IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Stary apartamentowiec

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Michał Nowak

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1789-michal-nowak-aka-spyglass
Zarejestrował/a : 05/05/2015
Liczba postów : 58


PisanieTemat: Re: Stary apartamentowiec   Pią Maj 08, 2015 9:21 pm

Miał dość tego wszystkiego. Miał dość tych ciuchów, kajenek, trampek, braku internetu, jedzenia i wszystkiego, co mu do głowy przyszło. Ten stary, opustoszały apartamentowiec był chyba jedynym dobrym pomysłem dzisiaj. Chłopak oparł się o brudną ścianę budynku i usiadł sobie.
" Co ja właściwie wyrabiam ? " Spytał sam siebie. "Jestem w obcym kraju, bez pieniędzy laptopa i w dodatku nie znam japońskiego. Po co ja w ogóle uciekałem?" Zastanawiał się. Młody chłopak skulił nogi do siebie i oplątujące je jak może skutymi rękoma i kładąc na nich głowę. Jednym towarzyszem Michała był wiatr hulający przez dziury budynku i burczcie żołądka, który domagał się jedzenia.
-Zamknij się- Nakazał Nowak, ale żołądek nie chciał słuchać.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stary apartamentowiec   Pon Maj 11, 2015 3:14 pm

Szła z plecakiem przerzuconym przez jedno ramie i torbą z mundurkiem przez drugie. Stanęła przed budynkiem i rozejrzała się dookoła. A raz kozie śmierć! Weszła do środka po drodze wyjmując paczkę papierosów z kieszeni i zapalniczkę. Zastanowiła się przez chwilę nad tą całą sytuacją, która się wydarzyła na basenie. Pomyślała nie tylko o nieznajomym chłopaku, którego zaprosiła dzisiaj do swojego pokoju, ale również o Candice i tych całych "wyścigach". Uśmiechnęła się na to wspomnienie.
Do tej pory nie zwracała uwagi na to, w której części budynku się znajduje. Oczywiście wszystkie jej ruchy były bezszelestne. Nagle jej ucho wychwyciło czyiś głos. Momentalnie wróciła do rzeczywistości. Zgasiła fajkę na ścianie i wyrzuciła peta. Ostrożnym krokiem podeszła w stronę źródła dźwięku. Spodziewała się najgorszego, ale gdy wyjrzała zza rogu. Poczuła ze się uśmiecha. Przed nią siedział chłopka, mniej więcej w jej wieku, był ubrany w więzienny strój a ręce miał skute kajdankami. Poczuła jak robi jej się żal chłopaka. Miała już się odezwać kiedy przypomniała sobie słowa jakie powiedział. Zastanowiła się przez chwilę.
"To na pewno nie jest japoński...zalatuje mi to trochę rosyjskim...Już wiem!" powiedziała do siebie w myślach "Polski!" Jako księżniczka musiała wkuwać dosyć sporo języków. Oczywiście nie umie wszystkich jakie istnieją na świecie, ale akurat polskim posługiwała się dosyć dobrze. Wyszła zza rogu i stanęła z założonymi rękami naprzeciwko chłopaka.
-Nie wiedziałam, że to już ostatki- stwierdziła trochę ironicznie.
Powrót do góry Go down
Michał Nowak

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1789-michal-nowak-aka-spyglass
Zarejestrował/a : 05/05/2015
Liczba postów : 58


PisanieTemat: Re: Stary apartamentowiec   Pon Maj 11, 2015 3:41 pm

"Wystarczyłby smartphone i miałbym co jeść i może ubrać. " Pomyślał młody Polak, kiedy jego żołądek dał znać po raz setny, że trzeba coś zjeść. Chłopak rozmyślał różne palny co ze sobą zrobić, przez głowę przeszło mu też poszukanie swoich strażników i przeproszenie ich za oddalenie się i nagle sobie przypomniał. Spojrzał na swoją kostkę, przy której był przymocowany nadajnik. "Przecież dawno powinni mnie znaleźć." Nagle jego rozmyślania przerwał dźwięczny, łagodny, choć może lekko zadziorny głos, który należał najpiękniejszej dziewczyny, jakąkolwiek Michał widział, w internecie i na żywo. Patrzył prosto w jej piękne fioletowe oczy. Skąd taka piękność się tu wzięła? "Spytał sam siebie, mając nadzieję, że gdzieś w głowie znajdzie odpowiedź, ale w niej dominował teraz obraz tych pięknych niebieskich oczu. Otrząsną się z transu, a następnie rozejrzał się, tak jak by myślał, że z głodu ma majaki. Kiedy był już pewien, że to się dzieje na jawie, powiedział.
- Zgubiłem się...- Wydukał, przez co jej Polski z dziwnym akcentem brzmiał lepiej niż jego, choć był Polakiem. Spojrzał na kajdanki i swój strój więzienny.
- To nie tak jak wygląda. - Zapewnił, choć brzmiało to mało przekonywająco.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stary apartamentowiec   Pon Maj 11, 2015 5:01 pm

Rosa znała to spojrzenie. Uśmiechnęła się przez to jeszcze szerzej. Faceci. Przypomniała sobie słowa, które często jej powtarzał mistrz.
"Na świecie są tylko dwa rodzaje mężczyzn: ci, którzy cię pokochają i ci, którzy będą chcieli cię zabić". Dziewczyna zdała sobie sprawę, że nigdy nie zapytała do jakiej kategorii on się zalicza, ale chyba znała odpowiedź. Przygryzła policzek aby rozwiać myśli. Spojrzała się uważnie ma młodego chłopaka. Przymrużyła lekko oczy jak natrafiła na lokalizator na kostce.
-Zgubiłeś to ty chyba straże- powiedziała nie schodząc z tonu.
Cmoknęła z dezaprobatą i położyła na ziemi torbę z mundurkiem po czym zaczęła grzebać w plecaku. Wyjęła wsuwkę do włosów i wygięła ja pod dziwnymi kątami.
-Wszyscy tak mówią- odparła z ironią w głosie.
Ale nasza Rosa jest najwyraźniej trochę poza prawem. Bo po tych słowach podeszła do chłopaka i pokazała mu swoje "narzędzie". Przykucnęła przed chłopakiem i zaczęła majstrować przy kajdankach. Po kilku minutach zamek otworzył się uwalniając ręce chłopaka.
-Wolność tyś jak zdrowie, ten tylko cię ceni kto cię stracił!- powiedziała jak odrzuciła na bok kajdanki -trzeba się pozbyć tego...-
Wskazała na lokalizator. Zastanowiła się przez chwilę jak to zrobić żeby wyłączyć ten szajs. Ale jak na razie pomysłów brak a czas uciekał. Rosa zastanowiła się przez chwilę czemu pomaga temu chłopakowi. Wzruszyła ramionami sama do siebie.
"Żeby nie było nudno" pomyślała.
Powrót do góry Go down
Michał Nowak

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1789-michal-nowak-aka-spyglass
Zarejestrował/a : 05/05/2015
Liczba postów : 58


PisanieTemat: Re: Stary apartamentowiec   Pon Maj 11, 2015 7:27 pm

Kiedy kajdanki zleciały mu z rąk, poczuł się bosko, czuł jakby miał te cholerstwa 10 lat, a nie 3 dni. Wymasował swoje nadgarstki, ciesząc się każdą sekundą ich wolności. Kiedy oswoił się z odzyskaną swobodą, zaczął się zastanawiać. Kim jest ta piękna dziewczyna i skąd umie takie sztuczki? Dziewczyna wyglądała na 17 lub 19 lat i poradziła sobie z kajdankami jak mało kto. Złodziejka? Pomyślał przez chwilę. Czy taki zawód może iść w parze z taką urodą? W dodatku poetka.....Zaraz...? Czy ona właśnie wyrecytowała kawałek lekko przerobionego wiersza, Jana Kochanowskiego? Kim jest ta dziewczyna?
Kiedy dziewczyna wspomniała o lokalizatorze, Michał przestał zastanawiać się, kim jest jego wybawicielka i spojrzał na lokalizator przypięty do jego kostki. Ten cholerny lokalizator można zdjąć tylko elektronicznie specjalną kartą, ale Michał znał też inny sposób.
-Gdyby, był tu działający kontakt i dwa kable zdjąłbym to.- Powiedział z lekką irytacją.
-Nie wiem kim jesteś, ale jestem wdzięczny za pomoc. Gdybym mógł, odwdzięczyłbym się stokroć. Naprawdę, ale w tej sytuacji nie mam jak.- Podziękował z całego serca i jednocześnie było mu głupio, że nie mógł się odwdzięczyć.
- Nie będę ci sprawiał więcej kło....- Chłopak chciał, choć niechętnie się pożegnać z dziewczyną, by nie sprawiać jej problemów, lecz jego żołądek miał inne zdanie co do tego. Nastąpiła niezręczna cisza...którą co jakiś czas przerywało burczenie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stary apartamentowiec   Pon Maj 11, 2015 7:45 pm

Przyjrzała się jego ruchom. Jak ptak uwolniony z klatki. ciekawe co przeskrobał, że musieli go skuć i przytaszczyć do Japonii. Było oczywiste, że nie przyjechał tutaj z własnej woli. nie tylko dlatego, że jest ubrany jak więzień, jest zbyt młody żeby być tu sam. Poza tym nie zna japońskiego. Inaczej nie siedział by tutaj jak mysz pod miotłą i czekał na zbawienie. Albo śmierć. Bóg jeden wie kto, albo co mogło go znaleźć tutaj i potraktować jak przekąskę.
-Kontakt i dwa kable?- powtórzyła w zamyśleniu -możesz to zrobić w moim pokoju w akademiku-
Słowa powiedziała spokojnie, całkiem swobodnie i bez ukrytych podtekstów. Rzeczywiście postać chłopaka ja zaciekawiła, nawet bardziej niż chciałaby przyznać. Poza tym, już go uwolniła z kajdanek. Jest jedną noga po tej złej stronie mocy, tym bardziej druga nie zostanie w tyle. Wiedziała, ze nic jej nie grozi, nawet jeśli nieznajomy jest niebezpieczny. Walczyła z gorszymi potworami aniżeli szurnięci ludzie.
Wzruszyła ramionami na jego podziękowania. Była to dla niej drobnostka, kajdanki były starego typu z łatwym do otworzenia zamkiem. Najwyraźniej nasz zbieg nie był taki cenny. Tym lepiej nie będzie miała większych kłopotów jeżeli ja nakryją na chowaniu go po pokojach. Chciała odpowiedzieć na jego podziękowanie jednak brzuch chłopaka ją uprzedził.
-No i prócz gniazdka mam trochę słodyczy. Ucieczka niezaplanowana prawda? Jak na razie łap to. Nawet lepiej jak nie zjem, poszłoby mi w dupę.- rzuciła lekko aby rozładować napięcie
Uśmiechnęła się i ponownie otworzyła plecak wyjmując Pricne Polo orzechowe. Wyciągnęła rękę podając baton nieznajomemu. Przy okazji ściągnęła również bluzę i zawiązała ją sobie w pasie. Widać było cześć jej blizny po oparzeniu i kilka ugryzień ale w sumie, w tej całej sytuacji ją to nie ruszało.
Powrót do góry Go down
Michał Nowak

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1789-michal-nowak-aka-spyglass
Zarejestrował/a : 05/05/2015
Liczba postów : 58


PisanieTemat: Re: Stary apartamentowiec   Pon Maj 11, 2015 8:34 pm

Miał dwa wybory. Pójść z piękną, tajemniczą dziewczyną do miejsca skąd uciekł. Gdzie czeka go jedzenie i inne wygody lub siedzieć tu bez planu. Zdecydował się na to pierwsze, zwłaszcza kiedy wspomniał o słodyczach, do których Michał miał słabość. Na temat nieplanowanej ucieczki wolał milczeć może dla tego, że ten pomysł wydawał się głupi i impulsywny.
Rosa była naprawdę piękną dziewczyną i miała zgrabną dupę, o którą się tak bała. Z lekkim zażenowaniem Michał pokręcił głową, by zrzucić te myśli i szybko odwrócił wzrok by nie zauważyła, że mierzy jej pośladki wzrokiem. Kątem oka zauważył blizny po oparzeniach i ślady po ugryzieniach? Może pójście z nią nie jest takim dobrym pomysłem? Ta myśl jednak szybko zbladła, kiedy znów usłyszał ten cholernie irytujące burczenie.
-No cóż to prowadź ! A przy okazji jestem Michał — Przedstawił się.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stary apartamentowiec   Pon Maj 11, 2015 10:45 pm

Przyglądał się jej. Tak jak myślała że robić będzie. Powstrzymała prychnięcie i tylko lekko pokręciła głową z enigmatycznym uśmiechem. Lubiła tak wodzić za nos mężczyzn, sprawiało jej to niemałą przyjemność. No cóż taka już z niej dziewczyna. Zauważyła jego wahanie. Nagle lekki rumieniec wkradł się na jej twarz. Widać było, że czuje się zawstydzona. Schowała ręce za plecami ukrywając je tym sposobem przed Michałem.
"Ty nie wiesz co się tutaj wyrabia prawda?" spojrzała się na niego jakby wypowiedziała to pytanie na głos.
Najwyraźniej chłopak nic nie wie o wampirach i łowcach. Błoga nieświadomość. Cóż skoro już uratowała mu dupsko jakimś jedzeniem i dachem nad głową to uświadomi biedaka o brutalności tego świata. Zycie gniecie i tyle.
Co z tego że wraca do akademika? Na pewno nie będą tam go szukać. A zresztą nie wiadomo kiedy będą to miejsce burzyć, lepiej żeby wtedy nie było tutaj nikogo. Inaczej pozostałości trzeba będzie z gruzu szpachlą skrobać.
Jak się przedstawił kiwnęła nieznacznie głową.
-Rosa- powiedziała krótko.
Nie dodając nic więcej odwróciła się na pięcie i skierowała w stronę akademika. Nagle cała kobiecość jej ruchów gdzieś się ulotniła, nagle całe jej ciało zesztywniało a oczy stały się bardziej czujne. Szła niby swobodnie jednak było coś drapieżnego w jej ruchach. Dziwne było również to, że chodząc nie wydawała żadnego dźwięku. Trzymali się bocznych uliczek i poszli nawet trochę po łuku, ale w końcu dotarli do Akademii.

z.t. z Michał
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stary apartamentowiec   Sob Wrz 19, 2015 8:39 pm

W końcu wyszedł ze swoją wampirzą towarzyszką z jednych opałów, choć zapłacił za to swoją cenę jak bardzo będzie tego potem żałować, nawet o tym teraz nie myślał. Jednak ta sytuacja dała mu też dużo do myślenia, zdecydowanie Dasza nie była taka jak myślał na początku, brakowało jej zdrowego rozsądku, była dobra, ale może za dobra, nie pasowała do Teru, który mimo pozornego bycia wiecznie wesołym był raczej człowiekiem z tych któży upadli dawno temu i po prostu nie chcą się do tego przyznać. Może właśnie dlatego znalazł się tutaj, w tak ponurym i zdecydowanie mało bezpiecznym miejscu.
To było jego miejsce rozmyślań w pełni pasowało teraz do chłopaka z którego twarzy zniknął uśmiech widoczny przy innych, był tak samo ponury i nieprzyjemny. Usiadł sobie przy jednym z filarów który się jeszcze nie zawalił i nie wystawały z niego żeliwne pręty konstrukcji chwiejnego teraz budynku. Chwycił się ręką za kark sycząc nieprzyjemnie, nadal czuł ból w miejscu gdzie wampir zatopił swoje kły, w tej chwili się zastanowił czy przyciągnie tym inne wampiry, bardzo prawdopodobne, ale było mu już wszystko jedno, a przynajmniej na razie tak uważał.
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 546


PisanieTemat: Re: Stary apartamentowiec   Sob Wrz 19, 2015 8:46 pm

Ringo udał się za chłoptasiem z celi. Nie mógł usłyszeć starego wampira, który za użyciem swojej mocy niewidzialności nie wzbudzał żadnych podejrzeń. Ba, bo jaki człowiek może go wyczuć? I ujawnił się dopiero, jak młody wparował w stare ruiny niegdyś apartamentowiec. Rozsypane ściany, brak okien. Gdzieniegdzie ślady ludzkości i ich pobytu. Jednooki stary wampir z lubieżnym uśmiechem na pysku, przewędrował aż taki kawał.
- No, no, no... Z pod deszczu pod rynnę. Nie masz domu?
Zarechotał staruch drwiąco, pokazując swoje blade lico. Biała czupryna, Czarna opaska na lewym oku i muskularne ciało odziane w białą koszule i czarne materiałowe spodnie. Na hecy czarne szelki z doczepioną bronią. Wyglądał jak gangster wyjęty z filmu!
Rozejrzał się po okolicy. Świadkowie? Niby jacy? A zresztą! Kto pokona starego szlachetnego? Raczej nikt! Przecież Łamacz Kości nie bał się nikogo, ba, właściwie czeka na okazję do walki i żeby obić ryjek niejednej osóbce jaka zechce się wystawić. Zresztą jak wiadomo także miał ochotę na małe co nieco z ero charakterem. Zatem przyjrzał się ludzkiej osobie, unosząc kącik ust.
- Czyli służysz Kanibalowi. Ale heca.
Chętnie by się zaśmiał. Ale po co? Tylko mu współczuć! Stary wampir dobył z kieszeni mały składany nóż, którym zaczął się bawić. Innymi słowy, czyścił sobie pazury! Może się nudził, że zaczepił gnojka? A może chciał postraszyć> Kto go tam wie! Starte to, to i nie wiadomo co ma w głowie. Może nic?

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stary apartamentowiec   Sob Wrz 19, 2015 9:07 pm

Nie zauważył wampira za sobą, bo w końcu jak, nie dosyć, że miał o wiele słabsze zmysły to jeszcze był zamyślony nad tym jak nieudany był jego związek z wampirzycą. Więc słysząc nagle głos obcego niemal podskoczył na siedząco, choć to musiało wyglądać zabawnie to wcale nie było mu do śmiechu. przyjrzał się mężczyźnie który go zaczepił nie przeczuwając nic dobrego, szczególnie po tych słowach. Jednak nie panikował... jeszcze. Starał się zachować względny spokój choć wampir z pewnością mógł wyczuć niepokój który się udzielił chłopakowi, mimo to dosyć dobrze panował nad swoim głosem który choć ponury i pozbawiony nuty optymizmu nie jąkał się, ani nie drżał
-Ktoś taki jak ja? Nie, nie mam domu, już nie... a pod tą rynną siedzę już dawno, tylko deszcz się wzmaga i bardziej leje.
Odpowiedział mu dosyć odważnie choć może wcale nie był tak pewny siebie. Jednak jako osoba z ulicy był nauczony robić wszystko by przetrwać i walczyć o życie, a milczenie nie zawsze było dobrym sposobem na kogoś silnego. Choć teraz w ogóle nie było raczej "dobrego sposobu" na cokolwiek. Byli tu sami i Teru miał tego świadomość, jeśli wampir go śledził to znaczyło jedynie, że czegoś najwidoczniej chciał, a Teru nie był pewien czy chce aby myśleć o tym co ten może chcieć. Wspomniał coś o Kanibalu i chłopak odruchowo złapał się za kark w miejscu ugryzienia zaciskając zęby by znów nie syknąć i skrzywił się lekko
-Uważasz, że to zabawne? Ten potwór ma zęby jak rekin, nie jest jedynym wampirem który mnie ugryzł, ale jedynym po którym to tak długo boli. I właściwie to po co tu za mną przyszedłeś? Bo chyba nie tylko sobie pogadać? Jakoś nie bardzo mi się chce wierzyć w twoją dobroduszność.
Mimo wszystko nadal był gadułą, choć jego ton głosu był coraz bardziej poważny, nie obchodziło go to czy wampira interesuje jego zdanie na temat gryzienia, ot miał swoje zdanie i tyle, za to chciał postawić sprawę jasno co do intencji obcego, choć czekając na odpowiedź zaczał nerwowo skubać zamek ze swojej bluzy, ot stary nawyk.
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 546


PisanieTemat: Re: Stary apartamentowiec   Pią Wrz 25, 2015 5:07 pm

Wyczuwał w chłopcu brak pewności siebie. Nic dziwnego. Miał przed sobą kolejną blada twarz i to o wiele bardziej silniejszą niż sam olbrzymi kanibal. Ringo uśmiechnął się półgębkiem, zerkając na twarz młodzieńca dosyć chytrze. Mógłby przemienić go w wampira. Lecz po co? Ile miały z niego radości? Kilka chwil? Właściwie mógłby zrobić mu coś innego... wszakże i Ringo jako zwyrodniałe bydle ma swoje chore potrzeby. A ten koleś mógłby je zaspokoić. Pierw rozmowa!
- Och nie przesadzaj, mogło Cię spotkać coś gorszego!
Zaśmiał się, krzyżując łapy na potężnej klatce piersiowej. Oparł się o rozwaloną ścianę, dalej łypiąc groźnie na ludzkiego chłopaka. Łatwy kąsek. Gdzie niby mógłby uciec? I to przed takim wampirem jak jednooki Łamacz kości?! Gdzieżby tam! Marzenie każdej ofiary podłego gada gwałciciela, to móc właśnie przed nim uciec!
Zauważył jak pociera swoją szyję. Nadal widniał ślad po kontakcie z wielkimi zębiskami potwora. Ach ten Kanibal. Nigdy nie był łagodny dla swoich posiłków, nawet jeśli byli oni kimś więcej niż znajomym. A ten tutaj to ponoć sługa. I tak ich traktował? Co poradzić, ta wielka bestia nie jest przecież nauczona dobrych manier. Aż westchnął, przeczesując śnieżnobiałe kudły, choć w ciemności wydawały się one srebrne.
- Cóż, tylko Ci współczuć.
Westchnął przeciągle, rozprostowując kości. Czyżby młody go przejrzał? Cwany dzieciak. Jednooki wreszcie ruszył. Szybko znalazł się przy człowieku, łapiąc go za ubranie i przyciągnął ku sobie.
- Co zrobiłeś z tamtą wampirzycą? Gdzie ją wywlokłeś? Bardzo chciałbym... bliżej ją poznać.
Oblizał się, dając znać co miał na myśli. Nie tylko gryzienie, ale też i seks na siłę. Gorące wampirze kobiety łakną takich mężczyzn jak Ringo! Groźni, silni i przede wszystkim potężni! Tak, Ringo typowy samiec alfa. Ścisnął mocniej łapę.
- Chyba, że Ty ją zastąpisz.
I co uczyni? Jednooki przejechał lodowatym językiem po policzku młodzika i pchnął go na tyły. Czy upadnie? A może odbije się od ściany? Wszystko możliwe! To gruzowisko! Nic stabilnie się nie trzyma! I celowo można to porównać do bezpieczeństwa Yoshiteru, mianowicie. Ono właśnie się zawaliło.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stary apartamentowiec   Pią Paź 16, 2015 5:43 pm

Yoshi słysząc słowa wampira westchnął ciążko
-Znając życie jak mnie jeszcze nie spotkało to mnie zaraz spotka.
Wyburczał pesymistycznie chłopak i przewrócił oczami słysząc to kulawe współczucie szlachetnego nie warte złamanego centa
-Nie kpij ze mnie, takiemu silnemu to łatwo idzie, nie masz pojęcia nawet o czym mówię.
Stwierdził to ponuro i z jakiegoś powodu prócz strachu znów czuł zrezygnowanie, nie miał szans na obronę, więc nie zostało mu wiele możliwości, poddać się czy szarpać jeśli zostanie zaatakowany? W końcu wampir postanowił zrobić poważniejszy krok i złapał chłopaka który wręcz odruchowo złapał szlachetnego za rękę którą go trzymał. Słuchał pytania i zrobił zdziwione oczy
-Nic nie zrobiłem, poszła do miasta, nie wiem gdzie jest. Nie śledzę jej tak jak ty mnie! Puść mnie!
W końcu zdenerwowany zmarszczył brwi i spojrzał na Ringo groźnie choć nie mógł się może mu przeciwstawić to chłopak tym razem nie zamierzał być już tak posłuszny, co jak co ale Kanibal przynajmniej nie nastawał na jego cnotę, w przeciwieństwie do tego tutaj. Dodatkowo jak na życzenie został puszczony, wprost na gruzowisko i byłby prawie że ustał na nogach gdyby z betonu nie wystawał rozkruszony element architektury w tej dzielnicy rodem z post apokalipsy. A mówili uważaj co sobie życzysz bo się spełni, jednak to spełnienie życzenie nie wróżyło nic dobrego dla chłopaka, nawet gdyby chciał wskazać tamtemu gdzie jest wampirzyca to nie miał zielonego pojęcia, więc jak obił sobie tyłek spojrzał jednym okiem i grymasem na twarzy próbując mimo wszystko wstać, choć jakoś wątpił by wampir mu na po pozwolił skoro jak sam stwierdził, chciał go potraktować jak szmatę, a może nawet gorzej. Zdecydowanie to nie był jego najszczęśliwszy dzień, na dodatek tego wszystkiego znów poczuł ból w nodze, ta nadal nie była sprawna, więc po próbie ustania na niej mimo szarpnięcia pulsowała bólem mszcząc się za tą próbę przeforsowania jej.
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 546


PisanieTemat: Re: Stary apartamentowiec   Sob Paź 24, 2015 9:33 am

Silniejszemu zawsze bywa łatwiej. Ringo uśmiechnął się szeroko, prezentując w ten sposób ostre zębiska. Rozwiał łapą bujną, białą grzywę i stanął dumne niczym największy z lwów! Jeszcze brakowało haremu lwic oraz jego potężnego ryku. Teru okazał się zagubioną zebrą która niestety "wpadła w oko" gruboskórnemu wampirowi. Pożreć? Wykorzystać? Takie plany miał szlachetny?
- Im bardziej się bronisz, tym lepiej dla mnie! Kotku, wiem że chcesz aby tatuś się odpowiednio tobą zajął.
Zarechotał jak najgorszy z diabłów i wybuchł gromkim śmiechem, gdy ten upadł. Bezbronny i niemający gdzie uciec! Jednooki bawił się wyśmienicie!
- Uciekaj myszko do dziury, bo cię złapie kot bury! A w naszym przypadku wampirzysko człowieka. No, już! Czmychaj!
Kolejny śmiech. Poczeka aż chłopak się pozbiera, co równało się ruchem także i Ringo. Dogoni z łatwością, wymijając gruzowisko z gracją i następnie łapiąc chłopaka w żelaznym uścisku. Ze starym szlachetnym nie ma szans! No, a jak jednak nie zechce uciec. Tym gorzej, bo Stary wampir i tak go złapie. Obie wersje nie są zwiastują nieba na ziemi.
- A kotki lubią zjadać myszki!
Kolejny chichot, tym bardziej ponury oraz mrożący krew. Jednooki pierw się pobawi straszeniem, łapanką i głupimi tekstami nim przejdzie do najważniejszego etapu. Obliże się ze smakiem, puszczając następnie młodzika na kolejne zniszczone elementy budynku. Co z tego, że bolała noga? Ringo mógł mu ją odgryźć żeby nie musiał się męczyć. Jeśli umrze, Kanibal na pewno za nim nie zapłacze. To bydle także ma gdzieś życie przypadkowych sług. Taka oto uroda wampirów od Kuroiashita.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stary apartamentowiec   Pią Lis 06, 2015 6:30 pm

Teru doskonale wiedział, ze jest w opłakanym stanie, wampir nie musiał mu o tym przypominać w tak bezczelny sposób. Więc kiedy tylko słyszał jak ten wręcz sam sobie przeczył zawarczał gardłowo, choć dla wampira mogło to wyglądać co najmniej zabawnie, to dla Teru to było o wiele ważniejsze. Szlachetny bawił się życiem młodzika, lecz ten wcale nie czuł się myszą, może był słaby ale nie był myszą, był raczej psem który na drodze przypadkiem spotkał lwa i choć nie miał z nim szans nie zamierzał po omacku uciekać nie mając gdzie. Skoro wampir go chciał dopaść to i Teru będzie się bronić, choć może nie zupełnie tak jakby wampir tego sobie życzył nie uciekał, choć przez chwilę się wydawało, ze tak będzie. Lecz w następnej chwili widząc wampira przy sobie, niemal jeszcze siedząc, bo nie było wszak łatwo ustać na bolącej nodze zamierza wykorzystać to co mu tak przeszkadzało na swoja korzyść. Oczywiście miał marne szanse na wygraną, ba nawet żadne. Ale zamierzał próbować, tym razem w ruch poszedł pręt który się odłamał od zniszczonej budowli, chłopak chcąc wykorzystać nie swoja a przeciwnika siłę w ostatniej chwili skieruje ów przedmiot obok siebie na wampira, co oczywiście może mu się udać przez fakt zaskoczenia, lecz wcale nie musi, a jeśli by mu się udało jakimś cudem to pewnie dostanie za to niezłą nauczkę, jednak nie miał zamiaru oddać się tak bez walki, postara się choć trochę być tym "trudnym" obiektem zmagań chytrego wampira. W końcu mógł i tak zginać, więc w sumie co za różnica? Próbować zawsze może.
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 546


PisanieTemat: Re: Stary apartamentowiec   Pon Lis 09, 2015 9:37 am

Kiedy ofiara walczy tym lepiej dla starego wampira. Szlachetny wyszczerzył zębiska, widząc zmagania słabego człowieka i to jak próbował się bronić. Na darmo. Ringo mimo wszystko nie zamierzał odpuszczać, chciał dopaść biednego chłopaka, wyssać krew, dobrze wykorzystać i porzucić w rynsztoku czy gdziekolwiek aby ludzkie ciało mogło na spokojnie sobie dogorywać. Ale cóż to? Chłopak nie zamierzał dalej uciekać? Pręt w dłoni? Ringo nie musi mieć broni! Uderzenie telekinezą prosto na zniszczone mury. Nie było ono silne, ale wystarczające aby powalić człowieka. Mało tego! Ofiara obije sobie mocno plecy, a pręt trzymany w jego dłoni stanie się mało skuteczną bronią. Przykre.
- Jak cię złapie kot bury, to obedrze ze skóry!
Zarechotał staruch, powoli idąc w stronę wykończonego chłopaka. Zabije go? A może jedynie zniszczy lecz pozostawi żywego? To już przyjdzie z czasem, bo jak na razie to szlachetny wyskoczy do niego z wampirzą prędkością, złapie za ubranie, uniesie i potrząśnie nim lekko.
- Jesteś taki zabawny! Zabić cię? A może pozostawić przy życiu? Wybieraj.
Zasyczał wprost do ucha ofiary, jakie następnie złapał lekko w kły. Druga dłoń zjechała niżej, do brzegu spodni. Chłopak czy dziewczyna... Dla seryjnego gwałciciela bez różnicy, byleby zaspokoić swoje chore, niemoralne żądze. Ale wybór należy tylko i wyłącznie do Młodego.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stary apartamentowiec   Sro Lis 11, 2015 9:36 pm

Chłopak z pewnością nie miał szczęścia spotykając szlachetnego. Ba nawet wampir go przewyższał nie tylko siłą ale i umiejętnościami. Chłopak nie miał najmniejszego pojęcia jakie wampir ma umiejętności. a jednak miał odrobiną szczęścia w tym nieszczęściu. Wampir zrobił drobny błąd łapiąc wcześniej chłopaka jak szmaciana lalkę. I za szybko chciał po tym użyć na nim swojej mocy. Ringo chciał wykorzystać telekinezę. no to się zdziwi lekko. Bo nic się nie stało, tylko na pierścieniu chłopaka kryształ zdał się zapalić lekkim blaskiem tak nikłym, że mógł być uznany za iluzję, wystarczyłoby, że poczekałby trochę dłużej, a osiągnąłby zamierzony efekt, ale nie mógł o tym wiedzieć prawda? Chłopak stał więc jak stał, a jeśli wampir odruchowo pewny siebie ruszy na niego jak wcześniej zamierzał to plan chłopaka może się okazać jednak skuteczny, bo stał on stabilniej niż wampir przewidywał po swym niedoszłym ataku. Choć to i tak nie ratowało Teru, może wręcz na odwrót, sam chłopak nie był nawet świadom, ze właśnie uniknął jednego poobijania pleców więcej.
-Tylko ten kot bury trafił nie na myszy a na szczury. Nie jestem twoją zabawką, nie należę do ciebie. Zostaw mnie!
Zawarczał wręcz w niezwykłej woli walki przewyższającej znacznie jego możliwości fizyczne. Jeśli by mu się udało wbić pręt w wampira i wtedy uciec? Marne szanse, bardzo marne, ale jednak próbować nie zaszkodzi prawda, nawet zapomniał, że go coś bolało, bo własnie adrenalina dorwała mu sie do głowy
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 546


PisanieTemat: Re: Stary apartamentowiec   Pią Lis 27, 2015 7:00 pm

Telekineza nie zadziałała? Czyżby koleżka miał jakiś cichy artefakt? Ringo zarechotał, obnażając zębiska. Wyjątkowo upierdliwy młody ludzik. Ludzik nie mający pojęcia w co tak naprawdę się wpakował, w jakie gówno! Jednooki nie odpuści! Chociażby miał dorwać kurdupla i połamać mu wszystkie kości.
- Oho, czyżby ktoś posiadał tutaj tajemniczą moc? A może artefakt?
Zawołał jednooki, przechylając łeb na bok. Umięśnione ramiona skrzyżował na klacie i jakoś nie podchodził. Przynajmniej na razie.
- Tylko wiesz, człowieku, że on Cię nie ocali?
Dodał niezbyt pocieszająco, a słowa zbył machnięciem ręki. Co mu szczeniak będzie podskakiwał? Słaby człowiek kontra Stary szlachetny. Walka już z góry została przesądzona. Kolejny ruch poszedł - Uderzenie telekinezą. Każdy artefakt nie trwa wiecznie, ich działanie jest ograniczone, jak energia która upada przy korzystaniu z mocy. Jednooki jadał z niejednego pieca chleb i się zna na przedmiotach magicznych. To taki mały szczegół. Znowu obroni, wtedy zaatakuje raz jeszcze i mniejszej sile, aby tylko pchnąć chłopaka. Może tak cały czas, oszczędzając na energii, aż obaj panowie się zmęczą. Choć póki co, to Ringo dobrze się bawił. Mina tego chłopaka doprowadzała go do śmiechu ze łzami! Aż musiał teatralnie wytrzeć jedyne ślepie wielką dłonią. Zabawa na sto dwa! Jak się zakończy? To się okaże. Póki co, trzeba sprawdzić działanie przedmiotu.

zt

_________________
THEME RINGO



Ostatnio zmieniony przez Ringo dnia Sob Gru 26, 2015 7:18 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stary apartamentowiec   Nie Gru 06, 2015 6:24 pm

Co racja to racja, Yoshi nie miał pojęcia w co się wpakował, tak samo jak nawet nie miał pojęcia, ze właśnie został obroniony przed mocą wampira, więc kiedy ten wspomniał coś o jakiejś tajemniczej mocy Teru spojrzał na niego jak na nienormalnego, a na dodatkowy komentarz warknął
-Nie wiem o czym pieprzysz pojebie. Nie obchodzi mnie twoje zdanie zostaw mnie w spokoju!
Warknął jeszcze raz póki szlachetny znów nie próbował pchnąć go mocą, niestety pierścień był zbyt słaby na szlachetnego by być w stanie dłużej chronić swego właściciela. Więc pchnięty chłopak wylądował ostatecznie na wcześniej wspomnianej ścianie tracąc niemal dech i z ledwością starając się nie upaść, jeśli teraz szlachetny go dopadnie ten jedynie mógł się szarpać by próbować pozostać przy swoim zdaniu, nie należał do niego, więc jeśli szlachetny tylko da mu sposobność będzie atakował, ot to była jego obrona, choć słaba to nie chciał się poddać, szczególnie, że wyczuwał iż ten potwór nie jest zdatny do jakichkolwiek negocjacji. Nic innego mu nie pozostało jak walczyć póki nie zostanie zabity, straci przytomność, albo zostanie jakimś cudem pozostawiony w tej ruinie, być może by faktycznie dogorywać.
Powrót do góry Go down
No name

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3220-dobrze-lepiej-i-najgorzej-budowa#68826 http://vampireknight.forumpl.net/t3113-topic#65901
Zarejestrował/a : 18/12/2016
Liczba postów : 90


PisanieTemat: Re: Stary apartamentowiec   Sob Gru 30, 2017 12:17 am

Cholera, porobiło się. Szarzy nie powinni wpaść na ich trop. Już pierwszym nieporozumieniem było to, że w ogóle jakaś dziewczyna przypałętała się niczym niedoszła obrończyni ludzkości. Litości, skąd w ludziach taka chęć gnania na pomoc straconym jednostkom. Slumsy powinny być względnie bezpiecznym obszarem dla wampirów, a tymczasem poddani burmistrza kręcą się tutaj jak gromada szczurów. Przynajmniej grupa krwiopijców miała o tyle szczęścia, że nie napotkali kogoś, kto od razu pognałby za nimi na złamanie karku - tylko czyjego? - z zamiarem obrócenia w proch ich w proch. Ao syknął słysząc strzały posłane w ich kierunku. Na szczęście nie poczuł, aby coś przebijało jego ciało dostając się do środka. To już można uznać za mały sukces. Przynajmniej zdążyli zabrać jedną panienkę. Cmoknął, uświadamiając sobie, że przez zostawienie nastolatki może posypać się w ich kierunku lawina nieszczęścia. Jeśli dziewczyna przeżyje, będzie mogła wskazać twarze swoich oprawców. Oby los i tym razem uśmiechnął się do nich, przeganiając nieznajomą na drugi świat.
Wracanie do siedzimy byłoby głupotą, dlatego ciemnowłosy bieg nie zatrzymując się nawet w pobliżu szpitala. Musieli znaleźć jakieś miejsce, z którego mogliby zwiać kolejny raz, gdyby jednak ktoś postanowił za nimi wysłać pościg. Nie chciałby, aby nieproszeni goście zastali ich w jedynej kryjówce, w której mogli się czuć względnie bezpiecznie. Wbiegł do starego budynku, wyglądającego, jakby w ciągu mrugnięcia miał rozpaść się na drobne część, ale skoro nadal stał, to raczej nie powinien ulegnąć zniszczeniu tylko dlatego, że Ao zamierzał przeczekać w nim jakiś czas.
- Gaki, puść go - skinięciem głowy wskazał na X - niech posili się tym czymś, bo całkiem zdziczeje, a wtedy do niczego się nie przyda. - Rzucił Nonną o ziemię, jakby była jedynie zwykłym workiem z jedzeniem, a nie człowiekiem, który mógł jeszcze oddychać i odbierać wszystkie bodźce zewnętrze.
- Jeśli nie chcecie jej zabijać, to trzeba jej wyczyścić pamięć i wypierdolić w cholerę - odparł, siadając na ziemi i opierając się o ścianę. Nawet przez ubrania czuł zimno zniszczonych cegieł, powodujące nieprzyjemne dreszcze. Zgiął nogi, otaczając je rękami. Oparł głowę na kolanach, patrząc na Gakiego. Coś było nie tak? Skąd ten zapach krwi? Źrenice dwukolorowych oczu zwęziły się, dostrzegając posokę na udzie kumpla. Szkoda, że w tyłek nie dostał. Może wtedy trochę znormalniałby.
- Wszystko dobrze? - zapytał, zachowując dla siebie życzenie wypowiedziane w myślach.

_________________


No:
 
Powrót do góry Go down
Gaki

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3111-gaki#65889 http://vampireknight.forumpl.net/t3891-gratek#85812 http://vampireknight.forumpl.net/t3112-gaki#65890
Zarejestrował/a : 18/12/2016
Liczba postów : 154


PisanieTemat: Re: Stary apartamentowiec   Nie Gru 31, 2017 11:31 am

Zabawa w kinie nie zakończyła się dobrze. Jakimś cudem szarzy musieli mieć patrole w okolicy albo jakiś przechodzień okazał się dobrym obywatelem i powiadomił władzę aby przybyli na miejsce i poskromili złoczyńców. Wielka szkoda, bo ubicie tej pseudo łowczyni mogło być całkiem dobrym ruchem w stronę sprowokowania tych sztywnych ludzkich pomiotów. Ale co zrobić. Zostali zmuszeni do ewakuacji.
Dlaczego nie udali się do szpitala? Gaki miał tam swoją zajebistą, miękką kanapę z żyjątkami pokroju karaluchy. Nie chciał iść gdzie indziej, więc mimo nawet postrzelonej nogi zamarudził.
- Czemu nie wracamy?
Spytał kumpla, który to wyglądał na poważnego niż zazwyczaj. No tak, Gaki wróciłby i przemówił tym psom do rozsądku. Takla strata.
Kiedy wreszcie zatrzymali się, Poparzony od razu wypuścił Iksa na wolność. Sam natomiast musiał zająć się krwawiącym, bolącym udem. Adrenalina powstrzymywała przed kuleniem, ale teraz... Ciężko.
- Zatrzymajmy ją, Ao. Wystarczy ją obmyć, nakarmić i niech się regeneruje.
Rzucił od razu propozycją, patrząc na nieprzytomną Noannę. Dziewczyna wyglądała jakby miała zaraz umrzeć, więc niech będą tacy życzliwi oraz pomocy. Oczywiście tylko dlatego by zrobić z niej worek z krwią na każdą okazję.
Oparł się o ścianę, chcąc przyjrzeć się ranie. Paskudna, krwawiąca i bolesna. Jebani szarzy posługiwali się bronią anty wampirzą.
- Niezbyt. Dostałem z broni przeciw wampirom. Tracę dużo krwi.
Warknął, jakoś nie mając pomysłu na zalepienie rany. Chyba musi zrobić sobie prowizoryczny opatrunek. Aż go na mdłości brało...
- Przeklęte psy.
Już po samej mowie było można stwierdzić, że Poparzony nie był zbyt radosny. Wytargła z koszulki dziewczyny kawałek materiału, aby związać szczelnie postrzał. Zapewne rana długo będzie się regenerowała, o ile w ogóle zacznie. Rozejrzał się po pomieszczeniu, które dawno temu musiało być jakiś salonem wspólnym dla mieszkańców. Resztki dywanów, jakieś podniszczone meble, blat wyglądający na recepcję. Najbardziej przypadła do gustu ta sterta kartonów oraz materiałów.
- Myślicie, ze mógł być to hotel?
Zagadał do towarzyszy, kierując się na wygodną górę resztek. Ulokował się na niej, zakładając ręce za głowę. Rana wciąż bolała, a materiał przesiąknął już krwią. Oby tylko Iks nie zaczął szarżować, Gaki nie chciał go krzywdzić.

_________________

THEME
..
Powrót do góry Go down
X

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2888-x#61440
Zarejestrował/a : 24/09/2016
Liczba postów : 135


PisanieTemat: Re: Stary apartamentowiec   Nie Gru 31, 2017 2:57 pm

Nie pamiętał drogi od kina do opuszczonej ruiny. Już był na skraju wyczerpania psychicznego, a ranna noga Gakiego wcale nie pomagała w opanowaniu się. Jednak będąc tym najniżej w hierarchii nie miał jak uczynić większych szkód na ziomku z gangu. Trochę poszarpał się, co na pewno nie ułatwiało ewakuacji Poparzonego i Ao, ale jakoś udao im się zbiec z łupem.
Z łupem, na który rzucił się natychmiast po uwolnieniu go z żelaznego objęcia. W zasadzie z przerzucenia przez ramię, ale na jedno wychodziło. Krzaczek chyba nie spodziewał się usłyszeć od Iksa nic sensownego, ani tym bardziej absurdu o pozbycie się Nonny. Był piekielnie głodny, aż nawet miejsce wbicia kłów nie grało roli. Wybrał lewę ramię, bo było najbliżej ze skraju. Wtopił kły ostre i głodne jak ich wiecznie nienajedzony właściciel, i odpłynął na dobre pięć minut. Jakby sieknął z grubej rury najlepszą wódkę, jeszcze w dodatku cieplutką i smaczną. Nawet zapach z rany Gakiego nie docierał do nozdrzy Iksa, który wreszcie zdołał odczepić się od ludzkiej dziewczyny. A to dlatego, że wróciło do niego w miarę logiczne myślenie. W tym fakt, że to przekąska szefów, nie jego. Oblizał dokładnie ranę i resztki z kącików ust, po czym wyprostował się w kręgosłupie i spojrzał na bliskich sobie kumpli. Rana postrzałowa Szlachetnego wyglądała paskudnie. Z kieszeni wydobył motek bandaży i podrzucił z daleka, by przypadkiem nie naszła go ochota na zatopienie kłów w Poparzonym. X znał się na opatrywaniu ciała, ale tylko swojego. Nie zabierał się więc za robotę, którą spartoliłby w stu procentach.
Odsłuchał o czym mówił Gaki, zwłaszcza że użył liczby mnogiej. Mumia rzuciła okiem po wystroju dla wyrobienia sobie opinii, po czym rzekł:
-Ano hotel, i to nie byle jaki.
Podszedł do wspomnianego, zniszczonego dywanu i kucnął przy nim. Ręką odchylił rąbek ku tyłowi. Przyglądał się splotom i fakturze, aż po małej analizie stwierdził dobitnie:
-Perski dywan.
Ciekawe jak wyglądał w całości. Jak wreszcie podźwignął się z podłogi zmarszczył odrobinę brwi. Coś mu nie grało. Czegoś mu brakowało. Rozejrzał się powoli po pomieszczeniu, aż naprowadził go na trop połamany stojak na płaszcze.
-Cholera, kosa została w kinie. Będę musiał po nią wrócić.
Poinformował innych i samego siebie, po czym zajął miejsce pod sąsiednią ścianą, żeby nie wdychać aromatycznych oparów z nogi Gakiego. Żeby jednak skuteczniej zająć czymś myśli, wyszperał z bluzy harmonijkę ustną i wpierw doprowadzał ją w miarę do czystości, a potem cicho przygrywał jakieś melodie. Żeby tylko uciec na chwilę od wiecznie głodnej rzeczywistości.

_________________



Powrót do góry Go down
No name

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3220-dobrze-lepiej-i-najgorzej-budowa#68826 http://vampireknight.forumpl.net/t3113-topic#65901
Zarejestrował/a : 18/12/2016
Liczba postów : 90


PisanieTemat: Re: Stary apartamentowiec   Pon Sty 01, 2018 4:28 pm

Zerknął przez ramię na Gakiego. Czasami nie mógł uwierzyć w to, jakim cudem to właśnie przyjaciel sprawuje dowództwo nad ich małą organizacją. Jego lekkomyślność już dawno powinna doprowadzić go pod ziemię, a mimo to jeszcze znajdował się nad nią. Kurosz to żywy dowód tego, że głupi ma zawsze szczęście, no dobra, prawie zawsze.
- Jeśli byśmy wrócili, a oni za nimi podążyli, to myślisz, że późnej mielibyśmy do czego wracać? - odchrząknął, dając do zrozumienia, że nie zamierza dyskutować na ten temat. Może i Gaki był poniekąd szefem, to w tej chwili ta sprawa liczyła się najmniej. Dobrze, że poparzony miał kogoś, kto czasami myślał za dwoje. W pewnym kwestiach trzeba po prostu zadecydować za niego i prosić istoty nadprzyrodzone, żeby ten nie zaczął pajacować, pokazując swoją rację, która zazwyczaj była daleka od logiki.
- Zatrzymać? - wzrok pełen wątpliwości spoczął na dziewczynie. Kolejna gęba do wykarmienia? Ten dureń się zauroczył, że gada jak popieprzony? Czarnowłosy na pewno nie zamierzał zajmować się nastolatką, a tym bardziej zdobyć dla niej żarcia. - Jeśli pozwolisz jej uciec bez wyczyszczenia pamięci, to będziesz tak długo jej szukał, aż znajdziesz i wywalisz z urwiska. - Powierzanie nieznajomej kumplowi było nierozsądne, ale kłócenie się z nim jeszcze bardziej mijało się z celem. Jeśli Nonna nie zwieje w przeciągu paru godzin, będzie można uznać to za mały sukces.
- Dałbym ci swojej krwi, ale to raczej zaszkodzi, więc wypij coś z dziewczyny - powiedział, wstając. Podszedł do młodego Kuro, zdejmując bluzę. Po drodze pochwycił bandaż rzucony przez X. Nie odwiązywał prowizoryczne opatrunku, tylko owinął go bandażem. Nie robił tego idealnie, nawet nie miał wyczucia w tym, jak mocno powinien wiązać, ale bardziej zaszkodzić chyba nie mógł. Dodatkowo związał nogę Gakiego swoją bluzą. Może to wystarczy.
- O ile jest po co wracać. Mogli wziąć twoją kosę. Ale jeśli tak bardzo ci na niej zależy, to radzę pójść tam dopiero za kilka godzin - zwrócił się do poziomu E. Na szczęście ten nie wyglądał, jakby miał zarz popędzić do kina po swoją zgubę. Widocznie podopieczni Gakiego mieli więcej szarych komórek niż on.
- Jeśli rana się nie zagoi, będziemy musieli znaleźć kogoś, kto bardziej ogarnia medycynę niż my - westchnął.

_________________


No:
 
Powrót do góry Go down
Hanako

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3616-hanako-nakano#78374 http://vampireknight.forumpl.net/t3617-hanus#78381
Zarejestrował/a : 27/12/2017
Liczba postów : 48


PisanieTemat: Re: Stary apartamentowiec   Pon Sty 01, 2018 9:33 pm

Hanako planowała spędzić ten wieczór dobrze się bawiąc w jednym z popularniejszych klubów w mieście, ale jej plany zostały pokrzyżowane przez nastolatkę, która się zgubiła i którą dobrodusznie postanowiła odstawić do Akademii Cross. Zależało jej na tym, by młoda znalazła się tam jak najszybciej, a ona sama będzie mogła jeszcze poimprezować. Właśnie dlatego wybrała mało znany skrót przez slumsy, który często przemierzała jeszcze jako studentka odwiedzając młodszych znajomych w akademikach. Z pewną melancholią stwierdziła, że od tamtego czasu musiały minąć chyba wieki. Była wtedy bardziej beztroska i mniej odpowiedzialna. Jakby zamieniła się miejscami z zupełnie inną osobą. Starzejesz się, Hana - pomyślała.
Stukot jej obcasów odbijał się od ścian pustych budynków. Za "jej" czasów ta dzielnica wyglądała zupełnie inaczej. Nie była aż tak zniszczona jak teraz. Omijając kupy śmieci co chwilę się oglądała sprawdzając, czy dziewczyna za nią idzie.
- Paskudnie tu, nie? - zagadała ją po chwili - Wiesz, to jedna z najszybszych dróg do akademii, gdy zabalowałaś u znajomych na mieście i musisz się szybko znaleźć w akademiku. Tylko muszę Cię podsadzić pod murami, potem chyba dasz sobie radę sama,
nie?

Puściła do dziewczyny oczko uśmiechając się przy tym.
- Ale nigdy nie idź tędy sama. Zawsze miej kogoś ze sobą - ton jej głosu brzmiał niczym u rodzica dającego reprymendę swojemu dziecku. Cóż, to nie było najbezpieczniejsze miejsce w całym mieście. Właściwie, to już kluby w dzielnicy rozrywki były lepsze. Ulice oświetlone, ochrona, wszędzie pełno ludzi. Gdyby krzyczała, ktoś z pewnością by ją usłyszał i przybył na pomoc. W slumsach tej pewności nie miała.
Z tego powodu przez całą drogę mocno zaciskała dłoń na gazie pieprzowym, który teraz spoczywał w kieszeni jej płaszcza. Wiedziała, że nie jest to wystarczający środek obronny, ale musiała się zadowolić.
- Poczekaj, pozmieniało się tutaj - nakazała dziewczynie zatrzymując się przed wysokim budynkiem, a raczej jego ruiną i rozejrzała się dookoła, a następnie znalazła jakiś kawałek rozbitej butelki i przykucnęła rysując w mokrej ziemi - Tutaj, gdzie stoimy kiedyś był apartamentowiec - nakreśliła wielką literę X - A tam jest Akademia, a wcześniej rozebrane budynki i las - dorysowała Y kawałek dalej i wielkie koło tuż obok - Jeśli pójdziemy tędy, to znajdziemy się na tyłach szkoły szybciej, ale z tego co pamiętam, to tam zawsze stała siatka, a raczej nasze stroje nie wyglądają na nadające się do takich wyczynów, nie? Dlatego musimy zrobić małe kółko i... kuuurwa!
Zaklęła czując pieczenie, a potem ciepłą strużkę krwi płynącą po jej palcu. No cóż, używanie szkła nie było najlepszym pomysłem, ale nie miała nic innego, co nadawałoby się do nakreślenia prostej mapy.
- Masz chusteczkę? - spojrzała na dziewczynę trzymając krwawiącą dłoń przed sobą, by nie zabrudzić płaszcza.
- Tak w ogóle, jestem Hanako - przedstawiła jej się. Skoro już ciągała dziewczynę po nocach w różne dziwne miejsca, to wypadałoby znać chociaż jej imię.
Nie miała pojęcia o wampirach, które znajdowały się nieopodal. Właściwie, to nie miała w ogóle pojęcia, że takie istoty istnieją.

_________________

#bc7e9a
Powrót do góry Go down
Veli

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3619-velin#78430 http://vampireknight.forumpl.net/t3620-veli
Zarejestrował/a : 28/12/2017
Liczba postów : 21


PisanieTemat: Re: Stary apartamentowiec   Pon Sty 01, 2018 10:01 pm

Veli pod żadnym względem nie podobała się ta okolica. Znaczy wiedziała, powinna być wdzięczna za pomoc i w ogóle, ale jakiś cichy głosik w jej głowie podpowiadał jej, że zaraz wydarzy się coś złego. Starała się to zignorować i zachować spokój, co nawet ładnie jej wychodziło, jednak nie potrafiła pozbyć się tego złego przeczucia. Co więcej, budynki wokół i uliczka, którą szły, coraz bardziej utwierdzała ją w tym przekonaniu.
Starała się jak najbardziej dorównać kroku Hanako, musiała przyznać, że kobieta szła dosyć szybko.
- Nie bałaś się tędy chodzić? Znaczy, na pewno to tylko takie wrażenie, ale wydaje mi się, że to jeszcze gorsze miejsce niż tamta dzielnica... - Rozejrzała się nieco nerwowo dookoła, zaciskając ręce na materiale sukienki. Spokojnie Velin, nic się nie stanie. - Tak, to wystarczy. Potem już sobie poradzę.- Wymusiła nerwowy uśmiech,
- Zauważyłam. Chociaż pewnie w ogóle lepiej tędy nie chodzić, co? - Patrząc na ziemię, żeby przypadkiem na nic nie wpaść, powiedziała szybko. Po czym rozejrzała sie wokół, jeszcze tak na wszelki wypadek. Zastanawiała się też, co ma o tym wszystkim myśleć, obca, podobno przyjaźnie nastawiona kobieta prowadzi ją przez jakieś ruiny... i nutka podejrzliwości w głosie blondynki nie powinna raczej nikogo w tej sytuacji dziwić.
- Pozmieniało? - Powtórzyła po niej, poprawiając kołnierz pelerynki. Poprawiła też zsuwający się z ramienia czarny plecaczek, chyba nie chciałaby tu niczego zgubić. - Mam nadzieję, że kiedyś było tu ładniej. Na miejscu ludzi mieszkających w tym apartamentowcu, wybrałabym jakieś ładniejsze miejsce. - Powiedziała, patrząc na rysunki stworzone przez kobietę. Chciała coś mruknąć, żeby uważała rysując szkłem, ale hej, Hanako była dorosła i powinna wiedzieć takie rzeczy, no nie?
- Siatka to nasz najmniejszy problem wydaje mi się... - Zaczęła. Po chwili jednak usłyszała przekleństwo i pytanie czy ma jakąś chusteczkę może, właśnie dlatego zdjęła plecak i zaczęła szukać, może aż zbyt wiele zaangażowania w to włożyła. Czyżby to złe przeczucie miało swoje uzasadnienie i w tej chwili okaże się, że Vela miała rację? Nie, tak nie mogło być! Wiedziała o istnieniu wampirów, ale to niemożliwe, żeby jakiekolwiek z nich przebywał właśnie w tym miejscu... prawda?
- Nie mam niestety. - Pokręciła głową ze zrezygnowaniem, z autentycznym żalem, który można było usłyszeć w jej głosie. - W takim razie miło mi panią poznać, Hanako? - Czy to zdanie w ogóle zabrzmiało logicznie? Pewnie nie. - Jestem Velin.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Stary apartamentowiec   

Powrót do góry Go down
 
Stary apartamentowiec
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Stary dąb
» Apartamentowiec Shadowa
» Stary Cmentarz
» Stary farmer farmę... A nie to nie ta piosenka.
» O stary, no wyrosłeś jak spod ziemi!

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: SLUMSY (POŁUDNIE) :: BLOKI DO ROZBIÓRKI-
Skocz do: