IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Boczna uliczka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość
Takanori

Takanori

http://vampireknight.forumpl.net/t3062-w-budowie-takanori-hiou http://vampireknight.forumpl.net/t3288-takanori-hiou http://vampireknight.forumpl.net/t3285-takanori#70864 http://vampireknight.forumpl.net/t3664-takanori http://vampireknight.forumpl.net/t3103-apartament-takanori
Zarejestrował/a : 15/10/2016
Liczba postów : 110


Boczna uliczka - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Boczna uliczka - Page 5 EmptyCzw Gru 21, 2017 12:55 am

- Dobrze - odparł biorąc Yami za rękę wtedy spoglądał się w różne kierunki wychodząc z bocznej uliczki. Nikogo nie widział więc mogli wyruszyć w kierunku dzielnicy nocnej gdzie jest najbezpieczniejsza dla wampirów. Nie mają tam zbytnio dostępu łowcy, ew jeśli przewodniczący rady wpuści ich. Gdy uśmiechnął się do siostrzenicy wiedział, że będzie musiał nauczyć ojcostwa tak jakby bo przecież miał pod opieką Yami, która została osierocona w brutalny sposób. Po wyjściu z tej okolicy zniknęli za rogiem.

z.t x2
Powrót do góry Go down
Carmilla

Carmilla

http://vampireknight.forumpl.net/t3807-carmilla#83916 http://vampireknight.forumpl.net/t4209-carmilla#92272 http://vampireknight.forumpl.net/t4036-carmi#89062 http://vampireknight.forumpl.net/t4175-carmi#91759 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 17/01/2017
Liczba postów : 194


Boczna uliczka - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Boczna uliczka - Page 5 EmptySro Lut 12, 2020 11:51 pm

Minęło już sporo czasu od ostatniego wyjazdu, a ona nadal nie ruszała się z rodzinnego miasteczka. Było to dla niej nowe doświadczenie i musiała przyznać, że niezbyt przyjemne. Maleńka Yokohama wydawała się być mocno ograniczona i zacofana, na dodatek brakowało jej wolności. Mieszkała o wiele bliżej despotycznego ojca, musiała więc zachowywać się grzeczniej. Wręcz sztywno. Rutynowe obowiązki, a przede wszystkim chodzenie do szkoły, stawały się coraz trudniejsze do zniesienia. Szczerze mówiąc, myślała już tylko o nowej podróży i zastanawiała się jaki wybrać kierunek. Może tym razem pojedzie do Europy? Na pewno będzie tam ciekawiej niż w akademii.
Zadarła brodę do góry i spojrzała w niebo. Słońce powoli zachodziło, co zwiastowało nadejście wampirzej pory. Był to doskonały moment, by wyrwać się z zamczyska choć na chwilę. Opuścić te zimne, ponure mury i pozostawić w nim całą tą męczącą dystynkcję. Nawet nie miała ochoty na towarzystwo. Po prostu chciała się przejść, odetchnąć, wychillować.
Jej wyglad był daleki od ideału; rozmazany, ciemny makijaż, luźna bluza z wyciągniętymi rękawami, nierówno podciągnięte podkolanówki. Potargane przez wiatr włosy. Zdecydowanie zbyt krótka spódniczka, przyozdobiona ciężkim paskiem i łańcuchem. Choker na szyi i masa kolczyków w uszach. W dłoni z pomalowanymi na czarno pazurami tkwił papieros, którym niziutka dziewczyna zaciągnęła się leniwie. W drugiej ręce trzymała telefon i wpatrywała się w niego, idąc przed siebie bez wyznaczonego wcześniej celu.
Lawirując między kolejnymi uliczkami, trafiła do najmniej przyjemnej dzielnicy miasta. Mało osób znajdowało się tutaj o tej porze. Zdecydowanie można było uznać to miejsce za mało bezpieczne, acz brunetka zupełnie to zbagatelizowała. Jakby uważała, że na księżniczkę z dobrego rodu nikt nie może napaść. Naiwniara.
Utkwiła oczy w telefonie, gdzieś po drodze wyrzuciła już dawno wypalonego papierosa. Chwyciła urządzenie w dłonie i zaczęła wpisywać w nim całkiem długą wiadomość, aż tu nagle... usłyszała dziwny hałas. Instynktownie uniosła głowę do góry i spojrzała w stronę jego źródła. Wtedy też dostrzegła chwiejącą się, zakapturzoną postać, która była właśnie w trakcie rozbijania butelki o ścianę obdrapanego budynku. Carmi zdecydowanie nie miała ochoty na kontakt z nieobliczalną osobą. Przybrała niewzruszoną minę i pozę, po czym obeszła ją trochę zbyt dużym łukiem... a przynajmniej miała taki zamiar.
- Ej, lala! – usłyszała i drgnęła lekko, po czym rzuciła się w bieg.
To chyba nie była najmądrzejsza rzecz, jaką mogła zrobić, bo już po chwili usłyszała za sobą przyspieszone kroki. Gonił ją. Kurwa.
Na szczęście była od niego szybsza i zdołała ukryć się za jakimś tanim, porysowanym samochodem. Koleś był chyba pijany, więc nie było to takie trudne. Nasłuchiwała tylko czy przebiegł dalej, bojąc się wystawić nos ze swojej kryjówki.
Siedziała za tym zardzewiałym autem godzinami. Przynajmniej takie odniosła wrażenie, bo czas okropnie jej się dłużył. Spojrzała na swoje dłonie, w których kurczowo ściskała telefon. Może zadzwoni po pomoc? Do brata? Taty? Obawiała się, że jasny wyświetlacz może wyjawić jej aktualną pozycję.
...
Nasłuchiwała. W końcu, gdy od dłuższego czasu nie odnotowała żadnego hałasu, postanowiła wyjść zza pojazdu. Przygryzła wargę, zacisnęła pięści i prowadząc ze sobą wewnętrzną dyskusję, wstała. Od razu rozejrzała się i odetchnęła z ulgą, gdyż wokół nikogo nie było. Poprawiła krótką spódniczkę, podciągnęła zakolanówki. Dopiero teraz zdała sobie sprawę, że była zlana zimnym potem i zmarzła. Objęła się ramionami i zaczęła je masować, chcąc się choć odrobinę rozgrzać.
Jakoś minęła jej ochota na nocne eskapady i jedyne, o czym teraz myślała to powrót do ciepłego, bezpiecznego domu. Uniosła więc telefon zamaszystym gestem, by sprawdzić swoją obecną lokalizację i znaleźć jak najkrótszą drogę do zamczyska Asmodeyów.
Potarła swe ramię jeszcze raz i dopiero wtedy zdała sobie sprawę, że się skaleczyła. Zapach jej krwi był delikatny, acz stawał się coraz bardziej intensywny. Carmi instynktownie wytarła kroplę palcem i zlizała ją, patrząc teraz na świat rubinowymi, świecącymi oczami.
...
Gdyby tylko wiedziała, że cała ta akcja była ukartowana, już dawno by stąd uciekła. Chwiejący się koleś miał za zadanie zwabić ją w jedno miejsce. W tym czasie grupka opryszków zebrała się wokół samochodu i obserwowała brunetkę. Siedziała tam tak długo, że dała im dość czasu na przygotowania. Gdy tylko wyszła zza auta, na twarzy lidera zbirów pojawił się okropny uśmiech.
- Ej, lala! – Carmilla podskoczyła jak oparzona i wpatrzyła w trzy, zakapturzone postacie. Zbliżały się do niej powoli, jakby delektując jej narastającym strachem. Wampirzyca instynktownie wycofywała się, dopóki nie poczuła za plecami ściany obskurnego budynku. Nie miała gdzie zwiać.
- Czego chcecie? – zapytała, starając się ze wszystkich sił, by jej głos się nie załamał.
Jeden z nich, będący przywódcą, był najwyższy i najbardziej masywny. Miał pocharataną bliznami twarz i tylko błyszczące czerwienią ślepia zdradzały, że jest wampirem. W porównaniu z nim Carmi wydawała się maleńka i drobniutka. Jakby miała się za chwilę złamać.
- Telefon – przybliżył się do dziewczyny i wyciągnął wielką łapę w jej stronę. Niechętnie położyła urządzenie na jego dłoni. Starała się nie spuszczać oczu z całej trójki i tylko wyczekiwała na okazję, by rzucić się do ucieczki.
Wtedy musieli wyczuć zapach jej krwi, bo wszyscy jak na zawołanie poruszyli się do przodu niespokojnie. Na okropnej facjacie ich lidera pojawił się obrzydliwy uśmiech.
- No, no... co my tu mamy... – powiedział chrapliwie. Krew wywołała w jego oczach obłęd.
Carmi od razu rozpoznała, że miała do czynienia z poziomami E.
#najgorzej
Powrót do góry Go down
Gaki

Gaki

http://vampireknight.forumpl.net/t3111-gaki#65889 http://vampireknight.forumpl.net/t3891-gratek#85812 http://vampireknight.forumpl.net/t3112-gaki#65890
Zarejestrował/a : 18/12/2016
Liczba postów : 181


Boczna uliczka - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Boczna uliczka - Page 5 EmptySob Lut 29, 2020 6:24 pm

Zapach krwi Carmi nie tylko sprowadził łakome poziomy E, ale również i innego mieszkańca brudnych slamsów. W przeciwieństwie do dzikusów, Gaki nie wychylał się. Jeszcze. Z opuszczonego domu znajdującego się nieopodal napaści, obserwował. Czerwone ślepia zarejestrowały drobną postać wampirzycy oraz kilku opryszków łaknących nie tylko jej kosztowności, ale z całą pewnością i krwi.
Chociaż kto wie. Może i czegoś więcej?
Mógłby olać sprawę, zabawiając się jedynie w obserwatora, jednak jego własny charakter nie pozwolił. Ruszył się z miejsca, kierując w stronę wyjścia. Szedł powoli, leniwie i natrafił na moment w którym poziom E zdobył jej telefon. Jeden z z wampirów skierował wzrok na Kurosza. Wykrzywił się w niesmaku.
- Ej, czego tu? To nasza ofiara.
Od razu na dzień dobry warknął. Kurosz uśmiechnął się lekko, odsłaniając jeden z kłów. Zdawali sobie sprawę z tego kim jest poparzony wbrew pozorom margines wampirów wzajemnie kojarzyli się; nie tylko walczyli o tereny łowieckie, ale i o władzę.
- Ta lalka jest moja. A wy stąd sobie pójdziecie.
Skinął głową w stronę ponurych ulic slamsów. Nieoświetlotnych tak w ogóle. Poziomy E nie wyglądały wcale na zadowolone. Jeden z nich nawet sięgnął ramieniem po wiotką Carmi.
- Hej, hej. A może zamiast się wykłócać, podzielimy się? Damy ci trochę jej krwi w zamian za to, że zostawisz nasz później w spokoju.
Odezwał się, lustrując przy okazji sylwetkę Gakiego. Wiedzieli, że mają do czynienia z silniejsza krwią. Carmi też taka była, aczkolwiek wydawała się znacznie słabsza oraz uległa.
Poparzony zastanowił się przez chwilę, przechylił łeb na bok. Podrapał też po policzku i wreszcie podjął decyzję.
- Dobra.
Aż przytaknął. Poziomy E zaśmiały się i pchnęły wampirzycę w stronę bardziej ponurego zakamarka. Śmierdziało tam zgnilizną i kocim moczem. Nic co mogłoby poprawić smak krwi.
Oczywiście Kurosz ich przepuścił jako pierwszych i to nie bez powodu; pierwszy padł od przebicia pleców na wylot. Wampir zorientował się w momencie, póki nie ujrzał własnego pulsującego serca w dłoni Poparzonego. Dwójka pozostałych kolesi stali w osłupieniu, będąc świadkami jak ich kumpel zamienia się w proch.
- Ejeje, co to ma być?!
Warknął lider, przyciskając mocniej do siebie ciało Carmi. Gaki cmoknął z niezadowolenia.
- Serio jesteś taka słaba, że nie umiesz się wybronić? To tylko poziomy E.
Burknął pod nosem, po czym zlizał paskudną krew.

sorrki za ten blok, ale zupełnie zapomniałem

_________________
Boczna uliczka - Page 5 Jwsgqav
THEME
..
Boczna uliczka - Page 5 U6lOIHH
Powrót do góry Go down
Carmilla

Carmilla

http://vampireknight.forumpl.net/t3807-carmilla#83916 http://vampireknight.forumpl.net/t4209-carmilla#92272 http://vampireknight.forumpl.net/t4036-carmi#89062 http://vampireknight.forumpl.net/t4175-carmi#91759 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 17/01/2017
Liczba postów : 194


Boczna uliczka - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Boczna uliczka - Page 5 EmptyCzw Mar 05, 2020 12:39 am

Jeśli nieznajomy obserwator myślał, że Carmi nie będzie stawiała oporu, to był w ogromnym błędzie. Pierwszy moment zaskoczenia trwał trochę zbyt długo niż by sobie tego życzyła. Przyglądała się trzem napastnikom, starając się dostrzec cokolwiek, co dałoby jej choć odrobinę przewagi. W sytuacji w jakiej się znajdowała, każdy detal miał znaczenie. Od razu zauważyła, że jej krew ogłupia bandytów. Czy była w stanie to wykorzystać? Możliwe, choć musiała uważać; nie chciała przecież sprowokować ich do większej agresji.
Brunetka oddała swój telefon, ociągając się możliwie najdłużej. Na jej twarzy gościł wstręt, gdy obca osoba dotknęła go brudnymi łapskami. To było dla niej bardzo niekomfortowe; czuła się tak, jakby ktoś zabrał przedłużenie jej ręki. Na dodatek jeszcze sobie ją bezczelnie obmacywał. Nie miała jednak czasu, by rozwodzić się nad swoim nieszczęściem. Na horyzoncie pojawił się ktoś nowy. Na pierwszy rzut oka widać było, że to inny poziom, a nie zwykły podlotek. Jego obecność sprawiła, że młoda Dracula poczuła ucisk w żołądku. Uważała, że z trzema poziomami E sobie (gorzej lub lepiej, ale nadal) poradzi, to teraz wiedziała, że ma kompletnie przerąbane.
Westchnęła głośno i nie mogła powstrzymać się przed jednym, a następnie drugim ostentacyjnym przewróceniem oczami. Ofiara, lalka? Co jak co, ale takie określenia do niej nie pasowały.
- Nie jestem pierdolonym towarem, którym możecie się wymieniać – warknęła, marszcząc groźnie brwi. Jej zdenerwowanie stawało się coraz większe, wręcz... coraz trudniejsze do powstrzymania. Zacisnęła pięści, o wiele zbyt mocno wbijając pazury we własne dłonie. Raniła się do krwi, ale nawet nie poczuła bólu.
Spojrzała czerwonymi oczami na wampira, który jako ostatni zjawił się w towarzystwie i już rościł sobie do niej prawa. Jej wzrok nie wyrażał już strachu czy zaskoczenia, a zimną i bezwzględną chęć mordu. Jakby w tym momencie w ciało małej wampirzycy wstąpił ktoś zupełnie inny.
Moment, gdy poczuła dotyk na swym ramieniu był tym, w którym jej złość wybuchła. Poruszyła się tak szybko, jakby właśnie została oparzona. Złapała napastnika za rękę i ścisnęła ją z całej siły. Nawet nie przejmowała się tym, że sama wykręca swoje palce w nieprzyjemny sposób. Instynkt podpowiedział jej, by wykonała unik przed drugą łapą mężczyzny, który zaskoczony jej nagłą zmianą w postępowaniu, chciał się uwolnić od małego, natrętnego smoka. Tak też zrobiła.
Naturalnym wydawało się, że brunetka zechce zrzucić łapę natręta ze swojego ciała. Wykonała jednak ruch w przeciwną stronę, pociągając go w dół i uderzając z główki w brodę. Nadepnęła też na jego stopę ciężkim buciorem i wykorzystując element zaskoczenia, odsunęła się od przeciwnika.
Była całkiem wolna, ale kompletnie zapomniała o chęci ucieczki. Chaotyczny gniew opanował jej ciało i zaraz rzuciła się na mężczyznę, okładając go pięściami wszędzie, gdzie tylko zdołała. Przestała przejmować się przewagą liczebną przeciwników czy logicznym myśleniem, straciła resztki swojego instynktu samozachowawczego. Myślała tylko o tym, by zniszczyć, skrzywdzić, ZABIĆ.
Była tak zaaferowana wykonywaną czynnością, że nawet nie dostrzegła spektakularnego ataku przeprowadzonego przez Gakiego. W innej sytuacji na pewno byłaby pod wrażeniem, ale aktualnie jedynym, na czym mogła się skupić, była zakapturzona głowa faceta, którą właśnie wbijała w chodnik.
Uniosła się na moment i zmrużyła oczy, patrząc ostatni raz na nieprzyjemną mordę faceta, na którą spadły ostre, lodowe kolce. Zaśmiała się cicho i przygryzła wargę, przechylając głowę na bok i podziwiając efekt swojego działania.
-  Słaba? – powtórzyła bezwiednie, podążając wzrokiem za osobą, która coś do niej mówiła. Pokryta bliznami twarz; tylko tyle zdążyła zauważyć. Nie wiedziała jak, ale gdy mrugnęła znajdowała się tuż przy nim. Nie było dobrze, traciła pamięć. Mrugnęła znowu i widziała zawieszoną w powietrzu, zakrawioną dłoń o czarnych paznokciach.
Uderzyła go? Na pewno miała taki zamiar.
Powrót do góry Go down
Scar

Scar

http://vampireknight.forumpl.net/t2353-scar http://vampireknight.forumpl.net/t3342-scar#71657
Zarejestrował/a : 04/01/2016
Liczba postów : 147


Boczna uliczka - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Boczna uliczka - Page 5 EmptyPią Mar 20, 2020 9:39 pm

Ostatni większy wypad jakiego dokonał z ziomkami okazał się kompletną porażką przez co od dłuższego czasu chodził wkurwiony i bez grosza przy dupie. Drobne napady i kradzieże wystarczały mu jedynie na fajki i coś mocniejszego do picia od czasu do czasu. Wyglądał jak wściekły pies i podobnie się zachowywał, nie przepuszczając na slumsach nikogo kto miał to nieszczęście by się na niego natknąć. Trzepał portfele, kradł telefony i obijał mordy z zawziętością i zapałem godnym lepszej sprawy. Podobno zaczęły już krążyć po dzielnicy plotki o potworze o trupiej twarzy włóczącym się nocami po slumsach i napadającym pechowych przechodniów. Tak czy inaczej, pora chyba by wreszcie skontaktować się ze swoimi nowymi znajomymi w celu zaplanowania jakiegoś większego numeru bo bicie frajerów zaczęło robić się nudne a i dochody z tego niewielkie.
Tak sobie właśnie krążył po dzielni, szukając kogoś do skrojenia lub jakiejś znajomej mordy kiedy ni stąd ni zowąd do jego uszu dotarło jakieś mocne łup pierdut! Ani chybi a ktoś właśnie walczył w zaułku tuż obok. Nie był ciekawski ale odgłosy walki mogły go naprowadzić na kogoś ze znajomego gangu bo przecież chłopaki też działają aktywnie na tym terenie. Wszedł więc w ciemną uliczkę i pojawił się akurat w momencie gdy już było po wszystkim... Cóż.
- Siema. - szczeknął krótkie powitanie w kierunku Gakiego.
- Co to za rozpierdol? Jakaś większa akcja?
Norweg zbliżył się kilkoma krokami i oglądał krwawą rzeźnię jaką niewątpliwie stał się w tej chwili brudny zakamarek.
- A ta to kto? - wskazał na Carmillę kiwnięciem zakapturzoną i zamaskowaną głową. Nie było to najgrzeczniejsze na świecie jednak wolał mieć pewność czy to jakaś znajoma Gakiego czy jedyna z ofiar, która jeszcze stała na nogach. Jeśli nowa cipcia w gangu to spoko, im więcej tym weselej i tym lepsza robotę będą w stanie zrobić. W przypadku jeśli była ofiarą... Cóż, jej szanse na stawienie oporu właśnie całkowicie stopniały bo sama przeciw im dwóm raczej wiele nie zdziała.

_________________
Powrót do góry Go down
Gaki

Gaki

http://vampireknight.forumpl.net/t3111-gaki#65889 http://vampireknight.forumpl.net/t3891-gratek#85812 http://vampireknight.forumpl.net/t3112-gaki#65890
Zarejestrował/a : 18/12/2016
Liczba postów : 181


Boczna uliczka - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Boczna uliczka - Page 5 EmptySob Mar 21, 2020 5:49 pm

Nie spodziewał się jednego: rzekoma panienka w opałach okazała się całkiem sprawą morderczynią własnych oprawców. Może od początku właśnie miała taki plan? Udawać zagubioną duszyczkę aby na końcu pozbawić cwanych osiłków życia. Jeśli tak, to całkiem sprawne zagranie.
Ale cóż, niestety Gaki wszystko musiał przerwać swoją gierką. Dziewczyna oburzyła się na miano karty przetargowej, lecz nie wiedziała że Kurosz wcale nie chciał jej na poważnie krzywdzić. No, może w tej chwili. Jeśli okaże się bogatą cizią - wezmą ja na przetrzymanie i okup. Jeśli ma podobne poglądy co do Gakiego, być może zaproponuje jej przyłączenie się.
Albo po prostu ją zjedzą. Wampirza krew należy do rarytasów.
Wracając jednak do sytuacji, opryszki nie mieli szans z wampirami wyższej krwi. Ginęli jeden za drugim okrutną, krwawą śmiercią. Poparzony aż zagwizdał z podziwu. Spojrzał na malutką... Która chciała podnieść na niego rękę? Cofnie się, przez co tylko draśnie lekko pazurami o jego i tak już nieźle pomarszczony policzek.
- To tak się odwdzięczasz rycerzowi?
Spytał, nie zamierzając nawet podchodzić bliżej. Może uda się dojść z nią do ładu i składu?
Wtem doszła kolejna osoba. Scar. Kurosz wyszczerzył się, prezentując ręką trupy.
- Szkoda, że przybyłeś w momencie, kiedy wszyscy leżą. No poza... Tą małą.
Odpowiedział na zaczepkę. Właśnie. Kim jest wampirzyca? Ta która wpadła w swój mały szał mordu?
- Nawet nie wiem.
Odparł, po czym zwrócił się do samej czarnulki. Oczywiście w gotowości do odparowania ataku. Nie wiadomo co siedziało w jej głowie.
- Kontaktujesz, szkrabie?
Być może nie spodoba się jej taki tekst. Jednak mimo wszystko trzeba było się upewnić czy aby na pewno wszystko w nią w porządku. A może to był szok po traumie? Tak czy siak przysunie się bliżej kompana, którego dawno nie widział. Tyle mieli do obgadania, wszak Gaki już miał trochę planów w głowie, lecz potrzebował zebrać od nowa ludzi i przede wszystkim odnaleźć Krzaka.

_________________
Boczna uliczka - Page 5 Jwsgqav
THEME
..
Boczna uliczka - Page 5 U6lOIHH
Powrót do góry Go down
Carmilla

Carmilla

http://vampireknight.forumpl.net/t3807-carmilla#83916 http://vampireknight.forumpl.net/t4209-carmilla#92272 http://vampireknight.forumpl.net/t4036-carmi#89062 http://vampireknight.forumpl.net/t4175-carmi#91759 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 17/01/2017
Liczba postów : 194


Boczna uliczka - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Boczna uliczka - Page 5 EmptyPon Mar 23, 2020 9:11 pm

Dziewczyna straciła zupełny kontakt z rzeczywistością, czarne dziury w pamięci pochłonęły ze sobą najbardziej okrutne widoki. Zachowała się jak zwierz, kierowany instynktem. Nic więc dziwnego, że zaatakowała również swego rycerza. Zwłaszcza, że nie miała pojęcia, iż ciemnowłosy gościu faktycznie próbował jej pomóc.
Nawiasem mówiąc, ciekawe jakie miał powody, bo w czysty altruizm i chęć niesienia dobra ciężko w jego wypadku uwierzyć.
Pytania rzucane w jej kierunku raczej do niej w ogóle nie dotarły... ale pojawienie się Scara miało jedną, niezaprzeczalną zaletę. Mianowicie, Carmi zdawała się wracać do trzeźwości umysłu.
Stała tak więc, wpatrując się w zamaskowanego wampira i pewnie w innej sytuacji mogłaby jego wizerunek skojarzyć, a tak to... oddychała głęboko, marszcząc brwi i wyglądając w ich oczach raczej jak śmieszne, urocze, zdenerwowane maleństwo niż faktyczne zagrożenie. Nieważne.
Jednocześnie całe to zajście pochłonęło masę jej energii, i dopiero teraz zdała sobie sprawę jak bardzo zmęczona i poraniona była. Pierwszy ból pojawił się tak nagle, że westchnęła głośno i zacisnęła zęby.
- Kurwa - nie udało jej się powstrzymać cisnącego się na usta przekleństwa, gdy oglądała swoje poranione dłonie. JAKA ROZPACZ. Niedawno zrobiła sobie świeży manicure, a tu... no jak tak można... okrutna trauma; przeżyć coś takiego.
Nie bardzo wiedziała co się faktycznie wydarzyło, przyglądała się więc z ciekawością dwóm wampirom, którzy rozmawiali o... ah, zastanawiali się kim była.
Skoro jeszcze żyła i stała na prochach pozostałych po napastnikach, mogła stwierdzić, że... została ocalona? Przez nich?
- Eee... - bąknęła, będąc kompletnie skołowaną. - ...a kim jesteście WY? - zapytała, wysuwając brodę do przodu i starając się wyglądać na większą i groźniejszą niż była w rzeczywistości.
Zaczęła wycierać swoje dłonie z posoki, próbując choć w minimalnym stopniu się ogarnać. To nie było łatwe, a najgorszy był pulsujący ból głowy, jakby została uderzona przed chwilą ogromnym młotem.
Zmarszczyła brwi, przytykając palce do skroni i starając się przypomnieć co przed chwilą się stało. Na pewno została zaatakowana, a potem...? Hmm... wnioskując po własnych obrażeniach, raczej nie pozostała bezczynna.
- To miłe, że jeszcze mnie nie zjedliście. Nie spodziewałam się, że w ślepym zaułku spotkam takich dżentelmenów.
Uśmiechnęła się delikatnie i przechyliła głowę na bok, odrzucając do tyłu swoje długie włosy w nonszalanckim geście.
- Oczywiście... - zaczęła mówić poważnym tonem - jako dzielni wybawcy otrzymacie nagrodę za ratunek damy w opałach.
Raczej nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem, że miała na myśli pieniądze. Takie typy spod ciemnej gwiazdy zazwyczaj nie narzekały na ich nadmiar, więc mogła być to wspaniała karta przetargowa. Chyba, że wpadną na pomysł, by ją porwać czy coś. Eh, na razie mogła tylko grać na zwłokę.
Pochyliła się wdzięcznie i sięgnęła po telefon, który uprzednio został jej odebrany. Teraz leżał smutno w otoczeniu kupki popiołów. Od razu przystąpiła do przecierania wyświetlacza zbyt długim rękawem. Fuj. Bleh. Obleśne było to, że dotykał go jakiś brudas; gdy tylko będzie miała okazję, wymieni go na nowy.
Schowała urządzenie do torebki, nie zajmując się nim zbyt długo. Nie chciała zdenerwować swoich nowych kolegów; przecież mogli pomyśleć, że próbuje zadzwonić po pomoc i mogło im się to nie spodobać.
Tak więc patrzyła na nich coraz jaśniejszymi oczami. Dwumetrowi, ogromni i w sumie to całkiem... przerażający. Jeden poparzony, pokryty bliznami, drugi odziany w trupią maskę. Wyborowe towarzystwo dla młodej damy, nie ma co.
Powrót do góry Go down
Scar

Scar

http://vampireknight.forumpl.net/t2353-scar http://vampireknight.forumpl.net/t3342-scar#71657
Zarejestrował/a : 04/01/2016
Liczba postów : 147


Boczna uliczka - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Boczna uliczka - Page 5 EmptyPią Mar 27, 2020 7:37 pm

Takie to już było jego szczęście. Gdyby zjawił się w okolicy chociaż kilka minut wcześniej to może zdążyłby się jeszcze załapać na chociaż jednego frajera do zabicia. Z drugiej strony nie ubolewał nad tym jakoś szczególnie mocno. Na slumsach nie brakowało mięcha do zabawy tak więc jeżeli bardzo by go przypiliło żeby spuścić komuś srogi wpierdol albo zafundować ostateczną przemianę w garść popiołu, wystarczyło się rozejrzeć. Tak więc wzruszył tylko ramionami na słowa Gakiego i przystąpił jeszcze kilka kroków w kierunku niedawnego miejsca potyczki, teraz umazanego krwią zmieszaną z prochem pozostałym po niedoszłych napastnikach.
- Wyczucie czasu nigdy nie było moją mocną stroną.
Bardziej niż zakończona bójka interesowała go osóbka młodej wampirzycy. Wyglądała na pannicę z dobrego domu a więc do nozdrzy Norwega już dolatywał słodki zapach pieniędzy. Krótka wymiana zdań pomiędzy nią i poparzonym sugerowała, że jednak nie była ona nikim znajomym czyli stała się w jego oczach potencjalną ofiarą. Bardzo obiecująca ofiarą. Potwór w trupiej masce z gracją drapieżnego kocura wskoczył na pobliski zamknięty kontener i przykucnął na nim wlepiając swoje stalowe ślepia w brunetkę. Koci ogon jakim ozdobiona była jego luźna bluza zwisał luźno zza krawędzi pojemnika na odpady.
- Nie cieszyłbym się przedwcześnie. - wyszczerzył w uśmiechu kły, czego z oczywistych względów nie dało się zobaczyć spod maski jaka szczelnie zakrywała jego wredną gębę.
Kątem oka zerknął na Gakiego jednak szybko powrócił do czujnego obserwowania małolaty. Takie jak one stwarzały mnóstwo możliwości. Okup, napad, żarcie...
- Nagroda? W sensie hajs? - gdyby nie niezmiennie upiorny wygląd jego maski można by stwierdzić, że na dźwięk tego magicznego słowa nieco się ożywił. Scar nigdy nie należał do najbystrzejszych facetów na świecie także dość często zdawało mu się nie łapać od razu co druga osoba miała na myśli. Stwarzało to mnóstwo problemów w komunikacji z innymi przez co nie posiadał zbyt wielu znajomych ale jakoś nie płakał z tego powodu. Żyło mu się całkiem dobrze w obecnym stanie, z przerwami na momenty kiedy brakowało mu hajsu na cokolwiek, tak jak teraz. Przynajmniej nikt nie mówił mu co ma robić i nie ograniczał wolności.

_________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Boczna uliczka - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Boczna uliczka - Page 5 Empty

Powrót do góry Go down
 
Boczna uliczka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: SLUMSY (POŁUDNIE) :: BLOKI DO ROZBIÓRKI-
Skocz do: