IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Opuszczona stacja kolejowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 13, 14, 15
AutorWiadomość
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 346


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Pon Lut 26, 2018 2:27 pm

Sądząc po odgłosach jakie dochodziły zza jego pleców, Yuriko właśnie uporała się z chłopakiem, który postanowił nie ryzykować swojego życia i stać się jej posiłkiem. Czyli wszystko zmierzało w dobrym kierunku, nie będą musieli walczyć na dwa fronty. Kiedy jego towarzyszka się posilała, Samael zaczął powolnym krokiem zbliżać się do próbującego ukryć się za przeszkodą, starając się obejść go łukiem, tak by gdy tylko dostrzeże choć fragment jego sylwetki, Asmodey mógł zacząć ponownie strzelić. Nie miał problemu ze zlokalizowaniem nieznajomego, po pierwsze, sam się zdradził, usiłując rzucać kamieniami co chyba nie mogło być zbyt skuteczne jeżeli nie wychyli się dość mocno zza swojej osłony. A jeżeli by to zrobił, młody smok bez wahania by go zastrzelił. Po drugie silna woń wampirzej krwi niemal wypełniła zrujnowany peron i gdyby byli teraz w kreskówce z pewnością ułożyła by się w powietrzu w kształt wielkiej strzałki i wskazywała na swoje źródło.
Blondynka była najwyraźniej dużo bardziej narwana niż Sam, gdyż kiedy tylko skończyła z tamtym chłopakiem, podbiegła i chwytając go za rękę zaczęła ciągnąć w stronę ukrywającego się czystokrwistego.
- Ja liczyłem na to, że zostawisz mi tą małą do żarcia... - skrzywił się w odpowiedzi na jej słowa. Nie ma co, żarcie mu właśnie ucieka a on musiał męczyć się z jakimś upierdliwym, niezrównoważonym psychicznie typem. Wisiała mu przysługę i to nie małą. Jakby nie było to dzięki niemu mogła się w spokoju najeść. Będzie musiała mu to jakoś wynagrodzić.
Jeśli Lilith teleportowała się dalej wgłąb ruin, Samael przeklnie coś po niderlandzku i ruszy biegiem w jej stronę. Z jednej strony uważał to za głupi ruch z drugiej zaś był wdzięczny, że nie musiał raz jeszcze przechodzić przez okropne efekty mocy teleportacyjnej. Chyba nigdy do tego nie przywyknie. Pytanie brzmiało, jak miał odwrócić uwagę skoro typa nawet nie widział a ona już się tam pojawiła?
- Wyłaź pajacu! - zdecydował się na starą metodę czyli prowokację i obraze przeciwnika.

Jeżeli zdąży dotrzeć na miejsce przed tym jak Yuriko zrobi z Thanatosa sito to sam odda do niego dwa strzały mierząc kolejno w klatkę piersiową i podbrzusze. W przypadku gdy pojawi się tam już po ataku blondyny (co było chyba bardziej prawdopodobne), korzystając z prędkości i impetu będzie chciał kopnąć przeciwnika w głowę (jeśli siedzi tak jak myślę) lub nogi (w przypadku gdy stoi) a następnie obezwładnić wykręcając mu rękę tak, że jego ewentualne szarpanie będzie groziło złamaniem. Przyciskając jego ciało (przodem) do podłoża usiądzie mu na plecach.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Lucjusz
...
...
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1440-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1469-lucjusz#29984 http://vampireknight.forumpl.net/t2130-relacje-lucjusza http://vampireknight.forumpl.net/t2273-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t2067-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1447p400-apartament-lucjusza#45737
Zarejestrował/a : 17/05/2014
Liczba postów : 671


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Pon Lut 26, 2018 9:48 pm

Obserwacja była ciekawa jednak nudna, a on nie lubił nudy poza tym ktoś mu obijał psa. Dlaczego? Przecież to jego fucha... No cóż, póki co nie przerywał na nadal słuchał i obserwował, powoli schodząc schodku po schodzie. Nie szedł jednak wyprostowany a na kucach, by jak najmniej być widocznym. Zaczęło się starcie a Lucjusz w żaden sposób nie zamierzał pomagać nikomu, póki co. Chciał obserwować zachowanie Thanosa, ciekawy jak sobie poradzi, jednak już na samym starcie widział iż idzie mu, chujowo. Nikt nie śledzi tak bacznie postępowania innych ludzi jak ten, komu nic do tego. Początkowo może i chłopak zrobił wrażenie, jednak już po chwili jego przeciwnicy się zmobilizowali, by móc skupić się na przechytrzeniu wampira. nadal schodził podążając tropem Thanosa, czując wyraźnie jego woń krwi, mogąc go ścigać z zamkniętymi oczami. Kamienie nadal latały, lecz nie powinny sięgać Lucjusza, który poniekąd kroczył tuż za plecami właściciela mocy. Ukryje się w jednym z cieniu, w którym bez wątpienia był i Thanos. Deptał mu po piętach, ba niebawem miał go w pełnej odsłonie, lecz ten pewnie był zbyt zajęty, by odczuć czyiś oddech na plecach. Wampirzyca i jej druh postanowili działać by dorwać ich agresora. Kryjąc się za jedna z komun, niczym tchórz, zerkał ostrożnie tym samym niedokładnie na ich działanie, aż zapewne znikną i pojawią się za wampirem. Może nieco zdezorientowani, ale i tak napaleni na atak.
W sumie, co on będzie tak stał i patrzył... A co on kamera? Gdy wampirzyca postanowiła zacząć atakować wampira, Lucjusz postanowił wykorzystać swoją szybkość by pojawić się za nią. Ruszył biegiem, może i zdradzając swoją pozycje, ale to już nie było ważne.
Tak więc zechce zatrzymać się przed wampirzycą, którą obejmie bezceremonialnie w tali, po czym szarpnie ją co tyłu.
- Spokojnie laleczko...
Mruknie gardłowo do jej ucha, po czym pewnie pojawi się Samael, atakował w Thanosa? Oddawał strzały? Luc był osłonięty wampirzycą, która po chwili jednak z impetem pchnie w kierunku Samaela, gdy ten postanowi się rzucić na jego psa. Złapią się nawzajem? Wypierdolą? Ich sprawa, ważne by nie dobiegli do Thanosa. Ten jednak wcale nie miał lepiej z tego powodu.
- Czemu psujecie moją zabawkę? Może się dogadamy?
Zapytał oczywiście Lilki i Samiela, zerkając jednak na nich uważnie, poniekąd mieli broń nie? Nie chciał być podziurawiony, dlatego też po chwili spojrzał na Thanosa. Planował coś, był jeszcze świadom? Nie wydawał się być wrogiem dla parki, zwłaszcza gdy nie próbował ratować Thanosa, co niebawem może zobaczą. Mogli chcieć go postrzelił i był tego świadom. W końcu byli wkurwieni nie?
- Spowiadaj się psie... Zawsze gdy Cie spotykam, ty zbierasz wpierdol.
Jego ton głosu znacznie się oziębił, jak i przemawiał przez niego jad. Jeżeli ten planował cokolwiek podejrzanego, bądź będzie milczał, to Lucjusz odpowiednio zareaguje, bowiem dookoła, naoczni świadkowie będą mieli okazje zobaczyć, jak pomiędzy nogami Thanosa z impetem wyrasta czarny oszczep, który następnie wbije się w krocze wampira, rozcinając mu torbę i dupę zapewne. Przechodząc mu przed miednice, dopadając jego trzewia, przeszywając jelita, bądź inne organy. Atak bez wątpienia ryzykowany. Do serca nie powinien dotrzeć, no chyba że ten będzie się wierzgał jak panienka na kutasie. Poniekąd tez wampir mógł się poczuć jakby mu jakiś murzyn wpychał w dupę swojego chuja, na sucho, bez przygotowania, tak głęboko że może i by mordą by mu wyszedł. Siła pchnięcia będzie na tyle mocna, by ofiara oszczepu straciła grunt pod nogami, tym samym unosząc. Oszczep wykonany z materii, nie wyłaniał się jednak z ziemi, a powstał tuż nad nią. I też nie było to takie pyk i już. Nie chciał jednak zabić wampira, dlatego nawet jeżeli ten nabije się na oszczep dalej, to jednak lepiej by miał przebite płuco niżeli serce.. Po chwili oszczep opadnie na dół zostawiając po sobie czarną maź, która zapewne zostanie skąpana we krwi. A co z ofiarą? Zapewne nieprzytomna, bądź jeszcze świadoma upadnie na posadzkę. Lucjusza ślepia aż zapłoną groźnie gdy wokół niego pojawi się tyle krwi, równie smacznej co ludzkiej...
- Co więc się tu dzieje?
Ponownie zapyta choć pewnie gdy Thanos dozna takiego ataku, to jednak zostanie wykluczony z zabawy. Całe przebicie wampira zależy jednak od tego czy będzie współpracował... Był cierpliwy na tyle ile chciał.

Moc:
 

_________________


Powrót do góry Go down
Thanatos

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3274-budowa-thanatos http://vampireknight.forumpl.net/t3485-thanatos http://vampireknight.forumpl.net/t3498-thanatos#75686 http://vampireknight.forumpl.net/t3499-thanatos#75687
Zarejestrował/a : 30/04/2017
Liczba postów : 34


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Pon Lut 26, 2018 10:55 pm

Thanatos obserwował niestety tą przeklętą sytuację co była wręcz nudna i żałosna w jego mniemaniu. W dodatku uznał, że musi coś z tym zrobić bo nie miał zamiaru być złapany przez dwójkę wampirów którzy atakowali bezbronnych tak jakby. No cóż jak rzucał wtedy kamieniami, w tamtą dwójkę odniósł wrażenie, że jedna chyba jedną z tamtych parek uderzył ale może mieć mylne odczucie. Wiedział doskonale, że może nie mieć na tyle szans żeby przechytrzyć tamte osoby. W dodatku nie był sam, bo miał wrażenie że słyszał cały czas jakiś dziwny szmer, który słyszał z tyłu. Potem bywając skupionym nie oznaczało to że nie czuł czyjegoś oddechu na swojej szyi bo miał dobrą podzielność uwagi. Nie wiedział na dobrą sprawę po kim on był stronie, czy był za tamtymi więc nie znał jego prawdziwych zamiarów. Jeśli pomyśli dobrze nad tym jak wybrnąć z sytuacji może uzyska od niego pomoc w uratowaniu młodych wampirów na opuszczonej stacji metra. Przedtem usłyszał prowokację młodego wampira, który sądził że jest dobry w te klocki, a jednak nie bo mu jest za cienki w uszach. Belial nadal ukrywał się w cieniu czekając na dobry moment, a pistolet miał już w ręku nawet tamci nie będą świadomi tego, że stary wampir może ich pierwszy zaatakować o ile będzie miał okazję. Niestety tamtej dwójki głównie Clarie i nieznajomego chłopaka nie mógł zauważyć. W danym momencie obserwował kątem oka jak tamten czekał na dobrą okazję na przechytrzenie jednego z wampirów. Na ogół dobrze to rozegrał wiedząc, że zdradził swoją pozycję, więc i mój powinien wykorzystać sytuację chcąc zaskoczyć tamtego. W danym czasie usłyszał głos, dochodzący za plecami wampirzycy więc miał okazję odkryć się o ile smarkacz został pociągnięty za blondynką. Po usłyszeniu słów nieznajomego zdziwił się nie okazując tego przy nich ale miał na razie twarz zasłoniętą na razie. Sytuacja lekko obróciła się w dziwny sposób bo ton wampira był oziębły i zarazem jadowity. No cóż skąd to znał gdyż on sam jest taki. Nie miał zamiaru milczeć dlatego uznał, że powie prawdę. Po zanalizowaniu słów nieznajomego wampira uznał, że to jest gra żeby udawać rzekomą znajomość. W danym momencie przymrużył swoje zielone ślepia.
- Przechodziłem po prostu przy zniszczonej stacji metra, wtedy usłyszałem dziwne odgłosy wychodzące stąd więc chciałem jedynie sprawdzić co tam się dzieje. Potem zauważyłem dwójkę młodych wampirów dlatego uznałem że zagadam do młodej parki ale niestety jak chciałem ruszyć z miejsca nie robiąc żadnych agresywnych ruchów to zaczął jak szaleniec strzelać – rzekł oschłym i poważnym tonem głosu. Nie miał zamiaru tak stać w jednym miejscu dlatego ujawnił się trójce wampirów. Nie okazywał specjalnie bólu przy nich. Po wyjściu z mroku mogli zobaczyć dorosłego i starego wampira posiadający długie czarne włosy sięgające do pleców, który miał na sobie czarny płaszcz, a pod czarną marynarkę, śnieżnobiałą koszulę, czarne spodnie, i buty. Nie był zadowolony z tej sytuacji i po usłyszeniu kolejnego pytania nie miał zamiaru zbytnio tłumaczyć się.
- Nie miałem zamiaru walczyć na początku bo byłem tylko obserwatorem, ale najwyraźniej ta dwójka uznała co innego więc nie miałem wyboru i musiałem zacząć się bronić – rzekł krótko patrząc z pogardą na Lilith i Samaela.

_________________

Can't look back.They will not come back. Can't be afraid. It's time after time.
Once again. I'm hiding in my room. The peaceful times have made us blind, so you can't fly if you never try.
You told me, Oh, long ago
But you left the wall. Out side the gate. So more than ever, It's real.
Powrót do góry Go down
Kyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2040-kyuu#43488 http://vampireknight.forumpl.net/t3718-kyuu#81327
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 98


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Wto Lut 27, 2018 11:25 pm

Ugh koszmar się skończył, przynajmniej na razie. Lilith posiliła się jego krwią i mogła przystąpić do akcji w walce z innym dalekim krewniakiem. Nie miał zamiaru czekać na rozstrzygnięcie konkursu, kto szybciej skapnie się, że młode wampiry uciekają. Blondynka musiała coś podejrzewać, skoro jak tylko odessała się od jego szyi, Kyuu obrał kierunek przeciwny do miejsca, gdzie działo się teraz zdecydowanie najwięcej.
Clarie niestety jeszcze nie odzyskiwała przytomności, albo nie dawała wyraźnego znaku. Owleczony w ciemny pancerz, ale i pozbawiony części posoki, niezmiernie wlókł się ku wyjściu. Teraz jak i on był ranny w zasadzie nie było sensu skradać się, tylko wiać. Zapach krwi zdemaskuje i tak uciekiniera z towarzyszką, nie mniej w tymże miejscu przelewała się także inna grupa bordowej substancji. W większych lub mniejszych ilościach w zależności od sytuacji.
Im dłużej trwała ewakuacja, tym większą ochotę miał na wbicie kłów w szyję milczącej dziewczyny. Wiadomo, iż oporował, nie mógł pokrzyżować sobie samemu planu działania. Dlatego skoncentrował się na samej tułaczce. Śledził przy tym oznaczenia ustawiane niegdyś przez Inspektorów od Bezpieczeństwa I Higieny Pracy (fluorescencyjne znaki na ścianach i drzwiach z symbolami strzałek lub napisami "Do wyjścia"), żeby mieć pewność, iż uda im się ominąć przelania jeszcze większej ilości krwi kosztem ich życia. Jak tylko znajdą się z dala od opuszczonej stacji kolejowej, postara się ocucić Clarie, by mu powiedziała, gdzie mieszka. Za ratunek będzie chciał mieć jakąś nagrodę, wszak nadstawiał własną egzystencję za ich dwoje. Na tę chwilę marzyły mu się dwie rzeczy: posoka i bezpieczny schron. Czyli nocleg w domostwie wujka wampirzycy chyba nadawałby się ze względu na okoliczności.

Moc:
 

_________________

#salmon - dialog
Powrót do góry Go down
Clarie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3587-clarie#77646 http://vampireknight.forumpl.net/t3596-clarie-informacje#77804
Zarejestrował/a : 03/12/2017
Liczba postów : 101


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Sro Lut 28, 2018 8:46 am

Białowłosa otworzyła powoli oczy. Jednak już po samym przebudzeniu czuła ponowny ból w szyi. Na szczęście nie był on już tak mocny, ponieważ rana zaczęła się goić. Rozejrzała się powolnie, jednak już po chwili zauważyła, że jest z nią ten sam chłopak, co był wcześniej. Przytuliła się lekko do niego.
- Dziękuję, że mnie uratowałeś...
Powiedziała cicho, przyglądając się mu. Po chwili zrozumiała, że chłopak prawdopodobnie potrzebuje krwi.
- Możemy zatrzymać się u mojego wujka... Tam będziemy bezpieczni.
Powiedziała przez chrypę. Martwiła się trochę stanem chłopaka, chciała mu się odwdzięczyć, dlatego też odsłoniła delikatnie kawałek szyi i barku. Wiele razy już dawała komuś pić od siebie krew, dlatego też nie bała się już tego. Wiedziała, że chłopak teraz tego potrzebuję, więc postanowiła mu dać to, czego tak bardzo pragnie każdy wampir. Była mu wdzięczna za to, że ten wcześniej pozwolił jej pić swoją krew i no też dlatego, że ten ją uratował.

_________________
Twoja nienawiść do ludzi wzrosła ? Nienawidzisz ich. Jednak wampirów również. Do kogo w takim razie należysz ?
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1294


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Pią Mar 02, 2018 1:04 am

Po pożywieniu się... Chłopak i dziewczyna pozostali sami sobie, a kobieta odeszła do swojego towarzysza, by zająć się nietypowym problemem... W postaci obcego wampira wyższej krwi, który ośmielił się tutaj pojawić... I zamiast się wycofać, podjął takie kroki, że koniec końców... Mógł tego żałować. Albo i nie. Drapieżca staje się ofiarą... Albo i nie.
Pozostawała współpraca, by zadziałać i wprowadzić plany w życie.
Koniec końców Thanatos został dopadnięty, ale... Nie wszystko poszło według planów owej dwójki. Przeciwnik został ranny, ale... Niespodziewane wtrącenie się ze strony Lucjusza sprawiło, że sytuacja nieco odwróciła się... Tylko, na czyją korzyść?
Na dodatek ta propozycja ze strony wampira... Warto go wysłuchać czy uznać za zagrożenie? Trzeba było szybko myśleć, bo czasu coraz to mniej i mniej...


Podsumowanie:
Kyuu - zmęczenie przez utratę krwi i używanie mocy nadal nie opuszczało twoje ciało, a twoje ruchy można było przypisać do podobnych do człowieka, jeśli chodzi o tempo. Jednakże rany od kłów już powoli zanikały, więc przynajmniej jeden problem z głowy. Widziałeś również, że twoja "śpiąca królewna" zaczęła się budzić. Słyszałeś również i propozycję od niej... I to od ciebie zależało, co z nią zrobisz. Teraz jednak było ważniejsze uciekanie - wampiry nie skupiały się na twoim zapachu i nie podążały za tobą... I oby tak było nadal...
Przemiana w broń - 3/3 działania

Clarie - najwyraźniej byliście bezpieczni. Zaczynałaś się czuć lepiej, na dodatek nie skończyłaś jako pożywienie dla wampirów wyższej krwi... Ale sama propozycja... Pokazywanie nagości... Czy to właściwie dobry pomysł, patrząc na to, w jakim stanie jest Kyuu... Ale to dopiero się okaże... Potem. Teraz wasza przygoda tutaj się kończy.

Kyuu i Clarie z/t. Kolejną fabułę nadal macie wspólną.

Lilith - kamienie nie zrobiły większej szkody, tworząc jedynie zadrapania na rękach, które wyleczyły się w błyskawicznym tempie, dlatego też specjalnie nie musiałaś się powstrzymywać. No, nie licząc tego, że mogły być źródłem irytacji. Zdołałaś w miarę zaciągnąć Samaela pod coś, co pozwoliło wam się schronić. Krótka wymiana zdań i... Czas na przystąpienie do działania. Jednakże... Nieco wszystko się pokomplikowało.
Wylądowałaś mniej więcej dwa metry za wampirem - jednakże po wykorzystaniu kolejnej teleportacji poczułaś chwytające się znużenie. To jednak nie sprawiło, że zdecydowałaś się zrezygnować z planu. Mimo wszystko... Czy można powiedzieć coś o zgraniu czasowym? Teleportacja jest szybsza od wampirzego biegu, więc przez ten moment zostałaś sama... Wycelowałaś... No, ale... Nagle poczułaś, że obejmuje cię mężczyzna i odciąga do tyłu. Czy powstrzymało cię to od strzału? Nie. Jednakże nie trafiłaś dokładnie tam gdzie chciałaś. Pierwszy pocisk poleciał niżej, trafiając wampira pomiędzy łopatkami. W momencie drugiego wystrzału, miałaś już rękę skierowaną niżej, przez co kula trafiła Thanatosa w lewe udo, prawie że w zadek. Trzeci strzał trafił w ziemię. W momencie bycia w uścisku miałaś pewną możliwość na zadziałanie - ale co zrobisz, to zależało od ciebie, bo długo nie byłaś trzymana. Zostałaś popchnięta w stronę Samaela, a potem mogłaś usłyszeć słowa przybyłego... I widzieć, co się dzieje.

Teleportacja - 1/2 posty odpoczynku

Samael  - no i nastąpiła dość upierdliwa jak i skomplikowana sprawa... Chcąc nie chcąc, nie zdążyłeś wykonać swojej części - mimo wszystko teleportacja jest szybsza od wampirzego tempa. Ale czy mogłeś pomyśleć o jakimkolwiek ataku? Zwłaszcza, gdy jakiś facet chwycił od tyłu Lilith, wyraźnie powstrzymując ją od dalszego dokonywania szkód. Wyczuwałeś dość dobrze, że przeciwnik zarobił parę dodatkowych ran. Tylko czy... Próba atakowania będzie dobrym posunięciem?  
Nim jednak zdołałeś "dolecieć" do wampira, zobaczyłeś, że wampirzyca została popchnięta w twoim kierunku. Potem ino usłyszałeś propozycję od byłego obserwatora i zobaczyłeś, jak wasza ofiara skończyła...

Lucjusz - nadążenie za wampirem, będąc w ukryciu, nie należało do najłatwiejszych. Mimo wszystko zdołałeś i tylko dzięki temu, że nie zawahałeś się, zdążyłeś w ostatniej chwili... Jednakże wampir i tak ucierpiał. Słodka posoka jedynie rozdrażniała twoje zmysły i sprawiała, że miałeś wielką ochotę rzucić się na wampira, by zaspokoić głód. Wypuszczenie kobiety to jedno, ale... Krew sprawiła, że czułeś rozdrażnienie, a odpowiedź Thanatosa nie zadowoliła cię... Przez co jedynie ucierpiałeś i ty. Więcej krwi, więcej chęci... Coraz to mniej samokontroli. Mimo wszystko chciałeś coś zaproponować tej dwójce... Pozostawało poczekać na to, co zrobią.

Manipulacja ciemną materią - 1/3 działania

Thanatos - nie łudźmy się, twoja sytuacja pogarszała się coraz to bardziej. Kolejne pociski utkwiły w twoim ciele - zatrzymały się na kościach, tyle dobrze, ale sprawiały sporo bólu i niewygody. Mimo wszystko, zwykła broń nie czyni aż takich szkód co wampirza, więc bardziej to było upierdliwe niż szkodzące - mimo bliskości wystrzału. No i tez ponownie nie utkwiły głęboko. Jednakże to było twoje najmniejsze zmartwienie - twoja odpowiedź nie zadowoliła Lucjusza, przez co poczułeś dość dobrze jak twoje ciało zostało przeszyte przez czarny oszczep. Z twojego gardła odruchowo wyrwał się krzyk wypełniony bólem. Bolało wszystko, przez co przebiła się moc. Na dodatek uniosło cię nad ziemią... Dlatego też, gdy tylko zniknął oszczep, opadłeś głucho na ziemię. Z uszkodzonych części ciała płynęła krew, barwiąc podłoże tego miejsca i dodatkowo rozdrażniając okoliczne wampiry. Nie było mowy o kontrataku - przede wszystkim musisz skupić się na nieumieraniu tutaj...
I być zarazem zdanym na łaskę innych.


Potrzebujesz napić się krwi lub otrzymać pomoc w przeciągu 4 postów, inaczej skończy się to dla ciebie... Nieciekawie. Rany goją się o wiele dłużej przez utratę krwi i aktualnie zagoją się za 12 postów. Jesteś wyczerpany.

Ognisty Smoczy pocisk - Odnowienie 2/4
Manipulacja nad bólem -2/3
Blokada Umysłu - 2/3

Kolejka: Thanatos -> Samael -> Lilith -> Lucjusz . Czas ten sam.

Na przyszłość - czytajcie i odpisujcie ze zrozumieniem, co robicie, jeśli nie chcecie by skończyło się to źle dla was.





_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi

Halloween:
 
Powrót do góry Go down
Thanatos

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3274-budowa-thanatos http://vampireknight.forumpl.net/t3485-thanatos http://vampireknight.forumpl.net/t3498-thanatos#75686 http://vampireknight.forumpl.net/t3499-thanatos#75687
Zarejestrował/a : 30/04/2017
Liczba postów : 34


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Pią Mar 02, 2018 11:39 am

Ten dzień dla starego wampira za pewne źle się skończy, ponieważ poczuł dwa strzały zadane w dwóch miejscach aż warknął z bólu. Niestety nie miał czasu na zajęcie sobą tym bardziej ich wyciągnięcie. W danym momencie poczuł, że nie zadowolił odpowiedzą nieznajomego dlatego dostał czarnym oszczepem który zaczynał przeszywać jego ciało. Wyrwał się odruchowy krzyk wypełniony bólem, wtedy poczuł jak zaczynał wisieć w powietrzu i potem jak oszczep zniknął wtedy opadł głucho na podłoże aż poczuł, że w tym momencie musi walczyć o swoje życie i nie pozwolić sobie na umieranie ze względu na synów i córkę, które miał nadal na wychowaniu. W dodatku ogromnym bólem jest zdany na trójkę wampirów, którzy mogą go zabić lub ocalić. To jest dla niego najgorsze w tym momencie. Belial musi przeżyć, bo nie chce umrzeć tym bardziej nie teraz. W oczach posiadał mgłę co widział tylko swój płyn swoimi zielonymi ślepiami. Nie mógł wstać ani tym bardziej uciec z tego miejsca. Czuł się jak bezradne dziecko stąpające na obrzeżach przepaści. Jedynie musi być silny i przetrwać tą sytuację, którą posiadał na tę chwilę. Zaczynał żałować że wtrącił się w nie swój sprawy, ale podsłuchawszy rozmowę syna z Clarie jedynie pomyślał że młoda faktycznie powinna zostać a nie szukać do cholery guza. No cóż ważne że nie zostali złapani i uciekli jak najszybciej z tego miejsca.

_________________

Can't look back.They will not come back. Can't be afraid. It's time after time.
Once again. I'm hiding in my room. The peaceful times have made us blind, so you can't fly if you never try.
You told me, Oh, long ago
But you left the wall. Out side the gate. So more than ever, It's real.
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 346


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Pią Mar 02, 2018 2:30 pm

Nie pochwalał tego co zrobiła Yuriko. Wyrwała się na przód nie czekając na to aż towarzysz będzie mógł ją ubezpieczać. Być może rozochocona całkowitym zwycięstwem nad dwójką małolatów lub też sukcesami Samaela w starciu z nieznajomym po prostu się teleportowała. Asmodey zaklął szpetnie po rumuńsku i ruszył za nią, jednak nie było opcji by zdążył. To dziwne, że akurat on, zwykle narwany i pewny siebie, podczas walki był bardziej ostrożny i opanowany. Gdy wchodził w tryb walki po prostu zaczynały działać instynkty, które wyrobili u niego ojciec oraz nauczyciele, uczący go walki, korzystania z mocy i strzelania. Jak widać nauka nie poszła na marne gdyż działał ostrożnie, ale skutecznie. Z wyrachowaniem osłabiając przeciwnika, zadając mu coraz więcej ran, samemu pozostając bez najmniejszego uszczerbku.
Usłyszał wystrzały, mignęła mu jakaś postać, której wcześniej nie zauważył. Widział tylko, że nie jest to wampir, który był do tej pory jego celem. Gdy jego towarzyszka została pochwycona, Dracula natychmiast się zatrzymał i wymierzył w nową postać. Nie mógł oddać strzału jeżeli liczył się z tym, ze może trafić blondynkę. Skrzywił się, wahając czy zdrowie i życie Yuriko obchodzi go aż tak bardzo by zrezygnować. Opuścił broń klnąc na siebie w myślach na czym świat stoi. Miękki się zrobił, dawniej wypaliłby bez zastanowienia i nie bacząc na to czy przypadkowo postrzeli kobietę czy nie. Wtem chwycił ją kiedy została pchnięta w jego kierunku. Objął ja mocno w talii i silnym ramieniem przyciągnął do siebie by nie straciła równowagi.
- Poczekaj z klejeniem się aż stąd wyjdziemy... - rzucił żartem choć wcale nie wyglądał jakby było mu do śmiechu. Wzrokiem cały czas mierzył nowego faceta. Kim był i dlaczego wtrącił się w ich walkę? Miał zamiar okładać się po ryjach czy chciał jeszcze czegoś innego?
- Dogadamy? - prychnął puszczając przechwyconą chwilę temu Lilith. Nie podniósł jeszcze broni, lecz widać było, że był gotów by użyć jej ponownie. - W kwestii czego? Właśnie spuściłem typowi wpierdol i mam zamiar dojebać mu jeszcze. Coś Ci nie pasuje? - nie, to nie była prowokacja. Zwykłe stwierdzenie faktów. Koleś zjawia się znikąd w zasadzie już na koniec potyczki, kiedy pozostało już tylko postawić kropkę na końcu zdania i chce się dogadywać. Tylko co miało być obiektem tego dogadywania się? Jeżeli krew podziurawionego jak sito, zielonookiego, to Sam łatwo nie zrezygnuje ze swojej zdobyczy. Sprowokował, zgarnął wpierdol i teraz musiał ponieść tego konsekwencje. Do tego żarcie, czytaj para młodych wampirów, zdążyła się już ulotnić. A młody smok zrobił się głodny przez to całe strzelanie.
Obcy mówił i zachowywał się jakby był właścicielem czy też panem Thanatosa. Cóż, jeżeli rzeczywiście tak było to powinien lepiej pilnować swojego psa. Bo jeśli zawsze podejmował tak głupie decyzje i prowokował innych to nie pożyje długo. O ile oczywiście uda mu się przeżyć dzisiejszą noc, bo po tym jak został nawleczony na jakiś kolec, który nagle wyrósł z ziemi, był w opłakanym stanie.
- Skończę z nim i się stąd zwijamy. Chyba, że coś do nas masz.
Samael wolną ręką klepnął Lilith w tyłek, i nie chodziło ani o zaczepkę ani propozycję. Polecił jej tym by miała oko na przybysza i liczył, że dziewucha zrozumie ten prosty przekaz. Powoli zabezpieczył broń i wsunął do kabury. - Jeśli jest Twój i tak Ci na nim zależy, to wiedz, że go nie zabiję. Odbiorę to co mi się należy a później rób z nim co chcesz. - wytatuowany wampir zrobił kilka kroków w stronę leżącego w plamie posoki. Chyba wyraził się całkiem jasno i przejrzyście przedstawił swój punkt widzenia oraz pogląd na sprawę. Sfinalizuje porachunek i mogli się rozejść. Jeśli jednak Lucjusz zechce walczyć to walkę dostanie. Nie wydawało mu się jednak by ktoś taki jak ta ofiara losu leżąca w kałuży własnej krwi była warta jakiekolwiek walki. Zwłaszcza przeciwko dwóm wampirom czystej krwi.
Jeżeli nikt mu nie przeszkodzi, butem odwróci krwawiącego tak by leżał na brzuchu i siądzie mu na lędźwiach dociskając go bardziej do podłoża. Siłą rozciągnie mu ramiona na boki, krępując nadgarstki i brutalnie wgryzie się w jego kark, traktując jak kawał mięcha, którym w zasadzie w tym momencie już był. Będzie pił długo i zachłannie, jednak nie miał zamiaru zabić swojej ofiary. Doprowadzi ją do całkowitej utraty przytomności co nie powinno być trudne biorąc pod uwagę ile stracił już krwi dzięki postrzałom jakie na siebie przyjął. Niech żyje i pamięta upokorzenie i porażkę.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Lilith

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1453-lilith-kuroaishita#29202 http://vampireknight.forumpl.net/t3757-lilith#82511 http://vampireknight.forumpl.net/t3760-lilith#82581 http://vampireknight.forumpl.net/t3645-lilith#79067 http://vampireknight.forumpl.net/t3640-mieszkanie-lilith#79059
Zarejestrował/a : 03/07/2014
Liczba postów : 268


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Pią Mar 02, 2018 7:03 pm

Wszystko poszłoby zgodnie z planem, gdyby nie ten skurwiel, który ją złapał. Bez jego interwencji wampir zapewne padłby martwy, albo przynajmniej nieprzytomny, a tak zmarnowała jeden z cennych naboi, których i tak nie miała ze sobą zbyt wiele. Gdyby doszło do kolejnej konfrontacji, to ta mała strata mogłaby już postawić ją w straconej pozycji.
- PUSZCZAJ MNIE, ZBOCZEŃCU! - o cholera, Lilith właśnie krzyczała, gdy dotknął ją facet, zamiast mieć kisiel w majtkach i samej się jeszcze przymilać. Czy aby na pewno nie oberwała żadnym kamieniem w głowę? Nie. Ta noc była już obiecana Samaelowi, a obaj panowie wyglądali na takich, co nie lubią się dzielić, więc wolała nie proponować im wspólnych zabaw. Chociaż, SS-mańscy dowódcy też nie sprawiali wrażenia skorych do zajmowania się w kilku jedną kobietą, a jednak to, co działo się w Berlinie jesienią 40'... zostanie tajemnicą, bowiem Lilith nie była skora rozmawiać o swojej przeszłości z aż tak drobnymi szczegółami. Przecież to zwykle odstraszało potencjalnych kochanków! Choć w sumie w tym barze to zjebała sprawę... No ale cóż mogła poradzić, że była i właściwie nadal jest napalona do tego stopnia, że udawanie cnotki to ostatnie, co przyszłoby jej do głowy?
- Jeszcze słowo, a nie poruchasz - zagroziła znajdując się już w objęciach Samaela, choć delikatny uśmiech, który przemknął po jej twarzy, sugerował, że wampirzyca tylko się droczyła ze swoim przyszłym kochankiem.
- Zabawkę? W sensie, że sex-zabawkę? Ruchacie się ze sobą? - była wkurwiona, że Lucjusz wbił jak gdyby nigdy nic. To nie była wściekłość, jaką zaprezentowała swojemu towarzyszowi. To było to legendarne kobiece wkurwienie. Że też jeszcze żaden z obecnych facetów nie zbiegł do schronu... - Zresztą, nie obchodzi mnie kto kogo posuwa. Słuchaj,no... Nie wiem kim Ty kurwa jesteś, przez tą Twoją "zabawkę" spierdoliły nam dzisiejsze ofiary, zatem nie miej do nas pretensji, że teraz on dostaje wpierdol! - ostatnie słowa wręcz wykrzyczała w stronę nieznajomego - Chcesz się dogadać? Lepiej wypierdalaj w podskokach, zanim odstrzelę Ci chuja!
Była śmiertelnie poważna, kiedy wypowiadając to zdanie, wycelowała broń prosto w krocze Lucjusza. Ta groźba zwykle działała na mężczyzn i miała nadzieję, że na niego podziała tak samo. Klepnięta w tyłek zacisnęła drugą dłoń na glocku, rzucając Samowi krótkie spojrzenie. Ona już wiedziała co zrobić, by odwrócić uwagę dodatkowego gościa, dlatego przestąpiła kilka kroków, oddzielając od siebie dwóch mężczyzn.
Udając, że jej niby gorąco po stoczonej walce, potrząsnęła ramionami, by zsunąć z nich futerko (które zatrzymało się na łokciach) i odsłonić nagą skórę. Jako, że trzymała broń w obu rękach, to jej piersi zostały nieco ściśnięte i wypchnięte do przodu, podkreślając zarys czarnego stanika bez ramiączek pod białą bluzką. Dodatkowo jej własna zaschnięta krew tworzyła szlak od chudej szyi, do zagłębienia w dekolcie. Patrzyła Lucjuszowi prosto w oczy, przygryzając wargę z pewnym siebie złośliwym uśmiechem.
A Samael? Niech nie myśli, że próbuje flirtować z innym, tylko docenia, że stara się odwrócić uwagę potencjalnego napastnika. Ale mógłby się pośpieszyć, chciała w końcu znaleźć się w swoim mieszkaniu w jego objęciach.

_________________
Powrót do góry Go down
Lucjusz
...
...
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1440-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1469-lucjusz#29984 http://vampireknight.forumpl.net/t2130-relacje-lucjusza http://vampireknight.forumpl.net/t2273-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t2067-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1447p400-apartament-lucjusza#45737
Zarejestrował/a : 17/05/2014
Liczba postów : 671


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Pią Mar 02, 2018 7:40 pm

Walka była krwawa, pachnąca i wręcz kusząca. Lucjusz co prawda głodny nie był, jednak widok przelewającej się krwi, zwłaszcza w takim stopniu pobudzał jego apetyt. Po odciągnięciu wampirzycy od jego psa, sponiewierał nią poprzez pchniecie w drugiego wampira. Thanos próbował się wytłumaczyć, tylko czemu Lucjuszowi niezbyt to wystarczało? Może przez to iż próbował zwalić to w żałosny sposób na pozostałą dwójkę? Tak czy inaczej czuł potrzebę skrzywdzenia wampira, nie bacząc na to w jakiej sprawie walczył. Zmaterializowana ciemna materia, poszła w ruch, co doskonale odczuł wampir, który już dobił tysiąclecia. Pojawiła się fala krwi, okrzyk bólu, zaś sam Lucjusz odczuł ogromną chęć zatopienia się we krwi wampira, która i tak była jego... Mężczyzna opadł na ziemie, barwiąc ją swoimi płynami, nie tylko krwią, poniekąd rany jakie otrzymał nie pozwalały mu już na jakikolwiek atak, a nawet ruch. Był przytomny, co poniekąd zdziwiło właściciela oszczepu. Niemniej po wykonanym ataku skupił swoją uwagę na pozostałych wampirach, które mogły wziąć go za wroga, czy też obrońce Thanosa. Jaka była jednak prawda? Nim ponownie otwarł japę, którą miał ukrytą za kawałkiem materiału. Pozwolił się wygadać wampirom, przechylając nieco głowę. Krwiste gały były wpatrzone raz na Sama, raz w Lilith, jakby zaraz miał się na nich rzucić. Może to zrobi?  Podczas gdy Samael mówił, Lucjusz skierował się do swojego psa, patrząc na jego stan, który wyglądał apetycznie, tak rozjebany...
- Niewolnik winien więcej wiedzieć niż mówić. *
Nie musiał się starać by w swoim głosie ewidentnie było słuchać chłód, dezaprobatę, czy też władczość. Po wypowiedzeniu słów, Lucjusz wymierzył chłopakowi bezwzględny wykop w łeb, który równie dobrze mógłby być porównany do piłki. Zachowanie świadomości przy tym było wręcz niemożliwe, a to czy kręgi zostaną naruszone, czy też nie, nie było w interesie Lucyfera. Jeżeli Thanos był faktycznie Lucjusza, to na pewno nie miał z nim łatwo. Patrząc na stan mężczyzny, nie zamierzał mu w żaden sposób pomóc. Dodatkowo jeszcze usłyszał iż jego przeciwnik planuje coś co nie zabije wampira, jakby za mało miał dojebane.
- Śmierć była by dla niego nagrodą, niżeli karą.
Mruknął zerkając na Raziela, będąc krytycznym wobec leżącego wampira. Zdechnąć mu jednak nie pozwoli, nie był też wart walki, no chyba że sam Dracula zdecydowałby się na chęć zamordowania Thanosa. Wtedy najprawdopodobniej osłonił by psa. śmierć była by ucieczką, a poniekąd nie chciał stracić źródła krwi, którą miał za darmo. Już nawet nie poruszał tematu czy chłopak był jego. Formalnie nie, jednak w praktyce widać jak to było.
-Sex-zabawka... Nie mój gust.
Stwierdził ino, zerkając na wampirzyce, która najwidoczniej była wkurwiona tym, jak została potraktowana. Poza tym, Lucjusz miał swój poziom i do swojego łózka zabierał nie byle kogo. A Thanos, nie oszukujmy się był to dobry materiał do dilu krwi. Ruchać mógł go jedynie oszczepami. Babka jednak miała charakterek i dobrze. Takie są najlepsze do zabaw, nie tylko seksualnych, ale i słownych, jak np teraz. Samael, mógł się zając wrakiem, zaś Lucjusz na propozycje o strzelaniu do chuja ino złośliwie się uśmiechnął, by bezceremonialnie zacząć podchodzić do kobiety.
- Strzelaj
Był niezwykle spokojny, nawet głos, mu nie zadrżał, a bez wątpienia nie był kimś kto nawet tego by się obawiał. Chuj był ważny, jednak nie każdy kto deklaruje się o strzelaniu w niego, jest wstanie pociągnąć za spust. Mało tego, po wykonaniu 3 kroków w kierunku wampirzycy, przyspieszy do niej wampirzym tempem stając przed nią.  Jeżeli nie strzeliła w niego to dobrze, a jeżeli jednak, to na pewno nie trafi go w chuja, którego mimo wszystko przysłoni lewą ręką. Dodatkowo złapie ją za broń, kierując broń do góry, tym samym przyciągając wampirzyce do siebie. Nie dotykał jej bardziej niż to konieczne, niestety. Strzelanie nadal było możliwe, jednak gdy zdecyduje się strzelić, Lucjusz zechce wyszarpać jej broń do góry, co nie powinno być trudne. Wiele tez zależy czy dostał, czy nie.  W dodatku będąc tak blisko, jego ślepia spoczną na jej dekolcie. Nie tylko skuszony urokiem kobiecego ciała, ale i jej krwią, która spływała po jej szyi. Aby jednak nie kusić siebie bardziej spojrzy w jej oczy, nie bojąc się żadnego ryzyka z tym związanym.  
-Jesteś odważna, być może przez to jesteś coś warta, a teraz schowaj broń, nie mam zamiaru z Wami walczyć.
Oznajmi jej ze spokojem, po czym zabezpieczając jej pistolet, zechce go jej oddać, jeżeli został on wcześniej skutecznie odebrany. Zerknął po niej jeszcze raz, nie będąc obojętnym jej wizerunkowi, po czym odstąpi od niej o kilka kroków, zerkając na Samaela, który zabawiał się z Thanosem.
- Spierdoliły Wam ofiary. Trudno. Innym razem pójdzie lepiej. Teraz co najwyżej mogę wam współczuć z propozycją zapicia tego.
W slumsach pełno było ofiar, więc nie mogli narzekać. Lucjusz też nie był na tyle głupi by ponosić konsekwencje czynu swojego psa. Sięgnie do swojego płaszcza wyjmując z niego paczkę fajek, jedną z nich już po chwili wpakuje sobie do mordy, podpalając zapalniczką, która była w pudełku.

*powiedziane w języku łacińskim.

_________________


Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1294


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Pią Mar 02, 2018 7:56 pm

Walka zostaje póki co zakończona. Thanatos na razie jest wyłączony z kolejki. W razie czego ponownie wstawię tutaj swój post.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi

Halloween:
 
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 346


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Pią Mar 02, 2018 9:04 pm

Jakże cienka była granica pomiędzy życiem i śmiercią. Zwłaszcza dla kogoś w stanie tak ciężkim jak Thanatos. Podziurawiony wieloma pociskami w tym kilkoma o sporym kalibrze, finalnie został nabity na paskudny kolec przez kogoś kto mogłoby się z początku wydawać, był jego sprzymierzeńcem. Samaelowi aż przypomniały się jego dziecinne harce i zabawy, za które zawsze ganiła go opiekunka a czasem matka. Młody panicz, jako kilkuletni urwis, lubował się bowiem w nabijaniu na własnoręcznie strugane paliki małe zwierzęta. Zaczynał dość skromnie od chrabąszczy i innych owadów, które był w stanie schwytać. Szybko jednak zauważył, że te prymitywne istoty nie odczuwają bólu tak jak ssaki. A to właśnie zadawanie bólu innym stworzeniem przysparzało mu najwięcej radości. Nabijał szczury, koty, psy a w końcu w zamkowych ogrodach pojawiła się makabrycznie zamęczona łania. Ależ miał wtedy radochę! Za karę jednak nie dostał kolacji i następny tydzień spędził w pokoju... Dość jednak wspomnień!
Skończył pożywiać się na obezwładnionym i przygniecionym do ziemi mężczyźnie i powoli podniósł się z jego ciała. Po brodzie ściekała mu jeszcze posoka, kontrastując swoim mokrym szkarłatem z jego bladą cerą. Nie oblizał się, wytarł krew przedramieniem brudząc przy tym koszulę, po czym splunął wprost na swój posiłek, by jeszcze bardziej go upokorzyć. Nasycony spojrzał w kierunku nieznajomego, który rozmawiał właśnie z Yuriko. Posilając się przegapił akcję z ewentualnym szarpaniem się o pistolet. Zdziwił się tylko, że kobieta pozwoliła mu podejść tak blisko.
- Kim Ty właściwie jesteś, co? - burknął w stronę faceta idąc w ich kierunku. Broń bezpiecznie spoczywała w kaburze, nie wyglądało więc jakby szukał kolejnej konfrontacji. Mimo to nie brzmiał zbyt przyjaźnie czy przyjacielsko. Nie miał najmniejszego powodu żeby temu typowi ufać albo darzyć jakąkolwiek sympatią. W zasadzie to jego znajomość z Yuriko była bardzo niejasna. Chwilę temu miał ochotę skręcić jej kark za całokształt, zaraz potem znaleźli się tutaj i wspólnie polowali. Kolejna rzecz wymagająca jakiegoś wyjaśnienia. Jak powinien ją traktować? Złożyła mu niedwuznaczną propozycję, fakt. Chciała się z nim przespać mimo tego co mówił, jak jej ubliżył i potraktował w barze? Zagadkowa z niej laska, musiał przyznać. Wyglądało jednak, że dość szybko zmieniła o nim zdanie, tak ją podnieciła wspólna walka lub po prostu była jedną z tych, które robiły się mokre będąc traktowanymi w taki a nie inny sposób. A on dał jej już mały pokaz tego co potrafi i jaki jest.
Niezależnie od tego jaka była prawda spojrzał na blondynkę swoimi ponurymi oczyskami. Pewnym siebie ruchem pazurzastej łapy przyciągnął ją do siebie, dając znać drugiemu wampirowi w pobliżu, że ta samica jest na dzisiaj zaklepana. Musiała mu jeszcze wynagrodzić to i owo a noc była jeszcze długa. Czy zaciągnie go do łóżka czy odda mu swoją krew... W jaki sposób to zrobi, zależało już od jej własnej inwencji. Niech tylko nie liczy na to, że Asmodey zapomniał o tym co wcześniej powiedziała i kilkakrotnie mu sugerowała.
- Nie wiem jak ona. Póki co nie mam jeszcze sprecyzowanych planów na resztę nocy. - Mimo wszystko pozostawił blondynie wolną rękę w podjęciu decyzji. Oczywiście gdyby zdecydowała się teraz pójść w melanż, albo nie zrealizować swoich niewybrednych obietnic, byłby rozczarowany. Pewnie nawet lekko wkurwiony. Nie miał zamiaru jednak nikogo do niczego zmuszać, ale długi rosną, zwłaszcza zaciągnięte u takiego wrednego i pamiętliwego skurwysyna jak Samael.
Puścił ją by również sięgnąć po paczkę papierosów.
- Po dobrym jedzeniu nie zapomnij o paleniu... - rzucił z głupim uśmieszkiem kiedy odpalił jednego.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Lilith

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1453-lilith-kuroaishita#29202 http://vampireknight.forumpl.net/t3757-lilith#82511 http://vampireknight.forumpl.net/t3760-lilith#82581 http://vampireknight.forumpl.net/t3645-lilith#79067 http://vampireknight.forumpl.net/t3640-mieszkanie-lilith#79059
Zarejestrował/a : 03/07/2014
Liczba postów : 268


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Sob Mar 03, 2018 10:12 am

Ani trochę nie obchodziło ją to, co stanie się z Thanatosem. Nawet nie raczyła na niego spojrzeć. Dla Lilith był niczego niewartym psem, a od zmiażdżenia mu głowy powstrzymywało ją tylko to, że jego właściciel znajdował się obok. Po co robić sobie problemy, jeśli samej jest się w dupie? Nie lepiej znaleźć sobie sprzymierzeńców w Yokohamie? Po co się zachowywać jak gówniara przed okresem i wpędzać się w dodatkowe kłopoty?
- Szkoda mi naboi - opuściła broń, kiedy Lucjusz podszedł do niej bliżej. Bez słowa oddała mu glocka, nawet się nie szarpiąc. W ogóle nie spodziewała się ataku. Czy nie była wystarczająco piękna, wystarczająco kusząca pachnąc własną krwią zmieszaną z perfumami, by jej odpuścić? Jej zadaniem było odwrócić uwagę wampira od posilającego się towarzysza, co chyba wyszło jej dość dobrze.
- Mam już plany na dziś - roześmiała się odbierając od niego broń, która znalazła swoje miejsce w kaburze i odrzuciła kosmyk włosów do tyłu - Kuroaishitowie zawsze płacą swoje długi. A przynajmniej moja gałąź...
Spojrzała wymownie na Samaela, gdy ten ją przyciągnął do siebie. Zdradziła właśnie prawdziwe nazwisko, ale czy młody w ogóle je kiedykolwiek słyszał? Skoro słynna na całą Japonię, albo i świat, Akademia Cross umknęła jego uwadze, to co dopiero nazwisko postrachu Yokohamy? Przynajmniej dopóki Samuru piastował urząd burmistrza...
W każdym razie, było to na swój sposób urocze, kiedy był tak zazdrosny o nią. Oh, ona już się postara, by ta noc była pełna wrażeń. Wspólne polowanie było tylko drobnym wstępem.
- Ale możemy wymienić się numerami telefonów i spotkać kiedyś na mieście - puściła oczko w stronę Lucjusza - To jak będzie?
Wyciągnęła z kieszeni telefon, który na szczęście okazał się cały po walce, w tym samym czasie, kiedy mężczyźni postanowili zapalić. Hej, a ona? Zapomniała z domu fajek, poczęstuje ją któryś? Nie, chyba nie miała na co liczyć. Zresztą, ponoć damie nie wypada.

_________________
Powrót do góry Go down
Lucjusz
...
...
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1440-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1469-lucjusz#29984 http://vampireknight.forumpl.net/t2130-relacje-lucjusza http://vampireknight.forumpl.net/t2273-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t2067-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1447p400-apartament-lucjusza#45737
Zarejestrował/a : 17/05/2014
Liczba postów : 671


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Nie Mar 04, 2018 11:57 am

Temat z Thanosem, można uznać za zamknięty. Nie był zdolny do obrony, nie był też świadomy więc był zdany na łaskę i niełaskę. Lucjusz skupił się na wampirzycy która mierzyła w niego ze swojej pukawki. Podszedł do niej, by odebrać jej broń, nim ta faktycznie zdecydowała by się na strzał. Na jej komentarz ino uśmiechnął się łobuzersko.
- Szkoda ich...
Odparł ino, bo jednak co były mu wstanie zrobić takie pociski? Niewiele, w zależności gdzie zostałby postrzelony. Tak czy inaczej, zawsze mógł użyć swoich. Odebrany oręż, został zabezpieczony, po czym z powrotem oddany. W tym momencie podszedł do nich i Samael, wydając się być zainteresowany tożsamością Lucyfera. Zerknął na nich widząc jak samiec niemalże od razu pokazuje do kogo panienka należy. Nie zamierzał w żaden sposób ujmować mu jego władczości. Mógł zatrzymać lalkę dla siebie, przynajmniej teraz. Odpalił papierosa po czym ponownie skupił się na pozostałej dwójce gołąbków.
- Bezimienny Johny.
Ton głosu wskazywał iż zwyczajnie się zgrywał, nie zamierzając wyjawiać swoich danych, nawet imienia. Byli nadal nieznajomymi, który spotkali się całkiem przypadkowo. Może przyjdzie im ponownie się spotkać. Taki już był. Słysząc propozycje o wymianę numerami, zerknął na wampirzyce, która wyjęła telefon. Nie wyjmując papierosa z ust, zaciągał się nim i pozwalał by kłęby dymu opuszczały jego jamę ustną.
- Czemu nie tygrysico.
Sięgnąwszy po jej telefon zechce go zabrać, zerkając na wyświetlacz, który widział poprzez dym, który unosząc się do góry przysłaniał mu oczy. Był jednak na tyle przyzwyczajony iż nie straszne mu było podrażnienie. Odblokuje telefon po czym wystuka na ekranie swój numer, po czym wykona połączanie, by w prosty sposób wymienić się numerami. Po całym akcie odda jej telefon, jakby nigdy nic.
Obrócił się po chwili zerkając na Thanosa, do którego podejdzie po czym zerknie na jego stan. Jakby go tu zabrać... Pochylając się złapał go za włosy, by unieść do góry, lecz w połowie tego działania zauważył iż trzewia wampira nie mając żadnej podpory, wypłynęły z niego. Wzdychając nieco się zgarbił wyrażając swoje niezadowolenie. Puścił wampira łeb, po czym łapiąc za jego flaki które go opuściły, wepchnął je z powrotem do chłopaka. Wtedy złapał go za nogi, by dźwigając go do góry zawiesić go na swoim barku.
- Bawcie się dobrze.
Mruknął na wychodne po czym mrugnął okiem do wampirzycy, zwyczajnie kierując się do wyjścia ze stacji, z wrakiem, który porzuci, ale gdzie? to się okaże. Nie zapotniał i o swoim pupilu który czekał na niego przed stacją.

z.t. x3. Thanos i Luc, zwierzak (Rosa NPC)

_________________


Powrót do góry Go down
Lilith

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1453-lilith-kuroaishita#29202 http://vampireknight.forumpl.net/t3757-lilith#82511 http://vampireknight.forumpl.net/t3760-lilith#82581 http://vampireknight.forumpl.net/t3645-lilith#79067 http://vampireknight.forumpl.net/t3640-mieszkanie-lilith#79059
Zarejestrował/a : 03/07/2014
Liczba postów : 268


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Nie Mar 04, 2018 1:13 pm

Ostatecznie ten wieczór nie był taki zły, choć Samael początkowo dość mocno wkurwił ją w barze. Odbiła to sobie jednak na walce z tym pseudo-strasznym wampirem i posilając się krwią dzieciaka, zatem można uznać, że była zadowolona. Poza tym poznała nowego znajomego, a nawet dwóch! Czy mogłoby to skończyć się lepiej? Tak, mogło i na pewno się skończy w chwili, gdy wraz z młodym Asmodeyem przekroczy próg swojego mieszkania. Na myśl o tym, co będą razem robić, poczuła znajome łaskotki w dole brzucha. Już, teraz? Przecież Samael jeszcze jej nawet nie dotknął. Ciekawe co zrobiłby, gdyby umiał czytać w jej myślach? A może umie i właśnie w tamtej chwili czuł się zwycięzcą, wiedząc, jak Kuroaishita bardzo się na niego napaliła?
- Do zobaczenia, Johny- zaśmiała się machając mu dłonią na odchodne. Co się stanie z Thanathosem? Miała nadzieję, że nic przyjemnego. Niby równość krwi, a takie to było aroganckie... Zasługuje na jak największą karę od swojego właściciela. No ale cóż, to już nie jej sprawa. Jeśli jednak ten pies jeszcze raz wejdzie w jej drogę, to nie zawaha się go zabić.
- To jak, idziemy do mnie? - zwróciła się do Samaela, gdy tylko zostali sam na sam. Zaraz jednak roześmiała się. Będzie go pytać o zdanie? Przecież on sam naopowiadał o sobie różnych ciekawych rzeczy, jaki to niby nie jest dobry w sypialni, więc teraz co? Miała po prostu odpuścić i nigdy się nie dowiedzieć, czy wampir nie kłamał, by podbudować swoje ego? - No przecież, że idziemy do mnie...
Podeszła do niego bliżej, kładąc dłoń na jego ramieniu, co było trochę ciężkie, zważywszy na ich wzrost. Prawie dwa metry vs nieco ponad półtora. Niewygodne to jak cholera, ale dopóki na nazywał jej karłem, to nie miała się o co złościć.
- Tym razem ostrzegam, Samaelu - uśmiechnęła się tajemniczo, po czym mocno objęła wampira - I trzymaj się mnie mocno.
Po tych słowach teleportowała się wraz z towarzyszem do dzielnicy mieszkalnej.


z/t x2

_________________
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1116


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Nie Cze 17, 2018 11:58 am

Podróż z dzielnicy mieszkalnej do slumsów nie trwała dłużej, niż dwadzieścia minut, szczególnie kiedy miało się dość dobry pojazd (czyli mamy jeszcze trochę przed północą). Dwa auta- charger i van- zaparkowały zaraz przy stacji, która już stety już nie przyjmowała kursujących ludzi. Jeśli ktoś szukał szemranych interesów to właśnie tutaj było idealne miejsce na takie spotkania. Z vana wypadło sześć członków inkwizycji- trzech ludzi i trzy wampiry. Kierowca człowiek pozostał na miejscu. Gabriel wydał polecenie rozproszenia się, zabezpieczenia terenu z dachów i chodników, a następnie podszedł do głównego budynku stacji.
Rozglądnął się tam, zabił zbłąkanego wampira krwi E rozwalając mu głowę o ścianę nośną i udał się do peronu na którym ostały się jeszcze tylko dwie ławki w stanie pozwalającym na siadanie.
Dookoła nic się nie działo, było ciemno i ponuro- idealnie. Przybył pierwszy, ale nic dziwnego skoro był akurat w pobliżu slumsów i miał do dyspozycji auto. Jeśli Beret zmierzał z oświaty to miał jeszcze parę ładnych minut zanim on się tu zjawi.
Dlatego tez siedział na ławce dość luźno oparty. Z zamkniętymi oczami nasłuchiwał dźwięków, które mogłyby mu zdradzić czyjąś obecność. Na węch się nie zdawał- rękawica była trochę ubabrana krwią i brudem, który pozostawił mu wampir zabity w budynku zaraz za jego plecami.
Gabriela ciężko zaskoczyć nawet kiedy próbuje odpoczywać, a teraz ów człowiek czuł się jak na łowach, więc biada wampirowi, który próbowałby się z nim zmierzyć.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
OP Beret
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3315-pan-smierc#71458
Zarejestrował/a : 28/05/2017
Liczba postów : 29


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Pon Cze 18, 2018 6:32 pm

Z Oświaty prosto do domu. Chwila dla odświeżenia i nakarmieniu wampira, którego jednak i tak zabrał w podróż. Lepiej jest mieć żywą tarczę oraz ochroniarza, kiedy zajdzie potrzeba walki. W końcu kto mądry samotnie wędruje po slamsach? Zapewne i Gabriel miał swoją ochronę na wszelki wypadek. Wszak nigdy nie wiadomo kiedy jaki wampir wyskoczy zza krzaków oraz ile ich będzie. Biedna dzielnica była solidnym zbiorowiskiem krwiożerczych bydlaków.
I już przeszli pierwsze kroki stacji, kiedy Rak zatrzymał się. Beret od razu przyjrzał się podwładnemu wampirowi, wiedząc że już ten coś zwęszył. Czyżby woń krwi?
- Oho? Czyli już czeka?
Uśmiechnie się pod nosem, ruszając dalej, Tak jak myślał, Garruch już czekał. Niemiec jak zwykle uśmiechnięty ubrany w ten swój prochowiec.
- Czołem, Inkwizytorze!
Przywita się, zatrzymując się kilka kroków przed ławką. Odrobinę zakrwawiony wielkolud na pewno już zaliczył niejedno wampirze życie nim łowca dotarł.
- Sądząc po czerwonych barwach, mniemam że już kogoś pozbawiłeś ostatniego prawie ludzkiego tchnienia. Mam rację?
Musiał spytać. Dłonią machnie w stronę towarzyszącego Raka, aby skierował się do budynku. Zamaskowany wampir bez żadnych "ale" posłuchał się, pozostawiając ludzi samych. Nie musi wszystkiego wiedzieć, zwłaszcza gdy tematy dotyczą jego rasy. Wsunie stare łapy w kieszenie płaszcza, przyglądając się. Zaś miał wrażenie, że wielki typ przypomina nocnego drapieżnika, niż człowieka. Dobrze, że się znają inaczej Beleth musiałby sam zapolować na niego.

_________________
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1116


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Yesterday at 8:35 pm

Inkwizytor obrzucił wzrokiem przybyłych już w momencie w którym wyszli zza rogu budynku, który niegdyś służył jako poczekalnia dla pasażerów, a teraz była to najzwyklejsza melina w której akurat nie zabił wampira- zabił go w pomieszczeniu gdzie przesiadywali konduktorzy, czyli budynku bardziej odsuniętego na ubocze.
Czy przypadkiem Gabriel pierwszy raz nie widzi wampira kolegi po fachu? Może właśnie dlatego wielkolud skupił wzrok na towarzyszu łowcy. Wampir wydawał się być skupiony co mogło oznaczać, iż trochę w życiu przeszedł, ale dlaczego akurat wybrał Beleta na swojego 'towarzysza'?
-Nie pierwszy i nie ostatni tej nocy... Przejdźmy do rzeczy. Jak mniemam jest jakiś powód naszego spotkania.- Odprowadziwszy wzrokiem wampira zaczął wreszcie coś mówić, ponieważ jego formą powitania było jedynie nachylenie 'czoła' tak jak sobie praktycznie zażyczył Belet.
-Skąd go wziąłeś?-Dodał krótko patrząc w ślad za krwiopijcą, który skrył się w budynku przed jego wzrokiem. Zaiste ciekawe połączenie wampira krwi B i łowcy tak starego, że powinien raczej unikać zbyt bliskiego kontaktu z takimi istotami (nie ze strachu, a z przezorności)

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   

Powrót do góry Go down
 
Opuszczona stacja kolejowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 15 z 15Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 13, 14, 15
 Similar topics
-
» Opuszczona stacja kolejowa
» Stacja kolejowa
» Stacja kolejowa
» Stacja kolejowa Hogsmeade
» Opuszczona radziecka baza

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: SLUMSY (POŁUDNIE)-
Skocz do: