IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 W czym możemy utopić swoje smutki?

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 585


PisanieTemat: W czym możemy utopić swoje smutki?    Pią Wrz 01, 2017 12:25 pm

Nie cierpiał tego szaleństwa odkąd dołączył do nocnych łowców. Żeby uciec od nieustannego myślenia o krwi, wieczorami udawał się do jakiegoś baru aby się upić. Miał wrażenie, że stawał się przez to mniej nieszkodliwy, a poza tym była to miła odskocznia od brutalnej rzeczywistości. Ot wampir popadający w alkoholizm, bo nie wiedział co innego ma robić ze swoim życiem. Mężczyzna westchnął, zaczesując lekko włosy do tyłu i idąc niespiesznym krokiem wzdłuż drogi, mijając przypadkowych ludzi, którzy również szukali sposób na zabawę tego wieczora. Czasami przyglądał się obcym twarzom, zazdroszcząc im tego, że nie musieli się użerać z tym z czym on musiał.
Nie był ani trochę zadowolony z wampiryzmu i choć wiązało się z nim wiele plusów jak chociażby niesamowita szybkość, siła, widoczność i wiele innych, Joffrey i tak narzekał. Nie potrafił się odnaleźć i zazdrościł tym, którzy potrafili kontrolować swoją naturę. On jako świeżak nie miał za dużo do gadania.
Ale wracając do obecnej sytuacji, kruczowłosy zatrzymał się przy budce z shotami i przez chwilę obserwował śmiejących się tam ludzi, którzy wlewali w siebie przeróżne smaki alkoholu, na który Emilio spoglądał jak z wybawieniem. Może dzisiaj dla odmiany spróbuje znaleźć ukojenie tutaj? W zasadzie chodziło mu tylko o to, aby się upić.
Podszedł do budki, zajmując jedno z dwóch wolnych miejsc i przez chwilę obserwował dziwne nazwy na tablicy, samemu nie wiedząc co ma w końcu zamówić. Spojrzał na wytatuowanego kolesia, który uśmiechnął się do niego lekko.
- Mogę zaproponować Piekielny Język, nieźle wchodzi. - Mruknął, a Hagen odwzajemnił lekko uśmiech i skinął głową.
- Niech będzie. - Mruknął, obserwując jak brunet tworzy shoty o ciemno czerwonym kolorze z tak wymyślną nazwą. Cóż, jakiś chwyt przecież musi być. Ludzi ciągnęło do różnych dziwactw, ale Joffrey za bardzo się od nich nie różnił. Zerknął na postawione przed nim cztery niespodzianki i nieznacznie się uśmiechnął. Ciekawe jak będzie tego wieczoru, zwłaszcza iż czasami zdarzyło mu się poznać interesujące osoby. Mężczyzna zacisnął lekko wargi, przymykając oczy. Gdyby nie Ivano, wciąż prowadziłby normalne życie i zacząłby pracować w policji. Nigdy nie pragnął od życia więcej, ale jak widać świat miał totalnie gdzieś co on sądzi i tak oto stał się wampirem, choć ciężko było w to wszystko uwierzyć. Wbrew pozorom nie liczył on sobie kilkudziesięciu czy kilkaset lat, a był krwiopijcą trochę ponad tydzień. Nie potrafił nawet wyczuć swoich pobratymców, a od swojego Stwórcy wolał się trzymać z daleka.
Podkrążone oczy skierowane zostały na alkohol, który po chwili znalazł się w jego bladej dłoni, a następnie w gardle. Nieznacznie się skrzywił, czując palące uczucie. Musiał przyznać iż smakował całkiem nieźle, choć nie miał pojęcia ile będzie musiał zamówić aby na dobre odciąć się od świata. Nie, wcale nie zamierzał wpaść w alkoholizm.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 697


PisanieTemat: Re: W czym możemy utopić swoje smutki?    Pią Wrz 01, 2017 4:31 pm

Wieczór jak każdy poprzedni I pewnie każdy następny. Piękny dzień zakończony spektakularnym zachodem słońca przy akompaniamencie niewielkich ptaków, które już za parę tygodni wylecą w poszukiwaniu cieplejszych rejonów. Wszystko to było takie piękne i tak cudownie ominęło naszą bohaterkę, która chroniąc się przed szkodliwymi promieniami, spędziła słoneczne godziny w czterech ścianach. Dopiero gdy pomarańczowy kolos skrył swą tarczę za górującymi nad miastem wieżowcami, mogła pomyśleć o swobodnym poruszaniu się.
Niegdyś wyjście do miasta kojarzone było  jedynie z przyjemnościami takimi jak jedzenie czy wlewanie w siebie litrów alkoholu. Spotkania z przyjaciółmi, wywiady z przypadkowi i umówionymi ludźmi stały się zamgloną przeszłością, do której nie warto było nawet wracać. Było, minęło i warto ten fakt zaakceptować. Co więc skłoniło Nadię do wychylenia nosa zza progu swojej osobistej oazy zwanej powszechnie domem? Przymus, tak. Musiała załatwić jedną sprawę i gdyby nie zapowiadana z dużym wyprzedzeniem przerwa w dostawie prądu tego dnia, mogłaby wszystko zrobić drogą elektroniczną. Jakby tego było mało, sieć komórkowa zaczęła strzelać fochy przez co trudno było skontaktować się ze światem. Najwyraźniej to nie był jej dzień i wszystkie znaki na niebie i ziemi niemal wypychały ją ku ludziom.
Pomimo szczerych oporów w końcu zdecydowała się na odwiedzenie niemal zapomnianych zakątków. Wyposażona w kopertę wyruszyła w stronę centrum miasta do jedynie sobie znanej postaci, z którą łączył ją od pewnego czasu interes.
Po kilkunastu minutach spędzonych na jeździe autem i krótkim spacerze, wyłowiła wzrokiem odpowiednią dla siebie osobę. Już z odległości kilku metrów podniosła rękę do góry tak, aby barman mógł ją zauważyć. Najwyraźniej przybycie jasnowłosej poprawiło humor mężczyzny gdyż na jego twarzy wymalował się szczery i zarazem chytry uśmieszek.
Cześć! Wybacz, że dopiero teraz ale nie dość, że w okolicy mojego domu wysiadł prąd to jeszcze nie mogę się do nikogo dodzwonić.
Przechodząc z gracją godną kota obok zajętych krzesełek znalazła się w końcu przy ladzie. Bez tłumaczeń wręczyła mężczyźnie kopertę a ten puszczając oczko, podał jej spod lady niewielką, czarną teczkę. Jej zapięcia wyglądały na solidne więc zero szans na przypadkowe wysypanie zawartości.
-Poczekaj, mam coś dla Ciebie w gratisie.
Po tych słowach nalał do naprawdę wysokiej i fikuśnej szklanki, kieliszka? Odrobinę różnych, różnistych cieczy, które razem stworzyły coś o bajecznym wyglądzie. Blondynka dziękując kiwnięciem głowy poszukała wolnego miejsca. Przecież nie będzie piła stojąc.
Można?
Zatrzymała się nieopodal czarnowłosego faceta, który wyglądał na lekko podpitego. No nie na tyle, że nie dać rady udzielić jasnej odpowiedzi.

_________________

Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 585


PisanieTemat: Re: W czym możemy utopić swoje smutki?    Sob Wrz 02, 2017 12:01 am

Mężczyźnie nie umknął ten uśmieszek barmana, który z pewnością nie był skierowany do niego. Powolnie obrócił głowę, dostrzegając wysoką kobietę o długich blond włosach, ubraną na czarno. Przez chwilę jej się przypatrywał, po czym ponownie powrócił wzrokiem do kieliszków wypełnionych alkoholem. Chwycił ponownie jednego z nich i wlał w siebie całą zawartość, krzywiąc się nieznacznie. Chyba tak teraz będzie wyglądało jego życie, jednak skądś musi wziąć pieniądze. Nim stał się krwiopijcą zamierzał zostać policjantem, lecz teraz wolał unikać wszelkich zobowiązań, zwłaszcza iż nie potrafił kontrolować samego siebie. Ze zrezygnowaniem widocznym na twarzy raz jeszcze skierował wzrok na nieznajomą kobietę, która odbierała jakąś czarną teczkę od barmana.
Joffrey był trochę ciekawski, toteż zaczął się zastanawiać, co takiego mogłoby się w niej znajdować. Zmrużył szkarłatne oczy po czym pomachał głową z lekkim zdenerwowaniem. Co go to interesowało? Każdy przecież ma jakieś sprawy do załatwienia, a poza tym kobieta zaraz stąd odejdzie.
Wypił kolejnego kieliszka, po czym usłyszał miękki głos, zwrócony do niego. Spojrzał na blondynkę nieco roztrzepany, nie spodziewając się iż to będzie właśnie ona. Uśmiechnął się lekko i zrobił wymowny gest ręką.
- Jasne, jak najbardziej. - Rzekł, przyglądając się jej uważniej. Brązowe oczy, bardzo blada cera i piękno, które miało w sobie coś innego. Joffrey poczuł jak alkohol lekko uderza mu do głowy, która dzisiejszego dnia chyba miała dość takich substancji. Cóż, nawet jako wampir przeżywał to co ludzkie. Uśmiechnął się szyderczo sam do siebie, po czym spojrzał na szklankę, którą trzymała w ręce. Widział, jak dostawała ją od barmana ''w gratisie''.
- Uważaj, mógł Ci coś dolać. Ale nie powinienem się wtrącać, muszę przestać traktować ludzi tak podejrzliwie. - Rzucił, sięgając po czwartego kielona, który skończył w jego ustach. Nadia miała pecha, że trafiła na niego.. chyba, że też się nudziła i nie miała nic innego do roboty. Joffrey gdy miał słabą głowę, robił się dziwnie nadopiekuńczy i gadatliwy.
- Musiałem kiedyś odprowadzać do domu pewną koleżankę, której do drinka dosypali prawdopodobnie tabletkę gwałtu. Po wszystkim to ja oberwałem, bo przecież to moja wina, że coś takiego wypiła. - Westchnął. Wtedy jeszcze bawił się w bohatera, a dziś? Cóż, był bardziej oziębły. Nie mógł jednak dopuścić myśli o tym, że nieznajomej mogłoby się coś stać. Taki już z niego ''funkcjonariusz'' i choć miał lewe papiery, całkiem dobrze odnajdywał się w nowej roli. Potrząsnął głową, spoglądając na wampirzycę, Istniały dwie opcje. Albo go zleje i każe mu się odpierdolić, albo dołączy do tej jakże niezwykłej rozmowy.
Co jak co, ale Hagen wolał zagadać do obcej dziewczyny niźli siedzieć po cichu i udawać, że jej nie widzi. Poza tym zbyt bardzo irytowała go grupka wrzeszczących dzieciaków, którzy zachowywali się tak jakby pierwszy raz widzieli alkohol na oczy. Wampir obrzucił ich chłodnym wzrokiem, zaciskając nieco szczękę.
Z chęcią zrobiłby z nimi porządek.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 697


PisanieTemat: Re: W czym możemy utopić swoje smutki?    Sob Wrz 02, 2017 11:34 am

Dzięki.
Odsuwając nieco krzesło wśliznęła się między blat stolika a oparcie. Fikuśnego drinka o tęczowym zabarwieniu postawiła tuż przed sobą, zaś walizkę, która była tak ciekawym obiektem, ulokowała obok swojej prawej nogi na ziemi. Cóż mogło kryć się we wnętrzu przedmiotu, który nosiła z taką lekkością? Pewnie wyobraźnia podsuwa standardowy schemat góry pieniędzy ułożonych w równe rzędy. Tak, tych z podobizną byłych prezydentów ameryki. To przecież logiczne, bo niemal w każdym filmie ktoś, kto niesie ciemną teczkę ma tam kupę forsy. Nic bardziej mylnego! Wewnątrz znajdowały się plastikowe woreczki wypełnione krwią z domieszką substancji zapobiegającej krzepnięciu oraz dwa wkłady chłodzące, które miały utrzymać odpowiednią temperaturę aż Nadia nie dotrze do domu. Cała tajemnica polegała na tym, że barman lubił dorabiać na lewo, a blondynka stanowiła doskonałe źródło dochodu. Głównie dlatego bez żadnych zahamowań przyjęła od niego ten niewielki prezent. Musiałby być totalnym idiotą żeby zmarnować swoją okazję na dorobienie praktycznie drugiej pensji. Dodatkowo oszukany wampir, to zły wampir więc wszystko od kilku miesięcy chodziło jak w szwajcarskim zegarku.
Myślisz, że mógłby zrobić coś takiego?
Przysuwając do siebie szkło, odwróciła się na chwilę spoglądając na wytatuowanego barmana, który jakby nigdy nic kiwną do niej głową przygotowując przy tym komuś drinka. Chociaż wyglądał rzeczywiście na porządnego cwaniaka, był dobrym kompanem do interesów. Solidna firma, z którą współpraca to czysta przyjemność. Ona dawała mu hajs, on jej krew. Dlatego wszyscy byli zadowoleni. Najbardziej zaś Nadia, która nie zawsze miała ochotę wychodzić z domu żeby we własnym zakresie uzupełnić zapasy.
Dobry z Ciebie kolega.
Skomentowała upijając pierwszego łyka z podwójnej słomki, która wystawała ponad szkło. Teraz wiedziała, że postąpiła dobrze. Drink nie dość, że fantastycznie wyglądał to jeszcze tak samo smakował. Był mocny ale jednocześnie słodki.
Długo tu mieszkasz? Znaczy w tym mieście.
Picie alkoholu w pojedynkę nigdy nie wróżyło niczego dobrego. Ludzie w podobny sposób zazwyczaj zalewali smutki, porażki albo inne rzeczy, które nie kojarzą się z niczym dobrym. Tak jak Joff szybko zidentyfikował rasę rozmówczyni, tak prędko udało się to również jej. Z tym, że ona była trzeźwa, on niekoniecznie. Czyżby ktoś zrobił coś przeciw jego woli? Nie wyglądał na totalnie szczęśliwego a Nadia miała dobry humor do rozmowy i dużo płynu w szkle więc mogła tu chwilkę zabawić. Tak długo na ile pozwolą na to wkłady w walizce.
Denerwują Cię?
Uniosła jedną brew spoglądając na grupkę młodzieniaszków, która bawiła się w najlepsze niekoniecznie zwracając uwagę na pozostałych bywalców. Ten brak skupienia i szybka irytacja mogły świadczyć o takim a nie innym charakterze lub nadmiernym odbieraniu wszystkich bodźców pochodzących z otoczenia. Inaczej, brakiem akceptacji tego faktu, nieprzyzwyczajeniu… Wyglądało na to, że wampirzyca ma przed sobą żółtodzioba, który dopiero uczy się jak to jest gdy każdy szmer jest słyszalny o wiele głośniej niż przedtem. A co dopiero piski i krzyki nastolatków? Ach można mu jakoś pomóc.
Nie minęło pół minuty a jeden z „krzykaczy” chciał po wzniesionym toaście usiąść na krześle. To zaś w ostatniej chwili odsunęło się do tyłu niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Jasnowłosy chłopak runął jak długi uderzając przy okazji głową o kant drugiego stolika. W powietrzu uniósł się natychmiast intensywny zapach krwi sączącej się z rany, która powstała na potylicy. Nadii to nie przeszkadzało i nawet nie drgnęła ale jak zareaguje jej rozmówca? Zapach świeżej posoki i łatwość dostępu do niej bywały niezwykle kuszące.

_________________

Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 585


PisanieTemat: Re: W czym możemy utopić swoje smutki?    Sob Wrz 02, 2017 4:42 pm

Skinął lekko głową, gdy ta usiadła na krześle i raz jeszcze skierował wzrok w stronę kolorowego drinka, a następnie na walizkę. Cóż, nie spodziewał się, że mogła być tam przechowywana krew. Był bardzo młodym wampirem, toteż niektóre rzeczy nawet nie przychodziły mu do głowy. Poza tym i tak wolałby się żywić posoką prosto z żyły. Szkoda byłoby mu tracić pieniądze na woreczki z krwią, które z pewnością tanie nie były. Niektórym jednak nie brakowało pieniędzy, a poza tym wampiry szlachetne musiały uważać. Ich ugryzienie wiązało się z większymi konsekwencjami niźli ugryzienie zwykłego wampira. Na jej słowa poruszył lekko barkami.
- Nigdy nie wiadomo. - Mruknął, spoglądając na barmana i zmrużył nieco ślepia. Raz jeszcze zamówił ten sam zestaw, biorąc kieliszek do ręki i przez chwilę go obserwując. Najlepszym sposobem na oderwanie się od wampirzego życia było picie alkoholu, choć chyba nie wszyscy pobratymcy tak uważali. Spojrzał na wampirzycę raz jeszcze i uśmiechnął się lekko, przeczesując dłonią krucze włosy.
- Starałem się być, ale wszystko się zmieniło. - Sapnął, zerując kieliszek i odstawiając go na miejsce. Będąc wampirem stał się bardziej nie czuły i obojętny na to co się komuś działo i choć czasami miewał objawy dobroci, nie trwały one zbyt długo. Jakim cudem tak szybko udało mu się wyłapać, iż jest jednym z wampirów? Nawet sam był zaskoczony, jednakże starał się tego nie okazywać. Pomimo upojenia alkoholowego, nic nie dało się zauważyć na jego bladej twarzy. Jak widać potrafił się świetnie maskować.
Pokiwał powoli głową na jej słowa. Denerwowały go te dzikie wrzaski, które niemal rozsadzały mu głowę. Męczyło go ich zachowanie i gdyby nie dalszy rozwój akcji, z pewnością by się stąd ulotnił. W milczeniu obserwował jak jeden z krzykaczy spada na ziemię, gdy krzesło cofnęło się magicznie do tyłu. W jego oczach pojawiła się dezaprobata, a zaciekawiony wzrok skierowany został na blondynkę.
- Jestem pod wrażeniem. - Wyszczerzył się, lecz szybko spoważniał gdy do jego nozdrzy doleciał zapach świeżutkiej krwi. Jego krwiste oczy rozbłysły, przez co Joffrey niemal natychmiast je zamknął i zacisnął usta. Napiął mięśnie i zastygł niczym posąg, siłując się ze swoją wewnętrzną naturą. Lekko otworzył oczy i skierował je na Nadię, nie tryskał z radości.
- Cholera, nie potrafię się powstrzymać. - Syknął, wzdychając przy tym ciężko. Zapach krwi zbyt bardzo działał na niego oszałamiająco i nie potrafił mu odmówić. Powolnym ruchem skierował swoją głowę w stronę podnoszonego chłopaka, który śmiał się jakby nigdy nic. Emilio przeklnął, mając zamiar zsunąć się z siedziska. Już nie myślał, był zbyt bardzo pochłonięty tym, że zaraz w jego ustach pojawi się ten najbardziej znakomity smak na świecie. Co na to wszystko Nadia? A może pozostawi chłopaka, który nieświadom konsekwencji, zaatakuje rannego? Nie mogli przecież mieć pewności, że nie ma tutaj nigdzie łowcy. Joff nie potrafił jasno myśleć, kiedy wyczuwał zapach krwi i dodatkowo był głodny.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 697


PisanieTemat: Re: W czym możemy utopić swoje smutki?    Nie Wrz 03, 2017 2:36 pm

Miotanie się między chęcią pomocy I służeniem dobrą radą, a próby przechodzenie na “złą stronę mocy” wydawały się kobiecie wręcz urocze. Ktoś, kto przez całe życie był stosunkowo dobrym człowiekiem i nagle zaplątał się w nowym, a nawet bardzo nowym „ja” nie odnajdzie szybko wewnętrznego spokoju. Upierając się przy swoich podejrzeniach, Nadia przyjęła wersję, w której siedzi przed nią młody wampir. Jego życie najwyraźniej uległo takiej zmianie, że jeszcze nie zdołał się ze wszystkim uporać. Poukładanie sobie w głowie priorytetów zajmie jakiś czas, który najwyraźniej młodzieniec wypełni litrami alkoholu.
Zmieniło się bo tego chciałeś?
Upiła kolejny łyk ze swojego mega, świetnego drinka wlepiając w mężczyznę oczy, które były tak podobne do jego. Zauważy ten drobny szczegół? Zadając takie a nie inne pytanie miała na myśli tylko jedno. Czy wszystko zadziało się na prośbę, życzenie samego zainteresowanego tematem czy może stał się ofiarą dzikiej żądzy jednego z wyżej urodzonych. Chłopak wyglądał na kumatego więc bez większych przeszkód powinien zrozumiem drobną aluzje.
Ty kiedyś odprowadziłeś koleżankę, kto dzisiaj odprowadzi Ciebie?
Nieco cwany ale I przebiegły uśmieszek pojawił się na twarzy kobiety. Doskonale zdawała sobie sprawę, że cały alkohol dobrze wchodzi i nie czuje się jego ilości w pozycji siedzącej. Dopiero po wstaniu na „równe” nogi możemy stwierdzić, że to już dwa kieliszki za dużo i wcale nie jest z nami dobrze.
To nic takiego.
Lekkość jej głosu była porównywalna z komentarzem dotyczącym czyjegoś chodzenia czy oddychania. Żaden problem, pestka, bułka z masłem. W końcu prócz długowiecznego życia wampiry mają jeszcze kilka innych przydatnych umiejętności, które niewątpliwie ułatwiają im codzienne życie. Zamiast wstawać z miejsca i iść po gazetę, można sprawić, żeby sama znalazła się w naszych rękach. Podobnie z gówniakami. Po co ich upominać skoro można jednemu z nich odsunąć krzesło. Problem rozwiązał się sam, do czasu…
Gdy Joff zorientował się jak głęboką ranę posiada gość, który jeszcze kilka minut temu tak bardzo go denerwował, nagle spoważniał. Nadia w ciszy i spokoju obserwowała każdy, nawet najdrobniejszy ruch rozmówcy, a widok ten sprawiał jej chorą przyjemność.  To jak postawienie przed kimś na odwyku butelki czystej. Po szybkim otępieniu następuje niekontrolowana burza emocji. Co robić, jak zareagować i co teraz?
Musisz.
Zakomunikowała poważnie choć dało się wyczuć małą nutkę rozbawienia. Była wredna? Niekoniecznie chociaż z perspektywy chłopaka, podejście Nadii nie pomagało ani trochę. Jako doświadczona koleżanka po fachu powinna udzielić mu kilku cennych rad, wskazówek itp. Ona w tym czasie napawała się widokiem miotanego emocjami czarnowłosego. Co za wredna istota.
Akcja zaczynała się rozkręcać bo najwyraźniej Joff nie miał zamiaru pozbierać swoje zabawki i odejść do innej piaskownicy. Nerwowy wzrok… chęć zaatakowania niewinnej istoty wisiała w powietrzu.
Z chęci wydrążenia wzrokiem dziury w przyszłej ofierze i związanym z tym odcięciem od świata, Joff został nagle wyrwany. Dłoń kobiety ulokowana na jego brodzie zmusiła do zwrócenia twarzy w jej stronę.
Już dobrze, spokojnie. Przecież nie jesteś zwierzęciem.
To tylko słowa, przecież nikt go siłą na krześle nie utrzyma ale każdy kto ma honor powinien podjąć walkę z samym sobą. To trudne ale wygrana dawała dużą satysfakcje. O ile było się względnie trzeźwym.

_________________

Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 585


PisanieTemat: Re: W czym możemy utopić swoje smutki?    Pon Wrz 04, 2017 12:29 pm

Czy uważał się za dobrego? Nie. Wcześniej był po prostu zwykłym człowiekiem, który pragnął w życiu coś osiągnąć. Trzymał się swoich zasad, a po zakończeniu studiów chciał zacząć poważniejszy etap. Jak widać nie było mu to dane, gdyż przemiana w wampira pokrzyżowała wszystkie jego plany. Musiał się użerać ze swoją dziką naturą, która dosyć mocno na niego wpłynęła. Ze spokojnego chłopaka przemienił się w wrednego typa, chociaż Nadia nie mogła tego odczuć. Gdy wypije stawał się bardziej łagodny i śmiały. Na jej słowa przechylił lekko głowę i zacisnął usta, wpatrując się w alkohol pustym wzrokiem. Gdyby można było zmienić tamtą noc..
- Nie. Nigdy nie chciałem żyć w skórze takiej bestii, zostałem postawiony przed faktem dokonanym. - Westchnął, przypominając sobie przeklętego Ivano, któremu uśmiech nie schodził z twarzy gdy zabijał jego ludzką powłokę. On uważał to jako dar, w końcu mógł żyć wiecznie. Skierował na nią swój wzrok, uśmiechając się lekko.
- Cóż.. o tym nie pomyślałem. - Sapnął, nie przyznając się, że odkąd był wampirem często zdarzyło mu się spać po alkoholu gdzie popadnie. Ile razy to budził się i nie miał pojęcia gdzie się znajduje? Krzywdy raczej nikt mu nie zrobi, chociaż nigdy nie można być pewnym. Wzdrygnął się lekko, ile tego wypił? Nawet nie robił dobrych odstępów czasowych, a już sięgał po kolejnego shota. Cóż, najważniejsze aby nie polecieć na ziemię.
Joffrey i tak był pod wrażeniem, gdyż jako noworodek mało wiedział o swoich umiejętnościach. Czuł się przez to cholernie słaby, jednak minie trochę czasu zanim nabierze na sile. Z początku fakt, iż chłopak poleciał na ziemię był bardzo zabawny. Na twarzy wampira pojawił się wredny uśmiech, ale zniknął gdy tylko do jego nozdrzy doleciał zapach krwi. Jego ciało było spięte, zwłaszcza iż zachowanie kontroli u niego wiązało się z cudem. Ledwo co dotarły do niego jej słowa, których nie skomentował. W milczeniu obserwował rannego gościa, któremu ludzie pomagali wstać, nie zdając sobie sprawy iż dla wampirzycy taki widok jest przyjemny. Cierpienie młodzika były aż tak zabawne?
Już zaczął rozmyślać o cudownej krwi przyszłej ofiary, która ukoi ten wewnętrzny ból. Spojrzenie stało się puste, zupełnie tak jakby nic innego się nie liczyło. Z tego stanu wyrwał go jednak dotyk, na który lekko zadrżał. Wciąż zabawny był fakt ten, że przez to kim był odczuwał znacznie silniej. Wzrok został zmuszony do oderwania się od widoku krwi i spoczął na twarzy blondynki. Krwiste oczy lekko się świeciły.  
- Masz rację. Jestem czymś gorszym. - Syknął, zaciskając zęby i patrząc na nią. Gdyby był trzeźwy być może zechciałby podjąć próbę walki ze swoim dzikim ''ja'', jednakże przez upojenie alkoholowe nie do końca tego kontrolował. Zmrużył oczy, starając się skupić na jej twarzy. Do jego nosa jednak wciąż docierał zapach cudownej krwi, która działała zbyt zachęcająco. Chciał się obrócić, jego ręka powędrowała na ladę i.. w piękny sposób oblał swoją koszulę oraz prawe udo dwoma shotami, które mu pozostały. Westchnął ociężale, lecz dzięki temu na moment jego umysł przestał krzyczeć, że chce tej krwi. Jak długo to potrwa? W powietrzu uniósł się zapach mocnego alkoholu, przemieszany z posoką. Powolnie i nieco niezdarnie zsunął się z krzesła, stając na równe nogi. Odruchowo złapał się blatu, starając się utrzymać kontrolę. Spojrzał na rozmówczynię, która z pewnością nie będzie się przejmować jego stanem. W końcu sobie zasłużył. To jednak nie był koniec, bowiem wzrok wampira ponownie skupił się na rannym chłopaku. Postąpił krok w jego stronę, cały czas siłując się z samym sobą. Chyba nawet miał gdzieś, że znajdowało się tu trochę ludzi. Przecież ich również można zabić! Tyle krwi, tyle radości! Oszalały z głodu uśmiechnął się drapieżnie.
Chyba postawiono już werdykt.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 697


PisanieTemat: Re: W czym możemy utopić swoje smutki?    Pon Wrz 04, 2017 7:50 pm

Historia chociaż jeszcze bardzo ogólnikowa I okrojona to I tak zainteresowała Nadię do tego stopnia, że z uniesionym nieco wyżej szkłem, na zmianę upijała i podgryzała słomki. Nie chciała nikogo oceniać bo tak naprawdę nie znała wszystkich szczegółów od początku do końca. Zawsze to mogła być przecież pomyłka albo działanie, które uratowało chłopaka przed śmiercią. Wtedy z trudem ale jednak wygrzebiemy jakieś usprawiedliwienia.  Co innego jeśli szlachetny zrobić to z premedytacją i tak jak twierdzi Joff, przeciwko jego woli. Na szczęście to wszystko w żaden sposób nie dotyczyło blondynki chociaż nie mogła zaprzeczyć, interesowało ja kto tego dokonał.
Znasz jego czy jej imię?
Chyba powinna być nieco urażona za nazywanie podobnych sobie bestiami. Czy ona wyglądała na kogoś takiego? Każdy organizm będący w łańcuchu pokarmowym znajdował pożywienie i nierzadko polował na nie pozbawiając życia. W czym ludzie byli „lepsi” skoro w większości spożywali mięso. To, że kupili je w sklepie wcale nie usprawiedliwia rzezi zwierząt przetrzymywanych w strasznych  warunkach. Czy nadal można uważać, że wampir jest do końca bestią?
Każdy znajduję uciechę w czymś innym. Jednym sprawia przyjemność widok małych kotków, dzieci i szczeniąt, a inni w tym czasie napawają się widokiem wewnętrznej walki, która z góry jest przesądzona. Nim Nadia zdążyła się zorientować wypiła całego drinka więc mogła spokojnie odsunąć od siebie puste szkło. Sytuacja zrobiła się napięta i nieco nerwowa, szczególnie patrząc na to wszystko oczami świeżynki.
Czyli jestem tym i ja.  
Wyprostowała plecy patrząc na mężczyznę dość surowym wzrokiem. Naturalnie w chwili gdy ten wylał na siebie resztę alkoholu miał się czym zająć. Przynajmniej płyn nie wylądował w jego przełyku dzięki czemu zachowa resztki zdrowego rozsądku.
Nadia zebrała z ziemi walizkę i ruszyła w stronę swojego auta. W ostatnim momencie położyła dłoń na ramieniu młodzieńca.
Idziemy.
Zakomunikowała nie patrząc nawet w jego stronę. Czy to propozycja, a może prośba? Nic z tych rzeczy. To kelina moc, sztuczka, która zmuszała mężczyznę do poddania się woli jasnowłosej. Czy tego chciał, czy nie, musiał grzecznie kroczyć przy niej niczym piesek na bardzo krótkiej smyczy. Nawet jeśli w obecnej chwili wcale mu to się nie podobało, to za paręnaście metrów będzie wdzięczny, że nieznajoma postąpiła tak, a nie inaczej.
Nie ma za co…
Dopiero gdy oddalili się na słuszna odległość od całego zbiegowiska Nadia zabrała swoją dłoń, a ciemnowłosy mógł odzyskać władzę nad swym ciałem i umysłem. Aktualnie oboje kroczyli gdzieś przed siebie. Chociaż kobiecie wychodziło to i wiele lepiej niż ciut zalanemu gościowi.

_________________

Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 585


PisanieTemat: Re: W czym możemy utopić swoje smutki?    Wto Wrz 05, 2017 11:45 am

Wątpił aby białowłosy go przed czymś ratował. Zaatakował go bez żadnego powodu, jeszcze bezczelnie się szczerząc gdy zadawał mu cierpienie. Przeklnął w myślach, ponownie przypominając sobie tamten straszny moment. Ohydny ból palący jego ciało i pragnienie, któremu nie w sposób było się oprzeć.
Aż wzdrygnął się na samą myśl. Przecież nie wiadomo kiedy głód ponownie się obudzi, prawda? Spojrzał na wampirzycę, a w jego oczach można było dostrzec nienawiść, jaką czuł do Stwórcy.
- Ivano. - Powiedział chłodnym głosem, zaciskając lekko pięści na samą wzmiankę o imieniu. Nie miał pojęcia czy Nadia go zna czy też nie, w zasadzie mało to wampira interesowało. Tak czy siak potstara się wypełnić zemstę, którą przysiegł sobie w tamten dzień.
Dla takiego zwykłego człowieka jakim był, wampiry były śmiertelnie niebezpieczne. Byli jak oszuści w ludzkim ciele, wabiąc swoje ofiary wyglądem, zapachem.. po prostu wszystkim. Jaką broń przeciw nim miał zwykły zjadacz chleba? Co prawda minie trochę czasu zanim Joffrey pojmie, że istnieją również wampiry, które nie krzywdzą ludzi gdyż żywią się krwią chociażby z torebek. Młody jak widać był negatywnie do wszystkiego nastawiony i nie do końca chciał to zmienić. Kto wie, może kiedyś się przyzwyczai, że dane było mu zostać wampirem i na tym koniec.
W zasadzie racja. Takie roztargnienie widoczne na twarzy młodej pijawki z pewnością musiało być zabawne, zważywszy na to iż Nadia już trochę żyła na tym świecie. Spojrzał na nią, gdy tak na niego patrzyła. Pokiwał lekko głową, obracając się ku niej.
- Nie, nie! Nie to miałem na myśli, ja po prostu.. - Przerwał, w wyniku wylania na siebie drogocennego alkoholu. Westchnął przeciągle, zirytowany. Nie trwało to jednak zbyt długo gdyż jego wzrok ponownie skupił się na rannym chłopaku. Jego chwiejne kroki skierowały się w jego stronę i wtem.. poczuł na sobie dotyk. Zerknął na jej dłoń i w jakiś dziwny sposób, bez żadnego sprzeciwu czy scen ruszył za nią. Był tak zaskoczony, że nawet zaniemówił. Ślepo podążał za wampirzycą, nie widząc niczego innego poza nią. Nawet już krew tak go nie ciągnęła, tylko najważniejsze było trwanie u jej boku. Czy mu odbija? Dopiero gdy jej ręka przestała go dotykać, uświadomił sobie.. że był w pewien sposób zniewolony. Obrócił głowę do tyłu, a mały włos nie lecąc przez to na ziemię, a następnie spojrzał na blondynkę.
- Jesteś niesamowita! - Niemal wykrzyczał, idąc przed siebie. Domyślił się, iż musiało to być działanie jej niezwykłej mocy, dzięki któremu pobyt tam nie skończył się masakrą. Barman z pewnością podziękuje wampirzycy później. I tak oto dwoje krwiopijców kroczyło razem w ramiona nocy.
- A właściwie to gdzie idziemy? - Zapytał, zmniejszając między nimi odstęp. W pewien sposób zaskarbiła sobie jego przychylność, jednak to nie oznacza, iż przestał odczuwać głód. W końcu myśli nie zniknęły.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 697


PisanieTemat: Re: W czym możemy utopić swoje smutki?    Sob Wrz 09, 2017 11:43 am

Znacie to uczucie kiedy usilnie próbujecie sobie przypomnieć jakieś słowo, wyraz bądź czyjeś imię? Potocznie mówi się, że mamy je na „końcu języka”, a i tak zagadka z każdą chwilą staje się coraz trudniejsza do rozwiązania. Niektórzy to olewają i najzwyczajniej przechodzą do bieżących spraw, a inni jak Nadia, uporczywie drążą w swej głowie dziurę szukając brakującego elementu. Joff nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, jak wielką ulgę przyniósł wampirzycy wymawiając to jedno imię. To zupełnie tak jakby w ciemnym korytarzu rozbłysło światełko nadziei bo właśnie zaczęła coś sobie przypominać. Może to nie było na tyle spójne aby dać jednoznaczną odpowiedź na jej pytania ale wiele pomogło.
Przewodniczący Rady Wampirzej robi takie rzeczy? Oj nieładnie.  
Uśmiechnęła się delikatnie sama do siebie patrząc jedynie w jakiś oddalony na wprost punkt.
Na przyszłość wychodź do ludzi z pełnym żołądkiem. Inaczej szybko narobisz sobie problemów.
Puściła oczko do chłopaka przekładając przy okazji teczkę z prawej, do lewej ręki. W przeszłości miała doświadczenie z kimś takim jak Joff. W końcu sama „zrobiła” sobie wampira ale tamten przypadek nieszczególnie chciał korzystać z jej rad dotyczących nowego życia. W konsekwencji narobił więcej szumu niż to wszystko było warte ale spokojnie. Prawdopodobnie Nadia ma przy sobie klucz do zagadki. I jak najbardziej miała zamiar z niego skorzystać. W końcu nie byłaby sobą gdyby odpuściła tak łatwo.
Do Ciebie.
Uśmiechnęła się tym razem uroczo. Nie mając pojęcia, w którym to kierunku, nieco zwolniła kroku. Najważniejsze czego teraz potrzebowała, to lodówki. W końcu miała przy sobie coś, na czym zależało mężczyźnie i na odwrót. Przy odrobinie chęci mogli się wymienić. Prawie tak samo jak karteczkami w przedszkolu.
Jestem Nadia.
Przedstawiła się w końcu, uznając jednocześnie, że to odpowiedni moment na takie rzeczy.

_________________

Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 585


PisanieTemat: Re: W czym możemy utopić swoje smutki?    Nie Wrz 10, 2017 12:25 am

Joffrey zbyt często się irytował gdy nie mógł sobie czegoś przypomnieć i po prostu olewał całą sytuację. Być może gdyby bardziej się do wszystkiego przykładał, nie musiałby robić takich rzeczy. Ostatecznie jednak wypowiedział imię Stwórcy, które było dla Nadii znajome.
- Jeszcze mi za to zapłaci. - Zacisnął mocniej szczękę i choć nie powinien tak jawnie okazywać do niego wrogości, alkohol robił swoje. Z Hagena można było czytać jak z otwartej książki, która odpowie na wszystkie pytania. No prawie, gdyż w takim stanie nie wiadomo kiedy ''książka'' postanowi uciąć sobie drzemkę. Póki co jednak się na to nie zapowiadało.
- Huh.. masz rację, dzięki. Zapamiętam. - Mruknął przecierając oczy. W zasadzie przecież wydawało się to takie oczywiste, a jednak dla kogoś tak obcego w tym świecie jak Hagen, taka wskazówka była bardzo cenna. Jeżeli wypicie krwi pomoże mu uniknąć problemów, był gotów się nieco przestawić choć i tak żywił się o nierównych porach. Wampiry często pomagały tym młodszym przetrwać, co było bardzo pomocne. Emilio spojrzał na blondynkę z rozbawieniem gdy rzekła, iż idą do niego. W zasadzie nie miał nic przeciwko, albowiem miło było, iż zamierzała go odprowadzić. Czyżby teraz to on przyjął zachowanie pijanej kumpeli, a ona dobrego kolegi?
- Akurat idziemy w dobrym kierunku. - Rzucił z ulgą, choć często po alkoholu zdarzało mu się mylić kierunki. Taki już był kłopotliwy z tego powodu, ale jednak tym razem udało mu się dobrze ''strzelić''. Odwzajemnił uśmiech, przyglądając się nieco dłużej szkarłatnym oczom. Droga do mieszkania wampira nie była długa, gdyż znajdowali się niemal w centrum. Kruczowłosy czasem zerkał na jej teczkę, będąc po prostu ciekaw jakie ważne rzeczy się tam znajdują. Jak widać był troszeczkę słabo rozumny, skoro nie domyślił się, iż może być to krew. Bardziej skłaniał się ku banknotom. Po usłyszeniu jej imienia, powtórzył je kilka razy w głowie.
- Ugh.. miło mi Cię poznać, Joffrey. - Zaśmiał się lekko. Chyba zawsze będzie poznawał wampiry w okolicznościach, gdy we krwi krążył mu alkohol. Nie uważał jednak, że powinien się z tym kryć. Było to całkiem normalne, zwłaszcza, że w ten sposób ''radził sobie'' z wampiryzmem. Po kilku minutach znaleźli się przed wysokim apartamentowcem, do którego weszli. Mijanie recepcji, jazda windą, dostanie się do apartamentu i gotowe! Wygląd. Przepuścił wampirzycę przodem, a następnie zamknął drzwi. Nadia mogła zauważyć, że było tutaj bardzo czysto i panowały chłodne odcienie. Duże okna ukazywały nocne życie centrum, z którego wrócili. Emilio powolnie ściągnął buty i opadł na kanapę, patrząc z uwagą na blondynkę.
- Masz na coś ochotę? - Zapytał z uprzejmości. Jak widać potrafił ją zachować nawet w takim stanie choć nie wiedział czy Nadia będzie chciała tu nieco dłużej zostać. Nie miał nic przeciwko, przyda mu się towarzystwo.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 697


PisanieTemat: Re: W czym możemy utopić swoje smutki?    Nie Wrz 10, 2017 8:32 am

To jakie wampir krwi D miał ze szlachetnym Nadia pominęła całkowicie. Nie chciała go dołować a tym bardziej uświadamiać, że do takiej zemsty niezbędna będzie mu pomoc. Sam nie zdążyłby mrugnąć nawet okiem w czasie kiedy Hiro pozbawi go ostatniego tchnienia. Fakt, nie ma sprawiedliwości ani na tym, ani na żadnym inny świecie.
Nie wątpię.
Odpowiedziała ucinając temat zemsty. Niespecjalnie widziała się w roli kogoś, kto sugeruje rozwiązania w tej sytuacji a kilka było jej znanych, nie powiem, że nie. Na dobry początek Joff powinien zgłosić się do łowców, którzy w trybie natychmiastowym przywróciliby mu tętno i standardowe 36,6 temperatury ciała. Ostatnimi czasy coraz częściej bawili się w nawracanie ze złej drogi więc i tym razem nie robiliby wyjątku, zapewne. Ale to już nie jej interes i z doświadczenia wiedziała, że nienależny wychodzić przed szereg. Jeśli ciemnowłosy będzie miał jakieś pytanie albo zapragnie porozmawiać na dany temat, ona udzieli mu informacji.
To dobrze.
Ona w roli poczciwej koleżanki, która odprowadza pijanego do domu? Huh, może i tak być. Jeśli on założył, że tak właśnie jest, cóż, ogromny plus. W końcu nie będzie musiała kombinować i zmyślać bajeczki chociaż w tym była niezła.
Powoli, spokojnym krokiem, oboje przeszli przez centrum docierając do dobrze znanego Nad wieżowca. Stojąc tuż przed budowlą jedynie zadarła głowę do góry ogarniając wzrokiem przeszklonego potwora. Zawsze jeśli coś pójdzie nie tak, ma tutaj mieszkanie. Bo skoro Raven rzekomo nie żyje to lokal stoi pusty.
Przytulnie. Sam urządzałeś?
Rozglądając się chwilę po ścianach nowoczesnego wnętrza, ponownie przełożyła walizkę z jednej reki do drugiej.
Właściwie to tak. Ale najpierw mam nietypową prośbę. Czy mogłabym skorzystać z Twojej lodówki?
Uniosła jedną brew w dość zagadkowym geście. W sumie to po rozkładzie budynku i lokalu domyślała się gdzie może być interesująca ją część kuchenna ale wolała zaczekać na gospodarza, który wskaże kierunek, a może nawet pójdzie z nią wiedziony ciekawością.

_________________

Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 585


PisanieTemat: Re: W czym możemy utopić swoje smutki?    Pon Wrz 11, 2017 9:41 pm

Cóż istniało wielkie prawdopodobieństwo, że wampir nawet nie zdoła poczynić jakichkolwiek kroków, a Ivano go powstrzyma. W końcu pozbywanie się niewygodnych osób z pewnością należało do jego ulubionych zajeć, zwłaszcza iż i tak to ktoś za niego wykona brudną robotę. Hycle na pewno by się ucieszyły, jeżeli mieliby kogoś zabić.
Już więcej się nie odezwał uznając, iż wampirzyca z pewnością nie chciałaby słuchać o jego ''zemście'' bo przecież jej wykonanie było niemożliwe. Poza tym to też nie czas, aby wypytywać o Hiro, którego wydawała się znać. Z łowcami.. to była troszkę inna sprawa. Po pierwsze nie miał pojęcia, że istnieje takie coś jak odwampirzanie, a po drugie miał zatargi z jednym z nich. Wolał działać na własną rękę, choć możliwości to on zbytnio nie miał.
Szedł nieco chwiejnie, kręcąc głową na boki i czasami spoglądając na Nadię z uwagą. W zasadzie myślał, że chce być miła i po prostu go odprowadzić. Bo co niby od niego mogłaby chcieć szlachetna wammpirzyca? Joffrey był takim wampirzym dzieciątkiem, które nie miało żadnych cennych informacji. Ufał swoim pobratymcom, którzy w większości chcieli mu pomóć. Tacy mili byli, o!
Nie miał pojęcia, że wieżowiec był jej znany. W końcu w zasadzie to niczego o niej nie wiedział, a jednak sprowadzał do swojego domu. Uśmiechnął się lekko po nosem, a gdy już znaleźli się w mieszkaniu, odetchnął. Chyba lepiej piło się w klubach niźli w jakiś budkach, chociaż dzięki jednej z nich spotkał Nadię.
- Wprowadziłem kilka drobnych zmian. - Odparł spokojnie, siedząc na kanapie. Przyjrzał się na moment sufitowi, a potem powrócił wzrokiem do blondynki i uniósł brwi ku górze.
- Lodówka? Ach tak.. jasne, nie ma problemu. - Odparł, jednak przez wypity alkohol nawet nie miał sił wstać, więc jedynie wskazał jej kierunek kuchni. Z pewnością gdy wejdzie wgłąb salonu to ją zobaczy. Sama lodówka zaś była.. kompletnie pusta więc cokolwiek tam miała, z pewnością się zmieści. Gdy tylko wampirzyca zrobi to co chciała, poczekał na nią i zdjął jasną marynarkę.
- Znasz Ivano, prawda? Tego białowłosego wampira? - Zagadnął nagle, prostując się lekko. Jeżeli chciał mieć szansę mu zaszkodzić, musiał się dowiedzieć czy ktoś podzielał jego zdanie. Sam niczego nie osiągnie, a z drobną pomocą z pewnością poradzi sobie nieco lepiej.
- Potrzebujesz czegoś jeszcze? - Dodał po krótkiej chwili. Skoro początkowo pytała o lodówkę być może miała kolejną nietypową prośbę. Hagen nie miał nic przeciwko, póki nie dostrzegał w tym żadnego ''niebezpieczeństwa''.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 697


PisanieTemat: Re: W czym możemy utopić swoje smutki?    Wto Wrz 12, 2017 6:59 pm

Nadia była miła i pomocna… kiedyś. Teraz była wstanie obdarzyć pozytywnymi uczuciami jedynie wybrane grono znajomych. Czy Joff się do nich zaliczy? Przekonamy się już niebawem. Zranione osoby trudno przekonać do tego by łatwo zaufały. Potrzeba im więcej czasu ale to żaden problem gdy przed nami stoi otworem cała wieczność. A co do cennych informacji, których rzekomo nie posiadał. Mylił się i to bardzo. Był bardzo cennym źródłem wiedzy, która szczególnie interesowała kobietę. Gdyby nie ten fakt, wcale nie fatygowałaby się do centrum, które nie było po drodze do jej domu. Najwyraźniej coś uroiło się w tej jej blond głowie. Ponoć jasnowłose są naiwne i głupie, PONOĆ.
Otrzymując krótką instrukcję gdzie znajduje się kuchnia oraz pozwolenie na skorzystanie z lodówki, postawiła walizkę na blacie obok potrzebnego jej urządzenia. Z precyzją i należytym namaszczeniem otworzyła ją i przełożyła całą zawartość na puste pułki. Dodatkowo umieściła wkłady chłodzące w zamrażalniku aby w późniejszym czasie móc donieść towar do domu. Przez chwilę przyglądała się jednemu z woreczków, po czym wyjęła go ponownie na blat. Postanowiła się nieco porządzić i bez pytania poszukać jakiejś szklanki, pucharka czy czegoś w tym rodzaju. Pierwszym naczyniem jakie wpadło jej w ręce był kufel na piwo, idealnie… Nacinając rurkę nożem, przelała zawartość do kufla. Nienadający się do niczego plastik wyrzuciła a z resztą, wolnym krokiem udała się do salonu.
Tak, przewodniczy Radzie Wampirzej.
Odpowiedziała zgodnie z prawdą siadając obok mężczyzny, o ile znajdowało się tam choć trochę miejsca.
Mam coś dla Ciebie, proszę.
Wręczyła wampirowi drobny upominek bacznie obserwując jego reakcję na ten gest z jej strony. Czyżby nie tylko jej pochodzenie było szlachetne ale także i serce? W końcu nie miała żadnego obowiązku dzielenia się własnymi zapasami, za które płaciła ze swojej kieszeni. Krew to nie zabarwiona chemicznie woda a jej cena wcale do najniższych nie należy.
Tak, jednej rzeczy ale teraz pij.
Przymknęła oczy przygryzając jednocześnie dolną wargę. Miała nadzieję, że jej podarek przypadnie do gustu gospodarzowi, który pomimo krążących w organizmie procentów, zachowywał trzeźwość umysłu.  Wszystko w swoim czasie.

_________________

Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 585


PisanieTemat: Re: W czym możemy utopić swoje smutki?    Wto Wrz 12, 2017 9:45 pm

Póki co właśnie taką widzał ją Joffrey. Jako pomocną i miłą wampirzycę, która odprowadziła go do domu z własnej woli. Nie znali się długo więc nie mógł jej bardziej ocenić, ale chyba większość wampirów jak i ludzi była przez coś bądź kogoś zraniona. To chyba normalne i nawet będąc niemal nieśmiertlenym, nie da się od tego uciec.
Joffrey nie wiedział, że był źródłem cennych informacji. Wszakże był wampirem, który jedyne co pragnie to zemścić się na Hiro. Nawet przez głowę mu nie przeszło, że Nadia miała w tym wszystkim swój plan. Bo w końcu nie miał niczego do zaoferowania.
Nie miał nic przeciwko, żeby sama się rozgościła. Wszakże Hagen był bardzo gościnny i nie przeszkadzało mu to, że ktoś robił coś w kuchni. Nie krył jednak ciekawości, a gdy usłyszał jej kroki, obrócił się w stronę wampirzycy i zmarszczył czoło. Wyczuł zapach krwi? Przeniósł wzrok na kufel od piwa i zaczął mu się przyglądać, przekrzywiając lekko głowę.
- Oby nie za długo. - Roześmiał się nieco nerwowo. Ciężko było odpowiadać normalnie, gdy przypomniał mu się głód, a do jego nozdrzy dolatywał ten dobrze znajomych zapach. Nadia miała wystarczająco dużo miejsca aby usiąść obok niego, więc nie miała się o co martwić.
Kruczowłosy uniósł brwi ku górze i spojrzał na nią zaskoczony.
- To dla mnie? Dziękuję.. - Sapnął, odbierając od jej zimnych dłoni naczynie. Co jak co, ale nie spodziewał się iż otrzyma od niej.. tak cenny podarunek? Dopiero po chwili się uśmiechnął. I cała zagadka czarnej walizki rozwiązana! Znajdowało się w niej nic innego jak krew! Był zdziwiony, iż otrzymała ją od na pozór zwykłego barmana, a tym bardziej że go poczęstowała. Wszakże zapasy były tylko i wyłącznie dla niej. Coraz mile zaskoczony był jej osobą. Uśmiechnął się od ucha do ucha i raz jeszcze przyjrzał krwi znajdującej się w kufle. Ciekawe o jaką rzecz chodziło, ale nie dał się dłużej prosić i z radością spróbował krwi z byłego worka.
Smakowała tak dobrze.. Jego oczy zaczęły błyszczeć jasną czerwienią, które skierowały się na szlachetną. Oblizał krwawy ślad na ustach i ponownie jego kąciki ust poszły ku górze.
- A Ty? - Spodziewał się, iż blondynka razem z nim skosztuje krwi. Może nie była głodna? Przypomniał sobie jej wcześniejszą wskazówkę dotyczącą napełniania żołądka przed wyjściem na miasto. To bardzo mądre, choć Hagenowi trochę szkoda było wydawać kasy na paczki, zwłaszcza kiedy wolał i tak pić krew z żyły. Jakoś podobał mu się strach w oczach ofiary i ta jego bezradność. Mężczyzna raz jeszcze napił się posoki po czym odłożył kufel i z powagą spojrzał na Nadię, obracając się w jej stronę.
- Słucham. - Jak widać pamięć miał bardzo dobrą, bowiem wolał nie trzymać siebie dłużej w niepewności. Niestety nic konkretnego nie przychodziło mu do głowy, więc spodziewał się zaskoczenia. W końcu nie raz już to zrobiła.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 697


PisanieTemat: Re: W czym możemy utopić swoje smutki?    Sro Wrz 13, 2017 5:18 pm

Prawda była taka, że w mieście nie było mocnego na Hiro. Mógł robić to co mu się żywnie podobało. Nawet z natury dobry Emman nie mógł wiele zdziałać. Chociaż cóż on mógł wiedzieć na temat poczynań członka rodziny. Hm… przy najbliższym spotkaniu Nadia nie omieszka wspomnieć mu o ekscesach przewodniczącego. W innych okolicznościach siedziałaby cicho ale skoro Ivano kara za zbrodnie, których sam się dopuszcza to wszystko wygląda zupełnie inaczej. Niesprawiedliwość była czymś co ją uwierało. Zwłaszcza na tak wysokim szczeblu władzy jaką reprezentował szlachetny.
Obawiam się, że prędko nie ustąpi ze stanowiska.
Tyle w sprawie Hiro, który niepodzielnie zasiadał na stanowisku głowy wszystkich krwiopijców.
Widok czerwonych oczu u ciemnowłosego wywołał u Nadii uczucie zadowolenia. W końcu doskonale wiedziała, że tak to będzie wyglądało. Pijąc alkohol nie da się oszukać głodu. Można go jedynie zagłuszyć ale i tak trwa to bardzo krótko. Wzmożony powraca z podwójną siłą i przy braku kontroli potrafi narobić wielu szkód. Bo jak zakończyłaby się historia sprzed godziny? Atak na nastolatka wisiał w powietrzu, a od rzezi dzieliły sekundy. W każdym razie z takich sytuacji trzeba wyciągać wnioski na przyszłość.
No właśnie… skoro już mowa o piciu krwi prosto z żyły… Nadia nie była głodna. To znaczy na tą substancję ochotę miała zawsze ale nie na tyle żeby rozcinać kolejny woreczek. Chodziło jej o coś zupełnie innego niż picie czy jedzenie.
Potrzebuje Twoich wspomnień.
Jej spokojny ton głosu wcale nie wskazywał na lekkie podniecenie jakie wywoływała wizja rychłego posiłku. Chociaż jak już wspominałam, wcale głodna nie była. Miała chrapkę na kilka urywków z życia Joffa. Szczególnie tych świeżych, pochodzących z przemiany. Nie czekają zbyt długo, wyciągnęła dłoń chwytając nią delikatnie podbródek mężczyzny. Nie wiadomo kiedy, znalazła się o wiele bliżej nić do tej pory, a jej usta wylądowały nieopodal ucha ciemnowłosego.
Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko. To zajmie chwilę.  
Smukłe palce z brody prześliznęły się na szyję obejmując ją lekko i z wyczuciem. Jednokrotne szturchnięcie nosem w płatek jego ucha było jednoznacznym sygnałem do tego, aby nieco ją odchylił. W końcu potrzebowała dobrego dostępu do sporej tętnicy znajdującej się po boku.

_________________

Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 585


PisanieTemat: Re: W czym możemy utopić swoje smutki?    Pią Wrz 15, 2017 1:47 pm

I właśnie tutaj tkwił cały problem. Hiro był wręcz nietykalny, toteż Joffrey miał związane ręce. Przewodniczący jak tylko się dowie, że Hagen coś planuje to z pewnością nie pozostanie dłużej bierny. W końcu lepiej jest likwidować zagrożenie, póki się nie narodziło. Choć czy Emilio mógł siebie tak nazwać? Ivano w każdej chwili mógł mu wyrwać serce i po sprawie. Westchnął nieco rozczarowany i skinął głową.
- Niestety wiem. - Przytaknął, kręcąc głową na boki. Jakoś nie do końca mu się uśmiechało bycie podwładnym Hiro. Pomimo iż póki co miał spokój, sama świadomość przyprawiała go o mdłości. W końcu jednak nie miał wyboru i jakoś musi to wytrzymać. Spojrzał na blondynkę z ciekawością.
Czyżby podzielała jego zdanie? Nie mógł się jednak doszukać w jej głosie żadnej niechęci, więc prawdopodobnie mogła być neutralna. A może wolała nie zdradzać młodzikowi swoich planów, które jednak były bardzo ryzykowne? Ciężko stwierdzić, ale póki co nie zamierzał się tym martwić. Miał tylko nadzieję, że nic nie powie Przewodniczącemu jeżeli będzie miała okazję się z nim widzieć.
Poczęstowanie krwią było miłe, jednak Joffrey nie spodziewał się jej dość nietypowej prosby. Po co potrzebowała jego wspomnień? Co prawda nie martwił się, że może mu się coś stać. W zasadzie nie miał się czego obawiać, jednak na jego twarzy widoczne było wachanie.
Po odłożeniu kufla z krwią, spojrzał prosto w jej oczy. Akurat w tym momencie Nadia złapała go za podbródek i znalazła się tuż obok. Młody wampir przełknął ślinę, słysząc jej głos tuż przy swoim uchu.
- Po co Ci moje wspomnienia? - Uniósł brwi lekko ku górze, jednak rozluźnił się. Przecież nie miał nic do ukrycia, a i tak był jej dłużny. Odetchnął głęboko i nieco zmrużył oczy, odchylając lekko szyję. Już dawał spróbować swojej krwi niejakiej Veinie. Nie był to bolesny proces, a poza tym był pod wpływem alkoholu. W tym przypadku było podobnie, choć miał wrażenie, iż był nieco bardziej ''trzeźwy''.
Odruchowo zadrżał czując się tak blisko obecność wampirzycy. W końcu wszystko było bardziej wyczuwalne, a jeszcze te dłonie, które objęły jego szyję! Uśmiechnął się lekko pod nosem, dając wampirzycy pełen dostęp. Może gustowała we krwi pobratymców? A może jego wspomnienia rzeczywiście były dla niej ważne? Joffrey przed ugryzieniem spojrzał raz jeszcze na szlachetną. Nie znał jej, nie miał też wrażenie że gdzieś ją widział. A może ona skądś go kojarzyła? Westchnął pod nosem, przygotowując się na podzielenie się ze swoim życiorysem.
Miał nadzieję, że za nadto nie poplami mu koszuli! Ślady krwi ciężko sprać, a wiadomo jakim pedancikiem był Hagen.
Nie wyczuwał jednak żadnych złych zamiarów ze strony Nadii, toteż zachował się jak posłuszny piesek i ładnie czekał.
Żeby zawsze był taki grzeczny.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 697


PisanieTemat: Re: W czym możemy utopić swoje smutki?    Sob Wrz 16, 2017 7:52 pm

Ludzie mawiają, że nie ma rzeczy niemożliwych. Na pewno tkwi w tym prawda bo szansa na obalenie Hiro zawsze istniała, mała bo mała ale zawsze. Tak duże przedsięwzięcie wymagało nie tylko sporych nakładów finansowych ale także dużej ilości sprzymierzeńców. Kogo takiego mógł znać sam Joff, kto chętnie podjąłby ryzyko walki z przewodniczącym? Jako młodziak nie miał wielu przyjaciół ujawniających swą aktywność głównie nocą. Pomoc w jego przypadku mogła pochodzić z nieco innej strony ale o tym później.  Jeśli rzeczywiście był szczerze zainteresowany zemstą to propozycja Nadii powinna go zainteresować. Nikt nie każe podejmować decyzji od razu. Takie kwestie warto dobrze przemyśleć. Stawka była duża i można wiele stracić.
Lubię mieć pewność.
Dokładnie do tego potrzebowała kilku obrazków z jego przeszłego, niedawnego żywota. Iwano nie widziała od dawna, a właściwie wszelkie wspomnienia jakie krążyły w jej głowie były jedynie skrawkami, scenami wyrwanymi z całości, którą prawdopodobnie skasowano. Zdarzało się czasem, że wymazana pamięć powraca chociaż nie w takim stopniu, jakim byśmy sobie życzyli.
Nie dało się ukryć, że sama propozycja wywołała lekkie spięcie ze strony mężczyzny. Nie krył się specjalnie z tym jak reaguje jego ciało ale nie ma się czemu dziwić. W końcu rzadko kto macha ręką i nadstawia się z hasłem „bierz ile chcesz”. Inną sprawą było to, że Nadia wcale nie musiała pytać o zgodę. Wystarczyło wykonać podobną sztuczkę do tej, którą już zaprezentowała podczas małego zamieszania pomiędzy stolikami. Jej dotyk w połączeniu z brakiem blokady, pozwalał na naprawdę wiele. Natomiast nie ukrywajmy, nie miała złych intencji w stosunku do gospodarza. I tak już żył życiem, którego nie chciał. To zmartwienie mu raczej wystarczy.
Na pewno zrobię to lepiej niż Hiro.  
Na podstawie własnych doświadczeń mogła przypuszczać, że Przewodniczący nie głaskał Joffa podczas tego procesu po głowie. Obraz szlachetnego kojarzył jej się jedynie z brutalnością.
W każdym razie bez dodatkowych ceregieli Nadia przeszła do rzeczy. Nie ma co się rozczulać nad dobrze znanym każdemu wampirowi sposobem zdobywania pokarmu. Jej dłoń z szyi prześliznęła się ku tyłowi wplatając szczupłe palce w gęste włosy dawcy. Przecież nie chciała żeby drgnął i nabawił się dodatkowych wrażeń. Tak unieruchomiony tkwił w bezruchu do czasu aż dwa ostre i o wiele dłuższe niż na co dzień zęby, przebiły cienką skórę pokrywającą tętnice. Krew pod dużym ciśnieniem wydostawała się z niewielkich ran ściekając wprost do gardła jasnowłosej.  Dostarczała nie tylko wrażeń smakowych ale także tego na co tak bardzo czekała. To jak przeglądanie albumu w przyspieszonym tempie. Jedne wspomnienia były wyraźne pomimo dużego odstępu czasu, inne zaś zamazane i nieprecyzyjne. W tej jednej, krótkiej chwili kiedy dane jej było zobaczyć Iwano oczami jego ofiary, odruchowo zacisnęła zarówno mocniej pięść na włosach Joffa, jak i szczęki na jego szyi. Wystarczy. Miała to czego chciała… Gdy przyszło opamiętanie zabrała najpierw dłoń, a następnie dość ostrożnie wycofała kaleczące ciało szpile. Jako wampir mógł liczyć na szybkie gojenie się wszelkich ran, zwłaszcza tak małych. Z tego względu Nadia nie musiała się przejmować więcej jak dwoma kroplami czerwonej posoki, która chciała uciec w dół ku obojczykowi. Naturalnym odruchem było zlizanie życiodajnej substancji. Po wszystkim odsunęła się powoli oddając mężczyźnie pełną swobodę ruchów. Przez chwilę milczała zbierając wskazującym palcem resztkę posoki z dolnej wargi. Jej wzrok był jakby nieobecny i wbity w bliżej nieokreślony punkt. Najwyraźniej nad czymś głęboko rozmyślała.

_________________

Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 585


PisanieTemat: Re: W czym możemy utopić swoje smutki?    Pon Wrz 18, 2017 10:41 pm

Niby tak, ale.. obalenie Hiro naprawdę wydawało się dla Hagena niemożliwe. Wampir żył na świecie nie wiadomo ile, ale zalatywał trochę średniowieczem. Przechytrzenie go wiązało się z cudem, który raczej nie będzie im dany. Wszakże Ivano potrafi doskonale przewidzieć ruchy przeciwnika, oraz skutecznie go wyeliminować.
Jeżeli szlachetna wyszłaby z jakąkolwiek propozycją, odnośnie pozbycia się Stwórcy z pewnością bez wahania by się zgodził. Zaprzysięgał sobie zemstę, toteż jej zamierzał się trzymać. Nigdy nie poczuje się dobrze, kiedy w każdej chwili znikąd może pojawić się białowłosy. To było zbyt przerażające i prawdziwe. Dobrze, że teraz przynajmniej nie byli obserwowani.
W końcu ileż można patrzeć na pijanego Hagena?
- Przecież bym nie kłamał. - Mruknął, ale nie zamierzał się jej sprzeciwiać. W końcu miała rację i nikomu nie powinno się ufać bardziej niż to konieczne. Skoro interesowało ją jego życie, to nie będzie się przed niczym bronił. Może dostrzeże ten fragment, kiedy z pozoru spokojny Przewodniczący, staje się bestią?
Nie sądził jednak, że mogłaby to zrobić nie pytając go nawet o zgodę. Uważał ją za dobra wampirzycę, która chciała mu pomóc. W końcu zaprowadziła do domu, poczęstowała krwią.. to coś znaczy prawda? Chyba, że była bardziej przebiegła niż sądził. Emilio był zbyt ufny, ale co się dziwić. Nikt nie chciał być w nocnym świecie zupełnie sam. Na słowa Nadii, pokiwał powoli głową i obrócił się w jej stronę.
- Wierzę. - Westchnął, przypominając sobie ten ohydny i bolesny moment, kiedy całe jego ciało płonęło. Pomimo iż nie wątpił w jej słowa, po ciele młodego przeszedł nieprzyjemny dreszcz. W końcu gryzienie nie było przyjemne, jednak.. z resztą zobaczymy.
Po raz ostatni wziął głęboki oddech, poruszył barkami i przymknął oczy, oddając się szlachetnej wampirzycy. Jej ręka wczepiła się w jego włosy, a po tym nastąpiło szybkie ukąszenie. Skrzywił się tylko odrobinę, lecz ból był znikomy. Nawet nie mógł go porównywać do tego co mu podarował Przewodniczący. Widział, jakie części życia obserwuje. Oglądanie tego było smutne, zwłaszcza iż tamtej nocy nie wydarzyło się nic dobrego. Może i otrzymał życie wieczne, ale jednak to nie była świadoma decyzja. Ot został ofiarą wampira bo tak.
Ujrzenie twarzy Ivano wywołało w nim ogromną niechęć, ale również wampirzyca jeszcze mocniej na to zareagowała, zaciskając na nim swoje blade dłonie. Po krótkim czasie nastąpił koniec. Nieco osłabiony Joffrey, oparł się o kanapę i otworzył nieco podkrażone oczy, które skierował na szlachetną.
- O czym myślisz? - Mruknął, uśmiechając się nikle. Jej twarz wyrażała głębokie zamyślenie, toteż Hagen był bardzo ciekaw co zajmowało myśli wampirzycy. Czyżby zastanawiała się nad tym co zobaczyła? A może była zupełnie gdzie indziej? Ciężko określić, kiedy nieco osłabiony próbował zebrać swój umysł. W końcu przeżywanie takich wspomnień nie było przyjemne.
- Mam nadzieję, że zaspokoiłem Twoją ciekawość. - Rzucił z uśmiechem, przechylając nieznacznie głowę w jej stronę. A co jeśli stwierdzi, iż miała to wszystko gdzieś? Nie, Nadia taka nie była. Przecież niemalże się o niego troszczyła! Zaślepiony Joffrey widział to, co chciał widzieć.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 697


PisanieTemat: Re: W czym możemy utopić swoje smutki?    Czw Wrz 21, 2017 11:15 am

Gdy już resztki krwi zniknęły z jej lekko różowych warg, rozsiadła się nieco wygodniej zakładając przy okazji nogę na nogę. Ręce skrzyżowała na wysokości piersi, a wzrok utkwiła, może nawet zbyt nachalnie, na twarzy młodego stażem pobratymca.
Sytuacja na pierwszy rzut oka wydaje się beznadziejna chociaż gdyby głębiej się nad tym zastanowił, to widzę dwa wyjścia.
Potok słów jakim zarzuciła rozmówce został przerwany długą ciszą, w której dokładnie poukładała to, co miała mu zamiar przekazać.
Staraj się unikać Przewodniczącego. Nawet jeśli tego nie chcesz, to on ma nad Tobą przewagę. Nie tylko fizyczną ale tu chodzi o relacje stwórca i sługa. Zrobi z Tobą co zechce chyba, że posłuchasz moich rad i dobrze je przemyślisz.
Oczywiście Nadia nie miała najmniejszego zamiaru wchodzić w spółkę z wampirem, w której to oboje planowaliby zemstę za swoje krzywdy. Nawet połączenie sił dwóch osób było niewystarczające do pokonania kogoś takiego jak tamten staruch. Pomijając już jego siłę, miał dodatkowe macki, które sięgały o wiele dalej niż można było to przewidzieć. Wtyki, wynajęci ludzie i spore plecy zapewniały nietykalność w bezpośrednim starciu. Dlatego warto było podejść od nieco innej strony.
W mieście coraz prężniej działa organizacja składająca się z łowców wampirów. Ich głównym zadaniem jest eliminacja wampirów, które nie żyją zgodnie z ustalonymi warunkami sojuszu. Mówiąc w skrócie nie ma przyzwolenia na atakowanie i zmianę ludzi w dzieci nocy. To co zrobił Ivano podlega karze i to od Ciebie zależy co z tym dalej zrobisz. Jeśli rzeczywiście chcesz zemsty powinieneś skontaktować się z kimś, najlepiej wysoko postawionym i opowiedzieć to, co widziałam ja. To była opcja nr. 1, w której wszystko zależało od chłopaka. Wyjście numer dwa skupiało się bardziej na jej udziale w całej zabawie i gdy tylko nadarzy się okazja, niewątpliwie zagada kogo trzeba.
Zaglądając do torebki, chwilę szukała czegoś w portfelu. Nie, wcale nie miała zamiaru płacić mężczyźnie za krew jeśli akurat to przyszło komuś do głowy. Gdy tylko wyjęła wizytówkę z widniejącym tytułem redaktorki pisma, skrzywiła się nieco.
To już nieaktualne ale telefon się zgadza. Zastanowisz się nad tym co powiedziałam? Wręczyła niewielki, prostokątny papier gospodarzowi zakładając przy okazji kosmyk włosów za ucho.

_________________

Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 585


PisanieTemat: Re: W czym możemy utopić swoje smutki?    Czw Wrz 21, 2017 10:53 pm

Ciekaw był czy niektóre wampiry żywią się krwią swoich pobratymców. Czy w ogóle jest to możliwe, żerować na innych krwiopijcach nie tykając ludzkiej posoki? Od dosyć dziwnych myśli Joffreya wyrwał go głos blondynki, która wygodniej rozłożyła się na kanapie.
- Dwa wyjścia. - Powtórzył, pryzmując nieco bardziej rozluźnioną postawę. Jedna noga wylądowała na drugiej, zaś ręce spoczęły na kolanach. Przy okazji już czuł jak jego skóra na szyi się regeneruje. Słuchał Nadię z uwagą, kiwając lekko głową na boki. Unikanie to nie problem, skoro i tak Hiro zbytnio nie ingerował w jego życie. Zasmucił go fakt, iż był nieszkodliwy dla Stwórcy. Przecież tak wiele planował, aa i tak nic z tego nie wyjdzie.
- Zrobię wszystko. - Odparł niemal od razu, przyglądając się wampirzycy. Skąd mógł wiedzieć, że nie zamierzała się z nim bawić w obalenie Przewodniczącego? Sam fakt, że chciała mu pomóc był bardzo pocieszający, bo jednak większość starała się udawać, że nigdy rozmowy nie było. Joffrey zamyślił się na dłuższą chwilę. Ivano był zbyt potężny, aby tak go lekceważyć. Skoro sama blondynka otwarcie przyznała, że nie ma z nim szans. Łowcy wampirów mogli mu pomóc? Czy którykolwiek zechce z nim porozmawiać? W końcu sam nie był święty i obawiał się, iż nic nie wyjdzie z rozmowy. Poza tym jak mógłby się z kimś takim skontaktować? To wszystko było dla niego cholernie trudne. Zbyt trudne. Ale przecież najważniejsza jest zemsta i obiecał sobie, że przed niczym się nie cofnie.
- Czy łowcy będą w ogóle chcieli ze mną rozmawiać? Gardzą wampirami, a nie wiem też czy mi w ogóle uwierzą. W końcu postać Ivano nie jest im obca i wątpię, aby chcieli mu cokolwiek uczynić. - Wyjaśnił z westchnięciem, przenosząc wzrok na wyłączony telewizor. Obawiał się ich i tego, że w jakiś sposób dowiedzą się o tym co narobił. Przecież nikt nie chciał z jednych sideł dostać się w drugie.
Z ciekawością patrzył jak ta szukała czegoś w torebce. Gdy otrzymał wizytówkę, przyglądał się mu z uwagą. Nie do końca wiedział co ma z nim zrobić, więc przeniósł pytające spojrzenie na szlachetną.
- Po co mi ten numer? - Mruknął, przyglądając się tytułowi pisma, którego nie znał. Czyżby ta osoba mogłaby mu pomóc? Przed nim długa droga, lecz zamierzał dać z siebie wszystko aby chociaż po części wyszło. Obracając prostokątny papierek w dłoni, przechylił się lekko w stronę wampirzycy.
- Czemu mi pomagasz? - Dodał nieco przyciszonym głosem, skupiając na niej swoje krwiste oczy. Nie widział tutaj żadnego podstępu, ale też.. po co dawała mu te podpowiedzi i jakiś numer? Czyżby w jej interesie również leżało pozbycie się Ivano?

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 697


PisanieTemat: Re: W czym możemy utopić swoje smutki?    Pią Wrz 22, 2017 7:04 pm

Odżywienie się krwią własnego gatunku? Czemu nie. W końcu krew to krew. Gdyby dopadł do kiedyś głód, nawet kilka szczurów mogłoby go uratować przed powolną agonią. Posoka zwierząt nadawała się do przeżycia tak samo jak ta ludzka. To tylko kwestia smaku i upodobań, nic poza tym.
Uważam, że bardzo chętnie Cię wysłuchają w sprawie przewodniczącego. Tym bardziej, że będzie to informacja z pierwszej ręki a nie przekręcona kilka razy plotka zasłyszana gdzieś w kolejce po chleb.
W jej spojrzeniu było coś dziwnego, ciemna barwa tęczówek zaczęła mieszać się z dobrze znanym szkarłatem. Co to mogło oznaczać, złość, chęć ponownego pożywienia? Ważne jest to, że nawet nie drgnęła podczas całej rozmowy. Powodzenie całego spisku zależało głównie od chłopaka. To jak się prowadzisz to już Twoja sprawa ale dla dobra samego siebie odpuść atakowanie ludzi.
To, że łowcy zainteresują się postacią szlachetnego ze względu na jego czyn, nie oznacza, że puszczą płazem wybryki Joffa. Przez brak rozwagi mógł bardzo łatwo się podłożyć i wylądować w zimnych i wilgotnych lochach oświaty. A tam gwarantuję, nikomu nie będzie się podobało.    
Przynajmniej na razie. Albo zacieraj po sobie wszelkie ślady, umiesz?
Uniosła jedną brew mając na myśli nic innego jak kasowanie pamięci. Absolutnie nie miała zamiaru odwodzić młodego od całkowitego porzucenia ludzkiej krwi. Sama była fanką podobnych posiłków, a dla czego żyć jeśli nie dla przyjemności?
Wróg mojego wroga jest moim przyjacielem.
Uśmiechnęła się uprzejmie i niezwykle miło. Można rzec, że nawet beztrosko, zupełnie jakby cała pogawędka dotyczyła kwestii pogody a nie zemsty.
Jeśli coś się ruszy w tej sprawię to zadzwoń lub napisz. Powinniśmy pozostać w kontakcie.   Zakładając kosmyk włosów za ucho puściła oczko rozmówcy aby nieco rozluźnić całą atmosferę. Kto by przypuszczał, że z przypadkowego spotkania wynikną tak ciekawe rzeczy.

_________________

Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 585


PisanieTemat: Re: W czym możemy utopić swoje smutki?    Pon Wrz 25, 2017 5:03 pm

Dokładnie. Krew to krew więc martwić się nie było czym. Czy ilość ataków na ludzi zostałaby zmniejszona, gdyby tak wampiry zaczęły się odżywiać krwią swoich pobratymców? Ciekawiło to Hagena, który popadł przez to w lekkie zamyślenie. Póki co jednak ludzka posoka dawała mu więcej energii, jak i sam krzyk ofiary.
- Miejmy nadzieję, że się uda. Jakoś nie specjalnie przepadam za łowcami. - Sapnął bardziej do siebie niźli do rozmówczyni i przechylił się w prawą stronę, kiedy przyglądał się blondynce. Czyżby była głodna? Skoro poczęstowała go krwią, równie dobrze i ona mogła sobie nalać. A może coś innego wpłynęło na zabarwienie tęczówek? Przykładowo Hagenowi świeciły się znacznie jaśniej, kiedy był to najzwyczajniej w świecie wkurwiony. Jego twarz nie do końca ukazywała zadowolenie. Rozmowa z łowcami na pewno nie będzie należeć do najprzyjemniejszych, bo jednak porządny to on nie był. Martwił się tym, że jeszcze wyląduje przez przypadek w ich lochach co by nauczyć tego i owego. Joffrey musiał kompletnie zmienić nawyki żywieniowe, jeżeli chciał czuć się ''bezpieczny''.
- Zrezygnować z ataków? - Powtórzył zwiedziony, smutniejąc. Przecież to była taka niezła zabawa.. zrezygnowanie z takiej przyjemności równało się z koniecznością zdobywania krwi z udziałem kasy. Emilio póki co wolał korzystać z darmowego źródła, bo przecież było to znacznie łatwiejsze. Nie miał też żadnych kontaktów, a przecież nie podejdzie do barmana, który podał worki dla Nadii i nie zapyta, czy dla niego też się krew znajdzie. Słabo szło mu z byciem anonimowym, ale jednak się starał. Słabo uśmiechnął się na jej pytanie, czy potrafi zacierać ślady. Problem tkwił w tym, że każda jego ofiara kończyła martwa, a wyrzucenia ciała do jakiegoś jeziora czy kontenera nie była żadną nowością. Milczał przez dłuższą chwilę, a następnie westchnął. Co ma jej powiedzieć? Szybko powinna domyśleć się, dlaczego tak niechętnie chciał złożyć wizytę łowcom. Czyżby obudziło się w nim poczucie winy?
- Zapamiętam. - Rzucił i posłał jej lekki uśmiech. Raz jeszcze zerknął na wizytówkę. Naprawdę tak ciężko było mu się domyśleć, że to był jej numer telefonu? Pacnął się w czoło, a następnie chwycił wampirzycę za rękę i zmrużył oczy.
- Tylko proszę nie mów nikomu. Jeżeli Hiro się dowie to już po mnie. - Mówił nieco podenerwowany, obawiając się reakcji Przewodniczącego. Z pewnością nie będzie tolerował nawet znikomego zagrożenia, zwłaszcza iż zabicie Joffreya do trudnych zadań nie należało.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 697


PisanieTemat: Re: W czym możemy utopić swoje smutki?    Pon Wrz 25, 2017 8:06 pm

Gładząc opuszkiem palca grzbiet jednego z paznokci kobieta uśmiechnęła się jedynie pod nosem na wzmiankę o łowcach.
Nie znam nikogo kto by za nimi przepadał. Są w życie takie momenty, że trzeba schować dumę w kieszeń.
Jej historia z łowcami była tak długa i zawiła, że nie warto jej nawet teraz przypominać. Ogółem można powiedzieć, że sama za nimi nie przepadała i tylko sytuacja podobna do tej mogła ją zmusić do kontaktu. Wampiry same z siebie uważały się za lepszych od reszty, a co dopiero mówić o tych najwyżej urodzonych. W gruncie rzeczy prócz większej siły, różnej ilości mocy, nic ich nie różniło od reszty.
Wiesz, zrobisz jak będziesz uważał. Ja tylko mogę Ci wskazać odpowiedni kierunek. W końcu jesteś dużym chłopcem.
Jej rady były szczere bo w żaden sposób nie chciała zaszkodzić rozmówcy. Wręcz przeciwnie. Ciągle była tutaj mowa o pomocy a co z tego wszystkiego wyniknie to się jeszcze przekonamy.
Mina Joffa mówiła sama za siebie, a wszystkimi problemami powinien obarczyć nikogo innego jak Hiro, który zrobił co miał zrobić i poszedł w swoim kierunku. Kompletny brak odpowiedzialności ze strony tak wysoko postawionego osobnika. (I kto to mówi…)
Szczerze? Nie wiem czy wyrazy skruchy przekonają łowców. Już mówiłam to wcześniej. Wybór należy do Ciebie.
To prawie tak jak z zażywaniem leków i informacją o konsultacji z lekarzem lub farmaceutą, którego obowiązkiem jest odpowiedzieć na wszelkie pytania zainteresowanego. Nadia nie założyła Hagenowi różowych okularów obiecując, że jak tylko zakabluje swojego stwórcę, to wszystko będzie pięknie i cacy a sami łowcy zaniosą go na rękach gdzie tylko sobie wymarzy. Wszystko miało mnóstwo znaków zapytania i niewiadomych, a sposób był jeden  żeby się przekonać o finale.
Myślisz, że byłabym na tyle głupia żeby teraz biec do niego z informacją o zagrażającym mu wampirze poziomu D?
W jej oczach prócz politowania można było dostrzec spokój. Jeśli mamy traktować się poważnie to w grę nie wchodziły żadne rozmowy z przewodniczącym.
Lepiej poćwicz usuwanie wspomnień zanim z powodu ataków dorwą Cię łowcy. Wtedy nie będą chcieli słuchać o Twoich problemach.
Powiedziała gładząc uspokajająco wierzch dłoni mężczyzny. Chyba to pierwszy raz w jej życiu, w którym mówi komuś jak ma żyć i jeszcze mizia na pociechę. Boże, do czego to doszło...

_________________

Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 585


PisanieTemat: Re: W czym możemy utopić swoje smutki?    Wto Paź 03, 2017 12:25 am

Zmrużył czerwone tęczówki, biorąc sobie jej słowa do serca. W zasadzie to nie miał najmniejszego wpływu na to jak zareagują łowcy gdy złoży im zeznania. Przecież nie każdy z nich był taki sam, lecz zdarzali się ci lepsi i ci gorsi. Przytaknął w zamyśleniu. Czasami trzeba było zrobić coś czego nie za bardzo się lubiło, ale im szybciej wykona jakiś krok, tym prędzej zbliży się do destrukcji Ivano.
Zaśmiał się lekko na jej słowa. Duży chłopiec a popełniał więcej błędów niż dziecko.
- Tak czy siak jestem Ci winien podziękowania. - Rzekł nieco spokojniejszym głosem. W zasadzie to już przestał czuć zmartwienie, kiedy to odnalazł światełko w tunelu. Co prawda czekała go niezwykle długa, żmudna i trudna droga.. ale kto wie jakie może przynieść ona skutki? Był naprawdę wdzięczny za to, że Nadia była dla niego tak pomocna. Co prawda z początku wątpił w szczere intencje, ale jak widać dobre wampiry również istniały. Przez to wszystko nawet udało mu się w miarę wytrzeźwieć.
- Postaram się z jakimś skontaktować, ale raczej będę potrzebował pomocy. Nie chcę trafić do ich lochów. - Mruknął, odgarniając włosy z czoła i przeczesał je do tyłu. Niestety był zbyt słaby aby nie dać się złapać. Łowcy wcale nie byli tacy chętni do rozmów z wampirami. Joffrey będzie musiał nieco poszukać i znaleźć odpowiednią osobę, która przy najbliższej okazji nie strzeli mu w twarz. Trudna misja, ale jak odniesie skutek to będzie coraz bliżej osiągnięcia zemsty.
Spojrzał na nią nieco zaskoczony. Poziom D? Przechylił głowę, w końcu spotkał się z takim określeniem po raz pierwszy. Skrzywił się. Czyli był gorszy?
- To brzmiało niemal jak obelga. Aż tak bezużyteczny jestem? - Mruknął i nieco posmutniał. Jeżeli nie był żadnym zagrożeniem to na co to wszystko? Ivano zmiecie go jak robaka, a przecież nie ma najmniejszego sensu ginąć za coś, czego się nigdy nie osiągnie.
- Tyle porad, jesteś za dobra. - Wnioskował, czując jak gładzi wierzch jego dłoni. Skąd taka troska? Aż tak bardzo zależało jej na tym, aby Joffrey dał z tym wszystkim radę? Poza tym to normalne, że Hiro miał wielu wrogów. Jeżeli Nadia do nich należała to tylko dobrze wskazywało.
Co prawda nie miał pojęcia o jej prawdziwym charakterze.. A może po prostu Joffrey tak na nią działał? W końcu widać, że był w tym wszystkim zagubiony.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: W czym możemy utopić swoje smutki?    

Powrót do góry Go down
 
W czym możemy utopić swoje smutki?
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Z czym kojarzy Ci się imię postaci powyżej?
» GRUDZIEŃ 2014
» Departament Tajemnic

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: