IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Główna droga

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
AutorWiadomość
Lyalli
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3382-lyallinette-cabalerro http://vampireknight.forumpl.net/t3389-lyallinette-cabalerro#72832
Zarejestrował/a : 02/07/2017
Liczba postów : 59


PisanieTemat: Re: Główna droga   Pon Lip 31, 2017 12:33 pm

No i się zaczęło.
Ledwo nałożyła opatrunki uciskowe - Chwała Panu! - rozpętało się pandemonium.
Nie miała najmniejszego pojęcia, dlaczego pijawki tak lgnęły do Esmeraldy - wtedy jeszcze nie wiedziała o Rytuałach i właściwościach jej krwi - jednak ani trochę się jej to nie podobało. W ostatniej chwili przytrzymała łapę syczące... koto - wampira?
A cóż to, na przeklętego Judasza, miało być? Nie wystarczyły zwykłe anomalie chodzących trupów? To jeszcze... to.
Zacisnęła wargi i stanęła przed Esmeraldą, chcąc ją ochronić przed ogniem, w tym momencie pojawił się Dowódca, który przyjął cały ogień na swój skawander.
Niech Bogu będą dzięki za jego przezorność.
Szare oczy kobiety lśniły zimno, zwłaszcza, gdy z ziemi powstał kolejny wampir, który musiał być ofiarą rannej kobiety.
Tego było za wiele.
Żul, wampir, koto wampir.
Świat spadał na psy.
Jako, że w tej chwili stała tyłem do Ringo, gdy tylko użył ponownie swej mocy, nie mając zamiaru ryzykować, że po pokonaniu stwora kota zwróci się ku nim, odwróciła się prawym bokiem na rozstawionych nogach, wydobywając prędko swój pistolet i posłała w jego stronę pięć kulek, celując w korpus, a dokładniej w serce dwie kulki, dwie w brzuch i jedną w gardło. Miała dosyć smrodu krwi i pijawek próbujących schrupać jej potencjalną Mistrzynię.
Zerknęła w stronę śmietników, gdzie krył się koto coś tam, a potem w kierunku, skąd nadchodził żul.
A kiedy przemówił, coś błysnęło w jej umyśle zrozumieniem.
Wiedziała, że niektóre wampiry posiadają silne zdolności parapsychiczne. Powłoka ludzka. Zwykły pijaczyny, Boga Ducha winny, w szponach...
Ale to nie mogło działać na długie dystanse, prawda? Zatem gdzieś prawdziwy nośnik musiał się tu znajdować. Czy potrafił sięgać po moc z ciała człowieka?
Człowiek uczy się całe życia.
Patrzyła na żula, patrzyła na Ringo, a dla świętego spokoju wzniosła blokadę wokół umysłu. Przy tych krwiopijcach nigdy nie wiadomo.

/Przepraszam, pisane na szybko:<

_________________
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1129


PisanieTemat: Re: Główna droga   Pon Lip 31, 2017 9:39 pm

Było tak blisko... Tak... Blisko...
Momentalnie wszyscy odwrócili się przeciwko rudowłosemu nastolatkowi, a zaimprowizowany plan lęgnął dość szybko w gruzach. Nawet nie udało mu się spełnić pierwotnego celu, bo ledwo zahaczył o ofiarę, to został złapany za rękę, a potem w - wręcz magiczny sposób - zafundowano mu krótki kurs latania, tak, że znalazł się kilkanaście metrów dalej. Oczywiście, to nie sprawiło, że nagle miał się znaleźć na widoku i pozostać zabity! Szybko czmychnął za śmietnik, by skryć się i uniknąć na moment ataku. Nie zwracał zbytnio uwagi na ból - póki kule nie przebiły jego skóry, było dobrze. Regeneracja wampirów czystej krwi B nie była wcale taka zła, więc zaraz i tak nie będzie śladu.
Więc... Co teraz?
To czas na ewakuację!
Rudowłosy wampir jedynie poprawił swój kaptur, zanim zdecydował się pomknąć z tego miejsca. Zwłaszcza, gdy ktoś zdecydował się jednak strzelać do niego! Zdecydowanie pozostanie tutaj nie było najlepszym pomysłem, dlatego też chciał pomknąć jakieś kilkanaście metrów w prawo od śmietnika.
Jednakże... Jeśli moc Ringo zadziałałaby na nim, zanim zdołałby uciec lub już w trakcie ucieczki, padłby na ziemię, zarazem czując większy strach. Niemożność ucieczki z miejsca, gdy ktoś w ciebie strzelał?
Nie za przyjemna sprawa.
Ogień rozszalałby się jeszcze bardziej, zarazem kierując się ku osobnikom, którzy chcieli zrobić mu krzywdę. Taka forma obrony. Jednocześnie, jeśli któryś by jakimś cudem znalazłby się bliżej, Shiro próbowałby użyć momentalnie mocy usypiania.
Wszystko, by tylko przetrwać i zyskać krew rudowłosej kobiety. Jej zapach nakręcał go do dalszego działania, nawet jeśli z góry było skazane na porażkę.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Dorian
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1800-zul-fiqar#37899 http://vampireknight.forumpl.net/t1830-jackie-estacado#
Zarejestrował/a : 09/04/2015
Liczba postów : 324


PisanieTemat: Re: Główna droga   Czw Sie 03, 2017 7:08 pm

Rango 12 na odporność.
Esme 2 na zawał.
Ringo jest osłabiony, jego układ odpornościowy szalał jak szczeniak widzący po raz pierwszy śnieg tylko po to aby nie dać mu paść tam trupem… i w sumie to mu się udało. Kosztem pokładów energii wypchnął z siebie kule i załatał od razu co wyglądało o tyle niesamowicie co przerażająco. Wampiry tej rangi to nie jest pierdnięcie motyla na fiołkowym, a coś bardziej kalibru Ichigo, który uwalniał Rukię. Nawet styrany potrafił pokazać że te kły nie są tylko by robić malinki napalonym siksom.
Piesek grzecznie wyszedł z bycia pieczonym i posłusznie uciekł gdzieś w bok i nie zamierzał interweniować.
A co do deszczu ognia – śmietnik stanął w płomieniach i eksplodował wyrzucając wszędzie puszki, smród, płonące gazety i sama lepiąca się do wszystkiego mieszanka benzyny i gumy wyfrunęła tuląc się do chodnika, ścian i możliwe, że Kota. Grzegorz mógł czuć się dumny, nic nie wygląda tak dobrze jak eksplozja na tle płomieni.
Ringo za to poczynił trochę za dużo niż mógł. Ciało przed chwilą przeszło nagły zryw by poskładać wszystko to co poszło wcześniej, teraz było niemal wyprane z energii. Trochę może jeszcze postraszyć i zaboli jak uderzy, ale aż do następnego zatankowania krwi i odpoczynku będzie musiał ograniczyć szarżowanie z mocami, które czuł, że zamiast przygwoździć kota po prostu utrudniały mu ruch i były upierdliwością. Zanosiło się raczej na to, że trzeba będzie bardziej uskuteczniać hand to hand combat niż siłować się na zaklęcia.
W sumie to i tak nieźle mu szło. Pierwszy rzut kotem był naprawdę imponujący, może jakby cisnął tak Grigiem albo Esme miały znacznie prościej albo byłoby już po problemie. No ale tak to jest jak z jednej strony jesteś dumny i głodny tak, że cudem rozumiesz ludzką mowę, a z drugiej jesteś wcale wytrzymałym na ból skurczysynem.
Esme za to póki co żyła, ba nawet udało się jej obudzić, ale gorzej z tym co potem. Wszystko to odcisnęło mocne piętno na jej ciele. Mogła iść, a teraz poczuła tylko jak zrobiło się jej słabo, a serce zabiło bardzo mocno i nierówno. Uczucie stąpania u progu wrót śmierci nie było jej tak obce, ale z drugiej strony nie mogło być przyjemne.
Broń nie wysunęła się z jej ręki, ale ta zadrżała dość mocno przy ataku słabości i biedna potrzebowała natychmiastowej opieki lepszej niż zamiana w mumię.

Lekarka najwidoczniej urażona tym, że nikt nie chce aby pomagała stwierdziła, że czas przydać się w inny sposób. Ringo był odsłonięty robiąc swoje mambo jambo, a Grig zajęty kotem, którego w sumie nikt nie widział tylko mieli nadzieję, że gdzieś tam jeszcze siedzi i się nie wychyla. Tak czy inaczej szybki obrót z wyciągnięciem broni i wypalenie w niego trzeciej części magazynka nie było głupim pomysłem. Tak szybkie wycelowanie za to owszem, bo trzy kule po prostu minęły go. Te dwie ostatnie za to trafiły prosto w cel i może niewielki kaliber, ale prosto w klatę nadal sieje spustoszenie w zmęczonym już tym wszystkim ciele.
Jedna przeszła dosłownie na wylot, bardzo blisko serca łamiąc żebra i sprawiając, że wcale niemały wampir zachwiał się. Druga kula też trafiła prosto w jego klatę, jednak ciężko powiedzieć co tak naprawdę się stało. Wadliwy pocisk? Odbicie się od kości? Cokolwiek to nie było kula nie wyszła tak gładko jak pierwsza, a po prostu wyrzygała się z ciała przypominając grzybek wraz z kawałkiem jelitka i krwią. Ringo zrobił dwa kroki do przodu, jeden w tył i nim skończył ten dziwny taniec padł na kolano, a potem na ziemię. Żył, ale to był już jego koniec na ten czas. Skoro sam nie był na tyle poczytalny aby skończyć to zwiotczałe mięśnie i szok zrobiły to za niego.

Była tak blisko, a nóż w plecy wbił ci ktoś kto powinien ci pomóc, z resztą pożarcie i jej i jego byłoby ucztą na dłuuugi czas. Moc Ringo trochę utrudniła ucieczkę, nie mógł latać jak chciał i z niesamowitej prędkości ruszał się po prostu jak jeden z najszybszych ludzi świata. A to nadal było za wolno dla kul, dla lepkiej i płonącej mazi. Kilka jej grudek spadło ci na plecy i głowę rozprowadzając się jak szampon w płynie (tylko taki gorący i płonący). Szybko poradził sobie z ubraniem i włosami, by przejść do powolnego ale nieprzerwanego pieczenia i wypalania, po którym długi czas będzie nosić blizny. Kotowaty postanowił nie zostać dłużny i ogień zaczął zbliżać się i zacieśniać coraz bardziej robiąc coraz wyższy i wyższy. Nagle dziwna moc uciskająca go do ziemi po prostu poszła pozwalając mu na eleganckie zwianie z miejsca, które robi auć i polecieć w stronę innego śmietnika i kilku kartonów z puszkami.

Płomienie utrzymywały się  ciągle tylko znacznie zawężając obszar na którym można było wykonywać manewry. Gdzieś tam po lewej od kota słychać było jak pies warknął, a potem podbiegł trochę bliżej płonącego samochodu, z braku wolnego miejsca.
Tak więc, Shiro znowu ukrył się tak, że Grzegorz doskonale wie gdzie jest. Esme nie jest pewna czy cokolwiek z tego jest prawdą, a Lya po prostu miała swoją chwilę bycia badassem. Czas na rundę drugą starcia łowców i wampira.

Legendy Yokohamy - Gorejący Menel:
 

Wracając jednak do sprawy naszej grupy bohaterów i ich stanu:
Grzegorz stał osmalony, ale w sumie bez szkód,
Kres wyglądał jakby miał silną grzybicę i kilka łat futra na plecach po prostu znikło, nie czuł się najlepiej ale jedna wizyta u weta i obleci. Nadal może spokojnie próbować walczyć.
Lya stała się bohaterem całej zabawy eliminując zagrożenie, które pomyliło się i pomagało nie tym co trzeba.
Esme potrzebowała leczenia natychmiast bo bez niego siądzie jej organizm będzie jej przykro. Najlepiej jakbyś napiła się krwi wampira albo zająłby się tobą ambulans (magia lecząca też jest ok). EDIT: Masz tak około 5-6 tur.
Shiro będzie miał poważne oparzeliny i małą tonsurę na głowie, ale powsysa ludzi i pochodzi w czapce z daszkiem kilka miesięcy (jak każdy łysiejący facet) i nikt nie zauważy.
Ringo tak jak Esme tylko gorzej. W jego wnętrznościach pechowa kula zrobiła krupniok i od razu zapakowała w rozszarpane w jelita. Ma dziurę wielkości pięści na plecach i gdyby tylko żył poczułby jak robi mu się zimno i słabo. Potrzebuje opieki zdrowotnej natychmiast. Zostały mu 3 tury do ostatecznej śmierci i przemiany w piach. Za to Esme może pić z chodnika do woli


Zaczyna Shiro, potem Lya, Grig, Esme i Ringo jak chce coś powiedzieć O_o
Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 460


PisanieTemat: Re: Główna droga   Sob Sie 05, 2017 2:18 am

Piękny dzień, prawda? No cóż, nie dla wszystkich z tego co mogło się wydawać to wampir właśnie wszedł na jakieś pieprzone pole bitwy, wyglądało to gorzej niż lądowanie na plaży Omaha, zwłaszcza szalony łowca napierdalający z granatnika? Oczywiście, że to zwabiło Psycha, który wracał sobie z zakupów w Vege szopie, żeby wszystkim mówić, że jest Vege i udawał się na trening crossfitu, kiedy coś nieopodal pierdolnęło! Biedny Psycho aż zrzucił reklamówkę, którą trzymał w swoich zakrwawionych łapkach i poszedł na miejsce huku, a co zobaczył? Prawdziwą wojnę! Ragnarok.. Ragnarok.. Wampir skulił się w miejscu padając na ziemie i zaczął unosić ręce ku niebiosom wołając, mentalnie oczywiście o ratunek o jakąkolwiek pomoc. Kiedy pomoc nie nadchodziła, do jego nozdrzy doszło za to co innego, był to zapach krwi, na dodatek znajomej krwi, członka rodu.. leżał.. martwy? Toż to biały Rycerz! No cóż, nigdy nie wiadomo co strzeli do głowy szalonemu wampirowi do łba, a teraz strzeliło mu podbiec do Ringo i zacząć go szarpać! Dobrze zdawał sobie sprawę, że był obserwowany, ale był pieprzonym krwiopijcą, był naturalnie szybszy niż ludzie, więc nie powinien mieć problemów ze znalezieniem się przy Ringo i wybadaniu sytuacji nim dosięgnie go strzał czy jakaś reakcja. Jedyne co zastał to wielka rana na plecach, biały rycerz umierał, umierał mu na rękach, biedactwo.
-Nie możesz umrzeć biały Rycerzu, nie możesz.. Kto poprowadzi konie na ostatni marsz.. - wampir położył łapska na jego ogromnej ranie, po czym jego ślepia nagle zabłysnęły szkarłatem. Na skórze wampira i w miejscu rany pojawiła się czarna, rozszerzająca się plama, która dosłownie pożerała ranę i miała właściwości uzdrawiające, nie sprawi to, że będzie gotowy do walki, czy nawet gotowy do ruchu, po prostu przedłuży jego agonię i cierpienia, ale uchroni go od pewnej śmierci, jednak czy łowcy na to pozwolą? Mogą się zająć walką z Psychem, który nie jest do końca łatwym przeciwnikiem, w końcu to wampir Krwi B, albo mogą się zająć swoim rannym. Psycho odczuwając tylko szaleństwo oraz wierność głowie rodu, która obecnie jest człowiekiem, nie mógł także stracić białego rycerza.

*Użycie mocy ~ Czarne piętno.

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1129


PisanieTemat: Re: Główna droga   Sob Sie 05, 2017 10:09 am

Momentalnie zaczął zdejmować z siebie kaptur i gasić powstały pożar na jego głowie i plecach, zarazem próbując się pozbyć tego czegoś, co przykleiło się, zanim wyrządzi jeszcze większą krzywdę. Jęknął cicho, zarazem czując coraz to większy ból, jak i mieszaninę różnych zapachów, tłumiący ten jeden, wyjątkowy, który go przyciągał. Irytowało go to... Ale zarazem sprawiało, że miało to na niego wpływ w postaci takiej, iż zaczął się wybudzać z tego niby transu.
Ale najpierw...
Priorytetem było pozbycie się kaptura, który dzięki wcześniejszej akcji. Biedny, zniszczony kawałek materiału opadł na ziemię, a sam kotołak przykucnął na moment, starając się brać płytkie wdechy - naoglądał się za dużo telewizji - i starać się opanować. Czuł dość dobrze ból po oparzeniach, a skoro rany mogły być niemałe, to pewnie kamyczek, jaki miał przy sobie, nie zadziałałby.
Co ja wyprawiam?
Powoli chęć walki zanikała, co powodowało, że i sam ogień w odcieniu niebieskim zaczynał się uspokajać i zmniejszać. Sam Shiro przyłożył łapki do uszów, jednocześnie czując niemały mętlik w głowie jeszcze z tego wszystkiego.
Czemu tu przyszedłem?
Podmuchał palce, które zapewne z tego wszystkiego zostały też poparzone. Bardziej już do niego docierał zapach spalenizny niż krew. Nawet nie wyczuwał, że przybył tu kolejny wampir. I co teraz?
Ruszył się stamtąd najpierw. Znaczy się ze swojej kryjówki aktualnej.
Chciał stąd uciec, póki jeszcze mógł... I dopóki nie zostanie ponownie spętany przez zapach krwi czerwonowłosej kobiety.
Będzie mu to dane?

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 675


PisanieTemat: Re: Główna droga   Nie Sie 13, 2017 2:50 pm

Wampir zaczynał uciekać? Tak to wyglądało choć nigdy nie wiadomo. Zawsze mógł mieć jakiś plan awaryjny. Vladislau nie lubił pozostawiania wrogów żywymi. Zarówno w grach jak i w życiu mieli brzydki zwyczaj powracać silniejszymi i bardziej wkurwionymi. Kres dał znać gdzie znajduje się Kotołak. Poza tym ten tak usilnie starał się uniknąć napalmu, że miał bardzo ograniczone pole do działań. Nic nie mówiąc wycelował ponownie posyłając w kierunku wroga kolejne dwa pociski z granatnika. Nie miał czasu na zabawę w psa i kotka. Chciał to jak najszybciej zakończyć. Przycelowanie. Strzał. Celowanie strzał. Vlad zajęty był przeciwnikiem toteż niespecjalnie wiedział co się działo za jego plecami ani tym bardziej, że przyszedł kolejny wampir co zaczął leczyć zdychającego Ringo. Lyalli dobrze zrobiła pro forma posyłając szlachetnego na nosze. Nigdy nie wiadomo co mogło mu wpaść do głowy.
Nie trzeba było długo czekać by wcześniej wezwany transporter w końcu przybył. Wóz dostawczy wzmocniony od wewnętrznej strony stalowymi płytami oraz z silnikiem zastąpionym wydajniejszym modelem produkcji jednego z techników łowieckich. W środku jeden medyk ze swoim wiernym gadem i dwóch łowców należących do kategorii zarówno szturmowca jak i obrońcy oraz kierowca. Wóz przyjechał we wskazane miejsce nie spodziewając się zastania pola regularnej bitwy. Ich celem była przede wszystkim Esmeralda dlatego też zatrzymali się dopiero przy niej stając tak, że tył wozu stał dość blisko. Tylne drzwi otworzyły się i wyskoczyła Melody by zająć się ranną Esmeraldą. Wraz z nią skoczył na pomoc Ryoto. Od razu jako zabezpieczenie postawił wokół nich barierę kinetyczną wykonując pojedynczy gest dłoni. Jedno niezrozumiałe słowo wypowiedziane szeptem w połączeniu z gestem stworzyło dla nich kopulastą ochronę. Mikael z kolei wypadł z siedzenia obok kierowcy i pierwsze co to rozpoczął szturm na jedynego przytomnego wampira jakiego zobaczył, czyli Psycho. Aktywował magię siły i szybkości by jak najszybciej móc z pomocą swoich rękawic obalić oponenta. Pierwszym ciosem z rozpędu chciał trafić w głowę. Potem celowałby już zarówno w łeb jak i obręcz barkową czasem markując atak na brzuch dla zmyłki.
Powrót do góry Go down
Zero

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2241-zero#47044
Zarejestrował/a : 11/11/2015
Liczba postów : 51


PisanieTemat: Re: Główna droga   Sro Sie 16, 2017 11:10 pm

Stary wampir, albo raczej były stary wampir, a obecnie hybryda wampira z zwierzętami zdecydowanie nudził się już czekaniem na to aż któryś z łowców go zauważy. Może lekkomyślnym było pojawienie się tutaj gdzie trwała bitwa, jednak obserwując okolicę z wieży widział masakrę jaka miała tu miejsce w ostatnich minutach walki. Choć z początku wydawało się, że wampiry powinny mieć przewagę to łowcy wyraźnie dali popalić tym pierwszym. Coś co zdziwiło Zero był fakt przebywania w tym miejscu pewnego kociego wampira zauważonego jak próbuje czmychnąć. Nie przypominał sobie aby ten chłopak wydawał się groźny, w zasadzie czy nie był uczniem akademii?
Widząc sprzęt szykowany przeciwko kotowatemu sfrunął w dół starając się go porwać z miejsca nim go zabiją, z resztą coś mu podpowiadało, że to był zły pomysł, ktoś byłby bardzo zły za to. Choć staruszek nie umiał sobie przypomnieć kto i dlaczego. Jeśli uda mu się porwać młodego zabierze go na dach
-Spadaj stąd mały, co ty w ogóle tu robisz?
Niemal na warczał na niego, ale było w tym coś z troski. Nie wiedział jak ten się tu znalazł al głupio by było gdyby zginął. Sam za to odwrócił się w stronę przybywających łowców, widział że atakują jakby w amoku, czy powinien im teraz pomagać? Zleciał z muru na dół i próbował gestem dać do zrozumienia, że nie będzie ich atakować, jednak czy zrozumieją? Kierował się bardziej w stronę Griga gdyż był na zewnątrz, do rannej wolał się nie zbliżać przy tak wzmożonej kontroli.

(nudzi mi się więc was wykorzystam, nie chce mi się kolejny rok czekać na Griga i resztę ekipy)

_________________

W wypadku odpisania mi Proszę o info na GG.

Wygląd Zero podczas nowiu
Powrót do góry Go down
Dorian
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1800-zul-fiqar#37899 http://vampireknight.forumpl.net/t1830-jackie-estacado#
Zarejestrował/a : 09/04/2015
Liczba postów : 324


PisanieTemat: Re: Główna droga   Pią Sie 18, 2017 12:23 am

Tak więc na scenę targnął wariat owładnięty swoja wizją wielu przekonań, wierzeń i z własnym słownikiem słówek wszelakich.
Dodatkowy gracz zaraz padł koło swojego rycerza, któremu bardzo przydałby się giermek, który podniósłby go, upadłego z konia i odstawił do kobiet i lekarzy. Cóż, na to była mała szansa, ale przynajmniej podał mu kordiał, który może utrzyma go przy życiu dłużej niż wcale. Zwłaszcza, że łowcy chyba nie planowali pomóc bardziej potrzebującemu w pierwszej kolejności. Czarna plama działała, powoli bo rana wielka i poważna, ale może jeśli się nie wykrwawi to przynajmniej dało to jakąś szansę. Za to Psycho stał się dosłownie jak kaczka na strzelnicy. Widział co dzieje się, gdy Lya wyjmuje pistolet i wypala, nawet na ślepo.
Jednak wpadnięcie nowego gracza, nagłe pogorszenie się stanu Esmeraldy i w ogóle to wszystko chyba zdezorientowało ją. Padła na kolana i zaczęła robić jedyne co mogła, czyli ratować Esme. Cokolwiek się nie działo musiała jednak jej pomóc.
Palce Shira owszem zostały zranione, ale nie bardzo, ot jeśli nie ogarnie jak tego z siebie zdrapać będzie wyglądał jakby miał namiętne macanki z Iron-woman (że wiecie, kobieta żelazko hie hie hie). No i kaptur zdjęty i wszyscy mogli się przyjrzeć kilku łysym plackom na głowie. Zdjęcie swetra pomogło, ale trochę żelu nadal lepiło się do skóry. Przeżyć przeżyjesz, ale przyda się wizyta w aptece po piankę na oparzenia. Aby nie tracić za dużo czasu i nie ryzykować, że mu przejdzie wizja ucieczki zdecydował zrobić to szybko. Z resztą patrząc na to, że wszyscy chcą go tu zabić i w sumie to celują w niego z broni po prostu się przeraził. Jako, że miał chyba najwięcej, prócz psycha sił. Zaczął po prostu biec. Grzesiu jednak nie chciał zmarnować sytuacji, by wyłączyć go już na dobre. Nie zważając na to co się zieje wokół postanowił zacząć strzelać do kolesia władającego ogniem… ogniem.
Pierwszy pocisk wycelowany był dobrze, ale nadal ludzka zręczność nie pozwoliła mu na zareagowanie dość szybko i korekcji. Granat walnął w jedną z latarni, która na chwilę zapłonęła tak mocno jak nigdy wcześniej i zlepił wszystko wokoło brudną mazią, którą Shiro ciągle miał na sobie. Biednąc kotek nie zważał za bardzo na uniki i leciał byle do przodu, byle przed siebie. Shiro już właściwie dochodził do kręgu płomienia, ale drugi strzał trafił już znacznie lepiej. Przeleciał co prawda, ale spadł nieopodal biegnącego kota. Kolejna kula ognia i łydka jak i jedna z rąk oblepione znajomą mieszaniną benzyny i opon. Shiro wiał, ale płonął i raczej nie było szansy żeby nie wrócił na golasa. Wybuchy zdawały się go przepędzić skutecznie, a płomienie znikły.
Ale nie przed tym, jak wóz szturmowy (nie tak fajny jak jeep z głośnikami pewnej ekipy wampirów, ekhm) mógł wjechać na miejsce akcji w pełnej chwale przez płomienie i ogień. Z niego wybiegli Smoczyca jakiś albinosik i koleś, który wygląda jakby prawdopodobnie w wolnym czasie podglądał dziewczyny w onsenach.
Z resztą, czego można się było spodziewać jak nie tego, że właśnie podejrzany o podglądanki  wypali do przodu waląc wampira prosto w twarz. Chłopaki starły się i Psycho zdecydowanie był tutaj w gorszej pozycji, bo cios na dzień dobry trochę go otumanił. Udało mu się jednak nie upaść, a moc leczenia nie została przerwana.
Tymczasem na dachu siedział sobie cały ten czas Zero, który wpadł na szalony pomysł wtargnięcia na pole bitwy. Nim zeskoczył poczuł obok siebie obecność. Nie był to zapach, nie była to magia, czuł na sobie spojrzenie. Jedno z tych, które wypalają dziurę.
- Nie zalecam tam iść. – Dwa metry za nim stał facet w dziwnej masce i łachmanach, które zdawały się rozmywać w cień. Cały zdawał się eteryczny, jakby dopiero materializował się w  świecie żywych. Jedno  z oczu nieznajomego dziwaka świeciło  się na niebiesko. – Jeśli potrzebujesz wrażeń, to mogę zostać twoją walentynką. Tylko powiedz, a doświadczysz wszystkiego co tam się dzieje jakbyś tam był.



Shiro out - boli cię głowa, masz poparzone plecy i przylepione do nich kawałki żelu i stopionego plastiku z ubrań (chyba, że nosisz z bawełny to się dymisz :D). Noga i ręka mają opażeliny jak po przytknięciu żelazka i prasowanie chwilę. Nic poza tym
Esme bez zmian. Jako leży i daje się leczyć Lya i tej drugiej.
Lya: ot traktuję Cię w tej turze jak bota i po skonsultowaniu się z moim widzimisię uznałem, że siedzisz przy Esme
Grig bez zmian, ale ma mniej ammo (-4)
Psychełe jest w zwarciu ze zboczeńcem
Ringo umiera trochę wolniej, ale nadal przydałoby się wypić lekarza xD
Zero czujesz, że coś jest nie tak. Stoisz na krawędzi dachu, a trochę za Toba jest ten dziwny koleś.
https://68.media.tumblr.com/706bbcff07e5e680ad7ede592eccc5b6/tumblr_o6235wFkja1ub8jryo1_500.jpg ]

W ogóle nie napisałem kto w jakiej kolejce więc:
Zero i Shiro (jak chce) kiedykolwiek
Esme, Lya i ludzie zajmujący się nimi i wozem są poza kolejką (chyba, że ktoś będzie chciał się dołączyć do walki psycha i tego pedofila to wpada na koniec)
Psycho pierwszy
Grig drugi
Pedofil trzeci
na końcu umierający, który ma teraz dwie dodatkowe tury życia, ale nadal jest umierający XD
Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 460


PisanieTemat: Re: Główna droga   Sro Sie 23, 2017 2:45 pm

Xylia
NPC napisał:
http://vampireknight.forumpl.net/t1274-npc-psycho
Skoro już przerzucamy się pomocą skąd tylko się da, uważam to tylko za fair, żeby długo zaginiona mamuśka, która miała tylko jeden cel w swoim życiu, przyłączyła sie do całej zabawy. Wiadomo, każda matka pragnie chronić swoje dziecię, jakkolwiek pojebane by nie było, dla nich zawsze będzie tylko małym, słodkim gówniakiem. Wampirzyca pojawiła się znikąd, a przynajmniej tak mogło się wydawać, bo wyszła zaraz za Zero i widząc co dzieje się na polu walki, postanowiła wkroczyć, kupić trochę czasu swojemu synowi, a także Ringo, który był umierający, z odpowiednią koncentracją, Psychowi może uda się teleportować stąd dwójkę, którymi są Kuroiaishita. Jeśli nie uda się jej przekroczyć bariery kinetycznej między Ryoto a swoim synem, to nie będzie tego robiła, po prostu zaatakuje z dystansu, używając swojej mocy, którą było miażdzące więzienie. Wampirzyca siegnie po nóż, przebijając sobie dłoń, a następnie uniesie ją w stronę Ryoto by złapać jego nogi, nie będzie się pierdoliła w tańcu, użycie tej mocy całkowicie zmiażdzy mu kończyny, więc skończy się wojowanie na polecenie Griga. To pierwszy przypadek, w drugim przypadku wampirzycy uda się przekroczyć barierę kinetyczną i stanie dosłownie przed Psychem, odpychając Ryoto, a z jej oczu zacznie płynąć stróżka krwi, sygnalizująca, że użyła mocy hipnozy, a jeśli łowca będzie na tyle głupi, żeby dać się w to złapać, następnie każe mu opuścić bariere, a następnie ruszyć w stronę Esmeraldy, by ją dobić.. skoro to wojna o rannych, a żadna strona nie zamierzała odpuścić, dlaczego oni by mieli?

Psycho dostawszy w pysk lekko zakołysał się na nogach, uśmiechajac sie głupio w stronę swojego oprawcy, który chyba myślał, że wampirowi ból przeszkadzał. Złociutki, on sobie go sam zadawał, żeby poczuć, że żyje, a Ty chcesz go skrzywdzić? Yessss Daddy, Harder. W zależności od interwencji Xylii i efektu, który zostanie nałożony na Ryoto, wampir przykeli się do Ringo jakby przynajmniej chciał go pocałować, albo nawet gorzej, próbując wyskoczyć z tego pieprzonego klosza i z tej cholernej sfery wojennej by teleportować się wraz z Ringo do jedynego znanego mu lekarza, białowłosego demona o twarzy anioła, zwanego Hiro. No miał nadzieję, że mu się to uda, ale jeśli by mu coś jeszcze przeszkadzało, to stanie po stronie Xylii czekając na dodatkowe wsparcie, używając swoich pnączy, które wyrosną z ziemi w pobliżu Esmeraldy, a wszystkie ciernie powbijają sie w jej skórę, nie miał ochoty walczyć z Ryoto, wiedział, że jest tylko pierdolonym pionkiem, nic nie znaczącym śmieciem, który nie ma wpływu na dalsze losy, za to jeśli skrzywdzi rudą, to na pewno łowcy przestaną atakować, a moze nawet dobija targu, życie Esmeraldy za życie Ringo i powrót do wrogości. Zaczynajmy zabawę.

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1129


PisanieTemat: Re: Główna droga   Pią Sie 25, 2017 12:54 am

To zdecydowanie był jeden wielki koszmar.
Bolało, piekło, parzyło... Czymkolwiek ta jedna osoba do niego strzelała, nie sprawiała, by rudowłosy nagle poczuł się o niebo lepiej. W sumie, ciężko byłoby, patrząc też na to, jakie wcześniej miał zamiary... Aż sam siebie nie rozumiał z tym wszystkim. Bądź co bądź, nie zamierzał powracać tam.
Przynajmniej wampirza prędkość powinna na coś się teraz przydać.
Brak słodkiej krwi sprawił doskonale, że stracił swoją wolę walki... Szkoda, że nie przeniosło się to na przeciwników. Bardzo szkoda. No nic. Trudno się mówiło, prawda? Oprócz tego, że on sam ucierpiał już swoje, a cała zabawa...
Najwyraźniej nie chyliła się ku końcowi.
Jeśli ktokolwiek zdecyduje się ruszyć za nim, uruchomi instynktownie swoją trzecią moc - Ostatnią Wolę. No wybaczcie, ale młodociany zdecydowanie nie zamierzał się już w to bawić... Na dodatek, patrząc na to, że wcześniej każdy był przeciwko niemu. Niestety... Tak wyszło.
No cóż, nie będzie co więcej się rozpisywać - stan jest podany, poparzony, zmęczony, obolały i w ogóle - uciekł. Kto wie, co się z nim teraz stanie?

z/t (Zgoda MG jest)

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 675


PisanieTemat: Re: Główna droga   Nie Sie 27, 2017 4:48 pm

Najwyraźniej zaproszono znacznie więcej osób na tę imprezę niż przewidywali gospodarze. Co więcej matka Psycha okazała się równie szalona co jej potomek skoro zaatakowała osobę chroniącą upadłą lekarkę zamiast bezpośredniego zagrożenia dla młodego. Tym lepiej dla Mikaela. Niespecjalnie wiedząc co się dzieje nieco dalej niż sterczał jego cel widząc brak zrażenia ze strony wampira postanowił zdzielić go jeszcze raz. Zwiększona za pomocą magii siła jak i szybkość w połączeniu z antywampirzymi rękawicami powinny być co najmniej dotkliwe. Dlatego też okładał wampira starającego się za wszelką cenę chronić nieprzytomnego Ringo. Jeśli choć spojrzał w stronę Esmeraldy to szybko Mikael przypomni mu gdzie powinien spoglądać starając się dokonać jak największych spustoszeń. Nos. Oczy. Szczęka. Wszystko warto było poharatać bądź obić byle tylko wampir jak najdotkliwiej odczuł uderzenia.
Natomiast bogu ducha winny Ryoto będzie starał się utrzymywać barierę tak długo jak będzie to możliwe chroniąc tym samym medyków i Esmeraldę. Obserwował jednak walczących by mieć świadomość co się dzieje. Liczył, że Mikael sobie poradzi. Tych cholernych wampirów nie miało tutaj być.
Z kolei Vlad widząc jak szybko pomyka uciekający kot uznał, że zadał mu dość obrażeń. Esmeralda była ważniejsza. Gdyby nie to, że zostawiłby za sobą pole walki z pewnością nie ustąpiłby tak łatwo i szybko. Na dźwięk samochodu obrócił się. Kurwa. Kolejne dwa wampiry. Mnożyły się jak szczury. Wystrzelił cztery pociski, więc pozostało osiem. W sam raz. Zaczął iść w kierunku przeciwników celując z morderczej broni w wampirzycę. Jednocześnie wydał gwizdnięciem polecenia dla psa, który zaczął przemieszczać się w taki sposób aby nie być dalej od pana jak dziesięć metrów. Jeśli będzie miał czysty strzał Vlad będzie strzelał celując w korpus wampirzycy. W innym przypadku będzie zbliżać się wciąż celując w te pomioty.
Powrót do góry Go down
Zero

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2241-zero#47044
Zarejestrował/a : 11/11/2015
Liczba postów : 51


PisanieTemat: Re: Główna droga   Pią Wrz 01, 2017 12:29 am

Zero nie był typem osoby która by się wystraszyła nagłego pojawienia osobnika z nikąd. Miał już cholernie dużo lat do tego był pieprzonym masochistą, więc czy mogło się stać coś co by mu zepsuło plany na życie? Piekło... czy aby widmowy osobik wiedział czym było piekło? Jeśli faktycznie by wiedział nie mówiły tego do gargulcowatej hybrydy, bo to ona pochodziła z prawdziwego piekła, a to co działo się na dole było zaledwie przystawką do przystawki z piekła jakie już przeżył. Słysząc więc zuchwałe słowa obserwatora półwampir uśmiechnął się do niego jak do starego przyjaciela, mimo, ze się nie znali
-Nie radzisz? Uważasz więc że stary wojownik ma siedzieć jak mysz pod miotłą? Skąd ty się urwałeś? I sorry ale pieprzone iluzje to nie zabawa, beznadziejna taka walentynka.
Odpowiedział nawet nie racząc patrzeć na osobnika który nie zaproponował mu niczego co by staruszka zainteresowało. Ostatecznie więc i tak postanowił wbić się na dół. Choć kotowaty wampir w nieco gorszym stanie, ale jednak uciekł z pola walki. Przynajmniej nim nie musiał się zajmować i dobrze, kotowaty raczej nie pałał do starego gargulca szczególną miłością, pewnie nawet by nie podziękował za próbę ratunku.
Jakkolwiek wampir przynajmniej próbował z frunąć na dół, a to czy dziwny osobnik za nim na to mu pozwoli, no to już nieco inna sprawa. No i w zasadzie skąd facet maska mógł wiedzieć czego ma doświadczyć wampir skoro nie znał jeszcze jego intencji?
W przypadku gdyby jednak udało mu się znaleźć na dole Zero wcale się nie spodoba fakt, że jakaś wampirzyca zechce dołączyć do całej tej zabawy, kolejna która wadziła w jego planach. Może i pachniał jak wampir, jednak nie był wcale po jej stronie i wcale nie miał zamiaru najmniejszego jej pomagać. Toteż przemknie koło Grigorija
-Witaj Szefie!
Rzuci tylko żołnierskim tonem dając mu znak, że nie musi go atakować. Ciężko było teraz rozmawiać na temat skąd się tu wziął. W każdym razie Grigorij mógł bez problemu zobaczyć jak ten staje przed barierą łowcy tylko po to by stać się kolejnym elementem muru który będzie musiała pokonać szalona mamuśka jeśli będzie się chciała dostać do Esme. Nawet więc jeśli bariera miałaby upaść ten chciał stanąć jako jej zastępstwo. Wiedział, że jednocześnie naraża się na poważny szwank, jednak nie mógł stać bezczynnie. Jedna i druga strona miała poważnie rannych w szeregach. Widząc to wampir stwierdzał, że za równo wampiry jak i ludzie bywali niezwykle głupi i uparci. W zależności od wydarzeń będzie albo stać przed barierą odgradzając wampirzycę od niej, albo odgrodzi i ją i łowcę który będzie chciał zaatakować ranną, jednak sam robił tylko za żywą ścianę która sama nie atakowała człowieka a jedynie nie pozwoli do popełnieniu błędu. No albo nie zdoła tego zrobić jeśli istota na dachu postanowi mu urządzić dziką sesję larpa postapo za samo istnienie. Tylko czy to dobry pomysł aby podtrzymywać przed pomocą taką bestię? Zatrzymany na pewno nie będzie zachwycony że ktoś zabronił mu wykonać rozkaz pomocy swoim towarzyszom.

_________________

W wypadku odpisania mi Proszę o info na GG.

Wygląd Zero podczas nowiu
Powrót do góry Go down
Dorian
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1800-zul-fiqar#37899 http://vampireknight.forumpl.net/t1830-jackie-estacado#
Zarejestrował/a : 09/04/2015
Liczba postów : 324


PisanieTemat: Re: Główna droga   Czw Wrz 07, 2017 4:28 pm

Najgorszym typem ludzi są ci, którzy wpadają na imprezy jak wszyscy zdążyli się już uwarzyć. Matka psycha, która zawsze była przy nim w cieniu była jeszcze gorszym, bo przyszła pilnować czy jej syn nie zadaje się z nieodpowiednimi ludźmi.
Wpadła bez żadnego dzieńdobry odbijając się od pola jakby próbowała biec na przekór tornadu. Ile by się nie posunęła do przodu w końcu siła po prostu ją odrzuciła. Z braku możliwości pomocy kontaktowej kobieta spędziła trochę czasu na wyciągnięciu ostrza i rozcięciu się. Musiała to zrobić szybko, by kupić trochę czasu swojej pociesze, ale stres sprawił że nie mogła się odpowiednio skupić. Ochrona tego małego padalca była dla niej najważniejsza, ale najwidoczniej matczyne instynkty były w niej silne.
Złapała nogi faceta, które zaczęły powoli, ale nieubłaganie się do siebie zbliżać. Z powodu podzielonej uwagi nie stało się to tak łatwo i szybko jak zakładano, ale pomogło to w rozproszeniu uwagi Ryoto, który próbując opierać się jej telekinezie stracił trochę bojowej koncentracji. Nogi nieubłaganie zbliżyły się do siebie i dało się słyszeć jęk z zaciśniętych zębów. Miażdżone nogi trzeszczały, a krwiaki zapewnili mu na pewno.
Psycho za to zbierał tęgie baty chroniąc swojego rycerza. Biedny dostawał cios za ciosem i może ból go kręcił, ale magicznie podbite oczy i popękane żebra będą boleć. Facet nie walczył nawet z poważnym wrogiem po prostu lejąc kogoś kto kuli się przy półmartwym wampirze. Jednak zdrowie Esme i fakt, że jego kumpel zaraz stanie się syrenka nie pomagał. Do tego gdy w nogach Ryoto dało się słyszeć pęknięcia i bariera padła stosunkowo niedaleko niego walnęła petarda od Grzesia, a potem zaraz następna i obie trafiły prosto w cel. Nieruchomą wariatkę, która stała bez żadnej zasłony i robiła co może aby nie dać zabić Psycha. No można powiedzieć, że jej wyszło.
Nogi biedaka przestały czuć ucisk, a on upadł. Nie mogły już go utrzymywać i trochę wody w rzece upłynie zanim znowu to zrobią.
Wojownik na chwilę spuścił wzrok i odruchowo zasłonił twarz przed kulą ognia, która opaliła mu pół twarzy.
Plan Psycho wtedy zadziałał (co jest jakimś cudem, bo czekanie aż przestaną bić nie wydaje się najlepsze). Udało mu się przenieść z Ringo. Nie daleko, byli ledwo sto metrów dalej niż poprzednio i nadal widać było, że za samochodem przy którym klęczą wystają nogi zwalistego Rango. Po obiciu pyska, marnowaniu energii na leczenie teleportacja dwóch osób naraz na taką odległość to i tak wcale niemały wyczyn.
Psycho był zmęczony, nie bardzo ale tak na ludzkie to trochę jak powrót na siłownię po długiej nieobecności. Ból podobny jak dzień później. Na drugi skok nie ma szansy, ale da radę wziąć go na barana i przelecieć z nim w jakieś bezpieczniejsze miejsce.
Co do matki wyglądała teraz trochę jak Ringo, też półżywa skwarka której pomóc może tylko bóg, krew i medycyna.
- Uważam, że jesteś za młody i zbyt niedoświadczony aby nazywać się wojownikiem, Ragho-chan. – Odpowiedział nieznajomy patrząc na niego błękitnym okiem, które zadawało się czytać z niego jak z otwartej księgi. Z resztą imię wypowiedział jakby go znał. Może jednak kiedyś mieli przyjemność skrzyżować swoje drogi?
Zero nie zdążył od tak zeskoczyć na dół. Czymkolwiek był dziwak złapał go za ramię i ścisnął je lekko. No a potem się zaczęło.
- Jeśli chcesz wiedzieć czym jest piekło pokażę ci rąbek. – Usłyszał w swojej głowie jego głos i jego umysł został zbombardowany przez wiedzę i doświadczenia. Tysiące ksiąg, zakazane i bluźniercze rytuały, tajemnice w różnych językach, 9/11 was inside job, każdą emocję jednocześnie, wszystko co czuli ludzie na dole: ból i dzikie pragnienie Shira, atak serca i zmęczenie Esme, dziurę we wnętrznościach i pukanie we wrota śmierci Ringo, gniew psa, oba głosy i kilka przemyśleń Psycha o tyle skomplikowanych jak bez sensu. Dorzucił też coś od siebie, tysiąc głosów i tysiąc myśli mówiących jednocześnie w każdym języku. To wszystko trwało nie wiele więcej niż trzy sekundy, może cztery. Z resztą umysł Zero nie miał czasu zajmować się śledzeniem chwil, które mijają, był bardziej zajęty przeciążeniem doznań, które mu zafundowano. Gdyby było mu to dawkowane byłby to potężny zastrzyk wiedzy wszelakiej, część z niej może nawet odpowiedziałaby na najważniejsze pytania albo zmieniła przebieg wojny między wampirami i łowcami.
Mięśnie zluzowały, umysł zbyt zajęty wyparciem tego całego syfu i segregacją tego co może wyłapał sprawił, że pan Generał zamiast wylądować elegancko upadł na ziemię tuż obok Grzesia ślinąc się i nie mogąc ruszyć palcem.
Jeśli ktoś się zdecyduje spojrzeć w górę zobaczy coś jak zjawę, która stoi na dachu i patrzy na wszystkich w milczeniu i zupełnym skupieniu. Nie rusza się ani nie próbuje nikogo atakować. Ot sobie stoi i patrzy na zmęczonych walką ludzi i wampiry.
Samochód z Esme może załadować resztą naruszonym wojowników i odjechać w siną dal. Grig nadal może gonić z dwoma granatami za pokieraszowanymi Psychem i Ringo, którzy mają szansę na ucieczkę, pies czeka na dalsze komendy.




Zero – masz poobijaną twarz przez upadek z dachu na beton, będziesz autystycznie mamrotać tajemnice wszechświata przez jakieś 2 tury, a potem zapomnisz wszystko (prawie) czego się dowiedziałeś. W zamian za to:
- nauczyłeś się zuluskiego,
- stałeś się mistrzem teorii szydełkowania (to znaczy teoretycznie wiesz jak wyszydełkować niemal każdą rzecz i możesz sprzedawać je za gruby hajs),
- potrafisz wypowiedzieć bardzo dziwny wiersz w języku, którego nie rozumiesz. Jeśli powiesz go kiedyś na głos każda słuchająca cię osoba uzna, że jesteś bez dobrego smaki i poczuje niechęć do hybrydy.
Dopisz sobie też słabość
– czujesz obrzydzenie o przyjęciu dużej ilości wiedzy na raz (czyli nigdy więcej studiów, ani posiedzeń w bibliotece XD),

Wersja TL;DR:
- Mama gniecie nogi barierowemu
- Bijący bije dalej twarz Psycha
- Psycho tuli się jak kowboje z bareback mountains do Ringo
- Grig strzela,
- Kula ognia wyłącza mamę,
- Barierowy ma popękane piszczele i mięśnie jak kotlety potraktowane tłuczkiem,
- Bijący trochę rozproszony sytuacją na plecach i z boku na chwilę przestaje krzywdzić Psycha,
- Psycho przenosi się na 100 metrów do przodu, są za połowiczną zasłoną,
- Grig idzie w ich stronę, pies idzie z nim,
- W tym momencie z nieba spada Zero mamrocząc coś o zamachu na WTC, coś o fluorze w paście do zębów żeby lepiej było widać ludzi w obrazie satelitarnym, Atlantydzie i takie tam XD

Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 675


PisanieTemat: Re: Główna droga   Wto Wrz 12, 2017 8:22 am

Suka padła dając spokój nieszczęsnemu obrońcy. Kotowaty zwiał. Został jeszcze prawie denat oraz bliski bycia denatem porwany przez szalonego wampira. Gdy ta dwójka zniknęła z oczu Vlada ten automatycznie wydał z siebie niski gwizd po czym pies odszczeknął na niego trzykrotnie. Wkurwiony już białowłosy odrzucił granatnik w okolice Mikaela i wyłączył magnetyczne zaczepy na zbroi zbliżając się ku upadłej wampirzycy w dość szybkim tempie. Nastąpił kolejny przeciągły gwizd wywołujący psa z cieni, w których się skrywał.
- Dość tego do kurwy nędzy. Zabrać mi truchła, niedoszłe truchła i mój sprzęt do wozu. Leslie i Gad, odetnijcie wampirom drogę ucieczki i osłaniajcie nas. - medyczka skinęła głową wiedząc co oznacza dźwięk, który jej brat posłał w eter. Pies zaczął biec do swojego Pana, który zrzucił hełm i dotknął rany powalonej niedawno wampirzycy by wydrzeć z niej odrobinę krwi do budowy Krwawej Zbroi. Jednocześnie skorzystał z mocy artefaktu by przeobrazić się w zwierzęcą hybrydę. Co zrobiła także jego siostra wraz z wyskakującym z wozu waranem. Ciała ludzi i zwierząt w mgnieniu oka zestaliły się w jedno, a dotychczasowe zranienia na Kresie czy Vladzie poszły w niepamięć dzięki agresywnie narastającej regeneracji. Jeśli matka Psycha wcale by nie krwawiła Vladislau szponami rozedrze zarówno skórę jej jak i Dastana. Bez krzty wyczucia po prostu naderwie ich ciała by stworzyć lepką, namnażającą się w magiczny sposób krwistą maź, która po chwili zastygnie na jego cielsku jako zbroja. Zaraz po tym ruszy w kierunku Psycha oraz Ringo dobrze wiedząc gdzie się znajdują. Zmysły nie kłamały gdyż Ringo mimo starań kompana był ciężko ranny. Jeśli Psycho zacznie uciekać wraz z Ringo Vlad po drodze będzie w ich kierunku ciskał śmietnikami w biegu. Nie zamierzał pozwolić im ot tak uciec. Za dużo roboty z tym wszystkim było i za wiele wcześniej ryzykowała Esmeralda próbując pochwycić Ringo. Poza tym Vladislau chciał wyjaśnić tę nagłą pomoc z kotowatym.
Leslie z kolei po przyjęciu jaszczurczej formy weszła w jedną z ciemnych alejek by zacząć wspinać się po gzymsach i balkonikach na najbliższy budynek. No chyba, że gdzieś znajdzie się drabinka niczym w grach komputerowych. W każdym razie wysoka sprawność fizyczna połączona z nieludzką siłą oraz jaszczurzymi szponami i fizjonomią powinny pozwolić na dostanie się ku dachom w dość krótkim czasie. Gdy to się stanie zacznie przemieszczać się w ślad za bratem. W tym samym czasie pozostali przy sprawności fizycznej zaczęli zbierać wszystkich niedobitków i pozostawiony przez szefa sprzęt do wozu. Ktoś by pewnie zapytał dlaczego właśnie siostrę Vladislau zabrał. Otóż jeden medyk wciąż im pozostał, a ona była w stanie dotrzymać mu kroku gdy był w formie hybrydy.
Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 460


PisanieTemat: Re: Główna droga   Wto Wrz 19, 2017 5:30 pm

Wampirzyca padła, jednak na coś w końcu się przydała, nawet jeśli miała zginąć lub zostać pochwycona, miała to gdzieś, wiedziała, że dalej Psycho sobie poradzi bez żadnego problemu. Chciałbym zaznaczyć, że moc teleportacji nie ma jakiś wyszukanych ograniczeń, może nie był w stanie wykonać skoku w tej chwili, ale zaraz to się zmieni. Nie zamierzał zostawać tutaj ani chwili dłużej. Na pewno rozróba taka jak ta musiała zwrócić uwagę wampirów z zamku, które czyhały na ulicach i to tylko kwestia czasu kiedy Ci się wywiną. Schwytanie Ringo to jedno, pozwolenie mu umrzeć to drugie. Wampir nie godził się na żadną z tych możliwości, więc owszem.. Przez pierwsze parę minut rzeczywiście uciekał, ale nos go nie zawodził, mimo, że był rozwalony w taki sposób, że jedyne czuł to krew, potrafił stwierdzić, że nie jest sam i ma na plecach pościg, więc w momencie udania się w alejki odłoży Ringo i użyje mocy pnączy by przytrzymać ataukujących, a przynajmniej pierwszego który na niego naskoczy, co powinno mu kupić wystarczająco dużo czasu, aby wykonać skok w nicość. Rozpłynie się, a będzie myślał tylko i wyłącznie o zamku, do którego chciał się przenieść, czy mu się to uda, czy też nie. zależało już tylko od marnego losu. Nawet jeśli mu się nie uda uciec to zamierza znaleźć przynajmniej pozycje obronną, aby chronić się przed atakami z tyłu, flankowego, a także górnego, zamierzał oprzeć się plecami o ścianę, zasłaniając Ringo i będzie walczył, tylko wyłącznie w okolicznościach, gdy wróg będzie przed nim. Miał przewagę, bo był wampirem owszem.. był szybszy, ale też miał nielada obciążenie na plecach, więc ucieczka konwencjonalna nie wchodziła w grę, musiał to być teleport. Przewaga powinna dać mu tyle skupienia ile potrzebował by zabrać dupę w troki. Tutaj pytanie zostaje do prowadzącego, bo albo będzie to dwukrotne ZT, albo Psych po prostu dobiegnie do ślepej uliczki, chroniąc się z każdej strony, najlepiej jeszcze do jakiegoś tylnego wyjścia, które podtrzymuje daszek, żeby nie dać się zaskoczyć z góry. Jeśli ucieczka się powiedzie, prosiłbym o dopisanie mi ZT, jeśli nie, no to dać mi znać na powszechnych komunikatorach, by kontynuować zabawę.

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Główna droga   Czw Wrz 28, 2017 5:02 pm

Przez ten cały czas Ringo był nieprzytomny. Zdarzały się sekundowe zajawki gdy odzyskiwał przytomność, ale nie zdołał nic zrobić bowiem za chwilę ją tracił. Za dużo ran i zbyt wielki ubytek krwi dawał swoje. Cud, że jeszcze nie stał się wampirzym truchłem. Nie zdołał zobaczyć jak jeden z członków rodziny próbował dzielnie go wywlec z pola bitwy i jak najszybciej zabrać. Miał wiele przeszkód, przez co nadal tkwili w jednym miejscu.
Dopiero w momencie odsunięcia się od pozostałych łowców, jednooki otworzył ślepie. Pole widzenia zbyt rozmazane by dostrzec coś wyraźniej. W głowie huczało, bebechy już przestały boleć wszak całe ciało już odrętwiało. Nie zdołał rozpoznać od razu dzieciaka od Kuro, jedynie po zapachu zdołał się odrobinę zorientować z kim miał obecnie do czynienia.
- Daj mi... krwi!
Słowa były tak wielkim wysiłkiem, że musiał wziąć aż głęboki wdech. Chwyci się nawet dłonią bluzy młodzika, chcąc się chociaż podźwignąć. Stary szlachetny nie znosił stanu w którym okazywał się niesamowicie bezbronny. Wewnętrznie rwał się do bitki, acz stan fizyczny na to absolutnie nie pozwalał. Jeśli nic wielkiego się nie wydarzy, stary chwyci Psycha i przyciągnie na tyle ile może by wbić kły. Szyj, ręka - nieważne. Dałoby szansę na dłuższe życie, oczywiście nie wziąłby za wiele, aby czasami chłopaka nie osłabić. No chyba, że plan Psycha się powiedzie, więc żadnego ataku na chłopaka nie będzie.


Wówczas menel który to już śmigał na wolności, został opuszczony. Trochę minęło nim Barabal odnalazł swoje ciało. Wiedział co się stało oraz to, że Ringo był już na granicy śmierci. Wejście w rozgrywkę mogłoby być ryzykowne, więc niechybnie wykorzysta swoją moc. Ciało wampira po prostu przeistoczy się w solidne stadko nietoperzy umożliwiające podróże na dalekie tereny, tak więc skieruje się z powrotem do zamku. A zaznaczam iż znajdował się dalej od miejsca walki. Wypada kogoś sprowadzić.
O ile zdąży.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Dorian
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1800-zul-fiqar#37899 http://vampireknight.forumpl.net/t1830-jackie-estacado#
Zarejestrował/a : 09/04/2015
Liczba postów : 324


PisanieTemat: Re: Główna droga   Sro Paź 18, 2017 7:11 pm

Disklejmer na wstęp – przepraszam Was bardzo za zwłokę, ale prawdziwe życie miażdży bardziej niż Smough & Ornstein miażdżą moje nadzieje na to, że kiedyś jeszcze dam radę chwalić słońce DDD:

Tak więc wracając to na ulicy było bardziej heheszkowo niż w przeciętną środę wieczór w Yokohamie. Jakiś żul gadał głupoty i biegł płonący, kot atakował a potem uciekł dostając kilka bęcków, Lyalli na chwilę przed popadnięciem w katatonię prawie zabiła dużego wampira ale to nic bo zaraz przybył tam jakiś świr próbując go ratować i wtedy wjechała ciężarówka pełna pedofili i dziwaków więc na scenę wkroczyła wariatka od wampirzego bohatera i sprawiła że jeśli ten łowca kiedyś chciał grać na skrzypcach stopami to już nigdy nie będzie w stanie za to została upieczona (ale ciągle dychająca), kupiło to czas wampirom aby trochę się oddalić i wtedy nagle człowiek-ptak spadł z nieba gadając o tajemnicach wszechświata zrzucony przez zamaskowanego glitcha w rzeczywistości, który prawdopodobnie kręcił wszystko i potem sprzeda na chanach i 9gagu jako przaśny meme.

No ale noc się nie skończyła, rolka filmu dobiegała końca ale mieli dosłownie chwilę na jakiś cudowny plottwist. Tak więc Grzegorz dosłownie zabił matkę Psychełka i sprawił że Dastan dołączył do zaszczytnego grona „potrzebuję medycznej opieki, bo umrę”. Populacja tego cudownego miasta rosła szybciej w Yokohamie niż przyrost dzieci (a o jedno i drugie obie strony konfliktu walczyły twardo).
Vlad więc biegł z siostrą z komodo i rozbijali się jak pijane studenty z AGH po rynku w Krakowie goniąc za dwójką wampirów, które nadal starały się szybko czmychnąć z rewiru. Nie było to tak łatwe bo cała ulica zawalona śmieciami i krwią po prostu spowalniała silne, ale jednak wielkie kloce. Leslie też robiła co mogła, ale jednak musząc wejść na dach została mocno w tyle, bo nie szło jej to najlepiej na świecie, mimo siły i innych zwierzęcych przymiotów kilka razy osuwała się, albo musiała poprawiać chwyt. Z resztą między dachami widziała czarną mgłę, która leciała tuż za nią śledząc poczynania jakby była świadoma, poza tym żadna mgła nie rusza się tak szybko.

Pościg trochę się ciągnął i czuł ciągle oddech na swoich plecach. Śmierdzący psorosyjski oddech Grzesia - wilkołaka.
W końcu po kilku przedziwnych zakrętach i wejściu w kilka zawalonych przez ciężkie i lżejsze śmietniki wąskich uliczkach zdobył trochę przewagi i mógł spróbować skupić się na czymkolwiek innym niż uciekaniu. Wtedy tez poczuł na karku kły Ringo, który bez uprzedzenia i trochę bezczelnie wbił je w ciało obecnie już sieroty i wypijał go, byle tylko przeżyć. Była to chyba najbardziej ludzka rzecz jaką poczuł, ta dzika wola przetrwania która popycha do ostateczności.
Wyssał trochę więcej niż chciał dodatkowo osłabiając Psycho, ale przedłużył sobie życie o te kilka dodatkowych chwil, zanim został oparty o ścianę i zobaczył mętnym wzrokiem dużego psa na dwóch nogach.
Grzegorz nie wyczuwał siostry w pobliżu, która miała jeszcze kawałek trasy do nadrobienia, więc było ciężko. Zwłaszcza że Psycho był zdecydowany nie wiać już więcej. W sumie dobrze, bo o ile sam byłby w stanie zwiać poza teren akcji to razem z Ringo nie uleciałby na tyle aby czuć się w pełni bezpiecznie. Zamiast tego stanął w pozycji zaczepno-obronnej i widać było, że nie ma zamiaru odpuścić.

Staliście w miarę wąskim przejściu co miało wady i zalety. Na pewno Grzegorz nie miał szans na ciosy szerokie, ale z drugiej strony nie było też za dużo pola do popisu w sprawie unikania.
Co się zatem stało z Lesie? Cholera wie, ale z góry wyczuliście wzrok zamaskowanego typka, który siedział jak na ławeczce i przyglądał się. Tak jak wcześniej nie chciał interweniować.

Co się zatem działo przy wanie? Samotny łowca zaczął ładować na pakę co bardziej i mniej rannych zawodników. Łowców pakując na bardziej wygodne miejsca, a Dastana i resztę zebrał i wsadził na taką trochę większą kupkę opatrując co bardziej uszkodzonych. Między innymi bredzący Zero znalazł się teraz przywiązany na dachu i został dowiązany tak aby nie spaść. Niestety ale dla jego ciężaru i skrzydeł nie było miejsca na pace. Z resztą Wóz był obciążony sprzętem i kupą nieprzytomnych istot, więc na pewno szybko jechać nie będzie. Tym bardziej pozostałego marudera i kolegę ze zmiażdżoną nogą mógł zaniepokoić fakt, że nagle z jakiegoś zaułka wyfrunął rój nietoperków, który poleciał gdzieś (lecz niewiadomo gdzie~).


Powrót do góry Go down
 
Główna droga
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
 Similar topics
-
» Droga do Hogsmeade
» Droga obok lasu
» Droga Królewska
» Droga z Magnolii do Shirotsume
» Główna droga

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: SLUMSY (POŁUDNIE) :: BLOKI DO ROZBIÓRKI-
Skocz do: