiasz przez telefon w takiej chwili? - zapytała przechylając głowę na bok i się wyprostowała wpatrując się w krwawy kij, o którego gwoździe zahaczyła wcześniej skórę faceta którego łeb został na tej pięknej broni rozpierdolony. - Zastanów się teraz dobrze. Osoba z którą rozmawiałeś bez problemu domyśli się w jakim miejscu jesteś teraz. A kiedy się domyśli to po krzykach które było słychać od razu wywnioskuje w jakiej sytuacji się znalazłeś. - zeskoczyła z drewnianej skrzynki i obeszła go leniwie. - Jak myślisz, za ile się tu zjawi ze wsparciem lub bez? - zapytała ponownie wbijając w mężczyznę te swoje chłodne i beznamiętne spojrzenie.
PROSZĘ PAŃSTWA. To dopiero wyczucie. Gdy tylko ludzki chłopaczek się pojawił na miejscu zdarzenia Meredy od razu go wyniuchała. Zerknęła w jego stronę i dopiero po chwili znalazła się obok niego, opierając się o jego ramię i wpatrując się w jego twarz. To spojrzenie... z pewnością mroziło krew w żyłach. - Zagubiona owieczka? Dobrze się składa, tamta grupka zażywała jakieś syfiaste gówno, a trochę zgłodniałam: przyznam szczerze.  

_________________

Teddy bear, you are my teddy bear
You were confiding and quiet
How did love become so violent?

Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 285


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Czw Wrz 28, 2017 7:18 pm

Joffrey nigdy nie potrafił skupiać się na dwóch rzeczach. Zabawne byłoby, gdyby to ludzie spuścili wpierdol wampirowi. Ale już tak nie najeżdżajmy na jego dumę, wszakże wszystko miał pod kontrolą. Skończenie rozmowy pozwoliło mu się wyżyć na atakujących go typach, bo przecież bić się dłużej nie da. W zasadzie nie uważał się za bohatera ani też nie myślał czy był potrzebny. Działał pod wpływem chwili. W końcu był ponad miesięcznym wampirem, który jednak wielu rzeczy nie potrafił. Nie każdy przecież jest taki super od początku. Chyba.
Wychowywany w dobrej rodzinie, były człowiek.. miał w sobie więcej emocji niż Meredy, która trochę ziała jadem. Aż tak ciężko jest czasem coś docenić? Skoro jednak była taka aspołeczna to nie robiłoby jej różnicy czy pomaga jej Joffrey czy jakieś drewno, bo w zasadzie i tak bawili się osobno. Co jak co, ale nie zamierzał ignorować Fabio. Ludzie mu zbytniej krzywdy nie wyrządzą, a przecież to żadna sztuka jest zabić bez żadnej rozrywki. Twarz wampira wyrażała jednak wściekłość, a chłodne oczy od czasu do czasu kierowały się na kobietę w masce. Zabijanie było dla niej takie proste? Emilio nie potrafił dojść do siebie, gdy pozbawił pewnego chłopaka życia na plaży. Teraz jednak wszystko się zmieniło, gdyż dobrowolnie dołączył do mordu.
Cullenowie nie mieli takich zajebistych fryzur! Poza tym były to opowiastki nieznane Joffowi, której raczej miał je po prostu gdzieś. Przecież takie rzeczy oglądają tylko baby. Po wszystkim spojrzał na ciała z niesmakiem. Miał uważać, a dokonał rzezi. Żeby ich teraz kurwa nikt nie znalazł bo będą mieli przejebane. Wcale nie był pewny siebie, choć dostrzec tego nie można było. Poważny wzrok, gdy wampirzyca się do niego odezwała i podejście znacznie bliżej.
- Mogę nawet kurwa srać w takiej chwili. - Syknął. Jak widać nie za bardzo spodobały mu się jej słowa. Przecież nie da się traktować jak śmiecia, bo nawet jeśli nim był, TO I TAK NIE DA SIĘ OBRAŻAĆ, ELO.
Zakręcił się, a nieco niemrawe spojrzenie wbił w Meredy. Nawet pomimo dziwnego stanu był w stanie odpowiedzieć na to i owo, ba, nawet założył ręce na ramiona i się wyprostował. Niestety ból łba nawet na moment nie zelżał.
- A może rozmawiałem z jakąś chorą babką, która jest człowiekiem. Naprawdę sądzisz, że przyjedzie tutaj na wózku ze WSPARCIEM? W postaci pieluch chyba. - Westchnął, przecierając ręką czoło. Co prawda z rozmowy trochę inaczej wychodziło, ale kij. Musiał się jakoś odgryźć i nie przyznać do błędu. Przecież Fabio jak się uprze to znowu narobi bałaganu. A niech tylko spróbuje zawołać Ivano..  
Otrząsnął się, gdy dostrzegł jakiegoś mężczyznę w długich, białych włosach. Przez chwilę mignęła mu postać Hiro, przez co wampir postąpił krok do tyłu. Szybko jednak zdał sobie sprawę, że ma przed sobą.. człowieka. Skrzywił się, opierając ręce na udach. Dlaczego go tak kurwa wszystko bolało? Przecież był jebanym wampirem.
Rozejrzał się uważnie, podchodząc do dwójki powoli. Meredy zamierzała go zaatakować czy tylko tak mówiła? Co jak co, ale mężczyzna widział za wiele. Ciała, krew.. nie mogli go puścić wolno. Rzucił znaczące spojrzenie wampirzycy. Skoro tamtych pozbawili życia.. co stawało na przeszkodzie, aby i Setha to spotkało? Spojrzał mu intensywnie w oczy, w których można było dostrzec ból. A może poczuje się lepiej, gdy się pożywi?
- Gdy z nim skończymy, musimy tu posprzątać. - Rzucił ostro, obawiając się wszelkich chorych na głowę łowców. Nie był tak zajebisty jak mogło się wydawać.. (XD) miał zerowe szanse, ale wcale tego nie okazywał. Podszedł do białowłosego z drugiej strony i się przeciągnął, chwytając go za rękę. Odsłonił nadgarstek, powstrzymując jego wszelkie ruchy szarpania, a następnie wgryzł się w rękę. Po tym na pewno poczuje się lepiej i przestanie szaleć. Jak widać nie zamierzał się bawić w żadne tłinkle, tłinkle.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 2876


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Czw Wrz 28, 2017 7:38 pm

Wyprowadzenie z równowagi tego najmilszego może okażą się tak zgubne jak włożenie głowy w  gniazdo szerszeni. Fabio był tak wściekły, że nie omieszkał się przygotować do walki z nowym znajomym i dodatkowo wziąć kogoś pod rękę. W końcu Fioletowy znał swoje słabe ciało, lecz też znał doskonale swoją wolę do walki, jak i upartość. No i przed wszystkim umiejętności bojowe. W drobnym, wiotkim niemalże kobiecym ciałku krył się istny bojownik. Osóbka która załącza tryb gdy wymaga tego sytuacja, a teraz taka się właśnie nadarzyła.
Tak czy inaczej pomoc się przyda.
Ród Nessuno nie tylko słynie z wybitnych medyków, doskonałych prawników czy wojskowych. Są też aktywną mafią działająca na terenach Włoch, a kilka sztuk zamieszkiwało Japonię. Wśród nich był właśnie Fabio oraz jego dwóch kuzynów - Lorenzo i Faust. I panowie postanowili wspomóc swojego mniejszego kuzyna.
Z pod domu czysto krwistego wyjechał czarny phantom, wielki samochód z rykiem wbił się w trasę prowadzącą do opuszczonej kolei. Musieli działać szybko, gdyż nie wiadomo do jak wielkiego mogło dojść do rozlewu krwi oraz ile osób było z wampirem. Fabio nie chciał niczyjej krzywdy, zwłaszcza osób sobie najbliższych. Ale odpowiednie nastraszenie może dałoby lekkomyślnemu Hagen'owi do myślenia oraz osób mających jakikolwiek udział w zdarzeniu. BO SKORO BYŁ ZAJĘTY, to na pewno z kimś.
- Opuszczona stacja kolejowa mieście się w dzielnicy południowej. Bardzo dobrze. Jakby nie patrzeć, stamtąd zawsze mamy wsparcie od Kuroiashita. - odezwał się jeden z wampirów Lorenzo. Fabio skinął głową, nie odzywając się. Zbyt wściekły na przyjaciela, że nie słuchał jego rad. Tak haniebnie odrzucić pomoc, to nie było nic przyjemnego - Fab, musisz wiedzieć jedno. Że nieważne co się stanie, nie odpowiadamy za Nasze czyny. Wiesz, że nie chcemy zbyt podpaść Ivano ale też nie dać sobie wpierdolić. - dodał, ścisnąwszy mocniej dłonie na kierownicy. Fioletowy aż główkę spuścił, nie czując się zbyt dobrze. Siedzący za nimi Faust poklepał tylko kuzyna po plecach. Fabio było zbyt ciężko obecnie aby rozmyślać o konsekwencjach całego zajścia. Po prostu nie chciał by Hagen'owi stało się coś poważnego przez własną głupotę.
Ale póki co... dojeżdżali.
Poludniowa dzielnica jak zwykle prezentowała się upiornie. Pora zwiastowała nadejście wampirów, krwawych łowów oraz nadchodzącej bijatyki. A może już ona trwała?
Oby tylko nic Ci nie było.
Takie myśli przechodziły przez zestresowaną główkę wampirka. Co zrobić jednak... jeśli trzeba się poświęcić, tak też uczyni. Zatrzymali się nieopodal, tak by czasami nie wzbudzić podejrzeń. Może ich wyczują, może nie. Tak czy inaczej z pojazdu wyszły trzy uzbrojone osoby. Dwóch w czarnych płaszczach, trzymających w dłoniach dość pokaźne spluwy. Lorenzo - karabin szturmowy z dodatkowym magazynkiem na pasku. Faust - cold python'a 357 z długą lufą. Nie podchodzili oni zbyt blisko, w sumie to rozproszyli się nie chcąc być na widoku. Jeden schował się wewnątrz stacji, a drugi po prostu koczował parę metrów dalej. Obydwoje nosili na twarzy maski Szarej policji - znane podczas Czarnej śmierci dziobate maski.
Sam Fabio natomiast nic, a nic nie przypominał codziennego siebie. Schludne, wygodne ubranie. Czarne markowe spodnie z elastycznego materiału. Biała koszula z podwiniętymi rękawami poza łokcie i elegancki krawacik! Coby zbyt poważnie nie było, na jego końcu miał doczepiony znaczek Troskliwego misia! Długie włosy upiął w wysokiego kucyka.
Uzbrojenie Fabio - automatyczny shotgun AA12. I to wystarczyło by obecnym porobić wielkie dziury w brzuchach. Doładował go też pociskami wybuchającymi!
I jako on jedyny podszedł najbliżej... jatki. Zwłoki ludzkie, napaść na kolejnego. Joffrey w towarzystwie jakiejś nadpobudliwej dziewczynki sieją zwyczajną makabrę - Hagen do licha! Obiecałeś, że... postarasz się kontrolować! - nerwy nerwami, Fabio widocznie drżał. Zapach krwi zbyt mocno dokuczał, a widok takiego... Emilio nie przychodził do gustu. I kim była ta wampirzyca?!
- Macie nie ruszać tego człowieka! - w razie wypadku. Odbezpieczy bron, wymierzając nią w oba wampiry. Warto dodać, że Fabio trzymał dystans kilku metrów. Nigdy nie wiadomo w końcu z kim ma się do czynienia, no i oczywistym faktem było nie łapanie kontaktu wzrokowego.
Powrót do góry Go down
Seth

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3358-seth#71943 http://vampireknight.forumpl.net/t3398-seth#73156 http://vampireknight.forumpl.net/t3399-seth#73157
Zarejestrował/a : 11/06/2017
Liczba postów : 19


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Czw Wrz 28, 2017 8:01 pm

Zdecydowanie coś było nie tak... A Seth jakoś tak nie bardzo wiedział, co miał myśleć o tej oto sytuacji. Właściwie... Może nawet i inaczej, nie zdążyły mu przyjść do głowy żadne myśli. To wszystko było zbyt oszałamiające... I zarazem działo się bardzo szybko.
Momentalnie znalazła się przy nim nieznajoma kobieta. Sprawiło to, że poczuł, jak przebiegają mu po plecach dreszcze. Kiedy ona tutaj... Nie zauważył. Kompletnie. Po prostu... Jakby znikąd się wzięła. I... Dojrzał, że opiera się o niego, dlatego też spojrzał na nią, ale... Jej wzrok... Aż przełknął ślinę. Jest niebezpieczna. Cóż, ogólnie sytuacja była niewesoła, ale osoba, która dopiero co się pojawiła tutaj... Musiało do niego to dotrzeć. To wszystko.
Lecz zanim zdołał załapać coś więcej nagle... Pojawił się drugi facet. To jest coraz bardziej dziwne. Jasnowłosy nie ruszył się nawet na krok. Chwila, te ich słowa... No dobra, nie zrozumiał je. Nie wiedział, o co kaman. Ale... Ciemnowłosy... Skończymy? Co skończymy? - zielonkawe ślepia skupiły się najpierw na widoku znajdującym się nieco dalej. Patrzył. Patrzył... I zaczynało do niego docierać... Przez co robił się coraz to bledszy.
I mniej więcej w tym samym momencie został złapany za nadgarstek. Jęknął bezgłośnie. Boję się. Próbował wyszarpnąć rękę, ale... Co jest? Czemu tak dużo ma sił? Czuł się niczym panienka w opałach. Na dodatek, już po ugryzieniu, nadal próbował się wyrwać. Wariat. Gryzie ludzi. To jakaś sekta? Mają inicjację? Nie rozumiał tego, za to chciał wyrwać się z tego stanu. Nie odczuwał dokładnego działania tamtego oto osobnika, lecz no... KTO NORMALNY GRYZIE OBCEGO SOBIE FACETA? GRYZIE?!
Po czym jego oczom ukazał się widok nie z tej ziemi. Podeszła do nich kolejna osoba. Tym razem uzbrojona. Aż zapomniał z tego wszystkiego o strachu i nieco rozdziawił usta, patrząc na fioletowowłosego przybysza.
Sekta...? Zdecydowanie tak! Gdzie ja trafiłem?!
Już nawet nie wiedział, jak ma zareagować.

_________________
Powrót do góry Go down
Meredy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3486-m-a-d#75153 http://vampireknight.forumpl.net/t3497-meredy#75632 http://vampireknight.forumpl.net/t3491-mere#75368
Zarejestrował/a : 05/09/2017
Liczba postów : 62


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Pią Wrz 29, 2017 9:36 pm

No dobra, wszystko miał pod kontrolą ale i tak naraził tą dwójkę na problemy tak bezmyślnie rozmawiając w trakcie pieprzonej walki.
Jeśli jednak chodzi o naszą wspaniałą Dear, to rzeczywiście dogadanie się z nią jest trudne i niewiele po świecie chodzi ludzi którzy jednak podjęli się wyzwania. To dlatego, że jej kąśliwy język i wieczne wyrzuty mogły zdawać się trochę toksyczne. W sumie nawet w przypadku usłyszenia od niej jakichkolwiek słów uznania, wdzięczności - szczerze i od serca powiem, że czarnowłosa nie jest odpowiednią do tego osobą. Nawet gdyby chciała być miła, to po prostu nie potrafi. Nie nauczyła się tego miłego języka którym to słodkie kwiatuszki się posługują. W każdym razie warto próbować wejść z nią w jakiekolwiek relacje. Do odważnych świat należy czy coś.
Czy reagują na opowiadania tylko baby, czy jednak są dla powiększonego grona odbiorców - jeden chuj. Po prostu zasięgnęła po kilka książek o wampirzej tematyce z nudów. Jedna trzeba przyznać ją w sumie zaciekawiła, ale już zapomniała jak się nazywała. W każdym razie zapamiętała imiona głównych bohaterów: Gabrielle i Lucan.
- Jak lubisz srać w towarzystwie, to proszę bardzo. - mruknęła jeszcze zanim to dobrała się do ludzkiego mężczyzny który całkiem przypadkowo zjawił się w tym miejscu. Patrzcie, naprawdę miał wyczucie czasu, ze pojawił się w nieodpowiednim miejscu o odpowiednim czasie! W tym momencie zresztą zauważyła, że przypadkowy towarzysz mógł być większym pojebem niż ona.... HAHAHA. Nie, ale trzeba przyznać, że też był mocno narwany, nadpobudliwy skoro z taką łatwością dobrał się do ślicznego nadgarstka tego chłopaka.
- Tss, czemu zakładasz, że podzieliłabym się z Tobą posiłkiem? - zapytała wlepiając teraz te paskudne, zielone ślepia w twarz mężczyzny. Ba, nawet mógł zaobserwować delikatnie uniesione kąciki ust które miały chyba przypominać uśmiech. W każdym raz złapała chłopaka za drugi nadgarstek wspierając się na kiju tym razem, ale nie zanurzyła w nim zębów. Nie. Wręcz zatrzymała się milimetry przed jego skórą i poruszyła nozdrzami wyczuwając czyjąś obecność. To nie była zresztą jedna osoba, a kilka. Trzy? Cztery? Jakoś tak. Automatycznie się wyprostowała i czujnie się rozejrzała po okolicy.
Lokalizacja... Cóż trochę jej zajęło nim mniej więcej określiła pozycję przeciwników. Pewnie nawet nie dokładną ale przybliżoną do tego w rzeczywistości. Potem skierowała ślepia w stronę landrynkowej postaci przepełnionej cukrem. Westchnęła powoli intensywnie przeszywając Fabia wzrokiem.
Parsknęła odwracając się bardziej w stronę.... osoby... bo ciężko było jej określić płeć.
- I co? Ta osoba zna Twoje... nazwisko? Nadal chcesz mi kurwa wmówić, że rozmawiałeś z jakąś pierdoloną staruszką? Na dodatek ma wsparcie. Kryją się w pobliżu a jeżeli ta landyrna jest uzbrojona to reszta też. - wymamrotała zerkając krótko na Hagena. Teraz w jaki sposób to załatwić? Martwe ciała? Martwe ciała z pewnością stawiają ich w jednoznacznej pozycji, na dodatek głupie działania mężczyzny, tss. Całe szczęście zna miejsce jak własną kieszeń. W promieniu 50 metrów od tego miejsca, ani bezpośrednio na stacji nie było kamer, a jak były, to były wyłączone. Powinna podjąć bardziej bojowe środki?
- Co Ci do tego? - zapytała szurając butem po ziemi. Oczywiście kontakt wzrokowy dla niej był pikusiem. Metaliczne spojrzenie, ostre jak brzytwy nadal przeszywało dziewczęcego chłopca na wylot a i nie zapowiadało się na to, żeby miała przestać się w niego intensywnie gapić. Cóż, jest duże prawdopodobieństwo, że w końcu ulegnie i koniec końców spojrzy jej w oczy lub po prostu zacznie się czuć mocno niekomfortowo. To tak jak walka na spojrzenia z psem, prawda? Pokazanie kto tu dominuje, przede wszystkim.

_________________

Teddy bear, you are my teddy bear
You were confiding and quiet
How did love become so violent?

Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 285


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Pią Wrz 29, 2017 10:20 pm

Skąd jednak Joffrey mógł o tym wszystkim wiedzieć? Była niemiła, więc podlizywać się przecież nie będzie. Wzruszył obojętnie barkami, obserwując ciemnowłosą z nutką niepewności. W końcu i jego może zaatakować, dlatego wolał być w razie wypadku przygotowany.
Nie chciała się dzielić? Hagen uśmiechnął się do niej drapieżnie, przytykając palca do ust. Kłótnie przed posiłkiem są nie wskazane, ale ucieszył się, gdy chwyciła Setha za drugi nadgarstek. Romantyczna kolacja we do.. troje. Do czasu.
Kiedy krew zaczęła spływać mu do gardła, wampir czuł się całkiem nieźle. Nawet ból wydawał się znikać, chociaż.. coś było nie tak. Joffrey otworzył oczy widząc postać Setha, ale kompletnie z innej perspektywy i otoczenia. Sam człowiek wyglądał też zupełnie inaczej. Znajdowali się w zaskakująco znajomym miejscu, oraz nie wydawali się być sobie tacy obcy. Wokół znajdowali się jacyś ludzie, część z nich leżała nieruchomo na ziemi, a sam Seth.. zaczął się zmieniać. Łagodny wyraz twarzy, mniej agresywna postawa. Trwało to dosłownie chwilę i zniknęło. Ból głowy stał się jeszcze silniejszy, co zmusiło wampira do zaprzestania picia tej dziwnej krwi. Wytarł usta i spojrzał zdezorientowany na Meredy. Czy tylko on miał jakieś chore wizje?
Nie spodziewał się przybycia Fabio tak szybko, a zwłaszcza z jakimiś kumplami. Nie tylko Seth był w szoku, gdyż Joffrey również był bardzo niemiło zaskoczony. Prędzej spodziewał się samotnego Nessuno, bez jakiś obcych krwiopijców. Traktował ich jak jakieś dzikusy.. oderwał się mężczyzny i obejrzał za siebie. Co on kurwa narobił? Zabicie tylu niewinnych ludzi nie było rozsądnym pomysłem. Zachowywał się jak szaleniec, więc co się dziwić?
- Nie musisz być tego świadkiem. Lepiej uciekaj. - Sapnął przyciszonym głosem, patrząc się głęboko w te zielone, wredne oczy. Czyżby troska? Wiedział dokładnie, że Nessuno przyszedł po niego.. ale po co to całe przedstawienie?
Wyprostował się, patrząc na białowłosego przez chwilę. Póki co trzymał się całkiem dobrze, gdyż Hagen nie upił zbyt dużo krwi. Obrócił się przodem do Nessuno i jak gdyby nigdy nic zaczął iść w jego stronę, ciągnąc za sobą człowieka. Jak widać Meredy nie dane było skosztować krwi, choć nigdy nie jest za późno. Emilio nawet wyszarpie mu go z jej ramion, jeśli będzie stawiać opór. Był mu potrzebny. Podejdzie jak najbliżej, albo na tyle ile zostanie mu to pozwolone, a następnie spojrzy fioletowemu głęboko w oczy. Hagen cierpiał, ale chyba nie potrafił opanować szaleństwa, które go dopadło. Świrował i zamiast się ogarnąć, zaczął się.. śmiać.
- Przecież wszystko jest pod kontrolą. - Rzucił, kołysząc się lekko. Nessuno celował do niego z broni.. strzeli? Emilio przyjrzał mu się, mrużąc krwiste oczy z powagą. Czy kogoś takiego w ogóle dało się jeszcze czegokolwiek nauczyć? Fabio miał z nim same problemy, może lepiej będzie jak ukróci cierpienia Joffryea, sobie i innym? Ciężka decyzja, choć nie dla Zerena, który na pewno strzeliłby bez wahania.
Obrócił się na moment za Meredy, będąc ciekaw jak ona to wszystko odbierze. Nieźle się porobiło, a przecież miało to być grzeczne spotkanie.. Wampir spojrzał na kuzynów Nessuno z wrogością. Oczywiście nie miał pojęcia, że jest to jakakolwiek rodzina, w końcu lepiej by się przygotował na takie spotkanie. Kupił jakieś kwiatki czy co tam i heja. W takim jednak wypadku z przykrością stwierdził, że nie miał szans przeciw trójce uzbrojonych wampirów. Żadnej broni nie posiadał, toteż dosyć zniesmaczony, zaczął się zastanawiać czy to w ogóle ma sens.
- Skoro z taką łatwością we mnie celujesz, TO STRZEL DO CHOLERY. - Niemal wrzasnął, zaciskając ręce, a jedna z nich trzymała Setha. Fabio mógł zakończyć to nic nie warte życie, bo Joffrey sam nie potrafił. Nie widząc żadnej reakcji, zgarbił się i syknął coś pod nosem. Te dziwne bóle, jakieś chore obrazy znowu wróciły. Dlaczego krew mu nie pomogła? Położył ręce na głowie, która również dała o sobie znać. Zatruł się narkotykami czy co? Chyba powinien uważać zanim kupi jakieś niesprawdzone gówno. Teraz miał za swoje.
Przez dłuższą chwilę przyglądał się dziwnym maskom dwójki z nich. Za dużo jakiś filmów się naoglądali? A może należeli do pewnej organizacji? Fabio naprawdę sprowadził tutaj kogoś takiego?
Oczy czarnowłosego zaświeciły złowrogo, po czym z dość dużą siłą pchnął w Fabio Setha, po czym korzystając z wampirzej prędkości znalazł się przy Lorenzo, starając się wytrącić z jego rąk broń. Jeżeli coś go powstrzyma to zacznie kurwować ile wlezie bo przecież kwiatek go nie powstrzyma. Jak widać wampir zamierzał odegrać jakąś dziwną scenę, która rzecz jasna nie prowadziła do niczego dobrego. Bo co takiego może zrobić Hagen, jak nie dostać wpierdol. Jeżeli będzie okazja, to wgryzie się w szyję ciemnowłosego aby upić trochę krwi.  Normalnie prawie jak the Walking Dead. (nowy sezon już za miesiąc, yeaah)
Na drugiego kuzyna już nic nie miał, ale.. może Meredy zechce coś zadziałać? W zasadzie ciężko było tutaj ocenić, do czego ta pseudo walka prowadzi.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 2876


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Sob Wrz 30, 2017 8:46 am

Nie tego się spodziewał.
Całe uzbrojenie miało być ochroną przed ewentualnym zagrożeniem, w końcu byli na terenach dzielnicy południowej a tutaj kryje się wiele niegodziwców. Poza tym Fabio wolał przewidzieć fakt, iż Joffrey nie będzie sam. No i oczywiście nastraszyć go, by jednak szanował chociaż odrobinę zdanie wampirka.
Jak widać na nic.
Hagen nie zachowywał się normalnie, jego postawa ewidentnie wskazywała na jakiś stan szaleństwa i ignorowania drobnego fioletowego. Mimo posiadania broni, nastawienia Fabio nie radził sobie z widokiem śmierci, a przede wszystkim tego zachowania. I na pewno nie zamierzał zabijać nikogo, nawet tą rozwydrzoną wampirzycę. Właściwie na ten moment gardził nią. Teraz liczył się tylko Hagen - Właśnie widzę. - rzucił cicho, chociaż wątpił by usłyszał skoro Joff zaczął się śmiać. Jak się poczuł Fabio? Okropnie.
Nawet jak był tak blisko, nie robił nic. Opuścił jedynie strzelbę, nie mierząc już do nikogo. Lecz niestety Emilio miał co innego w planach i zapewne rzucił niewinnym człowiekiem. Fabio nie spodziewał się takiego ruchu. Ten o mało się nie wywrócił, odruchowo też podtrzymując Seth'a. Czemu Hagen postanowił zaatakować Lorenzo? Drugi kuzyn nie był widoczny dla ich oczu bo skrył się w budynku.

Lorenzo nic, a nic nie podobało się całe to spotkanie. Najchętniej wystrzeliłby te cwaniakowate wampiry i po prostu zostawił. Chociaż wiedział, że nie mógł tego zrobić ze względu na Fabio oraz jego widocznym... chęciom pomocy. Tylko czy na pewno wiedział co robi? Ten koleś ewidentnie nie pasował na partnera fioletowego kuzyna. Darł się, wyśmiewał.
Naprawdę chcesz znowu cierpieć, Fabio?
Burknął pod nosem, kręcąc głową. Osoba która w jakikolwiek sposób szanuje drugiego przede wszystkim ogarnęła by się, a widząc broń - odpuściła. Ten nic. Dalej się śmiał. Kuzyn Fioletowego aż gotował się w środku, mając nieodpartą chęć kolejny raz pozbawienia głów, głównie jego.
I chyba uzyska szansę.
Nagłe pchnięcie, po czym wyminie prawie wywróconych. Wampirza prędkość... Lorenzo dostrzegł ruch i przygotował się, a że był kilka metrów dalej mógł uczynić wiele. Gdy Joff się zbliżał Lorenzo ustawił pozycje do obrony. Gdy był blisko odsunął się w bok, zahaczając swoją nogą o jego nogi by w ten sposób wywalić go twarzą na bruk. Skoro biegł, zdarzenie z ziemią będzie dość mocne. Kolejny ruch - chwyt za głowę a drugą rękę przystawił do pleców.
Załączona moc gotowania krwi. Emilio czuje jak jego ciało zaczyna robić się gorące, jak płynąca krew w żyłach parzy, wręcz się gotuje. Nic przyjemnego gdy po żyłach przepływa stu procentowy wrzątek z krwi! Jakby za chwilę miały one wybuchnąć wraz z aortą, sercem, wszystkim - Fabio naprawdę na Ciebie leci? Przecież Ty nawet na jego włos nie zasługujesz. - syknie wampir, przytrzymując go mocniej.
Faust nadal był w pogotowiu. Więc jeśli Meredy zaatakuje - ona także będzie w potrzasku. Poza tym...


Fabio też nie jest taki bezbronny. Co prawda drżał na ciele, nie bał się już całego zdarzenia, ani tych parujących trupów. Miażdżące spojrzenie wampirzycy właściwie nie miało żadnego wpływu na wampirka. Fioletowy widocznie się poddał. Skoro Hagen stawia ponad wszystko swoje sadyzmy - Wycofujemy się. - zdecydował i powiedział na tyle głośno aby wszyscy mogli usłyszeć. Nie chciał bawić się w żadną grupę pomagającą - Jeśli chce on tak żyć, niech żyje. Nie będę się już wtrącać. - dodał widocznie zrezygnowany całym zajściem. Lorenzo trochę nie rozumiał działania, mieli przecież wywlec stąd Hagen'a dać mu całkiem normalne kazanie, a nie pozostawiać na zabawę z tą... lalką. Faust także się wkurzy bo na darmo wszystko szykowali. Ale skoro padła taka decyzja, nie zaprzeczy. Więc jeśli nikt niczego nie wykona - Nessuno wycofają się. Emilio zostanie puszczony, Faust nie zauważony teleportuje się do samochodu. Fabio też zawróci, czując już całkowicie wewnętrzną przegraną z własną bezsilnością. Co do Hagen'a. Lepiej by nie atakował, Lorenzo na wszelki wypadek zaprezentuje swoją drugą moc: w razie podejścia lub ataku, najeży się kolcami, a wtedy Joff nie uniknie okaleczenia. Tak czy inaczej jak nikt nie zatrzyma, dla kuzynów:
I na co ta cała szopka? Dla kogo?

z/t
Powrót do góry Go down
Seth

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3358-seth#71943 http://vampireknight.forumpl.net/t3398-seth#73156 http://vampireknight.forumpl.net/t3399-seth#73157
Zarejestrował/a : 11/06/2017
Liczba postów : 19


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Nie Paź 01, 2017 7:21 pm

Halo, co się tutaj właściwie odwala?! - pomyślał Seth, czując coraz to większy strach. Nie rozumiał po prostu tej sytuacji, ale słowa nieznajomych mu osób i ich działania sprawiały, że nie odczuwał się najpewniej. Na dodatek... Na dodatek ten facet chyba go ugryzł! Powalony. Nie, nie czuł bólu z ugryzienia, ale gdy patrzył na niego, starając się odzyskać swoją rękę, dostrzegł, że to robił. Zwierzak! To naprawdę jakaś sekta! Ratunkuuuu!
Szkoda tylko, że nawet wołać o pomoc nie mógł. Bo oczywiście, niemalże odruchowo otworzył usta, jakby szykował się do krzyku... Lecz z jego gardła nie wydobył się nawet najmniejszy dźwięk. Ratunku... Zbladł mimowolnie... I...
I wtedy zobaczył to samo, co ujrzał gryzący go wampir. Nie wiedział, jakie "wizje" stanęły mu przed oczami, ale... Co jest... Czy... Czy ja przypominam sobie w takiej chwili o koszmarach? Serio mózgu? Serio? - zacisnął mocno oczy, by pozbyć się tego obrazu. Prawdę mówiąc, bał się tego. Nieznane... I niezrozumiałe. Nie wiedział, czemu go nachodziły te sny. I co oznaczały.
Na swoje nieszczęście mógł stwierdzić, że to wcale nie był koniec. Nagle został pociągnięty przez tego wariata - Joffa - w stronę fioletowowłosego. Próbował się mu przeciwstawić, ale mężczyzna miał od niego o wiele więcej siły, więc chcąc nie chcąc, znalazł się bliżej. Z dziurek po kłach nadal leciała mu krew, padając na ziemię. Zielonkawe ślepia skupiły się na wampirku, po czym w pewnym momencie usłyszał dźwięk pękającej kości. Ciemnowłosy osobnik zacisnął swoje ręce, ale skoro był wściekły, to raczej oznaczało, że nie kontrolował swojej siły, prawda? Bądź co bądź... To pewnie przejdzie niezauważone. Seth nie krzyknął, a brak odczuwalnego bólu sprawiał, że nie wiedział, jak ten jeden ruch zadziałał na jego ciało.
Nagle został mocno pchnięty na tego innego osobnika. Nie było szans, by samemu zdołał zachować równowagę, dlatego też, w momencie, gdy został złapany i nawet nie przewrócili się, skinął głową w podzięce, po czym stanął na swoje nogi, pocierając ramię. Nie był pewny, co powinien teraz zrobić. To wszystko wydawało się toczyć tak szybko... Nawet nie widział, że mogło dojść do jakieś walki, ale wracając... Tak szybko...
Że aż niedługo potem przybyli sobie stąd poszli. Więc co mógł jasnowłosy zrobić? Próbować się samemu wycofać!
Ale czy właściwie będzie mu dane?

_________________
Powrót do góry Go down
Abaddon
Abaddon
Abaddon
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2514-abaddon#53521 http://vampireknight.forumpl.net/t2545-abaddon#53898
Zarejestrował/a : 22/04/2016
Liczba postów : 108


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Nie Paź 01, 2017 8:19 pm

Chaos, rozpacz, śmierć. Obecnie trzy podstawowe rzeczy wędrujące po ponurych slamsach. Wampiry były tak nieostrożne które podjęły się morderstwa, a później kolejne chcące zaprzestać destrukcyjnych działać. Szkoda tylko, że nie dokończyli i porzucili ów rozbrykaną parkę szaleńców. Ale bez obaw, moi mili. Hycel już tu był.
Opuszczona stacja więc całkiem tak opuszczona nie była skoro zgraja ludzi zechciała tutaj przybyć. Niestety padli oni ofiarą wygłodniałych potworów, acz Hycel poniekąd im zazdrościł. Sam miał kaganiec na mord nałożony a praca dla Przewodniczącego była niezwykle trudna oraz wymagająca poświęceń, jak i ograniczeń. Między innymi beztroskie polowanie no i oczywiście spożywanie krwi.
Kroczył zatem w stronę zbiegowiska chwilę po tym jak trójka z rodu Nessuno zwinęła się.
- I na co ta cała przeklęta szopka? Myślicie, że mi się chce ciągle biegać za łotrami?
Rzucił na przywitanie Ab. Kogoż to ujrzeli? Średniego wzrostu wampira mającego na twarzy make up! Jak widać koleś mocno lubił bawić się w Visual Kei. Luźna czarna koszulka, spodnie bojówki i oczywiście wojskowe buty obite blachą. Raczej nikt kopniaka od niego otrzymać nie chciał.
Bez źrenicowe szkarłatne tęczówki pierw wbiły wzrok w Joffreya. Koleś pachniał tak znajomo, że aż Ab zaczynał się zastanawiać.
- Lepiej wracaj do zamku.
Rzucił chłodno do chłopaka, następnie skierował się do wampirzycy i przerażonego śmiertelnika.
- A ty co, cycata? Chcesz dołączyć do swoich ludzkich, martwych przyjaciół czy pójdziemy grzecznie do Przewodniczącego?
No i padły pierwsze grożące słowa. Ab póki co był spokojny i wyjątkowo czujny. Stał ze cztery metry przed wampirzycą. Co dalej?

_________________


Theme 1Theme 2
Powrót do góry Go down
Meredy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3486-m-a-d#75153 http://vampireknight.forumpl.net/t3497-meredy#75632 http://vampireknight.forumpl.net/t3491-mere#75368
Zarejestrował/a : 05/09/2017
Liczba postów : 62


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Nie Paź 01, 2017 10:56 pm

Co tu sie odjebało?
Natura Meredith choć nadpobudliwa, to poza krwawą masakrą jaką sobie tutaj odbyła - nie planowała walki z innymi wampirami. Jedyne czego chciała w tym momencie to rozrywka, rozrywka i jeszcze raz rozrywka. Plany jej się zupełnie zmieniły: najpierw jakiś facet staje u jej boku i dołącza się do rzezi jaką dziewucha robi w ramach rozrywki. Potem napatacza się jakiś borok, chłopak o długich włosach który wygląda jak słodka mała dziewczynka. Później kolejny się pojawia który przypomina prawdziwą laleczkę, najwidoczniej mający też jakąś zawiłą relację z jej nowym towarzyszem zbrodni. Pomyśleć, że jeszcze wcześniej siedziała sobie w swoim biurze i monitorowała okolice miasta, wyszukując do wyłapania i tresury jakiegoś nowego wampira który nie potrafi sobie w tym świecie poradzić. Ewentualnie jeszcze zabawa z dokumentami lub podmianą nagrań z cctv.  Organizacja pracowała pełną parą, a tak zajęty wampir nie potrafi się skupić kiedy jego myśli dryfują sobie wśród martwych ludzkich ciał i ewentualnych bomb.
- Żartujesz sobie? - odezwała się do mężczyzny który kazał jej uciekać. JEJ UCIEKAĆ?  Panie, pan się chyba pomylił. Dear nie jest osobą która ucieka w takich momentach - wręcz działa w najlepsze. Jedynie jej rodzice byli tchórzami skoro sprzedali swoje dziecko uciekając od odpowiedzialności... Kogoś mi to w sumie przypomina.  
Wampirzyca na początku przyglądała się jedynie mężczyźnie i temu co robił. Cała ta szopka między laleczką a nim przypominała jakiś słaby dramat, kłótnię małżeńską czy inne cholerstwo które  nigdy nie będzie dziewczyny dotyczyć.  Dlaczego? Może dlatego, że dotąd żaden facet nie był na tyle odważny by wytrzymać z dziewczyną parę godzin. To dlatego, ze była jaka była: kąśliwa, mściwa i całkiem wredna. Co za normalny facet poddałby się kobiecie która była suką, po prostu? Nie ma takiego na tym świecie, hehe!
Wracając: wszystko odpizgało się tak szybko, że nawet Meredith zareagować nie zdążyła. Joff poleciał jakby go stado murzynów goniło, zaatakował jakiegoś byczka. Dostał wpierdol. Meredith natomiast podniosła swój kij wpatrując się intensywnie w landrynkę, przygotowując się do jakiegokolwiek działania.... ALE!  No właśnie, ale. Wspaniała trójca uzbrojonych pomimo tego, że mieli przewagę to jednak zrezygnowali z jakiejkolwiek walki, tss.
- To było całkiem proste. - mruknęła wpatrując się w człowieka, który swoją drogą napatoczył się i był świadkiem całkiem dużego przedstawienia. W momencie w którym się wszystko uspokoiło, dziewczyna zrobiła kilka kroków w stronę człowieka chcąc ponownie zabrać się za ewentualną regenerację swojej siły i powrót do pracy, gdyby nie...
... Kolejna osoba. Opuszczona stacja choć jest miejscem opuszczonym, to jednak dzisiaj wyjątkowo dużo ludzi się tu spotkało. Dziewczyna westchnęła zaciągając na mordkę maskę i wlepiła zielone ślepia w mężczyznę. To, że był pomalowany aż tak bardzo jej nie dziwiło, w końcu - Japonia - czy coś.  Najprawdopodobniej się znał z tym... co jej pomógł zrobić tu taki rozpierdol. W każdym razie dziewczyna zrobiła kilka kroków do przodu, podchodząc bliżej. - Chyba cycatki nie widziałeś.  - mruknęła przechylając głowę. - Kim jest Przewodniczący? I po co mam do niego iść? - bo robienie z siebie głupiej przede wszystkim.

_________________

Teddy bear, you are my teddy bear
You were confiding and quiet
How did love become so violent?

Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 285


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Nie Paź 01, 2017 11:31 pm

Czuł się okropnie. Moment kiedy zjawił się Fabio i widział całe to chore przedstawienie z pewnością nie znajdzie się na liście jego ulubionych. Czy Joffrey da się tak nastraszyć i znormalnieć? Był dosyć problematyczny i nie do końca potrafił zrobić coś dobrze. Zbyt duże zamieszanie i te dziwne emocje nie dawały mu spokoju. Spanikowany, a jednak poważny na twarzy wydawał się być całkowicie obojętny na dokonanie bezmyślnego mordu, choć wprawdzie zaczęła go Meredy.
Im dłużej patrzył się w oczy Fabio tym bardziej czuł się źle. I chyba to przez to postanowił zrobić coś bardzo głupiego, czyli zaatakować Lorenzo, a wiadomo już, iż nici z jego super tajnego ataku.
Zderzenie z ziemią nie było przyjemne ani trochę. Hagen nie spodziewał się, że zostanie tak wyrolowany. Najwidoczniej zbyt bardzo czuł się pewny siebie.. i miał za swoje. Sapnął, próbując wstać lecz w tym momencie obcy wampir przytrzymała jego głowę, a druga ręka znalazła się na plecach.
Ból, który zaczął czuć był trudny do opisania. Nieprzyjemne pieczenie przerodziło się w jakieś cholerstwo, zmuszając Emilio do zaciśnięcia mocno szczęki i ciężkiego sapania. Nawet nie drgnął, czując ohydny ból z wewnątrz. Znowu dał się potraktować jakąś śmieszną mocą, czy tym razem jednak naprawdę wszystko się skończy? Lepiej żeby Meredy stąd uciekła, bo za pewne i dla niej litości nie będzie.
I te słowa. Fabio na niego leci? Przecież.. Joffrey jakoś nie potrafił tego przetrawić, a sama świadomość tego iż wiedziały o tym osoby trzecie wcale mu nie pomagała. Speszyłby się, gdyby nie fakt, iż zaraz po prostu zginie.
Nawet już nie słyszał słów Nessuno, skupiając się tylko na tym aby jakoś wytrzymać tą przeklętą mękę. Gdyby jednak nie fioletowy, to z pewnością Hagen pożegnałby się z życiem. Gdy Lorenzo go puścił, ten syknął wściekle i uniósł się nieco niemrawo, czując jednak jak coś się w środku gotuje.
- Fabio.. - Warknął, widząc jak odchodzi. Co to miało wszystko znaczyć? Nessuno zmienił zdanie i postanowił sobie po prostu pójść? Miał gdzieś to, że jego kuzyn prawie go zabił? Bezradnie się w niego wpatrywał, a dokładniej w jego plecy. Tak plecy. Odwrócił się do Setha i Meredy, patrząc na nich z zamyśleniem. Dłuższy wzrok zawiesił na białowłosym, którego krew jakoś dziwnie na niego zadziałała. Będzie musiał z nim porozmawiać, skoro człowiek też to wszystko widział i.. również wydawał się być tym poruszony. Oboje nie mieli pojęcia o co chodzi, przydadzą się więc wyjaśnienia. Ponad miesiąc przemiany i takie nowości? Przecież nie był pod wpływem żadnych narkotyków, a krew Setha była czysta. Dlaczego więc obraz był tak niemożliwy i realny jednocześnie? Kolejny nieprzyjemny ból w głowie Hagena i.. pojawił się nieproszony gość. Joffrey uniósł brwi ku górze, wpatrując się w Abaddona z niedowierzaniem. Kolejny typ od Nessuno? Po jego słowach wywnioskował jednak, że raczej nie miał nic z nim do czynienia. Po prostu umalowany typ pojawił się i.. no i właściwie co. Czerwone oczy wbiły się w jego twarz, a Emilio jak dziecko z autyzmem nawet nie drgnął. Dlaczego mu się tak przyglądał? Po usłyszeniu, iż ma iść do jakiegoś zamku, zerknął na Meredy to na Setha. Czyżby trafili na jakiegoś szalonego świra? Dopiero słowo Przewodniczący otworzyło mu nieco umysł. Hycel.
Joffrey zmrużył oczy, nie mając żadnej ochoty na spotkanie z Ivano. Nie chciał zostawiać dziwnego człowieka i wampirzycy, ale wolał nie nadstawiać drugiego policzka.
- Jeszcze się spotkamy. - Rzucił, po raz ostatni patrząc na martwe ciała po czym z niezbyt zadowoloną miną, udał się w stronę, którą odszedł Fabio z ekipą. Jak Hiro się o tym dowie, to mu wpierdoli.
Chyba czas wyjechać do Rosji.

z/t.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Seth

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3358-seth#71943 http://vampireknight.forumpl.net/t3398-seth#73156 http://vampireknight.forumpl.net/t3399-seth#73157
Zarejestrował/a : 11/06/2017
Liczba postów : 19


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Pon Paź 02, 2017 1:39 am

Miał wrażenie, że to wszystko nigdy się nie skończy. Zniknął jeden, pojawił się kolejny... Tym razem nie miał broni przy sobie, ale... Makijaż? I kaganiec? Zdecydowanie sekta. Albo mafia. Lub sekto-mafia Czemu władowałem się w coś takiego?! Wiedział dobrze, że to kwestia przypadku, ale czy mu się podobało, czy nie, musiał w tym tkwić. Przynajmniej ten gryzący szaleniec sobie szedł! A właśnie, co do ugryzienia...
Spojrzał na uwolnioną już dłoń i skrzywił się na widok dwóch krwawiących dziurek. Podciągnął bandaż tak, by próbować chociaż prowizorycznie zasłonić te ranki. Mam nadzieję, że mam w domu jeszcze to coś do odkażania. Przełknął ślinę, patrząc ponownie na tą dwójkę. A potem na martwych ludzi. A potem znów na nich. Boję się.
Teoretycznie nieznajomy skupił się na kobiecie... Czy to oznaczało, że będzie mógł się wycofać? Z drugiej strony zaś ciało nie chciało współdziałać, więc nawet zrobienie jednego kroku w tył sprawiło mu trudność.
Na dodatek, czy rzeczywiście od tak będzie mógł odejść, po zobaczeniu tego wszystkiego?
Zacisnął palce na torbie próbując zrobić drugi krok w tył. Próbował wykorzystać ich "nieuwagę", chociaż przy wampirach to raczej niemożliwe... Po prostu był tego nieświadomy. Za to był bardzo blady.
Trochę za dużo tutaj się działo. Ale jeśli nie zostanie powstrzymany, spróbuje się wycofać i ogólnie zwiać z tego miejsca, zanim ze strachu popuści lub zemdleje niczym panienka.

_________________
Powrót do góry Go down
Abaddon
Abaddon
Abaddon
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2514-abaddon#53521 http://vampireknight.forumpl.net/t2545-abaddon#53898
Zarejestrował/a : 22/04/2016
Liczba postów : 108


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Wto Paź 03, 2017 7:14 pm

Nie, Abaddon nie był kolejnym typem od Nessuno. Był raczej kolejnym od Rady oraz Kuroiashita. Wymalowany wampir nie tylko był jednym z tych gorszych wampirów z rodu, ale także i krwiożerczym hyclem. Szkoda, że Merka była taką ignorantką.
- To nawet nie wiesz kim jest Przewodniczący? Głupia! Więcej szacunku dla Rady, bo jego brak może zakończyć się dla ciebie przeistoczeniem się w koci żwirek.
Rozłoży ramiona, uśmiechając się lekko. Ważne, ze ten koleś o jakże znajomym zapachu odszedł. Pozostał jeszcze jedynie człowiek. I że uciekał? Droga wolna, Ab przybył tutaj do Meredy, nie dla upokorzenia ludzkiej jednostki.
- Mówię po raz ostatni. Nie podchodź, poddaj się i bądź grzeczna. Naprawdę nie chce mi się dzisiaj z nikim szamotać.
Skrzywi się nawet, wyciągnąwszy ręce ku przodowi by je po prostu rozciągnąć. Będzie się dało nawet słyszeć charakterystyczny dla tego typu ruchu chrupnięcie kości. Ta czarnulka grała na nerwach.
Skąd takie wygadane chojraki się biorą? Zero szacunku dla przeciwnika. ZERO! A chyba tylko głupiec zaczyna lekceważyć swojego wroga na terenie walki.

_________________


Theme 1Theme 2
Powrót do góry Go down
Meredy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3486-m-a-d#75153 http://vampireknight.forumpl.net/t3497-meredy#75632 http://vampireknight.forumpl.net/t3491-mere#75368
Zarejestrował/a : 05/09/2017
Liczba postów : 62


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Sro Paź 04, 2017 8:30 pm

Wszystko się popieprzyło.
Wypad który miał być tylko i wyłącznie przyjemnością - bo przyjemnością Meredith nazywa tego typu scenerię i to co się stało - kończy się tak paskudnie, że ugh. To tak jakby połączyć komedię z jakimś mega chujowym dramatem, kinem akcji i... i fantastyką. Joffrey odniósł porażkę, ale to jej specjalnie nie ruszyło. W zasadzie to miała się rzucić do pomocy, ale po głębszej analizie - oprawcy i tak się wycofali a Ci poszkodowani zostali na miejscu, przynajmniej tymczasem. Nie trwało to jednak długo zanim mężczyznę zaczęły łapać wyrzuty sumienia, że w ten sposób potraktował nie tylko tych ludzi ale i tą istotę, kobietę; mężczyznę która całkiem niedawno odeszła zostawiając ich w samotni. Zaraz jednak Hagen uświadomił ją o tym, że osoba która tu przyszła z obstawą - która wygląda tak kobieco to facet, przynajmniej imię samo za siebie mówiło.
Szukanie u niej pocieszenia było czasem jak szukanie u bezdomnego schronienia. Chociaż trzeba przyznać, że dwa czy trzy razy przeszła przez te jakże przyjemne sytuacje, kiedy ktoś oczekiwał od niej zrozumienia. Chuj wi co ją pokusiło na to, żeby bawić się w podusie do wypłakania i tak dalej, w każdym razie źle wspomina tą sytuację i ma nadzieję, że więcej takich już nie będzie.
Kiedy Joff odszedł z podkulonym ogonem nawet specjalnie się nie odezwała. Ogólnie za dużo nie mówiła bo nie odczuwała podobnej potrzeby, jedynie westchnęła cicho i odprowadziła faceta wzrokiem. Później wbiła swoje spojrzenie znów w człowieka, który zdawał się uciekać. Odechciało jej się już wszelkiej zabawy, walczyć jej się też nie chce. Gdyby zamontowała tą bombę gdzieś w budynku, mogłaby grać na czas, żeby została zdetonowana. Cholera.
- Odrobię lekcje, jeśli to takie ważne... ale matki nie potrzebuję.  - -mruknęła ponuro podchodząc bliżej mężczyzny i chwilę intensywnie się w niego wpatrywała. Ach Mereś i ta Twoja mordka bez emocji, jakie to urocze! W każdym razie wyciągnęła ręce przed siebie, jakby czekała na założenie kajdanek.
- Nie mam ochoty na walkę, więc prowadź, jeśli to takie ważne.  - westchnęła głęboko czekając, aż mężczyzna ją zabierze w odpowiednie miejsce. BA. Nawet na jej pyszczku zagościł mało widoczny, delikatny acz lekko złośliwy uśmiech. Nie trwało to długo, ale jednak!

_________________

Teddy bear, you are my teddy bear
You were confiding and quiet
How did love become so violent?

Powrót do góry Go down
Seth

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3358-seth#71943 http://vampireknight.forumpl.net/t3398-seth#73156 http://vampireknight.forumpl.net/t3399-seth#73157
Zarejestrował/a : 11/06/2017
Liczba postów : 19


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Pon Paź 09, 2017 1:12 am

No dobra, to co tam dalej? Ah tak. Seth widział dwójkę nieznajomych, których, już w myślach, przypisał do jakieś tajemnej sekty z Yokohamy. Prawdę mówiąc, po prostu nie chciał brać w tym udziału. Co to, to nie. Kto wie, jakie mieli niecne myśli i co by chcieli mu zrobić?
A jakoś nie chciał skończyć jako jedno z ciał.
Przełknął ślinę, wycofując się nadal. Skoro żadne z nich nie zareagowało na to, by go zatrzymać, to po około 10 metrach odwróci się plecami i pobiegnie przed siebie. Byleby wyjść stąd. Uciekać. Bezpieczeństwo... Tak.
Przez to, że nie mógł mówić, nie mógł zarazem i zawiadomić odpowiednich służb o tym wydarzeniu. Zapewne pozostanie taka oto misja dla jakiegoś innego losowego człowieka, który będzie miał nieszczęście zawitać tutaj. A co z nim? Jasnowłosy zdecydował się zająć swoją ręką. Dwie małe dziurki... Wariaci i sekta. Ja to mam pecha. Nie rozumiał tylko jednego - co właściwie wtedy zobaczył.

z/t

_________________
Powrót do góry Go down
Abaddon
Abaddon
Abaddon
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2514-abaddon#53521 http://vampireknight.forumpl.net/t2545-abaddon#53898
Zarejestrował/a : 22/04/2016
Liczba postów : 108


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Nie Lis 26, 2017 12:55 pm

Nie ma co się rozczulać. Sporo czasu minęło od odpisu (za co bardzo przepraszam, nawet nie zdałem sobie sprawy jak ten czas szybko poleciał ._.) Abaddon zamierzał wykonać swoją robotę bez zbędnych walk. Naprawdę nie miał ochoty marnować energii na jakąś czarnowłosą, tylko dlatego że ta wymordowała ludzi. Zapach krwi drażnił go niemiłosiernie, przez co zaczynał tracić powoli kontrolę. Więc czas nie idzie mu na rękę, wielki ból. Bardzo wielki.
Spojrzy na wyciągnięte ręce dzierlatki, wzdychając ciężko. Naprawdę myślała, że Hycel korzysta z takich rzeczy?
- Nie bawię się w żadne kajdanki, młoda damo. Strata czasu i nieuważna sprawa. No chyba, że byłabyś ledwo żywa.
Uniesie kącik ust, po czym sam wyciągnie dłoń by złapać postać wampirzycy w kulę. Utworzyła się ona tuż pod jej nogami, by wreszcie ująć ją całą i zamknąć.
- Wolę stosować swoje własne środki.
Zakończył rozmowę i utrzymując kulę ciągłym aktywowaniem mocy, opuści całą jatkę. Oczywiście nie obeszło się bez wezwania odpowiednich służb, mających oczyścić teren. Zapewne zaś Rada oszuka powie, że był to zwykły rabunek.

zt x2

_________________


Theme 1Theme 2
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   

Powrót do góry Go down
 
Opuszczona stacja kolejowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 13 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 11, 12, 13
 Similar topics
-
» Opuszczona stacja kolejowa
» Stacja kolejowa w Hogsmeade
» Stacja kolejowa
» Stacja kolejowa
» Stacja kolejowa Hogsmeade

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: SLUMSY (POŁUDNIE)-
Skocz do: