IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Chatka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Isao
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t321-isao-takei#363
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 660


PisanieTemat: Chatka   Wto Paź 23, 2012 5:12 pm

Jest to stary, malutki budyneczek wykonany z drewna i kamieni. Znajduję się on po środku starej części lasu. Dostęp do niej jest trudny, gdyż nie pozwala na to niesprzyjający teren.

W środku chatki znajduje się tylko regał z książkami, dwa krzesła i ogromne kamienne palenisko usytuowane po środku chatki.
Wg. opowiadań ludzi 100 lat temu mieszał tutaj uczony samotnik, który zajmował się ewolucją gatunków. Badał ich krew i codzienne życie.
Chatka posiada tajne wejście, które prowadzi do podziemnych pomieszczeń. Jest ich 4. Pierwsze pomieszczenie służy za kuchnię i zarazem spiżarnię. Znajduje się w niej stół z 4 krzesłami, blat, kuchenka i lodówka wypełniona krwią. Dziwne jest to, że w chatce nie ma prądu a tu pod ziemią znajduje się elektryczność. Drugie pomieszczenie jest największe, znajduje się w nim ogromne łoże z baldachimem oraz toaletka. Z tego pomieszczenia jest przejście do następnego nr3. Jest to spora łazienka wyposażona w prysznic, wannę, kibelek i umywalkę. Ostatnim pomieszczeniem jest gabinet. Znajduje się w nim biurko, wiele regałów z książkami, kanapa i stolik. Na ścianie tego pomieszczenia wisi stara mapa- mapa całego lasu. Konstrukcja całego podziemnego domu oparta jest na kamiennych rzeźbach przedstawiających wampiry i ich ofiary. W gabinecie zaś, tuż nad biurkiem widoczny jest wyryty napis ,,Tu żyłem... " z rokiem kilkudziesięciu lat wstecz.
Powrót do góry Go down
Katsuko
Katsuko
Katsuko
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t745-uff#2969
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 48


PisanieTemat: Re: Chatka   Wto Maj 14, 2013 7:05 pm

Była już prawie człowiekiem lasu. Brakowało jej tylko wychowania przez wilki lub inne spore leśne urocze stworzenia, no i trochę więcej... człowieczeństwa? W każdym razie spędzała tyle czasu pośród drzew i krzaczków, że śmiało mogła pod tym względem konkurować z wiewiórkami. Tyle, że te ostatnio zaczęły swoją emigrację do miasta: chyba nawet rudym gryzoniom kiedyś musi się znudzić ciągłe jedzenie orzechów.
Las był ciekawy. Gdyby nie był, nie byłoby jej tu. To jasne. Nie była ani typem ekologa, ani jakiegoś szalonego pustelnika. Nawet, kiedy spędzała kupę czasu na jakimś odludziu, to musiała mieć w tym jakiś dobry cel i rzeczywiście miała, choć do tej pory nie udało się jej go jakoś sprecyzować. Najbliższe prawdy było to, że szukała. Czego i po co, tego wciąż nie była pewna. Pewne było to, że znajdowała. Zaskakujące, jak bardzo pewni swoich kryjówek byli niektórzy "gospodarze". Myśleli, że wystarczy ukryć je w lesie i nikt ich nie znajdzie, nie pomyśli, żeby wejść do środka, po co więc zamki? Kats korzystała, zwłaszcza, że wcale nie potrzebowała szeroko otworzonych drzwi, żeby kogoś odwiedzić. I nawet ona czasami dziwiła się temu, co znalazła. Las był ogromny, a tak jak im bardziej zapuszczało się w jego głąb stawał się ciemniejszy, tak ciemne postępki skrywał między konarami starych drzew. Najzabawniejsza z tego wszystkiego była sekta, którą Kats obserwowała od dłuższego czasu. Zdaje się, że sami nie wierzyli w to, co robili, dopóki wampirzyca nie pomogła ich "magii". Kurde, przez chwilę nawet poczuła się jak bożek, za którego ją mieli!

Teraz siedziała sobie na krześle, stopy wyciągając w kierunku ognia i opierając o pniak przytargany z dworu. Przewróciła kolejną stronę grubego tomiska rycin znalezionego w bibliotece. Mimo, że zazwyczaj nie przepadała za ciepłem i ogniem, była to miła odmiana od wilgotnego i zimnego lasu, ostatnio nauczyła się doceniać takie rzeczy, zwłaszcza, że mało było tu okazji do polowań.
Rzeczy uprane w pobliskiej rzece rozwiesiła nad paleniskiem, naciągając na siebie znalezione w sypialni ubrania. Choć koszula i bryczesy należały wcześniej do jakiegoś mężczyzny (nie wspominając, że pewnie były stare jak świat), w dziwny sposób pasowały do sylwetki wampirzycy i włosów związanych w gruby, mocny warkocz.
Dorzuciła do ognia drewna z niedbałego stosiku, jaki wcześniej tutaj zniosła i przeciągnęła się. Złapie tylko parę książek i idzie dalej...
Powrót do góry Go down
Aristeo

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t821-aristeo
Zarejestrował/a : 11/12/2012
Liczba postów : 105


PisanieTemat: Re: Chatka   Sro Maj 15, 2013 11:02 am

Rana coraz bardziej dawała o sobie znać, mimo iż posiadają regeneracje niczym bogowie, to i tak było to za wolno. Na dodatek i tak pomimo, że wyrwał kawałek drewna, pozostały w owej ranie jego odłamki. Szedł, szedł i był coraz słabszy. Nie mógł przewidzieć, że ktoś może go tak urządzić, a jeszcze taka małolata jak tamta suka. Przeklinał ją pod nosem, lecz nic nie zmieni faktu, że teraz potrzebował krwi. I nie wybredzałby nawet krwi wampira. Jednak do groty jest dość daleko, a więc na Mii się nie pożywi, co musi oznaczać, że wampir musi dorwać kogoś innego. Jednak czy było to możliwe w lesie? Idąc nie spotkał nic innego jak drzewa, aż tu nagle pod nosem wyrosła mu jakaś stara chata. Z komina wydobywał się dym, a więc ktoś tam był. Podszedł bliżej i syknął, cholerny wampir. Nie da mu zapewne swojej krwi od tak a w takim stanie walczyć nie da rady. Podszedł do Chaty, nie czekając wbił się do środka, już miał coś rzucić, gdy spostrzegł iż osoba, która tam siedzi jest mu dobrze znana, syknął ponownie, po czym oparł się o drzwi.
- No popatrz, jeszcze ciebie tutaj brakowało Suko
Był coraz bardziej słaby, a więc nie będzie przebierał w słowach. Ściana, a raczej drzwi, które robiły za jego podporę zaczęły się barwić na czerwono.

_________________


„Żal za wyrządzone zło może i jest lepszy niż nic, ale nawet najgłębszy żal po fakcie nigdy
nie będzie dostateczną pokutą za przyjemność czerpaną z niszczenia, czy chodzi o
podpalanie mrówek, czy zabijanie jeńców.”
Powrót do góry Go down
Katsuko
Katsuko
Katsuko
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t745-uff#2969
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 48


PisanieTemat: Re: Chatka   Sro Maj 15, 2013 2:49 pm

Zapach starości, jaki unosił się w chatce, dym palącego się na śmieciowym drewnie ogniska, pleśń... wszystko to tłumiło zapachy z zewnątrz. Właściwie nie dochodził tu ani zapach lasu, ani zwierząt czy ludzi, jacy mogliby czaić się pod chatką. Kats długo nie orientowała się więc, że coś jest nie tak. Nie sięgnęła po broń, ani nic innego, co mogłoby robić jako takie wrażenie zagrożenia z jej strony. Wręcz przeciwnie,.Bosa nie wydawała się nawet minimalnym zagrożeniem, gdy do chatki wdarł... ktoś.
Kats uśmiechnęła się kpiąco zauważając, kim owy ktoś był i w jakim stanie się znajdował.
-Cieszę się, że jestem brakującym elementem twojego dnia.
Posłała mu miły uśmiech i po krótkim ocenieniu jego ran wróciła do lektury. Nie, Katsuko zdecydowanie nie zamierzała dzielić się swoją krwią, zresztą nawet gdyby Aris pokusił się o wzięcie jej siłą, to nie wyszłoby mu to na dobre. Nie zamierzała również opatrywać mu ran, ani nic w tym stylu. Żadna z niej miłosierna samarytanka, a tym bardziej szamanka z zadupia. Włożyła zakładkę do książki i odłożyła ją na stolik, po czym rozsiadła się wygodnie w krześle, na powrót kierując wzrok na przybysza.
-Zamknij drzwi, dość już tu robactwa.
Powrót do góry Go down
Aristeo

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t821-aristeo
Zarejestrował/a : 11/12/2012
Liczba postów : 105


PisanieTemat: Re: Chatka   Czw Maj 16, 2013 8:49 am

Nie, no tej jeszcze tutaj na serio brakowało, teraz będzie wywyższać się w jakim stanie on jest? Niech tylko dojdzie do siebie, a nie będzie taki miły dla niej. Tfu, wcale nie będzie miły. Niech spieprza najlepiej i mu nie przeszkadza. Na serio musiał mieć dziś pecha, no ale co, kto na to poradzi? Wszedł do środka, nie pytając o zdanie bo zapewne nie była to jej chata. Chwycił jakaś szmatę, po czym przyłożył ją do rany. Nie pozostało mu czekać, aż rana sama się zagoi, co potrwa o wiele dłużej z racji, że nie ma czym się tutaj pożywić. Jaka ironia losu? By załatwiła go tak ludzka dziewka, swoją drogą ciekawe czy ktoś już ją zdjął czy mała nadal tam wisi. No jeśli tak, to raczej jest już trupem. No ale to nie było już jego zmartwienie, tylko osób w szkole. Usiadł na jakimś starym łóżku, po czym zaczął owijać swoje ramię. Tak, jakby jej nie było.
No ale kim byłby Aris, gdyby przeszedł obok takiej okazji dokuczenia tej małej suce. Uśmiechnął się, po czym spojrzał na nią.
- Robactwa? No wiem, wiem niestety muszę znosić towarzystwo takiego ścierwa jak ty, lecz no ścierwo chyba przyciąga robactwo, co nie?
Przycisnął mocniej rękę, do rany, po czym ponownie spojrzał na nią.
- Więc może wyjdziesz i zdechniesz za drzwiami co?
Ponownie warknął, a gdy już opatrzył ranę i pozbył się odłamów założył ponownie na siebie płaszcz, a następnie skierował się ku dziewczynie.

_________________


„Żal za wyrządzone zło może i jest lepszy niż nic, ale nawet najgłębszy żal po fakcie nigdy
nie będzie dostateczną pokutą za przyjemność czerpaną z niszczenia, czy chodzi o
podpalanie mrówek, czy zabijanie jeńców.”
Powrót do góry Go down
Katsuko
Katsuko
Katsuko
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t745-uff#2969
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 48


PisanieTemat: Re: Chatka   Czw Maj 16, 2013 9:40 pm

Tak tak. To, że akurat jej tutaj brakowało już wiemy. Jej brakowało wszędzie. gdyby tylko możliwe było rozerwać się na parę części i dzięki nim być w kilku miejscach naraz, pewnie mogłaby wypełnić sporo owych braków. Wtedy brakowałoby tylko... reszty jej. Co by innym dało posiadanie samodzielnej ręki, bez reszty ciała? Z drugiej strony, mam więcej, niż jeden pomysł... wystarczyłoby odpowiednio gospodarować swoimi częściami ciała i nawet głód na świecie mógłby dzięki niej przestać istnieć. O tak, gdyby tylko chciała, zrobiłaby z tego globu cholerną utopię! W końcu wystarczyłoby wybić 4/5 ludzkości i już zrobiłoby się nieco luźniej...
Wracając jednak na ziemię, Kats czerpała swoją osobistą przyjemność z obserwowania tego, jak nieumiejętnie wampir opatruje swoje rany. Może, gdyby Aris był ludzką damą w potrzebie Kats przemyślałaby całą sprawę, ale nie był i tak było po prostu zabawniej. Zwłaszcza, ze nie mógł się ani wykrwawić, ani umrzeć. Nie mógł więc mieć do niej żadnych pretensji, w końcu nic mu w tej sytuacji nie zagrażało.
-Oboje jesteśmy ścierwami. Tak to już jest z nami wampirami- puściła mu oczko, wciąż uśmiechając się w ten sam miły sposób. Widać obelgi nie robiły na niej wrażenia. Trudno się dziwić, nie były zbyt wyszukane.
Gdy tylko skończył opatrywać swoje rany, jej uśmiech się poszerzył.
-Hej, a może użyjesz apteczki? Jestem pewna, że jak ją sprawdzałam, było tam wszystko, czego potrzebujesz- skinęła w stronę zielonej skrzynki z namalowanym czerwonym krzyżem- ...że też dopiero sobie o tym przypomniałam. Może potrzebujesz pomocy? Skończyłam medycynę, mogłabym być całkiem przydatna.
Wstała i zaoferowała mu swoje miejsce przy palenisku. Wykonała przy tym gest, którego pozazdrościłby jej niejeden gentleman. Gdy tylko Aristeo spoczął, lub odmówił (tu musiałaby nalegać) zajęła się zamknięciem drzwi.

Powrót do góry Go down
Aristeo

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t821-aristeo
Zarejestrował/a : 11/12/2012
Liczba postów : 105


PisanieTemat: Re: Chatka   Pią Maj 17, 2013 5:10 pm

Może i miała rację, jednak on nie zniży się do takiego stwierdzenia, dla niego wszyscy prócz jego osoby byli ścierwami, a na to nic nie poradzi się. Nie ma jeszcze takiej osoby, która by jego zmieniła, a raczej trochę utemperowała jego charakterek. Nie miał jednak jeszcze zamiaru na dalsze droczenie się z nią. Więc zignorował to pierwsze stwierdzenie, o czym mogło świadczyć tylko ironiczne uśmiechnięcie się chłopaka.
Zaraz jednak ponownie zwróciło mu się na docinki, lecz nie odpowiadając nic chłopak usiadł tam gdzie mu kazała, po czym spojrzał w ogień.
- Oboje wiemy, że nie zrobisz niczego bez specjalnej potrzeby. Więc jaki miałaś ukryty zamiar w tym? A może chciałaś mi dociec, jak tylko się zgodzę byś mi pomogła?
Rozsiadł się wygodnie, po czym spojrzał ponownie na ogień. Nie on od dawna, nie miał chwili odpoczynku. Nie mógł powiedzieć, że chętnie by się nie przespał lecz nie w jej towarzystwie, nie była godna zaufania, tak samo jak zapewne ona nie ufała jemu, bo przecież nie mogli przewidzieć co zrobią jak jeden z nich odpuści i stanie się bardziej ufny, a co za tym idzie mniej czujny.
- Nie sądzisz, że za często mnie spotykasz? Może jesteś tak oczarowana moją osobą, że nie możesz o mnie zapomnieć? I kręcisz się w miejscach, przez które mogę przechodzić?
Oczywiście to wszystko mówił w dość ironicznym tonie, przez co dziewczyna raczej nie powinna wziąć tego za prawdę, no chyba iż jest na tyle głupia. Nie można w końcu po każdym spodziewać się inteligencji.

_________________


„Żal za wyrządzone zło może i jest lepszy niż nic, ale nawet najgłębszy żal po fakcie nigdy
nie będzie dostateczną pokutą za przyjemność czerpaną z niszczenia, czy chodzi o
podpalanie mrówek, czy zabijanie jeńców.”
Powrót do góry Go down
Katsuko
Katsuko
Katsuko
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t745-uff#2969
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 48


PisanieTemat: Re: Chatka   Pią Maj 17, 2013 9:40 pm

Cóż, KAŻDY wampir był ścierwem, a więc ogromnym, budzącym niechęć kawałem martwego mięsa. Martwy królik był ścierwem, truchło psa było ścierwem, nawet wieprzowina była ścierwem, o ile zdążyła już nieco się rozłożyć i pozostała surowa do chwili, aż ktoś ją zobaczył i mógł nazwać tym wspaniałym określeniem. Martwi ludzie też pasowali do opisu. Krwiopijcy byli więc nie tylko ścierwami, ale także ścierwojadami. Gdyby użyła drugiego określenia, być może mogłoby być obraźliwe, tak samo jakby to Aris się o nie pokusił, tymczasem... cóż, nazwanie wampira ścierwem było poniekąd komplementem, nie obelgą. I tak postanowiła to poczytywać Katsuko, nie z głupoty czy naiwności, a z czystego podobania do tego słowa. Czy nie było aż nazbyt trafne?
Gdy zapytał, wampirzyca tylko pokiwała głową, a zrobiła to z politowaniem, jakim nagradza się oczywiste pytania małych dzieci. Bo czy jest sens w odkrywaniu ukrytych motywów jeszcze przed osiągnięciem zamierzonych rezultatów? O ile w ogóle coś ukrytego istniało, bo równie dobrze brak właśnie tego można było wyczytać z jej miny. Po chwili uśmiechnęła się i decydując się na brak komentarza zdjęła apteczkę z półki i ustawiła ją sobie na stoliku, podsuwając krzesło i zajmując miejsce na nim. Sięgnęła po parę bandaży i maści, żeby wyłożyć je w rządku na stole. Nie było w tym kompletnego sensu, bo większości z tego nie miała zamiaru używać, ale Aris już powinien się przyzwyczaić, że wszystko w jej wypadku było przerysowane. Ot, dla show. Gdyby tylko wiedziała, jak bardzo bezsensowne i napakowane są scenerie we współczesnych filmach, nie ruszałaby się z kina na krok.
Krzesło zaskrzypiało z oburzeniem, gdy przysunęła się do wampira i zdjęła mu płaszcz, a następnie zaczęła odwijać kawałki materiału: pozornie robiła to z gracją i delikatnością odpowiednimi dla doświadczonych pielęgniarek, ale gdy tylko natrafiała na strup, który zdążył się wytworzyć, szarpała nieco mocniej, choć wyraz jej twarzy nie ulegał przy tym zmianie.
-Myślę...- tu natrafiła na całkiem spory strup i tym razem uśmiechnęła się z satysfakcją, gdy mogła gwałtownie go oderwać- ...że po prostu było nam pisane się tu znaleźć.
Wrzuciła wszystkie strzępy materiału do ognia i sięgnęła po szczypce, którymi zaczęła wyjmować resztki drewna, jakie pozostały w ciele wampira, włącznie z tymi, które zdążyły wrosnąć już całkiem głęboko. Wampirze ciało być może było genialne pod względem regeneracji, ale miało to też swoje słabe strony. Nie bez powodu łowcy już dawno korzystali z drewnianych kołków i srebrnych pocisków, które wbijały się głęboko w ciało... Nawet, gdy chybiały, wyrządzały całkiem spore szkody. Oczywiście mogła to zrobić w o wiele mniej bolesny sposób, jej moce były więcej niż przydatne w tym momencie, ale.... aż oczy jej się zaświeciły na widok ogromnego odłamka, który trafił prosto do ogniska. Rozejrzała się jeszcze po ranie, po czym odłożyła szczypce do miski na brudne narzędzia i pogłaskała Arisa po głowie.
-Od teraz jesteśmy związani przez przeznaczenie. TY będziesz dla MNIE, a JA dla CIEBIE~!- prawie zanuciła, chwytając za jakiś słoiczek. Normalnie nie powinno się używać żadnych specyfików, bardziej przydatne byłoby użycie szwów. W tym przypadku druga opcja byłaby o wiele bardziej kłopotliwa. Wyciąganie tych wszystkich nitek mogłoby potrwać wieczność.
Czy mu ufała? A co to miało dla niej zaznaczenie. Mogłaby i zasnąć tutaj ze świadomością, ze może się nie obudzić. Życie jest piękne, bo umierasz w najmniej spodziewanym momencie!
Powrót do góry Go down
Aristeo

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t821-aristeo
Zarejestrował/a : 11/12/2012
Liczba postów : 105


PisanieTemat: Re: Chatka   Nie Maj 19, 2013 4:27 pm

Próbowała go obrzydzić, a może obrazić takimi pierdołami, jak ten jej tekst romantyczny? Nie, to nawet go nie uraziło, bo nie przejmował się dziewczyną na tyle, by coś takiego mogło go obrazić. Nie da się tak łatwo podpuścić, o nie. Jednak przejdźmy do ważniejszych rzeczy. Nie spodziewał się takiej dokładności, po tej jej zabawie w doktora, oraz oczyszczaniu mu rany. Nie było to na tyle potrzebne, bo nie przeszkadzało mu to zupełnie, no ale jak już koniecznie chce go "naprawić" to proszę bardzo. Swoją drogą widział w jej oczach ten zachwyt, z tego mienia iż ktoś go tak urządził. Zapewne radowało ją to a na języku miała już tonę docinek, lecz jak na razie widać iż się z tym kryła, no to już była i wyłącznie jej sprawa. Po tym jak skończyła go opatrywać, ten po prostu się ubrał i nadal siedział w fotelu. Nie miał zamiaru przecież zejść jej, niech siedzi na ziemi albo szuka sobie innego krzesła, bo on nie odpuści go jej. Nie jest dżentelmenem i nie ustąpi jej miejsca, jak wszyscy tego pokroju. Ten typ ludzi jednak go bawił, nie mógł wiedzieć jak ludzie mogą upaść tak nisko, by nawet obelgi puszczać płazem i nadal zachowywać się miło i dystyngowanie.
Posiadał on oczywiście jakiś tam gram manier, bo przecież umiał zachować się przy stole czy też podczas rozmowy, do pewnego czasu. Nie mowa tutaj o prowadzeniu rozmowy, a zachowaniu podczas niej. Jednak to chyba każdy potrafił? I nie trzeba było do tego chyba jakiegoś specjalnego szkolenia z etykiety?
Pamięta pewną akcję z Lur, gdy ta podczas ich "zabaw" oczywiście nie erotycznych, nazwała go nietaktownym sadystą. Irracjonalne prawda? Jak może istnieć coś takiego jak taktowny sadysta, czyż nie? Ach te stare czasy, niestety Lur ośmieliła się dać zabić i nie będzie miał już tak ciekawych zabaw, no ale mniejsza o to, może kiedyś ktoś mu ją zastąpi. Jak do tej pory nie znalazł godnej zastępczyni, ale nie można przecież powiedzieć co stanie się jutro? Czyż nie?
Wracając jednak do rzeczywistości, wampir był ciekaw co ona tutaj robiła, no bo przecież chyba jakieś tam swoje mieszkanie miała? No chyba, że była bezdomna to kto wie może pozwoli zamieszkać jej w jednym ze swoich lochów.
Po tym przemyśleniu uśmiechnął się ironicznie, po czym przymknął oczy, by przez chwilę nad czymś się zastanowić.
- Co do twojego stwierdzenia, że było nam pisane to chyba sama w to nie wierzysz? Na głupią aż tak mi nie wyglądasz, więc sądzę iż jest to na serio beznadziejna odpowiedź.
Otworzył oczy i spojrzał na dziewczynę, nawet nie wiedział kiedy rozsiadł się w fotelu tak, że prawie leżał na oparciu, a nogi miał za drugim.
- Mniejsza jednak o to. Przypomniałem sobie, że ostatnio ośmieliłaś sobie ze mną poczynać za dużo, a potem sobie pójść zostawiając mnie w hotelu.
Podniósł się i podszedł do niej, by lekko przycisnąć ją do ściany, a rękę oprzeć obok jej twarzy. Zapewne spodziewał się, że zaraz po prostu przeniknie przez niego jak to zawsze robiła, lecz się tym nie przejmował wcale.
- Nie sądzisz, że to nie było zbyt miłe?
Przejechał drugą dłonią po jej ciele, dochodząc do piersi, by następnie ją ścisnąć i pojechać do jej szyi. Przeciągnął ją następnie na jej brodę i uniósł ją lekko do góry.
- Więc nie sądzisz, że teraz powinienem cię za to ukarać?
Zaśmiał się lekko, by po chwili przejechać z góry do jej krocza, lecz gdy już miał ją tam dotknąć to zabrał ją opierając i ją o ścianę.

_________________


„Żal za wyrządzone zło może i jest lepszy niż nic, ale nawet najgłębszy żal po fakcie nigdy
nie będzie dostateczną pokutą za przyjemność czerpaną z niszczenia, czy chodzi o
podpalanie mrówek, czy zabijanie jeńców.”
Powrót do góry Go down
Katsuko
Katsuko
Katsuko
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t745-uff#2969
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 48


PisanieTemat: Re: Chatka   Nie Maj 19, 2013 6:29 pm

Mama mówiła, żeby nie oceniać książki po okładce i w przypadku Katsuko powiedzenie to znajdowało wiele zastosowań. Życie nie jest tak proste, jak na pierwszy rzut oka się wydaje, a nie wszyscy są tak logiczni, jak mamy nadzieję ich widzieć. Katsuko nie reagowała na obelgi, jednak to nie tak, że nie zwracała na nie uwagi. W swojej głowie prowadziła ich dokładny rejestr z uwagą na to ile razy, kiedy i gdzie zostały wypowiedziane, w jakim kontekście oraz z czyich ust padły. Wampirza pamięć pozwalała na przechowywanie dużo bardziej bezużytecznych informacji, więc nie miała z tym problemów, tak jak każdy inny krwiopijca. A "suka" czy "ścierwo"? One nawet nie umywały się do innych zniewag, jakimi uraczono ją w ciągu wcale nie tak krótkiego życia. Gdyby za każdym takim słowem miała wpadać w furię, to nie starczyłoby jej czasu na coś innego. A jeżeli Aris miał nadzieję sprowokować ją czymś tak błahym, to cóż, musiał postarać się jeszcze trochę. I nie, określenia "dobrze wychowana" czy "obyta" całkowicie mijały się z prawdą w przypadku wampirzycy. Aristeo powinien to zauważyć już dawno temu. Przecież zawsze "piła z gwinta" nie przejmując się ani sztućcami, ani kieliszkami podczas pożywiania się, a to dopiero wierzchołek góry lodowej jej kulturalnych grzeszków.
Zakończyła opatrywać jego rany i prychnęła, gdy ten z uporem w oczach nie ruszył się z krzesła. Od dłuższego czasu miała wrażenie, że gości u siebie chłopca, nie mężczyznę i chyba zaczynała się utwierdzać w swoim spostrzeżeniu. Tylko jakoś nie widziała siebie w roli opiekunki do dzieci, zaczęła więc myśleć nad powrotem do stoczni, zanim napadnie ją migrena lub coś gorszego. Tylko, że jej ubrania wciąż były mokre i do tego czasu nijak nie mogła opuścić chatki. Zwłaszcza, że musiała jeszcze wziąć parę książek. Nie chciała zdradzać innym odkrytych wcześniej tajnych przejść. Z czasem przestałyby w ogóle zasługiwać na określanie ich tajnymi. Westchnęła więc i oparła się o blat stołu, z którego wcześniej sprzątnęła medykamenty. Znowu dorzuciła do ognia.
-Ty za to wyglądasz na o dużo za bystrego, żeby rozważać taką głupotę w moim wykonaniu.
Uśmiechnęła się w tak sztuczny sposób, jak zwykle, po czym... cóż, tu następuje małe zagięcie czasoprzestrzeni, bo nie zorientowała się w ogóle, kiedy znalazła się przy ścianie i widocznie musiała to zwalić na karb sił wyższych, a więc tych, którzy to spotkanie rzeczywiście im pisali i teraz grzecznie siedzą przed ekranami komputerów~
Nie "uciekła" ponownie, bo chciała się dowiedzieć, co takiego zrodziło się w głowie Arisa, że sądził, iż jest bezbronna wobec gościa z kraterem zamiast żeber.
Na jego dłoni wyczuła krew. Nie wampirzą, tej nawąchała się już chwili temu, lecz ludzką. Oczy mimowolnie zaświeciły się na wspomnienie smaku ostatniej ludzkiej ofiary. Powinna częściej się odżywiać, nawet, jeżeli jej jedynym w miarę nadającym się jedzeniem byli jej brudni wyznawcy (jak to świetnie brzmiało! Teraz miała ochotę założyć swoją własną sektę!)
-...jeżeli to dla ciebie było ZA DUŻO, to musisz mieć naprawdę marne doświadczenie- niewinny, rozbawiony uśmiech zagościł na jej ustach, a gdy on ośmielił się dotknąć jej ciała, ona zrobiła dokładnie to samo: celując w najbardziej bolesne miejsce jego rany. Nawet, jeżeli użyta przez nią maść miała właściwości znieczulające, a Aris posiadał wysoki próg bólu, to z pewnością nie mógł wytrzymać wszystkiego. A Kats wiedziała, które nerwy były najczulsze na jej dotyk.
-Nie, raczej nie.
Spojrzała ponownie na jego dłoń i choć tym razem opanowała swoje instynkty i nie pokazała po sobie głosu, już teraz planowała jak zatopić swoje kły w jego żyłach.

Powrót do góry Go down
Aristeo

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t821-aristeo
Zarejestrował/a : 11/12/2012
Liczba postów : 105


PisanieTemat: Re: Chatka   Sob Maj 25, 2013 9:21 am

Nie będzie się z nią przekomarzał bo nie ma na to czasu, obecnie jest tutaj tylko po to by odpocząć i potem po prostu sobie pójść i dalej załatwiać swoje sprawy. Więc niech nie myśli, że będzie raczył ją jakąś przyjemną rozmową, by ta mogła sobie próbować być super i szydzić z niego. Nie ma mowy, nie da się podpuścić i niech ona sobie o tym nie myśli. Miała rację nie posiadał doświadczeń bowiem jakich z kobietami by mógł mianować się super kochankiem, nie było mu potrzebne coś takiego. Zabawa w łóżko, a może jeszcze w dom i kochającą rodzinę? Nie tym razem, nie da sobie namieszać w głowie jak kiedyś i zaprzestać swoich prac. Nie, nie komuś kogo nawet nie zna, a już nawet nie chce tego kogoś poznać. Gdyby ona.. nie to już było nie ważne, nie było sensu wracać do starych dziejów, bo one już nigdy nie powrócą, a osoby które opuściły ten świat nie przybędą od tak. Nie ma przecież jeszcze na tym świecie nikogo, ko by mógł wskrzesić zmarłą osobę. Tak samo jak niby te rzekome wróżki, które przywołują zmarłe dusze, a tak naprawdę tylko zdzierają kaes z ludzi i ich naiwności. Norma, w tych czasach, lecz co go to? On ma swoje cele i nie interesują go inni.
A co do dziewczyny? Skoro już tu jest to niech siedzi cicho i nie stara się go prowoko0wa, bo pomimo ran potrafi walczyć jeśli będzie trzeba, nie chętnie ale będzie potrafił zawalczyć o swoje.
A co do uczynku dziewczyny? Ból? Nie wiedziała jeszcze co to znaczy, nie przeżyła jeszcze nic takiego, co można by nazwać bólem. Jednak niech sobie myśli, że pozjadała wszystkie rozumy i wszystko wie.
- Skoro już tu jesteś to po cholerę tutaj siedzisz? Domu nie masz? czy co?
Nie, to nie miało być obraźliwe, tylko po prostu zwykłe pytanie. No chciał wiedzieć, co ją utaj sprowadza i dlaczego suszy niby tutaj ubrania. A co? ciekawość no nie? Dlaczego niby by nie mogli normalnie porozmawiać na inne tematy?
Po tym pytaniu podszedł do jakiegoś starego łóżka, na którym się walnął i sobie leżał, podpierając się za głową rękami, by móc obserwować chociaż w minimalnym stopniu dziewczynę.

_________________


„Żal za wyrządzone zło może i jest lepszy niż nic, ale nawet najgłębszy żal po fakcie nigdy
nie będzie dostateczną pokutą za przyjemność czerpaną z niszczenia, czy chodzi o
podpalanie mrówek, czy zabijanie jeńców.”
Powrót do góry Go down
Katsuko
Katsuko
Katsuko
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t745-uff#2969
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 48


PisanieTemat: Re: Chatka   Wto Cze 11, 2013 9:11 am



Przyszedł tu odpocząć i coś mu przeszkadzało? Skądś to znała, jeszcze chwilę temu miała nadzieję na dość relaksujący dzień, a tymczasem miała wrażenie, że na taki już absolutnie się nie zanosi. Aris był przeciwieństwem spokojnego dnia i Niech go szlag!, bo Kats naprawdę rzadko miała ochotę na jakikolwiek odpoczynek. Zwykłe dla niej opanowanie przeradzało się powoli w irytację. Co by nie było, była tu pierwsza i to powinno być jej miejsce jeszcze przez parę dni, tymczasem nie miała zamiaru prędko tu wrócić, gdy już sobie pójdzie. Usiadła na krześle i kątem oka spojrzała na mapę lasu, jakby ta mogła wyznaczyć jej kolejny cel wycieczki. Może tamto drzewo...
-Mogę wstać, jeżeli moje siedzenie tak cię irytuje- mrugnęła do niego i pewnie zasłużyła na kąśliwą uwagę, mimo wcale nie tak złych, bo raczej zupełnie neutralnych intencji, doprawionych nutką niezrozumiałego dla innych humoru. W końcu nie chciała go prowokować, gdy postanowił już się uspokoić i przestać tyle gadać.
Przysunęła sie nieco do ogniska, po czym zerknęła w stronę ubrań. Niedługo powinny być suche. Bardzo dobrze. Jej wzrok znowu spoczął na Arisie.
-A dom posiadam, tylko nie chce mi się do niego iść- gdyby była śpiąca, właśnie w tym momencie nastąpiłoby ziewnięcie, ale nie była, więc sięgnęła po odłożoną wcześniej książkę. Skoro chciał spokoju i ona też, to czemu mieli sobie wchodzić w paradę. Niech grzeje dupsko w jej miejscu i leczy swoje rany, a potem sobie pójdzie, ot co!
I mimo tego, że przecież śpiąca nie była, chwilę później była już w trakcie ucinania małej drzemki. Spokojnie, nie chrapała. Niezbyt mądre, zważywszy na towarzystwo, ale przynajmniej idealnie pasowało do relaksu.

edit.
Gdy wyspała się dostatecznie, wstała, przebrała się w swoje rzeczy i ruszyła dalej. Nie miała po co zostawać tu dłużej


zt.

//za długo, Aris :c
Powrót do góry Go down
Aristeo

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t821-aristeo
Zarejestrował/a : 11/12/2012
Liczba postów : 105


PisanieTemat: Re: Chatka   Nie Wrz 29, 2013 8:32 pm

//Na wstepie sorki za brak polskich znakow, pisze z telefonu a jeszcze go nie ogarniam//

Nie zatrzymywal jej bo po co? Niech sobie idzie bo znajac ja gdy nie bedzie potrzebna i tak mu. czyms przeszkodzi jak zawsze zreszta. Jednak teraz musi sam wyjsc z tego miejsca, skoro rany sie wyleczyly to trzeba wyruszyc na poszukiwanie nowej zabawki, a gdzie mozna taka znalezc? Oczywiscie ze miasto, a wiec pozostawiaac owe domostwo Aris skierowal sie ku miastu. A co do wczesniejszych rzeczy to jego odpowiedz zapewne uslyszy dziewczyna nastepnym razem o ile on lub ona wczesniej nie zejdzie z tego swiata, co byloby troche zabawne.

z.t

_________________


„Żal za wyrządzone zło może i jest lepszy niż nic, ale nawet najgłębszy żal po fakcie nigdy
nie będzie dostateczną pokutą za przyjemność czerpaną z niszczenia, czy chodzi o
podpalanie mrówek, czy zabijanie jeńców.”
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Chatka   Pią Sie 29, 2014 9:22 am

Ryon już wcześniej dostrzegł opuszczoną chatkę i to właśnie do niej zmierzał z rudą panienką. Ogłoszona malolata miała zostać tzw. workiem z krwią dla wygłodniałego poziomu E. Zważywszy na jej lekkość nie miał żadnych trudności z dostarczeniem na wybraną przez siebie kryjówkę.
Ruda wylądowała na zakurzonym łóżku, a sam Ryon przysiadł na jego brzegu, ujmując w dłonie jej nadgarstki. Zanim jednak zatopił kły w jasnej szyi, ucałował oba piegowate policzki, a usta potraktował językiem.
- Ty mała, wredna zdziro. - zarechotał bardziej do siebie niż Delorie. Opadł czołem na klatkę piersiową, zaciskając mocniej palce. Można łatwo stwierdzić, że Ryon aktualnie zmagał się z zewnętrznym konfliktem. Szeptał coś niezrozumiałego i raczej nie robił jeszcze niczego. Konflikt dotyczył jego samego z Tiffani. Kobieta chciała psocić zanim wampir się upije krwią rudej.
- Taka śliczna, pachnąca. Zabijesz ją jeśli wypijesz krew, Ryon. A ja nie lubię bawić się ze zwłokami. - jęknął odrobinę zmienionym głosem, przypominający w tonacji głos kobiecy. Uniósł głowę z nad jej piersi, przyglądając się. Zaś się zbliżył i ucałował usta.
- W porządku. - nie ma to jak zgoda dla dziwki. Darmowy seks z panienką? Tiffani jest naprawdę zboczona, tylko szkoda że wiecznie niezaspokojona lafirynda ma ciało mężczyzny. Jebane psychole.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Chatka   Pią Sie 29, 2014 2:48 pm

Delorie była w siódmym niebie, kiedy zamiast parszywej gęby Ryon'a przed swoją pseudo skromną osóbką widziała tylko cholerną ciemność po uderzeniu wampira. W żadnym wypadku nie śpieszyło się jej żeby wybudzić się z chwilowego letargu. Wolała trwać w niewiedzy tak długo, jak tylko się da. Choć tak naprawdę odzyskała przytomność w połowie drogi do chatki, nie odważyła się otworzyć oczu. Uparcie udawała, że nadal jest nieprzytomna, bezwładnie zwisając na rękach poziomu E. Szczęściarz przynajmniej nie musiał się wysilać. Nie dość, że jest wampirem i ma znacznie więcej siły niż przeciętny człowiek, to jeszcze wybrał sobie na ofiarę niezwykle leciutką, piegowatą pannę. Jęknęła głucho, kiedy wylądowała na łóżku, mocniej zaciskając powieki. Zdradziła tym samym, że wróciła do cudownego świata swojego porywacza, aczkolwiek niespecjalnie śpieszyła się z tym, żeby chociażby na niego zerknąć. A w życiu! Pisnęła cichutko, gdy zacisnął dłonie na jej wiotkich nadgarstkach, chwilkę później wzmacniając na nich swój uścisk. Skrzywiła się, zaciskając pełne usteczka w wąską linie, byleby tylko uniemożliwić mu dobranie się do jej kuszących, malinowych warg.  
- Zamknij mordę. - prychnęła po słowach Ryon'a, zupełnie nie zdając sobie sprawy z tego, że ma teraz do czynienia z jedną z nadprogramowych osobowości chłopaka. Opadł na jej klatkę piersiową? Dziewczynie na chwilę zabrakło języka w gębie, ba! Przez chwilę nie mogła nawet złapać oddechu. A to jego idiotyczne, zupełnie niezrozumiałe gadanie? Ja pierdole! Gdzie ona jest? Z kim ona kurwa siedzi!? Gdzie jest Gerard? Och - leży połamany, zapomniałabym ~
- Jak to bawić? O czym Ty pieprzysz popaprańcu? - burknęła, otwierając łaskawie oczy. Złote tęczówki utkwiła wprost w czerwonych wampira. Fuknęła, kiedy ją pocałował, zaczynając się nieznacznie szarpać, by wyrwać nadgarstki z jego uścisku.
- Jakie w porządku!? Jakie kurwa w porządku!? Łapy precz. - warknęła, unosząc pośpiesznie kolano, by przywalić facetowi w jego najwrażliwsze miejsce. Jeżeli jej się udało spróbowała zwiać jeżeli nie, to cóż ... Udawała, że cała ta sytuacja nie miała miejsca. Ot chciała się przekręcić bo było jej niewygodnie, o!
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Chatka   Sob Wrz 13, 2014 7:43 am

//sorraski za bloka, ale znasz mój smutny żywot pracy niewolnika i niechęci do całego świata ._____.

Lepiej dla niej, że starała się utrzymać nieświadomość jak najdłużej i do momentu wyładowania na zakurzonym łóżku. Choć może powinna jeszcze poudawać i nie widzieć Ryona, kiedy ten będzie chciał ją wykorzystać na wszystkie znane mu sposoby? Właściwie to Tiffani chciała ją wykorzystać w sposób erotyczny, a Ryon tylko wypić krew i ją porzucić, jak to bywa w przypadku jego innych ofiar.
- Grzeczne dziewczynki nie powinny używać takich brzydkich słów. Ryon się ze mną zgadza, prawda? - zarechotał(a), wciąż mocno trzymając dłonie Delorie. Wpakowała się nieźle. Oczywiście Ryon rozmawiał z.. samym sobą dalej.
- Prawda, prawda. Delorie, wyrażaj się ładniej. Chcę tylko Twojej krwi, a Tiffani. No właśnie, chce Cię pieprzyć. To prostytutka. Ale nie mów tak o niej bo wydrapie Ci oczy. - ostanie słowa wypowiedział trochę ciszej, niech traktuje je jak ostrzeżenie! Oblizał powoli usta, po czym pocałował Del. Na nic wyrywania. Kto teraz był? Ba, że Tiffani! Ona miała pierwszeństwo. Ryon usunął się na bok, dając dostęp kobiecej osobowości do wspólnej ofiary. Zablokował dostęp do krocza, zresztą sam atak został potraktowany uderzeniem z główki prosto w nos rudej. Miało to ją nieco ogłuszyć. Ręce nadal miała w łapach wampira. I jeśli się nieco uspokoiła, zacznie składać pocałunki na piegowatych policzkach mokre pocałunki, docierając do szyi. Wreszcie też zwolni jedną rękę, a drugą nadal przytrzymywał jej wiotkie oraz chude nadgarstki.
- Rude są takie podniecające. - wymruczał kobiecym wręcz głosem do ucha młodej, wsuwając dłoń pod bluzkę rudej. Zamierzał(a) dotykać jednej piersi przez stanik. Zresztą i on niebawem zostanie gdzieś porzucony. W ubraniach nie da się kochać, a przynajmniej w tak gorącej chwili! Ciało wampirze zresztą już się podnieciło i było to widać. Chyba wiesz o czym piszę? Tak czy inaczej Delorie wpadła w poważne kłopoty i nie miał kto jej pomóc.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Chatka   Sob Wrz 13, 2014 6:10 pm

- Poważnie? Kłamiesz. Mój zdziczały oprawca wcale się z Tobą nie zgadza. Kto normalny chciałby dzielić się swoją ofiarą, tak na zdrowy rozum. - burknęła, starając się chociaż wybronić z gwałtu. W końcu doszło do niej, przynajmniej w mniejszym stopniu, że Ryon wcale nie jest normalny, a u takich ludzi - chociaż w tym przypadku raczej wampirów - rozdwojenie jaźni, to zjawisko obecne u większości. Wnioskując - ruda po zachowaniu oraz mowie chłopaka, domyśliła się że występuje u niego ten rodzaj choroby, bojąc się o zwoje życie i psychikę znacznie bardziej niż kiedykolwiek w swoim krótkim życiu. Spotkanie z wulgarnym, agresywnym Fergalem ma się daleko do sytuacji w której znalazła się obecnie. Czemu? Bo Szwab chciał ją tylko utłuc, nic więcej, a on? Niezrównoważony psychicznie osobnik płci brzydkiej z nadprogramową jaźnią zawartą w swojej mało skromnej osobie jest zdolny zrobić jej znacznie więcej niż tylko małe, nieszkodliwe kuku. Jest wariatem, a po wariatach można spodziewać się naprawdę wiele okrutnych rzeczy. Piegowata jest głupia, że nie uczy się na błędach. Po zajściu na plaży nie powinna ufać osobom przypadkowo spotkanym w lesie. Do tego wygadującym bzdury, tak jak Ryon wcześniej. Wpakowała się w to wszystko ze swojej własnej winy. Niepojętej, zdecydowanie chorej ciekawości przy okazji.
- Pozwalasz bawić się swoimi dziewczynkami innym? Jesteś słaby Ryon, kurewsko słaby. Do tego ulegasz pierwszej lepszej prostytutce? - warknęła, prawdopodobnie nieświadomie pakując się w jeszcze większe zamieszanie. Chciała się jednak bronić. Jakkolwiek! Zająć go czymś, zmusić do tego aby była tylko JEGO ofiarą, bo z dwojga złego woli być tylko pogryziona i pobita niżeli zgwałcona przez dziwkę funkcjonującą w umyśle wampira. W szczególności, że jest jeszcze dziewicą i jak każda normalna dziewczyna swój pierwszy raz chciałaby mieć całkiem fajny. No, przynajmniej chciałaby wspominać go całkiem nieźle, a w tym przypadku jest to raczej nie możliwe. Prędzej ryczałaby niż siedziała z uśmiechem na buzi wspominając swoje pierwszy bliższe spotkanie z chłopakiem, ekhm. Delka dostała z główki prosto w nos? Biedną tak zamroczyło, że przez chwilę widziała tylko czarne plamki zamiast gęby Ryon'a nad swoją zgrabną sylwetką. Pisnęła cicho, wystraszona jak diabli. Przestała się szarpać, przynajmniej na dłużą chwilę, wlepiając nieobecne tęczówki w klatkę piersiową mężczyzny. Zupełnie nie reagowała na 'czułości' poziomu E albo raczej wrednej Tiffani. Brzydziły ją wszystkie jej/jego czynności. Właściwie myślała, że zaraz zwymiotuje prosto na czarną czuprynę wampira dopóki pocałunki nie zeszły na jej szyję. Przecież to nie wina dziewczyny, że jest to jedno z najwrażliwszych miejsc na jej ciele. Zagryzła mocno wargi, byleby tylko nie wydać z siebie żadnego, dziwnego dźwięku.
Nie skomentowała następnych słów padających z ust chłopaka. Skuliła się jedynie, mrużąc nieznacznie przymglone, złote tęczówki. Obmacywania ciąg dalszy? Delorie z wrażenia pokryła się soczystym rumieńcem na pół gęby, napinając przy okazji każdy możliwy mięsień w swoim wiotkim ciele. Świadomość, że zostanie zgwałcona zupełnie ją paraliżowała. Bała się, kurewsko się bała ...
- Zabieraj brudne łapska. - rzuciła, niezbyt przekonująco, zaciskając ręce w pięści tak, że długimi, zadbanymi paznokciami przebiła skórę po wewnętrznej stronie dłoni.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Chatka   Nie Wrz 21, 2014 7:26 am

Tyle, że Ryon znacznie różnił się od tutejszych wampirów z rozdwojoną jaźnią, która w większości przejawiała się w sposób Dobry i Zły. Ryon ma ich kilka, a kazda z nich ma zróżnicowany charakter potrafiące ze sobą się "komunikować". I właśnie w tej chwili Delorie może ostro namieszać w głowie biednego wariata, sprowadzając na siebie niewiadomy scenariusz. Ale bądź co bądź, wydłużała uknute czynności przez świra.
- Z Ryonem mamy układy. - nie dodał(a) jakie i czego one się tyczą. W każdym razie byli całkiem zgranym duetem. Ona niszczyła psychikę ofiar, Ryon brał krew dla ich ciała, ale mimo wszystko rozbudziła nieco szalonego wampira, który zaczął myśleć nad następnymi slowamo Delorie.
- Słyszysz, Tiff? Nie jestem słaby i nie jestem właśnie pewny co do tej ofiary. A gdyby była całkowicie ona moja? Ten chociaż jeden raz? - odezwał się swoim głosem i oczywiście był on bardzo cichy. Jakby Delorie miała o tym nie słyszeć, choć zapewne było inaczej. Biedny świr ponownie przeżywał wewnętrzny konflikt... który przegrał. Roześmiał się wreszcie, roześmiał jak pyszna dziwka.
- Nie uda Ci się przekonać Ryona do zmiany decyzji, waha sie ale nie zdradzi dla Ciebie. Bo kim Ty niby jesteś, hmm? Poza tym Ryon jest mi coś winien, wszak to dzięki mnie nie zamknął całkiem w sobie, gdy zajmował się nim jego Nauczyciel. - rzekł(a) triumfalnym tonem, no i wiemy co czyniła. Jeden cios, mroczki przed oczyma Rudej. Dotykanie nagiej skóry pod koszulą. Nie miała żadnych szans.
- Ucisz się, mała! Zdążysz się jeszcze na krzyczeć, kiedy zaczniemy kopulować. - ponowny psychopatyczny śmiech i poklepanie Delki po piegowaym policzku. A skoro miała przyjemność z dotykania szyi, Tiff zaczęła używać także języka i spenetrowała każde zagłębienie w szyi rudej. Dłoń pod koszulką nakierowała się na pierś i ścisnęła ją mocno ale z wyczuciem.
- Jesteś dziewicą? - padło nagłe pytanie, a przy okazji z piersi przeszedł na udo ofiary, docierając palcami do jej intymności. Właściwie to wpychał się nimi przez materiał, żeby bardziej pobudzić biedną, napastowaną dziewoję.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Chatka   Nie Wrz 21, 2014 2:40 pm

- Każdy układ kiedyś się kończy. - burknęła, znowuż wykładając na pierwszy plan swoje racje. No co? Głupia nie jest, bez walki się nie podda, nawet jeżeli zbyt wiele ona do ich potyczki nie wniesie. Prychnęła pogardliwie, wymownie spoglądając na Ryon'a. Mamiła go i dobrze zdawała sobie z tego sprawę. Chciała namieszać tak bardzo, jak tylko się dało. Złote tęczówki co i rusz spoglądały w czerwone oczęta chłopaka spod kurtyny czarnych, niebotycznie długich rzęs. Nie chciała się poddać, nie tak łatwo. No i nie chciała paść przy okazji ofierze namolnej i do tego napalonej dziwki, wesoło żyjącej sobie w umyśle wampira. Co to, to nie. Swoją godność Ruda ma.
- Przyznaj Ryon. Chcesz mieć mnie na własność, tylko boisz się swojej małej Tiff. Co to za frajda bawić się sponiewieraną laską po swojej koleżance? - dodała jeszcze, tym razem zdobywając się prawie że na wyżyny swojej odwagi i głupoty w jednym. Niezgrabnie uniosła się na jednym łokciu, wyciągając nieznacznie w jego kierunku drugą rękę, by zgarnąć przydługie, ciemne kosmyki swojego 'oprawcy' za ucho. Ta, Delka podjęła taktykę działającą mniej więcej na zasadzie 'przeciągnę psychola na swoją stronę słodkimi słówkami, dwuznacznym zachowaniem i ładnym oczami, o!'
- Cicho siedź. - warknęła jedynie na słowa Tiff o przekabaceniu chłopaka na swoją stronę. Wszystko wyjdzie w praniu! A może jednak gówniarze uda się przeciągnąć wygłodniałą bestię na swoją stronę? Kto wie, kto wie. Biedna prostytutka nie powinna być, aż tak pewna siebie. Delka też potrafi być przebiegła. Przynajmniej dopóty nikt nie obije jej pięknej gęby.
W każdym razie Ruda zamknęła się, kiedy do jej uszu dobiegła informacja dotycząca seksu. Skrzywiła się, zaciskając mocno wargi w wąską linię. Przymknęła nieznacznie oczy, upierdliwie unikając spojrzenia Ryon'a, a raczej dziwki, która najprawdopodobniej wzięła teraz nad nim górę. Siedziała cicho, modląc się przy okazji, aby dali jej spokój. Naprawdę, Del nigdy w życiu nie myślała, że spotka ją taka sytuacja. Okej, co innego pobicie czy coś, ale gwałt!? Serio? Nie mogli sobie znaleźć jakiejś innej laski? Jęknęła cicho z przerażenia zasłaniając dłonią pełne wargi. Dlaczego on/ona maca ją po piersi? To kurwa konieczne, srsly? Oblała się soczystym rumieńcem, zerkając przed siebie zaszklonymi od łez oczętami.
- Pierdol się, to nie Twój kurwa interes. - pisnęła, zaciskając mocno uda, kiedy tylko jedna z dłoni chłopaka zjechała tam, gdzie z pewnością nie powinna. Biedna, zaraz zejdzie tutaj na zawał. Do tego jest strasznie wrażliwa na jakikolwiek dotyk. W końcu jeszcze nie miała styczności z tymi sprawami, nie?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Chatka   Nie Wrz 21, 2014 6:47 pm

Być może jest jeszcze deska ratunku dla Delorie. A nuż Ryon zmieni zdanie i zechce dla siebie swoją ofiarę, pozostawiając Tiffani na lodzie? Kto wie co się stanie! Bo z psycholami nigdy nie wie, oj nie wie się,
czy dobrze jest czy może jest, może jest już źle
... i takie tam inne bajery.
Po dość kolejnej ciekawe wypowiedzi rudej, Ryon chwilowo zaprzestał dotykania. Młoda może mieć rację... po zabawie Tiff otrzymywał jedynie ochłapy, a tak? Cała, zdrowa i nietknięta przez brudną dziwkę panienka o piegowatym nosie. Zerknął na nią, milcząc, acz w głębi jego ciemnego umysły zaś panowała gorąca dyskusja, właściwie walka o ciało Delorie! Zacisnął szczęki co zresztą było widać po ułożeniu ust w wąską linie, jak tylko poprawiła jego włosy.
- Nie mydl mu oczy, Ty mała suko! I tak będziesz moja czy tego chce czy nie! - zasyczał swoim piskliwym, pseudokobiecym głosem i po prostu kontynuowano obmacywanie pannicy, co zresztą stało się ono bardziej nachalne. Gdzieniegdzie poszły w ruch pazury. A także ją uciszyła tekstem odnośnie seksu, ale co z tego właściwie? Ruchy dziwki skończyły się na obmacywaniu ud, czy niewłaściwym pytaniu. Zabrał dłoń z nóg Delorie, która tak skutecznie zaciskała. Teraz dłoń znalazła się blisko szyi dziewczyny aczkolwiek jej nie zaciskał. Przynajmniej jeszcze.
- Tiffani tym razem nie dostanie mojej ofiary. - pełen dumy wycedził przez zaciśnięte zęby, dotykając palcami miejsca s którym były najbardziej widoczne żyły. Oczy wampira otworzyły się szerzej, a usta rozchyliły się prezentując pokaźne kły. Ale Del powinna być dumna z siebie. Sprowadziła Ryona z powrotem, który zagonił zepsutą osobowość w kąt. Przy Ryonie straci tylko krew, a nie także i dziewictwo. Puścił drugą rękę rudej, łapiąc ją mocno za ramię. Usta znalazły się tuż przy jej szyi i jeśli w żaden sposób nie zareaguje, zatopi się w nią kłami powoli oraz boleśnie. Ciekawe czy byłaby chętna do nawiązania jakiekolwiek znajomości ze świrem, który bądź co bądź mógłby z nią spędzać czas, no i wypełniać samotne dni. Lecz czy Del tego chce... wątpliwe.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Chatka   Nie Wrz 21, 2014 8:24 pm

O właśnie! Święte słowa, Ryon ma teraz pod sobą całą, zdrową, nietkniętą nawet małym palcem, śliczną dziewczynkę wyłącznie dla siebie, a tak? Dostałby jedynie marne truchło po robocie 'koleżanki' A bądźmy ze sobą szczerzy, co to za zabawa pożywiać się na ledwie kontaktującej, pobijanej dziewczynie? I to jeszcze załatwionej nie przez siebie, a pierwszą lepszą ladacznicę błąkającej się niewinnie po świadomości wampira. Toż to wstyd! Rosły chłop, a na pierwszy plan wystawia jedną ze swoich jaźni, zamiast samemu porządnie rozprawić się z kuszącą małolatą. Del cofnęła pośpiesznie rękę, kiedy chłopak zacisnął szczęki. Spuściła wzrok, znowuż opadając plecami na stary materac. Och? Tiff dalej się odgrażała? Trudno! Piegowata wcale nie zamierzała przestać. Jest wścibska i zrobi wszystko, byleby tylko uniknąć gwałtu z rąk dziwki, która dotychczas sprytnie manipulowała właścicielem ciała w którym żyje.
- Szmata. - burknęła jedynie, nadgryzając pełne usta, aż do krwi, kiedy obmacywanie ze strony Tiff przybrało na sile. Raz po raz marszczyła brwi, czując pazury zahaczające o delikatną, przyjemną w dotyku skórę, aż w końcu zdezorientowana przeniosła wzrok na wampira. Przygotowywała się mentalnie na najgorsze - o ile w ogóle da się na coś takiego przygotować - a tu nagle taki zwrot akcji? Dłonie z jej ud zniknęły, jak cała dziwka zresztą. Zastąpił ją w swojej całej okazałości Ryon. Biedna połknęła głośno ślinę, z jednej strony ciesząc się że choć na chwilę pozbyła się uporczywej jaźni poziomu E, a z drugiej martwiła się o to, co będzie dalej. Chociaż wszystko jest lepsze od gwałtu, serio. Zerknęła przelotnie na rękę znajdującą się tuż nad szyją, po czym szybciutko skierowała złote tęczówki na buzię chłopaka. Odetchnęła, jakby z ulgą.
- To jednak masz jaja, Ryon. - wypaliła, ciesząc się że postawił się natrętnej kurwie. Zadrżała na widok kłów, momentalnie na nowo spinając całe swoje ciało. Nie walczyła, nie miała po co. Zdawała sobie sprawę, że z nim nie wygra. Nawet jakby jakimś cudem opuściła chatkę, on z łatwością dopadłby ją poza nią i nie byłoby już tak kolorowo. Zamknęła oczy, zaciskając przy okazji ręce na brudnym prześcieradle. Jak już miał to zrobić, niech robi. Byle szybko.
No ale jak to zawsze w przypadku piegowatej bywa, jej oprawcy wcale się nie śpieszyło. Ba! Gdyby mógł, zapewne ociągałby się pewnie jeszcze bardzie, co nie? W każdym razie dziewczyna jęknęła głucho, czując jak wampir powoli i cholernie boleśnie zatapia w jej skórze ostre kły. Jakby pławił się w jej bólu. Pociągnęła cicho nosem, nagle ni stąd ni zowąd, kładąc wolną dłoń na ramieniu Ryon'a. Starała się go odepchnąć na wszystkie możliwe sposoby.
- Przestań, to boli! - wymamrotała niezrozumiale, krzywiąc się przy każdym kolejnym ruchu, bo zadawała sobie w ten sposób jeszcze więcej okropnego, niechcianego bólu.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Chatka   Nie Paź 05, 2014 8:56 am

Kryzys z dziwką został pożegnany na obecną chwilę. Ale czy tak naprawdę lepiej, żeby zajmował się Delorie rozszalały poziom E? Przecież mógł ją zabić! Ba, nawet zgwałcić i bez pomocy Tiffani. Mniejsza o to jednak, Ryon na szczęście Del jest zbyt głodny żeby zaatakować kobiecość rudej, wolał natomiast jej szyję. Żadne piski, prośby i wierzgania nie pomogą. Wampir wbił mocno kły, ssąc jak najwięcej dziewiczej krwi, rozkoszując się zaspokojanym głodem. Oby tylko nie wyssał i osobowości Delorie! Wtedy mógłby być kłopot dla umęczonego umysłu wampira.
Przestał pić. Dosłownie nagle przestał, jakby ktoś go wyłączył. Wyciągnął ostrożnie kły, po czym złożył krótki pocałunek na śladach ugryzienia.
- Próbowałem go powstrzymać ale jest zbyt silny gdy głoduje. - niemal załkał, gdy podnosił się do siadu. Poprawił się, żeby siedzieć mniej więcej tyłem do Delorie, ale ta mogła widzieć jego profil.
- Tak mi wstyd za wszystkie jego krzywdy. On nie ma pojęcia, co później czuje rodzina kiedy straci kogoś bliskiego. Ale właściwie czy powinienem winić Ryona? Nie jest taki z własnej woli. - no i masz, Del ma styczność z kolejnym mieszkańcem umysłu wampira. Biedny mąż, ojciec... stracił rodzinę w wypadku, a swoje życie razem z krwia oddał Ryonowi. Odwrócił się wreszcie w stronę rudej, posyłając jej zmęczony uśmiech. Wyglądał jakby naprawdę cierpiał.
- Jesteś taka śliczna i podobna do mojej Charlotte. Też miała tak piękne, rude włosy. I piegi. - aż westchnął ciężko, machnąwszy dłonią. Zaś za wiele mówił.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Chatka   Nie Paź 05, 2014 3:33 pm

Biedna Delka! Nawet nie ogarnia już, co się dookoła niej dzieje. Fakt, że zamiast wygłodniałego Ryon'a, pojawiła się na jego miejscu zupełnie nowa osobowość, też jakoś umknęła jej mało skromnej uwadze. Ot, nie wyczuła po prostu żadnej zmiany. Leżała jedynie jak ten kołek, przez chwilę wpatrując się w profil swojego oprawcy, by zaraz przekręcić się nieco na bok. Było jej niedobrze, kręciło jej się w głowie do tego miała wrażenie, że jeszcze chwila i zwymiotuje na nieco podgniłą podłogę starej chatki. Pobladła, zasłaniając wolną dłonią ranki po ugryzieniach. Ubrudziła palce krwią? Mało ją to w tej chwili obchodziło! Poważnie! Chciała się jedynie jako tako ustawić do pionu i opuścić to miejsce, zostawiając daleko za sobą chorego psychicznie napastnika. Niemniej jednak jakakolwiek próba uniesienia się chociażby do siadu przez piegowatą pannę, kończyła się klęską, więc ostatecznie Ruda dała sobie spokój. Ułożyła się tylko wygodniej na obleśnym łóżku, zagryzając mocno pełne, spierzchnięte wargi.
- Wynoś się, daj mi spokój. Gówno obchodzi mnie ta cała Charlotta. - wysyczała przez zaciśnięte zęby, chowając przy okazji krągły tyłek pod materiałem sukienki. Coby przypadkiem nie kusił ani faceta, który stracił żonę czy tam dziewczynę, ani Ryon'a, ani tym bardziej Tiff, która z pewnością rzuciłaby się już do jej dolnych partii. W końcu taka niewyżyta i wiecznie napalona z niej kobieta. Pociągnęła cicho nosem, obejmując rękoma wiotkie ramiona.
- Zostaw mnie samą. S p i e r d a l a j no. - warknęła, namolnie wpatrując się w ścianę na przeciw łóżka, jakoby to ona teraz stała się najważniejszą częścią jej krótkiego i jakże kurwa radosnego życia.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Chatka   Pon Paź 20, 2014 3:45 pm

Nic dziwnego, że Delorie miała dość patrzenia na swojego oprawcę. Najpierw ją porwał, postraszył gwałtem, a później pożarł... w dodatku sprezentował inne osobowości zamieszkałe w jego chorej głowie. I kto wie czy z czasem nie dojdą nowe. Ale do rzeczy, do rzeczy... Nie ma jak uciec. Ryon nie pozwoli, inni nie pozwolą. A jeśli nadejdzie jakakolwiek okazja, wampir zacznie ją ścigać dotąd, dopóki jej nie znajdzie. Zresztą, nie ma jak teraz uciec, siedział tuż obok w pełni siły, w miarę opanowany. A Delorie? Słaba, osuszona... i przede wszystkim bezbronna, acz pyskata.
- Nie mów tak brzydko. Młodej panience nie przystoi. - niemal jęknął, drapiąc wygoloną stronę głowy. Nie podobał mu się styl Ryona. Zbyt groteskowy i wyróżniający się. Zresztą młoda coraz bardziej wykazywał niechęci do osobnika wampira. Ale co miała do Alphonse? On jej nic nie zrobił! Wręcz przeciwnie! Współczuł jej.
- Powinnaś się cieszyć, że żyjesz. Inni nie mieli takiego szczęścia, bo... bo Ryon zabija swoje ofiary. - uśmiechnął się smutnie, wyciągając dłoń do małolaty. Spróbował dotknąć włosów Del, ale czy pozwoli?
- Chcesz stąd uciec? - a może jednak pomoże? Przekonamy się!
Powrót do góry Go down
Gerard
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1105-gerard-trizgane http://vampireknight.forumpl.net/t3348-gerard#71804
Zarejestrował/a : 31/07/2013
Liczba postów : 318


PisanieTemat: Re: Chatka   Nie Paź 26, 2014 5:26 pm

Antoniemu zabrakło ostatnio ziółek oraz grzybków, które mógłby zmielić, zmieszać i wetknąć sobie do zdrowej fajki, jaką mógłby się później naćpać. Obecnie dzieci były w szóstym niebie, kiedy brały do ust skręta. Jak dla takiego starego dygi, rozwalali sobie jedynie wątroby i wyniszczali organizm. Mieszankę, którą stworzył sam dawała o wiele lepszego „kopa” (jakby to współczesne dzieci określiły) i to praktycznie nie wyniszczając organizmu. Ale niestety brakło mu na składzie odpowiednich ziół, dlatego postanowił wybrać się na spacer po lesie. Nie mieszkał w Oświacie. Służył im jedynie jako nauczyciel, mistrz, opiekun, ktoś kto przekazuje wiedzę następnym pokoleniom i nie pracował już od dawna jako łowca. Gdyby poproszono go o to, aby pomógł łowcom w złapaniu jakiegoś wampira, pewnie zgodziłby się pomóc. Z nudów. Ostatnio nie wiele robił, poświęcił się swoim nowym badaniom oraz eksperymentom. Wszystko jednak opierał na teoriach, brakowało mu prawdziwego obiektu do badań.  Potrzebował prawdziwego wampira z krwi i kości. A jeszcze lepiej, jakby jego króliczek doświadczalny miał rozdwojenie jaźni! Bardzo był ciekaw, dlaczego dochodzi do rozszczepienia osobowości. Jeśli zgłębi to u wampirów, mógłby to przenieść na ludzką rasę i także poeksperymentować… na człowieku! Przecież w imię nauki trzeba ponieść jakieś ofiary. Może Hiro miałby jakiegoś przyjemnego człowieka na zbyciu?
Właśnie miał się schylić po jedną z roślin, jakiej potrzebował, gdy usłyszał niewieści głosik, w piękny i kulturalny sposób wyrażający swoją prośbę, aby niechciany dżentelmen się odsunął. Użyła naprawdę barwnego słowa, godnego każdej damy – spierdalaj. Właściwie to mógł ją zostawić w spokoju, nie wtrącać się w czyjeś sprawy, ale był tak znudzony, że z chęcią zajrzy do najbliżej chatki! Może znajdował się zły wilk, który pożera właśnie Czerwonego Kapturka? Miał ze sobą swoją walizeczkę z kuszą i najpotrzebniejszymi przyrządami medycznymi. Nigdy się z nią przecież nie rozstaje. Podszedł do drzwi chatki wyraźnym podnieceniem malującym się na twarzy starszego człowieka. Wyglądał naprawdę na niedołężnego mężczyznę, który jedną stopą stał już w grobie. Jednak to tylko pozory, bo ten człowiek miał w sobie tyle pary, co trzydziestolatek!
Otworzył sobie drzwi z kopa i zajrzał rozgorączkowanym, szalonym spojrzeniem do ciemnego wnętrzna. Namierzył od razu mężczyznę i przyjrzał mu się uważnie.
- Zostaw tę młodą damę, która potrafi się posługiwać zagadkowym językiem. Łapki do góry i odsuń się od tej niewiasty.
Odezwał się z cicha, radośnie, jakby właśnie spotkał się ze starym znajomym. Jeszcze nie wiedział, że ma do czynienia z wampirem. W końcu patrzył się na jego plecy, twarzy nie widział.


Ostatnio zmieniony przez Gerard dnia Sob Lis 01, 2014 1:25 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
 
Chatka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Chatka Gajowego
» Chatka nad jeziorem
» Chatka maga
» Chatka Świąteczna
» Chata szalonego szamana

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: Lasy-
Skocz do: