IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Główna droga

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
AutorWiadomość
Lyalli
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3382-lyallinette-cabalerro http://vampireknight.forumpl.net/t3389-lyallinette-cabalerro#72832
Zarejestrował/a : 02/07/2017
Liczba postów : 61


PisanieTemat: Re: Główna droga   Pon Lip 31, 2017 12:33 pm

No i się zaczęło.
Ledwo nałożyła opatrunki uciskowe - Chwała Panu! - rozpętało się pandemonium.
Nie miała najmniejszego pojęcia, dlaczego pijawki tak lgnęły do Esmeraldy - wtedy jeszcze nie wiedziała o Rytuałach i właściwościach jej krwi - jednak ani trochę się jej to nie podobało. W ostatniej chwili przytrzymała łapę syczące... koto - wampira?
A cóż to, na przeklętego Judasza, miało być? Nie wystarczyły zwykłe anomalie chodzących trupów? To jeszcze... to.
Zacisnęła wargi i stanęła przed Esmeraldą, chcąc ją ochronić przed ogniem, w tym momencie pojawił się Dowódca, który przyjął cały ogień na swój skawander.
Niech Bogu będą dzięki za jego przezorność.
Szare oczy kobiety lśniły zimno, zwłaszcza, gdy z ziemi powstał kolejny wampir, który musiał być ofiarą rannej kobiety.
Tego było za wiele.
Żul, wampir, koto wampir.
Świat spadał na psy.
Jako, że w tej chwili stała tyłem do Ringo, gdy tylko użył ponownie swej mocy, nie mając zamiaru ryzykować, że po pokonaniu stwora kota zwróci się ku nim, odwróciła się prawym bokiem na rozstawionych nogach, wydobywając prędko swój pistolet i posłała w jego stronę pięć kulek, celując w korpus, a dokładniej w serce dwie kulki, dwie w brzuch i jedną w gardło. Miała dosyć smrodu krwi i pijawek próbujących schrupać jej potencjalną Mistrzynię.
Zerknęła w stronę śmietników, gdzie krył się koto coś tam, a potem w kierunku, skąd nadchodził żul.
A kiedy przemówił, coś błysnęło w jej umyśle zrozumieniem.
Wiedziała, że niektóre wampiry posiadają silne zdolności parapsychiczne. Powłoka ludzka. Zwykły pijaczyny, Boga Ducha winny, w szponach...
Ale to nie mogło działać na długie dystanse, prawda? Zatem gdzieś prawdziwy nośnik musiał się tu znajdować. Czy potrafił sięgać po moc z ciała człowieka?
Człowiek uczy się całe życia.
Patrzyła na żula, patrzyła na Ringo, a dla świętego spokoju wzniosła blokadę wokół umysłu. Przy tych krwiopijcach nigdy nie wiadomo.

/Przepraszam, pisane na szybko:<

_________________
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1089


PisanieTemat: Re: Główna droga   Pon Lip 31, 2017 9:39 pm

Było tak blisko... Tak... Blisko...
Momentalnie wszyscy odwrócili się przeciwko rudowłosemu nastolatkowi, a zaimprowizowany plan lęgnął dość szybko w gruzach. Nawet nie udało mu się spełnić pierwotnego celu, bo ledwo zahaczył o ofiarę, to został złapany za rękę, a potem w - wręcz magiczny sposób - zafundowano mu krótki kurs latania, tak, że znalazł się kilkanaście metrów dalej. Oczywiście, to nie sprawiło, że nagle miał się znaleźć na widoku i pozostać zabity! Szybko czmychnął za śmietnik, by skryć się i uniknąć na moment ataku. Nie zwracał zbytnio uwagi na ból - póki kule nie przebiły jego skóry, było dobrze. Regeneracja wampirów czystej krwi B nie była wcale taka zła, więc zaraz i tak nie będzie śladu.
Więc... Co teraz?
To czas na ewakuację!
Rudowłosy wampir jedynie poprawił swój kaptur, zanim zdecydował się pomknąć z tego miejsca. Zwłaszcza, gdy ktoś zdecydował się jednak strzelać do niego! Zdecydowanie pozostanie tutaj nie było najlepszym pomysłem, dlatego też chciał pomknąć jakieś kilkanaście metrów w prawo od śmietnika.
Jednakże... Jeśli moc Ringo zadziałałaby na nim, zanim zdołałby uciec lub już w trakcie ucieczki, padłby na ziemię, zarazem czując większy strach. Niemożność ucieczki z miejsca, gdy ktoś w ciebie strzelał?
Nie za przyjemna sprawa.
Ogień rozszalałby się jeszcze bardziej, zarazem kierując się ku osobnikom, którzy chcieli zrobić mu krzywdę. Taka forma obrony. Jednocześnie, jeśli któryś by jakimś cudem znalazłby się bliżej, Shiro próbowałby użyć momentalnie mocy usypiania.
Wszystko, by tylko przetrwać i zyskać krew rudowłosej kobiety. Jej zapach nakręcał go do dalszego działania, nawet jeśli z góry było skazane na porażkę.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Dorian
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1800-zul-fiqar#37899 http://vampireknight.forumpl.net/t1830-jackie-estacado#
Zarejestrował/a : 09/04/2015
Liczba postów : 311


PisanieTemat: Re: Główna droga   Czw Sie 03, 2017 7:08 pm

Rango 12 na odporność.
Esme 2 na zawał.
Ringo jest osłabiony, jego układ odpornościowy szalał jak szczeniak widzący po raz pierwszy śnieg tylko po to aby nie dać mu paść tam trupem… i w sumie to mu się udało. Kosztem pokładów energii wypchnął z siebie kule i załatał od razu co wyglądało o tyle niesamowicie co przerażająco. Wampiry tej rangi to nie jest pierdnięcie motyla na fiołkowym, a coś bardziej kalibru Ichigo, który uwalniał Rukię. Nawet styrany potrafił pokazać że te kły nie są tylko by robić malinki napalonym siksom.
Piesek grzecznie wyszedł z bycia pieczonym i posłusznie uciekł gdzieś w bok i nie zamierzał interweniować.
A co do deszczu ognia – śmietnik stanął w płomieniach i eksplodował wyrzucając wszędzie puszki, smród, płonące gazety i sama lepiąca się do wszystkiego mieszanka benzyny i gumy wyfrunęła tuląc się do chodnika, ścian i możliwe, że Kota. Grzegorz mógł czuć się dumny, nic nie wygląda tak dobrze jak eksplozja na tle płomieni.
Ringo za to poczynił trochę za dużo niż mógł. Ciało przed chwilą przeszło nagły zryw by poskładać wszystko to co poszło wcześniej, teraz było niemal wyprane z energii. Trochę może jeszcze postraszyć i zaboli jak uderzy, ale aż do następnego zatankowania krwi i odpoczynku będzie musiał ograniczyć szarżowanie z mocami, które czuł, że zamiast przygwoździć kota po prostu utrudniały mu ruch i były upierdliwością. Zanosiło się raczej na to, że trzeba będzie bardziej uskuteczniać hand to hand combat niż siłować się na zaklęcia.
W sumie to i tak nieźle mu szło. Pierwszy rzut kotem był naprawdę imponujący, może jakby cisnął tak Grigiem albo Esme miały znacznie prościej albo byłoby już po problemie. No ale tak to jest jak z jednej strony jesteś dumny i głodny tak, że cudem rozumiesz ludzką mowę, a z drugiej jesteś wcale wytrzymałym na ból skurczysynem.
Esme za to póki co żyła, ba nawet udało się jej obudzić, ale gorzej z tym co potem. Wszystko to odcisnęło mocne piętno na jej ciele. Mogła iść, a teraz poczuła tylko jak zrobiło się jej słabo, a serce zabiło bardzo mocno i nierówno. Uczucie stąpania u progu wrót śmierci nie było jej tak obce, ale z drugiej strony nie mogło być przyjemne.
Broń nie wysunęła się z jej ręki, ale ta zadrżała dość mocno przy ataku słabości i biedna potrzebowała natychmiastowej opieki lepszej niż zamiana w mumię.

Lekarka najwidoczniej urażona tym, że nikt nie chce aby pomagała stwierdziła, że czas przydać się w inny sposób. Ringo był odsłonięty robiąc swoje mambo jambo, a Grig zajęty kotem, którego w sumie nikt nie widział tylko mieli nadzieję, że gdzieś tam jeszcze siedzi i się nie wychyla. Tak czy inaczej szybki obrót z wyciągnięciem broni i wypalenie w niego trzeciej części magazynka nie było głupim pomysłem. Tak szybkie wycelowanie za to owszem, bo trzy kule po prostu minęły go. Te dwie ostatnie za to trafiły prosto w cel i może niewielki kaliber, ale prosto w klatę nadal sieje spustoszenie w zmęczonym już tym wszystkim ciele.
Jedna przeszła dosłownie na wylot, bardzo blisko serca łamiąc żebra i sprawiając, że wcale niemały wampir zachwiał się. Druga kula też trafiła prosto w jego klatę, jednak ciężko powiedzieć co tak naprawdę się stało. Wadliwy pocisk? Odbicie się od kości? Cokolwiek to nie było kula nie wyszła tak gładko jak pierwsza, a po prostu wyrzygała się z ciała przypominając grzybek wraz z kawałkiem jelitka i krwią. Ringo zrobił dwa kroki do przodu, jeden w tył i nim skończył ten dziwny taniec padł na kolano, a potem na ziemię. Żył, ale to był już jego koniec na ten czas. Skoro sam nie był na tyle poczytalny aby skończyć to zwiotczałe mięśnie i szok zrobiły to za niego.

Była tak blisko, a nóż w plecy wbił ci ktoś kto powinien ci pomóc, z resztą pożarcie i jej i jego byłoby ucztą na dłuuugi czas. Moc Ringo trochę utrudniła ucieczkę, nie mógł latać jak chciał i z niesamowitej prędkości ruszał się po prostu jak jeden z najszybszych ludzi świata. A to nadal było za wolno dla kul, dla lepkiej i płonącej mazi. Kilka jej grudek spadło ci na plecy i głowę rozprowadzając się jak szampon w płynie (tylko taki gorący i płonący). Szybko poradził sobie z ubraniem i włosami, by przejść do powolnego ale nieprzerwanego pieczenia i wypalania, po którym długi czas będzie nosić blizny. Kotowaty postanowił nie zostać dłużny i ogień zaczął zbliżać się i zacieśniać coraz bardziej robiąc coraz wyższy i wyższy. Nagle dziwna moc uciskająca go do ziemi po prostu poszła pozwalając mu na eleganckie zwianie z miejsca, które robi auć i polecieć w stronę innego śmietnika i kilku kartonów z puszkami.

Płomienie utrzymywały się  ciągle tylko znacznie zawężając obszar na którym można było wykonywać manewry. Gdzieś tam po lewej od kota słychać było jak pies warknął, a potem podbiegł trochę bliżej płonącego samochodu, z braku wolnego miejsca.
Tak więc, Shiro znowu ukrył się tak, że Grzegorz doskonale wie gdzie jest. Esme nie jest pewna czy cokolwiek z tego jest prawdą, a Lya po prostu miała swoją chwilę bycia badassem. Czas na rundę drugą starcia łowców i wampira.

Legendy Yokohamy - Gorejący Menel:
 

Wracając jednak do sprawy naszej grupy bohaterów i ich stanu:
Grzegorz stał osmalony, ale w sumie bez szkód,
Kres wyglądał jakby miał silną grzybicę i kilka łat futra na plecach po prostu znikło, nie czuł się najlepiej ale jedna wizyta u weta i obleci. Nadal może spokojnie próbować walczyć.
Lya stała się bohaterem całej zabawy eliminując zagrożenie, które pomyliło się i pomagało nie tym co trzeba.
Esme potrzebowała leczenia natychmiast bo bez niego siądzie jej organizm będzie jej przykro. Najlepiej jakbyś napiła się krwi wampira albo zająłby się tobą ambulans (magia lecząca też jest ok). EDIT: Masz tak około 5-6 tur.
Shiro będzie miał poważne oparzeliny i małą tonsurę na głowie, ale powsysa ludzi i pochodzi w czapce z daszkiem kilka miesięcy (jak każdy łysiejący facet) i nikt nie zauważy.
Ringo tak jak Esme tylko gorzej. W jego wnętrznościach pechowa kula zrobiła krupniok i od razu zapakowała w rozszarpane w jelita. Ma dziurę wielkości pięści na plecach i gdyby tylko żył poczułby jak robi mu się zimno i słabo. Potrzebuje opieki zdrowotnej natychmiast. Zostały mu 3 tury do ostatecznej śmierci i przemiany w piach. Za to Esme może pić z chodnika do woli


Zaczyna Shiro, potem Lya, Grig, Esme i Ringo jak chce coś powiedzieć O_o
Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 460


PisanieTemat: Re: Główna droga   Sob Sie 05, 2017 2:18 am

Piękny dzień, prawda? No cóż, nie dla wszystkich z tego co mogło się wydawać to wampir właśnie wszedł na jakieś pieprzone pole bitwy, wyglądało to gorzej niż lądowanie na plaży Omaha, zwłaszcza szalony łowca napierdalający z granatnika? Oczywiście, że to zwabiło Psycha, który wracał sobie z zakupów w Vege szopie, żeby wszystkim mówić, że jest Vege i udawał się na trening crossfitu, kiedy coś nieopodal pierdolnęło! Biedny Psycho aż zrzucił reklamówkę, którą trzymał w swoich zakrwawionych łapkach i poszedł na miejsce huku, a co zobaczył? Prawdziwą wojnę! Ragnarok.. Ragnarok.. Wampir skulił się w miejscu padając na ziemie i zaczął unosić ręce ku niebiosom wołając, mentalnie oczywiście o ratunek o jakąkolwiek pomoc. Kiedy pomoc nie nadchodziła, do jego nozdrzy doszło za to co innego, był to zapach krwi, na dodatek znajomej krwi, członka rodu.. leżał.. martwy? Toż to biały Rycerz! No cóż, nigdy nie wiadomo co strzeli do głowy szalonemu wampirowi do łba, a teraz strzeliło mu podbiec do Ringo i zacząć go szarpać! Dobrze zdawał sobie sprawę, że był obserwowany, ale był pieprzonym krwiopijcą, był naturalnie szybszy niż ludzie, więc nie powinien mieć problemów ze znalezieniem się przy Ringo i wybadaniu sytuacji nim dosięgnie go strzał czy jakaś reakcja. Jedyne co zastał to wielka rana na plecach, biały rycerz umierał, umierał mu na rękach, biedactwo.
-Nie możesz umrzeć biały Rycerzu, nie możesz.. Kto poprowadzi konie na ostatni marsz.. - wampir położył łapska na jego ogromnej ranie, po czym jego ślepia nagle zabłysnęły szkarłatem. Na skórze wampira i w miejscu rany pojawiła się czarna, rozszerzająca się plama, która dosłownie pożerała ranę i miała właściwości uzdrawiające, nie sprawi to, że będzie gotowy do walki, czy nawet gotowy do ruchu, po prostu przedłuży jego agonię i cierpienia, ale uchroni go od pewnej śmierci, jednak czy łowcy na to pozwolą? Mogą się zająć walką z Psychem, który nie jest do końca łatwym przeciwnikiem, w końcu to wampir Krwi B, albo mogą się zająć swoim rannym. Psycho odczuwając tylko szaleństwo oraz wierność głowie rodu, która obecnie jest człowiekiem, nie mógł także stracić białego rycerza.

*Użycie mocy ~ Czarne piętno.

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1089


PisanieTemat: Re: Główna droga   Sob Sie 05, 2017 10:09 am

Momentalnie zaczął zdejmować z siebie kaptur i gasić powstały pożar na jego głowie i plecach, zarazem próbując się pozbyć tego czegoś, co przykleiło się, zanim wyrządzi jeszcze większą krzywdę. Jęknął cicho, zarazem czując coraz to większy ból, jak i mieszaninę różnych zapachów, tłumiący ten jeden, wyjątkowy, który go przyciągał. Irytowało go to... Ale zarazem sprawiało, że miało to na niego wpływ w postaci takiej, iż zaczął się wybudzać z tego niby transu.
Ale najpierw...
Priorytetem było pozbycie się kaptura, który dzięki wcześniejszej akcji. Biedny, zniszczony kawałek materiału opadł na ziemię, a sam kotołak przykucnął na moment, starając się brać płytkie wdechy - naoglądał się za dużo telewizji - i starać się opanować. Czuł dość dobrze ból po oparzeniach, a skoro rany mogły być niemałe, to pewnie kamyczek, jaki miał przy sobie, nie zadziałałby.
Co ja wyprawiam?
Powoli chęć walki zanikała, co powodowało, że i sam ogień w odcieniu niebieskim zaczynał się uspokajać i zmniejszać. Sam Shiro przyłożył łapki do uszów, jednocześnie czując niemały mętlik w głowie jeszcze z tego wszystkiego.
Czemu tu przyszedłem?
Podmuchał palce, które zapewne z tego wszystkiego zostały też poparzone. Bardziej już do niego docierał zapach spalenizny niż krew. Nawet nie wyczuwał, że przybył tu kolejny wampir. I co teraz?
Ruszył się stamtąd najpierw. Znaczy się ze swojej kryjówki aktualnej.
Chciał stąd uciec, póki jeszcze mógł... I dopóki nie zostanie ponownie spętany przez zapach krwi czerwonowłosej kobiety.
Będzie mu to dane?

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 642


PisanieTemat: Re: Główna droga   Nie Sie 13, 2017 2:50 pm

Wampir zaczynał uciekać? Tak to wyglądało choć nigdy nie wiadomo. Zawsze mógł mieć jakiś plan awaryjny. Vladislau nie lubił pozostawiania wrogów żywymi. Zarówno w grach jak i w życiu mieli brzydki zwyczaj powracać silniejszymi i bardziej wkurwionymi. Kres dał znać gdzie znajduje się Kotołak. Poza tym ten tak usilnie starał się uniknąć napalmu, że miał bardzo ograniczone pole do działań. Nic nie mówiąc wycelował ponownie posyłając w kierunku wroga kolejne dwa pociski z granatnika. Nie miał czasu na zabawę w psa i kotka. Chciał to jak najszybciej zakończyć. Przycelowanie. Strzał. Celowanie strzał. Vlad zajęty był przeciwnikiem toteż niespecjalnie wiedział co się działo za jego plecami ani tym bardziej, że przyszedł kolejny wampir co zaczął leczyć zdychającego Ringo. Lyalli dobrze zrobiła pro forma posyłając szlachetnego na nosze. Nigdy nie wiadomo co mogło mu wpaść do głowy.
Nie trzeba było długo czekać by wcześniej wezwany transporter w końcu przybył. Wóz dostawczy wzmocniony od wewnętrznej strony stalowymi płytami oraz z silnikiem zastąpionym wydajniejszym modelem produkcji jednego z techników łowieckich. W środku jeden medyk ze swoim wiernym gadem i dwóch łowców należących do kategorii zarówno szturmowca jak i obrońcy oraz kierowca. Wóz przyjechał we wskazane miejsce nie spodziewając się zastania pola regularnej bitwy. Ich celem była przede wszystkim Esmeralda dlatego też zatrzymali się dopiero przy niej stając tak, że tył wozu stał dość blisko. Tylne drzwi otworzyły się i wyskoczyła Melody by zająć się ranną Esmeraldą. Wraz z nią skoczył na pomoc Ryoto. Od razu jako zabezpieczenie postawił wokół nich barierę kinetyczną wykonując pojedynczy gest dłoni. Jedno niezrozumiałe słowo wypowiedziane szeptem w połączeniu z gestem stworzyło dla nich kopulastą ochronę. Mikael z kolei wypadł z siedzenia obok kierowcy i pierwsze co to rozpoczął szturm na jedynego przytomnego wampira jakiego zobaczył, czyli Psycho. Aktywował magię siły i szybkości by jak najszybciej móc z pomocą swoich rękawic obalić oponenta. Pierwszym ciosem z rozpędu chciał trafić w głowę. Potem celowałby już zarówno w łeb jak i obręcz barkową czasem markując atak na brzuch dla zmyłki.
Powrót do góry Go down
Zero

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2241-zero#47044
Zarejestrował/a : 11/11/2015
Liczba postów : 50


PisanieTemat: Re: Główna droga   Sro Sie 16, 2017 11:10 pm

Stary wampir, albo raczej były stary wampir, a obecnie hybryda wampira z zwierzętami zdecydowanie nudził się już czekaniem na to aż któryś z łowców go zauważy. Może lekkomyślnym było pojawienie się tutaj gdzie trwała bitwa, jednak obserwując okolicę z wieży widział masakrę jaka miała tu miejsce w ostatnich minutach walki. Choć z początku wydawało się, że wampiry powinny mieć przewagę to łowcy wyraźnie dali popalić tym pierwszym. Coś co zdziwiło Zero był fakt przebywania w tym miejscu pewnego kociego wampira zauważonego jak próbuje czmychnąć. Nie przypominał sobie aby ten chłopak wydawał się groźny, w zasadzie czy nie był uczniem akademii?
Widząc sprzęt szykowany przeciwko kotowatemu sfrunął w dół starając się go porwać z miejsca nim go zabiją, z resztą coś mu podpowiadało, że to był zły pomysł, ktoś byłby bardzo zły za to. Choć staruszek nie umiał sobie przypomnieć kto i dlaczego. Jeśli uda mu się porwać młodego zabierze go na dach
-Spadaj stąd mały, co ty w ogóle tu robisz?
Niemal na warczał na niego, ale było w tym coś z troski. Nie wiedział jak ten się tu znalazł al głupio by było gdyby zginął. Sam za to odwrócił się w stronę przybywających łowców, widział że atakują jakby w amoku, czy powinien im teraz pomagać? Zleciał z muru na dół i próbował gestem dać do zrozumienia, że nie będzie ich atakować, jednak czy zrozumieją? Kierował się bardziej w stronę Griga gdyż był na zewnątrz, do rannej wolał się nie zbliżać przy tak wzmożonej kontroli.

(nudzi mi się więc was wykorzystam, nie chce mi się kolejny rok czekać na Griga i resztę ekipy)

_________________

W wypadku odpisania mi Proszę o info na GG.

Wygląd Zero podczas nowiu
Powrót do góry Go down
Dorian
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1800-zul-fiqar#37899 http://vampireknight.forumpl.net/t1830-jackie-estacado#
Zarejestrował/a : 09/04/2015
Liczba postów : 311


PisanieTemat: Re: Główna droga   Today at 12:23 am

Tak więc na scenę targnął wariat owładnięty swoja wizją wielu przekonań, wierzeń i z własnym słownikiem słówek wszelakich.
Dodatkowy gracz zaraz padł koło swojego rycerza, któremu bardzo przydałby się giermek, który podniósłby go, upadłego z konia i odstawił do kobiet i lekarzy. Cóż, na to była mała szansa, ale przynajmniej podał mu kordiał, który może utrzyma go przy życiu dłużej niż wcale. Zwłaszcza, że łowcy chyba nie planowali pomóc bardziej potrzebującemu w pierwszej kolejności. Czarna plama działała, powoli bo rana wielka i poważna, ale może jeśli się nie wykrwawi to przynajmniej dało to jakąś szansę. Za to Psycho stał się dosłownie jak kaczka na strzelnicy. Widział co dzieje się, gdy Lya wyjmuje pistolet i wypala, nawet na ślepo.
Jednak wpadnięcie nowego gracza, nagłe pogorszenie się stanu Esmeraldy i w ogóle to wszystko chyba zdezorientowało ją. Padła na kolana i zaczęła robić jedyne co mogła, czyli ratować Esme. Cokolwiek się nie działo musiała jednak jej pomóc.
Palce Shira owszem zostały zranione, ale nie bardzo, ot jeśli nie ogarnie jak tego z siebie zdrapać będzie wyglądał jakby miał namiętne macanki z Iron-woman (że wiecie, kobieta żelazko hie hie hie). No i kaptur zdjęty i wszyscy mogli się przyjrzeć kilku łysym plackom na głowie. Zdjęcie swetra pomogło, ale trochę żelu nadal lepiło się do skóry. Przeżyć przeżyjesz, ale przyda się wizyta w aptece po piankę na oparzenia. Aby nie tracić za dużo czasu i nie ryzykować, że mu przejdzie wizja ucieczki zdecydował zrobić to szybko. Z resztą patrząc na to, że wszyscy chcą go tu zabić i w sumie to celują w niego z broni po prostu się przeraził. Jako, że miał chyba najwięcej, prócz psycha sił. Zaczął po prostu biec. Grzesiu jednak nie chciał zmarnować sytuacji, by wyłączyć go już na dobre. Nie zważając na to co się zieje wokół postanowił zacząć strzelać do kolesia władającego ogniem… ogniem.
Pierwszy pocisk wycelowany był dobrze, ale nadal ludzka zręczność nie pozwoliła mu na zareagowanie dość szybko i korekcji. Granat walnął w jedną z latarni, która na chwilę zapłonęła tak mocno jak nigdy wcześniej i zlepił wszystko wokoło brudną mazią, którą Shiro ciągle miał na sobie. Biednąc kotek nie zważał za bardzo na uniki i leciał byle do przodu, byle przed siebie. Shiro już właściwie dochodził do kręgu płomienia, ale drugi strzał trafił już znacznie lepiej. Przeleciał co prawda, ale spadł nieopodal biegnącego kota. Kolejna kula ognia i łydka jak i jedna z rąk oblepione znajomą mieszaniną benzyny i opon. Shiro wiał, ale płonął i raczej nie było szansy żeby nie wrócił na golasa. Wybuchy zdawały się go przepędzić skutecznie, a płomienie znikły.
Ale nie przed tym, jak wóz szturmowy (nie tak fajny jak jeep z głośnikami pewnej ekipy wampirów, ekhm) mógł wjechać na miejsce akcji w pełnej chwale przez płomienie i ogień. Z niego wybiegli Smoczyca jakiś albinosik i koleś, który wygląda jakby prawdopodobnie w wolnym czasie podglądał dziewczyny w onsenach.
Z resztą, czego można się było spodziewać jak nie tego, że właśnie podejrzany o podglądanki  wypali do przodu waląc wampira prosto w twarz. Chłopaki starły się i Psycho zdecydowanie był tutaj w gorszej pozycji, bo cios na dzień dobry trochę go otumanił. Udało mu się jednak nie upaść, a moc leczenia nie została przerwana.
Tymczasem na dachu siedział sobie cały ten czas Zero, który wpadł na szalony pomysł wtargnięcia na pole bitwy. Nim zeskoczył poczuł obok siebie obecność. Nie był to zapach, nie była to magia, czuł na sobie spojrzenie. Jedno z tych, które wypalają dziurę.
- Nie zalecam tam iść. – Dwa metry za nim stał facet w dziwnej masce i łachmanach, które zdawały się rozmywać w cień. Cały zdawał się eteryczny, jakby dopiero materializował się w  świecie żywych. Jedno  z oczu nieznajomego dziwaka świeciło  się na niebiesko. – Jeśli potrzebujesz wrażeń, to mogę zostać twoją walentynką. Tylko powiedz, a doświadczysz wszystkiego co tam się dzieje jakbyś tam był.



Shiro out - boli cię głowa, masz poparzone plecy i przylepione do nich kawałki żelu i stopionego plastiku z ubrań (chyba, że nosisz z bawełny to się dymisz :D). Noga i ręka mają opażeliny jak po przytknięciu żelazka i prasowanie chwilę. Nic poza tym
Esme bez zmian. Jako leży i daje się leczyć Lya i tej drugiej.
Lya: ot traktuję Cię w tej turze jak bota i po skonsultowaniu się z moim widzimisię uznałem, że siedzisz przy Esme
Grig bez zmian, ale ma mniej ammo (-4)
Psychełe jest w zwarciu ze zboczeńcem
Ringo umiera trochę wolniej, ale nadal przydałoby się wypić lekarza xD
Zero czujesz, że coś jest nie tak. Stoisz na krawędzi dachu, a trochę za Toba jest ten dziwny koleś.
https://68.media.tumblr.com/706bbcff07e5e680ad7ede592eccc5b6/tumblr_o6235wFkja1ub8jryo1_500.jpg]
Powrót do góry Go down
 
Główna droga
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
 Similar topics
-
» Droga do Hogsmeade
» Droga obok lasu
» Droga Królewska
» Droga z Magnolii do Shirotsume
» Główna droga

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: SLUMSY (POŁUDNIE) :: BLOKI DO ROZBIÓRKI-
Skocz do: