IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Opuszczona stacja kolejowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 11, 12, 13  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Sro Sie 28, 2013 12:52 pm

Istnieje jeszcze alternatywna wersja wydarzeń, której nie wzięto pod uwagę. Przez przeoczenie, jak sądzę. W wersji tej Vi jest tak zauroczona nowym współlokatorem, że nie będzie miała serca go przegnić miotłą. Albo tłuczkiem. Albo odkurzaczem. Albo czym innym równie prowizorycznie fantastycznym z kolekcji domowych przyrządów z serii ’zawsze pod ręką’. W końcu Nishi to miejski huncwot z nie byle jakim urokiem osobistym. Na swój sposób da się go lubić. Przynajmniej co bardziej przekręceni pod czaszką tak twierdzą. Tam diabełek od razu. Potencjał na cherubinka ma w sobie jak nikt, się przekonasz zresztą, jak już mu te boskie skrzydła urosną. On już się o to postara. Jest człowiek zombie, człowiek tygrys, człowiek kot, to będzie i człowiek cherubin. Znaczy właściwie wampir cherubin, tak awangardowo. No pewnie, że i bez dragów daliby radę. W końcu to Fristajloo Beast, takie szumowiny bez względu na wszystko zawsze dają radę, tylko dobre towarzystwo im zapewnić. Veina natomiast wydawało się takim właśnie dobrym, a nawet bardzo dobrym towarzystwem. Będzie jeszcze kiedyś musiał się przy niej trochę pokręcić, ponieważ ostatnio coraz rzadziej można spotkać naprawdę spoko ziomeczków. Także skoro Vi została uznana za jego nowego ziomeczka, można zamknąć już ten rozdział i przejść do następnego. Brzuch? A no tak, numer telefonu. Jeszcze ten zadziorny uśmiech na pożegnanie, yarr. Przypomnijcie mi, dlaczego on się właściwie nawet nie próbował do niej dobierać?
- Prosta sprawa, piękna. - a pewnie, że zadzwoni. Jak tylko komuś kartę gwizdnie, a może najlepiej od razu cały telefon, co się będzie rozdrabniał. Ten już mu się trochę znudził, czas poszerzyć zbiory ulicznych łowów. Odprowadził czarną wzrokiem, a potem już sam się stąd zwinął, bo przecież zaraz go rozjadą tymi czerwonymi cysternami. Udany był to dzionek, udany. W końcu miasto nie zawsze zyskuje nową królowę dzielni, trzeba będzie iść to oblać. Oho, już nawet wiedział gdzie, bo przecież jego gangsta ma swój prywatny azyl w najbardziej obskurnej części miasta. No to wio!  

zet te
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 923


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Sro Wrz 11, 2013 11:41 pm

Ruda wampirzyca póki co miała dość grania w pokera, rozbieranego. Niemalże straciła całą swoją biżuterię, na szczęście do zdjęcia bielizny nie zdążyła dojść. Pokaz byłby zapewne dość ciekawy, bo polałaby się krew. Wiadomo, nie dla psa kiełbasa. Po grze w pokera z Shogo, przyszedł czas na eksperymenty z Hiro. Doprawdy, jego umysł był pełen niespodzianek, zawrotnych akcji i jak widać badań w łączeniu DNA. Nawet Hachiko wyczuła dla siebie pewną możliwość, a zawsze była skora do poddawania się testom. Póki co, wyszło jej to na dobre i wiele zyskała, nie odkryła jeszcze żadnych skutków ubocznych. Już widziała siebie z puszystym ogonem i uszami śnieżnej pantery, idealnie by się nadawała do roli dzikiej kocicy z takim temperamentem.
I tak oto z Zamku udała się prosto w stronę slumsów. Sama nie wiedziała, dlaczego ostatnimi wieczorami zaglądała tutaj częściej. Nie było tutaj nawet uroczych przekąsek, większość to kloszardzi, walący zapachem gorzałki na kilometry. Hachiko nie przepadała za takimi deserami, omijała ich szerokim łukiem, zastanawiając się, czemu społeczeństwo wciąż ich utrzymuje. Jak dobrze, że nie musiała płacić podatków, wszystkim zajął się Samuru, ten to miał łeb na karku. Powinna mu zaproponować kilka ciekawych ustaw odnośnie żuli. Zagazować ich wszystkich! Nawet znała pewnego przyjemniaczka, który odwaliłby gazowanko za pół ceny. O tak, niejaki Fergal, ucieleśnienie wszystkiego co złe, zawitał do miasta po zemstę na Rudej. Aż się rozczuliła, gdy pomyślała, że przez ostatni pół wieku obmyślał zemstę na Hachiko, aż jej to schlebiało, że ktoś tak zachłannie o niej myślał.
Nim się zorientowała, dotarła na skraj opuszczonej stacji kolejowej. Ta, sporo wspomnień, czyżby była już tak stara? No cóż, może nie należała już do młodzików, ale na pewno jeszcze sporo przed nią. Wiedziała czego chciała od życia, była zdecydowana i przede wszystkim niczego się nie bała. Bo po cóż bać się śmierci, skoro już jest martwym?
Klapnęła sobie na jednej z tych starych, walących się ławeczek, w miejscu, które niegdyś pewnie było poczekalnią. Wysunęła nogi przed siebie, prostując je i krzyżując w kolanach. W takich chwilach większość sięgała po papierosa, ale Ruda jakoś nie należała do zbytnich stereotypów. Oparła głowę o ścianę. Dłonie wsunęła do kieszeni białego kitla. Wyglądała jakby uciekła z zakładu psychiatrycznego. Wcale by się nie zdziwiła gdyby chcieli ją tam zamknąć, jednak… któżby się na to ośmielił? Jeszcze pogorszyłby się stan pacjentów przez jej obecność.
Nie wiedziała na co czeka. Może przyjdzie tu jakaś grupka młodzieży, chcąca sobie urządzić jakiś spirytualny seans albo co jeszcze lepsze będą się bawić w okultyzm. Uwielbiała patrzeć jak dzieci bawią się w czarne msze, dosłownie zwalało ją to z nóg. Ach, ta dzisiejsza młodzież. W nagrodę może wrzuci ich na ząb.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Czw Wrz 12, 2013 12:17 pm

Białowłosy już najedzony i zaspokojony zmienił zdanie już kiedy szedł w stronę limuzyny, która na niego czekała. Nie miał jeszcze ochoty jechać do domu. Chciał się jeszcze trochę pokręcić po mieście, a nóż spotka go coś zabawnego. Albo ciekawego. Przyda mu się odrobina rozrywki po gwałcie i posiłku. Oblizując się, zadowolony ze swojego genialnego planu, zmienił kierunek by wyjść z parku po przeciwnej stronie. Zakon i tak prędzej czy później, wbrew jego rozkazom pójdzie go poszukać ale póki co nie miał zamiaru im tego ułatwiać.
Postanowił ruszyć z buta na slumsy. Właściwie oprócz parku i tej dzielnicy z barami to jedyne miejsca jakie zdążył poznać w tym zakichanym mieście. Nim zdążył zastanowić się co niby ciekawego może spotkać go na takim zadupiu już ostro ruszył z buta. W końcu na tą blondynę w parku stracił sporo czasu a Vincent i reszta bandy w końcu wyjdą z auta by go znaleźć spodziewając się, że znów im gdzieś zwiał. Jak słowo daję, jeszcze kilka takich numerów i zaczną go trzymać w kaftanie bezpieczeństwa, przypiętego na łańcuch i w kagańcu.
Szybki spacer nie zajął mu długo. Rozglądał się w między czasie za czymś co przykułoby jego uwagę jednak o tej porze trudno było znaleźć cokolwiek. Na slumsach widział jak pierzchają przed nim bezdomni dżentelmeni walący denaturatem na odległość. Bali się, że ich napadnie? A co niby miałby im zabrać? Dziurawe skarpetki i zawszawioną czapkę? Bo na posiłek się nie nadają. Jeszcze by się zatruł od nadmiaru alkoholu. Nie wiem jak musiałby być zdesperowany aby wgryźć się w takie brudne, cuchnące cielsko żula.
Zauważył przed sobą stację kolejową wyglądającą jakby miała rozpaść się od lekkiego podmuchu wiatru. Urocze miejsce. Pewnie zastanie tam więcej meneli lub jakąś zakochaną parkę pieprzącą się na podłodze. Młodzi zawsze szukają dziwnych miejsc by się stukać z dala od czyiś oczu. I najczęściej trafiają w do takich właśnie rozlatujących się melin. No ale dzięki temu może mieć zabawę w przerywaniu im intymnego momentu. Ich speszone miny i panika... bezcenne. Co prawda nic z tego nie miał ale to już jego wrodzona złośliwość pozwalała mu czerpać radość z takich drobnostek.
Wszedł do środka wskakując z gracją drapieżnego kota przez wybite okno. Rozejrzał się omiatając ciemność wzrokiem gdy uderzył go zapach jakiejś osoby. Nie człowieka, zdaje się. Samael był jeszcze młody więc czasem miał kłopot z odróżnianiem tropów ludzkich od wampirzych. Szczególnie, że wszyscy używali perfum i maskowali swoje naturalne zapaszki.
Zaciekawiony ruszył w kierunku źródła. Łapy miał w kieszeniach, ślepia zmrużone, czujne. Zauważył rudą panienkę na jednym z pozostałych w stanie nadającym się do użytku, krzeseł.
- Z psychiatryka spierdoliłaś? - rzucił w jej kierunku gdy był już jakieś dziesięć kroków od niej. Po pierwsze miała na sobie jakiś biały fartuch, szpitalny raczej niż rzeźniczy. Po drugie siedziała na zasyfionej, opuszczonej stacji kolejowej.
Białowłosy przystanął patrząc na nią z zaciekawieniem.
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 923


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Czw Wrz 12, 2013 5:46 pm

Jakie to miłe, że białowłosy dryblas najadł się porządnie i zaspokoił swoje męskie potrzeby, które najwyraźniej były wyuzdane. Najwyraźniej przeczuwał, że czeka go nieziemskie spotkanie, wolał się na nie przygotować. Ale czy mężczyźni w sumie byli pozbawieni czegoś takiego jak intuicja. W końcu to kobiety miały talent do zbytniego przesadzania. Cóż, na szczęście Hachiko nie należała do pewnych stereotypów.
Panicz urwał się z dobrego domu, nie powinien wracać? Postawił na nogi cały dom, będą go śledzić, szukać, obserwować, wpadną w czasie intymnych igraszek. Ten to miał pieskie życie. Być dorosłym, choć wiek niekoniecznie świadczy o stanie umysłu, wystarczyło spojrzeć na Rudą, a tutaj ciągle za nim ugania się ochrona. Na pewno nie miał łatwo, temu uciekał jak najdalej od domu, buntując się. Może ktoś chciał go wrobić w jakiś rodzinny interes, który w ogóle go nie interesował? Któż to wie, należał do wyższych sfer, niech się przygotuje, że rodzice wcisną mu w rączki niechcianą narzeczoną. Może się okazać stara, poważna i świątobliwa, różnie bywa z tymi wampirami. Ale co ją obchodziły prywatne sprawy innych ludzi.
Na szczęście dzisiejszego wieczora było tutaj pusto. Żadnych meneli, cuchnących gorzałką, biednych par, których nie stać na miłosne hotele, bo ceny dla nich są jak z księżyca, nie było także żadnych ciekawych pseudo satanistów, rysujących na posadzce pentagramy ze świńskiej krwi, bo najtańsza. Cisza, spokój, błogość, mogła się zrelaksować i udać dalej, ku ciemności, na polowanie. Jednak tę ciszę ktoś przeszkodził. Pierw usłyszała kroki, ciężkie obuwie robi swoje. Następnie wyczuła zapach. Młody wampir, wręcz pisklak, taki, który miał jeszcze wiele do nauki. Na wargach wampirzycy zabłąkał się tajemniczy uśmiech. A wreszcie i pojawił się on sam we własnej osobie, materializując się. Niczym kot wdrapał się przed okno. Wampirzyca odchyliła głowę, wbijając w niego swój obłędny wzrok. Oblizała wargi, skupiając swoje kocie oczy na twarzy nieznajomego, gdy podchodził i stanął przed nią. Dziesięć kroków, jej dwanaście, może trzynaście, wszak kobieta, nie ma przecież milowego kroku.
Na jego pytanie, wargi drgnęły lekko, a wzrok wydał się bardziej pewniejszy i chłodny. Bezgłośnie poruszyła wargami i zaśmiała się perliście.
– Nie możesz mnie wydać. Jeśli mnie znajdą, wezmą ze sobą i Ciebie. A wiesz mi, nie chcesz, żeby Cię tam zamknęli. To nie miejsce dla nas. Nam, pisane są chwalebne uczynki.
Znów zaśmiała, pierw perliście, potem przeszedł w coś bardziej przeraźliwego, drapieżnego. Nie ruszała się ze swojego miejsca, przyjrzała się jedynie swojemu kitlowi.
– Jaką największą potworność zadałeś kiedyś drugiej istocie?
Spojrzała na niego przenikliwie, nieobecnym wzrokiem. Głos miała głęboki, ale cichy, jakby szeptała mu jakieś mroczne zaklęcia do ucha. Wczuła się w swoją rolę uciekinierki z psychiatryka. Skoro już sam wpadł na taki pomysł, to pociągnie tę grę. Wydawać by się mogło, że miała nie równo pod sufitem i jakby nie patrzeć to określenie nie było dalekie od rzeczywistości.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Czw Wrz 12, 2013 6:36 pm

Miłe, nie miłe, ważne było, że był już zaspokojony zarówno jeśli chodzi o głód jak i aspekt seksualny. Dzięki temu z pewnością nie będzie myślał o tym by zrobić teraz coś głupiego. Niee, zaraz...  Będzie myślał, ale nie będzie musiał wprowadzać swoich pomysłów w życie. Trudno wyzbyć się pewnych przyzwyczajeń, szczególnie, że ma ostatnio takie szczęście iż spotyka samotne, ładne kobitki w miejscu gdzie mógłby je spokojnie napaść, wychędożyć i dziabnąć. To miasto w ogóle mu się nie podobało, jedno jednak musiał przyznać, nie brakowało tu ofiar.
A co do jego ochroniarzy to faktycznie doprowadzali go do szału. Podążali za nim jak cienie, dosłownie wszędzie i musiał się zazwyczaj sporo nakombinować żeby ich zgubić choć na chwilę. Nigdy jednak nie cieszył się wolnością długo gdyż potrafili znaleźć go bardzo szybko. Dlatego też każdą, najmniejszą chwilę wolności starał się wykorzystać jak najlepiej. Właściwie to miał wrażenie, że Zakon Smoka nie chroni jego tylko innych przed nim, wszak jednym z ich zadań było pilnowanie by nie robił głupstw. A przecież robienie głupstw to przywilej młodości prawda? Chciał się dobrze bawić, a że dla niego najlepszą zabawą jest krzywdzenie innych to inna sprawa. Z resztą, zapomniał wół jak cielęciem  był! Jego ojczulek gdy był w jego wieku to mordował i chędożył seryjnie, a jego się czepia...
Szedł w jej stronę przyglądając się z nieukrywanym zaciekawieniem. Bo ilu uciekinierów z psychiatryka spotyka się na co dzień?  Dwóch, może trzech. A on spotkał czwartą! Wyrobił ponad normę!
- Taa, jasne. Cześć i chwała. Dlatego siedzisz na tej rozjebanej stacji? Chowasz się przed nimi? - zapytał unosząc lekko kąciki ust ku górze. Tak! Trafił na pierdolniętą laskę! Jednak zdarzyło się coś ciekawego. Będzie zabawnie. A przynajmniej powinno, bo bycie jebniętym do czegoś zobowiązuje nie?
- Właściwie to ja też się tu chowam - dodał po chwili.
Miał nadzieję nieco sobie z nią pogawędzić, może trochę poznać? Ciekawiło go jak bardzo jest chora na umyśle. Kto wie? Może nawet zabawi się w pomoc w jej ucieczce? Bo tak właściwie to on też był uciekinierem.
- Nie robię nikomu potworności. Jestem grzecznym chłopcem - zaśmiał się szczerze - A Ty? Za co Cie zamknęli? Słyszysz głosy albo coś?
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 923


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Czw Wrz 12, 2013 10:20 pm

Och, zmienił się nagle w odpowiedzialnego wampira, umiejącego trzymać swoje żądze na wodzy. Czy mu się uda? Wampirzyca nie miała pojęcia, nie patrzyła przecież na niego jak na obiekt seksualny. Jej potrzebny był władca, który będzie w stanie zapanować nad charakterkiem wampirzycy. Potrzebowała prawdziwego mężczyzny, który nie cackał się z niczym i brał, co chciał. Prawdziwego jaskiniowca, który nie zna delikatności. Jak bardzie uwielbiała temperować takich ogierów i sprawiać by byli jej posłuszni. Cóż, najwidoczniej była o wiele za stara dla naszego młodzika, który pałał żądzą do przygód. Tak, niech się cieszy młodością, niech pozna jej wszystkie rozkosze, bóle i cierpienia. Ona nie jest usłana jedynie różami. Posiada kolce, wielkie i ostre, wbijające się w stopy przy każdym nieostrożnym ruchu. Wampirzyca nie należała także do tych, które pozwolą sobie na łatwe wychędożenie, spicie krwi, a już na pewno nie było mowy o porzuceniu. Chyba, że to Samael stałby się ofiarą kobiety. Ciekawe jak by się czuł, obnażony, bezbronny, pozbawiony szansy na ucieczkę, wykorzystany, zerżnięty, poniżony, z wyrwanymi wnętrznościami i wkręconym do głowy rogiem jednorożca? Różne to szalone myśli miała Hachiko, od najboleśniejszych tortur średniowiecznych, po te nowsze, przy pomocy poniżenia czy halucynogennych narkotyków o właściwościach afrodyzjaku. Cóż mógł wiedzieć o ofiarach, tych prawdziwych. Brakowało mu doświadczenia, wyczuca, wprawy, brakowało mu wiele, by stać się prawdziwym oprawcą dla swoich ofiar. Ruda wiedziała, umiała, była niczym sól na ranach swoich ofiar. Ucieleśnienie makabr. Cóż, każdy na swój sposób lubił rozprawiać o czynieniu drugiej osobie krzywdy, nawet jeśli daleko było do prawdy.
Pochłaniała jego ciekawskość, karmiła się nim, podsycała swoje żądze zrobienia komuś krzywdy. Komukolwiek, byle komu, przecież była wariatką, stukniętą, eksperymentowała na ludziach, miała swoje prosektorium, sprzedała martwych, w ciele lalek.
– Taak. Ukrywam. W mroku mnie nie znajdą. Ta krew… oni byli zarażeni, rozszarpani. Widziałam ich, podrzynałam ich gardła.
Zdecydowanie mówiła od rzeczy, ilustrowała go dokładnie, każdy cień, każde mrugnięcie oka. Nawet najdrobniejsza reakcja nie umknie jej uwadze. Ciekawe przed kim taki młodzik mógł się chować. Skrzywiła się kwaśno, ale wzrok wciąż pozostawał chłodny i obojętny, lekko zamglony. Nic nie wiedział, nie miał o niczym pojęcia.
- Taak. Nie robisz. Nie jesteś jednym z nas. Jednym z pomyleńców. Jednym z sadystów. Zrobiłam z człowieka jednorożca, chciałam zabawkę, chciałam się zabawić ludzkim życiem. Wierciłam mu w głowie i wbijałam gwoździe, ukrzyżowałam jego umysł.
Wstała gwałtownie, podchodząc pewnym siebie krokiem do wampira. Ugięła lekko kolana, jakby gotowa w każdej chwili do skoku. Najeżyła się niczym kotka i zaczesała włosy do tyłu. Zaraz położyła swoją dłoń na jego ramieniu, a jego dłoń na swojej tali i ruszyła, tanecznym krokiem w rytm muzyki, jaki rozbrzmiewał w jej głowie. Istny Danse Macabre, pozwalając białowłosemu prowadzić taniec pomyleniec, jeśli tylko nabrał na to ochoty.
– Czujesz to?
Sama nie wiedziała o co miałby czuć, ale czy to było ważne?

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Czw Wrz 12, 2013 11:12 pm

Nie, odpowiedzialny nigdy nie był a już tym bardziej nie potrafił trzymać swoich żądzy i instynktów na wodzy. Właściwie to te dwie cechy praktycznie w ogóle się w nim nie rozwinęły. Szczególnie ta druga, bo kiedy trzeba było faktycznie wziął odpowiedzialność za to co zrobił. Ale na tym koniec. Żadnego myślenia o ustatkowaniu się czy czymkolwiek w tym guście. Nie jego bajka, za młody był na to by siedzieć na rzyci i popijać krew z pucharu, jak jego ojciec. Chciał polować na żywą zwierzynę, czuć ten dreszcz emocji i adrenalinę. Chciał znęcać się nad uciekającą ofiarą dając jej na chwilę uczucie ulgi, pozwalając oddalić się na jakąś odległość by zaraz potem uderzyć beznadziejnością sytuacji i odebrać całkowicie nadzieję. I tak w kółko aż biedny szaraczek traci rozum albo całkowicie poddaje się jego woli i chorym gierkom. Był jak okrutny kocur. Uwielbiał bawić się ze swoim jedzeniem. Czerpał radość widząc w oczach ofiary strach i panikę. Ahh te jego wybryki. Takie niedoceniane przez rodzinkę. Matka ciągle mu suszy głowę a ojciec wysyła teraz za nim stale ochroniarzy z Zakonu. A przecież był młody i tylko chciał się zabawić! W dodatku zaspokajał w ten sposób swój głód tak więc łączył przyjemne z pożytecznym.
On w roli ofiary? Tego jeszcze nie grali. Właściwie to prostym rachunkiem można by policzyć iż tylko jedna osoba póki co skosztowała jego krwi i to w dodatku za jego przyzwoleniem gdyż sam zaprosił ją do zabawy w rozszarpywanie swoich ciał pazurami. Trupy? Prosektorium? Przybijanie czegoś do głowy? Takie rzeczy widywał w laboratorium Hannibala kiedy musiał po coś zejść do tej jego nory. Najgorsze w tym wszystkim było to, że tamten wampir nie czerpał z tego żadnej perwersyjnej, chorej przyjemności. Najstraszniejsze jest to, że dla niego było to jak drapanie się po nosie. Zupełnie naturalne czynności i widoki. Siedział w tym od lat i nie było to dla niego niczym niezwykłym. Skrajna znieczulica. Na cokolwiek.
- Zarażeni? Pewnie szkorbut. Zamiast podrzynać im gardła powinnaś polecić im witaminę C - skwitował jej wypowiedź, w której nie dość, że brakowało sensu to jeszcze składni. Co mogła wyrażać jego twarz? W tej chwili tą samą obojętność jaką okazywał wszystkiemu i wszystkim zazwyczaj. Jedynie w oczach błyskała co jakiś czas iskierka zainteresowania. Wszak nie co dzień spotyka się wariatów zbiegłych ze szpitala dla obłąkanych, nie? Trzeba poznawać różnych ludzi żeby się wiedziało co się z Tobą stanie jak przedawkujesz LSD.
- No raczej, nie jestem taki jak Ty - skrzywił się nieco spoglądając na nią kiedy mówiła od rzeczy - Gwoździe w głowie? Jednorożec? Spoko, przybiłem facetowi czapkę do głowy bo nie chciał jej zdjąć będąc w pomieszczeniu. Kto by pomyślał, że Żydzi są aż tak przywiązani do tych swoich jarmułek... - wzruszył ramionami. Gwoździe w głowie nie były dlań niczym wielkim. Ot łapiesz, przykładasz ćwieka, łup i po zabawie. Jak się postarasz i użyjesz odpowiednich narzędzi to delikwent będzie żył i całkiem normalnie funkcjonował tyle, że dostanie wiecznej migreny - Osobiście wolę nabijać na pal - dorzucił jeszcze skoro już wymieniają się swoimi hobby. Swoją drogą ciekawe po kim mógł mieć tą tendencję do nabijania na pale? Ale jak do tej pory nabił tylko kilka osób żeby pochwalić się przed ojcem, że zapamiętał coś z jego lekcji.
Łoł, wstała zbyt gwałtownie i zbyt obnażyła kiełki bo już chciał jej pierdolnąć na uspokojenie ale o dziwo nie zaczęła pluć czy rzucać się jak na oszołoma przystało tylko położyła mu rękę na ramieniu a jego poprowadziła na swoją talię.
- Chcesz tańczyć? Faktycznie jesteś pierdolnięta - zaśmiał się i poprowadził ją w rytm nieistniejącej muzyki. A jak! Panicz z dobrego domu, to musiał umieć tańczyć nie? I nic nie przeszkadzał brak orkiestry czy jakiegokolwiek źródła melodii.
Teraz kiedy czuł jej ciało pod dłonią z pewnością mógł stwierdzić, że to wampir. Węch miał jak pies myśliwski, niestety problemy jeszcze sprawiały mu pojedyncze zapachy. A właściwie rozpoznawanie ich.
- A co nie umyłaś sie czy coś? - jak zwykle nie hamował języka w żadnych okolicznościach. Jakoś tak miał, że był bezpośredni a jego poczucie humoru najczęściej sprawiało, że ktoś czuł się obrażony albo tego typu historie. Bo co niby miał poczuć? Smród tego rozpadającego się miejsca? Czuł i to bardzo wyraźnie. Nutka przetrawionego alkoholu, moczu, starego papieru, kurzu i gruzów. Jeszcze mała domieszka szczurów.
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 923


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Pią Wrz 13, 2013 6:10 pm

Jakby nie patrzeć wampiry cechowały się silnymi żądzami. Wszystko, co odczuwały było o wiele silniejsze od tego, co mógłby czuć człowiek. Wszak to były marne istoty, dobre na kolację. Bardzo wiele zawdzięczały wampirom, które wieki temu musiały chować się po ciemnych kątach, żyć na cmentarzach, w swoich starych zamczyskach, które owiane były tajemnicą i zgrozą. Czasy się zmieniały. Wampiry powoli wychodzą na światło dzienne, pisze się o nich ciągle, ludzie poznali ich słabości, co wcale nie czyni człowieka silniejszym. Wampir jest drapieżnikiem, kieruje się swoim instynktem, sięga po to, czego pragnie i nic nie jest w stanie mu w tym przeszkodzić. Może tylko wtedy, gdy w grę wchodzą te słabe jednostki, albo ludzie, którzy dostąpili zaszczytu przemiany w istotę niemalże nieśmiertelną.
Ach, picie krwi z kryształowego pucharka jest przereklamowane. Zapewne nie mogłaby zrozumieć, jak taki wampir, przedstawiany w mrocznym świetle dał się zamknąć w czterech ścianach, któremu wystarczyło kilka kropli krwi z czegoś sztucznego, co wytworzyły ludzkie dłonie. Ze szkła. Sama kierowała się przecież instynktem, a skoro wampir w tych dawniejszych czasach był prawdziwym brutalem, to już tym bardziej nie była w stanie zrozumieć dlaczego teraz by się tak zachowywał. Czyżby to była jedynie gra? Rozpowiadał o sobie plotki, aby wprowadzić trwogę w ciała swoich ofiara, których nigdy nawet nie tknął. Kult Draculi przecież już dawno się skończył, był to rozdział zamknięty, praktycznie nie istniejący. Powstało przecież coś znacznie lepszego i niebezpieczniejszego. Broń jądrowa. Dracula był przy niej nikim, zaledwie ułamkiem, jedną tysiączną czegoś tak potwornego. Ach, w głowie Rudej znów zaczynały rodzić się dziwne pomysły. Uwielbiała czasy, które już przeminęły i więcej nie powrócą. Te mroczne czasy, gdzie ludzie bali się nawet własnych cieni. To było urocze, obserwować ich strach oczami skrytobójcy.
Hannibal? A tak, nasz uroczy morderca, z powieści Harrisa. Wspaniała i jakże barwna postać! O tak, jedna z ulubionych powieści wampirzycy, mogłaby o nim czytać, czytać i czytać, wręcz pochłaniać wszystkie literki, by już się z nikim nie podzielić tym arcydziełem. A brak uczuć, znieczulica czy cokolwiek innego, było już przereklamowane, zrobiło się nudne. Teraz swój czas miał inny rodzaj szalonych naukowców, a jednym z nich był jakże utalentowany Hiro. Taki Hannibal przy nim mógł ssać mu obuwie, ewentualnie pałę. Widok zwłok nigdy nie jest czymś naturalnym, chyba, że mowa o zerżniętej, czystej fikcji literackiej.
– Nic nie rozumiesz, mój miły. Nie było Cię tam! Nie widziałeś! Oni… oni przyjdą. Za dnia, by odkryć Twoje leże i zniszczyć Cię. Urżnąć głowę, ułożyć w nogach i zakopać! Głęboko w ziemie, z dala od cywilizacji, na dnie oceanu. O tak. On jest do tego zdolny. I jest mój.
Ktoś mógłby zadać bardzo ciekawe pytanie, co brała, ile i jak często. I pomyśleć, że gadała jak potłuczona będąc całkowicie trzeźwą na umyśle! Nie reagowała na jego krzywe spojrzenia, w ogóle nie zwracała na nie uwagi, bo cóż mógł wiedzieć taki młodzieniec!
– Żydzi? Och, nazizm już był. Nic nowego.
Skarciła go po cichu, kręcąc z niezadowoleniem głową. Potrzebowała czegoś innego! Nowego, co tchnie życiem w jej plany. Dlatego tak przyglądała się wampirowi, nieobecnym wzrokiem, jakby chciała go dokładnie ocenić czy się nada.
– Nie powielajmy rzeczy, które już się zdarzyły w przeszłości…
Wciąż pełna obłąkania. Czysta gra nimfetki! Poprawiła machinalnie granicę zakolanówek, jakby obawiała się, że gumeczka ześlizgnęła się z uda, odsłaniając je.
Nabijanie na pal?
Raptownie na niego spojrzała, w zielonych, kocich oczach zaiskrzyło coś. Szaleństwo. Nutka radości. I nagle to wszystko zniknęło, wyblakło. Zaśmiała się perliście, z nutką drapieżności.
– Nic nowego. To Wikingowie. Tak, to oni. Słyszałeś o ich ofiarach? O [i]orle
? Nabijali na pale swoje ofiary. Zawodzisz mnie, mój miły.
Zacmokała, zastanawiając się czy robił coś, czego nigdy wcześniej, żaden lud wcześniej nie robił.
Chciał jej przyjebać, bo wstała gwałtownie i obnażyła swoje zębiska? Och, na pewno miałaby niezłą uciechę, traktując to jako kolejny rodzaj tańca. Mógłby w nią ponapierdalać, znając Rudą skocznie ominęłaby każdy jego cios. Istny taniec ciał i uników! O tak, śmiało, niech ją uderzy, niech zada jej tą przyjemność i sprawi chociaż troszkę bólu, który tak kochała. Ale czy dałby radę? To już całkowicie inna kwestia.
– Potraktuje to, jako komplement.
Oblizała swoje spierzchnięte wargi, spoglądając na niego. Przejął inicjatywę w tańcu, a Ruda dała się ponieść jego krokom i rytmowi. Nie potrzebowali muzyki, sami ją sobie tworzyli echem kroków, jakie czynili. Dudniło niemalże na całym peronie, a Hachiko miała wrażenie, że płynie. O tak, w przestworza. I nagle stanęła, puszczając swojego partnera. Posłała mu złowrogi uśmieszek.
– Czego pragniesz?
Ot, pominęła jego dziwaczne i nie na miejscu, durne pytanie czy się nie umyła.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Pią Wrz 13, 2013 8:22 pm

Czy cechowały się silniejszymi żądzami? Ciężko porównać te dwie rzeczy ponieważ żaden człowiek nie mógł wiedzieć jakie instynkty targają wewnętrznie wampirem i odwrotnie. Wampir również nie miał pojęcia jak to jest być człowiekiem. Wyjątki to krwiopijcy, którzy niegdyś byli śmiertelnikami a w wyniku ugryzienia zamienili się w potwory. Z czasem jednak i ich wspomnienia ulegają zatarciu i oddalają się bezpowrotnie. Nie było zatem prawdziwie wiarygodnego źródła, które mogłoby potwierdzić tezę wampirzycy. Samael wiedział natomiast jedno. Okrucieństwo wampirów, nie ważne jak potworne i makabryczne nie może się równać z tym co robią sami sobie ludzie. Ta planeta należała do śmiertelnych potworów, które pod maską słabych i ułomnych w porównaniu do nieśmiertelnych, istot kryją swoją prawdziwą, straszną naturę. Mówi się, że człowiek również jest zwierzęciem, tylko bardziej inteligentnym. To oczywiście bzdura. Żadne zwierzęta nie mordują się całymi tysiącami, nie niszczą wszystkiego w okół tylko z czystej chęci destrukcji ani nie marnują zasobów jakie daje im matka natura. A człowiek wychodzi z założenia, że lepiej zabić setki innych ludzi by zdobyć upragniony surowiec niż ciężko wypracować go samemu. Tylko wampiry zaślepione swoją 'boskością' mogą uważać się za lepszych od ludzi. Jaka z rzeczy, które ma na sobie, lub używa na co dzień rudowłosa zostały wynalezione przez wampira? Nie wiem czy byłby tam chociaż 1%. Broń, którą krwiopijcy się posługują również wynaleźli ludzie. Ktoś kto nie docenia tych destrukcyjnych stworzeń jest tylko pustym jak bęben tatarski ignorantem.
Ah wyrażanie swojej opinii nie znając rzeczywistych faktów jest takie przereklamowane. Otóż ulubiony puchar, z którego Kain spożywa krew został zrobiony przez jednego z jego sługów, w prezencie, z ludzkiej czaszki. Swoją drogą to misterna robota, wielu rzemieślników mogłoby brać od Natsume lekcje. Ten wampir naprawdę posiadał niezwykłe zdolności manualne.
Kult Draculi rozpoczął się w XIXw, zaraz po wydaniu powieści Brama Stokera. Natłok turystów, stale pytających i poszukujących jakichkolwiek informacji o tej rodzinie sprawiły, że ród ten zmuszony został zmienić nazwisko. Popularność tej książki i postaci jakim był Hrabia Dracula przysporzyła prawdziwemu Synowi Smoka więcej problemów niż pożytku. Stąd też jego twierdza jest ukryta w sposób taki, że nikt niepowołany nie jest w stanie jej znaleźć, interesy załatwiał pod innym nazwiskiem a większość dokumentów na swój temat spalił. A sam kult Draculi jest obecny wszędzie, wystarczy się rozejrzeć. Postać ta pojawia się stale w filmach, książkach, grach czy innych masowych przekazach.
Broń jądrowa. Dracula był przy niej nikim, zaledwie ułamkiem, jedną tysiączną czegoś tak potwornego? Och! Cóż za krzywdzące pomówienie! Wszak rodzina Dracula zajmowała się niczym innym jak produkcją i handlem bronią, w tym bronią jądrową. Dlatego właśnie nie ważne jak ktoś jest ważny i potężny, na znudzonej głowie rodu Asmodey nie zrobi on wrażenia. W końcu cały dzisiejszy świat kręci się w okół głowic atomowych a on je posiadał. Nie musiał uganiać się za ludźmi po mieście, robić z nich jednorożców czy innych ludzkich stonóg aby udowadniać komukolwiek swojej pozycji. Potęga pieniędzy i atomu była po jego stronie i nic tego nie zmieni.
Widok zwłok nigdy nie jest czymś naturalnym, chyba, że mowa o zerżniętej, czystej fikcji literackiej. A nie przepraszam. Chyba, że mowa o kimś kto pracuje w prosektorium, maluje sztywniaków do pogrzebu albo jest antropologiem sądowym. Tak, tak, naprawdę widok zwłok nie jest czymś niezwykłym dla kogoś kto przy nich pracuje codziennie, przez 8 godzin, do usranej emerytury. A Hannibal, po pierwsze był naukowcem, prowadzącym w pierwszej kolejności testy na nieboszczykach. Po drugie co róż musiał zszywać pewnego wielkoluda, którego równie dobrze można by nazwać trupim golemem. No ale zawsze można jarać się trupem jak nekrofil albo inny zboczeniec prawda? Nie wnikajmy tak głęboko w umysły hejterów.
- Taaak, jasne. Wytną Ci serce, spalą na popiół, zrobią z niego eliksir, a Twoją odciętą głowę wetkną na pikę na wschodniej bramie miasta. Klasyka - odburknął jej nieco już znużony ponieważ rozmowa z psychicznie chorą panienką nie przebiegała tak jakby sobie tego życzył. Liczył na coś bardziej... odkrywczego? Nie wiem, że będzie słyszała głosy albo widziała jakieś postaci, których w rzeczywistości tu nie ma? Mógłby to zabawnie wykorzystać zapewniając, że też widzi to samo co ona i tego typu rzeczy. Albo wmawiałby jej, że on również jest wytworem jej chorej wyobraźni. Ogółem trochę by się pobawił.
A ruda? Pieprzyła głupoty jak stara narkomanka na głodzie. Nie wiedział teraz czy uciekła z psychiatryka czy z odwyku. Jeśli to drugie to może nawet rzuci jej jakieś drobne na działkę hery czy czegoś.
- Nazizm? Niee, wkurwił mnie tylko, że nie zdjął czapki wchodząc do baru. Trochę kultury obowiązuje nie? Równie dobrze mógł być Chińczykiem czy mormonem - wzruszył ramionami. Ona miała autyzm? Albo coś w ten deseń? Bo wydawało się, że pomimo wieku jakim się chwali nie potrafi filtrować informacji jakie do niej docierają. Dla niej czarne jest czarne a białe białe. Jeśli przybijasz Żydowi jarmułkę do głowy to jesteś nazistą. Jakie to typowe. A taki niby miał być z niej wyjątek.
- Historia lubi się powtarzać, wiedzą o tym co bystrzejsi - ziewnąłby sobie ale podobno nie wypada czy coś tam. Kiedyś ktoś mu o tym mówił. 'Pamiętaj Samaelu! Nie okazuj, że się nudzisz w czyimś towarzystwie nawet jeśli tak właśnie jest, bo to niegrzeczne!'. Albo coś w ten deseń. Jednak coś tam mu utkwiło w tej pustej łepetynie.
- Serio? Ty mnie zawiodłaś już chwilę temu, szalona suko - uśmiechnął się do niej jakby nigdy nic. Zastanawiał się w co ona sobie z nim pogrywa i o kiego jej chodzi. Rzuca jakimiś hasłami, mówi jakby pozjadała wszystkie rozumy i była alfą i omegą. Jakby chciał porozmawiać z filozofem to przysiadłby się do pana Stasia, pod monopolowym i zagadał go o sens życia.
Oczywiście, że ominęłaby każdy jego cios, w końcu była jak Flash, z Ligi Sprawiedliwych. Tak szybka, że aż nietykalna. Z resztą, co się zastanawiać. Koniec końców jej nie przyjebał tak więc nie mogła się popisać swoją imba szybkością. Na bank posiada jeszcze jakieś inne super moce jak na przykład cios z półobrotu z bańki w piszczel albo coś. Nie, nie, lepiej nie zaczynać bo to sie może źle skończyć.
- Potraktuj jak chcesz, to podobno wolny kraj - wzruszył ramionami a kiedy go puściła bardziej od jej kolejnego pytania zaciekawił go odgłos kroków w okolicy okna przez, które sam jakiś czas temu się tu dostał.
Shit, już go znaleźli. No, przynajmniej jeden z jego goryli bo wyczuwał pojedynczą istotę. Tak więc, koniec balu panno lalu, do następnego i wgl ale książę musi uciekać zanim zakują go w łańcuch i odwiozą do domu.
- Aktualnie pragnę się znaleźć z dala od tego pana - rzucił jej szczerząc się. Gwałtownie złapał ją w pasie przyciągając do siebie po czym pocałował krótko, lecz ogniście i namiętnie, jakby żegnał się z kochanką. Sekundę po tym był już na oknie - Nie wiem co brałaś kochanie, ale następnym razem weź pół - puścił jej oczko i zniknął w ciemności.
Biegł przed siebie mając nadzieję nie zostać wykrytym jednak skubańców było tam więcej. Musiał się sporo napocić by ich wyminąć i zwiać wgłąb slumsów. Czterech członków Zakonu ruszyło za nim w pościg i tyle po przygodzie na stacji kolejowej.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Sob Wrz 14, 2013 3:29 pm

Well, well, well, what do we have here… Shogo siedział spokojnie na dachu, kończąc swojego truskawkowego chupa chupsa. Był wielce niezadowolony, ze jakieś obce plugawce kręcą się na tych terenach, lecz niestety był zbyt leniwy, aby cokolwiek z tym fantem zrobić. Na takie chwile drzemka niepodzielnie się sprawdza, także podczas interakcji rudej szajbuski z jakąś stęchłą wodą po budyniu postanowił oddać hołd wszystkim mopsom tego świata. Mała przerwa na reklamy, ale już po chwili wracamy z akcją. Otworzył ślepia i cóż to zobaczył? No właśnie nic. Pustka. O jak dobrze, może znowu panoszyć się tu w najlepsze. Skoro więc nie wychwycił wzrokiem rudej, zeskoczył sobie na dół i rozejrzał uważniej po stacji. Raczej nie szukałby zwady z ognistowłosą, ponieważ on znał dobrze ludzi, którym jakiejś klepki brakuje, no ale na wszystkie świętokradztwa, nie wszystkich na raz! Jakiś umiar trzeba znać. Oczywiście nie miał przy sobie zegarka, więc trudno było mu ocenić na jak długo właściwie odpłynął i czy była to wystarczająca ilość czasu, aby rzeczywiście mógł z czystym sumieniem posądzić Hachiko o dezercję ze stacji. Obejrzał się więc przezornie za siebie, lecz poza czarnym całunem nocy wiele nie zobaczył. Odczuwał jednak podświadomy niepokój, jaki zawsze towarzyszył mu tuż przed jakimś paskudnym kataklizmem. Właściwie to nie obraziłby się, gdyby chodziło w tym przypadku o jakieś tsunami czy tam trzęsienie ziemi, przynajmniej siły naturalnego pochodzenia. Zresztą nieważne. Odpakował sobie drugiego lizaka, tym razem o smaku zielonego jabłuszka i wszedł do opuszczonego pociągu. W sumie nie miał bladego pojęcia po co, ale coś go tchnęło, żeby tam zajrzeć. Ogólnie rzecz biorąc nastrój wewnątrz był jak z dobrego thrillera – popękane szyby, obdarte siedzenia, zakurzone wykończenia oraz pajęczyny spowijające naderwane lampy. I ta krwiożercza cisza, który zwiastować miała nagły atak jakiejś bestii. Przynajmniej tak by się właśnie stało, gdyby bohaterem horroru był. Szedł jednak dalej, wzdłuż tych wszystkich przedziałów i chyba nawet na jakąś padlinę się natknął. Zwierzęcą raczej, gdyż widoczne różne dziwa obrały sobie ten pustostan za schronienie. Kierując się więc w stronę dawno wygasłej lokomotywy zastanawiał się, czy jak by się uparł, to udałoby mu się te kupę złomu sprowadzić z powrotem na tory…
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 923


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Pon Wrz 16, 2013 6:05 pm

Hachiko opuścił jej nudny, tymczasowy towarzysz, ponieważ przyszli po niego jakieś wampiry. O, szlachetne dupowłazy, kłaniające się przed tym młodzikiem? Ciekawe kim był, skoro latały za nim takie persony. Jednak nie interesowała się tym zbytnio, nie przerywając w akcji oddajcie mi moje dziecko. Zresztą znalazła sobie już nową zabawkę, a jej koci wzrok powędrował od razu na dach jednego ze starych, walących się budynków. Zapewne kiedyś, za lat świetności tej stacji kolejowej, mieszkał tutaj maszynista, ze swoją żoną i dziećmi. Ciekawe czy cierpieli na problemy ze słuchem. Ruda w ogóle by się nie zdziwiła, gdyby faktycznie tak było. Odwróciła jednak wzrok, spoglądając na zatrzaskujące się drzwi limuzyny.
Westchnęła i przeciągnęła się. Granie popierdolonej szło jej naprawdę bardzo łatwo. Na dobrą sprawę udawać nie musiała, miała przecież nierówno pod sufitem i jej kochany, wierny sługa mógł to potwierdzić z zamkniętymi oczami. A gdyby tak uszykować dla niego pułapkę? Och, była pewna, że ją dostrzegł. W końcu taka Ruda piękność jak ona rzuca się w oczy. Wiedziała, że Shogo to leniwy gość, nawet gdyby ją mordowano, nie podniósłby nawet powieki z lenistwa. Skąd ona to znała! Naprawdę miała wielkiego pecha, jeśli chodzi o dobór w mężczyznach. Shogo był niemalże takim samym leniem jak jej mąż.
I już po chwili zniknęła. W wampirzym tempie dotarła do starej lokomotywy, otwierając z cichym jęknięciem jedne z drewnianych drzwi. A właściwie to, co po nich zostało. Wyczuwała zapach śmierci, rozkładających się zwłok, ale nie przeszkadzało do Rudej. Przechodziła obok tego syfu z niewzruszoną miną. Przywykła do takich widoków, w ogóle jej nie poruszały, choć gorzej z zapachem. Wampiry miały bardzo wyczulony węch, ale odór śmierci nie odstręczał Hachiko. Mogłaby śmiało nawet stwierdzić, że bardzo przypadł jej do gustu. Ot, trzeba mieć nie po kolei w głowie, żeby w ogóle myśleć w taki sposób.
Wampirzyca wskoczyła na sufit, przy pomocy starych siedzeń, uczepiając się go niczym prawdziwa pajęczyca. Uważnie nasłuchiwała kroków i aż się podle uśmiechnęła, gdy Shogo od razu zainteresował się lokomotywą. Słuchała uważnie jego kroków, a ciężko je przegapić, gdy ktoś miał na sobie glany. Teraz wystarczyło czekać, aż Shogo odwiedzi i ten przedział, co wreszcie nastąpiło. Im zdążył się zorientować z obecności swojej pani w tym przedziale, puściła się ścianek, jakich się trzymała rękoma i nogami, opadając prosto na plecy wampira. Jeśli zachowa równowagę to dobrze, jeśli nie, też dobrze, w końcu Ruda wyląduje miękko, na ciele Shogo.
– Tęskniłeś?
I od razu pieszczotliwie zaczęła kłami jeździć po jego szyi, w poszukiwaniu najlepszego miejsca do zatopienia kłów.
– Odnoszę wrażenie, że mnie unikasz, Kucyku. Pani jest głodna i chce się przejechać na Kucyku! Ihahaha!
Prychnęła niczym koń i wciąż nie schodząc z wampira, drażniąc go kłami w szyję, smyrnęła go glanami w żebra, żeby ruszył. Wszak był jej Kucem, prawda?

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Hera

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t770-hera#5093 http://vampireknight.forumpl.net/t1331-hera#24885 http://vampireknight.forumpl.net/t2113-hera-bogini-szalona-ruda-z-kuroshow http://vampireknight.forumpl.net/t2086-hera
Zarejestrował/a : 21/11/2012
Liczba postów : 136


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Sob Wrz 21, 2013 10:41 pm

Slumsy, slumsy, slumsy.... Hera znalazła kolejny teren pełen przygód. Co prawda nie kojarzyła tego miejsca z żadną przeczytaną książką przygodową, które ostatnio pochłaniała w chwilach "nauki", ale zdecydowanie można by napisać i 10 nowych, opowiadających o slumsach! Było tu tyle ciekawych ludzi o strasznie śmiesznym smaku krwi! Wszędzie paliły się beczki, a przecież nawet nie zbliżał się nowy rok i wszystko było tu takie absolutnie.... tajemnicze? Super! Hera była wniebowzięta, hasając miedzy uliczkami i pozdrawiając bezdomnych i rzezimieszków, tak zadziwionych jej widokiem, że czasem aż bladych ze strachu. Nic dziwnego. Byli w Japonii- świecie horrorów przepełnionych małymi dziewczynkami.
W ręku trzymała sznurek, a na sznurku bezdomnego i prawdopodobnie posiadającego wszy albo inną chorobę skóry kundla, który wychudzony do granic możliwości ledwo za nią nadążał. Nie przejmowała się tym, ciągnęła tylko mocniej i upominała go, by był bardziej posłuszny, bo jest jej nowym psem i psy powinny się słuchać ludzi, którzy trzymają ich smycz. Pies nawet nie miał siły, żeby nie mieć siły i przyspieszał.
W pewnym momencie zaczęła biec, a Ogryzek (połączenie ogra- od jego wyglądu i gryzka- od tego, ze już trzy razy próbował ją pogryźć) za nią. Minęli wspólnie parę mało ciekawych uliczek i dotarli do... no, ciekawego otoczenia, którego nazwy Hera zwyczajnie nie znała. Przeczuwała za to, że tutaj przeżyje kolejną ze swoich sławnych (a przynajmniej pamiętnych, bo opowiadanych potem w domu tysiące razy) przygód i być może w końcu znajdzie sobie jakiegoś "kompana". Tak nastawiona wbiegła na peron i... zatrzymała się na widok mamy. Zwykle uśmiechnęłaby się na jej widok, ale aktualnie była na etapie "znowu uciekłam z domu i nie ma mnie w nim już trzeci dzień", więc Hachiko była jedną z osób, których miała nadzieję akurat nie spotkać.

/mały edit. nie przeczytałam poprzedniego posta. Załóżmy, że Hera wlazła do lokomotywy a ja opisałam to w swoim poście ;D
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 923


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Pon Wrz 23, 2013 3:55 pm

Hachiko zdążyła już zejść ze swojego sługi, teraz opierając nogę o jego plecy, a właściwie to kark. Jeśli się ruszy, powie coś niestosownego albo gwałtownie ruszy, wampirzyca mocniej oprze nogę, skręcając kark wampirowi. Nie umrze, ale straci przytomność na kilka godzin i nie będzie już podskakiwał. A chyba znał na tyle swoją panią, żeby wiedzieć, że była zdolna do wszystkiego.
I gdy pochyliła się nad Shogo, by wbić w niego swoje kły, wyczuła znajomy zapach. Krwistymi ślepiami spojrzała na jedno z wejść do starego wagonu, dostrzegając swoją córkę w zielonej sukience. Brawo! Nawet nie umazała się krwią, nie pobrudziła szczątkami zwierząt, nie bawiła się w błocie. Sukienka wyglądała na nieskazitelną, jakby była dopiero co wyciągnięta z szafy i założona. Czyżby Hera wreszcie nauczyła się panować nad swoimi wybrykami? Och! Bardzo wątpliwe, ale przynajmniej wyglądała w miarę normalnie.
Wzrok Rudej od powędrował w stronę sznurka, który trzymała dzielnie w swojej łapce. A na końcu owego sznurka znajdował się pies. W bardzo opłakanym stanie. Hachiko zdjęła swoją zgrabną stopę z karku sługi i podszedł do córki, zwisając nad nią z groźnym wyrazem twarzy. Chyba już raz wspominała i pouczała córkę, że nie wolno pastwić się nad zwierzętami. Mogła zawiązać na pętli człowieka, ale nie zwierzę. To ludzie służą do gnębienia i zabaw, rozproszenia wszelkiej nudy w długiej egzystencji wampira, ale zwierzęta były święte.
– Ile razy mam Ci powtarzać, że nie wolno znęcać się nad zwierzętami?
Sroga mina matki, powinna uświadomić młodą wampirzycę, że źle postąpiła. Skoro opuściła ponownie posiadłość, bez wiedzy matki, to już jej sprawa. Najwyraźniej jeśli nie nauczy się na własnych błędach, albo ktoś porządnie nie zrobi jej krzywdy, nie zrozumie, że Hachiko akurat w tej kwestii miała trochę racji. Wystarczyłoby, jakby zawiadomiła matkę, że wychodzi i gdzie oraz wzięła ze sobą kogoś ze służby. Dla ochrony. Najwyraźniej ciężko odezwać się do własnej matki.
– Nakarm tego psa własną krwią.
To miała być rekompensata dla tego biednego zwierzęcia. Ba! Nawet wezmą go do domu, dołączy do dwóch psów w prywatnej posiadłości.
– Gdzie masz Gabriela? Na ogół razem wszędzie się szlajacie.
Zmarszczyła nos, martwiąc się, gdzie się zaszył ten nicpoń.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Hera

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t770-hera#5093 http://vampireknight.forumpl.net/t1331-hera#24885 http://vampireknight.forumpl.net/t2113-hera-bogini-szalona-ruda-z-kuroshow http://vampireknight.forumpl.net/t2086-hera
Zarejestrował/a : 21/11/2012
Liczba postów : 136


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Pon Wrz 23, 2013 5:43 pm

Ano nie pobrudziła. Może nie opanowała swoich wybryków, ale nauczyła się nie niszczyć swoich sukienek nawet podczas długich i "niebezpiecznych" dla czystości przygód. Teraz mogła i wskoczyć do bagna wychodząc z niego z ledwie zabrudzonymi podeszwami butów. I nie robiła tego ani z troski o sukienkę, ani o dobre wychowanie. Zwyczajnie, szkoda było czasu na własnoręczne pranie swoich ubrań, albo miganie się od tego, że po raz kolejny nie nadają się do ponownego użytku (w dodatku wtedy trzeba było iść na zakupy po nowy ciuch- kolejne godziny uciekały)

Wcale nie znęcała się nad Ogryzkiem! Nadęła policzki niezadowolona i spojrzała na Hachiko z wyrzutem w oczach. Nie znęcała się! Przygarnęła go, głodnego i na skraju śmierci, dała mu jeść i pić i postanowiła zabrać go na spacer. Spacery zawsze robiły dobrze! Nie można jej było winić także za brak smyczy, bo takowej nie miała skąd wziąć po środku niczego. Nie uderzyła go też i nie krzyczała za mocno, nawet dała mu pierwsze lekcje dobrego wychowania dla psów! A Mama właśnie powiedziała, że się nad nim znęcała. Przecież zrobiła dobrze. Ścisnęła mocniej sznurek i spojrzała na Ogryzka. Ten usiadł sobie na ziemi tuż przy nodze Hery i dyszał, wpatrując się w Hach pustym psim spojrzeniem. Nawet nie próbował gryźć jak przedtem, więc jego postępy były już widoczne. Dziewczynka nawet nie skomentowała, bo nawet nie wiedziała, co miałaby powiedzieć. Milczała uparcie i nie nakarmiła psa krwią. Nie teraz, bo chciała to zrobić dopiero domu. Tak sobie postanowiła i tak zrobi, o. I będzie kojarzył dom z Domem.

Na wzmiankę o Gabrielu zamyśliła się chwilę. To bardzo dobre pytanie, bo nie pamiętała, w którym momencie się rozdzielili i czy to ona uciekła gdzieś w pogoni za przygodą, czy on zmęczył się lub znudził. W każdym razie nagle ogarnęła ją chęć powrotu do domu i napadnięcia na Gabriela. I przedstawi mu Ogryzka! Będzie czego zazdrościć, takiego miała psa! Gorzej, jak mu się odwidzi bycie dobrym psem i ugryzie.
No. I mogła dalej udawać, ze nie chce się odzywać i wcale nie będzie musiała mówić o tym, że się zagapiła. Poklepała więc psa po głowie i zaczęła przyglądać się słudze mamy, o samej postaci Hachiko jakby zapominając aż do momentu, gdy ta sprostuje całą tą sprawę ze "znęcaniem się". Bo Hera chciała dobrze i zrobiła dobrze! I już na pewno się nie znęcała! Prawda Ogryzek? Hau!
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 923


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Sro Wrz 25, 2013 3:16 pm

Hachiko także nie przepadała za robieniem zakupów w sklepach. Jeśli już była zmuszona do takich czynności, robiła to przez Internet. O wiele szybciej, z dostawą do domu, plus darmowe żarcie, bo przecież ktoś musi przywieźć zakupione rzeczy. Same plusy. Nie znosiła szwendać się za często po miejscach, gdzie były duże skupiska ludzi. Nawet nie można ich zaatakować, bo jeszcze zwróci na siebie zbyt dużą uwagę, a zdradzić istnienie wampirów nie mogła. Choć w sumie raz już to uczyniła i póki co żadna kara jej nie spotkała. Najwyraźniej Hera wreszcie nauczyła się, że nie należy brudzić swoich ubrań. Nikt nie będzie za nią prał, więc najwyraźniej kary poskutkowały. Dzieci powinny uczyć się na własnych błędach, to jest najszybszy sposób.
Owszem, znęcała się. Nie trzeba bić zwierzęcia, żeby się nad nim znęcać. Wystarczyło spojrzeć na biedną istotę. Zwierzęta, a głównie psy, wyczuwały aurę ludzi czy też wampirów. To, co się mówi do zwierzęcia jest jedną rzeczą, ale to, co się naprawdę czuję względem niego bywa najważniejsze i właśnie to odczuwają. Nie da się go oszukać. Ogryzek wyglądał na umęczonego psa. Pewnie i tak lepiej miał w towarzystwie Hery, niż tam gdzieś w slumsach czy lesie, gdzie zdechłby z głodu albo pożarłby go jakiś wampir niższego poziomu, uznając psa za łatwy łup.
Rudej nie podobało się milczenie Hery. Wciąż nad nią stała, spoglądając to na dziewczynkę, to psa. Zdawał się być zlękniony, może ktoś go bił? Nie zdziwiłaby się, gdyby to Hera uderzyła psa. Już od dzieciństwa miała skłonności do znęcania się nad zwierzętami. Raz już zabiła niewinnego kota. Wampirzyca nie chciała, by jej córka nie darzyła szacunkiem tych istot, musiała to zrozumieć, pojąć i się tego nauczyć.
– Hero? Dlaczego się do mnie nie odzywasz?
Spytała już nieco łagodniej, kucając przed córką. Uniosła dłoń ku twarzy Hery, głaszcząc jej blady policzek. Rzadko okazywała dzieciom uczucia, ale kiedy sytuacja tego wymagała, nie bała się okazać swej słabości.
– Gdzie jest Gabriel?
Póki co, sytuacja z psem zeszła na dalszy plan, ale jeszcze poruszą ten temat. Oczywiście mogła zachować zwierzaka, jeśli nauczy się odpowiednio o niego dbać. Zapewne Salomona przypilnuje Hery, podczas jej opieki nad Ogryzkiem.
– Chcesz ze mną spędzić trochę czasu? Co być chciała porobić, Hero?
Blady uśmiech wstąpił na chwilę na usta Rudej, lecz po chwili zniknął. Wciąż jednak pieszczotliwie głaskała policzek córki.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Hera

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t770-hera#5093 http://vampireknight.forumpl.net/t1331-hera#24885 http://vampireknight.forumpl.net/t2113-hera-bogini-szalona-ruda-z-kuroshow http://vampireknight.forumpl.net/t2086-hera
Zarejestrował/a : 21/11/2012
Liczba postów : 136


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Sro Wrz 25, 2013 9:35 pm

Ogryzek był zastraszony sam z siebie i nikt nie powie, że tak nie było. Na jego ciele można było zobaczyć wiele blizn, a te na pewno nie powstały w ciągu ostatnich paru godzin. Dodatkowo gryzły go pchły i inne pasożyty. Mógł czuć się zaszczuty już przez samą czyjąś obecność. To, ze się trochę bał nie znaczyło jeszcze, że Hera lubiła ten strach lub że sama go wzbudziła. Zresztą już ją polubił! Kiedy poklepała go po głowie, podniósł ją nieco niemrawo i poszłaby o zakład, że zrobił to, żeby dostać większą porcję pieszczot! I pogłaskała go, zupełnie ignorując pchły, jakie pewnie już ją całą obsiadły. Taką była właścicielką! Dobro psa ponad wszystko! A o kocie nie pamiętała: ani co z nim zrobiła, ani dlaczego.
Kiedy mama się zbliżyła, Hera dzielnie odwróciła wzrok i zamierzała uparcie trwać w swoi postanowieniu nie odzywania się dalej, ale nie mogła nie zareagować na tak bezpośrednie pytanie. Westchnęła tak jak dorośli: jakby na jej barkach siedziało stadko wielbłądów.
-Nie znęcam się nad Ogryzkiem- wymamrotała pod nosem. Nie zamierzała mówić nic więcej, nadal się dąsała. Nieświadomie cały czas klepała psa po głowie, który był chyba już zupełnie zdezorientowany i to w takim stopniu, że zaczynało mu się to podobać. No, chyba.

Oczywiście, jak to Hera, nie mogła zbyt długo wytrzymać w takim nastroju. Chwilę później już uśmiechała się szeroko na myśl o nadchodzącej wyprawie. Na samą myśl o spędzeniu czasu z mamą... mogły tyle zrobić. Tak, właśnie!
-Chcę poznać łowcę- oznajmiła z przekonaniem, a jej wielkie oczy dodały "proooooooooszę". Tyle nasłuchała się o tych ludziach i nigdy żadnego nie poznała. Zresztą ogólnie nie znała ludzi. Słyszała, że bywali tacy dorównujący inteligencją wampirom, ale jak do tej pory miała do czynienia tylko ze swoimi przekąskami. Marne doświadczenie, szczególnie, że miała w zwyczaju polować na nieciekawych typów.
I gdyby mama się nie zgodziła, Hera sama znalazłaby sobie jakiegoś łowcę do "zapoznania". O ile Hachiko mogła ignorować u córki zwykłą pogoń za niebezpieczeństwem, to mogło okazać się nieco zbyt duże dla takiego dzieciaka. Z drugiej strony ruch był nieprzemyślany, bo mama mogła się zdenerwować i tyle ze wspólnego wypadu.... a przecież mogło być tak ciekawie!
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 923


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Sob Wrz 28, 2013 8:44 pm

Prawda była taka, że wampirzycę nie obchodzili inni, tylko jej własna córka, ewentualnie pies, którego trzymała w taki, a nie inny sposób na kawałku zniszczonego, skapcaniałego i pogryzionego w niektórych miejscach przez szczury, sznurek. Rudej się to nie podobało. Pies mimo wszystko zasługiwał na porządniejszą opiekę, a skoro Hera go znalazła i chciała się na poważnie zająć psem, powinna go wykąpać, użyć jakiegoś środka przeciw pchłom i kupić porządną obróżkę oraz smycz. Inaczej w końcu udusi biedne stworzenie, które nie dawało już rady chodzić o własnych siłach. Hachiko tymczasem uważnie przyglądała się psu, który pozytywnie reagował na dotyk, a raczej głaskanie Hery. Najwyraźniej zwierze się uspokajało, ale może to jedynie złudzenie?
Wampirzycy nie spodobało się, że własna córka odwróciła od niej wzrok, z zaciętością milcząc i nie odpowiadając na pytanie, jakie zadawała.
– Chcesz zatrzymać Ogryzka u nas?
Spytała córki, kiwając głową w stronę psa, trzymającego się wiernie nóg rudowłosej dziewczynki.
Wampirzycy lekko ulżyła, że Hera wreszcie wyszczerzyła się do matki, porzucając ponury nastrój. Tak było o wiele lepiej, kiedy się uśmiechała.
Łowcę?
Powtórzyła, zastanawiając się czy byłby jakiś sposób, żeby Hera mogła poznać łowcę. Mogła zawiadomić Norberta. Ciekawe czy chciałby się z nią spotkać?
– Zobaczymy, co da się zrobić w tej sprawie. Musiałybyśmy trochę nabałaganić, nie sądzisz?
Puściła oczko do córki, jakby zachęcając ją do zabawy w polowanie. W sumie dawno tego nie robiłby, a to był przecież najszybszy sposób na zwrócenie na siebie uwagi łowcy.
– Może chcesz pierw kupić kilka rzeczy dla psa?
Zaproponowała, wstając z klęczek. Wyciągnęła telefon, pisząc do Norberta.
– Mam nadzieję, że się uda. A teraz, chodźmy do centrum.
Cóż, sługa w tej chwili nie bardzo się liczył. Wzięła Herę za rękę, kierując się wolnym tempem w stronę swojego samochodu. Na tylne siedzenie wpuściła psa, a córkę posadziła z przodu, samej zajmując miejsce za kierownicą. Nawet jeśli Norbert się nie zgodzi, to i tak musiały kupić kilka akcesoriów dla psa. Hachiko z Herą opuściły slumsy.

[zt x2]

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Sob Paź 05, 2013 11:12 pm

Hikarohi wiedział, że nie pasuje do tego miejsca. Nie znał nikogo, nie zadawał się z nikim...jego tajemniczość i charakter samotnika odpychały wszystkich. Lecz z czasem udało mu się poznać już trzy kobiety. Dwie z nich były wampirzycami, druga zaś normalną uczennicą Akademi Cross. Jednak czy jemu to przeszkadzało? Może troszkę, czuł się jakby był sam na wielkiej ziemi. Dlaczego wybrał akurat to miejsce? Najbardziej mu się podobało, zniszczone budowle a także poszukiwana cisza i spokój. Na sobie miał luźną bluzę i spodnie, założył sobie kaptur na głowę i okulary. Lubił mieć zakrytą twarz, jego niebieskie włosy delikatnie zostały unoszone przez wiatr. Chłopak zaś włożył ręce do kieszeni i zerknął na telefon. Robiło się coraz ciemniej, mimo to nie bał się głodnych krwiopijców. Jeżeli zgonie...to zginie a jego miejsce zajmie ktoś inny. Śmierć i tak spotka każdego, więc była to dla niego tylko kwestia czasu. Jednak, czy mądrze jest jej szukać? Nie. Ale Hikarohi taki już był...dziwny.
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Sob Paź 05, 2013 11:31 pm

Za Yvelin małe trudny przebudzenia na kacu, a to przecież tylko wierzchołek góry lodowej, którą miała do pokonania. Rzuciła teściowej pewną nowinkę jakby była to zwykła ploteczka o sąsiadach i sobie poszła zostawiając ją samą, aby sobie przemyślała, uwierzyła albo i nie. W sumie nie miała nic konkretnego do roboty więc udała się na mały spacerek, a że nogi poniosły ją aż tu to inna sprawa. Chciała na kogoś zapolować, jednak jakimś trafem ominęła wszystkie miejsca w których przekąska była możliwa. Machnęła już na to ręką, wręcz odpuściła sobie kiedy do jej nozdrzy dobiegł całkiem apetyczny zapach. Uśmiechnęła się wręcz, świeża krew była lekiem na całe zło. Podekscytowała się dziewczyna i powoli szła za zapachem swojej ofiary. Zwolniła kroku widząc młodzieńca kilkanaście metrów przed sobą. Z każdym krokiem chłód wokół chłopaka się zwiększał im była bliżej temperatura spadała, aż nagle wokół niego zaczął prużyć śnieg co było dziwne w tej porze roku i przy takiej temperaturze. Blondynka zaś zatrzymała się w niedużej odległości od swojego celu, uroczego chłopaczka.
-Zgubiłeś drogę do domu?
Rzekła zatroskanym głosem przez chwilę obserwując człowieka, musiała być pewna, że nie jest łowcą, choć taka zabawa w kotka i myszkę z kimś to może się bronić byłaby ciekawa. Jednak po tym jak się upewniła znów zrobiła parę kroków w jego stronę aby się zbliżyć maksymalnie do niego i obnażyć w uroczym uśmiechu swoje kły. Lubiła się bawić, ale tym razem konkrety, za dużo miała zmartwień na głowie, aby gierki odstawiać.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Nie Paź 06, 2013 8:50 am

Hikarohi nie spodziewał się, że zaraz trafi na wyjątkowo głodną wampirzycę. Mężczyzna nic sobie z tego nie robił, kiedy ujrzał jej sylwetkę w oddali nabrał powietrza do płuc. Młoda kobieta o blond włosach i przenikliwym spojrzeniu, była piękna; więc za tym szło również bycie wampirem. Nie żeby sądził, że nie ma pięknych ludzi...po prostu wampiry zawsze się czymś wyróżniały. Chłopak jednak dalej pozostawał niewzruszony a jego puste oczy cały czas obserwowały kobietę.
Rzeczywiście, za każdym jej przybliżonym krokiem, temperatura wokół nieco stopniowo zmalała. Kiedy zaczął prószyć śnieg, spojrzał na nią zażenowany.
- Serio? - Jego głos był oschły, jednak charakterystyczny dla niego samego. Chłopak nieco się wyprostował, kiedy ta podeszła bliżej i wystawiła swoje kiełki, skrzywił się mimowolnie. Jej głos był przesączony chęcią zabawy swoją nową ofiarą. Chłopak spojrzał na niższą dziewczynę z lekką wyższością. Przynajmniej wysokością się wyróżniał, gorzej jeżeli byłaby od niego wyższa. Hikarohi posłał jej delikatny uśmiech.
- Myślałem, że moje dni będą policzone kiedy indziej...no, ale mówi się trudno. Zrób to szybko, chcę mieć to za sobą. -Westchnął, poprawiając lekko bluzę i ściągnął z siebie kaptur by móc lepiej się jej przyjrzeć. Nie bał się, że zaraz zginie. Oczywiście nie miał też pojęcia, że ma przed sobą wampira szlachetnego przed którymi Lili go ostrzegała. Myśl, że zaraz jego zwłoki zostaną gdzieś porzucone nieco go przerażała. W sumie wolałby zginąć nieco szlachetniejszą śmiercią, no ale nie bądźmy wybredni. Rozluźnił się i patrzył prosto w jej oczy, kiedy nastąpi śmierć?
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Nie Paź 06, 2013 9:15 am

Szlachetna nie miała w zwyczaju przemieniać ludzi w wampiry, wyznawała wyższość krwi nad innymi i szkoda było jej produkować tyle wampirów niskiej krwi. Jednak od czasu do czasu każdemu się zdarza, dobrze mieć jest kogoś kto mimo wszystko w jakiś stopniu przynależy do Ciebie. Blondynka była nieco sfrustrowana, ale nie ma się co jej dziwić.
Olała jego spojrzenie i pytanie, robiła co chciała, a miała ochotę na nieco śniegu o tej porze, a tak samemu się tym cieszyć to nie to samo.
Była od niego niższa, ale niedużo do tego obcasy w butach sprawiały, że wcale nie patrzył na nią z góry, a i dostęp do jego szyi był znacznie łatwiejszy. Gapiła się na niego jak na idiotę, od tak się miał zamiar jej oddać? Przetarła oczy ze zdziwienia, bo może jednak ma jakieś halucynacje jeszcze po tym alkoholu.
-Ty, chyba nie mówisz poważnie?
To było zbyt łatwe, zmrużyła oczy, a śnieg przestał padać na ich ramiona i głowy. W sumie, a co jej tam skorzysta, rzadko kiedy kolacja sama się do stołu podaje. Chwyciła go za dłoń i zaprowadziła w mniej widoczne miejsce, przyparła go do muru opuszczonego budynku. Sięgnęła dłonią w jego stronę i odsłoniła kawałek jego szyi. Stanęła na palcach i przylegając do niego całym swoim ciałem twarz zbliżyła do jego twarzy. Uśmiechnęła się zadziornie.
-Sprawię, że będziesz mój.
Szepnęła i dobrała się do jego szyi, językiem przesunęła po miejscy w które już chwile później się wgryzła. Przymknęła oczy, ale była cały czas czujna, jak wspaniale było się wgryźć w ludzkie ciało, zazwyczaj ograniczała się jedynie do drapania i spijania. Niech lepiej na śmierć nie czeka, nie jest to taka prosta sprawa.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Nie Paź 06, 2013 9:32 am

Cóż, Hikarohi także nie myślał o tym, że zaraz stanie się krwiopijcą. Cały czas był pewien, że zaraz jego cierpienie się skończy. Był kompletnie niewzruszony, tak jakby stała przed nim normalna dziewczyna ze szkoły. Dopiero po chwili chłopak zauważył, jak ta wydaje się być niemile zaskoczona.
Widać nie była w dobrym humorze, uśmiechnął się lekko drapieżnie. No cóż, bywa że pokarm sam się poddaje.
- Nie wierzysz mi? Mruknął by po chwili poczuć jak śnieg przestał już ich dręczyć. Potem poczuł jak chwyta go za rękę i zaprowadza w bardziej cichsze miejsce. Nie zamierzał się stawiać, wampirzyca była bardzo silna. Wolał zaoszczędzić sobie bólu, westchnął lekko czując jak ta przylgnęła do niego i odsłoniła kawałek szyi. Chyba był gotowy. Jednak jej słowa nieco go zdezorientowały, on myślał o śmierci a ona...planowała zrobić z niego wampira. Chłopak wytrzeszczył oczy ze zdumienia.
- Słucham? - Jej słowa obijały mu się o uszy, kompletnie nie wiedział co ma zrobić. Lili mówiła, że...mniejsza o to. Ona była wampirem szlachetnym! To co jej się przydarzyło zaraz przydarzy się i jemu. Chłopak szarpnął się, jednak uścisk wampirzycy szybko zniweczył jego plany.
- Zostaw mnie! - Niemal krzyknął, starając się ją jakoś od siebie odepchnąć. Niestety nic z tego. Poczuł jej język na swojej szyi a po chwili nastąpił ten kruchy moment. Nastąpiła cisza, cały świat wokół niego zniknął. Zaczął się po prostu rozpadać na tysiące kawałków...
- Nie...- Powiedział słabym głosem, jednak nic nie przerwie tego momentu. Chłopak z początku zaczął się szarpać, jednak po chwili nie miał już na nic siły. Ile to potrwa? Co będzie potem? Nie był w końcu pewien, czy zostanie zabity bądź przemieniony. Choć znacznie wolałby to pierwsze.
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Nie Paź 06, 2013 10:13 am

Musiała sobie w końcu sprawić sobie zabaweczkę... Kogoś kim się będzie mogła zająć w wolnej chwili... kogoś tylko na własność. Pecha miał chłopak, albo wręcz przeciwnie, z ludzkiej słabej istotki może stać się kimś więcej. Był w jej garści, uścisk jakim go obdarzyła wzmocnił się, nie mogła pozwolić aby uciekł. Przyciskała go mocniej do ściany, a przez jego wiercenie, jej kły haczyły i raniły mu skórę, przez co ból był znacznie większy. Jakby się głupi nie wyrywał ból byłby znikomy, a nawet poczułby swoistego rodzaju przyjemność. Ludzie jednak nie umieli tego pojąć, za bardzo zawsze panikowali. Nawet jeżeli nie byłaby szlachetną mogłaby sprawić, że będzie jej. Napoiłaby go wówczas swoją krwią, zmusiła do pogodzenia się z tym, że jest jej. W tym przypadku jednak sprawa była znacznie prostsza, stała się jego stwórcą. I teraz będzie od niego zależeć czy zasłuży na jej krew jeszcze przed tym nim oszaleje i jakiś łowca go namierzy. Nie odda mu od tak, nie da mu stać się poziomem D na samym początku, będzie musiał udowodnić swoją lojalność, przywiązanie i zaakceptować jej wyższość nad nią, nagroda warta swej ceny. Piła przez dłuższy czas nie przejmując się zupełnie jego rozpaczliwą walką, był na przegranej pozycji, wystarczyło lekkie ukucie jej kłów. W końcu i tak się od niego odsunęła oblizując usta, o właśnie tego jej było trzeba. Spojrzała na chłopaka z figlarnym uśmiechem i ucałowała lekko jego wargi, w symbolicznym geście, jako stwórczymi, jako pani...
-Odrodzisz się na nowo.
Szkarłatne ślepia wwiercały się w jego lico. Czeka go jeszcze bolesna przemiana, ale ona już nie będzie tak miłosierna i za rączkę go nie potrzyma.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Nie Paź 06, 2013 10:34 am

Pech i szczęście w jednym. Lecz Hikarohi nie pożądał siły ani władzy, wolał pozostać normalnym człowiekiem jak dotychczas. Wampirzyca dobrze wiedziała, jak zrujnować mu życie. Chłopak bowiem nie zamierzał nikomu służyć ani robić za czyjąś zabaweczkę. Prędzej oszaleje a jego żywot zakończy jakiś pierwszy lepszy łowca, którego napotka.
Chłopak stracił poczucie czasu, czuł tylko mocniejszy uścisk dziewczyny i okropny ból w okolicy szyi. Przestał się więc szarpać i tak był na przegranej pozycji. Zaraz zginie a narodzi się jako ktoś nowy...wampir, który oszaleje. Złamać go będzie trudno, zwłaszcza, że chciał teraz umrzeć. Lili ostrzegała go przed Szlachetnymi, ten jednak nie słuchał. Miał podzielić jej losu...tylko z małą zmianą. On w przypadku do niej, zginie. Oszaleje i nic nie będzie mogło do niego przemówić. Nie miał pojęcia, jak to wszystko funkcjonuje w świecie wampirów.
Po chwili ta krucha granica zniknęła, poczuł ciepły pocałunek wampirzycy na swoich ustach. Jednak nie odwzajemnił go. Zgiął się w pół by w pewnej chwili poczuć, jak całe ciało zaczyna go boleć. Na jej słowa, spojrzał jej prosto w oczy. Nie trwało to jednak długo, chłopak upadł na ziemię. Przemiana się chyba zaczynała...albo już pojawiały się jej oznaki. Objął się w pasie.
- Nie...- Jego głos był osłabiony i nieprzyjemny dla uszu. Chłopak kaszlnął a jedną rękę położył na ranie przy szyi. Zamknął oczy i zacisnął szczęki.
- Zabij mnie...- Powiedział cicho, jednak wampirzyca z pewnością mogła usłyszeć jego słowa. Nie chciał jej za pani, nie chciał nikogo...Nie nadawał się na zabawkę. Hikarohi syknął wściekle, ból stawał się coraz potężniejszy a w jego umyśle jej słowa odbijały się echem ''Odrodzisz się na nowo..''
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Opuszczona stacja kolejowa   Nie Paź 06, 2013 10:49 am

Miałby siłę, ale nie władzę, w hierarchii wampirów był nikim. Najniższym szczeblem, marny poziom E, oszalałe dzikie zwierze. Na szczęście nie będzie tracić zmysłów od razu, wszystko z czasem i powoli. Może doceni w końcu to, że przeżył to spotkanie, cholera go wie. Wróci do niej na klęczkach aby nie zwariować, albo sam się wyda w ręce łowców, co byłoby totalną głupotą. Da mu jednak czas.
-Nie zabije Cię.
Rzekła do niego, nie miała takiego zamiaru, na śmierć z jej rąk trzeba sobie zasłużyć, on natomiast nie zrobił nić prócz błagania. Wszyscy, zawsze błagają. Nie chciała aby odwzajemniał muśnięcie jej warg, nie miał do tego prawa. Był to pocałunek porównywalny do matczynego muśnięcia w czoło, nic więcej.  A to czy się nadaje na zabawkę czy nie, to już ona sama zdecyduje, być może nawet zapomni o nim, bo tak już miała, znajdzie sobie nową ofiarę, a stara odchodziła w zapomnienie.
Odsunęła się od niego i patrzyła jak wije się w bólu, uśmiech na jej twarzy się poszerzył. Zadowolona była, odprężyła się nieco. Kucnęła i sięgnęła do jego kieszeni z zamiarem znalezienia telefonu. I w końcu go miała, wklepała do niego swój numer telefonu.
-Jak się w końcu ogarniesz daj znać. I nie radzę nic głupiego kombinować będę o tym wiedziała.
Rzuciła telefon obok jego kolan i oparła się o ścianę. Wyjęła z torebki cienkiego papierosa i go zapaliła. Nigdy nie wiedziała na własne oczy przemiany, z chęcią sobie popatrzy.

_________________
Powrót do góry Go down
 
Opuszczona stacja kolejowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 11, 12, 13  Next
 Similar topics
-
» Opuszczona stacja kolejowa
» Stacja kolejowa w Hogsmeade
» Stacja kolejowa
» Stacja kolejowa
» Stacja kolejowa Hogsmeade

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: SLUMSY (POŁUDNIE)-
Skocz do: