IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Obrzeża lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1065


PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Sro Gru 09, 2015 9:44 pm

Shiro, po spotkaniu z wampirem i ludzką kobietą (niestety, zapomniał się ich spytać o imiona), postanowił znów zastanawiać się nad tym, czy powinien ukrywać swoje kocie uszy przed całym światem. W końcu... Prędzej czy później i tak to będzie zauważalne, więc chyba pozostawało, by się z tym nie chować? Przynajmniej w ten sposób ktoś się przyzwyczai, a nieznajomi mogą uznać, że to działanie jakieś jego mocy.
Jednak nie ściągnął kaptura. Zrobiło się dla niego strasznie zimno, co na swoje nieszczęście odczuwał. Zima... Tak, śnieg był fajny, ale temperatura była wręcz odrzucająca. Potrzebował na pewno cieplejszych ubrań. Może uda mu się nawet tak ubrać, by przypominał kulkę? Dziwne, ale wydawało mu się to być całkiem zabawne!
No, ale pobłąkał się tu i tam, więc trochę czasu mu zleciało. Rudowłosemu wampirkowi również strasznie znudziła się samotność i na dodatek nie miał pomysłów, co by mógłby porobić. Może wrócić do szkoły? Pomęczyłby kogoś z kolegów... Albo do samego dyrektora, by dowiedzieć co z tym wszystkim. Rodzina... Czy naprawdę on był jego ojcem? Na pewno coś ukrywał... Chociażby imię i nazwisko...
Pokręcił głową, by pozbyć się myśli i rozejrzał się po okolicy. Zaszedł... Chyba za daleko.
- Chyba się zgubiłem... Znów - wydukał skołowany. A nie... Chyba dobrze szedł. A może zaś mu się źle wydawało? Bądź co bądź ponownie się rozejrzał i westchnął głęboko. Chyba czas, by zawrócić! Tak też postanowił Shiro, odwracając się na pięcie i powoli zmierzając w kierunku z którego przybył. Możliwe, że ten widok był dla przypadkowego obserwatora co najmniej dziwny, lecz chłopak miał sporą tendencję do gubienia się. Jakimś dziwnym trafem, którego niestety, lecz nie umiał sam sobie wyjaśnić. Więc póki co mógł jedynie iść, a także zaczynać zerkać na komórkę. Nie chciał przecież spóźnić się na lekcje...

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Haku

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2031-kohaku-fuyuki#43352 http://vampireknight.forumpl.net/t2274-haku#47979
Zarejestrował/a : 20/08/2015
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Sro Gru 09, 2015 10:06 pm

Smok od ostatniego pobytu w mieście zdążył się już stęsknić za dopiero odnalezioną rodzinką, jednak obowiązki to obowiązki, był w domu dostał podpis na solidnie już wymiętoszonym świstku dostałym od dyrektorka, no i teraz czas nadszedł by w końcu wrócić tam gdzie było mu o wiele przyjemniej. Przyjechał pociągiem kawałek, a potem trochę zszedł z drogi, było już chłodno, lecz to nie przeszkadzało sowicie ubranemu chłopakowi który z domu przywiózł całą stertę ubrań zamkniętą w małej walizce, a na sobie miał długi biały płaszcz z równie bielutkim futerkiem w którym było mu wręcz trochę za ciepło na razie dlatego miał go rozpięty a szyję przysłaniała arafatka w biało-czarną kratę, miał pod płaszczem ciemnozieloną bluzkę i czarne spodnie. W tym stroju na chwilę obecną był dosyć dobrze widoczny, w końcu śniegu jeszcze nie było. Szedł w kierunku szkoły zastanawiając się jak to będzie teraz wyglądać, chyba będzie mógł mieszkać z Shiro? czy braciszek mieszka już z kimś innym? musi się go o to zapytać, za to idąc dalej zobaczył przed sobą ową charakterystyczną postać przez którą smokowaty stanął i się zastanawiał czy to nie ułuda
-Shiro-chan? Co ty tutaj robisz?
Zawołał w jego stronę machając łapką i przyśpieszając kroku żwawo i wesoło.

_________________
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1065


PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Czw Gru 10, 2015 8:13 am

A Shiro co? Po prostu spacerował sobie po lesie, wracając przy okazji po własnych śladach. Rozglądał się zaintrygowany po tym miejscu, jednocześnie zastanawiając się, czy fajnie wchodziło by się na te wszystkie drzewa, które mijał. Nie wiedział czemu, ale kusiło go to sprawdzić i jedynie zimno zniechęcało go do tego typu testowania. Dlatego też musiał zrezygnować z tego, jedynie idąc, jak każda istota, co przez nietypowe pragnienie sprawiło, że wydawało mu się to być stanowczo zbyt nudne.
No, ale w końcu przypomniał sobie okolicę. Przynajmniej tyle było dobrze, że znów się nie zgubił, co zdarzało mu się zbyt często. Przynajmniej tak uznał, gdy zastanowił się nad tym wszystkim, co do tej pory miał okazję zaobserwować. Wystarczyły rozmyślenia i wampirza prędkość, by później nie rozpoznał okolicy. Dziwne, lecz zarazem prawdziwe.
Westchnął cichutko, pocierając policzek i rozglądając się wokół. Wtedy ujrzał całkowicie białą postać! Dobra, może przesadzał w myślach, lecz płaszcz, który ujrzał, był naprawdę duży. Również przez chwilę popatrzył na wygląd, a potem dobiegł do niego zapach tej istoty. Zamrugał oczami, nieco zaskoczony. Wszelakie wątpliwości rozwiało usłyszenie własnego imienia i znajomego głosu.
- Haku-nii? - odezwał się rudowłosy, podnosząc głowę, by ujrzeć jego twarz. Teraz był po prostu przy nim, całkiem zadowolony, że spotkał kogoś, kogo znał... I na dodatek to był jego brat! - Idę w stronę szkoły, ale wydaje mi się, że trochę zabłądziłem - przyznał mu się, nieco zmieszany tym. - A co z tobą? Wróciłeś już? - nie spytał o rodziców. Nie widział ich od ponad dziesięciu lat, więc nie pamiętał ich za dobrze. Oddali go na wychowanie ciotce, czyli to oznaczało, że nie chcieli mieć do czynienia z rudowłosym. Przynajmniej tak uznał, bo wyjaśnienie, że to przez brata, nie przyjmował. - Możemy razem wrócić - dodał jeszcze. Nie zastanawiał się jednak zbytnio nad pewną kwestią... Ale o tym później, bo na razie był bardzo zadowolony, że jednak nie był tutaj sam.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Taka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2191-taka#45739
Zarejestrował/a : 18/10/2015
Liczba postów : 64


PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Czw Gru 10, 2015 6:18 pm

***Kilka godzin wcześniej***
Wypuszczony na wolność, wolności nie dostąpił. Łaknienie krwi było silne, lecz nie tak bardzo jak rozkładająca go od środka mieszanka toksyn, jaką zaserwowano niepotrzebnemu słudze, szmacie, Śmieciowi. I mimo, iż pomysł z upolowaniem zwierzaka nie był zły, to zadanie przerastało jego możliwości. W takim stanie ledwie przebierał nogami, lecz w mieście nie czuł się bezpiecznie i na tyle pewny, by tam kogoś lub coś dorwać na ząb. Co to za utrata niewoli, gdy utraciło się możliwość poprawnego funkcjonowania? Noga za nogą, krok w krok przemierzał któryś kilometr ciągnięty wonią padliny. I gdzieś tam dojrzał wreszcie sterczące, bielejące w słońcu gnaty ze skrawkami skór i tłuszczu. Padł na kolana i próbował wyskrobać z kości jakiekolwiek składniki odżywcze, jakiekolwiek białko. Na przegryzienie kości aż do szpiku nie miał siły, lecz wziął ze sobą kość udową zdechłej sarny. W razie najgorszego zaryzykuje i z połamaniem zębów wygryzie resztki dla siebie. Wiedział, iż na nic świeżego, na nic co poruszało się większym tempem od ślimaka nie zdoła upolować.
Przemierzał coraz wolniej kolejny dystans, gdy nogi zaczynały odmawiać posłuszeństwa. Ksa, trucizny rozeszły się po całym organizmie i sparaliżowały mu mięśnie nóg. Jak pierwsza noga straciła kontakt z resztą ciała, powłóczył nią jak kijem do najbliższego drzewa. Było spore, pokiereszowane piorunem wewnątrz. Zawierały w sobie szczelinę, w którą idealnie wpasował się wycieńczony wampir. W samą porę, bo jak tylko dosięgnął drzewa rękoma, stracił czucie w drugiej nodze i wpadł plecami na wyrwę w korze. Uh, przynajmniej będzie mieć głowę w górze, a nie na ziemi. Stalowe tęczówki tęsknie spoglądały na kość, która wypadła mu z ręki jakieś dwadzieścia metrów dalej, a którą zaraz porwało jakieś zwierzątko leśne. Przełknął gorzką ślinę, którą zakrztusił się na kilka chwil. Chemikalia robią swoje, Długowłosemu nie pozostało nic innego jak czekanie na okazję. Jaką? Na ślepego, z brakiem powonienia zawodnika sumo, który przypadkiem zahaczy się o korę tak, aby mozolne łapska wampira mogły go przyciągnąć do siebie i wbić kły ostatkiem sił w soczyste mięso. Haha... dobre sobie...

**Obecnie***
Dosłownie sto metrów dalej od spotkania nieśmiertelnych braci, inny wampir - bliższy śmierci (i to zdecydowanie) od dwójki debatującej nieopodal - przyparty do drzewa plecami zdawał się przypominać porzuconą kukłę z groteskowego teatru. Albo kogoś natchnęło i przyodział sztucznego Slender'a w perukę Geralta z Rivii. Spuszczona głowa zdradzała, iż prędko nie dołączy do dyskusji, a tocząca się z kącika ust fioletowa ślina śmierdziała zgnilizną i innymi związkami chemicznymi określane mianem trucizn. Anorektyk ledwie co zipał, nawet tors nie unosił się przy oddychaniu. Na co mu to było, co? Wędrówka do lasu... prędzej w zaułku dopadłby kotka czy pieska, albo tłustego szczura niżeli na łonie natury. Przewodnik wampira stał obok, widziany tylko oczyma właściciela spaczonego umysłu, i przyglądał się nadchodzącym twarzom. Pełne, bez skaz, bez ran, rześkie, zadowolone, witalne. Oh, gdyby był Przewodnikiem któregoś z nich, miałby syte życie pełne wrażeń, a tak - uziemiony z zombie, które mimo szturchania pod żebro nie chciało drgnąć. Pytanie tylko czy dobrze zwracać na siebie uwagę? Może nie bez powodu znaleźli się w lesie? Może chcieli zjeść coś? Cóż, nie polecałby im konsumpcji posoki tego Białowłosego wampira, który poważnie zaszkodziłby im na zdrowiu. Inna sprawa, że mieli stalowe żołądki, ale rentgena w oczach nie posiadał, a że był radosnym Przewodnikiem wypełnionym optymizmem nie zakładał najgorszego scenariusza. Chętnie wyrwałby swego właściciela z dziupli, gdyby miał taką sposobność.

_________________

white - dialog
Powrót do góry Go down
Haku

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2031-kohaku-fuyuki#43352 http://vampireknight.forumpl.net/t2274-haku#47979
Zarejestrował/a : 20/08/2015
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Czw Gru 10, 2015 6:59 pm

Jednak miał rację, to był Shiro, kiedy tylko ten mu odpowiedział tak pytająco wampir uśmiechnął się szeroko i przytulił kociego wampirka jak tylko ten znalazł się wystarczająco blisko.
Słysząc, że Shiro znów zabłądził poczochrał mu włoski
-Shiro-chan na szczęście cię znalazłem. Tak mam już wszystko, papiery podpisane, wrzucić je tylko dyrkowi i będziemy razem... a właśnie Shiro mieszkasz sam czy z kimś? Powiedz zże sam!
Jak zwykle zakręcony smok myślał tylko o tym by być jak najbliżej brata skoro tylko udało mu się go w końcu odnaleźć. Pewnie sielanka by trwała dłużej gdyby nozdrzy starszego brata nie dobiegł ów mdlący słodki zapach który nijak mu nie pasował do zwykłej zgnilizny, a obcując ze zwierzętami znał wiele dziwnych zapachów, a ten go niepokoił. Postawił na ziemi swoją torbę i rozejrzał się po okolicy węsząc jak zwykłe zwierze przez co musiał wyglądać dosyć pokracznie co mu jednak w niczym nie przeszkadzało by czynić dalej swe poszukiwania, aż w końcu dotarł do drzewa o które był oparty ktoś mu nieznany od którego to roznosiła się owa słodka woń.
-Shiro-chan on nie wygląda zbyt dobrze. Uważaj na niego.
Stwierdził troskliwie do brata który z pewnością podążył jakiś kawałek za bratem, jednak starszy wolał by ten był teraz dalej niż bliżej, w nieznajomym rozpoznał wampira, a chemiczny zapach w końcu został przez smoka rozpoznany, białowłosy pachniał niczym umierający szczur kanałowy, co może nie było zbyt miłym porównaniem, ale dawało jasny sygnał smokwi co się z nim działo. Machnął łapką do Shiro by został gdzie był a sam śmignął gdzieś dalej w las by znaleźć coś co mogłoby pomóc, wrócił po dłuższej chwili, w ręce miał jakieś zielsko a w drugiej przytargał swoją torbę z której wyciągnął wodę i kubek
-Shiro-chan o ile dobrze pamiętam panujesz nad ogniem, podgrzejesz to? tylko nie do wrzątku, nie wiem komu ten typ podpadł, ale jeśli szybko czegoś nie zrobimy to kopnie tu w kalendarz.
Poinstruował Shiro podając mu kubeczek, sam za to przyglądał się znalezionemu osobnikowi, da radę poczekać tą chwilę dłużej? Tego smok nie wiedział. Pewnie podałby mu i krew gdyby nie to, że w tej chwili pierwszą reakcją zatrutego mogło być oddanie tego co otrzyma, Nie był to pierwszy padalec z jakim Haku miał do czynienia, w ośrodku w którym był nie raz świry próbowały popełnić samobójstwo, a on jako jeden z tych którzy nijak chcieli śmierci ratował ich mimo iż sam był stuknięty.

_________________
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1065


PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Czw Gru 10, 2015 9:22 pm

Shiro zamrugał oczami, czując skołowanie związane z przytuleniem. Trudno było się przyzwyczaić do tego, chociaż dzięki temu zyskał troszkę ciepła, więc nie marudził na to. Temperatura sprawiała, że najchętniej to przytuliłby się do grzejniczka i nie odchodził od niego. Pierwszy raz miał takie odczucie, więc tym bardziej był zaskoczony, że zaczął myśleć o takiej sprawie, jak zapewnienie sobie ciepła.
- To fajnie, że udało ci się to załatwić - stwierdził łagodnie chłopak. Teraz chyba nic nie stało na przeszkodzie, by mógł zacząć się uczyć wraz ze swoim bratem, prawda? Tylko właśnie by to zanieść. - Mam współlokatora - odpowiedział mu. Mogłoby to zasmucić zielonowłosego, lecz nic nie mógłby za bardzo na to poradzić. Shiro w Akademii był o wiele dłużej, więc trudno byłoby mu zachować pokój jedynie dla siebie. No i lubił współlokatora, więc powodów do narzekania nie specjalnie to widział.
Nie byli tutaj sami. Dopiero teraz się zorientował, przez co poczuł lekkie zaskoczenie, pomieszanie z niepewnością. Nie zareagował na początku, obserwując jedynie zachowanie brata. Ktokolwiek lub cokolwiek tutaj się znajdowało - nie było bezpieczne. Nie w takim miejscu. Przynajmniej tak uważał młody wampir, przez to tym bardziej nie zamierzał zostawiać Haku. Podreptał za nim i za niecodzienną wonią. Nie udało mu się dopasować wszystkiego, co wyczuł, więc nie miał kompletnego pojęcia, o co chodziło. Jednego był pewien - krew nieznajomego była czymś skażona.
- Hai... - wydukał. Wychodziło na to, że starszy nie chciał, by podchodził bliżej. Dlaczego? Obawiał się? Dla Shira on nie wyglądał na zdolnego do ataku. No i też zawsze mógłby czmyknąć lub go uśpić, więc cokolwiek chłopaczek potrafił, co również powodowało, że nie potrafił zrozumieć takiego postępowania.
W końcu przydzielono mu zadanie! Posłusznie wziął do łapek kubek i skupił się na nim, tworząc szafirowe płomienie, które podgrzewały zawartość. W końcu, po chwili mu się udało i nawet powinno być dobrze!
- Podać mu to? - nie wiedział, co powinien zrobić. Chociaż chyba powinien, ale z drugiej strony, nie znał działania tego, co trzymał teraz, więc nie chciał za bardzo ryzykować. Mimo wszystko podszedł bliżej, przynajmniej, by dać zielonowłosemu to, jeśli wolał sam podać.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Taka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2191-taka#45739
Zarejestrował/a : 18/10/2015
Liczba postów : 64


PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Czw Gru 10, 2015 10:01 pm

Starsi bracia to jedna z piękniejszych instytucji na świecie. Ogólnie rodzeństwo to skarb bezcenny, o który trzeba pielęgnować i troszczyć się na każdym kroku. Zwłaszcza, gdy zmierza się w nieznane, gdzie może powiać grozą bądź uszczerbkiem na zdrowiu. Zielonowłosy Wampir, który podszedł najbliżej z braci, zdawał sobie sprawę, że głodne lub ranne osobniki są zdolne do aktu desperacji, w dodatku w obliczu śmierci. Stąd musiało paść ostrzeżenie, bo rzeczywiście nie znali Białowłosego ani nie mogli przewidzieć jego zachowania. To, że teraz był sztywny i zdawał się odejść w zaświaty, wcale nie oznaczało braku zagrożenia.
Druga strona tego spotkania składała się też z dwóch sylwetek: ledwie żywej i urojonej. Obaj wyglądają tak samo, lecz jeden z nich nigdy nie zostanie dostrzeżony przez kogoś innego niż posiadacza Przewodnika. Owszem, są wampiry, które umieją komunikować się z duchami, jednak ten tu kontrastowo wesoła mara to tylko wytwór skrzywionej wyobraźni. Być może pojawił się po to, aby przez tyle (nie wiadomo dokładnie ile) lat mieć towarzystwo w cierpieniu. Na tym kończyła się jego rola, także nie mógł być fizycznym wsparciem. Więc de facto Śmieć był sam. W towarzystwie koleżanek-trucizn.
Na przeciwko dwóch, zdrowych Krwiopijców. Nie potrafił podnieść za bardzo głowy, zdrętwiała mu szyja od jednej pozycji, lecz tyle ile widział przez mgłę i słyszał mimo szumów, że dostrzegli go. Osaczyli. Rozmawiali o nim, przeczuwał to, nawet jak większość słów zostało zniekształconych. Mówili za szybko, prędko też gdzieś jeden udał się w las, a drugi pilnował. Osobnik z kapturem albo wielką, gładką głową. Właściwie gdyby tylko był ciut bliżej, mógłby spróbować rzucić się na niego. Co go powstrzymało? Tylko dystans? Tylko brak sił? Wszak wspomniany akt desperacji mógł właśnie w tym momencie podziałać w blisko stu procentach. Chyba powoli wątpił, że kiedykolwiek i na kogokolwiek podniesie rękę czy wbije kły. Na nic rozentuzjazmowany Przewodnik, który podtrzymywał mu podbródek odrobinę wyżej.
Wtedy zjawił się Zielonowłosy osobnik, który coś przyniósł. Nie był w stanie dostrzec co, lecz w połączeniu z wodą i podgrzaną temperaturą wydzieliło taki intensywny zapach, że anorektykiem targnął nerw i zmusił do opróżnienia chociaż części zawartości żołądka. Z jednej strony to dobrze, gdyż to w nim skumulowało się najwięcej toksyn, ale z drugiej - były one rozcieńczone we krwi, którą pozyskał z własnych, częściowo zdewastowanych narządów wewnętrznych, i które to jako-tako przytrzymywały go przy egzystencji. Niestety nie miał jak uchronić się przed aromatyczną wonią i zgiąwszy się w pół zwymiotował czarną smołą. Mniej więcej dwa litry świństwa rozlało się między jego a obecnymi stopami. Jeśli miał wypić tamto zielsko, to oby jak najszybciej, gdyż rzeczywiście niewiele miał czasu.
Tylko... dlaczego zechcieli mu pomóc? Zarówno on, jak i Przewodnik, nie mieli odpowiedzi na ten temat. I może ów iskierka ciekawości podtrzymywała go jeszcze przy życiu. Bo celu nie posiadał. Ani rodziny. Ani marzeń. Niczego, prócz malutkiej porcji zainteresowania się tymi oto młodzieńcami, których dokładnie nie umiał dostrzec, lecz dało się spamiętać ich inne aspekty, jak chociażby zapach. Aż dziwne, że ten zmysł jeszcze nie stępił się po wielu innych degradacjach narządów.

_________________

white - dialog
Powrót do góry Go down
Haku

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2031-kohaku-fuyuki#43352 http://vampireknight.forumpl.net/t2274-haku#47979
Zarejestrował/a : 20/08/2015
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Czw Gru 10, 2015 10:32 pm

Bratu udało się podgrzać zioła które przyniósł, nawet chciał podać je półprzytomnemu od trucizny wampirowi, lecz choć miał dobre serce, Shiro nie był doświadczony raczej z tak podłymi sytuacjami
-Ja to zrobię, on może nawet teraz mieć problem to wypić.
Zauważył logicznie no i jeszcze nie zdążył podejść do wampira przy drzewie, ba nie zdołał w ogóle ruszyć się z miejsca kiedy ten zareagował na zapach ziół jakie były w naparze. Również Haku pierwsze co pomyślał to dobrze, że pozbył się części tego świństwa, choć krew jaka z tym wyszła nie wydawała się zbyt optymistyczna, mimo to wampir nie chciał się poddać zbyt wielu już widział w gorszych tarapatach i umierających przy nim by ot tak dać sobie spokój z tym zdechlakiem. Sciągnął płaszcz który teraz był mu potrzebny jak zabłockiemu mydło i już bez zbędnego jasnego odzienia podszedł do wampira operując przy nim sprawnie choć nie najdelikatniej na świecie teraz liczył się czas, nie subtelność. Podniósł wampirowi głowę trzymając rękę na jego gardle i przystawił mu naczynie do ust, jeśli nie będzie w stanie sam wypić naparu ręką poruszy tak by wymusić na wymęczonym przełyku ów tak potrzebny teraz odruch, dopiero kiedy uzna że wystarczy zabierze kubek
-Postaraj się teraz nie rzygać.
Powiedział wolniej i wyraźniej do białowłosego nie pewien czy ten zdoła cokolwiek zrozumieć
-Jak trucizna przestanie działać dam ci krew teraz by ci zaszkodziła, choć z pewnością musisz być głodny, to postaraj się wytrzymać jeszcze trochę.
Mówił do wampira tak samo jak do swoich zwierząt, by nawet jeśli nie rozumie jago słów zrozumiał jego intencje którymi emanował. Jeśli wampir pozwoli Haku podciągnie go do siebie i przeniesie trochę dalej od toksyny która obecnie żarła ziemię pod drzewem pilnując by osłabiony nie próbował go w desperacji ugryźć, a jeśli spróbuje to wciśnie mu w zęby kłębek materiału którym była jego chustka która i tak pewnie pójdzie na straty, nie ma gryzienia póki nie uspokoi się degradacja ciała.
Posadzi wampira kawałek dalej pod innym drzewem przyciągając swoje rzeczy i przywołując Shiro
-Trzeba go będzie pilnować przez parę godzin jeśli nie ma umrzeć, nie wiem kto chciał jego śmierci, ale to co go trawi jest grosze niż trutka na szczury, jeśli się obudzi musi dostać krew inaczej nie przeżyje kolejnego dnia.
Powiedział to swojemu bratu i sam oparł się o swoją torbę i jeśli kotowaty wampirek pozwoli przyciągnie go do siebie i przytuli.
-Może to twoje gubienie się nie jest takie złe? Przynajmniej możemy komuś pomóc.
Owinął kotowatego swoim płaszczem by było mu cieplej, w końcu kotki lubią ciepło prawda? a Shiro był jak na tą porę dosyć luźno ubrany. Dopiero teraz zaczął dokładniej myśleć na temat pokoi w Akademii
-Szkoda, że nie możemy być razem w pokoju, no trudno, w takim razie będę cię często z niego porywał do swojego, albo będę wpadać do ciebie. Stęskniłem się za tobą kochany.
Uśmiechnął się wesoło do niego trochę starająs rozładować tą nietypową napiętą atmosferę.

_________________
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1065


PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Pią Gru 11, 2015 6:40 pm

Pokiwał głową, nie protestując i nie jęcząc, że to nie jemu było dane pomóc nieznajomemu. Shiro zadawał sobie dobrze sprawę, że jeśli chodzi o pomoc medyczną, nie posiadał kompletnie doświadczenia. Cieszył się w duchu, że zdołał się chociaż na tyle mu przydać, chociaż z niepewnością w oczach obserwował to, co się działo. Zapach drażnił go niemiłosiernie, sprawiając, że kichnął z dwa razy. Wygląd, kolor... Nie mając pojęcia, co spotkało nieznajomego, mógł jedynie wysuwać coraz bardziej ponure wnioski, które również zaczęły i jego przerażać.
Dla niego nie było za wiele do roboty. Mógł jedynie obserwować co się działo i właściwie... Tyle. Rudowłosy nie widział dla siebie zajęcia, więc stał, poprawiając co jakiś czas swój kaptur. Wewnętrzna obawa trochę go zniechęcała, by go ściągnąć... Ale w większej mierze przyczyniał się do tego chłód, który zapewnie nie przeszkadzałby wampirom...
- Nie powinniśmy go wziąć do szpitala? - spytał z niepewnością natomiast. Tak mu się wydawało. Oczywiście, nie zdawał sobie do końca sprawy, że i szpital został skażony. Słyszał, że miasto... Rany, za mało szczegółów dla niego! Miał tam nie iść i tyle. Czyli do szkoły iść z innej strony. Jakimś cudem.
Ale przynajmniej przybył, gdy został przywołany. I nawet dał się przytulić, nie protestując na głos, jedynie jego ogon zaczął leniwie się poruszać.
- Chyba tak... Ale martwię się... - zerknął na nieznajomego wampira. Czyżby mieli zostać tutaj tak długo, aż tamten nie wyzdrowieje? Możliwe. Ale rudowłosemu nie przeszkadzało to, chciałby pomóc. I mógłby nawet rozpalić ognisko! Tylko po co tak właściwie?
Poczuł, jak został owinięty czymś ciepłym. Uśmiechnął się lekko, nawet już zsuwając z łebka kaptur. Musiał zacząć się przyzwyczajać do tego, że jakimś dziwnym trafem został po części kotem. Cechy dopiero co miał poznać, ale to się zobaczy, co właściwie przyniesie przyszłość!
- Mhm... - wymamrotał jedynie w odpowiedzi, chowając się bardziej w płaszcz Haku. Korzystał z tego ciepła, póki miał okazję.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Taka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2191-taka#45739
Zarejestrował/a : 18/10/2015
Liczba postów : 64


PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Pią Gru 11, 2015 7:33 pm

Czyli na tym się nie skończy, tak? Jednak będzie pić to coś... raczej nie mógł stawiać oporów. Jego ciało zaś odmówiło wszelkiego posłuszeństwa, jakby zostało całkowicie skrępowane dziesiątkami ciężkich łańcuchów i nawet ust nie mógł otworzyć, by zwilżyć spękane wargi w przygotowanym wywarze. Shiro więc był świadkiem wymuszania na Białowłosym odruchu łykania. Bo rzeczywiście, ślina z rozcieńczoną mieszanką trucizn spływała ciurkiem z kącików ust, nie kontrolował ślinianek. Taki nieporadny jak niemowlę. Haku jako ekspert w dziedzinie pomocy potępionym i psychicznym osobnikom wiedział jak zabrać się do rzeczy. Wystarczył jeden poprawny chwyt, aby odchylić sklejone usta i ścisnąć gardło, by zagulgotało od współpracy. Anorektyk przypominał marionetkę w rękach lalkarza, żeby tylko dać pokaz jedynemu widzowi, który jak dotąd szczelnie skrywał uszy pod kapturem i z odrobiną markotną miną poniekąd był zmuszony patrzeć, co robi jego starszy brat. Pewnie z obawy, że marionetkę coś opęta i zechce skrzywdzić aktora widowiska. Ostrożnie, porcjami wlewał trunek wprost do przełyku nieznajomego, aby nie dopuścić do zadławienia się i wyplucia podarunku. A gdy skończył oznajmił wreszcie zrozumiałym językiem, żeby nie puścił pawia. Prawie nieprzytomne oczy nawet nie drgnęły na ów polecenie, nawet na dalsze słowa o krwi, którą dostanie. Czyżby spóźnił się z reanimacją? Nie, Śmieć słyszał wszystko i starał się wykonać polecenie. Wszak odkąd pamięta był sługą, może prędzej szmatą do wytarcia podłogi, tarczą do wbijania toporów i ostrzy, jakimkolwiek innym obiektem tortur - w każdym bądź razie powinien mieć we krwi słuchanie rozkazów innych, silniejszych.
Nie zwymiotować, nie zwymiotować, nie zwymiotować... w nagrodę będzie krew, jak tylko posłucha. Nagroda, najwspanialsza nagroda dla niego... krew... krew... krew... Im częściej obijało się to jedno sylabowe słowo w jego czaszce, tym chętniej przejąć stery chciały instynkty zduszone dotąd brakiem sił i toksynami. Między powiekami widniały drobne szpary na oczy, w których widać było same bielma. Zielonowłosy musiał odczuć różnicę, gdyż w ręce już miał chustę, którą wpakował do ust Slendera w peruce i mógł być świadkiem jak mocno wbiłby się kłami w ciało, gdyby nie ta interwencja. Widać było kły w całej okazałości, na tyle, aby stwierdzić, że nie przypominały za bardzo tych jak u szlachetnych. Może dlatego, że były one wielokroć wyrywane wraz z innymi zębami i wprawiane w krwawiące dziąsła z dziesiątki razy? Lekko krzywe, brudne od nie wiadomo czego, lewy odrobinę wyszczerbiony przy bliznowatych dziąsłach. Unieruchomiony (reszta kończył była bezwładna) od zaatakowania został ulokowany przy innym drzewie, a jako, że nie mógł ustać na nogach - posadowiono do po prostu na gołej ziemi. Ot, jak postawiono, tak siedział. Faktycznie jak kukła. Oczy już spały, jak i większość ciała, lecz słuch jeszcze nie szwankował i wyłapywał różne słowa rozmówców. Żadne krzykliwe, żadne przesycone nienawiścią. Już nie mówili o nim, a skupili się na sobie. O jakimś pokoju... gubieniu się... szpitalu... zmartwieniach... oczywiście wszystko wyrwane z kontekstu i wymieszane, lecz to te słowa utuliły go do snu. Oby nie wiecznego.
Jakby ktoś był ciekaw, jak wyglądało jego ciało pod prowizorycznym, cienkim czarnym ubiorem, to ujrzałby ziemistego koloru cerę usianą setkami blizn (różnego pochodzenia: cięcia, przypalania, bicia, zamrażania) oraz zanikające już czarne żyły, które pod wpływem neutralizatora trucizn chowały się pod skórę i starały się ożywić mięśnie, nerwy oraz inne organy do życia. O dziwo ratownicy nie musieli czekać kilku godzin na pierwsze efekty, a za zaledwie jedną. Wyraźniejsze oddychanie i drganie palców u rąk to pierwsze symptomy udanej walki ze śmiercią. Wojna jeszcze nie skończyła się, a Śmieć dalej spał ciężkim snem. Co się stanie, jak będzie mógł przejrzeć na oczy? Być może chcieli go tylko odtruć, by zjeść go ze smakiem? Stracił wiarę w cokolwiek dobrego, lecz szczerze - kto pofatygowałby się, aby tak dbać o przyszłe danie?

_________________

white - dialog
Powrót do góry Go down
Haku

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2031-kohaku-fuyuki#43352 http://vampireknight.forumpl.net/t2274-haku#47979
Zarejestrował/a : 20/08/2015
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Pią Gru 11, 2015 8:01 pm

Wampir któremu starał się pomóc był dosyć posłuszny co w tej chwili nawet było na rękę Haku, antytoksyna mogła działać i załagodzić to co trucizna miała wyniszczyć. W między czasie bracia siedzieli pod jednym płaszczem by nie zmarznąć, Shiro mógłby może i rozpalić ogień by ich ogrzać jednak Haku nie pozwoliłby mu na to z jednego powodu, wysoka temperatura potęgowała działanie toksyn co nie było wskazane dla poszkodowanego którego znaleźli.
Shiro zapytał o szpital, lecz Haku kategorycznie pokręcił głową na nie
-Nie chce widzieć żadnych lekarzy, oni i tak więcej nic nie zrobią. Po za tym przenieść go tam w takim stanie by przeżył to byłoby wyzwanie, lepiej jak zostanie tutaj.
Odpowiedział z całym swoim przekonaniem, czemu tak bardzo nie lubił lekarzy to można było tylko się domyślać, jego awersja do placówek szpitalnych była dosyć spora po latach w jakich wmuszano w niego leki na uspokojenie i tym podobne. Na słowa, że się martwi o nieznajomego Haku zmierzwił mu kłaczki które w końcu odsłonił
-Wiem Shiro, też się o niego martwię. Ale patrz, teraz śpi, będzie dobrze. Zioła zaczynają działać.
Próbował pocieszyć trochę brata i uśmiechnął się do niego spokojnie. Cały czas jednak spoglądał w stronę białowłosego, nasłuchiwał jak zmienia się jego oddech, przyglądał żyłom które wszak było widać nie tylko pod ubraniem ale i na odsłoniętych częściach ciała. Po godzinie kiedy oddech stał się bardziej miarowy, Haku wstał zostawiając ciepły płaszcz na bracie, po to by w końcu jednak przykryć czymś cieplejszym wyziębłego wampira, teraz kiedy toksyna już nie szalała, mógł pozwolić by jego ciało nabrało ciepła
-Miał sporo szczęścia, pewnie gdyby nie ta pogoda mogło być już po nim, zimno osłabiło truciznę. Shiro rozpalisz ogień? mam w torbie jakieś pianki, przynajmniej coś zjemy nim się obudzi. Ciekawe czy też lubi pianki.
Tak to był po prostu Haku, kiedy już był pewniejszy dotąd krytycznego stanu wampira teraz nie stało nic na przeszkodzie by mógł zaproponować coś równie trywialnego jak na obozie harcerskim pieczenie pianek. Usiadł z powrotem przy bracie już wyraźnie weselszy.

_________________
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1065


PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Pią Gru 11, 2015 9:21 pm

Shiro niewiele zdziałał, by móc jakoś pomóc nieznajomemu. Widział to, ale co mógł więcej naprawdę? Nie posiadał umiejętności leczenia, a jego moce teraz na niewiele by się zdały. Nie był stworzony z nimi do takiego działania, więc musiał zadowolić się tym, co było i mieć nadzieję, że nieznajomy wyjdzie z tego. Naprawdę martwił się o niego, mimo że to ktoś obcy! Ale również był pod wrażeniem umiejętności brata, które wykorzystywał teraz.
- Dobrze... - wymamrotał cicho, słysząc słowa. Spuścił wzrok. Głupi Shiro, nic nie mógł zrobić i to jeszcze bardziej go smuciło. Niby nic, a jednak oddziaływało na psychikę młodszego.
Przynajmniej dowiedział się, że jasnowłosy zasnął. Sen jest leczniczy! Był tego prawie pewien. Ale czy coś jeszcze właściwie mógłby dalej zdziałać? Raczej nie. Więc tą godzinkę przeczekał wraz z zielonowłosy, również słysząc co się dzieje z nim. Możliwe, że czas upływał naprawdę powoli... Ale z drugiej strony poprawiało mu się najwyraźniej, więc chyba udało się go uratować!
- Oki... - owinął się bardziej płaszczem, czując również, jak był przesiąknięty zapachem brata. Uśmiechnął się mimowolnie i jego żółte oczy powędrowały ku pustej przestrzeni. Zmrużył lekko oczy, skupiając moc i po chwili zapłonął niebieski ogień, sprawiając, że zaczął padać nietypowy blask na nich.
- Masz pianki? - trochę zgłodniał. Ciekawe, co mógłby zjeść jako kot? Poruszał nieco uszkami, zastanawiając nad tą nieco błachą kwestią. Podrapał się po policzku i skierował jeszcze raz wzrok wampira, którego imienia nie znał. Co zrobi i jak zareaguje na dwójkę, która właśnie ocaliła mu życie? Nie zamierzali mu przecież nic złego zrobić, postąpili tak... Bo tak powinno się zrobić.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Taka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2191-taka#45739
Zarejestrował/a : 18/10/2015
Liczba postów : 64


PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Pią Gru 11, 2015 10:02 pm

Powieki nadal ciężko opadały na podkrążone oczy i zdawały się zastygnąć w ten sposób na długo. Spał nieprzerwanie, nawet nie przeszkadzały mu głosy jego Wybawców. Większość czarnych żył straciła na swej widoczności, palce drgały coraz częściej, oddech przypominał już w tempie normalny. Pierwsze, co powoli wybudzało go ze snu, to ciepło rozchodzące się w jego kierunku. Najpierw naturalne od bijącego żywymi płomieniami ogniska, a później sztuczne dzięki narzucie przykrywającą większość bezwładnego ciała. Rozgrzewały się zimne kończyny, chociaż barwa skóry nie poprawiała kolorytu. Drugim czynnikiem, i w zasadzie tym, który wybudził wampira, okazał się zapach przypieczonych pianek, które sobie opiekali Ratownicy, i którzy zapewne zechcą je zjeść. Dziwny aromat, z niczym nie kojarzący się Białowłosemu, pozwolił wyzwolić się z objęcia Morfeusza.
Kotary z powiek rozchylały się nieśmiało i akurat tak miał położoną głowę, że mógł dostrzec nieznajomych w pełnej krasie. No, jeszcze niezupełnie - wzrok za mgłą musiał zyskać na ostrości. Wszystko go bolało, lecz nie pokazywał tego po sobie. Ci, którzy znęcali się nad nim, skutecznie wbili mu do głowy, że im mniej wydawał z siebie dźwięków, tym mniej denerwował katów. Także nawet nie jęknął z bólu, tylko skrzywiły się odrobinę usta. A właśnie, co się stało z chustą, którą miał w jamie ustnej? Chyba zjadł ją przez sen. Nieważne. Jego Wybawcy siedzieli tuż obok siebie, wtuleni, raczej zadowoleni. Mieli coś na czymś długim i cienkim nad ogniem... pejcze? Ksa, ale dudniła mu głowa. Nieznacznie wyostrzał się mu wzrok, i chyba patrzyli się na niego, albo miał takie wrażenie. Zaraz więc przymknął powieki, jakby chcąc skupić się na czymś innym. I rzeczywiście - zamierzał wstać. Trochę za ambitny plan zważywszy za zastój mięśni, jednak spróbował. Spiął niektóre partie ciała i zdołał przekręcić się mozolnie na lewy bok. Ożywiła się jego lewa ręka, którą podźwignął się powoli i z trudem do pozycji pół-leżącej. Zziajany i pozbawiony prawie wszystkich sił musiał zadowolić się opieraniem pleców o drzewo, niestety ze zwieszoną głową na torsie. Przewodnik robił co mógł, aby podźwignąć głowę właściciela, żeby mógł chociaż spojrzeć prosto w twarz tych, którzy okazali mu dobre serca. Poniekąd Śmieć denerwował się, bardziej stresował. Może dlatego nie chciał skrzyżować spojrzenia z wampirami? Byli o kilka lig wyżej od niego, a zechcieli się nad nim zlitować i pomóc. Mimo wszystko nie wierzył w bezinteresowność, dawno temu stracił zaufanie do kogokolwiek. Jego kondycja też nie poprawiała jego pozycji i nie stawiała go w dobrym świetle. Już czekał na kolejne upodlenia, na nowe, wymyślne zabawy nowych katów. Nie potrafił pokojarzyć faktów, że tak nie zachowują się zwyrodnialcy. Oni byli tymi, których nigdy nie spotkał w krwiopijnym życiu, i których nigdy nie spodziewał się spotkać.
Milczał jak grób, chociaż odrobinę podkulona sylwetka zdradzała niepewność ów osobnika i niezbyt przyjazne nastawienie to tych, którzy dali mu pomocną dłoń.

_________________

white - dialog
Powrót do góry Go down
Haku

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2031-kohaku-fuyuki#43352 http://vampireknight.forumpl.net/t2274-haku#47979
Zarejestrował/a : 20/08/2015
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Pią Gru 11, 2015 10:43 pm

Haku uśmiechnął się wyciągając pianki i podając bratu paczuszkę, zdołali znaleźć jakieś kijki na których teraz mogli piec owe przysmaki, a w powietrzy nad szafirowym ogniem unosił się zapach słodkiego karmelu który się tworzył na słodyczach. Sam Haku też był głodny więc pierwsze pianki wszamał bardzo mocno spieczone bo z niecierpliwości włożył je z najgłębszy ogień, jednak smokowi to zwyczajnie nie przeszkadzało.
W końcu ich gość jak już zwał w myślach smok znalezionego wampira obudził się z mozołem. Nawet udało mu się dźwignąć do siadu co było nie lada wyczynem w jego stanie, a Haku znów podniósł się ze swojego miejsca i również mu pomógł wygodniej się ułożyć
-Jak dobrze że w końcu się obudziłeś. Odpocznij spokojnie, trucizna cię bardzo osłabiła, nie wiem kto ci to zrobił, ale nie miałeś raczej łatwego życia ostatnio.
Bardziej stwierdził niż zapytał. Po chwili też wziął przybliżył swój nadgarstek do własnych ust i nagryzł go mocniej bo po chwili przysunąć go do ust nieznajomego
-Napij się, musisz odzyskać siły. Nie musisz się już bać, nie zrobimy ci nic złego.
Starał się mówić pokrzepiająco lecz czy wampir mu zaufa tego nie wiedział z pewnością po takim traktowaniu jakie przeszedł nie miał zbytnich chęci do kolejnych relacji, jednak Haku jakby sobie ubrał za cel by to zmienić, chciał by nieznajomy który musiał się tyle nacierpieć mógł teraz wrócić do zdrowia i uspokoić się wszak dobrze było widać ową niepewność wampira
-Jak się nazywasz? jesteś w stanie już mówić? Ja jestem Haku, a to mój brat Shiro.
Wampir usiadł teraz koło nowego towarzysza by mu pomóc w razie jakby tego potrzebował, a przy okazji by ten mógł się przyzwyczaić do ich towarzystwa i tego, ze ani smok ani kot nie znęcali się nad nim. Wręcz na odwrót, jeśli Taka znów przyjży się piance na patyczku to Haku zwinie patyczek ze słodyczą i podsunie przed wampira
-Chcesz piankę?
Wiedział, że ten nie może się zbytnio ruszać, ale zawsze może go nakarmić. Wampir nie nalegał na nic tylko proponował jeśli mógł, a na inne rzeczy przyjedzie jeszcze czas, Haku miał tysiąc pytań do obcego, ale w końcu to nie czas i miejsce na zamęczanie go pytaniami. Jeśli się trochę rozluźni wtedy zacznie od najważniejszych.

_________________
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1065


PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Sob Gru 12, 2015 3:55 pm

Zapach pianek sprawił, że humor Shiro się polepszył. Uśmiechnął się łagodnie, piekąc ostrożnie przysmak, by później móc się rozkoszować jego smakiem. Pomimo głodu, postanowił skupić się na tym tak, by móc mieć z tego jeszcze satysfakcję. Wykorzystywał również swoją moc, by wspomóc sobie w takim procesie, aż w końcu wziął i wyjął piankę z ognia, by powoli ją zjadać.
- Pychota - wymruczał sam do siebie. Nałożył kolejną i wrócił do pieczenia, jednocześnie kierując swoje żółte oczy ku bratu i nieznajomemu wampirowi, któremu pomogli... A raczej głównie Haku, bo Shiro za wiele nie zrobił, prawda? Ale wracając, wampirek zamrugał oczami, czując zapach krwi brata. Przekrzywił głowę, zastanawiając się, czy nie obawiał się, że jasnowłosy zobaczy jakieś wspomnienia. Nie wszystkie przecież nadają się do oglądania. Rudowłosy wiedział, że sam obawiałby się cokolwiek pokazać, bo mogłoby to zejść na nieprzyjemny dla niego temat.
Uśmiechnął się łagodnie do wampira.
- Dobry i miło mi - odezwał się, gdy usłyszał, jak zielonowłosy wampir go przedstawił. Ciekawe, czy i on zdradzi swoje imię? W końcu mimo wszystko nie musiałby tego zrobić, jednakże byłoby miło i pomogłoby to nawiązać pozytywne relacje.
Przeciągnął się lekko.
- Jeśli możemy ci jakoś pomóc, to mów śmiało - zwrócił się do niego łagodnie, po czym zjadł kolejną z pianek. Chętnie by mógł pomóc, ale nie odstraszy go widoczne już teraz kocie uszy? No i również Shiro patrzył, czy czasem nie dzieje się krzywda, jak również, czy kogoś obcego tutaj nie przywiałoby jeszcze.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Taka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2191-taka#45739
Zarejestrował/a : 18/10/2015
Liczba postów : 64


PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Sob Gru 12, 2015 4:53 pm

Tylko przez chwilę był sam przy drzewie, bo jak tylko zdradził, iż przebudził się, Ratownicy od razu podeszli do niego bliżej. Skulił ku sobie ramiona w geście obronnym, lecz nie chcieli wyrządzić mu krzywdy. Długowłosy nawet poprawił mu pozycję siedzenia, żeby głowa nie leciała ku przodowi. Za to mężczyzna o kocich uszach pilnował, aby nie doszło do niczego niepokojącego. Byli trochę za blisko, jednak zaraz podali powód. Chcieli pomóc. W ich słowach nie dało się wyczuć fałszywej nuty, lecz zawsze mogli być wspaniałymi aktorami. Który aktor na dowód mówienia prawdy podzieliłby się własną krwią z marginesem społecznym? Drgnęły odrobinę wargi, gdy Smok podsunął mu pod nos krwawiący nadgarstek. Otwarta rana kusiła wygłodniałego nieznajomego, lecz nie miał sił, aby wbić kły, zatem bardzo powoli i z czcią zlizywał bordową substancję. Już pierwsze łyki sprawiły, że ożywiły mu się martwe oczy, chociaż nadal miały w sobie obojętną, stalową barwę. Musiał jednak przestać, kilkanaście kropel Samarytanina sprawiło, iż pojawiły się dziwne obrazy w jego głowie, a to go męczyło. Po krótkiej przerwie na kilka głębszych wdechów wyczyścił do cna ranę szorstkim językiem i oparł pewniej głowę o korę za sobą. Teraz mógł wyraźniej i widzieć swoich Wybawców, i słyszeć jak bardzo pragnęli jego powrotu do zdrowia. Dlaczego zniżyli się do jego poziomu i nawet przedstawili się po imieniu?
Zielonowłosy nazwał siebie Haku. Miał długie, zielone włosy, pociągłą twarz o zdrowej porcelanowej cerze. Złotymi oczyma spoglądał na mocno zdezorientowanego w charytatywnym zajściu Śmiecia, a jego ciekawe ozdoby przypominające smocze lub jaszczurze atrybuty w jakiś dziwny sposób współgrały z łagodnym uśmiechem. Gość przyglądał się pilnie jego posturze, aż nie przedstawił swojego brata - Shiro. Mieli cechę wspólną, jaką były złote patrzałki. Ale Shiro zamiast drakońskich dodatków posiadał kocie uszy, wąskie źrenice i gdzieś za sobą krył się ogonek. Skąpany w czerwonych, krótkich włosach także sprawiał przyjemne wrażenie i ciepłe jak żywioł, którym operował. Nawet powiedział, że jest mu... miło poznać. Zatem byli rodzeństwem, wampirzym, jednak takim odmiennym od reszty Krwiopijców, jakich spotkał na swej drodze, że trudno mu było się oswoić z tym faktem.
W dodatku chcieli poznać jego imię oraz sposób, jak mu pomóc. Spuścił na moment głowę, próbując skupić się, a lewą dłoń mozolnie i z drżeniem przyłożył do swojej szyi. Tam widniały blizny od niejednokrotnego podrzynania gardła. Ale dostał po raz pierwszy odżywczą, prawdziwą i świeżą krew, tak więc mógł spróbować przemówić. To nie było takie proste z innego powodu - jak miał milczeć przez wiele lat, nie szlifował mowy. Dlatego wpierw musiał rozruszać aparat mowy, i znalazł sposób na rozgrzewkę. Trzymając się ręką za gardło podniósł na nowo głowę i wzrok wpierw skierował na starszego z braci.
-Ha...ku...
Nie brzmiał ten głos tak czysto, jak powinien, jednak na tyle zrozumiale, aby było wiadomo, co powiedział. Następnie skierował stalowe spojrzenie na młodszego z braci i z podobnym trudem wypowiedział:
-Shi...ro...
No dalej, teraz pora na podanie swojego imienia. Białowłosy już rozruszał struny głosowe, ale... ale... aż Przewodnik złapał się za głowę. Przecież nie pamiętali imienia Jasnowłosego! Ale gafa! I co teraz? Trzeba kombinować. Jakieś najbliższe określenie, jakie padało z ust jego prześladowców. Hm... bardzo rzadko zwracano się do niego bezpośrednio, zazwyczaj tylko dochodziło do rękoczynów bez zapowiedzenia. Czasem tylko ktoś skwitował zwijającego się z bólu osobnika jednym słowem, które powiedział na głos, ale cicho:
-Śmieć...
Pochwycił się zdrowszą ręką za skroń, która puchła niemiłosiernie. Nie mógł odnaleźć we swoich wspomnieniach swojego imienia, tylko to miano. Raczej przezwisko, które przywarło do niego tak mocno, że utożsamiał się z nazewnictwem. Przymusem, ale przywarło. Chcieli znać jego imię, a nie przezwisko, także próbował dalej szukać w pamięci, żeby nie podpaść wampirom, które mogłyby się pogniewać i ukarać za nieposłuszeństwo. Za gorsze błahostki dostawał łomot, więc czemu nie za nie przedstawienie się. Chyba widzieli, że popada w coś rodzaju paniki, gdyż chcieli go uspokoić intrygującą rzeczą. Pianką. Mógł to zjeść? Chciałby, ale... jak tylko spróbował sięgnąć lewą ręką po smakołyk, zwiędła w locie i opadła bezwładnie na jego udo jak wyczerpana z baterii. Zresztą i tak za wiele im zawdzięcza, żeby połakomić się na jeszcze jedną ładnie pachnącą piankę. Tak się czuł, jakby to wszystko było pięknym snem, albo padł trupem i teraz trafił do raju. Niewiarygodne.
W zamian za okazanie mu łaski, chciał pokazać swoją przydatność. Uparł się, że stanie na baczność przed wampirami i w ten sposób zademonstruje swoją wartość. Ostrożnie podkulił nogi i próbował na nich wstać. Kości strzelały jakby się połamały, jednak pomalutku unosił się ku górze. Niewiele zabrakło, gdyż zakręciło mu się w głowie i przechylił się tak, że trzeba było go złapać, bo inaczej wpadłby na Shiro. Nogi jeszcze nie były posłuszne. Ksa, znów się nie popisał. Było lepiej niż za pierwszym podejściem, ale za mało, by funkcjonować samodzielnie. Tak więc dalej był zdany na łaskę braci, którzy mogli tracić cierpliwość jego podłym stanem zdrowia i mieć dość jego niańczenia.
Niestety nie był tak optymistyczny jak jego urojone wcielenie. Przewodnik stał obok i uśmiechał się wesolutko, gdyż miał przeczucie, że ścieżki nietypowego trio od dzisiaj splotły się na zawsze.

_________________

white - dialog
Powrót do góry Go down
Haku

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2031-kohaku-fuyuki#43352 http://vampireknight.forumpl.net/t2274-haku#47979
Zarejestrował/a : 20/08/2015
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Sob Gru 12, 2015 7:36 pm

Shiro wbrew pozorom też był bardzo pomocny sama jego niewinna postura i to że był owym płomykiem niczym symbol nikłej nadziei, Haku w tej chwili bardzo cieszył się z jego obecności. Sam choć był dobry to bywał dosyć chaotyczny w swym charakterze co nikło w obecności rudzielca, a w tej chwili było to potrzebne, białowłosy mógłby się przestraszyć gdyby spotkał smoka sam na sam, bo choć wiedział on co robić to był wtedy zupełnie inny w zachowaniu, teraz za to włączył mu się instynkt opieki nad bratem który udzielił się też napotkanemu wampirowi.
Wampir zlizał chociaż krew która spływała z jego ręki, może to niewiele ale zawsze coś co mogło trochę pomóc, tym, że mógł zobaczyć obrazy z jego głowy się nie martwił, domyślał się jakie życie musiał mieć ten pokiereszowany biedak, w tym wypadku życie Haku było o niebo lepsze, nawet jeśli spędził parę swoich lat wśród świrów którzy od łażenia po ścianach chcieli przechodzić do rękoczynów, darcia się w wniebogłosy, czy innych standardowych zjawisk dla tych bardziej izolujących się od świata typków, no i tych bliżej zmysłów którym to właśnie smok pomagał w swym dziwnym charakterze który potrafił koegzystować miedzy świrami i normalnymi jakby miał w głowie przełącznik jakiś. Jednak skupił się teraz bardziej na myślach już po tym miejscu kiedy po prostu pracował w jakimś sklepie by zarobić trochę gotówki na utrzymanie, była wtedy większa szansa że wampir nie będzie musiał widzieć w swej głowie świrów z którymi miał do czynienia.
Kiedy w końcu też próbował się przedstawić Haku siedział spokojnie i czekał, głos który się wydobył z gardła białowłosego był tak matowy, że przywiódł na myśl Haku papier ścierny, ale uśmiechnął się słysząc swoje i brata imię
-Hai, dawno już się nie odzywałeś jak słyszę.
Owe Hai było niczym forma pochwały z wesołą nutą pełną zadowolenia z tego, że mu się udało, za to słysząc kolejne słowo, czy też to co utożsamił z sobą wampirowi uśmiech zjechał w przeciwną stronę, widział, że ten najwyraźniej nie potrafi im podać prawdziwego imienia
-Skasowali ci pamięć? Ci którzy się nad tobą znęcali?
Powiedział na głos coraz bardziej rozumiejąc powagę sytuacji w jakiej się znalazł wampir przed nim. Spojrzał na Shiro z jakimś zastanowieniem
-Shiro-chan, masz może jakiś pomysł jak moglibyśmy go nazywać? Najprawdopodobniej nie przypomni sobie już imienia. A nikt nie powinien być nazywany śmieciem.
Stwierdził z pewną siłą i zmarszczył brwi patrząc gdzieś w bok, myślał o tych którzy musieli doprowadzić białowłosego do takiego stanu, zwinął dłoń w pięść jednak po chwili rozłożył ją i położył na ziemi zdając sobie sprawę że zbyt drastyczne odruchy jak ten mogły jedynie wystraszyć ich nowego znajomego. Po chwili spojrzał na niego niestety poczęstunek się nie udał, za to ten najwyraźniej próbował wstać co było teraz za razem odważnym jak i desperackim czynem. Widząc, że zaczyna tracić równowagę Haku wstał szybko i chwycił białowłosego obejmując pod ręką i pomagając mu wrócić do pionu którego sam nie potrafił utrzymać, a jeśli pozwoli to z powrotem pomoże mu usiąść
-Spokojnie, nie forsuj się tak, twoje ciało jest jeszcze zmęczone trucizną, odpocznij jeszcze, nie ma dokąd się śpieszyć. Ktokolwiek ci to zrobił z pewnością już nie wróci, pewnie myślą, że jesteś martwy, miałeś dużo szczęścia, że trafiłeś tutaj akurat teraz. Po za tym jesteś bardzo silny, mało kto by potrafił przeżyć tyle z rąk takich gnid.
Stwierdził spokojnie próbując trochę uspokoić waleczne zapędy białowłosego, a przy okazji wyraził również swoje zdanie na temat oprawców chłopaka, dla Haku nie znaczyli więcej niż robale, gardził nimi i było to słychać w jego głosie kiedy wypowiadał określenie niezbyt pochlebne na nich. Teraz jednak i tak nie mógł nic zrobić w ich sprawie, jak tylko starać się zająć tym który ocalał z ich haniebnych zabaw
-No już spokojnie i proszę.
Jak już pierwszą nieudaną naukę stania mieli za sobą to wampir wrócił do tematu pianki którą teraz podsunął pod samą paszczkę wampira który nawet nie był w stanie jej wziąć do ręki, ot nakarmi go nią z cierpliwością matki karmiącej upaćkanego niemowlaka. Było to wszystko zadaniem trochę męczącym, jednak każda rzecz która się udała była dla Haku jak jego własny mały sukces, no i zastanawiała go jeszcze inna sprawa, ale o tym za chwilę, najpierw jeden problem za chwilę kolejny.

_________________
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1065


PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Sob Gru 12, 2015 9:16 pm

Shiro zamrugał parę razy oczami, po czym przetarł je i ziewnął. Od patrzenia na ogień wręcz zachciało mu się spać, więc musiał pokręcić głową, by czasem nie odpaść. Spanie na zimnie również nie wydawało się być mu dobry pomysłem. To nigdy nie kończyło się dobrze, przynajmniej z tego, co pamiętał z różnorakich opowiadań. Dlatego też przeciągnął się jeszcze i zjadł kolejną z pianek, po czym pozostawił trzecią, do upieczenia. Może tą dać nieznajomemu? Ciekawe, czy polubiłby ten smak. On jakoś tak pokochał słodkości, chociaż chyba powinien je nieco ograniczyć, by mu czasem nie zaszkodziły. Tak teraz sobie pomyślał o tym, gdy przyglądał się piance. Odwrócił jednak od niej wzrok, by skupiać się na nietypowym towarzyszu.
- Hai! - zawołał radośnie, słysząc swoje imię. Zauważył, że miał problem z wypowiadaniem słów. Może mu jakoś pomóc? Ale nie było chyba teraz jak. Przynajmniej nie wiedział, co powiedzieć, by to dokonać. Natomiast zabrał ze sobą piankę, która się już upiekła i podszedł do tej dwójki, nadal owinięty w cieplutki płaszcz. Usiadł z metr dalej, po turecku i przekrzywił głowę, patrząc na nich.
- Niestety, ale nic na myśl mi nie przychodzi - przyznał się po chwili namysłu. - Ale z drugiej strony, czy chciałbyś, byśmy ci nadali jakieś imię? - zawsze mogli go ugryźć i przejrzeć wspomnienia, ale w danym stanie to było zbyt niebezpieczne. Więc lepiej nie ryzykować, a najlepiej to go postawić na nogi. Tylko jak? Chyba odtrutkę dostał, trochę krwi...
- Może chcesz się jeszcze mojej napić? - zasugerował mu. Niedużo, ale może to postawiłoby go na nogi? Bądź co bądź Shiro będzie się starać, by jakoś mu pomóc! Naprawdę miał wrażenie, ze jest po prostu bezużyteczny tutaj. Więc jego ogon trochę pomachał, ukazując się poprzez ruch płaszcza, a młodszy czekał na jakąkolwiek reakcję ze strony jasnowłosego.
- Chciałbym jakkolwiek pomóc - wymamrotał jeszcze, spuszczając wzrok. Jednak szybko go podniósł, by nikogo nie martwić o jakąś błahostkę, czy coś!

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Taka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2191-taka#45739
Zarejestrował/a : 18/10/2015
Liczba postów : 64


PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Nie Gru 13, 2015 11:55 am

Dbali o niego jak nikt inny przedtem. Dali mu jeść, opatulili ubraniem przed chłodem, ba - nawet chcieli poczęstować pianką. A on ciągle był w tym wszystkim zagubiony. Padały różne pytania od braci: te dotyczące jego oprawców, i te dotyczące jego własnej woli. To zrozumiałe, że chcieli wiedzieć o przybłędzie jak najwięcej, ale ciężko było z niego cokolwiek wyciągnąć. Jako, że nigdy niczego nie mógł chcieć, wszystko narzucone z góry, zatracił możliwość do podejmowania większości decyzji, czy odczuwania pragnień. Ba, był karcony, gdy pojawiały się jakiekolwiek symptomy sprzeciwu, toteż już dawno jego charakter i zachowanie uległy drastycznym zmianom. Ale po kolei.
Haku zapytał się go o to, czy stracił pamięć i czy to byli jego oprawcy. Stalowe, podkrążone oczy utkwił ostrożnie w Smoku i posłusznie odpowiedział. Nie na głos, ale lekkim kręceniem głowy na boki. Nie zapomniał, chociaż zależy czego. Jak żywe stawały mu przed oczyma różnorodne zbrodnie i sadystyczne zapędy prześladowców, które wyrządzali na nim. Był jedynym wampirem w mrocznym otoczeniu swego Pana, którego traktowano jak szmatę. Może dlatego, iż przez wiele lat nie wychodził z jednego pomieszczenia, jakim był salon dla gości z barkiem. W innych pokojach mogli być inni jemu podobni, lecz nigdy nie dowiedział się o innych bestialsko traktowanych osobnikach. Z kolei skutecznie wybili mu z głowy cokolwiek, co mogłoby sprawić, aby zbuntował się przeciwko zwyrodnialcom. Zabrano mu przestrzeń osobistą, godność, wolę, spokój, sen, przede wszystkim zdrowie fizyczne i psychiczne. Do teraz, i chyba już nigdy nie odzyska większości z wymienionych podstawowych wartości życia. Ratownicy dali mu sen i pożywienie, a z pozostałymi... możliwe, że na zawsze będzie w pewnym stopniu ułomnym na radość swej egzystencji.
Te dziwne próby, kiedy chciał wstać na nogi też nie były dziełem przypadku. Owszem, tak jak wcześniej narrator wspominał, miały obrazować gotowość. To zachowanie także wpoili mu oprawcy, gdyż jeśli tego nie robił - był torturowany do utraty przytomności. Zatem można powiedzieć, iż codziennie, nawet kilka razy dziennie, padał z wycieńczenia, gdy tylko nie był w stanie podnieść się na nogi. A kiedy udawało mu się mimo bólu stać na baczność, był tylko wyśmiewany, opluwany i kopany do kąta, gdzie przez kilka minut miał czas na oddech. Dlatego tak bardzo zależało mu, by przyjąć ów pozę przed wampirami, żeby nie dostać kary. Miał naprawdę poważnie zniszczoną psychikę, ale póki co nie pokazywał agresji, jaka mogłaby normalnie objawić się po takich katorgach.
I teraz czas na wspomnienie o reakcji na dwa pytania dotyczące jego osoby z ust Shiro: czy chciałby otrzymać nowe imię, i czy zechciałby wypić i jego krew. Śmieć patrzył się na Kotowatego i nie wiedział co odpowiedzieć. Miano... stracił przywiązanie do takich drobnostek jak to, co dla wielu istot żywych jest najważniejsze - własna tożsamość. Upodlony do roli zabawki był nazywany przez innych (o ile w ogóle ktoś zniżał się, by jakkolwiek go zwyzywać), tak więc lekko wzruszył ramionami i spuścił głowę. Jakkolwiek go nazwą - przyjmie ów imię. Wszak teraz należał do nich, prawda? Inna sprawa miała się do zaproponowanej krwi. Niby też nie wyraził zdania, chociaż jego tęczówki skierowane były na nadgarstki Ogoniastego. Pamiętał, że Haku częstował go w ten sposób, a że byli braćmi - mogli mieć podobny schemat działania. Nie odrywał wzroku od jego rąk, nawet, gdy zaczął nimi wymachiwać na boki czy coś w tym stylu.
W ustach bardzo wolno mielił podarunek od Smoka, który podsunął mu pod nos piankę, gdy tylko usadowił go z powrotem na ziemi. Tak jakby delektował się, albo też z braku sił na żwawsze ruchy. Smakowało... inaczej. Nieprzyzwyczajony do takich słodkości po prostu jadł mozolnie. Nietrudno zgadnąć, że i w kwestii posiłków było u niego ciężko z czymkolwiek pożywnym. Zważywszy, że ostatni posiłek to kilka litrów mieszanki trucizn, która byłaby zdolna powalić dziesięciu ludzi w kilka sekund. Zginąłby jak reszta, gdyby nie ci Dobrodzieje i odrobina szczęścia. Najwyraźniej jego jedyną siłą była wielka wola życia. Ale w jakim celu? Tego już sam nie wiedział. Może oni mu wskażą... albo rozkażą, co ma robić.

_________________

white - dialog
Powrót do góry Go down
Haku

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2031-kohaku-fuyuki#43352 http://vampireknight.forumpl.net/t2274-haku#47979
Zarejestrował/a : 20/08/2015
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Nie Gru 13, 2015 9:30 pm

Haku zrobił lekko powątpiewającą minę widząc zaprzeczenie ze strony białowłosego, jeśli nie skasowali mu pamięci to czyżby aż tak go skatowali że zapomniał o wszystkim, jakkolwiek nie drążył tematu, bo coś mu mówiło, że to i tak nie ma sensu, a tylko by męczył niepotrzebnie i tak już pewnie zestresowanego wampira. No i jeszcze Shiro teraz zapytał się go czy w ogóle chciałby jakieś imię, jednak ten nie wiedział, widać już mu na tym nie zależało, jednak Haku nie chciał na niego wołać per hej ty, więc kiedy otrzymał odpowiedź od brata że nie wie, sam się zamyślił na chwilę
-Hmm... ma śliczne oczy, może więc Gin? Choć w sumie ma też sporo blizn, trochę jak tygrys, to może Tora? Co ci się bardziej podoba?
Mimo wszystko zapytał się białowłosego, może coś mu przyjaźniej brzmiało? Nawet jeśli zatracił w tym sens, to Haku próbował go zachęcić by jednak chciał wybrać, choć wiedział, że nie będzie to łatwe zadanie, jeśli kiedykolwiek białowłosy miał odzyskać choć część człowieczeństwa, to czekała go długa rehabilitacja, jednak smok był wyjątkowo cierpliwy.
Jednak po chwili i Shiro zaproponował swoją krew z takim smutkiem, na co Haku spojrzał na niego zdziwiony, a po chwili zaśmiał się wesoło i i zmierzwił mu rude kłaczki
-Shiro ty nawet nie wiesz jak bardzo pomagasz samym faktem że tu jesteś, mój ty płomyku nadziei. Ale jak tak bardzo chcesz mu dać swojej krwi to myślę, że raczej nie zaszkodzi, szczególnie, że ode mnie wiele nie upił.
Stwierdził spokojnie, po za tym widział spojrzenie wampira na ręce jego brata, dosyć łatwo było wyczytać jego pragnienia i bez słów potwierdzenia, z resztą nie było dziwne, ze był głodny będąc w takim stanie.
Po chwili zamyślił się lekko i spojrzał na Shiro
-Właściwie skoro on nie ma się dokąd udać to zabierzemy go ze sobą do szkoły? Jak myślisz Hiei-sama zgodzi się, żeby mieszkał w moim pokoju? i tak są dwuosobowe. A skoro i tak nie mogę mieszkać z tobą.
Zapytał swojego brata z czystej ciekawości co o tym myśli, po chwili spojrzał też na samego wampira o którym to była mowa
-Chciałbyś ze mną zamieszkać?
Skierował i do niego pytanie czy podoba mu się ten pomysł w ogóle, nie wiedział, czy ten nie ma innych planów, choć skoro został właśnie wyrzucony to nie wiedział za bardzo co innego mógł by chcieć wampir, chyba, że jakimś cudem wolał pozostać sam, może denerwowało go tylko towarzystwo braci? tego wszak nie wiedział.

_________________
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1065


PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Pon Gru 14, 2015 8:56 am

Co do kwestii imienia nie miał za wiele do powiedzenia. Nie miał kompletnie pomysłu na nie, a nawet nie dostał odpowiedzi na to, czy jasnowłosy chciał być jakkolwiek nazwany. Imię to jednak istotna sprawa i każde istnienie powinno jakieś posiadać. Więc i on również! Tylko czy właściwie mieli prawo, by to zrobić? Chociaż z kolejnej strony to mogłoby być takie "imię", które stosowaliby między sobą. O, przezwisko czy coś... Ale to chyba się zobaczyło, albowiem chłopak słysząc te propozycje wzruszył ramionami.
- Oba są ładne - mniej więcej tak wyglądało jego podsumowanie w tej kwestii, lecz za wiele przecież nie mógł powiedzieć na temat tej kwestii. I znów ta bezużyteczność, która potrafiłaby dobić każdą istotę. Ale Haku umiał mu poprawić mu nastrój.
Shiro polubił takie głaskanie po głowie, nawet jeśli to było nieco krępujące, gdyby się tak zastanowić. Jednak nie myślał nad tym zbytnio, tylko miał ochotę być dalej tak traktowany, dlatego też zamruczał cichutko.
- Przyjemne... - mruknął jeszcze. Miał ochotę poprosić, by kontynuował to, ale wiedział zarazem, że to nie pora na to. Pomagali wampirowi, by doszedł do siebie chociaż na tyle, by móc funkcjonować w tej rzeczywistości. A na takie gesty jeszcze przyjdzie czas, póki co, to trochę jego włosy chyba cierpiały na tym.
Uśmiechnął się natomiast to jasnowłosego. Jeśli chciał jeszcze krwi, Shiro postanowił pomóc. Dlatego też cofnął rękę, by wbić się w nadgarstek swoimi kłami, aby w ten sposób ułatwić mu dostęp. Wyciągnął kiełki i przysunął jeszcze raz ją, gdy mógł chociaż trochę napić się. Powinno go to postawić na nogi, prawda? Może to nie jest ludzka, ale powinna zdołać wystarczyć do takiego ratowania. A co do obrazków, jakie może zobaczyć... Oby nie dzieciństwo tego kotowatego wampira. Za miłe to nie było od czasu oddania go pod opiekę ciotki. Dla młodszego to był okropny okres, o którym wolał nawet nie wspominać, ale efekty widać do dzisiaj.
Więc jeśli Taka napije się krwi młodszego, to ten potem zabierze swoją rękę, by pozwolić się ranie zaleczyć do końca. Zerknie jeszcze w stronę płomieni, aby mieć pewność, że nie wymykały się przez ten czas, po czym rozejrzał się wokół, upewniając się, że nadal byli tutaj sami... I znów skupił się na rozmowie.
Zamrugał oczami, słysząc pytanie brata, po czym zastanowił się przez chwilkę nad tą kwestią.
- Wydaje mi się, że wtedy też musiałby być uczniem Akademii - wyznał swoje przemyślenia. - By się zgodził. Mimo wszystko w akademiku mieszkają jedynie uczniowie - może zrobiłby wyjątek? Ale rudowłosy w to wątpił akurat, by miało coś takiego miejsce. - Jednak to jedynie moje zdanie, Haku - wszystko było możliwe, prawda? Nawet to, że mógł usłyszeć zgodę na to, żeby Taka zamieszkał z nim.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Taka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2191-taka#45739
Zarejestrował/a : 18/10/2015
Liczba postów : 64


PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Pon Gru 14, 2015 6:37 pm

-Gin... To-ra...
Wypowiedział dwa imiona zaproponowane przez Haku na głos już odrobinę czystszym głosem, jakby podjął próbę wyboru. Próbę, gdyż we wszystkim był nieporadny jak niemowlę, nawet w określeniu jak chciałby być nazwany. Może tkwił problem w tym, iż z powodu swej przeszłości nie potrafił decydować za samego siebie, nawet o sobie. Albo tak zdziczał, że nie posiadał mechanizmu estetyki, upodobań, polubień, chęci. Chyba jednak coś drgnęło, gdyż zdawał się być zamyślony. Może rzeczywiście próbował przełamać się? Ale stalowe spojrzenie bacznie przyglądały się rodzeństwu, które nie szczędziło sobie przyjemnych gestów, jak tulenie, głaskanie, śmiech. Nie rozumiał ich, lecz po posturach Wampirów mógł przekonać się, że można obnosić się do innych inaczej niż przemocą. Już podłapał temat Przewodnik, który zaczął tak wyściskać Śmiecia, lecz ten nie drgnął. To nie to samo. Nawet nie było przesłanek, by zrozumiał co kryje się za braterskimi czułościami.
Nie mógł oprzeć się pokusie i skorzystał z kolejnej pożywnej dawki energii w postaci krwi Shiro. Tak jak w przypadku starszego brata Kotka tylko zlizywał posokę i co jakiś czas robił krótkie przerwy. Obecnie był zbyt oszołomiony, aby wnikać w treść zyskanych wspomnień Dobrodziejów, lecz zarówno te należące go Czerwonowłosego, jak i te będące przeszłością Haku zaległy mu w pamięci. Były zupełnie inne od tych, które przeżył, i obejrzy je na nowo jak filmy z kaset wideo, jak będzie w stanie. Mógł dzięki temu poznać bliżej... swoich Panów? Nie wiedział czy nimi byli, lecz tak ich uważał na ten moment. Gdy skończył, cofnął odrobinę wargi i zmrużył na chwilę oczy. I tym razem nie wbił kłów.
Ożywiony pożywieniem mięśnie na nowo pompowały krew i rozruszały kończyny. Dzięki czemu mógł chociażby na nowo podnieść na wysokość oczu szczupłą rękę, którą wystawił przed siebie. Na tle żywego ognia wyglądała jak cień. Mroczna, zimna, straszna. Wychwytywała ciepło bijące od ogniska, na które spojrzał zza ramiona swoich towarzyszy i wygramoliwszy się spod drzewa zaczął podczołgiwać się bliżej, i bliżej źródła ciepła. Jak był stosunkowo blisko, usiadł na piętach i patrzył się w ogień z nieodmiennym wyrazem twarzy, który wyrażał pustkę. Zero pragnień, zero emocji. Siedział chwilowo tyłem do Haku i Shiro, żeby wyciągnąć na nowo dłonie w czarnych rękawiczkach i ogrzać się aż do przesady podczas tego mroźnego dnia. Nasłuchiwał nie tylko trzasków palonych gałęzi, lecz także rozmowy braci. Ponownie wspomnieli o Akademii - pierwszy raz jak dogorywał, a oni byli daleko. I ponownie teraz. Smok pragnął go wziąć do siebie, mimo, iż nie był uczniem. Uczeń, uczeń... kto to jest... jakiś wyższą rangą wampir? Jeśli tak, to rzeczywiście - nie mógł mieszkać z Zielonowłosym. Ale wyraźnie Haku zapytał się Śmiecia, czy chciałby z nim mieszkać. W tym momencie odwrócił głowę od płomieni ogniska i przekręcił się tak, by móc widzieć rozmówców w całej okazałości. Nie był pewny czy dobrze zrozumiał, czy dobrze zareaguje, ale skinął głową na tak. W jego umyśle to pytanie bardziej brzmiało jak polecenie: "Mieszkasz ze mną", na co z przyzwyczajenia przytaknął, tak naprawdę nie mając swojego prawdziwego zdania.
Oho, po raz trzeci próbował wstać, i tym razem ustał. Nawet zdecydował się podejść ślimaczym krokiem do Wampirów i stanąć przed nimi na baczność. Na tym nie koniec atrakcji ze strony dotąd zombiastycznego anorektyka. Bowiem tak zamyślając się przy ognisku rozwiązał trudną zagadkę i podał wreszcie odpowiedź do wiadomości jego Opiekunów:
-Gin.
Zadął wtedy mocniejszy wiatr, i lekko zachwiał posturą kukły, lecz nadal trzymał się na nogach o własnych siłach.

_________________

white - dialog
Powrót do góry Go down
Haku

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2031-kohaku-fuyuki#43352 http://vampireknight.forumpl.net/t2274-haku#47979
Zarejestrował/a : 20/08/2015
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Wto Gru 15, 2015 6:42 pm

Haku z chęcią by dalej smyrał Shiro za uszami gdyby tylko nie stali przy lesie gdzieś za miastem gadając z ich nowym kumplem, bo choć ten uważał ich obecnie za panów to Haku na pana się nadawał jak murarz do pieczenia chleba, kompletnie inna kategoria.
Słysząc jak białowłosy wymienia zaproponowane mu imiona uśmiechnął się, jednak coś próbował widać wybrać, a smok go przy tym nie poganiał, miał czas oswoić się z nowymi dla niego kwestiami. Shiro po chwili podał mu też swojej krwi więc wampir coraz bardziej odzyskiwał utracone siły, nawet przetransportował się bliżej źródła ciepła, co z tego, ze z mozołem ślimaka, ważne że w ogóle. Choć przy tym Haku również go obserwował czy ten się nie zachwieje przypadkiem, lepiej by nie wpadł im do ognia, bo by było mało ciekawie. Na szczęście ten sie jakoś trzymał i grzał dalej kiedy smok rozmawiał dalej ze swoim bratem
-W takim razie zapiszemy go jako ucznia, mogę robić za jego opiekuna, ktoś w końcu musi się nim zająć by mógł normalnie funkcjonować, nie możemy go zostawić tak jak jest teraz, nie po tym co musiał przejść.
Haku zakomunikował to tak bezsprzecznie, że żadne ale nie miało tu prawa bytu, już się wcielił w rolę posłańca samej matki natury i nic nie mogło tego zmienić. Szczególnie gdy dostał od białowłosego potwierdzenie, że ten chce z nim zamieszkać.
Na dodatek humor smoka poprawił fakt tego, że wampir wrócił po jakiejś chwili wypowiadając najwidoczniej wybrane dla siebie imię. Haku uśmiechnął się na to niemal szaleńczo
-W takim razie chodźmy z Gin'em do Akademii, czas oddać te papierki by mieć spokój. A i chyba przyda się po drodze coś kupić Ginowi na zimę, bo w tym to chyba nie jest zbyt ciepło.
Stwierdził tym bardziej wesoło, bo był przed nimi już jakiś jaśniejszy cel, a na razie jak mieli się stąd zabrać to trzeba było się pozbierać, w końcu rzeczy Haku leżały porozkładane jakby to tu zaraz miał sobie urządzić pokój, choć akurat w jego wypadku mogły się dziać i dziwniejsze rzeczy.

{ostatni daje zt?}

_________________
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1065


PisanieTemat: Re: Obrzeża lasu   Czw Gru 17, 2015 7:33 am

Pokiwał lekko głową, słysząc słowa brata. Nie sprzeciwiał się jego woli, a samo to, co przedstawiał... Zaintrygowało małego wampira. Chciał dać szansę wampirowi do normalnego życia? Tym bardziej Shiro chciał pomóc, chociaż nawet nie wiedział jak. Ale postanowił w duchu, że bardzo się postara! Tak go to wszystko zainspirowało do działania, że trudno byłoby mu to teraz wybić z głowy.
- Damy radę - rzucił z przekonaniem wampirek. - Pomożemy mu! Postaram się jak mogę, by cię z tym nie zostawić samego! Chociaż naprawdę nie wiem, co mógłbym zrobić... - wymamrotał, tracąc trochę zapału. Czy jest coś, co właśnie jemu będzie dane, by zdziałać?
Obserwował żółtymi oczami wampira. Obawiał się, że nagle przewróci się. Czy krew Shira mu pomogła? Wydawało mu się, że troszkę, skoro zdołał wstać. Ale wyglądał na takiego, który się zaraz przewróci! Był gotów od razu ugasić niebieskie płomienie, by mu się nic nie stało.
I usłyszał imię. Gin? Czy to był właśnie jego wybór? Jeśli tak, to super, w końcu mogli zwracać się do niego! I to było o wiele lepsze niż "Śmieć". Dlatego też uśmiechnął się radośnie do niego.
- Gin. Ładnie - tak właśnie brzmiały jego słowa. - Mam nadzieję, że również i tobie się podoba - wyszeptał jeszcze kotek w stronę jasnowłosego i przeciągnął się lekko. Zimno było takie dokuczliwe! I ludzie przez ten czas musieli to znosić? Okropność. Niskie temperatury bardzo mu dokuczały i najchętniej znów znalazłby się gdzieś, gdzie jest cieplutko.
Zerknął na brata ponownie i wstał z miejsca, lekko kiwając głową.
- Oki! - tak podsumował słowa Haku. Jeśli mu nie zabrał płaszcza, to miał zamiar go ubrać na siebie, by cieszyć się tym ciepłem, jaki dawał. Jeśli zabrał - trudno, troszkę jeszcze pomarznie. No i też jemu było dane jedynie zgasić ognisko. Wystarczyło "wyłączyć" moc, by ogień zaniknął wraz ze swoim nietypowym, niebieskim blaskiem. Shiro natomiast pomachał ogonkiem, już czekając zniecierpliwieniem na to, co będzie. - Chodźmy - wydawało mu się, że wziął trochę pieniędzy... Jeśli tak, to postara się również pomóc! Więc co? Idziemy! No i chyba jasnowłosy z nim, skoro to właśnie dla niego robili?

z/t(?) – (przynajmniej na to wychodzi)

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
 
Obrzeża lasu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
 Similar topics
-
» Obrzeża lasu
» Serce zakazanego lasu
» Polana w środku lasu
» Centrum Zakazanego Lasu
» Skraj lasu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: Lasy-
Skocz do: