IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Pokój Lilaine

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Lilaine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3569-lilaine#77329 http://vampireknight.forumpl.net/t3570-lilaine#77343 http://vampireknight.forumpl.net/t3571-lilaine#77344 http://vampireknight.forumpl.net/t3572-pokoj-lilaine#77395
Zarejestrował/a : 19/11/2017
Liczba postów : 153


PisanieTemat: Pokój Lilaine   Sro Lis 22, 2017 3:23 pm

z/t
-------------------------------

Dochodził poranek. Właściwie dzisiaj wróciłam później, niż zwykle. Wszystko przez to, że w nocy zagadałam się z dziwnym zwierzęciem. Pierwszy raz widziałam krwiopijcę z uszami i ogonem. Przypominał nieco wilka, może jakiegoś lisa. Białe włosy świetnie komponowały się ze szpiczastymi uszami. Ogon w tym samym kolorze był bardzo puchaty. Następnie, kiedy miałam wracać już do domu, trafiłam jeszcze lepiej, niż wcześniej. W ruinach kościoła znalazłam nikogo innego, jak łowcę wampirów. Mogłam zostawić go na pewną śmierć, ale stwierdziłam z niewiadomych sobie przyczyn, iż nie mogę. Starałam to sobie tłumaczyć na różne sposoby. Nic nie przychodziło mi do głowy. Kiedy stanęłam przy kościele, ujrzałam światło. Zapach krwi sprowadził mnie prosto do rannego chłopaka. Teraz niosłam jego wielki miecz na plecach, zaś go samego na ramieniu. Dosyć śmiesznie to musiało wyglądać z racji mojego wzrostu i pokaźnej siły. O wchodzi słońca mało kto na szczęście wychodzi z domu. Nawet biegający ludzie jeszcze nie przebudzili się do życia.
W końcu znalazłam się pod drzwiami w akademiku. Moja współlokatorka powinna spać lub po prostu znowu jej nie ma. Wyciągnęłam z kieszeni płaszcza klucz i wolną ręką przekręciłam go w drzwiach. Skromny pokój z dwoma łóżkami, nocnymi lampkami i kawałkiem dla samych siebie. Całość podzielona była na dwie części szafami, które chociaż w małym stopniu oddawały nam trochę prywatności. Teraz postanowiłam walnąć tego człowiczynę na swoje łóżko. Wcześniej jednak odłożę jego oręż na bok, a łóżko zdezynfekuje. Przyda się również dużo sprzętu do opatrunku. Na szczęście wszystko miałam w pokoju. Korzystając z okazji, iż jest dzień, a ja mam wolne, postanowiłam zająć się rannym. Przemyłam mu wszystkie rany, a następnie oczyściłam je z brudu. Potem ułożyłam chłopaka wygodnie w łóżku, by odpoczął. Samej zajęłam się kolejną w książką.

_________________


Ostatnio zmieniony przez Lilaine dnia Pon Gru 04, 2017 1:33 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Vaynard

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3586-vaynard-toyama
Zarejestrował/a : 30/11/2017
Liczba postów : 73


PisanieTemat: Re: Pokój Lilaine   Sob Gru 02, 2017 12:35 pm

Wszystko działo się dość szybko. Wbrew oczekiwaniom chłopaka wampirzyca nie kwapiła się by zakończyć jego żywot. Gdy przyłożyła lodowatą dłoń do jego torsu znów skłębiły się w jego głowie różne skrajne uczucia i myśli zaś same upomnienia które padły zdawały się nie dotrzeć do jego głowy. Krótko po tym przeszła nad nim, a on sam został obrócony na bok. Po tym świadomość co się dzieje znikła za sprawą uderzenia w potylicę.

Spał kilka dobrych długich godzin. Zdarzało mu się od czasu do czasu coś zamajaczyć niezrozumiale. W końcu zaczął odzyskiwać przytomność. Nie ruszał się, otworzył oczy i nieruchomo rozejrzał się. Gdzie jestem? Umarłem czy nadal żyję? Poruszył się lekko co wywołało grymas bólu na twarzy. Ten nie koniecznie musiał być widoczny o ile chusta nadal okrywała jego twarz. Czuję, więc chyba żyję. Ale jakim cudem? Strach i nie pewność były dominującymi odczuciami. Przypomniał sobie całą sytuację z zeszłej nocy. W tym samym momencie ręka powędrowała do szyi. Chciał się upewnić czy nadal jest człowiekiem. Nie wyczuwszy jednak nigdzie ugryzienia odetchnął jakby z ulgą co nie znaczy, że odzyskał pewność siebie i co do całej sytuacji w której się znalazł. Zaczął się rozglądać po pomieszczeniu w którym się znajdował jednak ruchy były minimalne. Zdał sobie sprawę, że został opatrzony co wzbudziło jeszcze większą niepewność. Nie rozumiał nic z całej tej sytuacji. Ostatecznie spojrzenie wbił w wampirzycę o ile w takim położeniu był w stanie ją dostrzec. Czy to ona mi pomogła? Dlaczego to zrobiła? To nie ma sensu, ale nikogo innego tu nie ma. To jest jej mieszkanie? Gdzie ja w ogóle jestem i dlaczego? Masa myśli bez odpowiedzi napływała do jego głowy. Nie odzywał się jednak. Nie do końca rozumiejąc swoją sytuację i to co się wydarzyło. Nie chciał też pogarszać i tak swojej kiepskiej sytuacji. Wzrokiem też szukał swojego oręża, było to raczej dla niego instynktowną czynnością niż koniecznością.
Powrót do góry Go down
Lilaine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3569-lilaine#77329 http://vampireknight.forumpl.net/t3570-lilaine#77343 http://vampireknight.forumpl.net/t3571-lilaine#77344 http://vampireknight.forumpl.net/t3572-pokoj-lilaine#77395
Zarejestrował/a : 19/11/2017
Liczba postów : 153


PisanieTemat: Re: Pokój Lilaine   Pon Gru 11, 2017 6:48 pm

Człowiek wydawał się być nieprzytomny już przez bardzo długi czas. Co chwile spoglądałam na niego, lecz główną uwagę skupiłam na książce. Czytałam właśnie tom opowiadać jednego z moich ulubionych autorów. Zdążyłam w między czasie również wyjść do łazienki, nalać nieprzytomnemu łowcy wodę do szklanki, a na koniec umiejscowiłam ją na nocnej szafce. Tuż obok znajdywała się jedynie lampka nocna oraz kilka spinek, które nie zwracały raczej na siebie uwagi. Wszystko było dobrze pochowane, zaś osobiste rzeczy, których nikt nie powinien widzieć również nie widziały światła dziennego. Przeciągnęłam się i ziewnęłam, zakrywając dłonią usta. W tym momencie powieki nieznajomego zaczęły drżeń. To od razu skupiło moją uwagę. Zaczęłam zastanawiać się nad tym, czy przypadkiem nie powinnam się ukryć. Cholera, to w końcu łowca niebezpieczny dla wampirów, a ja go do tego wszystkiego ogłuszyłam. Było to spowodowane lenistwem oraz tym, że nie chciałam wysłuchiwać tego, jak bardzo nie potrzebuje mojej pomocy. Prawdą było, że gdyby nie ja, umarłby tam z wykrwawienia. W takim razie jego siły witalne uciekały z każdą kroplą, opuszczającą ludzkie ciało.
- W końcu wstałeś, jak się czujesz? - zapytałam dosyć cicho, podchodząc tuż obok. Po tym usiadłam na skraju łóżka, a pierwszym co zrobiłam, było przyłożenie lodowatej dłoni do czoła chłopaka. Chciałam zobaczyć, czy temperatura dalej męczy jego ciało. Takim ranom oraz stanom zwykle towarzyszyła wysoka gorączka.
Szklankę z wodą podałam bliżej nieznajomego, by mógł sobie po nią sięgnąć i delikatnie uśmiechnęła się do człowieka. Można było wyczuć w tym nutkę ironii.
- Prosze, musi Cie pewnie suszyc - stwierdzilam. Wyczułam, że temperatura mu znacznie spadla, co oznaczalo, ze cialo walczylo z choroba, to dobry znak.
- Nie wiedzialam jedynie co lubisz jesc... powiedz co, a pod wieczor wyjde i kupie - dodalam na koniec, by nastepnie wstac. Chcialam wrocic do czytanej czesniej ksiazki. Akcja zakonczyla sie w kulminacyjnym momencie.

_________________
Powrót do góry Go down
Vaynard

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3586-vaynard-toyama
Zarejestrował/a : 30/11/2017
Liczba postów : 73


PisanieTemat: Re: Pokój Lilaine   Pon Gru 11, 2017 7:00 pm

Jakie to wielkie zdziwienie ogarnęło bruneta, gdy usłyszał pytanie rudowłosej. W sumie nie bardzo wiedział czego oczekiwać i jak się może zachować nastolatka. Choć myślenie o niej w kategoriach młodej dziewczyny jest raczej błędnym, bo doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że wampiry żyją znaczenie dłużej. W tym momencie tak na pradwę dopiero zacząłem się przyglądać jak wygląda. Była dość ładna. Zgrabna, zmysłowa figura. Niski wzrost, ale także jej sposób bycia, pewność siebie, którą okazywała na każdym kroku. Nie ubierała się też w co popadnie. Wszystko to co zdołałem zaobserwować sprawiło, że zacząłem ją postrzegać jako atrakcyjną kobietę. Widać, że dba o siebie. Zdawałem sobie sprawę z faktu, że jako wampir mogła zdawać mi się bardziej atrakcyjna, choć z racji tego, że polowałem powinienem być na to w pewnym stopniu odporny, choćby przez samą wiedzę o tym. Jednak tu jest inaczej. Prawdopodobnie, gdyby była człowiekiem oceniłbym ją podobnie. W tym momencie oderwałem wzrok i spojrzałem na ścianę nieco speszony. Stary, nie myśl tak o niej, ani jej nie znasz, a ona sama to zupełnie inny świat niż Twój - pomyślałem. Swoją drogą to nie wiele wiedziałem o tym jakie zwyczaje i zachowania mają wampiry oprócz tych, które były przydatne do zwalczania ich. Zacząłem się też trochę uspokajać. Po zadanym pytaniu zbliżyła się. Musiała czuć się naturalnie i pewnie. Cóż, jest u siebie ma do tego prawo. Usiadła na brzegu łóżka. Ja zdecydowałem się w tym czasie zebrać na odpowiedź. -Lepiej, niedługo będę mógł wrócić do siebie. - skwitowałem krótko i rzeczowo jak to miałem w zwyczaju. Nie chciałem być nie grzeczny ani arogancki. Jednak nie wypada mi tu zostawać zbyt długo. Mam swoją robotę. W tym momencie zobaczyłem jak sięga po szklankę wody. Owszem, suszyło mnie. Skąd u niej tyle dobroci? Pierwszy raz spotykam się z takim zachowaniem ze strony wampira, z drugiej strony nigdy żadnego dobrze nie poznałem uważając, że to czym się zajmuje nie pozwala na to. -Dziękuję. - złapałem za szklankę, a rudowłosa w tym momencie przyłożyła dłoń do mojego czoła. Czy ona mnie sprawdza? Zmieszałem się i byłem mocno zbity z tropu. Nie wiedziałem co mam o tym wszystkim myśleć. Wczoraj naigrywała się ze mnie i bawiła poniekąd moim kosztem, a teraz się martwi o moje zdrowie? Dlaczego to robi? Podniosłem się do siadu a na twarzy zagościł grymas, jednak nie jęczałem. Bolało to jeszcze jak diabli, ale nie miałem zamiaru użalać się nad sobą. Chciałem opróżnić naczynie i chwyciłem za chustę by ją ściągnąć i się napić jednak w tym momencie wbiłem wzrok w dziewczynę. Nie chciałem przy niej odsłaniać swojej twarzy. Nie powinienem zdradzać swojej tożsamości. Takie są zasady.
Po chwili wstała wspominając o tym, że nie ma nic do jedzenia co było spowodowane brakiem wiedzy na temat tego co lubię jeść. To był kolejny cios który wprowadził mentlik w moją głowę. Ani trochę nie byłem w stanie pojąć co nią kieruje. Zamyśliłem się na chwilę.
-Wiesz... czuję się na tyle dobrze, że chyba powinienem wrócić do siebie. I tak zrobiłaś dla mnie zdecydowanie za dużo. Dziękuję za pomoc, ale nie powinienem nadużywać gościnności. - odpowiedziałem mało pewnym siebie głosem. Rozejrzałem się wzrokiem po pomieszczeniu szukając swoich rzeczy, a przede wszystkim oręża i zacząłem się mozolnie zbierać do wstania co zdawało się sprawiać sporo kłopotu w obecnym stanie.
Powrót do góry Go down
Lilaine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3569-lilaine#77329 http://vampireknight.forumpl.net/t3570-lilaine#77343 http://vampireknight.forumpl.net/t3571-lilaine#77344 http://vampireknight.forumpl.net/t3572-pokoj-lilaine#77395
Zarejestrował/a : 19/11/2017
Liczba postów : 153


PisanieTemat: Re: Pokój Lilaine   Pon Gru 11, 2017 7:01 pm

Stalam i oczekiwalam na odpowiedz chlopaka. Sama wlasciwie nie wiem co kierowalo mna, kiedy nioslam go do swojego pokoju. Mojej nadetej, wscibskiej wspolkolatorki mialo przez najblizszy czas nie byc, co dzialalo na wielki plus. Czy wlasciwie zabieranie tu ludzi bylo legalne? Nigdy sie nad tym za bardzo nie zastanawialam. Nie zamierzalam nikogo ratowac, tym bardziej obmierzlego lowce. Z tym tutaj jednak bylo inaczej. Kiedy na niego czulam, bylo mi go szkoda. Ktos mocno go zranil przez co o maly wlos stracil zycie. Rodzice zawsze mi powtarzali, ze dobre uczynki wracaja ze zdwojona sila. To nie mogl byc przypadek, bym jednego wieczoru po tylko latach samotnych spacerow spotkala, az dwie osoby. Z rozmyslen wybil mnie glos chlopaka. Juz wczesniej wspominal, ze chcialby wrocic do domu. Czulam jednak jaki doskwiera mu bol przy kazdym ruchu.
- Przeciez widac, ze nie jestes jeszcze zdrowy. Na razie zostan tu, by ten kto Ci to zrobil nie dokonczyl swojego dziela - skwitowalam i usiadlam przy stoliku, mieszczacego sie na przeciwko lozka. Noga zalozylam na noge, a lokiec oparlam o stol. Wszystko po to, by zrobic podporke z dloni na brode. Na twarzy zagoscil mi szelmowski usmiech.
- Tak w ogole uratowalam Ci zycie, chyba jestes mi cos winny - wydobylam z siebie te slowa bez problemu. Cenilam sie wysko, ale moj czas rowniez. Ciekawa bylam najbardziej reakcji bruneta. Burzyl sie juz kiedy dotykalam jego miecza. Zobaczymy co bedzie jezeli porusze honor.

_________________
Powrót do góry Go down
Vaynard

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3586-vaynard-toyama
Zarejestrował/a : 30/11/2017
Liczba postów : 73


PisanieTemat: Re: Pokój Lilaine   Pon Gru 11, 2017 7:04 pm

Pozostałem w pozycji pół siedzącej, pół leżącej. Nadal czułem dyskomfort wywołany całą tą dziwną sytuacją. Jednak uczucie strachu powoli zanikało. Pozostawała bardziej niepewność. Widząc, że cały czas jestem obserwowany odstawiłem szklankę z wodą na bok. Nie specjalnie chciała się zgodzić żebym ruszył w swoją stronę podając argumenty i przypominając mi tym samym o wczorajszym zajściu. Zagotowało się we mnie, że dałem się tak podejść. Gniew dłuższą chwilę był uczuciem przewodnim. Dalej patrzyłem na dziewczynę, ta usiadła na przeciwko. W tym momencie stało się coś o czym w ogóle nie pomyślałem i nie przewidziałem. Mianowicie wspomniała mi o moim długu w stosunku do niej. Chłopak ewidentnie się zmieszał, wyraźnie była to dla niego zupełnie nowa sytuacja, a sposób w jaki wszystko wypowiedziała jeszcze pogarszał sprawę. Uciekłem wzrokiem do boku pomieszczenia wodząc chwilę spojrzeniem po ścianie i zastanawiając się. W zasadzie to ma rację, mogło to się dla mnie gorzej skończyć i gdyby nie jej pomoc byłoby źle. Chcąc czy nie miała rację, uratowała mi życie. Ponownie wróciłem wzrokiem do swojego rozmówcy, jednak sposób w jaki się teraz szczerzyła napawał mnie odrobiną złości wymieszaną z zażenowaniem i wstydem. W życiu bym nie pomyślał, że moje życie ocali wampirzyca. Brunet chwilę się wahał nim postanowił udzielić odpowiedzi.
-Rozumiem. Oczekujesz czegoś konkretnego ode mnie za taką przysługę? Potrafię spłacać długi, więc proś o co chcesz.
Nie do końca byłem pewien wypowiedzianych słów. Wszak nie wiem jak dziewczyna na to zareaguje. Poprawiłem się na łóżku układając się w wygodniejszą pozycję. Zerknąłem na szklankę wody. Cholera, napiłbym się. Jednak obowiązkowość brała nade mną górę i musiałem z tym poczekać. Wpatrywałem się w rudowłosą z napięciem wyczekując jej odpowiedzi. Nie wiem czemu, ale miałem złe przeczucia.
Powrót do góry Go down
Lilaine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3569-lilaine#77329 http://vampireknight.forumpl.net/t3570-lilaine#77343 http://vampireknight.forumpl.net/t3571-lilaine#77344 http://vampireknight.forumpl.net/t3572-pokoj-lilaine#77395
Zarejestrował/a : 19/11/2017
Liczba postów : 153


PisanieTemat: Re: Pokój Lilaine   Pon Gru 11, 2017 7:05 pm

Odpowiedź chłopaka mnie zaskoczyła. Czułam, że jest zmieszany i nie spodziewał się takiego obrotu sytuacji. Myślał, że byłam jedna z niewielu, dobrych wampirzyc, które mają w planach ocalić świat? A nic z tych rzeczy! Pomyslałam sobie, że jeżeli już coś zrobiłam, mogłabym za to otrzymać jakąś nagrodę, jak na arystokratkę przystało. Brunet po chwili zmieszania przestał oglądać moje tapety i swój wzrok znowu przeniósł na mnie. Wtem wstałam z, ukazując kły w podłym uśmiechu. Znowu chciałam pokazać, że mam nad nim górę. Właściwie nie uważałam go za gorszego, bardziej przemawiała przeze mnie natura, niż ja sama. Szczerze nienawidziłam ludzi, zaś teraz tu, w moim pokoju, tuz przede mną spoczywał jeden z przedstawicieli tych żałosnych istot. Najlepsze w tym jest to, że sama go tu przytargałam, na swoje własne życzenie.
- Chcę, byś w zamian mi służył. W końcu życie to nie byle co, prawda? - zaczęłam powoli zmierzać w jego kierunku. W tym czasie układał się wygodnie na łóżku, co oznaczało, że chyba wybiłam mu pomysł powrotu do domu na dobre. Tym lepiej dla mnie. Dawno nie miałam na kim ćwiczyć swoich umiejętności. Po drodze wzięłam z szafki wodę, którą następnie zapełniłam kubek swojego rozmówcy. Spojrzałam na niego z delikatnym, niewinnym usmiechem z gory. Zupelnie jakbym byla inna osoba.
- To jak?

_________________
Powrót do góry Go down
Vaynard

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3586-vaynard-toyama
Zarejestrował/a : 30/11/2017
Liczba postów : 73


PisanieTemat: Re: Pokój Lilaine   Pon Gru 11, 2017 7:10 pm

Widząc jak dziewczyna wstaje a jej poprzedni uśmiech nabrał podłego wyrazu wzdrygnąłem się. Faktycznie mowa niewerbalna działała poniekąd na jego podświadomość. Pojawiła się w tym momencie obawa, ale to co przyszło po tym było sporym ciosem. Patrzył chwilę na rudą jak wryty. Gdy podeszła bliżej znów stał się spięty. A słuchając jej żądania znieruchomiał. Nie dowierzał własnym uszom. Przez chwilę przez jego głowę przebiegła myśl, że to jest żart. Jednak widząc jak wyczekuje odpowiedzi z zupełnie niewinnym uśmiechem nieco zbaraniałem. Ona mówi poważnie. Znów się we mnie zagotowało do tego stopnia, że poruszyłem niespokojnie. Popatrzył uważnie w jej oczy jakby starał się upewnić, co do intencji, zaś samo spojrzenie zdradzało, że chciałby by to wszystko było żartem. Praktycznie ani na chwilę nie opuszczał wzroku, a różnorakie chaotyczne myśli kotłowały się w jego umyśle. Dopiero po tym wyrzucił w końcu z siebie ciche pytanie.
-Mam służyć? - czułem się jakbym był między młotem a kowadłem. Z jednej strony ugodzona została moja duma samym tym rządaniem, z drugiej zaś nie cofa się danej obietnicy. Co ja mam teraz zrobić? Zdawał się szukać wyjścia z tej niezręcznej sytuacji.
-Przez jaki okres czasu? - zapytałem ponownie nie bardzo wiedząc co robić. Zdawał się szukać w tym miejscu drobnej furtki, zaś na odpowiedź czekał jakby ktoś obiecał mu wykonać miecz z najszczodrzejszego srebra, uświęconego najznamienitszymi błogosławieństwami, a zaklęte w nim moce miałyby być takie, jakie nie śniły się najsłynniejszym spośród legendarnych łowców.


Ostatnio zmieniony przez Vaynard dnia Pon Gru 11, 2017 8:57 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Lilaine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3569-lilaine#77329 http://vampireknight.forumpl.net/t3570-lilaine#77343 http://vampireknight.forumpl.net/t3571-lilaine#77344 http://vampireknight.forumpl.net/t3572-pokoj-lilaine#77395
Zarejestrował/a : 19/11/2017
Liczba postów : 153


PisanieTemat: Re: Pokój Lilaine   Pon Gru 11, 2017 7:12 pm

Nie musiałam znowu czekać długo na odpowiedź. Uczucia chłopaka z każdą sekundą coraz bardziej mnie wewnętrznie bawiły. Na początku był zmieszany całą sytuacją. Fakt, iż uratowała go wampirzyca, nieco godził w jego dumę. Do tego wszystiego nie był zdatny do dłuższego spacer, a co dopiero normalnego funkcjonowania. Właśnie dlatego temat powrotu do domu również szybko mu wybiłam z głowy. W końcu zażyczyłam sobie, by za uratowanie jego życia zrobił dla mnie coś małego. Nie było to na pewno nic wielkiego, choć z drugiej strony taka misja wymagać będzie od niego sporego doświadczenia. W dworku jednak miałam swoją służącą przyjaciółkę, której mi teraz brakowało.
- Dopóki nie zwolnię Cię ze służby - odrzekłam pewnie niemalże od razu. Wcześniejsze oburzenie się na samą wieść o tym napawało mnie optymizmem. Ten chłopak potrafił być całkiem słodki, kiedy się denerwował. Z drugiej strony przypominał młodego i atrakcyjnego mężczyznę. Sytuacja zaczynała się rozkręcać, zaś reakcje pojawiały się coraz ciekawsze. Interesowało mnie bardzo co będzie dalej...

_________________
Powrót do góry Go down
Vaynard

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3586-vaynard-toyama
Zarejestrował/a : 30/11/2017
Liczba postów : 73


PisanieTemat: Re: Pokój Lilaine   Pon Gru 11, 2017 7:19 pm

Odpowiedź odbiła się echem w jego uszach jakby stał tuż obok bijącego dzwonu wieży kościelnej. Zaniemówiłem ponownie. Znów odniosłem wrażenie jakby dziewczyna była sępem a ja ofiarą, podobne do tego, które czułem zeszłej nocy. Ona nie żartuje. Tego byłem pewny. Poczułem się w tym momencie malutki. Moja duma została boleśnie zdeptana, zaś z drugiej strony honor nie pozwalał mi na to, aby odmówić. Co więcej miałem obawy żeby odmówić. Prawda jest taka, że gdyby tylko chciała to mogłaby mnie w tym momencie pozbawić życia w napadzie złości bez żadnego problemu. Starałem się wszystko chłodno przeanalizować, jednak w głowie kotłowało się za dużo myśli by spokojnie przemyśleć swoje położenie. Dziewczyna zaś stała niemal, że nade mną i czekała na moją decyzję co dodatkowo mnie stresowało.
-Nie łamie się danego słowa. - zacząłem nieco łamanym głosem wypowiadając słowa bardzo ostrożnie. -Nie wydaje mi się bym mógł odmówić, skoro złożyłem obietnicę. - dodałem po chwili w podobnej tonacji. Odwróciłem wzrok na bok. Kolejne słowa nie chciały przejść mi przez gardło. -Ja... się zgadzam na Twoje życzenie. Wzrok nadal tkwił wbity w ścianę po stronie po której stała dziewczyna i tak został. Zrobił się lekko czerwony. Uczucia zaś były mocno wymieszane. Nie było w nich gniewu. Była odrobina lęku, niepewność. Czułem się obdarty z mojej dumy. Niby zachowałem się honorowo, ale to ani trochę nie napawało mnie optymizmem.
Powrót do góry Go down
Lilaine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3569-lilaine#77329 http://vampireknight.forumpl.net/t3570-lilaine#77343 http://vampireknight.forumpl.net/t3571-lilaine#77344 http://vampireknight.forumpl.net/t3572-pokoj-lilaine#77395
Zarejestrował/a : 19/11/2017
Liczba postów : 153


PisanieTemat: Re: Pokój Lilaine   Pon Gru 11, 2017 7:40 pm

Czas oczekiwania powoli zaczynał mnie nużyć. Chłopak nie umiał odpowiedzieć od razu, a musiał długo myśleć. Z drugiej strony zapewne był w szoku jeszcze po wczoraj. Jakaś nieobliczalna bestia nabawiła go dużej ilości raz, przez co prawie umarł. Właściwie gdyby nie ja, byłam pewna, że by się wykrwawił. Dnia następne, zaraz po pobudce dostaje informację o długu, jaki sobie u mnie zaciągnął. W końcu, w ramach rekompensaty z dużym oporem zgodził się na spełnienie mojego żądania. Ta wieść wywołała uśmiech na mojej twarzy.
- Świetnie, w takim razie od dziś nasze losu będą złączone - skwitowałam naszą umowę, a potem zimną dłonią przejechałam po policzku chłopaka. Kiedy dojechałam do podbródka, uniosłam jego głowę do góry, by złapać z nim kontakt wzrokowy. Wszystkie ruchy były bardzo wolne oraz przemyślane. Zbyt wiele emocji chaotycznie biegało po jego głowie. Zbyt bardzo szybkim się stresował i przejmował. Zdołałam ugodzić go trochę w dumę i to powinna być jedyna rzecz, jaka teraz się dla niego liczy. Co jak co, za to honorem wykazał się wielkim. Ta cecha bardzo dużo mówi o drugiej istocie oraz bardzo ją sobie w innych chwalę. Niestety mało osób, które przejawiają jakiekolwiek jej oznaki.
- W takim razie, co lubisz jeść? - dopytałam się po chwili, zaś swoją rękę zabrałam z powrotem do siebie. Byłam jak mała dziewczyna, która wygrała z dorosłym w szachy. Triumf napełnił mnie dużym optymizmem oraz planem na najbliższe dni. Przynajmniej nie będę się nudzić. Lecz czy ja chcę mieć ciągle obok siebie kogo takiego jak ten tu?
- Może zacznijmy od początku... nazywam się Lilaine, jestem przedstawicielką znamienitego rodu oraz uczennicą Akademii Cross - przy tych słowach wykonałam kobiecy ukłon, jak na arystokratkę przystało. Niech brunet sobie nie myśli, że nie mam w sobie kultury. Po tym oczekiwałam, że i on sam mi się przedstawi oraz powie co nieco o sobie.

_________________
Powrót do góry Go down
Vaynard

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3586-vaynard-toyama
Zarejestrował/a : 30/11/2017
Liczba postów : 73


PisanieTemat: Re: Pokój Lilaine   Pon Gru 11, 2017 7:50 pm

Uśmiechu triumfu na jej twarzy nie widział, a przynajmniej nie od razu. Dalej nie do końca wierzył w to co się stało. Miał nadzieję, że cała ta sytuacja to jakiś chory sen, że za chwilę się obudzi w ciepłym łóżku. Jego uszu dotarło skwitowanie umowy, a z zamyślenia tudzież niespełnionych nadziei wyrwał go zimny dotyk po policzku. Spiął się dużo bardziej niż wcześniej zupełnie jakby nie często miał do czynienia z podobnym doświadczeniem. A może to przez chłód dłoni? Ciężko to było określić. W tym momencie dopiero mógł zauważyć jej uśmiech. Gdy chusta kryjąca twarz została zsunięta poczuł się jakby został obdarty z części osobowości, zaś oczy otworzył nieco szerzej na moment. W sumie jakby o tym pomyśleć dopiero teraz mogła zobaczyć jego twarz po raz pierwszy. Czy to było aż tak dla niego ważne? Ciężko powiedzieć, ponieważ ilość nagromadzonych odczuć mieszała się ze sobą. Gdy nawiązali kontakt wzrokowy mogła zauważyć, że spojrzenie było częściowo nieobecne. Wyraźnie sobie nie radził z taką ilością różnorodnych negatywnych odczuć, które się w nim nagromadziły. Gdy zabierała dłoń instynktownie odprowadził ją wzrokiem jakby chciał się upewnić, że tam zostanie. Jedno czego w tym wszystkim nie było, to nie było strachu. A przynajmniej nie był on zbyt wyczuwalny.
-Nie mam jakiś szczególnych upodobań co do jedzenia. Co się trafi to jem, kanapka, kebab, pomidorowa. - skwitował krótko, choć jakby trochę mniej pewnie niż wcześniej, gdy rozmawiali. Słuchał uważnie tego co mówiła wampirzyca zaś na ukłon z jej strony zdawał się być zdziwiony. Chyba obca mu była dworska etykieta.
-Jestem Toshiro Ishida. Nie pochodzę z żadnej wpływowej rodziny. Edukację ukończyłem dawno temu. Barman i łowca z zawodu. - rozwinął się nieco w charakterystycznych dla niego krótkich, ale treściwych zdaniach. Głos co prawda się już nie łamał, jednak był pozbawiony pewności siebie, jakby zawstydzony po całym tym zajściu.
Powrót do góry Go down
Lilaine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3569-lilaine#77329 http://vampireknight.forumpl.net/t3570-lilaine#77343 http://vampireknight.forumpl.net/t3571-lilaine#77344 http://vampireknight.forumpl.net/t3572-pokoj-lilaine#77395
Zarejestrował/a : 19/11/2017
Liczba postów : 153


PisanieTemat: Re: Pokój Lilaine   Pon Gru 11, 2017 8:34 pm

Emocje mojego rozmowcy wirowaly ciagle wsrod tych samych i wlasciwie przeskakiwaly jedna na druga. To zrozumiale, ze ludzie sie tak stresuja. Ich zycie jest znacznie krotsze, a co za tym szlo - mniej cenne. Ten tutaj mial juz troche lat za soba, lecz ile ich jeszcze mu zostalo? Zawod, jaki wykonywal nie gwarantowal ich za wiele. W koncu odwrocilam wzrok o bruneta, uchylilam zaslone i spojrzalam przez okno. Dzien jak zasze wydawal sie nudny, nawet z duza aktywnoscia ludzi. Kazdy juz dawno wstal i ruszyl do pracy. Uczniowie powoli zbierac sie beda na swoje dzienne zajecia, zas ja tkwilam w pokoju z jedna z istot ludzkich. Spostrzeglam, iz ich uczucia dzialaja na mnie o wiele slabiej, niz takie, jakie dostarczyl mi nowo pozany zimnokrwosty. Wlasciwie to bylo mi calkowicie na reke, bo przynajmniej humorki nie skakaly mi tak bardzo. Moja moc musiala przez lata unikania kogokolwiek bardzo sie poprawic.
- Dobrze, w takim razie moze nawet nie bede musiala isc do sklepu. Szkolna stolowka dla dziennych ma takie dania w swoim asortencie - odrzeklam, utrzymujac ciagle delikatny usmiech. Przenioslam spojrzenie na rozmowce. Dalej wydawal sie byc zmieszany calym tym zajsciem. Tyle infofmacji na raz musialo nim wstrzasnac. Lepiej jednak postawic sprawe na poczatku jasno. Teraz przynajmniej najgorsze ma za soba.
- A wiec jestes barmanem i lowca...- skomentowalam po tym jak mi sie przedstawil. - Odpoczywaj, wiec Toshio, a ja Ci cos znajde - stwierdzilam i po chwili opuscilam pokoj. Pozostawilam czlowieka samego. Nie ufalam mu kompletnie, ale jezeli zachowal sie honorowo i z trudem zgodzil sie na moja propozycje, oznacza, iz raczej nie zrobi nic glupiego. Po jakis pietnatsu minutach wrocilam z kilkoma, swiezymi kanapkami. W ich sklad wchodzilo glownie jakies mieso, sosy oraz warzywa. Wiekszosc odlozylam na nocy stolik obok szklanki wody.
- Chyba tym sie zywicie, prawda? - zapytalam i zaczelam odplatywac z folii spozywczej pierwsza kanapke z brzegu. Spojrzalam na etykiete i zaczelam czytac.
- Jakies mieso, warzywa i sos, ktorego nazwy nie potrafie wymowic... brzmi ohydnie, ale mam nadzieje, ze bedzie mi smakowac - po tych slowach podalam kanapke brunetowi i zasiadlam do stolu na przeciwko lozka. Zlapalam do rak moja ksiazke, by kontynuowac czytanie. Mialam nadzieje, ze czlowiek troche odpocznie.

_________________
Powrót do góry Go down
Vaynard

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3586-vaynard-toyama
Zarejestrował/a : 30/11/2017
Liczba postów : 73


PisanieTemat: Re: Pokój Lilaine   Pon Gru 11, 2017 8:42 pm

Siedziałem podparty o ścianę z opuszczonym na kołdrę wzorkiem. Ciężko było mi się odnaleźć w sytuacji w jakiej się znalazłem. Moja wola została ograniczona. Byłem zależny od Lilaine. Sam nie wiedziałem co o tym myśleć. Aż do teraz nie byłem w stanie zrozumieć jej motywów ani zachowań. W sumie nie wiele wiedziałem o tym co ona może sobie myśleć, jaka jest i po co tak na prawdę to wszystko. Zdawało się skakała od nastroju do nastroju podejmując różne akcje, których nie potrafiłem przewidzieć, a niektórych zrozumieć. Gdy zaczęła mówić wyrwało mnie to z zamyślenia, a wzrok przeniosłem na nią. Nadal się uśmiechała. Była w tym momencie jak dziecko, któremu udało się zrobić coś na co na codzień się nie pozwala, a co więcej uszło jej zachowanie na sucho. Po raz kolejny podkreśliła, że mam odpoczywać dając mi tym samym do zrozumienia, że mam pozostać tutaj. Sama zaś wybrała się na zewnątrz, zdawać się mogło do stołówki. Znów zostałem ze swoimi myślami. Przez myśl przemknęła mi ucieczka, zwłaszcza, że nie słyszałem, aby zamykała drzwi. Nie wiedziałem jednak ani tego gdzie się znajduje, ani tego ile czasu mam. A w obecnym stanie poruszanie się było dość mocno ograniczone. Pozostowiłem tą myśl gdzieś za sobą. Na co ja się tak na prawdę zgodziłem? Mam wykonywać jej wolę ograniczając tym samym własną wolność. To wszystko potoczyło się tak szybko i nieoczekiwanie. Im więcej myślałem tym bardziej zaczynałem się godzić z tą sytuacją, choć nie było to proste. W gruncie rzeczy jednak rudowłosa nie wydaje się być aż taka zła. Na razie też nie nakazała mi nic, co by szczególnie we mnie godziło, choć podejrzewam, że nie będzie tak cały czas. Dureń ze mnie. Byłem na siebie zły. Na pewno mogłem zrobić coś by wyjść z tej sytuacji, ale czy to nie tak, że wygodniej było to zaakceptować? Sam do końca nie potrafiłem siebie zrozumieć. Dziewczyna miała na mnie dziwny, swoistego rodzaju wpływ, któremu ja się nie oparłem. Usłyszałem jak drzwi się otwierają co oznaczało, że wróciła. W tym samym czasie przypomniałem sobie, że od wielu godzin nic nie piłem. Sięgnąłem po kubek na szafce i łapczywie go opróżniłem tylko po to, aby szklanka trafiła na powrót na swoje miejsce. Wampirzyca wróciła przynosząc ze sobą kilka kanapek. Na jej pytanie odnośnie jedzenia skinąłem krótko głową. -Tak, tym... dziękuję.
Wziąłem od niej odpakowane pożywienie. Byłem cholernie głodny. Zacząłem trochę łapczywie jeść, kobieta zaś w tym czasie usiadła z książką przy stoliku. Moje myśli i odczucia zaś w tym momencie nie były już tak chaotyczne jak wtedy, gdy wychodziła. Owszem, dało się czuć złość, pewnego rodzaju smutek i niepewność. Nie były jednak one tak chaotyczne i silnie ze sobą wymieszane. Jedzenie też zdawało się trochę odciągać uwagę od tego co negatywne. Wyraźnie mu smakowało, bo pochłaniał jakby z tydzień nie jadł. Po zjedzeniu brunet oparł się o ścianę składując folie po kanapkach w jednym miejscu na szafce.
-Dziękuję, najadłem się. - rzuciłem krótko do rudej zerkając na nią lekko nie pewnie. Nie chciałem jej przerywać jej zajęcia.
Powrót do góry Go down
Lilaine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3569-lilaine#77329 http://vampireknight.forumpl.net/t3570-lilaine#77343 http://vampireknight.forumpl.net/t3571-lilaine#77344 http://vampireknight.forumpl.net/t3572-pokoj-lilaine#77395
Zarejestrował/a : 19/11/2017
Liczba postów : 153


PisanieTemat: Re: Pokój Lilaine   Czw Sty 11, 2018 7:45 pm

Siedziałam i zaczynałam się w książkę. Praktycznie totalnie przestałam zwracać uwagę na chłopaka, siedzącego w moim pokoju. Liczyłam na to, że odpocznie. Lektura, w którą się zagłębiłam, opowiadała losy samotnej czarownicy. Przez wieki żyła z daleka od ludzi w osamotnieniu. Mimo, że mój wiek nie mógł się równać z jej, czułam, że mogę się utożsamiać z tą postacią. Miała w sobie wiele niechęci do jakichkolwiek istot żywych i rzadko z kimkolwiek rozmawiała. Moje życie do tej pory wyglądało bardzo podobnie. Wcześniej w pracy rzadko zdarzało mi się rozmawiać z klientami. Tylko tyle, by zabukować im pożądany pokój. W akademii również nie miałam przyjaciół. Odcięłam się całkowicie od kontaktów po odejściu z domu. Moja współlokatorka darła ze mną koty i nie nadawała się do jakiejkolwiek rozmowy. Starałam się jej unikać, jak tylko się dało. Teraz zaś sprawa wyglądała nieco inaczej. Nie mogłam uciąć kontakt z tym chłopakiem, ani nawet wygonić go ze swojego pokoju. Na kogo bym wyszła w jego oczach, kiedy po uratowaniu go, nagle kazałabym mu się wynosić? Niby zdanie tej osoby mnie nie interesowało, lecz z drugiej strony sumienie nie pozwalało mi na taki zabieg. Brunet miał w sobie coś, co kazało mi zanieść mu pomoc.
- Cieszę się, że Ci smakowało - odrzekłam i uniosłam na chwilę wzrok z nad lektury, by uśmiechnąć się do chłopaka. Było to dla mnie na tyle nienaturalne, iż sprawiać mogło wrażenie udawanego. Chwilę potem ponownie zakryłam twarz książką, by dać pochłonąć się lekturze. Do domu wiedźmy zbliżał się tropiciel. Był coraz bliżej jej tropu i chciał ją zabić. Akcja zaostrzała się zbyt bardzo, bym mogła w jakikolwiek sposób ją przerwać. Niech nawet ten tutaj nie próbuje mi tego robić.

_________________
Powrót do góry Go down
Vaynard

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3586-vaynard-toyama
Zarejestrował/a : 30/11/2017
Liczba postów : 73


PisanieTemat: Re: Pokój Lilaine   Czw Sty 11, 2018 10:05 pm

Rudowłosa była pochłonięta książką, ja zaś swoim posiłkiem. Na dobrą sprawę dało się na chwilę zapomnieć, że w ogóle tu była, gdyby nie fakt, że miałem świadomość tego, że siedzi nieopodal. Uśmiechnęła się w odpowiedzi na proste dziękowania i wróciła do swojego zajęcia. Ja w tym czasie siedziałem tak chwilę wpatrując się w zasłoniętą roletę okna. Nie byłem do końca pewny nawet jaka jest pora dnia. Straciłem rachubę czasu. Zerknąłem w pustą szklankę i spojrzałem krótko na wampirzycę, ale nie miałem odwagi jej przeszkadzać. Na dobrą sprawę na tą chwilę jej brak skupienie uwagi na czym innym było dla mnie na rękę, bo nie do końca wiedziałem czego się po niej mogę spodziewać. Osunąłem się do pozycji leżącej. Gwałtowny ruch spowodował promieniejący ból z klatki piersiowej, który rozszedł po ciele. W efekcie jęknąłem cicho i przyłożyłem głowę do poduszki. Dawno nie byłem w tak miernej kondycji. Mało tego, dziś wypadał mi dzień pracujący, co też wzbudziło dodatkowy dyskomfort. Szef jednak wiedział, że zdarzało mi się opuszczać pracę i nie miał mi tego za złe. Taką mieliśmy umowę ustną, że podobne sytuacje mogą się wydarzyć. Próbowałem zasnąć. Mimo, że adrenalina i złość, którą czułem wcześniej ze mnie zeszła to wciąż jednak mój umysł był zawalony ogromną ilością myśli, które wierciły mi dziurę w głowę. Patrzyłem nieobecnym wzrokiem w sufit, zastanawiając się jak to teraz będzie. Niepewność nie dawała mi spokoju
Powrót do góry Go down
Lilaine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3569-lilaine#77329 http://vampireknight.forumpl.net/t3570-lilaine#77343 http://vampireknight.forumpl.net/t3571-lilaine#77344 http://vampireknight.forumpl.net/t3572-pokoj-lilaine#77395
Zarejestrował/a : 19/11/2017
Liczba postów : 153


PisanieTemat: Re: Pokój Lilaine   Czw Sty 11, 2018 10:39 pm

Książka powoli zaczynała się rozkręcać. Przeczytałam zaledwie kilkanaście stron, a dowiedziałam się już bardzo dużo. Czarownica była w domu, kiedy łowca ją odwiedził. Nie spodziewała się jego wizyty, lecz też nie dała się zaskoczyć. Z początku kobieta ukrywała się, lecz doszło między nimi do rozmowy. Gaworzyli tak bardzo długo zaczynając od powodu, dla którego ma ją zabić. Kontrargumenty, jednak sprowadziły ich na zupełnie inne tematy. Ta dwójka nawet nie zauważyła, kiedy zaczęło im się na prawdę dobrze rozmawiać.
Naszedł czas, by spojrzeć po raz kolejny na mojego łowcę. Opuściła książkę i obróciłam ją do góry grzbietem, by nie stracić wątku. Mężczyzna leżał i wpatrywał się w sufit. Nie zamierzałam co chwilę pytać go jak się czuje, ani obok niego skakać. Mojej uwadze jednak uciekło wcześniej fakt, że jego szlanka była już pusta. Sięgnęłam po dzbanek z wodą i podeszłam z nim do łóżka. Napełniłam szklankę, a naczynie z resztą napoju odłożyłam tuż obok.
- Częstuj się, niedługo będę musiała wyjść na zajęcia - stwierdziłam i usiadłam przy swojej toaletce. Całość była w kolorze ciemnego drewna, jak reszta pokoju. Pod dużym lustrem leżało parę kosmetyków, kilka flakoników z perfumami oraz szczotka do włosów. Sięgnęłam po nią, rozpuściłam warkocze i zaczęłam czesać od najniższych kosmyków.

_________________
Powrót do góry Go down
Vaynard

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3586-vaynard-toyama
Zarejestrował/a : 30/11/2017
Liczba postów : 73


PisanieTemat: Re: Pokój Lilaine   Nie Sty 21, 2018 2:18 am

Każda kolejna chwila ciszy zdawała się dość dobrze na niego oddziaływać, bo myśli stawały się co raz mniej chaotyczne, a co raz bardziej uporządkowe. Co prawda nadal odczuwał kilka negatywnych uczuć, ale nie były one już aż tak intensywne jak przed paroma chwilami. Momentami nawet zdawać się mogło, że przysypia, bo uczucia niemal całkowicie zanikały. Mimo wszystko walczyłem ze zmęczeniem, nie chciałem jeszcze zasypiać. Wtem Lilaine podeszła z dzbankiem wody i napełniła mi szklankę. W tym momencie znów zrozumiałem, ze nie jestem w stanie jej ani odrobiny pojąć, ani motywów, ani tego po co to wszystko. -Dziękuję. - odrzekłem krótko na jej akt. Oznajmiła mi też, że wychodzi. Na te całe zajęcia w akademii. Z tego co się orientuję, to trwają one trochę, więc będę miał sporo swojego czasu. Nie myślałem jednak za bardzo o tym co będę robił, gdy wyjdzie. Ucieczka na tą chwilę nie miała by ani sensu, bo prawdopodobnie zbyt daleko bym nie uciekł w takim stanie. A byłoby to strasznie niehonorowe. Zachowałbym się jak ostatni tchórz nie spłacając swojego długu. Z drugiej strony jej słowa, odnośnie długości spłaty nie była zbyt jednoznaczna. Równie dobrze może to się wcale nie skończyć.
Przyglądałem się jak wampirzyca się szykuje i robiłem to z dozą zainteresowania, chyba nawet interesowało mnie to nieco bardziej niż powinno. Z drugiej strony tłumaczyłem to sobie faktem, że to też dobra okazja poznać zachowania tej rasy, o której wiedziałem jedynie to co było mi niezbędne by funkcjonować. Dalej jednak się nie odzywałem. Nie bardzo nawet wiedziałem o czym z nią rozmawiać, choćby z powodu tego jak wiele rzeczy nas różni. Co ciekawe podczas obserwacji całkowicie zapomniałem, że jestem tu trzymany wbrew mojej własnej woli.
Powrót do góry Go down
Lilaine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3569-lilaine#77329 http://vampireknight.forumpl.net/t3570-lilaine#77343 http://vampireknight.forumpl.net/t3571-lilaine#77344 http://vampireknight.forumpl.net/t3572-pokoj-lilaine#77395
Zarejestrował/a : 19/11/2017
Liczba postów : 153


PisanieTemat: Re: Pokój Lilaine   Pon Sty 29, 2018 8:07 pm

Włosy czesałam długo, dokładnie i powoli. Starałam się zrobić im jak najmniej krzywdy z racji mojej wielkiej sympatii względem nich. Zapuszczałam je na prawdę bardzo długo i może to zabrzmi długo, ale zdązyłam się trochę przywiązać. Nie codziennie spotyka się osobę z włosami takiej długości jak moja. Wynik do połowy uda jest moim zdaniem dosyć pokaźny.
Po skończeniu, odłożyłam szczotkę. Postanowiłam, że tym razem włosy zwiążę nieco inaczej. Całość podzieliłam na trzy pasma, a następnie zaczęłam je ze sobą zaplatać, by stworzyć zwykłego warkocza. Najszybszy oraz najbardziej skuteczny sposób na to, by komyki się ze sobą nie plątały. Właściwie teraz zostało mi jedynie się przebrać. Wstałam i miałam już z siebie zdejmować bluzkę. Nawet skrzyżowałam ręce i złapałam za brzegi bluzki, lecz wtem przypomniałam sobie, że nie jestem w pokoju sama. Na domiar złego ten ktoś ciągle wlepiał we mnie swoje spojrzenie.
- Możesz się tak na mnie nie patrzyć? Czuję się niezręcznie - stwierdziła dosyć niemiło. Potem odchrząknęłam i stwierdziłam, że najlepiej będzie zmienić strój w łazience. Dobyłam z szafy koszulę, spódniczkę i rajstopy. Razem z nimi wyszłam bez słowa z pokoju.
W łazience przebrałam się dosyć szybko. Stwierdzając, iż mam jeszcze chwilę czasu, umyłam twarz oraz zęby, by nieco odświeżyć higienę. Po tym wróciłam z powrotem do pokoju.
- Masz niczego nie ruszać i być grzeczny. Najlepiej nie wychodź z łóżka, a toaletę masz tam - wskazałam palcem na drzwi, zza których właśnie wyszłam. - Gdyby ktoś chciał wejść, postaraj się nie zdradzić, że tu jesteś. Mogę mieć kłopoty - po tych słowach obróciłam się bez wyrazu na pięcie i opuściłam budynek mieszkalny, by udać się do akademii na zajęcia.
Kiedy opuszczałam ostatnią lekcję, na dworze było już ciemno. Księżyć był wysoko na niebie, zaś gwiazdy świeciły bardzo wyraźnie, dotrzymując mu towarzystwa. Wychodząc na świecie powietrze automatycznie wzięłam głęboki wdech. Wypuściłam je po sekundzie z delikatnym zadowoleniem. Z miłą chęcią udałabym sie na spacer, niestety czeka mnie trochę pracy, w końcu mam gościa w pokoju. Swoją drogą, miałam nadzieję, że nie zdążył przyspożyć mi żadnych kłopotów.
Droga do pokoju nie zajęła długo. Bez słowa zapukałam trzy razy, a potem weszłam do środka. Nie miałam pewności w jakim stanie zastanę chłopaka.

_________________
Powrót do góry Go down
Vaynard

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3586-vaynard-toyama
Zarejestrował/a : 30/11/2017
Liczba postów : 73


PisanieTemat: Re: Pokój Lilaine   Wto Sty 30, 2018 12:18 am

Nieco się zmieszałem, gdy rudowłosa zwróciła mi uwagę bym się tak nie patrzył. W sumie dopiero zdałem sobie sprawę z tego, że tak wnikliwie ją obserwuję. Od środka się we mnie zagotowało, byłem zły na siebie, z drugiej strony mina mówiła zupełnie co innego, bo brunet wyraźnie się zmieszał i lekko zaczerwienił odwracając wzrok. Na koniec udzieliła mi jeszcze parę instrukcji odnośnie tego jak mam się zachowywać i wyszła. Nie komentowałem tego, ale też nie zamierzałem nabruździć, bo lepiej się jej nie narażać w tym momencie. Opuściła mieszkanie i w końcu zostałem sam. Nie wiele myśląc położyłem się by spać.

Gdy usłyszałem pukanie zdziwiłem się nieco. Fakt, nie spałem. Dziewczyna przekroczyła próg mieszkania. Ja zaś w tym momencie byłem zgięty robiąc kolejny z brzuszków. Vaynard siedział na łóżku, wszak miał go nie opuszczać według zaleceń wapirzycy, a od pasa w górę był nagi siedząc jedynie w swoich bojówkach. Prawdopodobnie trochę czasu już tak spędził, ponieważ było widać, że jest zgrzany, a oddech był nierówny. Co się też mogło rzucić w oczy to fakt, że rany na klatce piersiowej wyglądały dużo lepiej. Może nie wszystko było zaleczone do końca, jednak to łowcy zdawało się nie przeszkadzać.

W zasadzie nie spodziewałem się nawet, że wróci tak szybko. Generalnie w ogóle nie miałem pojęcia kiedy wróci. Zorientowawszy się, że siedzę pół nagi zacząłem panicznie rozglądać się po łóżku za t-shirtem, który leżał zmięty obok łóżka. Lekkie zaczerwienienie mogło wskazywać na lekkie zakłopotanie. Gdzie ona do cholery jest? Przecież gdzieś tu ją kładłem - pomyślałem.
Powrót do góry Go down
Lilaine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3569-lilaine#77329 http://vampireknight.forumpl.net/t3570-lilaine#77343 http://vampireknight.forumpl.net/t3571-lilaine#77344 http://vampireknight.forumpl.net/t3572-pokoj-lilaine#77395
Zarejestrował/a : 19/11/2017
Liczba postów : 153


PisanieTemat: Re: Pokój Lilaine   Wto Sty 30, 2018 5:13 pm

Kiedy weszłam do pokoju, moim oczom ukazał się widok ćwiczącego człowieka. Zaobserwowałam, iż musiał to robić już jakiś czas, ponieważ na jego ciele pojawiły się liczne kropelki potu. Sprawiło to, że automatycznie się skrzywiłam. Nie byłam zadowolona z tego, że umorusany tarza się w mojej ukochanej pościeli i do tego ją brudzi.
- Złaź z tego łóżka, jesteś cały mokry! - nadmieniłam, podchodząc bliżej. Nagość łowcy nie robiła na mnie za wielkiego wrażenia, ponieważ nie patrzyłam na niego w taki sposób. Właściwie fakt, iż jest człowiekiem, skreślała jakąkolwiek jego szansę na atrakcyjność w moich oczach. Dostrzegłam jednak, że jego twarz nieco się zabarwiła na kolor wstydu. Uśmiechnęłam się wrednie i podniosłam pogniecioną koszulkę do góry.
- Tego szukasz? - zapytałam, podając mu ją. Oczywiście materiał trzymałam dwoma palcami. Jego stan zdradzał, że materiał dawno nie widział pralki. Zapewne koszulka jest w takim stanie w jakim jej właściciel teraz.
Kiedy skończyłam się naigrywać ze swojego sługi, zasiadłam przy stoliku i założyłam stronę na nogę. Głowę z powrotem wsparłam na dłoni, zaś łokieć o stół.
- Co robiłeś w tym czasie? - zapytałam, zdając sobie sprawę, że znam imię jegomościa. Vaynard - dopiero teraz sobie przypomniałam. Pracownik baru oraz łowca wampirów. Siedział teraz u mnie w pokoju, korzystając z mojego łóżka. Bycie moim sługą to chyba za mała zapłata za uratowanie jego nędznego życia. Do tego wszystkiego jego ohydne, spocone ciało brudzi moje łóżko! Pościel koniecznie będę musiała wyprać.

_________________
Powrót do góry Go down
Vaynard

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3586-vaynard-toyama
Zarejestrował/a : 30/11/2017
Liczba postów : 73


PisanieTemat: Re: Pokój Lilaine   Sro Sty 31, 2018 5:42 pm

Nie spodziewałem się takie reakcji ze strony rudowłosej. Była wściekła. W zasadzie nie do końca to rozumiałem, bo sama zabroniła mi opuszczać łóżko. Nim dobrze zdążyłem się rozejrzeć za koszulką ta stała dość blisko, na tyle, że naruszyło to moja strefę komfortu. Trzymając ubranie w dwóch palcach podała mi je. Nie zauważyłem nawet za dobrze, że moje nerwy sprawiają jej satysfakcję, bo ciśnienie skoczyło mi nieco bardziej. Odebrałem niezgrabnie moją własność unikając kontaktu wzrokowego. Niemal natychmiast się ubrałem, a gdy odeszła żeby usiąść dopiero się rozluźniłem. Nie wiedziałem czy usiąść czy stać, bo nie chciałem jej bardziej już irytować, a nie podobało jej się, że śmiem brudzić jej pościel więc postanowiłem stać.
-Spałem, odpoczywałem. Obudziłem się nie dawno i musiałem się czymś zająć. Zacząłem parę chwil temu. - stwierdził krótko, nadal unikając kontaktu wzrokowego, zdawał się być zakłopotany.
-Jeśli wolno spytać, długo będę musiał tu pozostać? - zapytał dość niepewnie, najwyraźniej obawajając się czy nie rozdrażni Lilaine jeszcze bardziej.
Powrót do góry Go down
Lilaine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3569-lilaine#77329 http://vampireknight.forumpl.net/t3570-lilaine#77343 http://vampireknight.forumpl.net/t3571-lilaine#77344 http://vampireknight.forumpl.net/t3572-pokoj-lilaine#77395
Zarejestrował/a : 19/11/2017
Liczba postów : 153


PisanieTemat: Re: Pokój Lilaine   Sro Sty 31, 2018 6:10 pm

Zasiadłam do stołu, zastanawiając się nad stanem chłopaka. Skoro ćwiczył, jego kondycja oraz rady znacznie się poprawiły. Szczerze sądziłam, że potrwa to trochę dłużej, ale jeżeli ten jest już zdrowy i gotowy do służenia mi, tym lepiej dla mnie. Na samą myśl pojawił mi się mały, cwany usmieszek na twarzy.
- Rozumiem, więc to znaczy, że czujesz się lepiej? - dopytałam się, a potem włosy zagarnęłam za ucho, zaś grzywkę przeczesałam palcami. Zaczynałam powoli odczuwać zmęczenie, w końcu nie spałam nic dzisiejszego dnia. Normalnie prowadziłam aktywny tryb życia w nocy, a w dzień siedziałam w pokoju i zwykle spałam. Na szczęście dzisiejsze zajęcia nie były jakoś bardzo trudne, więc też nie wymagały ode mnie uwagi. W końcu swojego czasu nauczana byłam w domu. Moi rodzice jako bardzo konserwatywni ludzie dbali, abym czytała co dnia dostatecznie dużo. Chlubą naszego rodu była wiedza oraz mądrość, którą wszyscy posiadali.
W pewnym momencie chłopak zapytał ile jeszcze będzie tu musiał być. W środku cieszyłam się, że chce iść, ale z drugiej strony poczułam po części smutek. Czyżbym chciała, aby został? W sumie uratowałam go i sie nim opiekowałam, przez to nieco się do niego zdążyłam przywiązać. Westchnęłam cicho. Wstałam i podeszłam do niego powoli. Swoimi zimnymi dłońmi najpierw przejechałam po założonym opatrunku na klatce piersiowej, a potem delikatnie go odkleiłam, by zobaczyć w jakis stanie są rady. Ku mojemu zdziwieniu, większość była w bardzo dobrym stanie.
- Myślę, że nawet teraz. Czujesz się lepiej i będziesz musiał na siebie bardziej uważać jeszcze dzień lub dwa... ale ogólnie wszystko zagoiło się bardzo dobrze - stwierdziłam, spoglądając w oczy chłopaka. Właściwie tak blisko siebie jeszcze nie byliśmy rozmawiając.
- Zmienię Ci opatrunek, usiądź - wskazałam mu łóżko. Pościel była już i tak cała w jego pocie. Miał w końcu wczoraj wysoką gorączkę. Przypominając sobie o tym, sprawdziłam czoło Toshiro, jego temperatura wydawała się być w normie. Poszłam do łazienki do małą apteczkę oraz miseczkę. Do pojemnika włożyłam całość starego opatrunku. Chwyciłam za płyn do dezynfekcji, a drugą ręką złapałam za waciki, by wytrzeć jego nadmiar i ewentualnie jakieś ślady starej krwi.
- Uwaga, może zaboleć - ostrzegłam po czym zaczęłam opatrywać ranę. Po wyczyszczeniu szram z pazurów, dobyłam odwiednie gaziki, którymi wszystko zabezpieczyłam.
- Teraz wstań, będę musiała wszystko zabandażować.

_________________
Powrót do góry Go down
Vaynard

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3586-vaynard-toyama
Zarejestrował/a : 30/11/2017
Liczba postów : 73


PisanieTemat: Re: Pokój Lilaine   Sob Lut 03, 2018 4:22 pm

Na pytanie odpowiedziałem równie lakonicznie jak do tej pory. -Tak, czuję się lepiej. - na dobrą sprawę kontakty międzyludzkie nie były moją mocną stroną, a co dopiero tu wspominać o takiego typu kontakcie. Te do tej pory ograniczały się w zasadzie do pracy łowcy. Gdy zapytałem kiedy będę mógł odejść dziewczyna westchnęła cicho i ruszyła w moim kierunku. W tym momencie uważnie się jej przyglądałem. Czyżbym dolał kroplę do czary goryczy? Może być nieciekawie. Odpowiedź jaką usłyszałem była dla mnie zaskoczeniem. Złapałem z nią kontakt wzrokowy. Gdy przejechała dłonią po opatrunku na piersi wzdrygnąłem się lekko. Po chwili uświadomiłem sobie także, że jest zdecydowanie bliżej niż kiedykolwiek do tej pory. To wprawiło mnie w spore zakłopotanie, a twarz znów przybrała nieco czerwoną barwę. Opuściłem wzrok na ziemię i siadłem. Znów zebrała się w mojej głowie burza myśli, a towarzyszył temu nie mały stres. Usiadłem zgodnie z zaleceniem, nie w głowie mi były jakiekolwiek protesty. Gdy dotknęła mojego czoła znów spojrzałem jej w oczy tym razem przelotnie dalej się nieco czerwieniąc. Uspokoiłem się nieco, gdy odeszła do łazienki. Co się ze mną dzieje do cholery? Przecież ona jest wampirem, to jest zupełnie inny świat niż mój.
Wróciła po chwili z apteczką i miską. Gdy zaczęła dezynfakować rany chłopak siedział spokojnie, od czasu do czasu przez twarz przemykał tylko lekki grymas. Faktycznie, większość tego co było zdążyło się zagoić, jedynie dwie głębsze rany jeszcze się goiły, te nieco jeszcze się paskudziły, a blizny po nich zostaną bez dwóch zdań. A propo tych, te w sumie jedyne nie będą, bo jeszcze kilka mniejszych by się znalazło. Gdy kazała się podnieść zrobiłem to znów patrząc w ziemię, a kolor na twarzy znów przybrał intensywniejszy kolor.
-Nie żebym chciał być nie miły czy coś... - podrapał się w tył głowy przerywając na chwilę myśl. -Nie potrafię zrozumieć dlaczego mi pomagasz. -Nie jest dzieckiem, umiem o siebie zadbać. - rzucił na koniec trochę bardziej gniewnie, jednak przez ściszony i łamany głos, było to raczej zabawne jak na okazanie buntu.
Stał nieco spięty, jednak różnorodność emocji nie była jednoznaczna. Pozbawione jednak były złości czy strachu. Na krótki moment podniósł wzrok żeby spojrzeć jej raz jeszcze w oczy i znów uciekł, tym razem gdzieś w bok.
Powrót do góry Go down
Lilaine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3569-lilaine#77329 http://vampireknight.forumpl.net/t3570-lilaine#77343 http://vampireknight.forumpl.net/t3571-lilaine#77344 http://vampireknight.forumpl.net/t3572-pokoj-lilaine#77395
Zarejestrował/a : 19/11/2017
Liczba postów : 153


PisanieTemat: Re: Pokój Lilaine   Sob Lut 03, 2018 8:04 pm

Informacja o tym, iż chłopak czuje się lepiej przyniosła mi ulgę na duszy. Ale czy ja właściwie miałam coś takiego jak dusza? Hm, to chyba nie było w tym momencie ważne. Toshiro czuł się lepiej, a to oznaczało, że będzie mógł funkcjonować samodzielnie. Zapewne sytuacja, w jakiej się znajdywał nie była mu zbytnio na rękę. Musiał tu siedzieć sam przez tyle godzin i to przyklejony do kołdry. Sama osobiście bym się chyba zanudziła na śmierć, o ile wcześniej bym nie zwiała. Nie lada zdziwienie wywołało u mnie również to, że chłopak nie ruszył się z łóżka nawet na metr. Chyba wziął sobie moje słowa do serca.
Po chwili wróciłam z opatrunkami i zauważyłam, że łowca po raz kolejny się rumieni. jego uczucia ewidentnie wskazywały na zawstydzenie, połączone ze śmiałością.
- Dlaczego się mnie wstydzisz, człowieku? - zapytałam, podkreślając jego niższość rasową. Był słabszy, wolniejszy oraz miał w sobie mniej energii. Jego broń oraz kilka badziewnych mocy nie mogło zrobić na mnie żadnego wrażenia.
W odpowiedzi dostałam dziwne stwierdzenie. Toshiro pytał, dlaczego zdecydowałam się mu pomóc. To było dobre pytanie, bo sama na nie nie znałam odpowiedzi. Postanowiłam wymyślić coś na poczekaniu i akurat w samą porę przyszło mi coś do głowy.
- Żebyś był moim sługą - skwitowałam, a słysząc, iż brunet "nie jest dzieckiem", zmarszczyłam brwi. Tak bardzo potrafił o siebie zadbać? Szczerze mi się nie wydawało. W końcu skończył w takim, a nie innym stanie. Zdecydowałam się uderzyć go w twarz z otwartej dłoni.
- Co Ty sobie wyobrażasz?! Zero wdzięczności... - rzuciłam na koniec, a potem jeszcze wciapiłam dwa palce w jedną z jego ran, aby poczuł ból. - Właśnie tak o siebie umiesz zadbać - dodałam, uspokajając nieco swoją złość. Łowcę zapewne to zabolało, ale nie przejmowałam się tym. Skoro stać go na takie przemądrzałe kwestie oraz odważne zagrania, niech żałuje i cierpi. Każdy ponosi konsekwencje swoich czynów.
Bez słowa więcej sięgnęłam po bandaż i go po części rozwinęłam. Swoje dłonie przełożyłam między torsem, a rękoma chorego, by móc obwiązać go pierwszą warstwą dookoła. Przez krótkie ręce niemalże go przytuliłam.

_________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pokój Lilaine   

Powrót do góry Go down
 
Pokój Lilaine
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 5Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Pokój wizytowy
» Pokój Chemika
» Pokój Gościnny (-) - Piętro
» Pokój Wspólny
» Czerwony pokój zabaw

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Academia Cross :: AKADEMIKI :: KSIĘŻYCOWY :: POKOJE-
Skocz do: