IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Kryształowe jeziorko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 920


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Nie Gru 30, 2012 12:18 pm

Jako matka niezmiernie cieszyła się z widoku córki i tego, że ta postanowiła powrócić do domu, a konkretnie do ojca. Martwiło ją tylko to, że ta przejawiała tak ogromny dystans w stosunku do rodzicielki, zupełnie jakby to była jej wina, iż nie było jej przy Kyuko przez te lata. Yuki tego nie chciała, to Kyubi podjął taką, a nie inną decyzję i choć z początku była na niego zła, teraz doskonale rozumiała jego krok i poniekąd była mu wdzięczna, iż tak się o nią troszczył, chciał ją chronić przed skandalem. Niestety bycie szlachetnym wampirem więcej komplikowało niż upraszczało. Wielokrotnie nad tym ubolewała, ale zatrzymywała to w sobie.
To co jednak najbardziej w nią uderzyło to słowa dziewczyny. Źrenice jej się poszerzyły, ale nic nie powiedziała. Jakby nie było, było to coś, czego nigdy by usłyszeć nie chciała. Yuki była jej rodzicielką, ale nie matka... na jakiej podstawie? Na takiej, że nie było jej przy wychowaniu córki? Nie jej wina... nic nie wiedziała. Ale czy przez to kochała córkę mniej? Nie, od momentu gdy dowiedziała się prawdy pokochała Kyuko i chciała by wreszcie mogły się poznać. Tyle lat cierpiała sądząc, że jej dziecko nie żyje, a tu cud się zdarzył, bo tak to postrzegała. Nic jednak nie powiedziała, nie chcąc ukazywać jak wielkim ciosem były dla niej słowa blondynki. Nie miała jednak prawa do tego by prawić jej morały, czy próbować cokolwiek tłumaczyć, to by się mijało z celem. A nie chciała też wchodzić między nich, widziała, że ojca i córkę mimo licznych nieporozumień łączyła silna, choć dość specyficzna więź. Takiej więzi nie miała ona z żadnym dzieckiem, najprawdopodobniej nie nadała sie na matkę. Tak po prostu.
Spuściła wzrok i odwróciła się bokiem z zamiarem odejścia. Miała mieszane uczucia co do tego spotkania. Mimo wszystko uśmiechnęła się słabo. Chciałaby przytulić córkę, ale nie miała takiej możliwości. Musiała teraz wrócić do domu i zaszyć się w sypialni.
- Miło cię było znów widzieć Kyubi. Lepiej pilnuj Kyuko. Zawsze też będziecie mile widzianymi gośćmi w moim domu. Trzymaj się Kyuko, mam nadzieje, że twoja niechęć szybko minie. - zawahała się wyraźnie, a potem jej twarz rozjaśniła się lekko. - A jak chcecie, to możecie nawet teraz pójść ze mną do domu, to nie daleko stąd.
Uśmiechnęła się lekko do obojga, ponownie odwracając się do nich przodem. Mogła to być jedna z szans na to, by ich dość pokręcona rodzina (bo jakby nie było, byli rodziną choć nieformalną), mogła jakoś się zbliżyć do siebie, a szczególnie matka z córką, by ta więcej nie wypowiadała na głos tak okrutnych i raniących słów. W końcu Yuki poczuła się potraktowana bardzo niesprawiedliwie, czego jednak spodziewać się po dziecku i to jeszcze córce kogoś takiego jak Kyubi? Mieszanina genów jakie jej oboje przekazali była naprawdę przewrotna.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Yukyuko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t723-yukyu
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Nie Gru 30, 2012 4:44 pm

Kyuko od początku swojego życia łatwo nie miała. To prawda zawsze dostawała to co chciała. Od brzdąca kilkuletniego wiedziała, że jednak pokój pewien zabawek nie zastąpi jej tego co prawie codziennie widziała na placach zabaw. Matczyna miłość to może na serio błacha sprawa, której nie zdajemy sobie sprawy póki jej nie stracimy. Kyuko zostało to odebrane już od urodzenia, w sumie można rzec, że nigdy nie doświadczyła tej troski i opieki jaką były obdarzane inne dzieci. Kiedy podrosła, nauczyła się żyć z tym faktem. Uczucie tej zazdrości do tego, że inne dzieci mają mamę a ona nie pozostało do dzisiaj. Z wiekiem zazdrość przeradzała się w złość i nienawiść. Myśl o kobiecie która ją pozostawiła ciągnęła jedynie negatywne emocje. Kyuko nie znała dobrze szczegółów i nie chciała znać. Nie lubiła zastanawiać się nad tym, bo wiedziała, że rozmyślanie o tej sprawie, spowoduje powrót złego humoru, wręcz beznadziejnego. Może Yuki czuła się odrzucana przez córkę, która nie traktuje jej jako matki, jedynie kobietę dzięki której przyszła na świat. Cóż, cała ta sprawa zależy od punktu w którym się znajdujesz i w jakiej jesteś sytuacji. Mała może i na początku czuła się pokrzywdzona, jednak w tym czasie kiedy uciekła z domu, zdała sobie sprawę, że tak naprawdę jeżeli pozwoli by to uczucie górowało nad jej emocjami to w końcu i ona oszaleje, a przecież trzeba jakoś żyć dalej. Zacisnęła więc zęby i mimo, że nie pogodziła się jeszcze z tym faktem, zaczęła znów jako tako egzystować. Znalazła nowe zajęcie, może nie takie chwalebne, bo okradanie innych należy do tych czynności niemile widzianych, ale znalazła na chwilę obecną znów cel. Może i to sprawiło, że mała doszła do siebie, a uczucia same jej się jakoś poukładały. Mimo tego, że jeszcze nie potrafi nad niektórymi panować to zaczęła radzić sobie z nimi o wiele lepiej. Szansa jaką dała Yuki, była pierwszym krokiem, który miał wyeliminować to co jeszcze jakiś czas temu był jednym z jej największych problemów. W oczach dziewczynki to co się działo było jednym wielkim chaosem, plątaniną złości, pretensji z dużą dawką nerwów, a przecież nie jest ona żadnym robotem czy zabawką, by móc tak w ciągu kilku minut zaprogramować ją od nowa. Wykasować wszystkie uczucia i wgrać nowe, lepsze, tak byłoby przecież najłatwiej.
Kyuko stojąc tak przy ojcu i patrząc się na swą rodzicielkę, nie uśmiechnęła się, tylko wpatrywała się swym obojętnym wzrokiem.
- Do widzenia. Dziękujemy, może kiedyś skorzystamy z twojego zaproszenia. – odpowiedziała, chociaż nie za bardzo w tym momencie chciała się odzywać. Nie wiedziała co powiedzieć na słowa „Twoja niechęć szybko minie”. Wolała więc po raz kolejny przemilczeć.
Po jakże czułym pstryczku, Kyuko zmarszczyła czoło. Widziała, że humor Kyubiemu już wrócił by robić takie psoty swojej wredocie.
- Nie jestem głodna- odpowiedziała, jednak po chwili zdradziło ją burczenie w brzuchu, które od razu próbowała jakoś uciszyć łapiąc za niego.
- No dobra może ciutkę tak. – uśmiechnęła się, kiedy prawda wyszła na jaw. - Wróćmy już do domu.-
I to były ostatnie słowa jakie powiedziała, bowiem chwilę później oddaliła z ojcem by wsiąść do samochodu i pojechać do enklawy.
[zt x 2]

_________________
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 920


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Nie Gru 30, 2012 6:57 pm

Ramiona Yuki opadły bezsilnie. No cóż, próbowała, ale widać potrzeba tu znacznie więcej czasu. Nie chciała nikogo poganiać i dlatego nie zatrzymywała ich już w ogóle. Czuła się jednak pokrzywdzona, odtrącona i załamana. Blask, który był widoczny w jej oczach zgasł gwałtownie, podobnie uśmiech spełzł z je ust jak strącony. Nie miała już nic do powiedzenia. Była po prostu obca. Było to widać chociażby po sposobie wyrażania się Kyuko. dziewczyna nie traktowała jej jak matkę, a jak zwykłą, obcą kobietę. Owszem była jej obca, przez fakt rozdzielenia matki i córki, ale pewna więź powinna zostać zachowa. Jak widać, nie w tym wypadku, a dziewczyna najwyraźniej albo nie chciała mieć matki, albo na chwile obecną była zbyt zagubiona co ukrywała pod butnym zachowaniem.
Niestety nie zmieniło to jednak odczuć Yuki, która najzwyczajniej w świecie uczuła ukłucie w sercu. Została sama i nie pozostało jej nic innego jak tylko odejść, gdyż stanie tak w jednym miejscu mijało się z celem. Mimo to stała tak dosyć długo patrząc na drogę, którą oboje odeszli. W końcu ruszyła się, kierując kroki w stronę swojego domu. Szła wolno, ciężko stawiając nogi, cała siła, energia uleciały z niej jak powietrze z balona. Jedynie o czym marzyła, to położyć się od łóżka i nie wstać.

z/t

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Wto Wrz 10, 2013 12:27 pm

Las. Jedno z najbardziej z spokojnych i cichych miejsc. Właśnie takiego terenu szukała wampirzyca. Zazwyczaj takie miejsca są mało uczęszczane więc nie spodziewała się kogoś zobaczyć. Chociaż nie mogła w stu procentach przewidzieć czego może się spodziewać. Była tutaj po raz pierwszy. Nie podchodziła do jeziorka. Wolała zamiast tego wspiąć się na drzewo i siedzieć tam. Nawet, gdyby ktoś przechodził musiał by spojrzeć w górę aby ja dostrzec. Keira z łatwością znalazła się na najwyższej, grubej gałęzi. Oparła się i spojrzała w niebo. Była w cieniu więc nie musiała się martwić promieniami słońca, ale co pewien czas będzie musiała zmieniać miejsce. Wyciągnęła swój notes i ołówek. Nic nie przychodziło jej do głowy. Rozejrzała się, mając nadzieję, znaleźć jakiś ciekawy punkt. Jednak niczego takiego nie znalazła. Postanowiła zabrać się za szkicowanie rysia.
Powrót do góry Go down
Ryu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1051-ryu#13821
Zarejestrował/a : 07/06/2013
Liczba postów : 38


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Wto Wrz 10, 2013 3:02 pm

Ryu nie zdążył się zregenerować przed końcem nocy i zanim doszedł do swojego mieszkania, zastał go już poranek. Diler miał auto, ale zostawił je pod klubem kuzyna, ponieważ nie był w stanie prowadzić z rozwalonym gardłem. Cholerny Samuru. To jasne, że Ryu zasłużył na skarcenie, ale mógł przynajmniej postrzelić go w brzuch, albo rękę. Nie. Musiał akurat w gardło, aby ten nie mógł mówić przez pół nocy...
I właśnie z porannym słońcem doszedł do lasu, przez który przechodził. Wampir też nie spodziewał się gości w lesie nad porankiem. Ewentualnie może jakiś spacerowicz z zasranym pieskiem. Ryu musiał unikać kontaktu z ludźmi w takim stanie. Miał w końcu na szyi swoją wstęgę, która zaciskała całą noc przestrzelone gardło. Już się wygoiło na szczęście...
W każdym razie wampir dotarł do jeziora i klnąc pod nosem, odwinął wstążkę zaczynając przemywać swoje ręce, szyję. A w powietrzu było czuć smród krwi wampira. Żaden szlachetny. Zwykłe C. Mizerne C. No nieważne. Takim się urodziłeś Ryu. Nie ma co się obwiniać za to.
Samuru nie zapłaci za to co zrobił. Czemu? Był głową rodziny mimo wszystko i faktycznie należał mu się szacunek. Nieważne, że był kilkaset lat młodszy od Ryu...
Ryu oczywiście wyczuł zapach innego wampira w pobliżu, ale olał to.
A woda w jeziorze ładnie zabarwiła się krwią wampira...

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Wto Wrz 10, 2013 3:27 pm

Miała zamknięte oczy. W ogóle na niczym nie potrafiła się skupić. Wyczuła zapach jakiegoś wampira. Nie przejęła się tym. Będzie dobrze dopóki ten nie zechce jej przeszkadzać. Na nic takiego się nie zapowiadało, więc całkowicie przestała zawracać sobie nim głowę. Otworzyła oczy aby nie zasnąć co mogło by się zdarzyć. Niespodziewanie oślepiło ja słońce. Chciała zakryć się ręką, ale zamiast tego straciła równowagę i runęła na dół. Spadając uderzyła o kilka gałęzi. Jęknęła, kiedy zderzyła o ziemie. Nie było to przyjemne spotkanie. Leżała tak chwilę. Nie przepadała schodzić z drzewa takim sposobem. Poczuła ból w nodze. Spojrzała na nią. Widząc gałąź wbitą nieco ponad kostkę nie uradowała się za bardzo. No i koniec radosnego dnia. Wstała, po czym kulejąc podeszła do jeziorka. Wyjęła drewno, z rany zaczęła lecieć wąskim strumykiem krew. Zdjęła buty, podwinęła nogawki spodni oraz zamoczyła nogi w wodzie. Usiadła na brzegu, kątem oka spojrzała na nieznajomego, który znajdował się nieopodal jej. Była ciekawa co mu się stało, jednak lenistwo zwyciężyło. Obserwowała ryby w wodzie. Może by tak jedną wyłowić i przekąsić?
Powrót do góry Go down
Ryu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1051-ryu#13821
Zarejestrował/a : 07/06/2013
Liczba postów : 38


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Wto Wrz 10, 2013 3:55 pm

Ryu tym bardziej miał wyjebane na nieznajomą. Cóż poradzić. Geny robią swoje. Chyba nikt nie znał Kuroiaishity, który przejmowałby się choćby istnieniem nieznajomej osoby, którą przypadkowo napotyka. Co dopiero powiedzieć o tym, aby się do niej odezwać. Nie miał żadnego interesu w rozmowie z nią. Jednak jej upadek obserwował przez chwilę. Gadzie oko podążało za spadającym ciałem, aż to się nie zatrzymało. Wampir krótko się zaśmiał i powrócił do wymywania wstęgi z własnej krwi. Jego umysł pracował szybko i już wymyślał wizję śmierci dla dziewczyny.
Wstał i westchnął, choć w cale nie musiałby udawać, że oddycha. Strzepnął nadmierną wodę ze wstęgi i schował ją do kieszeni.
Ryu popatrzył na swoje zakrwawione ubranie i tylko syknął. Zapiął porządnie białą bluzę pod gardło i zapiął również marynarkę. Po chwili przypomniało mu się, że również krawat ucierpiał w tym wszystkim i znów pochylił się nad taflą wody. Cholerna krew, cholerne gardło i cholerna rodzina. Nieznajoma się nie liczyła.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Wto Wrz 10, 2013 6:05 pm

Dziewczyna obserwowała jak chłopak obmywa sobie rany. Nie chciała pytać co się stało, w końcu nie musiał jej odpowiadać, ale wpadła na inny pomysł. W końcu może sobie posłuchać co myśli. Skupiła się na nim co nie było za bardzo trudne. Odchrząknęła kiedy napotkała w jego umyśle coś o śmierci.
Nieźle musi mu się nudzić, pomyślała.
Nie zagościła długo w jego myślach. Nie było tam nic godnego uwagi, przynajmniej dla niej. Nie dowiedziała się kto go tak urządził, niestety nie napotkała takiej myśli u niego. Rana na nodze już się zagoiła, a mimo to nadal trzymała nogi w wodzie. I jej zaczynało się nudzić. Najwyraźniej nikt nie miał ochoty nic mówić. Może i tak było dobrze? Zawiesiła wzrok na rybie, która naiwnie pływała koło niej. Kilka razy próbowała ją złapać, ale stworzenie było za śliskie aby je utrzymać. Po którejś próbie udało jej się. Wyłowiła ją. Przyglądała się jej bez jakieś większego zafascynowania, jak rozpaczliwie próbuje powrócić do jeziora. Rzuciła ją znowu do wody.
Wokół cisza. Nawet szum liści ustał. Ptakom odechciało się śpiewać. Wampirzyca miała dość tego.
- Kto cię tak urządził? - zapytała niespodziewanie.
Teraz zostało jej czekać na reakcję nieznajomego.
Powrót do góry Go down
Ryu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1051-ryu#13821
Zarejestrował/a : 07/06/2013
Liczba postów : 38


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Wto Wrz 10, 2013 6:39 pm

Myśli wampira rzeczywiście krążyły przede wszystkim przy śmierci. Śmierci wampirzycy, która była niedaleko Ryu. Myślał również o zbrodniach, których nie popełnił, choć ofiary myślały, że wydawały ostatnie tchnie... No ale nieważne.
Wampir był dziwny i ta dziwność mu się samemu podobała. Chociaż gdyby tylko dowiedział się, że dziewczyna grzebała w jego myślach to na miejscu by ją zabił. Jego nie udobrucha czcze gadanie.
I o 'wilku' mowa. Wampirzyca się odezwała. Ryu nawet nie zwrócił początkowo uwagi na jej słowa, dopóki nie wycisnął z krawatu ostatniej kropelki wody.
-To nie Twoja sprawa-Po czym wampir wstał i związał na szybko krawat na szyi. Znów spojrzał na siebie. Pół koszuli we krwi.
-Nosz kuźwa...-Warknął pod nosem starając się krawatem zakryć krew na bluzie. Oczywiście się nie udało...
Jeszcze trochę a Ryu wpadnie w furię i wypierze białą bluzę...

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Sro Wrz 11, 2013 6:31 pm

Skoro nic nie chciał sam powiedzieć, to musiała sobie sama jakoś radzić. Uśmiechnęła się bardziej do siebie niż do niego. Jego przemyślenia miała jak na talerzu. Wierząc, że ma niedaleko siebie wampira, który myśli o tym jaka śmierć była by dla niej najlepsza, czuła się jakby koło niej był jakiś psychopata, który uciekł z oddziału zamkniętego. Widząc jego strój mogła by się utrwalić w tym przypuszczeniu, ale znała jego myśli, więc odrzuciła tą tezę. Zaśmiała się cicho, kiedy nie umiał sobie poradzić z koszulą. Ona na jego miejscu poszła by do domu się przebrać i się umyć, no ale każdy może mieć własne pomysły. Położyła się na ziemi. Westchnęła. Liczyła, że będzie sama, a zamiast tego spotkała kogoś kto szykuje dla niej obrazy śmierci. Za wesołe to raczej nie było i chyba nie mogła liczyć na to, że coś się odmieni. Spojrzała w jego stronę. Była ciekawa czy się wkurzy.
- Komuś musiałeś nieźle podpaść - powiedziała lekceważącym tonem.
Chciała wywołać w nim jakąś reakcję. Rzuci się na nią? Bardziej prawdopodobne według niej było by już chyba to, że będzie chciał użyć swojej mocy, którą już na nią szykował. Mimo wszystko nie mogła być w stu procentach pewna jak się zachowa. Wyciągnęła nogi z wody. Były mokre, co nie było ani trochę dziwne. Wstała i podeszła do pniaka. Usiadła na nim wygonie po czym zaczęła obserwować jezioro.
Powrót do góry Go down
Ryu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1051-ryu#13821
Zarejestrował/a : 07/06/2013
Liczba postów : 38


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Czw Wrz 12, 2013 7:38 am

W myślach coraz bardziej miał ochotę ją bardzo skrzywdzić. Jego myśli wręcz zwracały się do dziewczyny "Twój ból będzie nieopisany". Z zewnątrz jednak nie przejawiał jakiegokolwiek zainteresowania jej słowami.
Wampir i owszem poszedłby się przebrać, gdyby nie był już dzień... Jak do cholery ma przejść w pełnym słońcu pół miasta? Nie miał nawet auta, aby przejechać. Nie miał też żadnych maści ochronnych na słońce. No nieważne. Bluzę i tak wyrzuci. Na razie i tak musi ją mieć. na sobie.
I nagle, niespodziewanie myśli chłopaka przecięła umysł, a zaraz za nią w jego dłoni pojawiła się broń i od razu wystrzeliła.
"Zabiję!". Chciał to zrobić, ale nie pozwolił sobie, aby złość nim kierowała. Zamiast tego strzelił w gardło dziewczyny. Odległość była nieco większa niż w przypadku strzału otrzymanego od Samuru, ale wszystko inne się zgadzało. Zrobił to na tyle niespodziewanie, aby trafić upierdliwą dziewczynę.
Chciała wiedzieć coś o jego przykrym przeżyciu? Poczuje to na własnej skórze! A jeśli uniknie przykrości to postara się, aby kolejne godziny spędziła w bardzo nieprzyjemnym miejscu...

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Pią Wrz 13, 2013 6:10 pm

"Twój ból będzie nieopisany", nie brzmiało to zachęcająco, a wręcz odwrotnie. Spojrzała na niego jakby ten całkowicie oszalał. On nie ma innego hobby? Czuła, że coś może się zdarzyć i to niedługo. Dlatego uważnie obserwowała nieznajomego. Mimo, że uważne go obserwowała, nie zdołała na w porę zareagować. Odskoczyła za późno, przez to pocisk w nią trafił. Może nie dokładne tam gdzie miała, ale jednak dostała. Chwyciła się za ramię.
- Ty durniu - syknęła.
Krew ciekła jak bardzo wąski strumień. W pierwszej chwili chciała się na niego rzucić i rozszarpać mu gardło. Zrobiła krok w jego stronę. Powstrzymała się. Teraz i tak by nic to nie dało. Niestety stwierdziła, że ma tamten ma przewagę. Zerwała kawałek rękawa i owinęła wokół rany. Kiepska była z niej lekarka czy też higienistka.

W ogóle co to była za broń?

EDIT:

Nie miała na co czekać. Musiała się dostać do mieszkania i przebrać w coś innego oraz wziąć prysznic. Jak na razie takie miała plany na ten dzień i zamierzała je spełnić. Nic ją tutaj nie trzymało. Odwróciła się wiec i poszła w swoim kierunku.

z/t
Powrót do góry Go down
Ryu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1051-ryu#13821
Zarejestrował/a : 07/06/2013
Liczba postów : 38


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Sob Wrz 14, 2013 3:26 pm

/ >.< skoro ciężko poczekać trochę to co za różnica... /
Ryu olał już odchodzącą wampirzycę. Była nikim i tak zostanie dla niego. Schował swoją podręczną broń i poszedł wyszukać najciemniejszy cień. A dziewczynka niech ginie. Wyjebane po całości.

Chłopak przesiedział dwie godziny w lesie, aż w końcu słońce nie schowało się za gęstymi chmurami. Wtedy też Ryu wylazł z lasu i udał się w bliżej nieznanym kierunku. To było jasne, że zechce się przebrać i również umyć.
[zt]

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Pią Paź 04, 2013 9:52 pm

Las... W trakcie drogi do tego miejsca, dziewczyna zastanawiała się w ogóle co ma za sobą począć. Była znudzona tym, że nie miała zbytnio dużo znajomości - całe dzieciństwo miała zrujnowane, to czemu się dziwić. To, że posiada jakiś optymizm w sobie graniczy z cudem.
Ale to nie było ważne. Trzeba się zająć sobą w obecnej sekundzie.
Gdzie ona w ogóle podążała? Zgubiła się? Nie wydawało jej się, lecz pierwszy raz widzi to miejsce na oczy. Czyli przynajmniej miała co zwiedzać. To miło!
Znalazła się nad jeziorkiem, oglądając z góry jego taflę. Była niczym kryształ, piękna i nietknięta, bez skazy. Co miała innego tutaj do roboty? Chyba nic innego, ale najwidoczniej jakiś miała cel, skoro znalazła się nad ową wodą.
I jedynie to, na co wpadła, było przyglądanie się akwenowi, aby jakoś zabić czas. Lepsze to, niż głupie błąkanie się po lesie, w którym może roić się od niebezpiecznych i dzikich zwierząt, nie mówiąc o ludziach czy też... Wampirach? Czy na pewno mogła wierzyć w to, że one istnieją? Zagadka dnia, której nie chce rozwiązywać.
Powrót do góry Go down
Spades

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1025-andrew-delaval
Zarejestrował/a : 05/05/2013
Liczba postów : 71


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Sob Paź 05, 2013 12:29 am

Andrew jak zwykle prowadził wyjątkowo beztroski tryb życia. Robił co chciał i kiedy chciał. Naturalnie, przez spełnianie swoich widzi-misiów skończył teraz tak, jak skończył...Nie będę teraz zdradzał szczegółów, jednak podpowiem, że znajdował się w tym lesie dłużej niż przeciętny spacerowicz. Świadczyły o tym zapachy które od niego dobiegały. Były one o wiele bardziej "intensywne" niż od człowieka który w przeciwieństwie do Spada mył się codziennie przez ostatnie 4 dni. Jednak oto teraz nadarzyła się w końcu okazja by to zmienić! Andrew zaszedł nad jeziorko, które znalazł bagatela dwa dni temu i już wówczas miał zamiar z niego korzystać jednak pogoda mu na to nie pozwoliła. Inaczej było tym razem! Gdyż wielka, słoneczna tarcza znajdowała się na niebie w towarzystwie kilku chmurek i zalewała ciepłem całą okolicę, sprawiając, że warunki były idealne do posiedzenia nad jeziorem, czy też popluskania się w nim.
W każdym bądź razie, nie przedłużając...Kiedy to rudy chłopak zaszedł nad piaszczysty brzeg, zdjął buty i skarpety, po czym nie zatrzymywał się i kontynuował... Po chwili na ziemi wylądowały spodnie, kurtka, koszula oraz wisienka dnia – bokserki w różową panterę. Wszystko to ściągał z siebie mniej lub bardziej zgrabnie, czasem rzucając jakieś przekleństwo bądź próbując złapać równowagę po morderczej walce ze spodniami. Wszystko to zostawił na brzegu. W końcu nie uśmiechało mu się biegać w mokrych ubraniach. Oczywiście Andrew nie widział Megan, a ona zapewne mogła nie widzieć jego bladych pośladów, którymi nieświadomie był do niej odwrócony przez cały czas trwania swojego rozbierano show. Jednak, dziewczyna na pewno mogła się zorientować, że nie jest tu sama kiedy posłyszała głośny plusk wody. Ten bowiem rozniósł się donośnie gdy Andrew wbiegł do jeziora...

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Sob Paź 05, 2013 8:18 am

Dziewczyna dalej się nudziła. W torbie nie miała nic ciekawego, co mogłoby jej pozwolić chociaż na trochę zająć się czymkolwiek. Co za głupek z niej, nic nie włożyła do tej idiotycznej i pojemnej torby. Ma jedynie okazję, aby przyglądać się bliżej tafli wody, co na dłuższą metę zaczynało także ją nużyć. Niestety, wymagania to ona miała czasem nie z tej ziemi.
Ale powiedzmy, że w końcu wzięła swój telefon, w którym odkryła kilka ciekawych gier. I co prawda wkręciła się w rozrywkę, lecz została jej ta zabawa przerwana... Co to było w ogóle? Przez chwile nie zwracała uwagi nawet na to, bo jak chciała mieć "save", to trzeba było mieć następny level osiągnięty, więc starała się jak najszybciej zrobić to, co jej kazali w gierce. Co z tego, że i tak nie ukończyła? Nie ważne. Ważniejsze było odkrycie tego dziwnego hałasu, jaki dobiegł... Tak, to z jeziora!
Spojrzała na akwen, rozejrzała się jeszcze ogólnie po okolicy, gdy nagle jej wzrok przykuł mały szczegół... Zauważyła głowę. To było dziwne, przez chwilę się wystraszyła, że ktoś się utopił, albo że to mogła być tylko odcięta czyjaś głowa. Tak, to głupie skojarzenia, ale las nie zawsze jej się z pozytywnymi rzeczami kojarzył, więc i taka sytuacja nie za dobrze na nią wpłynęła w tej chwili. Ale zaraz potem doszły barki, trochę pleców, poruszające się ręce. Czyli jednak żyje - jak miło.
Włożyła szybko telefon do torebki, którą pozostawiła na brzegu. Zdjęła swoje trampki, gdyż piasek znalazł się w środku i tylko jej przeszkadzał, a co za tym idzie, także stopy zostały uwolnione od skarpetek. Poczuła przyjemny piasek na skórze, a po chwili podniosła swój tyłek ku górze, aby się wyprostować. Trzeba było się w końcu dowiedzieć jakim cudem się tutaj znalazł owy... chłopak? Wydawało jej się, że raczej był tej drugiej płci, krótkie włosy nakierowały ją na taki tok myślenia. Ale... Czego to teraz faceci czy kobiety nie wymyślą, żeby jedno się upodobniło do drugiego... Ok! Zostańmy przy myśli, że jednak to przedstawiciel męskiej części!
Przybliżyła się do wody, która "wychodziła" na brzeg, stając tak, aby mogła poczuć ją spokojnie na dolnych partiach swojego ciała. Co prawda doskonale sobie zdawała sprawę z tego, że będzie miała całe mokre spodnie, ale na prawdę - nie chciało jej się podwijać nogawek. W dodatku ta przyjemna, ciepła woda, mogła robić co tylko chciała teraz. Dawno nie była nad żadnym zbiornikiem wodnym, ale to nie oznaczało, że zaraz się rzuci i sama zacznie pływać, pomimo iż woda kusiła i to aż za bardzo.
Następnie odszukała obecnego położenia osobnika, który brał właśnie w tym momencie kąpiel. Trochę to dziwne, ale niech mu będzie. Może jest dzikusem? To by wiele wyjaśniało.
- Heeeeeeeeeeej! - zawołała go może w dziwny sposób, ale innego pomysłu nie miała, aby zwrócić jego uwagę na siebie. Zaczęła także machać ręką, aby zauważył Megan. Poza tym - nie przebiłaby siły dźwięku poruszającej się wody swoim głosem. Aż tak jeszcze donośny nie był, a szkoda. Miejmy nadzieję tylko, że jej "plan" się powiedzie.
Powrót do góry Go down
Spades

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1025-andrew-delaval
Zarejestrował/a : 05/05/2013
Liczba postów : 71


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Sob Paź 05, 2013 12:47 pm

Po wbiegnięciu do wody chłopak zasyczał pod nosem, gdyż pierwsze wrażenie jakie odniósł to to, że woda jest nieprzyjemnie chłodna. Jednak jego odczucia zmieniły się po kilku minutach.
Po przeżyciu pierwszych doznań, Spad podpłynął nieco w głąb jeziorka, by potem nieco podryfować sobie w bezruchu na jego tafli, zastanawiając się czy uda mu się nieco opalić, gdy to nagle usłyszał czyjeś nawoływanie. Zmrużył oczy w zastanowieniu czy mu się to wydaje, czy rzeczywiście ktoś woła. Nie był jednak w błędzie – ktoś tu był i to w pobliżu! Radość ogarnęła rudego, więc od razu przekręcił się z pleców na brzuch i zaczął się rozglądać. Tak, jest! Jakaś postać przy brzegu!
-Heeeeeej! - Odmachał – Nie ruszaj się! Czekaj! - Zawołał i zaczął podpływać do dziewczyny. Nie wiedział czemu od razu jej nie dostrzegł, gdyż nie znajdowała się daleko od miejsca w którym porzucił ubrania, choć to pewnie wina tego, że się nie rozglądał.
W każdym bądź razie w miarę zbliżania się do kobiety coraz to bardziej dostrzegła szczegóły jej wyglądu. Zwrócił uwagę na ubiór. Była ubrana porządnie, a więc nie była biedną łachmaniarką. Super!
-H-hej? - Powiedział, do dziewczyny unosząc się nad taflą wody już parę metrów od niej. Uśmiechając się przyjaźnie – Ciepło, prawda? - Próbował nawiązać rozmowę.
-Swoją drogą, nawet nie wiesz jak się cieszę, że cię spotkałem. Ludzie szwendający się tutaj to jacyś obskurni lub chamscy ludzie, a ty na taką nie wyglądasz, co za szczęście! Wiec...mógłbym mieć do ciebie prośbę? Potrzebuję bowiem pomocy...To nic dziwnego i tak dalej!

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Sob Paź 05, 2013 1:06 pm

Dziewczyna przyglądała mu się odkąd tylko zaczął się do niej zbliżać. Pomimo iż miał mokre włosy, łatwo dostrzec można, iż posiada rude włosy. Zupełnie tak, jak i ona. Już można powiedzieć, że coś ich łączy. Ale, w ogóle co to za spostrzeżenia? Jakby coś już miała zamiar planować.
W każdym bądź razie postąpiła tak, jak ją poprosił, czy tez rozkazał. Nie ruszyła się ze swojego miejsca, dając mu czas na przybliżenie się do jej osoby. Przynajmniej miała okazje go obejrzeć, głównie oczywiście o twarz tutaj chodzi, zboczeńce! Dostrzegła nie tylko podobną barwę włosów, ale i także dziwny kolor oczu, który potrafił przyciągnąć uwagę, jeszcze bardziej od koloru jej tęczówek.
W szybkim tempie znalazł się niedaleko niej, będąc wręcz na wprost. Wydawał się miły, na takiego wyglądał i zachowywał się przyjaźnie w stosunku do jej osoby. To dobrze o nim świadczy, czyli jednak jest warty wciągnięcia się w jakąkolwiek rozmowę. No i najważniejsze - ani trochę nie przypominał żadnego jaskiniowca czy obdartucha mieszkającego w lesie. Kolejny plus!
- Hej... - można było się dosłyszeć delikatnej nuty niepewności i nieśmiałości w strunach głosowych podczas witania się, ale starała się jednak opanować, uspokoić, aby nie wyszła na dziewczynkę bojącą się wszystkiego oraz jakoś rozweselić, aby nie było zbytnio sztywno. W końcu doborowe towarzystwo się zapowiada, a także i miejsca oraz pogoda dodawała urokowi temu wszystkiemu.
- Rzeczywiście, przyjemne słoneczko dzisiaj świeci. Jak widać, niektórzy w pełni korzystają z takiej okazji jaką jest obecna pogoda. - odparła z lekkim rozbawieniem, przyglądając mu się ponownie, mając na ustach o wiele już śmielszy uśmiech.
Jednak jest następne słowa ją nieco... Zaskoczyły. Nie spodziewała się, że zostanie już na samym wstępie rozmowy poproszona o wyświadczenie przysługi. Ale z drugiej strony... Czemu by nie? Nic się jej przecież nie stanie, na pewno korono z głowy nie spadnie.
Rzekła - Tak, o co chodzi? - oczekując tego, co jest mu obecnie potrzebne do... szczęścia, powiedzmy, że do tego. Oby tylko na prawdę to nie było nic dziwnego, ale skoro zapewnił, że nic takiego mu nie chodzi po głowie, to może się chyba czuć spokojna.
Powrót do góry Go down
Spades

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1025-andrew-delaval
Zarejestrował/a : 05/05/2013
Liczba postów : 71


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Sob Paź 05, 2013 6:00 pm

-Ach tak...Woda jest wyjątkowo przyjemna. - Odpowiedział ostrożnie nie chcąc spłoszyć dziewczyny, lecz skoro jeszcze nie zniknęła korzystając z jakiejś taniej wymówki – oznaczało to progres. Kiedy dziewczyna się na wstępie zgodziła, Andrew uśmiechnął się i pozwolił podpłynąć sobie bliżej, tak, by nie musieć unosić się nad taflą wody, a jedynie stać. Oczywiście podpłynął tylko na tyle by z lutra wody był widoczny od ramion. Nie chciał przecież wystraszyć swojej rozmówczyni. Ręką zaczesał mokre włosy do tyłu.
-Widzisz, różne dzieje sprawiły, że wracając z...urlopu utknąłem w dość nieoczekiwanych okolicznościach w tym lesie. Pech chciał dodatkowo, że chwilę wcześniej zostałem również okradziony. Nie mam więc ani pieniędzy, ani możliwości kontaktu ze znajomymi rycerzami na białych rumakach i w lśniących zbrojach którzy mogliby mnie ocalić. Tak więc, przechodząc do setna...- skleił obie dłonie, jak do modlitwy, jedno oko przymknął a drugim wpatrywał się w dziewczę -Czy potrafiłabyś mnie wyprowadzić stąd i zafundowałabyś mi bilet pociągowy czy też autobusowy do Tokio? Obiecuję, jak tylko dostaniemy się do miasta oddam ci pieniądze i wynagrodzę, jak tylko będziesz chciała!

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Sob Paź 05, 2013 6:26 pm

Nie miała nawet pomysłu na jakąkolwiek tanią wymówię w tym momencie. Poza tym, nie zaszkodzi zaryzykować i dać mu okazję się wykazać. Może się okaże na prawdę przemiłym młodym mężczyzną i potowarzyszy jej, aby się nie nudziła? Dlatego wolała zostać i się przekonać, początek nie pokazywał nic, więc trzeba trochę pobyć z jego osobą. Oby tylko się opłacało! A poza tym, nawet jeśli będzie inaczej niż myślała, to zawsze go zostawi samego jak palec. Co prawda, nie będzie to ani miłe, ani tym bardziej grzeczne czy tez kulturalne z jej strony, ale trzeba zacząć się przyzwyczajać do różnych chamskich zachowań ludzi z otoczenia, jakie jest wokół nas.
Nie reagowała na razie na nic. Przyglądała mu się ze spokojem wyraźnym w dziewczyny oczach. Tak poza tym, tak teraz się zastanowiła - czy on przypadkiem może nie pływa całkowicie nago? To by było możliwe. Ale... Czemu w ogóle takie coś się w jej głowie zrodziło? To bardzo dziwne, lecz nie ważne, wszystko wyjdzie z czasem na jaw.
Dlaczego informacja o tym, że wraca z urlopu nie zabrzmiała zbytnio wiarygodnie? Może dlatego, że się przez chwilę w tamtym momencie zaciął? Ale nie, dajmy mu szansę! Co z tego, że rudy? Ona tez miała taki kolor włosów, to można mu dać kolejną szansę podejścia w pozytywny sposób do dziewczyny. Naturalnie, łatwo można było tego dokonać, ale on nie musi przecież o tym wiedzieć i się chyba jak na razie o tym nie przekona.
Następny gest, który wyglądał jakby miał zamiar zaraz się zacząć modlić przed nią, jakby oczekiwał jakiegoś objawienia, albo co gorsza, ją potraktował jako anioła, który przybył do niego. Na szczęście w innym celu wykonał złączenie dłoni. Szkoda tylko, że słysząc propozycję poczuła się jeszcze bardziej dziwnie, niż jak ujrzała przed chwilą formę, w jaki ma zamiar ją błagać.
Tak... Wyprowadzić go z miasta, kupując mu bilet? To chore! Ale obiecał, że odda pieniądze i w dodatku wynagrodzi pomoc, jaka mu zostanie ofiarowana. Bardzo... Bardzo kuszące! Co na to nasza mała rudowłosa Megan?
Zaczęła mu się przyglądać świdrującym spojrzeniem niebieskich tęczówek, nie wiedząc zbytnio co mu powiedzieć, ale znów niech straci! Taka z niej dobra dziewczyna ostatnio, że aż sama była pod wrażeniem tego, jak się potrafi zachowywać nawet wobec obcych dla niej osób.
- Dobrze, niech Ci będzie. - odparła wzdychając ciężko, jakby to była najtrudniejsza rzecz na świecie do powiedzenia w tym momencie. Jednak nie spuszczała go ani na chwile z oka, tak dla pewności.
- Jesteś pewny tego, że podejmiesz się każdej rzeczy, jeśli idzie o wynagrodzenie, którą wymyślę? - zapytała po chwili milczenia między nimi, poruszając w charakterystycznym dla takich sytuacji brwiami. Takie jej wyraz twarzy wyglądała, jakby już wymyśliła coś iście diabolicznego, czego mógłby się spokojnie obawiać.
- Nie martw się, nic głupiego mi nie wpadło do głowy, chciałam jedynie zobaczyć Twoją reakcję. Wystarczy, jak zaprosisz mnie do siebie na coś do picia, ewentualnie jedzenia. O jeśli jeszcze pamiętasz gdzie mieszkasz i masz do swojej posiadłości dostęp. - naturalnie nie zapomniała o tym, że został, prawdopodobnie, okradziony i w skład tego, co mogło zostać mu perfidnie zabrane, mogły być klucze do drzwi udostępniające wejście do domu rudego. W każdym bądź razie... Czemu taka propozycja? Sama nie wiedziała dlaczego, po prostu nie miała zamiaru chodzić po mieście, jak na obecną chwilę, a w dodatku nie lubiła aż tak strasznie tłumów, które mogą przesiadywać w jakiś barach, pubach, klubach czy tez nawet kawiarniach. Wolała domowe zacisza. Kolejne pytanie mogłoby się nasuwać - czemu nie mieszkanie dziewczyny? Z prostego powodu - był okropny bałagan, za który nie miała zamiaru się wstydzić przed nowo poznanym!
Poza tym... Właśnie, jak on ma w ogóle na imię? No cóż, ich "spotkanie" nie dobiegło jeszcze końca, miała nadzieję, więc z czasem powinna się tego dowiedzieć. Prędzej czy później.
Powrót do góry Go down
Spades

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1025-andrew-delaval
Zarejestrował/a : 05/05/2013
Liczba postów : 71


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Nie Paź 06, 2013 9:22 am

-Jesteś aniołem! - Stwierdził bez chwili wahania, kiedy to rudowłosa się zgodziła. Było to dla niej widocznie trudne, choć Andrew miał nadzieję, że po prostu się z nim droczy. Chyba...Bo jeśli nie to były podstawy by sądzić, że niebiańska kobieta nie koniecznie musi być taka...anielska jak stwierdził na samym początku Spad. No ale nie ładnie tak z góry zakładać najgorszego, prawda? Chociaż kolejne słowa kobiety sprawiły, że Spad zastygł i w ciszy wpatrywał się w nią z lekko rozdziawionymi ustami. Bo co jeśli ta niepozorna błękitnooka jest tak naprawdę jakąś niezrównoważoną psychicznie dewiantką? Yaoistką? Handlarką niewolników? Słabą kucharką? A może rozpoznała w nim perkusistę zespołu Blast i teraz chce to jakoś podstępnie wykorzystać? Właściwie, to Andrew nigdy jakoś nie był nękany fankami w terenie, gdyż i tak zawsze cała uwaga skupiała się na Isao czy tez Kyubim którzy byli zawsze na froncie sceny, a nie jak Spad w jej cieniu. Było to dobre, nie miał nikomu nic za złe. W końcu nie grał dla ludzi tylko dla siebie. Jednak co jeśli w tym momencie został rozpoznany? Przełkną ślinę.
-Pewnie, że każdą...Jak już tak powiedziałem, to tak zrobię. - W głosie tym razem tliła się nuta niepewności.
- Do osiadłości to mogę nie pamiętać drogi, jednak do mojego apartamentu...jak najbardziej! - Usta wykrzywiły się w dumnym pół uśmiechu. To nic, że to tak właściwie nie był jego apartament, tylko kumpla u którego pomieszkiwał dlatego, że był bezdomny. Jednak przecież nie powie tego dziewczynie bo się jeszcze ta rozmyśli. Osobiście chętnie powiadomił by Isao, że zamierza wpaść z towarzyszką z przymusu i czy ten jest w domu, bo sam przecież nie miał kluczy do mieszkania...to przecież Spad nie miał komórki przy sobie. Czad. W każdym bądź razie wszystko zaczynało nabierać coraz to ciekawszego tępa, że aż Spad mimowolnie wyszczerzył kły na myśl, jak to wszystko może się obrócić przeciwko niemu. No ale nic! W końcu raz się żyje!
- Uścisnąłbym dłoń by scementować naszą umowę, jednak nie bardzo jest wskazane bym podpływał bliżej. Więc jeśli pozwolisz poczekaj tutaj, a ja skoczę migiem po swoje rzeczy i zaraz do ciebie podbiegnę...- Tu chciał wstawić imię kobiety, jednak właśnie się przyłapał na tym że go nie zna. Podrapał się zakłopotany po głowie. - Jak Ci na imię?

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Nie Paź 06, 2013 9:49 am

Słysząc ten... komplement? No tak, bez dwóch zdań można było to określić w taki sposób. Jednak dziewczyna nie była przyzwyczajona do otrzymywania miłych ocen od ludzi, a tym bardziej od facetów! To prawda, kilku w swoim beznadziejnym życiu poznała, ale wszyscy ją traktowali tylko jedynie jako znajomych, może nawet równie jak najlepszego kumpla. No i w dodatku żaden nie prawił jej takich przyjemnych słów. Co to to nie! Czasami oczywiście ją frustrowało to, iż stała się bardziej facetem niż kobietą, ale co ona może? Nic. Trudno się mówi, jakoś przeżyła ten okres.
W każdym bądź razie, jego komplement sprawił, że na delikatnych i jedwabnych policzkach dziewczyny pojawiły się delikatne zaróżowienia w postaci tak zwanych rumieńców. Nigdy się z czymś takim nie widziała, ale doskonale wyczuwała, że zaczęło jej się robić trochę cieplej.
Przyglądała mu się bez przerwy. Szczególnie, gdy zaczął reagować na jej pierwsze słowa co do spełniana jej zachcianek. Uśmiechnęła się po tym wszystkim szeroko, posiadając zwycięską świadomość, że może spokojnie czuć się wygraną w tym "starciu". "Starciu"? Trochę to okropne i brutalne określenie, ale bądź co bądź, było jeden do zera dla Megan.
I tak prawdę mówiąc... Jak tak już mowa o zespole. Nie rozpoznała w nim perkusisty z "Blastu", chociaż posiadała świadomość, że jakiś rudowłosy młodzieniec tam gra na tym instrumencie. Jednak w życiu by nie pomyślała, że właśnie ten młody mężczyzna to jej obecny rozmówca. I pewnie się dowie dopiero później, bo nawet nie znała imienia tamtego, także nie skojarzy faktów. Rzeczywiście, Isao kojarzyła, bo słyszała parę razy kawałki tego zespołu. Jak nie w radiu, to od znajomych koleżanek, które były zafascynowane przede wszystkim blondynem.
- No to w takim razie prowadź! - odparła, a dopiero po powiedzeniu tych słów zorientowała się, że on jeszcze jest w wodzie i prawdopodobnie cały nagi. Ona to ma wyczucia czasu, trzeba przyznać. Naturalnie, miała zamiar na niego poczekać, ba, wyprzedził ją swoimi słowami, jakie do niej skierował. A więc jednak dobrze podejrzewała, że nie posiada na sobie bielizny. Ach... Faceci! Chociaż tyle, że nie jest aż tak zboczony, iż nie zaczął się pokazywać w pełni tak, jak został stworzony przez matkę naturę. To by dopiero było! A przecież Megan to taka cnotka...
- Megan. - chciała go szybko wyprowadzić z zakłopotanie, które było doskonale widoczne na jego twarzy, zdradzając swoje imię. Pewnie zaraz on wyjawi swoje i już będzie wszystko na swoim miejscu!
- Tak z ciekawości zapytam - daleko jest do tego Twojego apartamentu? - odparła po tym, jak tylko wrócił do jej osoby, już całkiem ubrany, na całe szczęście! Naturalnie, gdy ten wychodził z wody, nawet jeśli znajdował się trochę dalej od jej położenia, to i tak nie miała zamiaru go podglądać. Nie miała zamiaru mu zabierać przestrzeni i zawstydzać. A czemu zapytała? Dziewczyna jest strasznie niecierpliwa i nie lubi wędrówek po zatłoczonych ulicach tego miasta, które, odkąd tylko pamiętała, zawsze były takie. No i na prawdę jej się strasznie chciało jeść i pić!
Powrót do góry Go down
Spades

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1025-andrew-delaval
Zarejestrował/a : 05/05/2013
Liczba postów : 71


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Pon Paź 07, 2013 5:14 pm

Kiedy w powietrzu zawisnął sygnał do wymarszu Spad w pierwszym odruchu postawił dwa kroki do przodu, gdy nagle uświadomił sobie, że w końcu siedzi w tej wodzie, tak, jak go Bozia stworzyła. Zastygł. Wzrok spuścił, patrząc sugestywnie w taflę wody która go otaczała.
-No tak, miałem najpierw skoczyć po swoje rzeczy...WSZYSTKIE rzeczy. Hehe. - powiedział jakby również do siebie, przypominając sobie o swoim obecnym stanie. Cóż, mimo iż Spad dość kontrowersyjnie się zachowywał to wychowywany był na dżentelmena (a przynajmniej starano się) toteż Andrew czuł dość wielkie opory by paradować nago przed obcą kobietą poznaną w lesie. Zresztą, takie rzeczy to zapewne w tanich pornolach. Sama Megan nie stanowiła by tutaj jakiegoś wielkiego problemu. Te zaczęłyby się w momencie przejścia przez las i wylądowania wśród innych ludzi. W końcu, czy ktoś z was próbował jakby nigdy nic, niezauważalnie, całkiem nago jechać zatłoczonym pociągiem, chadzać ulicami po mieście...? Zapewne nie, bo inaczej was by tu nie było – W szpitalach psychiatrycznych, na oddziałach zamkniętych internetu i laptopa nie dostaniecie. Wierzcie mi.
-Megan...Mało japońskie imię. Zresztą, moje również-Andrew. - Uniósł prawą rękę i pomachał, po czym, jak powiedział – podpłynął na brzeg przy którym zostawił swoje rzeczy. Koszulką otarł się niedbale niczym ręcznikiem. Zaciągnął gacie, spodnie, skarpetki porzucił, narzucił kurtkę, a następnie zniknął na chwilę w gęstwinach. W nich znajdował się rozbity namiot. Otworzył go. Z wnętrza wyciągnął swojego jeża, który momentalnie zwinął się w kulkę. Rudowłosy uśmiechnął się w duchu i owinął zwierzaka swoim "ręcznikiem" po czym już brzegiem jeziora dotarł do Megan. Porzucił wszystko. Bo po co mu to było? Był bogaty z nazwiska i z tego co robił, czemu miałby więc martwić się takimi błahostkami? Niech sobie jakiś menel czy jakiś łoś skorzysta.
-Nooo...stąd będzie spory szmat drogi. Jesteśmy poza miastem w jakiejś dziczy, zanim dotrzemy do centrum Tokio minie pewnie z parę godzin...No ale spokojna głowa, ty mój Portfeliku, wszystko zostanie Ci wynagrodzone. - Powiedział, parodiując mędrca zwracającego się do ucznia.

Zaczęli w końcu iść. Po przejściu większej czy też mniejszej ilości ścieżek doszli do jakiejś stacji, a z niej jechali już w warunkach znośnych w stronę centrum...
[2xzt]

_________________
Powrót do góry Go down
Alexandrine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1092-alexandrine-levittoux http://vampireknight.forumpl.net/t1103-alexandrine#15710
Zarejestrował/a : 27/07/2013
Liczba postów : 185


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Sob Paź 12, 2013 1:27 pm

Alex musiała liczyć chyba na zwykle szczęście by w końcu zobaczyć się ze swoją przyjaciółką. Obeszła miasto wzdłuż i wszerz. No prawie, wątpiła w to by Isabella urządziła sobie wycieczką do slumsów. Dlatego tamto miejsce ominęła, obeszła centrum handlowe, nawet dzielnicę rozrywki i nic. Do głowy przyszła jej myśl, że zapewne szlaja się gdzieś z Hideo i nie powinna jednak przeszkadzać. Szczerze to może nawet troszkę jej zazdrościła? Alex, siedemnaście lat, nigdy się nie całowała. Powinna się wstydzić czy nie? No w każdym razie nigdy o tym nikomu nie mówi na głos, pewnie by się ze wstydu spaliła. Trudno, zostanie starą panną z kotem, ale za to powinna zrobić niesamowitą karierę. Kogo ona w ogóle oszukuje? Nie powinna za wiele czasu spędzać sama, straszne myśli jej się roją w głowie.
Miała już dość ciągłego łażenia, zaszła do lasu! Naprawdę w różne miejsca można dojść nie wiedząc co ze sobą zrobić. Tym razem starała się zapamiętać drogę jaką przebyła by znaleźć się nad jeziorkiem. Kiedyś już tutaj zawitała, ale o innej porze dnia. Ściemniało się i na niebie pojawiały się pierwsze gwiazdy. Naprawdę uwielbia się w nie wpatrywać, potrafi nawet rozpoznać kilka konstelacji. Może jeszcze się pojawią, o ile chmury nie zdążą wszystkiego zasłonić gdy już będzie całkowicie ciemno. Słyszała, ze to jeziorko jest wspaniałe, właśnie z powodu gwiazd, które się odbijają na tafli wody. Weszła na małą plażę i zdjęła buty, bo i tak piach by się nasypał do środka. Odłożyła je i sama zbliżyła się bardziej do brzegu jeziorka. Wiał lekki wiatr i woda przez to falowała, nie będzie mogła się chyba lepiej przyjrzeć temu lustrowi. Przykucnęła sobie i zanurzyła palec w wodzie, w końcu przestało wiać i zobaczyła swoje odbicie bez żadnego zdeformowania.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Sob Paź 12, 2013 2:21 pm

Wychodząc z apartamentu żony wykonał kilka telefonów, ważnych jak i zupełnie błahych. Musiał załatwić kilka spraw związanych z firmą jednak najwięcej uwagi poświęcił dokładnemu wyśledzeniu swojego syna. W tej chwili jego położenie było ważniejsze niż kiedykolwiek, tak jak i to co i z kim robi. Ostatnią dobę spędził podobno w zamku tak więc wszystko układało się po jego myśli. Z pewnością maltretował jakiegoś więźnia lub zabawiał się z pokojówkami. Ten typ tak ma. Dopóki nie dojdzie do spotkania z Yvelin, podstępny plan pana Asmodey jest niezagrożony. Wracając, zajechał zatem na spokojnie do paru miejsc, załatwiając jakieś drobne sprawy. Rozmowa z jakimś znajomym, złożenie drobnego zamówienia na drobiazgi potrzebne w jego ogromnym domostwie i tego typu rzeczy. W końcu skoro już ruszył swą rzyć z domowych pieleszy warto było poświęcić trochę czasu i wyręczyć kogoś ze służby, który zazwyczaj zajmował się tym za niego.
Ściemniało się a on utknął akurat w korku w centrum, na drodze prowadzącej ku wyjazdowi z miasta. Zaklął szpetnie pod nosem i umierając z nudów wystukiwał równo przyciętymi w szpice, szponami jakąś niezidentyfikowany rytm na kierownicy. Była to tradycyjna, wołoska melodia, ale któż oprócz niego mógł o tym wiedzieć? Z pewnością nikt jej nie słyszał od dobrych pięciuset lat. Na szczęście on miał świetną pamięć a owy utwór przypominał mu czasy szczęśliwej młodości i beztroskiego dzieciństwa. Jak wiadomo, wszystko co dobre musi się skończyć. Mniejsza.
Wreszcie udało mu się wjechać do lasu gdzie mimo bliskiej odległości od swego zamku postanowił się zatrzymać. Ziewnął przeciągle nie siląc się na zasłanianie paszczy dłonią. W końcu był sam i nikt nie zabroni mu się chamić. Opuścił szyby w aucie i odetchnął głęboko gdy... poczuł słodki, ludzki zapach dobiegający z okolic pobliskiego jeziora. Czyżby ktoś się zgubił? Nie mógł trafić na gorsze miejsce by szwendać się po zmroku. Tutaj, gdzie polują wampiry, z ponurego dworzyszcza wznoszącego się w sercu tego miejsca. Na jego włościach, bo zaiste tak je traktował. Otworzył drzwi, zgasił silnik i zamykając za sobą auto ruszył ku źródłu apetycznego aromatu.
Poruszając się bezszelestnie niczym wąż w trawie, niemal sunął po runie leśnym zbliżając się do dziewczyny. Z daleka wyglądała jeszcze na nastolatkę i prawdopodobnie miała 17-19 lat. Tak młode osóbki najczęściej zapuszczały się w te rejony. Tylko dlaczego zawsze same? Nie był w stanie tego pojąć. Ale dzięki temu jego słudzy oraz syn mieli ułatwioną robotę z polowaniem. Dziś to on zabawi się w myśliwego, ot tak dla rozrywki. Dawno tego nie robił ze względu na brak czasu oraz status krwi jaki posiadał. Nie mógł gryźć każdego napotkanego człowieka by nie zamieniać go w poziom E. Tego wieczora jednak postanowił nagiąć swoje zasady. Miał ochotę wgryźć się w jej młode ciałko a nie zadowalać się tylko zlizywaniem cieknącej powoli z nacięcia na skórze krwi.
Jak znikąd wyrósł tuż za nią, pochylając się nieco w przód, tak iż mogła ujrzeć jego odbicie tuż nad własnym.
- Zgubiłaś się Kruszynko? Nie powinnaś chadzać po lesie sama, zwłaszcza o tej porze. Mogłabyś się zgubić... - zagadkowy uśmiech pojawił się na jego gładko ogolonej twarzy kiedy tak wpatrywał się z niecodziennym błyskiem w oczach w odbicie na zwierciadlanej powierzchni jeziora.
Powrót do góry Go down
 
Kryształowe jeziorko
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
 Similar topics
-
» Kryształowe jeziorko
» Mag kryształu
» Las Kryształowej Pieśni
» Księżycowe Jeziorko
» Kryształy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: Lasy-
Skocz do: