IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Bankiet, na którym wszystko się zaczęło

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 482


PisanieTemat: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Pon Lis 27, 2017 6:04 pm

Z pozoru miał to być zwykły dzień. Jednakże wyższej klasy wampiry otrzymały zaproszenie na imprezę, którą organizował jakiś tam krwiopijca chcący zaistnieć w okrutnym świecie. Żeby zrobić na sobie dobre wrażenie, celowo wybrał niezłą śmietankę towarzyską, która rzecz jasna nie przegapi okazji na poznanie kilka nowych osobistości. Cechą charakterystyczną balu było noszenie masek, które uniemożliwią widzenie twarzy rozmówcy.
Hagen wybrał elegancki strój, przyozdabiając swoją twarz czarną maską z długim dziobem. Starannie się uszykował, licząc iż tego wieczoru pozna kogoś interesującego. Ileż można być samemu, zwłaszcza iż piękne wampiry zawsze przykuwały uwagę. Joffrey zjawił się o określonej porze, przykuwając kilka zaciekawionych spojrzeń. Mężczyzna poruszał się z gracją, witając mniej więcej kojarzone persony. Pomimo iż był chowany w ukryciu, wielu o nim wiedziało. Barabal jakoś specjalnie się z nim nie krył, gdyż i tak rzadko się widzieli. Nie można jednak rzecz iż był pozbawiony ojcowskiej miłości. W końcu miał wszystko.
Prawie.
Stanął przy ścianie, wcześniej kradnąc kelnerowi kieliszek z wyborowym winem. Powoli zanurzył w napoju swoje usta i się rozejrzał. Z pewnością minie trochę czasu zanim bankiet się rozkręci, cóż do tego czasu mógł robić? Stanął naprzeciw potężnego obrazu, wpatrując się w niego. Kiedyś z chęcią poprosi znanego malarza o wykonanie jego portretu. Kto mu zabroni, przecież zawsze chciał być kimś wielkim choć na chwilę obecną wolał pociągać za sznurki z ukrycia. Miał też paru nieprzyjaciół, więc trzeba uważać. Dzisiejszego wieczoru jednak nic nie mogło zniszczyć. Kurosza interesowała jedna persona, która (miał nadzieję) iż się niebawem zjawi. Kiedyś już go widział, ale nie miał okazji zamienić nawet paru słów. Czy się wstydził? Ależ skąd. Po prostu działał powoli, najpierw dowiadując się wszystkiego o danej osobie. Z czasem ją poznawał, a potem.. wszystko zależało od potoczenia się pierwszego spotkania.
Mężczyzna wyprostował się, kierując swoje czerwone oczy na tłum wampirów. No gdzie Ty jesteś.. Pomyślał, ponownie zatapiając się w kieliszku z winem. Przecież nie zamierzał czekać w nieskończoność.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Seth

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3358-seth#71943 http://vampireknight.forumpl.net/t3398-seth#73156 http://vampireknight.forumpl.net/t3399-seth#73157
Zarejestrował/a : 11/06/2017
Liczba postów : 51


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Pon Lis 27, 2017 8:49 pm

W sumie... Chciałbym zrozumieć, czym kierował się gospodarz, że zdecydował się zaprosić mnie tutaj - pomyślał, spoglądając z nutką niechęci na stojące niedaleko wampirzyce. - Upierdliwe. I denerwujące - odwrócił wzrok, ostrożnie również zaznajamiając się z położeniem najbliższych kelnerów. Niespecjalnie pałał zachwytem na to wszystko, zaś z drugiej strony, niewiele mógł poradzić na to wszystko... Jak i na własne nastawienie.
Jednakże upragniony spokój nie nadszedł. Osobnik ubrany w klasyczny garnitur, jak i mając zwykłą maskę, w połowie czarną, w połowie białą, zasłaniającą jedynie górną część twarzy, przykuwał dość... Niemałą uwagę. Powodem były jego długie, sięgające nieco dalej niż pas, niebieskie włosy, aktualnie upięte w wysoki kucyk. Dość niespotykane i zarazem wyróżniające się pośród głównie czarnych włosów.
Po czym po kilku minutach, znalazł się w otoczeniu czterech innych wampirzyc, wysłuchując ich słów i zarazem z delikatnym, uprzejmym uśmiechem, odpowiadając na zadawane pytania. W prawej dłoni trzymał w połowie opróżniony kieliszek wina.
- Rozumiem, to dość ciekawy temat - odezwał się cicho. - Gdzie Panie podróżowały w ostatnim czasie? - dość młody, jak na wampirzy świat, jednakże to nie oznaczało, że nie potrafił rozmawiać z innymi.
W sumie, uświadomiłem sobie, że mógł mnie zaprosić ze względu na to, kim jestem... - nie istniało wielu wampirów czystej krwi, ba, wręcz szlachetnej. Młody osobnik mógł się zaliczać do jednej z tak niewielu osób.
Jednakże im wyższa krew, tym więcej obowiązków się pojawiało.
Męczące. Ponownie odpowiedział uprzejmie i napił się ostrożnie wina, by zarazem potem odłożyć pusty już kieliszek na tacę przechodzącego kelnera. Odgarnął zbłąkany kosmyk z twarzy, po czym opuścił luźno dłonie wokół ciała. Chyba wezmę jeszcze jedno.
- Przepraszam Panie, ale będę zmuszony was opuścić - usłyszał zbiorowy jęk rozczarowania. Delikatnie skłonił się. - Rozmowa z Paniami była bardzo przyjemna - kłamstwo, ale wystarczająco słodkie, by nie podważano tego.
Z takimi słowami opuścił je. Niedługo potem ponownie miał kieliszek wina i stał z boku, rozkoszując się chwilą spokoju i zarazem nieświadomości...

_________________
Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 482


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Pon Lis 27, 2017 10:40 pm

Stojąc przy ścianie, uważnie osbserwował. Zawsze starał się uważnie obserwować otoczenie, zwłaszcza jeśli miał coś do zrobienia. Tym razem padło na nic spodziewającego się Setha, który i tak czuł się przytłoczony tym miejscem i wampirzycami, liczące na znalezienie jakiegoś wyżej postawionego kawalera.
Chyba nie tego wieczoru drogie panie.
Joffrey dostrzegł niebieskie, przydługie włosy w oddali. Zmierzył wampira i leniwie skierował się w jego stronę. Zaczepiła go jednak jakaś dama, którą kojarzył ze wcześniejszych bankietów. Uśmiechnął się do niej lekko i skinął głową.
- Cóż za spotkanie. Ileż to razy będziemy się tak mijać? - Zapytał, onieśmielając wampirzycę swoimi słowami, a następnie puścił jej oczko i poszedł dalej. Kurosz taki romantyk, a jednak wciąż był sam. Chyba parę osób miało na niego chrapkę, ale obawiało się odrzucenia. W końcu Joffrey był taki wybredny i nieprzystępny. Dziś jednak był nieco inny dzień, w którym chciał nieco poszaleć. Niestety nie spodziewał się, iż niebieskowłosy mu umknie. Za pewne nie miał pojęcia kim Joffrey jest, ale nie szkodzi. Nawet lepiej.
Obrócił się i znowu rozejrzał. Co za uciekinier, trzeba go odnaleźć. Nie minęło dużo czasu i go dostrzegł, dzięki charakterystycznym długim włosom. Tym razem nieco przyspieszył, idąc w jego stronę. Zatrzymał się obok niego i oparł o ścianę, patrząc na tłum przed nimi.
- Sprawiasz wrażenie chłopca, który przyszedł tutaj bo musiał. Czyżby wyborowe towarzystwo nie było dla Ciebie? - Powiedział płynnie i pochylił się w jego stronę. Joffrey ekscytował się, gdy rozmawiał ze swoim celem. Robił sobie po prostu smaczek przed głównym wejściem, póki co sprawiał wrażenie nieco znudzonego całą imprezą. Przecież Seth nie może myśleć iż był oczekiwanym gościem.
- Zechcesz mi może potowarzyszyć na tarasie? Ponoć jest tam bardzo ładny widok na las. - Szepnął mu do ucha. Dzisiaj również była pełnia, więc krajobraz będzie znacząco upiększony. Czy jednak srebrnowłosy zechce potowarzyszyć wampirowi? A może zrezygnuje, nie chcąc mieć z Joffreym do czynienia.
Twój wybór, Seth.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Seth

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3358-seth#71943 http://vampireknight.forumpl.net/t3398-seth#73156 http://vampireknight.forumpl.net/t3399-seth#73157
Zarejestrował/a : 11/06/2017
Liczba postów : 51


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Pon Lis 27, 2017 11:44 pm

I ponownie został zaczepiony. Ponownie, ponownie i jeszcze raz, ponownie. Jego wzrok powędrował ku osobnikowi, który ośmielił się zawracać mu głowę. Jest wyższy... Z jakiegoś dziwnego powodu odczuł cień irytacji przez ten fakt. Chyba nie spodobało mu się, że ktoś górował nad nim. Jednakże postanowił wziął głębszy wdech i zignorować to chwilowe uczucie, by zarazem skupić się na samym osobniku.
- W zależności, z kim mam do czynienia - odpowiedział mu ostrożnie, upijając łyk wina. Szkoda, że to nie krew. - I jakie zamiary ma ta osoba wobec mnie - prawdę mówiąc, był wręcz przekonany, że nie chciał po prostu pogadać. W takim miejscu, gdzie każdy próbował spełnić jakieś swoje ukryte ambicje. Więc... Co mogło jego ściągnąć do niebieskowłosego wampirka?
Jest dość blisko. Spoufala się?
Uniósł lekko brwi, rozważając w myślach jego słowa.
- Zgoda - mógł zaryzykować, ale z drugiej strony, sprawiało to, że został na kilka, kilkanaście minut uwolniony od innego towarzystwa. No i prościej było znieść jedną osobę. - Obyś miał rację - mruknął.
Co nie zmieniało faktu, że i tak był za blisko.
Szlachetnokrwisty odsunął się od ciemnowłosego o krok, zarazem zaczynając kierować swoje kroki w stronę wspomnianego tarasu. Zamierzał zwiększyć między nimi odległość, zarazem nie pozwalając tamtemu kontrolować sytuacji.... A przynajmniej próbując mu to uniemożliwić. Starał się nie iść za szybko, ale też nie spowalniać tej małej wycieczki.
Niedługo potem zapewne znaleźli się tam. Seth zdecydował się dobić napój, skupiając swoje spojrzenie na otoczenie. Chłodniejsze powietrze sprawiało, że czuł się lepiej, ale... Nie odezwał się. Po prostu patrzył przed siebie, zarazem czekając na ewentualny ruch tamtego.
Może to tylko moja wyobraźnia? - obiecał sobie, że za dwie minuty stąd pójdzie. Ba, zaczął już teraz obmyślać wymówkę.

_________________
Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 482


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Wto Lis 28, 2017 5:20 pm

Mimo wszystko nie zamierzał się przesadnie narzucać. Jeżeli Seth nie będzie miał ochoty dołączyć do małej gry, nie będzie go przecież zmuszał. Joffrey usunie się w cień, prawdopodobnie wracając do domu. W końcu rzadko kiedy bywał na bankietach do samego końca.
Wampir zmierzył niebieskowłosego z uwagą, uśmiechając się delikatnie. Jakie wymijające odpowiedzi, chłopak ewidentnie czuł się tutaj mało swobodnie. Nie ciężko jest jednak udawać. Kurosze mieli to we krwi.
- Na takich bankietach zazwyczaj nie masz się czego obawiać. - Odparł z delikatnym uśmiechem, gładząc ręką swoje krucze włosy po czym powędrował w stronę tarasu. Ucieszył się, gdy wampir podążył razem z nim. Nie sądził, że zaufa obcemu.. ale ma się ten urok osobisty, a co. Oczywiście dostrzegł, że nie przepadał on za bliskością. Każde drgnięcie oka, mimika twarzy.. pomimo obojętności niektóre rzeczy można było zauważyć. Joffrey nie zamierzał się jednak przesadnie zbliżać, w końcu nie chciał aby jego towarzysz czuł się nieswojo.
Szedł spokojnie za nim, a gdy znaleźli się na tarasie, spojrzał w stronę nieba. Księżyc jasno oświetlał mroczny las. W oddali słuchać było sowę, powiew wiatru nieco zelżał, zrobiło się bardzo spokojnie. Czyż to nie piękny widok? Emilio spojrzał w stronę mroku, podchodząc do barierki.
Cisza ani trochę mu nie przeszkadzała. Czasem pozwalała wiele przemyśleć i skupić się na czymś inny. Kuro nie chcąc jednak zanudzić swojego nowego znajomego, odwrócił się w jego stronę i założył ręce na klatce piersiowej.
- Czyż nie jest tak jak mówiłem? - Zapytał, unosząc brwi ku górze. Zerknął gdzieś w bok na przypadkowych gości. Jedna z dam uśmiechnęła się do ich obydwu.
- Mam nadzieję, że do nas nie podejdzie. - Mruknął do Setha. Wampirzyce były znacznie bardziej śmiałe niż zwykłe kobiety, ale równie upierdliwe. Mogłoby jednak być tak, że niższy wampir nie będzie miał nic przeciwko i nawet ucieszy się z jej podejścia. W końcu nie koniecznie mogła go zainteresować osoba Joffrey'a, która wlepiała w niego swoje czerwone, nieco zmrużone oczy.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Seth

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3358-seth#71943 http://vampireknight.forumpl.net/t3398-seth#73156 http://vampireknight.forumpl.net/t3399-seth#73157
Zarejestrował/a : 11/06/2017
Liczba postów : 51


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Wto Lis 28, 2017 11:17 pm

- Dopóki nie otoczy mnie gromadka napalonych wampirzyc - burknął w odpowiedzi. Wiele mogło się tutaj zdarzyć i dość dobrze zdawał sobie akurat z tego sprawę. Do tego chodził fakt, że gdzieś tutaj mogła znajdować się jego przyszła partnerka... Eh, nie ma to jak zaplanowane, przez starszych, małżeństwa. Z pewnością będą chcieli sprawić, że prędzej czy później miał na koncie czystokrwistego bachorka.
Przynajmniej mógł na owym tarasie odetchnąć świeżym powietrzem i zarazem utrzymywać dystans pomiędzy nim, a wampirem. Nie chciał by przez takie działanie czarnowłosemu wydawało się, że dominuje nad niższym z nich. Zdecydowanie, na coś takiego nie można było sobie wręcz pozwolić.
- Wyszło na twoje - odpowiedział niebieskowłosy, patrząc na widok. Sprawiło to jednak, że jeszcze bardziej czuł chęć na opuszczenie tego miejsca. Miło byłoby się znaleźć z dala od tych wszystkich ludzi, rozkoszując się zarazem nocą i spokojem... I zdecydowanie by nie mieć tej wkurzającej maski na sobie.
- Nie odważy się. Byłaby to dobra wpadka towarzyska - spojrzał w tamtym kierunku. Nie zamierzał nawet wykonywać gestu zachęcającego do podejścia do nich. Ponownie odwrócił się w stronę tarasu, pozwalając sobie na delikatny uśmiech. Zdecydowanie czuł się tutaj lepiej... Niż tam, wewnątrz pomieszczenia.
- Co z tobą? Nie kręcą cię takie zabawy? - spytał się go. Zastanawiał się zarazem, dlaczego właściwie zdecydował się zagadać do niego... A czas mija... Zaraz naprawdę pójdę stąd. I może wrócę do domu...

_________________
Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 482


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Wto Gru 19, 2017 11:39 am

Zaśmiał się wesoło.
- To fakt. - Mruknął, kierując czerwone oczy w stronę księżyca. On miał takie szczęście, że Barabal zbytnio nie ingerował w jego życie. Nie wychowywał się razem z nim więc mógł robić to co chciał. Ale czy aby na pewno było to mądre? Czasami przyda się bat, w szczególności dla Emilio, który często uważał się za nie wiadomo co.
To pilnowanie dystansu było takie zabawne. Oprał się o balustradę, krzyżując ręce na klatce. Też był trochę odosobniony, ale z czasem stał się świetnym kłamcą.
Mógł być kim chciał, a jego prawdziwa twarz jak i pochodzenie i tak wciąż pozostawały w ukryciu. Nie przeszkadzało mu to, w końcu najważniejsze było wykonywanie tego co powie tatuś. Miał się nie ujawniać, ktoś na nich polował.. ale przecież Joffrey poradziłby sobie z każdym.
Przynajmniej tak myślał.
Uśmiechnął się lekko. Krucza maska ukazywała w końcu część jego twarzy i oczy, które z uwagą obserwowały Setha. Również miał ochotę wyrwać się z tego miejsca, ale nie chciał być też kompletnie sam.
- Na pewno myśli, że takie przystojnaki są zajęte. - Pokiwał głową, przymykając na moment oczy. Zaskoczony był tym, że niebieskowłosy sam zechciał zagadać.
A więc w jakiś sposób musiał wzbudzić jego zainteresowanie. Joffrey dużo o nim wiedział i tym bardziej podsycało to ciekawość. Spojrzał na niego z lekkim uśmiechem.
- Wręcz przeciwnie, ale przychodzę tutaj dla konkretnych person. - Mruknął, podchodząc i znacznie zmniejszając odległość pomiędzy sobą, a wampirem. Już widział ten niezadowolony grymas, te napinające się mięśnie i chęć ucieczki. Stanął na przeciw niego i oparł się jedną ręką o ścianę. Miał gdzieś jak to wszystko wygląda.
- Sporo o Tobie wiem mój Drogi. - Wyszczerzył zębiska. Joffrey to Joffrey i raczej się z niczym nie krył. Rzecz jasna nie chciał go zaciągnąć do łóżka, pomimo tego iż tak mogło to wyglądać.
Co w tym złego, że lubił się bawić.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Seth

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3358-seth#71943 http://vampireknight.forumpl.net/t3398-seth#73156 http://vampireknight.forumpl.net/t3399-seth#73157
Zarejestrował/a : 11/06/2017
Liczba postów : 51


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Czw Gru 21, 2017 12:15 am

Wzruszył delikatnie ramionami. Niespecjalnie obchodziło go to, co myślała tamta wampirzyca, dla niego liczył się rezultat w postaci takiej, że nie podchodziła tutaj. Miał również wewnętrznie nadzieję, że przestanie się tak patrzeć i w końcu sobie pójdzie...
Niebieskowłosy przestał zwracać uwagę na kobietę w momencie, gdy zauważył, że jego towarzysz mniejszym między nimi odległość. Zesztywniał momentalnie, po czym posłał mu zniechęcone spojrzenie. Mimo wszystko, nie skończyło się na samym zmniejszeniu odległości. Momentalnie jego przestrzeń osobista została naruszona, a on sam czuł się osaczony. Przez jego głowę przebiegło dużo myśli, ale głównie skupiało się to wokół jednej... Co chciał tym osiągnąć?
- Huh? - niepokojąca wiadomość. Chciał go zastraszyć? Zaszantażować? A nie da się! Już zaczął się prostować, patrząc na niego nie tylko ze spokojem, ale również i z ukrytym wyzwaniem.
- Więc co zamierzasz zrobić z tym? - zastanawiało go, ile właściwie o nim wiedział. On, nieznajomy wampir! Równie dobrze mógł blefować, by stworzyć dla siebie odpowiednią atmosferę.
- I w sumie, to jesteś za blisko. Odsuń się - niebieskowłosy zmrużył nieco oczy, chcąc wymusić na nim, by się odsunął. Tak, własną obecnością. I słowami. Próbować zawsze mógł, co nie?
Międzyczasie za Joffreyem zaczęło się tworzyć zamieszanie. Ktoś dostrzegł jego zachowanie... Lecz jeszcze miał czas na reakcję, zanim postronne osoby zechciałyby się w to wmieszać.

_________________
Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 482


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Pią Gru 22, 2017 12:44 am

Oczywiście, że nikogo nie obchodziło co ona miała na myśli. Przecież panowie byli zajęci czymś innym, a to głupie babsko by im tylko przeszkadzało. Gra, którą podjął się Joffrey była dla niego czystą zabawą. Nie pierwszy raz się tak zachowywał i stwarzał przedziwne zasady. A wszystko po to, aby lepiej poznać swoją rodzinę.
Czasami dobrze być kimś obcym.
Obserwował z uśmiechem jak Seth staje się niespokojny, gdy zmniejszył między nimi odległość. A dobrze, niech się chłopak trochę podenerwuje. W końcu to część gry, prawda? Wampir wyszczerzył się drapieżnie, jak to miał w zwyczaju i ani na moment nie przestał się przybliżać. Robiło się trochę ciasno, co nie?
- Coś nie tak? - Głupie pytanie, ale nie pierwszy raz zgrywał idiotę. Sam za pewne nie miał pojęcia co czyni, ale wystarczyło dla niego, że było to dość zabawne. Gorzej jak niższy wampir się zdenerwuje i coś odwali.. ale nie, na takim bankiecie trzeba było się jako tako zachowywać.
- Pobawić się. - Puścił mu oko. Wiadomo, że nie powie mu kim jest. Zbyt wiele osób nie znało prawdziwej tożsamości Joffreya, który wydawał się być nawet zadowolony z tego faktu. Mógł obserwować dokładnie rodzinę, będąc dla nich całkowicie obcym. Dobrze, że Barabala tutaj nie było.
- Przeszkadza Ci to, że stoję za blisko? - Uniósł brew ku górze i obrócił się za siebie. Wzrok niektórych był pełen zaskoczenia. Emilio zaczął się nieodpowiednio zachowywać, ale to nic nowego. Za jakiś czas nikt nie będzie pamiętał o jego istnieniu, oprócz Setha.
Odsunął się, ale tylko na chwilę aby gapie przestały się tak interesować. Zrobił kółko, a następnie stanął naprzeciw niebieskowłosemu, patrząc w oczy z zainteresowaniem. Ciężko było z nich cokolwiek wyczytać, ale na pewno nic dobrego. Niespodziewanie Kurosz chwycił wampira za rękę i szarpnął na tyle mocno, aby pociągnąć w swoją stronę. Pochylił się, aby pchnąć Setha na tyle mocno, aby wypadł razem z nim za balustradę. Upadek z takiej wysokości ich nie zabije, ale z pewnością nie będzie przyjemny.
Oczywiście Joffrey nie pozwoli aby coś stało się niebieskowłosemu, więc nawet posłuży za poduszkę przy zderzeniu z ziemią. A po co to wszystko? Sam nie wiem.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Seth

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3358-seth#71943 http://vampireknight.forumpl.net/t3398-seth#73156 http://vampireknight.forumpl.net/t3399-seth#73157
Zarejestrował/a : 11/06/2017
Liczba postów : 51


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Czw Gru 28, 2017 2:15 am

Przez to, w jakim miejscu się znajdowali, Seth miał związane ręce. Najprawdopodobniej w zupełnie innych okolicznościach, Joffrey zostałby zupełnie inaczej potraktowany przez niebieskowłosego. Teraz musiał znosić dyskomfort z powodu braku poszanowania przestrzeni osobistej przez wampira. Może jednak postawić bardziej na swoim? Odepchnąć go? Nie. To byłoby złe, patrząc na to, że zawsze ktoś ich mógł obserwować. I w jego przypadku... Po prostu nie mógł sobie pozwolić na potknięcie.
- Nie widać? - odparł lodowato. Pomimo niższego wzrostu i niechęci, która ogarniała jego ciało, patrzył na niego wprost. Uznał, że musi to przetrzymać, zarazem pokazując mu swoim zachowaniem, że większego wrażenia na nim nie robił ów fakt. W ten również sposób starał się go zniechęcić do ewentualnych planów... Jakiekolwiek by one nie były.
- Nie mam ochoty - odparował. Chciał się... Bawić? I myślał, że znalazł do tego wręcz idealną osobę? Co to, to nie. Seth nie potrafił odczytać jego intencji i zamiarów. Miał wrażenie, że w tym przypadku błądził, próbując zrozumieć, co chciał zdziałać. Na dodatek wizja ewentualnego szantażu nie uśmiechała mu się. Kim on jest?
- Punkt za spostrzegawczość.
Nie potrafił się powstrzymać zajadłości. Mimo wszystko wydawało się wręcz, że był bardziej spokojniejszy niż wcześniej. Wampiry, które ich obserwowały, będą miały po tym wszystkim całkiem niezły temat do rozmów... Zdawał sobie z tego sprawę, ale zarazem zastanawiał się... Jak źle to wszystko wyglądało?
Moment, w którym czarnowłosy w końcu się od niego odsunął, uznał za cudowny. Wreszcie odzyskał przestrzeń dla siebie i mógł wdychać powietrze bez zanieczyszczenia w postaci czyjegoś zapachu... Jednakże szczęście nie utrzymało się długo. Ponownie stanął przed nim, a Seth odczuł ukłucie zaniepokojenia. Co chcesz? To nie był koniec męczenia go? Aż pożałował, że nie poszedł do domu. Teraz przynajmniej nie tkwiłby w niepewności. Czego miał się spodziewać po nieznajomym? Co planował? Pytania kłębiły się w jego głowie, domagając się odpowiedzi... Której nie było.
Nagle poczuł uścisk na swojej ręce, a potem pociągnięcie. Zaskoczenie tym gestem sprawiło, że nie zdołał się przeciwstawić i mimowolnie zbliżył się ciałem do wampira. Nie zareagował więcej... Bo nagle mocne pchnięcie sprawiło, że wampir zbyt mocno przechylił się i... Nagle poleciał.
Ziemia zaczęła się przybliżać w dość szybkim tempie. Na dodatek niespecjalnie miał teraz jak odwrócić się, by próbować wylądować w lepsze pozycji. Jednakże, czy to będzie możliwe? Mimo wszystko, chyba nadal był trzymany przez Joffa, więc ciężkim do przewidzenia był efekt tego lotu.
Po tym wszystkim zamierzał się odsunąć od tego osobnika i sprawdzić, czy nie odniósł ewentualnych szkód. Na dodatek na jego twarzy była wypisana wyraźnie irytacja zmieszana ze złością. Nie podobało mu się to. Na dodatek byli oddaleni od innych wampirów... Przez co mogłoby się wydarzyć naprawdę wiele...
- Dlaczego? - to było pierwsze pytanie, które nasunęło mu się na myśl.

_________________
Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 482


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Wto Sty 23, 2018 9:33 pm

Gra, którą między sobą toczyli była skomplikowana. Nie dało się w niej wygrać, ani przegrać. Chodziło jedynie o udowodnienie czegoś, ale Seth nie był łatwym graczem. Był sprytny, a przede wszystkim nie ukazywał żadnych uczuć. Joffrey uśmiechał się przez cały czas i choć nie znał werdyktu, wiedział że i tak będzie się dobrze bawić.
Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że Seth musiał się pilnować. Osobistość taka jak ona musiała nieść dobre wrażenie. Jak zareagowaliby goście, gdyby szarpał jednego z nich? Postać Emilio była mniej znana, a przede wszystkim nikt nie znał jego prawdziwej tożsamości. Udawanie szło mu doskonale, ale przecież wszystko się kiedyś kończy.
- Przez cały czas masz ten głupi wyraz mordki, ciężko zgadnąć. - Przewrócił oczami. Cóż za niemilec z niego! Przecież tylko troszkę go wkurzał, a ten już na niego ze sztyletami. Dobrze, że nie prawdziwymi!
- Myślisz, że mnie to interesuje? - Roześmiał się sztucznie, pochylając się nieznacznie do przodu. W najgorszym wypadku mężczyzna sobie pójdzie i nici z gry. Joffrey jednak wiedział, że dzięki swojemu niezwykłemu urokowi osobistemu uda mu się go zatrzymać na nieco dłużej. Bankiety są takie nudne, czemu nie chciał się rozerwać? Czerwonooki przeczesał prawą ręką krucze włosy, znowu się głupkowato uśmiechając. Oj będą tematem rozmów, szczególnie kiedy z niczym się nie kryli. Może uznają obcego za kochanka Setha? Tak to wszystko wyglądało! Te maślane oczy Emilio były widoczne i ta rzekomo udawana niedostępność. Szkoda, że nikt jednak nie znał prawdy.. ale skądś się plotki muszą brać, prawda?
Moment ulgi Kurosza nie trwał długo, gdyż Hagen wpadł na głupkowaty pomysł. Z jednej strony pozbyli się uciążliwych par oczu, a z drugiej.. cóż, niebieskowłosy mógł się go śmiało pozbyć. Zabicie obcego wampira nie było takie trudne. Zbliżenie, może i romantycznie to wyglądało, ale tak nie było. Za mocno się przechylił i polecieli, spleceni w miłosnym uścisku. Rzecz jasna Jofffrey nie pozwolił aby cokolwiek stało się młodszemu, więc to on wylądował plecami na twardej ziemi, a na nim był Seth. Uśmiechnął się do niego, choć nieco mniej niż wcześniej. Trochę bolało, ale nie takie rzeczy już znosił. Nie trzymał go dłużej, gdy chciał się odsunąć i najzwyczajniej w świecie przekręcił lekko głową.
A mogło być tak przyjemnie!
Pomasował nieco obolałą głowę i spojrzał na chłopaka, patrząc gdzieś przed siebie.
- A czemu nie? - Odpowiedział pytaniem na pytanie i choć żadne z nich raczej odpowiedzi nie uzyska, Emilio nie żałował. Położył się z powrotem, patrząc na gwieździste niebo. Pełnia miała ten swój magiczny urok.
- Też czasami czujesz się.. zmęczony? Jakby żadna rzecz w życiu już nigdy nie miała Cię zaskoczyć, jakby wszystko było oczywiste i monotonne. - Zaczął powolnie, mrużąc oczy. Nawet wampiry przeżywały kryzysy i nawet taki fajny typ jak Hagen. Od tego nie da się uciec, ale nie zawsze można przeżywać to w samotności. Co jednak na to wszystko sam poszkodowany? W końcu zachowanie kruczowłosego pozostawiało wiele do życzenia.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Seth

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3358-seth#71943 http://vampireknight.forumpl.net/t3398-seth#73156 http://vampireknight.forumpl.net/t3399-seth#73157
Zarejestrował/a : 11/06/2017
Liczba postów : 51


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Pią Sty 26, 2018 10:10 pm

Upewnił się, że nie doznał specjalnie żadnych obrażeń, po czym skupił swoje spojrzenie na czarnowłosym wampirze. Dość szybko zrozumiał, że wampir zdecydował się przyjąć na siebie główne obrażenia spowodowane upadkiem. Dlaczego? Tego już nie wiedział. Tak samo jak i tego, dlaczego zdecydował się go wypchnąć przez balkon. Nie potrafił rozgryźć motywów działania mężczyzny, ani faktu, dlaczego zdecydował się akurat jego zaczepić. O co z tym wszystkim chodziło?
- Huh? - pytania, które usłyszał, uznał na starcie za dość... Filozoficzne. Skłaniały do przemyślenia ich. - Może. Może nie - odpowiedział obojętnie, nie decydując się na otworzenie przez nim. Sam zaś, w głębi siebie, zastanawiał się nad usłyszanymi słowami. Brzmi jakby cierpiał na nudę długowiecznych - niebieskowłosy uniósł dłonie, po czym ostrożnie ściągnął z twarzy maskę. Joffrey, jeśli odwrócił się ponownie w stronę Setha, zobaczy wpatrujące się w niego żółte ślepia.
- To mógł być każdy. Dlaczego ja? - wstał na obie nogi po czym wyciągnął rękę przed siebie, oferując mu tym samym pomoc w podniesieniu się. Najwyraźniej nie zamierzał długo się wylegiwać. - To nie jest istotne czy cierpię na nudę czy nie.
Chciał tymi słowami zaznaczyć, że cokolwiek by nie odczuwał, był zmuszony to ukrywać. Osoba o jego pozycji nie mogła sobie pozwolić na coś, co wyraźnie zdradzałoby słabości... Nie? Przynajmniej z takiego założenia wychodził niebieskowłosy.
- Ja wracam do środka. Ty rób co chcesz - niezależnie od tego, czy skorzystał czy nie z jego skromnej pomocy, zamierzał odwrócić się i nałożyć ponownie na siebie maskę, po czym skierować się w stronę budynku.

_________________
Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 482


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Sro Sty 31, 2018 8:31 pm

Byli silnymi wampirami. Jeżeli któreś z nich było ranne, to zaraz po niczym nie będzie śladu. Joffrey przecież nie narażałby ich życia i choć czasami zalatywało od niego psychicznym samobójcą, nigdy nie odważył się na taki krok. Zbyt wiele rzeczy go interesowało i jeszcze więcej chciał poznać.
Gra Hagena była trudna do zrozumienia, a do tego nie chciałoby mu się jej tłumaczyć. Pewne rzeczy się po prostu robi, bez żadnego wyjaśnienia czy słowa przepraszam. Seth był kompletnie zdezorientowany, ale co się dziwić. Obcy facet wypcha Cię przez balkon i zachowuje się tak, jakby miał Cię zaraz zgwałcić.
Kruczowłosy nie odzywał się przez dłuższą chwilę, wpatrując się z głupkowatym uśmiechem w gwiazdy. Tej nocy niebo było takie jasne! Księżyc odbijał się w jego czerwonych oczach, które po chwili skupiły się na niebieskowłosym. Takie słowa mogły mu podpowiedzieć, że Joffrey pomimo młodego wyglądu to wcale taki nie był. Gdy ściągnął maskę, przyjrzał się jego twarzy z ekscytacją. Nie minęła zbyt długa chwila gdy sam pozbawił siebie ''twarzy''. Białe zębiska zostały wyszczerzone w krzywym uśmiechu. Przez chwilę poczuł się wręcz nagi! Seth widział jego buźkę i z pewnością ją zapamięta, chyba że pozbawi się go wspomnień. Ale czy nie zostanie to uznane za atak na Szlachetnego? Emilio nie chciał robić sobie więcej problemów niż to konieczne.
- Z tych wszystkich wampirów tylko Ty wzbudziłeś moje zainteresowanie. - Wcale, ale to wcale nie miał o nim wcześniej pojęcia i nie dowiedział się tego i owego. Nieważne czy uwierzy w kłamstwo, Joffrey mówił szczerze. Żółtooki miał coś w sobie, a nawet dostrzegał jego ból. Nie mógł robić to co chciał, a to co wymagała etykieta. Nie można sobie pozwolić na błąd, ale taki ktoś jak Joffrey nie musiał się starać. I tak nie wzbudzał żadnych sensacji, nawet po mimo tak seksownej twarzy jak i ciała! Chwycił za rękę niższego krwiopijcy, czując przyjemne zimno. Wstał, lecz przez dłuższą chwilę jej nie puszczał.
- Dlaczego tak usilnie próbujesz podążać za schematem, przez który nigdy nie będziesz szczęśliwy? - Uniósł brew ku górze i pokiwał głową, puszczając wampira. Jak widać był nieugięty i zamierzał wrócić na bankiet, jak gdyby nigdy nic. Joffrey zaczął patrzeć jak odchodzi, po czym pospieszył kroku i chwycił go za rękę, zmuszając go by się odwrócił .
- Nie idź. - Słowa wypowiedziane poważnym głosem zawierały w sobie smutek. Czerwone ślepia wlepiły się w żółte odpowiedniki. Posłucha?

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Seth

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3358-seth#71943 http://vampireknight.forumpl.net/t3398-seth#73156 http://vampireknight.forumpl.net/t3399-seth#73157
Zarejestrował/a : 11/06/2017
Liczba postów : 51


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Pią Lut 02, 2018 1:52 am

Instynkt podpowiadał mu, że Joffrey był niebezpieczny... I to bardziej niż sądził. Nagabywanie się i wywalenie go na zewnątrz w taki sposób wystarczyło, by uznał, iż nie powinien mieć z tym osobnikiem nic wspólnego... Ale... Miał wrażenie, że jeszcze nie chodzi o to. Że nie dostrzegał pewnego elementu... Bardzo ważnego. Tylko jakiego?
Niebieskowłosy widział jego uśmiech i to właśnie sprawiło, że przez ten moment poczuł się niczym ofiara. Nieprzyjemny dreszcz przebiegł mu po plecach, a przez kilka sekund walczył z pokusą natychmiastowej ucieczki od niego. Sam jednak zewnętrznie zachowywał obojętny i zarazem lodowaty spokój. Obnażenie się przed ciemnowłosym nie wchodziło w grę... Ani przed nim, ani przed kimkolwiek innym.
Muszę zachowywać spokój. Nie dać się w nic wciągnąć. Odejść... I zapomnieć o tej sprawie.
Uniósł lekko brwi na jego słowa i spojrzał mu prosto w oczy. Dostrzegł w nich odbicie księżyca... I wzięło go na chwilową refleksję dotyczącą tego, że noc była dość piękna. Mimo wszystko... Brakowało mu możliwości by usiąść gdzieś spokojnie i podziwiać jedynie sam widok. Dość szybko jednak wyrzucił z głowy owe myśli. Skup się na swoim zadaniu. Nie myśl o niczym niepotrzebnym.
- Brzmi strasznie podejrzanie - burknął w odpowiedzi na jego słowa. Że niby wzbudził zainteresowanie? Gdzie? Jakie? Nie wiedział. Nie potrafił odpowiedzieć sobie na owe pytanie. Nie mając świadomości, że był już wcześniej obserwowany, nie wiedział, z której strony powinien patrzeć na całą tą sytuację.
Spojrzenie niebieskowłosego zrobiło się na moment smutne, gdy usłyszał jego pytanie.
- Los narzucił na mnie to z góry - odpowiedział mu, nie podnosząc tonu głosu... Ale również i bez żadnego cienia wahania w głosie. Zupełnie jakby zaakceptował tą kolej rzeczy...
Czy nawet nie będzie mu dane odejść? Seth poczuł irytację w momencie, gdy został zatrzymany i zmuszony do odwrócenia się w stronę Joffreya. Żółte ślepia wbiły się w jego, a kąciki ust delikatnie uniosły się w grymas niezadowolenia.
- Dlaczego? - spytał się go. - Potrzebujesz zabawki? Idź do sklepu. Albo znajdź sobie jakąś ludzką dziewczynkę - powiedział, starając się teraz odczytać intencje tamtego. - Puść mnie - niemalże rozkazał mu to. Cóż... Jeśli go jakoś nie przekona, to niebieskowłosy sam z siebie nie zamierzał zostawać z nieznajomym mu osobnikiem.

_________________
Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 482


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Sro Lut 14, 2018 11:27 pm

Był. Jak każdy inny wampir. Między nimi jednak zaistniała więź, bo Seth już dawno mógłby go spławić. Niby się opiera, a jednak wciąż tutaj jest i to z nim. Kruczowłosty uśmiechnął się lekko pod nosem, w końcu uda mu się złamać tę maskę obojętności.. a wtedy odkryje się przed nim zupełnie inne oblicze.
- Czujesz strach? - Co za głupie pytanie, ale jednak był ciekaw odpowiedzi. Niebieskowłosy miał wielkiego pecha, że jednak wpadł w oko takiemu szaleńcowi. Nieważne, że byli rodziną. Nie znali się pod tym względem, a Seth miał się nigdy o tym nie dowiedzieć. Mogłoby być niezręcznie.
Spojrzenie szlachetnego było inne niż te wcześniejsze. Sprawiał wrażenie zamyślonego, a Kurosza bardzo interesowało co mu chodziło po głowie. Oczywiste jednak było to, że mu tego nie powie.
- Spokojnie, nie jestem gwałcicielem. - Parsknął chociaż kto wie. Kruczowłosy był dziwny, ale raczej do takiego występku by się nie podjął. Co to za przyjemność..
- Nie możesz ciągle udawać. W końcu się w tym zatracisz. - Mówił całkiem szczerze, ale to była decyzja szlachetnego co będzie chciał zrobić. Nieznajomy mógł mu tylko prawić kazania w dziwacznym miejscu i czasie. Ale nie trzymało się to kupy. Czego tak naprawdę chciał Joffrey?
Zatrzymanie wywołało gniew w niższym wampirze. Było to do przewidzenia. Uśmiechnął się tylko bezczelnie, aby po chwili parsknąć na jego słowa. Ludzka dziewczyna? A po co mu? Zabawki? Niepotrzebne.
- Czy powiedziałem, że chcę z Tobą uprawiać seks czy coś? Masz dziwne skojarzenia. - Stwierdził z namysłem i puścił jego rękę, nie chcąc go dłużej drażnić. Jak on się fajnie denerwował! Czerwone oczy wbijały się w żółte odpowiedni z wyzwaniem.
Co teraz Seth?
- Nie jestem Twoim wrogiem. - Dodał, aby ponownie złapać go za rękę i przyciągnąć do siebie. Odważnie nie? Niezależnie co zrobi, Joffrey chwyci kosmyk jego długich włosów i pomacha sobie przed twarzą.
- I czemu się tak denerwujesz. Dajesz się w ogóle komuś głaskać? - Był wredny, ale nie używał zbytniej siły. Niebieskowłosy w każdej chwili mógł się wyrwać i odejść.
Ale przeznaczenie mu nie pozwalało!

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Seth

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3358-seth#71943 http://vampireknight.forumpl.net/t3398-seth#73156 http://vampireknight.forumpl.net/t3399-seth#73157
Zarejestrował/a : 11/06/2017
Liczba postów : 51


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Nie Lut 18, 2018 11:24 pm

Nie wiedział, dlaczego nie był bardziej stanowczy i nie kazał mu po prostu spadać... Albo samemu uciekać, jak najdalej od tego wampira, który najwyraźniej uważał, że uczepienie się niebieskowłosego nie było złym pomysłem. Skrzywił się wewnątrz siebie, starając się próbować dobrać tak odpowiednio słowa, by nie wyjść na prostaka i zarazem dać mu wprost do zrozumienia, że chce odejść...
Nie chwila. Czy do tej pory tego nie robił?
- Durne pytanie - czy czuł? Nie potrafił określić. Jego duszę ogarniała niepewność w momencie, gdy ta sytuacja miała tutaj miejsce. Odczuwał również i zagrożenie. Ale czy sam strach... Czy już można było to tak nazwać?
- Hę? A sprawiasz wrażenie takiego - stwierdził bez oporu. - Nic dziwnego... Patrząc na to, co wyrabiasz - napastowanie, ba, molestowanie obcego sobie mężczyzny prawie podchodziło pod to... I sprawiało, że Seth czuł się zarazem niepewnie. Właściwie... Czego mógł się spodziewać po nim? Jakich zachowań jeszcze oczekiwać?
- Może być już za późno - odparł, prawie bezgłośnie. Pozwolenie, by rozmowa szła tym torem... Nie, nie mógł na to pozwolić. Ani na to, ani na jakiekolwiek rozmówki z tym osobnikiem. Za dużo czasu tu spędził. Za bardzo ryzykował...
Ale nawet i odejście nie należało do prostych zadań. Seth zaczynał tracić cierpliwość, a to przekładało się na jego zachowanie. Tak. Wkurzał się! Denerwował! Jakiś obcy facet go zaczepiał i nie dawał mu spokoju. Z radości jakoś nie będzie skakać... Nie. Chyba nie.
- Czy ja wspomniałem coś o seksie? - odciął się natomiast. - Sam masz dziwne skojarzenia.
Czyżby na dodatek miał do czynienia ze zboczeńcem? Niebieskowłosego nawet by to nie zdziwiło, tak czuł teraz. Jednakże nie było czasu, by myśleć nad tym. Musiał się skupić na tym, co było teraz i nie odpuszczać. Dlatego też patrzył na niego lodowato. Nie podda się. Nie.
- Ha? - nie jest jego wrogiem? Co tymi słowami miał na myśli... I czemu ponownie go dotykał. Na dodatek zmniejszył między tą dwójką odległość, przez to odchylił głowę nieco do tyłu, by móc mu patrzeć ponownie w oczy. Można było w nich zobaczyć tym razem poirytowanie.
Dlaczego się denerwuję...?
- Bo napastuje mnie jakiś facet - warknął w odpowiedzi. Sam nie wiedział, dlaczego zaczynał dawać się ponosić emocjom. Nawet w tak niewielkim stopniu. - Wyglądam ci na zwierzątko? - Mam go dość. Musiał... Musiał się po prostu odsunąć, powiedzieć jedno stanowcze "Nie" i zakończyć to dziwne spotkanie. Tylko... Czemu nie zdołał się nadal od niego odciąć?
- Imię - powiedział do niego, znów chłodno. - Podaj mi swoje imię.

_________________
Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 482


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Pon Lut 19, 2018 9:17 pm

Joffrey też tego nie wiedział. I dlatego dalej męczył go swoją obecnością, doskonale zdawał sobie sprawę, że Szlachetny ulegnie. Prędzej czy później na pewno. Parsknął na jego odpowiedź, ale nie potrafił domyślić się odpowiedzi. Nie stanowił zagrożenia, a jednak tak się zachowywał. Kurosz lubił dziwne gierki, a plątać i mieszać to nieźle potrafił.
- Gwałciciel zachowałby się inaczej, uwierz na słowo. - Taka była prawda. Napalony wampir z pewnością rzuciłby się na biednego Setha, skrępował ruchy i chwilę zabawił. Emilio jednak taki nie był i nie zamierzał być. Szlachetny miał w sobie pewną iskrę, która po prostu go ciekawiła.
- Wiesz, że nie jest. - Mruknął, a jego krwiste oczy wpatrywały się w niego z uwagą. Wiadomo, że bycie wampirem wyższej klasy było nieco trudniejsze, ale po co komu zasady? Joffrey lubił je łamać, zwłaszcza iż doskonale zdawał sobie sprawę, że Seth jest jego rodziną.
Na pewno nie tylko Seth byłby oburzony takim zachowaniem. Niestety przystojny Hagen miał w sobie zbyt wiele uroku, aby tak po prostu mu się oprzeć. Wampir wyszczerzył się, czując jak niebieskowłosy traci nad sobą kontrolę. Prawie go złamał, prawie trzymał go w garści.
- W takim razie po co mi zabawki czy ludzka dziewucha? - Zaśmiał się szyderczo, przechylając głowę. Twarda sztuka z niego była, tak bardzo się opierał, że za pewne zaczęło mu się to podobać. Niby mógł odejść w każdej chwili, ale tego nie robił. Ponownie na jego bladej twarzy pojawił się uśmiech, gdy szlachetny odchylił głowę do tyłu. Nie zrobił jednak żadnego kroku w tył, co tylko potwierdziło jego ustalenia.
Kurczowłosy mu się podobał.
Niestety wyjował ze swoim wewnętrznym ''ja'', które kazało mu uciekać. Emocje jednak były silniejsze, zawsze zyskiwały przewagę, zwłaszcza w takich sytuacjach.
- Nie napastuje i nie, nie wyglądasz. - Krótkie odpowiedzi. Atmosfera między nimi robiła się coraz gęstsza, Hagen ponownie się zbliżył gdy zapytał o jego imię. Próbował być władczy, ale wiadomo, że mnie pozna kim Joffrey jest naprawdę. Nazwisko można zmyślić, a imion jest pełno.
- Joffrey. - Mruknął i raptownie zbliżył do niego swoją twarz, aby następnie złożyć na chłodnych ustach szlachetnego delikatny pocałunek. Jego ciało naparło na niższego, który miał dwie opcje do wyboru.
Emilio jednak nie próżnował i językiem próbował nieco rozchylić usta Setha. Liczył, że podda się tej chwili.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Seth

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3358-seth#71943 http://vampireknight.forumpl.net/t3398-seth#73156 http://vampireknight.forumpl.net/t3399-seth#73157
Zarejestrował/a : 11/06/2017
Liczba postów : 51


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Pon Lut 19, 2018 11:40 pm

Zaczyna mnie... Wkurzać. Serio. Sethowi było niełatwo znieść zachowanie wampira, by przy tym samemu nie zareagować zbyt negatywnie. Zdradzenie po swojej postawie nieodpowiedniego zachowania mogłoby przynieść mu więcej szkód niż zysków... I dobrze sobie o tym zdawał sprawę. Niebieskowłosy jednak nie umiał przewidzieć, co właściwie z tego wszystkiego miał Joffrey. Jakie korzyści... Jak i dlaczego właściwie to robił. O co chodziło mu...? Za dużo pytań nasuwało się na myśl, bez żadnych odpowiedzi.
Przez jego zachowanie i prowokacje było ciężko mu zachować spokój. Uważa, że nie zatraciłem się... Głupiec. Wiedział o sobie i własnym stanie lepiej niż jakiś obcy facet, który go zaczepił na przyjęciu, bo mu się nudziło... Prawda? W końcu nie zdawał sobie sprawy, że był wcześniej obserwowany. Co to, to nie.
Na dodatek miał wrażenie, że tamten zyskiwał nad nim coraz to większą przewagę.
- Do zabawy - odpowiedział beznamiętnie. - Co byś z nią zrobił, to mnie nie interesuje. To tylko człowiek - kto by się przejmował jakąś ludzką dziewuchą... Nie on. I zapewne nie czarnowłosy.
I co? Niebieskowłosy narażał siebie na niepotrzebne emocje, a na dodatek zamiast się odsunąć... To tkwił tutaj dalej. I dalej. I dalej... Co ja wyrabiam? - nie rozumiał teraz tego. Nie wiedział o co w tym chodziło. Może tamten użył na nim jakieś swojej mocy, a on nie był tego świadomy...?
- Więc dlaczego...? - nie potrafił tego zrozumieć. Zmrużył nieco ślepia, czekając na jakiekolwiek wyjaśnienia dotyczące owego tematu. Zaczynał otwierać usta, chcąc jeszcze coś dodać...
Gdy nagle ten złożył na jego ustach pocałunek.
Jego ciało zadrżało, a on sam odczuł zaskoczenie wymieszane z niepewnością. Jego ślepia rozwarły się szeroko, gdy ten naparł na niego bardziej, wręcz zmuszając jego ciało do odchylenia się. Cholera...! Za blisko... - nieco przymknął powieki, starając się pozbierać i zachować spokój. Pozwolił tamtemu na otworzenie nieco jego ust, ale sam wyciągnął wolną rękę i... Dość mocno uszczypnął go w bok, nie szczędząc na tym zbytnio sił.
Próbował przez spowodowanie tamtemu bólu odzyska kontrolę nad sytuacją. Odczuwał lekkie zawroty głowy... I na dodatek dziwne mrowienie w chwili pocałunku... Jednakże zrzucił to na szok spowodowany śmiałością tamtego.
- Prze... Przestań... Joff... Joffery - próbuje wydukać, gdy tylko zyska taką możliwość. Jeśli jednak nie zdoła, a mężczyzna nie zareaguje na próbę wydostania się z tego stanu, poczuje, że ciało Setha stawiało coraz to mniej i mniej oporu tej drobnej przyjemności...

_________________
Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 482


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Sro Lut 28, 2018 3:10 pm

Oczywiście, że zaczynał go wkurzać. Z reguły Joffrey irytował wszystkich bo był bucem, uważającym się za nie wiadomo co. Później rzecz jasna mu się jeszcze pogorszy, więc na tę chwilę był jak najbardziej znośny. Sprawiał wrażenie inteligentnego, w końcu sam stworzył grę, która zapewniała mu nie tylko niezłą zabawę, ale i znajomości. Nikt jednak nie wiedział kim był i że należał do najpotężniejszego rodu.. I to było dla niego wielką korzyścią, zwłaszcza, że nie musiał się ukrywać. Nie zmieniało to jednak faktu, że Seth czuł się w jego obecności coraz dziwniej. W końcu zachowanie Kurosza pozostawiało wiele do życzenia i nie do końca można było odkryć, czego on właściwie chce.
Emilio uśmiechnął się lekko, kręcąc głową.
- Nie chce zabawy. - Oznajmił, wzruszając przy tym lekko barkami. A po co mu dziewucha? Kurosz wolał grać z wampirami, a nie z workami krwi. Poza tym te były mniej trwałe.
Joffrey miał bardzo ciekawą moc, zmuszającą innych do swojej woli. Nie użył jej jednak na szlachetnym, na niego tak doskonale by nie podziałała.
Seth nie otrzymał odpowiedzi, gdyż ich usta złączyły się w pocałunku. Natychmiast wyczuł jego drżenie, a tym bardziej szok. Hagen doskonale wiedział z zamkniętymi oczami, że wampir wpatrywał się w niego w kompletnym zaskoczeniu. Niebieskowłosy się odchylił, lecz prawa ręka wampira powędrowała i objęła go w talii. Chyba teraz nie ma już szans na ucieczkę.
Pocałunek był taki przyjemny. Joffrey oderwał się na moment, gdy wyczuł niezbyt przyjemne ukłucie w bok. Zacisnął zęby i spojrzał na niego, krzywiąc się. Niech nie kłamie, że mu się nie podobało! Poza tym wciąż go obejował, a ich ciała znajdowały się blisko.
Te skomlenie tylko jeszcze bardziej pobudziło Kurosza, który uśmiechnął się drapieżnie i z powrotem wpakował mu do buzi język. Nie hamował się, odczuwając coraz większą satysfakcję, zwłaszcza iż ciało tamtego widocznie się mu zbuntowało. Przyjemność wzięła górę, więc Joffrey agresywnie na niego naparł. Plecy Setha spotkały się z ścianą zamku, w którym odbywał się bankiet. Wolna ręka wampira powędrowała w stronę jego włosów i chwyciła za nie, nie przerywając jakże namiętnego pocałunku. Aż poczuł przyjemne ciepło w jego ciele i choć było one zimne, w środku aż wrzał.
Co jednak działo się z samym Sethem?

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Seth

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3358-seth#71943 http://vampireknight.forumpl.net/t3398-seth#73156 http://vampireknight.forumpl.net/t3399-seth#73157
Zarejestrował/a : 11/06/2017
Liczba postów : 51


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Nie Mar 04, 2018 12:47 am

Był nieuważny i wplątał się w "zabawę" wampira, zarazem stając się podatnym na jego działania. Moment, gdy zamiast uciec, pozostał... Przesądził o tym, że trafił wprost w jego objęcia, tak, by nie mógł nagle wycofać się.
Poczuł objęcie w momencie, gdy odchylił się do tyłu. Byli zbyt blisko siebie i wiedział o tym zbyt dobrze... Przez to jego umysł wręcz szalał. To było niebezpieczne... Nieprawidłowe... Niewłaściwe. Przez jego myśli przelatywały różne słowa, obrazy, które stanowiły się w jedno działanie - przerwanie tego pocałunku. Co... Co on sobie myśli...?! Nie jestem... Kobietą... Uważa mnie za jedną z... Zabawek? - nie podobało mu się to, że zostawał zdominowany, a tam ten mógł robić to co właściwie chciał.
Tylko... Tylko czemu to nie zadziałało? Czemu... Czemu... Nie?
Zadanie bólu tamtemu nie przyniosło oczekiwanego skutku. Niebieskowłosy widział jego skrzywienie przez kłucie i wtedy poczuł lekkość w brzuchu, związana z radością i zarazem ulgą, że mógł się wydostać z tego stanu. Byli tak blisko siebie...
Ulga zniknęła w momencie, gdy ujrzał jego uśmiech. Poczuł, jak jego serce zamiera w przerażeniu, a potem... Potem doświadczył powtórki z poprzedniego czynu. Tym razem w jeszcze bardziej intensywniejszej wersji. Wydał z siebie stłumione jęknięcie. Uniósł obie ręce, by zarazem zacisnąć palce na jego koszulce, w akcie desperacji. Poczuł za plecami twardą scianę... Jego droga ucieczki została zamknięta.
Mimo wszystko, przez ten czas ciało nie reagowało na to samo co chciał umysł. Pocałunek sprawiał, że jego opór coraz to bardziej co słabł i słabł... Nawet chwyt był o wiele bardziej luźniejszy niż wcześniej. Ich języki mogły spleść się ze sobą w akcie tego czynu. Na dodatek miał coraz to większy mętlik w głowie. Co... Rzucił na mnie jakiś urok... Nie... Muszę przestać... Muszę... - ale nie mógł. Nie potrafił przerwać tego, co powodowało drżenie na całym ciele i dziwne mrowienie w brzuchu, które sa nie rozumiał. Mimo wszystko, wyraźnie się temu poddawał i poddawał...
No, chociaż, gdy już się skończy to, to Joffrey poczuje mocne nadepnięcie na lewą nogę, jak i ujrzy najpierw zmieszanie, a potem przebłyski irytacji. Mimo wszystko to nie zakryło delikatnego drżenia jego ciała. Najwyraźniej był nieco roztrzęsiony przez to, co miało miejsce.

_________________
Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 482


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Pon Mar 05, 2018 1:43 pm

Tak naprawdę i Joffrey wplątał się w całą zabawę. Wbrew pozorom nie był aż takim potoworem, a Seth miał w sobie coś intrygującego. Uśmiechnął się do niego po raz kolejny. Ten wieczór będzie znacznie bardziej interesujący niż myślał..
Joffrey nie widział w nim kobiety. Lubił być i z jednymi i z drugimi, taki już był. Doskonale zdawał sobie sprawę jak bardzo Seth jest zmieszany i nie ma pojęcia co zrobić. Sprawiało mu to chorą satysfakcję, bo w końcu to on miał kontrolę. On dominował, a inni mieli grać jak zachciał.
Bliskość ciała drugiego wampira sprawiła, że wampir mimowolnie przyspieszył oddech. Szlachetny niby tego nie chciał, a jednak dłonie zacisnęły się na koszuli wyższego. Może ciężko było to przyznać, ale podobało mu się. Nie wiedział czy wcześniej był już z mężczyzną, ale zawsze musi być ten pierwszy raz! Joffrey był jak najbardziej ochoczy, a im dłużej czuł oddech niebieskowłosego, tym bardziej go pragnął.
W pewnym momencie chwycił za jego udo. Agresywniejsze pocałunki miały rozpalić ich obydwoje, Kurosz zaczął rozpinać jego białą koszulę, przejeżdżając ostro zakończonym językiem po szyi Setha. I wszystko może dążyłoby do zbliżenia, gdyby nie odgłos kroków słyszanych niedaleko. Joffrey wyprostował się i przekręcił nieco głowę, widząc tylko skrawek osób, które stały za nimi. Nie wypuścił z uścisku Szlachetnego, a jedynie wydał pod nosem ciche syknięcie. Służba.
- Eee.. Panie Kuroiashita? Szuka Pana jakaś kobieta i kazała nam sprawdzić okolice wokół posiadłości.. Eee ponoć spadł Pan z tarasu.. - Rzekł szybko jeden z nich, a następnie cała trójka wycofała się. Emilio wydał z siebie głośny śmiech, który z pewnością mogli usłyszeć.
- Chyba musimy wracać Panie Kuroiashita. Nie każ damie czekać. - Stwierdził z głupim uśmiechem, po czym oderwał się od wampira. Ale to nie był koniec, oj nie. Wsadził ręce do kieszeni, odwrócił się i zaczął iść w stronę zamku w którym był cały ten bankiet jak gdyby nigdy nic. Przez cały czas uśmiechał się pod nosem i dobrze wiedział, że to nie było ich ostatnie spotkanie tego wieczora.
Po krótkim czasie dotarł na miejsce i oparł się o ścianę, przyglądając się innym osobistościom. Skrzyżował ręce na klatce piersiowej i wbił wzrok w roztańczoną parę. Przynajmniej trochę się uspokoił, lecz gdzie podziała się jego niedoszła ofiara? A może już czekała na niego w pokojach na górze? Joffreyowi taka opcja najbardziej by się spodobała.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Seth

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3358-seth#71943 http://vampireknight.forumpl.net/t3398-seth#73156 http://vampireknight.forumpl.net/t3399-seth#73157
Zarejestrował/a : 11/06/2017
Liczba postów : 51


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Pon Mar 12, 2018 1:43 am

Przegrał całkowicie... Nim to wszystko się zaczęło. Gdyby był nieco bardziej uważny... Może nie skończyłby tak jak teraz, przyszpilony do ściany budynku i obdarowywany wcale nie delikatnym pocałunkiem. Na dodatek nie mógł się wyzwolić... Czemu w takim momencie zabrakło mu sił na wyzwolenie i odepchnięcie go? Czemu... Czemu tak bardzo poddawał się temu niemoralnemu zabiegowi...? Nie rozumiał. Czyżby został tak bardzo zdominowany, że nie mógł już nic zrobić z własnej inicjatywy...?
Prawdę mówiąc, mógł jedynie się domyślać, do czego chciał jeszcze przejść czarnowłosy, gdy zrobił się jeszcze bardziej nachalny. I na co jeszcze niebieskowłosy właściwie by mu pozwolił... Mimo wszystko pojawienie się służby ocaliło go.
Nie zareagował w żaden widoczny sposób aż do momentu, gdy został wypuszczony... A wampir zniknął mu z pola widzenia. Wtedy też osunął się plecami na tyłek, patrząc pusto przed siebie. Co... Co tutaj miało miejsce...? - prawdę mówiąc był w lekkim szoku. Ostrożnie uniósł lewą rękę i dotknął palcami szyi, gdzie jeszcze chwilę temu czuł szorstki język wampira. Przełknął ślinę, a dziwne mrowienie odczuwane w brzuchu zostało zastąpione niepokojem. On jest niebezpieczny. Nie powinien się zbliżać do wampira. Przedstawił się jako... Joffrey, tak? Myślał, podnosząc się na obie nogi, po czym otrzepał ubranie i zapiął koszulę. Wygładził ją i podniósł dłonie, by poprawić maskę na twarzy oraz przeczesał włosy palcami. Upewniwszy się, że nie było widać po nim niczego, co wskazywałoby na to, że przywitał się z ziemią... Powrócił na przyjęcie.
Lodowate spojrzenie szukało tej jednej osoby. Upierdliwego wampira, który uważał, że można od tak sponiewierać kogoś takiego jak Seth. Chyba nie uważał, że po tym wszystkim niebieskowłosy mu odpuści albo będzie rumienić się niczym pamienka, prawda? Znalazł go. Stał bezczelnie i obserwował innych.
Na jego twarzy pojawił się grymas niezadowolenia... Który dość szybko zniknął pod maską chłodnej uprzejmości. Nie podszedł do niego - co to, to nie. Porozmawiał przez pewien czas z kobietą, która zgłosiła służbie jego drobny wypadek... Po czym niemalże wydawałoby się, że rozpłynął się w powietrzu. Co też z nim się stało?
A to, że znalazł się w jednym z pokoi dla gości. Zamknął oczywiście drzwi na klucz, dając wyraźnie tym znać, że nie życzył sobie czyjejkolwiek obecności. Będąc już w środku, zdjął maskę z twarzy, odkładając ją na stoliczek, po czym rozpuścił swoje włosy, pozwalając, by delikatnie opadały na jego ciało. Sam też usiadł na łóżku, nieco się garbiąc i biorąc głębszy wdech. Był zmeczony... Po prostu zmęczony tym dniem. Chciał chwilę odetchnąć, zanim powróciłby do domu...

_________________
Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 482


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Czw Mar 22, 2018 7:25 pm

Słodkie zwycięstwo nie przyszło tak łatwo. Trzeba było wcześniej wiele zaplanować, a przede wszystkim skupić się na swojej ofierze. Ciało Setha na początku stawiało opór, a potem całkowicie poddało się wyższemu wampirowi. W zasadzie mógł z nim zrobić co chciał. Działał jak dementor przed którym nie można się było obronić. Podobało mu się. Gdzieś tam umyśle szlachetnego również musiało się coś dziać. Nie uciekał, nawet nie miał jak. Poddał się.
Służba.. cóż, Joffrey nie wydawał się być zły. Dodatek do gry. Niby udało mu się uwieść wampira, ale to jeszcze nie był koniec. Oj nie, wieczór był długi i jeszcze się nie skończył. Opuścił niebieskowłosego i udał się z powrotem na bankiet, będąc całkowicie pewien, że on tam powróci. W końcu tak bardzo zależało mu na dobrej opinii.
Maska na twarz założona z powrotem. Połamana w jednym miejscu w wyniku upadku, ale nie rzucało się to jakoś szczególnie w oczy.
Obserwował, ale nie skupiał się w zasadzie na nikim. Czekał na przybycie tego, który z pewnością nie rzuci mu się w ramiona. Cóż, mógł go nawet zaatakować.. ale czy zrobiłby to w miejscu publicznym? Joffrey uniósł kieliszek do ust i wtedy go znalazł. Seth patrzył na niego chłodnie, jakby chciał go zabić wzrokiem, a potem zniknął mu z oczu.
Kurosz dopił cały kieliszek i odstawił na stół, aby po chwili podążyć za śladem szlachetnego. Przepadł, ale Emilio był gotów nawet i na takie polowanie. Był szybki, więc poruszał się pośród gości niemalże niezauważony. Nikt też nie zwracał na niego uwagi, były tutaj same wampiry. Nie musiały się kryć ze swoją naturą.
Wyczuł Setha, kiedy maszerował po pustych korytarzach. A więc zamknął się w pokoju? Naprawdę myślał, że mu ucieknie? Naprawdę myślał, że jakieś drzwi będą w stanie go powstrzymać? Stał przez chwilę nieruchomo. Nie, nie zamierzał ich wywarzać. Zerknął na idącego służącego, a następnie wskazał na drzwi.
- Na pewno masz zapasowy klucz, otwórz je i zapomnij. - Uśmiechnął się, używając na nim swojej mocy. Posłuszeństwo było naprawdę przydatne, zwłaszcza w takich sytuacjach. Służący zrobił to co mu nakazano, a następnie wycofał się i odszedł. Joffrey przekroczył próg i klasnął w dłonie, Seth na pewno nie będzie miał zadowolonej miny.
- Przede mną nie da się uciec. - Mruknął do niego, aby trzasnąć drzwiami i znaleźć się bardzo szybko tuż przed nim. Bez żadnego ostrzeżenia, popchnął go na łóżko, a sam znalazł się na nim. Kolano powędrowało w stronę jego ud. Uśmiechnął się jakże bezczelnie, łapiąc rękoma jego podbródek.
- To jak się zabawimy? - Rzucił, zwiększając siłę ucisku.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Seth

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3358-seth#71943 http://vampireknight.forumpl.net/t3398-seth#73156 http://vampireknight.forumpl.net/t3399-seth#73157
Zarejestrował/a : 11/06/2017
Liczba postów : 51


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Nie Mar 25, 2018 1:39 am

Nie na długo mógł cieszyć się chwilą ciszy i spokoju. Słyszał dźwięki za drzwiami, ale nie chciał na nie reagować - niebieskowłosy potrzebował jedynie chwilę oddechu od tego wszystkiego, co miało dzisiaj miejsce. I od przyjęcia, i od pewnego czarnowłosego wampira, który znienacka go zaatakował. Nie rozumiał jego motywów, ani powodu, dla którego zdecydował się tak, a nie inaczej zachować. Nie mógł przecież wiedzieć, jak długo to było przez tamtego planowane, prawda?
Drgnął w momencie, gdy do jego uszu dobiegł dźwięk otwieranych drzwi. Uniósł głowę, patrząc z niedowierzaniem na nie i zarazem próbując zrozumieć, co się dzieje. Nim jednak zdołał cokolwiek więcej zrobić, zobaczył, że się otwierają...
I jego żółte ślepia skupiły się na ciemnowłosym mężczyźnie.
Momentalnie stał z miejsca, chcąc go wyrzucić - wcale nie delikatnie - z pomieszczenia. Ale... Również i on miał swoje plany. Znalazł się przy niebieskowłosym, który został pchnięty na łóżko. Poczuł, jak plecy odbijają się od miękkiego materaca. Zdążył się podnieść? Nie. Ten znalazł się na nim... Więc w nagrodę został uraczonym wściekłym spojrzeniem Setha i wręcz doskonałe widzianym chłodem na jego twarzy. W końcu maskę nie tak dawno zdjął!
- Nijak - warknął w odpowiedzi. - Złaź ze mnie.
Uniósł wolne ręce i położył je na jego klatce piersiowej zamierzając odepchnąć. Nadal nie spuszczał z niego wzroku.
- Wyjaśnisz mi, czemu próbujesz się do mnie dobrać? - burknął jeszcze. - Nie kręcą mnie faceci. Nieważne jak przystojni są - dodał. Wyraźnie chciał najpierw jakichkolwiek wyjaśnień, do których... Wcześniej nie mogło dojść. Nie przejmował sie nawet naciskiem z jego strony. Sprawiał mu ból, ale dawało się go zignorować.

_________________
Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 482


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Pon Kwi 02, 2018 11:00 am

Oczywiście, że nie mógł się nią cieszyć. Jak Joffrey już się na coś uprze to zazwyczaj dostawał czego chciał. I nieważne czy chodziło o rzecz czy też wampira. Zawsze potrafił dopiąć swojego, a szlachetny był dla niego wyzwaniem. Uśmiechnął się pod nosem gdy kierował się w stronę drzwi za którymi znajdował się Seth.
Nie czekał zbyt długo, zanim zdążył zareagować wampir rzucił się na niego i powalił go na łóżku. Cały czas towarzyszył mu bezczelny uśmiech. Był taki pewny siebie, że nawet Seth mógł się czuć niepewnie. Był wyższy statusem, a ten zachowywał się tak jakby nie miało to znaczenia. Cóż może zrobił to dla urozmaicenia zabawy. Przespanie się ze szlachetnym wbrew jego woli? Kuszące.
- Chyba musisz się bardziej postarać. - Zamruczał, wyszczerzając się i ukazując długie kły. Na jego krew również miał chrapkę, aż musiał się oblizać na samo wspomnienie o niej. Mimowolnie drgnął gdy tamten uwolnił ręce i położył na jego klatce. Zamiast jednak go odepchnąć, Kurosz przysunął się jeszcze bliżej. Tak, Seth mógł zacząć odczuwać niemały dysmofkort, zwłaszcza jak ciało wampira dotykało go niemal w każdym miejscu.
Drażnił się z nim? Oczywiście.
- Przegrałem ze swoją żądzą. - Uśmiechnął się nikle, przysuwając się. Mokry język wampira przejechał po jego policzku i zjechał do szyi. Ręce w każdej chwili były gotowe zatrzymać jakikolwiek jego cios. Poza tym wiedział, że gdzieś tam w głębi szlachetnemu się podobało. Szczególnie wtedy, na dworze. Na początku protestował, a potem dał się uwieść. Ale Hagen nie dokończył dzieła.
Przejechał ostrymi pazurami po jego klatce, zjechał nieco dłużej w stronę jego paska od spodni i celowo o niego zahaczył.
- Och, doprawdy? - Uniósł nieco brwi, aby znowu się pochylić i wpakować mu język w usta, namiętnie całując. Ręce zjechały nieco niżej, jedna na moment zacisnęła się mocno na biodrze. Druga opierała się o łóżku, podtrzymując wampira. Nie wyglądało na to aby zmierzał się zatrzymać. Skoro już raz przełamał jego upór to zrobi to i drugi.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   

Powrót do góry Go down
 
Bankiet, na którym wszystko się zaczęło
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: