IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Stary Szpital

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Stary Szpital   Wto Paź 23, 2012 5:18 pm

Na końcu drogi, w dość zalesionym miejscu znajduje się ogromny budynek, który jest opuszczonym szpitalem. Nikt nie wie dlaczego owe miejsce jest opuszczone, jedyną plotką która istnieje to, że w tym szpitalu narastały straszliwe tragedie, gdzie lekarze uśmiercali celowo pacjentów, aż w końcu władze dowiedziały się o tym co oznaczało, że budynek został zamknięty. Jednak ta informacja może być błędna, gdyż wewnątrz nadal znajdują się łóżka, meble i inne rzeczy szpitalne. Nie zabrakło również starych archiwów co również nie są puste.
Ogólnie sam szpital robi straszliwe wrażenie.. Opada z niego tynk, ściany się walają, jak i czasami słychać przeraźliwe krzyki najczęściej nocami.
I często przychodzą do niego typy z pod ciemnej gwiazdy w celu zrealizowania swoich planów, czy też ukrycia się.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Nie Kwi 21, 2013 6:35 pm

Każdy budynek ma połączenie ze ściekami więc nie dziwne, że i tutaj mogły się pojawić szczury. Ten budynek jednak uznały za swoją własność. Znieśli do piwnicy wszystkie stare leki i narzędzia jakie znaleźli, przynieśli również kilka mebli i materacy z łóżek. Reszta mebli została rozbita na deski i zabito nimi wszystkie okna na parterze.
Niedługo to wszystko zajęło. Dziesięć osób walczyło z budynkiem, aby zrobić z niego coś użytecznego. Przy głównych drzwiach postawiono kilkanaście pułapek linowych. Jeśli ktoś przejdzie przez wyciągniętą nić, przeciągając ją, to może upaść i zlecieć na niego najostrzejsze narzędzia chirurgów, poza tym były też pułapki , które powodowały upadek kilku łóżek z górnego piętra na niższe. W całym budynku zrobiono też wiele dziur w ścianach upodabniając budynek do sera. Ułatwiało to oczywiście komunikację, ale również dawało możliwość większego popisywania się umiejętnościami szczurów.
W podziemiach, gdzie trzymano kiedyś zmarłych pacjentów do kostnicy, było prawdziwe gniazdo wyrzutków. Tam również znalazł się tron Kylara. Było to tak na prawdę krzesło jak u dentysty. Nie działało jednak, nie tyle, że cały panel sterujący został wyrwany przez wampiry, pozostawiając tylko siedzenie i półeczkę do wypluwania zawartości z ust...
Z pierwszego piętra jeden szczur pilnował spokoju. Był zmieniany co kilka godzin przez innego. Reszta siedziała w podziemiach.
Jedynym bezpiecznym sposobem na dotarcie do piwnicy jest wejście przez kanały. Schody zostały zabarykadowane.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Pon Kwi 22, 2013 7:13 am

W gnieździe sprawy się miały jasno. Porzucone poziomy E ustąpiły i poskromiły swoją złość, ponieważ zostały najsłabszym ogniwem ich grupy. Dawni ludzie byli też na tyle rozgarnięci, aby nie walczyć o pozycję ze silniejszymi od siebie.
Walka o władzę absolutną była długa, lecz to Kylar z nich wszystkich posiadał największą wiedzę...
-Po pierwsze... Żadnego wychodzenia na cmentarz i tym bardziej pod bramy zamku. Mieszka tam popieprzona rodzina wielce szlachetnych B. Jeśli będziemy coś chcieli od nich to zaatakujemy ich jak będą pojedynczo. Otwarty atak na zamek byłby idiotyzmem. Ano i większość z nich ma gadzie oczka. Tak więc patrzcie na to. Dajcie też znać jeśli zauważycie towarzyszącą wielkoludowi, rudą wywłokę. Chcę ją dorwać.
Kylar wpatrywał się w swoje prowizoryczne berło zrobione z trzech czaszek szczurów przymocowanych do jednego końca czarnym materiałem. Chciał to zmienić, ale później się tym zajmie.
-Po drugie uważać na cholernych łowców. Gdy coś zaatakujecie to macie wycofać się i upewnić, że łowcy was nie śledzą. Jeśli będzie was więcej niż jeden, to idziecie w przeciwnych kierunkach!
Szczury nie wydawały się zachwycone tym co mówi. Wcześniej działali w pojedynkę i uciekali nie dbając o innych... Kylar dostrzegł niezrozumiałe spojrzenia.
-Od teraz macie rodzinę, jasne?! Macie tu braci i macie szukać braci!-Kylar zaczynał się wkurzać i jego spójny język tracił sens...-Jak ktoś z naszych chce pomocy to mu ją udzielajcie, a nie odwracajcie się plecami, bo wy też zechcecie pomocy i nie będzie! Macie się trzymać razem i działać razem. Razem możemy nawet i łowców zaatakować! Łowcy to cholerne utrudnienie życia. Czas coś z tym zrobić...!
Kylar stał ze swojego tronu podejmując decyzję.
TAK!
-A teraz chodźcie za mną moi bracia. Czas pokazać, że nawet szczury mogą zagryźć lwy!
Oczywiście brak było entuzjazmu. Szczury nie były jeszcze ze sobą zżyte tak jak być powinno. Wszystko w swoim czasie. Kylar zamierzał zaatakować choćby jakiś sklep. Na początek przydadzą się ubrania. Tak. Król miał zamiar ubrać swoje biedne szczury w rzeczy z kapturami. Większość z nich00 w ogóle nie wychodziła poza slumsy, więc byli poubierani w szmaty pijaków...
O tak. Czas to zmienić...
[zt]
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Wto Kwi 23, 2013 9:35 am

Kylar wrócił do swojej siedziby w której witano właśnie kolejnych zwerbowanych członków. Im więcej szczurów, tym więcej zabawy, no nie? Ogólne przywitania pominęli Kylar z dziewczyną na barku odpowiedział na parę pytań nowych chłopaków, a potem wziął dwóch starszych 'zwolenników' i podał im dziewczynę.
-Dać ją na trzecie piętro szpitala w starej sali operacyjnej. Dwa szczury mają pilnować wejścia. Zmieniać ich co pół dnia.-Król wydał polecenia i niedługo potem tak się stało.
Wtedy dopiero Kylar zajął się nowymi witając ich uroczyście i zapraszając do wspólnego polowania, które miało się odbyć za chwilę.
Wrócili trzy godziny później z dwoma trupami. Każdy szczur uczył się nie tylko wypijać krew do końca, ale jeść ludzkie mięso. Oba trupy zostały wyssane przez strażników ich gniazda. Było ich trzech plus jeszcze dwóch pilnujących dziewczynę. W końcu któryś zameldował, że dziewczyna zaczyna się budzić. Była w ciemnym pomieszczeniu, więc musiała się zdziwić jak się obudziła... Jedynie światło dochodziło zza drzwi do pomieszczenia, ale i tak było słabe.
Kylar pojawił się niedługo po jej obudzeniu. Drzwi się otworzyły. Kylar stanął w drzwiach i czekał, aż dziewczyna się całkowicie ocknie i zauważy go stojącego w drzwiach. Szpital śmierdział starymi lekami, a sala śmierdziała starą krwią...
Powrót do góry Go down
Eleonora

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t906-elena http://vampireknight.forumpl.net/t945-elcia
Zarejestrował/a : 24/01/2013
Liczba postów : 496


PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Wto Kwi 23, 2013 3:05 pm

To była dosłownie sekunda. Jeszcze nie dawno stała na parkingu, a już była w jakimś szpitalu? Ale od początku. Elena stała wtedy na parkingu i patrzyła w niebo. Nie spodziewała się nikogo i niczego. Myślała, ze jest całkowicie sama nikogo nie było w pobliżu. Do jej uszu dobiegł męski głos, więc odwróciła się w kierunku, w którym go słyszała i zobaczyła mężczyznę. Skupiła się na nim i nagle widziała tylko ciemność. Nic więcej nie pamiętała już. To trwało szybko. Elena powoli już dochodziła do siebie, chociaż kiepsko się czuła. Miała wrażenie, że dostała czymś mocnym, ponieważ strasznie ją bolała szyja. Pomasowała obolały kark i powoli podniosła się. Nie wiedziała gdzie była jeszcze nie doszła do siebie po tym wszystkim. Ale jednego była pewna. Ciemność...widziała tylko ciemność. Rozmasowała oczy dłońmi, aby trochę si.ę rozbudzić co pomogło o dziwo. Zastanawiała się co tu robiła. Pamiętała tylko, ze z kimś rozmawiała i nagle mgła wspomnień. Gdzie była, czy ktoś ją porwał? Była wystraszona, ponieważ wokół nie widziała nic tylko trochę światła. Nagle drzwi otworzyły się. Poczuła straszliwy odór jak by ktoś umarł nagle i zapach był po całym miejscu. Smród krwi był nie do wytrzymania. Popatrzyła na osobę stojącą w drzwiach i wstała powoli. Szła w jego kierunku chociaż powoli. Jeszcze dobrze ni doszła do siebie.
- Kylar ... ?
Zapytała nie pewnie na początku. Sylwetka tej postaci przypominała jego, chociaż El jeszcze jakoś niewyraźnie widziała jednak chyba go rozpoznałam ale co on tu robił. Co ona tu robiła? Złapała się za głowę. Strasznie ją bolała.
- Co ja tu robię?
Zapytała go nieprzytomnie jeszcze,
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Wto Kwi 23, 2013 5:41 pm

Kylar się tylko uśmiechnął i wyciągnął w jej stronę ręce.
-Witaj w mojej siedzibie...
Zaczął wesołym głosem i odsunął się trochę od drzwi, aby dziewczyna mogła zobaczyć, że jest już prawie ranek. Okna z drugiego końca starego szpitala świeciły już porannym światłem. Chłopak wraz ze swoimi 'podopiecznymi' unikał światła, to oczywiste. Ale nie zabili na trzecim piętrze okien.
-Znaleźliśmy Cie leżącą na ziemi przed parkingiem. Obawiam się, że Twoje rzeczy przepadły, ale poszukamy tych, którzy to zrobili. Nie martw się...-Składnia Kylara teraz była całkiem dobra. Nie mówił nic ponad to co musiał mówić. Ciekawa odmiana...
Gdy dziewczyna się zbliżała coraz bardziej czuła zapach jakiegoś zwierzęcia. Coś też pisnęło. Mysz, albo szczur...
Kylar faktycznie zabrał wszystko co dziewczyna miała w kieszeniach wraz z komórką, którą przetrzymywał teraz. Wyłączył ją jednak nie tylko, aby nie wydawała dźwięków, ale również po to, aby nikt nie mógł namierzyć nieaktywnego sprzętu. Wcześniej napisał dwa sms'y, aby Naven wiedział, że jej obecność tutaj będzie zależała od niego.
-No i przyniosłem Cie tutaj. Tutaj będziesz bezpieczna...
Powrót do góry Go down
Eleonora

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t906-elena http://vampireknight.forumpl.net/t945-elcia
Zarejestrował/a : 24/01/2013
Liczba postów : 496


PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Wto Kwi 23, 2013 7:13 pm

- Pamiętam tylko, ze byłam na parkingu.
Powiedziała już dochodząc do siebie i już widziała, ze to kylar. Widziała wyraźniej i trochę poczuła się lepiej. Popatrzyła przed siebie widząc okna. I światło. Czyli był już ranek? Chyba musiała a długo spać bo nie pamiętała nic zbytnio. Dobrze, że rozłożył ręce, ponieważ Elena zachwiała się i upadła by gdyby nie to, ze stał Kylar więc wpadła na niego. Musi jeszcze tylko przejść parę kroków i powinna już normalnie chodzić. Próbowała sobie coś przypomnieć. Ale nic.
- Dziękuje, za opiekę... Mogę się jakoś odwdzięczyć za pomoc?
Elena ślepo uwierzył w to co powiedział w końcu i tak nic nie pamiętała. Tylko, że tam z kimś rozmawiała i tyle. Uwierzyła, ze jej pomógł, więc była wdzięczna mu za pomoc. Eelena poczuła dziwny zapach. Odeszła kawałek od Kylara i ewidentnie to był jakiś szczur. Albo mysz. Albo...albo...nie wiedziała już sama co po albo. Pomacała się po kieszeniach, ale nie wyczuła w nich swojego telefonu. Może go zgubiła? A może po prostu nie wzięła.
- Zgubiłam telefon?
Zapytała go wprost.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Wto Kwi 23, 2013 9:32 pm

Kylar przytrzymał dziewczynę, a potem dał jej się cofnąć.
-Ach! Telefon...-Pogrzebał w kieszeni i włączył komórkę. Jej komórkę, na jej oczach.
-Była przy Tobie. Napisałem do Navena, żeby przyjechał po Ciebie. Zresztą mam mu nieco za złe to co zrobił...-Kylar nie krył uśmiechu, który przykleił się do jego ust. Ton głosu nieco się zmienił. Teraz udawał tylko radość i szczęście. Ewidentnie robił się zły...
-Ta komórka przysporzyła wiele kłopotów...- Kylar spojrzał na telefon komórkowy i zauważył wiadomość, którą przeczytał.
No i proszę. Chłopak załatwił to szybciej niż się spodziewał. Teraz pozostało ciągnąć swój plan.
-Tobie też należy się podzięka...-Wyciągnął rękę z komórką do dziewczyny, a gdy ta łatwowiernie pochwyciła telefon, Kylar chwycił jej dłoń i przyciągnął do siebie. Sytuacyjnie znalazła się plecami do chłopaka, który ją unieruchomił...
Usłyszała pisk i zaraz na jej ramieniu pojawił się tłusty szczur...
Powrót do góry Go down
Eleonora

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t906-elena http://vampireknight.forumpl.net/t945-elcia
Zarejestrował/a : 24/01/2013
Liczba postów : 496


PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Czw Kwi 25, 2013 3:38 pm

Myślałam, że raczej zgubiła go, czy nie wzięła, ale chłopak szperał w kieszeniach. Czy mógł mieć jej telefon nie wiedziała tego. Dobrze, że już doszła do siebie. Oh! Miał jej telefon? Ale po co mu jej komórka. Włączył ją. Elena była zdziwiona tym, ale nie odezwała się ani trochę. Ale nie ukrywała tego, że zastanawiała się czemu ją miał. Popatrzyła na niego.
- Trochę przesadził.
Powiedziała do niego mówiąc łagodnym głosem. Widząc go wtedy w takim stanie było jej wstyd za to wszystko, ale chłopak już czuł się lepiej. Miała nadzieję, że się nie pozabijają nawzajem. Przyjedzie po nią? To chyba dobrze. Spojrzała na niego nie pewnie, ale wyciągnęła swoją dłoń po komórkę. No tak nabrała się. I nagle szybko znalazła się tuż przy chłopaku, który ją trzymał. Nie wiedziała co się dzieję.
- Co się dzieje?
Zapytała zdziwiona tym wszystkim. Ale gdy tylko zobaczyła tego tłustego szczura prawie krzyknęła, ale starała się nie krzyczeć. Był wielki! I na dodatek łaził po niej...chyba zaraz wyzionie ducha, po za tym po całym ciele przeszły jej dreszcze.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Czw Kwi 25, 2013 4:07 pm

Kylar nie odpowiedział. Patrzył na szczura, który uczepił się ubrania dziewczyny i się zaśmiał cicho.
-''Lubię tracić nadzieję,Upadać i podnosić się,Niczym piękny gwałt,Te rzeczy, czy nie są świetne?''-Posłużył się słowami jednej z jego ulubionych piosenek, aby podkreślić jej, że już nie jest tak bezpieczna jak sobie wyobrażała.
-Kocham wszystko to co Cię niepokoi,Im bardziej cierpisz, tym silniejszy się staję...
Za chwilę potem przywar do niej i nachylił się nad jej szyją. Jeszcze chwila, a wbije swe kły w jej szyję i wyssie z niej życie...
A jednak się powstrzymywał. Coś sprawiało, że nie chciał jej śmierci. Lubił ją? Może. Ona nie była dla niego zagrożeniem, choć już raz sprowadziła na niego zagrożenie. I to nie małe. Łowca... Musi mimo wszystko ponieść kare, której i tak nie zapamięta. Tym lepiej. No trudno...
Rozważania trwały, a wampir trzymał dziewczynę i pozorował oddychanie, aby czuła na swoim karku zimne powietrze, którym oddychał dla picu wampir. Miało to ją wystraszyć. Tak. Teraz chciał się napawać jej strachem...
Powrót do góry Go down
Eleonora

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t906-elena http://vampireknight.forumpl.net/t945-elcia
Zarejestrował/a : 24/01/2013
Liczba postów : 496


PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Czw Kwi 25, 2013 4:33 pm

Okej Elena uspokój się i weź głęboki wdech i wydech. To tylko szczur. Zwykłe milutkie zwierzątko. Co z tego, że duże, tłuste i śmierdzi? O boże. Elena wręcz była przerażona tym widokiem i robiło się jej coraz słabiej z tego powodu. Chciała go zrzucić z siebie, ale chłopak ja trzymał. Nie rozumiała go czasami co robił. Ale gdyby chciał ją zabić zrobił by to już dawno.
- Hmph.
Tylko tyle wydała ze swoich ustach. Dalej milczała. Przełknęła ślinę i odwróciła wzrok żeby nie patrzeć na te stworzenie. Lubiła zwierzątka, ale ten szczur to chyba przesada. Tylko po co te cierpienia? W końcu nie zrobiła mu niczego złego, a wtedy nie miała pojęcia co się ma wydarzyć na placyku. Czuła jego oddech na swoim karku. Już straciła nadzieję. Chyba chłopak rzeczywiście miał ochotę ją zjeść. Nie uważała, że był zły, ale chyba to mógłby być jej koniec. Nie wiedziała co teraz się stanie. Stała bez ruchu.Dziwny jest ten świat. Co teraz z nią będzie? Może nie zrobi jej krzywdy. Może on tylko potrzebuje pomocy od kogoś. Przecież Elena zawsze może mu pomóc gdyby tylko chciał.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Czw Kwi 25, 2013 8:41 pm

Nie. Tym razem Kylar doskonale wiedział co robi. Teraz już nie musiał ciągnąć farsy zranionego i zaszczutego zwierzęcia. Teraz już był demonem, który obudził się w nim ostatnim razem, gdy został zraniony.
Wbrew wszystkim, którzy myśleli, że jest żałosnym wymiotkiem, albo osobą, którą trzeba pomóc. Teraz im pokaże. Naven już dostał za swoje. I szykował dla niego coś więcej.
Ele też zaraz się przekona, że wampir nie żartował sobie z niej...
Tak. Wbił w nią swoje kły i łapczywie wyssał krew. Dziewczyna słabła. Szczur na jej ramieniu spłoszył się i wrócił na Kylara. Na Króla Szczurów.
Słodka krew... Taka czysta i pozbawiona w sobie alkoholu... Dziewczyna sama w sobie pachniała jak najlepsza kolacja na świecie.
Szczury zza ściany wyczuły krew i wyłoniły się zza drzwi. Jedno warknięcie dało do zrozumienia, że nie mogą liczyć na posiłek tym razem.
Nie. Kylar nie zabije dziewczyny. Może się jeszcze kiedyś przydać ona jak i jej łowca. Jeśli trzeba będzie to będzie ją porywać. A ona po ugryzieniu nie zapamięta w ogóle co się stało, aż do czasu, gdy była u swojego chłoptasia.
Mimowolnie Król się powstrzymał od wyssania z dziewczyny wszystkiego. Ta już zemdlała...
Położył ją na ziemi nie pozwalając jej, aby się uderzyła. Nie była dla niego zła. Nie zasługiwała na to wszystko. Ale była osobą, którą musiał wykorzystywać. Nie było mu z tym źle. Szkoda było tylko dziewczyny...
Leżała na ziemi bezwładnie.
-Do wieczora raczej nie wstanie. Wy dwoje. Macie ją bezpiecznie dostarczyć pod bloki apartamentowców. Macie zabrać jej rzeczy i zostawić przy niej. Ma wyjść z tego bez szwanku...
Po tych słowach dwa szczury wbiegły do sali i podniosły dziewczynę, którą zaniosły na niższe poziomy, a potem wieczorem wyniosły ją bezpiecznie poza tereny szpitala, pod apartamentowce.
[zt 2 Szczury + Ele]



Kylar w tym czasie wypytał wszystkie swoje szczury, które potrafią władać bronią. Zgłosił się jeden z siepaczy, który wcześniej podał model broni. Kylar zapomniał o nim! No ale skoro umiał to musiał iść. Do pomocy dodał mu jednego z poziomu D.
Plan był prosty. Mieli czekać, aż pojawi się jakiś sługa. Mieli zastrzelić go, a w gdyby sługi nie było, albo nie dostałby chociaż jednej kulki, to mieli strzelać po oknach, a po wystrzeleniu dwóch magazynków, porzucić broń i magazynki, a potem uciec...
Mieli zadanie i poszli je wykonać.
[zt Siepacz+Wyrzutek]

Kylarowi pozostało napisać do Navena i właśnie to uczynił... Czas zaprowadzić rycerzyka, aby próbował zabić smoka... Nie Kylar nie planował oglądania swoich działań. Czekał na swoje szczury w gnieździe...
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Wto Maj 14, 2013 6:37 am

Nic nie poszło po myśli króla szczurów. Zebrał je wszystkie razem i wygłosił smutną wiadomość o śmierci jednego szczura, a potem ogłosił polowanie przez całą noc. Tydzień monotonnego trybu życia wystarczył, aby powiększyć gniazdo i znaleźć kolejnego siepacza.
Kylar w gnieździe miał już około czterdziestu szczurów. Wiedział jednak, że większość z nich boi się choćby wystawić czubek nosa poza gniazdo, a jeśli dojdzie do walki to będą pierwszymi, którzy uciekną w popłochu, choćby na słońce...
Co za różnica. Nie można panować nad wszystkimi, od co...
-Słuchać moje szczury! Idziemy na miasto! Zapolujemy później. Musimy wyjść poza slumsy. Wiedzie, że warto!-Zaczął jedną z dłużysz przemów od czasu ostatniej misji. Charyzmy to on nie miał za dużo, ale każdy go słuchał. Mimo wszystko to on ich zjednoczył...
-Łowcy przekładam z 1 na 4. Większość zostaje w gnieździe. Reszta ze mną! Róbcie co chcecie dziś!
Szczury stały spokojnie przed tronem i rozglądały się po sobie. Kylar wiedział kto ma zamiar iść, a kto zostanie i będzie pilnował gniazda. Niektórzy lubili też hazard i przemowa oderwała ich od rozgrywki. Oni tez zostaną...
No mniejsza. Wieczorem zebrało się paru, którzy z chęcią wyrwali się z tego wszechobecnego smrodu. Smrodu, którym sami też cuchnęli...
[zt+5(Siepacz,2 wyrzutki, 2 szczury)]
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Pon Maj 20, 2013 8:47 pm

Wreszcie sam. Ci cholerni włóczędzy ciągle macali go tymi uklejonymi, szarymi od brudu łapami. W poprzednim świecie nie widział ani jednego takiego, natomiast w jeszcze wcześniejszym to właśnie w ich głowach widział nadzieję dla Słuszności. Ograniczone, zaściankowe umysły... w pewien sposób podobni byli do dzieci, bo całkowicie w dupie mieli konwenanse. Właściwie, to wcale nie byłoby złe gdyby nie fakt, że zasad też im brakowało. Wessał powietrze przez nozdrza z głuchym sykiem.
Buty ukradli. Jak spał, to ukradli. Szczęście, że zdołał pomścić wysłużone adidasy. Zadziwiające, że w żyłach tak biednych i nienasyconych stworzeń płynie tyle juchy! Na wspomnienie uniósł się ufajdany we krwi, błocie i bóg sam wie czym łeb, coby właściciel tegoż mógł wbić rozmarzone spojrzenie w sufit jednego z korytarzy zdezelowanego szpitala. Aż dziw, że cokolwiek tu było i w ogóle tych specyfików nie wynieśli.
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1822


PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Sob Wrz 14, 2013 6:48 am

Ger z Kanibalem zahaczyli jeszcze o zamek, żeby Hiro mógł zająć się ranami wampira. Wiadomo, białowłosy wpadł w szok, widząc Testamenta z TYM łowcą, przecież ten typ niedawno groził im szantażem. Lecz Olbrzym wyraźnie się cieszył na towarzystwo Białego wilka. Czyżby ten mu coś obiecał? Naprawdę, bywa taki naiwny i łatwowierny każdemu, kto pomacha przed nosem jedzeniem. Chciał powstrzymać wampira, jednak nie posłuchał, biegnąc za łowcą. Hiro westchnął mocno zmartwiony... nie dość, że Akumu uciekł, to jeszcze ten Olbrzym coś uknuł.

Bestia kierowała się swoim węchem. Normalnie węszył, jak ogromny psiur myśliwski. Od czasu do czasu kulał, łapiąc się za plecy. Wiadomo, cios w kręgosłup zadany przez Jamesa dawał we znaki. Jednakże to nie zniechęciło wampira, szedł uparcie dalej, szukając wampirze gniazda. Szykowała się niezła uczta, jeśli coś znajdą... I znalazł...
Stary szpital. Bestia stanęła przed wejściem, zaciągnął się smrodem stęchlizny, szczurów i... śmierci. Na bladym licu pojawił się chytry uśmiech.
- Tutaj są.
Odezwał się, kierując spojrzenie na łowcę. Wampir naprawdę był poruszony i już toczył pianę z pyska. Głód się odzywał okrutnie, aż wnętrzności skręcały się z bólu. W dodatku wyczuł coś jeszcze, mianowicie... zapach szczurzego Kylara. I chyba dlatego ucieszył się jeszcze bardziej.
- Łowco... Mieszkają tutaj szczury, a węże je zjadają... Mogę?
Znaczące spojrzenie, psia minka. Bestia chciała się przemienić! Tak, w wielkiego węża! Aż nie mógł ustać, przewierał nogami, oblizywał intensywnie usta. Kiedy Gerard się zgodzi, od razu ruszy na łowy.
Powrót do góry Go down
Gerard
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1105-gerard-trizgane http://vampireknight.forumpl.net/t3348-gerard#71804
Zarejestrował/a : 31/07/2013
Liczba postów : 318


PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Sob Wrz 14, 2013 9:38 pm

Gerardowi nie podobało się, że miał się udać do Zamku, należącym do Kanibala, a co za tym idzie, znaleźć się w jednym z najniebezpieczniejszych gniazd wampirów w tym mieście. Nie dość, że mieszkał w nim sam burmistrz, którego zapach aż śmierdział (co z tego, że Gerard był tylko łowcą, czuł skurwielstwo na kilometry), to jeszcze demon z przeszłości w ciele Hiro. Podziękował. Zaszył się na cmentarzu, czując się tam o wiele lepiej. Nie wnikał już w zdanie i myśli szlachetnego, miał w nosie, co powiedział kanibalowi. Dla niego liczyło się to, że nie będzie stał w miejscu, tylko skopie dupę kolejnym wampirom.
Testament został odpowiednio poskładany, więc Gerard poczekał aż ten pojawi się w okolicach starszych nagrobków. Na pewno trafi po zapachu człowieka. Wówczas łowca przypiął do jego obroży smycz z łańcucha, żeby mieć pewność, że wampir nie odwali jakiegoś numeru. Przyszli tutaj na wspólne polowanie na wampiry, więc musiał mieć władzę nad wielkoludem chociaż w najmniejszym stopniu. I tak oto ruszyli razem na obchód slumsów. Gerard był pod wrażeniem zwierzęcego instynktu, węchu i wzroku Testamenta, który bardzo szybko znalazł gniazdo wampirów. Przydałby im się taki zwierz w Oświacie. Może zaproponuje Marcusowi zakup psa myśliwskiego, z którym chodziliby właśnie na takie misje? Ach! Oczywiście i tak najlepszym psem myśliwskim, a właściwie maszyną do zabijania był Testament, tylko po prostu zapomniał jak to jest. Zabijać swoich.
Nawet łowca czuł smród stęchlizny i typowej śmierci, jakby rozkładających się ciał, kiedy znaleźli się przed wejściem do szpitala. Rozejrzał się dookoła, uważnie patrolując ciemność dookoła, czy aby czasem nie ma jakichś wampirów-szpiegów. Od razu by go sprzątnął. Jednak nic nie dostrzegł w polu widzenia, więc wszedł wraz z Testamentem do budynku.
– Jesteś jak pies myśliwski. Zawsze wytropisz zwierzynę.
Stwierdził, spuszczając wreszcie wielkoluda ze smyczy.
– Żebyś mnie pożarł? Nie, dzięki, postoję. Póki sobie nie zaufamy na tyle, wolę żebyś pozostał w wampirze skórze.
Wyjął swoją antywampirzą broń, odbezpieczył ją i ruszył przodem, czekając aż wampir do niego dołączy. Rozglądał się uważnie, ciemność rozjaśniając małą latarką. Jego zmysły były wyostrzone, dzięki piciu szlachetnej krwi, więc jakikolwiek ruch od razu zwróci jego uwagę.

_________________
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Nie Wrz 15, 2013 7:39 am

Może i łowca miał wyostrzone zmysły, ale dwa szczury w oknach siedziały bez ruchu. Jeden z nich się wycofał dopiero wtedy, gdy łowca wchodził do budynku wraz z kanibalem. Przemieszczał się szybko, wręcz nie wydając prawie w ogóle dźwięków. Dotarł do gniazda zanim człowiek i kanibal przedostali się przez stare drzwi. Kylar siedział na stosie kości ludzkich, aż nie usłyszał 'raportu' swojego szczurka.
-Goście? I to do tego człowiek i wampir? Czegokolwiek chcą, my im to odbierzemy!-Zachęcił swoje szczury, aby udały się powyżej gniazda. Zostały tutaj jedynie słabe i ledwie żywe wampiry. Reszta udała się na piętro, gdzie zastawiali pułapkę.

Łowca dzięki swojemu zmysłowi zauważył dwie przemykające postacie, ale były na tyle szybkie, że nawet kula ich nie mogła trafić. W końcu jednak to Tess mógł zauważyć, że w dziurze za nimi coś się czai. Jak to wampir, mógł wyczuć przeciwnika. Szczur zeskoczył z wyższego piętra i zaczął się podkradać... Ponadto kanibal mógł bez problemów ocenić ilość 10 przeciwników oraz 6 gdzieś w podziemiach.
Gerard miał przed sobą jeszcze pół drogi korytarza, który przed nim o dziwo był niemalże czysty. Nad tym miejscem była wyrwa przez dwa piętra w górę, tak więc doskonałe miejsce na zasadzkę. Warto też dodać, że w bocznych pokojach czekały pułapki...
Łowca mógł się upewnić po chwili, że jakiś szczur przeliczył swoje zdolności i zamarł w bezruchu , gdy oczy łowcy spotkały się z jego oczami. Wystarczył jeden strzał w stronę wyższego piętra, aby go wystraszyć, bądź zabić. Testament też mógł potwierdzić obecność 4 wampirów na wyższych poziomach


Kylar nie ułatwiał nic. Wszystkie wampiry z grupy D, po ustawieniu się na miejscach, użyły swojej umiejętności smrodu. Teraz już Tess już pomóc nie mógł łowcy... Ponadto siepacz użył moc mgły, która objęła obszar wyrwy w suficie na parterze oraz zaczynała powoli kierować się w stronę łowcy i wampira...
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1822


PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Nie Wrz 15, 2013 11:16 am

Jak widać Gerard polubił trzymać wampira na smyczy. Może ukryte fetysze? Ha, taki perwers, powaga. Kanibal na smyczy, powinien jeszcze dostać kaganiec aby nie pogryzł jakiegoś przypadkowego pudelka starszej pani. To była by dopiero awantura, hoho! Gorsza niż walka ze stadem szlachetnych! No ale dosyć o tym...
Kanibal wreszcie na wolności, mógł rozejrzeć się dokładniej po terenie. Wyczuwał obecność wampirów, które umiejętnie ukryły się. Zmrużył gadzie ślepia, badając okna, dziury w ścianach i niemal każdą szparę, znajdującej się w ich pobliżu.
- Stado pokracznych stworzeń... są tutaj i czekają na nasze życie.
Rzekł do siebie olbrzym, który to natychmiastowo się uśmiechnął. Myśl o wielkiej uczcie podniecała go coraz bardziej. I jak pies myśliwski? Obdarzył Gerarda chytym grymasem. Przykre, że sam musiał zdobyć nagrodę...
Co?! Nie może się przemienić? Wampir uniósł brew, za chwilę je zmarszczył i pomruczał coś zły pod nosem.
- To szczury! Jako wąż lepiej je wypatrzę! Ale nie... wolisz trzymać się rozsądku. Jakie to nudne.
Pierwsze fochy za płoty. Fuknął wściekły, ruszając posłusznie jak pies za Gerardem. I jak tylko wystąpili do środka, smród śmierci uderzył bardziej. Zmysły bestii, instynkt wyostrzyły się jeszcze mocniej, a jak wiadomo idzie za tym silniejszy głód. I właśnie wtedy dostrzegł ich. Szczury. Stada wstrętnych, zabiedzonych wampirów. Resztki społeczeństwa... Kanibal był niemal z nimi na równi, tyle że on był drapieżnikiem, a one ofiarami.
- Jest ich za dużo, Gerardzie! Pozwól mi na przemianę!
Syknął złowrogo, patrząc na łowcę. Zgodzi się? Tu jest tyle szpar, dziur... jako gad będzie poruszał się bez problemu, a i widok, węch lepszy! A jak wiadomo, węże mają potężne zmysłu węchu oraz dotyku. I wtedy zaś pojawiło się one. Wampir dostawał wścieku dupy! Gdyby miał teleport dostałby by się bez problemu, albo jakby był lżejszy... mógłby dostać się za pomocą skoków do tej wyrywy w suficie. A tak?
- Kajdanki! Nawet nie mam mocy!
Jęknął pełen zawodu, machając łapkami. Jeśli Ger je ściągnął, wampir przyczaił się i te szczurze wystające łebki podpalił ogniem. W ogóle wyższe piętro miało spłonąć razem ze szczurami, albo je wygonić prosto w paszczę Olbrzyma.
Wtem do nosa doszedł ten dziwny smród, odgrodził go od zapachu szczurów! Kanibal warknął cicho, mając tą pozycję gotową do ataku. W milczeniu, w bezruchu nasłuchiwał... słuchu mu nie odbierą. Ruszył przed siebie bezszelestnie, ciągle podsłuchując. Zapewne gdzieś były szybkie kroki... rozmowy. I skąd ta dziwna mgła? Bez przemiany się nie obejdzie. Poza tym wampirem się denerwował... gotowy na każdy możliwy atak szczurów.
Powrót do góry Go down
Gerard
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1105-gerard-trizgane http://vampireknight.forumpl.net/t3348-gerard#71804
Zarejestrował/a : 31/07/2013
Liczba postów : 318


PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Nie Wrz 15, 2013 6:16 pm

Gerard nie był w stanie wyczuć, usłyszeć czy też zobaczyć wampiry siedzące zapewne na parapecie. Jednak usłyszał jakiś szmer, gdy jeden z nich się przemieścił. Nie zwrócił na to większej uwagi, uznając to za jakieś szczury. Niewiele się pomylił. To co ich otaczało zewsząd faktycznie można było nazwać szczurami w wampirzym ciele. Gerard zatem nie miał pojęcia, że są śledzeni, ale zapewne kanibal je wyczuł i ostrzegł jakoś łowcę.
– Ilu ich wyczuwasz? Bądź ostrożny, w takich miejscach mogą być pułapki. Wyrwy w podłogach, sufitach, ścianach…
Wzruszył ramionami, przemawiając szeptem, niemalże niesłyszalnie, ale wampie większego problemu w usłyszeniu tych słów mieć nie powinien. Łowcy nie podobało się to, że wampir zaczął strzelać fochy. Powinien być bardziej ostrożny, inaczej znów wyląduje w Oświacie, a wówczas Gerard już nie przyłoży się do tego, by jak najszybciej ją opuścił, jak godzinę temu. Dał mu szansę i pozwolił naprawić swoje błędy, eliminując spore gniazdo wampirów. Marcus na pewno będzie zadowolony, że jakaś cząstka wampirów, zagrażających ludzkiemu życiu na tym terenie została zlikwidowana.
– Albo ja, albo Marcus. Z czego on z chęcią by Cię zabił.
Wysyczał przez zęby łowca nie spoglądając na wampira, wolał skupić się na drodze, jaką przemierzał tuż obok wampira.
Wreszcie Gerard mógł dostrzec cienie, poruszające się bardzo szybko. Wymierzył do nich, będąc gotowym strzelić, gdyby owe istoty zechciały go zaatakować. Nie był na tyle głupi, by oddawać strzały w próżnię, wiedząc, że i tak kula nie dosięgnie celu. Napotkał spojrzenie lśniących źrenic, nie mając wątpliwości z czym ma do czynienia. Wymierzył mu prosto w łeb i strzelił, oby celnie. Wystarczyło obrać sobie na cel między tymi lśniącymi źrenicami, by nie chybić. Mieliby wówczas o jednego szczura mniej. Huk wystrzału mogła przestraszyć także inne wampiry, czające się w mroku.
– Żebyś mnie potem zjadł?!
Warknął wyraźnie niezadowolony z pomysły przemiany wampira. Nie miał pojęcia czy mógłby mu na tyle ufać, ale kajdanki szybko zdjął z jego nadgarstków.
Gerard także wyczuł smród na piętrze. Do jego zmysłów dotarł on jednak troszkę później, niż w przypadku Testamenta. Zaczął kasłać, wargi i nos musiał zasłonić sobie kawałkiem własnego ubrania, by móc zagłębić się dalej w korytarz. Czarny ogień wampira rozświetlił trochę sufit, a raczej dziura jaka w nim była. Jednak mgła ograniczała widoczność. Łowca przeklął.
– Przemień się.
Padła krótka komenda i Gerard już w następnej chwili stanął blisko ściany, by zrobić miejsce dla wielkiego gada, jaki miał się pojawić.

_________________
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Wto Wrz 17, 2013 9:12 am

Wszystko fajnie podziałało, tylko że niestety jednego szczurka już stracili. Kylar na swoje nieszczęście stał niedaleko tego, który zginął od jednego strzału. Słyszał co tam mówili na dole i zadziałał.
-Rzucać...-Oznajmił krótko i zaraz na niższe piętra poleciały wielkie głazy kamieni, które już dawno temu zostały tam postawione przez szczury. Teraz zasypywały wręcz wampira i łowcę na dole. Atak nie ustawał i mgła jeszcze nie opadała. To samo ze smrodem.
Czy zaryzykują przejście pomiędzy kamieniami?
-Pilnować dziur. Krzyczeć jak co...-Tak też wydał polecenie trzem szczurom, ponieważ tyle było dziur prowadzących bezpośrednio na ich poziom. Dopóki łowca nie dostanie się na 3 piętro, będą bezpieczni. Kanibal to inny kaliber. Na swoje szczęście jednak mieli nieco broni palnych. Szkoda tylko, że nie miały naboi anty-wampirzych. Muszą sobie widocznie jakoś poradzić... Kylar wymyślił jeszcze coś, ale pozostawi to sobie na czas rozłączenia się łowcy i wampira...
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1822


PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Wto Wrz 17, 2013 6:15 pm

Tak, tak. Kanibal ostrzegł łowcę, serio! Szepnął mu na ucho o obecności szpiegów. Muszą być ostrożni, prawda? A co do jego pytania? Ten westchnął, nasłuchając otoczenia. Owszem wyczuwał szczurze pomioty, nawet dopatrzył się kilku. Ale ciężko było mu od tak policzyć, skoro ci się poruszali.
- Z jakieś kilkanaście sztuk. Spore gniazdo, łowco. Ale plus taki, że nie wyczuwam tutaj żadnego silnego wampira.
Spojrzał na łowcę, który to niedawno sam powiedział mi o pułapkach. Skinął głową oczywiście, wiedząc co może na nich czychać. Mimo wszystko są na nie swoim terenie i muszą być ostrożni... nawet olbrzym czy też wyszkolony łowca.
Na słowa odnośnie Marcusa a jego, pomruczał coś pod nosem. Wcale takie rozmowy mu się nie podobały, Gerard naprawdę powinien być ciut milszy. No ale co poradzić... Kanibal musi się z tym pogodzić, w końcu ten facet ratował jego wielki tyłek.
Później ten strzał. Wampir dostrzegł, jak szczur obrywa w łeb i ginie na miejscu. Przez smród ciężko było mu wyczuć inne zapachy, nawet Kylara. A to naprawdę go denerwowało...
- A czemu miałbym Cię zjadać skoro mam tutaj stadko gryzoni?
Bąknął naburmuszony, odwracając wzork od łowcy. No ale za chwilę zmieni zdanie, a dokładniej wtedy, kiedy zachodziła mgła, a smród się nasilał.
Ogień powoli wygasał, natomiast sam wampir, odsunął się na bok. Z dala od dziury, Gerard powinien zrobić to samo.
- Nie stój bezpośrednio pod dziurami.
Rzekł do łowcy, który zapewne to uczynił, zanim kanibal się odezwał. Oczywiście gniew jaki się w nim potęgował, głód nasilał, spowodował możliwość przemiany. Stwór skulił się pod ścianą, oddając się w szpony swojego drugiego Ja. Łuski zaczęły się wyżynać, ciało powoli zmieniało kształt. Wtem rozległ się potworny hałas. Kamienie spadały z dziur, jakby miały nie tylko zagrodzić im dalszą drogę, ale i przynieść. Stwór prychnął na tą bezczelność, choć później i tak krzywił się z bólu... Obroża zaczęła działać, rażąc wampira. Na szczęście dla Gerarda, nie powstrzymała ona przemiany.
Powrót do góry Go down
Gerard
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1105-gerard-trizgane http://vampireknight.forumpl.net/t3348-gerard#71804
Zarejestrował/a : 31/07/2013
Liczba postów : 318


PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Sro Wrz 18, 2013 6:40 pm

Gerard był wdzięczny za tę pomoc, szczególnie, że była to bardzo ważna wskazówka dla nich obojga. Nie byli na swoim terenie, włamali się tutaj, niekoniecznie łamiąc jakiekolwiek prawa. Szpital nie był własnością Szczurów, więc tym bardziej można je stąd wykurzyć. Ach, teraz żałował że wziął jakiegoś specyfika przeciwko szkodnikom i gryzoniom. Łowca nie kazał mu dokładnie liczyć, wystarczyło węchem je wyczuć, czy było ich dwóch czy więcej niż dziesięć. To było ważne w strategii, jakby nie patrzeć. Nie odpowiedział mu już, a jedynie w zamyśleniu pokiwał głową.
Jednego szczura mieli z głowy. Dostał w łeb, a po kilkunastu sekundach jego truchło zmieni się w proch. Gerard także drażnił ten smród, ale nie mogli się przecież wycofywać. Zawsze jednak mogą prosić o wsparcie, choć łowcy na widok przemienionego wampira nie byliby raczej zachwyceni i Kanibal ponownie trafiłby za ich kratki.
– Tchórzliwych gryzoni. Pewnie dlatego, że jesteś zwierzem. Nie ważne kogo zjesz, ważne by zapchać brzuch.
Warknął już wyraźnie zły, podchodząc bliżej ściany, po tej samej stronie, co wampir. Lepiej będzie, jeśli będą się trzymać razem i nie dadzą się rozdzielić. Co oczywiście Gerard zaraz wyłożył Testamentowi, by czasem gdzieś się nie zgubił.
Owszem, łowca nie stał pod dziurami w suficie, nie był aż tak głupi. Wampiry mogły rzucić im się na głowy, choć to zapewne i tak najmniejszy problem, bo zaraz pojawiły się głazy z otworów w suficie. Jeśli trzeba było, wycofał się nawet, unikając zmiażdżenia przez kamienie.
– Musimy się przedostać na wyższe kondygnacje.
Ale teraz to już nie na wiele się zda, bowiem wampir rozpoczął swoją bolesną przemianę. O, utoruje im drogę przez głazy. Ciekawe czy zmieści się swoim cielskiem w tym korytarzu. Pewnie ściany popękają, może kilka wampirów spadnie przez dziury i sami wpadną w swoją pułapkę. Wówczas, gdy pod wpływem wstrząsu jakiego dokona wampir w ciele Gada, będzie można je wybić.

_________________
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Czw Wrz 19, 2013 11:42 am

Chwilę po tym Kylar stanął na samym czubku dziury. Mgła powoli opadała, ale wciąż zalegała ona na dolnym piętrze, więc nie było możliwości na zauważenie króla szczurów.
A owy król nie dbał zbytnio o życie swoich szczurów więc pstryknął palcami, a na ten dźwięk reszta wampirów obróciła się w jego stronę. Kylar pokazał na pierwszą czwórkę i pokazał im rękami, że mają zeskoczyć. Byli to siepacze, oraz dwóch z poziomu D. Reszta miała zejść dziurami na niższe piętro. Wszystko zadziało się w czasie trwania przemiany. Zeskoczenie wampirów jeszcze kryły ślady mgły, a sam huk nie był niczym więcej jak podobnym dźwiękiem do opuszczanych kamieni. Niedługo później jednak łowca mógł zauważyć pierwszego siepacza, który wyciągnął w jego stronę ręce... Co zrobi łowca? Strzeli? Niech strzela. Wampir poszedł na przynętę, ale użył umiejętności bariery fizycznej, przez które nawet jego anty-wampirze kule się nie przebiją. Cokolwiek on nie zrobił, wyskoczyły zza pleców tego jednego, kolejne trzy wampiry. Zaraz potem dołączył do nich czwarty. Może Tess pomoże? Miał chyba wystarczająco czasu, aby się zmienić, ale i on miał swój problem przed sobą. Zobaczył 2 Kylarów, trzy szczury i jednego wyrzutka, którzy zeskoczyli z wyższych poziomów za plecami łowcy i wampira, odcinając ich od wyjścia. Problem był również w tym, że wampir po przemianie mógł mieć nieco problemów na wąskim korytarzu.
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1822


PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Czw Wrz 19, 2013 12:40 pm

Zabawa się zaczyna. Jak widać nie będzie tak łatwo, jak mogli przypuszczać. Jednak czy właśnie takie trudności nie urozmaicają zabawy? Kanibal uśmiechnął się na słowa Gerarda. Tak, miał całkowitą rację. Najważniejsze to się napchać szczurzym mięsem i mieć plus u Trizgane. Takie o to sprawy.
Nie mógł przewidzieć co takiego te szczurze bestie komponują, wielka szkoda. W każdym bądź razie nie przewiduje, że przegra. Użyje swoich wszystkich sił żeby rozegrać tutaj prawdziwą masakrę i pokazać tym pchlarzom, że mroczne slumsy należą do niego.
Wiadomo, że muszą iść dalej. Lecz zanim to się stanie, muszą zmierzyć się z tym co nadchodzi. Kanibal słyszałem hałasy, jakie rozchodzą się po szpitalu i kiedy przemiana była już w tak zaawansowanym etapie, nie mógł używać ognia, wszak mogłoby go to wykończyć.
- Uważaj, Gerardzie! Oni nadchodzą!
Krzyknął do łowcy, żeby miał szeroko oczy otwarte i było gotowy na każdy atak, z każdej możliwej strony. I właściwie już zaatakowali. Widząc, że łowcę otoczyła niewielka grupa, wampir chciał się podnieść, ale przemiana nie pozwoliła. Cielsko bestii już się rozrosło do takiego stopnia, że nie był w stanie się poruszać. I dobrze! Przemiana niebawem się zakończy... dobiegła ona końca kiedy to zaskoczyła go podwójna ilość Kylar'ów oraz jakieś wampirze wyrzutki. Wielkie ciało węża pojawiło się, zatem swój łeb skierował ku tym szczurom. Uderzył on w sufi nad nimi, chcąc rozsypać gruz, jaki miał ich przygnieść. A co do Gerarda? Wymierzył ogonem w drugą ścianę, także chcąc odstraszyć gryzonie, a najlepiej to także je uderzyć.
Pierw musi się ulokować, dopiero zacznie sam atakować. Bo wiadomo, że węże potrafią doskonale się poruszać po korytarzach. Gorzej jednak... jak.. jak utknie gdzieś tam, gdzie korytarz okaże się naprawdę za mały.
Powrót do góry Go down
Gerard
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1105-gerard-trizgane http://vampireknight.forumpl.net/t3348-gerard#71804
Zarejestrował/a : 31/07/2013
Liczba postów : 318


PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Pią Wrz 20, 2013 3:41 pm

Gerard był pewny swojej wygranej. Nie raz już znajdował się w poważniejszych tarapatach, więc radzić sobie musiał. Poza tym, Testament wspominał coś, że nie ma tutaj żadnego silniejszego wampira. Ale przede wszystkim zabawa właśnie się rozkręcała.
Ach, ale Kanibal mógł przewidzieć, co te knypki knują, gdyby wdarł się do umysłu Kylara. Jednak ciężko osiągnąć taką operację, bowiem ten się ukrywał za swoim szczurzym pomiotem. Zatem nie pozostawało nic innego jak wielka ostrożność, nie można dać się zaskoczyć. Gerard wciąż pozostawał czujny i wręcz z błogosławieństwem przyjął fakt, że smrodliwa mgła powoli zaczęła ustępować, więc łowca nie cierpiał już tak bardzo, męcząc się z oddychaniem i woniami.
Przyjął ze spokojem ostrzeżenie wampira o zbliżających się szczurach. Słyszał także, coś spada z góry, ponieważ ostatnie kamienie najprawdopodobniej spadły jakiś czas temu, to mogli pojawić się już mieszkańcy starego szpitala. Po chwili, w ciemnościach, dostrzegł już wampira. Szkoda było mu tracić amuzję, więc postanowił skorzystać ze swojego artefaktu, którego aktywował. Wykorzystując cień, jaki panował, skierował go na postać jednego siepacza, którego unieruchomił. To samo uczynił z kolejnym, jaki zaraz się pojawił. Jego moc nie mogła już dosięgnąć trzeciego, ale za to szybko i celnie wymierzył w głowę wampira, który nie korzystał z bariery. Następnie przygotował się do obrony przed atakiem ze strony trzeciego, jaki zmierzał w jego stronę. W tej samej chwili, pojawił się i czarny ogień, oddzielając Gerarda od swoich przeciwników.

_________________
Powrót do góry Go down
 
Stary Szpital
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 6Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
 Similar topics
-
» Stary dąb
» Opuszczony domek na drzewie
» Recepcja
» Stary Cmentarz
» Stary farmer farmę... A nie to nie ta piosenka.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: SLUMSY (POŁUDNIE) :: BLOKI DO ROZBIÓRKI-
Skocz do: