IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Apartament Ethana.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Ethan
Ethan
Ethan
Ethan

http://vampireknight.forumpl.net/t1240-ethan
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 208


Apartament Ethana. Empty
PisanieTemat: Apartament Ethana.   Apartament Ethana. EmptySro Sie 23, 2017 5:42 pm

Apartament Ethana. 7929943_5_1280x1024_uwaga-dwa-ostatnie-open-space-taras-w-centrum-malopolskie_rev001
Apartament Ethana. Visualside_tp_apartament_otwarty_ll_01

Dwupiętrowy apartament o powierzchni około 200 m. Urządzony nowocześnie acz dość ubogo. Tyle, by wystarczyło.











Wynajął apartament, gdyż tak było zwyczajnie wygodniej. Póki co nie miał zamiaru wracać do domu - w sumie nawet nie wiedział, czy dom jeszcze stoi i czy nie został sprzedany. Mówiąc szczerze; w ogóle go to nie obchodziło. Wybudował go dla Vivien, miał wartość jedynie sentymentalną, choć i tak nie wiązały się z nim żadne dobre wspomnienia. Właściwie to żadne wspomnienia. Kupi sobie lub wybuduje nowy, co za różnica. Od teraz ma na to masę czasu.
Rzucił torbę na łóżko i przeciągnął się. Miał za sobą długą drogę. Parę godzin spędził w samolocie i kolejne kilka w aucie. Nie czuł się jednak zmęczony - wrócił właściwie dopiero co z dobrych, zasłużonych wakacji po tylu dziesiątkach lat ciągłej męki. Może nawet dłużej? Nawet nie pamiętał ile razy zmieniał dane w interesach z ludźmi i ile pokoleń ojców i synów przeskoczył. Z pewnością było tego sporo. Jednak teraz to już przeszłość. Christian sobie doskonale poradzi, a rola w starszyźnie jest dużo prostsza. I stwarza więcej możliwości, kiedy w końcu stajesz się anonimowy.
Rozpiął kamizelkę i rzucił ją niedbale obok torby. Wypadałoby wziąć prysznic, ale ma jeszcze trochę czasu przed przybyciem Elyse. W aucie wysłał jej wiadomość i o dziwo odpowiedziała. Sądził, że jest na niego obrażona na wieczność albo i dłużej. Fakt, nie był wzorowym ojcem. W sumie w ogóle nim nie był - całe wychowanie zrzucił na karb Vivien, a ta stworzyła z niej swoją mini-kopię, z którą ciężko dojść do porozumienia. Teraz jednak już po ptakach, jego córka jest dorosła i nie ma nad nią żadnej władzy. Westchnął jak największy męczennik świata, rozebrał się i wrzucił znoszone ubrania do kosza na bieliznę. Rozwiązał bandaż z ręki, który zaczynał się na dłoni i kończył aż na łokciu. Wyciągnął płyn do mycia z torby i niespiesznie udał się pod długi prysznic. Wyszedł dopiero kwadrans później, zawiązał ręcznik na biodrach i usiadł obok torby. Rozpiął ją, wyciągnął papiery rozwodowe przesłane mu przez Vivien i nowy bandaż, który zaczął powoli i wprawnie zawijać na ręce. Co zabawne - natknął się na papiery dopiero parę dni temu, gdyż przez dłuższy czas był całkowicie nieuchwytny. Jednak spodziewał się tego w najbliższej przyszłości, a w dodatku gdyby ich nie wysłała - sam miał zamiar to zrobić. Czekał raczej na jej ruch, by to ona pozbyła się w końcu nadziei, by nie skrzywdzić jej jeszcze bardziej niż do tej pory. Wystarczająco długo się z nim namęczyła.
Przeczesał palcami długie, mokre włosy, położył papiery obok i samemu legł w poprzek łóżka.

_________________
Apartament Ethana. L4cYjsW


Ostatnio zmieniony przez Ethan dnia Pią Wrz 01, 2017 6:15 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Elyse

Elyse

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 589


Apartament Ethana. Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Ethana.   Apartament Ethana. EmptySro Sie 23, 2017 5:54 pm

Elyse wyszła od Beletha dość późno, zaraz miał nadejść wschód słońca. Wsiadła do zamówionej taksówki i przetarła zmęczone oczy. Wyciągnęła komórkę i od razu zajęła się pracą. Z jednego telefonu rozmawiała ze swoim przyjacielem oraz menagerem odnośnie sesji, którą mają za cztery godziny a z drugiego telefonu umawiała się na kolejne spotkanie. Uwielbiała swoją pracę, ale często mało przez nią spała i jadła. Potrzebowała krwi. Ludzkie jedzenie mogło urozmaicić życie wampirom, ale głodu nie zaspokajało. Właśnie miała zadzwonić do Pierre, aby załatwił jej worek krwi albo tabletki, lecz wyciągając trzeci telefon (tak, XXI wiek to jakaś tragedia - wszędzie młodzi ludzie wiszą na telefonie, tablecie albo komputerze) i zobaczyła powiadomienie o nowym esemesie. Zakończyła połączenie z Jamesem, odłożyła drugi telefon i odczytała co jej napisał Ethan.
N i e m o ż l i w e. Nie, nie, nie. Odchyliła głowę do tyłu i spojrzała na dach forda.
Co on robi w Japonii? Czemu do niej napisał? Miała milion myśli na minutę. Odpowiedź była z pozoru prosta - jest moim ojcem. Zaśmiała się kpiąco, a kierowca taksówki zerknął w lusterko zdziwiony. No tak, nic nie mówiąc Elyse zaczęła się śmiać jak wariatka. Nie był to wesoły, ani dźwięczny śmiech. Raczej jak w horrorach.
Nigdy nie czułam, aby był dla mnie ojcem. Odpisała mu, że się zjawi ale nic więcej nie dodała. Kazała mężczyźnie skierować się na inną ulicę i już po chwili wysiadła na mokrym chodniku. Zerknęła na piętro, które zarezerwował szlachetny i skierowała się do środka. Miała zupełnie kamienną twarz. Jak jakiś robot wcisnęła automatycznie guzik i wsiadła do windy. Zaczęła się denerwować. Zaciskała dłonie w pięści i prostowała - w kółko. W końcu dojechała na odpowiednie piętro i weszła do mieszkania, gdzie siedział ON.
- Cześć - rzuciła oschle i ściągnęła z ramienia małą torebkę rzucając ją pod ścianę. Skierowała się w stronę czarnowłosego mężczyzny i usiadła na przeciw, zachowując bezpieczną odległość. Nawet na niego nie patrzyła. Rozglądała się po pomieszczeniu czując, jak cudem utrzymuje oazę spokoju. Wewnątrz chciała krzyczeć, ale nie widziała sensu. Nic nie miało tak naprawdę sensu.
- O co chodzi? - jeśli myśli, że będzie uważała jego odwiedziny za cudowną nowinę to się grubo myli. Czuje, że facet nie odezwał się bez przyczyny. Narzuciła nogę na nogę i w końcu skierowała na niego oczy, które były odzwierciedleniem jego własnych. Tak samo ciemne, zimne i odpychające.

_________________

One, don't pick up the phone
You know he's only calling 'cause he's drunk and alone
Two, don't let him in
You have to kick him out again
Three, don't be his friend
You know you're gonna wake up in his bed in the morning
And if you're under him, you ain't getting over him
Powrót do góry Go down
Ethan
Ethan
Ethan
Ethan

http://vampireknight.forumpl.net/t1240-ethan
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 208


Apartament Ethana. Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Ethana.   Apartament Ethana. EmptySro Sie 23, 2017 6:19 pm

Przysnął. Dziwne, ale tak było. Jednak droga musiała go trochę wymęczyć. W sumie też nie pamiętał kiedy ostatni raz porządnie się wyspał - nie to, że nie miał czasu jak wcześniej. Nie chciał spać. Te wakacje odbudowały go w 100%. W końcu bez telefonów, wiadomości, masy myśli i zastanawiania się, czy wszystko dopiął, ogarnął, zamknął jak należy. Czy czegoś nie pominął, zapomniał, o kimś nie pomyślał. Było tego zbyt dużo. Teraz głowę miał czystą i niczym nie zaprzątniętą. Właściwie miał - do czasu aż nie dostał papierów, których teoretycznie się spodziewał acz poczuł lekkie ukłucie. No nic, to w końcu przejdzie. Szybciej niż później.
Zbudził go dźwięk klamki. Otworzył oczy i zerwał się, a w drzwiach zobaczył Vivien. Zamrugał szybko i dopiero wtedy z jego twarzy umknęło zdziwienie. Nie Vivien, Elyse. Niesamowicie podobna. Gdyby nie krótkie włosy i oczy z jego kolorem i twardym wyrazem. Nie spodziewał się entuzjazmu, ale Ely była równie chłodna co pani Krysia z księgowości. A pani Krysia widziała już wszystko.
- A musi o coś chodzić? - uniósł brwi wysoko - nie mogłem chcieć po prostu cię zobaczyć?
Wyprostował się i poprawił ręcznik na biodrach. Zaczął grzebać w torbie w poszukiwaniu bielizny i spodni, a kiedy je wyjął ruszył w stronę garderoby tuż przy sypialni, tak by nadal mogli rozmawiać. Nie będzie przecież rozmawiał z nią w samym ręczniku.
- Oddałem firmę. Christianowi - oznajmił podniesionym głosem tak, by nic jej nie umknęło i zaczął wciągać bokserki, a potem szare jeansy. Z pewnością wiedziała, że natłok obowiązków w rodzie skutkował jego brakiem czasu do wszystkiego. Choć oczywiście winę w dużym stopniu ponosił też jego charakter.

_________________
Apartament Ethana. L4cYjsW
Powrót do góry Go down
Elyse

Elyse

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 589


Apartament Ethana. Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Ethana.   Apartament Ethana. EmptySro Sie 23, 2017 7:16 pm

Przysnął? Nic dziwnego, w końcu to już staruszek. Jakby ktoś się przyjrzał na pewno zauważyłby u czarnowłosego siwe pasemka. Kto wie, może już farbuje włosy aby wciąż wyglądać młodo i pięknie? Ely tak dawno go nie widziała, więc nie wiedziała jak się sprawy mają w życiu ojca. Może poznał jakąś nową kobietę? Na tą myśl nie odczuła złości. Kiedyś pewnie by ją to przeraziło, ale teraz sama szuka różnych kandydatów dla matki. Ileż można czekać na jednego faceta, który ma swoją żonę i córkę w dupie? Młoda Moreau już dawno przestała. Zdjęła z nosa różowe okulary i zobaczyła, że świat nie zawsze jest taki jakbyśmy chcieli. I nie można sobie wmawiać, że wszystko w końcu dobrze się skończy, jak w powieści.
Co się tyczy Ely... faktycznie coraz bardziej przypominała matkę. Bardzo dobrze. W tym momencie jak najmniej chciała mieć wspólnego z ojcem. Nie można tylu lat obojętności naprawić w ciągu pięciu minut. Ethan chyba był przyzwyczajony do rzucania mu się na szyję przez rodzaj żeński. Niestety w jej przypadku wszystko będzie wyglądało inaczej. Pani Krysia, Basia i Irena są bardzo mądrymi kobietami! Zarządzając finansami trzeba mieć łeb na karku, więc co z tego że bywa się chłodnym? On też gorącym uczuciem nie palał do innych. Wcześniej, teraz i na najbliższą przyszłość pewnie też nie zapali. No chyba, że weźmie jurnego dzięcioła i konar zapłonie!
- Ostatnio jak chciałeś mnie zobaczyć musiałam spotykać się z facetem, którego ojciec prowadził z Tobą poważne biznesy - wycedziła przez zęby, ale szybko się opanowała. Nie chciała przypominać sobie Tristiana i bagna w jakie wpadła. Dobrze, że wtedy uciekła.... mogła trochę namieszać między rodami, ale odzyskała wolność i spokój.
Na wieść o Christianie drgnęła. Brata też dawno nie widziała, ale na pewno częściej niż ojca. No i z Chrisem była w dobrych stosunkach. Nawet bardzo dobrych! Musi się do niego odezwać, aby przyleciał tu lub do Mediolanu. Chociaż kto wie, czy teraz będzie mieć czas, jak cała firma spadła na niego. Ciekawe czy się z tego cieszył, heheszki.
- Fascynujące - wyciągnęła się na fotelu i nie wiedziała co dalej powiedzieć. Nie którzy cieszą się ze spotkania z dawnymi znajomymi. Mają czas, aby nadrobić zaległości. Ale prawda była taka, że z taką osobą nie ma o czym rozmawiać. Inne zainteresowania, tematy. Pojawiają się tajemnice, które znają tylko nieliczni, zaufani przyjaciele. Ojciec był dla niej teraz, jak obcy.
- Matka wie, że przyleciałeś? Też ma tutaj przylecieć. Sprzedajemy w końcu willę- zaczęła się nerwowo bawić włosami. Gdy znała ojca miała jeszcze długie włosy. Od zawsze. Dopiero dwa lata temu odważyła się je ściąć i iść swoją własną drogą, porzucając weterynarię którą studiowała dla ojca. Bo on lekarz, a to jakoś tak powiązane.
- Jej brat też tu jest i młodsza siostra - przy tych słowach uśmiechnęła się kącikiem ust. Wiedziała, że wujek Sebastian nienawidzi jej ojca, nawet jeśli go nie widziała. Vivien też ciągle się z nim kłóciła, podczas rodzinnych zjazdów Chatierów. Więc podejrzewała, że Ethan także go nie lubi. A jak jeszcze dowie się, że blondyn kręci się koło swojej PRZYSZYWANEJ siostruni, może poczuje się zazdrosny? Trzeba dolać oliwy do ognia!
- Zamieszkał w willi na jakiś czas, więc jak tam pojedziesz możesz go spotkać - wstała zgrabnie z miejsca i podeszła do okna, patrząc na miasto gdzie coraz więcej ludzi się pojawiało idąc do pracy, na spacer z psem albo do sklepu. Wszyscy zajęci swoimi myślami i problemami.

_________________

One, don't pick up the phone
You know he's only calling 'cause he's drunk and alone
Two, don't let him in
You have to kick him out again
Three, don't be his friend
You know you're gonna wake up in his bed in the morning
And if you're under him, you ain't getting over him
Powrót do góry Go down
Ethan
Ethan
Ethan
Ethan

http://vampireknight.forumpl.net/t1240-ethan
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 208


Apartament Ethana. Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Ethana.   Apartament Ethana. EmptySro Sie 23, 2017 7:57 pm

Staruszek? Wypraszam sobie. Może bliżej mu do tysiąca niż do setki, jednak wciąż był żwawy i tede i tepe, prawie jak w reklamie Old Spice. Albo nawet bardziej. Tytytyrytyrytyry. I o jego konar się nie musi martwić. W ogóle - bleh, taka myśl nie powinna powstać w jej główce. Dzieci o takich rzeczach nie myślą przynajmniej do setki. Bo przecież Elyse to jeszcze dziewica, nie? Nie? TAK. OCZYWIŚCIE, że tak. I nie chcę słyszeć żadnych innych opcji. Z pewnością jeszcze nie wie co do czego służy, bo jest na to za młoda i w ogóle seks dopiero po ślubie, a najlepiej 10 lat później dla pewności. On w jej wieku myślał o poważniejszych sprawach. O wojnach, królach, NAUCE, te rzeczy. I ona też powinna!
Nie, nie miał innych kobiet, o dziwo przez cały ten czas pozostawał całkowicie wierny żonie. Zresztą, nawet go nie kusiło, bo od dawna pożądał tylko i wyłącznie czerwonowłosej, aczkolwiek po rozwodzie kiedy jego stan cywilny ulegnie zmianie wszystko może się zmienić. Nie nawykł zdradzać; był na to zbyt dumny. A co potem? Hulaj dusza piekła nie ma.
Cieszył się, że Elyse nie widzi już wszystkiego w różowych barwach. Świat nie jest różowy. On wie o tym od małego.
- Rozumiem. Musiało to być dla ciebie bardzo niezręczne - wyszedł z garderoby i znów zaczesał czarne włosy do tyłu. Kiedy tego nie robił właziły mu do oczu, więc stało się to jego nawykiem. Ale przynajmniej papierosy przestał palić, więc pozbył się z siebie stałego zapachu tytoniu. Tyle dobrze. - Nienawidzisz mnie, prawda? - założył ręce na piersi i oparł się bokiem o framugę drzwi. Nie odrywał wzroku od swojej córki. Wbrew pozorom bardzo się za nią stęsknił, ale nie potrafił przełamać dystansu, który narósł między nimi przez tyle lat. I nie sądził, by szybko to nastąpiło.
- Nie, jeszcze nie wie. Przyleciałem praktycznie od razu gdy otrzymałem dokumenty - wskazał palcem na łóżko, na którym leżał równo złożony stosik papierów. - Szczerze mówiąc, nie dziwię jej się, ale wiedziała na co się pisze wychodząc za mnie. Nigdy nie ukrywałem tego, ile siebie trzeba wsadzić w ród by wciąż funkcjonował i rozrastał się - odsunął się od framugi i zaczął drapać rękę owiniętą bandażem. Swędziała jak diabli. Westchnął i ruszył do torby po koszulę, by zasłonić ją przed drapaniem. Czasem w nocy rozdrapywał szwy do krwi.
W każdym razie - Vivien z pewnością była świadoma na czym polega życie Ethana i jaki ma on charakter. We Francji zwłaszcza długi czas trzymała się go blisko, a on był tak zapracowany, że nie miał nawet chwili czasu dla siebie. Z czasem starszyzna zaczęła wymierać, ojciec się nie kwapił, więc wszystko spadło na niego i w mniejszym stopniu na Adriena. Było ciężko, ale już po wszystkim. Zamierzał pomagać Chrisowi dużo bardziej niż pomagano jemu, a z synem ma raczej dobre stosunki, więc to nie powinno być trudne.
- Widzę że wszyscy Chatierowie zrobili sobie wakacje w Japonii - przewrócił oczami. Jak nie mają co robić to tak bywa. I brat Vivien był mu całkowicie obojętny. Właściwie nawet kojarzył go jak przez mgłę, więc chyba nic wartego zapamiętania.
- Nie zamierzam tam jechać. To dom Vivien. Póki co zostanę tu - wygładził koszulę, po czym podszedł niepewnie do stojącej przy oknie Elyse i położył jej rękę na ramieniu.
- Przykro mi. Powinienem z tobą być - powiedział cicho. Spodziewał się odtrącenia i wcale by go to nie zdziwiło. Chciał tylko, aby wiedziała, że jest to coś z czym gryzie się bez przerwy i o czym wciąż myśli. Zawalił sprawę. Teraz już po ptakach. Nie wiedział co może zrobić i wątpił, by było coś takiego.

_________________
Apartament Ethana. L4cYjsW
Powrót do góry Go down
Elyse

Elyse

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 589


Apartament Ethana. Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Ethana.   Apartament Ethana. EmptyPon Sie 28, 2017 7:25 pm

OCZYWIŚCIE, ŻE DZIEWICA. Jakże by inaczej! Przecież faceci w spodniach mają pustą dziurę, jak Ken albo smoka ziejącego ogniem. Oczywiście. Nikt w to nie wątpi!
Niestety jeśli chodzi o naukę, nie spieszy jej się wracać na studia. Jako wampir ma przed sobą wiele lat egzystencji, więc przyjdzie jeszcze czas na naukę. Na razie skupia się na karierze, która rozwija się w zastraszającym tempie. Tak to bywa. Jednym się w życiu powodzi, drugim nie. Trzeba kuć żelazo póki gorące i te sprawy~ Po za tym rzuciła je chcąc robić ojcu na złość. Z perspektywy czasu dzieci widzą, że czasem robią głupoty ale nie mają zamiaru się do tego przyznać, wiadomo.
- Niezręczne to bardzo delikatne określenie - bąknęła siląc się na znudzony ton. Na samą myśl o tamtym tyranie miała ochotę rozwalić coś. Wystarczyło, że raz odważył się podnieść na nią rękę. Nie zamierzała pozwolić by to się powtórzyło. I dziwiła się, że ojciec po tym nie zaczął jej szukać szybciej. Tylko po pięciu latach! Śmiech na sali.
- Tak. Nie. Nie wiem - zaczęła się motać w swoich uczuciach. Nie raz wyobrażała sobie co powie Eth'owi, gdy w końcu się zjawi. Wyliczy mu wszystkie nieprzespane noce przez łzy swoje i matki, przywali z liścia a potem powie te dwa nie dobre słowa. Ale gdy przyszło co do czego... nie umiała. Była tak bardzo słaba, że aż siebie nienawidziła.
- Ale wiem, że chciałabym - dodała po chwili i spojrzała na niego smutno. Naprawdę chciałaby go nienawidzić. Ale wciąż była młodą dziewczyną, która potrzebowała rodziny. Ojciec nie musiał być z jej matką, ale musiał być przy niej na dobre i na złe. Nie tylko w przedszkolu, gdy dziecko zabierze jej zabawkę ale też w dorosłym życiu, gdzie zła jest jeszcze więcej.
Nie wytrzymała, gdy zaczął się usprawiedliwiać. Pokręciła głową i uśmiechnęła kpiąco. Faceci nigdy nie wezmą całej winy na siebie. Muszą gdzieś się wybielić. Gdzie by tam! Duma im nie pozwoli, aby przyznać się do całkowitej porażki.
- Ah, tak? Więc tylko jedna strona musi coś z siebie dawać i się dostosowywać do innej? - zapytała z niedowierzaniem i znów spojrzała za okno. Chciała wyjść i więcej się z nim nie spotkać. Nie była pewna czy dobrze zrobiła, przekraczając ten próg. Jak matka się dowie.... nie chciała nawet myśleć ile namieszania sprowadzi ta sytuacja do życia modelek. A tak wszystko zaczęło się ładnie układać!
- Jak widać dbają o więzi rodzinne - odbiła pałeczkę i zauważyła w odbiciu szyby, jak ojciec patrzy na swoją rękę. Nie wyglądała za dobrze. Dziwne, że nic z nią nie zrobił. Był w końcu lekarzem. Czyżby istniała choroba z którą nie może sobie z łatwością poradzić? Pamiętała ojca, jako faceta któremu zawsze, wszystko wychodzi. Bez zbędnych problemów.
Nie wiedziała co zrobić na jego gest. Dlatego gdy dotknął jej ramienia lekko drgnęła i spojrzała mu w oczy. Złapała chorą rękę i odsunęła koszulę oraz zerwała bandaż, nie patrząc na jego protesty i przytknęła swoją rękę puszczając wiązkę energii w stronę... choroby? Wirusa? Cokolwiek to było chciała swoją mocą wyleczyć problem, albo chociaż spowodować że dolegliwości ustąpią na jakiś czas.
- Powinieneś - puściła rękę i się odsunęła kierując do wyjścia. Podniosła plecak z podłogi i zajrzała przez ramię - Co teraz planujesz? Zostajesz w Japonii na kilka dni i wracasz do rezydencji? - chciała wyjść i jednocześnie nie chciała. Jakby liczyła, że czymś ją jeszcze zaskoczy. Może było miło usłyszeć, że rozumie swój błąd... ale jeszcze milej byłoby zobaczyć, że próbuje go naprawić.

_________________

One, don't pick up the phone
You know he's only calling 'cause he's drunk and alone
Two, don't let him in
You have to kick him out again
Three, don't be his friend
You know you're gonna wake up in his bed in the morning
And if you're under him, you ain't getting over him
Powrót do góry Go down
Ethan
Ethan
Ethan
Ethan

http://vampireknight.forumpl.net/t1240-ethan
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 208


Apartament Ethana. Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Ethana.   Apartament Ethana. EmptyWto Sie 29, 2017 9:01 pm

O, jak ładnie. Widzisz? Jak chcesz to potrafisz. Zgrywaj cnotkę dalej, to może i Ethan w to uwierzy. Wątpi, by było to możliwe, ale ukrywa tą myśl mocno głęboko w podświadomości. Gdzieś w okolicy srających kobiet i puszczanych przez nie bąków. Mniej więcej to samo miejsce. A Elyse ze swoim chłopaczkiem bez obrączki trzymają się tylko za rączki. Ot co. Prawda objawiona, więc przy tym pozostańmy i wszyscy będą zadowoleni.
Ethan też nie studiował w jej wieku. Podróżował wtedy z wujem, który uczył go życia (bardzo brutalnego chciałoby się rzec), a różne studia ukończył później. Zresztą, Christian był w większej mierze od studiów - to on przejął wszystkie obowiązki, a za Christianem jest jeszcze Adrien i Christopher, także Elyse nigdy nie musiała mącić tym swojej ślicznej główki. Cieszył by się gdyby poszła jego śladami, ale nie zamierzał na to naciskać. Także jeśli chciała zrobić mu tym na złość to nic z tego, heheszki. Nie ma tak dobrze.
Z perspektywy czasu widział, że próba wydania jej za mąż była kiepskim pomysłem. Zresztą, nie wyszedł on od niego. Dziad doradził mu to chwilę przed tym nim się przekręcił, redukując w ten sposób liczbę starszyzny do zera, nie licząc od zawsze bezużytecznego ojca. Nikt za nim nie płakał, jednak był to milowy krok do decyzji o zrezygnowaniu z funkcji głowy rodu. Dzięki, staruszku. Na coś się przydał po paru tysiącach lat. Do Ethana dotarło wtedy, iż ma już dość niesienia tego wszystkiego na własnych barkach, korzystając czasami tylko z ramienia brata. Miał też ogromną nadzieję, że Chris pójdzie za jego radą i podzieli się ze swoim kuzynem obowiązkami. Nie będzie wtedy aż tak obciążony tym wszystkim jak Eth przez tyle lat.
- Rozumiem - odpowiedział tylko. Zbliży się do niej i z czasem będzie jej łatwiej wyrażać swoje uczucia co do niego. Chciał też zabrać ją gdzieś z dala od cywilizacji, pokazać to co on widział, poznać ją lepiej, ale z tym musi poczekać. Nie miał zamiaru jej naciskać. Wolał by najpierw odbudowała nieco swoje zaufanie do niego. Jest i będzie przy niej - już nigdzie się nie wybiera. W dodatku, przecież nie pasowałoby to do jego wizerunku maczo, nie? "Elyse, jedziemy do Disneylandu!". Znów heheszki. Żarty się mnie dzisiaj imają. I nie są to suchary rzecz jasna.
- Nie, oczywiście, że nie. Popełniłem sporo błędów nie do naprawienia, jeśli chodzi o nasze małżeństwo. Vivien jest cudowną matką i żoną i zasłużyła na coś lepszego - spojrzał na nią z prawdopodobnie źle maskowanym smutkiem. Było mu żal, dało się to zauważyć. Nie zamierzał jednak próbować zatrzymać Vivien; w swojej głowie stworzył już logiczny schemat, który mówił mu, że tak będzie dla niej najlepiej. Sentyment do niego zastąpi nienawiścią, aż w końcu stanie się jej obojętny. Tak musi być. I cholera jasna, wierzył, że to najlepsze co może teraz zrobić. Skąd miał znać inne alternatywy? Nigdy w życiu nie spotkał się z miłością.
Obserwował ze zdziwieniem jak Elyse odwija mu bandaż i próbuje wyleczyć rękę. Świąd nieco ustał, fakt, ale ręka wciąż była inna.
- Gdyby to było takie proste - westchnął. Chyba pierwszy raz przecenił swoje możliwości i nie docenił czyichś. Chciał przekazać zatruty sygnet Christianowi, gdyż był on przekazywany z pokolenia na pokolenie. Za mocno jednak namieszał wcześniej w swojej krwi - stało się to nierealne. Zresztą, dotychczas tylko jeden wampir w ich rodzie pozbył się sygnetu - był to wuj, który zniknął pozostawiając tylko odciętą dłoń. Czy przeżył nikt nie wie. W każdym razie eksperymenty sprawiły, że wdała się w jego rękę martwica. Musiał się jej pozbyć, a potem jak najszybciej otrzymał nową. Rehabilitacja była długa i bolesna (największy koszmar Ethana), a sygnet i tak musiał założyć tym razem na drugą rękę, gdyż umarłby w mękach dość szybko. Ręka zaś nie do końca się przyjęła, ale nie było trudne sprawić, by w końcu tkanki rozpoznały ją właściwie. Pozostały blizny i swędzenie, które również w końcu zniknie. A trwa to niestety tyle czasu przez truciznę. Opowie jej o tym innym razem.
- Ely... - gdy odsunęła się, by chwycić plecak, złapał ją mocno za nadgarstek. Nie pozwoli jej jeszcze wyjść. - Zostanę na tak długo jak zechcesz - pociągnął ją do siebie i przytulił mocno, nie pozwalając się opierać. Pocałował ją w czubek głowy. Z tej perspektywy była dokładnie taka jak Vivien. Nawet zapach miała podobny.
- Nie zostawię cię już więcej. Obiecuję.

_________________
Apartament Ethana. L4cYjsW
Powrót do góry Go down
Elyse

Elyse

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 589


Apartament Ethana. Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Ethana.   Apartament Ethana. EmptyPią Wrz 01, 2017 3:14 pm

I dobrze, niech ukrywa dalej! Młoda kobieta i tak by się z nim nie dzieliła swoimi przeżyciami łóżkowymi. Ani teraz, ani nigdy. Aż ciarki przebiegają po plecach, gdy człowiek sobie wyobraża tą rozmowę.
"Wiesz tato, ten ostatni koleś z klubu w ogóle się nie znał na analu!
Naprawdę? Ah ta dzisiejsza młodzież!"
Nie, zdecydowanie ten widok pali oczy. Wróćmy do pierwotnej wersji, gdzie seks i inne zbreźne rzeczy są głęboko schowane w szufladzie i nikomu nawet nie przychodzą do głowy. Najważniejsze w tym wieku to oczywiście nauka oraz samorealizacja np. w sadzeniu pomidorów czy pieczeniu bezglutenowych batoników, które można potem reklamować fit maniaczką~
Skoro Ethan i Christian za młodu podróżowali, to czemu Elys nie? JEST KOBIETĄ TO JEST GORSZA? SUGERUJESZ, ŻE JESTEM GRUBA? I tak dalej i tak dalej.... jak każdy chciała zwiedzić świat i dopiero sama sobie to umożliwiła zatrudniając się w agencji modelek. Ale to i tak nie te same podróże co jej brata i kuzyna, którymi zawsze się chwalili jak byli młodsi i których Ely po ciuchu im zazdrościła. Nie była nauczona żyć w głuszy, może by sobie tam nie poradziła. Ale na pewno byłoby to ciekawe doświadczenie, które wiele rzeczy by ją nauczyło. Teraz już chyba na to za późno! Charakter się ukształtował i pewnych nawyków nie zmienisz, choćbyś nie wiem jak chciał.
EJ WYCIECZKA DO DISNEYLANDU byłaby czadowa! Ethan zabrałby Elyse na karuzelę z kucykami pony, a potem zrobiliby sobie urocze zdjęcie w zamku z uszami Myszka Miki! Cud, miód i orzeszki! Niestety jak sama mówisz nierealne! A takie piękne wizje mnie naszły, zła kobieto.
- Dobrze, że jesteś tego świadomy - odpowiedziała tylko, bo nie wiedziała co mogła jeszcze rzec. Skoro ojciec wciąż doceniał jej matkę i wiedział, że spartaczył ich związek to ona nie będzie mu o tym suszyć. Niech sam rozwiąże tą sprawę z Viv. Są dorośli to ich decyzja co zrobią. Ale Ely wolałaby chyba, aby się nie schodzili. Wystarczy tych wzlotów i upadków. Im większe nadzieję matka miała, tym gorzej się potem zbierała. A córka Moreau razem z nią cierpiała. I dosyć tego wszystkiego miała.
- Co to jest? - zapytała z niepokojem. Nie spodziewała się tego, co zobaczy pod bandażem. Widziała różne choroby pomagając w szpitalu albo w programach telewizyjnych. Jego ręka wyglądała inaczej... niż druga. Jednak nie będzie go naciskać, jeszcze pomyśli że jej zależy!
Nie spodziewała się, że ojciec spróbuje ją powstrzymać. Znieruchomiała, gdy przyciągnął ją i złożył na czole pocałunek. Miała ochotę odskoczyć, ale przywarła do ziemi całkowicie spięta. Zerknęła do góry, facet zawsze był od niej sporo wyższy i zastanowiła się co odpowiedzieć na jego słowa. Nie chciała w nie wierzyć. Nie potrafiła.
- Nie składaj obietnic, których nie możesz dotrzymać - poprosiła cicho i odsunęła się krzyżując ręce, pod klatką piersiową - Skoro już się widzimy to mam kilka pytań. Pewnie znasz ród Kuroiaishita. Co możesz mi o nim opowiedzieć? Kogo z nich znasz? Lubisz ich? Można im ufać? - zadawała pytania jak z karabiny i ruszyła się z powrotem na kanapę, aby usiąść na niej po turecku. Nie planowała takiego obrotu spraw, ale przypomniała sobie, że ojciec jest jedynym zaufanym źródłem wiedzy na ten temat. Matka raczej kazałaby się trzymać Ely z daleka od nich. Znając poczynienia byłego burmistrza Samuru.

_________________

One, don't pick up the phone
You know he's only calling 'cause he's drunk and alone
Two, don't let him in
You have to kick him out again
Three, don't be his friend
You know you're gonna wake up in his bed in the morning
And if you're under him, you ain't getting over him
Powrót do góry Go down
Ethan
Ethan
Ethan
Ethan

http://vampireknight.forumpl.net/t1240-ethan
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 208


Apartament Ethana. Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Ethana.   Apartament Ethana. EmptyPią Wrz 01, 2017 4:39 pm

Fuj. Please stahp. To zbyt brzydkie by o tym myśleć. I w ogóle nie powinnaś znać takiego słowa jak anal! Może jeszcze nie jest za późno na ten klasztor... może jeszcze jest jakaś nadzieja?! Tak, bezzwłocznie trzeba zdobyć kontakt do sióstr Marysienek. Dużo paciorków naprowadzi ją jeszcze na tą jedną właściwą drogę wstrzemięźliwości, pokuty, a błonę dziewiczą zawsze można zrekonstruować. I będzie jak nowa, nieskalana myślą. Nie będzie miała czasu myśleć idąc na kolanach do Częstochowy! A to kawał drogi, Viv i ja coś o tym wiemy!
O, dobry plan. Batoniki może piec. Byleby były odpowiedniego, nie fallusowego kształtu. A najlepiej niech zostanie opiekunką do dzieci. To najlepsza istniejąca antykoncepcja, gwarantuję. Lepszej jeszcze nikt nie wymyślił!
Niep, raczej nie. Charakter Chrisa trzeba było zahartować. Nie aż tak drastycznie jak uczynił to wuj jemu i Adrienowi, ale zawsze. Elyse nie musiała przez to przechodzić. Ale skoro chce, to zawsze może ją gdzieś zabrać. Jeśli grzecznie obieca zrezygnować z wszelkich stosunków z płcią przeciwną, to bardzo chętnie. Z pewnością będą się super bawić na kolejce górskiej w Disneylandzie i na karuzeli z rózowym jednorożcem. A wśród dzidziusiów będzie na pewno bardzo bezpiecznie. W razie czego wezmą plasterki z Kubusiem Puchatkiem albo z Dzwoneczkiem. To będzie piękna podróż, gwarantuję! I zrobią mnóstwo zdjęć na których będą się szczerzyć jak szczerbaty na suchary, w ten charakterystyczny lekko psychiczny sposób.
Owszem, był. I również uważał, że tak będzie najlepiej. Ale jednak wolał spotkanie z Vivien odłożyć na troszeczkę później. Musi przygotować się do tego psychicznie. Podchodził do tego zupełnie inaczej niż jak do rozwodu z Nadirą, którą zostawił całkowicie obojętnie. To byłby dobry znak, gdyby nie to że jest już za późno.
- Vivien kogoś ma? - a jednak zapytał. Z czystej, beznamiętnej ciekawości oczywiście, choć to pytanie siedziało mu w głowie odkąd tylko zobaczył te papiery. W każdym razie z jego tonu głosu nie dało się niczego wyczytać. Wyraził po prostu na głos swoje podejrzenia. Elyse to w końcu jego córka, więc może.
- Skutki uboczne kombinowania z sygnetem - odparł, wzruszając ramionami. Ręka już zawsze będzie miała inny odcień skóry. Nie miał zbytnio czasu bawić się w paletę barw, więc brał co było. No i nie on przeprowadzał operację. Szkoda. Zrobiłby to z pewnością lepiej, nie pozostawiając idiotycznej blizny i nie dopuszczając do nieprzyjęcia tkanek. Jednak kiedy jest się tak nieodpornym na ból, to lepiej gdy wszelkie operacje przeprowadzane są w pełnej narkozie. Dla bezpieczeństwa operujących oczywiście. I żałował, że nie robił tego jego brat, ale z Adrienem ostatnio ciężko o kontakt. Widać, że to krew z krwi.
- Tę mogę - odpowiedział sucho. Nie zamierzał już znikać na lata. Co najwyżej na miesiąc, dwa, pozostając wciąż w kontakcie z córką.
Pozwolił jej się odsunąć, samemu zabierając się za ponowne zawinięcie bandaża. Na jej pytanie uniósł brwi i spojrzał na nią ze zdziwieniem.
- Czemu chcesz to wiedzieć? - zapytał ostrożnie, owijając dłoń. Wrócił wzrokiem do swojej ręki i oparł się o parapet. W sumie nie było za bardzo co ukrywać, choć miał nadzieję, że Elyse pyta po prostu z ciekawości, a nie dlatego że się w coś wplątała.
- Znam kilku z nich... jednakże nie polecałbym zawierać z nimi przyjaźnie. Samuru to niezłe ziółko, Testamenta lubię, choć lepiej natknąć się na niego gdy jest najedzony - odwrócił się i podciągnął koszulę do góry pokazując pociągłą bliznę od jego szponów - jak widać rzadko obcina paznokcie.
Opuścił koszulę i znów spojrzał na córkę.
- Jego żonę bardzo lubię, a resztę kojarzę raczej mętnie, bo jest ich mnóstwo. Zasiedlili całe miasto - dodał. Kuroiashita nie cieszą się raczej pochlebną opinią kreowaną przez dwóch powyższych. Jemu jednak byli raczej obojętni. Mimo wszystko - własnej córce polecałby trzymać się od nich z daleka.

_________________
Apartament Ethana. L4cYjsW
Powrót do góry Go down
Elyse

Elyse

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 589


Apartament Ethana. Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Ethana.   Apartament Ethana. EmptyNie Wrz 03, 2017 7:14 pm

- Nie ma - szczere pytanie, szczera odpowiedź. Ugryzła się w język przed pytaniem "czy ma to w ogóle znaczenie?". Pewnie też by się zastanawiała, ale uważała że ignorancją ojciec sam na siebie sprowadził rozwód. Może matka mu wybaczyć, ale żal zawsze pozostanie. Więc Ely nie chciała, aby znów zrodziła się w niej nadzieja na naprawę małżeństwa, gdy ten ją zobaczy i powie, że nikogo nie miał. Że to wina wyłącznie pracy i teraz już nigdy nie stanie im na drodze, bo oddał obowiązki Christianowi!
- A co u Christiana? Skoro przejmuje ród, też musi znaleźć sobie żonę, jak ty? Spłodzić dziedzica i tak dalej? - wydymała wargi zastanawiając się, jak Chris wyglądałby w roli ojca. Jakoś nie mogła sobie tego wyobrazić. Mimo chłodu i poważnej postawy wciąż był młodym mężczyzną, który jak inni chciał się wyszaleć chociaż nie mógł.
- Może rozwiniesz temat? - zapytała słysząc o sygnecie. Nie życzyła Ethanowi źle, więc wolała wiedzieć w co się wpakował. W końcu potem Chris będzie mieć ten sygnet i jego syn i syn jego syna. Jak wszystkim teraz stanie się krzywda z powodu magii pierścienia? To już całkowicie wytrąciło Elyse z równowagi. Mogła udawać, że nie przejmuje się ojcem ale o brata zawsze będzie się martwić! Był jej przyjacielem.
- Zobaczymy - pokręciła głową widząc, jak pewny jest swojej obietnicy. Kobieta jednak nie chciała robić sobie złudnych wizji, gdzie ona i tatko spotykają się regularnie i w końcu żyją jak prawdziwa rodzina. Jako wampiry mają dużo czasu na wycieczki i spotkania, ale okres dojrzewania jest jeden i wystarczająco dużo stracił Eth. Jak tym razem znowu zniknie to Elyse już nawet nie przyjdzie się z nim spotkać.
- Skoro Pana Testametna lubisz, a żonę nawet bardzo - uniosła na tę wzmiankę brwi - to chyba cały ród nie jest taki zły. A na pewno nie ich dzieci - patrzyła jak zawija z powrotem bandaż i oparła brodę o oparcie kanapy - Jednego z nich poznałam za czasów dzieciństwa tutaj. A teraz się spotykamy - odparła spokojnie, kierując wzrok na jego ciemne tęczówki. Kiedyś bałaby się powiedzieć ojcu o potencjalnym zięciu, ale teraz wątpiła by go to szczególnie obchodziło. Przecież nie utrzymują zażyłych kontaktów i facet raczej domyśla się, że sama wybierze sobie partnera. Wolałaby jednak, aby wszyscy się lubili, no.
- Skoro zostajesz na dłużej w mieście może go spotkasz - zaśmiała się w myślach widząc, jak w końcu idzie z Gabem do jego matki, a tam akurat Eth pije sobie herbatkę ziołową! Gorzej jakby spijał ją z piersi Hachiko. To na pewno byłaby dziwna wizja. Aczkolwiek nie pamiętała, aby Eth lubił kogoś z wyjątkiem Vivien (swojej żony) oraz Eltris (bratowej).

_________________

One, don't pick up the phone
You know he's only calling 'cause he's drunk and alone
Two, don't let him in
You have to kick him out again
Three, don't be his friend
You know you're gonna wake up in his bed in the morning
And if you're under him, you ain't getting over him
Powrót do góry Go down
Ethan
Ethan
Ethan
Ethan

http://vampireknight.forumpl.net/t1240-ethan
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 208


Apartament Ethana. Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Ethana.   Apartament Ethana. EmptyPon Wrz 04, 2017 7:16 pm

Westchnął. Niby dobrze, jednak trochę szkoda. Byłoby jej zdecydowanie łatwiej, gdyby miała obok jakąś podporę. Nie miałby jej tego za złe, skądże. A przynajmniej Vivien nie miała by w sobie tak dużego żalu i skumulowanych negatywnych emocji względem niego. No cóż. Jakoś sobie z tym poradzi. Później napisze do niej wiadomość lub zadzwoni, umawiając się na spotkanie w jakimś neutralnym miejscu. Podpiszą papiery i załatwią wszystko jak najszybciej, żeby Vivien nie musiała się dłużej męczyć. I tyle.
- Jeszcze nie musi. Jest młody - odparł Ethan, wzruszając ramionami. Teraz wszystko zależy od niego, teraz to on jest głową rodu. Eth oczywiście nie zamierza spocząć na laurach i przez resztę życia pić drinki z palemką - będzie nadal w Chrisowi pomagał i myślał już o kontynuacji wpływów farmaceutycznych. Ale to zrobi sam, nie pod szyldem swojego nazwiska świecącym jak neon gdzie by się nie obrócił.
- Sygnet jest zatruty. Jednocześnie to, z czego jest stworzony działa jak antidotum. Brak sygnetu, brak antidotum, śmierć w męczarniach, dlatego zdejmują go już zwykle truchłom. Tyle - odpowiedział, przyciskając palce do skroni. Męczyła go już ta rozmowa. Zrobił się dość mocno wyalienowany; wystarcza mu ta ilość emocji na dłuższy czas. Zwłaszcza, że od początku Elyse bawi się w odbijanie piłeczki i wtrącanie zarzutów w każdym możliwym momencie. Ona przynajmniej ma ojca. Ojca, który przez tyle lat był wzorem do naśladowania. Który teraz wrócił, i chce naprawić ich relacje. Oh, i ma dobrą, kochającą matkę. Ethan nie miał matki, gdyż zarżnęli ją na jego oczach, a ojciec przez ostatnie 850 lat ma obu synów w głębokim poważaniu. Przez 20 lat Ethan był poniżany i wykorzystywany przez wuja. Pogadajmy jeszcze o niesprawiedliwości i kiepskim rodzicu, malutka.
- Elyse... ja to ja. Jestem od ciebie sporo starszy i wiem jak zabijać. Ty trzymaj się od nich z dala dla własnego dobra. Jeszcze nie wiesz jak okrutny i podły może być świat - podszedł do swojej torby, wyjął z niej pare rzeczy i wsadził do kieszeni spodni. Rzucił córce przy okazji kartę do drzwi od apartamentu. Nie interesował ją jej facet. Jest jeszcze młoda - to pewnie nie pierwszy i nie ostatni.
- Przychodź kiedy zechcesz. Mój numer masz, jest aktywny. Zobaczymy się niedługo - pochylił się żeby ucałować ją w czoło i wyszedł z apartamentu. Chciał jeszcze załatwić parę spraw, a potem sam nie wie. Miał ochotę spotkać się z kimś, kto nie będzie bawił się na wstępie w przekomarzanie. Serio.

Z/t

_________________
Apartament Ethana. L4cYjsW
Powrót do góry Go down
Elyse

Elyse

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 589


Apartament Ethana. Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Ethana.   Apartament Ethana. EmptyWto Wrz 05, 2017 3:05 pm

- Po co od razu zakładać, że trzeba kogoś zabić? - zmarszczyła brwi niezadowolona z takiego obrotu spraw. Sam przyznał, że nie są tacy źli! To czemu reaguje, jakby jednak byli najgorszym rodem na świecie? Cóż, może jest w tym ziarnko prawdy... ale ona nie chciała w to wierzyć. Oprócz Gabriela poznała też przecież Rilkę i Zarena. Oni również nie byli źli. Co najwyżej zadufani w sobie. Ale i tak ich kochała! To znaczy Rill. Zarena lubiła chociaż się do tego nie przyzna, a z Gabem wszystko było skomplikowane.
Patrzyła jak ojciec się zbiera i skrzywiła się. Po co ją zatrzymywał skoro nagle postanowił gdzieś wyjść? Mogła od razu skierować się do drzwi, zamiast siadać na tej kanapie. Może zaczęła nie wygodny temat dla ojca? Może jednak on kogoś ma? I tym kimś jest właśnie wymieniona wcześniej kobieta?
- Ehe - bąknęła tylko patrząc, jak wychodzi i wstała rozglądając się po apartamencie. Nie widziała tu nic, na co warto zwrócić uwagę. Zresztą... nic ją nie obchodziło co on tu trzyma! I tak nie wierzyła, że znajdzie kupę ciuchów oraz dokumentów świadczących o tym, że jednak Eth na dłużej zostanie w Yokahomie. Wzięła swoją torbę i wyszła z apartamentowca zamykając łaskawie drzwi.
O, cholera, Gabriel!
Pobiegła do hotelu, który był na tej samej ulicy co apartamenty i rozejrzała się spanikowana po holu. Niestety nigdzie nie zobaczyła czarnowłosego mężczyzny. Podeszła do recepcji, gdzie usłyszała że był tutaj. Niestety nie zostawił wiadomości ani numeru telefonu. A nie miała jego komórki. Dała mu kartkę ze swoim numerem, dając znak aby to on zadzwonił jak już będzie.
Nie zrobił tego. To czemu nie poczekał?
Skierowała się do wynajętego pokoju i rzuciła na łóżko, zawijając się w kłębek jak rasowy kot. Parę łez potoczyło się jej po policzku.
Kto by pomyślał, że tak piękny wieczór skończy się tak kiepskim dniem?


z/t

_________________

One, don't pick up the phone
You know he's only calling 'cause he's drunk and alone
Two, don't let him in
You have to kick him out again
Three, don't be his friend
You know you're gonna wake up in his bed in the morning
And if you're under him, you ain't getting over him
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Apartament Ethana. Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Ethana.   Apartament Ethana. Empty

Powrót do góry Go down
 
Apartament Ethana.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA :: APARTAMENTOWIEC-
Skocz do: