IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Bankiet, na którym wszystko się zaczęło

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Seth

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3358-seth#71943 http://vampireknight.forumpl.net/t3398-seth#73156 http://vampireknight.forumpl.net/t3399-seth#73157
Zarejestrował/a : 11/06/2017
Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Wto Kwi 03, 2018 7:56 pm

Oczywiście, że czuł się niepewnie! Kto to widział, by jakiś facet dobierał się do innej osoby tej samej płci. Nie zważając na nic! Ani na pozycję, ani na sytuację, a tym bardziej nawet nie na zdanie tej drugiej osoby. Niebieskowłosy doświadczał wręcz na własnej skórze brak poszanowania ze strony Joffrey'a. Czarnowłosy zrobił z niego swoją ofiarę i perfidnie wykorzystywał całą sytuację.
- Tsss - wydał z siebie niebieskowłosy w momencie, gdy ten zamiast oddalić się, zbliżył się do niego... Zbyt bardzo. - Przestań się panoszyć - dodał jeszcze, wyraźnie okazując niezadowolenie. Ta cała sytuacja była mu w niesmak. I weź go tutaj zrzuć teraz. Bądź co bądź najpierw wysunął dłonie z pod jego klatki piersiowej, kładąc je wzdłuż ciała.
Wzdrygnął, czując jęzor tamtego na swoim policzku. A potem na szyi. Czuł się zagrożony przy nim. I tak, chciał mu przywalić, ale skoro został zablokowany, będzie próbować wyrwać się z ewentualnej blokady siłą.
- To obrzydliwe... Przestań... - wykrztusił z siebie. - Nie dotykaj mnie... - powietrze przeszył dźwięk rozrywanego materiału. Koszula, którą miał na sobie Seth nie była zbytnio wytrzymała, więc została zniszczona przez jego pazury. Dodatkowo wampir wydał z siebie ciche syknięcie, gdy tamten zbliżył się swoją dłonią do niebezpiecznej strefy.
- Pożałujesz tego - powiedział jeszcze, po czym jego słowa zostały zdławione przez namiętny pocałunek. Jego źrenice gwałtownie rozszerzyły się, a tęczówki oczu zmieniły barwę z złotej na szkarłatną. Co zrobił takiego Seth?
Ugryzł go w język.
Wystarczająco mocno, by poczuć posmak krwi Joffa. Oczywiście, taka rana dość szybko się zasklepiłaby, ale było to również znakiem, że nie zamierzał się poddać i dać zniewolić jemu. Zamierzał również ruszyć tak w bok, by przeturlali się i zmieniły się pozycje - czarnowłosy na dole, a jego ofiara na górze. Usiadłby mu na brzuchu, chwytając rękami jego, by nie zrzucił go z miejsca.
- Jesteś najgorszy - wykrztusił z siebie. Pochylił się, stykając swoje czoło z jego klatką piersiową. Pozwolił by długie włosy opadły bezwładnie na ciało czarnowłosego, a sam brał wdechy powietrza, starając się uspokoić.
- Kręci mi się w głowie przez ciebie - dodał jeszcze, nie patrząc nadal na niego. - Coś ty mi zrobił? - nie rozumiał tego. Ani wszystkiego, co miało miejsce do tej pory.

_________________
Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 610


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Nie Kwi 08, 2018 3:12 pm

Może w tym czasach mogliby za to spłonąć, ale wśród ludzi. Wampiry były nieco mniej wybrane, w końcu żyjąc parę setek lat próbuje się niemal wszystkiego. Oczywiście niektóre pijawki tkwiły w swoich przekonaniach, ale później zachowywały się jak zgorzkniałe staruchy, które za mało się nażyły. A Joffrey do nich nie należał.
Dla Setha mogło być to niezłe zaskoczenie, zwłaszcza iż to on był ofiarą. Kurosz zaśmieje się lekko, słysząc jak mu.. rozkazuje? Był Szlachetnym, ale czy teraz było to istotne? A może magiczna bariera znikała, gdy atmosfera zaczęła się robić coraz bardziej gorąca? Kto go tam wie.
Przestanie stawiać opór? Jak miło. Zabranie rąk z jego klatki równoznaczne było ze zbliżeniem się jego gęby do twarzy Setha. Niby się krzywił, niby protestował.. ale dlaczego jego ciało wcale nie zamierzało go słuchać? Joffrey był pociągającym wampirem i nawet niebieskowłosy musiał mu to przyznać. Słowa wampira na niego nie działały, a tylko jeszcze bardziej napędzały Kurosza. Och, czyżby nie chciał go ugościć? Sam się ugości.
- Tylko się nie rozpłacz. - Sapnie, wpatrując się w jego blady tors. Przejechał po nim jęzorem, kierując się w stronę brzucha. Było to przyjemne dla oby stron, nawet jeśli jedna z nich tego nie chciała. Zatopienie się w jego usta nie było do końca dobrym posunięciem. Joffrey syknie i oderwie się od niego, widocznie rozjuszony. Jego oczy zaświeciły szkarłatem, a twarz wyrazi skrzywienie. Tak łatwo było zapomnieć, że miał do czynienia z lepszym od siebie. Ale był zdenerwowany, nie przywykł do takich odwetów. Palce zacisnęły się, ale tylko na moment. Potem ku własnemu zaskoczeniu to on znajdował się na dole, a jego ręce zostały schwytane. Uśmiechnie się, machając przed nim zakrwawionym jęzorem.
- Cóż za komplement.. - Roześmieje się, aby potem poczuć jak głowa wampira opiera się o jego klatkę piersiową, a uścisk rąk stał się lżejszy. Był zdziwiony, nie tego się spodziewał. Spojrzy w stronę sufitu i na moment przymknie oczy, czując jak krew w jego żyłach buzuje od podniecenia.
- Ja nic Ci nie zrobiłem. Jeszcze. - Sapnął, aby unieść się na łokciach. Prawdopodobnie w tym momencie szlachetny spojrzy na niego. O dziwo jednak Kurosz nic nie zrobił, pozwalając swojej ofierze na leżenie na nim. Na moment zrobiło mu się.. go szkoda? Chyba. Seth sam nie wiedział czego pragnął, a w dodatku jego ciało się buntowało. To zrozumiałe.
Poza tym Hagen nie był gwałcicielem choć wielu mogło odnieść inne wrażenie. Przyjrzy się obliczu wyższej krwi i przechyli lekko głowę na bok.
- Mam Ci zrobić masaż żebyś poczuł się lepiej? - Zażartuje, z powrotem opadając łbem na łóżko. Czuł się tak.. swobodnie? Aż sam nie potrafił tego zrozumieć.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Seth

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3358-seth#71943 http://vampireknight.forumpl.net/t3398-seth#73156 http://vampireknight.forumpl.net/t3399-seth#73157
Zarejestrował/a : 11/06/2017
Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Wto Kwi 10, 2018 11:29 pm

Potrzebował tej chwili, by zebrać myśli. Póki mężczyzna do niego się nie dobierał, jedynie znajdując się pod jego ciałem. Ochłodzić umysł i wyrzucić z pamięci to, co przed chwilą robił czarrnowłosy wampir. Przejąć kontrolę na sytuacją... I... I co dalej? Mam pustkę w głowie. Nie zdołam go wyrzucić stąd. Chyba, że właśnie odechciało mu się - uniósł głowę, czując, że tamten nieco się podnosił. Szkarłat z jego oczu zaczął zanikać, przywracając pierwotną barwę, a rozszerzone źrenice oczu Setha wyraźnie zdradzały, że nie jeszcze nie do końca uspokoił się. Większość reakcji zdołał zdławić w sobie, ale cóż... Nie jest łatwo odzyskać spokój ducha, gdy dopiero co dobierano się do niego.
- Zamierzałeś - I zamierzasz - dopowiedział sobie w myślach. Zmrużył nieco ślepia, po czym wydał z siebie westchnienie i ponownie opadł na jego klatkę piersiową. - Dlaczego ja? - niebieskowłosy nie rozumiał ciągle tego. Nieznajomość motywów wampira sprawiała, że sam... Po prostu nie wiedział co dalej. Co poczynić. Jaki podjąć kolejny ruch... Jak pozbyć się tego dziwnego uczucia, myśli kołatającej mu w zakamarkach umysłu...?
- I tak byś pewnie nie potrafił - żachnął w odpowiedzi na jego słowa. - Ale możesz spróbować - uśmiechnął się złośliwie na kilka sekund, po czym spoważniał. Już powoli się uspokajał... Jeszcze trochę... By móc zapanować całkowicie nad sytuacją tutaj. - Może udałoby ci się coś wskórać, by przekonać mnie - podniósł się ponownie do pozycji siedzącej, po czym odgarnął włosy za plecy, wlepiając w niego wzrok. Zapach krwi wampira nieco drażnił jego zmysły. A gdyby tak spróbować jej? Chociaż odrobinkę?
Nachylił nad nim, delikatnie ustami drażniąc jego szyję.
- Może zamienimy się rolami? - wymruczał cicho, po czym parsknął cicho i odsunął się od niego... Aż koniec końców zszedł z jego ciała, siadając obok na łóżku. - Odpada. Nie potrafię - stwierdził. Udaje mi się zakopać całkowicie te emocje. Dobrze. Muszę odzyskać sytuację tutaj. - Wątpię... Ale... - zerknął na niego z ukosa. - Myślisz, że potrafiłbyś się zająć mną lepiej niż przeciętna dziewka? - spytał się go. Szumi mi nadal w głowie i jest mi gorąco... - pomyślał jeszcze. Czego właściwie chciał Seth? Z jednej strony rzucał się i próbował zniechęcić wampira do działania, zaś z drugiej... Kto wie, czym właściwie to mogłoby się skończyć?

_________________
Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 610


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Sro Kwi 18, 2018 8:01 pm

Słowo ''dobierał'' brzmiało tak neagtywnie. Joffrey w zasadzie to robił, ale nie traktował go tak po całości jako swoją ofiarę. Seth wciąż mógł się go pozbyć, jeżeli odpowiednio by się postarał. Mógł normalnie mówić, a jego ruchy nie do końca były krępowane. Niech więc się cieszy, gdyż Kurosz mógłby zagrać znacznie ostrzej.
- Ależ skąd. - Parsknął, patrząc na niego bezczelnie. Ileż miał w sobie tupetu, aby tak podskakiwać do wyższej krwi. Pomimo iż szlachetny go odpychał, pozostawał zmieszany. Niby się z tym nie zgadzał, ale jednak jego ciało reagowało na dotyk czarnowłosego. Spojrzał na niego i przechylił lekko głowę na bok, gdy ten ponownie opadł na jego klatkę. Przemilczał to pytanie, wiadome było, iż i tak mu nie powie. Seth niczego tutaj nie wskóra, motywy Joffreya wciąż były dla niego niejasne.
Zaśmiał się krótko na jego słowa, przechylając nieco łepetynę.
- Uważaj co mówisz, jestem dosyć silny. - Wystarczająco, aby Cię powalić. Wyzywające spojrzenie i lekko odsłonięte kły, igrał z ogniem. Joffrey sam prowokował, ale jego było bardzo łatwo. Już miał się podnieść, kiedy ten niespodziewanie pochylił się i zaczął muskać ustami jego szyję. Na moment przymknął oczy, ale był czujny. Nie zamierzał pozwalać mu na gryzienie. Kto inny miał być ofiarą! Uśmiechnął się i raptownie chwycił go za włosy, ciągnąc do tyłu/
- Nie sądzę. - Mruknął, skupiając na nim przenikliwy wzrok. Puścił go i przewrócił oczami, był taki niezdecydowany. Próbował zyskać kontrolę, poczuć się nieco swobodniej.. ale Hagen nie zamierzał mu na to pozwolić. Raptownie rzucił z siebie wampira tak, aby znaleźć się nad nim. Znowu. Musiało to całkiem zabawnie wyglądać.
- A może Ty będziesz moją? - Sapnął, chwytając dłońmi jego ręce i kładąc za głowę. Przyciskał je na tyle mocno aby ten nie mógł się ruszyć. Kolano powędrowało między jego nogi, a wredny uśmiech ponownie zagościł na twarzy kruczowłosego. Nie czekał dłużej i zaczął snuć jęzorem po jego szyi, aby następnie wgryźć się w usta. Nieco mocniej, ale równie szybko się cofnął. W końcu wolał nie stracić języka.
Celowo zaczął kłami przejeżdżać po krtani tamtego, od czasu do czasu rzucając mu badawcze spojrzenie. Ciało prawie przylegało, chyba jednak skończyło się bycie miłym.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Seth

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3358-seth#71943 http://vampireknight.forumpl.net/t3398-seth#73156 http://vampireknight.forumpl.net/t3399-seth#73157
Zarejestrował/a : 11/06/2017
Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Pon Kwi 23, 2018 2:30 pm

Czy można było mówić swobodnie o tym, że wampir mógł pozbyć się z tego miejsca Joffrey'a? Tego wampira, który nie reagował na to, że jest odganiany przez Setha? Który wbrew jego pozwalał sobie na coraz to więcej i więcej, i więcej...
Wzdrygnął mimowolnie i pokręcił głową. Nie wierzył ani trochę w to, że tamten nie zamierzał mu nic więcej zrobić. Jego zachowanie zdradzało coś zupełnie przeciwnego! Zdecydowanie zamierzał pewnie... Tylko co? Niebieskowłosy nie był pewny i nie wiedział, co powinien na to poradzić.
Jak i na to, co dokładnie teraz czuł.
Uśmiechnął się krzywo na jego słowa. Grożenie siłą? Nie wątpił w to, że miał możliwość zatrzymania go, ale...
- Zdominowanie mnie nie sprawi, że wszystko będzie szło tak jak chcesz, Joffrey'u - odparł mu natomiast. - Zdecydowanie nie... - skrzywił się, czując, że tamten ciągnie go za włosy. Jeden gest, który nawyraźniej miał sprawić, że miał odsunąć się od jego szyi. Wydał z siebie ciche warknięcie. - Nie ruszaj tego - nie spodobało mu się pociągnęcie.
Dodatkowo... Zdecydowanie czuł się lepiej. Pewniej i swobodniej. A przynajmniej do czasu, bo... Niemalże od razu ten rzucił się na niego, znów sprawiając, że niebieskowłosy znalazł się na dole. Ponowne uwięzienie... Uniósł nieco brwi i szarpnął się, czując, że tamten wykorzystał jeszcze więcej sił, by zatrzymać go w miejscu.
- Będziesz teraz dla mnie brutalniejszy? - burknął w odpowiedzi. - Kto będzie... Ten będzie ofiarą... - jęknął jeszcze. Wzdrygnął, czując polizanie i potem pocałunek. Zupełnie inny niź poprzedni... Na dodatek kły w tak niebezpiecznym miejscu... Dawało się czuć, że ciało Setha było spięte. Czuł się zagrożony. Jego klatka piersiowa unosiła się i opadała miarowo, a powieki zamknęły się. Starał się odchylił jakoś, by uniemożliwić mu działanie.
- To mnie specjalnie nie kręci, wampirku - jęknął cicho, krzywiąc się na dodatek.

_________________
Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 610


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Pią Kwi 27, 2018 8:13 pm

Ale Seth musiał przyznać, że gdzieś tam w głębi.. serca mu się to podobało! Joffrey był przystojny, miał zniewalający uśmiech.. od razu powinien ściągać spodnie na sam jego widok! Hagen nie musiałby się już tak starać. Uśmiechnął się drapieżnie, gdy zobaczył na jego twarzy zdenerwowanie. Taki świeżak był uroczy i ochota na niego wzrastała jeszcze bardziej. Kurosz nieco się wyprostuje, przechylając głowę na bok.
- Zazwyczaj wszystko idzie po mojej myśli. - Mrugnął do niego, nie spuszczając zaciekawionego wzroku. Tak się opierał i stawał.. a to jedynie nakręcało Hagena. Zakazany owoc smakuje najlepiej.. ale Kurosz musiał uważać, bo przecież nie chciał go zgwałcić. Lubił zadawać ból, ale nie w taki sposób. Szarpnięcie z jego włosy było mocniejsze, nie chciał udostępniać mu swojej szyi. Nie był żarciem.
Znalazł się na szlachetnym i znowu poczuł przepływ energii. Uwielbiał dominować, czuć że to on ma wszystko pod kontrolą. Zaśmieje się krótko, trącając jego policzek palcem.
- Skoro nalegasz.. - Zamruczał, nieco się pochylając i znowu jęzorem przejeżdżając po jego buźce, a potem szyi. Korzystając też z tego, że jego koszula była rozpięta, łapskiem przejechał po jego klatce, a następnie potem jego język powędrował wzdłuż linii torsu, aż po kres podbrzusza. Wyprostował się tylko na moment, po usłyszeniu kolejnych słów szlachetnego. Parsknął, przewracając oczami.
- A więc dlatego mówisz to takim jęczącym głosikiem? - Mruknął, przybliżając twarz jego jego buźki i znowu zatopił się w ustach niebieskowłosego. Prawa ręka chwyci za biodro niższego, zaciskając się na nim. Kurosz był już podjarany, może odrobinkę nachalny.. ale podobało mu się to. Napierał swoim ciałem na jego, czasami celowo przybliżając swoje krocze do tyłów zielonookiego. Chciał widzieć to zdenerwowanie ale jak i pożądanie. W końcu Seth również był mężczyzną i natury nie mógł oszukać. Mógł się opierać, ale i tak ciało wiedziało lepiej. Oddech Emilio na moment zatrzymał się przy jego szyi, a potem usta zatopiły się w jego wargach, ciało drgnęło, napierając jeszcze mocniej.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Seth

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3358-seth#71943 http://vampireknight.forumpl.net/t3398-seth#73156 http://vampireknight.forumpl.net/t3399-seth#73157
Zarejestrował/a : 11/06/2017
Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Sob Kwi 28, 2018 2:38 pm

Może nie tyle co się podobało... Co odczuwał powoli ten delikatny dreszczyk emocji...? Ciężko było to nazwać, co czaiło się w jego umyśle, jednakże Joffrey mógł zapomnieć o tym, że niebieskowłosy padnie na kolanach i będzie od razu przygotowany na wykorzystanie w łóżku. Ani tym bardziej nie będzie się rozbierać.
Seth ponownie próbował się szarpnąć i uwolnić z uścisku tamtego. Nie zdawał sobie sprawy z tego, że jego działania mające na celu zmuszenie Joffrey'a do rezygnacji, przynosiły wręcz przeciwny efekt. On już wręcz zmuszał się do stłamszenia niepotrzebnych uczuć i emocji, by skupić się na jednym celu - uwolnieniu się z pod wpływu tamtego. Tylko szkoda, ze rzeczywiście nie było to tak proste jakby chciał...
Wzdrygał, czując jęzor na swoim ciele.
- Pozwalasz sobie na zbyt dużo - wydusił z siebie wampir. - Przestań... - zacisnął na moment powieki, gdy czarnowłosy znalazł się na moment jeszcze niżej. Czuł, że sytuacja wyrywała mu się z pod kontroli, a sam stał się aktualnie zabawką dla niego. Nie podobało mu się to. Nie chciał tego. Czemu ten wampir nie dawał się odgonić, tylko uparcie trwał przy swoim?
I czemu to nietypowe uczucie powoli zaczynało się coraz to bardziej nasilać?
- Zamknij się - warknął w odpowiedzi. - Zamknij się, zamknij się, zamknij się... - monotonna wypowiedź została przerwana przez kolejny z pocałunków. Dawało się wyczuć, że ciało Setha nadal było spięte - a zwłaszcza wtedy, gdy krwiopijca był raz po raz blisko niebezpiecznej strefy. Nie zamierzał mu się oddawać. Nie chciał...
Ale zarazem... Jakaś zdradziecka część jego nie chciała, by to wszystko zostało przerwane.
Skoro trzymał go jedną ręką, starał się wyszarpnąć z jego uścisku chociaż jedną swoją. Cokolwiek, uwolnić się... W końcu istniała na to szansa, nie? Nie...? Niebieskowłosy zadrżał mimowolnie, ponownie czując pocałunek i ciepło w brzuchu. Złote ślepia przybrały szkarłatną barwę.
A co, jeśli... Poddam się temu? Chociaż na krótki moment...? - podczas pocałunku, delikatnie rozchylił usta. Po czym odwzajemnił pocałunek.

_________________
Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 610


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Pon Kwi 30, 2018 9:12 pm

Zawsze brał to co chciał. Ale tego wieczoru było nieco inaczej, w sensie zazwyczaj traktował wszystkich jako zabawki.. a Seth wzbudzał w nim chorą satysfakcję. Może zbytnio tego nie okazywał, ale szlachetny nie tylko wpadł mu w oko. Nie reagował na jego słowa, trzymając wampira w żelaznym uścisku. Naprawdę myślał, że przestanie?
Oderwał się od jego ust i spojrzał na niego. Czerwone oczy skupiły się na ustach złotookiego. Lubieżnie się oblizał, znowu się w nich zatapiając. Kto by się spodziewał, że za drzwiami jednego z pokoi będzie się coś takiego działo. Joffrey zadbał aby nikt im nie przeszkadzał, w końcu chciał być sam na sam z Kuroszem. Przechylił lekko łeb, słysząc jak tamten warczy. Mówił do niego czy do siebie? Uśmiechnął się okrutnie, widząc tą narastającą bezradność. Dreszcze przechodzące przez ciało szlachetnego były nawet wyczuwalne dla Joffreya, który spojrzał na jego klatkę piersiową po której przejechał palcami. Hagen nieco zwolnił uścisk, powodując iż Seth będzie miał wolne ręce. Co z nimi zrobi? Odepchnie go czy może przyciągnie? To już zależało do niego.
Joffrey czuł jak wzrosło jego pożądanie, ale kontrolował się. Gdyby tak nie było, to wszystko działoby się znacznie szybciej. Wolał aby cała ta atmosfera z chwili na chwilę stawała się coraz bardziej gorętsza, chciał aby oboje poczuli przyjemność, nie tylko on.
Moment kiedy wampir rozchylił usta zaskoczył nawet Joffreya, który aż otworzył szczerzej oczy. Wtopił się jeszcze intensywniej w jego wargi, a druga ręka chwyciła go za kark i przyciągnęła do siebie. Drugą ręką zaczął odpinać swoją koszulę, nieco przyspieszając oddech. Seth po chwili mógł dostrzec część jego klatki jak i umięśniony brzuch. Kruczowłosy przylgnął do niego, czując jak ich nagie ciała się stykają i choć jego było lodowate, to wewnątrz aż wrzało.
- Przyjemnie, prawda? - Zamruczał mu do ucha, które następnie oblizał. Sam do końca nie wiedział czego mógł się spodziewać po szlachetnym, który był niezdecydowany. Jego ciało jednak zdradziło właściciela, domagając się więcej pieszczot. Cóż, mieli całą noc na to aby się przekonać.
Hagen uśmiechnął się do niego, zbliżając się do jego szyi. Aż nabrała go ochota na skosztowanie szlachetnej krwi.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Seth

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3358-seth#71943 http://vampireknight.forumpl.net/t3398-seth#73156 http://vampireknight.forumpl.net/t3399-seth#73157
Zarejestrował/a : 11/06/2017
Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Wto Maj 01, 2018 5:05 pm

Który to już raz został pocałowany? Który już raz próbował się zbuntować i odepchnąć wampira, zarazem zyskując chociaż trochę swobody? Nie było szans, by to zliczyć. Nie rozumiał tego, czym motywował się Joffrey. Dlaczego raz po raz robił takie rzeczy, czemu nie zrezygnował... Czemu to właśnie padło na Setha? Było mnóstwo innych osób, ludzi czy wampirów, a jednak... Skończyli oboje tutaj.
Na dodatek niebieskowłosy był coraz to bardziej bezsilny wobec tych działań.
Zdradzieckie ciało... Zdradzieckie odruchy... Umysł został pokonany przez prymitywne emocje, odczucia i chęć... Zwyczajna ciekawość. Niewypowiedziana zachcianka. Przyjemne ciepło i narastające pragnienie, którego nie chciał zaakceptować. Nie chciał dopuszczać do siebie myśli...
Po czym i tak uległ temu wszystkiemu.
Rozchylenie warg sprawiło, że niewerbalnie... Pokazał, że przegrał. Z chęcią odrzucenia Kurosza, odtrącenia własnych myśli i pragnieniem sięgnięcia po więcej. Pomimo chłodnego ciała, w środku... Gorąc jedynie narastał. Powoli, ale zarazem skutecznie, niebieskowłosy nakręcał się na te pieszczoty. W odróżnieniu do namiętności mężczyzny, sam był dość... Delikatny. Zupełnie odmienny. Jakby dopiero co przystosowywał się do sytuacji tutaj.
- Jesteś... Za blisko... - odpowiedział z trudem. Zadrżał, czując, że... Oblizał mu ucho. Ciepły jęzor wampira sprawił, że przeszedł go dreszcz. Odruchowo odchylił głowę do tyłu, zarazem ukazując swoją szyję. - Przy... jemnie... - dodał jeszcze, przymykając nieco oczy. - Nie chcę... Nie... Pozwalaj sobie... - Chcę. Zrób to. - Nie chcę - Chcę. - Nie... Jesteś... Na serio... Okropny... - prawie zaczął się rozpływać pod jego dotykiem. Wyciągnął swoje ręce, po czym objął Joffrey'a, przyciągając go ku sobie.

_________________
Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 610


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Sro Maj 02, 2018 11:50 am

Kurosz nie był w stanie tego zliczyć. Poza tym skupiał się na czymś kompletnie innym, skupiając uwagę na szlachetnym. Na początku chciał się go pozbyć za wszelką cenę, a teraz? Powoli zaczął mu się poddawać i jedynie sam sobie mógł odpowiedzieć na pytanie czy z ciekawości czy z innego powodu. Joffrey prześledził wcześniej nieco życie Setha, dowiadując się o nim wielu ciekawych rzeczy. Lecz nie był tylko ofiarą, a coś w rodzaju obiektem westchnień. Wpadł w oko szalonemu Joffreyowi, który z chwili na chwilę coraz bardziej czuł jak bariera niebieskowłoswego kruszeje.
Kruczowłosy nie zamierzał triumfować nad zwycięstwem, w końcu złotooki nie powinien czuć się przegrany. Hagnowi nikt po prostu nie potrafił się oprzeć, no cóż. Ma się tę moc.
Taka nieśmiała współpraca ze strony Setha była nieco zabawna. W końcu znalazł się w nowej, kompletnie obcej sytuacji. Nie dziwił mu się, że reagował tak a nie inaczej. Słysząc jego słowa, wyszczerzył się. Nie odpowiedział jednak nic, spoglądając na smukłą szyję, którą przed chwilą oblizał. Tak bardzo kusiło go aby się w nią wgryźć, lecz ostatkiem sił się opanował.
Żeby jeszcze bardziej pobudzić swoją małą ofiarę, zaczął wykonywać płynne ruchy swoimi biodrami, przyswując się, to oddalając. Za pewne nieźle podrażni to szlachentego, który mógł czuć jego wypukłość nawet przed spodnie. Jego ręce objęły go, więc Hagen jeszcze bardziej się do szlachetnego przycisnął.
- Powiedź to jeszcze raz. - Wymruczał mu do ucha, nie zaprzestając swoich jakże seksownych ruchów. Brzuch czasami napinał się jeszcze bardziej, a na rękach żyły były jeszcze bardziej widoczne. Kiedy się zbliżał, czasami składał nagły pocałunek na jego ustach. Wydał z siebie pomruki zadowolenia, że Seth w końcu kompletnie się poddał. Nie starczyłoby mu sił, żeby z nim walczyć. Był natarczywy, ale nie zachowywał się agresywnie. W tym całym chaosie dało się wyczuć pewną zmysłowość. Czerwone oczy uważnie wbiły się w jego odpowiedniki, a na twarzy zagościł drapieżny uśmiech. Jedna z rąk chwyciła go za pośladek i ścisnęła, może odrobinę zbyt mocno.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Seth

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3358-seth#71943 http://vampireknight.forumpl.net/t3398-seth#73156 http://vampireknight.forumpl.net/t3399-seth#73157
Zarejestrował/a : 11/06/2017
Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Czw Maj 03, 2018 5:31 pm

Ta sytuacja zdecydowanie nie mogła być zaliczana do normalnych... No bo w końcu, kto oddaje się wręcz dopiero co poznanemu mężczyźnie? Będąc... Nim samemu. Jednakże zachowanie i czyny Joffrey'a sprawiły, że Seth nie utrzymywał dłużej tej bariery niedostępności i dał się ponieść chwili. Zapewne w przyszłości zacznie sobie to wyrzucać... Lub też nie. Kto wie, co będzie po tym wszystkim?
Dobrze również, że nie zdawał sobie teraz sprawy, że czarnowłosego można było śmiało nazwać stalkerem. Osobą... Która doszczętnie zaplanowała sobie to wszystko i wprowadziła w życiem, by osiągnąć swój cel.
Wyburczał coś niezrozumiałego, na moment odwracając wzrok, po czym wydał z siebie syk. Ruchy wampira sprawiły, że ponownie czuł, jak jego ciało sztywnieje. Jego źrenice zwężały się. Po paru sekundach ponownie patrzył na niego. Niezbyt odczuwał zachwyt na temat tego, co wampir przysuwał do niego.
- Nie... Powiem... - wymamrotał w odpowiedzi, gdy usłyszał jego głos przy swoim uchu. - Za... po... mnij.
Nie zamierzał dawać mu aż tyle satysfakcji z tego, że po prostu mu uległ. Mimo iż rzeczywistość przedstawiała się w zupełnie innych barwach. Przełknął ślinę. Pomimo tej próby buntu, zdecydowanie czuł się zupełnie inaczej. Czuł narastające ciepło i przyjemność z składanych pocałunków, które sam odwzajemniał.
Chociaż, gdy poczuł, jak ściska jego pośladek, wydał z siebie syknięcie.
- Tss... Nie bawię... Się tak... - przeniósł swoje ręce na jego kark i przygarnął jeszcze bardziej ku sobie. - Zacząłeś... Więc... Rozpal mnie bardziej... Bardziej... Bardziej - uniósł lekko kąciki ust do góry i ułożył swoje dłonie na jego twarzy, chcąc ponownie pocałować go. Tym razem o wiele bardziej namiętnie niż wcześniej.

_________________
Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 610


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Pon Maj 14, 2018 6:31 pm

Joffrey miał plan i zamierzał się go trzymać. Oczywiście, że tak łatwo nie odpuści. Nie, kiedy w zasadzie odniósł zwycięstwo. Teraz obydwoje zaczęli czuć satysfakcję, choć najlepsze jeszcze nie nadeszło. Wampir wyciągnął się lekko, słysząc jego zacinający się głos. Nawet się uśmiechnął, nie przestając się przesuwać do szlachetnego. Cóż, musiał mu pokazać że to on miał być na dole w tej roli. A może powinien mu dać czas na przygotowanie się? Niebieskowłosy był spanikowany, pierwszy raz robił coś tak.. złego? W sumie to normalna sprawa, za seks z facetem się raczej nie spłonie. Prawdopodobnie.
Zarechotał, widząc oburzenie u wampira. Zaskoczony? Niech nie myśli, że będą się całą noc wyłącznie lizać. Chyba, że coś im wcześniej przeszkodzi.
- Bawisz, bawisz. - Odparł jedynie, czując jak przenosi ręce na jego kark i przyciąga ku sobie. Seth przestał się już opierać, jego pocałunki przestały być nieśmiałe. Pożądanie wzięło górę, tak samo jak Joffreya, który ponownie zacisnął, tym razem dwie ręce na pośladkach. Zniżył się, znowu całując go po brzuchu i zjeżdżając nieco niżej. Wyszczerzył się, ukazując spore kły. Jego ręka raptownie chwyciła za krocze szlachetnego i nieco zdusiła.
- To co słonko? Zabawimy się nieco ostrzej? - Zamruczał, przybliżając się do jego szyi i polizał ją, zostawiając na niej trochę śliny. Niezależnie co tamten odpowie czy zrobi, Emilio zacznie rozpinać pasek od spodni. Odpiął guzik, poluzował rozporek i pozbył się przedostatniej części garderoby. Miał już na sobie tylko czarne bokserki, gdzie widoczna była spora wypukłość. Utkwi spojrzenie w złotookim i chwyci go za kark, unosząc i wbijając się w wargi. Agresywniej, bardziej pożądliwie i stanowczo. Ręce przejechały po biodrach, potem pośladkach i wrócił do góry. Potem zaczął się wpatrywać w bladą szyję i oblizał się lubieżnie. Głód krwi również zaczął wzrastać i męczył myśli wampira. Często jego chęć na seks i głód szły razem w parze, ale nie był pewien czy taki czyn tylko nie zrazi mężczyzny, którego i tak trochę czasu musiał do siebie przekonywać. Za pewne po wszystkim zacznie na niego wrzeszczeć, ale konsekwencjami martwmy się później. Na chwilę obecną byli rozpaleni, nie było czasu na uciążliwe myśli.
- To nie jest nic strasznego. - Sapnął jedynie i chwycił wampira za spodnie i szarpnął. Potem z użyciem siły, odwrócił go tak, aby brzuchem leżał na łóżku. Przylegnie od niego do tyłu i przymknie oczy, przejeżdżając rękoma po jego ciele. Celowo zahaczał o niższe sfery, jeszcze trochę i sam nie wytrzyma napięcia. Potem chwycił go za włosy i pociągnął do tyłu, odchylając głowę szlachetnego. Zaczynamy?

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Seth

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3358-seth#71943 http://vampireknight.forumpl.net/t3398-seth#73156 http://vampireknight.forumpl.net/t3399-seth#73157
Zarejestrował/a : 11/06/2017
Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Sro Maj 23, 2018 12:42 pm

Dziwna sytuacja... Która zarazem była niezrozumiała dla niebieskowłosego. Pomimo tego, iż uważał to za niewłaściwe i zarazem niemoralne... Dał się w to wciągnąć. Nie wiedział nawet... Dlaczego. Dlaczego dawał się, patrząc na to, że... Właściwie dopiero co go poznał? I to on tak mu się narzucał? Sam zaczął... Sam Seth nawet nie oglądał się za facetami, co to, to nie...
Chociaż niemały wpływ mogło mieć na to... Jaki styl życia właściwie prowadził.
Zaczął czuć lekkie kłucie w żołądku. Joffrey... Działał dość śmiało. Nawet zbyt śmiało jak na gusta wampira. Zaczynał przechodzić już do dalszego aktu... Tylko, czy Seth czuł się gotów? Ciężko powiedzieć, patrząc na to wszystko. Niby dołączył się do tego, niby czuł... Ale co dalej? Nie potrafił tego pojąć.
- N-niee... - wydał z siebie jęknięcie. I weź tutaj próbuj zachować spokój... Kiedy to wszystko się działo. Dotyk, pocałunki... I dawanie wejść mu coraz to dalej, i dalej... Tak, że nie zapowiadało się na to, iż byłby zdolny go powstrzymać. Chcąc nie chcąc - bardziej nie chcąc - dawał mu więcej swobodniejszego działania. Jedynie co jakiś czas wydawał z siebie cichy jęk.
- Jesteś... Za blisko... - wymamrotał. - Nie rób... Za szybko działasz... - wydał z siebie syknięcie, gdy ten chwycił go za włosy. Wymamrotał parę niezrozumiałych słów, krzywiąc się zarazem. - Mógłbyś być nieco... bardziej delikatny - powiedział jeszcze do niego. Zaczynał się powoli bać, że bardzo szybko pożałuje tego, że nie walczył bardziej i nie wyrzucił go stąd z użyciem siły. Nie wiedział co właściwie nadejdzie... I wolał przedwcześnie się nie dowiadywać. Bądź co bądź, niech przestanie go ciągnąć za włosy, bo serio się zdenerwuje!

_________________
Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 610


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Sob Cze 02, 2018 9:12 pm

Oczywiście, że była niezrozumiała. Zwłaszcza, iż był z facetem pierwszy raz. Wampiry jednak rzadko kiedy przejmowały się tym z kim sypiały, jednak pozory trzeba było utrzymywać. Ale Hagen o to nie dbał i biedny Seth musiał się o tym przekonać na własnej skórze. Jeszcze będzie miał seksowne sny z wampirem w roli głównej jak zostanie człowiekiem, biedaczysko!
Ciche jęki, zaprzeczanie, to była jak muzyka dla uszu. Wiadomo było, że nie przestanie. Póki co jednak jedynie go molestował. Między innymi dlatego aby i on poczuł pożądanie, bo w końcu ciało działało pod wpływem pewnych bodźców. Za pewne niebieskowłosy sam nie wiedział czego w końcu chciał, ale dobrze jest spróbować.
Przecież będą żyli wieczność.
Za blisko, za szybko, za brutalnie. On nie potrafił się zamknąć? Joffrey wydał z siebie sfrustrowane syknięcie i jedynie uniósł się nieco na rękach, patrząc na wampira.
- No nie dogodzisz. - Sapnął, prostując się nieznacznie. Ale skoro nikt wcześniej nie zwiedzał tyłów szlachetnego to co się dziwić? To taka prawie dziewica he.
Patrzył na jego kark, gdy leżał. Puścił włosy i odgarnął je z pleców, składając powolne pocałunki od początku kręgosłupa, niemal do samego końca. Nie robił nic innego. Chciał delikatności? To o dziwo ją otrzymał i wampir przestał być taki nachalny. Potem położył swoje ciało na jego i przymknął oczy.
- Ale jesteś rozpalony. - Zaśmiał się krótko, na nowo unosząc się na rękach. Biedak sam cierpiał, gdyż on nieźle się podjarał.. jakiś czas temu. Nie chciał jednak niczego zepsuć, więc posłuchał tego co mówił. Niech ładnie oznajmi, że już mu fajnie to mogą naprawdę zaczynać zabawę. Wampir jednak obawiał się, że z tego wszystkiego okaże się, że jednak do niczego nie dojdzie.
Musiał jakoś osłabić go, sprawić że nie będzie myślał racjonalnie. Pochylił się do jego szyi i dmuchnął w nią ciepłym powietrzem.
- Mogę? - Zamruczał jak kocur, mając nadzieję iż szlachetny udostępni mu nieco swojej krwi. Nie dość, że zaspokoi głód to i jeszcze nieco go osłabi. Postara się nawet być delikatny!

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Seth

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3358-seth#71943 http://vampireknight.forumpl.net/t3398-seth#73156 http://vampireknight.forumpl.net/t3399-seth#73157
Zarejestrował/a : 11/06/2017
Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Sob Cze 16, 2018 2:23 am

Sny... Albo i koszmary. W zależności od punktu widzenia, nieprawdaż? Jednakże nie było to teraz istotne do rozważania, skoro wszystko działo się realnie! Seth zdecydowanie został zniewolony przez Joffrey'a i chcąc nie chcąc, był zmuszony ten stan zaakceptować... Lub też nie. Dlatego też okazywał niezadowolenie na głos, zarazem działając wampirowi na nerwy. Mówiło się trudno... W końcu niekoniecznie musiał mu się oddać z miejsca. O ile do czegoś właściwie dojdzie...
Delikatność była czymś, czego tak właściwie potrzebował niebieskowłosy. Pozwalała się ona uspokoić, rozluźnić i zarazem próbować zacząć się rozkoszować chwilą. W końcu nikt nie powiedział, że był gotowy! Nawet pomimo tego zachowania...
- Zamknij się - burknął w odpowiedzi. I co z tego, że tak się czuł, no! Przynajmniej z takiego założenia wychodził teraz Seth. I tak było wystarczająco dla niego dziwne, że to właśnie inny facet doprowadził go do tego stanu. Dziwne, niepokojące i zarazem intrygujące tak, że drązył w to dalej.
Drgnął mimowolnie, słysząc jego zapytanie.
- Z-za d-dużo byś chciał - odpowiedział mu z lekkim zawahaniem. Co mógł powiedzieć czy zrobić więcej... Jak sam nie wiedział? Nie był pewny czy powinien właściwie przystać na to czy nie. W takiej sytuacji... Mógł odczuwać przecież niepokój, nie...? Przełknął ślinę, po czym podparł się na łokciach, starając się ponownie ukryć to, jak naprawdę się czuł.
- Pod warunkiem... Że potem dasz mi swoją - dodał od siebie jeszcze. Teoretycznie się zgodził, ale... Wolałby, by to było na zasadzie wymiany niż tylko jednostronne.

_________________
Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 610


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Pią Lip 06, 2018 9:15 pm

W sumie nie wiadomo co się stanie. Niby byli prawie na wpółnadzy, parę razy skradli kilka pocałunków.. ale w zasadzie nic więcej się nie działo. No może z wyjątkiem parę ruchów bądź dotknięć w bardziej wrażliwe miejsca, ale wszystko po to aby zachęcić do działania niźli odstraszyć. Joffrey nie był typem gwałciciela, choć można było mu wiele zarzucić.
Seth był dla niego bardzo trudną fortecą do zdobycia. Wyzwanie którego się podjął i kompletnie zatracił.
Skoro był to jego pierwszy raz z mężczyzną to z pewnością był w niemałym szoku. W końcu za pewne wmawiano mu, że musi sobie znaleźć wysokiej krwi, kasiastą wampirzycę aby dzieci były równe wysoko postawione co rodzice. Po co jednak podążać za szablonami, kiedy wiele innych ścieżek jest znacznie bardziej interesujących?
- Uuu ktoś tu się wstydzi. - Zamruczał mu do ucha i pociągnął za nie zębiskami, nieco się przy tym prostując. Seth był teraz zmieszany, ale jeżeli Joffrey poprowadzi tę grę ostrożnie to w końcu będzie mógł dobrać się do jego ciała.
Uśmiechnął się lekko na jego odpowiedź. Za dużo by chciał? Kurosz chciał wszystkiego i zazwyczaj to dostawał. Uniósł nieco łeb ku górze, aby móc przyglądać się rozpalonemu wampirowi z zadumą. Bo w końcu przestał już się opierać i zaczął się powoli przekonywać do super pomysłu Emilio jakbym był seks, he.
Zbliżył się do jego szyi, chwytając go za ręce i przytyrzmując. Trochę drapieżności musiało być i choć nie koniecznie uśmiechało mu się oddawanie swojej krwi, dla szlachetnej był w stanie to zrobić.
Krótkie skinięcie było wystarczające. Umowa zawarta!
Niedługo po tym oblizał lekko miejsce, które niebawem zostanie ugryzione. Kły przebiły delikatną skórę, a soczysta, szlachetna krew zaczęła spływać Hagenowi do gardła. Od razu poczuł ekscytację, chęć na więcej. Puścił jego nadgarstki, rękoma wędrując w okolicę jego pleców. Taka posoka pobudzała całe jego ciało, czuł się naprawdę dobrze. Oczywiście Sethowi może niekoniecznie się to podobać, ale jednak dzielenie się krwią było czymś w rodzaju zbliżenia. Może dzięki temu łatwiej będzie posunąć o się o kawałek dalej?

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Seth

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3358-seth#71943 http://vampireknight.forumpl.net/t3398-seth#73156 http://vampireknight.forumpl.net/t3399-seth#73157
Zarejestrował/a : 11/06/2017
Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Pon Lip 09, 2018 11:27 am

Gdyby się od razu oddał obcemu facetowi... Nie. Lepiej nawet nie myśleć, co by to właściwie ze sobą przyniosło. W końcu jakiekolwiek sprawienie, by Joffrey posunął się jeszcze dalej, jednocześnie oznaczałoby, że mu uległ... A czarnowłosy zyskał dominację na daną chwilę. Nie do pomyślenia, nie? Tylko... Ciekawe, kiedy Seth przestanie się nad tym zastanawiać i rzeczywiście da się ponieść chwili... By potem jedynie zadręczać się i przeklinać własną głupotę.
Właściwie, czy czasem nie można powiedzieć, że był zgubiony już od samego początku?
Niebieskowłosy wymamrotał kilka niezrozumiałych słów, po czym wydał z siebie syknięcie.
- Cicho... - mruknął, tym razem bardziej wyraźniej. Skrzywił się, czując jego zęby na swoim uchu. Co tu robić, co tu robić... Jakby nie patrzeć, zdecydowanie było tak ciut za późno, by wymyślić coś sensownego... Albo i nie...
Zadrżał mimowolnie, gdy tamten przymierzał się do ukąszenia. Zacisnął zęby, zarazem starając się powstrzymać chęć zrzucenia go. Pozwalanie się na ukąszenie... No właśnie, z czym teraz to będzie się wiązało...? To się jeszcze okaże...
Syknął i wzdrygnął, czując ból wbijanych kłów w szyję. Nie było to przyjemne odczucie dla niego. Niełatwo było to zaakceptować, patrząc na to, że dosłownie był teraz ofiarą. Zacisnął palce na pościeli. Denerwowało go to. Czuł irytację wewnątrz siebie. Ale zarazem i osłabienie wraz z ubytkiem krwi...
Zamknął oczy, próbując rozluźnić swoje ciało. Miał wrażenie, że spięcie nie będzie dobre w aktualnej sytuacji.

_________________
Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 610


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Sro Lip 11, 2018 4:13 pm

Sapnął, przeciągając się nieznacznie. On takich rozmyślań jak Seth nie miał. Działał pod wpływem chwili i kierował się instynktem. Nie spodziewał się jednak, że ze Szlachetnego okaże się taki sztywniak! Totalnie nie chciał mu ulec i zamiast dać się ponieść chwili, cały czas się wycofywał. No i co z tego, że odwzajemnił pocałunek skoro i tak jego mina wskazywała niezadowolenie. A może było mu po prostu głupio, że podniecił go inny mężczyzna?
Szlachetna krew była najlepsza. Spijał ją pożądliwie, zaciskając na nim swoje ręce. Nie potrafił przestać, a wraz z tym szło za pewne dalsze osłabienie i tak nieco niemrawego już niebieskowłosego. Czuł jak jeszcze większa moc przechodzi po jego ciele. Udało mu się jednak oderwać od szyi swojej ''ofiary'' Starł posokę ręką, wpatrując się uważnie w oczy szlachetnego. Nie wypił za dużo?
- Ciężko przestać, gdy już się zacznie. Wasza krew tak działa. - Sapnął, jakby próbował się wytłumaczyć. Wciąż znajdując się na nim, puścił go i przymknął na moment oczy. Szum krwi w jego głowie stawał się coraz mocniejszy. Przedziwne uczucie.
- Wszystko w porządku? - Zapyta. Nigdy tak się nie zachowywał, ale szlachetny miał w sobie coś takiego dziwnego. Joffrey był chamem i bucem, a tu proszę bardzo. Był nie do poznania i już nie dobierał się do jego ciała wbrew jego woli. Zupełnie jakby na moment przestał dążyć do zbliżenia. Odgarnie czarno szare kosmyki z twarzy i przejedzie językiem po swoich ustach.
A może to wszystko to taki podstęp?

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Seth

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3358-seth#71943 http://vampireknight.forumpl.net/t3398-seth#73156 http://vampireknight.forumpl.net/t3399-seth#73157
Zarejestrował/a : 11/06/2017
Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Sro Lip 11, 2018 10:51 pm

Zgoda na oddanie krwi była swego rodzaju naiwnością. Gdzieś w głębi siebie zadawał sobie z tego sprawę, ale nie miał odwagi przyznać się na głos. Albo i też nie chciał... Warto się zastanowić nad tym... Ale czy właściwie był na to teraz czas? Ta sytuacja, ta sprawa, to wszystko... To raczej nie pozwalało na ewentualne, dalsze postępowanie, wiodące ku bardziej logicznemu podejściu.
Utrata krwi kosztowała go więcej niż spodziewał się. Mało kiedy oddawał swoją - dobra, praktycznie nigdy - więc nie sądził, że odczuje to aż tak bardzo. Osłabienie, słabość i brak chęci do gwałtowniejszej reakcji... Dodatkowo, każde spięcie powodowało falę bólu, wywodzącą się z dwóch małych ranek zadanych przez czystokrwistego.
Wydał z siebie ciche jęknięcie, gdy tamten w końcu przestał z niego pić.
- Nie - odparł mu. - Jestem zmęczony. I głodny. Nie mówiąc już o bólu - dodał z niechęcią. - Za dużo wypiłeś.
Ranki pewnie zaraz zaczną się goić, a on... Po prostu leżał. I tyle.
- Chcę się odwrócić - burknął jeszcze, wyraźnie z brakiem werwy. Nieprzyjemne kłucie w głowie nie poprawiało mu nastroju i odbierało zarazem chęci na dalsze działania. Jednakże zarazem jedno nie dawało mu spokoju. Pozwolenie na ugryzienie siebie i wyssanie krwi, powodowało, że to zbliżenie było niezwykle intymne. Nie licząc już wspomnienia, które mógł tam dostrzec...
- Joffrey... Oddaj mi swoją krew.
Cichy szept nie wskazywał na to, by zamierzał przyjąć odmowę.

_________________
Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 610


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Pią Lip 13, 2018 9:55 am

Coś w tym było. Joffreyowi jednak ciężko było odmówić, przecież ten facet potrafił być taki przekonujący! Szlachetna krew dała mu zastrzyk energii, co widać było bo jego wesołym uśmieszku na bladej mordzie. Czystokrwisty nie spodziewał się jednak, że ten zacznie tak narzekać. Czy Seth kiedykolwiek potrafił być z czegoś zadowolony?
Przewrócił oczami.
- Nie jęcz jak jakaś panienka. - Sapnął, bo przecież był szlachetnym nie? Silnym wampirem, dużo potężniejszym od zwykłego Kurosza. Ale jak widać każdy był inny i Seth sprawiał wrażenie znacznie bardziej delikatniejszego.
- No to się odwracaj. - Dodał, schodząc z niego bo przecież jaśnie paniczowi musiało być niewygodnie. Wspomnienia, które przejrzał może nie były tak dokładne, ale w zasadzie z pewnością przydatne. Oddanie krwi było czymś, czego obce wampiry raczej między sobą nie robiły.
A jednak Seth i Joffrey znali się zaledwie kilka godzin i już do tego doszło.
Usiadł na łóżku, opierając łokcie na kolanach. Aż musiał odkaszlnąć, słysząc jego ''polecenie''. Niezbyt zadowolony uśmiech wdarł się na twarz Emilia, który niedbale podał mu prawą rękę.
- Tylko nie za dużo bo Ci przywale. - Cóż za romantyk z niego! Dla Hagena oddawanie swojej krwi było prawie jak poddanie się, czyli coś czego nie akceptował. Ale rzekomo obiecał, a nie zamierzał zbyt bardzo narażać się szlachetnemu, do którego przez chyba godzinę próbował się dobrać.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Seth

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3358-seth#71943 http://vampireknight.forumpl.net/t3398-seth#73156 http://vampireknight.forumpl.net/t3399-seth#73157
Zarejestrował/a : 11/06/2017
Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Nie Lip 15, 2018 6:22 pm

- Oh, zamknij się - burknął w odpowiedzi. - Nie mów, że ty byłbyś zachwycony na moim miejscu - niech cierpi, skoro tak! Znaczy się, Joffrey, przez słuchanie narzekań ze strony Setha. Chyba nie spodziewał się serio, że będzie w milczeniu wszystko akceptować ze strony kogoś, kogo dopiero co poznał?
Dobra, w sumie, jakby nie patrzeć, to można byłoby się poważnie zastanawiać nad tą ich znajomością i co teraz właściwie się działo.
Przynajmniej tamten szedł z niego, więc i niebieskowłosy podniósł się do pozycji siedzącej. Odwrócił się, by móc patrzeć na Joffa i przekrzywił niego głowę.
- Aleś ty romantyczny - prychnął, słysząc jego słowa. Tak bardzo, że aż z nóg to zniewalało! Jednakże zapowiadało się na to, że czarnowłosy zamierzał dotrzymać słowa co do krwi. I dobrze, bo szlachetnemu nie podobało się to uczucie zmęczenia i słabości.
Chwycił jego rękę... Po czym pociągnął ją ku sobie, a samego osobnika objął i ukąsił jego szyję. Zadziałał dość szybko i bez chwili wahania, by tamten nagle nie odepchnął go. Bardziej takie wykorzystanie chwili zaskoczenia.
Powoli ssał jego krew, zarazem obejmując go z lekką czułością. Nie wydawał się być ani trochę speszony taką bliskością lub tym, jak można byłoby patrzeć na to wszystko. Mruknął cicho. Wydawało by się również, że spięcie, które towarzyszyło mu wcześniej, całkowicie uleciało z jego ciała...
Zarazem był całkowicie bezbronny teraz.

_________________
Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 610


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Pon Lip 16, 2018 6:30 pm

Prychnął mu prosto w twarz.
- Ja nigdy nie będę na Twoim miejscu. - Bo przecież wiadomo, że to nie Hagen jest od bycia na dole i wystawiania tyłka. A niech ktoś tylko spróbuje to skończy z oderwaną głową! On wolał się nie zastanawiać nad ich znajomością, która od samego początku zaczęła się dziwnie. Niby od niechęci, a jednak byli tutaj we dwoje w jednym łóżku. Co prawda do niczego nie doszło, ale jak to się mówi? Noc jeszcze młoda!
- Zawsze, złotko. - Cmoknął w jego stronę powietrze, ale widać było po nim zdenerwowanie. Hagen nie dzielił się swoją krwią. Nie lubił tego i to robili cieniasy! Ale nie zamierzał być nie szczery wobec szlachetnego, przynajmniej wymiana była obustronna. Poprzewracał oczami, powzdychał i ostatecznie był już gotowy, dlatego dał mu w łapę. Niech nie myśli, że pozwoli mu ugryźć gdzie indziej.
- Co do cholery..- Przerwał, czując szarpnięcie i jak ląduje w objęciach szlachetnego, który natychmiastowo zadaje cios. Nie było to przyjemne i w ogóle mu się to nie podobało. Na nic czułe objęcie i powolne ssanie krwi, skoro Joffrey zaczął się niespokojnie poruszać. Nie potrafił się uspokoić, ani nawet poczekać aż tamten skończy. Gwałtowny ruch głową, speszenie i przyspieszony oddech. Czuł się jak ofiara i było to jedne z gorszych odczuć. Chwycił Setha za kark i odciągnął na tyle ile potrafił, byleby tylko oderwać go od swojej szyi.
- Dość. - Warknął, obniżając kły i patrząc mu prosto w oczy. Nawet nie obchodziło go jak siebie blisko byli i jak bardzo stała się intymna ich relacja. Teraz był tak zdenerwowany, że nawet jego ślepia zaczęły się świecić na czerwono.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Seth

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3358-seth#71943 http://vampireknight.forumpl.net/t3398-seth#73156 http://vampireknight.forumpl.net/t3399-seth#73157
Zarejestrował/a : 11/06/2017
Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Pon Lip 16, 2018 11:06 pm

- Nigdy nie wiadomo - odpowiedział mu. W końcu, niewiadomym było, co właściwie przyniesie przyszłość i czy kiedyś tam nie odwrócą się role... Jeśli nie z nim, to z kimś innym i tyle, o! A tak serio, bardziej chodziło o przekazanie faktu, że nie można było być niczego pewnym.
No, ale nie ma co drążyć dalej, popatrzmy na daną sytuację!
Seth dał się odciągnąć do Joffrey'a, chociaż nie do końca był zadowolony. To sprawiło, że nie tylko wypuścił go ze swojego uścisku, a także zamiast dwóch dziurek, które miały się zaraz by zagoić, miał nieco rozerwaną skórę na szyi, a krew powoli pływała na jego ramię i klatkę piersiową. Powietrze wypełniła woń posoki tej dwójki, a sytuacja robiła się coraz to bardziej napięta...
Niebieskowłosy również patrzył na bruneta. Szkarłatne ślepia jednak nie wyrażały złość, co rozbawienie. Uniósł rękę i pewnym ruchem zabrał jego dłoń ze swojej szyi.
- Reagujesz jak prawiczek przy swoim pierwszym razie - stwierdził szlachetny, przykładając palec wskazujący wolnej ręki do ust. - Przynajmniej wiesz jak ja się czuję, gdy oddaję swoją krew... Nawet jeśli należy to do rzadkości - niepewność zniknęła. Tak samo jak i wahanie. - Smakujesz... Całkiem nieźle. Ciekawe czy ma na to wpływ moja własna krew - zastanowił się na głos.
Puścił jego dłoń, po czym delikatnie palcami musnął jego policzek.
- Nie złość się - wydawało się, że właściwie nic nie robił sobie z jego zdenerwowania. A może... Właśnie o to w tym wszystkim chodziło? Im bardziej tamten nie był sobą, tym większą przewagę zyskiwał szlachetny. - To było odruchowe.
Zabrał swoją dłoń.
- Nieładnie. Nie dotrzymujesz słowa. Niedobry wampirek - zdecydowanie nie akceptował tego, że mógł napić się tak mało. - Jeśli nie podoba ci się moja metoda... To wybierz własną. Chyba, że już się znudziłeś? - nieco prowokował go do dalszego działania.

_________________
Powrót do góry Go down
Joffrey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 610


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Nie Lip 29, 2018 10:31 pm

- Pf. Wcale nie. - Sapnął, marszcząc brwi. Joffrey jako uległy facet? A nigdy w życiu! Pędzej dałby się porąbać żywcem niż wypiąć tyłek. Taka prawda. Był samcem alfa, nie wyobrażał siebie w innej roli. A niech ktoś tylko spróbuje coś mu zrobić to skręci kark.
Odciągnięcie może nie było mądrym pomysłem, bo teraz z małych ranek zrobiła się nieco większa. Hagen syknął cicho, czując jak krew leniwie spływa po jego torsie.
- I zobacz co zrobiłeś. - Sapnął, kręcąc głową na boki. Spojrzał z jeszcze większą złością na szlachetnego, którego cała ta sytuacja rozbawiła. Ale Emilio nie było tak do śmiechu i wiadomo co się może zaraz stać.
- Zamknij się. - Syknął, mrużąc ślepia i nerwowo krzątając się po łóżku. Przewrócił jedynie oczami na jego słowa. Kurosz po prostu nie był przygotowany i nie lubił tego robić. Było to niemalże jak poddanie się.
- Być może. W końcu się różnimy. - Mruknął. Był z ''gorszego'' sortu, ale wcale mu to nie przeszkadzało. Wiedział, że szlachetni jak kogoś ugryzą to przemieniają taką osobę w wampira. A Hagen nie chciałby się w to bawić, zbyt wiele zamieszania by zrobił. Drgnął, gdy tamten pogłaskał jego policzek. A skąd mu się na czułości zebrało jak jeszcze wcześniej chciał aby go zostawił?
Nie potrafił się nie złościć. Zwłaszcza, że to wszystko miało inaczej wyglądać. Chciał pójść do łóżka z niebieskowłosym i na tym koniec, a tutaj zaczęła się rozwijać jakaś skomplikowana relacja. Czy tego chcieli?
- Myślisz, że dam Ci więcej swojej krwi? To się mylisz. Dostałeś swoje. - Warknął, bo chyba szlachetny nie liczył, że Emilio znowu się narazi. Oczywiście na tym nie koniec, bo czystokrwisty zbliżył się do niego i wyszczerzył swoje zębiska.
- A może przejdziemy do tego, co Ty miałeś mi dać? - Rzekł, łamiąc wszelką bezpieczną strefę, a jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od twarzy Setha. Oj, chyba nie będzie mu dane odzyskać całkowitej kontroli.

_________________

I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Seth

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3358-seth#71943 http://vampireknight.forumpl.net/t3398-seth#73156 http://vampireknight.forumpl.net/t3399-seth#73157
Zarejestrował/a : 11/06/2017
Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   Wto Lip 31, 2018 9:50 pm

- Twoja wina - odpowiedział niebieskowłosy. - Nie zwalaj na mnie - sam oderwał go siłą, więc no... Sam sobie właściwie zaszkodził. I zarazem zdołał sprawić, że na twarzy Setha pojawiło się... Rozbawienie. Nie był zły, a po prostu bawiła go reakcja wampira o niższej krwi.
- Masz urocze reakcje - skomentował z nutką złośliwości w głosie. Taka mała zemsta za to, że jeszcze nie tak dawno wyczyniał z nim wszystko co chciał. Niech nie będzie taki pewny, w końcu nikt nie powiedział, że cała sprawa będzie po jego myśli, o. W końcu niebieskowłosy to nie panienka, którą można było zaliczyć i tyle...
Nieważne jak bardzo nastawiał się na to Joffrey...
Im bardziej czarnowłosy był wytrącony z równowagi, tym większą przewagę zyskiwał tutaj Seth. Zwłaszcza, że tamten był już nieźle wkurzony. I co zrobi, zaatakuje go tylko dlatego, że nie wszystko poszło po jego myśli? Kto wie...
- Dałeś mi prawie tyle co nic - odpowiedział na jego słowa, zarazem lekko mrużąc oczy. Nie był zbytnio zachwycony tym akurat. - To nie jest dotrzymanie słowa, Joffrey'u - dodał spokojnie. W końcu to jego wina, o. Mógł zupełnie inaczej to rozplanować... Zwłaszcza, że oddawanie krwi to niekoniecznie ukazanie uległości.
To również i władza.
Był prawie dumy z siebie, że jego ciało nie ukazało słabości w momencie, gdy krwiopijca znalazł się zbyt blisko niego. Żółte ślepia wpatrywały się w jego twarz, a kąciki ust uniosły się.
- Psujesz nastrój - odpowiedział mu. - Marudo jedna - wyciągnął ręce i objął go. - Jak myślisz, kto jest teraz górą? - szepnął mu cicho do ucha.

_________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Bankiet, na którym wszystko się zaczęło   

Powrót do góry Go down
 
Bankiet, na którym wszystko się zaczęło
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Wszystko, co pod słońcem i gwiazdami
» Gwiezdne Duchy
» Igrzyska czas zacząć!
» W drodze do pielęgniarki może wydarzyć się wszystko.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: