IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Apartament Joffrey'a.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Pi

Pi

http://vampireknight.forumpl.net/t3583-karta-postaci-pi#77493 http://vampireknight.forumpl.net/t3613-pi http://vampireknight.forumpl.net/t3642-pi#79026
Zarejestrował/a : 18/08/2015
Liczba postów : 110


Apartament Joffrey'a. - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Apartament Joffrey'a. - Page 6 EmptyNie Maj 13, 2018 2:43 pm

Nie mógł narzekać na swój los. Jego Pan miał prawo robić, co mu się żywcem podobało, był wolny. Najbardziej żal było mu Fabia, choć ten trzymał się bardzo dzielnie. Nie uronił łez, karmił trzy głodne maleństwa, a jeszcze miał siły, by komplementować sługę. Pi speszył się mocno, lecz skinął głową za wielkie słowa uznania. Przecież nie mógł powiedzieć, iż nie powinien prawić pochwał, bo jest mu głupio.
-Uhm... dz-dziękuję.
Odpowiedział jedynie skrępowany i zawstydzony. Był uprzedzony co do życzliwości Fioletowowłosego, ale nie spodziewał się aż tak sympatycznego usposobienia. Mimo przykrej sytuacji, z którą mierzył się zmęczony rodzic. Podziwiał go za nerwy, jednak najwyraźniej Nessuno przeszedł bardzo wiele w swoim życiu. Oby wreszcie spotykały Długowłosego same piękne chwile. Jak chociażby ta, kiedy dzieciątka są zdrowe i spoglądały uważnie na poczynania Fabia. Widział po nim, że ogromnie cieszył się z widoku pociech, z ich prawidłowego rozwoju.
-Cześć, Malcolmie -przywitał się z uśmiechem z maluszkiem, który tymczasowo został artystą i który spoglądał w złote oczy pomocnika. Oczywiście kimkolwiek by nie był w przyszłości, w oczach rodziców będzie ukochanym dzieckiem. Tak jak Blyth i Blanka. Co do papierowej zabawki... nie do końca przemyślał, że bobasek mógł potraktować grzechotkę jak posiłek. Odrobinę zrobił się czerwony ze wstydu za niedopatrzenie.
-Hai, nie zdążyłem kupić prezentów... to postanowiłem zrobić chociaż małe origami, ale nie przeszło mi przez myśl, że Malcolm mógłby potraktować zabawkę jak jedzenie. Gomene...
Powinien był lepiej przygotować się na to spotkanie, lecz zważywszy, że kilka dni dosłownie przeleżał w łóżku po spotkaniu z łowcą, to nie miał głowy do czegokolwiek. I ten SMS w zasadzie obudził młodzieńca ze stanu spoczynku na równe nogi. Dobrze, że przynajmniej pamiętał o mleku i pieluchach.
Jeszcze bardziej było mu głupio, gdy wampir o złotym sercu proponował podreperowanie zdrowia Pi.
-N-nie ma takiej potrzeby. Panicz musi zachować siły dla maleństw, zresztą... zresztą lada dzień będę mógł zdjąć przepaskę.
Castas twierdził, że do trzech dni jeszcze powinien potrzymać rękę w temblaku, ale mógł już nią wykonywać kilka podstawowych czynności. Na pewno nie mógł jej jeszcze przeciążać, to jeszcze nie znaczy, że kwalifikował się na L4.
Całe szczęście uwaga rodzica została skierowana na właściwe tory, gdy Fabio przeszedł do karmienia najdrobniejszej z trójki dziecka.
-W rzeczy samej. Do tego zdeterminowana, chyba nie puści Panicza tak szybko.
Trzymała palec tak mocno, że raczej tylko sen pomógłby zelżeć w uścisku maciupeńkiej rączki o palec Syrena. A jak najlepiej ukołysać do snu, jak nie pysznym posiłkiem? Bo teraz to na nią przyszła kolej, a Mysza lekko kołysał bobaska z ciemnymi włoskami w zdrowej ręce. Wszystkie maluchy były przesłodkie, nie miał swojego faworyta. I raczej nie zamierzał nikogo wywyższać ponad drugie. Lecz zdołał się zaangażować swoją pracą i sercem w pomocy nad dbaniem o pociechy jego Pana i Panicza. Jak tu nie przywiązać się do takich maleńkich, uroczych istotek?
Ale i inna, dużo większa istota potrzebowała uwagi. Zamienił się w słuch i uśmiech na jego młodzieńczej buźce przeistaczał się w powagę. Landrynka borykała się ze samotnością i z poczuciem pozostawienia na pastwę losu. Nikt nie zapewni lepszego pocieszenia niżeli Hagen, ale nie mógł przejść obojętnie wobec Połówki swego Właściciela. Przysunął krzesełko bliżej, lecz tak cicho, by nie obudzić już śpiących bobasów. Korciło go bardzo, by chwycić Fabio za rękę, jednak po pierwsze trzymał nią Malcolma, a po drugie... nawet tą nie do końca zdrową nie powinien spoufalać się... ze swoim Pracodawcą, prawda? A chrzanić to, najwyżej dostanie uwagę, może nie zostanie wyrzucony z mieszkania? Ośmielił się wreszcie ostrożnie sięgnął ręką w temblaku za dłoń Fabia i lekko ją ująć patrząc się w oczy rodzica.
-Proszę nie martwić się, Paniczu -powiedział łagodnie, z wyczuwalną namacalnie troską, która nie była ani grama sztuczna- Zostanę tak długo, jak będzie potrzeba. Póki co Panicz powinien wypoczywać w apartamencie, lecz niebawem będzie mógł wyjść na świeże powietrze. Akurat jest piękna pora roku, dzieci też skorzystają ze spacerów.
Rzecz jasna, jeśli Fabio nie zezwoli na trzymanie za rękę, to ją cofnie ku sobie w błyskawicznym tempie. A jeśli pozwoli... to znów nie za długo, by obaj nie czuli się niezręcznie. Zasady savoir-vivre w tej kwestii są niejasne, przynajmniej dla Pi.
-Zanim Panicz choć na chwilkę spróbuje pójść spać za przykładem maleństw... Bardzo dziękuję za rozmowę. Dawno nie miałem okazji do tak miłej pogawędki.
Cóż, Hagen nie przykładał wagi do relacji społecznych swego sługi, byleby tylko wypełniał obowiązki. Niby przywykł do tychże zadań spełnianych w ciszy, bez wsparcia innego sługi, jednak brakowało mu nawet najprostszych wymian zdań, gdzie nie musiałby krępować się czy dobierać specjalnie wyrafinowane słownictwo. Przy Fabio otworzył się bardziej niż etykieta nakazywała, lecz osobiście nie żałował. Zresztą Długowłosy nie narzekał na słowotok.
Będzie strzec ów słodką czwórkę, bardziej niż swego oka w głowie. Do czasu przybycia Mistrza i nie tylko wtedy, kiedy rozkaże.

_________________

#66ff99 = kolor dialogu
Shiro and Pi:
 
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
Fabio

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 3158


Apartament Joffrey'a. - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Apartament Joffrey'a. - Page 6 EmptySob Maj 26, 2018 10:27 am

W żadnym wypadku nie miał złego zdania o Pi. Chłopak starał się ile mógł i w przeciwieństwie do swojego Pana, nie miał nic przeciwko przejęciu uwagi nad świeżo upieczoną rodzinką. Fabio wdzięczny będzie dozgonnie, więc Myszka w każdej chwili może przybyć po pomoc, a nawet jeśli zapragnie, to i porozmawiać. Fabio nie miewał problemów z rozmową z innymi, nieważne kim ta osoba była. Nigdy nie miał w zwyczaju kogoś skreślać za pochodzenie, w końcu każdy jest sobie równy. Szanował też oddanie do Hagen'a, dlatego postanowił szybko, że nie ruszy się z apartamentowca bo Pi mógłby mieć kłopoty z powodu nie powstrzymania Fabio przed powrotem do domu.
Nie musiał czuć się winny braku zabawek. Fioletowy pokręcił główką i uśmiechem chciał pocieszyć chłopaka - Nic się nie stało, Pi. Plastikową czy gumową zabawkę też wepchnął by do buzi. Dzieci takie już są. - niech się tak nie zamartwia bo nie zrobił nic złego - Masz niezwykłe umiejętności. - oczywiście chodziło o origami. Niech się więc nie trudzi ani nie denerwuje, bo Fabio żadnych pretensji nie miał.
- W porządku. - nie chciał leczenia, nie zmusi go. Jak widać Castas wykonał kawał dobrej roboty, co świadczyło że nie musiał długo męczyć się z ręką. Ale i tak Maluch swoje przeszedł. Zapewne gdyby sam był wolny... Pi poznałby Fabia od innej strony.
Mała Blanka powinna raczej pójść spać, niż siłować się z rodzicem. Mimo to, Nessuno śmiał się cicho, chociaż nadchodzące srogie myśli utrudniały skupienie. Dobrze, że niedługo córka zasnęła, a wampirek uzyskał szansę odpoczynku. Rana na brzuchu powinna być jak najmniej naruszana, a już się nadźwigał oraz niepotrzebnie forsował.
Zamilkł po smutnych słowach i chyba Pi zauważył, jak bardzo Fioletowy podupadł na duchu. Spojrzał na Myszkę, kiedy chwycił delikatnie za drobną dłoń. Nie omieszkał się spleść swoich palców z jego - Miłe słowa, a nawet nie wiesz, że sama Twoja obecność już podnosi mnie na duchu. - szczere. Wampirek nie odganiał jego dłoni, taki drobny gest wiele znaczył - Chętnie wyjdę na spacer, gdy tylko rana się moja podleczy. A Ty, Pi. Nie musisz mówić do mnie paniczu. - troszkę krępował się, słysząc jak Mysz pokazuje swoje oddanie. Fabio nie jest żadnym paniczem, więc nie musi się aż tak uniżać. No i obu lepiej na duchu będzie.
Gdy zabierze łapkę Pi, ten ułoży swoją pod głowę. Obserwował z czułością jak maluchy śpią oraz jak sam Malcolm oddaje się w ramiona Morfeusza. Jak widać trojaczki czują potrzeby w podobnych chwilach.
Smutnie zabrzmiały słowa Myszy, Fabio aż musiał podnieść się do siady by spojrzeć w oczy chłopca - Nie masz za co dziękować. Jeśli kiedykolwiek poczujesz potrzebę rozmowy, zawsze możesz do mnie przyjść. - teraz wampirek chwycił Mysz za dłoń, zacisnąwszy lekko na niej palce - Jesteś dobrym chłopcem, nie zasługujesz na odtrącenie i życie w cieniu. - bardzo chciał pokrzepić wampira. Niech nie smuci się ani nie obawia, Nessuno zawsze będzie gotowy stanąć w jego obronie jeśli zajdzie taka potrzeba - Może sam zechcesz coś porobić, gdy malce śpią? Nie musisz cały czas przy mnie stróżować. - absolutnie go nie wyganiał, tylko Pi musi też odpoczywać ze względu na rękę, poza tym jest w pogotowiu skoro ma zostać w mieszkaniu i pilnować rodzinkę.
Powrót do góry Go down
Pi

Pi

http://vampireknight.forumpl.net/t3583-karta-postaci-pi#77493 http://vampireknight.forumpl.net/t3613-pi http://vampireknight.forumpl.net/t3642-pi#79026
Zarejestrował/a : 18/08/2015
Liczba postów : 110


Apartament Joffrey'a. - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Apartament Joffrey'a. - Page 6 EmptyCzw Maj 31, 2018 5:11 pm

Młodzieniec nigdy dotąd nie miał pod opieką całej, nowo powstałej rodziny, gdzie były aż trojaczki. Nie zrażał się mimo wszystko i miał zamiar przelać wszystkie siły w to, aby zapewnić rodzinie jego Pana wysoki komfort życia. Najważniejszą robotę i tak miał Panicz, lecz wierzył w jego możliwości. Już samo podejście do dzieci, a nawet do sługi, objawiało się wielką troską. Musiał jedynie uważać, by nie nadwyrężyć swego zdrowia. Pi będzie czuwać i wspomagać we wszystkim, w czym będzie mógł.
To doprawdy niecodzienne, by współwłaściciel sługi bronił jego niedopatrzenia. Aż otworzył szeroko oczy i spalił buraka. Wspaniałomyślność Fabia była proporcjonalna do brutalności Emilio. Jak oni w ogóle dobrali się? Na zasadzie przeciwieństw? Po takich dawkach informacji pojawiał się mętlik w głowie, choć nie powinien rozmyślać nad ich związkiem, a pilnować, by Nessuno nie cierpiał tak bardzo z powodu samotności. Bo jako rodzic radzi sobie świetnie!
-To... to tylko takie małe hobby.
Rumieńce nie schodziły z policzków. Origami w Japonii to nie jest nic nadzwyczajnego, ale Fabio docenił staranność i stopień trudności wykonania działającej grzechotki z papieru. Pi czasami też sklejał różne konstrukcje z zapałek, troszkę dłubał na drutach serweteczki. Ze względu na skromność nie wspominał o tym, ani o tym, że wysyłał później ów drobnostki do różnych placówek zdrowotnych jako prezenty dla podopiecznych. Robił to też dlatego, by pan Hagen nie uskarżał się na zaśmiecanie barachłem wolnych kątów, czy izdebki Pi. Lecz jeśli Długowłosemu spodobałyby się takie przedmioty, to jest skory do realizacji niemal dowolnego zamówienia.
Jak tu więc nie starać się podnieść na duchu tak sympatyczną i delikatną istotę, którą był Panicz? Reakcja na złączenie dłoni poskutkowała obustronnie. Już nie tylko byli związani ze sobą zawodowo, lecz i kumpelsko. Tak odczuwał przynajmniej młodzieniec, który przy pochwałach dostał także zakaz używania formalnych zwrotów w kierunku Landrynki.
-Dobrze, Pa... Fabio.
Ups, trudno mu będzie przestawić się na mówienie po imieniu do Nessuno, lecz skoro była taka wola Długowłosego, spełni jego życzenie. I nawet sam uśmiechnął się kącikiem ust, cieszył się z możliwości swobodniejszej rozmowy niż dotychczas. Wiadomo, że przy Joffreyu będzie zwracać się oficjalnie również do Fabia, ale jeśli będą sami... to naprawdę wiele znaczyło dla młodzieńca. Chyba spotkał bratnią duszę, serio! Mogli pomagać sobie wzajemnie, na różnych płaszczyznach! Ciekawa wizja, ah!
Skinął także głową, że zrozumiał wszelkie poparcie dla sługi. Obaj wiedzieli, że musieli być wobec siebie uprzejmi w umiarze przy Emilio, żeby nie zaczął czegoś podejrzewać, i żeby żadna ze stron nie ucierpiała na budującej się relacji. Słowa uroczego włoskiego rodzica mocno podbudowały zasmucone jestestwo sługi. Tym bardziej nie zamierzał zejść z posterunku pieczy nad rodziną.
-Na pewno zorganizuję jakoś sobie czas wolny. Tymczasem proszę spróbować zasnąć.
Dodał powoli puszczając rękę zmęczonego, młodego rodzica. Chwilkę jeszcze nad wszystkimi postał upewniwszy się, że żadne z dzieci nie obudziło się za potrzebą i że Mamo-Tata też zmruży powieki. Przy okazji znalazł w tym cudnym obrazku inspirację co tego, co zamierza czynić podczas snu współwłaścicieli apartamentu. Czyli tak, już wiedział, jak spędzi czas wolny.
Skoro w mieszkaniu był porządek, pieluszki przygotowane na ewentualność, krew dla Fioletowowłosego tkwiła w lodówce, to mógł rzeczywiście oddać się relaksowi. Myszka była jednak pracowita i aby przypadkiem nie zasnąć przy warcie wydobył z kieszeni bluzy mały ekwipunek. Nie wiedzieć skąd on to wszystko miał przy sobie. W dłoni pojawił się kłębek mięciutkiej wełny, a w drugiej stalowe druciki. Tak, planował zrobić na szydełku butki na bose stópki małych wampirków. Jak Panicz obudzi się i zechce spróbować zmierzyć się z zadaniem, Pi pokaże i nauczy, choć pewnie Fabio już znał się na tym. Podobno miał już dwieście lat, ale nie dało się tego dostrzec w delikatnej, teraz śpiącej sylwetce Włocha.
Żeby nie peszyć rodzica i ich maleństw nie siedział bezpośrednio przy łóżku, a po ukosie na krześle. Bardzo często odrywał wzrok od szydełkowania, gdy usłyszał nawet najmniejszy szmer. Niektóre elementy ubioru mógł wykonywać nie spoglądając na ściegi, więc wtedy mógł obserwować śpiący kwartet.

_________________

#66ff99 = kolor dialogu
Shiro and Pi:
 
Powrót do góry Go down
Joffrey

Joffrey

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 755


Apartament Joffrey'a. - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Apartament Joffrey'a. - Page 6 EmptyPią Cze 01, 2018 10:08 pm

Miał załatwić jedną rzecz, która powinna zająć mu raptem kilka minut. Wampir jednak solidnie przesadził, nie pojawiając się przez dostatecznie długi czas w apartamencie. Fabio jednak nie był sam, w końcu wysłał do niego sługę. Na coś Pi mógł się przydać, a przy okazji dać mu kilka cennych sekund. Niestety nawet i to nie pomogło, więc Joffreya czeka dosyć ciekawe powitanie. Szedł w spokojnym tempie, starając się nie myśleć o tym co zrobił i co go czeka. Spojrzał na swoje brudne od krwi ubranie i westchnął. Nie da mu się ukryć tego co zrobił, a nawet jeśli nie będzie chciał powiedzieć, Fabio i tak się domyśli. Jadąc windą na odpowiednie piętro nie był do końca uradowany.
Oczywiście jakoś na swój sposób cieszył się z zostania rodzicem, ale to nie było takie łatwe. Wziął głęboki oddech i otworzył drzwi od apartamentu, kierując się w stronę salonu. Zaczął ściągać bluzę, nie przejmując się tym iż nic pod nią nie miał. W końcu był u siebie, a poza tym może widok jego nagiego ciała nieco ostudzi Nessuno, zanim uderzy go patelnią? Zawsze to jakaś nikła nadzieja.
Namierzył go od razu wzrokiem, uśmiechając się delikatnie. W oczach widać jednak było niepewność, bo w końcu czego mógł się spodziewać po narzeczonym? Szybko więc przeniósł wzrok na dzieci i uśmiechnął się szerzej, podchodząc bliżej. Nie śmiał ich jednak wybudzać.
- Mam nadzieję, że na coś się przydałeś. - Zmrużył czerwone oczy, przenosząc spojrzenie na Pi, a potem na jego ręce. Kto do cholery pozwolił mu trzymać dziecko? Twarz Hagena mimowolnie stała się jeszcze poważniejsza. Zaczął iść do niego i z mordem w oczach, zabrał dziecko. O dziwo był przy tym ostrożny, aby malcowi nic się nie stało. Nie odezwał się jednak nic, spojrzał na syna z nikłym uśmiechem po czym włożył do nosidełka. Zabawne, nie pamiętał kiedy trzymał jakiekolwiek dziecko.
I jakoś nie do końca dobrze się z tym czuł.
Podszedł do fioletowego i wystawił do niego zakrwawione ręce. Przysiadł, przyciągnie jego ciało do swojego. Oczywiście ostrożnie, bo w końcu trochę go pokroili u Ivano a dodatkowo z pozycji leżącej musiał być dużo bardziej ostrożny.
- Przepraszam, że tyle to trwało. Spotkałem jednak pewną osobę, która parę miesięcy temu przepadła jak kamień w wodę. - Słabe wyjaśnienie, ale szczere. Nie musiał jednak dopowiadać, że razem z owym ''znajomym'' zrobili małą rzeźnię na cmentarzu i pozbawili życia dwójki ludzi. Czasami pewne fakty lepiej jest ominąć. Chwycił fioletowy kosmyk i odgarnął za jego ucho.
Przymknął na moment oczy, puszczając narzeczonego. Wstał, odwracając się tyłem.
- Pójdę wziąć szybki prysznic. - Sapnął i rzucił bluzą w Pi. Nie potrafił się rozluźnić, to było stresujące dla nich wszystkich. Napięcie było zbyt bardzo wyczuwalne.
- A Ty zrobisz pranie. - Uśmiechnął się nieco kąśliwie, przeczesując ręką włosy. Na nich też była krew? Sapnął i dosyć prędko pomknął na górę, bo przecież nie chciał aby dzieciaczki musiały patrzeć na to jak tatuś wygląda. Wbrew pozorom, chciał je dobrze wychować. Na dobre wampiry. Nie na taką osobę, jaką był on.
Przymknął na moment oczy, jakby dopiero teraz zrozumiał jakie mogą być konsekwencje jego czynów. Pokiwał głową i wszedł do łazienki, odpinając pasek oraz rzucając spodnie. Nie chciał rezygnować z wygody bycia złą pijawką, ale.. teraz nie mógł myśleć tak egoistycznie. Nie chciał aby jego potomstwo było ścigane przez przeklętych łowców, których dobrze byłoby pozbyć się z Yokohamy raz na zawsze.
Zimna woda z trudem zmywała zaschniętą krew, ale jakoś to poszło. Z włosami było nieco gorzej, ale po dłuższej chwili na czarno szarych kosmykach nie było już czerwieni. Jak już tylko ogarnął swoje ciało, podszedł do lustra i pochylił się nad umywalką. Czuł się zmęczony i choć zabicie tamtych ludzi na początku było ekscytujące, teraz nadszedł czas dziwnego niepokoju.
Nie, nie poniesie żadnych konsekwencji. Nie ma dowodu, nikogo nie było. Dlaczego o tym wciąż myślał? Wzdrygnął się, czując nieprzyjemny dreszcz na plecach. Aż nawet nie chciał wracać na dół, aby uniknąć zawodu w oczach Fabia. Nic się nie zmienił, a przecież obiecał.
Zacisnął ręce mocniej na umywalce i spojrzał na swoje odbicie w lustrze.

_________________
Apartament Joffrey'a. - Page 6 RmBgozL
I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
Fabio

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 3158


Apartament Joffrey'a. - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Apartament Joffrey'a. - Page 6 EmptySob Cze 02, 2018 10:20 am

Nie dało się nie lubić Pi. Fabio czuł się przy nim wyjątkowo dobrze, wręcz chłopaczyna o drobnym sercu rozgrzewał to smutne serce Fioletowego. Wysłał wiadomość, że jednak wszystko będzie dobrze i że nie musi się aż tak zamartwiać. Ze świecą takich jak on szukać i pomyśleć, że Hagen ma skłonności znęcania się nad nim. Chyba będzie trzeba o tym z nim porozmawiać.
Wybranie Joffrey'a jako partnera było świadome i nieprzypadkowe. Przeciwieństwa się przyciągają, poza tym Kuroiashita miał w sobie wiele dobrych cech, które nie ujawniał nikomu poza niższemu Nessuno. Szanował jego wybór, nie zdradzał jego prawdziwych odczuć jeśli tego nie chciał. A to, że teraz rozzłościł wampirka, no cóż... To już całkiem inna kwestia - Bardzo kształcące hobby. - dostrzegł zmieszanie, więc nie ciągnął dalej. Nie chciał denerwować Pi, bo im bardziej się peszy tym gorzej mówić. Uśmiechnął się raz jeszcze, szybko łapiąc iż przebywanie z Myszką jest niczym kompres na ranę.
Ale niestety uśmiech z twarzy schodzi szybko. Fioletowy czuł się źle przez brak obecności narzeczonego, który znikł w naprawdę ważnej chwili. Chociaż jakby na kilka minut zjawił się wcześniej, a później niech robi co chce. Nie, wolał wysłać biednego Pi i zabawić się.
O co tu chodziło?
Zmęczenie, smutek, złość powoduje wiele czarnych myśli od których Fabio nie potrafił się odgonić, niemniej rozmowa z Pi pomagała - Widzisz? Od razu lepiej. Formalności zostawmy pracy, a nie przyjacielskiej rozmowie. - puści jeszcze oczko po czym zamilknie. Musiał się położyć, nadal był zmęczony przez wrażenia i to, co leżało obok w nosidełku. Ufał Myszce, wierzył iż może czuć się przy nim bezpiecznie. Więc nie zaprzeczył, kiedy padła propozycja zaśnięcia. Fabio tylko zamruczał, układając się wygodniej. Jedna z dłoni chwyciła drobną nóżkę Blanki i tak już została. Zapadł w płytki sen, gdyż w każdej chwili któreś z maleństw mogło się obudzić, a czujny rodzic nie może się lenić oraz rozespać.

Trochę się dłużyło, w pokoju nastała cisza by wreszcie została ona przerwana wtargnięciem prawowitego właściciela apartamentu. Fabio nadal spał, Pi zajęty zapewne swoimi sprawami, a dzieciątka jak rodzic również bujały po Krainie snów.
Do czasu.
Nie obudził się, kiedy wtargnął Hagen i pierwsze co, to posłał mordercze spojrzenie bezradnemu Pi. Gdyby Fabio to widział... Owszem, i ujrzy. Joff wyrywał Malcolma', a w tym czasie Fabio otworzył oczy - Co Ty wyprawiasz? - głosik co do tej pory jak dzwoneczki, zabrzmiał złowieszczo. Wyczuwał krew, widział ją na odzieniu narzeczonego i już wiedział, że nie należy do niego.
To nie był zapach Emilio.
Ludzi. Gorący. Świeży.
Aż zadrżał. Wstał powoli do siadu, podpierając się rękoma o materac. Wciąż odczuwał bóle, więc musiał być ostrożny - Nie dotykaj Naszych dzieci gdy jesteś w takim stanie. - może powinien poczekać aż wyjdzie Pi. Nie uczynił tego, był zbyt zdenerwowany. I czym było wytłumaczenie? Spotkał kogoś? I co, zabił tą osobę? Kiedy ujrzał dłonie we krwi, odruchowo odsunął się - Nie dotykaj mnie. - nie pozwolił na objęcia, odgoni nawet ręce co chciały go pochwycić. Skoro Malcolm był w nosidełku, jak pozostałe pociechy, Nessuno zbliżył je do siebie - Są rzeczy ważne i ważniejsze, Joffrey. Jednym szczegółem można wyrazić wiele i pokazać kim się jest. - nie ukrywał urazy ułożenia siebie oraz rodziny pod Kogoś znajomego. Potrzebował wampira na samym początku, kiedy znalazł się w mieszkaniu, jak było po wszystkim. Nie zastał nikogo, tylko pustkę a później Pi.
I jeszcze traktowanie słabszego jak popychadło. Nie, nie przy Fabio. Nie kiedy on tutaj był - Nie! Masz ręce i nogi, więc sam sobie zrobisz pranie. Pi mi pomaga i ma tak pozostać, skoro Ty nie umiesz wywiązać się z obowiązków. - jeśli ktoś nie widział Fabio złego, to teraz ma okazję. Chłodny, chociaż w głębi siebie bliski rozpaczy. Nie mógł okazać słabości.
Sięgnął po rzuconą bluzę na Myszkę i odrzucił ją z powrotem do Hagen'a - Miej chociaż odrobinę honoru. - może i przesadził. Takie poniżenie przy Słudze, tylko Fabio traktował go swobodnie, jak równego i jak przyjaciela odnalezionego w biedzie. Jego Pan powinien się wstydzić. Nie chciał patrzeć na Narzeczonego, nawet nie pójdzie za nim i nie pocieszy, że coś narobił. Złość musi minąć nim zacznie racjonalniej myśleć. Spocznie, wzdychając ciężko. Dreszcz kolejny raz przeszedł przez jego ciało, a drobne ramiona objęły się. Tu już nie chodziło o to, że musi wiernie warować jak pies, tylko o to, że Hagen nie widzi wciąż różnicy. Rodzina, a łowy. Bycie mordercą, czy chociaż raz odpuszczenia. Nie oszczędził nawet pierwszych, wspólnych chwil. Wolał iść, zapomnieć - Wracam do domu, Pi. - postanowił. Ale to czy zmieni zdanie, nie wiadomo. Na obecny czas nie chciał przebywać - Dla bezpieczeństwa możesz pojechać tam ze mną. - doda. Poważny wzrok wampirka spoczął na Myszce. Nie chciał by Emilio przelał na niego swoją złość, nie zasługiwał na krzywdę, nie po tym co zrobił dla świeżej rodzinki.
Powrót do góry Go down
Pi

Pi

http://vampireknight.forumpl.net/t3583-karta-postaci-pi#77493 http://vampireknight.forumpl.net/t3613-pi http://vampireknight.forumpl.net/t3642-pi#79026
Zarejestrował/a : 18/08/2015
Liczba postów : 110


Apartament Joffrey'a. - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Apartament Joffrey'a. - Page 6 EmptySob Cze 02, 2018 11:50 am

Przyjacielska rozmowa? Czyli... Przyjaźń? Dobrze usłyszał? Fabio bez zastanowienia i wahania dał skromnemu słudze coś, czego nie mógłby ofiarować jego Pan. To najcenniejsza rzecz, jaką otrzymał kiedykolwiek w swoim życiu. Tym bardziej był rad, że został i trwał przy Rodzicu.
-Dziękuję Fabio...
Nie mógł już nic więcej dodać, słowa ugrzęzły w gardle ze wzruszenia. Zresztą nie chciał, by przez przejęcie się Myszy, Panicz nie zapadł w sen. Niech nie zaprząta sobie niczym głowy, by mógł usnąć.
Niebawem zrobiło się bardzo cicho. No, może tylko za godzinkę jeden z dzieciaczków dał o sobie znać. Malcolm cichutko, lecz słyszalnie łkał. Wiedział, że Fabio miał czujny sen, ale chciał go wyręczyć i pokazać, że Pi jest wdzięczny za ofiarowaną przyjaźń. Wsadził więc szybko do wielkiej kieszeni na bluzie robótkę i w międzyczasie już był przy małym maruderze. Coś musiało mu się przyśnić lub wyczuwać w powietrzu, skoro nie był spokojny. Pi wyciągnął więc dłonie ku maleństwu i wziąwszy go z nosidełka kołysał w swoich rękach. Momentalnie wlepił złote oczy w twarzyczce dzieciątka.
-Ciiii... już, już malutki... "Już nie płacz więcej, swoją daj mi dłoń... Ty moją chwyć, ściśnij ją. Nie drżyj maleńki, bo w każdej chwili ja będę tu - nie płacz już..."*
Zaśpiewał cichuteńko Malcolmowi, by uspokoił płacz i utulać do snu. I chyba udało się, bowiem niebawem zmrużył oczka za śladem swojej rodziny. Przyglądał się obliczu malca i mimowolnie uśmiechał. Wszak miał w rękach jedno z trzech cudów świata, jakie przywołała do istnienia rodzina jego Pana. On, prosty sługa. A jednak dla kogoś stał się przyjacielem. I to nie dla byle kogo. Siedział już później resztę czasu z Maleństwem w rękach, które znalazło sobie na przedramieniu wampira nowe łóżeczko. Ani trochę nie przeszkadzało to Myszce.

Cisza nie trwała wiecznie. Właściciel apartamentu i osoby Pi wrócił do domu. Cały zakrwawiony w jeszcze świeżej posoce, bynajmniej należała do niego. Ale najbardziej przestraszył się jego spojrzenia. Czy... czy coś zrobił nie tak? Władczość i chęci do ukręcenia mu głowy aż za bardzo odbijały się we ślepiach Hagena. Nawet jego powaga w głosie brzmiała mocno złowrogo. Niebawem odebrał swoje dziecko z rąk młodzieńca, który ze strachu zastygł na krześle. Jakby ujrzał kocura. Zapach posoki na rękach i ubraniu Joffrey'a przypomniał słudze, że dawno niczego się nie napił, stąd na moment spuścił głowę nie mogąc patrzeć spokojnie na Krwawego Mistrza. Nie mógł odpowiedzieć na słowa Pana, przestraszył się mocno. Na pewno starał się jak mógł, czegoś nie dopatrzył?
Nie powinien odsłuchiwać rozmowy, lecz była burzliwa, a on miał pilnować dzieci. Podniósł się wreszcie z krzesła i czuwał z dystansu, aby nikomu nie działa się krzywda. Rodzice kłócili się, nie miał prawa wtrącać się w ich działania. Zresztą nawet otrzymał zadanie, gdy dostał bluzę do uprania. Aż lepiła się od posoki, a ona do jego rąk. Woń krwi była mocna i wykręcała wszystkie kończyny, lecz nie tknął jej z ubrania. Nie był zwierzęciem (nie licząc przemiany i usposobienia Myszki), umiał powstrzymać się. Potem jednak stanął w obronie Pi Panicz, choć nie powinien. Nie za sprawą uniżenia, co dla swojego zdrowia. Jeszcze mogłyby puścić szwy, a to doprowadziłoby do wielu komplikacji. Sam już nie wiedział, co robić. Zbaraniał z tego wszystkiego.
Gdy Hagen udał się do łazienki pod prysznic rozważał postanowienie Nessuno. Chciał wracać do domu. Strasznie to poruszyło i zasmuciło sługę. Niby znał powody takiej decyzji, ale mimo wszystko... wciąż pamiętał o Pi w tym wszystkim.
-Fabio...
Spojrzał nieśmiało na tak dobrego Nessuno, który nawet chciał ochronić go przed gniewem Joffreya chcąc zabrać go ze sobą. W oczach Myszy pojawiły się iskierki od wilgoci, dlatego spuścił wzrok na ziemię. Młodzieniec był w głębokiej rozterce. Najlepiej byłoby, gdyby nakłonił w jakiś sposób do pozostania w apartamencie, lecz nie mógł ingerować w wolę Długowłosego. Już widział za dużo smutku i cierpienia w rodzicu, który musiał być zdrowy przede wszystkich dla maluszków.
Wreszcie podniósł wzrok na nowo, a po policzku przemknęła jedna łza.
-...wiesz, że bardzo chętnie przyjąłbym zaproszenie, ale... ale muszę słuchać się swego Pana. Na pewno... na pewno po uzyskaniu zgody przyjadę do Ciebie... Bardzo doceniam ten miły gest.
Znał impulsywność Mistrza aż za dobrze, lecz niesubordynacja skończyłaby się jeszcze gorzej. Poza tym nie chciał, by Hagen znalazł ukojenie we złości na kolejnych niewinnych osobach. Pi to zniesie, będzie mieć dodatkową motywację, by przeżyć. Przyjaźń Fabia i troska o dobro dzieciątek. Zawsze to lepiej, gdy do pomocy będzie kolejna para rąk. Nie mniej był zbyt lojalny wobec Właściciela, by móc wybrać ukojenie i ulgę w rozwiązaniu Panicza. Najważniejsze, by Długowłosemu nie działa się krzywda, ani żeby jakikolwiek objaw agresji Emilio odbił swoje piętno na jego sercu. Choć to i tak naiwne myślenie, wszak Fabio znał zwyczaje swego partnera, i nie będzie mu lżej tylko dlatego, że nie ujrzy katorgi na własne oczy.
A może do niczego takiego nie dojdzie, skoro już po bluzie Czarnowłosego dało się wywnioskować, że rozładował w jakiś sposób napięcie? Choć nie... jego aura od momentu wejścia w swoje progi biła srogo mrokiem. Postarał się jednak nie nastawiać negatywnie, a na możliwe rozstanie z Fioletowowłosym wręczył mu ostatni prezent tego dnia.
-Zdążyłem zrobić tylko jedną parę...
Uśmiechnął się blado i wyciągnął dłoń z malutką parą bucików wykonanych na szydełku ku swemu jedynemu przyjacielowi. Oby przypadły mu do gustu. I któremuś z dzieciaczków. Może będą się wymieniać? Świadomość, że będą noszone chociażby dla ozdoby podnosiła młodzieńca na duchu. Wszak będą je nosić te słodkie maleństwa!

* Tarzan - "You'll be in my heart" wersja polska

_________________

#66ff99 = kolor dialogu
Shiro and Pi:
 
Powrót do góry Go down
Joffrey

Joffrey

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 755


Apartament Joffrey'a. - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Apartament Joffrey'a. - Page 6 EmptySob Cze 02, 2018 12:10 pm

Wiedział, że nie będzie dobrze, ale też nie spodziewał się iż będzie tak źle. Moment wyrwania dziecka obudził Fabio, którego głos od razu dał Hagenowi do myślenia. No pięknie. Pomyślał, przymykając na moment oczy. Przynajmniej mógł pozbyć się jakoś tej krwi, że cała ta złość nie byłaby taka wielka? Obrócił się, słysząc że ma nie dotykać swoich własnych dzieci. Tak, część ''jeżeli jesteś w takim stanie'' już do niego nie dotarła.
- Nie będziesz mi mówił kiedy mam je dotknąć. - Syknął. Był ojcem. Może nie najlepszym, ale wciąż nim był. Pi w zasadzie nie zrobił nic złego, ale jednak Joffrey czuł dziwną obawę odnośnie dzieci. Może jednak wcale nie był taki zły?
Jeżeli Nessuno był rozzłoszczony to i Hagenowi zaczęło się podnosić ciśnienie we krwi. Kiedy jeszcze narzeczony nie pozwolił się dotknąć, spojrzał na niego ze smutkiem.
Ale jego słowa znowu go rozjuszyły. Odsunął się, zaciskając kurczowo zębiska.
- Przecież jestem. - Syknął, znowu patrząc na Pi. Że też musiał być świadkiem całej tej chorej sytuacji. Emilio nie był typem, który przyzna się do błędu. Nie widział żadnego problemu w tym co zrobił, przecież zjawił się po wszystkim. Pi miał dotrzymać towarzystwa narzeczonemu dopóki on nie wróci. Tak też się stało. Nie było problemu, prawda?
Westchnął, chcąc coś powiedzieć dla złagodzenia sytuacji, ale moment kiedy zakwestionował przy nim jego rozkaz dla sługi tak go zdenerwował, że oczy Emilio zaczęły płonąć. Jeszcze dostał bluzą. Odwrócił się do dwójki, a jego ponury wyraz twarzy nie sugerował niczego dobrego. I tak się facet nieźle powstrzymywał.
- Do kurwy nędzy to jest mój sługa I BĘDZIE WYKONYWAŁ MOJE POLECENIA. - Ostatnie słowa wypowiedział tak głośno, że nawet dzieci mogły się obudzić. Wściekłe spojrzenie zacierało się z Fabio, jakby byli dla siebie najgorszymi wrogami. Chwilę potem znowu można było dostrzec żal, ale tylko przez chwilę. Sługa nie może być świadkiem takich sytuacji. Taką rozmowę powinni przeprowadzić sami.
Podszedł do brązowowłosego i znowu dał mu bluzę, nie odrywając jednak spojrzenia od Nessuno. Nie wiedział iż Myszka cierpi z powodu głodu. Poza tym mógł stanowić przez to zagrożenie dla samych dzieci. Powinien jednak poinformować swojego mistrza, może jakimś cudem da mu odrobiny swojej?
Zaczął iść w stronę schodów, ale zatrzymał się gdy usłyszał ostatnie skierowane do niego słowa przez fioletowego. Stał tak, czując jak sztylet wbity w plecy naruszył nawet serce. I znowu ruszył do łazienki, aby pozbyć się krwi z własnego ciała. To wszystko było cholernie trudne.  
Ciężko mu było zejść na dół. Nie spodziewał się takiej wrogości ze strony narzeczonego, który zachowywał się tak, jakby chciał od niego odjeść i zabrać dzieci. I w sumie miał rację, bo przecież Nessuno nie chciał tu dłużej siedzieć.
Wziął jednak resztki cierpliwości i stanął na schodach, ubierając w między czasie czarne dresy i bluzę. Włosy potargane, ale nie miał czasu się nimi zająć.
Wszakże jego księżniczka czekała na wyjaśnienia.
Zatrzymał się jednak, słysząc iż Nessuno oznajmił, że wraca do domu. Do tego chce jeszcze zabrać mu sługę? Grmoki śmiech rozległ się w całym apartamencie, kiedy wampir schodził ze schodów. Klasnął nawet w dłonie a kiedy dwójka wampirów mogła go ujrzeć, na jego twarzy widniał szeroki uśmiech.
- Dobry zamysł, ale zostajesz tutaj. - Słowa wypowiedziane chłodniej, potem wzrok został przeniesiony na nic nie winnego sługę, którego postawa zadowoliła Joffreya, ale ciężko było to po nim dostrzec.
- Cieszy mnie Twoja lojalność bo gdyby tak nie było.. - Sapnął i podszedł bliżej, niemalże nachylając się do jego ucha.
- .. to skręciłbym Ci kark. - Dokończył, przejeżdżając mu ręką po czuprynie po czym odsunął się i spojrzał na dzieci. Od razu jego wzrok przykuło największe z nich, czyli Blyth. Tatuś wychowa na porządnego wampira. Uśmiechnął się, zbliżając się do nich. Jeżeli na drodze stanie mu Nessuno, odsunie go. Nawet siłą. Nie pozwoli aby rozdzielił jego kontakty z dziećmi. A tym bardziej nie pozwoli mu wyjść. Drzwi wcześniej zamknął na klucz, który miał w kieszeni. Jeżeli myślał, że opuszczenie Hagena będzie takie proste to się bardzo mylił.
- Opanuj się. - Nakazał narzeczonemu, przechylając się w stronę łóżka i zbliżając swoją twarz do dzieciaczków. Na wszelki wypadek  starał się kontrolować otoczenie, bo nie czuł się tak dobrze jak zwykle. A niech tylko spróbują go zaatakować! W sumie w obecności dzieci nie byłoby to mądre, ale może też przesadzał.
Podniósł się zbliżając do Fabio, ale nie dotykał go. Po prostu wpatrywał się w niego z wielkim smutkiem. Zranił go!
- Zostaniesz tutaj. - Rozkaz, błaganie, prośba? Chyba wszystko w jednym, zwłaszcza że takiego głosu ciężko było usłyszeć z gardzieli tak podłego wampira jak Hagen. Ale dość odsłaniania się. Trzeba być twardym.
Krytycznym wzrokiem spojrzał na ostatni podarunek sługi. Króliki? A niech mu będzie, on sam takich rzeczy nie lubił, ale Fabio uwielbiał.
Napięcie atmosfery jednak nie minęło. Wyciągnął Blytha z nosidełka i ułożył ostrożnie na rękach, a następnie na nogach. Wyszczerzył się do niego, po czym nadgryzł swój nadgarstek. W końcu Hiro mówił, że ma mu pomagać w dawaniu krwi. Kto by jednak wiedział, że jego zepsuta posoka wpłynie w przyszłości na największego syna.
Ale przecież chciał dobrze. Chciał pomóc i pokazać Nessuno, że jemu również zależało. Przyłożył więc rękę do ust maluszka. To potrwa tylko chwilę.

_________________
Apartament Joffrey'a. - Page 6 RmBgozL
I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
Fabio

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 3158


Apartament Joffrey'a. - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Apartament Joffrey'a. - Page 6 EmptySob Cze 02, 2018 2:44 pm

Dzięki opiece Pi, czwórka mogła swobodnie odpocząć. Miłe też, że zajął się kwilącym z niewygody Malcolm'em na co Fabio jedynie podniósł powieki, ale skoro Myszka zajmował się wszystkim, z powrotem zapadł w sen. Bezpieczeństwo było podstawą, a dzięki niemu można wypocząć.
Do czasu nadejścia burzy.
Fabio nie zamierzał bezczynnie siedzieć w milczeniu i udawać, że nic się nie stało. Zbyt wiele przeszedł aby pobłażać, a Hagen jest osobą z którą jednak trzeba sobie radzić. Ufał mu, kochał lecz to co zaprezentował mijało się z pewnymi rzeczami tworzenia rodziny - Owszem, będę. Lepisz się cały od krwi. - jeśli spróbuje chociaż posmyrać nóżkę palcem, Fabio również ją odtrąci. To było dziwne, bardzo dziwne odczucie poświęcenia. Ta świadomość, że jeśli coś dzieciom zagrażałoby, byłby skłonny nawet poświęcić siebie aby były bezpieczne. Nagle wszyscy mogli stać się wrogami, jak tylko pojawi się zagrożenie dla małych istot - Tak, oczywiście. Przybyłeś! Uwaga, jaśnie pan Joffrey przybył umazany krwią i żąda odpuszczenia karygodnego zachowania. Dziękuję Ci za taki wstęp w nowy etap życia. - i on nie odpuszczał. Będzie się dąsać, wściekać. Bo nie było czymś przyjemnym mieć świadomość iż Narzeczony bawi się gdzieś wybornie, stawiając naprawdę ważne wydarzenie na drugi plan. Nessuno nie ograniczał go, nigdy w życiu, ale też nie wiedział jak Hagen potrafi być mało odpowiedzialny. Świeży rodzic? Fabio znalazł się w takiej samej sytuacji, więc wyjaśnień nie było.
To, że słuchał wszystkiego Pi. Co poradzić, też było mu głupio lecz nie umiał wytrzymać.
Krzyk? Czy Emilio właśnie miał czelność się wydrzeć, przez co pociechy zaczęły kwilić? Nessuno spiorunował spojrzeniem narzeczonego - Możesz nie wrzeszczeć? - syknie, nie czując trwogi przed patrzeniem na twarz wampira. Był wściekły, dało się to odczuć, ale również i Fabio odczuwał pełna irytację. Sięgnie do pociech, głaszcząc ich drobne stópki - Jesteś podły. - może nie powinien, Pi nie mógł słuchać jak jego Pan był w trakcie kłótni. Tylko czy to też nie jest dobra kara? Poza tym było mu bardzo szkoda Myszki. Cierpiał, na pewno też o głodny skoro czuł krew - Dlaczego nie napijesz się krwi, Pi? - postara się jakoś utrzymać łagodniejszy ton, chociaż drżenie głosu zdradzało nerwy.
- Skoro tego chcesz. - westchnie na słowa Myszki. Oczywiście, że zamierzał wrócić. Skoro Joffrey doskonale się bawi, nie powinien być całkowicie uwiązany. Zresztą, co to za postawa. Śmiech? Takie oblicze Emilio wcale nie wpadło w gust niższego. Nie skomentował nic, tylko obserwował jak przebrany już Hagen schodził, jak podchodzi do Pi i grozi. Zacisnął dłonie w pięści, nie zamierzając dopuścić myśli iż ma być więźniem. Wiadomo, nerwy ogarniały, myśli są różne i czasami mówi się to, co w życiu by się nie pomyślało. Impulsy robią swoje - Opanuj się? Mam zamknąć się i siedzieć bezczynnie, kiedy Ty prezentujesz jak bardzo niedojrzale podchodzisz do zaistniałej sprawy? I jeszcze masz czelność zabraniać? - potok słów. Może i zbierało się na płacz, ale był twardy. Nie może uwolnić swoich słabości, chociaż narastająca gula w gardle utrudniała. Poza tym jak podchodził do dzieci... aż go zmroziło. Może nie wyrządzi im krzywdy, był ich ojcem. Zapewnił opiekę więc... nie rzucał się desperacko w akcji ratunkowej. Obserwował jedynie, będąc w gotowości.
Smutek?
Fioletowy nieco ochłonął, jednak żal pozostał. Wpatrywał się jak Narzeczony zasiada, jak zaczyna zajmować się wyciągniętym z nosidełka Blyth'em - W ogóle wiesz jak on się nazywa? - może i palnął, jednak czy właśnie nie mówił prawdy. Nie wiedział jak są nazwane, który to który. Zero inicjatywy. Otrzymany prezent od Pi poruszył niższego strasznie, prawie ale to prawie się rozkleił. Zacisnął jedynie usta mocno, skinąwszy głową na podziękowanie. Burza włosów skutecznie przysłaniała rozpaczliwą minę Fioletowego. Już raczej nic nie powie, natomiast otrzymane buciki nałożył na stopy Blanki. Pasowały do niej.
Powrót do góry Go down
Pi

Pi

http://vampireknight.forumpl.net/t3583-karta-postaci-pi#77493 http://vampireknight.forumpl.net/t3613-pi http://vampireknight.forumpl.net/t3642-pi#79026
Zarejestrował/a : 18/08/2015
Liczba postów : 110


Apartament Joffrey'a. - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Apartament Joffrey'a. - Page 6 EmptySob Cze 02, 2018 4:04 pm

Ciężko było nadążyć za burzami, słowami oskarżeń, krzykami, i jednocześnie być tylko po stronie Właściciela. Nie dało się, tylko robot wykonywałby ślepo rozkazy. Pi taki musiał być, gdy Mistrz kazał, choć serce co innego mogło mu podpowiadać. Po pierwsze nie dopuściłby do kłótni przy dzieciach, żeby malce mogły spać spokojnie. Ha, mądry, bo sobie gdyba. Nie miałby odwagi cywilnej przeciwstawić się i zrobić to, o czym pomyślał. Zresztą zawodowo nie mógł mieć własnego zdania, chyba że ktoś o to by go poprosił. Tak czy inaczej już tęsknił za małą idyllą, jaka miała miejsce w czasie odpoczynku kilkanaście minut przedtem.
Wracając jednak do obecności. Nim Hagen zdołał się zbliżyć, a Pi już zauważył go kątem oka, musiał zmienić styl wypowiedzi na bardziej oficjalną. W ten sposób też Długowłosy został poinformowany, że Emilio skończył kąpiel.
-Priorytety -odpowiedział Paniczowi skrótowo na pytanie o spożycie krwi, po czym rozwinął myśl- Krew w woreczkach z lodówki jest dla Panicza i Pana. Musicie Państwo być w formie przy opiece nad dziećmi.
Wyjawił grzecznie, nie wspomniał jednak, że nie zakupił tyle woreczków, by wszyscy byli syci. Wiadomo, że najpierw posilać się będą ci, którzy trzymali pieniądze i utrzymywali rodzinę. On napije się na końcu, jak najedzą się Właściciele i ich pociechy. Tak byłoby sprawiedliwie.
Choć na świecie nie ma sprawiedliwości. Mistrz dał tego pokaz pogróżką, która może brzmiałaby trywialnie w ustach innych, lecz nie w jego. Wiedział, do czego był zdolny. W oczach Myszy tkwiło przerażenie po tych słowach. Naprawdę starał się, a mimo to Hagen lubił mu przypominać, że jest Panem jego życia. I to dosadnie. Dobrze, że nie użył innych słów, ale teraz Fabio wiedział, jak bardzo Pi musiał uważać do kogo i jak się zwraca. Taki los sługi.
Ale najbardziej młodzieńcowi szkoda było skłócenia młodych rodziców. Powinni się kochać, i pewnie tak jest, lecz przez różne decyzje pojawiają się spięcia. Niedomówienia. Krzyk. Krew. Ból. Zrobiła się tak gęsta i nieprzyjemna atmosfera, że zdecydował wycofać się z głównego pokoju.
Odezwał się bardzo cicho:
-Zrobię... pranie...
Schylił się po porzuconą bluzę Hagena jako pretekst, by dać im prywatność. Wszyscy musieli ochłonąć, a obecność Pi w tym nie pomagała. Zresztą strasznie spokorniał po śmiertelnej groźbie jego Pana i przez moment nie chciał go widzieć. Czy to była prawda czy zwykły blef - nie zamierzał przekonywać się na własnej skórze. Cichaczem zostawił rodziców z dziećmi, skoro byli w komplecie, mogli sami zadbać o swoje dzieci. Ale nie przestanie nasłuchiwać, by mieć powód do zajęcia się bobaskami. Naprawdę nie chciał im zrobić nic złego, a co do głodu... ignorował jego objawy, bo adrenalina i emocje uśpiły fizyczne potrzeby. Tak był zaabsorbowany nowym rozdziałem w rodzinie jego Pana, a zwłaszcza pozyskaniem Przyjaciela, że zapomniał o krwi. Dopiero bezpośredni kontakt z cieczą oprzytomniał młodzieńca. Udał się więc do pralni, wrzucił poplamiony dowód wcześniejszej nieobecności Joffrey'a do pralki, wrzucił kapsułki i załączył. Usiadł tyłkiem przez moment na kafelkach pralni i bił się z myślami, co powinien uczynić dalej. Może tam wrócić? A co, jeśli dzieciom przez przypadek stanie się krzywda? Albo Pan uderzy Fabia? Ukradkiem zlizał posokę z brudnych rąk po bluzie, którą trzymał przed włożeniem do pralki. Kilka spożytych kropel pomoże skupić się na dalszych zadaniach. Tak, pójdzie tam, stanie z boku i w milczeniu będzie czekać na kolejne polecenia. Przy okazji będzie mógł mieć na oku całą sytuację. Najwyraźniej musiał złapać oddech po spięciu, którego był częścią.
Jak pomyślał, tak zrobił. Wstał z kafelek, wyszedł cicho z pralni i stanął w gotowości na dalsze polecenia nie odzywając się. Czy dalej się kłócili, czy nie, był do dyspozycji. Ale serce się krajało na widok ich burzliwej miłości.

_________________

#66ff99 = kolor dialogu
Shiro and Pi:
 
Powrót do góry Go down
Joffrey

Joffrey

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 755


Apartament Joffrey'a. - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Apartament Joffrey'a. - Page 6 EmptySob Cze 02, 2018 4:58 pm

Nie chciał aby to wszystko tak się potoczyło. Nawet nie zdawał sobie sprawy ile czasu go nie było i jak bardzo było to irytujące dla Nessuno. Też miał swoje potrzeby! Ale najważniejsze jest chyba to że wrócił i nie czuć było od niego żadnego alkoholu. Wszakże ostatnio zdarzyło mu się z nim nieźle przesadzać.
Burknął coś pod nosem. Lepił się od krwi, ale wyszło to dość.. niespodziewanie. W końcu nie wiedział, że będzie rzucać z Samurem trzewiami po całym cmentarzu. Przeciągnął się, Fabio był nieustępliwy i nie zamierzał mu tak szybko wybaczyć. Pokiwał głową z lewa na prawo i spojrzał na niego wymownie.
- Przecież to normalne, jestem wampirem. Już nie przesadzaj, nie było mnie tylko chwilę. Nie wiem czemu tak się unosisz. - Odparł ponuro. Wciąż nie rozumiał ile się można złościć. Spojrzenie znowu wylądowało na słudze, który na szczęście się nie odzywał. Kłótnia to normalna sprawa w związku, choć i tak się jeszcze kontrolowali. Nie chciał podnosić głosu, ale jakoś tak wyszło. Przemilczał, patrząc na płaczące dzieci. Był podły? Dobrze o tym wiedział, wszakże ciężko było się dopatrywać w nim dobroci. Fabio miał z nim przerąbane.
Machnął ręką, znikając w łazience.
Gdy z niej wyszedł i przywitał wszystkich gromkim śmiechem, doskonale wiedział jak bardzo zdenerwuje tym Nessuno. Jego psychopatyczna strona zaczęła wychodzić i ciężko było przewidzieć jego ruchy. Może dlatego też narzeczony czuł strach gdy ten podszedł do dzieci? Nie mógł wiedzieć czego się spodziewać po Emilio, nawet przy jego własnych potomstwach.
- Tak, przydałoby Ci się. Nie zrobiłem nic ''niedojrzałego''. Wróciłem? Wróciłem. Więc przestań tak się zachowywać. - Syknął. Jeżeli myślał, że Kurosz będzie tylko słuchał i kiwał głową to się mylił. Każdy na swój sposób przeżywał tę sytuację. Podszedł do syna, wyciągając go z nosidełka i pojąc swoją własną krwią. Uśmiechał się przy tym, czując dziwną.. przyjemność? W końcu mógł potrzymać w rękach swoje własne dziecko. Szybko jednak spoważniał, przenosząc wzrok na Nessuno.
- Niby kiedy mieliśmy to ustalić? Jak leżałeś na stole operacyjnym? - Prychnął. W zasadzie wybór imion już dawno pozostawił Fioletowemu. Teraz jednak nie wiedział czy między nimi już się naprawi, bo widać tamten był szczerze poruszony. Aż sam Hagen poczuł się głupio, widząc kątem oka jak ten prawie się rozkleił gdy dostał buciki od sługi. Joffrey kiwnął głową i odprowadził go wzrokiem. Poszedł zrobić pranie? To świetnie.
Gdy dziecko nie chciało już więcej krwi, ostrożnie odłożył je do nosidełka i pogłaskał po główce. To samo zrobił z pozostałymi, co by nie czuły się gorsze. Póki co jednak chciał zamienić parę słów z Nessuno, musiały więc poczekać na krew.
Wstał i podszedł do niego. Miał nadzieję, że już go nie odepchnie tak jak zrobił to wcześniej. Oprze czoło o jego bark i przymknie oczy.
- Przepraszam. - Sapnął ledwie słyszalnie. Nie chciał wyjść na takiego gbura, ale zaczęło mu to po prostu ciążyć na serduchu. Ujął dłonie narzeczonego i pocałował je, patrząc tym razem w jego oczy. Wybaczy mu? Nie? Będzie się starał. Następnie odsunął się i spojrzał w kierunku schodów. Musiał coś załatwić.
- Poczekaj chwilę. - Oznajmił, wbiegając na górę i od razu znajdując wzrokiem swojego sługę. Co jak co, spisał się. Poza tym wciąż pamiętał o tym, że pomógł mu z łowcą. Zamierzał pokazać więc mu odrobinę swojego miłosierdzia. Oparł się o ścianę i złożył ręce na klatce pierswioej.
- Dobrze się spisałeś. - Sapnął niechętnie, podchodząc nieco bliżej. Nadgryzł ponownie niewygojony nadgarstek, który chwilę temu kosztował Blyth.
- Tamta krew będzie dla nich. - Dodał, wyciągając do niego rękę. Tak, jakimś cudem pozwolił mu napić się swojej własnej. To coś znaczyło, bo wiadomo iż wampir nie cierpiał dzielić się swoją posoką. Po wszystkim wyjdzie z łazienki bez słowa, schodząc na dół. Niedługo potem dołączył i Pi, który stanął gdzieś z boku. Podjedzie do Nessuno i usiądzie przy łóżku, znowu patrząc na dzieciaczki.
- Moja siostra również może pomóc się nimi opiekować.. jakbyśmy potrzebowali gdzieś wyjść. - Odchrząknął. Była człowiekiem, lubiła dzieciaki.. ciekawe jak zareaguje, gdy jego braciszek powie iż został ojcem. W ogóle gdzie ona się szlajała?
- Będzie to robiła razem z Pi, jedna osoba nie wystarczy. - Spokojny ton. Czyżby zapomniał już o straszliwej kłótni i nagle znormalniał? Jak widać.

_________________
Apartament Joffrey'a. - Page 6 RmBgozL
I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
Fabio

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 3158


Apartament Joffrey'a. - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Apartament Joffrey'a. - Page 6 EmptySob Cze 02, 2018 6:38 pm

Westchnął na odpowiedź Pi. Aż tak się bał Hagen'a? Rozumiał relacje Pan - Sługa, ale czy było to zdrowe dla psychiki Myszki? Widoczny strach w oczach młodego wampira był porażający, Nessuno aż zaniemówił. No tak, Kuroiashita jak zwykle prezentują swoje złe ja na każdej podwładnej istocie. Nie skomentował tego jednak, już i tak wiele złego się działo między nimi - Zapamiętam sobie Twoje słowa. - wszyscy byli wampirami. Fabio równie dobrze mógł sam wykonywać jakieś ekscesy i tłumaczyć się Jestem wampirem i działam zgodnie z naturą. Ciekawe czy Hagen czułby się tak fajnie oraz pewnie.
Chwila ciszy gdy narzeczony udał się do łazienki. Dla Nessuno cała sytuacja była okropna. Nie lubił gdy między nimi dochodziło do spięć, kochał Emilio i nieważne jakby było źle, nie przestałby. Teraz targały nerwy, właściwie poza dzieciakami każdy się denerwował.
Źle, że Joff tak bardzo chciał zranić niższego. Za to, że ma własne zdanie? Że poczuł się odtrącony, a przynajmniej dotarły do niego obawy? - Więc tym bardziej nie ma dla mnie tutaj miejsca. - nie umie siedzieć cicho, więc najlepszym wyjściem będzie opuszczenie mieszkania. Oczywiście z dziećmi, ktoś musi je wychowywać. Joff może nie mieć czasu - Nadałem im imiona po powrocie. Zaskoczony? - zapomniał, że będąc w domu po zabiegu spędził w nim sporo czasu? Obserwował uważnie jak Czarnowłosy karmi malucha. Uśmiechnąłby sie gdyby nie powaga narastająca w sercu. Dopiero po prezencie od Pi, złość uchodziła niemalże rujnując twardą postawę płaczem. Tak miły gest podczas awantury. Przynajmniej Blanka nie rozumiejąca co się dzieje mogła nacieszyć swoje stopy królikami. Chętnie powiedziałby coś, ale wciąż nie był w stanie. Z pod włosów obserwował narzeczonego jak z powrotem umieszcza malca w nosidełku. Miał szczęście, że nie zepsuł Blyth'a. Pozostałe pociechy także pogłaskał, na co Fabio tylko pociągnął nosem. Źle mu było, strasznie. Nie tak sobie wymarzył ich pierwsze chwile... to było naprawdę okrutne.
Kto by się spodziewał przeprosin?
Fioletowy chętnie by się wycofał, tylko że sam miał już dość stresów. Wciąż był osłabiony, zmęczony i do tego rozzłoszczony. Wiadomo, że nerwy ponoszą wszystkich. Nie powiedział nic, nie zabierał swoich dłoni kiedy Emil sięgnął po nie i ucałował. Wiedział, że to co mówił było szczere. Żałował i zawsze ujawniał swoje prawdziwe emocje, gdy nie było osób trzecich w pobliżu. Niemniej wciąż z jego ust nie wyszło żadne słowo. nawet wtedy, kiedy Hagen opuścił go na chwile idąc do Pi. Wtedy wampirek na nowo ułożył się obok nosidełka, tyrpiąc palcem królicze uszko. Musiał rozprawić nad kilkoma sprawami, rozmyślić i dojść do ładu oraz składu. Zaś stawał się senny, a powieki leniwie opadały. Jakby Joff za chwilę nie wrócił, zasnąłby na nowo.
Głos narzeczonego wyrwał go z nadchodzącego odrętwienia, na co podniósł się do siadu - Jeśli nie będzie miała nic przeciwko, to czemu nie. - dobry pomysł by więcej osób brało udział w pomocy - Mama też może Nam pomóc. Deklarowała się nawet. - oczywiście chodziło o matkę Fabia. Kobieta już nie mogła doczekać się wnuków i zapewne Kuro nie miałby nic przeciwko.
A skoro partner był blisko, Fioletowy przysunął się do niego, aby oprzeć głowę o jego ramię. Następnie sięgnął po jego dłoń, aby spleść się z nią palcami - Malcolm i Blanka. Tego co miałeś na rękach to Blyth. - no proszę, zdradził imiona pociech i również ton był spokojny. Tylko brak uśmiechu na twarzy, w końcu trochę minie nim zejdą z niego wszystkie emocje. Grunt, że już był spokój - Jadły już, więc niech teraz śpią. - poprawi kocyk, którym okrył wszystkie pociechy, układając go tak by były przykryte wszystkie. Ich wielkie oczy przyglądały się rodzicom. Jak wampirze dzieci się różnią od ludzkich... Są rozkoszne, ładnie pachną i przede wszystkim szybciej się rozwijają.
A dla rozluźnienia też i samego siebie, przejedzie nosem po szyi lubego. Włosy też zgarnął na boki, coby lepiej widzieć wredną twarz Joff'a... jego Joff'a.
Powrót do góry Go down
Pi

Pi

http://vampireknight.forumpl.net/t3583-karta-postaci-pi#77493 http://vampireknight.forumpl.net/t3613-pi http://vampireknight.forumpl.net/t3642-pi#79026
Zarejestrował/a : 18/08/2015
Liczba postów : 110


Apartament Joffrey'a. - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Apartament Joffrey'a. - Page 6 EmptySob Cze 02, 2018 7:43 pm

Szacunek i trwoga przed Mistrzem szły w parze, choć ostatnio szala przechylała się ku trwodze. Narażał nie tylko sługę, ale i Panicza i siebie przez wiele niebezpiecznych sytuacji. Tylko szczęściem jakoś wybrnęli z łap łowcy, a Hagena znów nie było i wracał cały we krwi. Jak tu się nie bać? Fabio miał o tyle dobrze, że poznał inne oblicze, to kochające, do którego zapewne tęskno mu było. Zwłaszcza przy kłótni z Lubym.
Tak czy siak ciężko było odmawiać Przyjacielowi jego rozwiązań, które były po prostu zbawienne dla sługi. Lecz po krótkim zbawieniu przybyłoby piekło i śmierć. Nie mniej nigdy nie zapomni wsparcia, jakie uzyskał od Panicza, ani rozmowy, którą wspólnie odbyli w łagodnych klimatach. To będzie taki talizman dla Pi w trudnych chwilach. Sposób na ucieczkę od bólu i zdobycie motywacji do walki. W zupełnie innym stylu niż pogróżki.
Ale czy Joffrey był do cna zepsutym draniem? Nie, najważniejsze, że objawił to Najdroższemu. Mysza nie słyszała o czym rozmawiali, wszak był już wtedy w pralni, lecz nie słyszał kłótni. Podejrzewał, że któraś ze stron, albo obie jednocześnie dotarły do kresów miłosnych, i zdecydowali się tego trzymać. Miłosierdzie okazane słudze też świadczyło o gdzieś głęboko ukrytych pokładach dobroci dla innych. Nie było ono zupełnie bezinteresowne, lecz dostrzegł i nagrodził zabiegi oraz trudy Myszki. Trochę obecnie brudnej na twarzy od zlizywania krwi z bluzy. Nie zdołał ukryć tego faktu przed obliczem Właściciela. Zamarł w bezruchu i utkwił złote tęczówki na niego. Nie wiedział, czego spodziewać się po Emilio. Lecz zdziwił się wielce widząc czyn Pana. Podszedł bowiem do młodzieńca i napoił go swoją krwią. Mysza nie odmówiła, była głodna, a pewnie gdyby zaczął protestować, to nie tylko Hagen zmieniłby zdanie, ale i pewnie jakoś skrytykował postępek sługi. Chłopak zlizał z czcią cieknące strużki krwi z nadgarstka, lecz nie miał odwagi wgryźć się w ciało. Po prostu przyssał się do otwartej rany i upił z pięć łyczków. Ouh, tego mu było potrzeba. Jaka ulga!
-Dziękuję Panie.
Odpowiedział skromnie kucając u jego stóp. Młody tata wrócił do młodego mamy, a Pi jeszcze ogarniał się po małym chaosie. Akurat trafił na miły moment, kiedy zszedł po schodach do rodziców. Fabio przemógł się i podał imiona dzieci swojemu partnerowi. Mysza odczuła ulgę, choć wiadomo, że jeszcze nie raz zdarzą się kłótnie. Chyba na ten moment burza ucichła między młodymi rodzicami, na co Pi ucieszył się w duchu. Nie mógłby tkwić między nimi i bezczynnie patrzeć, jak pożerają ich złości i smutki. Jak tak byli blisko siebie i okazywali pierwsze drobne gesty pojednawcze, sługa wycofał się dyskretnie z ich pola widzenia. Potrzebują być razem, nie odbierze im prywatności.
Udał się więc do kuchni, ale zostawił za sobą otwarte drzwi, by przypadkiem nie zagłuszyć nimi wołania jednego z rezydentów apartamentu. Cóż tu będzie robić? Odpowiedź była prosta. Przyjaciel tak bardzo ucieszył się na widok bucików, że koniecznie będzie musiał wykonać minimum dwie pary dla pozostałej dwójki! Uspokoi się też w ten sposób po awanturze. Nie zamierzał zmrużyć ani jednego oka, zwłaszcza przy robótce. To miłe również, że proponowali między sobą również wsparcie bliższej rodziny nad opieką nad dziećmi. Dobrze jest mieć do kogo zwrócić się o wsparcie. Złotooki dzisiaj uzyskał taką możliwość, będzie mógł rozmawiać z Fabiem na wolnej stopie. Uśmiechnął się błogo na tę myśl, jak i na tą, że Joffrey w gruncie rzeczy docenił pracę Pi i wynagrodził nietypową krwią. Nie będzie jednak spoczywać na laurach, po coś został przecież zabrany tutaj. Póki może odpocząć, to porobi na drutach, a potem z ochotą wesprze swojego Pana i swojego Panicza.

_________________

#66ff99 = kolor dialogu
Shiro and Pi:
 
Powrót do góry Go down
Joffrey

Joffrey

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 755


Apartament Joffrey'a. - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Apartament Joffrey'a. - Page 6 EmptySob Cze 02, 2018 8:45 pm

Hagen był trochę wredny dla innych, co z pewnością obydwoje zauważyli. Owszem, potrafił świetnie udawać kiedy było trzeba, ale zazwyczaj mu się nie chciało. Niepewnie spojrzał na Fabio. Niby taki niewinny, przuroczy mały rybeł a zobaczcie jak płetwami macha. Taka drobna pirania, która jednak wie gdzie ugryźć.
Dla Fabio nie ma tutaj miejsca? Pokręcił głową. Co by się stało, gdyby go zostawił? Wampir z pewnością by się stoczył, o ile już tego nie zrobił. Przecież zawsze może być gorzej, prawda?
- Oh, bez konsultacji ze mną? - Sapnął, przechylając się w jego stronę. Napięcie, które na początku było duże zaczęło stopniowo zaniknąć. Obydwoje powiedzieli to co im leżało na serduchu i nastąpił moment, kiedy nie wiedzieli co dalej. Fabio cicho smarkał, to znaczy pociągał nosem a Joff z powagą wbijał czerwone oczy w dzieci. Czasami czuł się jak kamień.
Ale w końcu przeprosił, co z pewnością mógłby zaskoczyć wszystkich. W końcu taki gbur jak on prędzej by się udławił, ale nie dzisiaj. Jednak do niego dotarło, że to on źle zrobi i przez niego Nessuno cierpiał.
Narzeczony nie musiał się odzywać. Wystarczyło to, że go nie odtrącił i pozwolił chwycić za ręce. Milczeli tak przez chwilę, a potem ten zniknął. Wszakże musiał załatwić sprawę z sługą, który swoją drogą był naprawdę oddany. Widział strach w złotych oczach, gdy go zobaczył. Hagen był aż taki przerażający? Uśmiechnął się lekko i znowu zmierzwił mu włosy, niech się rozluźni. Nie zamierzał go gryźć. Przynajmniej nie dzisiaj.
Nawet nie śmiał się wgryźć w jego rękę, a jedynie ją lizał. W końcu się przyssał, a Emilio lekko się wzdrygnął. Połaskotało go to!
Po wszystkim potarł rękę i spojrzał, jak ten kuca do jego nóg. Uśmiechnął się szeroko i przechylił lekko głowę na lewą stronę, patrząc na niego z góry.
- Masz mi mówić o takich rzeczach. - Sapnął. Przecież to normalne, że potrzebował pożywienia. Byli wampirami. Wycofał się i zszedł na dół do Nessuno, który prawie przysnął. Kąciki ust powędrowały ku górze, a sam wampir widocznie się rozluźnił.
- Ah tak. Pamiętam jak coś o niej wspominałeś. Muszę ją w końcu poznać. - Podrapał się za uchem, bo wiadomo jak to jest przed spotkaniem przyszłych teściów. Zwłaszcza, że z braćmi zbytnio się nie polubili. Kiedy usiadł na łóżku, Fabio przysunął się do niego. Czuł jego bliskość i od razu było mu lepiej, w końcu ostatnimi czasy między nimi było niewiele czułości. Pogładził wolną ręką jego dłoń i zaczął na niej rysować kółka.
- Podobają mi się. - Oznajmił z lekkim uśmiechem, starając się nieco go rozweselić. Zerknął na nie raz jeszcze widząc jak śpią. Nim się obejrzy na pewno urosną i wtedy dopiero zaczną się kłopoty.
Wzdrygnął się, czując nos na swojej szyi. Już mu przeszło? Wyszczerzył się do niego i końcówką nosa dotknął go po policzku. Może nie wszystko było w porządku, ale przynajmniej nie skakali sobie do gardeł.
Spojrzał na Pi. W zasadzie.. nie interesował się jego życiem tak jak powinien. Zaprosił go gestem ręki aby usiadł, następnie odchrząknął znacząco.
- A Ty Pi.. nie masz kogoś na oku? Jesteś moim służącym, ale masz również prawo do bycia z kimś. - Sapnął, wypowiadając słowa z powagą. O dziwo zaczął się przejmować jego życiem. Nie chciał aby wszystko kierował pod niego. Zwłaszcza, że Hagen miał teraz potomstwo.
Należało mu się coś od życia i jak widać, dzisiaj był dobry dzień. Cuda się zdarzają!

_________________
Apartament Joffrey'a. - Page 6 RmBgozL
I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
Fabio

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 3158


Apartament Joffrey'a. - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Apartament Joffrey'a. - Page 6 EmptyNie Cze 03, 2018 12:23 pm

Każdy miał swój pokręcony charakterek. Fabio nie jest do końca rozmemłaną memłą co tylko płaka, śmieje się i ciągle uśmiecha. Jeśli zajdzie potrzeba, to pokaże też pazury. Zapewne każda osoba tak ma, nawet gdy wydaje się oazą spokoju. Hagen nie raz się o tym przekonał - Nie mogły być bezimienne i nie wiedziałem kiedy miałeś zamiar wrócić. Nawet mi nie odpisałeś na wiadomość. - kolejna sprawa ale już machnął ręką. Emilio i tak myśli co chce, Fabio nie będzie w stanie wbić mu do głowy pewnych rzeczy. Nie miał też do tego prawa, raczej sam powinien dojść do sedna sprawy. Fab tylko nakreślił co jest nie tak, a czy pojmie, to już jego wola.
Na szczęście w porę uspokoiła się sytuacja.
Co prawda od tak nie będzie dobrze, nerwy muszą opaść całkowicie, ważne jednak iż już nie było wymiany zdań. Fioletowy też i tęsknił za narzeczonym, stąd kolejna irytacja - Może niebawem. Mama pisała do mnie już, że chce przyjechać i to szybko. - zdziwi się? Raczej nie. To normalne, że rodzic chce być przy dziecku w ważnych wydarzeniach oraz pomóc. Obserwował jak palec Joff'a sunie po jego dłoni, nakreślając wzroki. Całkiem przyjemne, w końcu dłonie są tak wrażliwe - Nom i im też. Żadne nie zapłakało, kiedy je nadawałem. Chyba, że nie rozumieją... - nić smutki się wdarła, ale to normalne. Trochę mini nim przywyknie do bycia rodzicem, chociaż już wdarła się bezgraniczna miłość. No i wreszcie miał obok siebie ich ojca - Po prostu chciałem żebyś był przy mnie w pierwszych chwilach. Nie było Cię, w sumie nie było nikogo. A jak zobaczyłem Pi, to od razu przyszła mi myśl że już cała Nasza rodzinka została odstawiona na drugi plan. - przyznał, chociaż ciężko było mówić. Nie chciał by sobie coś złego pomyślał, czy za bardzo brał do siebie że Fabio próbuje go ustawić. Brakowało mu jedynie bliskości oraz wsparcia.
Uśmiechnął się lekko na oddanie dotknięcia po policzku. Wielka szkoda, że nie mogą pobyć sami, chociaż przez chwilę - Joffrey... - przerwał bo przecież był tutaj Pi, dzieci. A sam Hagen odezwał się do podwładnego... Nie, musi dokończyć. Zagryzł dolną wargę, naburmuszając się odrobinę. Podniesie ciało, tak by sięgnąć buźką do ucha partnera - Naszła mnie ochota na wyładowanie Naszych emocji poprzez rymtymtym. - szyfry muszą być. Jak Joff obejrzy się na wampirka, ujrzy te nadymane policzki, brak cierpliwości i ślepka wlepione prosto w niego.
Powrót do góry Go down
Pi

Pi

http://vampireknight.forumpl.net/t3583-karta-postaci-pi#77493 http://vampireknight.forumpl.net/t3613-pi http://vampireknight.forumpl.net/t3642-pi#79026
Zarejestrował/a : 18/08/2015
Liczba postów : 110


Apartament Joffrey'a. - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Apartament Joffrey'a. - Page 6 EmptyNie Cze 03, 2018 1:33 pm

Szczerze to ulżyło mu, iż schodziło to całe napięcie ze wszystkich. Najbardziej ucierpiałyby dzieci, lecz i dorosłym (lub mniej dorosłym - mam tu na myśli Pi) oberwałoby się rykoszetem. Dobrze, że sytuacja została opanowana, a nawet głód sługi zmniejszony do zera. Wystarczyło pociągnąć solidnie z nadgryzionego nadgarstka Mistrza kilka łyków. Nie ośmielał się wgryzać, już i tak to co uczynił dla chłopaka było jak na lekarstwo. Przy okazji dostał nakaz zgłaszania tego typu spraw, nawet jeśli w oczach sługi nie były priorytetowe. Właściwie nie pomyślał o tym, że mógłby być zagrożeniem dla dzieci. Nigdy by sobie tego nie wybaczył. Być może dlatego, iż byłby pozbawiony tej możliwości, i przy okazji życia.
-Tak jest, Szefie*.
Oznajmił stanowczo, po czym powoli wstał na nogi i jeszcze chwilę potrzebował, by niebawem kilka minutek stróżować przy Państwu, a potem iść do kuchni trochę poszydełkować. Ale wystarczyło jedno zawołanie, by Mysza zjawiła się na miejscu. Choć tematyka dosłownie go zatkała.
Co takiego?!
On i mieć kogoś na oku?!
-Khy-khy-khy...! -zakrztusił się śliną, aż zgiął się w pół; takiej bomby nie spodziewał się usłyszeć z ust swego Pana- N-Nie...
Cały czerwony ze wstydu i z nieśmiałości nie mógł wysłowić się jak należy, ani odpowiedzieć pełnym zdaniem. Czyżby Joffrey pod wpływem miłości do Fabia chciałby, aby i jego sługa doznał tego typu szczęścia? Jedno było pewne, Mysza speszyła się zupełnie.
Ale kiedy kątem oka dostrzegł nieco naburmuszoną minkę Panicza i jego lekkie sygnały wysyłane ku swemu partnerowi, w tym te zamaskowane we słowach, chyba zrozumiał aluzję. Odrobinkę uśmiechnął się. Takie powroty, choć z początku gwałtowne jak burza, musiały być przesiąknięte tęsknotą. Aż miło było widzieć, jak sobie gruchają dwa wampirze gołąbeczki, i niemal spijają sobie z dzióbków. Były jednak ku temu pewne ograniczenia. W postaci czterech osób. Trójki dzieci i Pi. Żadne z nich nie powinno być świadkiem innych dowodów miłości.
-Skoro dzieci i tak śpią, to wezmę je na piętro, żeby Państwo mogli ze sobą porozmawiać w cztery oczy.
Jeśli zgodzą się na to rozwiązanie, albo samodzielnie, albo z pomocą rodziców. Młodzieniec cieszyłby się z takiej możliwości, bowiem maluszki były już napojone krwią rodziców, a po najbliższy posiłek mogą odezwać się gdzieś za około trzech godzin. Zatem do tego czasu powinny grzecznie spać, a jak nie, to nianiek Pi poradzi sobie. Wymiana pieluch nie może być taka straszna... prawda?
Halo?

* Nie mogłem sobie przypomnieć tego prostego słowa...

_________________

#66ff99 = kolor dialogu
Shiro and Pi:
 
Powrót do góry Go down
Joffrey

Joffrey

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 755


Apartament Joffrey'a. - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Apartament Joffrey'a. - Page 6 EmptyNie Cze 03, 2018 2:34 pm

Oczywiście, w końcu każde z nich miało w głowie coś innego. Pokiwał głową. Racja, nawet nie odpisał na wiadomość.. a wszystko przez tego cholernego Samura. Tak, zwalmy winę na niego! Nie wiedział co powiedzieć, więc milczał. Krew na ubraniach chyba dała wystarczająco dużo do myślenia.
A poza tym już nie było sensu tego tłumaczyć, czasami lepiej jest przemilczeć niektóre sprawy. Hagen wyciągnął nogi do przodu i zrobił nieco zrzedła minę. Świetnie, a więc jego matka zamierzała tutaj przyjechać? Pięknie! Aż nie mógł się doczekać tego emocjonującego spotkania. Miał nadzieję, że nie nie rzuci się na niego z pazurami i nie zacznie mówić, że zepsuła mu syna. Wtedy byłoby mu troszkę przykro.
- Super. - Udało mu się jedynie powiedzieć. Zaśmiał się potem co do imion. Te małe szkraby za pewne nawet nie wiedziały co mówił. Ale tak to chyba jest, że rodzice nie pytają dziecka o zdanie i dają mu jakieś przyjebane imię. Tym razem jednak wybór Fabia był całkiem niezły więc nie można było się czepiać. Westchnął cicho. Dobrze jednak, że rozmawiali. Dzięki temu też wytrzymywali ze sobą, nawet jeśli nie zawsze było tak różowo.
- Pierwsze chwile zaczęły się już u Ivano, kiedy byłeś nieprzytomny. Po prostu.. musiałem odreagować. To dla mnie zupełnie nowa sytuacja i nie wiedziałem jak mam się zachować. - Coś w tym było. Hagen był egoistą, a teraz będzie musiał się przestawić To nie było łatwie, w szczególności dla niego.
Obawiał się, że on zejdzie na drugi plan. Że będzie jak piąte koło u wozu.
Spojrzał na kompletnie zaczerwienionego sługę, który prawie że się udławił własną śliną. To było aż takie dziwne? Skoro Joffrey miał na powrót dobry humor to trzeba było korzystać! W końcu nie wiadomo kiedy znowu mu coś odwali. Przechylił głowę na lewo i przyjrzał się jemu uważniej.
- Bo wiesz, jeżeli potrzebujesz kasy na burdel... to mogę Ci ją dać. Nawet mogę Ci polecić miejsce, mój bratanek, Samuru jest właścicielem.. - Przerwał, starając się nie patrzeć na bezcenną minę Fabia o ile wcześniej nie dostanie od niego z pięści. Tak, to odpowiednia chwila by się zamknął.
Pi jednak był tak cholernie zawstydzony, że rozbawiło to jego pana. Ciekawe czy on w ogóle z kimś był. Będzie musiał go popytać aby nieco więcej dowiedzieć się o swoim słudze, który jakby nie patrzeć należał do nowo powstałej rodziny. A to wielki zaszczyt!
Rozmowy na ciekawy temat od razy rozpaliły Fabio którego szybko naszła ochota na małe igraszki. Biedny Joffrey musiał na nie nie wiadomo ile czekać! Aż cud, że nie poznęcał się nad jakąś kurewką. Wyszczerzył się, odsłaniając rząd śnieżnobiałych kłów. Ten szyfr to by nawet głupi zrozumiał.
Oprócz Fergala he.
Spojrzał na brązowowłosego chłopaka i machnął ręką.
- Ależ nie ma takiej potrzeby. Nie powinieneś nadwyrężać swojej ręki, my pójdziemy na chwilę.. coś omówić. - Uśmiechnie się raz jeszcze wstając i unosząc narzeczonego jak księżniczkę. Lepiej żeby Pi nie widział co takiego Hagen trzyma w szafie. Biedak tylko by się przeraził.
Idąc po schodach jeszcze raz zerknął na sługę. Cóż, może powinien zatkać uszy? O ile wcześniej nie stanie się burakiem. Skierował się do sypialni i zatrzasnął drzwi nogą, bezceremonialnie rzucając Nesssuno na łóżko. Odpalił radio, w którym zaczęła lecieć dobrze znana mu piosenka. Aż się zaśmiał i spojrzał na narzeczonego.
- Dobry kawałek. Po raz pierwszy usłyszałem go, gdy Hiro wgryzał się w moją ludzką szyję. - Tak, tego momentu przemiany nie zapomni. Jakby nie patrzeć zawdzięczał mu to, że tutaj teraz jest. Powinien mu wysłać kosz owoców?
Potem sięgnął do szafy, wyciągając z niej długie kajdanki z łańcuchem w kolorze czerni. Usiadł na leżącym Nessuno i zaczął zakładać mu je na ręce. Były trochę za ciasne, więc z pewnością pojawią się otarcia na nadgarstkach i nie tylko hue hue hue.
- Byłem trochę zły na to, że tak się zwracałeś do mnie przy słudze. - Mówił w międzyczasie, mocując je do łóżka, które miało na to specjalne wejścia. Nawet nimi mocniej szarpnął, zaś szyję wampira przyozdobił czarną obrożą.
- Do tego mówienie jeszcze, że nie mam honoru.. - Brzmiało to tak złowieszczo, że nie jeden mógłby narobić w majty. Nawet ten psychopatyczny błysk w oku wampira z pewnością nie umknął wzrokowi Fioletowego.  Ten na pewno czekał na czułości, a tutaj nic. Zero pocałunków, zero głaskania. Mógł czuć jedynie zimno bijące od stalowych łańcuchów.
- I że jestem podły.. - Nie przestawał mówić tym dziwnym głosem. Wciąż siedząc na niższym, postukał palcem o podbródek i wydał z siebie przydługie sapnięcie.
- No i co ja mam teraz z Tobą zrobić? - Powiedział, chwytając rękoma jego dłonie i nieznacznie się zbliżając. Uścisk jednak nie był delikatny, mógł nawet sprawić ból. Jak widać Hagen miał ochotę na mały pokaz siły.

_________________
Apartament Joffrey'a. - Page 6 RmBgozL
I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
Fabio

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 3158


Apartament Joffrey'a. - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Apartament Joffrey'a. - Page 6 EmptyNie Cze 03, 2018 3:33 pm

Po głębszym przemyśleniu, Fabio doszedł do wniosku, że jednak za ostro podszedł do Joffrey'a. Możliwe że wybronił się wreszcie normalnym wytłumaczeniem, na co wampirek skinął głową - Mogłeś chociaż napisać albo zostawić jakąś wiadomość Pi. - nie mniej Hagen i tak powinien stać się bardziej odpowiedzialny. Ale co było, to minęło. Teraz są pogodzeni - Mam nadzieję, że w przyszłości nie dojdzie do kolejnych nieporozumień. - mimo iż powiedział, to jednak wątpił we własne słowa. Nie ma związków idealnych, powstają kłótnie, wymiany zdań i jeśli naprawdę istnieje uczucie między kłócącymi się, przetrwają. I jak widać Fabio oraz Joffrey również zostali wystawieni na próbę, co zakończyło się sukcesem.
Uśmiechnął się do Pi. Rozumiał jego zawstydzenie, bo przecież Hagen wypalił od tak z pytaniem - Nie pesz go, Joff. - dźgnie lekko narzeczonego w bok. A jeszcze mocniej wbije palucha pod samo żebro na wieść burdelu Samuru. Znał miejsce, przebywał jako pracownik nie klient. W końcu nie jest klimaty... - Polecić miejsce? Mam nadzieję, że byłeś tam klientem nim się poznaliśmy. - ciche słówka do ucha i kolejne dźgnięcie. Niech sobie nie myśli, że występki oraz oglądanie bab ujdzie mu na sucho.
Jak dobrze, że nie musiał tłumaczyć o co chodziło! Fioletowa buźka zaś się uśmiechała, po ujrzeniu wyszczerza Hagen'a. Jak widać i on czekał na okazję.
Całkiem normalne zachowanie, a kłótnie nie raz podsycają zapał.
Nie mówił już nic, a skoro Joff zapewnił transport na górę, to tym bardziej się nie nadwyrężał. Podniesiony pomachał tylko nogami i zarzucił ręce na kark wampira.
Nie wiedział jednak co takiego trzyma w szafie...
Znaleźli się już na górze, Fioletowy jak zwykle na łóżko, poprawił się aby był w pół siadzie. Podparty rękoma o materac, obserwował co wyczynia narzeczony - Czyli Hiro Cie wybudził? - ciekawe, chociaż nie ma czasu na rozmowy. Skoro Emilio już obmyślił swój szyderczy plan, a całość miała podkreślić piosenka The Rolling Stones.
Kajdanki?
Łańcuch?
Obroża?
Nessuno zatrzepotał rzęsami i jakoś nie miał ochoty uciekać. Skoro Hagen uznał, że tak ma byc, to będzie... O ile nie przegnie. W sumie już lampka ostrzegawcza zapaliła się w głowie wampirka - Masz mi za złe za nerwy? Byłeś niemiły wobec Pi i dla mnie. - nie chciał już do tego wracać, a karanie nie leżało w naturze zdrowych związków. Nie są jakimiś islamistami czy kto wie czym tam jeszcze - Ale zdajesz sobie sprawę, że wciąć jestem świeżo po zabiegu. - musiał przypomnieć, nie chciał psuć chwili. Tylko ten ból... Pisnął cicho, wlepiając swoje duże oczy w uśmiechniętą twarz. Ton nie był też miły dla ucha. Co z tego, że Fioletowy chciał się zabawić. Niemniej nie wiedział co planuje Joff, ale też nie zabraniał. Pochwycony za ręce, skrzywił się z bólu - No ja nie wiem co Ty masz robić. - nie, tego nie mógł puścić płazem. Zaś zagryzł wargę, uniósł brew i oczekiwał. Pokaz siły - Wazon panu nie stoi? - małe odgryzienie nie zaszkodzi, a Nessuno do świętych nie należał.
Powrót do góry Go down
Joffrey

Joffrey

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 755


Apartament Joffrey'a. - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Apartament Joffrey'a. - Page 6 EmptyCzw Cze 07, 2018 9:45 pm

Dokładnie. Fabio zareagował zbyt ostro przez co biedny Joffrey poczuł się bardzo, ale to bardzo źle. Nie zamierzał już nic mówić bo obawiał się, że jedynie na powrót mógłby pogorszyć sprawę. Nie był przyzwyczajony do tłumaczenia się. Przez całe swoje życie robił to naprawdę rzadko. Wiedział jednak, że teraz nie może myśleć tak egoistycznie. W końcu związek z Nessuno sprowadził na świat trzy nowe wampiry oraz masę innych obowiązków. Teraz jednak co ważniejsze, mieli chwilę dla siebie.
Prychnął lekko, słysząc iż w przyszłości nie dojdzie do nieporozumień. W jakiej bajce on żył? Nawet Emilio wiedział, że nie raz się solidnie pożrą. Ale i w tym momencie nie zamierzał się odzywać, co by nie rujnować jego pięknych marzeń. Zaśmiał się lekko. Ale peszenie kogoś było takie przyjemne, zwłaszcza kogoś takiego jak Pi. Lekko drgnął, czując dźgnięcie w bok. Nie lubił tego!
Potem spojrzał na narzeczonego i się zaśmiał.
- Co? Nie, byłem jedną z prostytutek. - Zaśmiał się jeszcze głośniej. Oczywiście ta odpowiedź była żartem, ale co jeżeli Fabio pomyśli, że tak naprawdę było? Zamilkł. Trzeba było o tym nie wspominać. Teraz się wydało, że kiedyś chodził oglądać cycki.
Potem znaleźli się już na górze.
I jeżeli Nessuno myślał, że będzie tak różowo to się mylił.
Skinął jedynie głową na potwierdzenie swoich słów. Potem zajął się zapinaniem tych wszystkich narzędzi, a na jego twarzy widniał chłód. Nawet nie patrzył w oczy narzeczonego.
- Za złe? Ależ skąd. - Sapnął ledwie słyszalnie, dopinając ostatnie łańcuchy. Potem zajął się obrażą i pogłaskał materiał, nie skórę fioletowego. Był świeżo po zabiegu? Świetnie, doznania będą jeszcze bardziej intensywne.
Dopiero z czasem na jego twarzy pojawił się uśmiech, zwłaszcza jak usiadł na narzeczonym i się w niego wpatrywał. Widział tę nutkę niepewności, ale nie była ona wystarczająco wielka. Nawet na dogryzkę nie zareagował, tylko powolnie pochyli się w kierunku jego twarzy. Jedynie językiem ostrożnie musnął jego usta i wyprostował się, uniemożliwiając jakikolwiek pocałunek.
Jego ręce powędrowały w okolicę ramion i cokolwiek niższy miał na sobie, czy była to bluzka, sweter czy kto tam wie, zostało porwane. Pazury wbił w materiał i szarpnął mocno. Charakterystyczny dźwięk rozległ się po pomieszczeniu, komponując z muzyką w tle. Przejechał palcem po widocznej ranie z której zostały wyciągnięte te małe bachory.
Potem zerknął na spodnie niższego, ich zaraz też się pozbędzie. Póki co musiał nacieszyć wzrok jego drobnym torsem, którego nie dotykał już tak dawno.
Wciąż w jego oczach można było dostrzec tę dziwną, niebezpieczną nutę. Jego zło jednak ucichło, ale równe dobrze mogło być to złudzenie.
- Jak bardzo zepsuty jestem? - Zapytał, patrząc na niego po czym nachylił się, aby przyłożyć głowę do ciała. Spokój jednak nie trwał długo, gdyż raptownie złapał go za ręce, wbijając w delikatną skórę swoje pazury. Nic przyjemnego. Przybliżył twarz, zaciskając zębiska. Miał nadzieję, że ten nie zacznie gadać jaki jest dobry itp.
- Czasami mam w głowie dziwne obrazy. - Mruknął jak kocur, ale w jego oczach widać było dzikość. Jego kolano uderzyło w krocze wampira i wcale nie było to delikatne. Naparło jeszcze mocniej, niższemu z pewnością nie będzie za wygodnie. Ręce zacisnęły się z większą siłą.
Oczy na moment się zaświecił, ale trwało to jedynie chwilę.
Bo właśnie w tym momencie, brutalnie wgryzł się w jego szyję po prawej stronie. Bez żadnego ostrzeżenia. Chłeptał krew pożądliwe. Biedak nie mógł nawet nic zrobić, gdyż łańcuchy skutecznie uniemożliwiały mu wszelkie próby odepchnięcia mężczyzny. Uniósł się nieco, a jego zakrwawiona morda wyrażała szaleńczy uśmiech.
- Jesteś taki przepyszny. - Sapnął, wpatrując się w miejsce ugryzienia po czym przejechał jęzorem wzdłuż jego klatki piersiowej. Ręce puściły jego nadgarstki i powędrowały w stronę boków, a potem tyłów, które zaczął solidnie macać.
Spodnie jednak przeszkadzały, więc wbił w nie swoje ostre kły, omal nie przebijając jego skóry i łapskami zaczął je rozdzierać. Szybko, bez zbędnych ceregieli. Następnie zniżył się tak, aby łatwiej było mu chwycić za dwa krągłe pośladki. Ręce zaciskały się na nich mocno, czasami celowo przejeżdżając po tym najczulszym punkcie, znajdującym się za majtkami. Rozchylił mu nogi, unosząc do góry.
- Nie będziemy krzyczeć, prawda? - Wyprostował się, aby tylko odchylić cienki materiał i zatopić w nim swoje dwa palce, od razu, bez żadnego przygotowania. Agresywne ruchy mogły jednak sprawić więcej bólu niźli przyjemności, zwłaszcza że od Hagena bił taki dziwny chłód.

_________________
Apartament Joffrey'a. - Page 6 RmBgozL
I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Pi

Pi

http://vampireknight.forumpl.net/t3583-karta-postaci-pi#77493 http://vampireknight.forumpl.net/t3613-pi http://vampireknight.forumpl.net/t3642-pi#79026
Zarejestrował/a : 18/08/2015
Liczba postów : 110


Apartament Joffrey'a. - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Apartament Joffrey'a. - Page 6 EmptySob Cze 09, 2018 9:38 am

Że... że Pi i burdel?! Takiego buraka chłopaczyna spalił, że aż musiał spuścić na głowę kaptur. N-nie, on nie był z tych, którzy poszukują tego typu wrażeń. Zresztą nigdy nie myślał o rozrywkach tego pokroju. Przynajmniej miało się pewność, że gdyby zapodział się gdzieś w mieście, to można oszczędzić czas i nie szukać po klubach nocnych.
Szef nie musiał mu zatem polecać żadnego lokalu. Zresztą Mysza, jeśli tylko dostanie wolne, zorganizuje sobie czas. Nawet na znajomości, choć w tych sprawach był bardzo nieśmiały i niepewny swego. Miło, że Paniczowi sługa przypadł do gustu na tyle, by go chciał wziąć w obronę przed Panem. W sprawie peszenia też.
Skoro więc Państwo zdecydowali się ewakuować w trybie pilnym na drugie piętro, Złotooki uśmiechnął się pod nosem i ostrożnie zdjął z głowy kaptur. Chyba już nie jest tak czerwony jak przedtem. Najważniejsze, że nastroje wszystkich uległy poprawie. Mając podniesione morale i napełniony żołądek krwią mógł pilniej i sprawniej zająć się maleństwami. Póki co spały sobie smacznie, toteż usiadł na krześle i wrócił do robótki na drutach. Trzy pary bucików nie zrobią się same! Może nawet uda mu się znaleźć w internecie jakieś wzory na czapeczki czy rękawiczki? Albo coś jeszcze innego? O, pluszaki na przykład! Śpiące dzieciaczki były teraz oczkiem w głowie Pi, który w myślach obrał sobie, że będzie ich starszym, przyszywanym kuzynem. Zawsze to lepiej coś przygotować dla nawet wyimaginowanej rodziny niżeli dla zupełnie sobie obcych istot. A więc do dzieła!
Na górze coś się działo, słyszał co po niektóre sylaby głośniej wypowiedziane, lecz specjalnie nie podsłuchiwał. Sługa z pogodnym nastawieniem szydełkował sobie w najlepsze i rzucał okiem na śpiące bobaski.

_________________

#66ff99 = kolor dialogu
Shiro and Pi:
 
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
Fabio

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 3158


Apartament Joffrey'a. - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Apartament Joffrey'a. - Page 6 EmptyNie Cze 10, 2018 11:32 am

Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Joffrey

Joffrey

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 755


Apartament Joffrey'a. - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Apartament Joffrey'a. - Page 6 EmptyCzw Cze 14, 2018 11:16 am

Spoiler:
 

_________________
Apartament Joffrey'a. - Page 6 RmBgozL
I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
Fabio

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 3158


Apartament Joffrey'a. - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Apartament Joffrey'a. - Page 6 EmptyCzw Cze 14, 2018 10:07 pm

Romantyczny nastrój znikł wraz z kopniakiem, na który wampirek zareagował złością. A całkowitą dobitką okazało się ugryzienie oraz osłabienie organizmu przez co regeneracje znacznie się pogorszyła. Nie może sobie pozwolić na tak przedmiotowe traktowanie, to że Hagen pożądał nie znaczyło iż miał poniżać swojego narzeczonego. Nawet w gwałty nie wchodziły w grę. Było ich stanowczo za dużo w życiu Nessuno!
Ale jak widać na nic słowa.
Fioletowy zaprotestował i uwolnił się, zamierzając tej nocy odpuścić. Trudno, też chciał się miziać ale nie kosztem własnego zdrowia bo pan Hagen ma kaprysy księcia - Oczywiście! Ale tym razem będzie inaczej. I uważaj, bo jak się wkurzę nie dostaniesz mnie jutro i po jutrze i kilka dnia po kolei. - też umiał zagrozić, tylko znając życie Joffrey nic nie weźmie sobie do serca. Jak zwykle zresztą!
Wiedział i słyszał jak Joffrey się wścieka, że nie został zaspokojony oraz że nie zamoczył. Nessuno bardzo chciał spędzić w końcu upragniony czas, lecz nie w taki sposób gdzie był traktowany jak worek kartofli.
Bity, gryziony, poniżany.
Nie tędy droga, o nie, nie.
- Nie podchodź do mnie. - piśnie chcąc się odsunąć. Hagen był jednak sprawniejszy, więc z łatwością pochwycił wampirka w swoje łapy i napierał swoim ciałem. Czuł nabrzmiałe krocze narzeczonego, jak wymaga i domaga. Fioletowy pokręcił szybko głową, odmawiając - Sprawiasz mi ból. - jednocześnie podniecasz... ale tego już nie powiedział na głos. Było widać jak krągłe policzki wampirka zalewa blada czerwień - Sam jesteś babsko! - co do ruchania... Prawda! Wampirek bardzo ale to bardzo chciał wskoczyć na narzeczonego, pojeździć, zagalopować, a nie martwić się o własne zdrowie. Zaraz się rozbeczy i tyle z tego będzie, o!
Wycofał się Joffrey lecz tylko dlatego bo nakazał pozbycia się piżamki w kaczki. Fabio naburmuszył się od razu, krzyżując ręce. Jak on śmiał nazwać piżamkę szmatą? - Zważaj na słowa! To moja ulubiona! - jak milion innych piżamek.
I zaczął naprawdę odliczać...
Wielkie, fiołkowe oczy wyrażały złość, rozgoryczenie, smutek oraz odrobinę małe pożądanie. Zagryzł dolną wargę, sięgnął łapkami po brzegi spodni, odrobinę je zsuwając. Wyglądał jak pierwszorzędna dziewica! Cały czerwony, rozczochrany i rozochocony! - Burak jesteś! Nie zasługujesz dzisiaj na mnie. - ileż fochów kryło się w tak cichym pisku. Prawie już płakał, bo taki Emilio może i jest pociągający, jednakże też straszny. Nie chciał życia w którym miałby się czuć zagrożony i to jeszcze przez własną drugą połówkę - Możesz tak szybko nie liczyć?! - piśnie, grożąc mu już piąstkami! Co mu jednak nimi zrobi? Nic!
Wybrał.
Odwróci się plecami do wampira, następnie opierając przodem ciała o blat mebla. Zgrabnie wypiął w stronę Joff'a tyłek, jakby przez to ofiarował zaproszenie - Dobra. Ale... sam sobie gospodarujesz. A jak tylko coś mi się nie spodoba, klamka zamyka się na miesiąc. - nie żartował. Głos Fabio był śmiertelnie poważny, a samo jego spojrzenie co na moment się ujawniło... wiało morderczą grozą!
Powrót do góry Go down
Joffrey

Joffrey

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 755


Apartament Joffrey'a. - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Apartament Joffrey'a. - Page 6 EmptyNie Cze 17, 2018 12:54 pm

Patrzył na niego z brwiami uniesionymi ku górze. Chyba szybko będzie musiał z nim wziąć ślub, bo co moje to i Twoje nie? Wtedy Fabio nie będzie miał nic do gadania! Cóż za romantyczny mężczyzna z tego Joffreya.
Złożył ręce na klatce piersiowej i odgarnął włosy z głowy.
- Ciekawe. - Sapnął jedynie, celowo ściągając czarną bluzę. Niech niższy sobie popatrzy na jego seksowny kaloryfer to zaraz dupe mu pod sam nos podstawi. Rzucił ubranie na ziemię, patrząc wprost na narzeczonego. Potem podejdzie do niego i chwyci za ręce, nawet nie reagował na protesty. Ba, to wszystko jeszcze bardziej go podniecało. Napiął swoje ciało, uśmiechając się drapieżnie.
- Ból? - Sapnął mu tuż przy uchu, celowo dociskając krocze między jego uda. Fabio mówić mógł co chciał, ale reakcji ciała nie oszuka. Czerwień na policzku szybko go wydała.
Kto by się oparł takiemu tygrysowi.
Potem się odsunął, poważniejąc. Dla niego wszystkie te jego piżamki były takie same. Zajmowały pół szafy i jeszcze cały czas dochodziły kolejne. Aż musiał przejechać ręką po swoim czole, czując narastające zażenowanie. Dlatego też zaczął odliczać i z każdą chwilą w niższym narastała ta presja czasu. Jego wielkie oczy wyrażały wszystko. Od przerażenia bo podniecenie, dobrze. Tak miało być.
Nic nawet nie powiedział, gdy ten jeszcze piszczał. Dobrze, że przynajmniej muzyka zagłuszała częściowo to co wyprawiali. Pi z pewnością nie musiałby słyszeć niektórych rzeczy.
Emilio był wciąż rozgniewany, szaleńczy błysk wciąż widniał w jego oczach, ale do tego wszystkiego był taki seksi, że spodnie narzeczonego same powinny się zsunąć. A tak to musiał czekać i miał wrażenie, że trwało to wieczność.
- Bo się ociągasz. - Westchnął, aż w końcu Fioletowy zrobił to co powinien zrobić od początku. Pokazał dupe, ładnie się wypiął i już tak nie jęczał. Nie można było tak od razu?
Gdyby nie był taki przyjebany to może i zrobiłby to w bardziej romantyczny sposób, ale że połowa jego mózgu była chora, niemalże rzucił się na niego i przylgnął do jego ciało, przejeżdżając jęzorem po karku. Jego ręce obmacały jego ciało, przejeżdżając po nim pożądliwie.
No to możemy się już ruchać.


Spoiler:
 

_________________
Apartament Joffrey'a. - Page 6 RmBgozL
I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
Fabio

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 3158


Apartament Joffrey'a. - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Apartament Joffrey'a. - Page 6 EmptyPon Cze 18, 2018 9:15 pm

Niech sobie Joff nie myśli, że ta ich wspólna chwila przejdzie płazem. Chyba, że wampirek nagle zmieni zdanie i faktycznie odnajdzie przyjemność. Oczywiście nie zapowiadało się na nic wyjątkowego poza zdenerwowaniem oraz fochem al'a księżniczka - Nie myśl sobie, że Twoja klata Cię ratuje. - ułoży usta w dzióbek, machnąwszy łapką. Może i ma klatę stworzoną do obmacywania, nie znaczy że Fabio padnie do jego stóp.
Ból.
To, co się działo później wychodziło poza kontrolę. Wampirek nie chciał takich okrutnych zbliżeń, pragnął Joffrey'a ale nie takiego, co miał skrzywdzić. Już nabawił się ran w swoim życiu, nie potrzebował ich więcej i to jeszcze od najbliższej osoby, której to ofiarował swoje posklejane serduszko - Nie podoba mi się... - piśnie, chociaż ciałko mówiło co innego. Ocieranie się, obmacywanie i już przywołało cichy stęk.
Na chwilę zostało przerwane...
Jak to takie same? Fabio ma mnóstwo kolorowych piżamek! Niech nie mówi, że się niczym nie różnią... I lepiej niech nie zagląda do swojej szuflady na podkoszulki, bo tam też zagościły piżamki... - Nie ociągam! - kolejny pisk. Nie ma co! Fabio naprawdę się zdenerwował, a jeszcze ta presja pod postacią odliczania! W końcu westchnie po czym wykona swoje.
Niech się dzieje co chce.
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Joffrey

Joffrey

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 755


Apartament Joffrey'a. - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Apartament Joffrey'a. - Page 6 EmptyCzw Cze 28, 2018 2:00 pm

Oczywiście zdawał sobie sprawę, że Nessuno jeszcze się na nim odegra. Był niezłym kombinatorem, który tylko udawał takiego nieszkodliwego. W rzeczywistości Fabio również miał burdel w głowie jak Joffrey, ale lepiej go ukrywał. Uśmiechnął się lekko, wciąż pozując do niego jak greckie bóstwo. Póki co liczył na małe złagodzenie napięcia, ale nie było to takie łatwe, zwłaszcza iż sam Emilio mierzył się ze swoim super mrocznym ja, które brało pod uwagę tylko swoje zachcianki. To jak później potraktował wampira pokazało, że z Kuroszem wcale nie było tak dobrze.

Spoiler:
 

_________________
Apartament Joffrey'a. - Page 6 RmBgozL
I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Apartament Joffrey'a. - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Apartament Joffrey'a.   Apartament Joffrey'a. - Page 6 Empty

Powrót do góry Go down
 
Apartament Joffrey'a.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA :: APARTAMENTOWIEC-
Skocz do: