IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Liskowy zjazd rodzinny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Loki
Loki
Loki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1581-loki
Zarejestrował/a : 27/09/2014
Liczba postów : 136


PisanieTemat: Liskowy zjazd rodzinny   Nie Sie 20, 2017 7:05 pm

Dzień wolny, przynajmniej dla zwykłego człowieka. Już nie taki młody, aczkolwiek w najlepszym okresie życia człowiek wraz ze swoim wampirzym ukochanym Liskiem mieli dużo wolnego czasu właśnie tego dnia. Loki zaś w swym upartym charakterze nalegał dziś po raz kolejny na to by Akumu pozwolił mu poznać swojego Pana, tego który to stracił czas w którym mógłby się zająć białym lisem. Chciał poznać tegoż wampira, choć nie wiedział kogo ma się tak właściwie spodziewać. Mimo to, że Akumu wyraźnie pokazywał swoją niepewność w aspekcie zapoznania człowieka z tajemniczym opiekunem, Loki się uparł na tyle, ze w końcu lisek uległ.
Z tego też powodu obecnie Loki szedł z liskiem brzegiem miasta kierując się w stronę poprzedniego domu Akumu. Tam gdzie wcześniej poznał liska, okolice cmentarza były dosyć mroczne, jednak Loki się nie bał. Ubrany w swoje ulubione brązowe kimono i pas obi koloru ciemnego czerwonego wina, oraz czarne spodnie idealnie pasowały do jego osoby, za pasem miał umieszczony wachlarz choć ten równie dobrze mógł służyć do obrony a nie do schłodzenia się. Jednak zanim weszli na teren wampirów z roku Kuro Loki przystanął zastanawiając się
-Akumu, myślisz, że twój wcześniejszy Pan lubi czerwone wino? Wiem, że wampiry raczej wolą krew, ale raczej ciężko taką przynieść. Chyba się nie obrazi za taki podarunek?
Myślał na głos dzieląc się swoimi myślami z lisem. Działał trochę instynktownie zabierając ze sobą ów wykwintny trunek. Z tego co pamiętał większość wampirów szczególnie tych wyżej postawionych zachowywała się niczym stara szlachta, więc może też piją wino? Tak dla smaku, bo na pewno nie z pragnienia. Jednak chłopak nie był pewien. Ostatecznie wzruszył ramionami, najwyżej wampir tego nie przyjmie. Jeszcze mniej trafnym podarunkiem wydawały mu się czekoladki, były jakieś takie... niepasujące do sytuacji. Kompletnie nietaktowne.
No ale przynajmniej Akumu jeszcze nie postanowił się rozebrać z kimona które Loki na niego założył mimo protestów, widać groźba założenie czegoś innego niż kimono skutkowała tym, ze chociaż na tyle się godził idąc przez miasto z nim. W ubraniu przynajmniej ludzie uważali lisowatego za cospleyera a nie potwora z legend. Jeszcze tego by brakowało Lokiemu by ktoś zaczepiał biednego liska i tak już poddenerwowanego sytuacją.

_________________
W wypadku odpisania mi Proszę o info na GG.
Powrót do góry Go down
Akumu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1152-akumu#17876
Zarejestrował/a : 08/09/2013
Liczba postów : 204


PisanieTemat: Re: Liskowy zjazd rodzinny   Sro Sie 23, 2017 10:33 pm

Dla Akumu spotkanie się  z kimś takim jak Hiro było niezwykle trudne, a zwłaszcza gdy szedł jeszcze z nim Loki. Może powinien czuć się bezpiecznie, ale nadal nie wierzył w całkowitą dobroć Ojca, skoro pozostał porzucony a Loki przygarnął bez wiedzy szlachetnego.
Naprawdę bał się reakcji.
I czemuż to Loki kazał wampirkowi się ubrać? Przecież szli na cmentarz, tam i tak nikt nie żył. Więc Opiekun miał wielkie zadanie przekonać liska, a przede wszystkim go złapać i przyodziać co oczywiście równało się licznym protestom.
Tak czy inaczej, Loki wygrał. Akumu wyszedł z domu w kimonie, chociaż całą drogę się dąsał.
Aż wreszcie zatrzymali się tam, gdzie powinni. Iść dalej? Czy nie iść? Niechętnie spoglądał w kierunku zarysu potężnego zamczyska od którego zawsze biła niezbyt przychylna aura.
- Chyba lubi. - burknął, kuląc się w kimonie tak, jakby co najmniej chciał w nim zatonąć albo po prostu porzucić go. Ubrania zatrzymują swobodę, co dręczy lisa i nawet nie wiadomo kiedy, a ruszył dalej przed siebie... Prosto na drogę prowadzącą do Zamczyska.
Po lisie było widać, że ewidentnie się boi. Zamilkł nagle, skulił ogon oraz uszy już nie sterczały. Myślał coś w swoim łebku, mając tą cicha nadzieję, że wyjdzie cało... - Boję się, Panie Loki. - nagle odezwie się, nie patrząc nawet ani chwili na mężczyznę. Ciężko będzie spojrzeć na szlachetnego, zwłaszcza po tym co Lis przeszedł w zamku. Ciężko było też przejść przez ten las, by zatrzymać się przy bramie. Naprawdę Loki tego chciał? Aku był prawie bliski płaczu.

_________________
Powrót do góry Go down
Hiro
RadaWampirów
RadaWampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1726-hiro-krwawy#36454 http://vampireknight.forumpl.net/t2667-hiro#56882
Zarejestrował/a : 28/03/2015
Liczba postów : 359


PisanieTemat: Re: Liskowy zjazd rodzinny   Czw Sie 24, 2017 11:41 am

A w Zamku nikt nie spodziewał się przybycia dawnego mieszkańca, nawet i Hiro który bywał zajęty bardziej pracą niż życiem swoich podopiecznych, nie wiedział. Ale czy to czyniło z niego wściekłego na lisa? W żadnym wypadku. Pierwsze jego udane lisie dziecię zawsze miało miejsce w zimnym sercu stwora nocy.
Więc jak tylko został poinformowany o gościach, dowiadując się jeszcze o tym że wśród nich jest Akumu, osobiście udał się im na powitanie. Ujawnił się u wrót zamczyska, a później przy bramie.
- Kogoż to moje oczy widzę! Akumu!
Białowłosy anioł uśmiechnie się do dawnego podopiecznego a gwoli ścisłości niemalże syna. Tylko kim był ten drugi?
Ivano prędko otworzył bramę, wpuszczając ich obu do środka. Cóż mogli chcieć?
- Witam was obu. Lisie, przyjacielu. Wybacz że cię tak zaniedbałem, do dziś me sumienie krwawi na samą myśl co mogło cię spotkać ale jak widzę, nie jesteś zupełnie sam.
Kilka słów przepraszających, po czym szkarłatny wzrok dumnego wampira spocznie na człowieku. Nie żeby Hiro miał coś do ludzi, po prostu nie wiedział z kim jego stworzonko miało do czynienia i czemuż tu stał. Białowłosy w bieli mimo aparycji anioła nadal miał w sobie wiele podejrzliwość oraz siły aby zapobiec krzywdzie, jakiej przystanie bycie świadkiem.

_________________



Powrót do góry Go down
Loki
Loki
Loki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1581-loki
Zarejestrował/a : 27/09/2014
Liczba postów : 136


PisanieTemat: Re: Liskowy zjazd rodzinny   Czw Sie 24, 2017 8:54 pm

Akumu miał prawo się bać, w końcu lisy z natury były dosyć strachliwe. A Loki dotychczas miał dużo własnych zajęć z lisowatym, w końcu poznanie się nawzajem było dosyć wymagającym zajęciem. No i jeszcze sam fakt, że Akumu bał się zapoznać potem Lokiego z Hiro było na tyle kłopotliwe, że minęło trochę czasu od tego kiedy lisowaty mógł ostatni raz widzieć swojego wampirzego ojczyma. Sam się denerwował, bo nie chciał wypaść przy starszym wampirze źle. Jak zwykle nawet nie myślał o tym, że idą do zamku pełnego wampirów, nie bał się wampirów, ale to było u niego normalne, dla niego "wampiry też były ludźmi". Widział jak Akumu się skarży na strach i wręcz zanika w swoim ubraniu. Przyśpieszył więc by go dogonić i złapał za zamię lekko do siebie tuląc. Uśmiechnął się przy tym lekko
-Spokojnie Akumu. Wierzę, że będzie dobrze. Po za tym, przy okazji przypomina mi się jak cię poznałem, ten zamek przywołuje wspomnienia...
Powiedział faktycznie wspominając sobie ich pierwsze spotkanie. Wtedy też go tutaj przyprowadził, lecz wtedy nie spotkał nikogo szczególnego. Tym razem było inaczej.
Przed bramą powitał ich wampir który zdecydowanie wywarł na nim spore wrażenie. Był na swój sposób piękny, ale i za razem było w nim coś dzikiego co sprawiało, że można by go porównać do upadłego anioła. Loki nie przeszkadzał mu w witaniu się z Akumu, najwidoczniej ucieszył się na widok liska do tego wcale nie był zły. Loki wręcz trochę odetchnął z ulgą widząc że wampir nie był tak straszny jak sobie wyobrażał, przez to panikowanie Akumu wyobrażał sobie o wiele gorszy obraz niż ten który zastali.
Dopiero kiedy Hiro zainteresował się jego osobą podszedł bliżej wampira i skłonił się nisko oddając starszemu w ten sposób szacunek
-Witam Panie. Nazywam się Akaitsuki Loki, miło mi pana poznać. Mam nadzieję, że nie przeszkadzamy.
Dopiero kiedy skończył mówić odważył się wyprostować i wyciągnąć w stronę wampira dosyć elegancko zapakowany kartonik z winem w środku, choć mina jego wyraźnie zdradzała lekką niepewność
-Szczerze mówiąc, nie byłem pewien co mógłbym panu zaoferować jako prezent, mam nadzieję, że w ten sposób nie popełniam żadnego faux pas. To jedno z win które wytwarza moja rodzina z Kyoto, mam nadzieję, że będzie smakować.
Nie wiedział na ile prezent przypadnie do gustu wampirowi, szczególnie tak dostojnemu na jakiego wyglądał Hiro. Trochę się martwił, że prezent może wyglądać dosyć marnie. Ale przynajmniej przedstawił się szlachetnemu i chciał pokazać, że nie ma złych intencji. Przez to, że nie znał białowłosego był też dosyć oficjalny, choć starał się być po prostu miły.
-Właściwie nakłoniłem Akumu by tutaj przyjść, bo chciałem poznać osobę która przede mną opiekowała się Akumu. Kiedy go pierwszy raz spotkałem był zagubiony i głodny, więc pozwoliłem wtedy sobie zaopiekować się nim. Ufam, że nie będzie pan czuł do mnie za to urazy. Po za tym, ciesze się, że go poznałem, jest naprawdę kochany.
Wyjaśnił po co przyszli i pod koniec wypowiedzi pozwolił sobie czule zmierzwić włosy między uszkami lisowatego.
-A właśnie... w zamku może biegać bez ubrania, prawda? Ciężko go przekonać do niego nawet jak idziemy do miasta, a też nie chcę by się męczył jeśli nie ma takiej konieczności.
Zapytał tak profilaktycznie. Może był to dosyć dziwaczne pytanie, ale w końcu i towarzystwo obecnie nie należało do tych zupełnie normalnych, hybryda, człowiek i wampir... ciekawy miks.

_________________
W wypadku odpisania mi Proszę o info na GG.
Powrót do góry Go down
Akumu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1152-akumu#17876
Zarejestrował/a : 08/09/2013
Liczba postów : 204


PisanieTemat: Re: Liskowy zjazd rodzinny   Nie Sie 27, 2017 8:37 am

A Akumu nadal nie wierzył. Patrzył się na swojego Pana, jakby miało to ułatwić wiarę w dobroć Hiro.
Tylko czemu ta myśl nadal była taka odległa?
Biedny Lis zbyt wiele przeszedł by dobrze wspominać to miejsce, a już nie wspominając po tym jak ujrzał wysokiego wampira o białych włosach. Ta uroda anioła wcale nie pasowała do mrocznego charakteru wampira, wręcz przyszywanego ojca.
- Panie Loki, ja naprawdę... - nie rozumiał Lisa? Jeśli nie, to kto zrozumie? On nie wiedział co spotkała biedne stworzenie wewnątrz murów, nie wiedział jak niektóre osoby się znęcały, jak dopuszczono by Akumu prawie umarł. Miał już coś powiedzieć, gdy usłyszał ten głos. Fiołkowe oczy wbiły się w wampira o wyższej krwi, na co biedny aż zadrżał kuląc ogon.
Uśmiech Hiro nie kojarzył się wcale z niczym dobrym.
Zacisnął mocniej dłonie na ubraniu chłopaka, a z czasem dało się słyszeć pociągnięcie nosem. Nie chciał mieć z tymi osobami nic wspólnego, przecież nie wiedział co może ich tak naprawdę spotkać gdy tylko postawią nogę poza próg bram. Nie chciał nawet brać udziały w rozmowę, poza tym Loki więcej mówił niż on sam. Głaskanie też nic nie pomagało, Aku przecież zbyt mocno się bał. Raczej już nie zaufa chłopakowi podczas zabierania na spacer, ani tym bardziej pójścia do zamku.
Chyba, że znowu zdoła go jakoś do siebie przekonać w tej kwestii.

_________________
Powrót do góry Go down
Hiro
RadaWampirów
RadaWampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1726-hiro-krwawy#36454 http://vampireknight.forumpl.net/t2667-hiro#56882
Zarejestrował/a : 28/03/2015
Liczba postów : 359


PisanieTemat: Re: Liskowy zjazd rodzinny   Nie Wrz 03, 2017 10:57 am

Nic dziwnego że Akumu się bał. Hiro może nie zapomniał o nim, ale zaniedbał. Teraz biedaczysko bało się cokolwiek zrobić lub powiedzieć z obawy co uczyni takiego wampir. Wiedział, że mieszkając w zamku przeszedł wiele ale teraz miał prawdziwy dom.
- Ależ nie przeszkadzacie. Cieszy mnie to, że Akumu jednak postanowił pokonać swój strach i przybył mnie odwiedzić.
Po słowach otworzy bramę by mogli przejść dalej. Niech śmiało stawiają kroki, żadna pułapka na nich nie czyha.
- Skądże. Lubię smak wina i w sumie jest niewiele co mogę spożytkować. Dziękuję uprzejmie i podziękuj także swojej rodzinie.
Z uprzejmością zwracał się do mężczyzny. Chętnie sięgnął po wino, dziękując jeszcze raz skinięciem głowy. Może nie mógł spożywać ludzkiego jedzenia, lecz alkohol już mógł. Wiadomo, że miał działania lecznicze.
Wysłuchał co miał do powiedzenia nowy opiekun lisiego wampira i wcale nie miał mu za złe.
- Powiem, że jestem wdzięczny, Loki. Akumu trafił w końcu w dobre ręce i jak widać miewa się dobrze. Przykro mi jednak iż wzbudza w sobie strach na mój widok oraz zamku.
Tutaj już spojrzał na biednego Akumu. Zapewne biedak teraz walczył z samym sobą, wszak strach w nim wyczuwał niemały.
- Lepiej niech nosi ubranie.
Troska w głosie potwora. Nie chciał by lisek znowu padł ofiarą kpin, a przeszedł ich niemało. I w sumie dzięki krótkiej rozmowie droga do wrót minęła szybko. Tam już po wejściu do zamku, skierowali się w stronę przestronnego salonu. Wino odstawił do barku, a gości usadowił na kanapach. W pomieszczeniu panował pół mrok atoli nie wadził człowiekowi w widzeniu.
- Jeśli jest zbyt ciemno mogę zapalić więcej świateł.
Rzekł do Lokiego chcąc upewnić się czy jest dobrze. Akumu nie powinien mieć trudności z widzeniem w ciemności, chociaż nigdy nie wiadomo jak postąpiła w nim mutacja.
- Zaraz powiadomię służki o waszym przybyciu i nakażę by przygotowały coś do picia. Czego sobie życzycie?
Spytał, wiedząc jak bardzo ważna jest gościnność. Mimo bycia wysoko postawionym wampirem nie może zapomnieć o życzliwości dla przybyłych ludzi, zwłaszcza dość już bliskich.

_________________



Powrót do góry Go down
Loki
Loki
Loki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1581-loki
Zarejestrował/a : 27/09/2014
Liczba postów : 136


PisanieTemat: Re: Liskowy zjazd rodzinny   Nie Wrz 03, 2017 4:28 pm

Chłopak poczuł nieco ulgi, kiedy wampir jednak przyjął prezent od niego i nawet nie wyglądał na urażonego. Szczęściem Lokiego było to, że już miał do czynienia z wampirami więc wiedział, że zwykłe jedzenie było dla nich zwyczajnie niepotrzebne, w końcu Shiki już mu wyprawił o tym solidny wykład jak był o wiele młodszy, chłopak się zastanawiał gdzie się w ogóle podział ten młody wampir, czy jakby teraz go spotkał to nadal by tak chciał rościć sobie prawo do traktowania Lokiego jak sługi? Z dłuższej perspektywy tamten wampir był słaby, teraz może role by się odwróciły. Jednak szybko wrócił do obecnej sytuacji. Akumu się strasznie bał i najwyraźniej nie miał zamiaru tak szybko dać się przekonać do tego, że może być coś dobrego w tych odwiedzinach. Najwyraźniej musiała mu pozostać trauma po dawnych przeżyciach. Czując jak się trzęsie Loki przytulił go do siebie mocniej.
-Pamiętam jak go pierwszy raz spotkałem, mówił że zgubił się po wyjściu z zamku. Nie wiem co go nakłoniło do tego by opuścić te mury, ale najwidoczniej to wraz z głodem i wyziębieniem po prostu mu się teraz źle kojarzy. W zasadzie lisy są raczej strachliwe z natury, a do tego pamiętliwe, Akumu ma w sobie dosyć dużo z lisa więc może to być po prostu element jego instynktu.
Odpowiedział na wspomnienie o baniu się zamku. o zdecydowanie było widać, tchórzliwe stworzonko zdecydowanie bało się obecnego otoczenia, do tego zaniedbany z pewnością nie wspominał najlepiej swojego "ojca". W końcu był trochę jak dziecko które się poważnie zawiodło na rodzicu.
-Rozumiem... po prostu ostatnim razem był bez ubrań. Tylko dlatego pytam.
Skinął głową na zgodę. No trudno, będzie się musiał lisek nieco pomęczyć. Przykrym było to, ze były osoby kpiące z tak błahego powodu, no ale na to nic nie mogli poradzić. Sam Loki czasem nie wiedział czemu Akumu tak bardzo nie lubił ubrań, sam może nie przepadał za tymi europejskimi, ale kimona uwielbiał. Właściwie to był niezłym zmarzluchem więc o ile Akumu potrafił się porozbierać do naga to rudzielec najchętniej by się zakrył stadem koców i grzał jak w piecyku, ale to już była widać sprawa zupełnie indywidualnych odczuć.
W salonie Loki grzecznie zajął wskazane mu miejsce, a Akumu posadził koło siebie tak by lisek mógł się wtulić w jego bok. Dalej głaskał go czule chcąc choć nieco uspokoić nerwy półzwierzaczka. Pomieszczenie nikło gdzieś w ciemnościach jednak Lokiemu to zupełnie nie przeszkadzało.
-Nie potrzeba, przywykłem do słabego światła.
Odpowiedział zgodnie z prawdą. Właściwie nie lubił nadmiaru światła, dlatego stronił od najtłoczniejszych ulic miasta jeśli mógł. W świątyni rodzinnej równie nie było nadmiernie jasno, Całe pomieszczenia oświetlały tylko lampy z ryżowego papieru. Rozproszone światło było przyjemne w jego odczuciu. Hiro był bardzo miły póki co, więc Loki nie odczuwał większych obaw w przeciwieństwie do swojego liskowego kompana.
-Jeśli nie byłaby problemem herbata... Aku-chan, a ty? Chcesz się czegoś napić?
Zapytał patrząc na Akumu z lekkim uśmiechem jakby chcąc mu dodać otuchy. Wciąż miał jednak nadzieję, że lisek jednak się trochę rozluźni jak zobaczy, ze nie dzieje się im tutaj krzywda. W każdym razie próbował go uspokoić jakoś. Jednak znał upartość Akumu, więc nie zrażał się tym, ze głaskanie nie przynosiło od razu efektów, do niektórych rzeczy potrzebny był czas, a tego dla lisowatego Loki nie oszczędzał.

_________________
W wypadku odpisania mi Proszę o info na GG.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Liskowy zjazd rodzinny   

Powrót do góry Go down
 
Liskowy zjazd rodzinny
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Album rodzinny im. Hejterów Naczelnych

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: