IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Pokój Lilaine

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Vaynard

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3586-vaynard-toyama
Zarejestrował/a : 30/11/2017
Liczba postów : 65


PisanieTemat: Re: Pokój Lilaine   Pon Lut 12, 2018 10:39 pm

Widziałem, że pomimo ukazywania obojętności na wydarzenia z przeszłości wampirzycy są one dla niej dość dotkliwe i bolesne. W pewnym stopniu to rozumiałem. Różnica była taka, że jej przynajmniej pozostawiony był jakikolwiek wybór. Z pozoru łatwiej pogodzić się z własnym wyborem niż czymś co się na kogoś narzuca z góry. Nie widziałem jednak potrzeby by dalej ją pouczać. Po pierwsze z racji, że mówienie nie było moją mocną stroną, po drugie nie czułem się do tego by komukolwiek mówić jak ma żyć, bo każdy ma prawo żyć jak chce.
-Nie zazdroszczę Ci przykrych doświadczeń jakie miałaś okazję przeżyć w swoim stosunkowo niedługim życiu. Nie mniej sporo go jeszcze przed Tobą i to Ty decydujesz jak je przeżyjesz. A przez te wszystkie długie lata które są przed Tobą niejedno zdążysz osiągnąć.
Nie miałem pojęcia czy moje słowa mogły być dla niej motywujące. Moje umiejętności retoryki pozostawiały wiele do życzenia. Nie kładłem w życiu na tę sztukę szczególnego nacisku, bo nie była mi do niczego potrzebna. Próbowałem to jednak podświadomie nadrobić odrobiną czułości skierowanej w jej stronę. Przekrzywiłem lekko głowę na bok, aby móc się nachylić do jej policzka i tam złożyłem krótki i delikatny pocałunek. Gdy jednak zdałem sobie sprawę z tego co robię uniosłem głowę i spojrzałem w stronę okna by ukryć malujące się zawstydzenie na twarzy. Szczęscie, że nie spostrzegła tego patrząc w innym kierunku.
-Ja w swoim krótkim życiu zdążyłem podjąć więcej złych decyzji. Nauczyłem się po prostu zostawiać przeszłość za sobą i żyć teraźniejszą patrząc od czasu do czasu kilka kroków na przód. Nie snuję wielkich planów na przyszłość, bo nie wiem czy dożyję jutra. - wzruszyłem lekko ramionami dalej spoglądając w kierunku okna.
-Wiem tylko tyle, że każdy popełnia błędy i nikt nie jest idealny. Nie na wszystko też ma się wpływ, czasem można jedynie biernie się przyglądać temu co przygotowało dla nas życie. - po tych słowach umilkłem. Nie wiedziałem czy jestem tak na prawdę w jakikolwiek sposób poprawić humor rudowłosej. Nie mniej zdziwiłem się trochę na fakt, że otworzyła się na tyle przede mną by opowiadać o bolesnej części jej przeszłości. Z drugiej strony sam nie miałem na to większej ochoty żeby nie rozdrapywać starych ran. Wolałem żeby widziała mnie takiego jakim byłem teraz. Kogoś kto potrafił pogodzić się z kiepską przeszłością i nietrafnymi wyborami w życiu.
Powrót do góry Go down
Lilaine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3569-lilaine#77329 http://vampireknight.forumpl.net/t3570-lilaine#77343 http://vampireknight.forumpl.net/t3571-lilaine#77344 http://vampireknight.forumpl.net/t3572-pokoj-lilaine#77395
Zarejestrował/a : 19/11/2017
Liczba postów : 130


PisanieTemat: Re: Pokój Lilaine   Wto Lut 13, 2018 7:43 pm

Leżąc tak w ramionach chłopaka, czułam się zupełnie inaczej, niż zwykle. Od jego ciała biło ciepło większe, aniżeli zwykle to miało miejsce. Co to oznaczało? Nie miałam pojęcia. Szerzyła się we mnie jedynie nadzieja, iż sprawia mu tak samo wielką przyjemność, jak mi. Potrafiłam nawet znieść myśli o głupiej Bethany oraz rozłące z rodzicami nieco lepiej, niż każdej nocy, kiedy wracałam do tego myślami. Automatycznie cicho westchnęłam, a ze swojej głowy odgoniłam wszystkie negatywne myśli. Chciałam teraz skupić się na chwili bieżącej, nie bolesnych wspomnieniach. Właśnie dlatego wzrok z powrotem odwróciłam w głowę bruneta. Jego obraz w ostatnich chwilach dawał mi nadzieję, a do tego poprawiał humor. Słowa, ktore kiedyował w stosunku do mojej osoby, również świadczyły o tym, że w końcu komuś na mnie zależy.
Uniosłam się nieco, aby potem poprawić się i z leców, obrócić sie na bok. Tak znacznie wygodniej było obserwować mi obiekt moich westchnień. Ale że co? Gdyby ktoś powiedziałby mi jeszcze kilka godzin temu, że to się zdarzy, kazałabym puknąć mu się w głowę.
Słowa Vaynarda na prawdę wiele dla mnie znaczyły. Miały w sobie sporo dla mnie podparcia, a do tego miał rację. Mój los jest zależny tylko i wyłącznie ode mnie. Nawet posiadając umysł dziecka, byłam sama za siebie odpowiedzialna. Musiałam sobie jakoś dać radę bez rodziców.
- Dziękuję - wyszeptałam cicho, a wtem Łowca pochylił się nade mną i złożył na moim policzku krótki pocałunek. Wywołało to u mnie nie lada zdziwienie. Sam mężczyzna zaś się zawstydził i szybko obrócił wzrok. Przełknęłam głośniej ślinę, nie wiedząc jak na to zareagować. Po chwili zachichotałam bardzo cicho i uraczyłam go uśmiechem. Pozwoliłam, by mógł spoglądać w innym kierunku.
- Złe decyzje? Na przykład jakie? - dopytałam, chcąc samej dowiedzieć się czegoś więcej o jego życiu. Właściwie wyglądem przypominał osobę znacznie starszą ode mnie. Co więcej, zapewne już dawno ukończył szkołę. Jeżeli miał pojęcie o wampirach, powinien uczęszczać do Akademii Cross. W tej jednak go nie widziałam. Przekręciłam głowę w bok i poczęłam się zastanawiać, ile on może mieć lat.
- Twoje słowa... na prawdę wiele dla mnie znaczą, dlatego dziękuję - stwierdziłam, a po tym twarzą wtuliłam się delikatnie w jego szyję. Widniały na niej ślady moich niedawno wbitych kłów. Wbrew pozorom, tym razem nie chciałam go ugryźć, a po prostu przytulić. Swoimi ustami delikatnie jedynie musnęłam jego skórę, a potem kręcąc głową na boki, wtuliłam się znacznie mocniej, aniżeli wcześniej to miało miejsce.

_________________
Powrót do góry Go down
Vaynard

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3586-vaynard-toyama
Zarejestrował/a : 30/11/2017
Liczba postów : 65


PisanieTemat: Re: Pokój Lilaine   Wto Lut 13, 2018 8:14 pm

Nie miałem pojęcia, że wypowiedziane słowa mogą w jakimkolwiek stopniu poprawić humor Lilaine. Owszem, miałem takie intencje, ale nie widziałem, czy taka próba cokolwiek wniesie. Troszkę się zdziwiłem, gdy doceniła chęci i za nie podziękowała. Gdy zmieniała pozycję mimowolnie na nią zerknąłem potem jednak wróciłem na chwilę spojrzeniem w stronę okna. Cała ta sytuacja mimo wszystko była dla mnie krępująca. Nigdy nie nawiązywałem z nikim tak bliskiego kontaktu i nie widziałem jak w takich chwilach się zachować. Gdy zadała mi pytanie chwilę zastanawiałem się co powiedzieć.
-Powiedzmy, że przez błędne decyzje straciłem dwie ważne osoby w moim życiu. - skwitował krótko brunet.
Nie miałem chęci kontynuować tego tematu. Byłem świadom, że przeszłości nie zmienię i nie lubiłem do niej wracać zbyt często. Gdy dziewczyna podziękowała oznajmiając, że jej słowa wiele dla niej znaczą byłem zdumiony. Czułem z tego powodu radość i domyślałem się, że w pewnym stopniu poprawiałem jej humor. Nie spodziewałem się jednak, że przyzna się do tego tak otwarcie. Gdy wtuliła się w moją szyję zerknąłem na nią. Nie miałem pewności co chce zrobić. Podejrzewałem, że może chcieć się posilić. Z kolei o tym, że piła moja krew wcześniej nie za bardzo wiedziałem co myśleć. Gdy zaś poczułem delikatne muśnięcie ustami a potem ruchy głową zrozumiałem, że nie takie są jej intencje. Wtuliła się jedynie dużo mocniej niż poprzednio na co ja puściłem jej rękę i objąłem ją ramieniem siedząc w milczeniu. Było mi dobrze, pomimo tego, że cała sytuacja była lekko krępująca była bardzo przyjemna i zamierzałem się tym cieszyć tak długo jak długo będzie trwała.
Powrót do góry Go down
Lilaine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3569-lilaine#77329 http://vampireknight.forumpl.net/t3570-lilaine#77343 http://vampireknight.forumpl.net/t3571-lilaine#77344 http://vampireknight.forumpl.net/t3572-pokoj-lilaine#77395
Zarejestrował/a : 19/11/2017
Liczba postów : 130


PisanieTemat: Re: Pokój Lilaine   Wto Lut 13, 2018 10:47 pm

W oczekiwaniu na odpowiedź, zastanawiałam się nad wariantami, jakie mogą istnieć do zadanego przeze mnie pytania. Właściwie ludzie, jak i inne istoty popełniają mnóstwo błędów w swoich życiu. Każdy z nich żałuje, lecz nie zawsze może je naprawić. W sumie, gdyby codzienność układała się tak jakby sobie tego wszyscy chcą, nikt by nie chciał jej zmienić, ani by nie cierpiał z jej powodu. Przyszła mi do głowy na samą myśl o tym pewna anegdota, którą chciałam powiedzieć. Rozchyliłam usta, aby wydobyć z siebie słowa, lecz to co usłyszałam, całkowicie mnie zatkało. Czyżby niewinny jak dotąd brunet odpowiadał rzeczywiście za śmierć bliskich sobie osób? Zamiast cokolwiek powiedzieć, strzeliłam przysłowiowego karpia. Chwile tak mrugając spoglądałam po prostu w stronę mężczyzny. Szybko jednak opanowałam te emocje i delikatnie się do niego uśmiechnęłam. Wiedząc, jaką przyjemność sprawia mu, kiedy go delikatnie drapię pazurkami, zaczęłam to robić. Tym razem trafiło na wierzch jego dłoni.
- Nie zapominaj o wspomnieniach, które sprawiają, że byłeś szczęśliwy. Dla takich warto żyć - stwierdziłam dosyć szybko, aby odgonić negatywne myśli ze swojej, jak i jego głowy. Niepotrzebne były nam obecnie takie rozmowy. Warto było nacieszyć się sobą nawzajem oraz tym, co mięliśmy.
W końcu postanowiłam wtulić się mocniej w szyję chłopaka. Doskonale czułam stres, który zaczął mu towarzyszyć mu w tym momencie. Nie trzeba było być inteligentnym, by domyślić się, iż jego pierwszą myślą był zamiar ugryzienia go. Mimo wszystko ja nie zamierzałam tego zrobić. Właściwie na razie nie odczuwałam głodu. Chyba na jakiś, czas przynajmniej na razie przestałam taktować go jako pożywkę i zabawkę. Ale na ile uda poskromić mi się swój charakter? Dobre pytanie...

_________________
Powrót do góry Go down
Vaynard

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3586-vaynard-toyama
Zarejestrował/a : 30/11/2017
Liczba postów : 65


PisanieTemat: Re: Pokój Lilaine   Sro Lut 14, 2018 12:31 am

Powiedziałem co miałem do powiedzenia i bardzo mnie cieszyło, że dziewczyna nie drążyła tematu. Chwila ciszy, która nastąpiła dała mi do zrozumienia, że nie spodziewała się usłyszeć czegoś takiego. Nie chciałem wiedzieć czy w tym momencie mnie ocenia, wystarczył fakt, że się zdziwiła. Nie dopowiadałem sobie jednak tego co może w tej chwili myśleć. Gdy zaczęła mnie delikatnie drapać dłoni zrobiło mi się o wiele przyjemniej, jednak nie w takim stopniu jak to miała miejsce w wypadku karku stąd też nie wydałem z siebie żadnych dźwięków, choć na pewno mogła zaobserwować, że i to sprawia mi trochę przyjemności. Gdy podsumowała moją wypowiedź krótki stwierdzeniem zastanawiałem się krótką chwilę co odpowiedzieć. Nie chciałem jej psuć dobrego nastroju i nie chciałem też by się mną martwiła. Wolałem pominąć kwestię, że zbyt wiele takich wspomnień nie posiadam.
-Masz rację. - skwitowałem krótko, jednak w głosie nie było słychać jakiegoś specjalnego entuzjazmu co też mogło sugerować, że brunet nie do końca się z tym zgadza albo nie mówi wszystkiego. Milczałem jakiś czas pozwalając odejść negatywnym myślom i wróciłem swoją uwagą do tego co było tu i teraz. Do tego jak dawno nie miałem okazji do takiego odprężenia i takiej przyjemności.
-Dawno nie czułem się tak dobrze jak teraz z Tobą. - skwitowałem w końcu krótko to co od dłuższego czasu chodziło mi po głowie. Możliwe, że było to oczywiste i widoczne, ale z jakiegoś powodu miałem ochotę to powiedzieć. Nie przeszkadzało mi w żadnym stopniu to, że ona jest wampirem a ja człowiekiem, choć w życiu bym nie uwierzył, że taka sytuacja jak teraz kiedykolwiek miałaby mieć miejsce. Czy byłem jednak w stanie w tej chwili zdobyć się na jakiś większy krok w jej kierunku? Możliwe, że nawet chciałbym, jednak czułem swoistego rodzaju blokadę, może to przez mój brak obycia lub nieśmiałość. Jednak było to na tyle krępujące uczucie, że nie byłem w stanie go przezwyciężyć.
Powrót do góry Go down
Lilaine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3569-lilaine#77329 http://vampireknight.forumpl.net/t3570-lilaine#77343 http://vampireknight.forumpl.net/t3571-lilaine#77344 http://vampireknight.forumpl.net/t3572-pokoj-lilaine#77395
Zarejestrował/a : 19/11/2017
Liczba postów : 130


PisanieTemat: Re: Pokój Lilaine   Sro Lut 14, 2018 3:52 am

Leżąc tak, zaczęłam zastanawiać się nad tym wszystkim. Moi rodzice żyli kilometry stąd, ale czy byliby ze mnie dumni? Po części zdałam sobie sprawę z tego, że tak na prawdę ich nie interesuje. gdyby chcieli wiedzieć, co u mnie, zapewne by chociaż napisali. Tymczasem nie uzyskałam od nich żadnej wiadomości. Pisałam do nich nie raz, lecz żadnego listu nie udało mi się wysłać. Nie miałam na tyle odwagi, by to zrobić. Nasze pożegnanie nie należało do przyjemnych. Widziałam ich ostatni raz po śmierci kuzynki. Patrzyli na mnie dumnym oraz zawiedzionym wzrokiem. Wtedy też dotarło do mnie, co powinnam zrobić. Następnego dnia nie zastali nikogo w moim pokoju. Odeszłam bez słowa pożegnania. Nie zostawiłam po sobie listu, ani żadnej innej wiadomości. Twierdziłam bowiem, że nie chcą mnie zabijać. Być może byłoby dla nich zbyt bolesne. Sama zdecydowałam o tym, że zapewne będą chcieli mnie wygnać. Nie mięliby wystarczająco dużo siły, aby to zrobić. Chciałam oszczędzić nam wielu nieprzyjemnych scen, dlatego podjęłam właśnie taką, a nie inną decyzję. Choć to może brzmieć zagmatwanie, właśnie tak to wyglądało. Z jednej strony bardzo mnie kochali i nie chcieliby dla mnie źle. Z drugiej honor rodu oraz ich dumna była na tyle wysoka, że i tak w końcu do tego by doszło. Znałam ich zbyt dobrze.
Myślami wróciłam do teraźniejszości. Chłopak, leżący obok mnie odpowiedział na moją kwestię. Jego uczucia nie były zbytnio przekonujące co do racji tych słów, mimo, iż potwierdził moje słowa. Przymrużyłam lekko oczy z zaniepokojeniem. Myśl o rodzicach, wprawiła mnie w swojego rodzaju smutek. Lęk przed tym, że znowu coś stracę. Poczęłam niekontrolowanie drżeć i w żaden sposób nie mogłam nawet tego zastopować. Wszystko skończyło się po kilku sekundach, a ja przymknęłam oczy. Twarz na szczęście była ukryta w szyi mojego rozmówcy. Wtem usłyszałam od bruneta miłe słowa, które nieco mnie uspokoiły. Wciągnęłam głęboko powietrze nosem, a potem ciężko wypuściłam je ustami.
- Ja... dziękuję... - odrzekłam drżącym głosem. Jeżeli chłopak chciał mnie odsunąć i na mnie spojrzeć, nie pozwoliłam mu na to. Zaparłam się nieco mocniej i tkwiłam w uścisku. Jeżeli zaś nie chciał nic takiego zrobić, po prostu objęłam go nieco mocniej, a swoje palce dotkliwie wbiłam w jego skórę. Było to jednak nie do końca przeze mnie kontrolowane. Zrobiłam to całkowicie nieświadomie. Dopiero po chwili zdałam sobie sprawę z tego, jak dużo siły w to wkładam. Miałam do czynienia w końcu z człowiekiem. Ponownie wzięłam głęboki wdech, wypuściłam ciepłe powietrze na szyję bruneta i poluźniłam uścisk.

_________________
Powrót do góry Go down
Vaynard

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3586-vaynard-toyama
Zarejestrował/a : 30/11/2017
Liczba postów : 65


PisanieTemat: Re: Pokój Lilaine   Sro Lut 14, 2018 4:07 am

Gdy wyczułem, że rudowłosa drży nie do końca wiedziałem jak mam to odebrać. Podejrzewałem jednak, że nie wywołały tego pozytywne emocje. Głos jej się łamał i był drżący. Drżenie po chwili ustało, a wampirzyca wzięła głęboki wdech i wydech. Zdążyłem już zauważyć, że robi to często, gdy chce się uspokoić, choć to raczej ludzki odruch. Krótko po tym jak zdawała się uspokajać objęła mnie dużo mocniej niż poprzednio wbijając mi przy tym pazury w skórę. Te zanużyły się jak w masło, a po chwili spod nich wyciekła cieńutka strużka krwi. W tym momencie znieruchomiałem. Jeśli było to potrzebne by trochę przeciwstawić się sile uścisku to naprężyłem mięśnie w tych częściach w której był on najbardziej odczuwalny. Gdy zaś się rozluźniła zerknąłem na nią krótą odrobinę zdezorientowany.
-Coś Cię trapi? Czy może zrobiłem coś nie tak? - nie byłem do końca pewien czy któreś z moich słów lub gestów jej jakoś nie uraziło, a mimo wszystko wolałem być tego świadomy by nie robić takich rzeczy powtórnie. Nie wiedziałem też jakiej reakcji się spodziewać. Sam jednak starałem się jak najmniej po sobie poznać, że uścisk był zbyt dotkliwy i włożyła w niego za wiele siły. A tej bądź co bądź wcale tak mało nie miała.
Powrót do góry Go down
Lilaine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3569-lilaine#77329 http://vampireknight.forumpl.net/t3570-lilaine#77343 http://vampireknight.forumpl.net/t3571-lilaine#77344 http://vampireknight.forumpl.net/t3572-pokoj-lilaine#77395
Zarejestrował/a : 19/11/2017
Liczba postów : 130


PisanieTemat: Re: Pokój Lilaine   Sro Lut 14, 2018 4:19 am

Byłam zła na siebie, że nie potrafię kontrolować takich napadów lęku, które czasem miałam. Że też jeden z nich musiał przytrafić mi się akurat teraz. Cholera. O tym, że w ogóle drżę, uświadomiłam sobie z momentem wbicia paznokci w skórę Łowcy. Zacisnęłam też przy tym zęby, starając się z całych sił uspokoić. Niestety to na nic. Moje oczy szybko zalały się łzami po czym pojedyncze egzemplarze spłynęły po policzkach, ginąc gdzieś w odmętach pościeli. Było to nie do końca bez powodu, lecz równie niekontrolowane, co ten lęk przed chwilą. W momencie, kiedy wszystko się uspokoiło, a ja mogłam głęboko odetchnąć, wszystko wydawało się być o niebo lepiej. Chłopakowi jednak moje zachowanie nie umknęło i wtem wypłynęło od niego pytanie, dotyczące obecnej sytuacji. Wahałam się chwilę przed odpowiedzią. Rozchyliłam usta i nabrałam powietrza, by wydać z siebie jakikolwiek dźwięk. Głos jednak dalej był bardzo załamany. Wydałam z siebie dziwny, ledwo słyszalny jęk. Moje usta znajdywały się zaraz obok jego ucha, dlatego mógł to usłyszeć.
- To... nic takiego - odrzekłam, a przed tym odchrząknęłam, aby odzyskać swój głos. To była jedna z tych frustrujących sytuacji, których nie chciałam nigdy przeżyć. Bardzo rzadko przy kimś się tak czułam, płakałam... w sumie nigdy nie okazywałam przy kimś słabości. To był pierwszy raz, kiedy to nastąpiło. Poczułam się z tym bardzo niekomfortowo.
- To to pierwsze, z Tobą wszystko w porządku - dodałam po chwili, aby miał pewność, że wszystko w porządku. Następnie dłonią czule pogłaskałam go po głowie. Po chwili zeszłam nią niżej, na wolny bok szyi, który zaczęłam pieścić w delikatny sposób paznokciami. Nie sądziłam w ogóle, że moje wspomnienia mogą nagromadzone wywołać u mnie, aż takie emocje. Właściwie zaczęło się to wszystko kilka nocy temu, kiedy byłam na spacerze z Vaynardem. Ten chłopak musiał mieć na mnie niezwykle emocjonalny wpływ.
Jakby jeszcze tego tylko mi w tym wszystkim brakowało...

_________________
Powrót do góry Go down
Vaynard

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3586-vaynard-toyama
Zarejestrował/a : 30/11/2017
Liczba postów : 65


PisanieTemat: Re: Pokój Lilaine   Sro Lut 14, 2018 5:47 pm

Najpierw jako odpowiedź usłyszałem ledwo słyszalny jęk. Dopiero po tym rudowłosa odpowiedziała słowami. Możliwe, że nawet płakała, chociaż nie mogłem tego dostrzec a nie chciałem robić tego na siłę. Zależało mi na tym by czuła się komfortowo. Ukazała mi i tak bardzo dużo odczuć i emocji co trochę mnie dziwiło, ale też cieszyło. Dzięki temu miałem też dużo lepszy obraz jej osoby. Gdy dodała po chwili, że to nie moja wina, poczułem trochę ulgę. Chciałem zadać kolejne pytanie, lecz w tym samym momencie z jej strony wyszedł kolejny gest. Początkowo poczułem jej czuły dotyk na głowie, potem na boku szyi. Było to bardzo przyjemne uczucie, wręcz zniewalające na swój sposób. Przeszedł mnie przyjemny dreszcz i ponownie się odprężyłem. Nie kryłem się z tym w żaden sposób, ale też nie byłem w stanie nad tym zapanować. Podejrzewałem, że już dawno zauważyła, że sprawia mi to ogromną przyjemność. Przymknąłem oczy i wydałem z siebie dość ciche mruknięcie, jednak przez bliskość mogła bez problemu to usłyszeć. Po chwili ciszy zacząłem mówić, cicho i spokojnie.
-Jeśli coś Cię szczególnie trapi możesz mi powiedzieć. Czasem tak jest łatwiej niż dusić w sobie wszystko. I nie ma w tym nic złego.
Miałem spore problemy z koncentracją. Lilaine działała na mnie w dziwny i nie zrozumiały dla mnie sposób. Nikt wcześniej nie zdołał się do mnie zbliżyć tak jak ona teraz. Zaś to przyjemne uczucie które dostarczała mi jej obecność i to co robi było na swój sposób uzależniające. Z jednej strony wolałem tego nie pokazywać, a z drugiej strony nie byłem w stanie panować nad swoją reakcją przez co raczej nie miała problemów z dostrzeżeniem tego, że to co robi działa nadspodziewanie dobrze.
Powrót do góry Go down
Lilaine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3569-lilaine#77329 http://vampireknight.forumpl.net/t3570-lilaine#77343 http://vampireknight.forumpl.net/t3571-lilaine#77344 http://vampireknight.forumpl.net/t3572-pokoj-lilaine#77395
Zarejestrował/a : 19/11/2017
Liczba postów : 130


PisanieTemat: Re: Pokój Lilaine   Sro Lut 14, 2018 6:14 pm

Obecna chwila zmusiła mnie do wielu refleksji. Właściwie dawno nie ukazałam swojej czułeś i potulnej strony. Dalej drzemała we mnie ta podła i chamska wampirzyca, którą ukazałam na początku chłopakowi. Mimo to na razie postanowiłam otworzyć się na niego z tej innej strony, widząc, iż na to zasługuje. Zmieszałam go z błotem i właściwie powiedziałam mu niemalże najgorsze rzeczy, jakie na tamtą chwilę były możliwe. Stwierdziłam, że jego egzystencja jest bezsensowna, a on sam nic nie znaczy dla nikogo. Zdenerwował się i na mnie rzucił. Mimo to, potrafił po czasie opanować złość i spojrzeć na wszystko z dystansem. Wykazał się dużą szlachetnością, kiedy nawet wprost nie przeprosiłam. Usprawiedliwiłam po części swoje działanie i stwierdziłam, że żałuję. Tym samym ten bez mrugnięcia okiem mi wybaczył.
- Dlaczego właściwie mi wybaczyłeś to, co robiłam wcześniej? - zapytałam cicho, jakby będąc tym trapiona. To nie była rzecz, która wpływała na mnie za mocno, ale wolałam zmienić temat. Zapewniona zostałam potem o tym, że mogę chłopakowi powiedzieć wszystko. Fakt, czasem wygadanie się dawało jakąś ulgę, ale nie tym razem. To były demony, z którymi musiałam się zmierzyć. Przytaknęłam jedynie głową na znak zrozumienia.
Moim oczom nie umknęło, że pieszczoty sprawiają Vaynardowi na prawdę sporo przyjemności. Dziwiło mnie, że mogę mieć takim prostym gestem na niego, aż tak duży wpływ. Co więcej, nie krył się z tym jakoś za bardzo. Możliwe, że znalazłam jego słaby punkt. Postanowiłam uraczyć jego wolną część szyi kilkoma, czułymi, aczkolwiek krótkimi pocałunkami.

_________________
Powrót do góry Go down
Vaynard

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3586-vaynard-toyama
Zarejestrował/a : 30/11/2017
Liczba postów : 65


PisanieTemat: Re: Pokój Lilaine   Czw Lut 15, 2018 12:12 am

Czekając na odpowiedź sam oddałem się zadumie. Byłem świadom, że ta chwila nie będzie trwała wiecznie. Wiele bym dał by to się nie skończyło. Sam do końca nie potrafiłem sobie odpowiedzieć dlaczego to co robi działa na mnie w takim stopniu. Choć podejrzewałem, że było w tym kilka różnych czynników, począwszy od braku rodziców i nieznajomości czym jest miłość matki czy ojca, poprzez to, że to co nazywałem szczęściem i co sprawiało mi przyjemność było ułodą w postaci alkoholu czy naroktyków skończywszy na tym, że nikomu nie pozwoliłem zbliżyć się tak bardzo jak Lilaine. Z chwili zadumy wyrwało mnie pytanie rudowłosej.
-Choćby dlatego, że gdybyś chciała byłbym już po drugiej stronie wykrwawiając się na cmentarzu. Z jednej strony stały Twoje słowa, nie ukrywam na pewno bolesne, a z drugiej strony były czyny nieco odrębne od tego co mówiłaś. Poza tym jestem w stanie zrozumieć, że Cię trochę poniosło i część z tych rzeczy była powiedziana w nerwach. - skwitowałem najkrócej jej pytanie jak to było możliwe. Nie było w tych słowach ani gniewu ani złości, podobnie też w emocjach. Gdy zaś wampirzyca obdarzyła szyję bruneta pierwszym z kilku pocałunków ten najpierw znieruchomiał, potem poczuła jak lekko się wygiął pod wpływem przyjemności, potem przeszedł przez ciało lekki dreszcz. Chłopak zaś nic już nie mówił, zdawać się mogło, że rozczuliła go w tym momencie do tego stopnia, że prawdopodobnie o co by nie poprosiła zrobiłby to bez wahania.
Powrót do góry Go down
Lilaine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3569-lilaine#77329 http://vampireknight.forumpl.net/t3570-lilaine#77343 http://vampireknight.forumpl.net/t3571-lilaine#77344 http://vampireknight.forumpl.net/t3572-pokoj-lilaine#77395
Zarejestrował/a : 19/11/2017
Liczba postów : 130


PisanieTemat: Re: Pokój Lilaine   Czw Lut 15, 2018 12:58 am

Postanowiłam odsunąć od siebie wszelkie myśli i skupić się na chwili obecnej. Choć wszelkie środki ostrożności oraz zdrowy rozsądek, odradzały mi czynność, którą właśnie wykonywałam, ciało oraz rozmów twierdziły, że powinnam mieć je gdzieś. To była walka ze samym sobą. Domyślałam się, iż Vaynard również toczy bitwę tego typu. On był człowiekiem, a ja wampirem. Moje ciało było zimne, a jego ciepłe. Moje serce stało w miejscu, a jego biło. Byliśmy swojego rodzaju przeciwieństwami, nawet z charakteru, a mimo to, ciągnęło nas do siebie. Jakkolwiek to nie brzmi, nigdy czegoś podobnego nie odczuwałam. Ludzie byli zwykle pożywką do zaspokojenia pragnień oraz zabawką w szponach kogoś okrutnego. Tym razem jednak było inaczej.
Wsłuchałam się w słowa chłopaka. Miały niby sens, lecz samej nie potrafiłabym ominąć narastającej frustracji, która następowałam w chwili poniżenia mojej osoby. Brunet miał już najwyraźniej doświadczenie w chowaniu swojej dumy daleko w kąt. Właściwie musiał już to raz zrobić, kiedy zgodził się na to, by mi służył.
- Chciałabym, abyś mi opowiedział coś o swojej codzienności... ile masz lat, czym się zajmujesz, poza polowaniem na takich, jak ja? - dopytałam, tkwiąc ciągle w objęciach mężczyzny. Właściwie niemalże się od niego nie odrywałam. W przerwach między słowami składałam delikatne pocałunki, którym ten wydawał się coraz bardziej ulegać. Śmiałam twierdzić, iż teraz był tylko ciałem, które mentalne zostało przeze mnie oplecione. Nie zamierzałam jednak tego w żaden sposób wykorzystywać.
Z drugiej strony taka świadomość kusiła mnie do tego, by wykorzystać go w jakiś sposób. Nie jeden krwiopijca marzy o chodach wśród tych, którzy na nas polują. Łowcy należeli do niebezpiecznej grupy, której zawsze trzeba by było się strzec. Nie sądziłam jednak, aby ten tutaj piastował jakieś wysokie stanowisko. Jego uległość względem mojej osoby była zbyt wielka. Władzę obejmują Ci, którzy nie są raczej podatni na wpływy. Nie ciągnęło mnie jednak do takich person. Wolałam kogoś wypełnionego uczuciami. Z drugiej strony zalezienie wampira z takimi cechami graniczyła niemalże z cudem.

_________________
Powrót do góry Go down
Vaynard

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3586-vaynard-toyama
Zarejestrował/a : 30/11/2017
Liczba postów : 65


PisanieTemat: Re: Pokój Lilaine   Czw Lut 15, 2018 1:34 am

Nie wiele myślałem nad tym jak wiele ryzyka niosło ze sobą to, że otworzyłem się przed rudowłosą. Może też nie do końca miałem świadomość tego jak bardzo jej uległem. W tej chwili mogłem być dla niej niczym otwarta księga, nie miało to dla mnie jednak większego znaczenia i moje myśli były dalekie od takich. W tej chwili liczyło się to, że jest obok. Nie zwróciłem uwagi na to, że poprzez pieszczoty zdołała w pewnym stopniu nade mną zapanować. Uczucie którego mi dostarczała mogło być na swój sposób uzależniające. Nie patrzyłem na nią w tej chwili jak na wampira, stworzenie które żywi się ludzką krwią. Patrzyłem na nią jak na czułą i atrakcyjną dziewczynę. Reszta myśli została odsunięta w kąt albo też z częściowego ryzyka w ogóle nie zdawałem sobie sprawy. Wysłuchałem uważnie pytania które zadała, choć skupienie się na tym co mówi a nie na tym co robi nie było proste. Dreszcz, który mnie przeszedł na krótką chwilę nie dał mi dojść do słowa. Po chwili jednak skupiłem się na tym by zebrać myśli przed odpowiedzią.
-Powinienem chyba zacząć od tego, że Toshiro to nie jest moje prawdziwe imię. To, które podobno nadali mi rodzice brzmi Vaynard. Jako łowca często muszę porzucić swoją tożsamość by nikt nie wiedział kim jestem. Taka reguła. Mam dwadzieścia pięć lat i dawno ukończyłem swoją edukację. Pracuję jako barman w niedużej knajpie. Swój czas dzielę pomiędzy pracę i polowania, więc w sumie też pracę. Nie ma w tym nic zbytnio interesującego. Nie wiele pozostaje mi czasu dla siebie. Za dnia śpię w nocy wypełniam swoje obowiązki. Po części praca w barze to rozrywka na swój sposób. I błędnym jest, że poluje na takich jak Ty. Polujemy na tych, którzy sami się o to proszą nie potrafiąc zaakceptować przyjętych przez Was i przez nas reguł. To jednak zupełnie inny temat. W sumie też mam pytanie, co Ciebie skłoniło do tego by podjąć naukę w akademii? Zdaje mi się, że nie podchodzisz do tego zbyt, hm... obowiązkowo?
Powrót do góry Go down
Lilaine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3569-lilaine#77329 http://vampireknight.forumpl.net/t3570-lilaine#77343 http://vampireknight.forumpl.net/t3571-lilaine#77344 http://vampireknight.forumpl.net/t3572-pokoj-lilaine#77395
Zarejestrował/a : 19/11/2017
Liczba postów : 130


PisanieTemat: Re: Pokój Lilaine   Czw Lut 15, 2018 8:58 pm

Usłyszałam, co chciałam, dlatego też zaniechałam temat dotyczący zdarzenia na cmentarzu. Najlepiej zapomniałabym o tym i rzuciła w niepamięć. Niestety nie było to takie proste. Słowa, które wypowiadałam do chłopaka, odbijały mi się w głowie echem. Następnie przed oczami widziałam jego na prawdę poirytowanie spojrzenie. Już dawno nikt tak na mnie nie patrzył. Przepełnione było złością i chęcią zemsty. Nie było tam żalu, smutku, czy nawet goryczy. To była nienawiść w najczystszej postaci. Wtem rzucił się na mnie, a ja nie miałam za dużo czasu na reakcję. Czułam, jakbym tę scenę przeżywała setki razy. Zastanawiałam się nad wieloma różnymi reakcjami, ale za każdym razem nie umiałam zareagować inaczej. On lądował za mną na ziemi, a ja sprawnie wstawałam na równe nogi.
Z zamyśleń wyrwała mnie historia, którą zaczął opowiadać brunet. Właściwie odpowiadał na moje pytanie. Chciałam dowiedzieć się czegoś więcej o jego codzienności. Dzięki temu poznałam jego prawdziwe imię oraz dowiedziałam się, że pracuje w barze.
- To... jak właściwie mam się do Ciebie zwracać? - zapytałam nieco zakłopotana po zakończeniu historii. Nic innego nie przyszło mi do głowy. Potrzebowałam chwili, aby ułożyć sobie wszystko w głowie i ewentualnie dopytać o szczegóły, które wydawały mi się niejasne. Zamiast tego, na koniec dostałam zaskakujące dla mnie pytanie.
- Akademia? - powtórzyłam jakby zdziwiona po czym poczęłam myśleć nad odpowiedzią. To nie było wbrew pozorom takie proste, jakie mogło się wydawać. - Składa się na to więcej czynników... ja wykształcenie zdobyłam już w rodzinnym domu. Tutaj jedynie mieszkam, aby mieć co ze sobą robić. Wieść spokojne życie, dalekie od problemów - podsumowałam po czym wzruszyłam ramionami. Myślami zaś wróciłam do wcześniejszej kwestii Vaynard'a. Wiódł nocne życie, a mimo to, nigdy go nie spotkałam. Do tego miał mało czasu dla siebie samego.
- Czyli mówisz, że masz czasu będziemy dla siebie mięli? - dopytałam, jakby zmieniając temat. Przy tym delikatnie się uśmiechnęłam. Rozmowna dała się jakoś rozwinąć. W między czasie dalej leżałam wtulona w szyję mężczyzny. Nie ruszyłam się nawet na chwile. Moja prawa ręka dalej pieściła jego bok szyi, zaś drugą jej stronę zajmowały się usta, które co jakiś czas uraczyły ją niespodziewanym pocałunkiem.

_________________
Powrót do góry Go down
Vaynard

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3586-vaynard-toyama
Zarejestrował/a : 30/11/2017
Liczba postów : 65


PisanieTemat: Re: Pokój Lilaine   Sob Lut 17, 2018 5:50 pm

-Tak jak mówiłem, moje prawdziwe imię brzmi Vaynard, takiego imienia używam powiedziałbym cywilnie, jednak gdy pracuje jako łowca zobowiązany jestem używać innej tożsamości. Ty mnie poznałaś jako łowcę, więc naturalnym było dla mnie użycie tego imienia, a nie prawdziwego. - dodałem by rozjaśnić to nieco dziewczynie. Potem zaczęła odpowiadać na moje pytanie, ja zaś uważnie słuchałem uważnie co ma do powiedzenia.
-Czyli po prostu jest to dla Ciebie forma spędzenia czasu niż obowiązek czy potrzeba jeśli dobrze rozumiem. No można i w ten sposób. - skwitowałem. W sumie nie widziałem w tym nic złego. Nie wydawało się by komuś szkodziła w ten sposób.
-Tego nie powiedziałem. Praca za barem to raczej swojego rodzaju rozrywka w jednym. Nie jestem obligowany pracować codziennie. Zwłaszcza, że kolega dla którego pracuję jest świadom, że potrafię zniknąć na dłużej bez znaku życia. Nie mniej jest to też dla mnie jakieś źródło dochodu i utrzymania więc nie mogę z niego całkiem zrezygnować. - dodałem po chwili zastanowienia od momentu zadania pytania. Ciężko było mi momentami zbierać myśli i skupić się na rozmowie i odpowiedzi, bo pieszczoty których dostarczała rudowłosa mocno na mnie działały. Wampirzyca raczej nie miała problemu z dostrzeżeniem tego. Objęcie ze strony bruneta też stało się odrobinę mocniejsze. Nie było to jednak spowodowane odprężeniem lub większą pewnością siebie z jego strony, bo tą nadal w żaden sposób nie emanował, dalej było widać, że sytuacja trochę go krępuje. Raczej jego podświadomość zdradzała, że nie chciałby by przerywała.
Powrót do góry Go down
Lilaine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3569-lilaine#77329 http://vampireknight.forumpl.net/t3570-lilaine#77343 http://vampireknight.forumpl.net/t3571-lilaine#77344 http://vampireknight.forumpl.net/t3572-pokoj-lilaine#77395
Zarejestrował/a : 19/11/2017
Liczba postów : 130


PisanieTemat: Re: Pokój Lilaine   Sob Lut 17, 2018 9:00 pm

Nie pamiętam, kiedy ostatni raz rozmawiałam z kimś tak długo. Właściwie od jednego tematu przeskakiwaliśmy do następnego, jakby te nigdy miałyby się nie skończyć. W pewien sposób mnie to cieszyło, a w z drugiej strony, napawało mnie to dużym lękiem. Rozstanie było nieuniknione. W końcu będziemy musieli ruszyć tyłki z łóżka i przestać się do siebie tulić, niczym dwa gołąbki na dachu podczas zimny. Na samą myśl o tym spochmurniałam. Było mi zbyt dobrze w objęciach Vaynarda. Jego każda reakcja na moje czyny fascynowały mnie, a zarazem bawiły.
- Rozumiem, więc... Vaynard - skwitowałam krótko, jakby podsumowując wszystkie informacje, jakich dostarczył mi mężczyzna. Na chwilę odchyliłam głowę, a potem na niego zerknęłam. Odczułam po prostu potrzebę spojrzenia jeszcze raz w jego tęczówki. Towarzyszył mi przy tym delikatny uśmiech. Choć zaprzestałam pocałunków, swoją dłonią dalej delikatnie drapałam lewą stronę szyi.
Po tym Łowca rozwodził się na temat swojej drugiej pracy. Wytłumaczył, iż to bardziej rozrywka oraz, że to bar jego znajomego. Przybrałam pytające spojrzenie, dalej obserwując minę rozmówcy.
- Czyli on wie czym się zajmujesz? - dopytałam jakby zdziwiona. Z prostej dedukcji wyszło, że jeżeli tamten wie o częstych zniknięciach swojego pracownika, prawdopodobnie uzyskuje ku temu jakieś sensowne wytłumaczenie. Nienormalny przecież jest, iż ktoś danego dnia po prostu nie stawia się bez zapowiedzi w pracy. Z tego co wiedziałam, polityka zabójców dzieci nocy polegała na tym, aby trzymali swoją tożsamość w tajemnicy przed jak największą ilością istot. Z resztą sam potwierdził moją teorię, tłumacząc mi, które imię służy do czego.
W pewnym momencie poczułam, jak uścisk bruneta nieco się nasila. W pewien sposób zadziałało to tak, iż przyciągnął mnie do siebie. Na samą myśl o tym, poczułam jak rozchodzi się po moim ciele przyjemna fala ciepła. Po tym swoją głowę zanurzyłam w jego szyi, by obdarować go tym razem kilkoma szybkimi pocałunkami, przesyconych namiętnością.

_________________
Powrót do góry Go down
Vaynard

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3586-vaynard-toyama
Zarejestrował/a : 30/11/2017
Liczba postów : 65


PisanieTemat: Re: Pokój Lilaine   Nie Lut 18, 2018 1:07 am

Nie przeszkadzało mi zbytnio, gdy dziewczyna zaprzestała pocałunków. Owszem, były one przyjemne, nie mniej i samo drapanie też do takich należało. Teraz dane mi było na chwilę skierować swój wzrok w jej oczy. Barwa jej tęczówek pasowała idealnie do odcieniu włosów. U ludzi taki kolor nie był raczej spotykany albo po prostu ja się z takim nigdy nie spotkałem. Samo jej spojrzenie też było zupełnie inne jak do tej pory. Nie było w tym nic co by sprawiało, że poczułbym się źle. W jej zachowaniu nie było też widać by chciała się bawić moim kosztem. To wszystko razem sprawiało, że pomimo różnic napawałem się tym, że byliśmy w swoich objęciach. Gdy powiedziałem co miałem do powiedzenia na temat pracy pojawiło się kolejne pytanie ze strony rudowłosej.
-W zasadzie to nie do końca. Myśli, że zajmuje się poważnie chorą matką. Nie mogłem mu zdradzić tego jak to wygląda. Do tego i tak bardzo często siedzieliśmy we dwójkę, a on sam też jest w stanie obsłużyć klientów. Wyglądało to raczej tak, że gdy przychodziłem razem z nim, to on pił, ja pracowałem. Jak mnie nie ma to on pracuje.
Gdy Lilaine obdarzyła bruneta serią namiętnych pocałunków ten zareagował na jej gest i wtulił się w nią. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że chłopak tym razem zrobił to świadomie. Uścisk był obdarzony szczerym uczuciem, co dziewczyna mogła stosunkowo łatwo wyczuć. Zarazem był on jak na jego stan stosunkowo silny i zdecydowany. Dało się w tym wyczuć też podniecenie ze strony łowcy. Przy tym też, gdyby ta spojrzała twarz nabrała większego rumieńca pomimo którego chłopak nie zrezygnował. Miałem świadomość, że taka sytuacja jak ta nie będzie trwać wiecznie, więc poniekąd chciałem z niej wyciągnąć jak najwięcej. Mimo, że nie do końca wiedziałem jak się zachować to robiłem to co podpowiadało mi serce, działałem pod wpływem chwili, a nie zgodnie z tym co mógłby nakazywać rozsądek, który dawno temu odsunąłem gdzieś na bok.
Powrót do góry Go down
Lilaine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3569-lilaine#77329 http://vampireknight.forumpl.net/t3570-lilaine#77343 http://vampireknight.forumpl.net/t3571-lilaine#77344 http://vampireknight.forumpl.net/t3572-pokoj-lilaine#77395
Zarejestrował/a : 19/11/2017
Liczba postów : 130


PisanieTemat: Re: Pokój Lilaine   Nie Lut 18, 2018 9:32 pm

Łowca bardzo szybko rozwiał moje wszelkie wątpliwości. Dotyczyły one tego, czy jego szef wiedział o drugim zawodzie swojego podopiecznego. W rezultacie wyżej wspomniana dwójka miała między sobą bardzo dziwne układy, w które wolałam nie wchodzić. Nie było to moją sprawą, a jeżeli Vaynard mógł w spokoju pogodzić jakoś wszystko ze sobą, wtedy i lepiej dla niego. Postanowiłam szybko zaniechać wszelkie sprawy z tym związane. Jedynie machnęłam głową na znak zrozumienia.
Niedługo potem rzuciłam się na szyję człowieka. Pachniał tak smakowicie i ochoczo. Aż dziw, że nie skusiło mnie o myśl skosztowania jego krwi. Próbując jej wcześniej, utwierdziłam się w przekonaniu, że ta wcale nie jest taka zła. Na obecną chwilę jednak miałam nieco inne plany. Brunet bowiem pochwycił mnie jeszcze mocniej w swoje ramiona, a następnie wtulił się we mnie. Okazał tym swojego rodzaju zadowolenie z pocałunków, które właśnie składałam na jego szyi. Wargi z każdym kolejnym dotknięciem skóry, przywierały do niej coraz mocniej, albo i coraz dłużej - za każdym razem inaczej. Nasz kontakt stawał się coraz bardziej namiętny, a gorąca atmosfera napędzała całą zabawę. Po pewnym czasie pieszczot, dołożyłam do tego wszystkiego jeszcze co jakiś czas delikatne podgryzanie szyi. Wbrew temu, co mogło zjawić się w głowie chłopaka, ja nie zamierzałam z niego jeść. Tym razem zapewnić mu to miało swojego rodzaju przyjemność jak na ironię.
Niedługo po szyi, swoimi igraszkami przeszłam znacznie w stronę ucha. Wtem moje ruchy stały się dużo wolniejsze oraz przybrały postać bardziej zmysłowych, aniżeli szalonych. Na początek ucałowałam płatek ucha, aby następnie na koniec je przygryźć. Z moich ust wydobył się cichy cichot.

_________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pokój Lilaine   

Powrót do góry Go down
 
Pokój Lilaine
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
 Similar topics
-
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń
» Pokój Czterech Pór Roku
» Pokój Śmiechu
» Pokój Zakochanych

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Academia Cross :: AKADEMIKI :: KSIĘŻYCOWY :: POKOJE-
Skocz do: