IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Burdel

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Burdel   Wto Paź 23, 2012 5:11 pm

Niewielki budynek, przypominający bardziej domek jednorodzinny niż agencję towarzyską. W środku, jest jeden duży pokój na parterze gdzie oprócz trzech kulawych krzeseł i połamanych schodków na pięterko (prowadziły do zamkniętych na kilka kłódek drzwi) jedynym sprzętem było gigantyczne biurko. Ponadto na biurku leżał zepsuty zegarek, a w szufladach biurka pełno było zeszytów opisujących "działalność".
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Burdel   Czw Sty 17, 2013 11:53 am

Dastan musiał jak najszybciej opuścić zamek i Aimi. Przez jej krew czuł się dziwnie silniejszy, jakby mógł góry przenosić. Jednak krew o działaniu narkotycznym, aż tak dobrze na niego nie działa. Biedaczysko, odbijało mu za każdym razem, kiedy coś miało działanie jak narkotyk i tym razem nie było lepiej. Nie wiedział gdzie jest, dokąd zmierza, co gdzie robi. Po prostu teleportował się dosłownie gdzieś w slumsach. Przywołał w głowie pierwszy, lepszy obraz i tam się dostał. A potem szedł jak ślepiec po ulicach, uliczkach, błąkając się jak bezdomny, zmarznięty człowiek. W ogóle nic do niego nie docierało. Parę razy przystanął i podparł się o ścianę jakiegoś obskurnego domku, którego szyby zostały wybite albo przez wampiry albo przez jakichś wandali. Jeśli ktoś go zaczepił, nie reagował. Burczał jedynie coś przez kły, idąc dalej, nie zastanawiając się zupełnie nad niczym.
Aż dotarł gdzieś. Tak, gdzieś, nie wiedział gdzie. Po prostu szedł przed siebie, aż dotarł do drzwi burdelu. Wszedł przez nie, trzymając się kurczowo framugi drzwi wejściowych. Rozejrzał się dookoła, jednak nikt nie zwrócił na niego uwagi. Wszedł do środka, zamykając za sobą drzwi. Potoczył się dalej, siadając na jednym z trzech krzeseł. Spode łba rozglądał się zarówno po dziwkach jak i ich klientach. Aż wreszcie jakaś damulka siadła mu na kolanach, dobierając się do rozporka. Szybka była, ale Dastan nie znosił takich bliskości, a gdzie dopiero z chodzącym, roznegliżowanym, puszczalskim, ludzkim wenerem. Złapał ją za dłonie, mocno i zsadził z siebie. Niech sobie od niego idzie. On chciał w spokoju posiedzieć. Choć było tutaj tyle ludzkich zapachów, że jego źrenice zaraz zalśniły na czerwono. Źle, bardzo źle. Rzeź w burdelu...

_________________
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Burdel   Czw Sty 17, 2013 5:52 pm

Po udanym interesie Ringo musiał uczcić swoją zajebistą przebiegłość! A gdzie>? W burdelu oczywiście? Jako stały klient miał mnóstwo atrakcji, niespodzianek, zniżek i tak dalej. Zdarzyło mu się na własne żądanie przemieniać kobietki, pracujące dla tego miejsca. Darmowa wyżerka i ruchanko! Żyć nie umierać.
Ruchem całkiem wybujanym wparował do lokalu. Oczywiście przywitano się ze szlachetnym skinięciem głowy, a jakaś panienka przy kości odebrała jednookiemu ubranie. Odprowadził ją wzrokiem ku szatni, by zaraz zawędrować do wnętrza burdeliku. No tak. Głośno, parno, pachnąco (mowa o perfumach kobiet).
Odnalazł wolne kanapy w kącie lokalu, zamówił sobie Krwawą marychę i oczywiście jedną panienkę. Ciemno włosa latynoska piękność w obcisłym czerwonym wdzianku. Sama dwuczęściowa bielizna i skórzane kozaczki. No patrzcie. Usiadła okrakiem na kolanach szlachetnego, podając mu szklaneczkę z alkoholem.
Teraz może rzecz iż jest w siódmym niebie. panienka, alkohol i zajebista atmosfera gwarnego burdelu. W dodatku coś tam dojrzał blond pacynkę chłopaczka szlachetnego. Dastan powinien rozpoznać Ringo, przecież musiał usłyszeć co nieco od sługusów Samura o jednookim Łamaczu Kości.
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Burdel   Czw Sty 17, 2013 9:24 pm

Dastan dalej sobie siedział na swoim chwiejącym się krześle, próbując odsunąć od siebie jedną z dziwek, która przykleiła się do niego jak rzep do psiego ogona. Nie chciał robić niepotrzebnego zamieszania, ale nie dość że wyglądał, jakby się naćpał to jeszcze się tak czuł, a to wszystko przez krew wampirzycy. Pragnął więcej krwi. A może jeśli skosztuje jakiejś, to to dziwne pragnienie zniknie? Nie miał pojęcia, ale czemu by nie skosztować, skoro miał ku temu okazję?
Wtem do pomieszczania wpadł jeszcze ktoś. Zapewne gdyby nie stan Dastana rozpoznałby w nim Rigno, nie jako swojego przyszłego - niedoszłego ojczyma, ale jako jeden z "rodzinki". Choć w sumie Dastan wątpił, aby wciąż był tam mile widziany po ostatniej akcji szarej policji. Ba, Samuru jak milczał, tak milczy dalej. Widać chłopaczyna nie popracował sobie za długo.
Ringo właśnie go minął, siadając na kanapie. Od razu dostał swoje zamówienie, a szlachetny powiódł za nim swój nieprzytomny wzrok, łapiąc tę kucającą przed nim lafiryndę za ramiona. Szarpnął ją do góry, sadowiąc z powrotem na kolanach. Trochę za mocno ją chyba szarpnął, bowiem ramiączko od stanika sunęło się z ramienia. No nic, nie zwracał na to uwagi. Jakoś nie podniecała go dama lekkich obyczajów, dająca dupy za kasę. W sumie, przerobiona była tak jak mój zestaw z matmy. Noc w noc i aż się rzygać chce, patrząc na nią.
Przechylił ją tak, aby zasłonić długimi kudłami kobiety cały akt. Wampir szybko drasnął szyję kobiety pazurem, przetrzymał ją mocno, zatykając wargi dłonią, żeby się nie darła. Po chwili przyssał się do ranki, ssąc zachłannie krew. No cóż, miał mały problem z samokontrolą, więc jeśli ją zabije, to ktoś będzie mógł ruchać martwą babę. Ot, nowa usługa dla burdelu. Wiadomo, że mężczyźni mają różne, czasami dziwne upodobania. Nawet zimna i twarda niektórym nie przeszkadza.
Kiedy skończył zrzucił ją z siebie, wstając. Chwiejąc się ruszył przed siebie, ot, na spacerek. Pewnie zaraz wpierdoli się w jakieś kłopoty, ale gdyby było inaczej, nie byłby sobą. I cóż to się stało? Wypieprzył się, choć najpierw potknął, i wpadł prosto na dziwkę siedzącą na Ringo. Teraz to wyglądało jak nieziemski trójkąt z laską pośrodku. Scałkujmy wszystkich! Lala pchnięta mocniej na Ringo, omal nie wsadziła mu języka do ust. Zaś Dastan podpierał się o ramiona owej panny. Co cóż, spokojnie, rzygać to on nie będzie, nie był przecież człowiekiem.
Spojrzał na Ringo, jakby kogoś w nim rozpoznając...
- Tyyyy... znam Cię!
Oczywiście, że nie znał, ale pierdolił jak popaprany, naćpany wampir.

_________________
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Burdel   Pią Sty 18, 2013 5:49 pm

Co za słodycz. Ciemno skóra piękność całowała swojego klienta po szyi, twarzy, masując jego ramiona. Ringo poddawał się pieszczotom z wielkim uśmiechem na ryjku. Jaka ta laseczka była apetyczna. Ślepko szlachetnego zalśniło szkarłatem. Nie, nie ugryzie jej teraz. Pierw musi pokazać jak go kocha!
Zaczęło pieścić jego policzki. Wampir wyłapał zapach świeżej mięty, o taa. Kobieta porządnie o siebie dbała. Wtem jakiś hałas i laska wbija się językiem w usta jednookiego. Co u licha? Zrobiła się cięższa? Nie, to jakiś blondasek dojebał się do jego kanapy! Aż tak podobała mu się jego dziwka? Nie, tu nie o nią chodziło. Dają tu też chłopców? Ringo odsunął kobietę na bok, w taki sposób, że Dastan znalazł się na klacie rozlazłego wampira. Objął go ramionami, wpatrując się w tą młodą, obłąkaną twarzyczkę.
- Ale z ciebie ładny chłopczyk.
Szepnął chrapliwym głosem do ucha młodego. Skąd mógł wiedzieć, że to będzie jego pasierb. Językiem przejechał po jego policzku, by za chwilę zaśmiać mu się w twarz. Blondas musiał siedzieć na kolanach starego zboka, który okazał się wielkim fanem dziur, ha!
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Burdel   Pią Sty 18, 2013 7:19 pm

Dastan jeszcze nie wiedział, w co się wpakował. Nie do końca do niego nawet dochodziło, gdzie się znajdował. Krew, którą przed chwilą sączył nie dała mu w ogóle żadnej satysfakcji. Wciąż jedynie pragnął tej krwi od Aimi. Nawet jeśli był silniejszy, został strasznie zamroczony przez słabość do narkotyków. Nie wiedział nawet dokładnie, co mu jest, a co dopiero kiedy i czy w ogóle mu przejdzie ten stan.
Władował się na kolana jakiegoś starego zboka, popychając mocniej dziwkę w stronę szlachetnego. Zaraz zniknęła spod niego dziewczyna i znalazł się twarzą w twarz z jakimś jednookim jegomościem. Zakręciło mu się od tego w głowie, a kiedy ten przycisnął go mocniej, obejmując ramionami. Zarył twarzoszczęką w jego tors, napierając na jego ramionami swoimi dłońmi. Teraz miał więcej sił niż zazwyczaj, więc szlachetny mógł odczuć jak blondas się szarpie, wyrywa i usiłuje uwolnić z tego obrzydliwego uścisku. Kiedy ten go polizał po policzku, sprzedał mu sierpowego w szczękę. A przynajmniej takie miał zamiary, bo biorąc pod uwagę jego stan, to trafił pewnie wyżej, niżej, albo w ogóle nie trafił.
Ładny chłopczyk? Spojrzał na niego nieprzytomnym wzrokiem, warcząc coś pod nosem. Jakieś przekleństwa czy pierun wie co.
- Ale... z Ciebie brzyyyydal.
I wskazał na niego paluchem, środkowym. Nie, nie wiedział co robi. Pewnie następnego dnia w ogóle nie będzie pamiętał cóż zrobił. A jeszcze trochę to mu się utnie film. Ciekawe co by było, gdyby jeszcze się czegoś napił. No pokaranie boskie.
Tym bardziej zaczął się odpychać od białowłosego, nie chcąc mieć z nim nic wspólnego. A już tym bardziej, aby ktokolwiek go dotykał. Nie znosił tego, wręcz się tym brzydził.

_________________
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Burdel   Sob Sty 19, 2013 9:32 am

Dziwka siedziała obok parki wampirów na kanapie. Wpatrywała się zdumiona, a zarazem podniecona widokiem ściskających się mężczyzn, choć jeden z nich nie wykazywał chęci na amory drugiego.
Dastan bronił się przed zwierzęcą miłością starego zboka. Trzymał go mocno na kolanach, nie dając mu szans na wyrwanie. W podły sposób wykorzystywał bezbronność naćpanego młodego wampira.
- A jaki waleczny! Nie masz szans chłopcze, nie z takimi panienkami dawałem sobie rady. - Rzucił, a potem liznął chłopaka. Ten chciał go uderzyć? Ringo złapał za rękę, unikając w ten sposób ciosu. Zaśmiał się okrutnie, trzymając te łapki w żelaznym uścisku. Pijany, naćpany i głodny szlachetny, myśli że da radę staremu?
- Szkrabie. Nikt nie nauczył cię pokory? - fuknął ze zgrozą, powalając Dastana na kanapę. Staruch uwalił się na nim, nadal trzymając te jego dłonie. Nie, Ringo nie jest gejem ani bi. Po prostu powalenie młodego ma pokazać, jaką szlachetny ma nad nim władzę! Więzienne zasady, a jak!
- Mam zerżnąć twoją dupę na oczach tej damy? - szepnął do ucha Dastana, unosząc wzrok na ciemno skórą piękność. I Ringo nie żartował. Zerżnie chłopaka na oczach wszystkich tutaj zebranych. Niech się młody lepiej weźmie w garść.
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Burdel   Sob Sty 19, 2013 2:11 pm

Dastan nikogo nie ściskał. Gdyby nie stan w jakim się znalazł przez Aimi, nie doszłoby do czegoś takiego. Głodny także nie był, wypił dostatecznie sporo krwi od szlachetnej jak i dziwki, która dobierała mu się do spodni. Jednak czuł pożądanie do krwi cały czas, a to przez właściwości narkotyczne, wręcz uzależniające. Pragnął jeszcze więcej krwi własnej narzeczonej. I bez wahania pozbawiłby ją życia, stając się o wiele silniejszy. Ta myśl poniekąd go przerażała, ale co tam, póki co był na haju. Długo to nie potrwa. Działanie krwi Aimi powoli ustępowało, a za kilkanaście minut zniknie całkowicie i wampir znów powróci do normalnego stanu. Taką miał przynajmniej nadzieję. I już wiedział, że nigdy więcej nie chce pić szlachetnej wampirzycy.
On nie był panienką. Tylko teraz miał mały problem z obronieniem samego siebie, więc Ringo niech sobie myśli co chce. Zresztą Dastan już stracił wszelki humor. Wystarczyło tylko, aby jednooki znów go polizał i walnął na kanapę, przygwożdżając go do niej.
Nauczyć pokory? W stosunku do gwałciciela i starego zboczeńca? Może powinien jest rozłożyć przed nim nogi i jęczeć jak dziewica? Dobre sobie. I niby nie był gejem ani bi, ale dobierał się do szlachetnego wampira? Widać mamusia nie umiała nawet dać porządnie dupy, aby zaspokoić faceta. Zresztą czy było coś w tej kobiecie, co umiała zrobić nie użalając się nad sobą?
- Sam się ruchaj.
Odpowiedział, powoli odzyskując świadomość. Gdyby nie ten stan z łatwością mógłby użyć mocy, ale tak szybko mógłby stracić koncentrację. Jedynie co mu przyszło do głowy, aby się uratować to kop prosto w krocze Ringo. Skoro leżał pod nim, to mógł sobie z tym poradzić. A dalej co? Teleportował się w okolice drzwi. Byle uciec od tego świra. Naprał na drzwi wejściowe z całej siły, by wybiec na ulicę. Gorszego dnia, to chyba nie mógł mieć.

_________________
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Burdel   Nie Sty 20, 2013 5:42 pm

Ta, krew lasek uzależnia, lecz nie wiemy dlaczego nasz Dastan dostał otępienia umysłowego, kiedy wypił krew swojej panny. Takie wampirze dzieciaki nie są jak te stare, jakieś inne, dziwne organizmy. Nowoczesny styl życia, to nie rzeczy dla starego Ringo. Gdzieś te szczyle utraciły szacunek do starszych od siebie wampirów. I nie, jednooki homo nie jest. Nie rozumiemy kwestii? To lepiej przemilczeć albo zapytać dla wyjaśnienia.
Ta, nie jest panienką. Dla zboka jest! Taka mała dziewica wampirza, czująca strach przed samym sobą.
Kopniak? Skoro był otępiały, a szlachetny nie całkiem na nim leżał tylko przygniatał go korpusem, kopnął go jedynie w bok. Skrzywił się, puszczając młodzika.
Ten teleportował się na oczach człowieka! Nie znał zasad wampirzego kodeksu? Ringo uśmiechnął się do kobiety, zanim postanowił odnaleźć gnojka, zatopił kły w szyi dziwki. Nie dał jej szansy na życie, opadła wiotka na ramiona wampira. Ten posadził ją na kanapie, wypił krwawą i ruszył za Dastanem.
Kierował się głównie zapachem, dlatego łatwo odnalazł chłopaka. Mały, zagubiony wampirek. Nic tylko skrzywdzić.
- Hej synku. Mówiłeś, że mnie znasz. - zaczął, podchodząc do niego powoli. Oko koloru stali biło chłodem i delikatnym pragnieniem. Nie wypił za krwi wiele tej nocy.
- Niby skąd? Bo ja ciebie w ogóle nie kojarzę. - dokończył, oczekując na jego odpowiedź. Liczył na coś sensownego.
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Burdel   Nie Sty 20, 2013 7:19 pm

Krew jego panny miała działanie uzależniające, to po pierwsze. Po drugie, Dastan niestety był bardzo podatny na wszelkie narkotyki, więc jego umysł szybko stawał się otępiony. Każdy miał swoje słabe strony i jak widać posiadały je nawet szlachetne wampiry. Pewnie Ringo także nie był idealny pod każdym względem, nawet jeśli będzie usiłował udowodnić, że jest całkowicie inaczej.
Udało mu się kopnąć napastnika. Nie ważne gdzie, ważne że poskutkowało i mógł się uwolnić, by teleportować się do drzwi. Znał zasady wampirzego kodeksu. A za użycie mocy przed człowiekiem mógł zostać postawiony przed Radą Wampirów, która mogłaby go skazać na śmierć. Jednak wątpił, aby dziadek czy też Hiro, wielki miłosierny, starszy już wampir krwi szlachetnej, pozwoli na to, aby zabić szlachetnego wampira. Pewnie daliby mu jakąś inną karę, która dałaby mu porządnie w kość, aby wiedział następny raz, jak nie należy postępować. Jednak... Ringo zabił dziwkę. I jedynym świadkiem był już tylko on sam. Jeśli będzie chciał, udupi naszą blond dziewicę, jak to nazwał właściciel postu powyżej. Jednak Dastan nigdy dziewicą nie był.
Znalazł się na ulicy, a chłodne, zimowe powietrze uderzył w jego umysł, pobudzając go. Trochę otrzeźwiał. Było mu lepiej, a działanie krwi Aimi znacznie już ustępowało. Umysł stawał się wyraźniejszy.
Jednooki szybko jednak dogonił młodszego od siebie szlachetnego. Wampir nie okazał należytego szacunku z racji chwilowego postradania zmysłów.
- Należymy do rodziny.
Zaakcentował znaczącą ostatnie słowo, wypowiadając je tak cicho, aby nikt tego nie usłyszał z wyjątkiem Ringo. Nie chciał powiedzieć nic więcej. Wampiry miały przeróżne moce, kto wie czy sławny jednooki wampir, mafiozo, faktycznie nim był. Zawsze mógł się okazać jakimś szpiegiem czy kij wie czym jeszcze. A Dastan, mimo ostatniego "zdradzenia" przez Samuru i jego Szarą Policję, wolał nie szastać imionami na prawo i lewo.

_________________
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Burdel   Nie Sty 20, 2013 9:42 pm

Uzależniająca krew wampirzycy? Chciałby ją poznać... Lubił nie tylko przetrzepać pupkę ofiary, ale także porządnie się zabawić używkami oraz najeść. Niemal jak każdy szanujący się wampir! Dastan na pewno w taki sam lub podobny sposób podchodzi do wampirzego życia.
Zabił dziwkę dla świętego spokoju, bowiem nie tylko blondym miałby problemy lecz on sam także - dopuszczenie do takich wydarzeń jest karygodne dla starucha. Poza tym napił się krwi.
Wyjątkowa chłodna noc zaostrza apetyt. Jednooki czuł pragnienie niemal w każdej części ciała, kto wie czy niedługo sam "przypadkiem" nie złamie wampirzego kodeksu.
Chłopak nie uciekał już. Ringo stał nieopodal, mając łapy wciśnięte w kieszeni spodni.
Rodzina? Aż ożył. Szybkim krokiem zbliżył się do blondyna, nachylając ku jego twarzy.
- Doprawdy? - Skąd wiedział? Czy naprawdę do niej należał? Wyprostował grzbiet, zagryzając dolną wargę aż do krwi, którą szybko zlizał. Ten chłopak... Czemu o nim nie wiedział?
- Kto cię przyjął? - krótkie, konkretne pytanie. On mimo długiego stażu jako lojalny podwładny Hiro oraz jako jego przyjaciel, nie dostał roli zastępcy szefa. Osobiste powody robią swoje. Tylko szkoda, że nikt o nowym mu nie powiedział! Łamacz kości jest ważnym członkiem "rodziny".
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Burdel   Pon Sty 21, 2013 12:38 pm

Chciał poznać kobietę Dastana? Wolne żarty. Zapewne nigdy by mu nie darował, gdyby chociaż na nią spojrzał tym swoim zboczonym wzrokiem starego pryka. Choć im wampir starszy, tym silniejszy, wiadome. Jednak żaden mężczyzna nie może sobie pozwolić na to, aby ktokolwiek chciał skrzywdzić swoją kobietę. Nawet jeśli Dastanowi nie zależało jeszcze na narzeczonej i była ona niczym zeszłoroczny śnieg, to męska duma brała w nim górę. Co z tego, że jego przeciwnik byłby kilka razy silniejszy. Przegrana w walce nie jest żadną ujmą czy ugodzeniem w honor. Gorsza jest ucieczka od niej.
Dastan dochodził do siebie, ale nie pamiętał z tego, co działo się dosłownie chwilę temu. Jakieś zamglone obrazy, dziwki, krzyki, śpiewy, zapach alkoholu i smak krwi. Nic więcej nie pamiętał, dosłownie jakby ktoś mu wrzucił do drinka tabletkę gwałtu!
Dastan wreszcie się wyprostował i spojrzał swoimi złocistymi źrenicami na jednookiego. No cóż, teraz raczej za późno było na przywitania, skoro byli w połowie dziwnej rozmowy.
Zaraz też szlachetny zbliżył się do blondyna, a ten napiął wszystkie swoje mięśnie, będąc gotowym... w sumie dosłownie na wszystko. Wiadomo czego można się spodziewać po członkach rodziny? Każdy miał sporo na sumieniu, o ile ktoś w ogóle posiadał sumienie.
Kto go przyjął? Parsknął.
- Żartujesz sobie? Skąd mam wiedzieć, że nie jesteś jakimś szpiegiem. Nie zdradzam swoich. Jeśli nie wierzysz, spytaj zastępce o mnie.
Wampir jeszcze nie sprzedał swojego nazwiska. Był ostrożny w każdym swoim posunięciu. Nie wiadomo czy Ringo był naprawdę Ringiem. Mógł to być jakiś inny wampir, który przyodział się w skórę Ringa. Ha! Ale pojebana sprawa.

_________________
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Burdel   Pon Sty 21, 2013 3:06 pm

Jeżeli ujrzy jego damulkę (której nawet nie zna i nie wie jak wygląda) nie będzie ręczył za siebie. Dziewucha ucierpi, jak nie przez gwałt, to przez samo wypicie krwi. Ale dosyć o tym, szlachetny niebawem się wścieknie.
Najwidoczniej młody odzyskiwał świadomość. Otępienie ubywało z każdą chwilą spędzoną na dworze. I dobrze. Nie musi użerać się więcej z małym ćpunem.
No tak. Ten nie ufa Ringo. Otworzył szerzej oko, dostając porządnego kopa od zaskoczenia. Na pewno opowiadali mu o Jednookim wampirze o dotknięciu, które łamie kości. Niemal zacietrzewił się jak cietrzew.
Fuknął pod nosem, marszcząc brwi w irytacji. Niech lepiej nie denerwuje starego wampira, nie zawsza ten ma chęć na żarty.
- Od kiedy Samuru bierze pod skrzydła takich nieokrzesanych młodzików. - warknął zły, wiercąc wzrokiem postać chłopaka. Nie zamierza się tłumaczyć dzieciakowi, który niedawno został oderwany od matki. Łypał, fukał i niemal warczał.
- Nawet nie znam twego imienia abym mógł zapytać. - rozdrażniony staruch coś czuł, że straci cierpliwość albo co gorsza złapie głębokiego doła.
Absurd. Totalny absurd aby ten dzieciak nie wiedział z kim ma do czynienia. Chyba sam musi go przeszkolić. Nie, nie zgwałci Dastana.
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Burdel   Pon Sty 21, 2013 6:31 pm

Tak, czuł się coraz lepiej. A to zasługa chłodnego, zimowego powietrza, która porządnie dotleniła jego zaćpany umysł, więc wreszcie mógł myśleć i rozmawiać normalnie ze swoim towarzyszem, który jeszcze pięć sekund temu chciał zgwałcić blondasa. Niby to Dastan na to sobie zasłużył brakiem szacunku. Ale co się dziwić, skoro nie dotarło do niego nawet, że wpadł na szlachetnego. A skoro ten zaczął go zaraz obściskiwać jak swoją kochankę, nie dał mu przy tym szansy. A teraz zdecydowanie było już na to za późno.
A niby dlaczego miałby ufać komuś, kto podaje się za Ringo, ale może nim nie być? Wcześniej go nie spotkał nigdy, więc tym bardziej pewności mieć nie może. Ale skoro wiedział, kim jest zastępca, to może faktycznie podawał się za tego, kim był?
Nieokrzesanych? Spojrzał na niego, zaciskając dłonie w pięści. Nie, nie denerwował się, a przynajmniej jeszcze nie teraz.
- Proszę o wybaczenie, ale to nie ja chciałem Cię zgwałcić.
Uśmiechnął się wrednie, lekko skinąwszy głową w stronę starszego wampira. Nie chciał z niego drwić, bo po co? Przecież szlachetne wampiry to rasa panów!
- I pytasz odkąd? Odtąd, kiedy zechciałem podać mu tacy mojego ojca, którego tak bardzo nienawidzi. A nazywam się Shiroyama Dastan.
Jakiż był dumny ze swojego nazwiska. Mniej dumny, że chciał podać na tacy Naizena. Ale jakże bardzo szczęśliwy, gdyby Samuru zajebał tak całkiem przez przypadek jego matulę, której Dastan nie znosił. Nie umiał się z nią porozumieć i tym lepiej. Wiecznie zajęta sobą.

_________________
Powrót do góry Go down
Agnes

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t702-agnesia
Zarejestrował/a : 09/11/2012
Liczba postów : 134


PisanieTemat: Re: Burdel   Pon Sty 21, 2013 9:25 pm

A oto i ona! We własnej osobie, płomiennowłosa panna weszła do burdelu! Gdzie takie, jak ona się tutaj szwendają co? A no, bo gdzieś tam na dnie swojej aktualnie - brzydko mówiąc najebanej - główce, ubzdurała, że jej córka, która rzekomo wróciła do Japonii, przyszła tutaj, aby porządnie zdenerwować, ledwo trzymającą się psychicznie matkę.
Tak, więc Elisabeth postawiła nogi w tym brudnym jej zdaniem miejscu. Rozejrzała się na prawo i lewo, lekko tracąc równowagę, przez co się przewróciła klnąć pod nosem, jak dziki szewc! Wstała w końcu i poprawiła ubranie, oraz włosy. Ze smutkiem stwierdziła, że nie widzi tutaj nigdzie swojej matki. Tfu, córki. Już jej się w głowie mąci. Ale zauważyła swojego kumpla z dawnych lat! Mianowicie - Ringo, zboka od siedmiu boleści, ekhem.
Ruszyła się w ich stronę, nawet nie próbując omijać tych parszywych dziwek i ich klientów, tylko przepychała się, a że była nieco silniejsza od ludzkich istot, to Ci musieli jej chcąc nie chcąc ustępować drogi.
Niestety nagle i Ringo i Dastan zniknęli jej z oczu. Czemu? A no, bo zauważyła butelkę alkoholu i polazła tam, aby dobić się w tych całych procentach. Zmrużyła oczy, bo już słabo widziała, aż w końcu stwierdziła, że idzie na dwór. Tam też znów gdzieś odnalazła wyżej wspomnianą dwójkę i podbiegła do Ringa, zawieszając mu się nogami na biodrach, a rękoma na szyi.
- KOPE LAT RINGUSIU! - rzuciła przeciągle, akcentując ostatni wyraz. Wampiry się nie zmieniają, więc nie ma mowy, aby ten osobnik w ogóle nie poznał swojej starej koleżanki. Kiedy to Agnes, jeszcze bujała się z takimi, jak on. Teraz to stała się nieco milsza i bardziej kulturalna. No pomijając momenty, kiedy była pijana jak wieprz, ale to się wytnie. Skierowała swoje ciemne źrenice na Dastana, a jej drobne wargi ułożyły się w tak zwane O.
- O ja cie! Jestem twoją ciotką! - wypaliła, rozpoznając w Daście, swojego kuzyna Naizena, podobieństwo, jak makiem sypnąć, oj tak.

_________________
***
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Burdel   Wto Sty 22, 2013 9:12 am

Dastan to ładny chłopak, wręcz mały aniołek, a taki typ urody podsycał chęci na amory szlachetnego. Poza tym jak pisałem, Ringo chciał pokazać mu swoją wyższą pozycję! Nie lubi kiedy ktoś jest nad nim, nie licząc dwóch lub trzech osób - szefów mafii oraz jego siostry. Reszta pod niego!
Nie ma co się dziwić dlaczego blondyn trzymał dystans, stary zbok wciąż łakomie patrzy, choć skrawek irytacji za brak rozpoznania jego osoby pozostał.
- Nie panuję nad tym. - burknął, przyjmując poker face. Nic się nigdy nie wydarzyło, niech o wszystkim zapomną.
Wreszcie uwierzył. Ringo nie musi siłą udowadniać swojej tożsamości, wręcz odetchnął z ulgą. Nie utraci na darmo energii, a wiadomo, kiedy nim trzęsie z pragnienia, staje się słabszy.
Shiroyama? Nieźle. Samuru jest uczulony na to nazwisko i przyjął jednego z nich? Nie ma co udawać zaskoczenia. Chłopak chciał oddać ojca? Nie wnika.
- Samuru w ogóle was nie trawi, aż mnie skręca z ciekawości czemu tak naprawdę cię przyjął. - oddanie ojca na tacy nie musiało być powodem przyjęcia. Ringo zna za dobrze burmistrza, ten typek zawsze ma plany, których za nic w świecie nie zdradzi, nawet swoim podwładnym.
Miał coś rzec, kiedy do jego uszu dotarły szaleńcze kroki po śniegu, nie zdążył się także odwrócić. Napastnik zaatakował plecy starucha, wieszając się jak plecak. Dopiero po głosie rozpoznał kobietkę. Agnes - Stara znajoma taboret. Gdyby nie masywna postawa szlachetnego, runąłby płasko na Dastana albo na chodnik, jeżeli ten by się odsunął.
Pijana wampirzyca, tuląca zboczeńca na głodzie. Aż nim zatrzęsło. Mięśnie się napięły, zacisnął szczęki. Agnes lubiła chyba gnębić jego osobę. Naciskała piersiami jego grzbiet! Sadystka.
- Za blisko! - syknął ostrzegawczo, nie mogąc pozwolić rudej na bliskie obściskiwanie. Niech zejdzie, da ochłonąć wampirowi i najlepiej, jak stanie za blondynem, bo szlachetny może ją zjeść, o!
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Burdel   Wto Sty 22, 2013 6:04 pm

Ładny, nieładny, nie dla psa kiełbasa. Ringo był doprawdy obeznany w tych wszystkich pieprzonych sprawach. Dosłownie i w przenośni. Widać przecież, na pierwszy rzut oka, że biedaczek potrzebował ciągle ruchać. Musiał koniecznie zamówić w seks shopie lalki dmuchane do ruchania. I to najlepiej hurtem! Żeby stary dziadek nie musiał się nie potrzebnie fatygować z Zamczyska, do kolejnego sklepu, po kolejne zakupy dmuchanych lal do ruchania.
W sumie ruchał pewnie wszystko, co mu pod fujarkę między nogami wpadło. Wybredny nie był. Zwierzę, nie zwierzę, kobieta, mężczyzna, dziecko! Wszystko i nic, najlepiej pochłonąć od razu wszystko na raz, zaspokoić tę nieustającą żądzę i mieć z głowy. Choć patrząc na niego, ciężko będzie o zaspokojenie jego sporych ciągotek na seks. Ciekawe, czy kiedy w pobliżu nie było żadnych żywych istot, to czy ruchał to, co miał pod ręką. No, na przykład
taką dziurkę od klucza! Wiadomo, trzeba by ją odpowiednio powiększy, poszerzysz, rozszerzyć (żeby nie obrazić rozmiaru fujarki Ringa), choć ponoć jak się popieści wszystko się zmieści! Ciekawym więc, czy Ringo jak spojrzy na tę maciupką, wąziutką i suchutką dziurkę, ona nagle mięknie pod każdym względem?
W sumie tym lepiej, że Dastan utrzymywał dystans od Ringo. Nie znosił wszelkiego przytulania, obmacywania, dotykania i uwodzicielskich, dwuznacznych spojrzeń. A to wszystko zawdzięczał nikomu innemu jak Yvelin i ich równie zajebistej i kochanej matuli, jaką była Yuki. Jak Dastan nie znosił tej szlachetnej, to nawet nikt nie ma o tym pojęcia. W sumie to już współczuł Ringo takiej małżonki. Biedaczyna będzie chodził całymi dniami i nocami niezaspokojony,
bo jego ukochana żona będzie miała kolejny napad "nikt mnie nie kocha, a mój syn ma mnie w dupie", albo zamknie się w swojej pracowni i zacznie malować na płótnie jakieś hentaie, bo już tylko jej pozostanie, albo zwyczajnie w świecie totalnie zeświruje, a już na pewno będzie myślała wyłącznie o sobie i swoich problemach. Zatem Ringo będzie musiał dupczyć innego kobiety, z Yuki nie ma co. Szkoda wsadzać fujarki w to coś, naprawdę.
Uwierzył? W sumie wszystko było mu już obojętne. Zatarł w sobie wszelkie emocje i doszedł do wniosku, że bez nich świat wygląda znacznie lepiej. Nie musiał się niczym martwić i przejmować, wreszcie uwolnił się z łańcuchów, zwanych uczucia.
Samuru miał co do niego jakieś plany? Niech ma. Nikt mu przecież tego nie zabroni, szczególnie, kiedy to miasto należy właśnie do niego.
- Wali mnie to. Chcę jedynie pieniędzy.
Wzruszył obojętnie ramionami, wciskając łapy do kieszeni. Chłód pojawił się na jego twarzy, nie reagując już w ogóle na nic. To wszystko tak go obchodziło, jak zeszłoroczny śnieg. W sumie dbał jedynie o swój i ojca interes, a teraz na dodatek miał dostać jakąś narzeczoną. I co on niby ma z nią robić? Chyba już wiedział. Odda ją Ringo! Ten jak ją wytresuje, zgwałci, przegwałci, wyliże pewne miejsca, tak wróci do Dastana na klęczkach widząc w nim
idealnego męża dla siebie. Pieprzyć ją!
Zresztą zaraz całe przyjemne spotkanie i jakże ciekawą rozmowę (niedługo rodzinną), przerwało wtargnięcie cuchnącej alkoholem, brzydkiej rudej małpy, która uwiesiła się pijana na plecach szlachetnego. Szlachetnego! Toż to grzech ciężki! Za grosz ogłady i szacunku. W dodatku pijana w trzy dupy, nie godna, aby przebywać w ich towarzystwie i to jeszcze tak się panoszyć!
- Ohyda.
Skrzywił się znacznie, oceniając swoją ciotulkę. Najlepiej będzie, jak wampir w ogóle nie będzie się odzywał do tej rudej małpy. I to pewnie będzie na tyle, jeśli chodzi o jego rozmowę z "ciotką" czy kim tam sobie była.
A Dastan se poszedł w pizdu, o!

[zt]

_________________


Ostatnio zmieniony przez Dastan dnia Pią Sty 25, 2013 7:48 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Agnes

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t702-agnesia
Zarejestrował/a : 09/11/2012
Liczba postów : 134


PisanieTemat: Re: Burdel   Wto Sty 22, 2013 9:56 pm

Bla, bla, bla. To co się działo przed pojawieniem Agnes, dziewczyna w ogóle nie miała pojęcia. I w sumie mało ją to obchodziło! Jedyne co ją interesowało to fakt - gdzie jest jej jebnięta córka! No, bo kurna ileż można latać za tym dzieckiem? Eh, matki tak już mają. Mogą się denerwować i fochać na dzieci, ale i tak je kochają. No, chyba że mamy do czynienia z Ringo i jego rodzinką. Ci wszystkich mają w dupie, nawet samego siebie, huehue.
Elis wisiała sobie wygodnie na plecach białowłosego, nic sobie z tego nie robiąc. Czemu? Nie pierwszy raz musiał ją dźwigać, gdy ta była w stanie nietrzeźwości. I oczywiście była świadoma jego seksoholizmu. Jednak póki przez tą chorobę, owy wampir jej nie zgwałcił, to nie miała nic do niego. Dziwne, że jeszcze do tego nie doszło, prawda? Ale cóż. Ringo zawsze patrzył na nią, jak na kolegę/zwykłą dziewoję, ewentualnie najlepsza ksywka - TABORET! No, bo na niej to jedynie można siąść i nic więcej. Po za tym była w związku, miała dzieci no i ona sama jest jeszcze jednym, wielkim dzieckiem! Chyba wróci do blondu.. ale o czym to ja?
Elisabeth niemal zdrzemnęła się na cielsku wampira, do póki ten się nie odezwał. Zrozumiała jego mamrotanie, tak że.. w ogóle nie zrozumiała! Przycisnęła swój biust bardziej do jego ciała i pochyliła usta do jego ucha.
- Co mówiłeś sreberko? - zapytała unosząc wysoko brwi, ale w końcu z niego zlazła. Znudziło jej się, wiszenie na wielkoludzie. Zamiast tego skierowała swoją uwagę na kolejnego szlachetnego, który to chyba widział jedynie swój własny zadek, a wszystkim innym nic tylko by najebał. No tak.. ta cała wyższość szlachetnych. Żałosne. Agnes tylko wywróciła oczami na jego 'ohyda'. Przecież nie będzie się przejmować opinią gówniarza, ha!
- Cóż.. to ja chyba już pójdę - bąknęła i odwróciła się na pięcie idąc krzywo w przeciwległą stronę.

_________________
***
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Burdel   Pią Sty 25, 2013 7:36 pm

To co Ringo ma w głowie, kiedy widzi wszelakie otwory jest jego prywatną sprawą, w tej chwil rozmawiają o rodzinie. Skoro Dastana nie obchodziło, co kombinuje Samuru - jego problem. Wzruszył ramionami, nie ciągnąć zbędnego tematu. Tak właściwie to musiał się zbierać, po drodze chapnie jakąś słodką pannę, wyżyje się oraz posili i jakoś to będzie. Dlatego pozbiera się, a potem sobie pójdzie, o!
Jak tylko Agnes z niego zeszła, wyprostował się i poprawił krawat. Odwrócił się w stronę taboretu, klepiąc ją po zapijaczonej główce.
- Dastanie, to młoda oraz miła panna, bądź dla niej miły. Inaczej pogadamy inaczej. - rzekł w spokoju, zerkając na niego z nad ramienia. Następnie uśmiechnął się wrednie, po czym skierował w ciemne uliczki. Ot, załatwi kilka spraw i będzie zaś wolny na wieki wieków, chyba że coś do tego czasu go zabije, ha.

Z/T
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1832


PisanieTemat: Re: Burdel   Nie Lip 06, 2014 6:37 am

Porywacze wywieźli związanego Seunga na tereny slamsów, a dokładniej na parking należący do jednego z domów publicznych. Oczywiście nie wiedział gdzie, bo niemal od razu po wciągnięciu do auta, został mu nałożony czarny worek na głowę. Lepiej żeby nie wiedział gdzie trafi.
Po zatrzymaniu się jeden z pasażerów samochodu, a okazał się nim odziany w czerwień wampir krwi czystej i to tej lepszej, uwaga. Wyciągnął za ubranie swoją zabawkę na zewnątrz. Posadzony na ziemi, nie miał niestety jak uciec. Ręce za plecami związane oraz nogi w kolanach i kostkach. Z niewielkiego budynku wyszedł kolejny osobnik. Łysy człowiek, nie śmiertelny. Wyglądało jakby ich oczekiwał.
- No szefie! Widzę, że aktorzyna dotarła cała i zdrowa.
Odezwał się łysy człowiek, podchodząc do Seunga. Wysoki wampir poprawił klapy marynarki, zerkając na śmietnika niezbyt łagodnie.
- I taki ma pozostać. Nasz szlachetny Pan potrzebuje całych podwładnych, więc nie uszkodzić mi go tutaj za bardzo.
Rzekł wampir, wracając do samochodu. Najwidoczniej nie miał brać udziału w całym tym przedstawieniu, jaki miał zmienić życie Seunga w najgorsze piekło. Łysy mężczyzna sięgnął pod pachy Cho, zmuszając go do wstanie na nogi. Worka jeszcze mu nie ściągał.
- Po wszystkim, chcę dostać nagranie.
Oświadczył wampir, po czym dało się usłyszeć ryk zapalonego silnika. Samochód powoli wycofał sie, odpowiednio skręcił i ruszył w ciemną ulicę. Seung wraz z Łysym wstrętnym typem w brudnym ubraniu zostali sami. I co na to Nasz dzielni aktor? Czy podejmie jakąkolwiek ucieczkę? Damy mu szansę, a co!
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Burdel   Nie Lip 06, 2014 11:55 am

Biegnąc przed siebie, zmuszony został do natychmiastowego zatrzymania się, kiedy drogę zastawił mu nadjeżdżający samochód. Wysiadł z niego jakiś mężczyzna i zmierzał w jego stronę. Seung cofnął się szybko i odwrócił z zamiarem ucieczki w inną ulice. Osoba ta szybko go złapała. Młody szarpał się chcąc uwolnić, ale przeciwnik okazał się zbyt silny.
- Chris!
Zawołał swojego "pana", ale ten być może zajęty był walką, czy odwróceniem na siebie uwagi. Dla Seunga nie skończyło się to dobrze. Zaciągnięty siłą został do samochodu i wpakowany do niego na tylne siedzenie. Pojazd odjechał z nim z ulicy.

W samochodzie od razu położono go na brzuchu, krępując mu ręce za plecami. Było ciasno, więc nie miał jak się obronić. Związano mu także nogi w kostkach i kolanach. Dodatkowo nałożono mu czarny worek na głowę. Strach go nie opuszczał. Nie mógł nawet uwierzyć, że to nie są sceny filmowe a wszystko działo się naprawdę...
Pojazd w końcu stanął. Nie wiedział gdzie jest, ale droga wydawała mu się niezbyt długa. Jakby z centrum przejechano do innej dzielnicy czy osiedla. Nie wiedział. A może nawet poza miasto? O ile wydawać by się mogło bardzo małe.
Wyciągnięty z samochodu, nie mógł normalnie ustać na nogach, więc siedział na nich, na chodniku. Serce nie przestawało mu bić mocno, ale starał się zachować spokój. Nie chciał za bardzo pogorszyć swojej sytuacji, a aktorstwo miał przecież wyuczone. Poruszył rękoma, jakby na otwartej przestrzeni, sprawdzał szanse na uwolnienie. Na razie były żadne. W dodatku nie był sam i słyszał rozmowę. Chcieli jego? To było zamierzone?
- Czego ode mnie chcecie?
Wyrzucił z siebie owe pytanie, chcąc znać powód "porwania". Po chwili jeden z obcych mu ludzi, wziął go pod pachę, ale musiałby mieć bardzo szerokie ramię, żeby złapać go z plecakiem, którego mu nie zdjęto.
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1832


PisanieTemat: Re: Burdel   Nie Lip 06, 2014 8:20 pm

Cho był złapany pod pachy, kiedy jeden z porywaczy stał do niego przodem. Podniesiony niemal jak małe dziecko. Miał pecha, bowiem zmuszony był do wstanie, no i sam łysy miał okazję picia wanpirzej krwi, przez co jest znacznie silniejszy oraz mocniejszy od przeciętnego człowieka. Plecakiem zajmą się później.
- Nie powiem Ci bo wtedy będą nici z niespodzianki, Cho.
Roześmiał się łysy, ciągnąc ze sobą wciąż uwiązanego Seunga. Musiał wykonywać małe kroki oraz nawet i skakać, jeśli nie chciał się wywrócić, ale jak zdarzyło mu się upaść. Został podniesiony i wreszcie zaprowadzony do wnętrza budynku. A tam? Ściągnięto mu worek z głowy, aby mógł zobaczyć otoczone w jakim się znalazł. W miarę ogarnięty pokój, coś na wzór małego holu. Łysy pchnął mocniej Cho, żeby wszedł głębiej.
- Hej! Aktorzyna została nam dostarczona!
Odezwał się, patrząc w kierunku drzwi które były uchylone. Stamtąd dochodziło ciemne, czerwone światło. I kobiece, wymieszane z meskimi śmiechy. Coś się tam działo. Ale co? Zza drzwi wyszła kobieta. Niezbyt wysoka, krótko obcięta w męski ubraniu. Zmierzyła biednego Seunga swoim okiem specjalisty.
- Tak, nada się. Chodźcie.
Odezwała się, trzymając mocno w zębach wypalonego peta. Seung jeśli cokolwiek powiedział, zostalo to zlekceważone. Bo niby od kiedy przejmują się porwanymi? A nuż uda im się wyciągnąć za niego okup? W każdym razie wzięto go do Czerwonego pokoju. A tam? Ogromne łóżko w kształcie serca, stojąca przed nim kamera na stojaku. Mnóstwo batów, kajdanek i innych seks zabawek. Mało tego... była tam ciemnowłosa, młoda japonka przebrana za króliczka Playboy'a oraz mężczyzna w lateksowym stroju sadomasochisty. Przez maskę nie było widać jego twarzy.
- Rozbieraj się.
Nakazała kobieta w garniturze i tuż po jej słowach ściągnięto z jego rąk oraz nóg sznury. Oczywiście też poczuł coś na swoim boku, a mianowicie lufę pistoletu. Czy Seung wie do czego zostanie niedługo wykorzystywany? Ależ jasne, że do filmu porno. Hah!
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Burdel   Nie Lip 06, 2014 9:31 pm

Nawet jeżeli Seunga zmuszono do wstania, mając związane nogi w dwóch miejscach, nie był wstanie nawet ustać. A co dopiero chodzić. Odpowiedź go nie zadowoliła, ale czuł, że niespodzianka także mu się nie spodoba. Trzymany, został przetransportowany przez silnego mężczyznę do środka jakiegoś budynku. Jeżeli był pchany, to jedynie kończyło się upadkami. Podnieść się raczej nie miał jak.
Wnętrze pomieszczenia jakie ujrzał po zdjęciu czarnego worka, początkowo nie mówiło mu nic. Korytarz jak każdy inny. Dostrzegł jednak uchylone drzwi, z których dobiegało światło. Wtem wyszła kobieta a jej słowa, nie spodobały się mu. Wtedy ogarnęła go wewnętrzna panika. Nada, do czego?
Po zaciągnięciu ponownie do jakiegoś pokoju, puszczony po prostu upadł na podłogę, z jękiem się z nią zderzając. Leżał ale uniósł głowę i zlokalizował pomieszczenie. Od razu mu się nie spodobało.
- Co?!
Zapytał bardziej zaskoczony jej nakazem, czy rozkazem, jakkolwiek by to dla niego brzmiało. Poczuł zaraz, że jego ręce zostają uwolnione, tak samo jak i nogi. Wstał od razu i cofnął się, ale natrafił na przeszkodę. Poczuł lufę przyciśniętą do boku. Zerknął na nią i wiedział już, że to nie są żarty. Zabiją go albo wykorzystają. Na jedno wychodzi.
- Może się dogadamy?
Starał się zachować spokój. Nie chciał skończyć w łóżku z tym japońskim króliczkiem. Może uda mu się wynegocjować wolność? W każdym bądź razie, nie zamierzał się nagle rozbierać. Nie był aż tak uległy. Musiał też czuwać nad sytuacją, a nie był świadomy faktu, że może być otoczony wampirami.
- Jeżeli potrzebujecie pieniędzy, to Wam zapłacę...
Szukał powodu, dla którego go porwano. A pieniędzy mu przecież nie brakowało. Ma bogatych rodziców, jak i sam swoją karierą modela i aktora nieźle zarabia. Ręce także uniósł w geście poddania na wysokości klatki piersiowej, jakby chciał w ten sposób załagodzić sytuację.
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1832


PisanieTemat: Re: Burdel   Wto Lip 08, 2014 7:13 am

Ciężko było przyjąć mu do świadomości rozkaz rozebrania się? Kobieta uniósła brew ku górze, a łysy mężczyzna przyglądał im się z uśmieszkiem na twarzy. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że rozzłościł kobietę w garniturze.
- No i co, Rinea? Siłą?
Spytał łysy, pokazując zęby w których były wyraźne braki. Rinea, bo tak nazywa się Szefowa, pokręciła głową i za chwilę odezwał się Seung. Biedak ta dzielnie walczy, ale i tak przecież jest na przegranej pozycji.
- Niby w jaki sposób?
Spytała odnośnie propozycji dogadania się. Oczywiście niech nie robi sobie żadnej nadziei. Rin nie da się przekonać, ona przecież wszystko wyciąga siłą. Japonka w przebraniu zaśmiała się piskliwym śmiechem, a jej sadomaso towarzysz sięgnął po bat z licznymi ostrymi zakończeniami. Podszedł nie za blisko Seunga, prezentując mu swoją seks zabawkę. A odnośnie pieniędzy... Rinea zaśmiała się.
- Słońce, my i tak weźmiemy od Ciebie skarby. A teraz szybko, nie mamy czasu.
Ponagliła Łysego, który natychmiastowo zareagował. Wymierzył silny cios w brzuch Cho, pozwalając go na ziemię. Niech się cieszy, że Rin go nie postrzeliła, a schowała broń. Za to podeszła do kamery na stojaku włączając ją. Scena Gwałtu czas zacząć. Sadomasochista przeszedł do działań. Łysy zanim wszedł w kadr nagrania założy maskę klauna. Szeroki, zakrwawiony uśmiech i sztuczne czerwone włosy. Wcale miał nie pocieszać dzieci. Jeśli Seung się bronił, był traktowany paralizatorem, a zboczeniec w lateksie zaczynał rozbierać Cho. Rozpinał jego spodnie, zrywał bluzę czy co tam miał. Powstał istny chaos, ale w miare kontrolowany. Ciekawe czy Seung zechce się mimo wszystko bronić.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Burdel   Wto Lip 08, 2014 6:23 pm

Koreańczyk mimo bycia "niewolnikiem" własnej rodziny i dotychczas swojego menadżera, nie stawiał się a wykonywał swoją robotę, to jednak podczas takich akcji, jak porwanie w rzeczywistości, zamierzał próbować chociaż walczyć o swoją wolność. Skoro celowano w niego bronią, nie bał się zginąć. Grał już role umierającego lub postrzelonego bohatera, ale to jednak nie to samo, co przeżyć w rzeczywistości. Na ekranie bólu nie odczuwał, tylko go udawał. Tu jednak sprawa miała się dosłownie inaczej... A warto wspomnieć, że jeden gwałt już przeżył. I to parę godzin temu.
Siłą? Obejrzał się z kobiety na mężczyznę, starając się szybko zajarzyć sytuację. Zamierzali go widocznie siłą rozebrać. To co widział w pomieszczeniu, mógł szybko stwierdzić, że chodzi o nagrywanie scen erotycznych, ale w jakim celu? Szantażu jego rodziny?
Rzucił propozycją, ale kobiecie ona nie odpowiadała. Wydawała się być taką, co ma wszystko a o inne sprawy się nie martwi. Sam jej śmiech to zdradzał. Nim jednak Cho zdążył zareagować, otrzymał cios w brzuch, to zmusiło go do zgięcia się z pół i objęcia w obolałe miejsce. Skrzywił się, ale starał zachować rozsądek. Przy próbach rozebrania, szarpał się, bronił i utrudniał pracę. Obezwładnienie paralizatorem, doprowadziło go do upadku na podłogę i braku możliwości samoobrony. W tym przypadku był bezbronny i mogli zdjąć z niego wszelkie ubranie. Spodnie, koszulę, plecak, obuwie i bieliznę, jeżeli ich celem było pozbawienie go dosłownie wszystkiego. Jego ciało prezentowało się jak u anioła. Żadnych blizn, tatuaży, ran. Czyste, umięśnione i zadbane. Ideał na modela i przystojnego aktora. Próbował się podnieść i próbować zabrać ubrania by się ubrać, ale czy mu na to pozwolą?
Powrót do góry Go down
 
Burdel
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Burdel

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: SLUMSY (POŁUDNIE)-
Skocz do: