IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Przemiana

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 29


PisanieTemat: Przemiana   Pon Sie 07, 2017 10:05 pm

To była długa, ciepła noc. Joffrey wybrał się z kilkoma kolegami na imprezę, aby świętować zakończenie studiów. Ubrany w czarne spodnie i tego samego koloru bluzkę z dekoltem wyglądał prawie jak model. Tego wieczoru starał się wyglądać dobrze, o czym świadczyły jego starannie ułożone włosy. Dziś jednak mało wypił, gdyż po wielu tygodniach szalonych imprez po prostu nie miał na to ochoty. Ot prowadził w miarę spokojne, studenckie życie.
Kiedy jednak zdał sobie sprawę, że teraz zaczyna się jego wielka historia, dopadła go lekka melancholia. Gdy patrzył na dobrze bawiących się ludzi, poczuł obrzydzenie. Nie przepadał za klubami, a teraz znajdował się w jednym z nich. Zawsze gardził ludźmi żyjącymi z dnia na dzień. A teraz kim się stał? Prawie w ogóle się od nich nie różnił. Spojrzał na swojego niższego kolegę z niesmakiem, szukając papierosów.
- Idę na fajkę. - Burknął, wychodząc prosto w objęcia nocy. Nigdy wcześniej tak się nie czuł, toteż widać było po nim lekkie zdenerwowanie. Udał się w stronę parku nieopodal, wsłuchując się w otoczenie.
Minął kilkoro pijanych ludzi, którzy na szczęście nie zwrócili na niego uwagi.
Kiedy dotarł na miejsce, było tutaj kompletnie pusto, a tego właśnie było mu trzeba. Mężczyzna zapalił papierosa i przymknął oczy, oddychając głęboko. Naprawdę mu się udało dojść do końca. Studia do łatwych nie należały, ale dzięki nim wiele się nauczył. Hagen oparł się o drzewo, zaciągając się, a następnie powoli wypuścił z siebie dym.
Ile razy to próbował rzucić palenie, bo przecież tak strasznie szkodzi. Odchrząknął, opierając nogę o drzewo. Rzym to piękne miasto, jednak nie był pewien czy chciał w nim pozostać. Może powinien zwiedzić nieco świat, zanim uda się do pracy? Przecież istniało tyle pięknych miejsc, wartych zobaczenia.
Ach ten piękny moment, kiedy nie do końca wiesz czego żądasz od życia. Emilio zrobił nieco posępną minę, zaciągając się jeszcze raz. Tak chyba ma to wszystko wyglądać. Pójdzie do pracy i będzie żył jak podporządkowany człowiek bez własnej racji. To wszystko na tyle go wykończy, że nie będzie potrafił normalnie myśleć.
Nagle usłyszał dzwonek swojego telefonu. Kiedy wyciągnął go z kieszeni, wyczuł iż dzwoniła siostra. I miał rację.
- Co jest Hersylio? - Mruknął nieco ospale, spoglądając na fajkę z obojętnością.
- Kiedy wracasz do domu? Wszyscy bardzo mocno tęsknimy. -
- Będziecie musieli trochę poczekać, prawdopodobnie wyjadę gdzieś na kilka dni, może dłużej. -
- Znowu uciekasz? -
- Nie. Po prostu szukam sensu tego wszystkiego. Dobra, muszę kończyć. Jestem trochę zajęty. - Zakończył rozmowę z oschłością w głosie, po czym schował telefon. Rodzina chciała go zatrzymać na dłużej, lecz z pewnością zdawali sobie sprawę jakim nieuchwytnym celem był Joffrey. Nie prędko wróci do domu, nie miał ochoty się nikomu podporządkowywać.
Wreszcie mógł żyć po swojemu, korzystając z wolności.
Szkoda, że tak bardzo się mylił.
Powrót do góry Go down
Hiro
RadaWampirów
RadaWampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1726-hiro-krwawy#36454 http://vampireknight.forumpl.net/t2667-hiro#56882
Zarejestrował/a : 28/03/2015
Liczba postów : 239


PisanieTemat: Re: Przemiana   Wto Sie 08, 2017 8:35 pm

Odetchnął gdy wsiadał do samochodu na miejsce pasażera. Łysy kierowca zamknął za nim drzwiczki i sam skierował się na swój fotel. Poprawił lusterko wsteczne, posyłając tym samym uśmiech Przewodniczącemu, które to pokazało się w odbiciu.
- Widać, że jest pan zmęczony.
Zagadnął do wampira, któryż to delektował się obecnie chwilą spokoju, jak i oddaleniem od wampirzego skupiska jakbym był bankiet odbyty w jednej z droższych restauracji w mieście. Nie dość że zbyt wielki przepych, to jeszcze dość spora paczka nadętych, wampirzych bufonów. Niezbyt idealne towarzystwo.
- Zbyt duża ilość alkoholu, braku szacunku dla własnej rasy i tematy powiązane z imprezowaniem. Nie mam pojęcia w którym kierunku zmierza obecna wampirza młodzież, ale nie jest ona nam przychylna. Jeśli tak dalej będzie, zbyt mocno się stoczymy.
Wyraził swoje niezadowolenie, a ruchem dłoni wskazał by szofer wreszcie odpalił silnik i ruszył.
- Przydałoby się im kilka lekcji z prawdziwego życia.
Skwitował, usadowiwszy się tym samym wygodniej. Dłonią rozprostował poły czarnej marynarki. Strój wampira był tak ciemny jak nocne nieco, więc w sumie czemu by nie zapolować i nie skorzystać z uroków nocy? Tylko biel włosów mogłaby zdradzać jego obecność.
- Zatrzymaj się. Dalej pójdę pieszo.
- Ale panie Ivano, jeszcze kawałek...
- Proszę. Muszę się przewietrzyć.
Musiał się zatrzymać po naleganiu wampira. Widział jego spojrzenie i to, że przewodniczący był zwyczajnie w świecie głodny. Poza tym chwyt tej szponiastej dłoni na oparciu siedzenia dał wyraźnie znać by zaprzestał protestów.
- Skoro sobie pan tego życzy.
Z kwaśną miną zaparkował przy chodniku i akurat przy wejściu do parku. Hiro zabronił mu wysiadać z samochodu, więc mógł tylko obserwować jak jego szef opuszcza pojazd. Nie miał prawa mu odmówić.

I teraz Hiro pozostał sam. Długowłosy jegomość w czerni nakierował swoją starsza postać w kierunku parku. Kilka osób przeszło tuż obok wampira. Niektórzy zwracali uwagę, drudzy zaś woleli spojrzeć gdzie indziej. Wszak nie zawsze widzi się tak nieskazitelnie białą twarz oraz włosy je okalające. Szkarłat ślep lśnił dość wrogo, więc tym bardziej biada temu kto wejdzie na jego drogę.
Dlatego cała jego piesza podróż przeszła w sposób niezakłócony do momentu nie usłyszenia rozmowy. Skierował swój wzrok w stronę źródła hałasu i dostrzegł samotnego młodego mężczyznę. Najwidoczniej rozmawiał przez telefon, a jego oschłość wskazywała na to, że wcale na rozmowę ochoty nie miał.
Dokładniej się przyjrzał jego osobie. Tak zdrowo, młodo wyglądający człowiek mający za towarzyszkę jedynie samotność mógłby być idealnym posiłkiem na dzisiejszy wieczór.
Hiro jednak nie mówił nic, tylko zmierzył w jego kierunku, nie odrywając ślep. Osoba stojąca przy drzewie gdy spojrzy w stronę kroczącego wampira dostrzeże nie bestię łaknącą krwi tylko stworzenie bliskie urodzie anioła. Tylko czy aby na pewno on przybył z niebios?
Przystanie gdy znajdzie się zaledwie kilka metrów dalej, coby też przywitać się z młodym nieznajomym uśmiechem.

_________________



Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 29


PisanieTemat: Re: Przemiana   Wto Sie 08, 2017 9:16 pm

Nie słyszał kroków wampira, które zmierzały w jego stronę. Był zbyt zamyślony, co wskazywał wyraz jego pochmurnej twarzy. Dopiero po chwili kątem oka dostrzegł jakiś ruch, a mianowicie był to mężczyzna. Jego długie białe włosy nie były jedynym, dosyć dziwnym elementem charakterystyki. Przeraźliwie blada cera jak u trupa oraz szkarłatne oczy, przypominające wzrok jakiegoś demona z filmu. We wszystkim jednak Emilio dostrzegał piękno, jakby został mu zesłany anioł z jas.. ciemnego nieba.
Mimo to, po jego plecach przebiegł nieprzyjemny dreszcz.
Nieznajomy miał na sobie czarny, długi płaszcz a spod spodu wyłaniała się biała koszula. Skórzane buty, eleganckie spodnie i.. w tym momencie Joffrey spojrzał na jego palce, a raczej szpony. Niezła charakterystyka, pewnie wracał z jakiegoś karnawału albo balu, na którym mieli wyglądać jak.. no właśnie tak. Hagen nie spuszczał jednak z niego uważnego wzroku, niczym płochliwa sarna obserwująca nadchodzące zagrożenie.
Czego tak się bał?
Gdy białowłosy się uśmiechnął, chłopak zmrużył jedynie brązowe oczy, a następnie odwzajemnił ledwie widoczny uśmiech. Może chciał się o coś zapytać? Nie potrafił znaleźć powrotnej drogi do domu? A może po prostu zrobił to z czystej uprzejmości? Joffrey rozejrzał się po parku, nie dostrzegając żadnej żywej duszy dookoła. A więc byli sami.
Nie do końca odpowiadała mu ta cisza, która stawała się coraz dziwniejsza. Przestał opierać się o drzewo i jak gdyby nigdy nic, skierował swoje kroki ku mężczyźnie, nie zdając sobie żadnej sprawy z tego, że dobrowolnie wchodził do paszczy lwa.
- Szuka pan czegoś? - Zapytał z powagą, przyglądając się nieskazitelnej twarzy, ostatecznie skupiając wzrok na krwistych oczach. Naprawdę wyglądał jak nie z tego świata, jednakże Emilio sporo się w życiu naoglądał i nic go raczej nie zaskoczy.
Gdyby wiedział, że tak bardzo się myli.
Aby nieco się rozluźnić, wyciągnął z tylnej kieszeni paczkę papierosów, po czym podsunął obcemu.
- Palisz? - Zapytał z chłodem i niezależnie od czego czy wampir się poczęstuje czy też nie, Hagen zapali. Zaciągnął się, wypuszczając dym w bok. Przecież nie będzie mu dmuchał w twarz. Schował swoje uzależnienie, po czym nieco wyprostował. I tak był niższy od białowłosego, jednakże niekoniecznie mu to odpowiadało. Na studiach wiele się nauczył i dobrze wiedział, co mężczyzna czuje gdy spotyka kogoś znacznie wyższego.
Na pewno jednak obcy nie posiadał takich umiejętności jak on.
- Ładne przebranie. - Palnął z nikłym uśmiechem, doskonale wiedząc, iż sam nigdy by czegoś takiego nie założył. Parodiować po parku w takim ubiorze? Ta blada twarz chyba będzie mu się śnić po nocach.
Spiął lekko mięśnie. Im dłużej mu się przyglądał, tym bardziej narastało jakieś napięcie w jego ciele, nakazujące mu jak najszybsze opuszczenie miejsca. Hagen jednak był zbyt uparty oraz ciekawski co było wręcz namalowane na jego młodej twarzy.

_________________
Powrót do góry Go down
Hiro
RadaWampirów
RadaWampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1726-hiro-krwawy#36454 http://vampireknight.forumpl.net/t2667-hiro#56882
Zarejestrował/a : 28/03/2015
Liczba postów : 239


PisanieTemat: Re: Przemiana   Sob Sie 12, 2017 6:11 pm

Gdyby się zastanowić, Hagen mógłby dać nogi za pas a Hiro bardzo możliwe że nie poszedłby za nim. Chociaż kto wie? Może uznałby za idealną okazję sprawdzenia swoich instynktów łowieckich. Wszak uznał chłopaka za posiłek.
Stary wampir wyczuje strach u ofiary, a ten ewidentnie się zaczynał bać. Nie co dzień spotyka się kogoś tak ekscentrycznego wampira, o ile wcześniej chłopak jakiegoś spotkał.
- Czy czegoś szukam?
Odpowiedział, jak cisza została przerwana pytaniem. Przechylił lekko głowę w bok, nadal utrzymując przyjazny grymas. W sumie gdyby przyjrzeć się, to na ułamek sekundy pokazał kły.
- Wybrałem się na spacer, więc raczej żadnego celu nie mam.
Słowa zgodne z prawdą, pomijając że Joffrey stanie się pyszną kolacją. Ale przecież młody człowiek nawet o tym nie wiedział. Obserwował jego ruchy, może nawet nieco nerwowe? Szkarłatne ślepia ze spokojem wpatrywały się w każdy wolny, ludzki ruch.
- Nie lubię zanieczyszczać krwi papierosami.
Delikatne uderzenie w człowieka. Palenie szkodzi zdrowiu a Hiro o zdrowie dba, wszak to medyk.
Właściwie śmiertelnik wykazywał się wielką odwagą skoro zechciał podejść, zaproponować papierosa i zagadać. A skoro był blisko, Ivano widział lepiej jego żyłki w szyi. Same prosiły się o godne ich potraktowanie.
Aż przełknął nerwowo ślinę.
- Ach, dziękuję. Uważam że eleganckie odzienie jest dobre na każdą porę, zwłaszcza na nocne wędrówki. Można zjednoczyć się z nocnym tłem i niemalże jak pantera przemieszczać się wśród sennego gąszczu miasta. Oczywiście pijąc do czerni.
Znowu widok kłów, tym razem Hiro niespecjalnie się z nimi krył. Długie ramię wyciągnęło się w kierunku młodzieńca, a szponiasty palec wskazujący zetknął się z jego podbródkiem, unosząc lekko głowę.
- Nie chciałbyś samemu wejść w skórę drapieżnika?
Spytał miękkim tonem, a ślepia zalśniły mocniejszą czerwienią. Palec z brody zjechał po szyi, zatrzymując się w jej zagłębieniu. Głodny wzrok wampira wbił się teraz w te sarnie oczy młodzieńca.
Cóż zrobi?

_________________



Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 29


PisanieTemat: Re: Przemiana   Sob Sie 12, 2017 7:34 pm

Oczywiście mężczyzna nie zdawał sobie sprawy z zagrożenia, jednakże intuicja mówiła co innego. Bacznie obserwował nieznajomego, starając się uciszyć zbyt głośne myśli. Co w nim było takiego przerażającego? Od zwykły świr, szukający zaczepki.
A jednak to Joffrey do niego podszedł.
Coś mu nie pasowało w jego twarzy. Te chłodne oczy były upiorne, jak sam jego cały wygląd. Były student z uwagą słuchał dziwnych odpowiedzi, wypuszczając dym z ust. Wybrał się na spacer, ot cała filozofia. Może uciekł z jakiegoś zakładu dla psychicznie chorych i właśnie go szukają?
Zanieczyszczanie krwi papierosami? Na twarzy Hagena pojawił się ironiczny uśmiech.
- Raz się żyje. - Mruknął, odrzucając fajkę w bok. Dlaczego nie schodziło z niego to dziwne uczucie? Przecież nic się nie działo, różni ludzie istnieli. Przechylił szyję w bok, nie świadom tego, iż coraz bardziej zaczyna kusić krwiożerczego wampira.
- Skoro tak uważasz.. - Burknął na jego słowa, marszcząc przy tym brwi. Przyjrzał się bladej twarzy, dostrzegając długie kły. Niemalże jak u pijawek z filmów. Czy się przestraszył? Nie. Przecież uznał iż białowłosy wraca z jakiejś imprezy na której mieli właśnie tak wyglądać. Kiedy wyciągnął rękę ku Hagenowi, ten skrzywił się i wzdrygnął, czując jego szpon na swoim podbródku. O co mu do cholery chodziło? Czarnowłosy spojrzał na boki, wzdychając głęboko.
- To taki podryw? Nie chcę się z Tobą w nic bawić. - Sapnął, czując jak szpon zjeżdża po jego szyi. Zadrżał, dostrzegając połysk czerwonych oczu. Zacisnął zęby i raptownie popchnął wampira do tyłu, opierając ręce na jego ramionach.
- O co Ci kurwa chodzi? - Syknął, cofając się o parę kroków. Im bliżej się go znajdował, tym gorzej. Strach ustąpił, a pojawiła się złość. Był nawet gotów rozpocząć bójkę, kompletnie nie wiedząc o tym, że nie miał nawet najmniejszych szans w tym niesprawiedliwym starciu.
Joffrey zastani wał się, czy lepiej nie byłoby po prostu stąd odejść. Wolał jednak nie odwracać się tyłem do osobnika, ponieważ nie wiadomo co mógłby zrobić. Jego ciemne, przymrużone brązowe oczy wpatrywały się w krwistą czerwień z wrogością. Takie zachowanie było nie na miejscu, ale przecież nie da mu się obmacywać. Co jak co, ale istniały pewne granice.
Cisza, która teraz ich otaczała była nieprzyjemna. Mężczyzna słyszał tylko swój, przyspieszony oddech. Czy nieznajomy go zaatakuje? A może postara się wyjaśnić swoje zaskakujące zachowanie? Jedno było pewne. Emilio przestał być przyjaźnie nastawiony, napinając całe ciało. Przeszedł szkolenie, potrafił walczyć. Prawdopodobnie wyruszy do wojska, bądź zostanie policjantem na jakiś czas. Wtedy na pewno będzie czuł się pewniej, spotykając takie dziwne osoby. Nie miał żadnej broni przy sobie, ale wierzył w moc swoich rąk. Pomimo tego iż czerwonooki był od niego wyższy, wcale nie oznaczało to, że silniejszy. Dużo rzeczy mogło się stać, a Joffrey miał już wszystkie scenariusze w swojej głowie.
Czy aby na pewno?

_________________
Powrót do góry Go down
Hiro
RadaWampirów
RadaWampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1726-hiro-krwawy#36454 http://vampireknight.forumpl.net/t2667-hiro#56882
Zarejestrował/a : 28/03/2015
Liczba postów : 239


PisanieTemat: Re: Przemiana   Nie Sie 13, 2017 9:22 am

Nic dziwnego, że młody student miał nienaturalne odczucia względem wysokiego jegomościa w czarnym fraku. Nikt nie czułby się dobrze w obecności tajemniczej postaci która ma jeszcze wymalowane na twarzy zbyt wyrazisty spokój oraz świadomość, że postać jest żywym posągiem. Jaki człowiek może dożyć aż ponad półtora tysiąca lat?
No, na pewno nie istoty palące i chętnie Ivano by mu wytknął niszczenie sobie płuc.
- Dokładnie, raz się żyje ale te życie umyka tobie między palcami jak sypki piach w klepsydrze. Nie sądzisz, że to doskonałe porównanie dla ludzkiej istoty?
Wciąż niezrozumiałe mówił, lecz nic dziwnego jak starość oraz życie w rozwijających się szybko epokach odbijało delikatne piętno na wiecznie rozkwitającym umyśle.
- Albo kwiat. Kwiaty też przemijają i więdną. Tylko porządnie pielęgnowane łodyżki są w stanie je utrzymać przy życiu chociaż kilka dni.
Nie omieszkał ani razu zaprzestać na prezentacji swoich wampirzych cech. Chłopak zaczynał jednak odczuwać niepokój a z czasem nawet i agresję. Nic dziwnego, bo kto chce być dotykanym przez nieznajomego?
Na słowo "podryw", białowłosy roześmiał się. Próba odepchnięcia nie była udana, wampir stał w miejscu. Sam student mógł mieć wrażenie że miał styczność z głazem a nie humanoidalną istotą.
- Chcę nadać twojemu kwiatowi nowe życie i spoglądać jak rozwija się w głęboką wieczność. Chłopcze, nie uciekaj bo i tak jesteś już zdany na straty. Nie jesteś w stanie przede mną się ukryć.
Mimo słów, to i tak uniesie brwi w zadumie. Chłopak szykował się do bitki, nie ucieczki. Musiał mieć zbyt gorącą krew oraz zbyt pewne siebie podejście, że każde zagrożenie rozwiąże przemocą. Całkiem odważne i całkiem głupie.
- Rzucisz się na mnie z pięściami?
Spytał z troską i podszedł nawet trochę zbyt bezczelnie. Rzadko bawił się ofiarami ale ten tutaj aż się o to prosił. Zapewne gdyby z człowieka wydostawał się dym powodowana gniewem, to ten młody mężczyzna już dawno zaczadziłby się własnym.
Jeżeli chłopak zechce zaatakować w jakikolwiek sposób, Hiro bez żadnych przeszkód uniknie ataku i zapewne sam wyciągnie dłoń by w wampirzej szybkości chwycić go za ramię i sprowadzić do przysłowiowego parteru. Joffrey zaś otrzyma wrażenie, że istota o anielskim usposobieniu nie jest człowiekiem i to w dodatku nadnaturalnie silnym. Co jeśli nie zaatakuje? Przewodniczący tak czy siak zechce go powalić.

_________________



Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 29


PisanieTemat: Re: Przemiana   Nie Sie 13, 2017 10:38 am

Można powiedzieć, że jego intuicja chciała dobrze, lecz umysł dał się ponieść emocjom. Im dłużej przyglądał się jego sylwetce, tym coraz bardziej zaczął czuć, że mężczyzna zachowuje się jak jakiś profesjocnalny aktor odgrywający swoją rolę. Tylko problem w tym, iż nie znajdowali się na żadnym planie filmowym. Trzeba było jednak zachować zimną krew.
- Tutaj się z Tobą zgadzam. - Mruknął z niechęcią. Tak łatwo można było stracić życie, pozbyć się największego ''daru'', a jednak Emilio niczym się nie różnił od zwykłych ludzi. Nim się obróci, straci całą radość życia i spotka go smutna starość. Nawet przez myśl mu nie przemknęło wieczne życie Ivano, rozwijające się każdego dnia. Hagen nie przepadał za historią, ale można rzec, że fascynował się średniowieczem. Rycerskość, piękne zbroje.. i łatwa utrata życia w wyniku choroby czy wojny. Na słowa wampira, uśmiechnął się lekko.
- A niektórzy to takie rosiczki, które przetrwają znacznie dłużej. - Rzekł z lekkim zamyśleniem, jakby zaczął mu się udzielać poetycki stan wampira.
To normalne ludzkie zachowanie w chwili zagrożenia. Joffrey był jednak zbyt porywczy i za szybko dawał się ponosić oraz sprowokować. Kiedy wpatrywał się w niego z powagą, ten zaczął się śmiać. Te kły naprawdę wyglądały na dobrze zrobione.. a jednak ich widok sprawiał, iż Hagen czuł lekkie odrętwienie. Próba odepchnięcia nie powiodła się. Zaskoczony czarnowłosy spojrzał na swoje dłonie. Brakowało mu sił? Przecież to niemożliwe.. a jednak postać szkarłatnookiego była nie do ruszenia. Nawet nie drgnął! Słysząc słowa mężczyzny, zacisnął usta i przybrał bojową postawę, unosząc pięści do twarzy.
- Może najpierw nadaj swojemu? Nie każdy ma ochotę na zmiany. Nikt też nie powiedział, że chcę się przed Tobą kryć. - Rzucił ostro, kiedy to jego niewzruszony rozmówca unosił brwi do góry. Był zbyt pewny siebie, co mocno denerwowało chłopaka. Sama jego odporność w wyniku pchnięcia była przerażająca. Czyżby Hagen przecenił swoje możliwości? Na pytanie wampira, poczuł się.. głupio?
- Na wypadek gdybyś Ty zrobił pierwszy ruch. - Syknął, uważnie go obserwując gdy podchodził. W myślach powiedział, że przed niczym się nie cofnie. Czy słusznie?
Nawet nie zdążył zareagować, gdy został powalony na ziemię. Nie potrafiąc uwierzyć w prędkość z jaką się spotkał i siłą, zaczął się szamotać. Jak motyl złapany w sieć pająka, próbujący uchronić swoje kruche życie przed okrutną śmiercią. Sapnął, odczuwając lekką panikę. Przecież to nie było możliwe! Jakim cudem został powalony tak szybko? Twarz nieznajomego nawet nie drgnęła, kiedy to biedny chłopak próbował siłować się z jego ręką.
- Jak to możliwe? Przecież.. - Przerwał, patrząc nienawistnym wzrokiem na dziwnie ubranego mężczyznę. Był lepszy od niego? Może był pod wpływem jakiegoś naroktyku?
- To było bardzo nierozsądne. - Warknął wściekle, próbując wstać, a jeśli mu się uda, to po prostu rzuci się na Ivano, w celu powalenia go.

_________________
Powrót do góry Go down
 
Przemiana
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Thaddeus Ross/Red Hulk

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: