IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mieszkanie w jakimś bloku

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru http://vampireknight.forumpl.net/t3537-samuru#76535
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1260


PisanieTemat: Mieszkanie w jakimś bloku   Pon Lis 27, 2017 7:33 pm

Nie za wysoki budynek z małą ilością pięter bo aż 4. Samuru mieszka na ostatnim więc miał pole do popisu. Aby dostać się do bloku trzeba mieć elektroniczny klucz, inaczej czeka Cię domofon.

Salon:


Kuchnia:


Łazienka:


Sypialnia:


I jakieś tam inne. Jak mi do głowy wpadnie co, to napiszę.


Ostatnio zmieniony przez Samuru dnia Wto Lis 28, 2017 11:15 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru http://vampireknight.forumpl.net/t3537-samuru#76535
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1260


PisanieTemat: Re: Mieszkanie w jakimś bloku   Pon Lis 27, 2017 8:25 pm

Jak łatwo poszło z nieznajomą z Mc.Donalda. Samuru chciał jedynie coś sprawdzić i upewnić się czy aby na pewno to było rozwiązaniem. Nie miał zatem zielonego pojęcia czy dziewczyna się nada. Cóż, nie dowie się jak nie sprawdzi.
Mieli daleko, więc nie obeszło się bez zamówienia taksówki.
- Ja zapłacę.
Rzeknie nim wejdą do samochodu. Skoro chciała mu pomóc, niech odprowadzi dawnego wampira pod same drzwi. Nie chciałaby chyba mieć czarnowłosego na sumieniu, wszak zawsze mógł zemdleć tuż przed samymi drzwiami własnego domu.
- Byłbym wdzięczny gdybyś dała zaprosić się na kawę. Nie jest za ciepło, no i przeze mnie nie dokończyłaś swojego posiłku.
Może i wampir brzmiał chłodno, to jednak szczere chęci. Kiedy już opuścili taksówkę, Samuru opłacił kurs i gestem dłoni wskazał niewielki, lecz dość nowoczesny budynek.
- I nie musisz się obawiać. Nie jestem żadnym psycholem z ubocza,
Krótki śmiech i w sumie nawet nie wiedział jak był blisko odgadnięcia obaw dziewczyny. No i nie wspomniał, że czuje w sobie psychola ale z mieszkanka w mieście, a nie na jego krańcach. Wejście do domu zeszło szybko. Otwarcie drzwi, dotarcie po schodach na sam szczyt. Dla Samuru nie było to nic dobrego, zważywszy że był głodny oraz jego kondycja kulała, wszak jako wampir aż takich ćwiczeń nie potrzebował.
Otworzył drzwi za pomocą normalnych kluczy i wreszcie wpuścił swojego gościa do środka dość nowocześnie urządzonego mieszkania. Czysto, schludnie oraz zadbane miejsce. Gabriela mogła śmiało wywnioskować, że właściciel mieszkania lubi żyć w przepychu. Pyszny wampir na zawsze zostanie w jego wnętrzu. Poczekał na dziewczynę by rozgościła się. Ściągnęła kurtkę, buty. A wtedy Samuru zasięgnie do szafy stojącej w przedpokoju by wydobyć kij do baseballa. I nim dziewczyna się odwróci w stronę łowcy, ten weźmie mocny, szeroki zamach i wymierzy nim w tył jej szyi. Drugi cios nakieruje na plecy, kolejny na nogi. Chciał by została powalona, a kiedy tak się stanie, czwarty cios wyląduje na jej czaszce. Nie był śmiertelny, tylko ogłuszający. Dysząc ciężko oraz stojąc przy kobiecie, skrzywi się paskudnie, oblizawszy krew która to wylądowała na jego bladym licu. Czyżby poczuł dreszcz? Nieważne czy Gabriela straciła przytomność, Kurosz sięgnie za jej jedną rękę, przeciągając do kuchni. Przykre było to, że zostawiała pod sobą smugę krwi.
- Kurwaa, trzeba będzie umyć podłogę.
Warknął pod nosem, widząc ten czerwony ślad. Dobrze, że miał kafelki. Co dalej! Leżąca na brzuchu ofiara była już całkiem bezbronna przy dawnym burmistrzu. Samur odłoży kij poza zasięgiem dziewczyny, w razie jakby chciała się cudem obronić.
- Nie mam bladego pojęcia czemu to robię. Ale coś we mnie mówi, że muszę.
Tłumaczył się ofierze? Jak widać. Nie żeby czuł coś na sumieniu, ba, Samuru go nigdy nie posiadał. Od zawsze był wypełniony lodową pustką, wyglądającej o wiele gorzej od suchej, gorącej pustyni. Przystanął zaś nad ciałem, krzywiąc głowę na bok.
- Nie wiem co łowcy mi zrobili i czemu sam jako łowca, tak się zachowuję. Może faktycznie jestem jakimś potworem? Mam totalne bagno w głowie.
Kontynuował jakże interesujący monolog. Przykucnie przy dziewczynie, łapiąc jej chudą rękę. Odsłoni ją z rękawa, by zaś wbić wzrok w żyły, w przegub. Przełknął głośno ślinę, czując jak zaś ona narasta w ustach. Pochylił się by sięgnąć do dłoni wargami. Pierw wciągnął kojący zapach aby zaś poczuć te mrożące w żyłach uczucie. Bez opamiętania wbije ludzkie zęby w miękkie ciało, rozkoszując się smakiem. Wreszcie nie czuł mdłości, a wewnętrzna uśpiona bestia poruszyła się gwałtownie przez co Samuru oderwał kęs, przełykając go głośno. Nie omieszkał wbić się kolejny raz, aby wyszarpać więcej.
Uczta na żywca się zaczęła.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie w jakimś bloku   Pon Lis 27, 2017 9:23 pm

Lepiej nie chodzić z obcymi do domu, każdy rodzic powtarza to swojemu dziecku. Gabriella była jednak święcie przekonana, że tym razem nie miała się o co martwić. Uciszyła te głupie myśli, które były najrozsądniejsze. Bo przecież Samuru to taki miły człowiek, po prostu dzisiaj miał gorszy dzień i tyle. Z pewnością jakoś go rozweseli, były wampir jednak miał nieco inne plany. Ucieszyła się, gdy zadzwonił po taksówkę. Jeszcze zaznaczył, że zapłaci. Cóż za gentleman. Tego się po nim nie spodziewała, ale ludzie zaskakują. Nie wiedziała jednak, że aż tak bardzo.
Skąd nagle taka zmiana? Czyżby zrozumiał, że zachowywał się niezbyt uprzejmie? Yuna uśmiechnęła się lekko, patrząc na nowoczesny budynek. Chyba musiał być bardzo bogaty, skoro wynajmował w takim drogim miejscu mieszkanie. Niepewnie spojrzała na taksówkę, jeszcze wywalą jej ze szkoły za te nieobecności!
- Dziękuję, to bardzo miłe z Twojej strony.. - Rzuciła niepewnie, gdyż nie wiedziała kiedy znów na nią naskoczy. Na jego śmieszny żart, zachichotała lekko. Skoro jej o tym powiedział to oczywiście, że nie miała się czego obawiać. Uczennica z radością skierowała się do jego domu i uważnie rozejrzała. Prawdziwy luksus, którego nigdy nie zaznała i widziała tylko z gazet czy zdjęć w internecie.
Ściągnęła kurtkę i buty, nie mogąc oderwać wzroku od ładnie wyglądającego salonu. Chciałaby kiedyś mieć takie mieszkanie, móc żyć w takim luksusie i nie martwić się o nim. Zanim jednak jej myślenie rozwinęło się jeszcze dalej, poczuła ogromny ból spowodowany uderzeniem kijem w szyję. Krzyknęła i runęła na ziemię. Po tym wszystkim nastąpiły kolejne uderzenia, paraliżujące ciało biednej uczennicy. Wyła jak dziecko, zasłaniając głowę rękoma. Uderzenia jednak były na tyle silne, że nawet nie próbowała wstać. Zaczęła płakać, czując niemiłosierny ból w okolicach głowy. Dlaczego to robił? Przecież.. myślała, że wpadła mu w oko skoro zaprosił ją na kawę i próbował być potem miły! Głupia! Ogłuszające uderzenie było silne, ale Yuna wciąż była przytomna. Jęknęła przeciągle, kaszląc i płacząc. Ciągnięta za rękę w stronę kuchni, spojrzała niemrawo na smugę krwi. Jego słowa były takie chłodne, a cała sytuacja wydawała się być chorym snem. Niestety to wszystko było prawdą, Gabriella naprawdę została pobita przez tego chorego mężczyznę. Jak się wydostać? Czy w ogóle było to możliwe? Myśl dziewczyno, myśl!
Kij został odłożony zbyt daleko, aby mogła po niego sięgnąć. Już po niej.
- Proszę.. nie rób tego, błagam.. zrobię wszystko! Proszę, zapłacę.. - Wyła jak małe dziecko, bojąc się najgorszego. Ból promieniował po jej całym ciele, nie mogła się skupić. Ledwo mówiła, czując jak fala gorąca uderza w jej ciało. Patrzyła na niego cała rozpłakana, ledwo ruszając głową. Zbyt długo to jednak nie trwało, ból głowy był nie do zniesienia. Tak bardzo się bała, tak bardzo chciała aby zmienił zdanie i postanowił ją..oszczędzić?
Zaczął mówić o łowcach? Gabriella troszkę się ożywiła jednak wciąż leżała niruchomo. Jej słowa mogły być niewyraźne, przez chwilę zrobiło jej się słabo przed oczami.
- Ja.. ja byłam u łowców.. chciałam.. chciałam do nich dołączyć. Oni Ci pomogą, proszę pozwól sobie pomóc.. nie bij mnie.. - Płaczliwy głos i te wielkie, błękitne oczy liczyły iż potwór zmieni zdanie. Mogła przecież być łowczynią, kimś kim on był. Dlaczego odbierał jej tę szansę?
Czując uścisk jego łapsk na swojej ręce poczuła obrzydzenie. Niech jej nawet nie dotyka! Drgnęła, czując wargi. Co robił? Wąchał ją? Zanim jednak zdążyła zareagować, wydała z siebie dziwi wrzask. Ugryzienie nie było takie, jak robiły zwykłe wampiry. Czuła piekący ból, ohydne uczucie. Adrenalina jednak wzrosła, dzięki czemu udało jej się odzyskać chociaż na chwilę władzę nad ciałem. Zamierzała szybko się przekręcić na bok i nogami odepchnąć go od siebie, albo nawet uderzyć twarz. Próbowała wstać, chwytając się wolną ręką za ranę i rzecz jasna zaczęła uciekać do salonu. Kompletnie nie wiedziała co ma robić. Była spanikowana i obolała, ale dzięki adrenalinie odzyskała chociaż na chwilę siły. Czy to jednak wystarczy aby uciec kanibalowi? A może powinna spróbować z nim walczyć? Zacisnęła chude dłonie. Jeżeli zajedzie taka potrzeba, zrobi wszystko aby przeżyć. Skąd jednak mogła wiedzieć, że Samuru okaże się takim potworem? I co niby zrobili mu łowcy? Przecież oni zawsze pomagali, robili dobre rzeczy i pilnowali porządku.
Dlaczego pozwolili dołączyć takiemu potworowi, który nawet nie wiedział co robił?
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru http://vampireknight.forumpl.net/t3537-samuru#76535
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1260


PisanieTemat: Re: Mieszkanie w jakimś bloku   Pon Lis 27, 2017 9:55 pm

Sam jest wybitnym aktorem. Wszak nie tak dawno był politykiem, burmistrzem smutnego miasta Yokohama. Umiał też grac przed obliczem Hiro, czy łowcami jeśli wymagała tego potrzeba. Zakłamany, zimny skurwiel dążący tylko i wyłącznie do jednego - zaspokojenia swoich potrzeb. Gabriella miała takiego pecha, że właśnie musiała trafić na kogoś takiego jak dawny wampir. I nieważne, że został zniwelowany do stanu człowieka. Charakteru nigdy nie usuną, a najważniejsze nie pozbędą się krwi z jaką stwór się narodził. Ludzie potrafią być chorymi psychicznie osobami, socjopatami czy innym zwyrodnieniem ludzkim, więc czemu nagle miałby się Samuru zmienić. Więc temu niewinna dziewczyna leżała przy jego nogach, krwawiąca, płacząca i błagająca o pomoc oraz litość.
- Zapłacisz? Przecież ty już to robisz! Zresztą, po co? I tak umrzesz! Ja pierdole, nie rozumiesz.
Wściekał się, chociaż to lodowate oblicze stwora nic a nic nie wyrażało. Zacisnął dłoń w pięść, oblizawszy się. Miał wrażenie, że czuł zapach krwi. A może to były tylko zwidy, hmm?
- Pomóc? MI? To coś mi jest? Tylko co? Nie wiem kim jestem! CZY TY KAPUJESZ PRZEZ CO PRZECHODZĘ?!
Teraz to ryknął. Do tej pory beznamiętna twarz przyodziała grymas wściekłości. Gdyby był wampirem z całą pewnością byłoby jeszcze straszniej, acz bladość dodaje trochę do potworności Samura. A to się liczy. Dopadł do kulącej się dziewoi, niestety ta zaczęła się bronić. Zdołał ugryźć, jednakże niebawem oberwał w twarz. Z wręcz nieludzkim warkotem odsunął się w tył, chwytając za piekące miejsce po uderzeniu.
- Ty jebana suko.
Warknął, oblizując resztki krwi które to pozostały w kąciku ust. Podniósł się po czym biegiem ruszył za Gabriellą. Po drodze chwycił też kij.
Nie miała daleko gdzie uciec, więc nie trzeba było długo szukać. Ranna dziewczyna stała w salonie na co Samuru uśmiechnął się półgębkiem.
- Myślisz, że kim jestem? Łowcą, który biega za wampirami i na nie poluje? Ja nawet sobie nie przypominam czy kiedykolwiek coś takiego zrobiłem. Wiem tylko tyle, że cholernie nienawidzę Kuroiashita. Tylko dlaczego? Coś mi zrobili? Powiesz mi?! Czy może zaś zaczniesz lamentować i błagać o życie! Kurwa. Przecież to chore!
Znowuż się wypowiadał w sposób zimny. Taki wyprany ze wszystkiego - z litości, współczucia czy nawet zrozumienia. Chciał coś sprawdzić i tego dokona, chociażby miałby ją połamać. Skierował w stronę Gabrielli końcówkę kija, były jeszcze na nim ślady krwi.
- Poddaj się!
Śmieszny kawał, że aż Kurosz sam zarechotał. Co ta zrobi? Nieważne. Samuru zaś ruszy w jej stronę, biorąc zamach. Wymierzy w obojętnie jaką część ciała, nawet jeśli miało ucierpieć coś za nią. Będzie tłukł dotąd, dopóki ta zaś przed nim nie upadnie. Chciał dokończyć kolację, wszak po skosztowaniu mięsa ludzkiego nie czuł się źle.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie w jakimś bloku   Wto Lis 28, 2017 12:26 am

Wybitny aktor, jednak szkoła prędzej czy później dowie się o zniknięciu uczennicy. Czy postąpią jakieś kroki w tym kierunku? Czy Samuru odpowie za śmierć Yuny? Ciężko ocenić, zwłaszcza iż dziewczyna jeszcze jakimś cudem się broniła. Nie sądziła, że zostanie tak potraktowana. Nikt nigdy nie jest przygotowany na takie rzeczy. Ale tak łatwo dać się nie zamierzała. Pomimo okropnego bólu, chęci zaśnięcia robiła wszystko, aby pozostać na jawie. Za wszelką cenę nie mogła stracić przytomności, gdyż mogłoby to oznaczać koniec. W sumie na pewno.
- Każdy umrze Ty tępy chuju! - Czy zabije ją teraz czy też nie, na Gab i tak czekała śmierć. Ludzkie życie takie już było  i łowca dobrze o tym wiedział. Poza tym sam kiedyś umrze, prawda? Chyba, że będzie pił krew czy co tam oni robili, aby utrzymać się przy życiu. Był na tyle wściekły, że dziewczyna wiedziała że na nic przyjdzie jej błaganie. Miał to gdzieś. Chęć mordu już nim zawładnęła. Był psychicznie chory, dlaczego zachowywał się w taki sposób? Yuna nie mogła tego zrozumieć.  Łowcy jakich poznała byli kompletnie inni.
- Nie obchodzi mnie kurwa przez co przechodzisz, ZOSTAW MNIE! - Wrzeszczała. Może akurat ktoś ich usłyszy, przecież darła gębę jak tylko mogła. Czemu jednak nikt się nie zjawiał? Gdzie jej rycerz na białym koniu? Sama się nie uratuje, ale chyba będzie musiała spróbować.
Plus był taki, że wciąż miała do czynienia z człowiekiem. Nie był wampirem, nie posiadał nadnaturalnej prędkości. Miała szansę mu uciec. Miała szansę go zranić. Czemu podczas uciekania nie chwyciła za ten durny kij? Dostał z buta w twarz. Należało mu się. Niestety koniec jej asów, ucieczka do salonu wcale jej nie pomogła. Wciąż nie wiedziała co ma zrobić. Stała w salonie, płacząc. Naprawdę nie wiedziała dokąd miała się udać, może spróbować wyskoczyć przez okno? Zawsze lepsza taka śmierć niż dać się pożreć temu choremu na głowie typowi. Obróciła się do niego przodem, gdy zjawił się z kijem w rękach i rozpoczął swój wywód. Ciężko było zrozumieć coś z tego bełkotu. Nic jej nie mówiło nazwisko, które wypowiedział. Nie obchodziło ją też jego życiowe rozterki. Cofnęła się do tyłu. Całe ciało ją bolało.
- Nikogo to kurwa nie obchodzi kim byłeś! Jesteś psem, którego powinno się uśpić! Jebie mnie to czego nienawidzisz! Łatwo jest sobie wybrać słaby cel i się rządzić! Pizda z Ciebie i tyle! - Wrzeszczała i jak na uczennice całkiem odważne i głupie. Zdawała sobie sprawy, że nie ma co liczyć na litość. Niech przynajmniej ją szybko zabije, najlepiej żeby nawet jej przy tym nie dotknął. Był obrzydliwy. Już przestała widzieć przystojną mordę, teraz napawał ją odrazą. Naprawdę powiedział jej, żeby się poddała? Zacisnęła zęby, skuliła się, jednak jeszcze stała o własnych siłach.
- Wal się pojebańcu! - Wrzasnęła, widząc jak idzie w jej stronę i wykonuje zamach. Raptownie się skuliła, dzięki czemu uniknęła ciosu w głowę. Szybko chwyciła za świeczkę leżącą na stole i cisnęła ją w byłego wampira. To samo chciała zrobić z drugą, lecz dostała po łapach z kija. Krzyknęła z bólu. Miała wrażenie, że połamał czy wybił jej palce u lewej ręki. Nie chciała jednak stać, jeżeli się uda to wyminie go i pobiegnie z powrotem do kuchni. W amoku zacznie otwierać szafki, w poszukiwaniu kuchennego noża. Ewentualnie znajdzie cokolwiek innego, byle ostrego. Uniesie i oprze się o blat, zaciskając drobne, drżące ręce na ''broni''. Zaatakuje. Nie pozwoli się zbliżyć. Co za skurwysyn, może teraz zamienią się rolami? Niech zobaczy jak to fajnie być ofiarą.
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru http://vampireknight.forumpl.net/t3537-samuru#76535
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1260


PisanieTemat: Re: Mieszkanie w jakimś bloku   Sro Lis 29, 2017 10:47 pm

Oj Gabrysiu, Gabrysiu. Jak Ty nic nie wiesz o życiu. Myszka zjada trawkę, myszkę zjada kotek, kotka zjada piesek, pieska zjada zdziczały Wietnamczyk. Wszystko kieruje się do tego, że silniejszy atakuje słabszego. Więc niech się Gabriela nie krzywi, że padła ofiarą dziwacznego dawnego wampira o skłonnościach kanibalistycznych. Zboczenia z krwi się nie wymaże od tak, łowcy się przeliczyli co do nowego podopiecznego. I pomyśleć, że wpadnie pod opiekę jakiejś lekkiej, słabszej dziewczyny. Smutne dzieje. Ale póki co to właśnie ofiara musiała się zmagać z wkurwionym ludzkim stworem.
- Spacerując po mieście, miałem wrażenie, że otaczają mnie puste jednostki. I się nie myliłem. Coś z tym światem jest nie tak... Powinni mieć dobrego wodza.
Przemowa dawnego burmistrza. Dawny wampir wciąż żył swoim chorym podejściem do życia, jak pisałem poprzednio - tego nie da się wyprać. Zachowanie zawsze pozostanie takie samo, chodź nie wiadomo z jaką siłą próbowali by mu przemówić do rozsądku. Samuru już zepsuty się urodził.
Nie pomyślała by zabrać kij, była chyba zbyt przejęta walką o życie niżeli pomyśleć o czyś tak ważnym. Punkt dla Sama, nie dla dziewoi w opałach.
- Zastanawiałaś się w ogóle co mówisz?
Skrzywił się, unosząc lekko głowę. Dotknięcie dumy Samuru przeważnie równało się wielką krzywdą. Niekoniecznie śmiertelną, lecz bolesną oraz kończącą się traumą. Tak właśnie młodsza głowa rodu działała.
- Jesteś w moim domu. Sama, zapomniana i bezbronna. Przecież wpadłaś w pułapkę z której żywa nie wyjdziesz, a jeszcze masz czelność MI ubliżać.
Spokojny ton głosu wcale nie pomagał, brzmiał zbyt źle w ustach kogoś, kto już odbiegał od ludzkiego zachowania.
- I musisz wiedzieć, że mam strasznie mało wścibskich sąsiadów. Nawet gdybym zarzynał dzieciaka, nikt by się nie odważył powiadomić policję. Ta Japońska znieczulica. Czyż nie jest urocza?
Po słowach, wziął zamach. Uderzył świeczkę zamiast dziewczynę, przez co zaklął siarczyście. Rozsypane szkło wylądowało na podłodze oraz na kanapach. Zaś trzeba czyścić. Jednak następny cios poszedł gładko, Gabriela oberwała w palce. Połamane? Co z tego. Kolejny durny ruch z jej strony. Próba wyminięcia, Kurosz wykorzysta fakt i podstawi jej przysłowiowego haka nogą. Wywróci dziewczynę po czym subtelnie potraktuje ją kijem, zaś celował w tułów, a później w głowę. Niech ginie suka. Za dużo gada. Chyba, że jakoś doczołga się do kuchni. Tylko co to jej da? Samuru jak rekin będzie szedł za nią, z zamiarem kolejnych uderzeń po jej ciele.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie w jakimś bloku   Nie Gru 03, 2017 2:13 pm

Wiadomo, ale skąd Gabriella mogła wiedzieć, że ktoś zachce ją dosłownie pożreć? Zawsze uważało się, że to ludzie są na samej górze i nie muszą się niczym martwić. Tutaj jednak spotkała ją niemała niespodzianka, przez którą raczej nie da rady uciec. Smutne, bo miała wielkie plany. Słuchała w amoku jego słów. Czyżby on uważał się za dobrego wodza? Z przerażeniem wyobraziła sobie rządy takiego tyrana. Skąd mogła wiedzieć, że miała do czynienia z byłym burmistrzem, który i tak narobił wiele szkód. Nie odzywała się. Całe ciało ją bolało, głowa pulsowała niemiłosiernie. To wszystko wydawało się być jakimś okrutnym żartem, ale niestety tak nie było.
Ucieczka, ale dokąd? Nie sądziła jednak, że były wampir nagle oprzytomnieje. Zachowywał się tak normalnie pod względem mowy, jakby szaleństwo było czymś co go tworzyło. Potrafił je kontrolować, więc dlaczego tak bardzo zależało mu na zamordowaniu biedniej dziewczyny? Patrzyła na niego z przerażeniem. Mówiła to co jej przynosiła ślina na język. Nie zamierzała mu się podlizywać, skoro i tak zapewnił ją iż zamierza ją zamordować.
- A mam do cholery! Oby Cię za to zamknęli. - Syknęła, czując nagły atak duszności. W końcu nieźle potrakotwał ją kijem, więc normalne było iż Yuna zaczęła czuć sie coraz gorzej. Japońska znieczulica.. Ciemnowłosa tak bardzo chciała aby jednak ktoś ich usłyszał. Ktokolwiek.
- Nie ujdzie Ci to na sucho. - Jęknęła, unikając ciosu. Z resztą jednak nie poszło jej zbyt sprawnie, gdyż oberwała w palce. Potem podstawił jej haka i dziewczyna wylądowała na podłodze, kalecząc sobie ręce stłuczonym wcześniej szkłem. Wola przeżycia była silna, więc udało jej się doczołgać do kuchni. Jakoś, ledwo co. Już mało kontaktowała, jej ciało powoli odmawiało posłuszeństwa. Była bliska omdleniu.
Jakoś dopadła się do szafi i wyciągnęła nóż, a gdy Samur się zjawił, zamierzała wbić mu go w nogę. Drżała cała, nie mogąc już wstać. Tak bardzo chciała aby to wszystko już się skończyło.
Ostrze bezradnie upuściła, bądź zostało one w nodze łowcy. Nieważne. Yuna oprze się plecami o blat, a głowa delikatnie powędrowała ku dołowi. Smutne oczy spoczęły na psychicznym kanibalu z gasnącym światłem.
- Przynajmniej zrób to szybko.. chociażby za to, że naprawdę chciałam Ci pomóc.. - Prawdopodobnie ostatnie słowa, gdyż wiadome było iż Samuru nie zna litości i dokończy swoje dzieło. Czy ktoś się o tym dowie czy nie, nic przecież nie przywróci jej życia, które właśnie zaczynało dobiegać końca.
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru http://vampireknight.forumpl.net/t3537-samuru#76535
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1260


PisanieTemat: Re: Mieszkanie w jakimś bloku   Nie Gru 03, 2017 3:31 pm

Szaleństwo Samuru było kontrolowane aż zbyt dobrze. Wszystko co robił było świadome, nie działał instynktownie ani bez opamiętania. Zachowywał zimną krew w najbardziej okrutnych momentach życia swojego, jak i innych. Nie hamował swoich zapędów, nie tłumaczył się z przestępstw bo takowe wyjaśnienia nie istniały. Ale ktoś uparty jakby spytał, otrzymałby raczej przewidującą odpowiedź.
Gabriella źle trafiła i chciała pomóc złej osobie. Kuroiashita NIGDY nie będzie uważać, że potrzebuje pomocy od innych osób, NIGDY też o nic nie poprosi chyba, że za prośbą kryje się całkiem, mroczne dno. teraz właśnie tak było - kobieta trafiła pod zły adres w szpony dość wyjątkowego paskudnego gościa.
- No tobie też nie. Pyskowanie też jest karalne.
Odpowiedział, mrużąc ślepia. Unikanie tej laski stanowczo nie pasowało wampirowi, poza tym nie na długo takie ucieczki.
Powalona przez hak, upadła kalecząc się i Sam nie spiesząc się jednak, obserwował dalsze poczynania. Po kilku subtelnych ciosach, ta pozbierała się by uciec do kuchni.
- Popełniasz wielki błąd. Mogłaś zawsze uciec oknem!
Zawołał gdy wszedł do kuchni. Stała z nożem po czym ruszyła do ataku, Samuru cofnął się lecz i tak oberwał. Nie za głęboko wbiła, chociaż i tak rana była.
- ZDECHNIESZ!
Warknął wypełniony złością i wyciągnął nóż, wcześniej odrzucając kij. Gabriella i tak nie miała już siły, zatem wygrana dla dawnego wampira. Ofiara opadła bezwładnie na szafkę.
- Nie chciałem tej pomocy.
Szybko otrzymała odpowiedź, nim zaczęła mdleć. Kurosz nie zamierzał spełniać żadnego dobrego uczynku mordercy. Odzyskanym nożem zaatakował dziewczynę, począwszy od wbicia go w bok szyi. Kilka kolejnych dźgnięć, aby powoli oddzielić głowę od reszty ciała. Nim umarła wykrwawiła się, dusząc.
Krwi było mnóstwo. Na blacie, szafce podłodze i samym łowcy. Skrzywił się, lecz jeszcze nie powstawał. Przyjrzał się za to nożowi oraz znajdującej się na nim posoce.
- Kim ty do licha jesteś?
Spytał wpatrując się w odpicie swych gadzich ślepi w ostrzu. Szybko zlizał znajdującą się czerwoną ciesz, na nowo odczuwając ekstazę. Zero mdłości i odruchów wymiotnych.
Ostatecznie wykonał cios w kark, przez co głowa z łoskotem opadła na kafelki. Przetoczyła się ona twarzą w stronę Samuru. Umęczenie na ludzkiej ofierze pozostanie wyryte na zawsze. No, chyba że zerwie z jej twarzy skórę. Wszak do mózgu musi się jako dobrać. I tak też się stało.
Nim dawny wampir rozpoczął konsumpcję, rozczłonkował ciało ofiary. Wykonał to w taki sposób, aby ciekawy gość wziął je za kawałki zwykłego mięsa. Wieprzowe, wołowe. Mniejsza o to, byleby nikt nie zauważył.  Swój nowy posiłek w żaden sposób nie przygotował. Musiał szybko dopchać głód jaki już osłabił jego ciało. Dobrał się do kawałka uda dziewczyny, to część ukrwiona oraz najbardziej mięsista. Po takiej ilości białka od razu poczuł się lepiej, a ciało przestało dokuczać. Nabrał chęci na działania, a samą świadomość mordu porzucił już dawno.
Teraz tylko porządki, napisanie wiadomości do Midori - opiekunki, a zarazem nauczyciela - no i wreszcie opuszczenie mieszkanka. Musiał też opatrzyć nogę, co nie ułatwiało chodzenia. Czasami zaczął kuleć... Grunt, że nie trafiła go w tętnice! Umarłby!

zt
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanie w jakimś bloku   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie w jakimś bloku
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Mieszkanie
» Mieszkanie Emmy
» Stare Opuszczone Mieszkanie
» Letnie Mieszkanie Heisenberga
» Biuro i mieszkanie Gwen

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: BLOKOWISKA I DOMKI-
Skocz do: