IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Stary Szpital

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Seung Cho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2520-seung-cho#53559
Zarejestrował/a : 23/04/2016
Liczba postów : 13


PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Sob Kwi 30, 2016 1:18 am

Tak. Wilczek nie był zbyt rozmowny. Wilczek był głodny! A wampira raczej nie planował zjeść. Nie był smaczny. Pachniał mu trupem, chodzącym zombie. Ludzie to świeże mięso. Doprawiać ich nawet nie trzeba!
Wilczek był zły, że wampirek zrobił mu unik i to aż dwa razy. Nie dawał za wygraną i kiedy ten skok się nie udał, zrobił kolejny rozbieg i skoczył w górę, by ponownie spróbować powalić wampira. Niestety, nie przewidział jednego. Że ów wampir miał ostre zabawi. W locie nie dało się zmienić swojej pozycji skoku. Można było usłyszeć bolesne wycie wilkołaka, któremu ramiona zostały przebite kolcami. Zawył z bólu i wiercił się, aby jakoś z tego uwolnić. Machał przednimi i tylnymi łapami, by też próbować podrapać tego wampira. Najbardziej, co chciał się uwolnić od tego ostrego narzędzia.

_________________
Powrót do góry Go down
Abaddon
Abaddon
Abaddon
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2514-abaddon#53521 http://vampireknight.forumpl.net/t2545-abaddon#53898
Zarejestrował/a : 22/04/2016
Liczba postów : 105


PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Sob Kwi 30, 2016 8:06 am

Ale za to Abaddon dostał dziwnego pragnienia spróbowania krwi Wilkołaka. Pierwszy raz ma do czynienia z hybrydą i to w dodatku z ludzką. Wiedział, że Hiro wścieknie się na jego niewypełnienie zasady nie krzywdzenia, lecz siła wypicia krwi okazywała się znacznie silniejsza. Póki co trzymał się jeszcze, mając nabitego na kolce wilka. Czym się równało wbicie w ciało? Uwolnieniem krwi! Ab poczuł jak mrożący dreszcz przechodzi przez jego ciało, uderzając w zmysł węchu niemal jak pięść w twarz. Wampir z rykiem zamachnął przeciwnikiem i z wykorzystaniem wilczej masy, przerzucił go nad sobą. O kilka centymetrów wydłużył kolce, aby uderzenie nim o podłogę było mocniejsze. Po wykonanym ataku, dłonie wrócą do normalności, a zdyszany wampir szybko odwróci się w stronę przeciwnika. Musi porwać go w kopułę, musi też wstrzymywać oddech i trzymać obsesję na wodzy co było niezmiernie trudne.
- Nie atakuj mnie więcej, Seung! Nie mogę zadawać ci dotkliwych ran bo inaczej Hiro mnie ukarze.
Zawołał wampir do przeciwnika, czekając na jakiś ruch. Był ciekaw czy wilk zdoła atakować mimo przebitych na wylot ramion, co mogło mu utrudnić poruszanie wielkimi, szponiastymi łapami. Stał drżąc na ciele, bo wszak na jego ramionach znajdowała się spora ilość krwi. Wiedział, że gdy zacznie ją zlizywać wpadnie w gorszy amok. Dlatego musi złapać kilka wdechów i po prostu zablokować Seunga w kopule. Tak, to będzie najlepsze wyjście. Pierw jednak Wilk musi przestać walczyć.

_________________


Theme 1Theme 2
Powrót do góry Go down
Seung Cho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2520-seung-cho#53559
Zarejestrował/a : 23/04/2016
Liczba postów : 13


PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Sob Kwi 30, 2016 12:42 pm

Mimo wewnętrznej walki w umyśle, Seung nie potrafił postawić się sile bestii jaka w nim drzemała. Nie kontrolował się w formie fizycznej. Wilkołak był wściekły i głody. Próbował się wyswobodzić z przebitych ostrzy, ale jednocześnie odczuwał też ból.
Niespodziewanie, Wampir wykonał takich ruch, że wilkołak przeleciał cały chyba sufit korytarza, lądując z hukiem na podłodze. Warknął przeraźliwie. Ostrza zniknęły. Warknął niezadowolony i sapał. Pozbierał się, a z ran na przedziurawionych ramionach, spływała jego krew, brudząc przy tym jego futrzane ręce. Warczał nadal na wampira, wściekle patrząc. "Nie atakuj", "nie atakuj"... Te słowa odbijały się mu w głowie. "Hiro Cię ukarze...", Hiro Cię ukarze...". Kolejne słowa zaczęły mu dudnić w głowie i chyba bardziej go podkręciły. Warknął jeszcze głośniej i przeraźliwiej, po czym ruszył na wampira dość szybkim biegiem, jakby nagle dostał więcej adrenaliny i zamachnął się obolała łapą z pazurami, chcąc rozszarpać mu tors. Kto wie, czy pamiątka jakaś mu zostanie?

_________________
Powrót do góry Go down
Abaddon
Abaddon
Abaddon
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2514-abaddon#53521 http://vampireknight.forumpl.net/t2545-abaddon#53898
Zarejestrował/a : 22/04/2016
Liczba postów : 105


PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Sob Kwi 30, 2016 6:50 pm

Wilkołak nie dawał za wygraną. Abaddon zaklął pod nosem, obserwując stworzenie. Nadal był gotowy do wszelkiego uniku, wszak bestia nie wiadomo czy odczuwała ból. Przy takiej masie, adrenalina pracuje na pełnych obrotach, a Ab doskonale o tym wiedział. Nadal musi pozostać czujny. jednak pozostawała jeszcze kwestia krwi. Nie mógł złapać oddechu, odsapnąć po czerwona posoka już z całą pewnością nabrała intensywności, a musiał pozostać przy zdrowych zmysłach.
Kiedy Seung znowu ruszył, Abaddon nie stał w miejscu. Od razu rzucił się do ucieczki by Wilk nie mógł go sięgnąć pazurami. Jeśli ten zaś zaatakuje, Abaddon gwałtownie się zatrzyma by pochylić się i z jednej ręki zrobić kolejne dzieło! Mianowicie wiertło. Wiedział, że ryzykuje wiele, że może zostać zaatakowany ale już miał dość! Nakieruje się wiertłem w brzuch potwora, chcąc przewiercić go na wylot i gwałtownie wyszarpać wiertło. Zamierzał go wymęczyć, wręcz pozostawić na pograniczu śmierci. Musiał Seung przegrać! Abaddon nie tolerował swojej przegranej! Wolał zostać pocięty, chociaż nie w jego guście podsuwać się pod nóż. Ale jednak polecenie było najważniejsze... Dostarczyć Wilkołaka. Nieważne, że będzie poraniony, Ab nie chciał też zginąć. A wytworzenie kopuły nie jest takie hop jakie się wydaje. Oczywiście nadal wstrzymywał oddech, lecz widok krwi wcale nie pomagał. Już powoli zaczynał świrować. Co uczyni wilkołak mając pod sobą wampira z wiertłem? Zaatakuje? Będzie mieć siłę?

_________________


Theme 1Theme 2
Powrót do góry Go down
Seung Cho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2520-seung-cho#53559
Zarejestrował/a : 23/04/2016
Liczba postów : 13


PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Sob Kwi 30, 2016 7:10 pm

Seung nie znał tego wampira i nie miał więc pojęcia o jego umiejętnościach. Był co prawda zaskoczony tymi ostrzami, które zraniły go w ramiona. Przy poruszaniu nimi, wilkołak odczuwał ból. Ale nie poddawał się, kiedy widział przeciwnika, nakręcającego go bardziej, wspominając znane imię - Hiro.
Wampir zaczynał się cofać, więc zamach się nie udał. Wściekły wilkołak biegł za nim i kiedy widział że ten stanął, znów się zamachnął, nie myśląc nawet o tym, że może znów zostać wrobiony w atak. Tak też się stało. Nie zdążył zmienić swojego biegu i został dotkliwie przebity wiertłem. Zawył z ogromnego bólu, wypluwając z wilczego pyska krew. Wyciągnięcie wiertła z brzucha mogło być błędnym posunięciem. Wilkołak padł na kolana dławiąc się własną krwią, której było coraz więcej wokół jego osoby. Nawet za brzuch się złapał jedną łapą i łypnął groźnie na wampira, z pyskiem ubrudzonym swoją krwią. Nie widział go już wyraźnie. Wzrok mu się zamazywał. Wstał na równe nogi, chwiejąc się i o dziwo nie zaczął znów atakować, tylko wycofywać się. Niestety dziura w brzuchu doprowadzała do sporej utraty krwi i nie pozwalała mu na bieg. Seung zaczął się wycofywać z tej walki, sapiąc i cierpiąc z bólu. Odwrócił się i zaczął odchodzić. Podpierając się ściany i trzymając za ranę.

_________________
Powrót do góry Go down
Abaddon
Abaddon
Abaddon
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2514-abaddon#53521 http://vampireknight.forumpl.net/t2545-abaddon#53898
Zarejestrował/a : 22/04/2016
Liczba postów : 105


PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Sob Kwi 30, 2016 9:11 pm

Wilkołak nadział się na atak idealnie. Aż Abaddon musiał się wyszczerzyć w złowieszczym uśmiechu, uznając ze walka była niesamowicie prosta! Czyżby stracił wiarę we własne możliwości? Aż niemożliwe! Seung oberwał w brzuch mocno, a szarpnięcie spowodowało rozległy krwotok. Za dużo krwi, za dużo... Stanowczo za dużo. I to było złe.
- Cholera...
Warknął na siebie, cofając się o krok samemu. Wziął wdech! Poczuł krew... Była jak donośny dzwon dla jego obsesji. Nie było to chcianym zjawiskiem, zwłaszcza gdy już za mocno poturbował Wilka. Hiro i tak będzie wściekły wszak naruszył znowu polecenie Nietykalności. Czasami żałował, że nie ma nikogo drugiego do pomocy. Jednak świadomość, że mógłby ktoś zabrać jego laury za wykonanie zadań, też nie wchodziła w grę. Uniósł wzrok, widząc jak Wilk powoli uciekać. Nie chciał już walczyć? Zbyt ranny?
- Teraz uciekasz, zapchlony kundlu?
Syknął wampir, obnażając swoje zębiska. Ruszył za nim, co oznaczało że teraz Abaddon stał się drapieżnikiem i tak powinno być od początku.
- A wcześniej atakowałeś! Zmusiłeś mnie żebym zadał ci tyle ran!
Czuł już, ze traci zmysły, że pożera je krew. Tęczówki wampira były mocno czerwone, niemal jak sama krew. Kiedy będzie bliżej, wymierzy wiertłem po ścięgnach kolan. Zamierzał je przeciąć, aby uniemożliwić mu dalsze chodzenie. Niech się czołga we własnej posoce. Gdy upadnie, a zechce się jakoś jeszcze bronić, Abaddon bez trudu wyminie ataku, wszak jego wróg stracił wiele siły przez utratę krwi. I zapewne też zechce wymierzyć mu solidnego kopniaka w ranne ramię, a Hycel ma buty wojskowe obite blachą... Więc... bólu od groma.

_________________


Theme 1Theme 2
Powrót do góry Go down
Seung Cho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2520-seung-cho#53559
Zarejestrował/a : 23/04/2016
Liczba postów : 13


PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Sob Kwi 30, 2016 9:48 pm

Wycofywał się. Odniósł za duże rany i czuł, że w każdej chwili może stracić przytomność. Dlatego wolał oddalić się w bezpieczne miejsce. Regeneracja nie nadążała przy takiej ilości ran. Gdyby nie ta dziura w brzuchu, zapewne rany w ramionach w jedną nocy się mogłyby zregenerować. A tak, nie wiadomo nawet czy Cho przeżyje do wschodu słońca.
Wilkołak ponownie zawył, kiedy poczuł jak przecięte zostały mu ścięgna, przez co upadł na kolana, podpierając się łapą o posadzkę. Zawarczał wściekle i z bólu. Zamachnął się na wampirze, robiąc mu ranę na nodze. Miał ostre pazury a też chciał mu jakąś pamiątkę zostawić! Może dało mu się dosięgnąć? Osłabiony, na drugi atak się nie wysilał. I poczuł, jak rana na ramieniu zaczęła go mocniej boleć, z powodu przydepnięcia. Zawył ponownie z bólu. Znów wypluł krew, która przez rany brzuszne, zbierała się także w pysku. Zaczęło się mu kręcić w głowie, aż pyskiem opadł na ziemię. Sapał, cierpiał i patrzył niczym wymęczone przez kłusowników zwierzę... W końcu i powieki jego, zamknęły się. Stracił przytomność.

_________________
Powrót do góry Go down
Abaddon
Abaddon
Abaddon
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2514-abaddon#53521 http://vampireknight.forumpl.net/t2545-abaddon#53898
Zarejestrował/a : 22/04/2016
Liczba postów : 105


PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Pon Maj 02, 2016 7:34 pm

Wilk przegrał. Abaddon najwidoczniej pomylił się w kwestii jego siły oraz poziomu trudności walki. Ten typ po prostu wygląda groźnie, ale nie umie korzystać ze swojej przemiany. Gdyby Abaddon miał w sobie wilka! Już dawno byłby zdolny rozprawić się nawet z wampirem krwi szlachetnej. Lecz ten tutaj? Zwykłe ścierwo. Czemu Hiro wybiera takich słabeuszy?
- Nawet nie spróbowałeś walczyć na poważnie i się obronić! Jesteś zwykłym śmieciem, Seung! Gdyby nie polecenie Pana Hiro, zabiłbym cię teraz!
Syczał na biednego, skatowanego Wilkołaka. Krwawiący stwór leżał u stóp Wampira, jednakże aż o dziwo odnalazł w sobie siłę by zamachnąć łapą! Nie ma łatwo, oj nie. Abaddon odskoczył, warcząc niemal jak sam Wilkołak. Z rozpędu wymierzył kopniaka w pysk stworzenia które chyba umierało.
- Nie waż się zgrywać, pieprzona larwo. Już za późno bo prawie zdechłeś.
I kolejne okrutne słowa, kolejne uderzenie w pysk. Abaddon z dziką satysfakcją znęcał się nad upodlonym już stworzeniem, nie patrząc nawet iż już to straciło przytomność. Oblizał się szybko, pochylając się nad cielskiem psa. Chwycił je za łeb, odchylając mocno go tak, by obnażyć owłosione gardło. Nie będzie to zbyt przyjemne, ale powstrzymać się nie dało.
Wampirze szczęki nakierowały się na tętnice szyjną Wilkołaka, zatapiając nań kły. Smród psa był nie do zniesienia, ale pragnienie krwi było znacznie silniejsze.
Po krótkim czasie, oderwał się od ofiary i zmuszony niestety był wypluć kilka kosmyków sierści. Picie z owłosionego człowieka nie bardzo leżało w guście Aba. Ale co zrobić. Jak mus to mus. Wstał drżący na ciele, powoli ogarniając swoją manię na punkcie posoki.
- Hiro mnie zabije.
Spojrzał na ledwo co żyjącego Seunga, zdając sobie sprawę że złamał najważniejszy punkt - Nie krzywdzić. Przeczesał zakrwawioną dłonią włosy i bez słowa czy mrugnięcia okiem, złapał za wilczy łeb i pociągnął w stronę Cmentarza, a później do Zamczyska.

z/t x2

_________________


Theme 1Theme 2
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 586


PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Czw Maj 26, 2016 5:46 pm

Wiadomość sms niosła w sobie listę mało zrozumiałych znaków, które nie miały żadnego przekazu. Owszem, do momentu kiedy nie wrzucimy ich w internetową przeglądarkę. Droga na maila była czystą formalnością, login, hasło i jest. Plik o dość dużej objętości.  W nim nieoceniona zawartość. Akta łowcy, który kilkanaście lat temu dopuścił się zabójstwa matki Nadii. Jedynej osoby na całym świecie, która była jej przychylna. Bolało? Cholernie… Pytanie dlaczego dopiero teraz zechciała poznać prawdę i rozprawić się z przeszłością. To była zadra, która tkwiła w jej sercu bez względu na porę roku, dnia czy godzinę. Ilekroć pomyślała o tym, że już nigdy nie ujrzy matki, wzbierało się w niej dziwne uczucie. Nigdy nie umiała go jednoznacznie określić ale nie było to nic pozytywnego, z pewnością. Nienawiść, żal, złość i gorycz to bardzo niebezpieczna mieszanka, która przetrzymywana zbyt długo potrafi wybuchnąć z niewyobrażalną siłą. Aby żyć w spokoju, bez męczących demonów przeszłości, należy oczyścić duszę i ciało. Jedynym słusznym w tym momencie wyjściem jest zemsta. Ponoć ludzkie przysłowie głosi, że najlepiej smakuje na zimno. Przekonajmy się więc.
Wydrukowane zdjęcie twarzy Aristov’a  Vladimir’a  zostało przytwierdzone do korkowej tablicy nad biurkiem. Jego śliczna buźka niemal prześladowała Nad.
Od momentu gdy otrzymała wszelkie niezbędne informacje minęły równe dwa tygodnie. Przez ten czas zgromadziła niezbędne rzeczy oraz zaopatrzyła się w dwa dodatkowe magazynki wypełnione kulami.  Wszystko ta aby nie dać się zaskoczyć.
Wybierając się na tą przechadzkę zapobiegawczo uzupełniła zapasy krwi . Jeśli los będzie chciał i to właśnie dziś spotka się z zabójcą, będzie gotowa. Pomimo własnej urazy nie robiła tego tylko dla siebie. Robiła to dla nich obu. Rumi byłaby z niej dumna, a to było najważniejsze.  
Po przechadzkach w uczęszczanych miejscach, nadszedł czas na te mniej lubiane zakamarki miasta. A było ich naprawdę wiele. Dziś wybór padł na coś, co z daleka przypominało budynek gotowy do wyburzenia. Stare wydania gazet głoszą, że niegdyś był to szpital psychiatryczny. Choć szanse na odnalezienie tu jakiejkolwiek żywej duszy są małe to warto zwiedzić i to miejsce.  Na stare, popękane płyty, które niegdyś były parkingiem, zajechało czarne Volvo v40 z napisem „jazda testowa”. Wysiadająca z niego kobieta rozejrzała się badawczo po czym niespiesznym krokiem weszła boczny wejściem, główne było dość solidnie zamknięte. Wewnątrz panował mdły zapach pleśni pomieszany z zaduchem. Na parterze było to co znajdować się tu powinno: resztki porozbijanych krzeseł, stara recepcja, wszędzie walały się pojedyncze fragmenty jakiś dokumentów. Wampirzyca korzystając ze schodów (winda nie działała) weszła na pierwsze piętro. Idąc korytarzem kolejno otwierała pozamykane drzwi. Wszędzie niemal identyczny układ ścian, tylko inne zniszczenia. Łóżka, krzesła, wieszaki, płytki na podłodze, obraz jak z dobrego horroru a to dopiero początek…

_________________
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Czw Maj 26, 2016 6:22 pm

Zdjęcie twarzy do portfela? Brakuje nam tylko sakramentu ślubu i można było działać, to takie Polskie! Powiedzmy, że Kruk przechodził tędy przed planowaną podróżą, gdzie miał zostać szczesliwym mężem, ale oczywiście, coś zwróciło jego uwagę, czarne volvo zaparkowane pod szpitalem. Był służbistą, nie mógł sobie przejść obojętnie wobec takiego solidnego tropu, może to były zwykłe dzieciaki, może to było włamanie, cholera wie, najważniejsze dla niego było właśnie to, że nikt nie powinien się kręcić po tym miejscu. Jako łowca wampirów, wiedział dobrze, że jakie zagrożenie czeka na nierozsądnych i głupie dzieciaki, więc postanowił naciągnąć na twarz chustę, a także odblokować broń, tak na wszelki wypadek. Obszedł cały szpital, może dwa razy dookoła, szukajac bocznego wejscia, bo po co miałby się ładować od frontu? Zawsze wolał od tyłu, hehe. Znajdując wejście po jakimś czasie, powoli wszedł do środka, poruszał się niepostrzeżenie, ale jestem pewien, że wampirzyca, na dodatek szlachetna, będzie w stanie go wyczuć, ale proszę nie zapominać, że Raven jaki by nie był, waliło od niego wódą, ale w walce był całkiem doświadczony, więc to nie będzie aż takie proste, jak mogło się wydawać szlachetnej laseczce. Trzeba przyznać facetowi, że był dobrym tropicielem, tynk odpadał ze ścian, z sufitu, kruszył się zamieniał w pył, nie trudno było zostawić odcisk, no właśnie, pierwsza pomyłka! Kruk przykucnął przy jednym ze śladów, nasunął chustę na twarz bardziej, widoczne były tylko jego złote oczy, głowa była skryta kapturem. Wysunął jedną z dłoni do przodu, ale miał zajebiste skórzane rękawiczki by podnieść pył, przesypać go, obadać gdzie ślad wskazywał, zarysował go dokładniej, a następnie skierował się na piętro, broń była odblokowana, tak na wszelki wypadek, wiadomo. Zobaczymy, kto strzela szybciej? Ah polowanie, jak się zakończy? No nie wiem, wszystko zależało od tego czy szlachetna jest naprawdę dobra, czy tylko to para fajnych cycków i całkiem niezłego tyłka, chociaż mógłby być trochę większy! Kruk zwolnił swoje kroki, usłyszał otwieranie starych drzwi z daleka, trzeba było być ostrożny, chociaż wiadomo, że jeśli on potrafił usłyszeć Nadię, ona z pewnością mogła usłyszeć jego, w końcu była wampirem, na dodatek najwyższego statusu krwi, to zobowiązywało do nie bycia lamusem, nie?

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 586


PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Czw Maj 26, 2016 6:56 pm

Jeden z pokoi szczególnie zwrócił uwagę jasnowłosej, która bez zastanowienia przekroczyła jego próg. To pomieszczenie było zupełnie wyjątkowe i choć układ był taki jak zawsze, to wszystko było na swoim miejscu. Nawet pościel na starym, zardzewiałym łóżku była jakby świeża. Nie, to złe słowo. Ona nie była świeża, zmieniona wczoraj, a najzwyczajniej niepodarta i nawet solidnie zaścielana. Obok łóżka stał wysłużony wieszak na kroplówkę z fikuśnie wywiniętymi kolcami na samym szczycie. Krzesła, nie jedno, a dwa, stały pod ścianą. Do tego szafka na zapewne skrzypiących nóżkach i okno do połowy zasłonięte roletą. Właśnie do niego podeszła szlachetna. Wyjrzała przez zabrudzoną przez kurz i czas szybę. Pierwsze piętro więc widok był słaby. Drzewa dopiero na tej wysokości rozpościerały swe korony tworząc gęstą zasłonę. Na parkingu dojrzała wyprowadzone z salonu Volvo. Dobrze się prezentowało i jeszcze lepiej prowadziło.
Chwilową rozterkę dotyczącą „czym wozić ZBYT chudy tyłek” przerwało skrzypnięcie.  Tutaj było naprawdę cicho więc wszelkie dźwięki niosły się błyskawicznie. Odwracając się na pięcie kobieta kilkoma susami znalazła się na progu dobrze zadbanego pokoju. Ktoś, kto tu był właśnie wdrapywał się po schodach. Jeśli przeczucie jej nie myliło to znajdował się właśnie w drodze na półpiętro. Nim jednak zdołał je minąć, kątem oka zauważy (albo i nie) ubraną na czarno postać, która wbiega na klatkę schodową pierwszego piętra. Zapobiegawczo trzymała się ściany tak aby nie było widać jej w prześwicie na środku. Specjalnie nie unikała hałasu jaki robiły trzaskające pod jej stopami pojedyncze płytki. Być może bardzo chciała żeby ten ktoś pobiegł za nią znacznie wyżej bo aż na piąte piętro. Tutaj wypadła na długi korytarz i skryła się w jednym z pokoi bo i tu było ich wiele. Zupełnie tak samo jak na pierwszym. Pomieszczenie w którym się znalazła było czymś w rodzaju dużego przedpokoju, w którym były jeszcze dwie futryny-jedna z drzwiami. Otworzyła je szybko, skrzypnęły głośno wywołując ciarki, nieprzyjemny dźwięk. Otuliła ją szarość, choć na dworze nie zapadł jeszcze do końca zmrok to ciemne od brudu rolety powstrzymywały liche promienie słońca.
"To laboratorium" Pomyślała. Mnóstwo blatów, biurek, szafek i wszędzie szkło.
Kici kici Raven.

_________________
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Sob Maj 28, 2016 2:28 am

Zabawa w kotka i myszkę? Już mówiłem, byłaby ciekawsza gdyby miała trochę większy tyłek, ale ileż można narzekać na jedno, meh. Kruk nie był głupi, z daleka coś tu śmierdziało pułapką, czy ona naprawdę myślała, że doświadczony łowca nie pozna, że ktoś robił tutaj specjalnie hałas? Skrzyżował ręce na wysokości klatki piersiowej wysunięte do przodu, w jednej ręce trzymał nabitą broń, zwykłe kule zranią, ale nie zabiją wampira tak łatwo, ale druga? Właśnie, wcześniej wyciągnał małą latareczkę, on nie widział w mroku tak dobrze jak panna Morita, on potrzebował światła. Zaświecił latarkę i wrócił do skrzyżowanych rąk poruszając się powoli do przodu, a więc otworzyła drzwi do jednego z pomieszczeń zapraszając łowcę do środka? No nieźle, zwykły obiad, słodkie słówka i WIEKSZY TYŁEK na pewno zrobiłby robotę, a tak? A tak, będzie musiała się namęczyć, żeby się najeść, a kto wie, może nawet Rosjanin wyjdzie z tej walki zwycięsko? No, to było polowanie? Nadia uważała, że ona jest drapieżnikiem, Vlad? Zupełnie przeciwnie, był tylko jeden, tyci, tyci problem. Nie miał pewności czy to był wampir, czy to był człowiek, czy też nikomu winny dzieciak, co jeśli zabije jakieś dzieciaki przez swoje skupienie? No, byłoby słabo, będzie musiał się poświęcić i sprawdzić wszystko dokładnie. Nosz kurde serio laska? Piąte pietro?! Co on jest do cholery, Rosyjski Korzeniowski? Pokręcił głową, bo faktycznie zauważył ubraną na czarno postać, a więc tak zaczynają się wszystkie horrory? Jakby był nastolatką z bractwa Beta czy innego amerykańskiego dziadostwa to pasowałoby w stu procentach! Opuszczone miejsce, zamiast zawrócić to pójdzie na górę, idiotyzm, ale Kruk nie miał wyjścia, a co jeśli to wampir? Wampirki są be i zagrażają światu, trzeba je wystrzelać, ewentualnie zrobić z nich jakiś ładny wisiorek, ozdobę, czy też powiesić nad kominkiem. Wszystkie opcje tutaj pasowały. Skierował swoje kroki powoli na wyższe piętra poruszał się powoli i oświetlał sobie drogę latarką, aż wyszedł na to piąte piętro, całe kurde szczęście, że był bardziej naćpany niż całe Miami Beach. Pociągał nosem dosłownie co parę sekund, sapał jak Tur, ale nie czuł zmęczenia. Drugs, baby. Wymierzył broń do przodu, chyba nie liczyła, że to będzie takie proste, w sensie.. Chodź do pokoju.. coś Ci pokaże! Chociaż nadal czekam na tą moją niespodziankę, ładny strój.. Może to wynagrodzi ten płaski tyłek. Kruk cały czas miał zasłoniętą twarz i głowę, był praktycznie nierozpoznawalny, no cóż.. jeden szkopuł.. Ilu ludzi miało naturalne, złote oczy? Ah panie Gorbachov, dzięki za te eksperymenty! Nie miał zamiaru iść dalej, no cóż, zagrajmy w pewną grę, może się Nadii spodoba, może nie, zobaczymy zaraz!
-Mam broń, jeśli nie wyjdziesz, wrzucę granat do pomieszczenia, w którym się ukrywasz. - krzyknął? Nie, ale powiedział to całkiem głośno, na pewno da się go usłyszeć i ten jego słodziutki rosyjski akcent! No i co teraz? Blefował, czy rzeczywiście tak zrobi? Był Ruskiem, oni są pieprznięci, na Twoim miejscu zastanowiłbym się dwa razy nad następnym krokiem, bo... może się skończyć źle, fabuła to fabuła.. Wszystko się może stać! Latarka świeciła przez cały korytarz bardzo cienki i delikatnym światłem, a w rękach Ravena połyskiwała świeżo wypolerowana broń, skoro tak dbał o broń, można tylko się domyślać jak bardzo też dbał o -swoją- broń. Wybacz, nie mogłem się powstrzymać. Jak nie bać się horroru? Dodając do niego komedie, ta-da!

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 586


PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Sob Maj 28, 2016 10:09 am

Nie była tchórzem, nie uciekła z pierwszego piętra. Gdyby miała to w zamiarze zapewne wyskoczyłaby przez okno i miała pewność, że wyszłaby z tego lotu bez najmniejszego zadrapania. Osobnik znajdujący się w starym szpitalu nie był z pewnością wampirem. Czułaby to. Największa szansa i niemal pewnik, który obstawiała to odosobniony nastolatek, który kryje się tutaj przed światem, a ona weszła z butami do jego azylu. W porywie złości lub głupoty postanowił przepędzić intruza. Och jak się zdziwi, że zamiast podobnego sobie typka, spotka kobietę. I to wcale nie taką przeciętną, zwykłą, normalną. Wampiry nie były wcale, a wcale normalne, tłumacząc to słowo na wszystkie możliwe sposoby. Odbiegały od normy począwszy od sposobu pożywiania się, a skończywszy na mentalności. Nie wszystkie piły krew, byli też zwolennicy chemicznych piguł ale to inna bajka. W zasadzie to Nadia liczyła na łatwą przekąskę. Jak duże będzie jej zdziwienie gdy odizolowany od społeczeństwa nastolatek okaże się jej wrogiem numer jeden. Zdziwienie połączone niewątpliwie z zachwytem.  
Tak więc przynęta złapała haczyk i zamiast czmychnąć skąd przyszła, postanowiła wspiąć się na ostatnie piętro po śladach blondi. Oparłszy się o jeden z blatów skrzyżowała ręce na piersi i czekała. Co prawda nie wyeksponowała się naprzeciwko wejścia ale stała za rogiem tego „drugiego” pomieszczenia. Z korytarza dotarła niewielka poświata znacznie ostrzejszego słupa światła-niewątpliwie latarka.
Słysząc głos ostrzegająco-informujący o posiadanym granacie aż trudno było się jej oprzeć aby nie dorzucić „a ja tygrysa na smyczy”. Chociaż dlaczego niby nie? Nie tygrys, a granat był bardziej prawdopodobny w tej sytuacji. Głos nie należał do żadnego młodocianego gówniarza, był zniżony i męski. Nadia zmarszczyła brwi odpychając się bezszelestnie od blatu. Zasapany oddech człowieka niemal tętnił w jej uszach. Jakie on teraz musiała mieć ciśnienie krwi! Mimowolnie oblizała nieco suche usta.
W co to się chciałeś bawić? Ach w kotka i myszkę. Skoro tak to proszę bardzo. Niech Twe życzenie się dziś spełni. Wampirze moce są nieodkrytą do tej pory zagadką. Ich liczba też pozostała niezliczona dlatego w ciągu życia jeden człowiek i tak nie będzie świadkiem wszystkich. Zawsze to jakiś element zaskoczenia zwłaszcza, że zza rogu futryny nie wyszła wcale ta czarna postać, która tak zwinnie biegła ku górze ale…surprise! W świetle latarki, którą tak mocno trzymasz w dłoni odbiły się właśnie dwa punkty bardzo blisko podłogi. Z daleka wyglądały tak intensywnie jak światła nadjeżdżającego pociągu. Nie świeć jej po oczach a zauważysz, że to kociak! Dorosły, czarny, domowy drapieżnik wyłaniający się z coraz większą śmiałością. Początkowo dość ostrożnie wyszedł na korytarz ocierając się co kilka chwil o mijane ściany. Mruczy, i to dość głośno. Idzie w Twoją stronę bez zbędnego pośpiechu. Wygląda tak jak gdyby miał ogromną ochotę na drapanie za uszkiem. Przynajmniej takie sprawia wrażenie. Jeśli w żaden sposób go nie przepędzisz to sukcesywnie podejdzie do Ciebie, uderzy delikatnie głową o nogę, otrze się i zacznie ostrzyć pazury na nogawce Twych spodni.
A co z tamtą panią?

_________________
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Pon Maj 30, 2016 7:34 pm

Trzeba tutaj wspomnieć, że gdyby grać z zasadami to już dawno byłaby wygrana łowcy, chyba wampirzyca się przeliczyła, zamienić się w małego bezbronnego kotka w scenie rodem z horrorów? No nieźle, zwłaszcza takiego, który nie okazuje strachu? Coś tu śmierdziało i to bardzo i to wcale nie był Kruk! To nie mogło być tak proste, zwłaszcza, że łowcy byli przestrzegani przed polimorfią, bah.. każdy doświadczony miał to w głowie, naprawde liczyła, że uda się jej przekonać kogoś, kto łowcą jest już od bardzo dawna? No cóż, to się trochę przeliczy! Na to mogłaby złapać nowicjusza, mało tego, że byli przed tym przestrzegani, opracowali nawet specjalne eliksiry które podane DO USTNIE hehe.. albo jak helena w żyłę, sprawiały, że wampir się odmieniał bardzo szybko! No, ale to byłoby zbyt proste, prawda? Nie mogło się to tak szybko skończyć, więc Kruk będąc naćpany jak banda kolumbijczyków na platancji po prostu zignorował kota, czy go zauważył? Oczywiście, ale gdy zwierzę do niego podeszło on po prostu poszedł dalej, chyba go nie staranował, bo to byłoby słabe. Szedł powoli trzymając broń uniesioną wysoko, zmierzał do pokoju z którego wyszedł kotek, chyba bardzo chciał zobaczyć cóż to za czarna postać śmignęła mu przed oczami. Latarką oświetlał sobie w drogę, szedł prosto, przy ścianie opierając się o nią plecami, a gdy był tuż przy wejściu, no właśnie? Co teraz? Wyskoczył zza niego trzymając broń przed sobą, palce ślizgały się po spuście, a tutaj? Niespodzianka, nikogo tutaj nie było. Wyglądało to na stare laboratorium.. Kruk westchnął głęboko i wszedł do pomieszczenia i zaczął się rozglądać, no przecież ktoś tu dopiero był! Kucnął aby nadal zacząć analizować ślady, aż w pewnym momencie zauważył ślady stóp na pokruszonym tynku, budynek był tak stary i zaniedbany, że wszędzie było pełno kurzu, doświadczony tropiciel odczytał, że faktycznie ktoś tu był, ale co dalej? Pociągnął nosem raz jeszcze, oho, chyba czegoś mu brakowało! Warknął cicho pod nosem, a następnie udał się do najbliższego blatu. Na blacie położył telefon, który wcześniej wyjął z kieszeni, a następnie sięgnął po portfel, który sprawie otworzył, grzebiąc po ukrytych kieszonkach wyciągnął woreczek z około 3g anielskiego pyłu. Wyciągnął banknot, który trzymał w palcach, wysypał zawartość na tył telefonu, był płaski.. żyć nie umierać. Sięgnął także po dwie karty, w tym.. dowód, tak.. Aristov Vladimir, jak słodko. Zrobił dwie krechy na całą długość tyłu telefonu, po czym zaczął zwijać banknot. Nachylił się powoli po czym przystawił końcówkę banknotu do nosa, a drugą? A drugą zaczął jeździć wzdłuż telefonu wciągając raz w jedną komorę, a następnie w drugą, oczywiście wcześniej zsunął maskę z nosa. Wciągnął to dosyć szybko, więc zaraz po zażyciu anielskiego pyłu cofnął się o krok wypuszczając banknot z ręki.
-AAHH Job twaju mać!! - no tak, standardowy Vlad, on po prostu nie mógł się powstrzymać prawda? No zaraz, właśnie go chyba olśniło...Złapał za broń, którą wcześniej położył na blacie i odwrócił sie na pięcie, ale.. czy nie było za późno? Skoro.. nikogo tutaj nie było, to musiał być ten kotek, którego zignorował... Mogła już przecież stać za nim, zdąży na czas? Czy to ostatnia krecha którą wpakował w nos na baaardzo, długi czas?

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 586


PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Pon Maj 30, 2016 8:19 pm

Ominięta, pominięta i w ogóle niezauważona kotka odprowadziła wzrokiem mężczyznę wprost pod drzwi, przez które ona sama przeszła. Do tej pory zdążyła mu się dość dobrze przyjrzeć. Traf chciał, że część ciała, która najbardziej interesowała Nadię, była zasłonięta (nie, nie o TYM myślę.) Twarz zakrywała chustka pozostawiając na widoku jedynie oczyska. A te były, o ironio, złote! Gdyby zobaczyła na korytarzu gościa z bronią, zupełnie tak jak teraz, bez tego jednego, małego szczególiku, pewnie powędrowałaby w dół i zmieniając postać, odjechała. Po co pakować się w niepotrzebne kłopoty i utarczki. Ale te niespotykane, bądź co bądź, piękne źrenice przesądziły o tym, że zamiast znów czmychnąć, została.
Kot z zaniepokojeniem machnął ogonem i powędrował za mężczyzną. Jak to zwierze tego typu-bezszelestnie. Gdy jasnowłosy zniknął za progiem nastała zupełna cisza. Dalsze wydarzenia są już znane i nie trzeba ich ponownie opisywać.
Strunówka, telefon, banknot. Już wiemy dlaczego jego tor przemieszczania się z punktu A do punktu B bardziej przypomina zygzak niż linię prostą. Ze świadomością, że dzisiaj był to pierwszy i ostatni raz wampirzyca musiała zrezygnować z niepozornej postaci. Zwłaszcza, że miała okazję zajść blondyna „od tyłu” i chyba wywołać ten przyjemny efekt zaskoczenia. Wchodząc z bronią wycelowaną przed siebie, spostrzegła pochylony grzbiet mężczyzny, już pomijając wypięty, chudy tyłek. Czyżby bił pokłony głową o blat? O nie, nie…
Cześć.
Odgłos odbezpieczenia broni rozniósł się szybkim i bardzo krótkim echem po zagraconym pomieszczeniu. Ona celowała w niego, a on w nią, jak słodko. Teraz już miała pewność. Złote oczyska, blizna na twarzy. To był on. Aż trudno uwierzyć w tak ogromny zbieg okoliczności.
Cóż za niespodzianka. Szukałam Pana, a to Pan znalazł mnie.
Przechyliła głowę nieco w prawą stronę. Zdjęcie, które otrzymała z wydruku akt było bardzo aktualne. Przynajmniej od czasu robienia go, mężczyzna się nie zmienił.
Wiesz kim w ogóle jestem?
Padło pierwsze pytanie. Choć Nadia była podobna do swej matki to nikt nie powiedział, że informacje jakie otrzymała są w 100% potwierdzone. Teraz i wcześniej nigdy nie przeszło jej przez myśl, że ktoś mógł ją okłamać i podać fałszywe dane. Chociażby po to aby załatwiła nieswoje sprawy lub najprościej-zatruć życie jakiemuś łowcy, ot tak. Nawet gdyby Rosjanin podał jej teraz dziesięć argumentów przemawiających na jego korzyść i tak nie uwierzy. Zbyt mocno wkręciła sobie tą całą historyjkę opartą na poszlakach. Jeśli zbyt długo coś powtarzamy, to po pewnym czasie zaczyna to być prawdą. Na zgubę innych...

_________________
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Pon Maj 30, 2016 8:54 pm

Oczywiście, że najistotniejsza i najbardziej zajebista część była zasłonięta, bo jak to tak odkrywać wszystkie karty? Nie, nie miałem na myśli twarzy. A co do buźki, fakt była zasłonięta, taki kodeks. Czemu? No chyba, sama mogłaś to dobrze stwierdzić. Jego teraz nie interesowało nic poza jego zajebistą fazą, był naćpany i to cholernie, a czy zamierzał przestać nawet w takiej chwili? Nie. W oczach to mu się pieprzyło już zdrowo po załadowaniu ostatniego strzału, a teraz? Teraz miało się wszystko odmienić, faktycznie znalazł obiekt swoich poszukiwań, a ten na dodatek mierzył z niego broni, gdy zajmował się ćpaniem, nie miał za bardzo czasu na złapanie za broń, było za późno. Echo odbezpieczanej dłoni było głośne, przynajmniej dla kogoś dla kogo zmysły były teraz mocno wyostrzone, euforia koka i tak dalej, tak to już było. Zaśmiał się cicho na dźwięk odbezpieczanego gnata, swojego trzymając w ręce, odwrócił się powoli unosząc ręce do góry, przenosząc kciuk na zabezpieczenie swojej broni i również je kliknął tym razem zabezpieczając gnata i odłożył i powoli poluzował uścisk wypuszczając go z ręki. Odwrócił się do niej twarzą, fakt, blizna i jego złote oczy to było jedyne co było widoczne zza tej jego seksownej maski. Oglądnął wampirzycę od stóp do czubka głowy i nawet wydał jakiś tam pomruk podziwu. No całkiem nieźle, gdyby miała większy tyłek to z 8/10 mogłaby być 9/10, ale.. no już to przerabialiśmy. Ręce położył za głową, poddawał się? Może, ale kto wie co się rodziło w jego naćpanej głowie.
-No cześć dziewuszka. - jego ton głosu był rozbawiony, dlaczego? Był tak nawalony, że wszystko go bawiło, wszystko go cieszyło, wszystko było zajebiste, nawet przegrana pozycja, chociaż czy na pewno? Chciałem zaznaczyć, że na pewno miał ukryte bronie, Nie popełnij znowu błędu, bo tym razem Ci nie wybaczę, meh. Wskazał dłonią na blat, zasygnalizował, że będzie ruszał rękami i proszę w niego nie strzelać, nie miał złych zamiarów, odwrócił się znowu kompletnie ignorując lasie. Spojrzał na biały woreczek i wysypał połowę jego zawartości, wcześniej oczywiście przetarł blat z kurzu i tak dalej. Dowodem skruszył dokładnie proszek i zrobił krechy długie niczym jamnik. W ogóle nie miał ochoty na razie z nią gadać, czy był uzależniony.. NO KURDE RACZEJ. Wiedział, że może dostać kulę w łeb, więc...co mu tam? Schylił się po banknot i zwinął go raz jeszcze, po czym powtórzył poprzednią czynność, tyle, że tym razem władował tyle w nos, że wykramiłby tym cały kartel.
-Ah.. JOP CYKA. - uniósł się, zanosząc się cichym śmiechem, dopiero gdy jego złote oczy niemal wystrzeliły z orbit odwrócił się do kobiety, poruszając się powoli w jej stronę.
-Nie mam pojęcia.. Nie sprzedaje prochów. - wzruszył ramionami i podchodził do Nadii wolnym krokiem, ale zatrzymał się gdzieś w połowie drogi.
-Jestem gotowy, masz strzelać, to strzelaj, tylko daj znać mojej narzeczonej, nie wiem.. Listem? - pokręcił głową po czym powoli obniżył sie, założył ręce za głowę i uklęknął. Przygotował się na egzekucje, czy to był trik? Kto wie, kto wie? Ja wiem, ale nie mogę tego tak ładnie zespoilować, prawda?

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 586


PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Pon Maj 30, 2016 9:42 pm

Nie dość, że łowca to jeszcze zabójca i ćpun. Trudno było nie przewrócić oczami ale jakoś się w tym wszystkim powstrzymała. Szczerze? Nie tak sobie wyobrażała gościa, który zamienił jej matkę w nic nie warty proszek. Zupełnie taki jak teraz wciągał tylko bez kopa. Swoją drogą, ciekawe czy ktoś kiedyś próbował. Wchodząc już na tor rozumowania tego oto tutaj, idealnie pasowałby do roli Ray’a z pierwszej część „strasznego filmu”. Zioło palące jego? Kosmos, magia…
Tak, wyobrażała sobie i jego i całą scenerię zupełnie inaczej. Miała spotkać prawdziwego mężczyznę, łowcę z jajami, a tymczasem na jej drodze pojawił się przećpany Rosjanin, który ledwo widzi na oczy i najwyraźniej leje na to, że zaraz może stać tu (przez chwilkę) bez głowy.
Broń-jedna z istotniejszych elementów jakie posiadł przy sobie Aristov. Niewątpliwie obiekt zainteresowania drugiej strony, spadła na podłogę robiąc przy tym hałas. Jakaś siła przeciągnęła ją po podłodze wprost pod nogi wampirzycy. Ta cały czas stała prosto jak na wystawie sklepu z militariami. Brakowało jej jeszcze hełmu i jakiegoś fajnego plecaka ze stelażem.
Ogarnij się.
Wycedziła przez zaciśnięte zęby. Psuł jej sukcesywnie tą całą podniosłą chwilę. Ba! Nawet zdołał się do niej odwrócić plecami ignorując zupełnie niebezpieczeństwo. Aż trudno uwierzyć i serio… w pierwszej chwili zareagować. Nie raz celowała już pomiędzy oczy ludziom i coś takiego widzi pierwszy raz. Z wrażenia rozchyliła nieco swoje pełne usta muśnięte delikatnie szminką w kolorze czerwonym. Jak iść się na kimś mścić to tylko w nieskazitelnym makijażu.
Stój! Słyszysz?!
Wycelowała, a wskazujący palec zwiększył nacisk na spust.  W tej właśnie chwili ćpun zatrzymał się i zaczął pieprzyć coś o narzeczonej i liście. Prawda, urojenie, cokolwiek to było nie wywołało najmniejszej reakcji szlachetnej. Zamiast tego, jak prosił, tak też zrobiła. Kulka w głowę byłaby zbyt prosta. Za szybko załatwiłaby sprawę. Cofnęła się, kopiąc broń leżącą pod stopami, za siebie. Znów zwiększyła dzielącą ich przestrzeń. Chociaż nie wyglądał trzeźwo nawet w 1% to w jego chorej głowie mógł tlić się jakiś plan. Albo wydawało mu się, że tak jest. Powietrze przeciął świst gnającego z ogromną prędkością pocisku. Krew, poczuła ją szybciej niż zobaczyła. Słodki zapach, który zaczął mieszać karmazyn w jej ciemnych oczach. Jeśli Rav nadal klęczy w swej nędznej pozycji „krzyżowca przed islamistą” to w jego udzie (nie w kolanie, nie) tkwi pocisk kalibru 9 mm lub też wyszedł drugą stroną. Tego ona już wiedzieć nie mogła.
Wyskakuj ze wszystkich zabawek zanim zmienię zdanie i wpakuje w Ciebie te 32 pozostałe kulki.  
A nie chodziło tutaj o żadne kulki do zabawy dla dzieci czy też dorosłych ale naboje, które kupiła z myślą specjalnie o nim. Jakie to romantyczne. Jeszcze go nie poznała a już robiła prezent. So sweet.

_________________
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Sro Cze 01, 2016 2:54 am

Wampirzyca nie doceniła Kruka po raz kolejny, naćpany czy nie naćpany on funkcjonował dużo lepiej, przynajmniej jeśli chodziło o jakieś poważne akcje. Postrzał? No nieźle, to trochę psuło jego plany, liczył na to, że będzie gadać, będzie chciała krwi.. a wolała wystrzelić z broni? Co z niej za wampir! Meh, Kruk dostają w nogę warknął z bólu, ale nie drgnął ani o centymetr, zacisnął zęby, a co zrobił następnie? Zaśmiał się, o tak.. Był tak nawalony prochami, że praktycznie nie odczuwał tego bólu w tej całej euforii, można go winić? Wpakował w siebie tyle, że Kartel powinien mu wlepić grzywnę za psucie im interesu, przemycał w sobie tyle koksu, ile zdołał unieść, o. Kruk spojrzał tymi swoimi złotymi ślepiami na wampirzycę, a uśmiech połączony z grymasem bólu zakrywała chusta. Nie odzywał się na razie, śmiał się po prostu cicho jak krew wypływała z jego rany, machnął rękami w chwili postrzału, odruchowo złapał się za nogę, by znów przesunąć ręce za głowę, bezczelny? No, może trochę. Sam fakt, że ją zignorował, żeby walnąć kolejną działkę wystarczył do upokorzenia i rozwścieczenia Nadii, popracuj nad tym mała, łatwo Cię sprowokować. Ukryte bronie? Przecież nie miała pojęcia, że rękawica - długa bransoleta była bronią, zresztą nosił ją pod rękawem, a więc? No właśnie, sięgnął do nogawki wyciągając kosy, a miał ich sporo. Jedną w nogawce, drugą na ramieniu, trzecią za pasem, a czwartą w spodniach, na tyłku o. Powoli wyciągnął wszystkie nożyki, parę noży do rzucania w pokrowcu, przyczepionego do klatki piersiowej, przecież nie będzie się przed nią rozbierał tak od razu, myślisz, że strzelisz i od razu facet zostaje w samych gaciach? No nie sądzę.. KRUK SIĘ SZANOWAŁ YO. Chciała prawdziwego faceta, Kici Kici, podejdź bliżej to Ci pokaże magiczne, jestem dżinem z ghetta. Potrzesz lampę, a spełniam życzenia, czasami na opak wszak dżiny to złośliwe bestie, nie? Dopiero po tym jak powyciągał wszystkie ostre przedmioty podniósł głowę w stronę kobiety, nie będzie ściągał tej maski, bo jeszcze się wyjebiesz na garba z wrażenia jaka dobra dupa z Rava była.
-Wystarczyło poprosić zamiast strzelać. - o, tak to skomentował, a jego ton głosu? Był dziwny, był taki jakby był chory na łeb i to cholernie, jak wytrzeźwieje to dopiero zacznie boleć, na razie? Na razie przebij go, nabij na pal, a jemu się i tak to będzie podobać.
-Czym zawdzięczam te wizytę? - cóż, jeśli źródła Nadii były prawdziwe, to Kruk musiał utłuc jej matke będąc jeszcze dzieckiem, no nieźle... ale nie zamierzał jej przekonywać inaczej, bo co to da? Była szalona, opętana żądza krwi, więc to wszystko nie miało żadnego celu. Wlepiał te swoje złote gały w nią w jakimś celu, cały czas klęczał, bo co miał robić.. za ruszanie się dostał kulkę, a nawet jeśli teraz go to jebało z góry na dół, to na następny dzień jak się jeszcze zjazd włączy i drgawy to nie będzie tak fajnie. Ściągnął z głowy kaptur, lecz chusta zasłaniała dalej twarz, odsłonił te swoje zajebiste włosy, w stylu to nie ja, to moja shauma bijacz, a one opadły mu na twarz, muskając jego twardą rosyjską cerę. Co teraz? Będzie musiała kiedyś podejść bliżej, a wtedy? No właśnie, wtedy zobaczy co to znaczył biały wkurwiony Rusek.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 586


PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Sro Cze 01, 2016 6:29 pm

Ależ ona go doceniała w każdym tego słowa znaczeniu. Była przygotowana na wszystko i zakładała wszelkie możliwe scenariusze. Dopuszczała do siebie myśl o porażce. Owszem, była wampirem, a nie bogiem. Krew szlachetna dawała duże możliwości ale jak wszystko na tej planecie-ograniczone. Skoro ma przed sobą zabójcę, musi uważać. Przecież nie chce skończyć w tej zapchlonej norze jako nędzny pył. To byłoby nawet zabawne, zginąć podczas chęci pomszczenia własnej matki. Fatalny powód do dumy, raczej do wstydu.
To Raven nie doceniał Nadii. Po raz pierwszy zrobił to odwracając się plecami do kogoś, kto w niego celuje. I wcale tym czynem nie sprowokował oddania strzału. Jedyną osobą, która do tej pory ją do czegokolwiek sprowokowała, był Dastan. I wcale nie wystrzeliła wtedy z klamki, a zamknęła za sobą drzwi z ogromnym hukiem. Tyle… Nie po to zbierała materiały, nie po to od dwóch tygodni szlajała się po mieście aby odnaleźć skurczybyka i uciąć sobie z nim przyjemną pogawędkę. Miało być boleśnie i powoli. Tak to sobie wyobrażała. I tak do tej pory było. Pierwszy strzał był czystą, niczym nie zmąconą przyjemnością. Jedyną rzeczą jaka odrobinę drażniła wampirzycę było zachowanie łowcy. Miał cierpieć i okazywać to. Zamiast tego był niemal przeszczęśliwy. Gdy zaczął wyjmować wszystkiego noże jakie przy sobie posiadał, niewątpliwie zaskoczył laskę po raz kolejny. Tak jak poprzednio cały arsenał przesunął się leniwie gdzieś za nogi blondi. Kurwa, ile on tego miał! Za to teraz wystarczyło przed Nad postawić ladę i swobodnie mogłaby sprzedać militaria, a zaplecze było niezłe. ”Szlachetny wampir o nic nie musi prosić.” Przeleciało jej przez myśl jednak nic nie powiedziała.
Co bierzesz prócz tego gówna?
Wskazała ruchem głowy na blat gdzie jeszcze kilka minut temu wciągał. Jasne, że Raven nie mógł zabić jej matki mając tyle lat na ile wygląda. Dlatego zadała to niezwiązane pozornie ze sprawą pytanie. W jej przekonaniu, w wolnych chwilach popijał krew jej braci co nie dość, że było chorym wynaturzeniem to jeszcze dawało wieczną młodość. Sfabrykowana data urodzenia i czerwony koktajl raz na jakiś czas sprawiły, że w rzeczywistości stary Rav trzymał się wręcz doskonale.
Zdejmij chustę z pyska… JUŻ!
Krzyknęła. Prowadzona doświadczeniem sprzed chwili, że jeden strzał dobrze wpływa na ruchy i zachowanie łowcy, oddała kolejny. Tym razem kulka wycelowana była w prawy bark. Jeśli blondyn nie zareaguje w  żaden sposób to będzie już dziurawy w dwóch miejscach. A co do podchodzenia, owszem, miała taki plan. Zbliży się do jego ciała aby zabrać je ze sobą do samochodu. Nie wcześniej kotku.

_________________
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Pią Cze 03, 2016 8:10 pm

On? Miał chlać wampirzą krew? Pff, nie musiał się zniżać do takich zagrywek, zresztą Kruk w porównaniu do innych łowców wcale nie chciał żyć wiecznie, czy nawet długo. On chciał się wyprowadzić na farmę i hodować buraki, o. W chwili kiedy spotkał Nadię, był świeżo po oświadczynach, kto też przypuszczał, że wszystko może sie tak potoczyć? Człowiek, nie człowiek, był cholernie waleczny, w końcu był Ruskiem, to wszystko była gra, wspomagane przez twarde narkotyki które działały lepiej niż morfina na ból. Kiedy broń została w niego wycelowana po raz drugi, wampirzyca rzuciła jakimiś śmiesznymi groźbami, rozkazami i tak dalej, Kruk zamierzał wykonać ruch.. Zresztą, co ona sobie wyobrażała? Raven miał niby jej słuchać? Robić masaż co wieczór i piec placka z brzoskwiniami? Rozkazy mogła sobie wydawać wampirom, które były niskiej krwi, on nie czuł żadnego przywiązania, chęci ani nawet poczucia obowiązku jej usługiwać, wredne babsko, o! Pokręcił znacząco głową, po czym chwycił mocno za naszyjnik który zwisał mu na klatkę piersiową, Rav taki seksi ze swoimi ozdóbkami! Ale, ale czy to była zwykła ozdóbka? Nie, aktywował artefakt, przez określony czas jego siła, szybkość, reakcje i tak dalej, będą dorównywać wampirom, a to się kobitka zdziwi, prawda? Nie zamierzał sprzedać tanio skóry, taka dupa jak on musiał przynajmniej spróbować zawalczyć o wolność, bo nim się obejrzy będzie kupował Nadii prezenty, albo nawet lepiej.. Przynosił jej własne, Ty już dobrze wiesz o czym mówię, heh. Zrobił unik, przeturlał się na bok i szybko skoczył na równe nogi, miał tyle siły ile artefakt będzie działał, co zrobił następnie? Wystawił rękę odsłaniając swoją specjalną rękawicę i wycelował nią w Nadie, a następnie uwolnił zatrute strzałki, dwie pod rząd, czy trafią? No, jeśli by trafiły to już będzie jakiś plus. Jeśli nie trafił, bo Nadia się ruszyła, zablokowała to jakoś mocą czy coś, to szarpnął tą samą ręką by wysunąć ostrze niczym Edward Kenway z Assassin's creed. Drugą ręką dobrał do tego długie, proste ostrze... był to bardziej sztylet niż nóż, znacznie dłuższy od noża, jednak pod krótki miecz to nie podchodziło, czego kobieta nie mogła wiedzieć, to, że ostrza były zatrute! Nie na darmo łowca ten nosił taki pseudonim, a właściwie nadany mu przez ofiary, sam lubił się nazywać... Jester.. Błazen, heh całkiem trafne, prawda? Nie miał zamiaru jej słuchać, jego piękna buźka została pod chustą, co teraz Złotko?

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1707


PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Sob Cze 04, 2016 7:47 pm

Stary szpital już od samego wejścia przytłaczał ciężką atmosferą. Nic dziwnego, że normalni ludzie trzymali się z dala od tej nadgryzionej zębem czasu rudery. Częste dziwne dźwięki, w tym krzyki stanowiły jasny przekaz, że takich miejsc po prostu się unika. Nikt już nie wzywał służb bezpieczeństwa gdy do środka wchodziła grupa podejrzanych typków, czy też urządzano sobie dzikie harce z bronią w roli głównej. Nikt dobrze ułożony nie zapuszczał się w te rejony, dlatego samochód wampirzycy był nie lada atrakcją. Kiedy szlachetna badała poszczególne pomieszczenia, mogła zwrócić szczególną uwagę na rozkład i żałosność przeklętego miejsca. Wszystkie miejscowe opowieści o duchach i mordercach na tą chwilę były jedynie wyssanymi z palca bajeczkami. Czego szukała piękna jasnowłosa w tak mało przyjemnym miejscu? Akta mogły się walać po podłodze, jednak ich stan rozkładu był tak znaczy, iż były już właściwie bezwartościowe. Przykryte walącym się tynkiem i zalane w swoim czasie przez urynę, służyły raczej jako śmierdzący i mało sterylny dodatek otoczenia. Jaki był więc cel? Czy tajny informator posłużył się podpowiedzią, że to tutaj coś znajdzie? Wspomnienia? A może samego mordercę o zakazanym rosyjskim ryju.
Być może to tylko przypadek, ale tego wieczoru szczęście uśmiechnęło się do Nadii. Wiedziony widokiem luksusowego auta rosjanin, postanowił nie przepuścić okazji i w ślad za wampirzycą ruszył do budynku. Ruszył… choć jego chód bardziej można było sprowadzić do nieporadnego podreptywania wiedzionego wręcz dziecięcą radością. Jakie musiało być zaskoczenie mężczyzny, gdy zamiast grupy oddanych jakiejś arcy złej sprawie wymoczków, zobaczył zwykłą… najzwyklejszą kotkę. Raven nie przejął się zwierzęciem i czyniąc honory w postaci dalszego pakowania w siebie białego świństwa przysiadł jak ten uj na weselu. Miał w końcu czas, prawda? Czas miała również wampirzyca, która nie zwiedziona zmysłami podążyła za panem ćpunem, lecz tym razem odkryła swoje prawdziwe oblicze.
To on. Morderca do zlikwidowania. Osoba, której zdjęcie miało przypominać o dniu mającym w końcu nadejść. Dzisiejszym.
Kiedy wampirzyca wystrzeliła, oponent ponownie nie przejął się sytuacją. Miał plan? A jakże! Możliwe, że nie zdawał sobie sprawy z powagi sytuacji, albo celowo wprowadzał jasnowłosą w irytację. Kpił sobie?

Rav – kiedy pojawiłeś się w starym szpitalu z pewnością nie spodziewałeś się spotkania z seksowną kobietą. Nie w głowie miałeś jednak bajerę, bo jak wiadomo stan prawie odmienny i bliski do ożenku wskazywał, że już… nie wypada. Kobieta najwyraźniej miała do Ciebie jakieś pretensje (przeleć wstecz wszystkie sytuacje, może spity wykorzystałeś ją, a potem porzuciłeś) co zakomunikowała ostrym i dobitnym strzałem prosto w prawe udo. Widziałeś jak naciska spust, a nabój przeszył Twoje ciało. Poczułeś lekkie ukłucie, lecz dragi trujące Twoją krew wpływały na Ciebie jak najlepszy środek przeciwbólowy świata. Żarty żartami, ale kiedy wycelowała po raz drugi, przestała Ci się podobać taka zabawa. Aktywowałeś artefakt i niczym ten rambo usunąłeś się z pola rażenia, dzięki czemu Nadia spudłowała. Assasin co? Pozbyłeś się broni palnej, ale w Twoim wyposażeniu znajdowały się nadal maleńkie skarby mogące po raz kolejny ocalić Twój chudy zad. Wystrzeliłeś strzałkami w kierunku wampirzycy. Niech się dzieje!

Rav – po aktywacji artefaktu jesteś niczym młody i nieco upośledzony przez prochy Bóg. Nie czujesz bólu spowodowanego kulą która przeszła na wylot. Krew sączy się z rany, ale na tą chwilę nie jest to Twoim zmartwieniem.

Nadia – mogłaś poczuć zawód, kiedy Twoim oczom zamiast silnego i nieokiełznanego mordercy ukazał się… no właśnie kto? Rusek, ćpun i flirciarz. Mężczyzna nic nie robił sobie z Twojej obecności i jak gdyby nigdy nic, ćpał sobie w najlepsze! Nie doceniał Cię, albo nie zdawał sobie z powagi sytuacji. Czy możliwe, że dragi już dawno zryły mu tak mózg? Zero instynktu samozachowawczego i siły walki. Postanowiłaś pokazać jegomościowi, że Morita nie zapomina morderców. Wycelowałaś i trafiłaś w jego udo, czym całkowicie się nie przejął. Nie oddał strzału obronnego, a w zamian za to rzucił broń dzierżoną w dłoni. Tą samą, którą po chwili przyciągnęłaś mocą telekinezy i wykopałaś jak najdalej od swojego oponenta. Chciałaś oddać kolejny strzał i nauczyć tą ruską mendę odrobiny potulności, ale najwyraźniej przestał być zainteresowany dostawaniem ciągłych batów. Widziałaś jak sięga do łańcuszka, a następnie odskakuje z zawrotną szybkością umykając przed kolejnym wystrzałem. Twoja kula wbiła się gdzieś w ścianę, a ty kątem oka zobaczyłaś, że blondas coś kombinuje. Usłyszałaś charakterystyczny dźwięk wypuszczanych strzałek, by upewnić się w przekonaniu, że właśnie lecą w Twoim kierunku.


Otoczenie: Pokój w którym się znajdujecie ma jakieś 45 metrów kwadratowych. Ze ścian bocznych jak również z sufitu płatami odpada tynk. Duże okno jest zakratowane, dlatego ucieczka z tej strony jest niemożliwa. Gdzieś pod ścianą postawiono łóżko i dwa krzesła (nie tam jakiś chiński plastik ale prawdziwy metalowo-drewniany zabytek!). Kiedyś prawdopodobnie było tu więcej wyposażenia, lecz pozostałe sprzęty prawdopodobnie zniszczono bądź spalono o czym świadczy spora kupka popiołu i drobne kawałki drewna porozrzucane gdzieś między gruzem.
Uwaga: Szpital jest naprawdę stary i zaniedbany, a niektóre miejsca na podłodze wyglądają na bardzo… ujmijmy to niepewne.

Odległość postaci od siebie : przyjmijmy, że na początek +/- 7 metrów.

Info:

Opiszcie dokładnie swój ekwipunek (ilość naboi także) oraz ubiór pod swoim postem. W przypadku użycia mocy/magii zaznaczajcie to (również pod postem) i odliczajcie ile pozostało tur do końca działania oraz odpoczynku. Ewentualnych cziterów ukaram po swojemu :-P



Kolejność : Nadia → Rav


_________________
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 586


PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Nie Cze 05, 2016 4:41 pm

Moment oddania kolejnego strzału był niedostrzegalną chwilą, która i tak była na tyle długa, że naćpany blondyn zdołał uniknąć kolejnej kulki. Niepowodzenie? Nie nazwałabym tego tak. Na bitwie każdy miewa wzloty i upadki. Poza tym gdyby teraz trafiła, cała sytuacja mogłaby zakończyć się o wiele szybciej niż to teraz będzie miało miejsce.
Scheiße!
Wycedziła przez zaciśnięte ze złości wargi. I to byłoby na tyle wolnej akcji, w której jedno strzelało, a drugie grzecznie na ów strzał oczekiwało. Dalsza część programu potoczyła się o wiele szybciej. Pomimo zrytego mózgu ale jakże szybkiego teraz ciała, Raven rzucił w jej kierunku coś… no właśnie, co? Nie mając pojęcia o ów zabawkach, racjonalną była chęć ich uniknięcia. Co też Nadia w miarę swych wampirzych możliwości uczyni. Odległość jaka ich dzieliła była naprawdę duża, więc przy odrobinie szczęścia bez trudu powinna uniknąć zatrutych rzutek czy innych wynalazków mających jej zrobić kuku. Gdzie czmychnie? A no w jeden z kierunków. Niech będzie to strona, po której znajduje się stare łóżko i dwa krzesła. Dopiero teraz spostrzeże, że grunt pod nogami wcale do najpewniejszych nie należy. Dobrze byłoby zwracać uwagę na to, gdzie stawia stopy ale jak to zrobić, gdy w grę wchodzi być może życie któregoś z nich? Niezależnie od tego czy oberwie, czy nie, pośle w kierunku Rosjanina serie wystrzałów bardziej kierowanych na oślep, niż  wycelowanych. Na to akurat nie będzie miała najmniejszych szans. Magazynek broni, którą ostatnimi czasy zakupiła był bardzo pojemny. Dlatego mogła pozwolić sobie na „chybił trafił” w wykonaniu ostrej amunicji.  Zaznaczmy, że jeśli cokolwiek przeszyje ciało łowcy, to nie będą to okolice ani głowy, ani szyi. Nie tak miała zamiar się do niego dobrać.
Jeśli Rav zaprzestanie okazywania zamiłowania do celowania w żywą tarczę, ona też da na wstrzymanie. Jednak nie spuści go z celownika. Co to, to nie. Już raz podjęła dobrą decyzję. Szczęście, że nic nie podkusiło ją aby podchodzić do jeszcze wtedy klęczącego blondyna i ściągać mu tą chustkę własnoręcznie.
Morita, mówi Ci to coś ćpunie?
W końcu jakieś wyjaśnienia. Może łaskawie powie mu dlaczego chce wypompować z niego całą krew. A żeby nie było tak szybko, łatwo i przyjemnie, to na raty.

Ekwipunek- Glock 18- 31 naboi (nie uwzględniając puszczonej serii-musisz już sama zadecydować) +dwa magazynki po 33 kulki.
-skalpel
-lusterko xD
-karta płatnicza
Ubiór: Czarna bielizna, bluzka z długim rękawem oraz spodnie przypominające na pierwszy rzut oka połyskującą gumę. Górną część ciała opina dodatkowo gorset uzupełniony tworzywem akrylowym co podnosi jego wytrzymałość na przedziurawienia oraz rozcięcia. Na nogach glany sznurowane pod kolanami z dwoma dodatkowymi klamrami. Biodra okala pas z kaburą na broń. Wszystko utrzymane w tonacji czerni.  
Moce: nie mogę skorzystać już dziś z polimorfii 
Użyłam telekinezy na broń i noże ale to pikuś.

_________________
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Wto Cze 07, 2016 3:13 pm

No więc teraz robił jako kaczka w sezonie myśliwskim? No dobra, skoro Nadia postanowiła do niego strzelać, to on zrobił szybki skan pomieszczenia, rzucił dosłownie okiem na otoczenie i pobiegł w stronę łóżka by uchronić się przed ostrzałem, a co z jego atakiem? Jeśli zatrute strzałki trafiły to już zyskał ogromną przewagę, jeśli jednak spudłował, no to trochę chujnia, bo jedyne co mógł zrobić bez broni palnej to chować się za drewnem, kule pewnie przebiją dechy, ale.. czy zdąży się uchronić? W momencie biegu zgiął kolana by zrobić wślizg za łóżko i wywrócić je dosłownie jako tarcze, może ta szalona laska się chociaż na chwile uspokoi? Dlaczego chciała go podziurawić, on tylko był tutaj z poczucia obowiązku i chciał sobie przyjebać po nosie, czy to coś złego? No dobra, jeśli został trafiony to trzeba było zaznaczyć, że wcześniej bardzo dokładnie za pozwoleniem samego Śruby ogołocił zasoby łowców z eliksirów, a tak.. miał trochę tych skarbów, które mogły mu uratować WYPRASZAM SOBIE... Zajebisty tyłek, o. Nie wychylał się zza łóżka, bo jeśli został trafiony jedną z kul to na pewno teraz sobie nic z tego nie zrobi, ale ciało czy w eufori czy nie odczuje skutki trafienia, więc jeśli został podziurawiony to pewnie zaaplikuje od razu eliksir leczniczy, tego się nie spodziewałaś co? HP potionek i wszystko działa + 50 do zdrowia. Oparł się plecami i wywrócone łóżko, znajdował się w kącie, ciężko było stwierdzić gdzie był dokładnie, plecami opierał się o ścianę, a boki zasłaniało drewno.
-Wow! - Aż tak był naćpany, że krzyknął do wampirzycy z podziwiem, no bo po kiego się niego przyczepiła? Vladimir chciał zostać farmerem, chciał sobie hodować zioło, robić amfetamine w piwnicy, ze swoją narzeczoną, a później żoną! No, a tak? Tak musiał się użerać z jakimś pieprzniętym babsztylem który chciał go skrócić o łeb, no za co? Przecież, nie był aż tak złym człowiekiem, może zawsze od mikołaja dostanie węgiel, ale kurwa.. żeby go podziurawić? No please.
-Chto vy khotite, glupaya suka - a jak, będzie ją sobie obrażał jak każdy szanujący się Rosjanin. No, ale właśnie, czego chciała? Mimo, że z obelgą, to wciąż było pytanie. Złapał za rękawice by ruszyć mechanizm i załadować kolejną zatrutą strzałkę, jak tu podejść do niej bliżej? Wtedy jedno szybkie ostrze w brzuch, zatrute ostrze załatwiało najtwardszych skurwieli, a co dopiero takie drobne laseczki jak ona. No właśnie, jak? On miał już plan. No, bo jeśli Nadia została trafiona to znaczyło, że z jej rany po strzałce toczyła się krewka, nawet bardzo delikatny strumyczek wystarczył mu do aktywowania magii, a wtedy... Baj baj bejbe.

AU > Bielizna, bokserki, jakieś ładne, wybierz sobie.
-Wojskowe spodnie moro bo liczy się styl.
-Czarna bluza z kapturem naciągniętym na łeb.
-podkoszulek również czarny, taki oryginalny.
-wojskowe, dosyć ciężkie obuwie, jak zajebie z kopyta to kaplica.
-skórzane rękawiczki, bo wszystko wygląda elegancko w skórzanych rękawiczkach czy to gwałt na nieletniej czy pomoc staruszce w zakupach.
-No i oczywiście rękawico-bransoleta na prawej ręce.
-Chusta zasłaniająca twarz.. o dziwo.. czekajcie, też w kolorze czarnym <3

ekwipunek : Eliksir leczniczy x2
-Eliksir blokujący moce wampirze x1
-Broń Anty-wampirza: tutaj nie ma wiele do opowiadania na temat genezy tego sprzętu, została wzięta z magazynu z oświaty, taka, która pasowała mu do jego stylu walki. Bronią tą jest bransoleta dosyć długa, ale tak naprawdę to bardzo zmyślne narzędzie. Posiada motyw wystrzeliwania strzałek na tyle zatrutych, że każdy wampir po trafieniu powinien odczuwać halucynacje (Na tyle mocne, jak po nażarcia się dobrej jakości LSD, może wzbudzać agresję, zarówno jak i strach, zależy od wampira), a także zmęczenie ograniczające jego ruchy. (długość trzech postów) Bransoleta posiada również wbudowane ostrze, dlatego jest to bardzo zmyślna broń, żeby nie mieszać tutaj "dwóch broni" dodam, że ostrze posiada taką samą truciznę i dokładnie takie same właściwości po prostu jest to zmyślne urządzenie zarówno wręcz jak i na dystans.


Ilość strzałek jest ograniczona (5, po czym trzeba je uzupełnić), nieskuteczna w zasięgu dalszym niż 10 metrów.

Ostrze długości 40cm < wysuwane.

-3x fiolki z trucizną, taką samą jaka jest zaaplikowana na broni antywampirzej.
-magazynki które są obecnie bezużyteczne bez desert eagle'a.
-portfel i prochy zostały na blacie.

Artefakt : Pozostało 2 posty zwiększonej sprawności i siły etc.  > Po trzech postach od użycia, artefakt będzie ładował się następne dwa.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1707


PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Sro Cze 08, 2016 7:29 pm

Naćpany w pień łowca i wampirzyca. To spotkanie z góry wskazywało na wyższość szlachetnej, lecz mający więcej szczęścia niż rozumu Rav nie chciał poddać się bez walki. Po aktywowaniu mocy artefaktu ruchy mężczyzny stały się szybsze i bardziej precyzyjne, co w połączeniu z praktycznie całkowitym znieczuleniem od prochów dawało efekt małego zabijaki. Łowca nie do końca był świadom motywów Nadii, lecz w tym stanie nawet epopeja opisująca względne żale spotkałaby się z gorzkim niezrozumieniem. Raven mógł zwiększyć swoją szybkość, ale przez swój chory nałóg kumał tylko tyle, że powinien przeżyć. Ekstaza i te sprawy.
Walka w takiej ruderze przypominała bardziej balansowanie na krawędzi, albo grę w tak zwaną rosyjską ruletkę.

Rav – zrobiłeś arcy wśclizg pod łóżko uderzając przy okazji czerepem o ścianę. Fragment tynku przyozdobił Twoją blond czuprynę i nie doszło do Ciebie jak na bardzo grząskie wlazłeś tereny. Przemawiała za Tobą wola przetrwania, dlatego zaaplikowałeś sobie jakieś cholerstwo na wzmocnienie i przykryłeś nieszczęsnym łóżkiem niczym tarczą. Część naboi walonych na oślep wbiło się w różne części nieszczęsnego budynku, powodując jego większe prawdopodobieństwo zawalenia. Nie zwracałeś na to uwagi, bowiem wesoły stan w jakim się znalazłeś po zmieszaniu alkoholu, prochów i miksturki bądź co bądź zamknął przed Tobą część trzeźwego myślenia.
Słyszałeś wciąż serię strzałów walonych na oślep, a jedna z kul przeszła przez materac i utknęła w ścianie tuż przy Twoim prawym uchu. Wiesz już na pewno że słaba konstrukcja łóżka nie chroni Cię przed kulami i niechybnie mogłeś się wystawić na pastwę wampirzycy.
Łóżko zasłania Ci większość widoku (nie opanowałeś jeszcze sztuki widzenia przez przedmioty, bro) dlatego możesz bazować tylko na skrzypieniu drewna zwiastującego zbliżanie się wroga.

Rav, nadal nie odczuwasz negatywnych efektów starcia z wampirzycą. Nie poczułeś nawet gdy podczas nurkowania pod łóżkiem Nadia drasnęła Cię kulą w prawą łydkę. Walona na oślep kula ledwo musnęła Twoje ciało, ale było blisko. Masz kolejne miejsce które będzie należało opatrzyć.


Nadia – nie dość że ćpun to jeszcze mały uciekinier. Morderca Twojej matki dał nogę pod łóżko i zrobił sobie niepowtarzalną tarczę dzięki której uniknął większych obrażeń. Udało Ci się odskoczyć od pędzących strzałek, lecz jedna z pędzących igiełek drasnęła Twoją lewą dłoń pozostawiając nieprzyjemnie swędzące zadrapanie. Nie wbiła się w skórę, ani nie przeszła na wylot. Druga strzałka uderzyła o ścianę i z trzaskiem spadła na podłogę. Wciąż trzymałaś na celowniku miejsce jego kryjówki, jednak gnojka jak nie widziałaś tak nie widzisz. Skitrał się jebaniutki pijąc coś (słyszałaś… znów grzeje jakąś gorzałę?) i w dodatku sypiąc wulgaryzmami. Zabić takiego to mało…

Nadia, na razie brak negatywnych skutków starcia ze strzałką. Kto wie, może wcale się nie pojawią bo strzałki mogą być przecież zwykłym straszakiem.


Kolejność: Nadi - > Rav

Nadi: - 5 naboi
Rav: - 1 eliksir leczniczy. Opisz jego pełne działanie tzn z czego, na co działa, jak szybko (może być na pw).

_________________
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 586


PisanieTemat: Re: Stary Szpital   Pią Cze 10, 2016 10:50 am

Unikanie niezwykłych pocisków lecących w jej stronę sprawiło, że bardziej niż na celowaniu, skupiła się na balansie ciałem. O ile Rav był zamroczony, o tyle ona myślała trzeźwo i poruszała się, jak na wampira przystało, z gracją i szybkością.  Ubranie było tak przemyślane, że w żaden sposób nie krępowało jej ruchów, a nawet stanowiło barierę ochronną.
Rosjanin, morderca, ćpun, a jakby tego wszystkiego było mało to jeszcze tchórz! Wystrzelona seria raz po raz wbijała się w starą ścianę robiąc w niej otwory. Przy okazji odpadający tynku wzbił nieco kurzu co jednak nie przysłoniło Nadii boskiego widoku. Doskonale uchwyciła moment, w którym jej przeciwnik przedzwonił czołem o coś, o wiele twardszego. „Dobrze Ci tak”.
Uwzględniając to jak bardzo ją poniosło z chęcią ustrzelenia ofiary, doszła do wniosku, że magazynek za chwilę będzie kompletnie pusty. Posiadając przy sobie jeszcze dwa w zapasie, czuła się bezpieczna, ale jest inne rozwiązanie z tej sytuacji. Skoro broń palna Rava została przez niego oddana „od tak” to dlaczego miała marnować się w przejściu i leżeć bez użytku.
Cisza i przerwanie ostrzału mogło dać chwilę na namysł (zakładając, że przeciwnik używa mózgu), wychylenie się i użycie tego małego dziadostwa co to zarysowało jej dłoń. Rana była na tyle mała, że szybko się zagoiła ale niesmak pozostał. Śmiał w nią wycelować i jeszcze trafić, jeszcze czego.
Suko?! Ja Ci dam sukę!
O ile dobrze zrozumiałam Raven postanowił przewrócić łóżko z materacem i zrobić z niego tarczę. (Materac tak świetnie „chroni” przed kulami <3). Tak jak ona nie wiedziała jego, tak on nie widział jej. Trudno, trzeba będzie sobie jakoś poradzić. 5 ostatnich kul z załadowanego obecnie magazynka zostanie wystrzelonych wprost w materac, w linii prostej od lewej do prawej strony. Jeśli na upartego chciałabym określić wysokość tego ostrzału to będzie jakieś 60 cm od dołu. Biorąc pod uwagę kąt nachylenia oddanych strzałów (Nadia stoi pod ścianą naprzeciw więc celuje „od góry”) kule powinny wbijać się za materacem nieco niżej, może ok 40/30 cm. Przypadek? Nie sądzę! W dalszym ciągu nie chciała odstrzelić mu tego głupiego łba i zabić nie wiedząc nawet o tym. Gdzieś pomiędzy kolejnymi strzałami przyciągnie mocą telekinezy Deserta, podniesie go i  dokończy sprawę serią. Nadal nie celując jednak tam gdzie mogłaby znajdować się głowa ćpuna. Coś jej się zebrało na strzelanie. W sumie przy większym skupieniu dałaby radę obalić to nędzne łóżko ale po co marnować niepotrzebnie energię jeśli może się jeszcze przydać. Ach i najważniejsze! Bez konieczności wampirzyca nie będzie się przemieszczać. Grunt na którym stała robił dobre wrażenie, a dechy przy każdym kroku, wiadomo, skrzypią. Lepiej nie zdradzać swojej pozycji. Miejmy to już za sobą blondasie…

_________________
Powrót do góry Go down
 
Stary Szpital
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
 Similar topics
-
» Stary dąb
» Opuszczony domek na drzewie
» Recepcja
» Stary Cmentarz
» Stary farmer farmę... A nie to nie ta piosenka.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: SLUMSY (POŁUDNIE) :: BLOKI DO ROZBIÓRKI-
Skocz do: