IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Główna droga

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna droga   Nie Kwi 28, 2013 6:44 pm

Omitsu zabrała się i wsiadła do auta. Chwilę siedziała bez ruchu z zamkniętymi oczami i głową opartą o zagłówek. Ten dzień był dobry. Udało jej się pojeść i to nie krwi z woreczka zmrożonej szronem, z lodówki ale takiej prosto z tętnicy. Biorąc pod uwagę jej lenistwo to szczyt wysiłku. Czas najwyższy wracać do domu. Już dość długo bawi bez rodziny a nie przywykła do długiej rozłąki. Czas powracać. Jedynka, dwójka, trójka i jedziemy wolno w kierunku ponurego lasu.
ZT
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna droga   Czw Maj 23, 2013 10:10 am

I skończyła to co miała załatwić, a więc ponownie była gotowa do wędrowania po mieście, jednak nie na tyle, że powinna sobie robić wolne. Ciotka ją zabije jak się dowie, że cofnęli jej status łowcy, przez co tak jakby została bezrobotna i okryła niby tam hańbą rodzinę. Ech, ciężkie jej życie było w tych okolicach. Czasami żałowała, że opuściła swój kraj i przyjechała tutaj, pomimo tego, że została tutaj skierowana przez filię. No, nic jakoś trzeba okazać, ze pomimo lenistwa dziewczyny do czegoś się nadaje i potrafi upolować wampira, tak może i podświadomie właśnie przybyła do tego miejsca? Wcale nie, tak naprawdę dziewczyna po prostu zabłądziła i nie miała takowego pojęcia gdzie jest, nawet nie wiedziała, że nie jest bezpiecznie się tutaj poruszać. A już nie dla niej, kobiety która bez swoich zdolności jest niczym i nie potrafi nawet walczyć za dobrze, a już nie tak by dać sobie radę z kimś więcej niż poziom D.
A co dopiero jak dorwie poziom B, albo pospolity poziom C. Nic, na to nie będzie mogła poradzić, jak spróbować nie dać się zabić i ugryźć. Jednak nie będzie teraz się nad tym wywodzić, bo jak wiadomo jeszcze nikogo nie spotkała i możliwe, że nikogo wcale nie spotka.
Powolnymi krokami przechadzała się przez owe miejsce, rozglądając się po okolicy. Była zawsze ciekawa w takich miejscach, co kiedyś tu się znajdowało, albo kto tu mieszkał. Marnowanie miejsca, jak dla niej można by to wszystko zniszczyć i postawić nowe budynki, nieudolność władzy, albo brak pieniędzy. Jednak na to drugie raczej nie można było liczyć, nie chciało się jej wierzyć, że miasto nie jest sponsorowane przez bogatsze rody wampirów, które mają w tym liczne udziały. Dzięki wpłatą władza pewnie przymyka na niektóre mniejsze wykroczenia oczy.
Poczochrała się po włosach, by następnie zobaczyć jakiś stary budynek, jedno poziomowy, lecz zdawał się prawie w małym stopniu zniszczony.
Weszła do środka, rozglądając się po małych pomieszczeniach. W środku oczywiście był bardziej zniszczony niż z zewnątrz. Liczne grafiti oraz rozwalone meble, mogą sugerować przebywanie tu chuliganów, lub złodziejaszków gdy jeszcze było o u kraść.
Jedyny niezniszczony aż tak mebel to stara kanapa, na której po chwili sobie usiadła. Nie patrząc byłą człowiekiem, a długi spacer dawał o sobie znać. Oparła się i na chwilę przymknęła oczy, by odpocząć. Nieodpowiedzialnie, bo nieodpowiedzialnie robić coś takiego w tym miejscu, jednak zmęczenie chwilowo dawało o sobie znać, a tak przynajmniej podładuje bateryjkę.
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1831


PisanieTemat: Re: Główna droga   Czw Maj 23, 2013 11:04 am

Spokojną noc przerwak ludzki krzyk. Mężczyzna przechodzący obok zrujnowanego budynku, dostrzegł coś, co przekroczyło jego wyobraźnię i wiarę w rzeczy niestworzone. Nie mógł dopuścić myśli, że w ciemnościach slamsów kryje się takie przerażające monstrum, mianowicie z ruiny, która była dawno temu budynkiem mieszkalnym, wypełzo stworzenie olbrzymich rozmiarów. Nie było ono spokoje, z wielką furią rozwaliło ścianę, by dopaść do ofiary, jaką wyczuł. Mężczyzna próbował ucieczki, ale nie zdążył uciec przed potężnymi szczękami wielkiego gada. Nie miał szansy na jakiekolwiek przeżycie. Nabity na zębiska bestii, wykrwawił się i sam strach zniszczył jego serce.
Z pyska nie tylko ściekała krew ludzka, także i jego posoka oraz żrące kwasy trawienne, które wypalały dziury w podłożu. Sam jego pysk był okaleczany... A co do człowieka, nie przeszedł przez przełyku bestii. Paskudna obroża zaciśnięta na przełyku, nie przepuszczała tak sporej ofiary, jaką jest człowiek. Męczarni nie było końca. Wściekłość rosła i nawet podane leki przez Hachiko nie pomogły. Wreszcie wypluł ludzkie szczątki, oczywiście od których się nie odsuwał. Broni swego! Instynkt zwierza już całkiem przejął nad nim kontrolę.
Poza tym eks łowczyni mogła to wszystko ujrzeć na własne oczy, bowiem budynek w jakim się znajdowała stał po drugiej stronie ulicy. A wąż jest tak wielki, że bez trudu dostrzeże każdy jego szczegół. I w sumie lepiej by było, aby on jej nie zechciał wyczuć, bo dla gada to nic trudnego.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna droga   Czw Maj 23, 2013 11:16 am

Nie spodziewała się tego, co zaraz się zdarzyło. No i jednak okazja przybyła ale dlaczego musiał być to on? Trochę słyszała od łowców, na tema wampira, który się zmienia w węża, oraz tego iż jest on kanibalem w dosłownym znaczeniu. Nie parząc, czy zjada człowieka czy wampira, ech ten jej pech do spotkań, szybko usunęła się z miejsca, gdzie spokojnie mógł ja zobaczyć. Nie, to by się bała aż tak mocno, by musiała uciekać, lecz wiedziała iż bez mocy jest ograniczona w 100% było jedynie wykorzystać to co się nauczyła, a raczej nie uda się na nim wykonać prostych sztuk walki. Zastanawiała by się dalej, gdyby nie to iż przed a raczej obok niej wylądowało ciało, a może o co z niego zostało. Zasłoniła usta, pomimo iż była łowczynią, no takiej masakry jeszcze nie doznała.
Na szczęście nie zrobiła tego co było tak obrzydliwe i nietaktowne, jednak powstrzymała się i sięgnęła do kieszeni wyciągając kilka igiełek. No i tyle z sensownej walki, bez mocy nie mają one aż tak wielkiego zastosowania, więc będzie musiała liczyć na to, że iż moc jednak osłabia jej przeciwnika i jak się odmieni, to będzie słaby. No ale nie mogła wiedzieć, że tak jest a to wszystko opierała jedynie na zgadywaniu.
Przycisnęła się bardziej do ściany, po czym rozglądnęła się po budynku w celu poszukaniu czegoś co się przyda. No tak dziura w ścianie do drugiego budynku, może być przydatna do ucieczki, wychyliła się lekko, a mniejsza dziurka w ścianie robiła za jej okienko, przez którą w minimalnym stopniu mogła widzieć wampira.
W głowie miała już minimalny plan, jedynie co może zrobić, to rzucić w nim tym, ale nie zwyczajnie. Wyciągnęła proszki na senne, o tak nawet nie spodziewała się, że mogą się jej przydać. Rozkruszyła jedną tabletkę, potem kolejne. Biały proszek jednak nie zda się na nic, bo przecież zleci z igiełki jak nią tylko rzuci.
Jedyne co mogła zrobić to zaryzykować, ze krew człowieka zamaskuje jej zapach krwi. Wbiła lekko sobie w nogę igiełkę, po czym umoczyła trzy w swojej krwi, a potem w środkach, które zaraz się rozpuściły. Nie pozostało jej mieć nadzieję, że się jej to uda i czekać, aż ten się odmieni.
Ranę, oczywiście szybko zawiązała kawałkiem bluzki, by nie wydobywało się więcej krwi, bo mogło by być to na jej niekorzyść.
Po przez swoje zachowanie nawet nie spostrzegła, że jej ciało lekko się trzęsło, strach? tak w końcu bez atutów łowcy, była zwyczajnym człowiekiem.
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1831


PisanieTemat: Re: Główna droga   Czw Maj 23, 2013 11:42 am

Biedna, mała łowczyni pozbawiona swoich łowieckich praw oraz statusu. Bezsilna, bezbronna i gdy wpadnie w paszczę bestii, to nikt jej nie pomoże. Dodajmy fakt, iż nawet sztuki walki jej w tym nie pomogą... Innymi słowy wpadła, jak śliwka w kompot.
Wąż zaczął węszyć. Trzymał łeb blisko ziemi, rozwidlonym jęzorem badał teren i wyszukiwał ciepło krwistych ofiar. Wtedy właśnie wyczuł łowczynie. Gadzi wzrok powędrował ku budynkowi, w jakim się znajdowała. Cichy warkoty wydobył się z gardziela potwora, wędrującego ku otworowi jaki widniał w budynku. Oczywiście nie zmieścił się... Wciskał za to powoli łeb, by chociaż rozejrzeć się we wnętrzu ruiny, ciągle badając wszystko swoich językiem. Zapach, temperatura... wskazywały iż właśnie tutaj ma szukać odważnej dziewczyny.
Wreszcie wycofał łeb, młoda mogła myśleć iż się stworzenie rozmyśliło, lecz tak nie było. Dzikie zwierzę z całą swoją siłą uderzyło w ścianę budynku, rozwijając je. Jeśli Inez stamtąd nie ucieknie, zawali się na nią całą konstrukcja. Gad próbował się dostać do niej za wszelką cenę, aż zaś obroża zaczęła działać, co oznacza większy szał i ból wampira. I tak w ogóle takie środki nasenne nie pomogą na tak grube cielsko.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna droga   Czw Maj 23, 2013 11:52 am

I jednak nie odmienił się, poszło nie tak jak ona chciała, przez co nie mogła już polegać w 100% na starym planie, a więc trzeba szybko zmienić pewne detale, lecz to za chwilę jak na razie musiała zwiewać z tego miejsca, jak nie chciała być przygnieciona, a potem zjedzona przez gada. Szybko, więc jak tylko zaczął się przebijać uciekła przez dziurę, lecz zahaczając i rozrywając kawałek ubrania o prę w ścianę, na szczęście skończyło się to zniszczeniem buźki i czerwoną krechą na brzuchu.
Szybko pobiegła na schody, by wdrapać się po uszkodzonych stopniach na górę. Wiedziała, że jeśli tutaj wejdzie w postaci węża będzie jej ciężej uciec, co może nawet skończyć się śmiercią.
Schowała się za rogiem patrząc się na dół. Słyszała trzaski i rozwalające się ściany, lecz nie widziała jeszcze gada. Została przypięta do muru, a więc jej oddech zaczął się zwiększać, a ta na siłę starała się opanować oddech, oraz zachowanie by zachowała się rozsądnie a nie panikowała jak mała dziewczynka. Ścisnęła igiełki, w ręce i wyczekiwała momentu aż on wpełznie lub wejdzie na górę.
- Musisz poruszać się jako gad by złapać dziewczynę? Wielki zły wampirek.
Prowokowała dziewczyna gada lecz nie po to, żeby go zachęcić lecz sprowokować do zmiany formy na bardziej ludzką, przez co zostanie lekko łatwiejszym celem.
Oczywiście to mogło poskutkować odwrotnie przez co może jeszcze bardziej chcieć ją zjeść, na szczęście on jeszcze nie wiedział, że jest ona łowcą a może się myliła? Oby nie, jeśli weźmie ją za normalną dziewczynę to będzie łagodniej dla niej.
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1831


PisanieTemat: Re: Główna droga   Czw Maj 23, 2013 3:28 pm

Ucieczka na nic jej się nie zda. Węże mają to w sobie, że umieją wyczuć ofiarę z kilkunastu kilometrów, o każdej porze i pogodzie. Nawet otoczenie nie utrudnia poszukiwania - i to potrafią zwykłe węże, a co dopiero ponad trzydziesto metrowy, w dodatku wampir! Mało tego... Dziewczyna lekko się skaleczyla, a to równa się mocniejszemu zapachowi krwi. Wąż nie musiał zgadywać jej położenia, on już wiedział gdzie mu uciekła.
Prowokacja? To stworzenie już nie rozumiało słów, kompletnie nic do niego nie dochodziło, dlatego mogła sobie mówić na zdrowie, on i tak na to nie zareaguje.
Kiedy ta uciekła na górę, kanibal już w środku był. Wpełz powoli, oczywiście omijając gruzy. Dziewczyna była wysoko, lecz wampira śmiało mógł ją zrzucić bez wchodzenia na wyższe piętro. Wystarczy, że podniesie łeb i rozwalił pod nią podłogę. Nie mogę jednak zapomnieć o obroży. Tracił przez nią siłę dlatego, też przemiana musiała się wycofać, inaczej z wampirem mogło by być kiepsko.
Znalazł idealne miejsce w którym się minimalnie ukrył i pozwolił na powrót do normalności. Odmiana akurat trwa szybciej, więc jakoś dało radę w ciągu kilku chwil wrócić do wampirzej postaci. Inez jak zejdzie na parter, natknie się na olbrzymiego wampira w zniszczonym i poranionym ciele. Przemiana to okrutna moc. W każdym bądź razie bestia nadal pozostawała niebezpieczna, bo przecież przytomności nie stracił i wciąż czuwał, odpoczywając.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna droga   Czw Maj 23, 2013 3:43 pm

No i na to czekała, jednak nadal nie mogła czuć się bezpiecznie prawda? Gdyby miała swoje moce, zakończyłaby już to dawno, a tak to musi polegać jedynie na tym, że będzie potrafiła go pokonać swoim sprytem, w przeciwieństwie do siły, której jednak nie miała na tyle, by go pokonać tym sposobem. Wiedziała jednak, że nie może pozostać w tym miejscu, bo już dawno zapewne wie, gdzie ona jest, a więc trzeba zaatakować, a raczej takie upozorować wrażenie. Ścisnęła pięść, po czym wyszła a raczej wturlała się, no dobra po prostu wyszła kucnięto, w ej chwili mogła by go zaatakować, lecz to mogłoby spowodować, że ten jej ucieknie i straci taką okazję.Spojrzała na niego, po czym uciekła szybko w inne pomieszczenie, które o dziwo miało tylko kawałek ściany pośrodku, za którą się schowała. Wyciągnęła kolejną igiełkę, z którą zrobiła to samo, co z tamtymi, bo z tego co zobaczyła przyda się o wiele większa dawka. Zapewne nie stary jeszcze tego na niego, lecz miała już inny plan. Jednak jeszcze bardziej musiała poznać otoczenie oraz budynek, a raczej jego rozkład bo jak wiadomo nie walczy na swoim terenie, a to może skończy się dla niej źle, jeśli dobrze go nie pozna.
Musiała wiedzieć, którędy go będzie mogła wybawić z budynku, a którędy nie może biec, bo nie ma wyjścia, jednak teraz musi zadbać, by ten przyszedł na górę.
Nie pozostało nic innego jak danie mu odczuć trochę zapaszku jej krwi, a więc zebrała z swojej rany trochę krwi i zaczęła smarować nią ścianę, by nasączyć powietrze krwią.
Lekkomyślnie ale inaczej nie zwabi go na górę, ma tylko nadzieję, że nie posiada jeszcze jakieś silniejszej zdolności, bo jak na razie poznała tylko jedną, a może posiadać w zanadrzu jeszcze dwie, lub trzy. I nie można wykluczyć, że nie będą one gorsze od tej co widziała, nie chciała nawet się mierzyć z tym wężem, bo najzwyczajniej by po prostu zginęła w walce, z mocami miałaby zapewne problemy a teraz, to było logiczne, że skazałaby się na śmierć od razu.
Jej broń nie daje dużych obrażeń, może przeciw wampirom jest skuteczna, lecz przeciw takiemu czemuś? I czy to aby na pewno był wampir?
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1831


PisanieTemat: Re: Główna droga   Czw Maj 23, 2013 4:53 pm

Co za odwaga... Siedziała na górze i nawet nie raczyła skorzystać z okazji uśpienia potwora póki ten leży bez ruchu, no ale co poradzić? Stwór nie da się tak łatwo, mimo wielu ran jakie poniósł oraz wyczerpania. Owszem, nie wiedział z kim ma do czynienia, lecz przezorny zawsze ubezpieczony, dlatego nie ma sensu się wychylać bezpośrednio do ataku.
Wampirzysko stanowiło w tej chwili wyjątkowo łatwy cel, nawet dla zwykłego człowieka, bowiem te rany nawet słonia by powaliły... Oczywiście trzeba pamiętać też o adrenalinie. Jeżeli dostanie od niej kopa, jakoś pozbiera się i zaatakuje cel mimo wszystko. Ach i takim kopem był mocniejszemy zapach krwi dziewczyny. Bestia momentalnie otworzyła ślepia, skierowała wzrok w stronę sufity. Tak dziurawy jak ser szwajcarski. Oblizał suche wargi i zaślepiony wonią czerwonej cieszy, podniósł swoje cielsko bardzo ostrożnie. Skrzywił się na potworny ból i o mało nie zarył twarzą w resztki ściany, w sumie to z ledwo poruszał się na czterech kończynach, a co dopiero na dwóch kiedy pozbierał się z podłogi z przytrzymując się ściany.
Czuł jak w ustach zbiera mu się własna krew i jak okropnie pieką go wnętrzności. Nie dość, że nic nie zjadł jako wąż, to jeszcze nie mógł dostać się do pokarmu, jaki widniał sobie na piętrowej ścianie.
Wlókł się niczym zahipnotyzowany, wyglądając jak jakieś żywe Zombie. Ktoś o słabych nerwach, już dawno zszedł by z tego świata, kiedy ujrzał by tego wielkiego potwora. Serio, jemu jest naprawdę potrzebny lekarz. Nie pociągnie dłużej...
Jak tylko dotarł do schodów, padł na kolana. Rękoma ocalił swój nos, bo w porę je wystawił, łapiąc za jeden stopień. I tak wczołgał się na wyższe piętro, zostawiając za sobą ślady krwi. Jak widać wszystko jest zdolny zrobić dla zaspokojenia głodu...
Oczywiście wiedział o obecności dziewczyny, zatem jak się pojawi mu w polu widzenia, zauważy ją bez trudu. No ale co dalej, co dalej... Po chwili odpoczynku, usiłował odnaleźć źródło zapachu. Będzie dobrze jak pod jego cielskiem nie zapadnie się podloga. I co uczyni nasza eks łowczyni?
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 917


PisanieTemat: Re: Główna droga   Czw Maj 23, 2013 6:02 pm

Zmysły Hachiko ją nie oszukały. A raczej przeczucie, co do tego iż wampir wpadnie w tarapty. Wampirza nie miała żadnego problemu w śledzeniu tak wielkiego gada, którego widać było na dość spory dystans, nie wspominając już o jego zapachu, jakie węże na ogół wydzielają. Krew Testamenta także była charakterystyczna. Lekko gorzkawa, intensywna i na swój sposób kusząca i zachęcająca do dalszych czynów.
Udała się za nim do miasta, śledząc go. Pod postacią węża poruszał się całkowicie inaczej, a jak wiadomo wampirzyca miała słabość do tego ciała. Najchętniej to by mu wskoczyła na grzmiet i zaczęła na nim podróżować, zajeżdżając jak konia. Uwielbiała czuć pod sobą fakturę jego skóry i godzinami mogłaby dłońmi go dotykać, drapać, masować, całować i sprawiać masę przyjemności. Normalnie nic, tylko wielbić. Najchętniej to by dała mu całusa w tą wielką, wilgotną paszczę, całkowicie nie przejmując się faktem iż trochę żrącego kwasu mogłoby spyłnąć na jej ciało. Cóż, najwyżej straciłaby wargi, które po takim spotkaniu trzeciego stopnia, odpadłyby jej jak nos Jacsonowi.
I właśnie przez takie myśli, to małe uwielbienie gada, straciła go ze swojego wzroku. Normalnie wprzepadł jak kamień w wodę! Musiała zatem kierować się tam, gdzie dla zwierzęcia jest najwięcej jedzenia, łatwe do zdobycia oczywiścia, bo przecież był nieziemsko leniwy. Od razu pomyślała o slumsach. Było to ulubione miejsce zarówno jej męża jak i gada - męża. Udała się tam, przyspieszając kroku do wampirzego tempa.
Gdy dotarła na miejsce, nie trudno już było odnaleźć jego ślady bytności. Nikt przy zwykłej ludzkiej, ani wampirzej sile nie byłby w stanie zburzyć na raz wielkiego, starego blokowiska. Wampirzyca się tam udała, wyczuwając krew nieznajomych ludzi. Pierwszy trup mężczyzny już leżał na jej drodze. Wyglądał, jakby coś chciało go zjeść, ale nie dało rady, więc na wpół pogryzione, zdezelowane zwłoki zalegały pod dziwnym kątem na drodze. Ominęła go szerokim łukiem, wyczuwając już krew Testamenta. Normalnie capił nim jak żule w autobusach! Zapewne skończyła się przemiana, a on sam teraz cierpiał. Na pewno ciało nie wyglądało za ciekawie, nie wspominając już o ranach. Jak zawsze to Hachiko musiała ratować go z opresji. Nie narzekała. Choć gdyby to ona wpadła w tarapaty, Kanibal rozwaliłby się przed telewizorem, bo nie chciałoby mu się ruszyć zadka na pomoc.
Wdarła się wreszcie na górę, kierując śladami krwi Testamenta. Znalazła go wreszcie, a naprzeciwko niego jakaś ludzka wywłoka. Wampirzyca nawet nie obdarzyła jej spojrzeniem. Chodzący worek z krwią i nic więcej. Podeszła od razu do męża, zdejmując z siebie płaszcz. Niech sobie go przewiąże i zasłoni swoje nagości. Wiedziała, że nie znosił się obnażać. Pomogła mu wstać albo zczołgać się z powrotem z tej wysokości, na którą tak dzielnie się wspinał. Na dole użyczyła mu trochę swojej krwi, żeby mógł się podleczyć. Oczywiście jeśli przeholował, odciągnęła go siłą od siebie. Następnie poszukała jakiegoś samochodu. Dużego. Żeby się zmieścił. Ukradła go i poczekała aż Kanibal zapakuje swoje zwłoki do środka, po czym odjechała z piskiem opon.

[zt x2]

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna droga   Pią Maj 24, 2013 9:08 am

W mieście było pełno agentów i informatorów. Nie trudno było wyłapać huk rozwalającego się budynku akurat w tej dzielnicy chodził jeden z agentów Frika, starając się znaleźć informację odnośnie tego co się dzieje w slumsach. Wtedy właśnie usłyszał dźwięk z bloków, gdzie natychmiast się udał. Zadzwonił do kolegów, aby wiedzieli, gdzie się udał i z wyciągniętą bronią udał się na miejsce. Nikogo początkowo nie zauważył.
Rozglądał się gorączkowo w poszukiwaniu śladów życia. Widział zniszczoną ścianę i nie chciał ryzykować wpadnięcia w pułapkę. Dopiero po zbadaniu dokładnie otoczenia i upewnieniu się, że nie ma tu nic nadprzyrodzonego, krzyknął najgłośniej jak mógł, wciąż przed sobą trzymając broń.
-Jest tu ktoś?!-Facet po krzyknięciu oparł się plecami o ścianę jeszcze stojącego budynku, aby nic nie wyskoczyło mu na plecy.
Oby ktoś przeżył. Takie wydarzanie nie mogły ujść uwadze agenta. Musiał później przekazać wszystko Frikowi, który w tej chwili był zajęty.
Facet znów zadzwonił, pilnując się.
-Ktoś zniszczył spory kawałek bloku. Wygląda to mniej więcej tak, jakby ogromny młot przywalił w ścianę i konstrukcja się rozleciała. Nie widzę na razie żywego ducha. Idę na poszukiwania... Bez odbioru.
I tak jak powiedział swojemu koledze, tak się udał w stronę zniszczonego budynku. Nie wiedział wciąż co się stało. I chętnie pozna prawdę.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna droga   Pią Maj 24, 2013 12:33 pm

Niestety jej ofiara uciekła, a może odwrotnie? Mniejsza o to, nie spodziewała się jednak tutaj następnego osobnika, a już na pewno kolejnego płci męskiej. Niepewnie wyszła z pomieszczenia i skierowała się ku drzwiom,a raczej dziurze w której powinny być. Jej rana na nodze dawała znać, nie mniej jak i ta na brzuchu, która zaczynała lekko krwawić, oraz liczne otarcia na ciele.
Super pomyślała, z takimi ranami nie będzie mogła nikogo poderwać, ach ten jej los i jak ona znajdzie kogoś dla siebie? Prozaiczne myślenie, lecz lepsze to niż rozmyślanie nad tym, że prawie mogła zginać, co prawda jej ciało już lekko się uspokoiło, ale nadal okazywało odczucia strachu. Powoli szła ku schodom, nie chowając igiełek. Nie wiedziała nadal czy na dole jest człowiek czy może kolejny wampir, tym razem jakiś głodny poziom E i z tym marnym miała by problemy w obecnym stanie, ech było nie obijać się.
Wzgardziła siebie młoda ex łowczyni, po czym przeszła już na dół opierając się o ścianę kierując się ku chłopakowi.
- Ta ja i trup gdzieś pod głazami... A ty to kurwa kto?
Spojrzała na niego, po czym kucnęła łapiąc się za brzuch. O tak jednak rana może nie była aż taka mocna, ale nie wiedziała co mogła mieć w środku, czy nie posiadła jakiś obrażeń, no nic medykiem nie była.
Spojrzała ponownie na niego, pierwszy raz widziała kogoś takiego jak on i nie wyglądał jej na wampira, a może i się myliła.
Wystawiła rękę do przodu, tak by widział trzy igły wystające z pomiędzy jej palców. Skierowała je na niego w razie czego jeśli by ją zaatakował.
- Nie radzę atakować, to jak wyglądam to nie znaczy iż sobie nie dam rady.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna droga   Pią Maj 24, 2013 12:52 pm

Agent jeszcze przez chwilę celował do kobiety, a potem opuścił ręce wraz z bronią. Liczne rany nie zwiodły agenta, ale widział krew i widział wzrok dziewczyny. Może nie był zbyt obeznany jeszcze w zachowaniu wampirów, ale na pewno krwotok ustałby po nie dłuższej chwili.
-Przyjacielem... Człowiekiem. Mam na imię Dominik. Pracuję jako łowca-Chłopak mówił tyle ile musiał powiedzieć, aby dziewczyna poczuła się bezpieczna w jego towarzystwie.
-Dość mocno krwawisz. Znam się na leczeniu...-Przemawiał on ciepłym i przyjaznym głosem jak go wyuczono. W końcu to zarazem też agent. Nie okłamywał dziewczyny jednak. Chodziło tutaj o ukryte poddenerwowanie. Chwilę później zadzwonił telefon. Dominik odebrał.
-Znalazłem kobietę. Żyje, ma się dobrze...Poczekaj...-Przerwał na chwilę opuszczając rękę z komórką-Jak masz na imię? Co tutaj robisz...?
Sypały się pytania, ponieważ cywile w takich miejscach powinni zostawać przesłuchani. Dziewczyna nie zdążyła się jednak przedstawić, więc łowca szedł w zaparte, nie dając jej za bardzo czasu na odpowiedź. Dopiero teraz raczył poczekać, zanim zaczął dalej paplać.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna droga   Pią Maj 24, 2013 1:13 pm

Przyjacielem? Nie znała go a on już chciał, a raczej stwierdził iż był on jej przyjacielem? Ludzie niestety w tych czasach potrafili być czasami brutalniejsi niż wampiry, lecz tego co chwilę temu uświadczyła już dziś chyba nikt nie przebije prawda? Przed oczami miała nadal urywki jak przegryzał człowieka w potem go wypluł jak zwykły niesmaczny kąsek jedzenia. Nie była nawet mu pomóc, nie wiedziała czy gdyby posiadała swoje atuty łowcy nadal by mogła mu pomóc. Otrząsnęła się jednak z tego stanu bardzo szybko, by spojrzeć na chłopaka. Po jego zachowaniu jednak można było wywnioskować, że nie był on wrogo nastawiony do niej, a może i nawet jej pomoże, bo co prawda rany z chwili na chwilę coraz bardziej krwawiły, być może na serio będzie potrafił zaradzić temu na miejscu i nie będzie musiał przetransportować jej do szpitala czy coś, ona nie lubiła tych miejsc bo przyprawiały ją o dreszcze, tyle igieł i innych medycznych rzeczy, brr jednak nie zdawał się chyba do tego stopnia bezradny.
- Łowcą? No to trochę za późno przybyłeś, chwilę temu miałam tutaj niezły kąsek ale no cóż, nie zdołałam go zatrzymać.
Przerwała na chwilę i schowała igiełki, a raczej upuściła na ziemię i tak już nie będą jej potrzebne, w końcu przybył tak jakby tutaj bohater, który obroni chyba ją przed złymi wampirami.
- Dominik? Miło mi, no ten eto mnie nazwali Inez, ale możesz mówić mi Inemi, czy jak tam będziesz chciał.
Podniosła się i wyciągnęła dłoń, by podać mu licząc, że i on to zrobi. A jeśli nie to trudno. Przechodząc do łownego faktu, to dobrze jednak iż zna się na medycynie, bardzo się przyda teraz.
- No to jeśli łaskaw, mógłbyś mi trochę pomóc. No jak widzisz nie wyszłam z tego bez urazów..
Zdziwiło ją, że w takiej chwili ktoś do niego dzwoni, ale po rozmowie widać było iż to ktoś ważny, a może przełożeni z oświaty. Nie powinna chyba mu przeszkadzać, a więc gdy już skończył postanowiła powrócić do dalszej rozmowy.
- Co tu robię? Przerwała na chwilę, nie pozostało nic innego jak powiedzenie prawdy, a może nie oberwie się jej?
- Eto wróciłam od znajomej i przechodziłam tędy, no bo wiesz ciemno było i szybciej bym wróciła, aż tu nagle jakiś ogromny Gad, przebija się przez ścianę, z człowiekiem w pysku. Niestety nie udało mi się go złapać, ani uratować człowieka.
Mogło to brzmieć idiotycznie, z ust cywila lecz ona tak do końca nim nie była. Jak na razie była zawieszona w czynnościach, a więc nie była zwykłym człowiekiem.
- Nie posiadam zdolności łowcy, znaczy mocy łowcy tymczasowo, lecz następnym razem nie podaruje mu...
No tak nie koniecznie chciała powiedzieć to nagłos, lecz teraz już zapewne może się domyśleć, ze jest ona ex-łowcą a może bardziej łowcą na przymusowym urlopie?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna droga   Pią Maj 24, 2013 1:46 pm

Uwagi na temat późnego przybycia pominął. Sam pewnie i tak nie rzuciłby się do walki z wampirem, bez planu działania...
-Miło mi Cie poznać, Inemi...-Prawa ręka schowała broń do kabury i uściskała dłoń dziewczyny. Wtedy ponownie wzniósł do ucha komórkę i z uśmiechem powiedział.
-I nie jest od nas. Zajmę się nią, bez odbioru.-Komórka wylądowała w kieszeni.Chłopak nie musiał słyszeć nic więcej, aby wyciągnąć swoje wnioski. Dopiero wtedy usłyszał o zdolności łowcy i z ciągłym uśmiechem złapał za biodro i plecy dziewczyny, aby pozwolić jej usiąść. Gdy już klapnęła na ziemi, kucnął obok zranionej nogi, z której lała się dość obficie krew.
-Nie martw się. Na pewno następnym razem dasz radę...-Mówił uspokajającym głosem przyglądając się paskudnej ranie. Na szczęście umiał jej pomóc na tyle, aby zatamować krwawienie z rany.
Wyciągnął w stronę nogi ręce i powoli zaczął je przybliżać. Jakieś przedziwne światło koloru zielonkawego zaczęło powoli oświetlać miejsce zranienia. Początkowe uczucie przypominało muskanie słońca o skórę, lecz z czasem przybliżania rąk, stawał się nieco mocniejszy, ale zatrzymał się jedynie na mrowieniu. Chłód rozszedł się po całym ciele i chwilę później ze wszystkich ran przestała lecieć nowa krew. Większość zadrapań znikła, a te poważniejsze rany zasklepiły się i zabliźniły. Mimo wszystko chłopak nie był mistrzem i nie pozostawił skóry nienaruszonej. Nadal dziewczyna wymagała dużo odpoczynku i to właśnie jej po chwili zaradził.
-Rany się wygoją szybciej jak będziesz odpoczywać. Poza tym radziłbym nie chodzić zbyt dużo w tym stanie. Dalej możesz odczuwać ból, ale to minie za kilka dni...
Chwila ciszy nastała i chłopak odsunął się nieco od dziewczyny, aby nie naruszać jej strefy prywatnej. Chłopak nie ukrywał, że poleczeniu przez chwilę go mdliło. Zawsze są skutki uboczne leczenia...
-No, a teraz jeśli możesz... Opowiedz dokładnie co się wydarzyło... Kto Cie dokładnie zaatakował? Czy był to tylko ten gad...?-Jeśli nie wierzył w jej słowa to nie dał po sobie tego poznać. Wydawał się być poważny.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna droga   Sob Maj 25, 2013 8:54 am

Nie spodziewała się, że atutem chłopaka jest leczenie ale skoro już takowy posiadał no to cieszyło bardzo dziewczynę. Oczywiście jak każda użyta moc przyciągnęła uwagę dziewczyny, na tyle by się przyglądać całemu poczynaniu. Po tym jak chłopak skończył, ta nadal siedziała i wysłuchała wszystkiego co powiedział chłopak. No więc, jednak będzie musiała tymczasowo porzucić to, że chce wrócić na stanowisko, by całkowicie się wyleczyć. No jednak cieszyć może ją to, że nie będzie to trwało przecież wiecznie, po paru dniach zapewne wróci do zdrowia, a więc będzie mogła ponownie zapolować na tego Gada.
Jednak poza mocą bardziej ciekawiło ją komu składał raporty, no widocznie był pod kimś i pracował dla kogoś większego, w sensie stanowisku. Nie wypadało zapewne pytać go o to, no ale ona już nie należy do tego typu ludzi, którzy się powstrzymują od pytań, by nie naruszyć kogoś prywatnych spraw.
- Rozumiem, że składasz raport szefowi? Kim jest? Jak się nazywa?
padło kilka pytań, ale nie liczyła na to, że jej odpowie, bo przecież go nawet nie zna. I co będzie opowiadał takiej nieznajomej na temat swojego szefa? A może, jednak się myli i czegoś się dowie, bo to chyba według niej nie była zbrodnia, a nie wydaje się by był on kimś tajnym.
Uśmiechnęła się jednak gdy ten dodał, że następnym razem uda się go jej dorwać. No tego trzeba było jej teraz, motywacji oraz słów pocieszenia. Zapewne bez nich też by sobie dała radę, lecz teraz jest jeszcze bardziej podjarana tym, że ponownie na niego zapoluje.
- Oczywiście, że go złapię następnym razem. Gdyby fakt, że ta ruda zdzira się pojawiła i wytargała go z pomieszczenia, już bym go miała.
Warknęła, potem wstała z miejsca, by się rozciągnąć i jeszcze bardziej się jemu przypatrzeć. Dopiero po chwili gdy ten zaczął pytać lekko się wzdrygnęła i zaczęła sobie przypominać wszystkie szczegóły.
- Jak mówiłam był to wielki wąż, nie pamiętam jego imienia, lecz z tego co się dowiadywałam brzmiało ono jakoś na T....
Nie mogła sobie za chiny przypomnieć jakie imię nosił ten gada, dokładnie nie brzmiało to jak imię, ale w ich pokręconej logistyce takowe on miał.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna droga   Sob Maj 25, 2013 2:03 pm

Agent nie musiał kryć przed dziewczyną z kim pracuje. Należało jednak naprostować nieco jej myślenie o nim. To, że był łowcą nie oznaczało, że będzie wykonywał polecenia nawet mimo swojej woli. Nie składał też żadnej przysięgi. On tak na prawdę jedynie pomagał w pewnych sprawach, swojemu partnerowi.
-Źle postrzegasz moją rozmowę. To nie był raport, tylko dość luźny kontakt, aby koledzy wiedzieli, gdzie jestem i co robię. Pracujemy razem od wielu lat i mimo wszystko jesteśmy przede wszystkim przyjaciółmi dla siebie.
Na chwilę przerwał zastanawiając się nad kolejnymi słowami. Tym czasem się rozglądnął dookoła jakby szukał jakiegoś obserwatora.
-Chociaż można powiedzieć, że to Frik jest naszym liderem-Agent doskonale wiedział, że nazwisko nic nie powie dziewczynie i nawet go nie podawał.
-Ma dwa metry wysokości i na pewno rozpoznasz go, jeśli natkniesz się na niego. Jeśli zobaczysz wysokiego faceta z białymi włosami i w czarnym płaszczu, to przyjrzyj mu się.
I taki opis musiał wystarczyć. Frik często zmieniał kolor włosów na potrzeby misji, lecz ostatnio przestał używać barwników na włosy. No nic. Jeśli go spotka to zrozumie o co chodzi agentowi. Nie trudno zobaczyć nadnaturalnie wielkie mięśnie pod czarnym płaszczem, albo usłyszeć mechaniczny chód...
Wracając do sprawy rozpoznania, agent nie był zbyt zadowolony z tych skąpych informacji...
-A więc był to wielki wąż o imieniu na T i niedługo po jego przybyciu, pojawiła się jakaś 'ruda zdzira'...
Agent nie ujawnił się z tym, że jest nieco zawiedziony. Zbyt skąpe informację, aby cokolwiek robić.
-W każdym razie nie radziłbym samemu atakować wampira. Sama widzisz, że chodzą niekiedy parami. Nie chcę Cie zniechęcać, ale potrzebujesz wsparcia... Poza tym. Chyba w oświacie nie brakuje takich, którzy pomogliby Ci. Choćby nawet i Frik...


....

Wtedy zadzwonił telefon Dominika. Chwila rozmowy i przerażona mina faceta mówiła wszystko.
-Musze lecieć. Mamy zadanie do wykonania. Trzymaj się, Inez.
Po czym agent pobiegł w bliżej nieokreślonym kierunku.
[zt]
/Wybacz. Długo czekałem na odpis, a będę prawdopodobnie potrzebował Dominika/
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna droga   Czw Cze 06, 2013 6:49 pm

Porozbijane auto jeździło po uliczkach slumsów, aż w końcu stanęło pomiędzy dwoma starymi blokami. Nigel nie wyłączył silnika, ale wrzucił na luz. Już od dłuższego czasu jechał bez świateł wykorzystując swoją wampirzą zdolność widzenia w ciemnościach.
W każdym razie pozostało ocucić ledwie żywego burmistrza. Dominik przekazał mu mały woreczek z krwią, aby Samaru przypadkiem nie przesadził z krwią na początek. Zawsze można mu dać też zimnego trupa, ale to opcjonalnie. Najważniejsze było to, aby Nigel wzbudził w Samuru choć odrobinę zaufania. Historyjka była gotowa. Kolega z szarej straży miał potwierdzić, że dał wampirowi cynk odnośnie burmistrza... No po prostu cud miód i orzeszki.
Nigel nie bawił się w delikatność. Strzelił w twarz burmistrza dwa razy. Po jednym na każdym policzku. Poza tym rozgryzł woreczek z krwią, zalewając auto zapachem krwi grupy AB...
Powrót do góry Go down
Samuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1022


PisanieTemat: Re: Główna droga   Czw Cze 06, 2013 7:10 pm

Nooo porobiło się. Szlachetny stracił przytomność przez uderzenie Marcusa. Facet musiał się wkurzyć, skoro wampir nie chciał współpracować. No ale już mniejsza o to... Szlachetny został elegancko zapakowany do samochodu, a potem wywieziono do Slamsów. Oczywiście ten jeszcze nieprzytomny, nie mógł się od tak ocknąć, w końcu wycierpiał się w lochach Oświaty... A właśnie.. Wyciągnęli mu te gwoździe z palców?
W każdym bądź razie po jakże delikatnym przebudzeniu, szlachetny wrócił do świata żywych. Przed jego oczyma pokazała się ciemno skóra twarz. Znalazł się w piekle wśród murzynów? Zapewne rzuciłby ciętą ripostą ale niestety burmistrz obecnie był w szale głodowym. Szkarłatne ślepia, nerwowe zachowanie i przerwany oddech. Ciężko było mu się pozbierać aby zamordować czarnucha, wszak nadal był ranny i stracił sporo siły. W dodatku ten gad miał czelności zgnębić go zapachem krwi! Samur warknął zwierzęco, rzucając złowieszcze spojrzenie nieznajomemu. Niech no tylko się pozbiera! Poleje się ciemna krew!
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna droga   Czw Cze 06, 2013 7:24 pm

Nigel nie zainteresował się wyciąganiem mu tych gwoździ. Łowcy też pozostawili je na swoim miejscu. Prawda w końcu była taka, że wszystko było na pokaz no nie...? Woreczek krwi jednak był otwarty. Czemu? Lepiej wlać sobie krew do ust, niż próbować wypić z woreczka siekaczami.
-Do dla Pana, burmistrzu.-Ochrypły głos z akcentem meksykańskim... Brzmiał tak jak Rosjanin w stanach zjednoczonych. A jednak można było zrozumieć dość dobrze jego słowa.
Podstawił mu woreczek pod ręce.
-Proszę o wybaczenie, ale nie miałem czasu zajmować się tymi gwoździami. Trochę mi było śpieszno jak zapakowałem pana do auta...
Jeśli Samuru wziął woreczek, to Nigel usiadł spokojnie w swoim fotelu. Jeśli nie, to nadal jeszcze czekał z cholernym woreczkiem w ręce. Jeśli burmistrz nie chce to nie musi pić...
Powrót do góry Go down
Samuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1022


PisanieTemat: Re: Główna droga   Czw Cze 06, 2013 7:56 pm

Nie no, to chyba jakieś żarty są. Szlachetny jak zacznie kontaktować, to normalnie się zdziwi. Ktoś taki obcy ni z gruchy, pietruchy ocalił go z łap Marcusa? Cóż, różne zdarzają się przypadki, ale akurat ten nie był za bardzo realny.
Ach, Samuru nie ma zwykłych siekaczy, ma szczęki pełne ostrych zębów jak brzytwa! Temu w try miga poradziłby sobie z foliowym workiem krwi. No ale ujebałby się krwią nieźle, temu pomoc ciemnego wampira była dobrym pomysłem. Oczywiście ten musiał trochę poczekać. Szlachetny za pomocą zębów wyciągnął z palców gwóździe... Posoka zaś się polała, ból zawitał z powrotem lecz to nie powstrzymało burmistrza przed tym bolesnym zabiegiem. Metalowe przedmioty spadały na podłoże, aż w końcu miał wolne ręce. Przynajmniej mógł wyrwać worek z rąk nieznajomego. Nie czekajac zupełnie na nic, zaczął osuszać krew z folii. Może i poczuł się odrobinę lepiej, jednak nje był to w pełni sycący posiłek.
- Daj mi więcej.
Syknął pełen złości i lepiej żeby coś ten ciemno skóry wampir coś wymyślił, wszak Samur może i pożreć jego. Już gapił się tym gadzim głodnym wzrokiem. Ależ rozsadzała go złości, choć nie dawał po sobie jeszcze tego poznać, nie przy tym czarnuch, przecież Sam to nietolerancji gad...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna droga   Czw Cze 06, 2013 8:20 pm

Wtedy jednak Nigel się wkurzył. Mimo wszystko sam był ranny. Uprzedzano go, że burmistrz to cholerny egoista, ale nie podejrzewał, iż od razu go tak zirytuje.
-Nie noszę z sobą banku krwi. Jak masz zamiar pić to wyciśnij sobie z niego...-Wtedy facet wrócił na miejsce i złapał za fraki nieboszczyka, którego przerzucił na tylne siedzenie.
Chwilę potem złapał za broń, którą dali mu w oświacie. Przeładował ją.
-Nie musisz mnie lubić burmistrzu, ale skoro widzisz we mnie wroga, możemy to rozwiązać tu i teraz. Nie po to wyciągałem Cie z oświaty.- Jeśli Nigel żartował to nie dał po sobie tego poznać. Może Dominik będzie zły za to co zrobił meksykanin, ale facet uznał, że nie może teraz być tak uległy burmistrzowi. W końcu potrzeba pokazać charakter. Przynajmniej na początku... Może jeśli pokaże charakter i będzie ulegał wpływowi Samuru to burmistrz będzie "gonił króliczka", aż całkowicie go nie zdominuje... Kto wie.
Powrót do góry Go down
Samuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1022


PisanieTemat: Re: Główna droga   Pią Cze 07, 2013 5:59 am

Stracił mnóstwo krwi, temu też tak straszne miał łaknienie, więc czego on się irytuje? Poza tym nie zna szlachetnego i nie może spodziewać się po nim przyjacielskiego podejścia. No ale czas pokaże...
Nie jest bankiem krwi? Uniósł brew, nie komentując jego słów, był za bardzo głodny aby wdawać się w zbędne dyskusje. Skrzywił się na widok trupa, jaki wylądował obok niego. Przecież on już się wykrwawił.
- To pusty trup.
Burknął pod nosem, choć nie miał pretensji. Zna miejsca z których może wycisnąć krew, w końcu to syn Kanibala! Zerknął kątem oka na Meksykanina...
- Jakoś nie chcę mi się uwierzyć, że uwolnieś mnie z Oświaty. Śmierdzi mi tu przekrętem.
Stwierdził z widocznym podejrzeniem, mrużąc ślepia. Nie ma co oczywiście ciągnąć skoro trup jest bliski rozkładowi. A co do Przekrętu, Samur chyba już odruchowo zaciekawił się dalszą sytuacją i może dlatego nie ciągnął dalej za język wampira. I po prostu zajął się trupem... Zatopił w jego zimnym gardzielu zęby, odrywając kawał ciała. Jeżeli Nigel ma słaby żołądek, niech odwróci głowę. Samur jak rasowy kanibal dobierał się do klatki piersiowej za pomocą zębisk i mocnych szczęk. Jego celem było serce, ono jeszcze miało krwi w komorach, temu szlachetny tak zawzięcie do niego zamierzał. Oczywiście wielki trium, kiedy je wyciągnął na wierzch i mógł wysączyć resztę odżywczej krwi, a serce połknąć. Nie zaspokoiło to apetytu burmistrza, lecz z całą pewnością poczuł się o wiele lepiej. Opadł na swoje miejsce, by za chwilę zamknąć oczy. Nie przeszkadzało mu, że twarz miał umazaną we krwi.
- Zawieź mnie do Zamku na cmentarzu.
Ma chęć dalej pomagać? To niech spełni polecenie wyższej krwi wampira, ot co.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna droga   Pią Cze 07, 2013 9:19 am

Meksykanin odpuścił dalsze gadki. Prychnął tylko i wycofał autem z bloków. Broń trzymał w pogotowiu.
-Pogadamy na miejscu, panie Samuru
Facet ruszył z piskiem opon w stronę cmentarza....
Dominik miał jednak podsłuch w aucie Nigela i doskonale wiedział, że musi utożsamić trupa z łowcą. Wtedy też wampir będzie mógł udowodnić, że zabił łowcę. Na to raczej oświata nie pozwalała.
Jak chciał tak i zrobił. Zadzwonił do Frika, aby ten przekazał wiadomość Marcusowi. Chwilę później oczekiwał na przyjazd Nigela na cmentarz...
[zt+Samuru]
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna droga   Pon Cze 10, 2013 5:06 pm

Inez nie pozostało nic innego jak na szczęście w miłym tonie opuszczenie tego miejsca. Nie można było powiedzieć, że opuszcza je zwycięsko ale opuszcza jednak żywa i z tego powinna się cieszyć. Co teraz powinna zrobić? Raczej udać się gdzieś gdzie w spokoju mogłaby odpocząć. A tak naprawdę po prostu się napić. Ech niestety musi iść w podartych ciuchach ale ok, nikt nie zauważy raczej a nawet jeśli będą zapewne myśleć, że to jakaś moda czy coś
a więc po długich krokach poszła sobie

z/t
Powrót do góry Go down
 
Główna droga
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
 Similar topics
-
» Droga do Hogsmeade
» Droga obok lasu
» Droga Królewska
» Droga z Magnolii do Shirotsume
» Główna droga

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: SLUMSY (POŁUDNIE) :: BLOKI DO ROZBIÓRKI-
Skocz do: