IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 "Wielkie rzeczy się dzieją kiedy się spotykają ludzie z górami".

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Elyse

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 589


PisanieTemat: "Wielkie rzeczy się dzieją kiedy się spotykają ludzie z górami".   Nie Wrz 03, 2017 8:12 pm


Alpy, jesień 2016 roku.

Czarny, wynajęty jeep zaparkował koło drewnianej chatki w środku lasu. Nie daleko domku była droga, która prowadziła na sam szczyt Mont Blanc. Z samochodu wysiadła wysoka, krótkowłosa kobieta z szerokim uśmiechem na twarzy. Umówiła się w tym miejscu z bratem, z którym mieli w końcu spędzić trochę czasu razem. Odkąd jej kariera się rozkręcała, a on przejmował coraz więcej obowiązków ojca dawno nie zrobili sobie gdzieś wycieczki. W sumie... nigdy nie zrobili sobie wycieczki! Zawsze wychodzili gdzieś w Japonii, albo we Francji. Gdy któreś się odwiedzało. Ale był to wypad jednodniowy. Teraz mieli spędzić sami czas podczas wspinaczki górskiej. Ruda wyciągnęła z bagażnika wielki plecak oraz sprzęt potrzebny do tak dużej wyprawy. Była wampirem, więc szansa przeżycia w górach była wyższa niż u ludzi, jednak wciąż było trzeba być dobrze zabezpieczonym. Nigdy nie wiadomo, czy lawina na nich nie spadnie albo nie dopadnie ich wichura. Modelka miała ze sobą namiot, liny oraz haczyki pomocne przy wspinaczkach po lodzie.
Weszła do środku chatki, gdzie wynajęła sobie sypialnie oraz mogła zamówić coś ciepłego do jedzenia. Krwi niestety tutaj chyba nie serwowali, ale przywiozła im zapas. Wiedziała, że Chris też weźmie wszystko co trzeba, wolała jednak być zabezpieczona na przypadek nagłego głodu.
- Witam, zameldował się już Pan Christian Moreau? - zapytała śliczną recepcjonistkę o długich blond włosach oraz błękitnych, jak niebo oczach. Młoda dziewczyna podniosła głowę znad telefonu i otaksowała wampirzycę chłodnym wzrokiem.
- Nie jestem upoważniona do wyjawiania takich informacji - oczywiście nie była zadowolona, że ktoś wypytuje o mężczyznę który zameldował się kilka minut temu. Ledwo go zobaczyła to języka w gębie zapomniała!
Czerwona tylko patrzyła na nią zmartwiona. No tak, nie można przecież zdradzać danych gości!
- Nie mówił, że będzie czekać na przybycie Pani Elyse Moreau? - zapytała wciąż patrząc ufnie na jasnowłosą, która słysząc to samo nazwisko drgnęła zaskoczona. A więc przystojniak miał żonę?!
- To Pani mąż? - zapytała bez ogródek, a Ely wybuchła śmiechem. Jak widać wcale taka profesjonalna nie była, jak się starała po ujrzeniu rudej. Cóż, nie byli z Chrisem do siebie podobni, mimo bycia rodzeństwem.
- Nie, to mój brat - wywróciła oczami i czekała, aż Zuza w końcu powie jej czy on już jest, czy nie. I który wybrał dla nich pokój. Przecież nie będą brać osobnych! Są rodziną!

_________________

One, don't pick up the phone
You know he's only calling 'cause he's drunk and alone
Two, don't let him in
You have to kick him out again
Three, don't be his friend
You know you're gonna wake up in his bed in the morning
And if you're under him, you ain't getting over him
Powrót do góry Go down
Vivien

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1264-vivien#22418 http://vampireknight.forumpl.net/t1378-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t2192-znajomosci-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t3330-vivien
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 365


PisanieTemat: Re: "Wielkie rzeczy się dzieją kiedy się spotykają ludzie z górami".   Wto Wrz 12, 2017 9:16 pm

Zjawił się raptem godzinę przed Elyse, niosąc na plecach ciężki, podróżny plecak, naszykowany odpowiednio na ich mały trip. Był dość zaskoczony tak nagłą propozycją młódki, zwłaszcza że dopiero co rozwijała skrzydła jako modelka i miała od groma pracy. W dodatku, sam fakt tej jakże przemęczającej pracy był dla Chrisa również nowością. Od dziecka starała się przecież zostać weterynarzem, przejawiając predyspozycję do nauk ścisłych. Gdy pojawiał się w rezydencji, łaziła za nim krok w krok i przesiadywała w bibliotece, zaglądając przez ramię co czyta i zadając przy tym mnóstwo innych nurtujących ją pytań. Jakież było więc jego zaskoczenie, gdy któregoś pięknego poranka dowiedział się przez telefon, że postanowiła zostać modelką. Dafuq? To do niej zupełnie nie pasowało, nie wyobrażał sobie siostry paradującej półnago po wybiegu. Ba, to że ośmielała się pokazywać swoje ciało publicznie było już grubą przesadą! Przecież była dzieckiem! Wyrośniętym i bez dziewictwa, ale jeszcze dzieckiem! Może to jej matka namówiła córkę do złego? Jeśli sama lubiła latać z odsłoniętym tyłkiem, jej wola (może Ethan takie wolał, who knows), ale nie musiała do tego przymuszać Elyse! Była stworzona do innych, bardziej pożytecznych rzeczy, a przynajmniej według Chrisa. Dobry był z niego brat, prawda? Ba, najlepszy!
Będąc na miejscu pierwszym, zameldował obojga w ostatnim wolnym pokoju, ignorując pełne zachwytu spojrzenia blondwłosej recepcjonistki, pozostając jak zawsze niewzruszonym. Z racji tego, że pokój musiał zostać jeszcze wysprzątany, pozostawił plecak za ladą dziewczyny, która ochoczo zgodziła się popilnować mu rzeczy (oby ich tylko nie wąchała, bleh) i wyszedł się przejść. Gdy wrócił, akurat w momencie przyjazdu Elyse, zgarnął co swoje i poszedł zobaczyć pokój. Nie minęła dłuższa chwila, a do obu pań powrócił podminowany Christian, gromiąc wzrokiem uroczą recepcjonistkę.
- Co to ma znaczyć, do cholery? W pokoju miały być dwa łóżka, a nie jedno małżeńskie. - warknął wściekle, stając obok Elyse. Blondynka zbladła jak ściana, próbując odzyskać głos.
- B-bo... Gdy usłyszałam, że-że rezerwacja jest na... to samo nazwisko, uznałam, że... - przełknęła ślinę, zwieszając głowę - ...że jesteście państwo m-małżeństwem... - Szlachetny zgrzytnął zębami, powstrzymując się przed skręceniem dziewczynie karku. Kolor włosów poszedł w parze z ewidentnym brakiem mózgu. Wampir westchnął, pocierając dłonią czoło. Nagła zmiana miejsca pobytu była zbyt problematyczna, zwłaszcza, że nie miał gwarancji czy w innych hotelach będą wolne pokoje. Tegoroczna jesień była nad wyraz łaskawa na wszelkie wycieczki i piesze wędrówki.
- Wstawcie tam kanapę. - polecił krótko, odwracając się do siostry. - Rzuć ciuchy i przebierz się. Idziemy na szlak. - oznajmił i wyszedł, nie zważając czy któraś z kobiet postanowiła spełnić jego polecenia. Choć powiem jedno - oby tak.
Gdy więc czerwonowłosa niechybnie zeszła na dół, udali się we dwójkę na jeden z głównych szlaków, aby wpierw rozeznać się po terenie.
- Skąd nagle pomysł z wycieczką? - zapytał po dłuższej chwili milczenia, aby jakoś zagaić rozmowę. Czasami potrafił.

_________________
Powrót do góry Go down
Elyse

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 589


PisanieTemat: Re: "Wielkie rzeczy się dzieją kiedy się spotykają ludzie z górami".   Sro Wrz 13, 2017 8:17 pm

Etto, Chris najlepszym bratem? Pamiętał o urodzinach, imieninach oraz świętach chociaż wampiry ich nie obchodziły (a to się mu ceni) ale jeśli chodzi o tą akcję z pracą to już przesadzał... To, że Ely chodzi po wybiegu w różnych ciuchach od projektantów (a czasem bieliźnie) nie znaczy, że pokazuje ciało na prawo i lewo! Szlachetny, który jest taki oczytany w ogóle nie znał się na tym zawodzie albo widywał idiotki, które mówiły że są modelkami bo dostały sesję w CKMie albo Playboy'u. Czerwona musi koniecznie wysłać mu zaproszenie na zbliżającą się imprezę Diora. Wtedy zobaczy, że modeling to coś więcej niż pokazywanie ciała. Można też występować w reklamach, albo plakatach reklamując kosmetyki i biżuterię, gdzie wystarczy ujecie twarzy a nie całego ciała. To już chyba nie jest żadna nagość? Jej twarz widzi każdy kogo mija na ulicy, także nic nowego potencjalny zbok nie zobaczy.
Kobieta uśmiechnęła się, gdy brat pojawił się w drewnianej chatce. Dobrze, że udało im się wynająć tu pokój, bo ośrodek miał ich niewiele a stąd było blisko na szczyt więc w razie brzydkiej pogody mieli szanse jeszcze tu wrócić. Christian niestety nie wydawał się zadowolony, że widzi siostrę bo zaraz opierdzielił Zuzannę za to, że mają wspólne łóżko. Modelka poczuła współczucie do kobiety zza lady, która wyglądała jakby miała zaraz się rozryczeć albo zesikać w majtki! Facet potrafił być nieprzyjemny nawet bez powodu. A laski i tak latały za nim jak za wygraną w toto lotka! Mina zbitego psa odprowadziła szlachetnego, a Elyse z westchnięciem wzięła torby na górę i przebrała się w wygodne ubranie schodząc z powrotem na dół w ręce trzymając jedynie wielki plecak potrzebny na wyprawę. Założyła go bez trudu na plecy, chociaż ludzie pewnie nie mieli siły nosić tylu rzeczy na raz.
- Stęskniłam się - wzruszyła ramionami na jego pytanie i dźgnęła go łokciem w bok - A ty co taki nie w humorze od rana? Przecież pomieścimy się na tamtym łóżku w dwóję, a jestem już duża i nie posikam Ci pościeli - zażartowała chcąc poprawić mu humor i poszła do przodu szlakiem. Widziała czerwony, żółty, zielony. Wszystko zależało do tego jaki poziom trudności chcieliby wybrać. Wydymała wargi w zamyśleniu, które długo nie trwało bo zaraz udała się w stronę czerwonej ścieżki. A co! Trochę adrenaliny się przyda w tym ułożonym i nudnym życiu!
- Zawsze zazdrościłam Ci i Christophe tych wycieczek po dziczy z ojcem i wujem - powiedziała nagle poprawiając plecak w którym oprócz przyrządów i prowiantu miała też namiot, gdyby weszli wystarczająco daleko, że szkoda byłoby schodzić a byłoby trzeba się przespać - Pokażesz mi w końcu, jak to jest radzić sobie sam na sam z naturą - usiłowała powiedzieć to złowrogim tonem, ale i tak zaczęła chichotać.
- Co słychać w Francji? Ojciec nie zawalił Ci już głowy obowiązkami przyszłej głowy rodu? Nie zanudzał wykładami jak to trzeba siedzieć całymi dniami w papierach? - mimo, że obiecała sobie nie mówić nic o Ethanie, to nie wytrzymała. Tego też zazdrościła Christianowi. Miał ojca kiedy tylko potrzebował. Ona nie, chociaż szlachetny zawsze będzie mówić że to niby wina Vivien.

_________________

One, don't pick up the phone
You know he's only calling 'cause he's drunk and alone
Two, don't let him in
You have to kick him out again
Three, don't be his friend
You know you're gonna wake up in his bed in the morning
And if you're under him, you ain't getting over him
Powrót do góry Go down
Vivien

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1264-vivien#22418 http://vampireknight.forumpl.net/t1378-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t2192-znajomosci-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t3330-vivien
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 365


PisanieTemat: Re: "Wielkie rzeczy się dzieją kiedy się spotykają ludzie z górami".   Wto Paź 03, 2017 7:07 pm

To, że ktoś był oczytany nie oznaczało, że znał się od razu na wszystkich zawodach świata. Dla Christiana modeling był czymś niepotrzebnym i sztucznym. Przecież miał oczy, tak? Widział jak ubrania leżą na plastikowych modelach na wystawach sklepowych, tak? Więc po cholerę jeszcze angażować w to jakieś młode dziewczyny (i zniewieściałych gejów, bleh), które chodziły w te i we wte, zupełnie bez większego celu? Totalny absurd. Zdjęcia jeszcze jakoś tolerował, lecz do modelingu na wybiegu nie był w żaden sposób przekonany. Zresztą, to był facet, więc nie oczekujmy od niego zrozumienia babskiego świata. Lub gejowskiego, jak kto woli.
"Nieprzyjemny bez powodu"? No proszę was, miał powód i to jak cholera! Oczekiwał od tego hotelu pełnego profesjonalizmu, którym zresztą się szczycili we wszystkich swoich nieznośnych ulotkach i reklamach. Spróbował, i co? Jedno łóżko zamiast dwóch? Jawna kpina. Ile oni mieli lat, by spać razem - pięć? Jakoś mu się nie wydawało. Zmroził więc jeszcze recepcjonistkę ostatnim spojrzeniem i wyszedł z chatki, aby trochę ochłonąć. Ostatnio za łatwo się denerwował, to było do niego zupełnie niepodobne. Odetchnął głęboko, rozmasowując skronie. Może po prostu wizja zaśnięcia obok Elyse była dla niego zbyt... niecodzienna. Ewidentnie go rozjuszyła bardziej niż powinna. Dziwne.
Powrócił swoim obojętnym wzrokiem do siostry, która właśnie do niego dołączyła. Nie odpowiedział jej na ten niewinny żarcik, marszcząc jedynie brwi. Nie byli na tyle ze sobą zżyci, żeby spać w jednym łóżku, do ciężkiej choroby. Już to, że dość często zdarzało się to bliźniętom było dla Chrisa wystarczająco dziwne, co dopiero, gdyby mieli to zrobić oni. No, dość dywagacji na ten temat, bo już ostatecznie został wyczerpany, mam nadzieję.
Zdziwił się nieco, że wybrała akurat czerwony szlak na podróż, ale ostatecznie zbył to milczeniem i podążył za dziewczyną. Może chciała się wykazać, że potrafi przetrwać nie tylko w miejskiej dżungli. I jak widać, trafił z tym w dziesiątkę.
- To raczej była szkoła przetrwania niż wycieczki. - poprawił ją. Nie chodzili zwiedzać zamków i pomników przyrody ani nie wspinali się po górach, żeby ostatecznie wrócić do ciepłego pokoiku w hotelu. Razem z Christophem siedzieli na totalnym zadupiu dobrych parę tygodni, jeśli nie miesięcy, musząc jakoś związać koniec z końcem, aby przetrwać. Gdyby to wszystko zliczyć, wyszłoby że przesiedzieli w ten sposób całe swoje dzieciństwo i czas nastoletni, o co przecież Nadira miała do Ethana pretensje. Ludzie z zewnątrz postrzegali to właśnie jako niewinne wycieczki, choć prawda była zgoła inna.
- Jeśli umiesz rozpalić ogień przy pomocy krzesiwa i masz orientację w terenie, to już coś. - dodał. Na wspomnienie o ojcu, przyjrzał się Ely uważniej. Chyba jednak odziedziczyła po Vivien nie tylko wygląd, ale i ciekawość, która w końcu z nią wygrała.
- Zanudzał. W najbliższym czasie planuje ostatecznie zrezygnować z funkcji głowy rodu. - odpowiedział zwięźle, krzywiąc się minimalnie. Nie przypuszczał, że nastąpi to tak szybko. Był jednak na to przygotowany mentalnie od... w sumie od zawsze, dlatego taka wieść od ojca nie była dla Chrisa wielkim szokiem. - Nadal się do ciebie nie odezwał? - spytał, zbaczając nagle ze ścieżki. Spojrzał na Elyse i przywołał ją do siebie skinieniem głowy. Chciała szkołę przetrwania? To dostanie ją w małym procencie.
Przeszli więc na kamienisty, nierówny grunt, przedzierając się przez obrzeże lasu i powoli kierując w stronę łagodnego podejścia ku górze. Po swojej lewej stronie mieli duże, spokojne jezioro.

_________________
Powrót do góry Go down
Elyse

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 589


PisanieTemat: Re: "Wielkie rzeczy się dzieją kiedy się spotykają ludzie z górami".   Pon Paź 09, 2017 4:24 pm

A no bycie oczytanym nie oznaczało wielkiej mądrości, ale Christian zdecydowanie uważał się za mądrego! Nie powinien wyśmiewać modelek, czy też modeli (nie każdy z nich był gejem, ej!) ani tym bardziej szydzić z Ely, bo poszła w tym a nie innym kierunku. Co prawda można zwalić wine na Etha, że nie skończyła studiów niemniej... zawsze może na nie wrócić. Jako wampir ma sporo życia przed sobą i gdy tylko najdzie ją ochota dalszej edukacji drzwi stoją otworem! Co lepsze sama będzie mogła sobie opłacić naukę, bo jak wiadomo dobre i zagraniczne uczelnie są płatne, czy to w trybie dziennym czy zaocznym. A może razem pójdą na studia?! To by była kolejna okazja do zacieśniania więzi rodzinnych, tak! Ja mam ten idealny plan, ty masz ten idealny stan...
Ludzie śpią w jednym łóżku nie tylko za dzieciaka! Dorośli też to lubią! Czarnowłosy ewidentnie za bardzo się spinał. Może w pracy mu nie szło i ojciec ciągle mu to wytykał? W wizji Elyse widok zrzędzącego Ethana był na porządku dziennym, więc w ogóle by jej to nie zdziwiło. A może to jakieś napięcie przedmiesiączkowe?! Chris jest facetem i okres mu nie straszny, ale może chodzić podminowany bo z żadną laską dawno nic nie robił - no wiecie co mam myśli!
- Bla bla bla. Jaką niby szkołę przetrwania mogłeś mieć w wieku dziesięciu lat? - Kobieta nigdy nie wierzyła w opowieści swojego brata i kuzyna dotyczących ich wyprawy za młodu. Uważała, że na pewno sporo przygód podkoloryzowują. W końcu żaden normalny rodzic nie ryzykowałby życia swoich dzieci wystawiając ich sam na sam z dzikim zwierzęciem w jakimś tropikalnym lesie! Nawet jeśli dziecko było wampirem. Ale kto wie, może Adrien i Eth nie mieli tyle serca co Viv przy wychowywaniu małej?
- Proszę Cię, ja bym nie umiała? - wyprostowała się dumnie unosząc pierś, chociaż tak naprawdę... nie umiała! Jakoś nikt jej nigdy tego nie pokazał, skoro od małego pławiła się w luksusach i nie była nigdzie zabierana. Ani na wycieczki górskie, ani na biwaki w polu! Także na grilla rozpalało się odpowiedni sprzęt, a nie ognisko. Niemniej nie zamierzała się do tego przyznać. Wujek google jej pomoże i jeszcze uda jej się ściemnić, że takie rzeczy to małe dzieci potrafią. W zuchach w sumie uczą takich rzeczy, nie?
- Nadal - bąknęła nie chcąc ciągnąc tematu i ruszyła za Christianem jego boczną ścieżką. Spojrzała na wodę i uśmiechnęła się delikatnie - Może wracając pójdziemy popływać? Chętnie bym skoczyła z tych skał do wody - wskazała palcem kamienisty klif z którego można było całkiem ciekawe akrobacje zrobić. Teraz zaczęli dopiero się wspinać więc szkoda byłoby robić sobie przerwę.
- Masz dziewczynę? - nie wytrzymała i spytała prosto z mostu. Jako fanka książek romantycznych miała nadzieję, że brat sobie kogoś znajdzie. Czy to kobietę czy mężczyznę! Aczkolwiek wizja Chrisa migdalącego się z obcą babą powodowała u niej frustrację. To dopiero było dziwne!
Zobaczyła przed sobą skałę pnącą się w górę, z której wystawały gdzie nie gdzie ostre kamienie. Po niej też można się było śmiało wspinać! Poprawiła plecak i wskoczyła na pierwsze "schodki" idąc powoli do przodu, mocno trzymając się wystających odłamków. Zerknęła delikatnie na dół, chcąc zobaczyć czy Moreau za nią ruszył.

_________________

One, don't pick up the phone
You know he's only calling 'cause he's drunk and alone
Two, don't let him in
You have to kick him out again
Three, don't be his friend
You know you're gonna wake up in his bed in the morning
And if you're under him, you ain't getting over him
Powrót do góry Go down
Vivien

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1264-vivien#22418 http://vampireknight.forumpl.net/t1378-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t2192-znajomosci-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t3330-vivien
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 365


PisanieTemat: Re: "Wielkie rzeczy się dzieją kiedy się spotykają ludzie z górami".   Sro Lis 29, 2017 9:12 pm

Cóż, wspólne studia nie były tak absurdalnym pomysłem jak mogłoby się wydawać. Ich długie, wampirze życie pozwalało na ukończenie chyba wszystkich kierunków jakie do tej pory wymyślono. Ponadto znając Christiana, na pewno nie zakończy swojej edukacji na obecnym stanie. Za bardzo ciągnęło go do zdobywania wiedzy wszelakiej, aby poprzestać tylko na dyplomie z medycyny. Brzmiało to co najmniej ubogo.
- Taką, której byś nie przeżyła nawet jako dorosła. - uciął, westchnąwszy głęboko. Był już znużony próbami wpojenia jej, że nie przesadzał w swoich zapewnieniach. Stety, niestety, nie znała Ethana na tyle dobrze, na ile myślała. Oboje zostali przez niego wychowani w zupełnie inny sposób, głównie przez wzgląd na funkcje jakie mieli pełnić w przyszłości. No i poza tym, Elyse była owocem miłości Szlachetnego z Vivien, pochodziła ze związku, który nie opierał się wyłącznie na celu spłodzenia męskiego potomka. Żyła jak pączek w maśle, rozpieszczana i niespuszczana z oka nie tylko przez rodziców, ale i służbę. Różniło ich bardzo wiele rzeczy. Nie mogła więc zrozumieć jego życia i nie kwapił się do tego, aby na siłę uświadamiać siostrę o ich odmienności. No, chyba że wyraźnie o to poprosi bez odgórnego osądzania. Wtedy mogą pogadać na poziomie.
Uniósł brew, przyglądając się młodej uważnie. Skrzyżował ręce na piersi i uśmiechnął pod nosem z rozbawieniem.
- Ach, tak? To wskaż, gdzie mamy północ. - zadanie miała o tyle utrudnione, że słońce skryło się akurat za chmurami, więc musiała się wykazać prawdziwymi umiejętnościami orientacji w terenie. I spokojna głowa, skoro potrafiła wykrzesać ogień i rozłożyć namiot, dzisiaj będzie miała ku temu najlepszą okazję w życiu. Pochwali się swoimi zdolnościami, to oczywiste! Christian zaś będzie sobie stał z boku i obserwował jak radzi sobie nowa pionierka górskich szlaków. Bardzo dobry układ, pochwalam!
Zerknął pobieżnie na jezioro i kiwnął głową w milczącej zgodzie. Na następne pytanie dziewczyny wzruszył obojętnie ramionami.
- Nie mam stałej partnerki, jeśli o to pytasz. - odpowiedział. Pobieżnych spotkań z kobietami nie zaliczał od razu do kategorii "sympatia", gdyż na chwilę obecnej takowej nie szukał. - Co cię to tak nagle zainteresowało? Lepiej powiedz czy nadal spotykasz się z tamtym szczylem, jak mu tam było...? - miał cichą nadzieję, że siostra zmądrzała na tyle, że dała sobie z nim spokój. Lepiej było być samemu niż marnować czas na takie dno.
Obserwował przez chwilę wspinającą się Elyse, gotowy w każdej chwili jej pomóc, lecz gdy uznał, że radzi sobie na tyle, że da jakoś radę wejść na górę, poszedł jej śladem. Radził sobie zdecydowanie sprawniej od siostry i już dawno zdołałby ją wyprzedzić, ale dla pewności trzymał się z tyłu. Spojrzał w niebo.
- Będziemy musieli za niedługo znaleźć jakieś chronienie. Zanosi się na deszcz. - oznajmił. I oby nie była to burza.


_________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: "Wielkie rzeczy się dzieją kiedy się spotykają ludzie z górami".   

Powrót do góry Go down
 
"Wielkie rzeczy się dzieją kiedy się spotykają ludzie z górami".
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Wielkie rody Westeros
» Katakumby
» Księga eliksirów
» Piszesz mi w liście, że kiedy pada...
» Kiedy kręci się butelka...

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: