IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wilcza skarpa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Isao
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t321-isao-takei#363
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 660


PisanieTemat: Wilcza skarpa   Wto Paź 23, 2012 5:13 pm

Idąc dróżką wydeptaną i zdewastowaną przez ludzi natknąć się możesz na granicę lasu gdzie skryta w cieniu gałęzi wyrasta wysoka skarpa wystającą z drzew. W nocy czub pagórka ukierunkowany jest idealnie w stronę tarczy księżyca.
W takie noce wiatr niesie echo wycia wilków, dając Ci znak, żebyś nie podchodził bliżej...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Wilcza skarpa   Pią Lut 01, 2013 3:02 pm

Był późny wieczór. Słońce już dawno ukryło się gdzieś pomiędzy konarami drzew i granatowymi obłokami. Było zimno. Cholernie zimno. Mimo iż deszcz nie padał od kilku dni, dało się wyczuć wręcz namacalną wilgoć, a ubrania przesiąkły nią tak, że zimno co raz to bardziej dawało się we znaki. W dodatku ta mgła, jak sceneria do taniej produkcji typu Gore, o wilkołakach i innych takich pierdołach. Kolejnym dodatkiem do takiej scenerii bez wątpienia mogłyby być ślepia, złote i jakże dzikie, pojawiające się gdzieś w oddali wąskiej ścieżki, jakby patrząc od strony skarpy. To, w jakim celu ktoś tutaj przychodzi, jest rzeczą niepojętą, niezrozumiałą. No bo w końcu kto normalny spaceruje bezstresowo po lesie, rozglądając się na boki jak gdyby był turystą lub innym ścierwem. W miarę gdy tajemnicza "kreatura" zbliżała się, można było usłyszeć dystyngowane czknięcia oraz pociągnięcia, jak gdyby z butelki, a także coś w rodzaju obiektu, szurającego o ziemię. Wyłoniwszy się z cienia rozłożystych dębów, ów poruszające się monstrum w płaszczu i cylindrycznym kapeluszu jeszcze bardziej pasowało do horrorów, choć tak na prawdę nie było się czego bać. Wraz z światłem księżyca, stopniowo co raz to bardziej oświetlającym sylwetkę postaci, wszystkie obawy przed tym, jakoby był to wilkołak lub inne dziecie nocy, zostawały rozwiewane. Choć tak na prawdę w obecnych czasach ich stopień wtajemniczenia w wtapianiu się w otoczenie i ludzi jest na tyle perfekcyjny, że pomyłka nie jest niczym nadzwyczajnym. I wtedy dało się wyczuć papierosową woń. Chmura szarego dymu unosiła się nad postacią, częściowo zasłaniając złote ślepia i niedbale ułożone czarne włosy. Spojrzał się na butelkę Whisky, która była już w połowie pusta (bądź w połowie pełna?)
- Jare Jare... Nie powinienem pić przed rozpakowaniem się.
Uznał, jak gdyby nigdy nic idąc dalej w przód, nie lękając się zbytnio tego, co może go tu spotkać.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Wilcza skarpa   Pon Lut 04, 2013 4:26 pm

Po przebyciu dużego kawałka drogi z apartamentu do lasu, dziewczyna zaczęła odczuwać silne zmęczenie. Nie mogła jednak odpocząć w pierwszym, lepszym miejscu, gdyż groziło to spotkaniem jakiegoś przechodnia, który widząc zwłoki zaalarmuje policję. Czy Banshee-sama by ją wtedy odratowała? No cóż, znały się już troszeczkę, lecz chyba nie aż tak, by wampirzyca narażała swoja reputacja dla zwykłej śmiertelniczki. W końcu, gdy Ev jej się znudzi lub zrobi coś niewłaściwego, znajdzie sobie kogoś innego. Tak, nastolatka zdążyła już ujrzeć prawdziwą naturę swojej Pani, dla której większość ludzi było tylko pokarmem. Na szczęście męcząca robota przybliżała się już ku końcowi, gdy Evangelina dostrzegła wilczą skarpę, gdzie mogła porzucić zwłoki. Banshee wypiła z Lureen całą krew, to niech wilki nacieszą się przynajmniej mięsem. Nic nie może się zmarnować... Nagle jednak, nastolatka zatrzymała się i położywszy wór na ziemi, zaczęła nasłuchiwać. Okazało się bowiem, że nie jest sama. Po za krokami usłyszała męski głos. Zdecydowała się przyjrzeć nieznajomemu bliżej. Niestety, przez przypadek potknęła się o grube korzenie drzewa, wystające z ziemi. Nie dało się przez to zachować swojej obecności w tajemnicy.
- Witam! Co taki młodzieniec robi sam w lesie o tej porze?- Zapytała niewinnie, starając się przesunąć worek stopą, jak najbliżej krzaków.


[Wybacz długość, pisałam w pośpiechu]

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Wilcza skarpa   Wto Lut 05, 2013 3:47 pm

Taka wieczorna sceneria w zupełności mu odpowiadała. Nie wiedział tylko, po jaką cholerę przeszedł taki kawał żeby się napić, i to akurat w takie miejsce. Z resztą, to było dosyć nieważne. Whisky wszędzie smakuje tak samo, papierosy także. Nie było więc różnicy w jakie miejsce pójdzie, do póki ma jeszcze Alkohol, ewentualnie inne używki, których ostatnimi czasy nie zażywał, i w cale nie było mu za nimi tęskno.
To, że ktoś nadchodzi z naprzeciwka zauważył krótko po tym jak usłyszał dźwięk targanego przedmiotu. Jak gdyby... torba podróżna, albo worek ze śmieciami. Ale to chyba nie było to. W miarę zbliżania się do zarysu postaci, nieprzyjemny zapach po woli dostał się do jego nosa, w czym zapewne pomógł mu dosyć wyczulony na takie nietypowości węch.
Podszedł bliżej, automatycznie zmieniając wyraz twarzy, zyskując nieco czujności.
Lico bowiem które dane mu było właśnie ujrzeć, wydawało się bardziej wąpierze niż ludzkie. Nie tracił więc ostrożności, mimo stanu całkiem mocnego wstawienia.
- A cóż robi w takiej samej sytuacji panienka?
Powiedział, a przynajmniej starał się powiedzieć to w miarę płynnie i naturalnie, ale nie było to całkowicie możliwe przy takich zapachach.
- Coś tu chyba zdechło... Albo to jakiś nowy rodzaj perfum.
To rzekłszy, patrzył się jej prosto w oczy, ani na chwilę nie tracąc opanowania. Wcześniej udało mu się dostrzec dziwaczny czarny obiekt, który był częściowo zasłonięty przez nogę. Można stwierdzić, że jednak bardziej przyglądał się nodze, niż samemu obiektowi.
Ot, takie przyzwyczajenie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Wilcza skarpa   Wto Lut 05, 2013 4:19 pm

Używki... We Francji, młoda La Valette nie miała do nich dostępu. Czasami, gdy miała wszystkiego dosyć, rozmyślała o ludziach, którzy byli od nich uzależnieni. Wyobrażała sobie wówczas stan, w jakim się znajdowali i trzeba przyznać, że trochę im zazdrościła. Fajnie by było się odciąć od kłopotów życia codziennego, przynajmniej na krótki czas zapomnieć o wszystkim. Niestety, większość z używek tego typu daje rozkosz tylko na chwilę. Gdy ich moc się skończy, człowiek zaczyna wręcz żałować, że w ogóle po nie sięgnął. W przypadku alkoholu jest to poranny kac, a narkotyki... Zależy, choć słyszała, że w większości przypadków powodują depresję. I to potrafiło dziewczynę łatwo odwieść od chęci spróbowania. Wracając jednak do obecnej sytuacji, w której znalazła się Eva, nastolatka nie miała pojęcia, że zwłoki zaczęły już tak mocno cuchnąć. Może złapała lekkie przeziębienie i przez to nie czuła smrodu? Będzie musiała po powrocie do akademika zmyć z siebie ten fetor, by inni ludzie nie omijali jej szerokim łukiem. Tylko ten chłopak... Jak go spławić po- tym, jak odkrył obecność dziewczyny?
- No cóż... Przyniosłam dla wilków resztki. O tej porze roku pewnie są bardzo głodne.- Zażartowała, będąc również ciekawa reakcji nieznajomego. Jeśli ujrzałby, że tymi resztkami jest ludzkie ciało wypompowane z krwi, mógłby pomylić Ev z wampirzycą. A wtedy nastolatka musiałaby się pozbyć i jego, choć bardzo tego nie chciała. Wydawał się bardzo miły, a wręcz blisko byłoby mu do bycia dżentelmenem, gdyby nie męczył Ev dalej pytaniami o nieprzyjemny "zapach".
- Taaak, możliwe że zwierzaki zostawiły tu jakąś padlinę, albo ktoś chce tu sobie urządzić nielegalne wysypisko odpadów.- Zaśmiała się cichutko, zasłaniając usta dłonią. O rany! Teraz to dopiero poczuła smród rozkładu, który zdążył już przejść na dłonie i bluzkę. Kąpiel była w takim przypadku na pierwszym miejscu, na liście rzeczy do zrobienia. A jeśli po pierwszej nadal będzie czuć swąd, to doda do tego jeszcze prysznic i perfumy. Nie chciała, by ktoś przykleił jej "łatkę" brudaski.
- Nie przeszkadzaj sobie. Wrzucę to tylko w dół skarpy i już mnie nie ma.- Ponownie zarzuciła sobie wór na plecy i ruszyła przed siebie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Wilcza skarpa   Wto Lut 05, 2013 4:34 pm

No cóż, w miejscach w których on zwykł przebywać, stale zmieniając położenie i będąc nieuchwytnym nawet przez dyrekcję szkoły, która przecież od dłuższego czasu ma go "na oku" i szczerze stara się trzymać go jak najkrócej, co im nie wychodzi. Oczywiście, nie jest jakimś wielkim fanem narkotyzowania się, zwłaszcza środkami ciężkimi i mocno odurzającymi, choć w tym temacie ma dosyć szeroką tabelę. Było to za czasów, kiedy podróże kształciły go na prawdę różnorodnie i uczyły życia w miejscach, w których się znajdował. Sporo z tych zwyczajów, tradycji i zachowań stało się częściowo jego własnymi. Mimo maski chama, gdzieś w jego sercu siedział gentleman, który ujawniał się za każdym razem, gdy gdzieś w pobliżu pojawiała się ładna kobieta. Nie zmienia to jednak faktu, że potrafił być kulturalnym chamem, co jest niezwykle zajadłą i rzadko spotykaną sztuką w obecnych czasach. Odpalił papierosa, opierając się o pobliskie drzewo.
- [i]Oi. Dużo rzeczy już widziałem. Nie obchodzi mnie ani co przechlapał, i dlaczego tak cuchnie, nic nie widziałem, bywaj więc.
To rzekłszy, złapał dystyngowany łyk trunku, i poszedł w drugą stronę.
[z.t]
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Wilcza skarpa   Sob Lut 09, 2013 3:08 pm

I to wszystko? Super, nie będzie musiała się dłużej męczyć z wymyślaniem wymówek. Jej Pani będzie na pewno zadowolona, biorąc pod uwagę fakt, że apartament został posprzątany, jak również nie będzie miała kłopotów z policją. Po za tym Ev nie miała ochoty kłócić się z matką o to, dlaczego jej córka ma zszarganą reputacje w papierach. W ogóle nie miała ochoty jej już więcej widzieć na oczy. Gdy jednak rzuciła już wilkom obiad, zadzwoniła komórka. Wyjęła ją niechętnie z kieszeni i sprawdziła, kto dzwoni. Matka... Tego już było za wiele! Co ta kobieta sobie myśli?! Po kilku miesiącach nieodzywania się, zapragnęła nagle odświeżyć kontakty z latoroślą?! Nastolatka bez słowa wcisnęła czerwona słuchawkę i schowała urządzenie z powrotem do kieszeni.
- Wybacz, co mówiłeś?- Odwróciła się w kierunku miejsca, na którym jeszcze chwilkę temu stał nieznajomy chłopak, lecz jego już tam nie było.
-" Raczej nie mam ostatnio szczęścia do mężczyzn. Może go jeszcze kiedyś spotkam?"- Zamyśliła się, patrząc na odchodzącego nieznajomego... Nieźle, nawet nie zdążyła poznać jego imienia. No cóż, mówi się trudno. Teraz powinna raczej myśleć o tym, jakich środków czystości użyć do zmycia z siebie odoru trupa, oraz... na wszelki wypadek zakupić odświeżacz powietrza do apartamentu Banshee-samy. Mając już wszystko zaplanowane, ruszyła w drogę powrotną do miasta.
[z/t]
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Wilcza skarpa   Pon Wrz 02, 2013 12:22 pm

Tak więc miał przejebane. Totalnie. Nie dość, że zwiał z dworku bez słowa, nie znając miasta i okolicy to jeszcze wszczął borutę na terenie Testamenta. Jakby tego było mało napadł na jakąś wampirzycę i chciał pobić jakiegoś szlachetnego. Sporo, ale nabroił by znacznie więcej gdyby Natsume nie znalazł go w porę. Ojciec gdy się o tym dowie nie będzie zadowolony. A kiedy Kain nie jest zadowolony wiedzą o tym wszyscy dookoła. Ciekawiło go jaką też karę dla niego wymyśli kiedy już porozmawia z Natsume. Na szczęście ten drugi był teraz dość zajęty tak więc odstawił panicza do domu i ruszył gdzieś w miasto. Korzystając z okazji Samael wymknął się znów. W końcu gorzej być już nie może prawda? Oj może... Kain nie zna litości nawet dla własnych dzieci.
Tak więc wymknął się z rodzinnego dworku i ruszył w las. Niestety piechtolotem tak więc trochę mu zajmie powrót do miasta na jakieś łowy. Idąc leśną dróżką zauważył intrygujące miejsce przypominające Lwią Skałę z Lion King, skręcił więc w gąszcz by przyjrzeć mu się z bliska. Spieszyło mu się gdzieś? Nie, tak więc mógł sobie pozwolić na trochę 'zwiedzania' terenów ojca.
Gdy zbliżył się do skarpy omiótł ją wzrokiem i przysiadł sobie na jakimś zwalisku kamieni. Odpalił papierosa i burknął pod nosem co mogło brzmieć jak 'kurwa', a raczej nią było.
Nie dość, że był głody i przez blondaska stracił posiłek podany niemal na tacy to jeszcze będzie miał przejebane jak ojciec się dowie co zbroił... Fuck...
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Wilcza skarpa   Pon Wrz 02, 2013 12:47 pm

I wydostała się z posiadłości i postanowiła sobie zrobić spacerek przez las. Troszkę świeżego powietrza i ruch jeszcze nikomu nie zaszkodził. Więc kroczyła sobie dziarsko leśną dróżką, normalnie jak czerwony kapturek w drodze do babci. Tylko żeby na swej drodze nie spotkać złego wilka. Czcze życzenia. Długo iść nie musiała aby wyczuć czyjąś obecność. Zatrzymała się i rozejrzała w okół siebie, och ta jej ciekawość, to przez nią zawsze ładuje się w kłopoty. Z resztą, a co tam. Skręciła gdzieś w bok, skąd zapach był znacznie bardziej intensywny, zmieszany dodatkowo z tytoniem. Nie czaiła się i nie starała się zachować jak najciszej, ba wręcz przeciwnie, nie zamierzała się tajniaczyć gdzieś za krzakiem. Wparowała na skarpę z impetem, oto jej wielkie wejście. Zmrużyła oczy przyglądając się białej czuprynie, jej usta niemal, że natychmiast wykrzywiły się w szeroki wesoły uśmiech. Znała tego osobnika, a już się tak cieszyła, że będzie miała swoją pierwszą bezbronną ofiarę. No nic zadowoli się ofiarą i oprawcą w jednym. Rzuciła mu się na plecy przyklejając się do niego i skubiąc mu palcami policzki.
-Kogóż to moje piękne oczy widzą.
Yv była upierdliwa... i to bardzo.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Wilcza skarpa   Pon Wrz 02, 2013 12:58 pm

Rozmyślając czy aby przypadkiem nie udałoby mu się zarezerwować jakiegoś biletu do Holandii i ulotnić się do Europy gapił się w niebo. Nie dość, że będzie miał przesrane jak tylko wróci do domu i napotka ojca to jeszcze wcale a wcale mu się w tym kraju nie podobało. Wszędzie tłok, ludzie jacyś dziwni, zupełnie inna mentalność. Nie jego klimaty ta cała Japonia. Wolał klasykę.
Zaciągnął się mocno papierosem i wypuścił z płuc pokaźną chmurę akurat wtedy gdy do jego nozdrzy doszedł zapach jakiejś zbliżającej się osoby. Była coraz bliżej i nie siliła się na skradanie w jego stronę. Albo ktoś był cholernie pewny siebie albo naturalnie szurnięty. Okazało się, że prawidłową była ta druga opcja. Gdy zerknął za siebie ujrzał blondynkę...
Nim zdążył cokolwiek powiedzieć ta już rzuciła się na niego i przykleiła do jego pleców tarmosząc jego policzki. Białowłosy przewrócił ślepiami w irytacji. Na wszystkie demony piekła! Już teraz był wystarczająco bardzo wkurwiony a do tego jeszcze pojawiła się najbardziej wkurwiająca go istota we wszechświecie...
- Co Ty tu robisz szalona suko? Śledzisz mnie od Amsterdamu? - warknął, starając się odciągnąć jej łapki od swoich polików. Bo jak sie wkurzy jeszcze bardziej to dopiero będzie źle! W dodatku był głodny! I tymi jakże miłymi słowy powitał swoją znajomą.
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Wilcza skarpa   Pon Wrz 02, 2013 1:23 pm

Była zdrowo szurnięta, a do tego zbyt pewna siebie i taka wkurzająca. Jak ona uwielbiała dręczyć swoją osobą innych, sprawiało jej wielką frajdę to jak się inni denerwowali i irytowali. Przewracanie oczami było jej ulubioną miną na którą lubiła spoglądać.
Więc lepiła się już do osoby, którą najbardziej w świecie wkurzała. Jednak miała farta, oj tak. Zabrała palce od jego polików, aby jeszcze mocniej uwiesić się na nim.
-Nie schlebiaj sobie Prosiaczku. Mam ciekawsze rzeczy do roboty niż latanie za Tobą jak jakaś zakochana wariatka.
O naprawdę, tylko chora psychicznie dziewoja byłaby zdolna do tego, pewnie gdzieś by jakaś się znalazła, ale wówczas to Yv nie chciałby mieć z nią do czynienia. To byłoby już za dużo nawet jak dla niej.
-Może to Ty przywlekłeś tu swoje dupsko za mną, aż tak mnie chcesz?
Zaśmiała się wprost do jego ucha, nie zważała na to, że miał podły humor. Też miała na co narzekać więc w każdej chwili mogła się zeźlić. I będą oboje warczeć na siebie z obnażonymi kłami.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Wilcza skarpa   Pon Wrz 02, 2013 4:15 pm

Owszem. Yvelin była strasznie szurnięta nawet jak na standardy białowłosego. W dodatku zrobiła sobie chyba rozrywkę z doprowadzania Samaela do szału co mogło być zinterpretowane jako jej pociąg do masochizmu. Przecież wszyscy doskonale zdawali sobie sprawę jak ten wampir reaguje gdy ktoś lub coś wyprowadzi go z równowagi. Pazury, kły i mnóstwo krwi. Ale ona najwyraźniej lubiła ryzyko, lub lubiła kiedy był na nią wkurwiony. Nie powiem, on też lubił ją podręczyć swoją osobą, jednak w tej dziedzinie to ona zdecydowanie wiodła prym.
Poznali się gdzieś w Amsterdamie i już tam 'przypadli sobie do gustu'. On chciał ją zjeść, ona go wkurwiała. I z resztą też chyba miała ochotę zatopić w nim swoje kły. Powstał więc taki uroczy krąg nienawiści i kanibalizmu napędzany również jej tyłkiem i cyckami, do których Sam też by się chętnie dorwał. Może gdyby nie to, że gdy blondyna wyprowadzi go z równowagi myśli tylko o tym by urywać jej kończyny, zabrałby się w końcu do tego na poważnie.
- Tak? Więc jak znalazłaś się w tym jebniętym kraju i dlaczego akurat w tym cholernym mieście? - mruknął z wkurzoną, nieco naburmuszoną miną. Za co? Co on takiego w życiu zrobił, że bogowie aż tak go doświadczają? Nie miała kiedy się zjawić tylko akurat teraz gdy był naprawdę w podłym humorze? W innym wypadku może by się z nią pobawił w swoim stylu. A teraz miał ochotę tylko rozerwać ją na kawałki.
Bo oczywiście gwałcenie kobiet, napadanie na niewinnych i posilanie się nimi często kończące się śmiercią ofiary to nie jest nic złego prawda? Przynajmniej nie w jego prywatnym pojmowaniu świata i zasad nim rządzących.
- Jasne, o niczym innym nie myślę, tak bardzo Cię chcę. Najlepiej przykutą do czegoś tak żebyś nie spierdoliła - po raz kolejny przewrócił szkarłatnymi ślepiami jednak pomimo tego na jego gębie zawitał na krótko lekki uśmiech. Cóż, ta opcja faktycznie była całkiem fajna. Przykuł by ją do czegoś, jakimś mocnym łańcuchem i mógłby z nią zrobić co by tylko chciał. Ahh <3
Wisiała tak na nim i drażniła go swoim zapachem. Dlaczego osoba o tak paskudnym charakterze tak ładnie pachnie? Tak kusząco. Oblizał się lekko, głód znów się odezwał.
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Wilcza skarpa   Pon Wrz 02, 2013 4:50 pm

Była jej to ulubiona rozrywka, dzień bez dręczenia Samaela to dzień stracony. I tego się trzymajmy. Zapędy masochistyczne również przejawiała skoro się uwzięła na białowłosego, miała w dręczeniu spore doświadczenie, bo chcąc nie chcąc dręczyła każdego. Głównym zamiarem wampirzycy było posilenie się towarzyszem masochistycznego umilania czasu. Aż dziwne, że denerwowała go bardziej niż on chciał się do niej dobrać. Musiała mieć talent!
-Tak... Tu się urodziłam i mam całą swoją wesołą rodzinkę. Widzisz ja mam powód aby tu być, a Ty?
Mruknęła mu do ucha, ależ by go użarła, ale nie jest to kulturalne tak na dzień dobry zatapiać kły w szyi starego znajomego. Pozwoliła sobie za to na muśnięcie ustami jego ucha. Chyba nigdy nie widziała Sama w dobrym humorze, albo nie umiała tego odróżnić, więc nie bardzo się przejmowała tym, że chce ją rozszarpać, bo w sumie kiedy niby nie chciał?
-Miło, że się przyznałeś. Jednak musisz jakoś się pogodzić z tym, że tak nie będzie.
Wypuściła go ze swoich objęć. Przespacerowała się tak aby stanąć przed nim, aby mógł spojrzeć na nią całą, taką wredna istotę zamkniętą w drobnym, kuszącym ciałku. Z wielką przyjemnością będzie go męczyć jeszcze przez długie godziny. Nachyliła się nad nim, była bardzo blisko jego twarzy, a jej wzrok podążył na jego szyję, ależ ją korciło. Dziwne, że jeszcze oboje się nie pozabijali.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Wilcza skarpa   Pon Wrz 02, 2013 5:12 pm

Doskonale zdawał sobie sprawę, że jej ulubioną rozrywką było działanie mu na nerwy. I właśnie dlatego tak bardzo jej nienawidził i chciał zatopić w niej swoje spragnione kły. Właściwie to nienawidził w niej wszystkiego i tylko bogowie wiedzą dlaczego udawało mu się jeszcze powstrzymać by się na nią nie rzucić za, którymś razem w celu podłego wykorzystania i posilenia się. Może też miał zapędy masochistyczne? Kto wie? Chociaż chyba tylko jej udawało się ujść bez większych obrażeń ze spotkania z wkurwionym Samaelem. Musiała mieć w sobie to tajemnicze 'coś', które w zagadkowy sposób wpływało na jego samokontrolę.
- A ja nie chciałem się tu znaleźć ale zostałem do tego zmuszony. Starzy przenieśli się z Amsterdamu i tak wylądowałem tutaj. I wcale mi się to nie podoba - mruknął z niezadowoleniem. Głupia sytuacja, że mimo wszystko był w takim stopniu uzależniony od decyzji ojca. Nie pozwoliłby mu zostać w Europie skoro sam przeniósł się tutaj. Dlaczego? To wie chyba tylko sam Kain. Chociaż stała za tym raczej Omi. Jak to matka, chciała mieć choć w małym stopniu oko na swojego pierworodnego.
Jej mruczenie do jego ucha w połączeniu z kuszącym zapachem jej ciała uruchomiły ślinianki w jego paszczy. Nim będzie się musiał drapieżnie oblizać odkleiła się od niego i pomaszerowała tak by znaleźć się tuż przed nim.
Wyrzucił papierosa gdzieś w bok i wlepił w nią te swoje wiecznie głodne ślepia. Taka drobna i kusząca. W dodatku denerwująca. Aż prosi się o lanie. Spojrzał prosto w jej ślepia oblizując się jednoznacznie. Jego umysł zaczynała zaprzątać tylko jedna myśl.
Gdy się nachyliła bezczelnie spojrzał jej w dekolt ale zwrócił też uwagę jak patrzy się na jego szyję. Chciała go ugryźć? O, więc mieli podobne zamiary. Może być ciekawie.
Błyskawicznym ruchem ujął jej podbródek i przyciągnął jej twarz jeszcze bliżej swojej.
- Drażnisz mnie - wysyczał jadowicie wysuwając długi, zimny jęzor by prześliznąć nim po jej policzku jak zwierzę.
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Wilcza skarpa   Pon Wrz 02, 2013 5:40 pm

To było aż tak źle? To pewnie przez to, że nie uległa mu tak łatwo i nie bała się jego wiecznie głodnego i złego spojrzenia. Nie uciekała z płaczem i krzykiem i nie błagała o litość. Może i miała to tajemnicze coś, ale on też musiał to mieć. W innym razie na pewno nie zawracałaby sobie głowy takim aroganckim bufonem. Chyba ciągnie swój do swego.
-Ojej, biedny ubezwłasnowolniony Sam. Nie jest tu jednak tak źle. Choć nie, przepraszam jest tu tragicznie, dziura jak żadna inna, to właśnie dlatego stąd prysnęłam kilka lat temu. Ale teraz mam co robić.
W rzeczy samej miała namyśli wkurwianie go, aby tym razem nie dolała zbyt wiele oliwy do ognia. Albowiem ona nie miała swojego rycerza na białym koniu, bo i po co? Nikt by długo z Yv nie wytrzymał. Blondynka olała fakt, że ten perfidnie korzysta i wlepia ślepia w jej dekolt. Niech sobie popatrzy biedny napalony wampir.
W ułamku sekundy znała się jeszcze bliżej niego, musiała się podeprzeć dłonią o jego udo aby nie stracić równowagi. Nie planowała wpadać w jego ramiona i być łatwą ofiarą do gwałtów i zjedzenia.
-To żadna nowość, powiedź mi lepiej coś czego nie wiem.
Obnażyła białe kły, planowali to samo, jednak ona umiała się powstrzymać i poczekać, aby mieć więcej radości z delektowania się jego krwią. Palce zacisnęła na jego udzie odsuwając od niego swoją twarz, nieprzywykła do bycia lizaną przez wygłodniałego zboczeńca. Nie wiedzieć czemu zastanawiała się czy istnieje kobieta, która go toleruje, oczywiście jego matuli nie brała pod uwagę. Z drugiej jednak strony była na tyle blisko aby go dziabnąć już teraz, zmieniła więc zdanie i przybliżyła się do niego ponownie. Z tym, że ona zaczęła dobierać się do jego szyi, a nie policzka. Z początku delikatnie, wątpiła, że uśpi jego czujność muskaniem jego skóry ustami, ale warto spróbować. Zapowiadał się całkiem smacznie.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Wilcza skarpa   Pon Wrz 02, 2013 6:04 pm

Możliwe, że właśnie ten jej wredny charakterek działał na niego nieco jak hamulec. Jej temperament oraz fakt, że ona również traktowała go jak smakowity posiłek. Po trafiały się różne laski, nawet takie, które próbowały go drażnić i go podpuszczać mimo świadomości zagrożenia. Jak Aimi, jakiś czas temu. Szybko jednak pożałowała swojej zabawy. Kto wie jakby się cała sytuacja skończyła gdyby nie wparowanie Ringo. A ta blondyna była nieco inna. Jej gierki oprócz podjudzania go do ataku czy denerwowania miały też jako cel dobranie się do jego szyi. Przynajmniej on odnosił takie wrażenie. On jako posiłek dla jakiejś panienki? Tego jeszcze nie grali. I chyba naturalna, wrodzona ciekawość powstrzymywała go od przyłożeniem wampirzycy.
- Właśnie widzę, że masz co robić. Nie masz nic lepszego do roboty? Nie wiem idź kup sobie jakieś buty, nowe stringi czy cokolwiek - prychnął. Znalazła sobie rozrywkę... Swoją drogą to faktycznie musiało być nudne miejsce skoro jedyną rozrywką miała być jego osoba a właściwie to nękanie go. Nie znał zbyt wielu miejsc w okolicy, był tu od niedawna. Zdarzyło mu się iść do parku i później trafić do baru gdzie spożył swój pierwszy żywy posiłek w tym kraju. Przez przypadek trafił na slumsy i na cmentarz. Stamtąd już, Natsume zabrał go do domu. Ani nie pozwiedzał ani nie znalazł żadnego miejsca, które mogłoby dostarczyć mu rozrywki. Może też powinien sobie znaleźć osobę do gnębienia? Najlepiej Yvelin.
- Naprawdę chcesz usłyszeć coś więcej? - warknął nisko. Oczywiście, mógłby się zagłębić bardziej w konwersację na temat tego jak bardzo jej nie znosi. Ale po co? Ona chyba zdawała sobie z tego sprawę i to tylko bardziej nakręcało ją do działania. Mógłby jeszcze opowiedzieć jej trochę co chciałby jej zrobić w najbliższej przyszłości. A to już byłoby interesujące.
Czy jakaś kobieta go toleruje? Chyba nie. W zasadzie jego znajomości zazwyczaj ograniczały się do seksu bądź posiłku. Lub jedno i drugie jednocześnie. Nie przywiązywał wielkiej wagi do kobiet, traktując je dość przedmiotowo.
Mała, słodka Yv próbowała uśpić jego czujność? Albo dać mu chwilę przyjemności żeby się rozkojarzył a ona mogła swobodnie zatopić w nim kły? Niedoczekanie... Oczywiście nie zaprotestował kiedy zaczęła muskać jego szyję ustami, pozwolił jej nawet na odrobinę swobody ale tylko i wyłącznie ku własnej uciesze. W końcu jednak zatopił szpony w jej blond włosach i odciągnął jej śliczną główkę. Trzymał ją jednak baaardzo blisko, tak, że teraz milimetry dzieliły jego usta od jej smacznej szyjki. Zabezpieczył się jeszcze zaciskając szpony drugiej ręki na jej ramieniu.
- I co teraz zrobisz cipko? - zakpił lekko mrucząc gdy tak z bliska chłonął ten kuszący go zapach. Mogła czuć jego zimny oddech na skórze oraz język, którzy ślizgał się po szyi naznaczając miejsce, w którym za moment zatopi swoje kły.
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Wilcza skarpa   Pon Wrz 02, 2013 8:50 pm

Wampirzyca nie widziała siebie w roli ofiary, a przynajmniej nie tylko ofiary więc zapowiadało się ciekawie. Miała zamiar się kiedyś dobrać do jego szyi i go zjeść. Niebyła jak Aimi, która robiła to dla zabawy nie przewidując konsekwencji. Yvka znała już Sama jakiś czas i wiedziała na co się piszę takim zachowaniem w stosunku do niego, na oglądała się już go w akcji. I wypraszam sobie niebyła jakąś panienką, a właśnie tą, która jako jedyna spotkała się z nim więcej niż jeden raz i nie miała urazu, a wręcz nie przeszkadzało jej jego zachowanie, bo nie robiło na niej to wrażenia. Obrała się nieco wśród takich narwanych szaleńców i sadystów.
-No proszę Cię, uważasz mnie za jakąś lalunię co tylko po sklepach biega?
Warknęła na niego, rozczarowana tym za kogo ją uważa. Już jakiś czas go wkurwia do żywego więc powinien wiedzieć, że sklepy to nie jej bajka. Zresztą musiała się na nowo rozkręcić w mieście, a na to potrzeba czasu. Osoba do gnębienia w postaci Yvki? W sumie czemu nie, daleko do siebie nie mają, mieszkają w sąsiedztwie i już mają pełen staż w dokuczaniu sobie.
-Wręcz tego pragnę.
Zakpiła sobie, cóż niby mógł jej interesującego powiedzieć? Według blondynki nic, tylko mu cipki w głowie, a to ją akurat jakoś tak w ogóle nie kręciło. Choć dowiedziałaby się z chęcią jakie ot niby ma fantazje z nią w roli głównej, mogłaby się pośmiać i tylko potwierdzić, że większość z nich nigdy się nie spełni. Chciałaby powiedzieć, że wszystkie, ale cholera wie co się w życiu może zdarzyć. Więc nigdy niemów nigdy.
Smakowała jego skóry przez kilka sekund, oczywiście on korzystał z tego, bo pewnie pierwszy raz kobieta z własnej woli daje mu nieco przyjemności. To, że w podstępnym planie to już inna sprawa. Niestety takie miała wrażenie, że on wszystkich do wszystkiego zmusza. W chwili kiedy zatopił szpony w jej gęste włosy i szarpną ją jęknęła nieco zaskoczona. Miał skubany sporo siły. Przystawił ją sobie do paszczy i niezaspokojonego jęzora. Drugą dłonią prawie, że miażdżył jej ramię. Jednak ona dłonie miała wolne, więc podniosła jedną i ulokowała na jego szyi wbijając w skórę paznokcie, głęboko i boleśnie.
-Tylko cipki masz w głowie?
Starała się od niego odsunąć, jak najdalej od jego kłów, nie przestawała jednak zaciskać palców na jego szyi do pierwszej krwi, która pojawiła się pod jej paznokciami.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Wilcza skarpa   Pon Wrz 02, 2013 9:24 pm

Czy on ją widział w roli innej niż ofiara? Póki co chyba nie chociaż doskonale zdawał sobie sprawę, że to nie leży w jej naturze. Właściwie to trudno powiedzieć w jakiej konkretnie roli ją widział. W tej chwili tylko jako irytującą go na każdym kroku dziewczynę, która w dodatku chciała go dziabnąć swoimi kiełkami. Czy jej się to uda? Czas pokaże czyj plan się uda. Czy to on ją dopadnie i zrobi z nią co tylko podpowie mu jego szalona żądza czy też ona się nim pożywi. Bo raczej tylko taki plan miała co do jego nieskromnej osoby.
- Nie. Uważam, że jesteś szalona i mnie wkurwiasz. Znajdź sobie jakieś zajęcie albo hobby... - odpowiedział na jej warknięcie bez cienia skruchy. Uraził ją? Rozczarował? Cóż, zdarza się. Wiedział, ze nie była pierwszą lepszą lalunią co biega po sklepach i wydaje mnóstwo pieniędzy na nowe łaszki ale posłużył się wielkim uproszczeniem, które, jak miał nadzieję zrozumie.
Fakt, byli sąsiadami jakby nie patrzył. Kto wie czy nie będą wpadać do siebie w odwiedziny na kawę czy ciasteczka? <3
Jego matka z pewnością utrzymuje kontakt z Yuki, w końcu były kuzynkami o czym Samael oczywiście nie wiedział. Bo kto by się spodziewał, że on i Yv są ze sobą spokrewnieni?
Owszem, nigdy nie mów nigdy. Choć większość tych jego fantazji polegała na robieniu jej krzywdy. W końcu napsuła mu tyle nerwów, że trudno mu było spojrzeć na nią pod innym kontem jak jego ofiary.
Czy wszystkich do wszystkiego zmuszał? Większość osób tak. Ale! Przecież był niemal idealną kopią swojego ojca tak więc na brak zainteresowania ze strony płci przeciwnej nie mógł narzekać. A co z owym zainteresowaniem robił zależało od jego humoru. I od tego czy był głody czy nie. Miał to do siebie, że najczęściej myślał żołądkiem. Może kiedyś mu przejdzie. A co zrobiłby gdyby Yv wykazała nim prawdziwe zainteresowanie? Czysta abstrakcja. Jedno licho i cholera wiedzą. Ważne, że teraz korzystał w najlepsze z jej pieszczoty wiedząc co też mała żmija knuje.
Wbiła mu pazury w gardło przebijając skórę. Jego krew zaczęła się sączyć z ran pokrywając jej paznokcie i opuszki palców. Białowłosy syknął z bólu jednak nie rozluźnił swego żelaznego uścisku.
- Postaraj się bardziej Yv, pokaż pazur - wyszczerzył się i ugryzł ją boleśnie w płatek ucha, puścił także jej ramię - Myślę o wielu różnych rzeczach. Nie tylko o cipkach - puścił jej włosy, czyli była już całkowicie wolna. Nie robił też nic z jej dłonią drapiącą jego gardło. Wyglądało na to, że ten zadawany przez nią ból sprawia mu przyjemność.
Wyszczerzył się do niej czekając na jej reakcję. Mógł ją ugryźć chwilę temu i nie byłaby w stanie mu się przeciwstawić. Chyba, że jebnęłaby go jakąś mocą czy coś. Ale tego nie zrobił. Dlaczego? Chciał się bawić!
- Pobaw się ze mną Yv - dwa jego szpony podrapały do krwi jej przedramię.
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Wilcza skarpa   Pon Wrz 02, 2013 10:49 pm

Właśnie taki, niesforny posiłek. Szans nie dawał jej na inne postrzeganie jego osoby, ona w sumie jemu też nie. Więc musieli zadowolić się tym, że nawzajem mieli ochotę się pożreć.
-Już znalazłam swoje hobby. Ty nim jesteś, lubię Cię wkurwiać, przekraczać Twoje granice.
Szepnęła pewna siebie. Może trochę ją rozczarował, ale zaraz się poprawił. Normalnie miód na jej uszy, same komplementy, szalona i wkurwiająca, jeszcze niech dorzuci do tego, że jest ładna i spocznie na laurach.
Mogą się wzajemnie zapraszać na ciasteczka doprawione cyjankiem? Pewnie czemu nie. Do tego małe polowanie z nożem. Z drugiej strony jakby niebyli spokrewnieni byłoby to dziwne, dwie aż tak pierdolnięte osoby, nie mające żadnych więzów, to byłoby dziwne. Jednak i wampirzyca pozostawała w błogiej nieświadomości, im dłużej tym lepiej. Swoją droga ciekawe czy kiedyś zmieni się ich podejście do siebie na bardziej normalne. Jakby Yvkę kiedyś piorun strzelił i zainteresowałby się Samem, a nie jego krwią to pewnie by ją wykorzystał jak to facet. Zresztą blondynka miała tak dziwaczne wymagania, że raczej ciężko jej było spotkać kogoś kim rzeczywiście mogła być zainteresowana na inny sposób niż krwawa zabawa taka jak teraz. Czuła jak jej palce pokrywa szkarłatna ciecz, czuła jej intensywny zapach. Oblizała się łapczywie. Chciał pazura? A zasłużył, może wolała się waniliowo migdalić wraz z nim.
-I mam Ci w to uwierzyć? Nawciągałeś się czegoś?
Była zdziwiona, że ją tak łatwo puścił, był tak blisko jej szyi, mógł ją ugryźć, a ona nie mogłaby nic z tym zrobić. Może byłaby to dla niego zbyt łatwo zdobyta krew? Zerknęła na niego obserwując go uważnie, ale i ona w końcu odsunęła dłoń od jego szyi, jednak wciąż pozostawała w tak małej odległości od jego osoby. Palce skropione jego posoką zbliżyła do twarzy, z początku przesunęła nimi po spragnionych wargach, aby i tak ostatecznie wsunąć jednego do ust i skosztować jego krwi. Zadbała o to aby wszystko widział i obserwował, od czasu do czasu zerkając na niego spod wachlarza czarnych rzęs. Kolejne jego słowa dały jej sporo do myślenia, gest który temu towarzyszył rozwiał wszelkie wątpliwości i przekonał ją do zabawy.
-Nie wiesz w co się pakujesz.
Pogładziła go po poliku, aby finalnie drapnąć go drapieżnie w to miejsce, mocno i gniewnie, prowadząc dłoń niżej z powrotem na szyję.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Wilcza skarpa   Wto Wrz 03, 2013 10:43 am

Przecież on właśnie dał jej szansę na to by pokazała mu się z nieco innej strony niż obiekt do pożarcia. Zapraszając ją do wspólnej zabawy przekroczył pewną granicę bo zabawa w jego wydaniu zawsze była jednostronna. Tylko on czerpał rozrywkę z robienia krzywdy innym. Teraz chciał by i ona pokazała mu pazur, na co ją stać. Dziwne? Możliwe, ale może właśnie o to wszystko chodziło w ich znajomości. Może miast ją pożreć chciał się z nią bawić i dlatego wcześniej w takim stopniu tolerował jej irytujący charakterek. Sprawdzał ją, jak daleko będzie w stanie się posunąć.
- A co jeśli przekroczysz o jedną granicę za dużo? - wyszczerzył się w drapieżnym uśmiechu. Czasami gdy dotrze się do pewnego momentu nie ma już odwrotu. Tak jak teraz gdy sprowokowała Samaela do 'zabawy'. Szczęście polegało chyba na tym, że ona również lubiła tego typu gierki. Widać to było w tych jej zielonych ślepkach. Chciała gryźć i drapać? Jak pięknie. On także.
Swoją drogą ciekawe jak jedno albo drugie zareaguje na wieść, że są ze sobą w pewnym stopniu spokrewnieni. Dalekim bo dalekim ale jednak. W końcu ich matki są kuzynkami. A może stać się to całkiem niedługo bo z tego co zdołał usłyszeć Omi planuje w niedalekiej przyszłości spotkanie ze swoją cioteczną siostrą.
- Wierz w co chcesz - wzruszył ramionami dość obojętnie. Zawsze mu wisiało to jak postrzegają go inni oraz zdawał sobie sprawę, że swoim zachowaniem i zwyczajami nakierowuje wszystkich w koło na myśl, że jest prymitywem myślącym tylko o cipkach i chłeptaniu krwi. Jakoś go to nie ruszało - Ciebie się nawciągałem - zaśmiał się cicho. Zapach jej ciała, gdy jeszcze przylegała do jego pleców był dla niego tak silny i kuszący, że w końcu doprowadził do momentu gdzie śmiało mógł wgryźć się w jej szyjkę. Wolał jednak trochę się zabawić. Chciał poczuć jej pazury drapiące do krwi jego skórę. Taki z niego chory typ.
Przyglądał się uważnie co też robi ze swoimi palcami czerwonymi od jego krwi. Patrzył jak spijała jego posokę w ten seksowny sposób. Nawet jeśli robiła to nieświadomie to zrobiło to na nim wrażenie. Jeszcze bardziej nakręcił się na zabawę.
- Więc mi pokaż - odpowiedział z szerokim uśmiechem a gdy tylko boleśnie podrapała jego policzek syknął, nie tracąc tego zadowolonego grymasu z twarzy. Ujął jej nadgarstek i począł zlizywać krew jaka wypłynęła z jego drapnięć na przedramieniu wampirzycy. To było jak słodki nektar dla jego spragnionego jej krwi gardła. Gdy to robił ciągle wlepiał w jej twarz swe szkarłatne ślepia, prowokując ją.
Lewa ręka z prędkością atakującej kobry rozcięła szponami skórę na jej udzie, tuż przy nogawce, krótkich spodenek jakie miała na tyłku.
Gdy oderwał się od jej przedramienia znów ujął jej podbródek przysuwając do siebie jeszcze bliżej. Niewtajemniczony obserwator mógłby pomyśleć, że ją całuje jednak byłoby to błędne stwierdzenie. Przywarł swoimi ustami do jej po to by boleśnie przegryźć jej dolną wargę aż do krwi, którą to po chwili zaczął bezczelnie zlizywać z jej słodkich ust i brody.
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Wilcza skarpa   Wto Wrz 03, 2013 1:39 pm

W takim razie nie może zmarnować takiej szansy i musi się zaprezentować z innej strony niż smakowity kąsek do schrupania. Zarazem też dowie się co zrobi Sam kiedy ona wykaże prawdziwe zainteresowanie. I jak daleko mogę się posunąć w tej zagmatwanej i dziwnej znajomości, a to dopiero było interesujące.
-Najpewniej zatracę się w tym. Ale kto nie ryzykuje ten nie zyskuje, czyż nie?
Lubiła adrenalinę i dreszczyk emocji, niepewność jaka towarzyszyła każdej ryzykownej decyzji. Chciała czuć, że żyje, mocno i intensywnie, a takie osoby jak Samael czy tego chcą czy nie pomagały jej w tym na pewien sposób. Więc miała szczęśliwy dzień trafiając właśnie na niego, miała się z kim bawić, ucieszyło ją zaproszenie do wspólnej zabawy.
Trudno było jej uwierzyć w to, że poważnie miał to gdzieś jak inni go postrzegali, oczywiście nie można się do końca oglądać na zdanie innych, ale żeby aż tak? W niej również zakwitło przeświadczenie, że nie zależy jej na pochlebnej opinii w oczach wielu, ale miała wyczulone na to zmysły. Tak czy siak, to pewnie przez to, że długie lata żyła z rodziną ojca, który chciał aby była idealna we wszystkim co robi, a efekt był tylko taki, że wyrosła na szurniętą sadomasochistkę.
Tak mi mów, jego słowa przyjęła jako komplement. Nie skomentowała ich jednak już w żaden sposób. Musiała się przywołać do porządku, nigdy nie liczyła na nic więcej z jego strony jak tylko nieco wulgaryzmów rzuconych w jej kierunku , zmacanie jej ciała wzrokiem i usiłowanie pożarcia żywcem. Osiągnęła swój cel, jakże prostym gestem zlizania z palców jego krwi.
-Z przyjemnością
Zielone kocie oczy zabłysły jej wesoło, tylko na to czekała. Dopasowali się idealnie, pozwoliła więc mu na skosztowanie swojej krwi, niech się nasyci jej smakiem, długo w końcu na to czekał i było widać w jego szkarłatnych ślepiach, że tego chce. Nie przestawał jej jednak prowokować, spojrzeniem, wyrazem twarzy i kolejnym atakiem. Szpony wbiły się w jej skórę prawie, że na pośladku rozrywając ją do krwi. Życiodajny płyn zaczął spływać po jej nodze wytyczając ścieżki, którymi mógłby ewentualnie podążyć spragniony wędrowiec. Jednak ten miał inny plan, przyciągnął ją ponownie do siebie i zanurzył swoje kły w jej wardze. Było to pomysłowe i nakręcające, aż ją przeszły dreszcze. Nie odsunęła się kiedy lizał jej usta i brodę. Przysunęła się do niego bliżej, a że siedział spryciarz stabilnie na stercie kamieni wpakowała się mu na kolana. Przy okazji pobrudziła mu krwią spodnie, w końcu miała na udzie otwarte rany z których sączyła się posoka, może i powoli, ale wszystko wsiąkało w szary materiał. Będzie miał Sam taką pamiątkę małą. Objęła go jednym ramieniem, w końcu nie chciała się ześlizgnąć z jego nóg i wylądować na kamiennym podłożu. Palce wsunęła w jego włosy zaciskając je mocno w pięści i ciągnąc lekko, nie chciała sprawiać mu wielkiego bólu, wolała balansować na tej cienkiej granicy przyjemności, może od czasu do czasu ruszyła nadgarstkiem mocniej, aby przekraczać granicę na ułamek sekundy. Wolną dłonią zaś po omacku zaczęła dobierać się do jego obojczyków, musiała nieco odciągnąć brzeg koszulki, aby swobodnie rozszarpać paznokciami skórę na kości. Miała ograniczone pole do popisu, miał większość ciała zasłoniętego przez ubrania, a niekulturalnie byłoby je rozrywać.
I znów miała paluszki całe w jego krwi, więc odwróciła twarz profilem do niego, jeżeli jeszcze czuł potrzebę to miał dość swobody aby zlizywać z jej twarzy nektar. Ona zaś zaczęła zwinnie językiem zbierać szkarłatną ciesz ze swojej dłoni, upaprała się nią również nieco wokół ust i na brodzie. Kocie spojrzenie lśniło głęboką czerwienia i pożądaniem z wielką chęcią przyssałaby się do jego szyi.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Wilcza skarpa   Wto Wrz 03, 2013 3:11 pm

Ich zagmatwaną i dziwną znajomość można było równie dobrze nazwać chorą. Bo kto normalny dopuszcza się takich rzeczy w imię jakieś szalonej i perwersyjnej 'sympatii'? Oni byli szaleni a to co robili nienormalne. Patologiczne. Odbiegające od wszelkich standardów. Jak niby nazwać dwójkę wampirów, których ciągnie do siebie chęć pożarcia się? Ehh żeby to jeszcze był efekt zwykłego głodu... Ale nie. Jak się teraz okazuje Samael liczył na to, że Yv przyłączy się do jego chorego perwersyjnego rytuału balansującego pomiędzy chęcią pożarcia a dawaniem rozkoszy. Przynajmniej on tak ową zabawę odbierał. Bo nic bardziej go nie jarało jak macanki i inne takie w połączeniu z zadawaniem bólu i spożywaniem krwi.
- Przeze mnie droga w miasto utrapienia. Przeze mnie droga w wiekuiste męki. - zacytował ulubioną sztukę ojca, którą też czytał kilka razy. Aha! Jak widać Sam nie był głąbem! Posługuje się w życiu tekstami z obszernych, klasycznych dramatów czy wierszy! Może wystarczy przebrnąć przez jego dziką i brutalną powierzchowność by dokopać się do tych bardziej wartościowych cech. Kto by się spodziewał - Ty, który wchodzisz, żegnaj się z nadzieją - było to nic innego jak odpowiedź na jej słowa o przekraczaniu pewnej granicy. Ale żadne ostrzeżenia już jej chyba nie uratują. Przecież ową granicę właśnie przekroczyła wdając się z nim w krwawą zabawę. Nie było już odwrotu, nawet gdyby chciała się po chwili wycofać on brnąłby w to dalej. Z jej przyzwoleniem lub bez. Za bardzo go nakręciła.
Czy faktycznie miał gdzieś co o nim myślą inni. Tak. Autentycznie go to nie obchodziło. Gdyby było inaczej starałby się choć trochę zmienić, oduczyć pewnych rzeczy. W końcu postrzega się go jako szaleńca, dzikusa, któremu tylko chędożenie i picie krwi w głowie. Czy mu to przeszkadzało? Chyba nie. A raczej na pewno. Jedyne osoby, z których opinią się liczył to rodzice. Matka była dla niego łagodna i wyrozumiała. Tolerowała jego wybryki. Ojciec natomiast, surowy i stanowczy próbował co jakiś czas stępić jego pazury. Inni się nie liczyli.
Wdrapała się na jego kolana dopuszczając go do siebie bardziej. Miał teraz więcej swobody działania a jego pazury aż rwały się do tego by znów zatopić się w jej seksownym ciałku. Nic sobie nie robił z tego, że krew z rozcięcia na jej udzie sączyła się na jego spodnie. Zbyt zajęty był rozkoszowaniem się ich krwawymi godami, jeśli tak to można nazwać. Ciągnęła go za włosy, te delikatne, czasem bolesne szarpnięcia spowodowały rozkoszny warkot wydobywający się z jego ust. Po chwili przeorała jego obojczyk sprawiając mu perwersyjną przyjemność. Patrzył jak kusząco zlizuje jego krew ze swoich palców samemu oblizując się lubieżnie. Znów zakosztował jej ust, spijając z nich zarówno swoją jak i jej posokę. Łapczywie, zachłannie sunął po jej ustach swoimi, wspomagając się długim językiem. Kiedy znów lizał jej brodę jego pazury rozdarły skórę na jej szyi, tuż pod uchem. Tam przeniósł swoje głodne pieszczoty. Obejmował ją teraz obiema rękoma, szkarłatnymi już szponami w talii, jedną łapę lokując dla swej przyjemności na jej zgrabnym tyłku. Może gdyby nie spodenki drapnąłby ją również i tam.
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Wilcza skarpa   Wto Wrz 03, 2013 5:06 pm

Było to chore i nienormalne, ale nie można powstrzymywać swoich pragnień i udawać kogoś kim się nie jest, tylko bo nie jest to coś co podchodzącego pod umowną normę.
Jak się na własnej skórze Samael przekonał Yv szybko zgodziła się na wspólną chorą zabawę. Może właśnie o to chodził w tych ich podchodach, aby finalnie zrobić krok dalej i wyładować się na sobie nawzajem.
-Tu oczyść serce podłością zatrute.
Szeptem odpowiedziała na jego słowa, tego się po nim nie spodziewała. Pozytywnie ją zaskoczył naprawdę, ale o literaturze i sztuce mogą podyskutować później.
Ostrzeżenia były zbędne, już dawno postanowiła, że wpakuje się w ten układ, właściwie to chyba za pierwszym razem kiedy go spotkała i nie uciekła gdzie pieprz rośnie. Nie potrzebowała ratunku, a przynajmniej go nie chciała, w życiu radziła sobie sama, więc i teraz da sobie radę.
Przez długi czas i ona go za takiego dzikusa uważała, w tej chwili jednak nie była już tego taka pewna. Dostrzegła w nim tą iskierkę, przebłysk, że wcale nie jest taki za jakiego wszyscy go uważają. Znając jednak życie po czasie i tak wróci do dawnego nastawienia, nie spodziewała się, że miałoby się w ich relacji coś szczególnie zmienić. Mimo iż tak wytrwale i sumiennie zadawali sobie ból i przyjemność spijając krew na wszelkie możliwie sposoby. Byli naprawdę blisko siebie i wydawało się, że puściły im już wszelkie hamulce. Kiedy sumiennie pracował nad jej ustami, przyłączyła się do niego, włączyła do zabawy swój język i miękkie wargi. Było to coś na wzór wygłodniałego i nieco łapczywego pocałunku, ale głównie chodziło tu o krew.
Rozdarcie jej skóry tuż pod uchem sprawiło, że zamruczała i pozwoliła mu na przeniesienie się w nowe miejsce na jej ciele. Trzymał ją w swoich szponach, w pułapce z której nie miała wyjścia.
Nie miała zbyt dużej swobody, wsunęła więc dłoń pod jego koszulkę i wbiła się palcami mocno w jego bok, tak jakby chciała wyszarpnąć kawał mięsa z jego ciała, ale nie uczyniła tego. Utkwiła jedynie palcami w nowo powstałej ranie i wbijała je coraz mocniej i głębiej. Sprawiało jej to chorą satysfakcję, co było widać wyraźnie na jej twarzy. Szeroki uśmiech i błysk w oczach, chciała jeszcze.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Wilcza skarpa   Wto Wrz 03, 2013 9:10 pm

I tu zataczamy bardzo ładne, okrąglutkie kółeczko. Przecież właśnie przez to, że nie powstrzymywał swoich pragnień uważano go za takiego a nie innego. Gdyby nie to pewnie byłby jednym z wielu tworów systemu, które pałętają się po świecie bez własnego ja, próbując je stłumić by trzymać się sztywnych ram 'normalności'.
Bardzo możliwe, że oboje podświadomie badali teren, gdy tylko się poznali. Sprawdzali jak daleko mogą się posunąć mimo iluzji niechęci jaką w okół siebie skutecznie wytworzyli. Bo nie dość, że mieli ochotę się pożreć to jeszcze Sam jej nie znosił. W końcu traktowała jako rozrywkę, działanie mu na nerwy i doprowadzanie go do szału. Jak można obdarzyć sympatią taką osobę? Jak widać można chociaż białowłosy nie przyzna tego sam przed sobą.
Tak, tak. Bardzo chętnie porozmawiają sobie o sztuce i poezji ale chyba nie tym razem. Teraz byli zajęci tylko i wyłącznie bólem i rozkoszą. Chociaż kto wie kiedy może zdarzyć się ku temu okazja? Mimo wszystko miasto było dość spore i nie wiadomo kiedy się znów spotkają i w jakich będą nastrojach. Może po całej tej zabawie powrócą do normalnego warczenia na siebie i unikać będą swojego towarzystwa? Albo zawstydzeni będą udawać, że nic się nie stało, że wcale nie dali się porwać swojej żądzy.
Hamulce? Jakie hamulce? Jeśli o niego chodzi to gdy tylko pierwszy raz przystawił swe kły do jej szyi wyzbył się ich całkowicie. Postawił wszystko na jedną kartę, która o dziwo okazała się szczęśliwa. Yvelin przyłączyła się do zabawy.
Całowali się! Jakieś to romantyczne! Na malowniczej skale, w lesie... Nie, ni chuja. To wcale nie było romantyczne. Byli nienormalni a ich mizianie się miało bardzo krwawy podtekst. Prawda, było to bardzo przyjemne ale najprzyjemniejsze było chyba w tym to, że spijali w ten sposób krew. A może przyjemny był fakt, że łączyli te rzeczy? Trudno rozgryźć tak jebnięte wampiry.
Zamruczał jak stary kocur zadowolony z pieszczoty kiedy wbijała mu szpony w bok. Jej szyjka była taka smaczna, że miał ochotę zatopić w niej kły. Powstrzymał się jednak by nie przerywać zabawy w takim momencie. W końcu odsunął twarz od tego skrawka jej ciała po to by spojrzeć jej prosto w te kocie ślepia błyszczące i ogniste. Po jego ustach i brodzie spływała jej świeża posoka a on sam uśmiechał się tak rozanielony jakby właśnie zaliczał trójkąt z ostrymi, azjatyckimi bliźniaczkami.
Poczuł wilgoć cieknącą spomiędzy jej palców wpitych w jego ciało ale tylko się na to oblizał.
Spojrzał na nią trochę zadziornie jakby planował coś baaardzo złego. Uniósł łapę, którą obejmował ją w talii i skierował swoje szpony na jej dekolt. Trzy, równiutkie, szkarłatne kreseczki pojawiły się na jej bladej skórze a pierwsze kropelki zaczynały z nich ściekać.
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Wilcza skarpa   Sro Wrz 04, 2013 10:16 am

Kółeczka! Lubię kółeczka.
Wolała aby myślał, że jej głównym zainteresowaniem jego osobą jest dręczenie go. Bo sama przed sobą nie zamierza się przyznać, że jest to coś więcej niż wkurwianie jego osoby. Do tego nie zamierzała być biegającą za nim panną, wówczas ich znajomość skończyłaby się bardzo dawno temu na pożarciu jej i tyle. A tak mimo iż miał pozornie serdecznie jej dość ich nienormalna znajomość trwała i trwała i zmieniła się w jeszcze bardziej chorą. Jak będzie później między nimi to się okaże jeżeli wyjdą z tego spotkania cało i będą mieli okazję ponownie się spotkać.
Skoro jednak o sztuce sobie dyskutować nie będą to przechodzimy do konkretów. A no racja całowali się, ale nie o to w tym chodziło, łapczywe spijanie jego i swojej krwi, przyznać trzeba, że przyjemne. Choć jego zabiegi na jej szyi też przypadły jej do gustu, mruczała z zadowolenia. Yvka normalnie byłaby zachwycona, była lepsza od ostrych azjatyckich bliźniaczek i wcale nie musiała się przy tym rozbierać i gimnastykować jak one. W zamian wbijała mu szpony coraz głębiej w bok, aby tak nagle to skończyć i przenieść dłoń na jego tors. Ubrudziła go krwią i zaczęła znaczyć jego ciało nowymi tym razem nie aż tak głębokimi ranami. Rozpruwała jego skórę pazurami, zerkając mu przy tym w oczy z subtelnym uśmiechem na ustach. Nie pozostawał jej dłużny, jasną skórę ozdobił trzema szramami, na brzegu których już zbierała się krew. Swoim rozpalonym spojrzeniem kobieta zachęcała Sama do skosztowania i z tego miejsca jej krwi. Jednak i ona miała swój plan, a że była wredna i uwielbiała doprowadzać go do białej gorączki to wysunęła dłoń spod jego ubrania i korzystając z chwili rozkojarzenia wampira wyswobodziła się z jego ramion. Stanęła przed nim tak jak na samym początku zabawy i sprzedała mu pstryczka w nos, po czym odsunęła się o kilka kroków w stronę lasu. Ciekawa była jak szybko znajdzie się tuż przy niej. Wierzyła, że jeszcze zabawy nie ma dość, że chce jeszcze jej smakować i nie odpuści tak łatwo, zresztą chyba się zaraz o tym przekona. Przez cały ten czas spoglądała na niego z lekkim uśmiechem.

_________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wilcza skarpa   

Powrót do góry Go down
 
Wilcza skarpa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Wilcza skarpa
» Wilcza Karta

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: Lasy-
Skocz do: