IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Główna droga

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1602


PisanieTemat: Re: Główna droga   Sro Maj 24, 2017 8:14 pm

Wycieczka przez miasto w obecnym stanie nie należała do najmądrzejszych ruchów łowczyni. Będąc lekarzem mogła przecież zostać i poinstruować przyjaciela, by ten jej pomógł. Mogła spróbować  powyjmować ostrza i opatrzyć rany. Nawet w domowych warunkach ryzyko złapania gronkowca było po stokroć niższe, niżeli jak miało się to w przypadku wojaży na powietrzu. Ona jednak przewidziała inny plan na tą całą sytuację i głęboko wierzyła, że pozostanie w domu mężczyzny niepotrzebnie narazi ich córkę. Mimo gorącej głowy i iście ognistego temperamentu, lekarce nie można było odmówić intuicji, która nakazywała jak najszybciej opuścić włości Hideo. Nie myliła się. Już po kilku przecznicach dało się zauważyć wzmożone zainteresowanie wampirów, które żywo przemykały gdzieś między budynkami. Kryjąc się w cieniu, węsząc i biegnąc jak te czarne mary podążające za jej zapachem.
Jakbyś została, byłoby tylko gorzej. Nie możesz narażać dziecka na śmierć.
Po głowie przemykały setki myśli próbujących usprawiedliwić tą upierdliwą sytuację. Wezwanie dowódcy przyszło jej z trudem, bo od kiedy to prosi się o pomoc i jeszcze sugeruje się, że znowu zrobiła jakąś głupotę. Oczami wyobraźni widziała to niewzruszone spojrzenie Vlada i grymas zwiastujący że za chwilę wybuchnie.
Pomimo, że ulice były opustoszałe, Esmeralda nie czuła się samotna. Pomijając wampira znajdującego się w samochodzie, lekarka wciąż miała nieodparte wrażenie, że nocne Marki nie znudziły się gonitwą.
Niedobrze.
Zwykle odpuszczały po przebiegnięciu kilometra, a teraz? Dawno zauważyła, że po narodzinach Ally krew łowczyni zyskała jeszcze intensywniejszy zapach. Dlaczego nic nie wzięła? Dlaczego zamiast czegoś dla zamaskowania zapachu pozwoliła sobie na beztroski wieczór ze szklanką szkockiej i Gerardem – zupełnie niezainteresowanym tematem.
Co za życie…
Zignorowała obecność pasażera. Skoro nie chciał gadać z nią, na pewno zacznie w Oświacie. Przesłuchujący mieli swoje sposoby, więc wystarczyło… dostarczyć paczkę z wampirem i udać, że  te wszystkie zdarzenia były tylko głupią pomyłką. W ostatniej chwili zauważyła wyrastającą… ścianę?
- Że co, kurwa? - zahamowała w ostatniej chwili, nim jej piękny zielony samochód rozbił się o nadnaturalny twór. Nie przypominała sobie robót budowlanych, a alkohol już dawno opuścił jej organizm. To nie było wyobrażenie, bo KTOŚ naprawdę postawił na środku drogi jakąś pierniczoną ścianę. A sprawcy nie trzeba było szukać długo, bowiem jego nawoływania nie dało się nie usłyszeć. Pal licho, że zawołał ją po nazwisku. Skąd wiedział? Czyżby faktycznie posłano za nią wszystkie wampirze okropieństwa? Miasto potworów ponownie ożyło.
- Nie ma takiej opcji. - powiedziała sama do siebie i odruchowo wcisnęła wsteczny. Skoro nie mogła przejechać tego dupka, bo dzieliła ich ściana, to może chociaż mu zwieje. Przy odrobinie szczęścia koleś odpuści i… wszyscy będą szczęśliwi.

_________________
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Główna droga   Sob Maj 27, 2017 11:21 am

Głęboka noc zwiastowała żer wampirów niższej krwi, które od czasu do czasu opuszczały swoje leża, aby zapolować na jakiegoś biednego człowieka. Nie potrafiły się żywić - zawsze pozostawiały po sobie rozgardiasz, jakby dopiero co przeszło tędy tornado, rozrzucając wokół przedmioty i zwłoki, które wessał sobie do wnętrza. Szlachetny sam także wracał z łowów. Był nieco wygłodniały i rzadko zdarzało mu się odwiedzać miasto od kiedy zaszył się w swojej opuszczonej przez żywe duchy ruderze w górach. Tam było mu dobrze do czasu, aż musiał już zapolować. Zwierzęta okazywały się niewystarczające, nie dawały mu takiej siły i władzy, jaką dawała mu ludzka czy wampirza krew. Ludzka krew o wiele bardziej przypadła mu do gustu, ale Dastan nigdy nie był wybredny. Gdy nadarza się okazja, spożywał nawet szlachetną krew. Ostatnio pił krew Rillianne - była taka słodka, niewinna, dziewicza... Nic dziwnego, że można oszaleć na punkcie takiej czystej w samej swej formie krwi. A blondas zawsze, od urodzenia, odkąd pamiętał, miał problemy z utrzymaniem swojej żądzy krwi na smyczy. Byle ranka, a on czasami potrafił się rzucić na ofiarę.
Tym razem było niemal podobnie. Wyczuł... krew. Ale cóż to była za krew! Niczym afrodyzjak dla wampira! Dla jego zmysłów. Dla podniebienia. Dla samej przyjemności czerpanej z picia krwi. Nozdrza mu się poszerzyły, a oczy zalśniły karmazynem, kiedy dotarł do głównej ulicy. Właśnie obok niego przejechało auto. To właśnie stąd czuł ten zniewalający zapach! Tę gamę różnorodnych zapachów w jednej osóbce. Już niemalże czuł smak tej krwi na swoim języku, podniebieniu i po chwili wyobraził sobie, jak jej ciepło rozchodzi mu się po wnętrzu ciała, ożywiając członki jego ciała i pobudzając umysł... Ale w aucie czuł krew jeszcze jakiegoś wampira. Również smakowicie, ale... to nie to samo! Chociaż mógłby się pocieszyć nawet takimi ochłapami. Jego rozmarzenie o tej cudownej ludzkiej krwi, młodej, choć nie dziewczęcej, a takie lubił najbardziej, chociaż wiedział, że z krwią to jak z winem - im starsza tym soczystsza, żwawiej płynąca, dojrzalsza w smaku (ale emerytki mogły być spokojne, bo ich krew cuchnęły już zbliżająca się śmiercią...) - przerwały nadbiegające wampiry niższej krwi. Zachowywały się jak zahipnotyzowane, choć gdy wyczuły w pobliżu blondasa, starały się go ominąć. No proszę, najwyraźniej ich instynkt był silniejszy. Dastan chwycił najbliższego niego wampira i zatopił w nim kły, aby w ciągu kilku sekund wychłeptać zachłannie krew i rzucić cielsko na asfalt. W tym samym czasie przed autem łowczyni, choć Dastan nie wiedział, kim jest owa kobieta, wyrosła ściana, a samo auto zdążyło przed nią wyhamować. Blondas wyczuł również obecność swojego ojczyma i kiedy zdał sobie z tego sprawę, auto zaczęło cofać w jego stronę. Karmazynowe ślepia błysnęły i jeśli łowczyni nie uczyni jakiegoś gwałtownego ruchu kierownicą, odbijając w bok, i nadal będzie pędziła na wstecznym w stronę Dastana, to szlachetny odbije się od ziemi i wskoczy na dach auta, wbijając w niego pazury, aby utrzymać równowagę na pojeździe, w którym była ranna, soczysta i cudnie pachnąca kobieta! Ślina aż spłynęła kącikiem warg blondasa...

_________________
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Główna droga   Sob Maj 27, 2017 12:57 pm

Spodziewał się takowej reakcji ze strony łowcy. Może kombinować, zechce też uciekać i zapewne próbować walczyć. Ale walka sam na sam ze staruchem może wyglądać różnie: Esmeralda straci głowę lub kończyny. Sama wybierze.
Ściana zagrodziła dalszą ucieczkę, jednakże ta nie zamierzała zrezygnować. Zaczęła cofać? Jednooki przemieścił się, chcąc dostrzec ten cofający samochód. Sama nie mogła nic zbytnio zrobić skoro kierowała pojazdem, a szlachetny stał blisko swojej ziemistej ściany. I proszę kto zawitał? Dastan. Ringo uśmiechnął się półgębkiem, wszak otrzymał od losu konkretnego sprzymierzeńca.
- Gdybym miał pięć minut, chętnie podziękowałbym naszemu rogatemu sojusznikowi.
Burknął z uśmiechem. Nie czas jednak na gierki, szlachetny wytworzył drugą ścianę która ta miała pojawić się za samochodem. Innymi słowy drogę ucieczki miała całkowicie zablokowaną. O chłopaka się nie bał, toć sprytna bestia i zapewne sobie poradzi. Zresztą, Jednooki był gotowy w każdej chwili ruszyć i połapać ten wiotki kręgosłup Green. Ależ się nakręcił na jej krew.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 596


PisanieTemat: Re: Główna droga   Sob Maj 27, 2017 3:41 pm

ROZPOCZĘCIE STARCIA W RAMACH EVENTU OBŁAWA



Noc zapowiadała się krwawo mimo, że z wolna zachodzący księżyc nie był nawet w pełni. Stary wampir miał to szczęście, iż zmierzał ku Pannie Green wręcz z naprzeciwka dzięki czemu mógł zaskoczyć ją ścianą wyrosłą nagle z ulicznego asfaltu. Poranni drogowcy nie będą zachwyceni. Podobnie jak nie piała ze szczęścia Esmeralda. Ani myślała by odpowiedzieć coś wprost do wampira czy zastosować się do jego propozycji. Pierwsza myśl była najlepsza dlatego też dzielna lekarka zaciągnęła wsteczny i ruszyła by uciec jak najszybciej od wampira, którego znała z kartotek choć jeszcze nie rozpoznała. I pewnie to by było na tyle gdyby zupełnie z przeciwnej strony nie pojawiła się latorośl Ringo. Dastan wskoczył na dach wozu wbijając w dach swe ostre szpony. Przebijanie się przez metal nie było przyjemne nawet dla szlachetnego, lecz czego nie robi się dla odrobiny krwi. Wprawdzie przebicie się pełne przez tak grubą warstwę blachy wymagało by wysiłku i odrobiny skupienia, lecz wykonanie wgłębień by ułatwić sobie utrzymywanie równowagi nie było szczególnym problemem. Ringo już zamierzał ustawić drugą ścianę zaraz za wozem Esmeraldy, lecz mocy niestety starczyło mu tylko na jedną, za to niezwykle upierdliwą, przeszkodę. Najgorsze jest to, że to tylko dwa wampiry spośród całej rzeszy. Nie pociesza też fakt, że oni są po prostu źli, a wokół nie brakuje oszalałych istot nocy. Miłej zabawy Panno Green.


Dastan: Obecność ojca jest krzepiąca. Choć to fakt, że Ty jesteś najbliżej źródła orgii smaków jest dla Ciebie najmilszy. Udało się wbić pazury w blachę choć nie był to proces dla Ciebie całkowicie bezbolesny. Z drugiej strony wampirza regeneracja i wytrzymałość pozwalają znosić o wiele gorsze rzeczy. Samochód gwałtownie ruszył w tył. Pytanie tylko czy się utrzymasz?


Esmeralda: Jest źle. Nawet bardzo. Twoje przypuszczenia okazały się prawdziwe czego jawnym świadectwem jest ściana znajdująca się przed wozem. Zaczęłaś wycofywać wóz i dokładnie w momencie rozpoczęcia manewru coś z łoskotem uderzyło w dach. Co więcej pojawiło się w dachu wybrzuszenie idealne na wielkość człowieka, jakby ktoś spadł Ci na auto. Co gorsza gdy odruchowo zadarłaś głowę do góry dostrzegłaś coś co przypominało zwierzęce szpony, które niemal przebiły się przez dach. Nie jest dobrze.


Ringo: Udało Ci się chwilowo unieruchomić kobietę, której zapach i pośpiech sugerował, że może być Esmeraldą Green. Zaryzykowałeś nawet strzał wymawiając jej godność. Ta jednakże zbyła Cię cichym bąknięciem do siebie. Niegrzeczna. Już chciałeś odciąć jej drogę ucieczki, lecz jak się okazało zużyłeś dość mocy by postawić mur. Potrzebujesz jeszcze chwili odpoczynku zanim ponownie z  niej skorzystasz.
Użyta moc: Władza nad ziemią 1/2 odpoczynku



Drodzy Gracze::
 
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1602


PisanieTemat: Re: Główna droga   Sob Maj 27, 2017 8:13 pm

W pewnych chwilach żałowała, że nie może po prostu zamknąć oczu i zniknąć. Krew, mimo że swoista i na swój sposób cudowna teraz stanowiła jedynie element przekleństwa. To dzięki niej, a raczej przez nią doszło do komplikacji, mogących wiele zmienić w życiu łowczyni. Dwóch snajperów? Po chłodniej ocenie sytuacji, Esmeralda wiedziała, że początkowa prośba kierowana do dowódcy, była już nieaktualna. Od świtu wciąż dzieliły długie minuty, a żer wampirów był słyszalny z różnych stron Yokohamy. Biedni ludzie śpieszący do pracy. Tego poranka niewielu z nich odważy się wyściubić nos z domów, a jeśli już to może być to ich ostatnia wędrówka. W normalnych warunkach lekarka mogłaby paść na zawał widząc i doznając wszystkich tych przykrych sytuacji. Była jednak łowcą. Osobą wyszkoloną do walki i gotową zmierzyć się z losem tak dawno przypieczętowanym dzięki magii krwi. Już od dawna wiedziała, że do tego dojdzie, ale wizja śmierci nie stanowiła spełnienia marzeń. Będzie walczyć do końca. Tak, niewątpliwie nie zginie z grymasem strachu. Nie podda się i nigdy nie okaże słabości. Jej ciało może krwawić, przyjaciele nie zawsze muszą dotrzeć na czas, ale najważniejsze jest to, czego na pierwszy rzut nie są w stanie zobaczyć oczy. Mocny charakter, odwaga i dobro. Babcia wiedziała co mówi, podobnie jak była świadoma, że ten dzień kiedyś nadejdzie.
Esmeralda nie zamierzała uciekać na wstecznym. W obecnym stanie nie mogła sobie pozwolić na pewne swawole. Chciała oddalić się od ściany, bo na dobrą sprawę nie znała możliwości tej wampirzej mocy. A co jeśli zacznie się rozrastać lub strzelać odłamkami? Może to wszystko miało tylko uśpić czujność, ale jest za szczwanym lisem by złapać się na te zagrywki! Uważając żeby nie zderzyć się z żadną przeszkodą, Esmeralda odjechała parę metrów do tyłu, a następnie zawróciła swoje auto. I tak miała to zrobić, skoro plan brał pod uwagę dostania się do miasteczka zamiast Oświaty. Ale czy wampir znał cel podróży? Był daleko, ukryty za betonową ścianą.
- I krzyżyk na drogę skurwielu. - rzuciła, hamując się by w akcie złości nie pokazać gościowi środkowego palca. Nie była jednak niewychowaną młódką, dlatego powstrzymała się przed otworzeniem okna i ziszczenia wizji pogardy. System głośnomówiący wciąż znajdował się w aucie, dlatego Płomiennowłosa uznała, że warto poinformować dowódcę o pewnych komplikacjach napotkanych po drodze.
- Szefie – zareagowała słysząc znajome „halo” - Plany się zmieniły, będę potrzebowała… - w tle dało się usłyszeć dźwięk wbijanej blachy – moment, kiedy na dachu samochodu znalazł się nieproszony pasażer. Stłumiła krzyk widząc ostre pazury jegomościa, który ŚMIAŁ uszkodzić jej ukochany samochód.
- Zabiję. Przepraszam na moment. - powiedziała na głos, po czym oderwała lewą dłoń od kierownicy i nie patrząc nawet na torbę, wyciągnęła z niej broń. Chciała zrzucić gapowicza, ale ktoś, kto jest w stanie wbić się pazurami w blachę, na pewno nie jest słabeuszem i pierwszym lepszym wampirem z ulicy. Lekarka widziała w swoim życiu wiele wampirów, dlatego z góry założyła, że jej nowy towarzysz podróży jest usytuowany w hierarchii wyżej niżeli zwykły osobnik D lub C. Mając w lewej ręce bron, kobieta uniesie ją do góry i bez uprzedzenia wystrzeli dwa razy – tam gdzie są pazury oraz w miejsce wgłębienia, czyli w miejsce gdzie powinny być nogi wampira.
- Wpierdalaj srebro. - przez chwilę zapomniała, że wciąż była na głośnomówiącym, ale bez przesady… przyłazi jakiś gnój i niszczy samochód. Święty by się nawet zdenerwował!
- Będę… potrzebowała… chyba więcej niż jednego snajpera. Wciąż jestem na południu. Głowna droga, ale spróbuję wycofać się na zachód.- starała się przekazać jak najwięcej informacji, gdyż nie wiadomo jak długo będzie w stanie odeprzeć ataki wampirów. Esmeralda nie była Bogiem i nawet mimo olbrzymiej wiary w siebie, wciąż dopuszczała możliwość porażki. Na zgrywanie bohatera zawsze przyjdzie pora, ale obecna nie była ku temu odpowiednia. Po wykonaniu manewru z ostrzałem przeciwnika, łowczyni zapnie pasy i rozpędzi się. A potem? Potem ostro zahamuje i jeśli Dastan spadnie z samochodu, być może uda się po nim przejechać.


EQ:
 

_________________
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Główna droga   Nie Maj 28, 2017 10:27 pm

Dastan nie miał wcale czego żałować, że łowczyni ma taką krew. Nigdy wcześniej nie spotkał takiego człowieka, o tak bogatym zapachu i pragnął zatopić w niej kły. Nie myślał nawet o tym, że po ukąszeniu przemieni ją w wampirzycę, tym samym łamiąc kodeks wampirzy. Kto by się przejmował teraz takimi błahostkami! Taka krew była warta poświęcenia! Była warta nawet... śmierci, jaką mógłby ponieść z ręki Hira. Czymże byłoby życie bez zasmakowania i rozsmakowania się w takim bukiecie smaków. Jego życie byłoby... nic nie warte. Musiał. Zdobyć. Tę. Krew. Całe życie, jakie wiódł i dla kogo mógł wieść przestało mieć znaczenie. Liczyło się tu i teraz. Ta szczypta adrenaliny, nowy cel, napędzały szlachetnego.
Udało mu się uczepić szponami karoserii. Nie używał jeszcze mocy, nie chciał jej póki co marnować na takie niepotrzebne rzeczy. Musiał być w pełni sił, bo kobieta podróżowała z wampirem. Nie wiedział również, że była łowczynią, więc tutaj Esmeralda mogłaby mieć przewagę. A Ringo był bardzo niedobrym ojczymem, ponieważ nie sprzedał tak ważnej informacji blondasowi! Może wówczas młody wampir byłby ostrożniejszy? Bo przecież jaki problem dopaść zwykłego człowieka? Żaden. Gorzej z łowcą.
Gdy ranna, osłabiona, krwawiąca kobieta puściła jedną rękę z kierownicy, Dastan postarał skupić sie na swojej ognistej mocy. Zamierzał skupić się na tym, aby podpalić bak auto, aby iska ognia dostała się do środka i rozsadziła auto od środka. Chciał doprowadzić do jego wybuchu! Wypierdolić w pizdu całe auto! Nawet jeśli kobieta poczuje dziwny smród i będzie chciała uciec z pojazdu, to jako ranna musiałaby mieć motorek w tym seksownym tyłeczku, aby spierdalać, nim auto wyjebie w kosmos (ale spokojnie, to nie zamach terrorystyczny, to tylko Dastan!). Na dodatek zaczął przemieszczać się po dachu. Lewą dłoń, tę bliżej drzwi od strony drzwi łowczyni, postarał się wbić głębiej dla utrzymania równowagi, natomiast resztę ciała zsunął w bok, tak, że zawisł na wysokości szyb auta. Zapewne w trakcie tej akcji rodem z Mission Imposible (ale Dast jest wyższy od Toma!) rozległy się strzały z broni Esmeraldy. Ale czy trafiły i gdzie trafiły, to już rozstrzygnie nas MG. I co zrobi też nasza piękna Płomiennowłosa?
Spoiler:
 

_________________
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Główna droga   Wto Maj 30, 2017 9:07 pm

Musiał jednak odsapnąć nim podejmie się kolejnych kroków, niemniej jednak nie może odpuści obserwacji młodego szlachetnego. Wyminął odrobinę swoją ścianę, chcąc znaleźć się bliżej. W razie czego na nowo ucieknie, nie chcąc oberwać samochodem lub czymś innym...
Cóż. To co zamierzał zrobić Dastan było szalone, wręcz ryzykowne.
- Młody! Do licha! Sam się zabijesz!
Krzyknął staruch, jakoś nie chcąc tracić pasierba. Później tłumaczyć się Yuki czemu to Dastan nie żyje... Wielki kłopot. Nie, nie miał nic przeciwko tak absurdalnym wręcz atakom. Ale czy nie szkoda zabijać tak szybko kobiety?
Lepiej byłoby ją wyciągnąć z wozu, zagrozić że zgwałcą jej twarz a potem wziąć krew! Chociaż miał dziwne wrażenie, że z przemianą będzie kłopot. Hiro coś wspominał o sile krwi, agi czy coś w ten deseń.
Jeśli Los pozwoli, Ringo zechce szybko jakoś zrzucić młodzika z dachu. Chociażby za użyciem telekinezy? Wtedy mógłby skorzystać z niej na stojącym nieopodal koszu na śmieci, który to miał zostać wycelowany w blondyna aby spadł na chodnik, niż miał polegnąć w wybuchu.
Co będzie to będzie.

Spoiler:
 

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 596


PisanieTemat: Re: Główna droga   Czw Cze 01, 2017 11:42 am

Akcja posuwała się do przodu w niezwykle niebezpiecznym tempie. Jeden wampir bawi się w murarza. Drugi w kaskadera. Sama łowczyni natomiast zamknięta jest z kolejnym wampirem w jej ukochanym samochodzie, który może stać się jej trumną. Na domiar złego dowódca Oświaty zdawał się być zirytowany nowymi wieściami. Nic dziwnego. Nowo przybyły okazał się niezwykle agresywny. Bezpośredni atak zwiastował ogromna pewność siebie lub szaleństwo. W najgorszym przypadku jedno i drugie. Skoro dach i tak już nadawał się do naprawy Esmeralda wyciągnęła broń z torebki. Auto gwałtownie zmieniło kurs o kilka stopni co kobieta szybko skorygowała. Niemniej zarówno ona jak i Dastan odczuli szarpnięcie. Sekundę po tym wampir poczuł dwa pociski w swoim ciele. Dyby nie pęd powietrza i hałas silnika zapewne Esmeralda usłyszałaby ciche stęknięcie. Tymczasem młody, przynajmniej względem Starucha, wampir postanowił przedsięwziąć rzecz niezwykle niebezpieczną. Podpalenie baku samochodu z pewnością przyniosłoby skwierczącą śmierć Płomiennowłosej, a może i dwóm wampirom. Na szczęście dla całej trójki znajdującej się w oraz na samochodzie musiałby być nie tylko piromantą, ale także i sztukmistrzem kuglarskim by stworzyć płomienie w czymś zamkniętym i znajdującym się poza zasięgiem jego wzroku. Toż to tak jakby wywoływał płomienie w czyimś żołądku. Niemniej wola wampira zaślepionego przez pragnienie usiłowała spenetrować drzwiczki baku. Wytworzył się płomień o ogromnej mocy napierający na rozgrzewający się w zastraszającym tempie metal. Dastan już przeniósł ciężar ciała by zawisnąć z jego boku. I w tym momencie padły strzały. Chwilę potem wampir radośnie zwisał po lewej stronie auta choć i to nie trwało długo gdyż zaniepokojony jego wyczynami ojciec cisnął telekinezą kubłem, który zrzucił wampira z auta. Współpraca wampirów na sto dwa. Gdy Shiroyama uderzył o bruk jego wola przestała podtrzymywać nienaturalny płomień, który wypaczył już i osmalił blachę samochodu. Gdyby wampir nie był niepokojony kto wie czy nie spełniłby swego chorego planu. Tymczasem auto niewzruszenie kierowało się w przeciw położną do wrogów. Jeszcze chwila i może znaleźć się poza zasięgiem... przynajmniej tych przeciwników.


Dastan: Komplikacje. Nie spodziewałeś się ich zakładając, że niewiasta jest niczym innym jak łakomym kąskiem i nie zastanawiałeś się czemu wciąż nie jest zwierzaczkiem jakiegoś szlachetnego. Część rozsądku przywróciły Ci wystrzały. Byłeś skupiony na użyciu swojej mocy i utrzymaniu się na dachu. Miałeś nawet plan zawisnąć na samochodzie co byłoby niezwykle filmowe. Esmeralda wystrzeliła gdy się przesuwałeś i całe szczęście, że nie wcześniej. Inaczej pocisk trafiłby centralnie w kolano... a tak? Przestrzelona prawa dłoń i postrzał nieznacznie ponad prawym kolanem. Nic przyjemnego, ale też nic specjalnego. Gdy działanie pocisków antywampirzych przestanie działać wampirza regeneracja spokojnie sobie z tym poradzi w parę godzin. Teraz czy chciałeś czy nie zawisłeś, lecz nagle coś uderzyło Cię w głowę metalowym koszem. Nie było to ani spodziewane ani przyjemne i przyćmiło Cię na krótką chwilę. Wystarczyło być odpadł z auta jak opity kleszcz. Z tą różnicą, że ty wciąż byłeś głodny.
Użyta moc:
Kontrola i tworzenie żywiołu ognia - czas trwania 1/2 czasu użycia,
odpoczynek 1*

Esmeralda: Działo się, a Ty wciąż zbierałaś minusowe punkty u szefa. Jeszcze trochę i zasłużysz na klapsa na goły zadek. O ile przeżyjesz. Nie byłaś świadoma co planuje wampir. Nie miałaś za bardzo czasu by patrzeć w lusterka boczne i zaaferowana nawet o tym nie pomyślałaś co nie jest dziwne. Chciałaś sięgnąć po broń i w momencie gdy wyciągnęłaś dłoń w kierunku torebki zaczął działaś Twój artefakt. Ostrzeżenie. Odruchowo wyciągnęłaś broń i natychmiastowo wystrzeliłaś w dach swojego biednego samochodu. Kropla krwi zaznaczyła otwór po kuli, wiec chyba trafiłaś. Zaraz po tym po Twej lewej zawisł wampir. Mogłaś dostrzec przystojną twarz młodego mężczyzny ściągniętą przez mieszaninę ambiwalentnych uczuć takich jak zaskoczenie, wściekłość i pragnienie krwi. Dekoracja ta nie wisiała jednak długo gdyż ciężki przedmiot uderzył w was. To Twój przeciwnik przyjął cały ciężar ataku i spadł z auta. Pajęczy zmysł przestał buzować na granicy Twojej podświadomości. Możesz jechać. Czy aby jednak na pewno?
Użyty artefakt:
Pajęcza brosza - 1/2 czasu działania

Ringo: Obserwowałeś całe zajście z bezpiecznej odległości. Widząc płomienie napastujące miejsce wlotu paliwa samochodu mało nie złapałeś się za głowę. Zerznąć. Wyssać. Oddać Hiro. Wykorzystać i porzucić. Nawet połamać i zostawić przy życiu jako przykład. To wszystko jakoś się kalkulowało. Jednakże zniszczyć doszczętnie w wybuchu narażając własne życie? Nie mogłeś pozwolić na takie podwójne marnotrawstwo. Użyłeś telekinezy by okoliczny kosz posłużył za pocisk co bez wątpienia udało Ci się. Dastan padł na ziemię i przez dwie sekundy wyglądał na martwego. Był to jednak tylko szok gdyż po chwili zaczął się ruszać.
Użyta moc:
Władza nad ziemią - 2/2 odpoczynku
Telekineza - 1/4 użyć, 2 posty odpoczynku*

* KP starej daty, bez ograniczeń czasowych dlatego narzuciłem własne, dość lekkie ograniczenie na czas starcia. Zaktualizujcie KP z w porozumieniu z Tesem bądź Keiko, proszę


Kolejność: Dastan -> Ringo -> Esmeralda
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Główna droga   Nie Cze 04, 2017 8:58 pm

Nie bardzo się ucieszył, kiedy nie udało mu się podpalić auta, a samo rozgrzanie gorącej blachy auta niewiele go pocieszyło. Wściekł się sam na siebie, że dostatecznie się nie skupił na swojej mocy. Ale myśl o roli kaskadera i to przystojnego sprawiała, że nieco poprawiłoby mu to humor, gdyby tylko ten narrator był prawdziwy i stał obok, relacjonując całe zajście niczym Szpakowski! Jeszcze trochę i Dastan zabierze ochoty na zabawę w piłkarza, ale... to już w następnej odsłonie. Mógł już liczyć jedynie na to, że jakaś iskra przedostanie się do wnętrza baku, skoro płomienie lizały metalowe drzwiczki do baku.
Kiedy przystojny blondas zachciał bawić się w kaskadera, oberwał dwa celne, niecelne, dla niego bolesne, pociski w ciało. Początkowo nie odczuł bólu, bowiem jako wampir żądza krwi okazała się silniejsza. Dopiero po tych kilku sekundach dotarło do niego, a ból był dość... dziwny. Domyślił się, że pociski muszą być antywampirze, inaczej byłoby to bardziej do zniesienia, w końcu nie był słabym człowiekiem, który od razu się kuli z bólu (chociaż Stalone i Schwarz... w każdym razie gubernator Kalifornii są niezniszczalni i zawsze omijają kule!). Miał nadzieję tylko, że spowolnienie regeneracji nie osłabi go zanadto. Nim jednak zdążył wykonać kolejny cios w stronę pożądanej kobiety, oberwał metalowym kubłem. Wampirze pazury puściły i oderwał się od dachu auta, starając jakoś wylądować. Odbił się od ziemi akurat tą ręką, którą miał przestrzeloną, dlatego wylądował dość pokracznie i przez chwilę był nieco zamroczony. Postarał się szybko zebrać dupsko w podłogi i dokuśtykać jakoś do swojego ojczyma.
- Kurwa!
Wrzasnął, kiedy pierwszy raz postawił cały ciężar ciała na rannej nodze. Ale to nie czas na płacze i lamenty do mamuśki, to czas na dorwanie tej suki!
- Musimy jakoś razem ją dorwać.
Zaproponował blondas, który był wdzięczny ojczymowi za uratowanie skóry, bo w końcu łowczyni mogła z niego zrobić serek szwajcarski! A wiecie, że wystarczy dosypać soli, która wchodzi w skład chemiczny sera i dlatego ma dziury?

_________________
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Główna droga   Pon Cze 05, 2017 7:41 pm

Działo się naprawdę wiele.
Szlachetny nie chciał by szczylowi stała się zbyt wielka krzywda lub co gorsza miał zginąć przez własne żądzę. Sam nie jest lepszy ale posiadał na tyle rozumu, by nie naginać aż tak życia na nieudaną akcję. Zresztą, stary wampir swoje życie nie raz narażał, ale cudze i to zwłaszcza gnojka od Yuki - nie może pozwolić.
Kubeł na śmieci trafił celnie. Młody padł na chodnik, więc stary nie czekał i dopadł do samochodu kobiety. Zgodził się, że muszą ją razem dorwać, lecz jeśli ta znajduje się w samochodzie co daje możliwość ucieczki, to nie ma na co czekać. Stary szlachetny doskoczył do samochodu, mając nadzieję że ta zanim ruszy, dopadnie do drzwiczek samochodu. Wiadomo, że siła wampira starszego a młodszego może znacząco się różnić. Poza tym Ringo to postawny, twardy i silny chłop. Setki lat walki, ćwiczeń dało od groma doświadczenia. Zatem co się wydarzy?
Wybije zgiętym łokciem szybę samochodu i szybko chwyci za wajchę otwierającą drzwiczki. Zamierzał dobrać się do kobiety jak najszybciej, uniemożliwiając jej ucieczkę samochodem. Jeśli nic nie stanie na przeszkodzie, Jednooki chwyci ciało kobiety w szpony i po prostu wytarga za szmaty na zewnątrz. Raczej nie ugnie się pod siłą starucha, który to ma zacisk niczym imadło.
A wtedy to już módlcie się narody, bo łamacz kości nie zamierzał bawić się w dobrego wujka. Poza tym Dastan też tu nadal jest, więc zapewne zechce dodać coś od siebie. Poza tym Kuroiashita też pragnął krwi.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1602


PisanieTemat: Re: Główna droga   Wto Cze 06, 2017 9:37 pm

Czy może być coś gorszego niż atak szlachetnego na rannego łowcę? Ależ tak! Dwóch szlachetnych. Esmeralda szczerze żałowała, że tego dnia nie przyszło jej do głowy by zażyć coś na krew. Zapach posoki miał swoje plusy, ale w czasie prawie samotnej przejażdżki, próżno było się ich doszukiwać. Plus był taki, ze trafiła w wampira, a ten już po chwili przestał być pasażerem na gapę. Ale co tam się stało? Ruch z nagłym zahamowaniem nie został wykonany, ponieważ blondas spadł na ziemię, jak ten cholerny worek kartofli. Lekarka nie zastanawiała się dlaczego drugi wampir uniemożliwił ruch swojemu koledze, ale takich powodów mogło być dziesiątki. Wampiry mogły się przecież nie znać, a każdy z nich traktował jej ciało jak przyszłą osobistą własność. Oczywiście bez możliwości podziału, bo jak to tak.
Kubeł tymczasem potoczył się smutno po ulicy – wszak spełnił swą powinność, a wampir… no cóż, leżał jak kloc i z pewnością zbierał się do odwetu. To był cenny czas dla Esmeraldy. Mimo że była ranna, wciąż posiadała w miarę sprawne auto, którym mogła odjechać w siną dal. Uciec jak najdalej stąd i tym samym choć w minimalnym stopniu załagodzić gniew swojego dowódcy. Oczami wyobraźni widziała już napięte mięśnie jego twarzy i lodowaty wzrok wbity w truchlejącą sylwetkę.
Wdech, wydech.
Adrenalina podskoczyła do tego stopnia, że nie odczuwała już bólu. Jaką miała gwarancję, że wampiry nie pobiegną za autem i nie dopadną jej w połowie drogi? Żadną. Mogła być najlepszym kierowcą brytyjskiej karetki, ale tutaj… w wyścigu o własne życie, jej szanse były z góry obniżone. Co więc zrobić, żeby opóźnić te krwiożercze gadziny? Najlepiej zabić, ale jeśli chwilowo nie było takiej możliwości, warto zacząć od ostrzału!
Kiedy Dastan spadł, Esmeralda przejechała jeszcze kilkanaście metrów, by oddalić się od nieproszonego gościa. Kij go wie, czy nie wiedziony przypadkiem ruchem dzikiego zombie nie wstanie i z iskrą dzikości nie zacznie biec, skakać i grozić. Wykręciła tak, że wampir znajdował się  od strony drugiej szyby, dlatego nie tracąc cennych sekund sięgnęła po broń (pociski antywampirze made by Corn) i po chwilowym zatrzymaniu auta, wystrzeliła w gnoja dwukrotnie. Gdzie chciała trafić? Pierwszy nabój miał dosięgnąć najrozleglejszego miejsca, gdzie nawet paralityk miałby szansę trafienia – tzn w klatę. Drugi zaś w udo, by rzeczywiście spowolnić dalszy bieg blond kanalii (jeśli Dast będzie już wstawał i odkryje to cholerne udo, jeśli nie będzie takiej możliwości - strzeli w przedramię, modląc się by połamać mu kości!). Po tym, o ile nie pojawi się na celowniku też Ringo, Esmeralda ruszy z piskiem opon, by wiać, wiać, WIAĆ. Warto zaznaczyć, że po wycelowaniu przy pierwszym wystrzale profilaktycznie zakryła ręką twarz - od tak, na wypadek gdyby wredne odłamki stłuczonej szyby zechciały się bliżej z nią zapoznać.
Jeśli jakimś cudem do samochodu doskoczy drugi szlachetny, lekarka nie pożałuje mu naboi i zacznie do niego strzelać – pysk, ręka, klatka piersiowa. To nie istotne. Najważniejszy był fakt, żeby pozbyć się Ringo z auta i nie pozwolić mu by ją dotknął. Widziała jak mocne są pazury jego kompana, dlatego nie chciała powtarzać historii. Karoserii było szkoda, ale jeszcze bardziej żałowałaby własnej twarzy, poharatanej przez nienormalnego wampira.
Jeśli zobaczy Ringo wcześniej (tzn w momencie kiedy ostrzeliwała Dastana), już wtedy zapakuje mu kulkę albo dwie, kierując się prostą zasadą – klata, noga. Na razie nie używała magii uznając, że być może przyda się ona na czarniejszą godzinę. Na ostateczność.

_________________
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 596


PisanieTemat: Re: Główna droga   Sob Cze 10, 2017 1:07 pm

Działo się. I to całkiem sporo choć pozornie niewiele. Łowczyni, której ze względu na rany i przeważającą siłę wroga mało kto dawałby szansę, była już jedną nogą poza obszarem zagrożenia.  Nawet lekko poturbowała jednego z przeciwników choć nie bez pomocy. Gdy zarazem zbyteczny jak i niebezpieczny balast został zrzucony z auta, tu ukłony dla pomocy Ringo w tej kwestii, Esmeralda uznała, że sama ucieczka to za mało. Przecież wampiry mogły puścić się w pościg. Z pewnością nie byliby w stanie dogonić auta, ale kto wie co jeszcze czeka po drodze i jak bardzo by ją spowolniło. Dlatego gwałtownie wykręciła autem by zatrzymać się w poprzek ulicy. Auto z piskiem opon stanęło stroną pasażera w kierunku agresorów. W tym momencie Dastan był dobył do ojca by zakrzyknąć mu rzecz oczywistą na co Ringo wykonał skok niczym assasyn. Chciałby się powiedzieć, że nie jest to gra Ubisoftu jednakże wampir był całkiem silnym wampirem szlachetnym, więc nie sposób było mu ująć siły jego martwych mięśni. Jednym susem skróci dystans względem samochodu, który uprzednio przecież jechał, o blisko połowę dzięki czemu zostało koło 20 metrów do wozu. Wozu, z którego Płomiennowłosa właśnie zaczynała pruć amunicją przeciwwampirzą nie kłopocząc się zsunięciem szyby samochodowej. Pierwszy pocisk pomknął ku Dastanowi, a dźwięk rozbijanej szyby rozległ się po przestrzeni martwego osiedla przeznaczonego do rozbiórki. Dostał w klatę. Kilka centymetrów ponad sercem. Boli jak skurwysyn, a sam ból promieniuje. Nie jest to jednak rana śmiertelna. Drugi pocisk mający trafić w udo spudłował. Prawdopodobnie nagłe pojawienie się Starucha znacznie bliżej niż się go spodziewano wytrąciło Esmeraldę z równowagi. Nie sprawiło to jednak, że przestała strzelać! Ringo wykonał zaledwie dwa kroki i w tym momencie poczuł trafienie. Całe szczęście, że kości wampira tej kategorii były nieco gęstsze niż normalnego człowieka. Padły łącznie kolejne  cztery strzały. Pierwszy trafił wprost w twarz zdecydowanie poszerzając uśmiech lewego pół-gębka wampira. Pocisk naruszył też staw trzymający żuchwę, przez co gdy Ringo będzie chciał się odezwać zapewne będzie brzmiał dość zabawnie. Kula utknęła w żuchwie skruszając ją. Być może nastąpiło jakieś pęknięcie, lecz nadal jest cała. Nie trzeba mówić, że wywołało to dość niespodziewany ból, szczególnie ze względu na typ amunicji. Ponadto moc obalająca broni zarzuciła głową wampira do tyłu. Kolejne dwa strzały okazały się pudłem, lecz ostatni z nich utkwił w trzewiach wampira. Czy Ringo będzie szedł niewzruszenie w tak niekorzystnej sytuacji? Ringo zostało zaledwie kilka metrów do wozu.

Dastan: Szok najprawdopodobniej miał wpływ na Twoje zachowanie gdyż zamiast usiłować dopaść Płomiennowłosą postanowiłeś rozpocząć naradę wojenną ze swym ojcem, który nawiasem mówiąc nie był zbyt rozmowny. Rzucił się w kierunku kobiety w pewnym sensie wyświadczając Ci przysługę gdyż ostrzał być może dłużej skupiałby się na Tobie. W każdym razie jeden z pocisków utkwił w Twym ciele wywołując nieprzyjemne uczucie. Cholerna broń łowcza.

Esmeralda: Wampiry w amoku najwyraźniej zapominały, że niekoniecznie muszą mieć do czynienia z pierwszym lepszym cywilem. Jednakże nie pozostałaś za nimi. Miast uciekać zadecydowałaś podjąć ryzyko starcia by wyłączyć oponentów z ewentualnego pościgu. Rozpoczęłaś całkiem skuteczny ostrzał, lecz jeden z wampirów, ten który raczył się wcześniej do Ciebie odezwać, zmierzał nieubłaganie do wozu choć pociski zdecydowanie go spowolniły. Zwłaszcza pierwszy, fartowny, strzał w głowę. Poza tym nie tylko wampiry przecież mają regenerację. Twoje ręce zdecydowanie wyglądają lepiej niż przed kilkunastoma minutami. Zapewne i inne rany się goją. Zaczynasz jednak odczuwać głód. Nie tak silny jak wampirzy, ale aż zaburczało w żołądku.

Ringo: Pierwszy gieroj ruszył do boju. Chwali się. Szkoda tylko, że ofiara była agresywna i pełna woli przetrwania. Zresztą kij z tym wszystkim. Była uzbrojona w bron antywampirzą. Zmniejszyłeś znacznie dystans i liczyłeś, że uda Ci się dopaść do drzwi samochodu, lecz na powitanie dostałeś kulkę w ryj. Boli. Bardzo. W dodatku ze względu na amunicję, aż tak szybko się to nie zagoi. Przez chwilę przestrzeń widziana przez Ciebie się rozmazała, lecz wizja aż tak bardzo się nie pogorszyła. Szczęście w nieszczęściu. Jesteś kilka metrów od drzwi samochodu. Jednakże ból twarzy oraz trzewi nie malał i nie pomagał.

Suiren: Przez chwilę wyglądało jakby ta przymusowa przejażdżka miała się skończyć Twoją śmiercią. Jednakże Twoja pogromczyni dała sobie radę z rozognionym wampirem wyższej krwi. Byłeś skrępowany kajdankami antywampirzymi, lecz przytomny. Twoja regeneracja wstrzymywana przez amunicję antywampirzą zaczynała działać. Nadal byłeś jednak ranny i głodny. O dziwo Esmeralda zamiast uciekać postanowiła stawić czoła wrogom. Pytanie tylko czy to szczyt głupoty czy heroizmu.


Kolejność:
Suiren -> Esmeralda -> Ringo -> Dastan
Powrót do góry Go down
Suiren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2666-suiren#56870 http://vampireknight.forumpl.net/t2669-suiren#56894 http://vampireknight.forumpl.net/t3216-tradycyjny-dom#68513
Zarejestrował/a : 25/06/2016
Liczba postów : 36


PisanieTemat: Re: Główna droga   Nie Cze 11, 2017 10:43 am

Odgłos strzałów, jakieś podniesione głosy i dziwne odgłosy pochodzące z zewnątrz. Nawet wyczuwał ciepło w pewnym momencie, gdy jeden ze szlachetnych chciał użyć ognia na samochodzie.
Nadal jednak nie mógł się uwolnić.
Rany, głód oraz skrępowanie kajdankami nie pomagały. Sui nie potrafił się podnieść, gdy łowczyni tak szarżowała samochodem i próbowała walczyć. Uniósł wzrok na przednie siedzenie kobiety... Wyglądała na wyczerpaną, lecz wciąż gotową do walki.
Dlatego z nią przegrał.
Miała zbyt wiele w sobie woli by się poddać, zapewne walczyła też za cenę swojej śmierci... no i poszkodowanego wampira.
- Ko...bieto... Uwolnij... moje... rę...ce i o... oddaj moją broń... - może posłucha? Sui postanowił, że nie może dopuścić do tak nieuczciwej śmierci rudowłosej. Dwóch na jedną, w dodatku dwie potężne siły - O... Oni Cię roz...rozgromią... - dodał, licząc, że Esmeralda pójdzie po rozum do głowy. Zyskała trochę czasu, więc mogłaby sobie pomóc. Suiren wbrew pozorom jest twardym wampirem i resztką sił postara się wspomóc swojego niedawnego przeciwnika. Mimo że sam krwawił, że głód się wzmagał to i tak ten błysk w oczach mówiący o chęci do walki pozostawał.
Z własnej woli chciał pomóc człowiekowi.

_________________

color=#eb0165 color=#0BAEF5
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1602


PisanieTemat: Re: Główna droga   Nie Cze 11, 2017 5:49 pm

Może niepotrzebnie wybrała heroizm i z łowieckim zacięciem nadal pakowała kolejne kulki w ciała oponentów. Z jednej strony mogła być już dawno poza rewirem, ale cóż z tego. Jeśli wierzyć zapiskom łowców, Ringo Kuroiashita nie był zwykłym wampirzym wyjadaczem. Szlachetni zawsze rządzili się swoimi prawami, więc jeśli krew zwabiła go aż tutaj, jaka jest gwarancja, że wokół nie kręcą się przedstawiciele bezmózgiej i goniącej za posoką trzody. Grupy oszalałych wampirów, które pogubiły się gdzieś we własnej egzystencji, a jedynym co ich napędza jest ich pragnienie. Wieczne, nie kończące się i szalone.
Każda zapakowana kulka dawała małe zwycięstwo i przewagę. Co z tego, że najprawdopodobniej rozsierdziły wampiry.
Cokolwiek się nie stanie, nie poddawaj się. Walcz do końca.
Ruszyła.
Rany powoli się goiły, ale czy to dobrze? Przemiana w żywego jeżozwierza nie dodawała do atrakcyjności, wręcz przeciwnie. Ostrza jakoś trzeba będzie wyjąć, co oznaczało tyle, że ponownie trzeba będzie naciąć skórę. Blizny? Normalne dla łowcy, jednak dla kobiety przejmującej się choć po trosze swoim wyglądem już niekoniecznie. Esmeralda uśmiechnęła się pod nosem, a na ziemię sprowadził ją nie kto inny jak wampir Suiren.
Wampir! No tak, przecież wiozła go w aucie!
- Dasz radę rozpiąć sobie kajdanki jeśli dostaniesz klucz? - oderwała jedną dłoń od kierownicy i dobyła kieszeni, gdzie znajdował się wspomniany przedmiot. Nie miała czasu na całkowite uwolnienie wampira, dlatego wcisnęła mu w dłoń klucz pasujący zarówno do kajdanek na kostkach, jak i tych na rękach.
- Idź, ratuj się. Jeśli będzie nam dane, później się pobawimy. - żałowała, że ogranicza ich wybijanie zegara. W innym przypadku z pewnością dożywiłaby wampira własną krwią i sama poczęstowała się jego własną. Jaki to miało sens? Prędko odzyskaliby siły, ale nigdy nie było gwarancji, że uwolniony wampir nie zwróci się przeciwko niej. W sumie mogli zaryzykować, bo w chwilach takich jak ta, liczył się nie tylko pokaz siły, ale też woli przetrwania.
- Wampirze… - zwróciła się do niego, kiedy siłował się z kajdankami – Twoja katana jest na przednim siedzeniu. W tym stanie możesz mieć problem ze skuteczną ucieczką, dlatego mam propozycję. Za kilka sekund zatrzymam się na chwilę, a wtedy dasz mi swojej krwi i napijesz się mojej własnej. To da Ci szansę na skuteczną ucieczkę, dla mnie zaś siły do dalszej walki. Jeśli się zgadzasz przeskakuj na przednie siedzenie, a jak nie to zmykaj stąd. Licz się z tym, że przy drugiej opcji nie oddam katany. - nie zamierzała się z nim szarpać w samochodzie, ale jakieś zasady ustalić musieli. A co, niech nie sądzi, że wybaczyła mu atak na dom Hideo. Ba, właściwie gdyby nie nagłe wezwanie, być może ten wieczór skończyłby się zupełnie inaczej? A tak… musiała walczyć o własne życie przeciwko (jak na złość) członkowi Kuroiashita i jakimś młodym narwańcem, którego to już wcale nie znała.
Tak jak powiedziała, tak zrobiła. Gdy kajdanki puściły, Esmeralda zatrzymała się i zdjęła torebkę z siedzenia, umiejscawiając ją tymczasowo na kolanach. Klik. Zmiana magazynku, na wypadek nieoczekiwanego wypstrykania poprzednich zasobów amunicji. Na wszelki wypadek zostawiła sobie sztylety, zapasowy magazynek i jeden bandaż. Torebka zaś powędrowała między siedzenia, gdzie nic nie powinno jej grozić.
Jeśli Suiren zgodzi się na wymianę, Esmeralda poprosi go by sam uszkodził sobie skórę i dopiero wtedy wypije część jego posoki. Jej zęby nie były przystosowane do wgryzania się w ofiarę, dlatego tą część zadania musiał wypełnić wampir.
- Pij. - wyciągnęła w jego kierunku dłoń, by on jako pierwszy mógł się posilić. Dopiero później sama się dopakowała, modląc się w duchu by wampir nie okazał się ostatnią świnią i… nie chciał jej po tym wszystkim zgładzić. Żeby zminimalizować dalszy upływ krwi, lekarka szybkim ruchem obandażuje sobie dłoń.
Co zrobi dalej? (bez względu na to czy wyszła akcja z krwią czy nie) Esmeralda ruszy starając się jechać slalomem, by zminimalizować ryzyko trafienia jakimś kubłem, czy innym upierdliwym przedmiotem. Wampir miał czas żeby wysiąść, jeśli więc tego nie zrobił, lekarka nie zatrzyma się kolejny raz żeby go wyrzucić. Będzie jechała jak szaleniec – bez ładu, bez trzymania się jakichkolwiek zasad ruchu drogowego i absolutnie nieprzewidywalnie.
- Umiesz strzelać, czy walczysz tylko bronią białą? - to istotna informacja, bo jeśli potrafił posługiwać się bronią i chciał jej pomóc, zawsze mógł ostrzelać wroga podczas gdy ona będzie dalej prowadziła samochód.
Jeśli jakimś cudem wampir dobiegnie do auta, łowczyni zapakuje mu kolejną kulkę, kierując je w punkty witalne krwiopijcy. Ale najpierw w mordę, bo trzeba przecież poprawić jego jokerowski image.

_________________
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Główna droga   Pon Cze 12, 2017 8:18 pm

Sprawa nie wyglądała za ciekawie. Staruch oberwał pierw w mordę, a później w trzewia, przez co nie zdążył zaatakować pojazdu. Najgorszy jednak ze strzałów był ten pierwszy, bo nie tylko rozerwał usta lecz też i spowodował ogromny ból. Ale czy to ugasiło chęci do dalszej walki i zmusiło do poddania? Skądże znowu. Stary zabijaka walczył do ostatniej całej kosteczki, do ostatniej kropli krwi i nawet ślepy dopadłby do celu. Tak miało też być teraz.
Dastan oberwał też mocno, co jeszcze bardziej zdenerwowało szlachetnego. Jak taka ludzka wywłoka mogła sobie igrać z dwiema potężnymi mocami, poza tym sam Ringo jest dość potężny, wszak to nie byle jaki krwiopijca z ulicy. Więc nie bacząc już dalej. Kobieta jest ranna, wyczerpana i rozmowa z jej towarzyszem w samochodzie też musiała potrwać. Ale mniejsza o to co się działo, stary wampir otrząsnął się, splunąwszy krwią. Rany postrzałowe bolały niemiłosiernie, wzrok nieco pogorszony lecz inne zmysły działały, poza tym widoczności całkowicie nie stracił.
Wypatrzył uciekający samochód, więc ile sił w nogach, zaczynał go gonić. Nie, nie chodził o skok na pojazd, wampir wraz z kolejnym krokiem "poruszał ziemią", co oznaczyło, ze korzystał z mocy. Wreszcie pod samochodem kobiety zaczęły tworzyć się pasma pierw niewielkich wzniesień, aż wreszcie na tyle wielka by wywrócić pojazd. Miał na celu przewrócenia samochodu tak, był poleciał oj trochę w bok. W końcu zdemolowanie jedynej klatki bezpieczeństwa miało stanowić wypłoszenie łowczyni ze środka, a wtedy już wiadomo. Staruch się nie podda i będzie atakował tyle ile sił mu starczy, zwłaszcza gdy ludzka dziewka odważyła się pokazać pazury co jednookiego prowokowało bardziej do dalszych działań.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Główna droga   Sro Cze 14, 2017 5:12 pm

Brakuje tutaj już tylko dziada i dziwki... No bez przesady. Dastan był wampirem, nie człowiekiem, więc nie był owładnięty szokiem i nie z jego powodu postanowił urządzić sobie pogawędkę z ojcem. Nie chciał po prostu, żeby później staruch rzucił się na niego, połamał mu wszystkie kości albo rozpruł tętnicę - blondas chciał jeszcze trochę poegzystować. Łowczyni najwyraźniej miała się znacznie lepiej niż dwóch, silnych wampirów krwi szlachetnej - cóż, tak właśnie czasami bywa. A Dastan domyślił się w lot, że jednak nie miał do czynienia ze zwykłą śmiertelniczką, tylko z łowczynią. Zorientował się, gdy tylko łowczyni oddała serię strzałów i dwa pociski utknęły mu w ciele. Ten ból był dość specyficzny i nie trudno było zauważyć powolną regenerację. Niewiadomo nawet dlaczego oberwał po raz kolejny, bo ktoś mu najwidoczniej nie dał szans na obronę. Mamy uznać, że co? Los może wszystko, a Dastan widząc, że łowczyni mierzy centralnie w jego stronę stał jak pierdoła, patrzył w jej piękne oczęta i dał się postrzelić? No okej, skoro tak dostało to niesprawiedliwie osądzone, niech będzie... Skoro tak, to pocisk ten niewielkie uczynił wrażenie na szlachetnym. Żył? Żył i to się liczyło.
Blondas wyjął wreszcie swoją broń i odbezpieczył ją. Jednak z autem łowczyni zaczęło coś dziwnego się dziać, bowiem Ringo użył na betonie pod jadącym autem swojego żywiołu ziemi. Gdy łowczyni przejechała jeszcze kawałek i zaczęła szukać czegoś w torebce. Była zajęta zabawą z wampirem, karmieniem go własną krwią, rozmową z nim, więc była skupiona na tym i mogła być zdekoncentrowna, jeżeli chodziło o walkę, więc działania Ringo mogły się nawet powieść. Dastan zamierzał teleportować się w pobliże jej auta i również poczęstować ją pociskami. W myśl najlepszej tradycji celował w tło, było ono zresztą najlepiej widoczne z bocznego okna. Ostrzał ten nie mógł jednak długo trwać (oddał z cztery strzały), a sam nie chcąc zostać znów przez nią postrzelony, wycofał się na tyły auta - stając od strony bagażnika. Jeżeli Ringo udało się przewrócić jadące auto (a wyboje, spore dziury i ostatecznie pagórki mogły doprowadzić do uszkodzenia osi kół, a także opony, co skutkowało jej pęknięcie i utratę panowania nad pojazdem), zamierzał znów je podpalić! Tym razem chciał wywołać istną burzę ognia od spodu auta, a mianowicie na wysokości maski auta, ponieważ tam właśnie znajdowały się wszelkie płyny do spryskiwaczy i chłodnicy, które były łatwopalne, a także olej...

_________________
Powrót do góry Go down
Suiren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2666-suiren#56870 http://vampireknight.forumpl.net/t2669-suiren#56894 http://vampireknight.forumpl.net/t3216-tradycyjny-dom#68513
Zarejestrował/a : 25/06/2016
Liczba postów : 36


PisanieTemat: Re: Główna droga   Sob Cze 17, 2017 8:41 am

Było co raz gorzej. Suiren nie miał najmniejszej ochoty ginąć oraz patrzeć jak człowiek ginie z nieuczciwej walki przeciwko dwóm wampirom wyższej krwi. Może sam też jest mordercą, ale w tym wypadku nie to się liczyło. Polowanie a walka to dwie różne sprawy.
Działo się wszystko zbyt szybko by oceniać, Sui skupił się na przedmiocie podanym przez rudowłosą kobietę więc czym prędko zabrał go od niej. Z trudem uwolni swoje nogi, a później postara się o rozpięcie kajdan z rąk. Jeśli się wszystko powiedzie... zechce wysłuchać Esmeraldę.
Oddanie krwi?
Nie było czasu by robić zdziwioną minę, a jak wiadomo, wampir ginąć nie chciał. Co lepsze? Uwolnienie się oraz ucieczka z samochodu za użyciem mocy i pozostawienie łowczyni samej sobie? Czy może faktyczna pomoc, by cała ta walka też i odbiła się na saym japońskim upiorze?
Zacisnął mocniej szczęki, wydając z siebie głośny syk. Nie podobała się mu ta cała sprawa i też to, że znajdzie się na przednim siedzeniu.
Tylko co z atakiem na samochód?
Gdy atak od dołu ziemią uderzy w samochód, Sui postara się chwycić Esmeraldę by objąć ją i całą swoją siłą uderzyć ciałem w drzwiczki samochodu, aby z niego wyskoczyć w momencie lotu pojazdu.
A jeśli do niczego jednak nie dojdzie, wtedy może dojść do wymiany krwi - Sui rozgryzie swój prawy nadgarstek, podsuwając go pod sam nos kobiety, natomiast sam też zechce przyjąć od niej odrobinę krwi by polepszyć regeneracje oraz uzyskać większa moc do dalszej walki.
Jak widać walka honorowa była ponad niż pozwolenie, aby ktoś słabszy ginął w chorej wojnie.

_________________

color=#eb0165 color=#0BAEF5
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 596


PisanieTemat: Re: Główna droga   Sob Cze 17, 2017 2:30 pm

Jedyne czego w całej tej sytuacji brakowało był dobry humor i dobre wychowanie. Jak na razie ranna łowczyni miała się lepiej niż dwóch wampirów szlachetnych gdyż najwyraźniej sama przynależność rasowa nie zapewnia wszystkiego - tak właśnie czasami bywa. Jak jednak mawia pewna barwna osobistość chuj w dupę zmiennym jest. Tym razem zaimplikowany miał być nikomu innemu jak Esmeraldzie.
Ponieważ Ringo naturalnie, jak prawdziwa czująca istota, zareagował na pociski chwilowa dezorientacją i wkurwieniem łowczyni nie czekała na odwet. Ruszyła mając nadzieję zyskać przewagę odległości by, być może, kontynuować ostrzał wroga. Ringo jednakże nie miał zamiaru dać jej ot tak po prostu uciec. Kobieta dała swemu poprzedniemu przeciwnikowi kluczyki wierząc, że niemal każdy zasługuje na szansę życia, a ten uwolnił się i podjął decyzję o honorowej walce. Najwyraźniej nawet zwyrodnialcy mają jakieś poczucie sprawiedliwości. Kobieta zaczęła szykować się do walki oraz podzielenia się krwią. Tymczasem Staruch zaczął biec, a każdy jego krok wywoływał coraz silniejsze i gwałtowniejsze ruchy ziemi by w końcu podbić samochód wytrącając go z względnie prostej jazdy. Ba! Wytrącony został z ulicy. Poszycie auta zostało uderzone zwałem spękanego asfaltu przez co oś złamała się. Poszczególne elementy wozu wydawały z siebie niespecjalnie przyjemne dźwięki, ale na szczęście Suiren miał lepszy plan przetrwania niż Esmeralda. W tym samym czasie w pobliże samochodu teleportował się Dastan pragnąc odwdzięczyć się kobiecie pięknym za nadobne. Wycelował w okno i posłał dwa pociski, ale zdał sobie sprawę, że nikogo w aucie już nie ma. Odsunął się więc nieco od auta stając od strony bagażnika i wzniecił płomienie, które dostały się przez szczeliny maski by za chwilę rozpętać piekło. Esmeralda wraz z Suirenem w romantycznym uścisku wylądowała kilka metrów od miejsca gdzie zatrzymało się auto, które zresztą przydzwoniło w latarnię. Sam Suiren doznał kilku zadrapań przez dekoracje, które sam był powbijał wcześniej w ciało łowczyni, a którymi ta nie miała czasu się zająć. Rzecz wyglądała dość filmowo. Dwójka bohaterów względnie pozytywnych leżąca poobijana na bruku własnie usiłowała wstać gdy w niedalekim tle w akompaniamencie przeraźliwego huku i żaru eksplodowało ukochane autko łowczyni. Wybuch płomienia był idealnym tłem dla rozszalałego Dastana i wściekłego Ringo sunącego w kierunku swej przyszłej ofiary. Cóż za emocje!


Dastan: Nie spodobał Ci się pocisk, który utkwił w Twoim ciele na tyle, że w duchu przeklinałeś los zupełnie jakby był jakąś myślącą istotą mogącą robić coś na przekór. Nie zamierzałeś jednak poddać się niesprawiedliwemu nieszczęściu. Wszak to Ty tu jesteś potężnym drapieżnikiem. Widząc działania ojca teleportowałeś się do pojazdu by dokonać ostrzału, lecz gdy odruchowo nacisnąłeś spust zobaczyłeś, że jest pusty. Ta kobieta była denerwująca. By na pewno nie mogła użyć auta postanowiłeś stworzyć prawdziwe inferno w okolicy maski by płyny zapłonęły i to właśnie się stało. Kilka metalowych elementów Cię drasnęło gdyż nie stałeś szczególnie daleko od wybuchu, ale nie było to nic gorszego od kulki z broni antywampirzej.
Gwoli wyjaśnienia::
 
Użyta moc:
Kontrola i tworzenie żywiołu ognia - czas trwania 1/2 czasu użycia, odpoczynek 1
Teleportacja: 1/1 użycie, 2 posty odpoczynku, zasięg 25 metrów

Esmeralda: Miałaś ambitny wieloetapowy plan, ale zabrakło czasu na wykonanie go w całości. Wampir przystał na Twoją propozycję i gdy Ty wyciągałaś swój sprzęt z torebki przesiadł się na przód auta. Gdy chciałaś już wyciągnąć rękę ku niedawnemu wrogowi by go napoić autem szarpnęło i straciłaś panowanie nad pojazdem. W tym czasie wampir chwycił Cię i wyrzucił Was z pojazdu co przysporzyło kolejnych siniaków, ale uchroniło przed znacznie gorszym losem. Gorzej, że zaraz potem Twoje najwspanialsze na świcie zielone autko eksplodowało z hukiem, a nie był to koniec dzisiejszych atrakcji.

Ringo: Udało Ci się wywalić auto i tak jak chciałeś wywabiło to kobietę. Na szczęście. Bo Twój syn teleportował się chcąc zrobić sitko z Płomiennowłosej, a potem grill. Gorący chłopak. Najpewniej byłaby już martwa, a tak leżała kilka metrów od Ciebie wraz z jakimś wampirem, a jej potencjalna pomoc w ucieczce właśnie została wymazana z rejestru sprawnych samochodów. Zostało tylko kilka kroków i będzie Twoja.
Użyta moc: Władza nad ziemią 1/1 użycie

Suiren: Pomysły kobiety były co najmniej niekonwencjonalne. Wiedziony swoistym poczuciem sprawiedliwości nie mogłeś jednak dopuścić by poległa w niehonorowej walce przeciwko nie tylko istotom sprawniejszym, ale też i liczniejszym. Żadna chwała w takim zwycięstwie. Jeśli natomiast mimo osłabienia wygracie we dwójkę będzie to historia warta wspomnienia. No... Nawet jeśli przegracie, a przeżyjecie nadal opowieść byłaby godna uwagi. Dlatego gdy nie widziałeś innego wyjścia wypchnąłeś siebie i zaskoczoną Esmeraldę z auta najpewniej ratując jej życie. Co za paradoks.


Kolejność:
Ringo -> Dastan -> Esmeralda -> Suiren
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Główna droga   Pon Cze 19, 2017 6:20 pm

Trafione w samą dychę, tylko szkoda że w samochodzie wampir okazał się bohaterem narodów i postanowił ocalić łowczynię. Jednooki zaklął siarczyście lecz ani na trochę nie stracił ochoty dopadnięcia kobiety. Co tam po rannym wampirze, szlachetni mają zbyt dużą przewagę.
Splunął zaś krwią i ruszył dalej. Musi nieco odpocząć nim użyje ziemi po raz kolejny, poza tym póki co, nie było takiej potrzeby. Samochód nie był już schronem dla kobiety.
Chętnie by coś powiedział, gdyby nie ta cholerna rana szczęki oraz przeklętych trzewi. Jak pisałem jednak wyżej, nie zgasiło to pragnienia, wręcz przeciwnie, wzmocniło.
Znalezienie się przy kobiecie oraz jej pomocniku nie zajęło zbyt dużo czasu. Stary wampir wyszczerzył się, chociaż przez krwawiącą ranę wyglądał gorzej i własny uśmiech stał się nieco karykaturalny. Jeśli ta zechce uciec, nie pozwoli. Rzuci się na nią, chcąc chwycić za ubranie i przyciągnąć do siebie. Wampirem nie przejmował się zbytnio, w końcu Dastan też był w pobliżu i zapewne chętnie zajmie się jegomościem w kimonie.
Więc gdy Ringo złapie swoją ofiarę nie omieszka użyć się na niej mocy Łamania kości: jedna łapa znajdzie się na prawym ramieniu i doprowadzi do jego złamania, co zapewne da ogromny ból. Druga łapa? Chyba nie chciała mieć pękniętej miednicy? To wszystko będzie zależało od niej oraz dalszemu rozwoju wydarzeń. Nie łatwo uciec od wygłodniałych bestii, prawda?

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
 
Główna droga
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
 Similar topics
-
» Droga do Hogsmeade
» Droga obok lasu
» Droga Królewska
» Droga z Magnolii do Shirotsume
» Główna droga

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: SLUMSY (POŁUDNIE) :: BLOKI DO ROZBIÓRKI-
Skocz do: