IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Kryształowe jeziorko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10
AutorWiadomość
Lucjusz
...
...
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1440-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1469-lucjusz#29984 http://vampireknight.forumpl.net/t2130-relacje-lucjusza http://vampireknight.forumpl.net/t2273-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t2067-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1447p400-apartament-lucjusza#45737
Zarejestrował/a : 17/05/2014
Liczba postów : 635


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Pią Paź 23, 2015 3:41 pm

Jego gniew mimo przyjętej krwi, nie malał, dlatego też zachowanie Ruki podniósł jego poziom wkurwienia. Oczywiście Lucjuszowi było wszystko jedno, czy był spokojny, czy wkurwiony, zwłaszcza patrząc na obecną chwile. Niestety człowieczek nie miał szczęście, gdyż nie pozwalając tyknąć dziewczyny, sam stał się celem, zaś.
Skierował się w stronę dziewczyny ignorując jak na razie jelenia, który mimo to trzymał się dobrze. Słysząc jego słowa jednak, stanął jak wryty, po czym przeniósł swoje spojrzenie na chłopaka. Szybkim ruchem złapał go za szyje i to mocno, chcąc odebrać dostęp do tlenu, po czym przyciągnął do siebie.
-Jak śmiesz mi mówić co mam robić gnojku!- Warknął do niego zimno ściskając mocniej jego szyje. Spojrzał kontem oka co robi dziewczyna i chciał ja zaatakować swoją tajną bronią czyli manipulacja materią. Jednak zamiast zaatakować oszczepem dziewczynę, skierował go w ramie chłopaka. Oczywiście to poprzedziło świst, a potem ból.
Niestety Ruka będąc blisko wampira naraził Lucka na swoją broń... Oczywiście oszczep, jaki przebił ramie Ruki, przebił i Lucjusza w pierś wampira, bo był wyższy. Co go jeszcze bardziej wkurwiło! Jednak zamiast przestać i wyjąc oszczep złapał za krtań Ruki pozwalając mu zabrać najprawdopodobniej ostatni oddech.
-Dobranoc...- Mruknął zimno i odchylił jego głowę i wgryzł się zaś w jego szyje. JAk by tego było mało, złapał mocniej za krtań i wyrwał ją, powodując że Ruka nie tylko się wykrwawi, ale i padnie z braku oddechu. Krew człowieka zaleje ubrania wampira, który ponowił atak rozrywając ubrania Ruki na torsie po czym wbił rękę w jego pierś szybkim ruchem wyrywając serce. Oderwał się już w sumie od martwego ciała i  odepchnął je od siebie jednocześnie się uwalniając od oszczepu. Uśmiechnie się na widok krwi i śmierci, który był satysfakcjonujący. Widząc poroże spojrzał na nie dokładniej i pochylił się na chłopakiem i zwyczajnie je wyrwał z głowy chłopaka. Zapewne jego czynność spowoduje uszkodzenie czaszki, przez co i jej zawartość wypłynie
Wstał patrząc na siebie
-Ujebałem się...- Po tych słowach skieruje sie w stronę domu.

z/t

_________________


Powrót do góry Go down
Hadrian Ruthven

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1916-hadrian-ruthven#41064 http://vampireknight.forumpl.net/t1919-hadrian-ruthven#41113
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 59


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Sro Lis 11, 2015 11:59 pm

To miał być kolejny, szary dzień w życiu Hadriana. Zupełnie jak tysiące innych, które już miał za sobą, jak również tysiące kolejnych, które miał przed sobą. Wampirom nie ciężko jest jednak przyzwyczaić się do tego typu monotonni, choć ta potrafiła podsycać w nich głód nowych, ciekawych wrażeń. A czasem był to głód bardziej irytujący, niż ten krwi.
Ponownie bohater postanowił zapuścić się gdzieś z dala od miastowego zgiełku, poruszając się z rękoma schowanymi w kieszeniach kurtki. Tym razem nie musiał się jednak tak bardzo martwić o czystość swojego odzienia, jak to miało miejsce jakiś czas temu, gdy spacerował po bagnach. Ale skoro nawet tam udało mu się kogoś znaleźć do przeprowadzenia krótkiej, byle jakiej, ale jednak rozmowy, to może w tych bardziej przyjaznych warunkach będzie miał na to jeszcze większe szanse? W razie potrzeby był przygotowany na ewentualne czekanie, będąc zaopatrzonym w ciekawą lekturę. W sumie, to nie tylko jedną. Teraz w najgorszym wypadku, jak nie będzie miał jednak z kim pogadać, po prostu przewertuje kilka tekstów, a potem sobie najwyżej pójdzie szukać szczęścia gdzie indziej. Samowystarczalność górą!
Nogi zaprowadziły wampira nad niewielkie jezioro, które aż prosiło się o pozostanie przy nim na chwilę dłużej. Wydawało się to miejsce idealne do schadzek różnych osobistości. Jakimś cudem zwabiło przecież samego Hadriana. Teraz tylko mieć nadzieję, że ktoś jeszcze się złapie, to wtedy cały ten wypad w plener okaże się sensowny, a sam białowłosy spożytkuje swój cenny, wolny czas w jakiś porządny sposób.
Pierw analiza terenu. Szybkie rozpoznanie szkarłatnymi oczętami i już celownik znalazł się nad powalonym pniu. Ruthven zbliżył się do obiektu, badając go dokładniej. Gładka, najpewniej wytarta wielorazowym użytkowaniem, górna część kory aż prosiła się o usadowienie na niej tyłka. Wampir nie dał się długo namawiać, siadając na pniu i wyciągając czytnik Kindle chroniony przez eleganckie, czarne, acz proste etui zamykane na magnes. Otworzył ochronę urządzenia, co również podświetliło i odblokowało ekran wyświetlający ostatnio czytaną przez białowłosego stronę. Białowłosy uśmiechnął się pod nosem, kontynuując lekturę w nadziei, że ktoś mu to po krótszym lub dłuższym czasie uniemożliwi.
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 917


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Nie Lis 15, 2015 7:33 pm

Wampirzyca bez celu błąkała się już któryś tydzień po lesie i górach. Nie wracała do domu od długiego czasu. Zresztą do jakiego domu? Było tam pusto, chłodno i przede wszystkim byłaby tam sama. Nie licząc służby, ale przecież oni nie bardzo się dla niej liczyli. Co z jej „życiowym” partnerem? Nie mieli ze sobą już nic wspólnego. Można powiedzieć, że kontakt urwał im się bardzo szybko i od dłuższego czasu w ogóle się nie widywali. Zresztą po co, skoro ich „spotkania” nie wnosiły dosłownie nic w ich nudne pożycie? Wampirzyca po raz kolejny popełniła błąd życiowy, ale pewnie i nie ostatni raz!
Błąkając się po lesie, zniszczyła swą suknię. W niektórych miejscach była podarta, w innych nadszarpnięta, miała nawet kilka małych dziur na wysokości stanika. Nie przejmowała się tym. W tej chwili nie miało to najmniejszego znaczenia, ponieważ zaczęła obcować z naturą. Dosłownie się tutaj zaszyła i nieco zdziczała. Gdyby widziała ją teraz siostra, Veina, doznałaby niemałego szoku i wreszcie odczułaby satysfakcjonującą wyższość nad rudowłosą. Co tu dużo mówić, sporo zmieniło się w życiu Hachiko.
Była zmęczona i wygłodniała. Miała szczęście, że zbliżała się zima, bowiem noce wydłużały się, a dnie stawały się krótsze, zamglone i pochmurne. Ratowało ją to przed promieniami słonecznymi. Może i nie umierała od ich działania, ale po kilku godzinach stawała się naprawdę osłabiona i to mogłoby już doprowadzić do śmierci. Kilka ostatnich dni było słonecznych i musiała się ukrywać. Dopóki nie znalazła kryjówki nisko w górach, nocowała w ziemi. Dosłownie… wykopywała sobie coś na kształt trumny i spędzała w niej dnie, zakopawszy się głęboko pod ziemię. Nie był to szczyt jej marzeń, ale w ten sposób mogła odseparować się od życia, które jeszcze do niedawna prowadziła. Tym samym wątpiła, aby ktokolwiek w Zamku, w tym i sam Hiro, przejął się tym, co mogło się z nią stać.
Wyczerpana i wygłodniała (nie polowała na zwierzęta, bo nie przepadała za smakiem ich krwi… poza tym nie zamierzała przechodzić na „wegetarianizm”) dotarła wreszcie nad kryształowe jeziorko. Była umorusana ziemią, we włosach miała błoto i zaschniętą krew wampirzycy, z którą do niedawna jeszcze walczyła.
Wychyliła się spomiędzy drzew i rozejrzała uważnie. Nie dostrzegła nikogo w tych ciemnościach albo było mało ostrożna i spostrzegawcza. Tak bardzo chciała wziąć kąpiel, by się obmyć, że może nie zarejestrowała wszystkiego. Szybko przemieściła się na brzeg jeziora, lądując niemalże w krzakach, które ją „kryły”. Cóż… były już pozbawione liści ze względu na porę roku. Wyjątkowo tej nocy niebo było bezchmurne i królował na nim czerwony księżyc. Może to przez jego wpływ tak zwariowała? Od kilku dni ciągle lało, nie wspominając o porywistych wiatrach, które zrzucały z drzew ostatni puch listny.
Wampirzyca szybko zdjęła z siebie glany, podartą suknię i bielizną. Rozpuściła także długie do pośladków włosy i szybko wskoczyła do wody, nurkując. Przepłynęła pod wodą kilka metrów i dopiero wówczas się wynurzyła, zarzucając włosy na plecy. Były ciężkie i mokre, więc rozprysnęły dookoła niej wodę. Wtem wyczuła czyiś zapach. Obcy. Nie znała go. Rozejrzała się znów i dostrzegła kontur postaci pochylonej nad czytnikiem. Wampirzyca syknęła i zanurzyła się, aby było widać jedynie szyję i, oczywiście, twarz. Nie zauważyła, kiedy wampir przybył… a może był tutaj, kiedy ona już wskakiwała do wody? Dawno nie przebywała w czyimś towarzystwie, więc nie bardzo wiedziała, jak się zachować. Na dodatek była bardzo głodna…
– No, no… wampir na jeziorem. Wątpię, żebyś podziwiał jedynie widoki.
W jej głosie dało się słyszeć nutę uszczypliwości, ale także i pewności siebie. Choć była całkiem naga, a jej ubrania leżały kilka metrów od niej… na brzegu.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Hadrian Ruthven

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1916-hadrian-ruthven#41064 http://vampireknight.forumpl.net/t1919-hadrian-ruthven#41113
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 59


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Pon Lis 23, 2015 1:21 am

Wertowany przez Hadriana utwór był na pewno wciągający. Gdyby wampir czytał dla samego czytania, nie chcąc czekać na pojawienie się sposobności do zajęcia się czymś innym, to zapewne straciłby kontakt z rzeczywistością. Teraz był jednak czujny, wyłapywał co się działo w najbliższym otoczeniu i nie delektował się lekturą w pełni, choć na pewno powodów do narzekań nie miał. Jeszcze będzie miał sporo okazji, żeby sobie klapnąć w wygodnym fotelu, odpalić czytnik i zapomnieć o bożym świecie. Jeżeli jego codzienność nie przejdzie drastycznych zmian.
Mniej lub bardziej ciche dźwięki z okolicy były rejestrowane przez uszy wampira, choć on sam uważał je za efekt działania wiatru lub miejscowej fauny, tak też nie przejmował się nimi zbytnio. Chyba spokojne, beztroskie życie sprawiło, że będąc tak na widoku Hadrian nawet nie myślał o własnym bezpieczeństwie. Choć z drugiej strony, jakby przejmował się każdym najmniejszym szelestem i uważał na siebie na każdym kroku, to byłaby paranoja. Ale zawsze może się tłumaczyć, że "kto nie ryzykuje ten nie zyskuje". Nawet jeżeli było to najgłupsze wytłumaczenie na świecie.
W końcu Hadrian doczekał się kandydata na partnera do rozmowy, choć okoliczności temu towarzyszące były dość nietypowe. Czerwone ślepy spojrzały znad czytnika na taflę jeziora, z którego wystawała głowa jakiejś nieznajomej panny. Jej położenie sugerowało, a przynajmniej tworzyło małą, malutką nadzieję w serduszku białowłosego, że przebywała w wodzie nago. Ruthven nie miał jednak zamiaru okazywać jakiegoś zdziwieniac na tę niecodzienną sytuację. Skoro kobieta zdawała się być mało skrępowana, to czemu Hadrian miał mieć jakieś zahamowania?
- Może nie, ale zaraz możesz mi dać pretekst, żebym zaczął. - Półżartem, lecz odważył się na odpowiedź o dość podobnej dozie pewności siebie, co kobieta. Byle tylko się połapała, jakie widoki miał na myśli.
Zamknął etui czytnika i schował go do kieszeni marynarki. Nogi ustawił w pozycji amerykańskiej czwórki, kładąc prawą na lewą. Palce dłoni splótł i włożył w utworzoną przez wspomniane ułożenie nóg dziurę, opierając wygodnie swoje przedramiona o uda. Uśmiechnął się nieco szerzej i przymrużył nieznacznie oczy, wciąż skierowane na nieznajomą. Być może mogło to wskazywać na jakąś dziwną perwersję u Hadriana, jednak podobała mu się sytuacja, w której się znajdował i w której będzie mu dane odbyć rozmowę. Bo właśnie takie niecodzienne okoliczności były świetnym, choć tylko tymczasowym, lekiem na monotonię.
- Nie chcę Ci psuć zabawy, ale o wiele higieniczniejsza byłaby kąpiel w jakimś normalnym basenie. Woda w tym zbiorniku może w dużej mierze składać się z czyichś szczyn, pomijając masę innych nieprzyjemności.
Choć zapytanie o powód kobiety, dla którego w ogóle wskoczyła do tej wody, wydawało się być całkiem dobrym pomysłem do rozkręcenia rozmowy, to Hadrian jakoś wolał nie wykazywać się zbytnią wścibskością, tylko przynajmniej udać akceptację nietypowego zachowania nieznajomej. Bo jeszcze by usłyszał typowo damską odpowiedź "nieważne", której towarzyszyłoby zrodzenie w rozmówczyni niechęci do bohatera, co mogłoby źle wpłynąć na dalszy przebieg konwersacji.
Ale to przecież była kobieta! A kobiety są przewidywalne jak numery w totka!
- Imię Hadrian, nieznajoma. Nie zważając na okoliczności, miło poznać. - Podniósł na chwilę prawą dłonią, kładąc ją sobie na piersi i kłaniając się nieznacznie, choć na siedząco, w geście przywitania.
Szybko się wyprostował i znów splótł palce dłoni. Przechylił nieznacznie głowę w lewy bok, patrząc tak na rudowłosą.
- Nie zważaj na mnie. Nie przeszkadza mi w żaden sposób Twoja obecna pozycja. O ile w ogóle Cię to obchodzi.
Nie miał zamiaru ukrywać świadomości, że jego rozmówczyni mogła mieć w poważaniu jego zdanie na temat jej skłonności do pływania podczas przeprowadzania konwersacji. Bo Hadrianowi naprawdę to nie przeszkadzało.
No i mógł pozwolić działać wyobraźni.
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 917


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Sro Lis 25, 2015 11:20 am

Hachiko była raczej kandydatką do rozmów, niż kandydatem. W końcu to kobieta z krwi i kości i nie można jej niczego ujmować, a już na pewno kobiecości. Co prawda niemalże zapomniała, jak to jest otrzymywać czułość ze strony mężczyzny, ale nie sprawiało to, że nagle przestała być kobietą. Ciężko również stwierdzić, aby była panną. Może młodo wciąż młodo wyglądała i chwała za to wampirze naturze, to jednak wiekiem wcale młoda już nie była. Nie jedna wiedźma mogłaby jej pozazdrościć takiego wieku!
Oczywiście, że przebywała w wodzie nago! Przecież tylko w taki sposób można się było wykąpać, czyż nie? Nie miała także czego się powstydzić, a pragnęła już obmyć się z tego całego brudu, błota i kurzu. Gdzieniegdzie miała we włosach także liście i, o dziwo, połamane, drobne gałęzie. Będzie musiała je na spokojnie wyjąć z długich włosów, co może okazać się mozolną pracą.
Zielone, bystre kocie oczy uważnie przyjrzały się wampirowi, którzy rzucił dość płytki tekst, niemalże w stylu: Cześć mała, bolało jak spadałaś?. Uśmiechnęła się jedynie kurtuazyjnie, nie przerywając swoich czynności mycia. Po chwili spuściła oczy, by zerknąć w taflę jeziora i przekonać się, ile brudu pozostało jeszcze na twarzy.
– Doprawdy nie wiem, skąd wam, mężczyznom, biorą się pomysły na takie porywające teksty. Uczycie się ich na pamięć z poradników?
Znów spojrzała na niego, zaczesując długie włosy mokrą ręką na tył pleców.
– Nie przeszkadza mi to. Jestem wampirem, nie ludzkim, słabym pomiotem. O wiele brudniejsza jestem ja, niż ta woda.
Gdyby naprawdę miała się przejmować tym, co pływa w tej wodzie, to równie dobrze musiałaby zrezygnować z polowań na ludzi…
– Pijesz ludzką krew? Jeśli tak, to zastanów się, czy zbiorniki, które atakujesz nie są zanieczyszczone używkami, chemikaliami i innymi świństwami. Ponoć jesteśmy tym, co jemy.
Odgryzła się, wzruszając ramionami. To była przecież podobna zależność, z czymże bród zewnętrzny zawsze można zmyć, a to, co się pożre pozostaje wchłonięte przez wampirzy organizm i przyswojone. Wampiry przecież nie korzystały z toalety w taki sposób jak ludzie. Widział ktoś kiedyś Draculę z dupą na kiblu, walącego klocka?
– Nie wątpię, że miło Ci poznać, Ianie, nagą kobietę.
Nie odwzajemniła się tym samym i nie podała mu swojego imienia. Uznała, że jest to zbyteczny proces, zresztą nie widziała powodu, dla którego miałaby mu zdradzać swoje imię. Ani tego prawdziwego ani tego przybranego i zaadoptowanego. Zdziwiła ją jednak gracja i wychowanie wampira. Niemalże zapomniała, że na tym świecie istnieją jeszcze wampiry tak wychowane.
– To rzadkość widzieć wampira tak wychowanego. Chapeau bas! Wybacz, że nie odwzajemnię się dygnięciem godnej damy, ale obecne okoliczności mi na to nie pozwalają.
Zignorowała jego ostatni komentarz i postanowiła wreszcie wyjść z jeziora. W końcu obmyła się na tyle, na ile mogła z tego leśnego brudu i krwi swojej ostatniej ofiary, z którą miała do czynienia dwa miesiące temu. Skierowała się zatem ostrożnie ku brzegowi, na którym miała strzępki swojej odzieży. Cóż, w tej chwili nie miała co liczyć na lepszy ubiór.
- Masz może coś, Ianie, czym mogłabym się nieco otrzeć?
Była przecież mokra od stóp do głów! Gdy stanęła mokrymi stopami na ziemi, ta wraz z liśćmi od razu przykleiła się do stóp. Uniosła lewą nogę i zaczęła nią potrząsać, jakby to sprawiło, że liście i ziemia opadną. Najwyraźniej będzie musiała poczekać, aż skóra wyschnie, nim zrzuci to z siebie...

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %



Ostatnio zmieniony przez Hachiko dnia Sob Lis 28, 2015 11:40 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Hadrian Ruthven

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1916-hadrian-ruthven#41064 http://vampireknight.forumpl.net/t1919-hadrian-ruthven#41113
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 59


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Czw Lis 26, 2015 9:14 pm

Zaśmiał się krótko. Nieznajoma wydawała się dość nieskromna, co Hadrian nie uważał za jakiś ewenement. Poczuł jednak swoistą ulgę wierząc, że pewność siebie rozmówczyni mocno ubarwi przebieg samej konwersacji, nie czyniąc niej zbytnio przewidywalną.
- Jeżeli już, to w moim wypadku byłby to poradnik z bycia sobą. Jakoś mało mnie obchodzą źródła innych facetów - stwierdził i wzruszył ramionami.
Nie był przekonany, że mu kobieta uwierzy. Pewnie i tak wiedziała swoje, bazując na własnych doświadczeniach, o których białowłosy nie miał bladego pojęcia. Niełatwo jest nie być wrzuconym do koszyka podpisanego "typowy samiec". Ale zawsze można próbować się z niego wydostać. To jednak Ci, którzy uważali Hadriana za jednego z wielu, najwięcej tracili przez swoje nierozważne myślenie. Przynajmniej zdaniem wampira.
Negatywne mniemanie o ludziach nie było czymś niezwykłym u wampirów. Ruthven mógłby nawet spytać kobietę o powód takiego a nie innego postrzegania biednych, słabych człeczyn, ale po krótkim zastanowieniu uznał taki ruch za nierozsądny. Ostrożności nigdy za wiele.
Zrobił zdumioną minę i podniósł wzrok na stwierdzenie czerwonowłosej. Chyba dawno białowłosemu nie przyszło do głowy, żeby jego ofiary, choć ostatnimi czasy nieliczne, miały krew popsutą jakimiś niezdrowymi dodatkami. No ale jak jakiś smakołyk jest dobry, to zwykło się nie przejmować jego składem. A skoro dotąd Hadrian nie cierpiał nawet na zgagę spowodowaną wychłeptaniem niezdrowej krwi, to czy powinien zacząć się martwić o swoją niestaranność w doborze ofiar? I czy aby te tabletki krwi, które od jakiegoś czasu stanowią główną metodę na zaspokajanie wampirzego głodu u białowłosego, nie były również w jakiś sposób niezdrowe?
- Możesz mieć rację - stwierdził, ponownie się uśmiechając i zerkając na swoją rozmówczynię - Ale to nie zmienia faktu, że przebywając w mniejszym brudzie, sama nie stajesz się czysta.
Przekaz bohatera mógł być niejasny i doszedł do takiego wniosku dopiero sekundę po wypowiedzi. Chciał tylko zaznaczyć, że po co kąpać się w jeziorze, jak można zrobić to samo w jakiejś wygodnej łaźni zaopatrzoną w krystalicznie czystą wodę? Czasem ciężko utrzymać języka za zębami i bohater mógł mieć tylko nadzieję, że jego słowa zostaną poprawnie zinterpretowane.
Komentować ogłoszonej wszem i wobec przez wampirzycę nagości nie musiał. Zapewne sama wiedziała, że Hadrian tą informacją był na swoisty, samczy sposób, zachwycony. Nie miał jednak zamiaru tego otwarcie okazywać. To byłoby niegrzeczne.
Zdziwił się ponownie, gdy dostał pochwałę za swoją, niby rzadką wśród nosferatu, postawę. Szybko jednak spoważniał, na sekundkę, by następnie znowu się uśmiechnąć. To było nieco smutne słyszeć, że większość wampirów stroniło od dobrych manier. Choć Hadrian wolał się o tym przekonać na własnej skórze, co będzie wymagać czasu i...chętnych wampirów.
W ogóle czy to nie dziwne, że dwa spotkania bohatera z wampirami płci pięknej odbywały się w takich okolicznościach, że jego rozmówczynie były technicznie nagie? Czyżby ktoś tutaj wygrał życie?
Odczepił od rozmówczyni spojrzenie, gdy ta postanowiła wrócić na brzeg. Hadrian patrzył teraz na jakiś nieokreślony punkt przed swoją twarzą. Otworzył na chwile usta, chcąc wypowiedzieć pewien tekst, jednak się opamiętał i powstrzymał. Tym razem zaastanowił się nad słowami, zamiast gadać co mu ślina akurat na język przyniosła.
- Niestety nie, milady. Niestety nie.
Był szczery. I dość mało pomocny. Ale jeżeli ktoś chciał się kąpać w jakimś jeziorku, to wypadało być na to przygotowanym. Białowłosy przecież nie przyszedł tutaj jako dostawca ręczników, czyż nie?
I czemu Ian?
- Czy wspominając o niewychowanych wampirach, miałaś na myśli ogólne podejście naszej rasy, czy przedstawicieli okolic Yokohamy? - Chcąc nawiązać jakąś rozmowę i wykorzystać - nieważne jak brzydko by to nie brzmiało - ewentualną wiedzę rudowłosej, Hadrian postanowił jednak nawiązać do tematu manier tutejszych czy nietutejszych krwiopijców. Bo być może miał do czynienia z wampirzycą bardziej aktywną wśród sobie podobnym, a przy okazji bardziej obeznaną z sytuacją panującą w mieście i poza nim.
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1829


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Czw Lis 26, 2015 10:03 pm

Zapach Hachiko aż za bardzo uderzał w nos bestii. Krew, jej ciało i ona sama. Oblizał aż zakrwawione usta, idąc szybko i niezbyt cicho. Chciał żeby go usłyszała, też chciał aby ten typ który z nią był także wiedział. Mimo że niedawno kogoś zabił, pochłonął ciało, wypił całą krew to nadal miał miejsce na gapiącego się na jego wampirzycę! W dodatku była ona naga! Chciał z nią porozmawiać. O nich, o ich wspólnym życiu ale w obecnej chwili nie. Trzeba pierw przegonić wampira który wyraźnie kręcił się dookoła pięknej rudowłosej. JEGO rudowłosej. Kobieta demon! Jedna jedyna potrafiąca ugłaskać stwora do granic potulnego baranka. I ten koleś chciał patrzeć na nagie, cudne ciało małżonki? Po trupie Kanibala!
Wyszedł z ciemności, łypiąc szkarłatnym wzrokiem, a blade lico pokazało wyraźny gniew. Do tego zakrwawione usta, czarne kudły opadłe na twarz i ubranie jakby właśnie wyszedł z rzeźni. Całe we krwi i resztek ofiar. Pierwsze co, to wbił wzrok w postać wampira.
- Odwróć od niej wzrok bo inaczej wydłubię Ci oczy!
Warknął stwór, wskazując szponiastym palcem w jego stronę. Hachiko nie miała nic w tej kwestii do gadania. Skoro wyszła z wody, Wampirzysko ściągnęło swój płaszcz i okryło nagie ciało żony. O ile zechciała jego pomocy. Ostatnio sporo nabroił, chociażby nie odzywał się do niej, jakby zapomniał... Ale co poradzić? Bestia dziczeje, jest co raz gorzej a kiedy pozbył się obroży, częściej traci świadomość tego co robi i co najgorsze - zapomina.
Spojrzy zaś spode łba na obcego wampira, traktując go jak intruza, wroga i zagrożenie dla żony. Co jak co, swojej samicy broni przed innymi kozakami. Chyba, że ten typ chciał walczyć. Proszę bardzo, Kanibal już dawno cudzych kości nie łamał. Ale co na to wszystko Hachiko? Rozgniewa się za takowe wtargnięcie oraz zatrzymanie rozmowy? Tak dobrze im przecież szło!
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 917


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Sob Lis 28, 2015 12:04 pm

O Hachiko można było powiedzieć wiele, ale na pewno nie o tym, że jest skromną i nieśmiałą wampirzycą! Można jej było także sporo zarzucić, ale w ogóle nie przejmowała się opiniami innych, a już na pewno nie wampirzych osobników. Wiedziała przecież, że ma ciężki charakter, a jej upodobania nawet dla wampirów wydają się dość ekscentryczne. I bądź tu normalny, kiedy nawet twoja własna rasa nie potrafi cię zrozumieć! Jednak Hadrian nie miał pojęcia, jaka naprawdę jest wampirzyca, a stwierdzenie „nieskromna” zaledwie po paru zdaniach, jakie zdołała wypowiedzieć, było na wyrost. Czyżby kolejny osobnik, oceniający tego, co nieznane?
– Nie wątpię. Jednak akurat to jest waszą cechą charakterystyczną. Tak jak nas kobiet nie potraficie zrozumieć. Choć może dlatego, że wcale nie chcecie? To też przecież jest generalizowane: Wszystkie kobiety są skomplikowane i same nie wiedzą, czego chcą.
Ironizowała, ale czy taka nie była prawda? Gdyby Hachiko potrafiła czytać w myślach, wiedziałaby jak blisko była tej generalizacji w przypadku Hadriana. Przecież wampir ocenił przewidywalność kobiet na równi z liczbami totka… Ale szczęście w nieszczęściu nie posiadała tej zdolności, zatem wampir mógł sobie myśleć co chce, a Hachiko i tak uważała, że pod tym względem mężczyźni są tacy sami. Hadrian był po prostu hipokrytą.
– Czystsza już nie będę…
Nie wiadomo, jak odebrała jego słowa i nie wiadomo, do czego piła. Pozostawiła tę sprawę inteligencji Hadriana, zasiewając nutę tajemniczości. No chyba nie myślał, że z Rudą rozmowy wydają się łatwe i przyjemne? Rzadko odpowiadała wprost. Kluczyła, posługiwała się niedomówieniami czy sugestiami. Chyba że ktoś wyprowadzał ją z równowagi albo była wściekle głodna. Właściwie to już w tej chwili była kurewsko wygłodniała i, jak to ludzie mawiają, zjadłaby konia z kopytami…
Jakby nie patrzeć, w lesie ciężko o łaźnię zaopatrzoną w krystalicznie ciepłą wodę… a skoro wybrała sobie to jezioro, to znaczyło, że innego wyjścia nie miała, czyż nie? Nie robiła tego dla przyjemności. Musiała zmyć z siebie resztki krwi, mięsa, błoto, piach, jakieś liście… wszystko, co można spotkać na swej drodze w lesie.
Niestety nie miał przy sobie ręczników! No masz ci los… nie chciał się nawet podzielić swoją koszulą i wyratować damę z opresji! Doprawdy, mężczyźni w dzisiejszych czasach przestali być dżentelmenami…
– Patrzę na to z przestrzeni wieków, jakie upłynęły od moich narodzin. O ile czas jest pojęciem względnym, to jego upływ odczuwam przez obserwacje zmieniających się charakterów i nastawień wampirów. Zawsze uważałam, że jesteśmy silną rasą, która nie da się wmanewrować w ludzkie zgliszcza postępowań. Cóż, najwyraźniej nas przeceniłam. Zatem można powiedzieć, że mówię ogólnie. Młodym pokoleniom brak szacunku do starszych i wyższych krwią wampirów. Szlachetnokrwiści także zapomnieli o swojej… misji i wynoszą się już jedynie na piedestał, oczekując od reszty dozgonnego szacunku.
Wychodząc z jeziora, stała tyłem do siedzącego wampira. Nie potrzebowała przecież zwracać na siebie niepotrzebnie jego uwagi, a tym bardziej pokazywać swe kobiece kształty. Jednak kiedy przyszło jej się ubierać, musiała stanąć doń profilem i nawet długie włosy nie zasłoniły jej.
Wampirzyca nie wiedziała, że to zacne spotkanie zostanie przerwane przez pojawienie się Testamenta. Nie zdążyła się nawet ubrać. Ledwo sięgnęła po swoją podartą i poniszczoną suknię, kiedy wyczuła Jego obecność. Kto by pomyślał, że Testament wypuści się na żer tak daleko? Możliwe, że przybył do posiadłości pod wioską. Przyjrzała mu się uważnie; był we krwi, nie własnej, gdzieniegdzie były resztki ludzkiego mięsa, które pochłonął, potargany, brudny. Człowiek Dżungli!
Podszedł do Rudej szybko i narzucił na nią… swój płaszcz?! Wampirzyca zdębiała. Nigdy nie robił czegoś takiego. Wydawało się to takie… opiekuńcze, jakby wyrażał… uczucia. Nie, to niemożliwe. Ostentacyjnie ją jedynie oznaczył, jak zwierz oznacza swoje partnerki. Możliwe, że wszedł w czas godów i miał chętkę. Cóż… dopóki nie zmieni swojego nastawienia, wampirzyca nawet nie zamierzała być mu przychylna.
Nie wtrącała się także w ten samczy pokaz siły.
– Mnie też miło cię widzieć, Testamencie…
Jak zawsze nie przywitał się z żoną. Zresztą nawet się z nią nie żegnał. Była ozdobą w jego sypialni. A, nie, zaraz… Hachiko od bardzo dawna nie była w jego sypialni. W ogóle nigdzie razem nie bywali.
Sięgnęła po resztki z sukienki i włożyła ją na siebie pod płaszczem Testamenta. Był wielgachny. Sięgał aż do ziemi i wampirzyca w nim niemalże utonęła…[/color]

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Hadrian Ruthven

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1916-hadrian-ruthven#41064 http://vampireknight.forumpl.net/t1919-hadrian-ruthven#41113
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 59


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Wto Gru 01, 2015 7:53 pm

Wampir nie miał bladego pojęcia, jak analogiczne miało być to spotkanie do poprzedniego, z udziałem innej, praktycznie nagiej wampirzycy. Stan obecnej tutaj nieznajomej był tylko jednym z podobieństw, o czym bohater miał przekonać się za kilka chwil.
Miło było spotkać wampira, który do młodych - jak na wampirze standardy - nie należał. Aż Hadrian otworzył szerzej oczy słysząc, że od narodzin jego rozmówczyni minęło kilka wieków. Było to też uzasadnienie jej postawy, bo któż to miał tak twardo stąpać po ziemi, jak nie osobnik z wielosetletnim bagażem doświadczeń? Chodź kąpanie się w jeziorze mogło wydawać się temu zaprzeczać, to białowłosy nie brał tego zachowania czerwonowłosej pod uwagę. Musiała mieć swoje powody i nie musiała się nikomu tłumaczyć. Była dużą dziewczynką.
- Z kim przystajesz, takim się stajesz - odpowiedział wciąż uśmiechnięty, zamykając oczy i spuszczając głowę - Różnice generacyjne raczej są nieuniknione. Aczkolwiek niepokojące dla nas zachowania i nastawienie młodszego pokolenia mogą być wynikiem przystosowania się do obcowania z ludźmi. Kto jak kto, ale my, wampiry, które potrafią żyć kilka setek lat, powinniśmy wiedzieć najlepiej, że wszystko zmienia się z czasem.
Wyszczerzył zęby w uśmiechu.
- Pjurblodzi po prostu teraz głośno wymagają tego, co niegdyś dostawali bezinteresownie od mniej czystej krwi. Ale czy na tym wychodzą lepiej? Łatwiej jest odrąbać komuś głowę, jeżeli sam ją podnosi za wysoko.
Uniósł wzrok i spojrzał gdzieś w niebo, przymrużając oczy. Nie chciał się przyznawać, że w gruncie rzeczy mało go obchodziło, co się działo z innymi wampirami. Wolał grać rolę pasywnego obserwatora tak długo, aż nikt go nie mieszał w jakieś sprawy. Albo jak nie widział potencjalnego zysku we wtrąceniu nosa tam, gdzie nie musiał. Choć brak wychowania wśród innych krwiopijców jakoś dalej go trochę bolało.
- Ale to chyba ktoś tutaj nie dopilnował naszych młodzików, że się tak "zczłowieczyli". To też wina starszych, którzy wolą narzekać na ten stan rzeczy, zamiast coś z nim zrobić.
Wzruszył ramionami. Mówił trzymając się kontekstu konwersacji, choć sam miał nieco odmienne zdanie co edukowania mniej opierzonych nosferatu. Wykorzystywanie swojego statusu mentora i naiwności uczniów celem formowania ich umysłu według własnego widzimisię - to dopiero przywilej nauczyciela! Brzmiało to dość okrutnie, jednak niekoniecznie musiało zwiastować coś złego. Chociaż cholera wie, co w tej głowie Hadriana mogło siedzieć.
Zapach krwi ugodził wampira w nozdrza. A chwilę potem obudził się pajęczy zmysł czy inny rodzaj instynktu, który jasno dał do zrozumienia białowłosemu, że był w zasięgu wzroku niebezpiecznej bestii. Był zdumiony przez chwilę, jednak szybko przybrał beznamiętny wyraz twarzy. Popędzony ciekawością obrócił się w stronę przybysza. Tak, by kątem oczu nie dosięgnąć jednak nieznajomej. Jeżeli taki manewr nie był możliwy, gdyż nieznajomy był już zbyt blisko rudowłosej, co dałoby się nie tylko usłyszeć ale i wyczuć, to Hadrian zaniecha swoich prób zobaczenia jestestwa nowo przybyłego wampira. Ale jeśli się uda, to będzie wiedział, dlaczego go chwilę temu dreszcz przeszedł.
Chwila rozmowy z nagą wampirzycą, a potem pojawienie się kolejnego, męskiego osobnika. Ruthven już to raz przerabiał.
Chętnie zrobiłby wyraz z serii "are you fucking kidding me" na żądanie nieznajomego, które już dawno spełniał z własnej woli. Pozostawił jednak obojętność na swym licu, nie chcąc sprowokować mężczyzny. To nie czas ni miejsce, by się lać po ryjach. No, przynajmniej według Hadriana.
- Chyba doszło do nieporozumienia - stwierdził spokojnie, siląc się na lekki uśmiech, po czym powstał ze zwalonego pnia.
Ewakuacja zdawała się być tutaj najrozważniejszą opcją. Białowłosy szybko pojął, że to on stanowił tutaj główny czynnik stresogenny dla nieznajomego, więc postanowił zadbać o jego spokój przez spokojne oddalenie się z tego miejsca. Przy okazji zrozumiał, że coś łączyło przybysza z nieznajomą i niegrzecznie byłoby im przeszkadzać. Nawet jeżeli to nieznany mężczyzna okazał nietakt, wtrącając się tak srogo w rozmowę Ruthvena z rudowłosą.
Jeżeli więc Testament nie będzie miał nic więcej do powiedzenia Hadrianowi, tudzież nie zechce mu jednak obić twarzy za totalną darmochę, to ten opuści te okolice i ruszy w swoją stronę. Po drodze tylko uniesie prawicę i pomacha, nie odwracając się jednak do pary, choć chcąc ją w ten sposób pożegnać.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1829


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Sob Gru 19, 2015 2:50 pm

Co za typ. Wampir zmierzył go ponuro wzrokiem, dopóki ten aż nie zniknął z pola jego widzenia. Strasznie się zirytował typem, który miał czelność patrzeć na jego żonę kiedy ta była goła! Wiedział, ze Hachiko ma dziwne upodobanie jeśli chodzi o chodzenie nago, lecz zawsze robiła to w domu a nie w obecności obcego wampira. W ogóle jak mogła paradować z gołymi cyckami przed obcym? Warknął stwór, prychając wyraźnie już wkurzony.
- Jeszcze trochę, a rozłożyłabyś przed nim nogi.
Miłe czy nie, wampir nie bardzo polubił moment w którym jego żona chadza nago przed innym. Trochę szacunku do męża. Mimo wszystko nadal nim był, a ta wampirzyca nie może sobie tak chamsko pogrywać.
- Chyba, że już szukasz pocieszenia gdzie indziej. Wtedy nie będę miał szans Cię powstrzymać.
Czyżby nuta zazdrości? A owszem. Zapewne Leadris odbierze go jako zwyczajny atak na jej damską osobę, lecz także powinna pomyśleć nad swoim czynem. Rozebrała się przy obcym mężczyźnie! Gdyby nie obecność Kanibala oraz jego wielkiego płaszcza, nadal machałaby cyckami przed obcym niewłaściwym wzrokiem. Nie było to fair w stosunku do Kanibala. Oj nie było, dało to we znaki, a bestia jest wściekła jak rozdrażniony szerszeń. Mało tego. Obcy wampir szybko się zmył. Czyżby przestraszył się zazdrosnego, ogromnego męża wampirzycy? Bardzo dobrze. Niech wie, że nie wolno szarżować po nieswoich terenach!
- Pieprzony tchórz.
Burknął pod nosem, komentując zachowanie uciekającego wampira. Cóż on sobą reprezentował? Arystokrację jaką miał powyżej uszy wampir? Mniejsza. I tak nie zamierzał go ganiać, chyba że miałby ku temu mocniejszy powód. Najważniejsze, że nie wlepiał swoich obleśnych oczu w postać wampirzycy. Co ma ona w sumie do powiedzenia? Stwór stał, czekając. Ale głód w dupę zajrzał i pognał dalej, bluzgając pod nosem.

zt
Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 290


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Nie Lip 09, 2017 7:23 pm

234, 235, 236 kroków dalej zdecydowała w końcu, że przestanie je liczyć. Pewnie już dawno powinna zacząć narzekać na ból stóp, jednak zdołała wyłączyć tę półkulę, która zazwyczaj marudziła tak głośno. Nie zamierzała skupiać się na sobie. Niby z jednej strony nie chciała się nad sobą użalać, ale z drugiej zamiast wrócić do normalnego życia, chodziła po lasach jak wariatka. Tak, może rzeczywiście zwariowała. Nie raz słyszy się o chorych matkach, które straciły swoje dzieci. Nigdy nie była depresyjną osobą, zawsze kroczyła dumnie przez świat z uniesioną brodą. Wszystko się jednak zmieniło. Zamęczała się poczuciem winy, że mogła zapobiec tej jednej, dużej katastrofie. Mogła przewidzieć, że odziedziczyła wybuchowość po ojcu i że nie zmieni jego natury. Nie przypuszczała jednak, że odważy się dotknąć jej małej fasolki.
Gdzieś po drodze zgubiła buty. Nie przejmowała się tym za bardzo. Szła powoli, w końcu nie miała obranego celu. Miękka trawa łagodnie muskała jej stopy, a czasami ostre jak brzytwy kamienie kaleczyły je bezlitośnie. Odpychała wszystko od siebie. W końcu usłyszała szum wody, a w oddali wyłoniło się jeziorko z czystą jak łza wodą. Bez zastanowienia podeszła do kryształowej tafli i stanęła nad jej brzegiem. Kiedy zimna woda dotknęła jej umęczonych stóp, odetchnęła z ulgą i bezwiednie zamknęła oczy. Z chęcią zostałaby tu na zawsze.

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Ignis

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2116-joshua-cohen#44381 http://vampireknight.forumpl.net/t2121-ignis-joshua-cohen#44400 http://vampireknight.forumpl.net/t2122-ignis-joshua-cohen
Zarejestrował/a : 10/09/2015
Liczba postów : 143


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Pon Lip 10, 2017 9:34 am

Nie wiedział, co właściwie skłoniło go do pojawienia się tutaj... Może po prostu chęć odpoczynku od miasta? Albo... Albo może coś jeszcze innego? Chociażby szukanie własnego brata... To również jest powód.
Cokolwiek by to nie było, sprawiło, że był tu... Zupełnie sam. Nie zabrał ani znajomych, ani nikogo innego... Po prostu tak wyszło jakoś. I tyle. Nieważne... Ważniejsze jest to, co teraz miało nastąpić.
Mimowolnie skierował kroki w stronę jeziorka, jednocześnie zatapiając się we własne myśli... Przynajmniej do momentu, gdy uniósł głowę, a jego oczom ukazała się nieznajoma osoba. Zamrugał ślepiami, nieco zaskoczony, po czym rozejrzał się najpierw wokół siebie. Wow. W sumie, niezłe miejsce sobie wybrałem... - przemknęło mu przez myśl. Wydawałoby się, jakby właśnie na te paręnaście sekund zapomniał o tym, że wcześniej zauważył kogoś tutaj. Dopiero właśnie po upłynięciu tego okresu czasu, ponownie przypomniał sobie o tym, dlatego też jego niebieskie oczy spoczęły... Na kim właściwie?
Wychodziło na to, że to chyba jakaś kobieta. Ciekawe, czy właściwie zauważyła go...
- Dzień dobry - zdecydował się jednak na przywitanie. Tym razem... Tym razem tu również istniała jego spokojniejsza część charakteru... Osobowości. Więc, jak to właściwie się rozwinie?

_________________
Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 290


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Pon Lip 10, 2017 8:35 pm

Aimi straciła czujność. Niegdyś bez problemu wyczułaby zapach innej istoty w pobliżu. Ba! Szelest trawy przy krokach czy chociaż miarowe bicie serca intruza zwróciłoby jej uwagę. Teraz jednak była zbyt pogrążona w myślach, żeby zaprzątać sobie swoją śliczną główkę otoczeniem. Zwyczaje się nad sobą użalała, a przecież miała tego nie robić. Cóż, hipokrytka. Mimo wszystko trzeba było ją usprawiedliwić, przecież miała dosyć znaczny powód do depresji. Koniec końców nie często traci się dziecko, co? Ogólnie z depresyjnymi wampirami bywało różnie. Za pewne większość chciałaby się wyżyć i wypić krew ze wszystkich stworzeń w okolicy. Amelie zaś zachowywała się całkowicie odwrotnie, była wręcz potulna jak baranek, przynajmniej na razie. Przecież przy zdrowych zmysłach zdarzało się jej zabijać dla zabawy i satysfakcji, więc "schorowana" była raczej znośna.
Kiedy dzień dobry obiło jej się o uszy, zadrżała. Nie była przygotowana na gości i jeden z niewielu razów ktoś ją zaskoczył. Odwróciła się powoli do intruza za sobą. Młody chłopak o białych jak śnieg włosach i ślicznie niebieskich oczach stał nieopodal. Na jej porcelanowej buzi malowało się zaskoczenie, zwłaszcza, kiedy zdała sobie sprawę, że to człowiek. Tak krucha i słaba istota. Co tutaj robił? Sam, jeden. Przecież mogła go zjeść. A może była to pułapka? Może gdzieś nieopodal roiło się od uzbrojonych po zęby łowców, albo co gorsza innych wampirów? Przecież zabiła szlachetnokrwistego. Gdyby ktoś się o tym dowiedział była pewna, że groziłby jej stryczek.
Przekrzywiła delikatnie głowę, a kilka niesfornych kosmyków spadło na jej policzek.
- Witaj nieznajomy, zgubiłeś się?
Zapytała uśmiechając się swobodnie. Chciała rozładować sytuację, gdyż miała wrażenie, że powietrze wokół nich stężało. Nie miał się czego bać, nie była w nastroju na bójki, przynajmniej na razie. Była bardziej zdumiona i zainteresowana niż głodna. Mimo wszystko przeszywała przybysza krwistoczerwonymi ślepiami, tak bardzo nienaturalnymi dla ludzi. Już taka się urodziła. U większości wampirów oczy świecą się szkarłatem, gdy są głodne lub gdy targają nimi silne emocje. U Aimi były takie zawsze.
Wolnym krokiem, niczym skradający się kot, ruszyła w stronę chłopaka. Nie spieszyła się. Chciała dać mu czas do przyswojenia myśli, że zbliża się do niego ktoś potencjalnie niebezpieczny.
- Jestem Amelie.
Powiedziała w końcu i wyciągnęła otwartą dłoń przed siebie. Mimo wszystko stała 3 długie kroki od nieznajomego, gdyby jednak ten zażyczył sobie uciekać, miał ku temu okazję. Chociaż szczerze nie chciała go spłoszyć. Towarzystwo kogoś całkiem obcego wpływało na nią kojąco.

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Ignis

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2116-joshua-cohen#44381 http://vampireknight.forumpl.net/t2121-ignis-joshua-cohen#44400 http://vampireknight.forumpl.net/t2122-ignis-joshua-cohen
Zarejestrował/a : 10/09/2015
Liczba postów : 143


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Sro Lip 12, 2017 1:49 am

Joshua zdecydowanie nie był świadomy tego, że przyjście tutaj niekoniecznie musiało być uznane za najlepszy pomysł. No bo mimo wszystko... Trzeba przecież pamiętać, że istniały na tym świecie bardzo groźne istoty, które... Może by chciały się napić tak troszkę jego krwi? Oczywiście...
To była jedynie jedna z możliwości.
Jasnowłosy zarazem nie zdawał sobie sprawy, że atmosfera tutaj... Mogła zrobić się ciut nieprzyjemna. Po prostu patrzył na nieznajomą. Ładna jest... Samotna kobieta w takim miejscu, o tej porze? To też nie brzmiało zbyt optymistycznie...
A przecież nie mógł wiedzieć, że niekoniecznie to musiała być bezbronna istotka.
- Nie do końca - odparł jej chłopak, na moment odwracając wzrok. - Kwestia zwykłej przechadzki. A co z tobą? - Czerwone oczy... Strasznie intensywnie czerwone. Lekko mówiąc, odczuwam dreszcze. U ludzi taki kolor był niespotykany, prawda? Więc czuł się niepewnie...
A to, że wiedział o istnieniu wampirów, nie oznaczało, że nagle wszędzie je wyczuwał.
Jednocześnie nie potrafił stwierdzić, czy czuł się, jakby był w niebezpieczeństwie czy nie. Miał lekki mętlik w głowie z tego wszystkiego, jak również... Czuł się, jakby miał do czynienia z totalnymi sprzecznościami. Pomiędzy tym co widział, a tym, co czuł.
- Joshua - przedstawił się jej odruchowo. - Miło poznać - dodał szybko, jednocześnie zastanawiając się, co powinien dodać więcej. Czuję się nieco onieśmielony. Co teraz?
- Etto... Ładna pogoda, prawda? - cóż, postanowił walnąć klasykiem! Rozmowa o pogodzie. Jednocześnie jednak, czuł, że jego charakter zmienia się z cichej osoby na pierwszy typ, najbardziej przyjaznej dla innych.

_________________
Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 290


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Czw Lip 13, 2017 11:19 am

Dziwna sytuacja. Gdyby kilka tygodni wcześniej ktoś zapytał Melkę, o zwykłą pogawędkę z człowiekiem, wyśmiałaby go. Przecież takie spotkania nie leżały w jej naturze. Wyjątkiem były polowania, dziewczyna lubiła pobawić się ze swoimi ofiarami. Krew nasiąknięta paniką i strachem zwyczajnie smakowała lepiej. Słyszała miarowe bicie serca chłopaka, mimo to nie czuła potrzeby zaatakowania go. Wręcz przeciwnie, na samą myśl robiło jej się niedobrze. Jak tak dalej pójdzie chyba zagłodzi się na śmierć i uschnie niczym kartka papieru.
- Też lubię samotne spacery.
Odparła z uśmiechem rozglądając się w około. Trafili na ładną okolicę, trzeba było przyznać. Zielono, spokojnie z czystym powietrzem. Nie to co w pobliskim mieście. Tam to chyba COPD każdy mógł się nabawić. Może powinni zacząć chodzić w maskach ochronnych?
Amelie zamrugała kilka razy, jak gdyby chciała odgonić od siebie wszystkie inne myśli. W końcu zamierzała skupić całą swoją uwagę na nowym koledze.  Wydawał się jej taki ciekawy. Młody, pełen życia i tak bardzo nieświadomy. Stwierdziła, że to bardzo urocze, czemu by tak nie poznać go bliżej?
Czuła jego zakłopotanie, co sprawiało, że jeszcze bardziej chciała wytrącić go z równowagi. Wręcz nie umiała się powstrzymać. Niczym mała dziewczynka podeszła do niego w podskokach z uśmiechem od ucha do ucha. Kiedy była już baardzo blisko klepnęła go w ramię.
- Pogoda ładna, ale lepiej opowiedz mi o sobie. Musisz być bardzo ciekawą osobą.
Zaćwierkała radośnie. Dotykając chłodną, trupią dłonią jego białych włosów. Takie gęste i ładne, a tak nieuczesane. Przejechała po nich dłonią niczym grzebykiem. Gdzie byli jego rodzice? Czy chłopak się uczył czy już pracował? Wyglądał raczej młodo.
Aimi nie zdawała sobie sprawy, że zachowuje się zuchwale i może troszkę nie na miejscu. Taka już była. Raz pogodna i radosna niczym mała dziewczynka, innym razem brutalna i wredna. Którą stronę będzie miał okazję dziś poznać Joshua? Miejmy nadzieję, że nie obydwie. Póki co szło im całkiem nieźle, prawda? Nikt przecież jeszcze nie umarł.

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Ignis

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2116-joshua-cohen#44381 http://vampireknight.forumpl.net/t2121-ignis-joshua-cohen#44400 http://vampireknight.forumpl.net/t2122-ignis-joshua-cohen
Zarejestrował/a : 10/09/2015
Liczba postów : 143


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Yesterday at 8:25 pm

Nie spodziewał się akurat tego, że dziewczyna zdecyduje się na zmniejszenie odległości pomiędzy nimi i znajdzie się akurat tak blisko. Sprawiło to, że na kilkanaście sekund odczuł niepewność... A nie, chwila. Czuł ją przez ten cały czas. Mimo to, starał się opanować wewnętrznie i zarazem móc się skupić na tych teraźniejszych wydarzeniach. Bo czemu nie?
Chociaż jednak uroda nowo poznanej osoby zdecydowanie onieśmielała.
- A co byś chciała dokładniej wiedzieć o mnie? - zamiast odpowiedzieć jej na to, co chciała, zdecydował się zadać własne pytanie. - I nie wydaje mi się, bym był aż tak ciekawą osobą... - dodał jeszcze, spoglądając na to, co właściwie teraz robiła z jego włosami.
I weź tutaj spróbuj pozbierać jakoś własne myśli.
- Może opowiesz sama o sobie? Zainteresowania? Hobby? Co robisz na co dzień - w sumie, mało kreatywne zagranie, bo polegało na odbiciu pytania w stronę wampirzycy. Z drugiej strony jednak sprawiało to, że jasnowłosy mógł zyskać chwilkę na zebranie swoich myśli i stać się nieco bardziej ciekawszą osobą do rozmawiania.
Aktualnie odnosił wrażenie, że dał się pochłonąć przez obecność i jej zachowanie.
Na jego twarzy zarazem zagościł delikatny uśmiech, na dość krótki moment.
- Wybacz... - bąknął jeszcze. - Brakuje mi odpowiednich pytań - no i brawo, z tego wszystkiego się przyznał, jaka to z niego aktualnie pomysłowa istotka. Sam Ignis czuł się, jakby też miał w głowie pustkę.

_________________
Powrót do góry Go down
 
Kryształowe jeziorko
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10
 Similar topics
-
» Kryształowe jeziorko
» Mag kryształu
» Las Kryształowej Pieśni
» Księżycowe Jeziorko
» Kryształy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: Lasy-
Skocz do: