IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Chodźmy się upić.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 626


PisanieTemat: Chodźmy się upić.   Czw Sie 17, 2017 12:35 am

Kiedy zapadła noc, przed barem, a dokładnie na ulicy można było zobaczyć całkiem wysokiego mężczyznę. Jego twarz wyrażała powagę, zaś szkarłatne oczy szukały jednego. Ofiary. Emilio nie potrafił opanować głodu, który niemal rozrywał jego duszę. Ludzkie odruchy zostały zatracone, a pojawiła się jedna myśl. Krew.
Starał się nie zwracać na siebie uwagi, lecz nocą ludzie i tak byli szczególnie ślepi. Nie przywiązywał też wielkiej wagi do wybranej przekąski, po prostu kto pierwszy wyjdzie.. tego czeka niemiła niespodzianka. Joffrey zazwyczaj po polowaniu, szedł się upić i tak zamierzał zrobić dzisiejszej nocy. Naprawdę będzie się to wszystko tak toczyć do wieczności? Westchnął, przypatrując się młodemu chłopakowi, który wyszedł z jego ulubionego baru czynnego całą noc. W rękach trzymał butelkę wódki, na wpół wypitą.
Hagen niczym jak wąż zaczął pełzać w jego stronę, czując jak naprężają się wszystkie mięśnie. Zawsze tak miał, gdy zbliżała się pora karmienia. Nadmierne dreszcze i to roztargnienie, widoczne na jego chłodnej twarzy. Kiedy ofiara skręciła w bok, na jego twarz na chwilę zagościł uśmiech. Przynajmniej jeden problem odszedł, czas aby zająć się kolejnym. Używając swojej nadprzyrodzonej prędkości, znalazł się tuż człowiekiem, a następnie cisnął jego głową o ścianę. Niezbyt mocne uderzenie, ale wystarczające aby stracił przytomność. W międzyczasie wygłodniały wampir złapał alkohol. Przecież nie pozwoli mu się tak zmarnować.
Oparł bruneta o ścianę, a sam ukucnął. Rozejrzał się na boki, a jego oczy zaświeciły, kiedy to wgryzł się w jego lewy nadgarstek. Kiedy tylko krew znalazła się w chłodnych ustach nieśmiertelnego, poczuł omdlewającą błogość. Zapragnął jeszcze więcej i więcej, kiedy zaciskał chłodne dłonie jeszcze mocniej na ręce nieprzytomnego chłopaka. Ile mógł mieć lat? Maksymalnie 24? Cóż, tego raczej już Emilio się nie dowie. Zamknął oczy, jak to miał w zwyczaju i oddał się tej niesamowitej chwili. Czuł, że powinien przestać bo inaczej znowu zabije swoją ofiarę. Póki co jednak nie myślał, tylko oddał się swojemu instynktowi. Nawet nie wyczuł momentu, kiedy dzieciak przestał oddychać.
Czy miał wyrzuty sumienia? Nie. Był potworem, nie znającym opanowania. W głębi duszy był jednak świadom, iż robienie tak strasznych rzeczy liczy się z wiecznym potępieniem. Czy to mu przeszkadzało? Też nie.
Z trudem oderwał się od mężczyzny, który prawdopodobnie już nie żył. Walnięcie głową o mur nie było dobrym posunięciem.. wampir nawet nie wiedział jak umarł. Uderzenie czy utrata zbyt dużej ilości krwi? Cóż, ciała i tak trzeba było się pozbyć.
Jak gdyby nigdy nic, sięgnął po wódkę i upił dość sporo. Usiadł obok trupa, wpatrując się w ciemne niebo. Na cholerę mu to wszystko było? Przeklęty Ivano, że też tego wieczoru musieli się spotkać.
Hagen miał wielkie plany. Wszystkie odeszły, jak tylko zapragnął czegoś znacznie bardziej. Świat do którego dołączył nie był sprawiedliwy. Zmiana która w nim zaszła była ogromna. Chłodne oczy, powaga wymalowana na bladej twarzy i te sine usta, na których obecnie znajdowało się troszkę krwi.
Co jeszcze mogło go zaskoczyć?

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 608


PisanieTemat: Re: Chodźmy się upić.   Czw Sie 17, 2017 12:40 pm

Kolejny wieczór, na który Veina nie miała pomysłu, więc jak zwykle udała się do tej bardziej rozrywkowej dzielnicy. Przemykała między uliczkami skąpanymi w ciemności, mając włożone dłonie w kieszeni czarnych jeansów. Wiatr, który sprawiał, że nie było tak gorąco jak to latem, rozwiewał jej niezapiętą skórzaną kurtkę, spod której wystawała bluzka na ramiączkach z koronką przy dużym dekolcie. Co jakiś czas wampirzyca kopała pustką puszkę po piwie, która akurat znalazła się w pod jej stopą, codzienny widok w okolicach barów. Dobiegały z nich dźwięki muzyki, krzyki i piski nieletnich dziewczyn, które próbowały wbić się do najmodniejszych lokali i ewentualnie zaliczyć coś lub kogoś, tak w ramach rozrywki. Czarnowłosa wahała się przed pójściem do klubu, ponieważ byłaby to już kolejna noc z rzędu gdy tam ląduje.
Gdy tak szła między obskurnymi budynkami do jej noska dotarł zapach świeżo rozlanej krwi, oczywiście ludzkiej, to było łatwe do wyczucia. Vi nie zajęło dużo czasu przejście do miejsca, z którego ów woń dochodziła. Dzięki dyskretnemu podejściu metr od wampira, który był sprawcą całego zamieszania, mogła go zaskoczyć. Chwilę przyglądała się mężczyźnie jak wypija krew, pozbawiając tym samym życia niewinną istotę.
- No i już po nim. - powiedziała, mając oczywiście na myśli śmiertelnika, którego tętno przestało być wyczuwalne i nie dało się już usłyszeć bicia jego serca. Nierozsądnie ze strony mężczyzny było siedzenie przy swojej ofierze, każdy mógł go w tej chwili nakryć, a wywinąć już nie byłoby tak łatwo, zwłaszcza jeśli mając pecha trafiłby na jednego z łowców.
- Przynajmniej wrzuć jego ciało do tego kontenera. Śmieciarze znajdą go dopiero jutro wieczorem, gdy Ciebie już nie będzie. - odparła ruchem głowy wskazując wysoki metalowy pojemnik na odpady, który znajdował się za nimi.
- No chyba, że jesteś jednym z samobójców szukających kłopotów i tak żegnasz się ze światem. - dodała z lekkim sarkazmem okraszonym uśmieszkiem. Ona gdyby miała odchodzić z tego świata, a już raz próbowała, teraz zrobiłaby to w inny sposób. Nie warto było samemu rzucać się w łapy łowców czy zwykłych ludzi, mogłyby być z tego same nieprzyjemności. Już lepiej umierać w samotności, przynajmniej według starej (tylko kalendarzowo, bo nie fizycznie!) wampirzycy z wiecznym kryzysem egzystencjalnym zapijanym wódką.

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 626


PisanieTemat: Re: Chodźmy się upić.   Czw Sie 17, 2017 2:08 pm

Nie spodziewał się spotkania wampira. W zasadzie nawet ich nie wyczuwał, przez co ciężko było mu rozpoznać czy miał do czynienia z człowiekiem bądź krwiopijcą. Gdy tylko usłyszał damski głos, leniwie odwrócił w jej stronę głowę, przez chwilę ją obserwując. Czarne długie włosy, niebieskie oczy, delikatna twarz.
Joffrey uniósł brwi ku górze, powoli wstając i otrzepując się.
- Wielka szkoda. - Mruknął ironicznie, przez chwilę spoglądając na trupa. Już dawno wyzbył się wyrzutów sumienia za swoje uczynki, jakoś żyć z tym wszystkim musiał. Raz jeszcze przeniósł wzrok na wampirzycę, tak jakby czytała mu w myślach.
- Miałem zamiar to zrobić. - Odparł, wzruszając lekko barkami, a następnie uniósł ciało i niosąc je niczym królewnę, wrzucił do kontenera, przymykając klapę. Zacisnął usta, przełykając ślinę i skierował swoje kroku ku niebieskookiej, zatrzymując się kawałek przed nią. Założył ręce na klatce piersiowej, opierając się o chłodną ścianę.
- Póki co nie zamierzam się z nim rozstawać. Dlaczego uważasz mnie za samobójcę? - Zapytał, nie zdając sobie sprawy w jakie kłopoty mógłby wpaść, gdyby miał do czynienia z jakimkolwiek łowcą. Przyjrzał się rozmówczyni raz jeszcze, a na jego twarzy pojawił się lekki uśmiech. Pierwszy tego wieczoru.
- Czyżbym wyczuwał w Twoim głosie troskę? Jak miło! - Sapnął z ironią, po czym pochylił się aby chwycić za butelkę wódki. Upił łyka i wyciągnął rękę ku kobiecie.
- Poczęstujesz się? - Zapytał, mrużąc czerwone ślepia po czym poszukał wolną dłonią paczki papierosów. Wyciągnął jednego i zapalił, przymykając oczy. Jeżeli wszystko pójdzie po jego myśli, prawdopodobnie zyska kompankę do picia. Pytanie tylko czy wampirzyca będzie na to chętna. Emilio zdołał się odzwyczaić od rozmów, a przecież każdy potrzebuje czasami trochę towarzystwa. Wypuścił dym, prostując się.
- Skoro tutaj jesteś, może dasz się zaprosić na drinka nieznajoma? A może dwa? - Rzekł, puszczając jej oczko. A co mu tam szkodzi. Skoro resztę życia spędzi w tej skórze, zamierzał się choć trochę pobawić zanim dopadnie go rutyna. Nie miał też pojęcia, ile czarnowłosa może mieć lat, ale przecież dam nie pyta się o wiek. Wyglądała młodo i na tym poprzestańmy.
Raz jeszcze upił trochę ognistej wody, spoglądając na nią jak na wybawicielkę. Cóż, dzięki alkoholowi jakoś sobie z tym wszystkim radził. Pierwszy tydzień po przemianie był okropny, ale to nie oznaczało, że teraz wszystko było w najlepszym porządku. Wciąż miał problemy, ale skutecznie starał się zatracać je w wódce. Westchnął, przypominając sobie, że powinien kupić brązowe soczewki. Za dnia ludzie zbyt dziwnie się na niego patrzyli, a przecież nie chciał zwracać na siebie zbyt wielkiej uwagi. Najgorsze były momenty, kiedy wyczuwał krew. Nie potrafił się kontrolować, a to przysparzało mu kilka problemów. Eh, znowu się zamyślił. Potrząsnął głową, odrzucając krucze włosy do tyłu.
Na czym to stanęliśmy?[/color]

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 608


PisanieTemat: Re: Chodźmy się upić.   Czw Sie 17, 2017 10:01 pm

Nie był zbytni zaskoczony jej nagłym najściem, to lepiej. Ale rozpoznawać wampiry powinien się już nauczyć, to bardzo przydatna umiejętność, zawsze pomaga w rozeznaniu jak można się zachowywać, a czego unikać, czego nie mówić i nie pokazywać przy ludziach ze względów oczywistych. Tylko niewielki odsetek śmiertelników wiedział o istnieniu wampirów i nie było potrzeby pokazywać reszcie, że nie są gatunkiem, który stoi na szczycie łańcucha pokarmowego.
- Rada na przyszłość. Przed wypiciem krwi dobrze jest zadać im ranę, na którą ewentualnie można zrzucić winę za zgon. Patolodzy są ciekawscy. - dodała od niechcenia. Mężczyzna wyglądał na jeszcze nieco zagubionego, oczywiście mogła się mylić i taki miał styl bycia, ale gdyby był starym wampirem wiedziałby więcej o stylu przetrwania krwiopijców.
- Zabiłeś go w miejscu gdzie kręci się wiele osób, można było łatwo Cię przyłapać. Nie wszystkich, którzy by to widzieli będziesz mógł zabić, a tłumaczenia na nic się nie przydadzą. - odparła wyjmując z tylnej kieszeni paczkę papierosów, włożyła jednego do ust i odpaliła zapalniczką, która również znajdowała się w paczce, a następnie włożyła na swoje miejsce.
- Ja rozlaną krew wyczułam bez problemu, inne wampiry też mogły. Dużo gorzej jeśli trafisz na łowcę, który zechce Cię zabrać do Oświaty, a im tak łatwo nie wytłumaczysz, że już taki jesteś i nie mogłeś się oprzeć, wtedy zaczną Ci wyskakiwać z tabletkami krwi i tak dalej, nie są mili dla wampirów. Czasami nie da się ich rozpoznać po ubiorze, maskują się tak samo jak my. - powiedziała. Czyli kolejny raz Vi zgrywała ciocię Dobrą Radę, najwyraźniej było to jej powołanie, które odkrywała powoli. Nie czuła by to właśnie miało być celem w jej życiu, ale czemu miałaby nie pomóc pobratymcowi.
- To nie troska, to rada na przyszłość. - do troski do jeszcze daleko. Czarnowłosa oczywiście nie odmówiła gdy nieznajomy poczęstował ją alkoholem. Odmówić wódki obcemu? Och, c'mon. Wzięła butelkę w dłoń i wypiła duszkiem duży łyk czystej, która spływając po gardle przypomniała o swoim okropnym, palącym smaku. Oddała mu butelkę i uśmiechnęła się słysząc propozycję, włożyła do ust papierosa, przekręciła głowę w lewo przyglądając się krwiopijcy, gdy wydmuchała szary dym przez szkarłatne usta odpowiedziała:
- Chętnie, ale wydaje mi się, że nie skończy się na dwóch. Gdy mówię, że nie jestem alkoholiczką patrzą na mnie podejrzliwie, więc tym razem nie będę o tym przekonywać. - odpowiedziała i również puściła mu oko. Odwróciła się w stronę jednego z budynków, w którym mieścił się klub, jeden z lepszych w tej dzielnicy. Poczekała aż czarnowłosy do niej dołączy i zaprowadziła go do środka, jeśli oczywiście po drodze nie zaproponował innego lub ostatecznie zmienił plany. Po wejściu do środka od razu uderzyła ją głośna muzyka. Skierowała się do jednego ze stolików przy parkiecie i usiadła na czarnej kanapie po jeden z jego stron. Nieznajomy mógł miał do wyboru miejsce na przeciwko lub obok kobiety. Nie spieszyło jej się z zamawianiem, poczeka aż podejdzie kelner i w tym czasie dopali papierosa, jednocześnie pytając:
- Ile czasu minęło od przemiany? - zapytała z ciekawości. Bez urazy, ale od razu było widać, że mężczyzna nie czuje się swobodnie w nowej postaci. Wtedy dopiero Vi miała czas by przyjrzeć się jego twarzy, bladej skórze, sinym ustom i czerwonym oczom, które miała większość z nich tuż po posiłku.

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 626


PisanieTemat: Re: Chodźmy się upić.   Czw Sie 17, 2017 11:35 pm

Gdyby rzuciłaby się na niego, kiedy trwał przy swojej ofierze to na pewno byłby zaskoczony. Jej głos jednakże był spokojny i od razu ze słów udało mu się wywnioskować, iż miał do czynienia z wamirzycą. Odetchnął.
- Dzięki, zapamiętam. - Rzucił, zerkając na moment w stronę kontenera. Nie, już nie będzie sobie brudził rączek. Nikt jednak nie przedstawił mu sztuki przetrwania krwiopijców więc działał spontanicznie.
W końcu najważniejsze było zaspokojenie głodu, prawda?
- Mówisz tak jakbyś była funkcjonariuszką. - Stwierdził, biorąc sobie jednakże jej rady do chłodnego serca. Jeżeli dzięki temu polowania staną się mniej ryzykowne, to tak będzie robił. Dlaczego wcześniej sam na to nie wpadł? Czyż nie było to oczywiste?
- Oświaty? - Burknął niepewnie. Veina mogła dostrzec zaskoczenie na jego poważnej twarzy przez sekundę. Cóż, nie spodziewał się, iż są obserwowani przez jakiś organ władzy. Tabletki z krwią? Mężczyzna skrzywił się, nie wierząc iż takie coś mogłoby mu pomóc. A więc teraz pojawił się następny problem.. łowcy, tak. Naprawdę miał cholerne szczęście, że na żadnego nie trafił.
Przyjrzał się nieznajomej, która również tak jak on, paliła papirosy. Idealnie.
- Powiedziałem tak z grzeczności. Lepiej to brzmi niż powiedzenie, że idziemy się zalać w trupa. - Stwierdził z uśmiechem, podążając za wampirzycą. Nie zamierzał zmieniać klubu, skoro obecny nie był taki zły. Głośna muzyka nawet mu nie przeszkadzała, ba, przypomniały mu się niedawne studenckie czasy.
Wybrał miejsce obok ciemnowłosej. Zgasił papierosa w turusowej popielniczce, widząc jak mu się przygląda. Cóż, obydwoje byli siebie ciekawi skoro siedzieli razem w jednym barze.
- Od tamtego dnia minęły.. zaledwie dwa tygodnie. - Rzucił ponuro, wbijając wzrok w stół. Szybko jednak odgonił złe wspomnienie, zakładając rękę na czarną kanapę po stronie kobiety, a jedną z nóg oparł o kolano. W tym momencie przyszedł do nich niski chłopaczek. Spojrzał na kelnera z uśmiechem, zerkając na moment na Veine. A więc zda się na to, co on zamówi?
- Jakieś sześć kolorowych mocnych drinków, butelka wódki i raczej na tym nie poprzestaniemy. Chyba. - Parsknął śmiechem, widząc minę zaskoczonego chłopaka. Co jak co, ale szaleć to szaleć. Kiedy odszedł, powrócił wzrokiem do nowej rozmówczyni i uśmiechnął się delikatnie.
- Czeka nas długa noc. - Mruknął, lustrując wzrokiem salę. Dzisiejszego wieczoru całkiem sporo było tutaj wiary, jednakże póki co mu to nie przeszkadzało. Można rzec, iż nie spotka go żadna niespodzianka. Głód w miarę opanował, samotność również.. to chyba był naprawdę udany dzień.
- A Ty ileż czasu jesteś istotą nocy? - Zapytał z ciekawością, nie matwiąc się o to, że ktoś mógłby ich usłyszeć. Przecież nic im nie groziło w tak głośnym miejscu.
Po czasie kelner przyniósł zamówienie, kładąc naprawdę kolorowe drinki. Wyglądające mniej więcej tak. Mężczyzna spojrzał na nie, a następnie uśmiechnął się delikatnie do wampirzycy.
- Wznieśmy toast za.. wieczność. - Sapnął, szczerząc się i upił dość sporo ze szklanki, która zabarwiła jego język niebiesko. Tym razem jednak nie zamierzał zachowywać się jak za czasów człowieczeństwa. Sięgnął raz jeszcze po szkło i opróżnił je do dna, wstrząsając przy tym głową. Mocne, ale dobre. Wyszczerzył się do kompanki, chwytając za kolejny niebieski napój. W takim tempie alkohol szybko uderzy mu do głowy i nawet wampirze zdolności mu nie pomogą.
- Lubisz tańczyć? - Mruknął, wbijając w nią swoje szkarłatne oczy.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 608


PisanieTemat: Re: Chodźmy się upić.   Pią Sie 18, 2017 12:28 am

Czarnowłosa po zajęciu wygodnego miejsca i oparciu się plecami o ścianę, przy której stała czarna skórzana kanapa, siedziała przodem do mężczyzny i mogła go swobodnie obserwować.
- Tak, Oświaty. Tylko mi nie mów, że Twój stwórca nie wytłumaczył Ci co to jest? - zapytała zdziwiona. Jej w dzieciństwie wpojono wiedzę na temat łowców, by od najmłodszych lat była przygotowana na spotkanie z nimi, by chociaż wiedziała czego ma się spodziewać w trakcie ewentualnej walki, która nigdy to przyjemnych nie należała.
- A tabletki krwi to straszne gówno. Po ich wynalezieniu byli zachwyceni i mówili, że teraz nie będziemy musieli żywić się na ludziach, ale to nieprawda. Żadna ich ilość nie jest w stanie zaspokoić głodu, cały czas pragnie się więcej.. - powiedziała, by rozwiać wszelkie wątpliwości odnośnie ich zażywania. Próbowała ograniczyć spożycie świeżej krwi, ale to było takie silne pragnienie, któremu nie była w stanie się oprzeć. Piguły to sama chemia, a gorąca posoka na ustach to coś mistycznego, rozbudzającego zmysły, któremu po wyczuciu jej smaku i zapachu zaczynały wariować przysparzając o dreszcze.
- Dwa tygodnie to niedługo. Niektórzy latami przyzwyczajają się do nowego życia, inni nie mogą tego zaakceptować nigdy. Nie wiem jak to jest, już się taka urodziłam, więc inaczej mnie wychowano, dorastałam z myślą bycia nieśmiertelną. - odparła. Bardzo ją kusiło zapytać o to jak teraz czuje się Joffrey i o jego poprzednie, śmiertelne, życie. Czy musiał opuścić rodzinę, czy stało się to za jego zgodą, kto mu to zrobił i czemu nie jest teraz ze swoim Stwórcą, którzy przynajmniej w większości najpierw chcą nauczyć swoje nowe dzieci jak funkcjonować w ciemności, ponieważ to nauka od postaw, po omacku i bardzo bolesna. Zapewne zrobi to gdy tylko wypije, chyba, że wcześniej mężczyzna stwierdzi, że chce się z nią tym podzielić.
Vi dała wolną rękę czarnowłosemu odnośnie zamówienia alkoholu, w tej jednej kwestii wybredna nie była. Zaśmiała się widząc zdziwioną minę kelnera, pewnie pomyślał, że będzie ich musiał zbierać spod stołu za chwilę, przy takiej ilości zamówionego trunku.
- Już prawie pięćset lat. Mam nadzieję, że na tyle nie wyglądam. - dodała unosząc jeden kącik ust do góry. W miedzy czasie, czekając na zamówienie, postanowiła zdjąć swoją skórzaną kurtkę odsłaniając satynową bluzkę na cienkim ramiączkach z koronkowym dekoltem, gdy położyła ją obok chłopak wreszcie przyniósł drinki we wszystkich kolorach tęczy. Vi sięgnęła po fioletowy i również unosząc go do góry w geście toastu przyjrzała się jego kolorowi, by po chwili wypić całość. Nie wiedziała ile miał procent, ale poczuła jak gwałtownie uderza w jej zmysły.
- Wiesz, to nawet ciekawe spotkać kogoś tam młodego, stażem, że tak powiem. Większość wampirów, które znam to takie same pierniki jak ja. Po jakimś czasie nawet przemienieni zapominają jak to jest być człowiekiem. Inni podobni mnie nawet tego nie rozumieją, nie wiem czy umiałabym odnaleźć się jako śmiertelniczka. - powiedziała sięgając po kolejny drink, w między czasie rzucając okiem na klub wypełniony ludźmi i wampirami pogrążonymi w tańcu, czasami bardzo intymnym, energicznym, innym razem nieco wolniejszym bliżej siebie.
- Lubię.. Prawie co wieczór kończę w barze, więc miałam dużo czasu by uczyć się tak tańczyć, teraz jestem w tym całkiem niezła... Dostosowywanie się do wszystkich nowości też zajmuje mi jakiś czas, to nie takie proste jak mogłoby się wydawać. W mojej młodości tańczono trochę inaczej.. - dodała Vi przypominając sobie te okropne niewygodne suknie z gorsetami, co za koszmar. Po wypiciu kolejnego drinka spojrzała na mężczyznę, zaczęła się śmiać na widok jego zabarwionego języka, śmiała się też trochę z siebie wiedząc, że jej zapewne też jest teraz fioletowy lub niebieski.

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 626


PisanieTemat: Re: Chodźmy się upić.   Pią Sie 18, 2017 5:20 pm

Spojrzał na nią z powagą, gdy wypowiedziała słowo ''stwórca''. Mężczyzna zacisnął mocniej szczękę, przypominając sobie wszelkie negatywne uczucia, które wywołał w nim Hiro. Przeklęty wampir jeszcze kiedyś mu za to zapłaci.
- Być może mówił, za bardzo go nie słuchałem. - Westchnął, przypominając sobie w jak wielką furię wpadł. Gdyby tylko miał możliwość wyrządzenia mu jakiekolwiek krzywdy.. coś jednak go powstrzymywało. Ciekawe dlaczego. Nie interesowała go oświata ani łowcy, póki mu się nie uprzykrzali.
- Wierzę Ci na słowo. Nie da się zastąpić tego uczucia jakimś gównem. - Przyznał, kręcąc głową na boki. Że niby jakiś pigułki miały magiczną moc? Wolne żarty. Prawdziwej krwi nie da się tak po prostu zastąpić. Na samą myśl o niej, Joffreya przeszedł przyjemny dreszcz.
Z uwagą słuchał jej słów. A więc ona się po prostu taka urodziła? Nie miała pojęcia jak to jest być człowiekiem, z jednej strony wiele sobie zaoszczędziła, a z drugiej.. cóż, nawet żywot śmiertelników potrafi być naprawdę fajny i zaskakujący. Póki Emilio nie nauczy się zasad panujących w nocnym świecie, nikt nie wróżył mu szczęśliwego życia.
- Nie wyobrażam sobie, urodzić się nieśmiertelnym. Chyba nie było Ci łatwo, prawda? - Przekrzywił głowę, powracając wspomnieniami do domu. Nie doceniał dobrego obiadu matki, kieszonkowego od ojca i zaczepek siostry.. a co teraz miał? Nic. Wszystko zostało mu boleśnie odebrane, bo jakiś wampir zapragnął skosztowania jego krwi i podzielenia się swoją, w ramach ''litości''.
Hagen jednak nie zamierzał mu dziękować.
Nigdy.
Kiedy tylko kelner od nich odszedł, z zaskoczeniem obrócił się w jej stronę.
- 500 lat? Kurwa, poczułem się jak noworodek. - Zaśmiał się, nie kryjąc zdziwienia. Nie sądził, iż wyznanie tego przyjdzie jej z taką łatwością. Powiedziała to tak, jakby rozmawiali o pogodzie. Emilio na jej miejscu już dawno by zwariował.
- Nie wiem co robisz, ale trzymasz się świetnie. - Parsknął, śmiejąc się. Cóż.. spędzenie tyle czasu na ziemi z pewnością nie należało do łatwych zadań. W końcu jakoś musiała przeżyć te wszystkie epoki i dostosować się do obecnej, znacznie bardziej poplątanej. Przynajmniej takiego zdania był kruczowłosy.
Zerknął na nią, gdy ściągała skórę. Taki wiek jej służył, skoro tak dobrze wyglądała. Uśmiechnął się pod nosem, widząc jak chwyta za fioletowego drinka.
- Powiem Ci, że życie człowieka może i nic nie znaczy, ale ma się coś.. nie wiem nawet jak to ująć. Po prostu fajnie jest wrócić do domu, gdzie było dobre jedzenie oraz niezwykle wkurzająca siostra, za którą jednak oddałabyś życie. Więcej się czuło, o ile to dobre stwierdzenie. - Sapnął z niechęcią. Nie okazywał uczuć, wręcz ich się wypierał. Teraz jednak żałował, że spędził tyle ludzkiego czasu na budowanie zamku z piasku.
- Mam nadzieję, że nie skończę w kaftanie bezpieczeństwa.. - Parsknął, upijając dosyć spory łyk z uśmiechem. Jak to Veina wytrzymała? Nie miał pojęcia, ale z jednym się zgadzali. Z piciem. I to wystarczyło.
Podążył wzrokiem za wampirzycą, patrząc na tańczących ludzi.
- Chyba nie za wygodnie tańczyło się w szerokich sukniach z gorsetami, chyba ciężko się je ściąga kiedy.. - Przerwał, zdając sobie sprawę, iż stawał się za bardzo bezpośredni. Widać jednak, iż znał trochę historię i mniej więcej wiedział w jakich epokach żyła rozmówczyni. Posłał jej drapieżny uśmiech.
- Z chęcią popatrze jak sobie teraz radzisz. - Mruknął, spoglądając na nią z uwagą.
- Podoba mi się Twój język. - Parsknął z głupkowatym uśmiechem, nie mogąc oderwać oczu od fioletowego cuda. Dopił drugiego drinka, czując to zabawne uczucie gorąca. Chwycił za zielonego, jeżeli je skończą, to najzwyczajniej w świecie otworzą wódkę. W tym samym momencie do stolika podszedł młody blond chłopaczek o zielonych oczach, pytając Veinę, czy z nim zatańczy.
Emlio zaczął się śmiać, rzucając jej wyzywające spojrzenie.
Bierz go wampirzyco!

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 608


PisanieTemat: Re: Chodźmy się upić.   Pią Sie 18, 2017 11:49 pm

Niestety chcąc czy nie chcąc mężczyzna był skazany na swojego stwórcę, ponieważ teraz łączyła ich specyficzna więź, której nie mógł się wyprzeć. Zapewne nie był jedynym, który został przemieniony własnej woli, ale musiał się z tym pogodzić; nawet Vi nie wiedziała czy istnieje jakiś sposób na ponownie stanie się człowiekiem. Dla czarnowłosej było to kompletnie abstrakcyjne, nie potrafiła wyobrazić sobie jak to jest czuć na przykład chłód i inne zupełnie normalne rzeczy dla ludzi. Bardzo żałowała, że nigdy (z jednym wyjątkiem) nie poczuła delikatnego ciepła promieni słonecznych na swojej skórze, musiało być to bardzo przyjemne uczucie, nieporównywalne z niczym innym.
- Technicznie rzecz biorąc to jesteś noworodkiem. Sama nie jestem w stanie zrozumieć jak udało mi się przetrwać tyle czasu. - powiedziała szczerze. Czasami jest bardzo ciężko, egzystencja staje się nie do wytrzymania, wszystko przestaje cieszyć, a życie po prostu szarzeje, nie ma już nic więcej do zaoferowania i nadchodzi moment, w którym kwestionuje się sens kontynuowania czegokolwiek.
- Jeśli masz jakieś pytania to wal śmiało. Nie będę Cię oszukiwać, że życie wieczne jest fantastyczne, nie sugeruj się filmami, bo to zupełnie co innego. Czasami zaczyna się żałować wszystkich przeżytych lat, to dopada większość wampirów, niektórzy jakimś cudem tego unikają. - dodała. Najlepszym dowodem tego co mówiła, było to, że kolejny wieczór z rzędu kończył się w barze, w którym nie robiła nic innego tylko piła. Będąc na świecie tyle lat, bardzo ciężko przychodziło jej dostosowanie się do otaczających realiów; wszystko już było, powtarzało się i raczej nie było dziedziny życia kompletnie jej obcej, nigdy więcej niespodzianek.
- Od urodzenia uczono mnie jak mam przeżyć w świecie, który o nas nie wie. Ukrywanie się czasami było bardzo trudne, gdy już żyłam na własną rękę nie obyło się bez częstych przeprowadzek, mój styl życia wzbudzał podejrzenia, zwłaszcza gdy wciąż panowały zabobony, ludowe wierzenia, które doprawiały nam diabelskie rogi. Potem ta cała Inkwizycja, to bardzo utrudniało normalne życie, na tyle na ile mogło ono być normalne. - powiedziała i zaśmiała się, wypijając również kolejnego neonowego drinka. Miała nadzieję, że te czasy prędko nie wrócą; wieczna ucieczka to coś strasznego, brak możliwości znalezienia bezpiecznego miejsca.
- Więc przed przemianą miałeś w miarę normalne życie. Rodzina wie co się z Tobą stało? - zapytała z ciekawości, jednak zaakceptuje to jeśli czarnowłosy nie będzie chciał podzielić się odpowiedzią, może jeszcze było za wcześnie na takie zwierzenia.
Veina uśmiechnęła się na bezpośrednie i celne stwierdzenie mężczyzny na temat zdejmowania sukien. Nachyliła się ku niemu i odpowiedziała:
- Były okropne, nie dało się w nich normalnie chodzić. A w sypialni to była tragedia, przez zdejmowanie jej odechciewało się wszystkiego, rozsznurowywanie gorsetu trwało dłużej niż sama zabawa. - skwitowała wszystko uśmiechem, nie obrażając się za bezpośredniość czarnowłosego, znowu nie była taka pruderyjna.
Kobieta została zaskoczona propozycją blondyna, który szybko pojawił się przy ich stoliku. Nie zaszkodziłoby jej zatańczyć z chłopakiem, ale zamiast tego przysunęła się bliżej czarnowłosego i uwiesiła się na jego ramieniu.
- Wybacz, ale mój chłopak jest bardzo zazdrosny gdy tańczę z innymi, nie chciałabym by później narobił problemów, gdy uzna, że za dobrze bawię się u Twojego boku. - odparła, dotykając dłonią torsu swojego partnera i puszczając oko blondynowi, który najwyraźniej uwierzył i z uśmiechem sugerującym podbudowanie jego męskiego ego oddalił się szukając zapewne innej, bardziej chętnej kobiety. Vi będąc twarzą blisko szyi Joffreya wyczuła zapach krwi, która płynęła w jego żyłach, minęła chwila zanim odsunęła się od niego i usiadła tak jak poprzednio.
- Nie wystawiaj mnie na pożarcie innym. Gdy to wypijemy i tak będziesz musiał zabrać mnie na parkiet, ocenisz czy dobrze się dostosowałam. Taniec to element interakcji społecznych, a ja muszę wiedzieć jak poprawnie to robić żeby się nie wyróżniać.. - uargumentowała racjonalnie swoją decyzję o odrzuceniu propozycji nieznajomego. Słysząc opinię o swoim języku, zaśmiała się cicho i sięgnęła po kolejnego drinka, który zapewne zmieni kolor jej języka na zupełnie inny.

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 626


PisanieTemat: Re: Chodźmy się upić.   Sob Sie 19, 2017 11:07 am

Czy wiedział coś więcej o tej więzi? Nie, ale zdawał sobie sprawę, iż jest z Hiro w jakiś sposób połączony. Żałował tylko, że nie znał sposobu aby się tego pozbyć. Był skazany na jego wolę, a przecież Emilio nie zamierzał się nikogo słuchać. Jak widać los potrafi zaskoczyć.
Cóż, uczucie ciepła i zimna z pewnością były obce dla urodzonego wampira. Póki co Hagen jednak nie narzekał, ponieważ w zamian posiadał nadnaturalną prędkość oraz siłę. Jako młody, jeszcze się z tego cieszył, choć ciężko było dostrzec uśmiech na jego twarzy.
- Ja też.. po tak długim czasie byłbym po prostu.. znudzony? - Wzruszył lekko barkami, zastanawiając się jak on zniesie kilkaset lat życia w jednym ciele, nieustannie potrzebującym ludzkiej krwi.
- Nawet nie wiem o co pytać, ten świat jest mi bardzo obcy. - Westchnął, przeczesując ręką czarne włosy. Do przeżycia potrzebował krwi, z jego Stwórcą łączyła go chora więź, a z takim wyglądem zostanie już na zawsze. Mimo to jego szkarłatne oczy kryły smutek.
- Dlaczego nie potrafię się sprzeciwić temu, który mnie stworzył? - Pierwsze pytanie, które wpadło do jego głowy. Nie krył zniesmaczenia, gdy o nim wspomniał. W końcu przyrzekł mu zemstę, choć jeszcze nie wiedział jak ją wykona. Słuchał jej słów z uwagą. A więc nie miała łatwo, kryjąc się przed ludźmi i starając nie rzucać się zbytnio w oczy. Dla Joffreya wciąż jednak było to takie.. dziwne. Przeżycie tyle czasu i w miarę normalne funkcjonowanie.
- Nie postanowiłaś pozostać z rodziną, która Cię wychowała? I czym była ta cała inkwizycja? - Zapytał, spoglądając na kobietę z powagą. Cóż, jeżeli było tak niebezpiecznie, on sam nawet by się nie rozłączał z bliskimi. Życie samemu z pewnością było jeszcze trudniejsze, a przecież przetrwać jakoś trzeba. Słysząc jej pytanie, wbił wzrok w alkohol trzymany w ręce.
- Tak i zaczynam za tym tęsknić. Żałuję, że nie zdążyłem się z nimi normalnie pożegnać. Wkręciłem im jakiś kit, że wyjechałem na dosyć długo i nieprędko wrócę. Cóż, musieli uwierzyć. - Rzucił ponuro, upijając kolejny łyk alkoholu. Hersylia na pewno się bardzo o niego martwiła, z racji tego iż byli ze sobą zżyci. Jej brak był bardzo odczuwalny dla młodego wampira.
Widząc, jak rozmówczyni nachyla się ku niemu, spojrzał na nią kątem oka.
- Współczuję temu, który rozwiązywał. - Parsknął, przez chwilę wyobrażając sobie taką sytuację. A więc w filmach oszukiwali! Gorset to mordęga, dobrze, że nie urodził się w takich czasach. Chociaż.. ponoć każda epoka ma w sobie coś niezwykłego.
Blondyn jak widać miał pecha, a Joffrey niezły ubaw. Spoważniał jednak nieco, gdy wampirzyca się do niego przysunęła i uwiesiła na jego ramieniu. Przeniósł wzrok na chłopaka, a następnie objął ramieniem kobietę i wyszczerzył zębiska.
- Cóż, bawić się może tylko ze mną. - Skitował, nie mogąc powstrzymać śmiechu. Blondynek odszedł, a Emilio skierował wzrok na Veinę, która wciąż była blisko niego. Potrafiła świetnie kłamać, być miła dla ludzi.. cóż, naprawdę wampir był pod coraz większym wrażeniem, że też taką osobę udało mu się spotkać. Nawet nie zdawał sobie sprawy, że wampirza krew może kusić inne wampiry. Mało wiedział, ale to było już wiadome. Alkohol uderzył mu do głowy, jednakże póki co się trzymał. Dopił swojego trzeciego, mocnego drinka, a na jej słowa się uśmiechnął.
- Cóż, do zamkniętej wódki raczej nie dodadzą nam tabletek gwałtu. - Stwierdził z miną rozmyślającego poety, po czym jego kąciki ust uniosły się ku górze. Kiedy tylko kobieta wypiła swojego drinka, wstał i z delikatnym ukłonem w jej stronę, wyciągnął ku niej rękę.
- Zatańczysz madame? - Rzekł poważnie, aczkolwiek w jego oczach dostrzec można było rozbawienie.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 608


PisanieTemat: Re: Chodźmy się upić.   Sob Sie 19, 2017 7:42 pm

O tak, życie wampira nie było taką sielanką jak pokazywano to w filmach. Po tylu latach życia widziało się już wszystko i nie oczekiwało żadnej spektakularnej zmiany, przynajmniej Vi to tak odczuwała, pięćset lat kompletnej samotności i bycia zdanym na siebie; przeprowadzki, wydawanie pieniędzy, co można zobaczyć jeśli widziało się już wszystko?
- Monotonia przychodzi wcześniej lub później, ale zawsze przyjdzie. Ja próbowałam radzić sobie z nią w ten sposób.. - powiedziała podnosząc kieliszek z drinkiem i chwilę mu się przyglądając.
- Ale nawet alkohol przestaje kiedyś działać. Wiem, że to nie brzmi optymistycznie, ale może z Tobą będzie inaczej, każdy przeżywa to trochę inaczej. - dodała żeby Joffrey nie wpadł w wielkiego doła, ponieważ z tego co widziała i tak długo mu zajmie przyzwyczajenie się do nowej sytuacji, kompletnie nowego życia, zaakceptowanie siebie też może być bolesne.
- Jakby coś Ci przyszło do głowy to pytaj, kolejny raz pobawię się w nauczycielkę. - odparła z uśmiechem i wypiła ostatniego neonowego drinka, poczuła ich moc w głowie, ale wciąż kontaktowała, więc nie było tak źle; należała do osób o mocnej głowie, może dopiero ta butelka wódki ją złamie.
- W pewnym sensie Twój stwórca jest teraz dla Ciebie drugim ojcem. Łączy Was krew, a to nierozerwalna więź. - szlachetny krwiopijca, który go przemienił musiał faktycznie okropnie go potraktować, skoro sama Vi widziała w jego oczach nienawiść, która była ku tamtemu skierowana. Nie mogła mu wiele więcej powiedzieć, ponieważ samej nie posiadając stwórcy nie wiedziała dużo o stosunkach między nimi a ich dziećmi.
- Wychował mnie brat i ojciec, któregoś dnia zniknęli i już się nie pojawili, więc byłam zmuszona żyć sama. Jakoś dałam radę, skoro jeszcze żyję, ale łatwo nie było. - odparła chcąc odruchowo sięgnąć po alkohol, by po chwili ze smutkiem stwierdzić, że przecież przed chwilą wypiła ostatniego drinka.
- Inkwizycja to była wkurwiająca instytucja kościelna powołana w XIII wieku. Skurwysyny uwzięły się na czarownice, ale do nas też dotarli. Okrutnie torturowali, palili na stosie, wystawiali na słońce, ale o tym z pewnością słyszałeś. Nie mieli litości dla nikogo. - powiedziała ewidentnie wściekła, przypomniała sobie te okropne czasy; zwłaszcza, że sama doświadczyła metod działania duchownych za każdym razem gdy o nich wspominano myślała jak bardzo chciałaby się na nich zemścić i jak doprowadziłaby ich wszystkich do powolnej śmierci. Postarała się szybko odepchnąć te myśli, by nie popsuć sobie wieczoru. Słuchała mężczyzny jak mówił o porzuceniu rodziny, z pewnością było to dla niego bolesne, ale najbezpieczniejsze dla obu stron.
- Co jakiś czas wysyłaj do nich listy, może to trochę Cię uwiarygodni. Oczywiście możesz się z nimi spotykać, to nie jest zabronione, ale nie mogą poznać prawdy. To niebezpieczne dla nich, ale głównie dla Ciebie. - poradziła czarnowłosemu. Tylko nieliczni śmiertelnicy o nich wiedzieli i tak powinno pozostać; w większości amerykańskich filmów sci-fi pokazane jest co dzieje się gdy ludzie spotykają gatunek lepiej od nich rozwinięty, nigdy nie próbują z nimi koegzystować, kończy się totalną wojną, masowymi mordami i pewnie to czekało wampiry z ich strony; w tym momencie krwiopijcy byli w gorszej sytuacji, bo to oni nie mogli żyć bez ludzi, a przynajmniej ich krwi.
Czarnowłosa w duchu ucieszyła się, że mężczyzna dobrze odegrał swoją rolę, uchroniło ją to od tańczenia z nieznajomym. Objęcie ją ramieniem było bardzo dobrym posunięciem, które uwiarygodniło relację między nimi. Zaśmiała się po odejściu odrzuconego blondyna, a następnie patrząc na czarnowłosego uśmiechnęła się pokazując perłowe kły. Bez dłuższego wahania podała mu dłoń, gdy ten zaproponował taniec. Gdy Vi wstała, poszli na parkiet, znajdując się w samym środku kilkudziesięciu ludzi i zapewne wampirów, dołączyli do tańca w rytm wręcz ogłuszającej muzyki. Wampirzyca poruszała się bardzo zmysłowo, kręcąc biodrami i znajdując się bardzo blisko mężczyzny, można rzec, że wręcz nieprzyzwoicie blisko. Będąc przodem do Joffreya czasami patrzyła mu głęboko w oczy, innym razem przenosząc wzrok na pozostałych tańczących, którzy również ocierali się o siebie ciałami. Po odwróceniu tyłem do wampira, Vi rzucała mu spojrzenia przez ramię, natomiast gdy się uśmiechała łatwo było zauważyć końce ostrych kłów wystające spod górnej wargi, której kolor został zmieniony przez szminkę na szkarłatny.

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 626


PisanieTemat: Re: Chodźmy się upić.   Sob Sie 19, 2017 10:16 pm

Joffrey teraz doskonale o tym wiedział. Jego wytrzymałość była wystawiana na próbę kilkanaście razy dziennie i choć starał się uważać, nigdy mu to nie wychodziło. Jako nowonarodzony kompletnie nie potrafił się odnaleźć w zupełnie nowym świecie, kierując się niemal na oślep. Jego problemy znacząco różniły się od problemów wampirzycy, która spędziła tutaj ponad 500 lat.
Słuchał słów ciemnowłosej z niezbyt zadowoloną miną. W sumie nie oczekiwał sielanki, lecz.. cóż, oby starczyło mu sił, aby to wszystko udźwignąć. Kiedy przestanie działać ostatnia deska ratunku, prawdopodobnie zakończy swe życie. Każdy człowiek naznaczony jest śmiercią, on nim kiedyś był i tak jak każdy, również zamierzał pożegnać się z tym światem.
Życie wieczne go nie kręciło, gdy widział tyle wad. Zabił już parę osób, musiał żyć z dala od rodziny aby nie zrobić im krzywdy.. to bolało i choć wcześniej tego nie doceniał, w jego sercu krył się ogromny żal jak i zemsta. Przecież nie zejdzie z tego świata, jeżeli choć trochę nie napsuje krwi Ivano. Jeszcze postara mu się puścić jego ulubioną piosenkę, która po dziś dzień rozbrzmiewała w jego głowie. Nie odezwał się jednak, kompletnie zatracając się w swoich zamyśleniach. Potrząsnął głową na boki, wracając do rzeczywistości.
Nie teraz.
- A więc nie istnieje nic, co mogłoby tę więź przerwać? - Zapytał z zrezygnowaniem. Słysząc słowo ''ojciec'', uśmiechnął się ironicznie. Hiro tatusiem? Zbytnio mu to nie wychodziło, bo jego ''synek'' nie zamierzał obdarzać go niczym innym prócz zemsty. Na szczęście wampirzyca zaczęła opowiadać nieco o swoim życiu, dzięki czemu Emilio mógł się oderwać od nieprzyjemnych myśli. Pokiwał z zaciekawieniem głową, wbijając wzrok w wódkę.
- Nie próbowałaś ich odnaleźć? Albo oni Ciebie? - Mruknął. Cóż, on nigdy nie pogodziłby się z faktem, że jego rodzice i siotra pewnego dnia gdzieś odeszli. W zasadzie.. czy tak sam Joffrey się właśnie nie zachowywał? Zniknął z kiepską wymówką, wbijając im sztylet w serce. Powinien się z nimi skontaktować, bo jeszcze zacznie czuć wyrzuty sumienia.
Zmrużył szkarłatne oczy, słuchając o inkwizycji. Banda popaprańców, ścigająca dzieci nocy. Naprawdę potrafili im aż tak zaszkodzić? Hagen położył rękę na karku.
- Ale dziś nie ma po niej ani śladu, prawda? - Zapytał, jakby z nadzieją w głosie, przyglądając się jej rozwścieczonej twarzy. Czy się jej dziwił? Ani trochę, najwidoczniej wiele przez nich przecierpiała. Biła od niej jednak wielka siła, której Emilio nie posiadał i prawdopodobnie posiadać nie będzie.
-  Zdaję sobie sprawę z zagrożenia. Póki nie nauczę się kontroli, nie ma mowy o ich zobaczeniu. Nigdy bym sobie nie wybaczył, gdybym coś im zrobił. - Stwierdził ponuro. Myśl o nich dawała mu pewne poczucie człowieczeństwa, które po części utracił. Co by było, gdyby zniknęli z jego winy? Cóż, tego z pewnością sam kruczowłosy nie wie i wiedzieć nie chciał.
Co jak co, ale Joffrey był dobrym aktorem. Nie miał trudności z poradzeniem sobie w nagłej sytuacji, a w połączeniu z wampirzymi umiejętnościami był wręcz doskonały. Zerknął na jej kły podczas uśmiechu, a niedługo po tym razem wylądowali na parkiecie.
Muzyka była naprawdę głosna, ale jak widać młody krwiopijca był do niej przyzwyczajony. Przez chwilę zerknął na ludzi, po czym wbił wzrok w tańczącą wampirzycę, poruszającą się niezwykle zmysłowo i z gracją. Oczywiście nie pozostawał jej dłużny, tańczyć również potrafił i najgorzej mu to nie wychodziło. Ciekawe czy była świadoma tego, jak bardzo uwodzący był jej taniec.
Uśmiechnął się do niej drapieżnie, gdy odwróciła się tyłem i rzuciła mu to niesamowite spojrzenie. Lekko przycisnął ją do swego ciała, kładąc ręce na biodrach.
- No, no, no.. jak na tyle lat to tańczysz bardzo ładnie. - Rzucił mrukliwie do jej ucha, po czym gwałtownie ją obrócił do siebie przodem i wbił wzrok w usta o kolorze krwi. Wypity ma więcej odwagi, prawda? Starając się jednak trzymać ''fason'', zrobił obrót wraz z nią i delikatnie przybliżył do swego ciała, kładąc ręce na talii wampirzycy i kołysząc się na boki.
Gdyby wiedziała, jak na niego działała!

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 608


PisanieTemat: Re: Chodźmy się upić.   Nie Sie 20, 2017 12:41 am

Niestety w tej kwestii najwyraźniej nie mogła pomóc mężczyźnie, nigdy nie interesowała się samą więzią, ponieważ do tej pory nie spotkała wielu przemienionych. U niej sprawa rysowała się bardzo prosto, dość nieskomplikowanie - posiadanie rodziny stawiało Cię w jasno określonej sytuacji. Ktoś był twoim biologicznym ojcem, bratem, matką oczywiście też, ale przez jej nieobecność praktycznie już od pierwszego miesiąca życia jej osoba została wyparta z umysłu Veiny jako element zupełnie niepotrzebny. Zapewne gdzieś na świecie znajdowała się jeszcze jej dalsza rodzina, ale czarnowłosa nigdy nie wpadła na pomysł, by spróbować się z nimi skontaktować, nawet nie wiedziałaby od czego dokładnie zacząć, znowu taka rodzinna nie była.
- Nic więcej nie wiem, nie mogę Ci pomóc. Powinieneś znaleźć innego szlachetnego lub przemienionego, ale starszego od Ciebie. Ich to dotyczy bezpośrednio, więc powinni wiedzieć. - odparła zgodnie z prawdą. Sama uważała, że takiej więzi nie da się przerwać, dzięki krwi stwórcy Joffrey został przemieniony w krwiopijcę, więc dopóki nim będzie chyba nic się nie zmieni. Ale Veina pomimo wieku nie byłą wszechwiedząca, rzadko zajmowała się sprawami, które jej nie dotyczyły, więc mężczyzna musi sam poszukać odpowiedzi.
Sprawa z jej rodziną z jeden strony była skomplikowana przez sam fakt zniknięcia, ale z drugiej strony uważała, że gdyby żyli, mieli wiele czasu by się z nią skontaktować.
- Nie sądzę, by żyli. Nie było między nami konfliktu, więc również nie mieli powodu by się nie odezwać przez kilkaset lat. Wtedy byłam zbyt młoda, by robić coś na własną rękę, a szukanie ich po tylu latach chyba nie ma sensu. - powiedziała próbując nie zamyślać się nad tym.
Na szczęście Joffrey zadał jej kolejne pytanie, więc myśli o rodzinie zeszły na inny plan.
- Jej samej nie ma, ale jest Oświata. Im też lepiej się nie narażać. - dodała. Łowcy ostatnio stali się bardziej aktywni, ale nie wiedziała czy mają ku temu konkretny powód. Od zawsze uważali się za obrońców rodzaju ludzkiego, ale czasami wydawało jej się, że po prostu czerpią przyjemność ze znęcania się nad wampirami, które po prostu próbowały przetrwać.
Teraz jej myśli mogły krążyć wokoło dużo przyjemniejszej sprawy jaką był taniec z czarnowłosym. Choć początkowo widząc to jak teraz ludzie tańczą w klubach, przyglądając się im obscenicznym ruchom była bardzo sceptycznie do tego nastawiona, z czasem odkryła jakie to może być przyjemne, choć zajęło jej to trochę czasu, pewnie z miesiąc. Znajdowanie się w tłumie obcych, którzy czerpali taką samą przyjemność z niewymuszonego tańca. Najpewniej było widać po Veinie, że i ona znajduje w tym rozrywkę. Poczuła jak wampir kładzie dłonie na jej biodrach i przysuwa ją jeszcze bliżej. Teraz stykali się ciałami, jednak Vi by spotęgować doznanie nie przestawała poruszać ciałem, a zwłaszcza biodrami w rytm chaotycznej muzyki. Wciąż będąc tyłem do mężczyzny, uniosła prawą rękę, a dłonią dotknęła boku jego szyi, unosząc wzrok i kierując nieco w bok i do tyłu miała dobry widok na twarz czarnowłosego. Przez jej zmysły przeszła myśl, by teraz go ugryźć, by nie przerywać ich harmonijnego i zmysłowego ruchu ciał, ale jednocześnie poczuć smak gorącej krwi spływającej po gardle. Nie byłby to niespotykany widok, po prostu wyglądałoby jakby zaczęła się do niego dobierać, nikt by nie zauważył.
Gwałtowny obrót spowodował, że czarnowłosa oparła się dłońmi o tors mężczyzny.
- Tak bardziej mi się podoba, ten taniec jest bardziej kontaktowy.. - powiedziała zbliżając wcześniej usta do jego ucha, a następnie się uśmiechając. Tańce z poprzednich epok zakładały jak najmniejszy kontakt fizyczny z partnerem, co ograniczało wszystkie doznania.
Czarnowłosa również nie była już od dawna trzeźwa, ale to tylko bardziej pozbawiło ją zahamowań i pozwoliło na czerpanie większej przyjemności. Położenie dłoni na jej talii przez mężczyznę tylko ułatwiło jej zetknięcie ich ciał, które teraz podczas tańca wciąż się o siebie ocierały, sporadycznie czując dotyk innych osób będących na parkiecie. Wampirzycy choć czasami na twarz spadał sporadycznie pojedynczy kosmyk kruczoczarnych włosów, nie przeszkadzało to w odczuwaniu przyjemnego dotyku ciała mężczyzny. Będąc przodem do niego mogła patrzeć mu w oczy, mając delikatnie rozchylone usta. Może i chciałaby coś teraz powiedzieć, ale wolała skupić się na wszystkich bodźcach, które odczuwała oszołomionymi zmysłami.

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 626


PisanieTemat: Re: Chodźmy się upić.   Nie Sie 20, 2017 1:47 pm

Cóż wampir z pewnością teraz będzie szukał rozwiązania, które umożliwi mu skuteczne pozbycie się Ivano. Będzie musiał popytać kilka wampirów, tylko gdzie miałby zacząć szukać? Westchnął. Takie myślenie zostawi sobie na później.
Z reguły Emilio nie był rodzinny ani trochę. Dopiero jednak po zostaniu wampirem poczuł się niezwykle samotny. Ciężko było mu uwierzyć w to, że nie znał takiego świata. Nigdy nie sądził, że to wszystko co najczęściej uważano za bajki, było prawdą.
- Dzięki, zapamiętam. - Mruknął, licząć iż będzie mu dane poznać możliwość zerwania więzi ze stwórcą. Nie wyobrażał sobie być na każde jego skinienie i nie mogąc mu się sprzeciwić.
- Skoro tak uważasz.. chociaż ja wolałbym poznać prawdę. - Odparł z lekkim uśmiechem, raz jeszcze przeczesując swoje czarne włosy. Jego myśli zaczęły krążyć wokół oświaty.. skoro miał okazję, to dowie się o niej więcej.
- Co mogą mi zrobić za zaatakowanie kilku ludzi? - Rzucił bez zastanowienia, a w jego głowie zaczął się naradzać iście szarlatański plan.. ale o tym później. Musi go wpierw przemyśleć.
Był młodym wampirem i nie powinien od razu narażać się łowcą, mogłoby to być zbyt niebezpieczne. Szybko jednak przemyślał sprawę i spojrzał na kobietę z powagą. Zazdrościł jej tego, że potrafiła się opanować. Po tylu latach krew nie kusiła jej tak bardzo jak spragnionego Emilia, który rozejrzał się po klubie jakby poszukiwał ofiary. Ten cholerny głód potrafił przychodzić tak niespodziewanie..
Dobrze jednak, że poszli zatańczyć. Wampir skupił swoją całą uwagę na Veinie, od czasu do czasu się uśmiechając. Alkohol uderzył mu do głowy, ale póki co świetnie sobie radził. Miał dobry humor, był bardziej rozbawiony.. i zainteresowany.
Taniec z wampirzycą był czarujący. Nie przypominał sobie aby jakakolwiek dziewczyna z nim tak tańczyła. Ociekała pewnością siebie i seksapilem, czego była świadoma. Emilio był przeszczęśliwy, czując jej ciało tak blisko. Nie odsuwał się od niej nawet na moment, czasami czując inne ciała ludzi, zahipnotyzowanych muzyką. Poruszał się z gracją, starając się dorównać swojej partnerce.
W końcu na studiach nauczył się tego i owego, przez co zamiast podpierać ściany, potrafił dobrze bawić się z innymi na parkiecie. Taniec łączył ludzi i jakby stwarzał między nimi tę dziwną więź, która kończy się wraz z muzyką. Jak będzie w tym przypadku?
Poczuł jej chłodne dłonie na swojej szyi, a następnie spotkał się z nią wzrokiem. Pragnęła go zakosztować? Wampie był zaskoczony, bowiem nie sądził, że działał tak na pobratymców. Może gustowała w świeżej krwi, płynącej przez jego żyły? Joffrey nie wiedział jak za zareagować, ale nawet przez chwilę nie przestawał się z nią kołysać w rytm muzyki.
Kiedy ją obrócił, kobieta oparła o niego swoje dłonie. Emilio wyszczerzył się do niej, słysząc jej głos tuż przy swoim uchu.
- Z pewnością. - Mruknął, wpatrując się w jej oczy z uwagą. Byli przy sobie tak blisko, a dzięki alkoholowi Emilio dostał zastrzyk odwagi. Zwyczajnie tak się nie zachowywał, ale było miło spędzić wieczór inaczej niż zawsze, zwłaszcza w towarzystwie tak pięknej kobiety. Uśmiechnął się do niej, po czym jeszcze mocniej do siebie przyciągnął, a usta oparł o jej bark.
- Jeśli chcesz.. - Sapnął. Dobrze wiedziała o co mogło mu chodzić, zwłaszcza iż przed sobą miała jego smukłą szyję. Wampir gdy utracił z nią kontakt wzrokowy, spoglądał na salę zamglonymi oczami. Sam poczuł głód oraz chęć spróbowania jej krwi, będąc ciekaw jak na niego zadziała. Nie zamierzał jednak robić nic, co mogłoby spowodować wielkie ryzyko. Bał się, że zrobi jakieś głupstwo i na tym skończy się dobra zabawa.
Jego dłonie powędrowały w stronę pleców wampirzycy, delikatnie po nich przejeżdżając, czasami zahaczając o rozpuszczone, czarne włosy.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 608


PisanieTemat: Re: Chodźmy się upić.   Sob Sie 26, 2017 11:36 pm

Czy po tylu latach chciało jej się szukać rodziny? Zapewne życie zmieniło by się kompletnie po odkryciu miejsca ich pobytu - jeśli żyli, ponieważ byłyby to więzy krwi. Można mieć przyjaciela, być z kimś blisko, ale to nie to samo co rodzina, ten sam ród; zastanawiające byłoby również ich zniknięcie, odkrycie ewentualnego powodu opuszczenia jej jako jeszcze w sumie młodej wampirzycy. Teraz nie było sensu się nad tym zastanawiać, bo i Vi nie miała głowy do takich poważnych spraw; nie chciała też psuć sobie takiej miłej chwili rozmyślaniami o przeszłości, która nie była łatwa.
- No cóż, to też zależy na jakiego trafisz. Jeśli mają dowód na to, że ich zabiłeś to będzie kara, tortury albo śmierć, prawdziwa. - odpowiedziała. Oczywiście byłaby to czysta hipokryzja gdyby zasugerowała zaprzestanie zabijania ludzi, ponieważ sama robiła to często, może nawet czasami częściej niż by chciała. Ważne było, by po prostu unikać niemiłych sytuacji, w których ktokolwiek mógł Cię przyłapać, trochę sprytu i zdrowego rozsądku wystarczyło. Spotkanie z łowcami to nic miłego, gdy Cię zapamiętają to robi się z tego duży problem.
Ale teraz ważniejszy był taniec i temperatura między dwoma wampirami, które wtopiły się w tłum śmiertelników na parkiecie, dołączając do nieprzyzwoitego rytuału. Taniec z mężczyzną był czystą przyjemność, która bardzo wciągnęła Veinę i nie chciała wypuścić z objęć. Podobało jej się to jak oboje dostosowali swoje ruchy do ciała partnera. Czarnowłosa dobrze zrozumiała jego ruch, gdy pochylił się, by miała lepszy widok na jego smukłą szyję. Najpierw dotknęła jej dłonią, ostatni raz rzuciła okiem na twarz mężczyzny; nie musiał się jej obawiać, ponieważ nie miała zamiaru zrobić mu krzywdy, a tym bardziej w miejscu publicznym, ponieważ tylko ona miałaby z tego powodu kłopoty.
Po chwili wgryzła się w szyję czarnowłosego, nie gwałtownie, ale z pewnością to poczuł. Gdy zaczęła pić krew, robiła to delikatnie by strumień wpływał płynnie do jej ust, przy okazji barwiąc wargi na kolor szkarłatny. Postarała się to zrobić tak by wampir nie czuł bólu, ale może nawet przyjemność. Gdy czuła smak słodkiej, świeżej krwi krwiopijcy przeszedł ją delikatny dreszcz przyjemności; uwielbiała gorącą krew prosto z tętnicy, była dla niej substancją nie dającą się zastąpić, jej pragnienie i żądzą były nie do pokonania - ludzka czy wampirza, tylko pita w taki sposób smakowała najlepiej. Veina nie chciała zabrać jej za dużo, nie miała powodu by tak bardzo go osłabiać, w tym wieku potrafiła powstrzymać się przed wypiciem większej ilości. Gdy delikatnie wyjęła kły spod skóry, końcówką języka zlizała kilka kropel, które spłynęły z rany; musnęła ustami miejsce ugryzienia, niedługo zacznie się goić. Cały ten czas gdy pożywiała się na mężczyźnie przylgnęła do niego całym ciałem, jedną dłoń trzymała po drugiej stronie szyi mężczyzny, a lewa dłoń spoczywała na jego biodrze. Jeśli ktokolwiek w tym klubie zwrócił na nich uwagę, wyglądało to jakby czarnowłosa zaczynała dobierać się do mężczyzny, rozpoczynając zabawę od drobnych pieszczot. Po wszystkim wyprostowała się, by spojrzeć na twarz wampira. Dotknęła jego bladego policzka i zapytała:
- Nie wypiłam zbyt dużo? - czy była to troska, ciężko stwierdzić. Na parkiecie spędzili już dużo czasu, a po ubytku krwi Joffrey mógł chcieć wrócić na kanapę, utarta krwi była z pewnością zauważalna. Bądź co bądź, została im jeszcze cała butelka wódki.

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 626


PisanieTemat: Re: Chodźmy się upić.   Nie Sie 27, 2017 11:15 pm

W sumie po tak długim czasie to nawet nie chciałoby się nikomu nikogo szukać. Ale zawsze jest lepiej znać prawdę, niźli żyć w niewiedzy. Zwłaszcza, jeżeli będzie się trwać wieczność. Ale koniec tych smutnych tematów, zwłaszcza jak mieli niezłą zabawę.
- Prawdziwa śmierć? Jak można zabić wampira? - Zapytał z zainteresowaniem, obserwując rozmówczynię z ciekawością. Jeżeli poznałby sposób, z pewnością zacząłby obmyślać jak może uśmiercić Ivano. Jeżeli myśli, że będąc szlachetnym może czuć się tak pewnie to się mylił. Jeszcze staruch się doigra. Ba, nawet Joffrey puści mu jego ulubioną piosenkę. Znowu czując zdenerwowanie, machnął głową na boki. Niech w końcu przestanie o tym myśleć.
Joffrey coś czuł, że niestety prędzej czy później będzie miał z nimi spotkanie. Zachowywał się dosyć nieostrożnie, zwłaszcza gdy pozostawiał trupy po śmietnikach. Gdy jednak dopadał go głód nie potrafił myśleć racjonalnie, sam fakt, że jakoś chował zwłoki było sukcesem. Początkujący wampir ma naprawdę przejebane.
Joffrey uwielbiał tańczyć toteż świetnie się bawił. Nie zachowywał się jak napalony facet, który zamierzał ją zaciągnąć do kibla. Świetnie się bawił na parkiecie, ciesząc się z faktu iż dopasował się do jej tańca, który co jak co, trochę techniki wymagał. Ich ciała były dużo sprawniejsze, poruszały się lepiej niż zwykłych ludzi. Miło jest robić coś z czego czerpało się czystą przyjemność.
Drgnął, czując jej dłoń na swojej szyi. Wszystko było bardziej wyczuwalne niż myślał, a tym bardziej sam dotyk. Zerknął tylko na salę, czy aby na pewno nikt nieproszony się im przygląda. Odetchnął głęboko i zamknął oczy, gdy ta wbiła mu się w szyję. Oczywiście, że to poczuł. Na jego twarzy pojawiło się lekkie skrzywienie, aczkolwiek myślał, iż będzie bardziej bolało. Wampirzyca zrobiła to bardzo delikatnie, przez co można było uznać, że nawet mu się spodobało! Jego dłoń wczepiła się w jej włosy, podczas gdy Veina się nim pożywiała. Kołysał się lekko na boki, stwierdzając iż było to dziwne uczucie i znacznie różniło się od cholernie bolesnego ugryzienia Hiro. Potem jej język przejechał mu kilka razy po szyi i czas się skończył. Hagen zaśmiał się pod nosem, widząc miny innych nastolatków. Chyba myśleli, że zaraz zaczną zrzucać z siebie ubrania.
Gdy poczuł dotyk na swoim policzku, skierował wzrok w oczy Veiny. Prawie niczego nie czuł, choć pojawiły się dziwne zawroty. Mieszanka alkoholu i co jak co lekkiego osłabienia sprawiły, iż wampir niemal się o nią oparł. Uśmiechnął się do niej przepraszająco, prostując się nieznacznie.
- Myślę, że nie.. ale alkohol robi swoje. - Mruknął rozbawiony, po czym spojrzał na ludzi, niektórzy się na nich patrzyli i ze smutkiem musieli stwierdzić, że jednak rozbierania nie będzie.
- Dlatego mam nadzieję, że nie będziesz miała mi za złe jeśli uzupełnimy płyny. - Sapnął z błyskiem w oku, spoglądając w stronę wciąż wolnej kanapy i wódki leżącej na stole. Co jak co, ale zabawa się nie skończyła. Objął Veinę ramieniem i skierowali się w stronę siedziska, na które ten klapnął z uśmiechem. Sięgnął ręką po wódkę, spoglądając na kieliszki, które po upływie paru sekund były już pełne. Spojrzał na wampirzycę rozbawiony, odkładając butelkę.
- Postaram się wytrwać jak najdłużej, niemal jak żołnierz na wojnie! - Wykrzyczał trochę za głośno, przez co niektórzy ludzie pomyśleli, że jakiś popierdolony typ z niego.
Bądź co bądź taka prawda.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 608


PisanieTemat: Re: Chodźmy się upić.   Pią Wrz 01, 2017 4:53 pm

Jeśli wampir będzie czuł, że zaraz zemdleje to może spokojnie polegać na empatii wampirzycy, która zaopiekuje się nim jak najlepiej będzie umiała. Postara się by mężczyzna ani razu nie uderzył głową w podłogę, nie porwał go gang prostytutek i oczywiście powstrzyma się by znów nie wgryźć się w jego smukłą szyję - wybierz dwie opcje, których najbardziej chcesz uniknąć. A tak na poważnie to oczywiście grzecznie zaopiekowałaby się pijanym, na wpół przytomnym wampirem, ponieważ dokładnie tego samego oczekiwałaby od niego, gdyby to ona tym razem miała nieprzyjemność wylądowania na podłodze.
Gdy oparł się o nią, nie odskoczyła jak sparzona, ponieważ to z jej winy lekko słaniał się na nogach, przytrzymała go całym swoim ciałem nie dopuszczając do upadku. Nie miała nic przeciwko powrotu na kanapę żeby zacząć pić zamówioną wódkę; ku rozczarowaniu ludzi oddalili się do swojego stolika, bez zrobienia czegoś bardzo nieprzyzwoitego na parkiecie, dlatego kilka bardziej pijanych osób wydawało się rozczarowanych tym faktem, oczywiście była jeszcze kanapa - nie traćcie nadziei Wy którzy.. coś tam. Gdy Joffrey objął ją ramieniem, ona objęła go w pasie i razem podeszli do kanapy, Vi usiadła obok mężczyzny. Wyciągnęła rękę po butelkę zimnej wódki, ale została uprzedzona i to wampir nalał im alkoholu do kieliszków. Czarnowłosa poprawiła swoje gęste włosy dłonią po czym sięgnęła po kieliszek, uniosła go nieco do góry i powiedziała:
- Tak na marginesie, mam na imię Veina. - a następnie wypiła całą wódkę jednym łykiem, gdy mocny alkohol przepłynął przez gardło, wampirzyca zaczęła śmiać, ponieważ rozbawił ją fakt, że dopiero teraz podała imię, oczekując tego samego od nieznajomego. Gdy patrzyła na mężczyznę, mógł zauważyć, że kolor jej oczu zmienił się na czerwony, ponieważ normalnie był lodowo niebieski. Ostry smak wódki nieco rozgrzał jej przełyk i z pewnością dodał energii.
- Czy to nie cudowne, że mogliśmy zrobić to na środku klubu i nikt nic nie zauważył? - zapytała podpierając głowę na dłoni. Pytanie wyrwane z kontekstu mogło oznaczać zupełnie co innego, ale tym razem Veinie chodziło o jak najbardziej przyziemną sprawę dla wampirów jaką było picie krwi.
- Najwyraźniej liczyli na coś innego. Tylko jedno im w głowie. - dodała z udawaną dezaprobatą. - Chociaż w ten sposób najłatwiej znaleźć ofiarę, przynajmniej kobietom. Nie wiem jak jest w drugą stronę. Składa się facetowi propozycję nie do odrzucenia i zabiera do łazienki. - o tak, to zawsze był najskuteczniejszy plan jeśli chodzi o znalezienie chętnego do oddania krwi. Żaden się nie wahał i od razu szedł za kobietą, niestety tak nie czekało go to co mu proponowała, a jedynie duży ból i rozerwanie tętnicy jeśli bardziej się stawiał. Veina uśmiechała się diabolicznie, nie miała wyrzutów sumienia, że zabija ludzi. Śmieszyło ją również to, iż nie mieli pojęcia, że chcąc czy nie koegzystują z krwiopijcami.
- Co do zabijania wampirów. Wystarczy słońce, zwłaszcza jeśli jest się młodym. Jeśli wyrwą Ci serce to też raczej długo nie pożyjesz, to dość nieprzyjemne uczucie. - powiedziała, przypominając sobie jak kiedyś inny wampir dosłownie włożył jej łapę w klatkę piersiową, ale na jej szczęście nie trafił i serce prawie nienaruszone zostało na swoim miejscu. By odegnać to nieprzyjemne wspomnienie przyglądała na mężczyźnie i ponownie dotknęła jego szyi smukłymi palcami w miejscu gdzie był tatuaż.
- Masz ich więcej? - zapytała myśląc również o swoich. W sumie od dłuższego czasu żadnego nie robiła i chętnie nabyła by kolejny, nawet wiedziała już w jakim miejscu. Nie znała żadnego tatuażysty, a przydałby się zaufany, pomożesz? Zdziwiłaby się gdyby wampir również potrafił je robić, byłoby perfekcyjnie.

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 626


PisanieTemat: Re: Chodźmy się upić.   Sob Wrz 02, 2017 1:09 am

Jakie to miłe, że Veina żywiła taką chęć pomocy. Jeżeli zaś chodzi o gang prostytutek.. a dobra, nieważne. Joffrey nie należał do aż tak wrednych typów i gdyby zobaczył, że wampirzyca ma ochotę zatańczyć z podłogą, z pewnością by się nią zaopiekował. Już pozwoli obślinić swoje ramię, bawiąc się w starszego brata.
Był wdzięczny za to, że tak bardzo zaangażowała się w udzielanie pomocy. Zaśmiał się pod nosem, czując na sobie wzrok zaciekawionych gapiów, myślących, że udadzą się w stronę łazienki. O nie moi drodzy, kanapa była znacznie bardziej wygodnym miejscem. Toteż tam się skierowali i po chwili ponownie sięgali po alkohol, jakby nie było im mało. W zasadzie Hagen cały czas czuwał i jeżeli zajdzie taka potrzeba, to obudzi w sobie uśpionego policjanta. Póki co jednak świetnie się bawił z wampirzycą, której miał zaszczyt poznać imię. Młodszy krwiopijca zaczął się śmiać, rozlewając trochę alkohol po swoich nogach gdy trzymał kieliszek wódki.
- Joffrey. - Powiedział, nie przestając się śmiać i przyjrzał się jej oczom, które z lodowatego niebieskiego przerodziły się w szkarłat. Cudownie. Na jego twarzy zagościł uśmiech, a następnie pochłonął kolejną porcję alkoholu, odstawiając kieliszek na stół. Lekko prychnął, zwracając ku niej podkrążone oczy.
- Było to takie zajebiste, musimy powtórzyć. - Rzucił nieco głośniej, uśmiechając się szyderczo. Jakiś typek znajdował się blisko kanapy i słuchał ich rozmowę. Wampir dostrzegł to zaskoczenie na jego twarzy i puścił mu oczko gdy spotkali się wzrokiem. Speszony facet zniknął wśród tłumu, w końcu dając im trochę prywatności.
- Wracając, fakt. Nie sądziłem, że to będzie takie proste. - Mruknął, wpatrując się w butelkę wódki, a następnie na moment przeniósł wzrok na roztańczoną salę. Kąciki jego ust powędrowały ku górze po usłyszeniu dalszych słów wampirzycy.
- Są ludźmi. Podążają za biologizmem i przyjemnością. - Sapnął, nieznacznie się prostując i ponownie wrócił wzrokiem do swojej rozmówczyni. W zasadzie to był naprawdę prosty sposób, jeżeli było się kobietą, jednakże sam Joffrey również posiadał asa w rękawie.
- Cóż, najczęściej posługuję się moją mocą. Naprawdę wiele ułatwia i obchodzi się bez zbędnej szarpaniny i krzyków. Gdybym jednak musiał się obejść bez.. hm.. powiedziałbym lasce, że woła ją jej znajoma bo źle się czuje i siedzi w kiblu. Brzmi w miarę wiarygodnie. - Wyjaśnił, robiąc przez chwilę zamyśloną minę. Póki co nie próbował w taki sposób szukać ofiary, ale może kiedyś, jak znudzi mu się podawanie posiłku w ten sam sposób.
Potem zeszli na nieco poważniejszy temat, a Emilio w milczeniu pokiwał głową. Dlatego tak nie cierpiał wychodzić za dnia i czekał do wieczora, aby móc wyjść z wynajętego mieszkania. Sprawa z sercem była nieco bardziej skomplikowana, gdyż Ivano nie da się tak po prostu przebić. Poza tym to na pewno nie było przyjemne. Hagen zacisnął lekko wargi, powracając myślami do rzeczywistości, a właściwie sprowadziło go uczucie palców na swej szyi. Uśmiechnął się ciepło, pokazując jej swoją rękę z napisem R O M A na palcach, oraz rękaw z motywem lasu.
- Resztę mam w nieco mniej dostępnych miejscach, a chyba rozbierać się nie wypada. - Wyszczerzył się, a jego oczy lekko błysnęły.
- A czy Ty droga Veino również jesteś wydziarana? - Zapytał, poprawiając nieco swoje ułożenie na kanapie na bardziej wyluzowane. W dodatku wyprostował ręce i strzelił palcami, przez chwilę się im przyglądając. Odetchnął głęboko, przypominając sobie dawne czasy.
- Kiedyś sam wydziarałem parę kolegów i koleżanek gdy byłem w szkole, lubiłem to. Na chwilę obecną bałbym się, że zjem swojego klienta. - Odparł niby pół żartem, choć można było wyczytać z jego twarzy smutek. W końcu lubił tworzyć, a jednak miał związane ręce. Szybko sięgnął po alkohol, rozlewając po dwóch kieliszkach. W końcu w czymś trzeba utopić smutki.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 608


PisanieTemat: Re: Chodźmy się upić.   Sob Wrz 02, 2017 4:15 pm

Spędzili już ze sobą tyle czasu, że sytuacja wydała się komiczna, iż dopiero teraz poznali swoje imiona. W sumie nie były one potrzebne do wspólnego picia, do tego niezbędny był tylko alkohol. Wieczór mijał tak miło, że znanie się dłużej było elementem kompletnie niepotrzebnym. Wystarczyła wiedza, że oboje są wampirami, imiona to też drugorzędna sprawa.
Czarnowłosa sięgnęła po swój kolejny raz napełniony kieliszek, zaśmiała się gdy mężczyzna rozlał trochę wódki zdając sobie sprawę z sytuacji, a może to już był skutek picia mocnego alkoholu od godziny? Mogli potem wrócić nawet na czworaka, taki przyjemny wieczór był tego warty. Gdy jednym łykiem wypiła jego zawartość, odstawiła kieliszek na stolik, oparła się łokciem o wezgłowie kanapy, a głowę podparła na dłoni.
- Masz na myśli taniec czy ugryzienie? - zapytała szyderczo z uniesioną brwią, choć wiedziała, że miał na myśli wspólny taniec na parkiecie. Nie miała nic przeciwko powtórzeniu tego, ponieważ i ona była zadowolona. Bardzo podobał jej się ten rodzaj tańca; ocieranie ciałem o ciało mężczyzny, czasami nieprzyzwoite, ale sprawiało wiele przyjemności, zwłaszcza, że i Joffrey świetnie się ruszał, dlatego utworzyli bardzo harmonijną parę. Mieli bardzo wyostrzone zmysły, przez co intensywnie współodczuwali każdy dotyk ciała drugiej osoby, jej niepowtarzalny zapach, a także zapach krwi, który dodatkowo kusił.
- Bardzo chętnie, w każdej chwili. Lub następnym razem. - dodała, puszczając mu oko.
Wbrew pozorom zabicie wampira nie było aż tak trudne, zapewne utrudnione z powodu jego ponadprzeciętnej siły i szybkości, ale jak najbardziej możliwe. Byli nieśmiertelni dopóki ktoś ich nie zabił, trzeba było o tym pamiętać, ponieważ dzięki instynktowi samozachowawczemu można było wyjść bez szwanku z wielu podbramkowych sytuacji.
- Mówisz biologia i przyjemność? Zatem czym my się kierujemy? Sądzę, że tym samym, tylko w trochę innym kontekście. - pocieszające lub dołujące, to już zależy od punktu widzenia. Dla samej Veiny nie było nic złego w kierowaniu się swoim pożądaniem i pragnieniami. Bez znaczenia w jakim momencie się znajdowali, zawsze mieli całe życie przed sobą, by było ono znośne koniecznością jest sprawianie sobie drobnych lub czasami większych przyjemności. Czarnowłosa dawała upust swym pragnieniom, nawet podczas takiego tańca, nigdy nie stosowała się do ograniczeń, które sprawiały, że nie była szczęśliwa.
- Zaraz, jaką mocą, zdradzisz coś więcej? - zapytała zaciekawiona i przysunęła się bliżej mężczyzny. Chciała wiedzieć jakim to sposobem zwabia niczego nieświadome nastolatki.
Czarnowłosa uśmiechnęła się gdy pokazał jej więcej swoich tatuaży, ale zrobiła baardzo smutną minkę, gdy nie chciał jej pokazać innych, ponieważ wymagałoby to odsłonięcia ciała.
- Mam dwie i niestety też musiałabym się rozebrać. - odpowiedziała sztucznie zasmucona. Bardzo ucieszyła się gdy Joffrey powiedział, że sam również robi tatuaże, chyba lepiej trafić nie mogła.
- Zrobisz mi nowy? Jestem gotowa w każdej chwili. Gdy będziesz chciał mnie zjeść, zacznę się bronić albo i nie... - dodała, znowu w uśmiechu pokazując kły. Oczywiście nic za darmo, chciała mu zapłacić i to nie małą sumę jeśli efekt będzie się jej podobał. Do tego też będzie musiała się rozebrać, ale już jakoś dadzą sobie radę. Jego tatuaże były piękne, więc nie obawiała się, że sam zrobi jej coś paskudnego.

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 626


PisanieTemat: Re: Chodźmy się upić.   Sob Wrz 02, 2017 8:39 pm

Lepiej jednak jest znać swoje imiona, a nawet numery telefonów, aby w późniejszym czasie móc umówić się na podobny wypad. Co jak co, ale Emilio wolał aby nie było to ich ostatnie spotkanie. Uśmiechnął się lekko, stukając koniuszkami palców o pustką szkalnkę po kolorowych drinkach.
- Obie rzeczy. - Zaśmiał się, przypominając sobie ich wspólny taniec. Jako człowiek zdarzało mu się bywać na parkiecie, jednak nie poruszał się tak lekko jak dzisiejszego wieczoru. Nie sądził też, iż poczuje się tak dobrze. Zwykły mężczyzna jeszcze za bardzo by się podjarał, zaś gdy Emilio wszystko kontrolował. Tak odważny taniec do prostych przecież nie należał, ale dla nich wydawał się być wręcz stworzony. Zacisnął lekko zęby, czując narastającą ochotę na krew, z której sam trochę ubył. W końcu był krwiopijcą, który również jej potrzebował.
- Mam nadzieję, że to nie był mój ostatni taniec z Tobą! - Niemal wykrzyczał, poruszając nieznacznie barkami. Skoro zabicie nieśmiertelnego było tak łatwe, wampir musi koniecznie wziąć się do roboty i popracować nad swoimi umiejętnościami. Już przestał się czuć tak pewnie, jak wcześniej. Skoro wystarczył jeden cios i już po nim. Hagen zrobił zniesmaczoną minę i pokiwał lekko głową na boki. Chyba będzie musiał się bardziej pilnować, łowcy z pewnością znają takie rzeczy. Młody wampir szybko jednak odrzucił tę myśl i powrócił do rozmówczyni, zaś na jego twarzy zagościł głupi uśmieszek.
- Cóż.. my w przeciwieństwie do nich mamy całą wieczność. Starczy nam czasu na wszystko. - Wyjaśnił, zdając sobie sprawę, że naprawdę będzie tkwił w tak młodym ciele przez baardzo długi czas. Póki co jednak nie korzystał ze wszystkich ''urozmaiceń'' obawiając się, że zrobi więcej krzywdy niźli przyjemności. Był stosunkowo młody, toteż nie do końca ufał swojej wampirzej naturze. Gdy przysunęła się bliżej, uśmiechnął się zawadiacko i obrócił się w jej stronę.
- Potrafię zmusić człowieka, aby przez jakiś czas robił to na co tylko będę mieć ochotę. Niestety nie wiem jak działa to na wampiry. - Wyjaśnił swój sekret, puszczając jej oko. Co jak co, ale była to niezwykle przydatna umiejętność. Naprawdę wiele ułatwiała.
Zaśmiał się widząc tę smutną minę, po czym chwycił za swoją koszulę jakby chciał ją ściągnąć.
- To na co jeszcze czekamy? - Rzucił żartobliwie, po czym opuścił ręce i zerknął na wódkę. W obecnym stanie zrobiłby jej jeszcze napis ''I love Justin Bieber'' i chyba nie byłaby z tego zadowolona. Odchrząknął i przechylił lekko głowę, jakby się zastanawiał. W zasadzie dawno tego nie robił, ale wielu znajomych mówiło, że ma do tego dar. Niestety widok i zapach krwi działałby na niego oszałamiająco i wykonanie tatuażu łączyłoby się z cudem.
- Jeżeli bardzo Ci na tym zależy mógłbym spróbować. Pokaż wzór, powiedz gdzie, daj mi trochę czasu, pozwól wytrzeźwieć, zawieźć do mieszkania i gotowe. - Odpowiedział, również ukazując swoje kły. Żarty żartami, ale z pewnością będzie musiał uważać aby nie rzucić się na wampirzycę. Jeżeli uda mu się kontrolować swoje pragnienie, z pewnością powróci do robienia tatuażów.
Będzie to miła odmiana.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 608


PisanieTemat: Re: Chodźmy się upić.   Sob Wrz 02, 2017 9:49 pm

Do tańca i picia krwi Veina była pierwsza, więc Joffrey trafił na odpowiednią osobę. W pewnym sensie przypominało to trochę przyjęcia, w których udział brała wampirzyca bardzo dawno temu; były trochę bardziej wulgarne i elitarne, ale lepsze to niż nic. Mężczyzna tym tańcem sprawił jej ogromną przyjemność, intymność która w tym była dostarczyła czarnowłosej energii i ochoty na więcej, coś więcej niż codzienne przesiadywanie w barze.
- Jestem gotowa w każdej chwili. - dodała z uśmiechem przypominając sobie wrażenia zmysłowe z tańca; na parkiecie było wiele innych osób, z którymi kontakt fizyczny był minimalny, dlatego mogli skupić się na swoim partnerze. W międzyczasie tych rozważań sięgnęła po butelkę wódki i lekko chwiejącą się dłonią nalała im jeszcze po kieliszku, zapewne będzie to już ostatnia butelka, ponieważ obojgu to wystarczyło, a było odpowiednią ilością by nie skończyć na podłodze.
- Niestety po pewnym czasie zaczyna brakować rzeczy, których się nie próbowało, nie widziało. - dodała nieco smętniej, ponieważ przypomniało jej się, że tak naprawdę nie miała pomysłu na dalsze życie, teraz wszystko stało się nużące, w pewnym sensie wszystko przeżyła. By odegnać te nieprzyjemne myśli wzięła w dłoń swój kieliszek i wychyliła całego shota. Przełykając wódkę skrzywiła się nieco na twarzy, ale potem uśmiechnęła nieco pijacko i zaśmiała.
- Ale genialna moc, dzięki niej możesz mieć wszystko. Masz nieograniczone możliwości. - dodała zachwycona tym co usłyszała, w sumie pozazdrościła mu takiej umiejętności.
- Spróbuj na mnie. - dodała prostując się i patrząc na Joffreya; będąc podpitą mogła nie być do końca świadoma, że mężczyzna może jej kazać zrobić dosłownie wszystko, ale skoro potrzebowała adrenaliny to chyba właśnie tak się ją zdobywało.
Czarnowłosa była gotowa oddać swoje ciało Joffreyowi.. do tatuowania. Ostatni tatuaż robiła bardzo dawno temu; kiedyś miała również wytatuowane skrzydła na plecach, ale ta dziara była bardzo stara i po xdziesięciu latach wyblakła, dlatego Veina do końca ją usunęła. Jedyne dwa jakie teraz posiadała znajdowały się pod lewą piersią i na udzie. Tym razem zaufa wampirowi i pozwoli się wydziarać. Jeśli czarnowłosy bardzo potrzebował krwi i wiedział, że dłużej nie wytrzyma może poprosić wampirzycę o zrewanżowanie się, może się zgodzi. Z pewnością to lepsze niż rzucenie się na jednego ze śmiertelników w klubie. W trakcie tatuowania wolałaby by powstrzymał się od tego, ponieważ Vi może go poczęstować krwią z torebek, z których sama się żywiła gdy akurat była za leniwa by poszukać ofiary i pić z jej tętnicy, to również było czasochłonne.
-Świetnie. Zostawię Ci mój numer, bo naprawdę chce żebyś mi go zrobił. To też jakaś odmiana i nowość w całej tej monotonii.

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 626


PisanieTemat: Re: Chodźmy się upić.   Nie Wrz 03, 2017 2:55 pm

Cóż, Joffrey nie obracał się we wpływowym towarzystwie, więc jego imprezy ograniczały się do przesiadywanie w barze, klubach bądź branie udziału w domówkach. Te ostatnie sobie jednak darował, ze względu na bycie wampirem. Zapach krwi działał na niego zbyt mocno, a przecież nie chciał pozabijać uczestników zabawy bądź właściciela. Mocno podpity Hagen spojrzał na swoją rozmówczynię i lekko się zaśmiał.
- Gotowa w każdej chwili powiadasz? - Sapnął z głupim uśmieszkiem, spoglądając jak wampirzyca rozlewa alkohol. Ostatnia butelka, która raczej nie powinna położyć ich spać. Joffrey miał słabszą głowę od swojej kompanki, więc nie byłoby żadne zaskoczenie gdyby jednak to on zapragnął ogrzać ziemię. Zakołysał się nieco, przejeżdżając ręką po kruczych włosach.
- Hm.. pojedziemy do Las Vegas i znajdziemy Ci męża. - Rzucił całkiem poważnie. W sumie nie byłoby to głupie.. jest ładna, spodoba się jakiemuś właścicielowi kasyna czy klubu ze striptizem i z pewnością otrzyma wiele jakże wyjątkowych doznań oraz wrażeń. Mężczyzna chwycił za wódkę i przez chwilę jej się przypatrywał, aby następnie wypić nalanego przez Veine shota. Skrzywił się nieznacznie, miał spróbować na niej swojej mocy? Potarł swoje dłonie, również się prostując i przybliżył lekko do niej twarz, wpatrując się intensywnie w jej oczy. W zasadzie nie miał pojęcia czy w ogóle zadziała, ale skoro tak bardzo chciała wypróbować jego czarodziejki urok, wampir uśmiechnął się drapieżnie, a jego oczy błysnęły na moment. Nie będąc pewien czy jest pod jego kontrolą, uniósł głowę.
- Wypij trzy kieliszki wódki, wykrzycz głośno, że jesteś striptizerką i pocałuj mnie w prawy policzek. - Rzekł z powagą, po czym wybuchnął śmiechem. Był niezwykle ciekaw i nie sądził, aby moc zadziałała. W stanie w którym się znajdował zbyt wiele zrobić nie mógł. Ale spróbować zawsze można.
Skoro Veina była tak bardzo chętna na tatuaż, to Joffrey z przyjemnością go wykona bo przecież było to całkiem fajne zajęcie. Musiałby zrobić tylko drobne zakupy i w zasadzie mini studio tatuażu ma gotowe.
Jakoś nie do końca był przekonany do wampirzej krwi. To znaczy nie miał pojęcia jak takowa smakuje, a jedyna jaką otrzymał to od Stwórcy. Nie sądził jednak, że mogłaby ona zaspokoić w taki sposób głód jak robiła to krew ludzka. Z reguły sądził, że napiła się jego posoki dla przyjemności. Jeżeli zaś chodzi o torebki, to póki co bardziej skłaniał się ku polowaniu. Był młody, miał dużo sił i.. niepowstrzymaną żądzę. Z przykrością musiał stwierdzić, że mordowanie dawało mu wiele przyjemności. Pokręcił lekko głową na boki, kierując wzrok na wampirzycę.
- Super w takim razie napiszę do Ciebie jak tylko ogarnę mieszkanie i możesz śmiało przychodzić. - Odparł, wzruszając lekko barkami.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 608


PisanieTemat: Re: Chodźmy się upić.   Nie Wrz 03, 2017 6:57 pm

Te czasy minęły, a Veinie bardzo brakowały tego typu elitarnych spotkań. Kiedyś czuła się trochę bardziej wolna, jako wampir oczywiście, teraz wszechobecna technologia śledziła Cię na każdym kroku, tak łatwo było nagrać krwiopijcę, a potem podzielić się tym z każdym w internecie. A tak na marginesie, czarnowłosa też była już mocno podpita, ale nie za bardzo jej to przeszkadzało. Czuła się bardzo swobodnie, dobrze bawiąc w towarzystwie Joffreya.
- Z Tobą zawsze, bardzo mi się to podobało. - powiedziała przysuwając się do mężczyzny; jej stan upojenia był widoczny gołym okiem. Jakoś dojdzie do domu, chyba po za tym nie miała innego wyjścia; zastanawiała się czy wampir również będzie mógł bezproblemowo trafić do mieszkania. Oczy dopiero zaświeciły jej się na kolejne słowa czarnowłosego, spojrzała na niego zdziwiona i z drugiej strony podniecona tym pomysłem.
- A skąd wiesz, że ja nie mam męża? - zapytała z wyzywającą miną krzyżując ręce na piersiach. Naprawdę aż tak było po niej widać stan cywilny? To trochę dołujące albo świadczyło po prosto o dobrej orientacji w sytuacji, najwyraźniej Joff potrafił dobrze czytać z ludzi.
- W Las Vegas chyba nie byłam. Mam mnóstwo pieniędzy, które moglibyśmy tam przegrać w ruletkę. Co noc chodzilibyśmy do baru ze striptizem, zamieszkali w najdroższym hotelu i próbowali krwi ludzi z całego świata. - to był plan, który Veina była w stanie zrealizować; taka przygoda ożywiłaby nieco jej smutne jak bezcukrowe ciastka życie. Była gotowa na to przedsięwzięcie. Jeśli dodatkowo miałaby znaleźć tam męża to byłoby idealnie. Najlepiej jakiegoś mafiozę, właściciela kasyna, wtedy byłaby ustawiona do końca życia, mogłoby wreszcie być ciekawiej, no i może znalazła by miłość, której nie doświadczyła w ciągu całego długiego życia.
- Pokazałbym Ci jak wampir może się świetnie bawić. - Joffrey też miałby ubaw gdyby poderwał wszystkie striptizerki, to mogłyby być najpiękniejsze nocy w ich życiu. Veina dosłownie zaciągnęła by kilku facetów do apartamentu i tam osuszyła do ostatniej kropli krwi, pewnie jeszcze zaprosiłaby czarnowłosego by dołączył do zabawy.
Ale o tym pomyśli później, ponieważ teraz na własne życzenie chciała by mężczyzna wypróbował na niej swoją moc. Nieco mętnym wzrokiem spojrzała w oczy wampirowi słuchając tego co ma jej do powiedzenia. Posiadając taką umiejętność Veina pewnie kazałaby nosić się na rękach lub rozebrać wampirowi, ale jego polecenie też było bardzo sprytne. Odporność psychiczna i jakakolwiek była znacząco osłabiona z powodu ogromnej ilości wypitego mocnego alkoholu, dlatego po usłyszeniu Joffreya chwyciła butelkę wódki i wypiła dwa duże łyki, które pewnie na oko odpowiadały ilościowo trzem shotom. Następnie faktycznie wstała i krzyknęła: Jestem striptizerką! - ale zachwiała się i prawie usiadła na kolanach mężczyzny. Gdy już bezpiecznie klapnęła na kanapę, zbliżyła się do niego i zaserwowała mu piękny, romantyczny pocałunek w policzek, który pozostawił po sobie delikatną smugę szkarłatnej szminki. Wtedy Veina oparła się o kanapę, ponieważ wykonała wszystko co ten jej kazał, poczuła jak alkohol w nią uderza niczym z siłą koparki; spojrzała wtedy na wampira.
- Zrobiłam to? - zapytała nieco oszołomiona. - Zazdroszczę Ci, masz praktycznie pełnię władzy nad każdym. Tyle możliwości.. - dodała, faktycznie moc, która bardzo by jej się czasami przydała.
Jeśli chodzi o krew, Veina uwielbiała ludzką, która stanowiła główną część jej pożywienia; zazwyczaj wypiła minimum litr dziennie, mogło sobie na to pozwolić tylko z ludźmi. Krew wampirza smakowała inaczej, jak lepszy jakościowo odpowiednik tej śmiertelników, jednak okazji do jej picia nie było dużo.
- Świetnie. Oczywiście zapłacę. Już od dawna chciałam zrobić nowy. Ale mam szczęście, że dzisiaj na Ciebie trafiłam. - odparła, ponownie kładąc głowę na dłoni, a łokieć opierając na wezgłowiu kanapy.

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 626


PisanieTemat: Re: Chodźmy się upić.   Pon Wrz 04, 2017 1:33 pm

Wampiry miały spore utrudnienia, jednakże na świecie dzieje się tyle dziwactw, że nikogo by to za bardzo nie zaskoczyło. W końcu technologia skutecznie zamydla ludziom oczy, prawda? Skoro obydwoje dobrze się ze sobą czuli, nie musieli się o nic martwić. Najważniejsza w końcu była dobra zabawa jak i miłe spędzenie wzajemnie czasu. Wyszczerzył się na jej słowa i lekko przechylił głowę.
- Ze wzajemnością moja Droga. - Zaśmiał się, kątem oka dostrzegając jak się przysuwa. Czy mu to przeszkadzało? Oczywiście, że nie! Jak się wypije to i bliskości potrzeba. Emilio oczywiście wpierw odprowadzi wampirzycę, co by jej nie ukradli. O samego siebie się nie martwił, nie byłoby to pierwszy raz gdyby obudził się w kompletnie obcym miejscu. Wzruszył lekko barkami i uważnie spojrzał na nią od góry do dołu.
- Myślę, że raczej nie pozwoliłby Ci tutaj siedzieć i pić z obcym typem. - Mruknął z udawanym zamyśleniem, jakby bawił się w jakiegoś Sherlock'a.
- Poza tym nie widzę pierścionka. - Dopowiedział. Cóż, nie chciał jej dołować. Joffrey widział w niej świetną kumpelę to też z pewnością pomoże jej w poszukiwaniach, co by jej życie nabrało trochę więcej smaczku. Jego oczy błysnęły z zainteresowaniem, gdy wampirzyca tak śmiało opowiadała o swoich planach, w których miał uczestniczyć. Machnął lekko ręką, lecz entuzjazm nie znikał.
- Przecież nie będę Cię obarczać kosztami. Hm, chlalibyśmy w kasynie, zabawaili się, pili magiczną posokę.. kurwa, brzmi kusząco. - Zaśmiał się, delikatnie nachylając. W zasadzie plan doskonały gdyby nie fakt, że mogliby skończyć w mniej przyjemny sposób.. ale kogo to tam obchodzi. Skoro mają wieczność to niech się wybawią, skoro czują taką potrzebę. Jeżeli zaś chodzi o miłość, cóż. Młody wampir nawet o niej nie myślał, zwłaszcza iż za ludzkiego życia miał parę dziewczyn. Przez te wszystkie psycholki nieco się zraził, toteż bawił się w wolnego strzelca. Kto mu zabroni?
- Nie wątpię! - Niemal krzyknął, wyobrażając sobie każdą noc spędzoną na piciu krwi, podrywaniu i chlaniu. Dlaczego wcześniej o tym nie pomyślał? Uśmiechnął się drapieżnie.
Cóż nie chciał jej do siebie zrażać, chyba, że miałaby taką ochotę rzecz jasna! Joffrey był w miarę ogarnięty, toteż wolał nie nadużywać swojej mocy. Z miłym zaskoczeniem obserwował jak ta wypija wódkę, wykrzykuje, że jest striptizerką, a na sam koniec obdarowuje go soczystym buziakiem. Zaśmiał się, gdy prawie usiadła na jego kolanach.
- Ale o tym nie było mowy! - Rzucił rozbawiony, nachylając się ku wampirzycy. Spodziewał się, że na jego policzku pozostanie czerwony ślad, ale wcale mu to nie przeszkadzało. Spojrzał na nią i pokiwał lekko głową.
- Tak i sam jestem w szoku! Nie wiedziałem, że działa też na wampiry.. - Mruknął. Miło było przetestować to na Veinie, która również uznała tę umiejętność za niezwykle przydatną. On w zasadzie miewał napady głodu, nie wiedział ile wypił, ale najczęściej zabijał ofiary, które były mężczyznami. Czasem zdarzały się kobiety, ale znacznie rzadziej. Pokiwał głową, przejeżdżając językiem po ustach.
- Jasne, nie ma problemu. Ze wzajemnością. - Puścił jej oczko, przyjmując niemal taką samą pozycję jak ona. Alkohol buzował w jego krwi toteż nie miał pewności, czy jak spróbuje wstać to się nie zachwieje. Wolał raczej nie przygnieść jej swoim ciężarem.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 608


PisanieTemat: Re: Chodźmy się upić.   Pon Wrz 04, 2017 8:36 pm

W tym stanie upojenia chyba było jej już wszystko jedno, póki co najważniejsze było miłe spędzenie wieczoru i dobra zabawa, a tym właśnie teraz zajmowała się Veina w towarzystwie czarnowłosego. Oczywiście będzie jej bardzo miło jeśli mężczyzna zechcę ją odprowadzić do mieszkania, z nim zawsze bezpieczniej. Będąc pijaną była łatwym celem dla równie jak ona podpitych młodych samców, którzy szukaliby zabawy na ulicy zaczepiając co ładniejsze kobiety, zwłaszcza samotne. Jednak tym razem nie martwiłabym się o wampirzycę, a właśnie o tych napaleńców; ilość wypitego alkoholu sprawiała, że czarnowłosa mniej się kontrolowała w zabawie, ale dotyczyło to również gniewu. W momencie dużego zdenerwowania mogłaby się nie kontrolować, a do tego wzmożony głód spowodowałby poważne uszkodzenia ciała wszystkich mężczyzn, jeśli nie śmierć. Z jej perspektywy mogło to być jedynie o tyle nieostrożne, że zapewne nie pozbyłaby się ciał - w tym stanie - więc mogłaby niepotrzebnie sprowadzić na siebie kłopoty. Jednak teraz atmosfera była na tyle przyjazna, że Veina bardzo chętnie jeszcze raz zatańczyłaby z Joffreyem, a dopiero potem jakoś doszła do domu.
- A może po prostu ma do mnie ogromne zaufanie i dlatego pozwala mi przesiadywać w barach z obcymi. - powiedziała unosząc brwi do góry. -No tak, pierścionek. To zawsze mnie zdradza. - dodała po chwili ze skrzywioną miną; sięgnęła po butelkę wódki i nalała im po ostatnim shocie, ponieważ na więcej już alkoholu nie wystarczy, siedzieli tu całkiem długo i bardzo dużo wypili nim się spostrzegli. Może jednak powinna poszukać tego właściciela kasyna, co jej szkodzi.
- Daj spokój. Mam mnóstwo pieniędzy i nie wiem co z nimi robić, jest coś lepszego niż wydanie ich na narkotyki, alkohol, hazard? Teraz gdy jesteś nieśmiertelny możesz to robić bez żadnych konsekwencji, to jakiś plus tego wszystkiego. - zapytała i zaśmiała się szczerze, bo uważała, że nic jej nie zaszkodzi taka zabawa. Od roku siedziała w Yokohamie, do której wróciła znowu po trzech latach. Nic się tu nie działo, życie było bardzo monotonne, a tego Veina najbardziej nienawidziła, chciała by wreszcie coś się stało lub zmieniło! Była dorosła i jak najbardziej mogła pozwolić sobie na picie i ćpanie, przecież nikt jej nie kontrolował; nie posiadała męża, który trzymałby ją w złotej klatce, może nawet czasami tego potrzebowała. Z drugiej strony nie miała żadnych ograniczeń, nie widziała niczego złego w piciu krwi przez całą noc i w przygodnym seksie.
- Najwyraźniej działa na pijane wampirzyce. A to chyba dobrze? - dodała z uśmiechem odnośnie mocy Joffreya. Nie wiedziała jakby zadziałała gdy Veina byłaby w pełni świadoma i trzeźwa, wtedy mogłoby zadziałać lżej. Jednak i tak uważała, że to świetna moc, bardzo przydatna.
Noc powoli dobiegała końca, ale mieli jeszcze trochę czasu. Wampirzyca chyba nie daruje mu tego ostatniego tańca, dopiero potem pozwoli wyjść z klubu. Teraz jednak chciała zapamiętać by zostawić mężczyźnie swój numer telefonu, by później skontaktować się z nim w sprawie nowego tatuażu, o który go poprosiła. Miała tylko głęboko ukrytą nadzieję, że czarnowłosy nie wytatuuje jej czegoś w stylu Kocham Joffreya.

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 626


PisanieTemat: Re: Chodźmy się upić.   Wto Wrz 05, 2017 12:32 pm

Oczywiście, że zechce! Nawet jeśli ich kroki będą im sprawiały niemałą trudność, to i tak najważniejsze było to, aby trafiła bezpiecznie do domu. Joffrey po alkoholu był bardzo opiekuńczy, aż dziwne. Może i Veina nie musiała się o nic martwić, jednak to nie zmieni faktu, iż była kobietą. A co jeśli na swojej drodze spotka jakiegoś napalonego wampira, który będzie od niej silniejszy? W takich sytuacjach zawsze dobrze jest mieć kogo przy sobie, nawet tak pijanego Joffrey'a.
Uśmiechnął się na jej słowa, raz jeszcze spoglądając na nią z uwagą.
- No nie wiem.. może to oznaczać zaczątki alkoholizmu! Ewentualnie możesz być rozwódką z trójką dzieci. - Dopowiedział, szczerząc się. Czy był zaskoczony, iż nie miała pierścionka? Ani trochę, chyba wampirze uczucia były trudne, skoro Emilio nawet ich nie odczuwał. Kiedy nalała im po ostatnim kielonie, zrobił smutną minę. To jednak wystarczyło, przecież chciał mieć resztki sił w nogach, chociażby na ich ostatni taniec tej nocy. Spojrzał na wampirzycę z zainteresowaniem, unosząc lekko brwi ku górze.
- Masz rację, przecież jesteśmy nieśmiertelni! Na co właściwie czekamy? - Niemal wywrzeszczał. Pijany Hagen był taki.. inny. Bardziej rozluźniony i rozrywkowy, zupełnie tak jakby posiadał dwie osobowości. Tą ludzką z nutą wampiryzmu i odwrotnie. Wyciągnął się nieznacznie, odchylając lekko głowę do tyłu. Już miał stan, gdzie było mu dobrze, a nawet bardzo.
- Płakać nie będę. - Sapnął z rozbawieniem w oczach, po czym zerknął na coraz mniejsza ilość ludzi na parkiecie. Szybko podał towarzyszce wódkę i wypił, krzywiąc się przy tym nieznacznie. Pomimo iż w takim stanie taniec będzie nieco utrudniony, raptownie wstał, niemal lecąc na Veine, po czym szybko ją złapał za rękę i przyciągnął do siebie.
- Chodźmy się rozkoszować ostatnim tańcem. - Mruknął, po czym raptownie uniósł wampirzycę ku górze i trzymając ją jak księżniczkę, poprowadził na parkiet. Nieco chwiejnym krokiem, ale jednak cud, iż nie polecieli. Gdy tylko znaleźli się na parkiecie postawił ją na ziemię, złapał za ręce i zaczął okręcać, potrącając przy tym niezbyt zadowolonych ludzi. Po tych niezwykle chaotycznych obrotach nieco się uspokoił i zaczął powolnie kołysać się z pijaną wampirzycą. W głowie mu szumiało, z jego twarzy nie schodził uśmiech, zaś ruchy były nieco mniej staranne. Trzeba było jednak mu przyznać, że dobrze sobie radził.
Jeżeli zaś chodzi o tatuaż, to raczej nie. Aż tak brutalny by nie był, chyba że wampirzyca taki by sobie zapragnęła. Przecież jej nie odmówi, prawda?

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Chodźmy się upić.   

Powrót do góry Go down
 
Chodźmy się upić.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Zapisy
» - Chodź ze mną na bal. Mam Twoje skarpety!

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: