IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Apartament Joffrey'a.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Fabio
Fabio
Fabio
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 3054


PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Czw Paź 19, 2017 8:33 pm

Poza ogonem Fabio miał w zanadrzu nieco gorszą moc, mianowicie feromony. Możliwość wzbudzenia w mężczyźnie pożądania do Fioletowej osóbki, która to w trakcie uśmiecha się niewinnie. Aczkolwiek nie za bardzo lubił używać mocy poza oczywiście leczeniem. Dzięki niemu mógł pomagać, a nie szkodzić. Chociaż zapewne nadejdzie dzień w którym to Joff przekona się jak jego nowy znajomy ładnie pachnie.
A bombonierka zawsze się przyda!
Ważne, że Hagen przełamał się, dotknął ogona i jakoś przekonał do odmienności fizycznej. Co prawda nie raz będą mieli rybia niespodziankę, która to jednak potrafi nadejść w najbardziej nieoczekiwanym momencie, nawet Fabio nie znał dnia ani godziny. No chyba, że nauczy się kontrolować swój mały dodatek - Właściwie nadal wydajesz mi się taki... niepewny. - wciąż coś wyczuwał? Joffrey ucichł, stał się bardziej taki... poważny. Chyba nie chciał by Fabio znowu zaczął mu marudzić. Zawsze był na to gotowy! Zresztą Joff już się przekonał jak niższy potrafi jojczeć, rozpłakać się w ciągu kilku chwil... I w sumie czemu był taki... nieprzyjemny od momentu wyznania? Nessuno przestał się uśmiechać, bo przecież nie było powodu. Westchnął ciężko, przecierając twarz dłońmi.
- Przecież wiesz, że nie naciskam na nic. Po prostu mówię co czuję. - niech już się nie obawia. Fioletowy nie chciał psuć już nikomu humoru, zwłaszcza gdy mieli takie miłe chwile. Nie wiedział czy Hagen myślał o czymś więcej, czy tylko chciał zaliczyć. Lepiej więc nie kontynuować, tylko przejść dalej. Skoro odzyskał nogi, a Joffrey był tak uprzejmy i podał ręcznik, to skorzystał. Chociaż nim to się stało, musiał skomentować widok łuski. Fabio uniósł brew, krzywiąc się - Bez obaw, nie czołgam się po domu gdy mam ogon. Poza tym nie gubię ich aż tak. - wyjaśnił krótko, wychodząc. Wytarł się starannie, po czym zawinął ręcznikiem. Nim wypuścił wodę z wanny, pozbierał wszystkie łuski, które to z kolei poukładał na zlewie. Były zbyt ładne by je wyrzucić, poza tym może będą kiedyś warte sporą sumkę?
Emilio nie wracał, więc musiał już się ogarnąć. Zatem nie zamierzał przesiadywać samotnie w łazience, wrócił do sypialni wampira. Zastał tam go już ubranego i bawiącego się... włosami. Fabio nadal baraszkował w ręczniku, jakoś nie mając ochoty się ubierać czy stroić - Wybierasz się na randkę, że tak się stroisz? - zażartował, podchodząc do niego. Jeśli nadal się czesał, Fioletowy sięgnie dłońmi do jego fryzury by je... rozczochrać! Tak! Zrobi mu huragan na głowie - Nie wiesz, ze teraz modne są takie fryzury? - zapewne może go wkurzyć, ale to jest cały Fab. Czasami lubił prowokować nawet stosując pierdoły, lecz i tak na swój sposób irytujące - Jak będziesz wracał z randki, kup mi orzeszki. - tak, już wyganiał Hagen'a z własnego domu. A sam walnął się na łóżku. W sumie teraz czuł wygłupy wazonem czarnowłosego - Ale Ty skubańcu, dałeś mi popalić. Biodra mnie bolą. - jęknął, masując sobie bok. Tak jest, gdy się długo stosuje post... niechciany oczywiście.
Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 550


PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Pią Paź 20, 2017 3:36 pm

O ciekawa umiejętność, ale co ona właściwie daje? Chęć u jakiejś osoby, aby go przerżnęła? Jak widać niektóre moce były dziwne i dla Hagena nie miały żadnego skutecznego zastosowania. Za pewne będzie myślał inaczej, gdy ten poszczuje go swoją magią. Chociaż nawet bez tego Joffrey'a i Nessuno coś połączyło.
Kontrola nad ogonem.. za pewne gdy będzie się obrażał to stwierdzi, że nigdzie się nie ruszy i tak oto pojawia się syrenka? Emilio czeka trochę wojen i sam już nie wiedział czy lepsza jest kontrola czy jej brak.
- Nie spodziewałem się kąpieli z syrenką. - Zaśmiał się nieco złośliwie. Taka prawda. Wiele rzeczy gryzło jego umysł, ale ta była szczególnie poważna. Joffrey nie był przecież głupi na tyle, aby zrywać z wampirem wszelkie kontakty bo jest taki a nie inny. Wyszło nawet, że i Hagen jest inny bo w końcu wylądował w łóżku z facetem i mu się to podobało. Oczywiście płeć piękna wciąż była pociągająca co czyniło go.. biseksualistą? Ale nie teraz o tym myśleć skoro zeszli na nieco.. poważniejszy temat?
- A na co miałbyś naciskać? - Uniósł brwi ku górze i spojrzał na niego zdziwiony. Grał głupka czy może naprawdę nie potrafił się niczego domyślić? Te wielkie, czerwone oczy nie wydawały się jednak kłamać. Hagen z jednej strony chciał zaliczyć i koniec, a z drugiej.. No właśnie, co z drugiej?
- Dobra, dobra. Najwyżej wynajdę jakąś syrenią szczotkę. - Zaśmiał się lekko, wyobrażając sobie jak czesze ogon Nessuno. Poza tym nigdy nie mów nigdy! Jeszcze przyjdzie czas, że Fabio będzie się z nim czołgał. Mówię Ci.
Kiedy zlew został przyozdobiony, wampir przewrócił oczami. Może zróbi mu z nich bryloczek?
Układanie włosów proste nie było, ale jednak dzięki jego super sprawnym palcom nie trwało to tak długo. W tym czasie pojawił się niższy krwiopijca. Czyżby Hagen wyczuł lekką zazdrość?
- Może. - Mruknął, posyłając mu łobuzerski uśmiech. Niestety przestał się szczerzyć, kiedy to jego wspaniała fryzura poszła się je.. została zamieniona w istny huragan. Dmuchnął, odgarniając sobie przeszkadzający kosmyk z nosa.
- Czyżbyś miał coś do mojej fryzury? Poza tym nie jara mnie moda szczeniaków. - Uśmiechnął się lekko pod nosem, bo w końcu sam od niedawna przestał nim być dzięki Ivano. Z lekkim zamyśleniem spojrzał w stronę lustra. Znowu te jakieś chore wizje, które powodowały mroczki w oczach. Powolnie się obrócił i skinął lekko głową.
- Czyli nie będzie żadnych głosów sprzeciwu? Szkoda. - Westchnął i z udawanym smutkiem przyglądał się jak ten rzuca się na łóżko. W zasadzie to wampir nie miał żadnych planów, ale chciał dobrze wyglądać nie tylko dla siebie samego, ale i dla Nessuno. A może wyjdą wieczorem?
- Do usług. - Zachichotał, podchodząc bliżej i stając na krawędzi łóżka. Nieco się skrzywił. Znowu łeb boli, a i powróciło to pragnienie. Mimowolnie przeniósł wzrok na jego szyję.
Tak czy siak dobrze sobie z tym radził. Czyżby fala buntu dobiegła końca?

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 3054


PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Pią Paź 20, 2017 6:50 pm

Pokiwał głową, ale również się zaśmiał. Co było, to minęło. Grunt że Joff nie odwrócił się od swojego fioletowego znajomego z tak niecodziennego powodu. I co do... biseksualności. Poniekąd Fabio spełniał oba wymogi - wiele z mężczyzny, sporo z kobiety. Czy nie czyniło go to osobą idealną? Zapewne każdy ocenia po swojemu, Fabio w każdym bądź razie za takiego się nie uważał. No... Czasami się przechwalał, lecz bardziej w żartach lub dla poprawy humoru.
Poza tym kto miałby być lepszy od Nessuno? Raczej nikt! A zwłaszcza wytatuowana laska z retro, khym.
- Nieważne. - odparł szybko, nie chcąc ciągnąć niezręcznego tematu. Naprawdę nie chciał mieć złych relacji, czy znowu jakiegoś skłócenia z tym mężczyzną. Poza tym był przekonany, że prędzej czy później Hagen odkryje jak bardzo nie może żyć bez niższego znajomego - Zrób to! Uwielbiam jak się mnie głaszcze. - nawet jeśli żarty, Fioletowy mówił poważnie. Czekał aż Joffrey któregoś pięknego dnia zechce wyczesać syreni ogon. Cud, miód!
Zazdrość? Mało powiedziane.
Wbrew pozorom niższy bywał bardzo zazdrosny, chociaż starał się to ukrywać. Czasami jednak się nie dało... Tak jak teraz. Zacisnął mocniej szczęki, chociaż uśmiechał się. Randka z Hagen'em? Jaka siksa na niego leciała? - To tym bardziej musisz wyglądać modnie. Przebolej to dla tych wyłupiastych oczu baloniastych istot. - z naciskiem ostatnie słowa mówił. Twarz wciąż wyrażała przyjazny wyraz twarzy, ale słowa... Właśnie one brzmiały jakby wciskał w mężczyznę najbardziej ostre noże - A co mam zrobić? Tracisz chwile ze mną, dla jakiejś mokrej wywłoki. - znowu. Leżąc, odwrócił łebek w stronę nadchodzącego wampira. Czyli nigdzie nie szedł? Zagryzł dolną wargę, wyciągając się po chwili jak kot - Reety, naprawdę idziesz? A może po prostu robisz sobie ze mnie żarty? - wydukał wreszcie, podnosząc się z łóżka. Jakoś nie umiał leżeć, gdy Joffrey tak okrutnie sobie pogrywał. Stał na materacu, by po chwili oprzeć się nogą o jego bok, jedną rękę przerzucił przez jego ramię, by następnie dołączyły pozostałe kończyny. Fioletowy uwiesił się na nim, oplatając go nogami w pasie - Naprawdę masz zamiar porzucić moje ciało, dla brudnej dziwki. Dobrze wiesz, że jestem lepszy. - jedna dłoń wsunęła się w czarne włosy Hagen'a, coby był bliżej ust. Liznął jego ucho, które chwilę po boleśnie ugryzł - A może mnie weźmiesz na randkę? - zgodzi się? No i warto wspomnieć, że Fabio miał na sobie tylko ręcznik. Jak widać, bezwstydny ogromnie.
Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 550


PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Pią Paź 20, 2017 7:22 pm

Chyba nawet nie miałby na to sił. Fabio był uparty, a Joff szybko się denerwował. Chyba bezpieczniej jest się wycofać, albo może przed spotkaniem z Fioletowym wypić flaszkę.
Spełniał dwa wymogi? No to zajebiście. Może dlatego obu tak się przyciągało? Nessuno był wyjątkowy i wampir doskonale sobie zdawał z tego sprawy. Nie potrafił go tak zostawić, nawet jeśli naprawdę był z kimś umówiony. Mężczyzna przeciągnął się leniwie. Nieważne? W sumie.. wkraczali na nieco mniej bezpieczny teren. Hagen miał problemy z mówieniem o uczuciach, Fabio wręcz przeciwnie. Prawda była jednak taka, że obydwoje tego chcieli.
- A czego Ty nie uwielbiasz? - Wiadomo o co mogło chodzić. Czyżby wampir wolał wiedzieć na przyszłość czego unikać? A może szykował tajną broń? Ciężko stwierdzić, zwłaszcza gdy miał taki rozbawiony wyraz twarzy. Co prawda zniknęły myśli o potraktowaniu piłą tego rybiego ogona, ale miłością też do niego nie pałał! Póki co starał się być po prostu neutralny.
Zazdrość.. czasami potrafiła narobić sporo problemów, ale też o czymś zapewniała. Że ta druga osoba jest dla nas ważna i nie chcemy się nią dzielić z nikim innym. Zaśmiał się głośno, słysząc jego komentarz. Baloniaste istoty?
- Co Ty masz do cycków. - Spojrzał na niego. Przecież sam wyglądał jak baba! Emilio chyba jednak nigdy tego wszystkiego nie ogarnie, a nawet wieczność to zbyt mało czasu. Chyba zaczęli poruszać drażliwy temat, bowiem Fioletowy zachowywał się tak jakby zamierzał coś Joffreyowi odciąć na moment spotkania z kimś innym.
- Mokrej? Szybko poszło. - Droczył się? No oczywiście. Niech Fabio nie myśli, że będzie siedział cicho. Kobiety były fajne, ale jak widać Nessuno nie za bardzo za nimi przepadał.
Jakoś nie chciał szybko psuć dobrej zabawy, bo w końcu przyjemne było patrzenie na taką słodką zazdrość. Nie odpowiedział czy naprawdę gdzieś idzie. A niech się teraz zastanawia czy naprawdę ktoś na niego czeka. Patrząc się na niego łobuzerko, nie miał nic przeciwko, gdy się na nim uwiesił. Pochylił się i lekko musnął językiem usta Nessuno.
- Czyli każda osoba z jaką się spotkam to brudna dziwka? - Zaśmiał się głośno, wyobrażając sobie spotkanie z Ivano. No, no Fabio.. nieładnie!
Zacisnął lekko zęby gdy ten go mocniej ugryzł. Chciał to odwzajemnić, lecz gdy już się pochylił, jego oczy zaświeciły. Chłopaczek po tym wszystkim zrobił się bardzo głodny.
- Powiedźmy. - Uśmiechnął się. Równie dobrze mogli iść na kolacje i.. przy okazji coś sobie złowić na później. Najlepsze było to, że pierwsza randka przed nimi a i tak byli ze sobą w łóżku. Nie ma jak to zaczynać z dupy strony, he.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 3054


PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Pią Paź 20, 2017 8:13 pm

Owszem, przyciągało! Fabio już się o to postara by Hagen nie miał już w głowie innych kobiet czy też mężczyzn. Nie będzie się nudzić z Fioletowym, poza tym Fab jak rzep - się uczepi, to się już nie odczepi. Chyba, że mocno się go zrani. Jednak oby nigdy do tego nie doszło.
Czy było coś co nie uwielbiał? Wiele! Podrapał się po łebku, wpadając w chwilowe zamyślenie - Sporo rzeczy! Na przykład nigdy, przenigdy nie chcę być wkładającym. Jeśli wiesz co mam na myśli. - będzie musiał wyjaśnić? Chyba nie, skoro Hagen ma wielką wprawę w zboczone sprawy. No ale, niech się nie obawia, Fab to prawie poradnia... Zawsze pomoże! I to prawie całkiem za darmo.
To było takie zabawne? Nessuno nadymał poliki, patrząc na chłopaka. Przecież nie lubił kobiet, chyba mu o tym już wspominał. Co nie?
- Nie lubię kobiet, a zwłaszcza tych, które już mnie denerwują i pojawiają się tam, gdzie być ich nie powinno. - zaczął, patrząc zły na wampira - I dlatego nie lubię tych odstających cystern. - wzruszył ramionami, kończąc. W sumie Hagen pewnie się droczył, a Fabio co raz bardziej puszył piórka - No daj spokój! Widzisz, że się nie śmieję już. - jęknął, krzywiąc się. Naprawdę nie chciał by wampir gdzieś wychodził i to jeszcze z kimś. Zabawił się z fioletowym, a teraz co? Nico? Jajco? Najwidoczniej.
Przyklejał się bardziej, ocierał oraz nie odpuszczał. Nie pozwoli by chociaż na krok opuścił go czarnowłosy, nie po tym co się wydarzyło - Dokładnie. Nawet krawcowa, która ma skrócić Twoje spodnie. - oblizał się po tym jak Hagen go potraktował językiem. Dopiero teraz Fioletowy zamruczał, dotknąwszy teraz jego policzka nosem - Jeśli zamierzasz gdziekolwiek wyjść, uczynisz to ze mną. A jeśli nie chcesz, to wiesz że odczepię się i przygrucham sobie jakiegoś kolesia, tylko po to byś wiedział co tracisz. - teraz zmieni zdanie? Nessuno nie dawał za wygraną - Gdy wybierzesz właściwą decyzję, możesz mnie ubrać. Chyba, ze wolisz by pozostał nagi. - flirt? Czemu by nie? Łapką pozbędzie się ręcznika, spuszczając go wolno na łóżko, sam też postawi jedną nogę, następnie drugą - Chociaż nadal nie pojechaliśmy po moje ubrania. Chyba pamiętasz, że chcesz mnie w swoim domu. - niewinna mina, główka przechylona na bok. W sumie czemu by nie podrażnić? Dłonią zjechał po jego szyi, na tors. Nie myślał o niczym zbereźnym, tylko miło było wspomnieć, że miał z nim zaliczoną noc - To jak? Zechcesz się starać o moje serce, czy mam szukać dalej? - no masz. Nie odpuszczał, nie opuszczał gardy. Zmrużył nieco oczy, wlepiając je w twarz wampira. Ciężko było pozostawić, skoro facet jest tak zabójczo przystojny.
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru http://vampireknight.forumpl.net/t3537-samuru#76535
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1237


PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Nie Paź 22, 2017 10:27 am

Niepokój dopiero nadejdzie Emilio.
Miłe, wręcz zdrowe dla umysłu i ciała chwila zostaną przerwane nagłym atakiem u czarnowłosego wampira. Do jego świadomości wedrą się informacje, które miały miejsce w jego ciemnych czeluściach wspomnień. Wybudziły się one i z brutalnością nie pozwoliły o sobie zapomnieć. O nie.

Wizja pierwsza:

Uśmiech zmęczonej kobiety oraz jej opiekuńczy gest przytulenia dorastającego chłopca. Cichy lament ich obu, niezrozumienie. Dziki wrzask pochodzący zza drzwi pokoju w którym to się ukrywali. Chłopiec miał wrażenie, że przez cały wyczyn całe jego niewinne życie przeleciało przed oczami, pozostawiając po sobie smutne piętno. Niestety nie zawsze złoty sen trwa wiecznie, nadchodzą czasy ponure gdzie jest nam wszystko odbierane. Zmęczona kobieta miała zapobiec bólu, zabierając cierpienia wraz ze swoją śmiercią i nadając chłopcu nowe życie. Wreszcie nastała czerń i koniec wizji.


Joffrey czuje się paskudnie. Tracisz grunt pod nogami, osuwasz się i kręci Ci się w głowie. Bierze na mdłości, a nagłe pragnienie krwi wżera się w Ciebie niczym rozgrzany metal. Chyba wypadało coś z tym zrobić?

Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 550


PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Nie Paź 22, 2017 8:01 pm

Joffrey raczej też nie był typem, który uganiał się za wszystkimi laskami. Znajdował po prostu te najbardziej ciekawe, bo jednak charakter również był ważny i tak jakoś się z nimi umawiał. Ot zwykłe ludzkie życie nic nie wyróżniającego się mężczyzny. Stając się wampirem, kompletnie się zmienił. Przez przypadek napotkał również Fabio, który jednak.. był inny i to bardzo. Czy wampir jednak myślał o nim na poważnie?
Hagen aż się zakrztusił i dobre parę minut starał się nie udławić. Ta bezpośredniość niemal go zabiła!
- Ja bym nic sobie nie dał włożył.. - Wykrztusił. Jak widać wolał być tym dominującym już zawsze, bo nawet będąc ''idealnym'' nie ciągnęło go do takich zabaw. Aż wzdrygnął się kiedy sobie wyobraził pewną sytuaję. NIGDY.
Odstające cysterny.. Emilio zaczął się śmiać i z trudem powstrzymał łzy. Zapomniał jak bardzo Nessuno nie przepada za kobietami, ale jaki miał za to stosunek do matki? O ile takową miał bo przecież.. mógł powstać z połączenia tuńczyka i wampira no i zagadka ogona rozwiązana! Ale koniec tych śmieszków, bowiem Fabio nie był za bardzo zadowolony, a wiadomo że Joffrey starał się unikać jak ognia kolejnego ataku rozpaczy z jego strony.
- Cysterny cysternami, ale jako noworodek to skąd mleko dostawałeś. - Oj Hagen ty baka. Przecież Fioletowy zaraz naprawdę wpadnie w dziwny stan i rozpocznie się następne przedstawienie, które przecież za przyjemne nie będzie. W końcu jednak uniósł ręce w geście poddania się.
Koniec żartów.
Uwieszony Nessuno jeszcze miał czelność go prowokować. Joffrey wydał z siebie zadowolone mruknięcie i już chciał coś powiedzieć, kiedy kochanek zaczął mu grozić tym iż przygrucha sobie kogo innego. Raptownie się wyprostował, krzyżyjąc ręce na piersi.
- Co to za chory szantaż? - Zaczął mało sympatycznym głosem, mrużąc oczy. Chyba jakoś niespecjalnie mu się spodobało, ba.. nawet się zdenerwował. Fabio z innym facetem? No chyba pojebało, on już mu da innego faceta.
- A TO TY JAKIŚ TRĘDOWATY JESTEŚ, ŻE SAM SIĘ UBRAĆ NIE UMIESZ? - Jak widać udzielił mu się sebix i nie do końca docierały jego dalsze słowa. Męski umysł wolno rejestował, a ten zalewał go zdaniami złożonymi. Co za babsko.
A przecież, kwestia domu. Hagen się zgodził, ale.. to trochę może być dziwne. Przecież nie byli parą, a mają razem zamieszkać i.. czy tylko dla mnie to było dziwne? Już miał odpowiedzieć, już gotował się jak burak w garnku aż tu w pewnym momencie.. coś go trzepło. Ale tak na poważnie i już przestało być śmiesznie. Zakołysał się, wpatrując tępo w podłogę. Wizja trwała długo i była bardzo dokładna, w przeciwieństwie do wcześniejszych. Joffrey zakręcił się i upadł na ziemię, wciąż widząc obraz kobiety, która wydawała się być.. kimś kogo kochał. Ale nie rozumiał i nawet się nad tym nie zastanawiał, gdyż opanował go głód krwi. Otworzył oczy, które świeciły się ostrą czerwienią. Powolnie wstał i niezależnie co uczynił Nessuno, złapie go za ręce i wyceluje w jego szyję swoje zębiska, boleśnie się wgryzając.
Chyba mamy kłopoty.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 3054


PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Wto Paź 24, 2017 12:32 pm

Czy myślał poważnie? Właśnie. Hagen jeśli chciał czegoś więcej, musiał sobie przemyśleć kilka spraw. Czy aby na pewno chciał cokolwiek próbować, czy dawać szansę. Przecież nie może wzbudzać w Fioletowym złudnych nadziei, kierując jego osobę na niewłaściwą drogę. Fabio aż mocno zdawał sobie z całej sytuacji, sam chciał dać szansę czarnowłosemu tylko czy on tego chce. Zmuszać nie chciał, tylko niech wie, że furtka otworzyła się szeroko.
- Ha, widzisz. - odpowiedział na jego słowa, uśmiechając się nieco głupkowato. Też nie umiał sobie wyobrazić Joffrey'a w wersji uległej - zarumienionego, oddanego i mówiącego do swojego senpai'a Bądź delikatny! Zaśmiał się nawet cicho, zasłoniwszy buźkę dłonią.
Z czego się śmiać?
Już przestał, tylko zmarszczył brwi, widząc jak ten prawie płacze. Przecież to był taki poważny temat!
- Moja mama to inny rodzaj kobiety. - bąknał, nie rozumiejąc tego porównania. Kobieta do życia, a matka. No nie bardzo - Poza tym wampiry nie karmią mlekiem. - zadarł nosa, odwracając łebek nieco w bok. Już na nim nie wisiał, tylko stał na łóżku, lepiąc się do mężczyzny i tak - Skoro tak bronisz cystern to dlaczego mnie tu trzymasz. - nawet jeśli nie bronił, Nessuno i tak musiał swoje. Na szczęście Hagen poddał się, więc już nie ciągnął. Chociaż miał ochotę!
Nie spodziewał się też, że Emilio tak zacznie się denerwować żartami! Aż zamrugał parę razy, cofając ręce. Przecież nie chciał go wkurzyć! Poza tym... - Co za pokaz zazdrości! A wiesz co to znaczy? - przerwał, nie mogąc teraz samemu powstrzymać śmiechu. Ale po co w sumie ten krzyk? Fioletowy napuszył się - ALE TY NIE PODNOŚ NA MNIE GŁOSU! - sam krzyczał, lecz jak poważnie wyglądał stojąc przy nim zupełnie nagi? Kolejna podoba sytuacja. Usiadł szybko na łóżko, zasłaniając się ręcznikiem - Nie życzę sobie byś w tym domu podnosił na mnie swój krzyk. Wiesz, że jestem wrażliwy, nie zniosę tego dłużej. A jeśli zależy Ci na mnie, powinieneś być milszy. - tak paplaj. Skrzyżował ręce, zadumał się i dopiero otrząsnął, widząc jak nagle wampir upada. Zerwał się, patrząc jak ten ledwo się zbiera - Joffrey! Żyjesz? - trochę się przeraził, bo przecież nie bardzo wiedział co się dzieje? Zasłabł przez brak krwi? W sumie dawno nie pił... a przed kąpielą, był spragniony. Ale żeby aż tak?
- Nie strasz... - kiedy tak z trudem się podnosił, odsunął się odrobinę. Hagen nieco chwiejnie, lecz pozbierał się z podłogi. Nessuno jednak nie spodziewał się, że zostanie ofiarą... Nie zdołał odsunąć od siebie szybkiego, fizycznie silniejszego wampira. Uchwyt na nadgarstkach, wgryzienie się w szyję - Joffrey! - krzyknął, chcąc go odsunąć. Przecież mógł powiedzieć, a nie kierować się swoją żądzą. Co zrobić...? Poddał się, by ten zaczerpnął odrobinę łagodzącej krwi. Skoro był głodny, nie można było tego od tak porzucać - Już wystarczy, Emilio. Jeśli nie przestaniesz... porażę Cię znowu prądem! - zadziała? Jeśli nie, Emil dostanie wiązkę lecz nie za silną tylko taką, co miała go wybudzić ze stanu i skutecznie odsunąć. Fioletowy nie chciał zasłabnąć, a już zaczynało kręcić się mu w głowie.
Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 550


PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Sro Paź 25, 2017 11:57 am

Joffrey z trudem przyznawał się do pewnych rzeczy, a tym bardziej kiedy dana osoba tego oczekiwała. Poza tym nie wiedział czy na dłuższą metę związek z facetem ma jakąś przyszłość. Chociaż.. są wampirami, starość ich nie signie. Wtedy jednak Hagen będzie musiał brać pod uwagę fakt, że zawsze będzie tylko on i Fabio. Nikt więcej.
Zrobił zniesmaczoną minę. On uległy? Nie, to raczej nie przejdzie.. to znaczy na pewno. Co jak co, ale aż takich przygód to on nie szukał.
Jego matka to inny rodzaj kobiety? Joff uśmiechnął się i zmrużył szkarłatne oczy, przejeżdżając ręką po włosach. Zdziwił go też fakt, iż wampir nie karmią mlekiem. Czym więc? Krwią? Wszystko wydawało się takie dziwne, ale jak działał więc etap dorastania? Chyba jednak Emilio nie zamierzał zadawać więcej pytań, wampirzy świat to czarna magia.
- Ciekawe. Nie zamartwia się gdzie jest synalek? - Rzucił, będąc rozbawiony miną wampira. Aż tak bardzo był.. zazdrosny? Hagen lubił kobiety, ale coś znacznie silniejszego przyciągało go właśnie do Nessuno.
Potem jednak role się zamieniły i to wampir był naburmuszony.
- CO NIBY. - Rzucił obrażonym głosem. Czemu on mówił takimi szyframi, biedny Joffrey z przerażeniem stwierdził, iż z charakteru Fabio zachowuje się jak laska. Gdy czarnowłosy czegoś nie rozumie, to podnosi głos. Nessuno tego nie lubił, oj chyba będzie ciężko im się razem żyło. Zamknął się, starając być w miarę poważnym. Widok nagiego kochanka jednak działał w inną stronę. Założył ręce na piersi, unosząc brwi ku górze. Stawia mu warunki? Przecież był dla niego bardzo miły!
- Ja nie krzyczę, mam donośny głos. - Odchrząknął, patrząc gdzieś w bok. Chwilę potem wylądował na ziemi, czując się nad wyraz paskudnie. Wizja nie była spowodowana żadnymi prochami, przecież nic nie brał. Szybko jednak stracił kontrolę i zamiast ładnie poprosić, rzucił się na Fioletowego.
Nie był delikatny. Gdy krew wypełniła jego usta oraz gardziel, poczuł przyjemny dreszcz. W miarę szybko się opamiętał, bo przecież Nessuno nie był ofiarą, a.. kimś więcej? Powolnie się oderwał, zakrywając usta ręką.
- Przepraszam.. nie wiem co się ze mną dzieje. - Zaczął smutnym głosem, nie patrząc jednak na niższego krwiopijcę. Czyżby coś było nie tak z jego przemianą? Może nowo powstałe wampiry tak miały i nie powinien się niczym martwić? Westchnął głęboko, zamykając oczy.
Skrzywdził Fabio. Jeszcze tego mu brakowało.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 3054


PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Sro Paź 25, 2017 1:49 pm

Skrzywdził? Bez przesady.
Fabio o ugryzienie się nie obrazi, w końcu z Joff'em nie działo się nic dobrego, ale no mógł inaczej to załatwić. Zbyt brutalny atak na wampirka nie wyglądał ładnie.
A co do kwestii ich krótkiej sprzeczki podsycanej śmiechem, jak i donośnym głosem - według Hagen'a - Fabio napuszył się bardziej, chociaż nie czuł żadnej głębokiej urazy - Mam dobry kontakt z moją mamą i wie co się ze mną dzieje. No... chociaż nie zdradzam jej pełnych szczegółów. - aż zakręcił loka, mrużąc oczy. Nie powie matce, że właśnie dał dupy kolejnemu chłopakowi! Cóż, Fabio nie jest puszczalski, po prostu nie ma szczęścia w miłości. Szukał, szukał i ciężko było kogokolwiek znaleźć.
Może chociaż Joff okaże się tym wybrankiem na białym koniu?
Póki co daleka droga przed nimi, ale czy właśnie trudne sytuacje nie pokazują ile komu zależy? Fioletowy nie miał wielkich pretensji do Hagen'a kiedy ten doznał nagłego ataku pragnienia, nie chciał tylko zasłabnąć z powodu dużej utraty krwi. Kiedy więc przerwał, Nessuno od razu przyłożył dłoń do rany, zacisnąwszy ją - W porządku, nic takiego się nie stało. - ton całkiem się zmienił. Z zadumanego zmienił się na troskliwy. Podniósł się do siadu, by położyć dłoń na ramieniu czarnowłosego - Martwisz mnie. Już w łazience wydawałeś się nieco inny, a teraz już w ogóle wyglądasz okropnie. Może nie wychodź nigdzie dzisiaj. - zasugerował, gładząc wciąż jego bark. Nie chciał by czasami gdzieś zemdlał po drodze albo co gorsza kogoś nagle zaatakował - Zaopiekuję się Tobą. - dodał, uśmiechając się. Oczywiście nim przejdzie do dalszych czynności, wstał z łóżka by się ubrać. Nie założył swoich ubrań tylko naturalnie Hagen'owe. Zaś wynalazł bluzę i krótkie szorty z szafy. Ranę po ugryzieniu wyleczył - chociaż używanie mocy nie skutkuje poprawą sił - Masz jakieś inne objawy poza osłabieniem i głodem? Może to jakaś choroba? - serio martwił się! Patrzył na wampira, oczekując iż przełamie swoją męską dumę, by wyspowiadać się lekarzowi Nessuno. Przecież z nazwy nim tylko nie był! Chyba... - A co jeśli masz uczulenie na mój rybi ogon? - tak, głupota lecz Fabia myślenie czasami przechodzi przez logiczne rozumowanie. Aż się załapał za poliki! Taka panika!
Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 550


PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Sro Paź 25, 2017 3:33 pm

Tak przynajmniej myślał Joffrey. W końcu potraktował go tak jak swoje wcześniejsze ofiary. Nie tak powinna wyglądać relacja między nimi, a jednak wampir nie do końca potrafił nad sobą zapanować. Tylko dlaczego? Myślał, że najgorsze już za nim. W końcu trochę czasu już minęło.
Już nie zadawał więcej pytań. Przecież nikt nie przyznałby się rodzicowi, że z kimś sypia.. przynajmniej tak to sobie wyobrażał Hagen. Nie zamierzał się z nikim dzielić wiadomością, że poszedł do łóżka z chłopakiem. Oczywiście nikt nie uważał Nessuno za puszczalskiego.. każdy ma pecha, choć Emilio tak tego nie widział. Póki co nie zamierzał go zostawiać. Czyżby biały koń właśnie nadjeżdżał?
Udało mu się zapanować nad nagłym atakiem głodu, który pojawił się zaraz po wizji. Milczał przez dłuższą chwilę, starając się pozbierać. Kochanek jednak zachował się bardzo dobrze i nawet nie pokazał złości, a troskę. Joffrey przeniósł na niego wzrok i uważnie się w niego wpatrywał. Martwił się?
Gdy położył mu dłoń na ramieniu, Hagen powoli ją chwycił i delikatnie przejechał po niej palcami. Znowu poczuł to ciepło, a sam gest wydawał się być taki.. romantyczny?
- Poniekąd chciałem też wyjść aby o tym nie myśleć. - Westchnął, puszczając jego rękę. Nie chciał siedzieć w domu i choć może tak byłoby najlepiej, wiadomo że wampir wolał być w ruchu. Co jednak będzie bezpieczniejsze? Nie sądził aby głód ponownie go uderzył, skoro krążyła w nim krew Nessuno.
Zaaopiekuje się nim? Wampir prychnął i uśmiechnął się do niego lekko, poruszając nieznacznie barkami.
- Będziesz mi przynosił śniadanko do łóżeczka? - Zamrugał do niego uroczo, po czym wybuchnął śmiechem. Nie czuł się najlepiej, ale cokolwiek to było to minęło.
Obserwował jak Fabio się ubiera. Będą musieli zajechać do jego domu po rzeczy, skoro niższy wampir miał z nim zostać na dłużej. Mieszkanie razem jednak coś sugerowało.. ale przecież nic sobie nie powiedzieli. Na pytanie Fioletowego pokiwał przecząco głową. Sam nie wiedział co mu dolega.
A jeśli naprawdę to wszystko wina ogona? Nie było to takie głupie.. o dziwo jednak nie poinformował go o dziwnych wizjach, które były mu obce. Jeszcze uzna go za świra i co wtedy?
- A może.. - Burknął sam nie wiedząc o co chodzi. Wyciągnął się, wstając powolnie z łóżka i podszedł do niższego krwiopijcy, przytulając go do siebie.
- Cokolwiek mi jest.. nie martw się. - Odrobina czułości nikomu nie zaszkodzi, prawda? A poza tym Hagen nie chciał wyglądać na jakiegoś słabeusza. Cokolwiek mu było - minie.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 3054


PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Sro Paź 25, 2017 6:24 pm

To czy zostawi Fabia, okaże się w dalszej przyszłości. Mimo wielkiego pragnienia nakierowania Hagen'a na swoją drogę było ogromne, nie umiał żyć w nadziei na lepsze jutro. Życie nauczyło Fioletowego, że nie często lubi głaskać swoich podopiecznych, zwłaszcza gdy ci rzekomo zaczynają czuć radość. Joffrey musi się mocno zastanowić czy warto jest otworzyć się na kogoś lub chociaż spróbować.
Czas pokaże.
Chciał wyjść? Westchnął ciężko, już jakoś nie uśmiechając się. Zmartwiona mina nie ukazywała żadnych optymistycznych myśli, ale... Skoro Emilio miałby poczuć się lepiej - Skoro chcesz. Ale samego Cię nie puszczę. - zakomunikował wyraźnie, patrząc uważnie na wampira. Niech sobie nie myśli, że sam wybierze się na miasto. Fabio będzie go strzegł jak stróż - Chociaż nie jestem silny fizycznie, to wesprę Cię chociaż duchowo. - zgodzi się? Musi. Wbrew pozorom Nessuno to uparte stworzenie, nie lubi się poddawać.
Nie wierzył w opiekę? Gdy ten się zaśmiał, wampir zaś nadymał swoje policzki, mrużąc oczy przez co wyraz stał się bardziej groźny... przynajmniej tak zdawało się Fioletowemu - Oczywiście, że tak. - burknął, odwracając wzrok. To nie było zabawne gdy Hagen był chory - To jest poważna sprawa. - dodał śmiertelnie poważnie, krzyżując ręce na piersi. Przecież mogło się coś mu stać!
- Jeśli to przez ogon, to trzeba odczulić. - zastanowił się głośno, wpatrując się w postać mężczyzny. Zaskoczyło go jednak, że ten zmienił nastawienie, wstał i przytulił! Aż zamrugał, nie mogąc nic powiedzieć. Za to jednak poczuł jak policzki zaś czerwienieją - D-dobrze. - skoro nie chciał by się martwił. Męska duma... jak dobrze, że Fabio czegoś takiego nie posiadał - Jak mam się nie martwić, skoro mdlejesz a później się rzucasz. Pomyślałeś nad tym co może się stać jeśli dopadnie Cię taki stan gdy znajdziesz się wśród ludzi? - uniesie lekko łebek coby spojrzeć na twarz rozmówcy - Chciałbyś wybrać się w jakieś mniej odludne miejsce? - przechyli lekko głowę w bok, czekając na decyzję. Jakoś tak bardzo chciał spędzić z nim wspólny, lecz odosobniony od reszty czas. Jakoś liczył iż wtedy Joffrey odkryje iż nudno byłoby bez Fioletowej osoby z rybim ogonem - Obiecuję nie mówić dużo. - tak, gadulstwo czasami załącza się za ich dwoje. Obejmie wampira w pasie, opierając głowę o jego tors. Teraz było przyjemnie - Chyba, że wolisz pójść na miasto. Twój wybór. - z westchnięciem doda, bo przecież to Emilio ma się teraz czuć dobrze.
Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 550


PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Czw Paź 26, 2017 5:33 pm

Życie nikogo nie głaska, ale jednak można sprawić, że każdy dzień jest lepszy od poprzedniego. Byli wampirami. Piękni, wiecznie młodzi, mający przed sobą wiele możliwości. Każde z nich mogłoby być kim chce... dlaczego więc przejmowali się tak banalnymi sprawami? Czyżby naprawdę los zamierzał skrzyżować ich drogi na dobre?
- Nawet nie pomyślałem, aby sam pójść. - Stwierdził z nikłym uśmiechem. Dlaczego on się tak zamartwiał? Przecież to nie było nic poważnego.. póki jeszcze jasno myślał i mógł normalnie się poruszać, to nie było żadnego problemu. Może to taki efekt bycia młodym wampirem, którego ciało jeszcze się nie przyzwyczaiło do nowej, wiecznej formy?
- Czyżbym przygruchał sobie anioła? - Przewrócił oczami, wciąż nie widząc w swoim stanie niczego złego. Oczywiście, że się niepokoił.. ale nie chciał zaprzątać sobie tym umysłu. Jakoś z tego wyjdzie, prawda?
Nessuno jednak był uparty i niepotrzebnie się martwił. Joffrey westchnął ociężale, przeciągając się. Chyba lepiej jest pić krew gdy tylko poczuje ochotę, a nie czekać nie wiadomo ile. Wtedy takie sytuacje na pewno się nie powtórzą. Skąd jednak pojawiła się tam kobieta i małe dziecko, którym on był?
- Jak Ci znowu wyrośnie to będę ubierał maskę gazową. - Zaśmiał się lekko, może naprawdę przyczyna leżała w jego ogonie?
Sam też nie spodziewał się tego, że pokaże Fabio taką czułą stronę. Chyba każdy czasem potrzebuje bliskości i nie chodzi tutaj o sam seks.
- Może to wina ogona, przemiany albo moja choroba psychiczna w końcu ujrzała światło dzienne. - Postukał palcem o podbródek, zastanawiając się. Po co jednak zamęczać się czymś na co nie znało się odpowiedzi. Kruczowłosy chciał wyjść i liczył, że kochanek będzie mu towarzyszył.
- Lubię Twój głos. - Sapnął i dopiero po chwili zorientował się co powiedział. Pomachał głową i nieco się odsunął, spalając lekkiego buraka. Kurwa Hagen co z Tobą.
Wybór miejsca nie był jakoś szczególnie ważny. W końcu ludzie mogą być w każdym z terenów na jakie się udadzą, ale przecież Joffrey już czuł się dobrze. Przynajmniej na chwilę obecną.
- Zobaczmy co ciekawego ma do zaoferowania nam nasza kochana Yokohama. - Mruknął, zarzucając na czerwoną koszulę ciemną marynarkę. Przez chwilę przyglądał się niższemu wampirowi, lecz gdy ten tylko na niego spojrzy, spuści wzrok.
Ostatnio działo się naprawdę dużo rzeczy.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 3054


PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Czw Paź 26, 2017 6:33 pm

Piękni, wiecznie młodzi...
Fabio zapewne powiedziałby, że jest ładniejszy od wszystkich wampirzyc, więc w sumie dobrze, że Joff nie mówi o takich rzeczach głośno. Zapewne zaś by wyśmiał wampira, ten dałby focha i w najgorszym wypadku rozbeczałby się jeszcze głośniej niż wcześniej.
A on tak potrafi.
- No ja mam taką nadzieję, że nie. Bo jakby to wyglądało? Ty sobie idziesz, a ja sam w domu... Jak taka kura domowa. - aż zmarkotniał, przez co mina wampirka nabrała smutniejszego wyrazu. Przeszło mu szybko co prawda, bo przecież martwił się o tego buraka, więc nie teraz tu o troski nad Fioletowym skoro ten cierpi ale się nie przyznaje - Możliwe. - przytaknął, odnośnie anioła. Nie, naprawdę nie może dopuścić by coś się stało ojcu jego dzieci - których notabene jeszcze nie mieli!
- Nie, wątpię by to był ogon. Już wcześniej miewałeś osłabienia. - fakt, już wcześniej miewał jakieś dziwne objawy. Może faktycznie to wina przemiany w wampira? Co jeśli początki wampiryzmu tak wyglądały? Fabio nigdy się o tym nie przekonał, zatem można tylko snuć teorie.
Że co?
Że głos?
Fioletowy spojrzał na czerwoną twarz Hagen'a. A jednak coś czuł! Mimowolnie na buźce Nessuno pojawił się zwycięski uśmieszek - Skoro lubisz mój głos, lubisz i mnie. - tak, wniosek czysty, przejrzysty jak woda w zadbanym klozecie - Tak czy siak, trzeba przemyśleć gdzie możemy iść. Można spróbować też parku rozrywki albo kino. Restauracja? Bo na pewno nie bar czy klub. Zaś się upijesz i będziesz chodził po stole. - lub będzie lód... tego Fabio już nie powiedział na głos. A skoro Joffrey tak ładnie się ubierał, wypadałoby też się jakoś ogarnąć... Popatrzył na swoje odzienie - Hagenowa bluza, Hagenowe szorty. Bose stopy, bez majtek. Minka od razu nabrała smutnego wyrazu - Czuję się jak niedorobiony Kopciuszek. Nie mam ubrań, a Wróżka mnie olała. - ścisnął brzegi dołu bluzy, unosząc wzrok by spojrzeć na Joff'a,
Uciekał wzrokiem?
- Mogę iść goły? - dobry plan? Pewnie! Zrzuci z siebie bluzy, szorty gdzieś po drodze i skieruje się do wyjścia z sypialni. Co jak co, Nessuno w sumie sam nie wiedział czy odważyłby się na taki krok. Ludzie zapewne nie myliliby go z dziewczyną! Więc plusy pewne ma... - Ewentualnie dasz mi jakiś worek po ziemniakach lub gazety - byle nie świerszczyki! - rzuci z dołu, kiedy to zejdzie po schodach. Paradowanie gołemu po salonie - nic specjalnego. Hagen już widział goliznę Nessuno, więc czego się tu wstydzić. Chociaż zimno w cztery litery... - Masz może jakieś ubrania po kochankach? Nie przeszkadza mi spacerowanie w sukienkach, traktuję je jako przebrania. - kolejny dobry plan. Aż uderzy pięścią o drugą otwartą dłoń. Tylko wtedy już całkowicie byliby zmyleni.
Tylko komu to przeszkadza?
Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 550


PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Czw Paź 26, 2017 7:10 pm

No przecież kochany Fabuś jest naj naj we wszystkim! Ktoś śmie się sprzeciwić? Oczywiście nie Joffrey, bo miał dość wysłuchiwania beczenia Fioletowego. Biedak nawet nie wiedział na co się pisał..
- Brakuje jeszcze małych karaluchów, które nieustannie beczą. - Dodał, wzdrygając się na samą myśl o dzieciakach. Skoro w dziwny sposób spodobał mu się Nessuno to chyba mu to nie groziło... PRAWDA? Wampir wciąż nie wiedział po co się tak zamartwiać, skoro teraz było wszystko w porządku. A przecież ten stan za prędko nie wróci.. to znaczy minie trochę czasu zanim znowu dostanie ''olśnienia''. O ile w ogóle jeszcze wróci.
Anioł czy nie, Fabio miał dobrą duszę i Joffrey dobrze o tym wiedział. Co takiego kręciło go w takim typie jak on? Gburowaty, nie zawsze miły i wiecznie się rzucający. A może Fioletowemu zależało tylko na wyglądzie? Przecież Hagent to takie ciacho że ja pierdolee.
O nie, zaczerwienił się. To takie.. nie męskie! Starał się ogarnąć, lecz niestety kochanek dostrzegł w tym wszystkim przekaz. Czy on naprawdę musiał myśleć jak kobieta? Emilio się zamęczy.
- Niech Ci będzie. - Machnął ręką. No przecież wiadomo, że się nie przyzna bo był burakiem. Poza tym przeleciał go, więc coś w tym musiało być. Coś w tym, he.
Czyżby Fabio miał coś przeciwko odwiedzeniem paru klubów po drodze? O dziwo Joffrey naprawdę dawno nie pił, a przecież musiał uzupełnić płyny. Przecież nie może dopuścić do odwodnienia!
- No to pozwól mi chociaż zajść po drodze do jakiegoś sklepu. - Wcale nie zamierzam kupić wódki i wypić ją tak, abyś nie widział. Wcale. Misterny, Hagenowski plan wydawał się być idealny. Aż oczy mu błysnęły. W sumie był ciekaw gdzie ich poniesie, bo on szczerze to pomysłu żadnego nie ma.
- Restauracja byłaby ok, ale wyglądasz jak wieśniak. - Wystawił mu język. Musiał być trochę wredny, bo gdy jest za miły atmosfera robi się.. taka dziwna. Czyżby aż tak bardzo obawiał się przywiązania?
Czy może iść goły? Joffrey już chciał coś odpowiedzieć, gdy z zaskoczeniem zobaczył jak wampir naprawdę pozbywa się swoich ubrań. To znaczy jego.
- Czyżbyś miał jakieś ALE do moich ubrań? - Smutna minka. Nie jego wina, że Fabio w Hagenowskich ciuchach wyglądał jak zagłodzone dziecko. Spojrzał na niego i przejechał ręką po włosach.
- Może dlatego Cię olała bo między nogami masz trochę co innego niż Kopciuszek.. - Drobna uwaga wypowiedziana z wrednym uśmieszkiem. Musiał no. Wyszczerzył się, powolnie podążając za krwiopijcą. Naprawdę paradował nago w jego mieszkaniu?
Oparł się o poręcz i zagryzł wargę. A po co mu worek po ziemniakach? Skoro ma taką ochotę, to niech tak idzie. Droga wolna! Chociaż bądźmy szczerzy, Emilio go tak nie puści.
- Wydmuszki po jajkach mogą być? - Prychnął, schodząc po schodach i wsadzając sobie ręce do kieszeni. Podszedł do Nessuno od tyłu i delikatnie pocałował bark, przejeżdżając nosem po szyi na której już nie było śladu po ugryzieniu.
- Ugh.. raczej nie. - W końcu wampirek był pierwszą osobą z którą uprawiał seks w mieszkaniu! Nie przyzna mu się jednak bo to może być dziwne. Spojrzał w kierunku kuchni i oparł o blat. Naprawdę nie wiedział w co Fioletowy może się ubrać.. NIECH SIĘ BABSKO SAMO UBIERZE.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 3054


PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Czw Paź 26, 2017 9:31 pm

Niech się uczy Joffrey, że Fabia nie należy lekceważyć. Potrafi nieźle kopnąć w kostkę i jeszcze dobić płaczem, zwalając całą winę na biednego poszkodowanego kopniakiem...
- To karaluchy płaczą? - aż zadrżał na samą myśl! Czego Fabio nie lubił? ROBALI. Ale... Nie, zaraz. Teraz do niego dotarło, że mówił o dzieciach - Oj... Może i płaczą, ale są słodkie! Zwłaszcza wampirze. - szybka zmiana tematu, nie wykrywalność pomyłki. Dokładnie! Fabio jest na dobrej fali i nie zamierzał póki co tracić humoru, chociaż zmartwienie nadal było jawne.
Czemu szalał? Dobre pytanie! Wbrew pozorom Fabio zawsze wolał tych krnąbrnych mężczyzn mających w sobie coś... dzikiego i nieokiełznanego. Joffrey nie dość, że przystojny, to jeszcze elegancki, stanowczy i przede wszystkim wie czego chce. Przyciągał swoją osobą. Poza tym wyglądał na porządnego typa, no poza drobnymi wykroczeniami takie jak ćpanie - ale temu zawsze da się zaradzić. Więc nawet niech Emil nie myśli, że Fioletowy jest płytki. Nie ocenia po wyglądzie, ale po osobowości.
- No tak. Chociaż obydwoje wiemy, że ciągnie Nas ku sobie. - pierwsze koty za płoty. Fabio posłał mu długie, zalotne spojrzenie i tyle.
Tyle bo sklep. Po co?
- Nie, Joffrey. Żadnej wódki. Można się dobrze bawić i bez picia. - co za upartość. Myśli, że Fabio nie wie o co mu chodzi? Się grubo myli. Uśmiechnie się jeszcze wrednie, a na jego tekst odnośnie ubrań - To Pana styl, nie mój. - aż się zaśmiał. Przyjemnie było podroczyć się, a Hagen też nie dawał za wygraną... W dodatku smutek o pozbycie się ubrania? Naprawdę? - Ja mam? To Ty skrytykowałeś, że wyglądam jak wieśniak! Ja do nich nic nie mam. Poza tym myślałem, że wolisz mnie w wersji goło dupnej. - na podkreślenie musiał się lekko wypiąć i klepnąć się w nagiego pośladka.
Co do Wróżki i krocza. Fioletowy pokazał język wampirowi, odwracając się z tradycyjnym fochem z przytupem. Chociaż i tak buźka się mu nie zamykała - Na tą chwilę jestem uziemiony. Mam tylko ubrania te w których już byłem... - nie to że ma coś przeciwko, ale chciał wyglądać inaczej zwłaszcza, że to randka! W domu zrobiłby się na bóstwo. A tak? Może ubrać ubrania Hagenowe i wyglądałby jak jego brat! - Myślisz, że wystarczą wydmuszki? Masz w ogóle jajka? - Odwrócił się na moment w stronę wampira, który to schodził. Czemuż to jego oczy utkwiły w kroczu wampira? Odruch? Szybko wrócił do poprzedniej pozycji, chociaż na buźce buraka nie miał. Zamruczał natomiast na krótką pieszczotę barku oraz szyi, kącik ust mimowolnie się uniósł - Nie chcę mi się jechać kawał drogi do domu by wziąć ubrania. Cóż, najwyżej wezmę od Ciebie znowu bluzę i te szorty. Gorzej jednak jak mi spadną. - wzruszy ramionami, odwróciwszy się do wampira - Zajedziemy do sklepu odzieżowego. Kupię sobie coś ładnego, zerwiemy metki i gotowe. Co Ty na to? - zgodzi się? Zamruga ładnie, uśmiechnie się nawet - Właściwie gdy wspomniałeś o wydmuszkach nie wiem czemu ale skojarzyły mi się z Twoim pytongiem. - poważna sprawa. Co na to Joff?
Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 550


PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Czw Paź 26, 2017 10:14 pm

Ależ niech Nessuno nie myśli, że za każdym razem Joffrey będzie taki uległy. Po prostu teraz nie miał ochoty słuchać wszelakich jęków, stęków i innych dźwięków wydawanych przez jaśnie panicza. Jakoś będzie musiał sobie dawać radę z tym charakterem księżniczki.
- Eee.. słodkie? - Patrzył na Fabio jak na idiotę. Naprawdę uznawał iż te małe cosie są urocze? Niby z której strony! Budzą w nocy, drą gębę bez przyczyny no i zabierają jakże cenny czas. Hagen pokręcił głową. Jak dobrze, że nie musiał znosić takiego problemu. Zwariować można.
Porządny typ lubi czasem zachlać pałę i się naćpać? W takim razie Emilio był najlepszym przykładem, bo sumiennie wykonywał obie czynności co jakiś czas. Pojawienie się Fioletowego było dobrym znakiem, ale korzystanie z używek będzie znacznie trudniejsze.. ale czymże jest życie bez emocji? Jeszcze nadejdzie dzień kiedy będzie uciekał po kuchni od wałka Fabio.
- Ciągnie. - Powtórzył zamyślony, a na jego buzi pojawił się głupkowaty uśmiech. Co za zboczuch jeden. Poza tym jeżeli wampir myśli iż naprawdę Hagen zrezygnuje całkowicie z używek to się mylił. Jakoś musi sobie dawać radę w tym okrutnym świecie. Znowu posmutniał, zniżając nieco głowę.
- Ty, przestań matkować. Jestem dużym chłopcem, wiem co robię. - Fioletowy chyba nie myślał, że będzie się pytać o zgodę. Przecież Emilo nie był taki głupi. Wstanie, pójdzie do sklepu i wróci. A jednak musiał się wcześniej przygotować na dawkę lamentów.
- Oczywiście, że wolę.. ale naprawdę chcesz abym znowu Cię przeleciał? - Posłał w jego stronę lubieżny uśmiech. A jakiej innej odpowiedzi mógł się spodziewać? Emilio mógł go wziąć tu i teraz, ale jednak nie chciał tylko i wyłącznie z powodu narzekań, iż Fabio nie może wstać. Poza tym wątpił czy krwiopijca miał na to właśnie ochotę, choć kusił w bezczelny sposób.
Parsknął śmiechem na słowa, czy ma w ogóle jajka. Nessuno automatycznie spojrzał na jego wyposażenie, a Joffrey dumnie się wprystował.
- Chcesz sprawdzić jeszcze raz? - Rzucił rozbawiony. Najlepsze było to iż wampirek nic sobie nie robił z tego iż był całkiem nagi. Aż tak swobodnie czuł się w otoczeniu Hagena? Znajdował się blisko, ale nie robił niczego co mogłoby rozbudzić to i owo.. chociaż sam widok nagiego Nessuno mówił sam za siebie.
- Nie ma problemu. Wybierzesz coś, kupię i pojedziemy do jakiejś restauracji. - Spojrzał w jego oczy, gdy ten się obrócił i przyciągnął do siebie. Czemu tak bardzo lubił, gdy Fioletowy znajdował się blisko niego? Niestety ten romantyczny nastrój zniszczył mały zboczuch, który to od razu zaczął myśleć o wazonie Emilio. Co za niewyżyta istota!
- Hm.. wcale nie widziałem Twojego jakże złaknionego wzroku. - Zaśmiał się, stykając z nim swoje czoło.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 3054


PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Czw Paź 26, 2017 10:55 pm

Toć będzie istna wojna. Chociaż Fabio nie jest taki straszny. Jeśli Joffrey postawi na swoim, Fioletowy ulegnie. Chyba że to czarnowłosy przegnie, wtedy klamka zapadła, dupka zamknięta na cztery spusty. Joff śpi na kanapie, a Fab zgarnia wygody na łóżku. Zapowiadała się istna bajka!
- No tak! Zwłaszcza gdy są stworzone z Twojej krwi! Szkoda, że mnie nigdy to nie spotka. - westchnął cicho, nie mając jednak pojęcia jak bardzo się mylił. Kto by przypuszczał, że ciałko wampirka jest zdolne do... zajścia w ciążę?
Póki co na pewni nikt z tego mieszkania.
Nie chodziło już o nałogi. Tylko o podejście do sytuacji, co prawda zdążył zauważyć iż Hagen bywa zaborczy... Ale czy to nie na plus?
Na zamyślenie wampira zaśmiał się. Temu tylko jedno w głowie, a już niby tylko Fabio myślał o jednym! Hagen to dopiero zwierzak na dobrą zabawę - Nie rozmarz się za bardzo. - skomentował z uśmiechem. Na wspomnienie matkowania, zmrużył oczy. Co to, to nie - Oczywiście. Czasami jednak potrzebny jest Tobie zewnętrzny głos rozsądku. - trochę poważnie się zrobiło? skądże znowu. Nie tym razem, w końcu domyślał się iż Joff jak będzie chciał, to i tak się napije. Taka natura typowego mężczyzny.
Kolejny raz? Żartował, prawda? Nessuno aż zacisnął usta, zasłoniwszy dłonią tyłek. Pokręcił przecząco głową, by uciec. Nie chciał by przez cały ich wspólny czas towarzyszył mu ból tyłka, poza tym robili to dwa razy!
Aczkolwiek kusił dziadyga jeden.
- Wiem co się tam za demon kryje. - również się roześmiał, kręcąc łebkiem. Co za zboczony typ - Ty kupisz? Naprawdę? Mam to potraktować jako prezent? - aż zarzuci ramiona na jego szyję, aby przylgnąć ciałem lepiej - Nic nie poradzę na to, że znalazłem się na terenie wyjątkowo seksownego faceta. Ale trzeba przyznać - masz się czym pochwalić. - czy taka pochwała przejdzie? Skoro stykali się czołami, mógł głębiej wejrzeć w oczy wampira, a później już samo poszło. Ułożył dłonie na jego policzkach, gładząc je lekko kciukami i na ustach złożył lekki pocałunek, zaledwie musnął go - To lecę się ubrać. Będę szedł wolno, więc możesz mnie podziwiać. - po słowach wypuści wampira i wyminie go, aby skierować się w stronę schodów. Wolno po nich wejdzie, po czym skieruje się do sypialni Hagen'a. Tam już pozbierał jego zrzucone ubrania, nakładając je z powrotem. Buty na nogi, telefon do ręki i... odczytanie wiadomości.
Lucas?
Westchnął cicho, odpisując szybko na sms'a i telefon schował do kieszeni bluzy. Trzeba też zakupić jakąś torbę lub coś...
Zszedł z powrotem, nałożył buty i co? Gotowi do drogi! Joff zapewne też już się ogarnął, więc mogli razem wyjść.

z/t x2
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 3054


PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Pią Maj 04, 2018 6:49 pm

Mowy nie było by wampirek wybudził się w trakcie operacji, która odbyła się w zamku na Cmentarzu. Hiro jak zwykle spisał się na medal i nie doprowadził do śmierci, ani też nie pozwolił by dzieciom coś się stało. Wyleczony, śpiący jeszcze Fabio został wniesiony do samochodu, a później przetransportowany do domu narzeczonego. Kto by jednak przypuszczał, że narzeczony wolał jak zwykle zająć się sobą oraz swoimi sprawami, niż poczekać do chwili wybudzenia jeszcze niezbyt sprawnego Nessuno.
Cóż... Jak widać są sprawy ważne i ważniejsze.
Mimo wszystko Fabio zaczynał się powoli przebudzać. Zapewne ułożony został na łóżku, a obok w nosidełkach trójka sennych pociech. Przykre było, ze Fioletowy po zabiegu musi zająć się wszystkim sam, a ten łotr sobie gdzieś poszedł.
Podniósł się powoli do siadu, przecierając oczy. Skrzywił też odrobinę przez bolącą ranę na brzuchu. Mimo, że zszyta, to nadal była odczuwalna. Podciągnął nawet koszulkę, którą miał na sobie aby się przyjrzeć. Czarne szwy... Jakieś maści o dziwnych zapachach... Specyfiki Hiro, nic innego. Westchnął, poprawiając ubranie. Wciąż kręciło się mu w głowie, więc ciężko było ustać na nogach. Najgorsze jednak było to, że nie widział nigdzie Hagen'a, nie wyczuwał też jego obecności. Zmarszczył brwi, marszcząc też przy tym nos. Dopiero jak jego jeszcze mętne oczy spoczęły na trzech miniaturkach wampirów, jakoś się niemrawo uśmiechnął. Nie, nie był zły na nie, że się pojawiły i w ogóle. Był zły na Joffrey'a oraz bardzo zmęczony, chociaż długo spał to jednak organizm swoje przecierpiał. Regeneracja działała, więc energia też słabła. Poza tym wypadałoby wstać, kiedy jedno z pociech zaczęło kwilić. Tylko pytanie jak? Skoro postawił stopę na miękkim dywanie, a później dołączyła druga i chciał wstać, to o mały włos a się nie wywalił?
Za wcześnie...
Nie, raczej nie da rady. Ale z drugiej strony poddać się, pozostawić na pastwę własne potomstwo... Nie, to nie wchodziło w charakter wampirka. Wstał. Wymusił na sobie działanie mocy leczenia, aby trochę zasilić nogi oraz bolącą, chociaż gojącą się zszytą ranę. Złość na Emilio nie mogła przyćmić nowo powstałych obowiązków, więc jakoś doczłapał się do jednego z dzieciaków, aby ostrożnie wyciągnąć go z nosidełka - Wracamy do domu. - chodziło o dom poza miastem. Tam była jego mama, a kobieta była gotowa mu pomóc. Przecież sam sobie nie da rady, nie umiał w bycie... matką ani tym bardziej zajmować się maleństwami. Kto by przypuszczał, że Joffrey okaże się tak samolubnym dupkiem, a Fioletowy nie miał aż siły lamentować. Trzymając ledwo co piszczące maleństwo, skierował się w stronę łóżka. Wypadałoby nadgryźć nadgarstek aby podać go pod mały nos. Powinien się młody napić, aby mógł rosnąć oraz być silny. Chociaż wraz z podaną krwią, oddawał też swoją energię witalną.
Naprawdę narzeczony wolał się iść wyżyć, niż pomóc? Nie, Fioletowy nie mógł aż w to uwierzyć. Póki co, nie miał ochoty go nawet oglądać.
Powrót do góry Go down
Pi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3583-karta-postaci-pi#77493 http://vampireknight.forumpl.net/t3613-pi http://vampireknight.forumpl.net/t3642-pi#79026
Zarejestrował/a : 18/08/2015
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Pią Maj 04, 2018 7:23 pm

Czy to był dobry pomysł, aby przyjechać do apartamentu? Najwyraźniej, pierwsze dni po porodzie są najtrudniejsze i przyda się każde wsparcie. Oczywiście naiwnie nie przypuszczał, że Joffrey zostawi swego Lubego samemu sobie. Wiedział, iż jego Pan ma trudny charakter, lecz nie przypuszczał, iż aż tak różnił się jego tok rozumowania od innych rodziców.
Do sedna. Kiedy panicz Fabio wydawał się być pozostawiony samemu sobie z dzieciaczkami, przybyło małe wsparcie. Nie od strony ojca dzieci, a jego sługi, który przytaszczył za sobą tylko jedną walizkę z rzeczami osobistymi i jedną lodówkę turystyczną z kilkoma woreczkami świeżej krwi. Miał klucze zapasowe do mieszkania, wolał wejść bez dzwonienia, by przypadkiem nie zbudzić umęczonej rodzinki po wielokrotnych narodzinach. Cichaczem przeszedł przez próg drzwi, oczywiście nie zamierzał nikogo przestraszyć, dlatego od razu wyszeptał:
-Dobry wieczór, tu służąc-...
Urwał wypowiedź, bowiem dostrzegł, że panicz Fabio karmił jedno z maleństw, na co odrobinę speszył się i zarumienił. Mimo, że nie było to typowe karmienie jak u ludzi, to i tak zaliczało się to intymnych chwil. Młodzieniec udał się do kuchni chowając prawie wszystkie woreczki z krwią, oprócz jednej. Ostatnią chciał od razu podać współwłaścicielowi lokum w centrum Yokohamy. Zauważył również, że jego Mistrza nie było w mieszkaniu, co zaczęło niepokoić Pi.
-Jest coś, w czym mógłbym pomóc? -zapytał szeptem, z nutą troski w głosie podchodząc odrobinę bliżej Fabia, choć nie patrzył się jak karmił bobaska- Proszę się nie krępować, jestem tu po to, by pomóc.
Wyjaśnił spokojnie, bez podnoszenia głosu, po czym odstawił walizkę gdzieś w kącie i był gotów do pracy. Zapytałby się o to, co działo się z Hagenem, lecz przypuszczał, iż nawet sam Fioletowowłosy Panicz nie zdoła odpowiedzieć zgodnie z prawdą. Zresztą najważniejsze były dzieci i zdrowie ukochanego Emilio, nie powinien niepokoić w żaden sposób swego Współzleceniodawcę.

_________________

#66ff99 = kolor dialogu
Shiro and Pi:
 
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 3054


PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Pią Maj 04, 2018 8:18 pm

Sam nie spodziewał się, że Joffrey zachowa się tak nieodpowiedzialnie i lekkomyślnie. Naprawdę myśli, że całe jego życie będzie beztroskie? Fioletowy był wściekły, tak wściekły gdy Red oraz Xin zniknęli. Co jeśli Hagen kłamał? By zamydlić oczy, a gdy przyszło co do czego, Natura dała im psikusa a on teraz próbuje uciec? Co z tego, że miał mieć pomoc... Przecież został zepchnięty na drugi tor. Chociaż by pokazał się na chwilę, coś powiedział obojętne. Fioletowy jakoś przetrzymał by obojętne zachowanie. Ale nie tak!
Nie słyszał jak ktoś wchodzi i pakuje się do środka. Zajmował się maluchem, pilnując aby nie udławiło się krwią. Musiał mieć jej sporo, organizm powinien więcej produkować by móc wspomóc pozostałe. Dla każdego po równo, chociaż sam Fabio słabł, to jednak złość jeszcze podtrzymywała w nim siły.
Na ile?
Gdy tylko drzwi otwarły się, momentalnie fioletowe oczy spoczęły na wyłaniającej się drobnej sylwetce sługi Pi. Czyli tak Hagen przejmował się narzeczonym? Masz sługę i się ciesz? Nie mógł pozwolić, by Pi widział w nim zrodzoną gorycz. Chociaż ciężko było ukryć, gdy jest się zbyt bardzo wrażliwym. Nie odzywał się, tylko zaś spuścił głowę obserwując jak maluch ostrożnie spożywa krew. Jak widać wampiry od małego miały wrodzone odruchy picia. Domyślił się też, że Pi mógł speszyć widok. Nic się oczywiście nie stało, Fabio nie miał mu za złe. W sumie to nawet miłe, że zdecydował się pomóc. Doceniał, jednak i tak nie naprawi błędu swojego Pana.
Gdy Pi pojawił się ponownie, Fioletowy postarał się o cieplejszy uśmiech, szybko zasłaniając narastającą złość - Możesz podać mi pozostałe nosidełka i postawić je na łóżku? Ciężko mi trochę chodzić. - nie zamierzał się wyżywać na Bogu winnemu wampirkowi. To Joffrey zawinił, nie Myszka - Wiesz gdzie jest On? - oczywiście chodziło o jego Pana i po głosie mógł Pi wywnioskować, że wcale nie był zadowolony, wręcz bardzo zawiedziony.
Jeśli słabszy wampirek poda nosidełka, Fioletowy ułoży już nakarmione młode, aby sięgnąć po następne. Nie da się ukryć, że i tak już blada twarz świeżo upieczonego rodzica była co raz bardziej bledsza. Ale jak mus, to mus. Sam musi stawić wszystkiemu czoła, a zwłaszcza pierwszemu oddaniu krwi.
Powrót do góry Go down
Pi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3583-karta-postaci-pi#77493 http://vampireknight.forumpl.net/t3613-pi http://vampireknight.forumpl.net/t3642-pi#79026
Zarejestrował/a : 18/08/2015
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Pią Maj 04, 2018 8:53 pm

Zgodnie z życzeniem podstawił niemal pod sam nos Tato-Mamy, która to mogła już bez problemu sięgnąć do każdego z niemowląt z osobna i dokarmiać w razie potrzeby. Fielotowowłosy musiał samodzielnie zmagać się z pierwszymi godzinami bycia rodzicem i opiekunem dla brzdąców. Hagen najwyraźniej miał coś innego w planach, ale to przykre, że nie podzielił się nimi z najbliższą mu osobą. Niepotrzebnie narażał Fabia na dodatkowy stres, choć ten bardzo dobrze maskował swoje faktyczne samopoczucie.
-Obawiam się, że nie mogę udzielić rzetelnej odpowiedzi. Bardzo mi przykro. Ale... ale jeśli Panicz tego pragnie, mogę spróbować odnaleźć Go.
Mówiąc to nie podnosił głosu i wpatrywał się w zmęczone oblicze Fabia. Naprawdę chciałby lepiej służyć wsparciem, lecz nie mógł określić, gdzie znajduje się jego Mocodawca. Musiał niestety oznajmić ten fakt Paniczowi, bo nie zamierzał kłamać, zwłaszcza że nie dostał takich wytycznych. Zresztą Fioletowooki nie był głupi, i na pewno był bliższy prawdy niżeli jakiś sługa, któremu ostatnio wydaje polecenia tylko przez komórkę. A jak przychodziło do konfrontacji twarzą w twarz... Joffrey był pijany i nie zamierzał słuchać rad Myszy. Ale był sługą Emilio, i zostanie przy nim na dobre i na złe. Nie mniej gdyby miał Pi aktywne serce, to pękłoby na pół ze smutku z powodu położenia Fabia.
Na pewno brak towarzystwa Ojca dzieci odbijał się psychicznie dla zmęczonego Panicza. Był tu więc po to, by choć trochę ulżyć.
Ukradkiem spojrzał na prześlicznego brzdąca, który nie mógł odessać się od nadgarstka rodzica. Mimochodem uśmiechnął się kącikiem ust. Mała istotka została czułą opieką Fabia, który borykał się z problemami, lecz nie zamierzał poddawać się. Pi będzie go wspierać do czasu przybycia Joffreya, i jak będzie to także, choć jego rola umniejszy się do wymieniania pieluch i tego typu spraw.
-Panicz powinien również posilić się krwią. Ta tutaj i cztery pozostałe w lodówce na górnej półce mają atest Instytutu Matki I Dziecka. Zobowiązuję się ponadto do świeżych dostaw i innych zakupów.
Odłożył na nocnym stoliczku woreczek i w ten sposób opowiedział pokrótce swoje podstawowe zadania. Próbował choć na moment odciągnąć uwagę od smutnych myśli wokół nieobecnego Ojca. Bynajmniej by przynudzać. Chłopaczek w zielonej bluzie i chuście przewieszonej przez bark, która opatulała złamaną rękę, zdecydował się również zadać pytania, już mniej oficjalnie. Chyba malce rzuciły na Pi urok, bo co spoglądał na ich buźki, to nie przestawał się uśmiechać.
-Czy... czy mógłbym potrzymać jedno z dzieci? Ma Panicz już dla nich imiona?
Mówił to od siebie, nie z przymusu. Naprawdę urzekły go te malce, choć pewnie jeszcze będzie wzdychać, gdy przyjdzie do wymiany trzech pieluch jednocześnie. Ale to normalne u maluszków. Aby asystować Fabio i ulżyć mu nieco w obowiązkach przysunął krzesło z jadalni bliżej łóżka, na którym spoczywał Długowłosy, i usiadł grzecznie. Jeśli jego obecność miałaby krępować Panicza, zrozumiałby oddelegowanie, aczkolwiek zejść z posterunku nie zamierzał.

_________________

#66ff99 = kolor dialogu
Shiro and Pi:
 
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 3054


PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Nie Maj 06, 2018 8:47 am

Biedny Pi musiał zajmować się osłabionym wampirkiem, samemu mając utrudnienie w postaci złamanej ręki. Fioletowy powstrzymywał się przed odnalezieniem telefonu i zadzwonieniu do Joffrey'a z konkretnych ochrzanem. Zdrowiejąca Myszka nie powinna się nadwyrężać i Hagen doskonale o tym wiedział. A jak traktował sługę?
Nie, to nie jest do pomyślenia. Aż złość urosła!
W dodatku nie wiadomo co z tym draniem się działo. A jeśli zaś się w coś wpakuje? Znowu walki z łowcami? Zamierzał dodawać nie dość, że złości to jeszcze zmartwień?
- Nie, nie musisz. Sam powinien wiedzieć, że ma wrócić do domu, a nie się włóczyć. - starał się aby ton głosu nie brzmiał zbyt nerwowo. Nie chciał też aby maleństwo piło rodzicielską krew wypełnioną stresem. Ma rosnąć zdrowe, a nie przesączone negatywnymi emocjami z których nawet nie zdawało sobie spraw - Może przeraził go fakt bycia odpowiedzialnym rodzicem, a w ramach zaspokojenia swojego sumienia wysłał mi swojego sługę. Nie mam Pi nic do Ciebie, jestem Ci nawet bardzo wdzięczny, że zechciałeś mi pomóc w przeciwieństwie do niego. - co z tego, że Pi był z polecenia. Równie dobrze mógł odmówić, ale z drugiej strony... Joffrey mógłby się na nim mścić. Mysz nie zasługiwała na krzywdę, nie po oznakach swojej lojalności. I oczywiście powiedział, nim Pi dodał odnośnie sprawy z krwią na którą wampirek się uśmiechnął - Jak widać zadbałeś o wszystko. Dziękuję Ci. - szczerze. Fabio nigdy nie miał skłonności do kłamstwa, a Pi zasługiwał na najlepsze traktowanie. Miły z niego chłopak, chętny do pomocy i Fabio doskonale go rozumiał! Poprawił się, kiedy młode zostało nakarmione. Potarł ranną rękę, wzdychając ciężko. Teraz tylko wygładzić piżamę, lekko podleczyć ciało i na nowo zostać workiem z krwią dla rosnących pociech. Wampirze dzieci jedzą więcej od ludzkich, w końcu szybciej rozwijają się - Jeśli możesz, przelejesz krew do szklanki? Nie lubię pić prosto z woreczka. - nie chciał grymasić, lecz wygodniej jest pić z naczynia. Obdarzył proszącym uśmiechem Myszkę, licząc iż się nie rozzłości. Jak wykona zadanie, wampirek sam wówczas dokarmi kolejne. Nie brał już na ręce, tylko przystawił nadgarstek do miękkich, małych usteczek. Przyssało się jak pijawka, dodając bólu Nessuno. Nie wydał z siebie żadnego pisku ani nic, musiał być twardy.
- Ależ oczywiście, tylko usiądź, będzie Ci wygodniej. - nie zabroni pomocnikowi. Po oderwaniu łapki, zaś przyszło zaleczenie rany. Sięgnie po szklankę z krwią aby wypełnić swoje braki. Dopije do połowy po czym odstawi na miejsce - Tak. Dla chłopaków Malcolm i Blyth, a dla dziewczynki Blanka. Myślisz, że będą pasować? - nie był pewny co do imion. I zaś dołożony smutek, bo Hagen wróci już po fakcie nadania imion. Jak się nie denerwować? Nie, musi to zrobić. Jak Pi zdecyduje się potrzymać jedno z dzieci, Fabio powoli pozbiera się z łóżka, oddając Malcolma który już był najedzony. Ostrożnie wyciągnie je z nosidełka, sadowiąc na rękach oraz nogach chłopaka - Trzymaj tutaj, główka nie może zwisać ani zapadać się w miejscu szyjki. - ułożył go wygodnie, by też nie narażało złamanej ręki na uraz ani też nie zagrażało dzieciaczkowi. Taki widok... Cóż zapewne wzruszyłby się gdyby nie smutek - Jak Twoja ręka? - musiał spytać. Jako lekarz, jako osoba dobra oraz troskliwa. Pi też nie był w pełni sprawny, a pomagał. Nie miał pojęcia nawet jak bardzo Fioletowy był mu wdzięczny za pomoc, aż pewnie się zrewanżuje! Zasługiwał na to...
Już w łapkach miał swój telefon, znaleziony przy ubraniach złożonych na kostkę i leżących na krześle. Wysłał jedną wiadomość Narzeczonemu, a sądząc po minie Nessuno wcale nie będzie ona pozytywna. Niech ma świadomość Łobuz jeden co go czeka po powrocie.
Pora na nakarmienie Królewny. Powrót, wyciągnięcie córki z nosidełka i zaś podstawienie nadgarstka pod usta. Dziewczynka wydawała się znacznie mniejsza od pozostałych. Malcolm całkiem normalny, a Blyth cóż... kawał chłopa. Jak widać już na samym początku będzie można wywnioskować kto zacznie stać na czele trojaczków.
Powrót do góry Go down
Pi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3583-karta-postaci-pi#77493 http://vampireknight.forumpl.net/t3613-pi http://vampireknight.forumpl.net/t3642-pi#79026
Zarejestrował/a : 18/08/2015
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Nie Maj 06, 2018 4:08 pm

Ręka do wesela się zagoi. Znaczy się wesela Fabio i Joffreya. Tak przypuszczał. W sensie, że wesele mimo wszystko odbędzie się, prędzej czy później. Jak inaczej można by było zwieńczyć założenie rodziny? Zważając jednak na obecne okoliczności chyba przydałoby się znaleźć sposób na podniesienie na duchu Panicza i naprawienie błędu, jaki w oczach Myszy było pozostawienie jednego rodzica na pastwę losu z głodnymi pociechami. Nie mniej nie mógł oceniać swego Właściciela, nie odważyłby się na otwartą krytykę. Zawdzięcza mu życie poza lochami. Choć ich relacja jest szorstka, to Pi tylko przez chwilę łudził się, że trafił do raju. Hagen był porywczy, lecz lepiej by swoją złość rozładowywał poza domem niż na niczemu winnym Fabio. Zresztą sługa już dwa razy porządnie oberwał, a trwał przy służbie.
Niech więc Fioletowowłosy nie martwi się młodzieńcem, a skupi się całkowicie na słodkich, bezbronnych maleństwach.
Nie mógł jednak Panicz o delikatnej urodzie przestać myśleć o Emilio, który nikomu nie dawał odznak życia. Przepadł jak kamień w wodę. Nie chciał na siłę sprowadzać swego partnera, co sługa odebrał z lekkim przekrzywieniem głowy. Dopiero później zdał sobie sprawę, że luby jego Pana nie zamierzał sprowadzać siłą ojca swoich dzieci. Nawet jego słowa to potwierdzały.
-Możliwe, że tak właśnie jest... -odpowiedział jak najbardziej dyplomatycznie potrafił, ani nie chciał urażać przekonań Fabia ani zniesławiać swego Mistrza; ponadto lekko zarumienił się (Pi miał o wiele ciemniejszą karnację niż wampiry i przypominał przez to z wyglądu człowieka) na twarzy za dobre słowo, choć wcale nie musiał nic mówić- ...D-do usług.
Odpowiedział skromnie i również zgodnie z prawdą. W zasadzie po raz pierwszy miał przyjemność usługiwać samemu Fabio, i zapowiadało się, że mimo wspólnej batalii nad chociażby zachowaniem higieny maluchów czy uspokajaniem w płaczu, będzie miło mu móc angażować się w rozwój maleństw.
Oh, ale nie powinien był być tak rozkojarzony! Zapomniał o zapytaniu się, w jakiej formie Panicz zechciałby spożyć posiłek! Karygodny błąd! Prawie natychmiast poderwał się z miejsca, jakby ktoś przejechał po jego plecach biczem. To chyba z nawyku za dawne dzieje, jeszcze przed poznaniem Joffreya.
-Ależ oczywiście, już przeleję. Od razu podgrzeję, by Panicz nie zaziębił się, bo siedział woreczek w lodówce i... uhm... już przeleję.
Ugryzł się w język, dawno nie rozmawiał z nikim w tonie przypominającym przyjacielski, że od razu rozwiązał się niepotrzebnie język. Z drugiej strony Fabio musiał się czuć samotny będąc niczym rajski ptak zamknięty w szklanej klatce. Podziwiany w luksusie, ale osamotniony z dzieciąteczkami. Zaraz wziął woreczek i udał się migiem do kuchni. Nogi miał zdrowe, więc pognał dość szybko do palników. Nie podgrzewał bezpośrednio woreczka z krwią, lecz dał mu kąpiel wodną w garnuszku ze stali nierdzewnej. Starał się zbliżyć temperaturę do tej w ludzkim organizmie, by uczucie przypominało spijanie z szyi żywego człowieka. Po odmierzeniu temperatury trzydziestu sześciu i sześciu dziesiątych stopni Celsjusza wydobył woreczek, przelał zawartość do szklanki i przyniósł ją na tacy odkładając ją na stoliczek nocny. Długowłosy mógł już z pewnością skosztować trunku w przerwie od karmienia brzdąców. Wszystkie co do jednego były przeurocze.
Dzielny rodzic o subtelnej, kobiecej urodzie był przy tym twardy psychicznie, skoro bez większych problemów radził sobie w pojedynkę z aż trójką dzieci. I z tego co wiedział to było pierwsze potomstwo Fabia i Joffreya, zatem musiał mu pomagać instynkt macierzyński. Ale kiedy jest możliwość ulżenia, to czemu nie pomóc? Pi wysłuchał polecenia i usiadł na krzesełku, które podsunął blisko łóżka. A jak poznał imiona i przyglądał się ich przyszłym właścicielom. O ile Hagen zaakceptuje wszystkie miana.
-W rzeczy samej -odpowiedział zupełnie szczerze, bez dyplomatycznych zagrywek i od serca- Nie dość, że pasują, to bardzo podobają mi się te imiona.
Później przeszedł do instruktarzu, połączonej teorii z praktyką. Powtarzał i układał się tak z bobaskiem, by zachować wszelkie normy bezpieczeństwa. Z początku był przy tym sztywny, bowiem bał się, że przez niesprawną rękę uczyni jakąś krzywdę.
-Czy tak jest dobrze? -starał się, by główka malca nie leciała, aż zdecydował się niemal oprzeć o swój tors, a ręką asekurować, by nie przetoczyło się dziecko na ziemię!- O, proszę zobaczyć! Malcolm już przebiera palcami niczym wysokiej klasy pianista.
Pi uśmiechnął się szerzej nie spuszczając złotych oczu od maleństwa, którego w oczach wyobraźni posadził już przy czarnym jak bazalt fortepianie przed gronem najznakomitszych gości, którzy bili mu brawa i sypali pięknymi różami w jego kierunku. Chłopczyk znalazł bardziej miękkie posłanie na ramieniu Pi, a w drugiej ręce, którą przez chwilę trzymał w kieszeni bluzy, trzymał mały prezencik dla być może przyszłego artysty.
-Na razie jesteś jeszcze za malutki na fortepian, ale mam tu coś dla Ciebie w zamian.
Młodzieniec z papieru wykonał origami w kształcie grzechotki, a w jej wnętrzu umieścił kilkanaście papierowych kuleczek, które pobrzękiwały przy trzęsieniu zabawki. Grzechotka była na tyle malutka i leciutka, że Malcolm już mógł ją samodzielnie trzymać i bawić się. Wtedy też padło pytanie o stan zdrowia ręki sługi, na co też wreszcie odlepił zauroczony wzrok od brzdąca i utkwił oczy w twarzy Fabia. Pomocnik nie przestawał się uśmiechać życzliwie.
-Bardzo dziękuję za pomoc w tej sprawie. Mają Państwo naprawdę dobrego lekarza. Pan Castas doglądał mojego zdrowia i choć musiał mi złamać na nowo kończynę, kości zrastają się jak należy. Powiedział, że to tylko kwestia kilku dni, gdy będę mieć w pełni sprawną rękę.
Mówiąc to odrobinę kołysał się na boki, by pobujać nową laleczką i sprawić, by miał jak najbardziej komfortowo. Oczywiście nie zastąpi mu ani mamy, ani taty, ale mama w tym związku musiała jeszcze nakarmić najmniejszą księżniczkę Blankę. Na pewno będzie równie śliczna co Fabio, już długość rzęs zdradzała, że będzie kusić urodą przyszłych adoratorów. W zasadzie jak tak przyglądał się dzieciom przyszła mu do głowy dość dziwna wizja całej trójki.
-Gdybyśmy na przykład żyli w czasach średniowiecznych, gdzie Państwa ród byłby królewskim, to Blyth byłby pierwszym księciem do objęcia tronu po tacie. Byłby też odważnym, silnym i sprytnym wojownikiem, a także zadziornym obrońcą rodzeństwa przed najazdem wroga. Malcolm zaś miałby bardziej artystyczną duszę, oczarowywałby panny na dworze swoim śpiewem, graniem, ale i nienagannymi manierami. Mógłby też cechować się wrażliwością na krzywdy innych i nie stronić od pomocy. Zaś księżniczka Blanka mogłaby wszystkich przewyższyć pięknym umysłem, hartem ducha w niewielkim ciałku, oraz dbałością o dobro wszystkich mieszkańców krainy. No i wszyscy byliby zdrowi, szczęśliwi, piękni i...
Mimo, że mówił szeptem, zdawało mu się, że wszystko co powiedział... nie wypowiedział na głos, tylko układał historyjkę w głowie. Momentalnie zarumienił się na buraczka i speszony odchrząknął:
-Proszę mi wybaczyć, ja... ja nie... nie chciałem urazić... J-jeśli Panicz potrzebuje spokoju, to... to zrobię porządki... albo... albo zakupy...

_________________

#66ff99 = kolor dialogu
Shiro and Pi:
 
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 3054


PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Czw Maj 10, 2018 8:01 pm

Nie zamierzał w żaden sposób naciskać na biednego Pi. Wampir i tak musiał znaleźć się po środku rodzącego się konfliktu między Joffrey'em, a Fabio. Chociaż wiadomo, że Mysza powinien stanąć po stronie pana, aby nie oberwać. Nie obraziłby się Fioletowy, nie czułby wyrzutów sumienia. Byłby nawet gotowy obronić słabszego wampirka! Fabio mimo swojej delikatności, umiał się postawić, więc taki słaby to on nie jest. Pi robił naprawdę wiele, zawdzięczał mu chęć niesienia pomocy i nieważne, że mogło tak wyniknąć z rozkazu. Emilio powinien być obok, a nie biedna Myszka.
- Jesteś niezastąpiony. - nie zamierzał przestać chwalić. Pi zasługiwał na miłe słowa jak nikt inny - I niech tylko Joffrey powie jakieś na Ciebie złe słowo. Doigra się. - nie, nie zamierzał nastawiać go przeciwko Hagen'owi, po prostu chciał przekazać jak bardzo może na nim polegać.
Maluszki o dziwko były spokojne! Czasami sobie pomrudziły, ale gdy tylko otrzymały upragnioną krew, były spokojne. Przyglądały się światu, wpatrując się swoimi ciekawskimi oczkami. Wampirze dzieci różniły się od ludzkich tym, że znacznie szybciej się rozwijały, nie były tak bardzo marudne. Dla wampirka o wiele lepiej! Zmęczony, zdołowany mógłby nie znieść hałasu. Wtedy może dojść do nieświadomego odrzucenia!
Nie krzyczał za złe podanie! Nawet przez głowę nie przeszło Fabiowi aby było doskonale wszystko przygotowane - Jesteś taki dobry, Pi. I jeszcze tak ciężko pracujesz, mimo utrudnienia. - oczywiście chodziło o złamaną rękę. Ciężko na serduszku się robiło widząc chwilowo niesprawnego całkiem wampirka, co palił się do pomocy. W przeciwieństwie do ojca dzieci, rwał się pierwszy do pomocy.
Czemu to tak bardzo bolało?
Przecież wiesz jaki jest Joffrey.
Teraz dosłownie czuł się jak zamknięty w klatce, będąc uwięziony przy kołysce z dziećmi. Nie miał nic do nich, nigdy w życiu! Tylko też nie chciał być wiecznie przykuty do domowego życia. Czuł się źle, bardzo źle i samotnie. Strach przed odrzuceniem powraca, wisząc niczym czarne chmury nad głową.
Uniesie główkę, dopiero jak ponownie zjawi się Pi. Podana krew na tacy, od razu znalazła się w łapkach Nessuno. Obracał szklaneczkę dokładnie się jej przyglądając. Czemu tak bardzo miał ochotę się rozpłakać? Gdyby nie obecność Myszki, z całą pewnością do końca dnia lamentowałby do czterech ścian.
To nie tak miało wyglądać.
- Dziękuję. - to miłe, że spodobały się imiona. Bardzo chciał aby pierwszy usłyszał je Hagen, ale jak widać inne rzeczy były ważniejsze.
Pustą szklankę odłożył na szafkę nocną, powracając tym samym do pozostałych. Teraz Pi mógł nosić jedno z dzieciątek, co już przyglądało się zaciekawione nowej buzi - Idealnie. Widzisz? Masz rękę do dzieci. - uśmiechnie się, głaszcząc maluszka po ciemnej czuprynce - Też tak myślę. Mały artysta. - zgodził się. Każde z dzieci nawet będąc normalne, dla Fabia będzie się wyróżniało od innych. A wizja Pi sprowadziła na wampirka szczery śmiech - Och, jakie ładne! Ty to zrobiłeś? - wskazał na papierową grzechotkę, którą mały brzdąc próbował utrzymać. Jego wielkie, granatowe oczy przyglądały się zabawce. Cóż takiego dostał?
- Cudowne, chociaż myślę, że pierwszą myślą jaką otrzymał do główki, to czy jest do zjedzenia. - sam musiał pacnąć palcem papierowe cudo. Niebawem powrócił do pozostałych maleństw. Blyth już spał, a Blanka wpatrywała się w twarz Nessuno. Jak każde dziecko, widok rodzica wzbudzało uwielbienie oraz spokój. Ułożył się obok nosidełka na łóżku, by móc głaskać drobinkę - Całe szczęście. Już się martwiłem, że będą jakieś komplikacje i jeśli chcesz, mogę ją też trochę podleczyć. - życzliwości nigdy dość. Może pomóc Pi w ramach wdzięczności oraz z racji tego, że jest lekarzem. Chociaż na chwilkę nie mógł nic zrobić, bo Blanka chwyciła za palca Fabia, ciągnąc lekko - A ta tutaj chyba będzie siłaczką. Zobacz jak walczy. - zaś się zaśmiał, nie wyszarpując ręki. Widok pociech od razu poprawiał humor. Niech sobie Emilio robi co chce, niech ulatują mu każde chwile. Później będzie żałować.
Chociaż już może żałował, ze w ogóle postanowił założyć rodzinę? Ponure myśli nie odchodziły, a Nessuno bał się w nie pogrążyć. Jednak mając tak doskonałego pomocnika jak Myszka, szybko przestawał zatracać się w negatywnych myślach.
Biedaczek szybko się przyłapał na zdradzeniu swoich wyobrażeń. Fabio w żadnym wypadku nie wdział nic w tym złego, kolejny raz jego blada buźka uśmiechnęła się. Musiał aż dotknąć pomocnika lekko w bok - Naprawdę myślisz, że czynisz źle? Pi, tak bardzo się cieszę, że tu jesteś i pomagasz. Nie tylko przy małych, ale też i mi, duchowo. Zakładam, że jakby Cię tu nie było, popadłbym w gorszy dół. Boję się, że znowu zostanę odrzucony. - nie spodziewał się iż zdradzi swoje obawy. Znowu ułożył się obok maluchów, głaszcząc to Blyth'a, a później Blankę. Nie chciał żyć znowu w cieniu... Niestety jak widać Los lubi ofiarować szczęście na moment, by później je z ogromną podłością wyrwać.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   

Powrót do góry Go down
 
Apartament Joffrey'a.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
 Similar topics
-
» Apartament na piątym piętrze
» Apartament Samuru.
» Apartament O.A
» Apartament kotleta.
» Apartament na dziewiątym piętrze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA :: APARTAMENTOWIEC-
Skocz do: