IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Boczna uliczka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość
Takanori

Takanori

http://vampireknight.forumpl.net/t3062-w-budowie-takanori-hiou http://vampireknight.forumpl.net/t3288-takanori-hiou http://vampireknight.forumpl.net/t3285-takanori#70864 http://vampireknight.forumpl.net/t3664-takanori http://vampireknight.forumpl.net/t3103-apartament-takanori
Zarejestrował/a : 15/10/2016
Liczba postów : 110


Boczna uliczka - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Boczna uliczka - Page 5 EmptyCzw Gru 21, 2017 12:55 am

- Dobrze - odparł biorąc Yami za rękę wtedy spoglądał się w różne kierunki wychodząc z bocznej uliczki. Nikogo nie widział więc mogli wyruszyć w kierunku dzielnicy nocnej gdzie jest najbezpieczniejsza dla wampirów. Nie mają tam zbytnio dostępu łowcy, ew jeśli przewodniczący rady wpuści ich. Gdy uśmiechnął się do siostrzenicy wiedział, że będzie musiał nauczyć ojcostwa tak jakby bo przecież miał pod opieką Yami, która została osierocona w brutalny sposób. Po wyjściu z tej okolicy zniknęli za rogiem.

z.t x2
Powrót do góry Go down
Carmilla

Carmilla

http://vampireknight.forumpl.net/t3807-carmilla#83916 http://vampireknight.forumpl.net/t4209-carmilla#92272 http://vampireknight.forumpl.net/t4036-carmi#89062 http://vampireknight.forumpl.net/t4175-carmi#91759 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 17/01/2017
Liczba postów : 184


Boczna uliczka - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Boczna uliczka - Page 5 EmptySro Lut 12, 2020 11:51 pm

Minęło już sporo czasu od ostatniego wyjazdu, a ona nadal nie ruszała się z rodzinnego miasteczka. Było to dla niej nowe doświadczenie i musiała przyznać, że niezbyt przyjemne. Maleńka Yokohama wydawała się być mocno ograniczona i zacofana, na dodatek brakowało jej wolności. Mieszkała o wiele bliżej despotycznego ojca, musiała więc zachowywać się grzeczniej. Wręcz sztywno. Rutynowe obowiązki, a przede wszystkim chodzenie do szkoły, stawały się coraz trudniejsze do zniesienia. Szczerze mówiąc, myślała już tylko o nowej podróży i zastanawiała się jaki wybrać kierunek. Może tym razem pojedzie do Europy? Na pewno będzie tam ciekawiej niż w akademii.
Zadarła brodę do góry i spojrzała w niebo. Słońce powoli zachodziło, co zwiastowało nadejście wampirzej pory. Był to doskonały moment, by wyrwać się z zamczyska choć na chwilę. Opuścić te zimne, ponure mury i pozostawić w nim całą tą męczącą dystynkcję. Nawet nie miała ochoty na towarzystwo. Po prostu chciała się przejść, odetchnąć, wychillować.
Jej wyglad był daleki od ideału; rozmazany, ciemny makijaż, luźna bluza z wyciągniętymi rękawami, nierówno podciągnięte podkolanówki. Potargane przez wiatr włosy. Zdecydowanie zbyt krótka spódniczka, przyozdobiona ciężkim paskiem i łańcuchem. Choker na szyi i masa kolczyków w uszach. W dłoni z pomalowanymi na czarno pazurami tkwił papieros, którym niziutka dziewczyna zaciągnęła się leniwie. W drugiej ręce trzymała telefon i wpatrywała się w niego, idąc przed siebie bez wyznaczonego wcześniej celu.
Lawirując między kolejnymi uliczkami, trafiła do najmniej przyjemnej dzielnicy miasta. Mało osób znajdowało się tutaj o tej porze. Zdecydowanie można było uznać to miejsce za mało bezpieczne, acz brunetka zupełnie to zbagatelizowała. Jakby uważała, że na księżniczkę z dobrego rodu nikt nie może napaść. Naiwniara.
Utkwiła oczy w telefonie, gdzieś po drodze wyrzuciła już dawno wypalonego papierosa. Chwyciła urządzenie w dłonie i zaczęła wpisywać w nim całkiem długą wiadomość, aż tu nagle... usłyszała dziwny hałas. Instynktownie uniosła głowę do góry i spojrzała w stronę jego źródła. Wtedy też dostrzegła chwiejącą się, zakapturzoną postać, która była właśnie w trakcie rozbijania butelki o ścianę obdrapanego budynku. Carmi zdecydowanie nie miała ochoty na kontakt z nieobliczalną osobą. Przybrała niewzruszoną minę i pozę, po czym obeszła ją trochę zbyt dużym łukiem... a przynajmniej miała taki zamiar.
- Ej, lala! – usłyszała i drgnęła lekko, po czym rzuciła się w bieg.
To chyba nie była najmądrzejsza rzecz, jaką mogła zrobić, bo już po chwili usłyszała za sobą przyspieszone kroki. Gonił ją. Kurwa.
Na szczęście była od niego szybsza i zdołała ukryć się za jakimś tanim, porysowanym samochodem. Koleś był chyba pijany, więc nie było to takie trudne. Nasłuchiwała tylko czy przebiegł dalej, bojąc się wystawić nos ze swojej kryjówki.
Siedziała za tym zardzewiałym autem godzinami. Przynajmniej takie odniosła wrażenie, bo czas okropnie jej się dłużył. Spojrzała na swoje dłonie, w których kurczowo ściskała telefon. Może zadzwoni po pomoc? Do brata? Taty? Obawiała się, że jasny wyświetlacz może wyjawić jej aktualną pozycję.
...
Nasłuchiwała. W końcu, gdy od dłuższego czasu nie odnotowała żadnego hałasu, postanowiła wyjść zza pojazdu. Przygryzła wargę, zacisnęła pięści i prowadząc ze sobą wewnętrzną dyskusję, wstała. Od razu rozejrzała się i odetchnęła z ulgą, gdyż wokół nikogo nie było. Poprawiła krótką spódniczkę, podciągnęła zakolanówki. Dopiero teraz zdała sobie sprawę, że była zlana zimnym potem i zmarzła. Objęła się ramionami i zaczęła je masować, chcąc się choć odrobinę rozgrzać.
Jakoś minęła jej ochota na nocne eskapady i jedyne, o czym teraz myślała to powrót do ciepłego, bezpiecznego domu. Uniosła więc telefon zamaszystym gestem, by sprawdzić swoją obecną lokalizację i znaleźć jak najkrótszą drogę do zamczyska Asmodeyów.
Potarła swe ramię jeszcze raz i dopiero wtedy zdała sobie sprawę, że się skaleczyła. Zapach jej krwi był delikatny, acz stawał się coraz bardziej intensywny. Carmi instynktownie wytarła kroplę palcem i zlizała ją, patrząc teraz na świat rubinowymi, świecącymi oczami.
...
Gdyby tylko wiedziała, że cała ta akcja była ukartowana, już dawno by stąd uciekła. Chwiejący się koleś miał za zadanie zwabić ją w jedno miejsce. W tym czasie grupka opryszków zebrała się wokół samochodu i obserwowała brunetkę. Siedziała tam tak długo, że dała im dość czasu na przygotowania. Gdy tylko wyszła zza auta, na twarzy lidera zbirów pojawił się okropny uśmiech.
- Ej, lala! – Carmilla podskoczyła jak oparzona i wpatrzyła w trzy, zakapturzone postacie. Zbliżały się do niej powoli, jakby delektując jej narastającym strachem. Wampirzyca instynktownie wycofywała się, dopóki nie poczuła za plecami ściany obskurnego budynku. Nie miała gdzie zwiać.
- Czego chcecie? – zapytała, starając się ze wszystkich sił, by jej głos się nie załamał.
Jeden z nich, będący przywódcą, był najwyższy i najbardziej masywny. Miał pocharataną bliznami twarz i tylko błyszczące czerwienią ślepia zdradzały, że jest wampirem. W porównaniu z nim Carmi wydawała się maleńka i drobniutka. Jakby miała się za chwilę złamać.
- Telefon – przybliżył się do dziewczyny i wyciągnął wielką łapę w jej stronę. Niechętnie położyła urządzenie na jego dłoni. Starała się nie spuszczać oczu z całej trójki i tylko wyczekiwała na okazję, by rzucić się do ucieczki.
Wtedy musieli wyczuć zapach jej krwi, bo wszyscy jak na zawołanie poruszyli się do przodu niespokojnie. Na okropnej facjacie ich lidera pojawił się obrzydliwy uśmiech.
- No, no... co my tu mamy... – powiedział chrapliwie. Krew wywołała w jego oczach obłęd.
Carmi od razu rozpoznała, że miała do czynienia z poziomami E.
#najgorzej
Powrót do góry Go down
 
Boczna uliczka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: SLUMSY (POŁUDNIE) :: BLOKI DO ROZBIÓRKI-
Skocz do: