IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Kryształowe jeziorko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 460


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Sob Sty 18, 2014 2:34 pm

Wszystko byłoby pięknie gdyby nie to, że na mniejszość wcale nie wychodził tutaj Psycho, a ku zdziwieniu Jiro. Nie dość, że oboje byli wampirami to na dodatek mieli coś poprzekręcane w głowie, słodko nie? Jak mówiłem, percepcja tego wampira była po prostu niewyobrażalna, jednak normalny człowiek lub normalny wampir nie zrozumie nigdy co on miał na myśli, czyżby Tsuki wiedziała o co mu chodzi? Wątpie, dopóki nie użyje więcej słów na pewno nie zrozumie go do końca, chociaż czyżby jej szaleństwo było podobne do niego? Co do Jiro, kiedy powtórzył to jak nazwał go Azazel, zareagował jakoś dziwnie, jakby faktycznie miał w sobie coś o czym wiedział tylko on, widząc i słysząc to psycholek uśmiechnął się lekko przekręcając głowę w bok patrząc na niego przenikliwie. Gdyby był normalny można by było zwrócić mu uwagę, że to niegrzeczne gapić się tak na kogoś,a zwłaszcza nieznajomego, no właśnie tutaj jest GDYBY. Nie można było raczej nic z tym zrobić, no chyba, że chłopak będzie próbował użyć wobec niego siły to pozostawmy to innej opowieści pełnej przechwałek, pełnej mocy pełnej krwi i grozy. Nie ruszał się nawet o krok, czekał niczym przyczajony lew na swoją biedną gazele, jego wzrok przeszywał Jiro na wskroś, a jego kolejne słowa sprawiły, że wampir zaczął się śmiać, dlaczego? No proszę was, okrężna droga? Nie ma opcji Kochasiu, bez zabawy nie wypuszczam i tyle. Ułomny? Nie no co Ty, może troszeczkę ale bez przesady, on po prostu był chory, nieuleczalnie to fakt, już zawsze taki będzie jednak jest do tego tak przyzwyczajony, że przestało mu to przeszkadzac. Z przeszywania spojrzeniem chłopaka wyrwało go dopiero kiedy dziewczyna zwróciła się do niego, mało tego ona wcale się go nie obawiała? Kto normalny podchodzi do kogoś takiego? Przecież niewiadomo co takie coś może zrobić, są to najbardziej niepewne istoty, no ale właśnie "normalny". Tsuki wcale nie wydawała się być normalną osobą po jej sposobie mówienia, po jej pytaniach a nawet po jej "propozycji"? Na pierwsze jej słowa zareagował uśmiechem.
-Miejsce nie ma znaczenia, idę tam gdzie mi się podoba, tam gdzie archanioł nie poluje na demona, gdy nie chce zrzucić go z miejsca które mu się prawnie należy! - Wypowiedział ostatnie słowa gniewnie, widocznie coś mu się nie podobało w tym zdaniu, no właśnie do czego ono nawiązuje? Każdy może interpretować to jak chce, jednak archanioł, miał na myśli tutaj łowców, ponieważ uważał ich za stróżów biednych owieczek którymi byli zwykli ludzie, a demony? No chyba wiadomo, wampiryzm to dar i przekleństwo. Nie rozumiał tylko jednej rzeczy, dlaczego ona tak była? Nie spotkał się nigdy wcześniej z taką akceptacją tak szybko, często ktoś musiał z nim rozmawiać długie godziny zanim zgodził się go zaakceptować a tutaj? No łatwo przyszło. Padły jej kolejne słowa a Azazel jak był zafascynowany tak pozostał, uśmiech nie znikał mu z pyska, ale wariaty uśmiechają się w najgorszych sytuacjach nie?
-Kim jesteś, dlaczego chcesz zagrać główną role w sztuce syna Janusa moja mała Nocna Maro. - Nieważne czy został zrozumiany czy też nie, to się dopiero okaże. Gdy do niego podeszła przekręcił głowę w drugą stronę wbijając w nią swoje różnokolorowe ślepia a dłoń położył na jej policzku przez chwilę by znów ją równie szybko zabrać. Cofnął się o krok do tyłu i wyszczerzył znów kły, czyżby jej nie ufał? No, żyje w tym całym pokręconym świecie na tyle długo, żeby być ostrożnym. Rzucił lekko zaniepokojony, ale zaintrygowany.
-Pająk nie potrzebuje pomocy by złapać muszkę w swoją sieć, która jest wielka i mocna, tworze ja od podstaw, tak zawiłą, że nie ma już z niej odwrotu. Dlaczego Zmora chce pomóc pająkowi? Czemu... - Rozluźnił się jednak zaraz potem i znów zrobił ten krok by być bliżej niej, czyżby zauważył w jej oczach co pozwoliło mu na ten krok? Jestem ciekawy tylko jak zareaguje na to człowiek, który skrywał wiele tajemnic, co zrobi nie z jednym , a  z dwoma świrami hm? Złapał się znów za głowę i odezwał się innym, zupełnie innym głosem, takim jak wcześniej.
-Ta piękna istota szuka pomocy czy my jej potrzebujemy Zel'? Nie wiem jednak zaryzykuj, bądź rozsądny chociaż raz w tym cholernym życiu. - Zasyczał gdyż za każdym razem, kiedy to Azazel był w ciele Psycho, a Zeke odzywał się niepytany bolała go cholernie głowa. Tak więc, syknięcie, grymas bólu a zaraz śmiech, tak ten śmiech który zwiastował "Daddy's Home" Jego oczy całkowicie zmieniły kolor na czerwień, nie będzie więcej uwag od poważnego i rozsądnego Ezekiela, zabawmy się.[/color]

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Jiro

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1083-jiro-kamachi#15277
Zarejestrował/a : 20/07/2013
Liczba postów : 47


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Nie Sty 19, 2014 5:51 pm

Jiro nie lubi takich istot jak Psycho. Nie cierpi zachowujących się psychicznie. A do tego określenia nadawał się ten wampir. Sprawiał wrażenie inteligentnego? Gdyby usłyszał to Jiro to zaśmiałby się wprost w twarz. Takie osobniki trzeba tępić i nic więcej. Sam coś o tym wie, o takim stanie. Był przez jakiś czas szalony. Przez to cała jego dotychczasowa kariera i życie się zepsuło. Potem na dłuższy czas musiał opuścić miasto. Pokonać swojego wewnętrznego "demona". Do tej pory czasami z nim jeszcze się pojedynkuje. Jednakże nie jest to tak silne jak było. On zwykły, słaby człowiek potrafi przezwyciężyć to, a silny i niby inteligentny wampir nie? Tak więc jest chory psychicznie. Takie osoby trzeba odizolowywać, a szczególnie wampiry. Najlepiej wytępić. Nie daj boże coś zrobi niewinnym ludziom, a po co oni mają ginąć? Bo takie jest widzimisię chorego wampira? O nie nie...
Gdy usłyszał imię i nazwisko dyrektora, przypomniało mu się. Tak to jest ten dyrektor. Tak więc usłyszawszy to, uśmiechnął się i dodał:
- Dobrze, tak to Wasz dyrektor. Tak zaprowadzę Cię, mam dobrą orientację w terenie.
Dzięki treningowi w wojsku, a potem z różnych akcji na wampiry wytrenował sobie tą umiejętność. Musiał wiedzieć gdzie pójść by zaskoczyć lub uciec przed wrogiem. Wiedział, gdzie ma iść i jaka jest najkrótsza droga do jego samochodu. Aczkolwiek ktoś mu musiał przeszkodzić.
Po pierwszym przeszyciu strachu, opamiętał się i na dalsze zagrywki psychola nie reagował. Te jego niby wzrok na Jiro był śmieszny, aż wręcz żałosny.
Tsuki go obroni? Gdyby nie musiał się ukrywać pod osłoną zwykłego człowieka, najprawdopodobniej to byłaby odwrotna sytuacja. Jiro szczerze wątpił w to, że ona go obroni. Mimo, iż tamten wampir dziwne się zachowuje to wygląda na o wiele silniejszego od wampirzycy. Jak dobrze pamiętał to nawet jeśliby chciał wampir to mógłby skierować Tsuki w kierunku łowcy i go zaatakowania. Psycho to wyższy poziom od niej więc ma prawo rozkazać jej, a ona musi to zrobić.
Ale gdy zobaczył to co zrobił poziom E przeszły jego najgorsze oczekiwania. Tym bardziej jak usłyszał to co ona mówi do niego. W takim układzie nic mu nie pozostało jak tylko umknąć powoli. Niech tamci się sobą zachwycają, a on sobie pójdzie. Nie zawracał sobie w ogóle głowy tym co mówi wampir. Nie miał zamiaru tego słuchać. Mimo to, usłyszał słowa Tsuki na temat zabijania ludzi. Na to nie mógł pozwolić więc musiał pozostać w tej całej aferze. Coś go tknęło w sercu i tak po prostu wyciągnął broń anty-wampirzą i wymierzył w głowę od wampirzycy.
- Od tego momentu nie pozwolę aby na moich oczach ktoś niewinny ginął. Przykro mi Tsuki. Jednak się pomyliłaś co do mnie.
Wtem po tych słowach wystrzelił kulę w kierunku tych wampirków.

_________________
Powrót do góry Go down
Tsuki
Tsuki
Tsuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1291-tsuki-hamada http://vampireknight.forumpl.net/t1305-tsuki-hamada#23978
Zarejestrował/a : 30/11/2013
Liczba postów : 336


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Nie Sty 19, 2014 7:20 pm

Tsuki bardzo dobrze rozumiała co miał na myśli wampir stojący przed nią. Sama przecież była nieźle walnięta. W dodatku miała wrażliwą duszę. Zauważała więcej rzeczy, które dla niektórych mogły się wydać nieistotne. Potrafiła zachwycać się kwiatem w ogrodzie, piękną pogodą, czy nawet chmurami na niebie. Wszystkim. Dlatego zaakceptowała szaleńca stojącego przed nią. Ba, nie tylko zaakceptowała ale polubiła. Nawet nie znając jego imienia. Rozumiała wszystko, co do niej mówił. Wszystko.
- Czy w takim razie, nie jesteśmy archaniołami, na które polują demony? Czy fakt, iż pragniemy tylko przeżyć, dlatego się pożywiamy, jest powodem aby nas zabijać? - zapytała, a jej ślicznych oczach przez moment zalśniły łzy. Było jej bardzo przykro, że łowcy zabijają wampiry. Bo w tej chwili nie widziała w zabijaniu ludzi nic złego.
- Bo zabawa w pojedynkę nie jest zabawą. We dwoje jest raźniej! - zawołała śmiejąc się. Patrząc na wampira przez chwilę naprawdę czuła się szczęśliwa. Czyżby znalazła swoją bratnią duszę? Westchnęła zaskoczona czując jego dłoń na swoim policzku. Uśmiechnęła się do niego, ale on cofnął dłoń? Czemu? Nie ufał Tsuki? Dlaczego nie ufał swojej małej Zmorze? W błękitnych oczkach pojawiły się łzy.
- Moje serce rozdziera ból , kiedy widzę, że Pająk boi się zaufać Zmorze Tsuki - powiedziała wycierając rękawem krople spływające po jej policzkach - Czemu tak jest? Zmora Tsuki chce mieć w Pająku przyjaciela, nie wroga. Zmora Tsuki jest dobra. Zmorze Tsuki można zaufać. Czemu Pająk nie ufa Tsuki?
Spojrzała mu prosto w oczy. Rozumiała, że się boi. Biedaczek. Czy jego, podobnie jak Tsuki nie spotkało zbyt wiele dobrego w życiu i teraz boi się głupich ludzi? Tak, ludzie są głupi. Bardzo głupi. Toną w swoich żądzach, dążą do władzy i bogactwa, niszczą słabszych od siebie. Ludzie są źli. Nie wolno im ufać, trzeba ich wytępić! Zadrżała słysząc co Jiro do niej mówi. A wiec jednak był głupim ludziem? Zaufała mu, a on okazał się łowcą! Chyba nic nie boli bardziej od zdrady. Ci, których spotkało to nieszczęście wiedzą najlepiej. Synu Judasza... powtórzyła w myślach słowa szaleńca. Ujrzała broń wycelowaną prosto w nią. Zrobiła to szybko. Bez słowa powaliła wampira na ziemię. Huk wystrzału rozległ się po lesie. Podniosła się. Nic się jej nie stało. Ani wampirowi, na którym leżała.
- Wybacz Pająku! - powiedziała. W tym momencie zauważyła, że zza jego pasa wystaje coś, co Tsuki bardzo mogłoby się przydać. Bez słowa sięgnęła dłonią po nóż. Przy okazji dotknęła... ekhem... pewnego miejsca, ale to nie miało teraz znaczenia.
- Pożyczysz swoją zabawkę , prawda? Zmora zaraz odda, tylko się zabawi! - powiedziała szybko i wstała. Jej oczy błyszczały szkarłatem. Można było w nich dostrzec nienawiść. I smutek. Tak, było jej smutno, że ją zdradził. A chciała go bronić. Chwyciła mocniej nóż i podbiegła do iro, starając się wbić go mu prosto w serce.

_________________
Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 460


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Pon Sty 20, 2014 1:28 am

Tak więc zaczęło się takie malutkie przedstawienie na które mógł liczyć, szło się tego spodziewać, kiedy dziewczyna zaczęła wyrażać się w taki sposób o ludziach, wiadomo, moralność łowcy musiała wyjśc na zewnątrz nie? Mówisz, że inteligencja nie ma tu nic do tego? Kłóciłbym się, Jiro stał się szalony przez pewne wydarzenia w jego życiu taa? Natomiast psycho urodził się już taki, zmaga się z tym o wiele, wiele, wiele dłużej, na dodatek jest to nieuleczalne, dla kogoś kto i tak nie miał wyboru od samego początku. Zaraz wytępić, to takie okrutne, to tak jakby Psycho uważał, że należy wytępić ludzi ponieważ są inni, nie mają kłów chociażby to znaczy, że mają zostać skazani na zagładę? Nie wiedział sam czy czerpał radość z bezsensownego mordu, na pewno będzie czerpał radość kiedy ostrze noża przebije ciało Jiro, o tak, o tak. Percepcja tego wampira była cholernie wyczulona, samo spojrzenie na niego pozwoliło mu przejrzeć jego zamiary, co nie znaczy, że wiedział iż zacznie do nich strzelać, coś mniejszego, ale jednak zawsze coś! Umysł szaleńca to jednak bardzo wspaniałe zjawisko. Jednak zanim przejdziemy do całej akcji, pasowałoby poświęcić trochę uwagi obojgu milusińskich nie? Mimo że wydawał się zafascynowany jego żeńskim odpowiednikiem, to jednak nie spuszczał przysłowiowego jednego oka z chłopaka, coś na samym początku podpowiadało mu, że ten skurwiel może być niebezpieczny, jak się później okazuje, miał oczywiście racje. Przeszywający na wskroś wzrok był według niego śmieszny? Wampirek bardzo lubił takich ludzi, w końcu chcąc nie chcąc należał do Kuroiaishitów, najbardziej poszukiwanego rodu w tym mieście, rodzinna tradycja. No cóż, nie ujmując nic dziewczynie, szaleniec posiadał pewne umiejętności, których nie przypisano do posiadaczy najniższej krwi, jednak jego zaletą nie były wyjebane w kosmos moce, a to coś co sprawia w przeciwniku lekki niepokój, bo cholera tych psycholi wie. Padnie taki na ziemie zacznie sie wić nie wiadomo dlaczego, albo inne dziwne akcje, był po prostu nieobliczalny. W całym tym wirze akcji, kobieta stojąca blisko niego, zaczęła do niego coś mówić, no ekstra, teraz to już się biedaczek zagubi całkiem. Dopiero po chwili coś podpowiedziało, że nie musi się jej bać, zaczynało być całkiem miło, no może poza tym łowcą który zaraz będzie chciał przedziurawić jedno z nich, jednak wracając do kobiety, kiedy zobaczył łezkę na jej policzku, zmiekł, czyżby było go tak łatwo zmanipulować, a może wcale tego nie chciała? Zbliżył się do niej ocierając jej ową wspomnianą łezkę po czym uśmiechnął się szczerząc swoje białe długie kły, a oczy błyskały wspomnianym wczesniej szkarłatem.
-Ktoś tylko zaplątany w nici własnego szaleństwa może mnie zrozumieć, skoro Zmora chce być przy mnie, czemu miałbym zaprzeczyć? - Przechylił głowę, po czym popatrzył na nią jakby pytającym wzorkiem, w jej odpowiedziach przewijało się "Tsuki" Czyżby to było jej imie? Na nic innego mu to nie wyglądało. Zmrużył oczy po czym spojrzał kątem oka na faceta, który widocznie coś kombinował, na początku zdawało się, że chce ich opuścić i dać się im nacieszyć byciem walniętym, ale o tym za chwile. Wracając wzrokiem na kobietę przymknął jedno oko i wystawił do niej język.
-Chodź więc ze mną nocna kochanko, jednak uważaj by nie zerwać mojej sieci, to niebezpieczne. Tsuki? Tak Cię nazwano? - Wyraźnie był zaintrygowany, jednak no cóż, koniec tego dobrego. Przeniósł wzrok na Jiro kątem oka kiedy ten wyciągnął broń, był już gotów do teleportacji kiedy poczuł twardą ziemie pod swoimi plecami, a także niedawno poznaną mu bliskość kobiety, a dokładniej ucisk na jego torsie, tak szybko? No proszę. Wracając do powagi sytuacji, rozległ się huk, czyżby go ocaliła? Nie wiedział czy zdąży się teleportować, dlatego powinien jej chyba podziękować. Szybko usłyszał jej kolejne słowa, a także no właśnie... Co to właściwie było, zabrała mu jego ulubioną zabawkę, jednak nie zaprotestował, a na jej dotyk można powiedzieć, zareagowałby z chęcią jakoś lepiej, jednak nie w czasie kiedy jego życie mogło być zagrożone nie? Podniósł się równie szybko co upadł, a jego oczy błysnęły jeszcze raz, tym razem już nie tak po prostu, teraz poczuł prymitywny głód krwi, który trzeba zaspokoić, co jak co mimo bycia wariatem, wciąż był drapieżnikiem. Przejście do ofensywy nastąpiło szybko, zarówno jak i przez kobiete tak i przez niego. Skoncentrował się by użyć teleportacji i pojawić się za Jiro w momencie uniku ciśniętego w niego noża, będzie próbował zarazić go przez dotyk jedną z jego mocy, czy mu się to uda czy też nie zależy od młodego łowcy wampirów. Jednak walka dwóch na jednego? To tak jak wykopać sobie wygodny dołek, a potem samemu się w nim położyć. Jeśli będzie próbował coś wykombinować to w pogotowiu była wyciągnięta broń, zwana glockiem. Jeśli nie uda mu się dotknąć Jiro i rozprzestrzenić jego mocy, będzie próbował strzelić mu w plecy, w końcu na coś trzeba się zdecydować, czy może będzie sprytniejszy od dwójki szaleńców? To się miało dopiero okazać. W czasie tego natarcia, jego kły były cały czas obnażone w uśmiechu wariata, jedyne czego mu brakowało to krwi ja jego białych zębiskach.

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Jiro

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1083-jiro-kamachi#15277
Zarejestrował/a : 20/07/2013
Liczba postów : 47


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Pon Sty 20, 2014 9:22 pm

Oj zaczęło się przedstawienie...
Moralność łowcy ahh... Jaka ona jest czasami przewrotna. Gdyby o niej pisać to można i epopeje napisać o niej, a i wszystkiego się nie zawrze. Moralność naprawdę bywa różna. Niektórzy łowcy na prawdę mieliby "wywalone" na to co powiedziała Tsuki. Dopiero wtedy gdyby musieli na przykład pod rozkazem dowódcy to może ruszyliby swój ociężały i leniwy tyłek. Oni są tylko z nazwy łowcami. Jiro taki jeden przypadek znał i dobrze go nie wspomina. Jednakże ten łowca, swą moralność ma na dość wysokim poziomie i nie mógłby pozwolić na to, że przy nim mówi się o zabijaniu niewinnych ludzi. Czym oni zawinili, że takie wampiry ich zabijają? Jiro naprawdę chciałby nie zabijać wampirów, mógłby się z nimi zaprzyjaźnić gdyby ich nie zdradziecki i czasami chamski charakter. Większość wampirów myśli co to on nie jest, tym bardziej jak jeszcze jest szlachetnym. Tym to dopiero dowala. Takich wampirów trzeba tępić, takich typowych psycholi, którzy zabijają ludzi bez powodu. Jeżeli ktoś jest chory psychicznie ale nie szkodzi innym bo nie chce tego, ten jest w porządku. Inność... Jiro to rozumie, całkowicie to rozumie. Bez powodu nie ma zamiaru wybijać zwykłych i miłych wampirów. Jego zmysły też nie były bezczynne, był wyczulony na każdy ruch ze strony tych "milusińskich". Miał już chęć sobie pójście jednakże wampirzyca mu na to nie pozwoliła i musiał tak postąpić jak postąpił. Nie miał innego wyboru. Bynajmniej tak mu się wydawało. Może i mógł po prostu ten tekst zignorować. Ale czym to by się skończyło? Wiadomo.
Kuroiaishita, ahhh ten kochany dla Jiro ród. Gdy się dowie, że Psycho wywodzi się z tego rodu, nie będzie miał łatwo z łowcą. Tak zostanie przesłuchany, że o zabijaniu ludzi w ogóle nie pomyśli następnym razem.
Przechodząc już do najbliższej akcji. Kiedy wystrzelił kulę, miał nadzieję, że trafi ona tego wampira niżeli Tsuki. Poradzić sobie z wampirzycą nie byłoby problemem, przy znacznym osłabieniu tego drugiego. Aczkolwiek jeżeli trafiłaby ona ją to i tak byłby to jakiś plus w tej nierównej walce. Jeden na dwóch? Z czego jeden to czysta B. Dla Jiro to nie problem jeżeli usytuują się w dogodnych dla niego miejscach. Liczył na to bardzo. Był bardzo zaskoczony tym co odwaliła wampirzyca. Jak na taką odległość i usłyszawszy dopiero o kuli przy jej wystrzeleniu zrobić coś takiego? Było to trochę nieprawdopodobne na poziom E, który jeszcze przed paroma chwilami nie wiedział jak się nazywa.
- Szlag by to. - tak jedynie na głos skwitował to posunięcie.
To co następnie się wydarzyło, przeszło jego największe oczekiwania. Naprawdę przy aktualnej sytuacji, w której Tsuki jest parę kroków od niego, tak samo jak Psycho z tyłu. Skąd wiedział, że wampir jest za nim? Oczy nie widziały go za Tsuki ani po bokach jego ciała. Nagle zniknął więc domyślił się, że użył coś w stylu teleportacji. Jak większość bezmyślnych napastników próbuje atakować przy takiej umiejętności? Od tyłu zwykle to się udaje. Jednakże nie w tej sytuacji. Miał taką nadzieję Jiro. Jeszcze każdy patrzy się na niego to wymarzona okazja by użyć magii. Tak więc przy pomocy swoich nóg odbił się nie do tyłu jak najprawdopodobniej przewidywał wampir klasy B tylko do boku. Przez co dodatkowo upewnił się, że będą na niego patrzyć co łowca próbuje wykombinować.
- Konfringo! - Jeżeli przy wypowiedzeniu tego słowa osoba patrzyła się w stronę Jiro została oślepiona na 3 posty.
Przy aktualnej sytuacji, jeżeli zostali oślepieni, Jiro szybko wycelował dokładnie w Psycho i wystrzelił prosto w niego kulę z broni anty-wampirzej. Jeżeli go trafiła dodatkowo przy oślepieniu, jego zdolność do regeneracji i ruchy zostały pomniejszone o 50%. Od razu potem wycelował w drugą osobę. Przy poziomie E jest to 70%. Trucizna szybko się rozprzestrzenia więc efekt prawie natychmiast następuje.
Jeżeli wszystko się udało zaczął się śmiać szyderczo. Zadowolony z efektu.

_________________
Powrót do góry Go down
Tsuki
Tsuki
Tsuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1291-tsuki-hamada http://vampireknight.forumpl.net/t1305-tsuki-hamada#23978
Zarejestrował/a : 30/11/2013
Liczba postów : 336


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Wto Sty 21, 2014 1:59 pm

Wreszcie zaczęło się coś ciekawego! Tak trochę nudno było do tej pory. Czyli Jiro nie podda się tak łatwo? To przecież łowca, można się było po nim tego spodziewać. Wszyscy łowcy są fałszywi? Tak, chyba tak.Pod żadnym pozorem nie należy ufać człowiekowi, który nosi przy sobie broń i dużo wie o wampirach. Fałszywy łowca. Patrzyła na niego z pogardą. Nienawidziła go za to, że ją zdradził. Cóż, następnym razem będzie mądrzejsza. O ile będzie następny raz...
Nie spodziewała się, ze Jiro odskoczy w bok, zamiast w tył. W takiej sytuacji biegła z nożem prosto na Psycho! Opuściła go, a sama rzuciła się wampirowi na szyję i mocno go objęła. Zrobiła coś, czego sama by się po sobie nie spodziewała! Ale w sumie, walnięta była, więc u niej to norma. Nie patrzyła na to, co robi Jiro. Szczerze? Nie obchodziło ją to. Zabije ją, to zabije. Fałszywy łowca. Wtuliła się w Psycho. Zamknęła oczy i złożyła na jego ustach delikatny pocałunek. Dlaczego? Sama nie wiedziała. Po prostu chciała to zrobić. Na złość łowcy? A co to ma do rzeczy? Zrobiła to, na co miała ochotę. Jiro coś mówił, a raczej wykrzyczał. Przylgnęła bardziej do wampira nie przerywając pocałunku. A potem poczuła przeszywający ból. Najpierw w ramieniu, zaraz potem z boku, tuż pod klatką piersiową. Zrozumiała, że dostała z broni łowcy. Uśmiechnęła się do wampira patrząc mu prosto w oczy, choć ból zdawał się być nie do wytrzymania.
- Wybacz, chyba zepsułam naszą zabawę - powiedziała cicho. Śnieg pod Tsuki zrobił się czerwony od jej krwi, a ona się uśmiechała, jak gdyby nic się stało. W rzeczywistości cudem było, że w ogóle stała na nogach. W sumie, podpierała się Psycho, więc jeszcze mogła. Nie patrzyła w stronę łowcy. Nie obchodził ją. Było jej przykro, że zepsuła swojemu przyjacielowi zabawę.

//Przepraszam. ze tak krótko ;-;

_________________
Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 460


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Wto Sty 21, 2014 3:39 pm

No proszę, tak więc łowca, zwykły człowiek bez żadnych specjalnych wrodzonych umiejętności potrafi uniknąć trzech ataków na raz? Ja rozumiem, że mógł uniknąć strzału i noża, ale jeszcze dotyku gdy Psycho pojawił się bezpośrednio za nim? No cóż to ma być, cóż to się dzieje w tym powalonym świecie? Nie ma co walczyć z robocopem w takim razie, to byłoby bez sensu. Azazel cenił swoje życie w szaleństwie, a ktoś kto powtarzam ma na tyle powera żeby uniknąć trzech ataków to trzeba uciekać, na szczeście skoro jesteśmy już przy science-fiction, możemy uznać, że używanie teleportacji wampira wcale go nie męczy, dlatego będzie się pewnie teleportował 100 kilometrów stąd w sekunde, życie takie piękne. Wracając jednak jeszcze do rzeczy które są MOŻLIWE, to tak łowca uniknął sobie ataków fajnie, potem użył jakiejś tam magii i strzelił w nich? Świetnie, wszystko było by cudownie gdyby nie szalona wampirzyca, który drugi raz rzuciła się w ogień dla Azazela, serio.... Co z nią było nie tak? Poświęcać się tak dla nieznajomego? Może czuła szacunek z wyższości krwi, a może po prostu cieszyła się, że nie jest sama pogrążona w tym całym wariactwie. Cokolwiek kierowało jej zachowaniem, było po prostu zdumiewające, przyjęła za niego dwie kule, a także pocałowała go w usta? Naturalnym odruchem jest zamknięcie oczu, akurat jak Jiro użył magii? He-he, w sumie fajną zabawą jest unikać każdego ataku, teraz już rozumiem. Tak więc dostała dwie kule opadła praktycznie bezwładnie na jego ramie, teraz nie dość że miał ledwie przytomną dziewczyna obciążająca jego ciało to jeszcze nawet nie draśniętego łowce z przodu. Psycho nie był tchórzem, ale tknęło jego wampirze sumienie, że Tsuki postanowiła się poświęcić dla niego, meh. W oczekiwaniu aż Jiro odzyska sprawność po takim ataku wgryzł się w jej szyję dosłownie na chwilę spijając zaledwie małą część krwi. Dlaczego to zrobił? A dlatego, żeby zyskać siłe na użycie większej ilości swoich wampirzych mocy, a także zrezygnował z zostawienia piętna na łowcy, zamiast tego użyć drugiej właściwości tej umiejętności. Pierwsza moc Psycho miała podwójne właściwości, użyta na przedstawicielu wampirzej rasy miała właściwości leczące i to bardzo mocne, a pozostawiona na człowieku, no cóż właściwości trucizny. Wracając do tego dlaczego ją ugryzł, chciał poznać jej wspomnienia, chciał znać miejsce w którym czuła się bezpiecznie aby się tam teleportować, no a także by straciła całkowicie przytomność. Będzie mu się łatwiej ruszyć z bezwładną Tsuki niżeli z ledwo żywą. Oczy błysnęły mu szkarłatem kiedy Tsuki posiadająca czarne piętno na swojej szyi padła bezwładnie na ziemie, a on tylko lekko się uśmiechnął przykładając ręce do ziemi. W pobliżu Jiro POWINNY, no chyba że znów wyjdzie bez szwanku, ale powinny wyrosnąć potężne rośliny oplatające jego nogi a także ręce w pozycji Krzyża raniąc go swoimi kolcami, nie bardzo bo nie o to tu chodziło. Głównym zamierzeniem było chwilowe unieruchomienie. W czasie kiedy to nastąpiło dokładnie wiedział gdzie chciała by się znaleźć dziewczyna, nie mógł sobie pozwolić na nierówną walkę, nie jest robocopem, nie potrafi walczyć a jednocześnie chronić pół martwą laskę nie? Położył dłonie na klatce piersiowej dziewczyny i zaczął mruczeć pod nosem Inkantacje. Dalsza teleportacja wymagała trochę czasu, nie mógł zrobić jej tak szybko jak wcześniej, gdyż byłoby to niezbyt możliwe nie? Jednak kiedy łowca był unieruchomiony wystarczy mu czasu. Przed teleportacją jeszcze tylko raz spojrzał na Jiro, z nienawiścią? Nie, to było coś zupełnie innego. Było to potwierdzenie, że spotkają się w innych warunkach, tylko tym razem pewnie poprosi o pomoc kogoś silniejszego. Teleportacja powinna się udać tak więc good bye and adiue to you spanish ladies.

[ztx2] <3 (Nic osobistego, nie lubię za bardzo terminatorów xd Pobawimy się nst razem z Gmem, będzie na równych warunkach)

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Gabriel
Gabriel
Gabriel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t3479-gabriel#75036 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 464


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Czw Gru 11, 2014 5:48 pm

Powiedział dziewczynie, że zaprowadzi ją do miasta, jednak nie miał zamiaru dotrzymać słowa. Nie będzie się bawił w ratowanie dziewczyn. On zdecydowanie wolał inne zabawy i to takie, które reguły sam wymyśla. Tej nocy to nieznajoma miała tańczyć jak wampir jej zagra.
Zaczął iść niepewnie. Rozglądał się wokół zdezorientowany. Przecież nie tutaj mieli się znaleźć. Czyżby pomylił drogę? Jak mógł do tego dopuścić. Spojrzał z zakłopotaną miną na nieznajomą. Zamiast doprowadzić ją do centrum miasta, sprawił, że oboje się zgubili.
- Wybacz, zgubiłem drogę. Wydawało mi się, ze wiem dokąd idę.
To wszystko oczywiście było na pokaz. Specjalnie zboczył z drogi, a teraz jeszcze udawał wielce zakłopotanego. Wspaniały aktor!
- Skoro już tutaj jesteśmy to może usiądziemy? Obiecuję, że potem za wszelką cenę odprowadzę cię do miasta.
Kolejne kłamstwo. W jego planach nie było miejsca na zajmowanie się Różą. Ta jednak niekoniecznie musi o tym wiedzieć, a przynajmniej nie teraz. Niebawem się dowie jaki pomysł na ten uroczy wieczór ma Gabriel. Usiadł przy jeziorze. Gestem ręki zachęcił dziewczynę, aby zrobiła to samo.

_________________


How could you live with all of my weakness?
All of the times I ran pushing you away.
All I do is hurt you I never deserved you.
Never aware of all I’ve put you through.
Then I remember you said you’d never leave.
Do you remember you said you’d never leave?
Powrót do góry Go down
Róża De Koss

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1547-roza-de-koss#31620
Zarejestrował/a : 26/08/2014
Liczba postów : 81


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Czw Gru 11, 2014 6:00 pm

Spojrzała na nieznajomego rozglądając się po okolicy czuła się dziwnie niepewnie. Po chwili znaleźli się nad jakimś jeziorem. Gdzie oni byli? Nie no nie mogła sobie pozwolić na to.
- Wybaczy Pan, ale nie mam zamiaru przesiadywać nad jeziorami. Muszę wracać, późno jest.
Mruknęła i przeszła obok mężczyzny kierując się w stronę z której przyszli. Musiała iść tą samą drogą by trafić tam skąd przyszli wiec wystarczyło iść. Oby tylko nie zbłądziła jeszcze bardziej. Choć jezioro kusiło i to bardzo. Tak samo głos mężczyzny niemal korcił by posłuchać i przysiąść, jednak nie mogła nie teraz. Teraz musiała wracać do domu.
- Coraz ciemniej, lepiej będzie nie pałętać się po takich miejscach, później będzie ciężej wracać.
Zauważyła spoglądając na nieznajomego.
Powrót do góry Go down
Gabriel
Gabriel
Gabriel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t3479-gabriel#75036 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 464


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Czw Gru 11, 2014 6:32 pm

Ach, jednak nie dała się tak łatwo przekonać. Jaka szkoda. Wychodzi na to, ze Gabriel będzie musiał przejść do dalszej części swojego planu, szybciej niż tego chciał. Uśmiechnął się szyderczo. Już chciała iść? Chwila, chwila... Niech trochę poczeka. Noc jeszcze młoda! Wstał, przeciągając się niczym kot. Kiedy dziewczyna przechodziła obok, Gabriel rzucił się na nią, chcąc zwalić ją z nóg i przygwoździć ją do ziemi swoim ciałem.
- Wybierasz się gdzieś? Chyba nie zostawisz mnie tutaj samego?
Nie mógł pozwolić, aby sobie po prostu tak poszła. Skoro się napatoczyła to teraz niech poniesie tego konsekwencje. Gdyby nie przebywała wtedy w nieodpowiednim miejscu, to na jej miejscu pewnie byłaby teraz inna osoba. Teraz będzie przynajmniej wiedziała, że nie warto wybierać się na spacer do podejrzanych dzielnic. Pech chciał, że napotkała właśnie jego. Tak łatwo jej nie odpuści.
- Zostań, zabawimy się.
Wyszeptał te słowa, więc mogła je ledwo usłyszeć. Jednak w tej chwili nie liczyło się czy zrozumie co do niej mówi.

_________________


How could you live with all of my weakness?
All of the times I ran pushing you away.
All I do is hurt you I never deserved you.
Never aware of all I’ve put you through.
Then I remember you said you’d never leave.
Do you remember you said you’d never leave?
Powrót do góry Go down
Róża De Koss

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1547-roza-de-koss#31620
Zarejestrował/a : 26/08/2014
Liczba postów : 81


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Czw Gru 11, 2014 6:51 pm

Naraz poczuła jak coś na nią się rzuca i przygniata do ziemi, cholera jasna co jest?! Nim się zorientowała okazało się, że to jej zakichany nieznajomy! Cholera jasna! Zaklęła pod nosem panicznie szukając dłońmi na oślep czegoś co by mogło posłużyć za broń.
- Złaź ze mnie obleśny typie. Nie masz pojęcia z kim zadzierasz. Wracam jeśli jeszcze nie zrozumiałeś.
Wycedziła wściekła a jej oczy niemal ciskały pioruny szarpiąc się i wyrywając.
- Radzę Ci zejść a nic Ci nie zrobię.
Obiecała ściskając w dłoniach jakiś grubszy kij.
- Zejdź.
Spojrzała na niego stanowczo
Powrót do góry Go down
Gabriel
Gabriel
Gabriel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t3479-gabriel#75036 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 464


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Czw Gru 11, 2014 7:13 pm

Słowa nieznajomej sprawiły, że wampir parsknął śmiechem. Wydawało jej się, że zdoła go wystraszyć? Po jej reakcji, zorientował się, że ta sama nie wie z kim ma teraz do czynienia. Jaki wampir wystraszy się zwykłego człowieka? Tym bardziej nie może jej dać uciec! Radziła mu zejść? Dobre, naprawdę prawie się uśmiał... Nie po to ją atakował, aby odpuścić w tak ważnym momencie. Upatrzył sobie w niej swoją ofiarę i nic tego nie zmieni.
- Złotko puszczę cię jak tylko sobie pomaluję.
Prawdziwy artysta zrobi wszystko, aby zaspokoić wewnętrzną potrzebę malowania, w każdych warunkach. Co prawda kartka i zwykły ołówek całkowicie by wystarczył. Trzeba improwizować, skoro tego nie miał przy sobie. Róża będzie takim produktem substytucyjnym. Niech się cieszy z tego, że zna już połowę planu. Drugą na razie zachowa dla siebie. Przyjdzie odpowiedni czas, a dziewczyna dowie się o co chodzi. Jeśli chodzi o kij... Naprawdę myślała, że nie zauważy jak go chwyta? Złapał ją za nadgarstki, jak tylko sięgnęła po kij. Jego uchwyt był na tyle silny, że nie powinna zdołać się z niego uwolnić.
- Jeśli będziesz współpracowała, to może szybciej skończę.

_________________


How could you live with all of my weakness?
All of the times I ran pushing you away.
All I do is hurt you I never deserved you.
Never aware of all I’ve put you through.
Then I remember you said you’d never leave.
Do you remember you said you’d never leave?
Powrót do góry Go down
Róża De Koss

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1547-roza-de-koss#31620
Zarejestrował/a : 26/08/2014
Liczba postów : 81


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Czw Gru 11, 2014 7:21 pm

Zwariował? Chciał ją malować?! Ogłupiał?! O tak na pewno. Ej no bez jaj...on chciał ją malować?! Przecież ołówek mu kartę przebije jak tylko spróbuje. No ale to jego decyzja. Zrezygnowana spojrzała na swego napastnika i skinęła lekko głową.
- No dobra, niech Ci będzie. Ale pośpiesz się. Późno jest, a ja chce wracać do domu. Miałeś mnie wyprowadzić z tego cholernego zaułka a nie gdzieś zbaczać.
Wycedziła chłodno ale zaraz poczuła się głupio naskakując tak na niego. W końcu biedna nie wiedziała, że to było celowe.
- Przepraszam, ostatnio miałam niezbytnio miłe przejścia wieczorne. Dla tego tak reaguje. Na prawdę nie chciałam. Wiem, skoro się boje to po co chodzę wieczorami. Stwierdziłam, że nie mogę się ciągle chować.
Zaśmiała się pod nosem i spojrzała na niego w milczeniu.
- To rysuj a potem wracajmy.
Powrót do góry Go down
Gabriel
Gabriel
Gabriel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t3479-gabriel#75036 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 464


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Czw Gru 11, 2014 8:31 pm

Zwariował? No może trochę. Uśmiechnął się szyderczo, jednak tego dziewczyna nie mogła dostrzec, będąc odwrócona tyłem do niego. Jednak się poddała. Nieco go zawiodła. Liczył na to, że okaże się bardziej waleczna i będzie próbowała za wszelką cenę udowodnić, że się go nie boi. Chyba jeszcze nie wiedziała, o jakie malowanie mu chodzi.
- Przepraszasz? Za co?
Słysząc jej słowa, znowu się zaśmiał. Nie sądził, ze będzie przepraszała. Przecież to on na nią napadł i jeszcze nie zamierzał na tym kończyć. Teoretycznie to te słowo powinno wyjść z jego ust. Jednak nigdy tak się nie stanie. Nieznajoma dla niego tylko i wyłącznie rzeczą, a przedmiotów się nie przeprasza.
- I nie próbuj sztuczek.
Odgarnął włosy z jej szyi i wgryzł się w nią. Nie próbował być specjalnie delikatny, jakoś nie obchodziło go to czy Róża będzie zadowolona. To był właśnie drugi punkt jego planu, od którego postanowił zaczął. Najedzony będzie lepiej malował! Oderwał się od niej dopiero po kilkunastu sekundach. Czas na kolejny krok. Zerwał z dziewczyny bluzkę i rzucił w krzaki. Jeśli potem będzie ją chciała, to sama zadba o jej znalezienie. Nabrał na palec krew, płynącą z ranek na szyi.
- Powiedz, jak masz na imię?

_________________


How could you live with all of my weakness?
All of the times I ran pushing you away.
All I do is hurt you I never deserved you.
Never aware of all I’ve put you through.
Then I remember you said you’d never leave.
Do you remember you said you’d never leave?
Powrót do góry Go down
Róża De Koss

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1547-roza-de-koss#31620
Zarejestrował/a : 26/08/2014
Liczba postów : 81


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Czw Gru 11, 2014 8:44 pm

Spojrzała na niego nieco spokojniej, jednak jego ruchy były nie takie jakich się spodziewała. Mówił o malowaniu, a gdzie miał szkicownik i ołówek? Spojrzała po ziemi ale nic nie dostrzegła. Przerażona zdała sobie dopiero po chwili sprawę, że ją oszukał. Chciała już się podnieść z ziemi i uciec gdy nagle poczuła jego dłoń na swoim karku odsuwające jej włosy a potem ból. Ból nieznośny i przerażający. Czuła jak z niej pije. Wredne cholerne pijawki! Wściekła próbowała się szarpać, wyrwać. Ale to na nic, poczuła jak nagle jej bluzka zostaje zerwana.
- Ty gnojku! Puszczaj zostaw mnie! Zapłacisz za to!
Krzyczała wściekła. Chciała się uwolnić ale nie miała jal. Nie interesowała ją teraz bluzka, w głowie krzyczało by uciekała czerwona lampka świeciła przeraźliwie.. Cholerny Kajl! Zniknął w tym czasie gdy nie miał! Nie było go od miesięcy a ona właśnie teraz uparła się uważając, że można spokojnie wyjść. Przerażona czuła jak po karku spływa jej krew cieknąć stróżką prosto na biust.
- Czego Ty chcesz
Wyszlochała cicho
Powrót do góry Go down
Gabriel
Gabriel
Gabriel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t3479-gabriel#75036 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 464


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Czw Gru 11, 2014 9:57 pm

Jednak się zdenerwowała i postanowiła pokazać jaka to jest dzielna. Jej słowa skwitował jedynie bladym uśmiechem. Znowu rzucała słowa na wiatr. Niby co mu mogła zrobić? Zalać go fontanną łez? Krzyczeć, aż do bólu gardła? Niech próbuje ile chce, jednak to na niego nie zadziała w żaden sposób. Za nic nie ustąpi.
- Nie krzycz tak, jeszcze zwierzęta spłoszysz.
Nikt ją nie uświadomił, że w lesie trzeba zachowywać się cicho? Chyba, że chciała spłoszyć okoliczne króliki. Oszukał ją? Tym razem tak nie było. Nadal miał zamiar malować. Owszem nie miał tradycyjnych przyrządów do tego, jednak to nie stwarzało problemu. Białe karki papieru zastąpi skóra dziewczyny, a zamiast farby użyje jej krwi. Czyż to nie wspaniały pomysł? Szkoda, że jego dzieło będzie krótkotrwałe.
- Już ci mówiłem.
Nie miał zamiaru się powtarzać. Już raz określił swój cel i zamierzał się jego trzymać. Nie przewidywał zmian w swoim planie. Zaczął rysować jezioro. Początkowo w myślach miał inny obraz, ale ten zdążył wyparować zanim jeszcze Gabriel przyszedł do lasu.

_________________


How could you live with all of my weakness?
All of the times I ran pushing you away.
All I do is hurt you I never deserved you.
Never aware of all I’ve put you through.
Then I remember you said you’d never leave.
Do you remember you said you’d never leave?
Powrót do góry Go down
Róża De Koss

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1547-roza-de-koss#31620
Zarejestrował/a : 26/08/2014
Liczba postów : 81


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Czw Gru 11, 2014 10:11 pm

Spoglądała na niego z przerażeniem. Przymknęła powieki.
- Róża. Mam na imię Róża
Wydukała cicho odwracając twarz.
- Zabijesz mnie? Po co to robisz?
Wyszeptała ze spokojem. Przyglądając się mu z zadumą.
- Nie zrobiłam Ci nic złego, a ranisz mnie. Nie rozumiem tego. Jeśli chcesz to mnie zabij. Myślisz, że mam po co żyć? Mylisz się. Nie mam po co i dla kogo. Śmiało, zabij droga wolna. Nie wierzę byś malował. Nie masz przyborów.
Mruknęła pod nosem przyglądając się mu z uwagą na twarzy.
Powrót do góry Go down
Gabriel
Gabriel
Gabriel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t3479-gabriel#75036 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 464


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Pią Gru 12, 2014 5:52 pm

Gadanina Róży zaczynała go już męczyć. Nic tylko mieliła jęzorem. Strasznie głośne te płótno... Nie odpowiedział na jej pytania. W skupieniu zajmował się malowaniem krwią na jej plecach. Słowa dziewczyny nie robiły na nim wrażenia. Skoro jej życie było takie beznadziejne, powinna sama z nim skończyć, a nie użalać się nad sobą. Zwykłe dźgnięcie nożem lub powieszenie się, zakończyłoby jej problem. Na co czeka? Może jednak wcale nie chciała się jeszcze żegnać z światem? Gabriel skończył swoją zabawę. Zamiast jeziora namalował różę, a nad nią ptaka z rozpostartymi skrzydłami. Po co to robił? Tylko i wyłącznie dla zabawy. Dziecinna zachcianka.
- Z łaski swojej stul wreszcie dziób. Nie zabiję cię, sama się tym zajmij. Ja życzeń nie spełniam. Nic dziwnego, że nie masz nikogo, skoro tylko rozczulasz się nad sobą.
Wstał, uwalniając dziewczynę. Mogła teraz zrobić co tylko chciała – uciekać, zostać, krzyczeć, płakać. Jego w ogóle nie interesowała.
- Zapomnij, że zaprowadzę cię do miasta. Dłużej twojego towarzystwa nie wytrzymam.
Po tych słowach odszedł, pozostawiając Róże na pastwę dzikich zwierząt. Może jakieś się skusi i ją pożre? Byłoby to dla niej wybawienie?

z.t

_________________


How could you live with all of my weakness?
All of the times I ran pushing you away.
All I do is hurt you I never deserved you.
Never aware of all I’ve put you through.
Then I remember you said you’d never leave.
Do you remember you said you’d never leave?


Ostatnio zmieniony przez Gabriel dnia Pią Gru 12, 2014 6:18 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Róża De Koss

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1547-roza-de-koss#31620
Zarejestrował/a : 26/08/2014
Liczba postów : 81


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Pią Gru 12, 2014 6:10 pm

Zacisnęła pięści wstrzymując ból jaki odczuwała. Nie pokaże mu łez o nie. Gdy w końcu ją puścił spojrzała na niego z nienawiścią. Nie zdążyła nawet zareagować gdy nieznajomy zniknął bez słowa. Cham i gbur. Tego mu nie daruje. Nie ma zamiaru jednak płakać. Zapłaci kiedyś zapłaci za to. Była tego pewna. Zemści się na nim jak na innych. Spojrzała przeciągle po okolicy. Nie było nikogo, ciemność tylko ciemność. Westchnęła pod nosem i po chwili spojrzała na ciemną taflę wody.
- Jeśli myślisz pijawko, że odpuszczę to się mylisz.
Wycedziła chłodno do wody wpatrując się oskarżycielsko, że nie było tutaj nikogo. Chciała się obmyć, jednak nie mogła, bała się i to bardzo dla tego po chwili odszukała bluzkę. Przerażona spojrzała na swoją rzecz i postanowiła jednak nie ryzykować zakażenia, rozebrała się do naga i z jękiem bólu zanurzyła się w wodzie zmywając swoją krew z pleców. Woda była zimna nieprzyjemna, ale ostudziła jej przerażenie i strach dodając adrenaliny. Po chwili ubrała suche rzeczy na mokre ciało i ruszyła w milczeniu do domu.
z.t
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Nie Mar 15, 2015 4:22 pm

To miasto ją wkurzało coraz bardziej, wściec się można! ?Jak to jest, że się kulturalnie siedzi i rozmawia z człowiekiem, aż tu nagle zjawia się czyjaś służka i karze Twojej towarzyszce zmiatać do pana bo jest workiem krwi. Takie cyrki i to chwilę po tym jak Yvka przyjechała z powrotem do miasta. Najwyraźniej Yokohama też ma jej dość i chce ją skutecznie do siebie zniechęcić. Co najgorsze idzie to w zamierzonym kierunku.
Blondyna korzystając z tego, że i tak nie ma za bardzo co robić w centrum wybrała się na wieczorny spacerek po lesie. Kurczę przydałoby się odwiedzić rodzicielkę, tylko problemem jest to, że jasnowłosa nie bardzo wiedziała jak wygląda obecna sytuacja jej matuli i gdzie teraz przebywa. Znając życie była na niełasce męża. Brrr... aż ciarki przechodzą jak się o tym pomyśli. Z drugiej strony sama odetchnęła z ulgą, ona nie miała już tego problemu. Była wolna i mogła sobie robić co chce i kiedy chce.
Usiadła na pniu przewróconego drzewa i kopnęła przed siebie kamień, który znalazł się przypadkiem pod jej stopą. Zaczęła rozważać przygarnięcie jakiejś ludzkiej istotki pod swe skrzydła jako sługi. Tylko wątpiła w to, że znajdzie kogoś odpowiedniego.

_________________
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Nie Mar 15, 2015 9:29 pm

Stary łowca przechadzał się po ulicach miasta i co chwilę zauważał, iż jest obserwowany. Grupki wyglądające z uliczek, albo gadały pod klubami i palili... W partu też pili. Nie bali się. Były to grupy wampirów krwi D albo E, które wiecznie były zbuntowane wydawało się, że nie miały do nikogo szacunku, ale wampir wyczuje niebezpieczeństwo. A Garruch tym śmierdział. Jego zapach był tak bardzo podobny do wampirzego, że większość uznała go za krew B i odwracała wzrok dość szybko. Nikt nie chciał się zaczynać z Garruchem, który był po prostu wielki jak dąb. On zarazem nie zamierzał rzucać się samodzielnie na grupy takich wampirów, ponieważ w końcu ktoś mógłby się tym zainteresować.
O ludzi było teraz na prawdę ciężko, skoro burmistrz jawnie ogłosił, iż wampiry istnieją. Na prawdę ciężko było o człowieka na ulicy o tej porze.
Przynajmniej tyle. Był plus tej sytuacji. Nie było już ani jednego bezdomnego na ulicach. O mało Gabriel kwaśno się nie zaśmiał.
Później skierował swoje kroki nad jezioro. To dość spokojne miejsce i przynajmniej w promieniu stu metrów nic nie wyczuwał.
Oprócz jednego zapachu, który kiedyś gdzieś tam się pojawił. Im bliżej był tym bardziej wydawał mu się znajomy. Kiedy zobaczył blond włosy, zrozumiał z kim ma do czynienia.
-No proszę, kogo można jeszcze spotkać w tym zawszonym miejscu...
Inkwizytor położył nogę na zwalonym pniu jakieś dwa metry za wampirzycą. Oczywiście pod płaszczem na pewno miał broń, ale w tej chwili żadnej nie trzymał. A więc nie zamierzał pewnie walczyć.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Nie Mar 15, 2015 9:55 pm

To miasto okropnie schodziło na psy, sama nie wiedziała po co jeszcze tu wraca. Europa taka piękna, jest gdzie zacząć życie od nowa. Mimo to wróciła i bardzo tego żałowała, wszelkie dziwaczne rzeczy zapanowały w mieście w okresie kiedy jej nie było. Co sprawiło, że czuła się jeszcze bardziej obco niż zazwyczaj. Taka biedna samotna w tym mieście blondyneczka.
Wyczuła czyjąś obecność, nie zrywała się jednak z miejsca, nie przybierała pozycji bojowej, zwyczajnie miała wylane, ostatnio nie zrobiła nic złego, nawet nie zadawała się z nikim kogo mieli na celowniku łowcy. Była czysta jak łza, brawa dla tej pani... Ale chwila, łowcy w tym mieście jeszcze funkcjonowali? Miała szczerą nadzieję, że tak, musi być w końcu jakaś równowaga. Kojarzyła zapach, ich ostatnie spotkanie było bardzo dawno i wcale nie było długie, choć na takie się zapowiadało. Tak, ten zapach był początkiem końca, po ich spotkaniu wszystko się rypnęło, a rodzinka w którą miała wejść jako młoda żona zniknęła z tej części globu. Po usłyszeniu jego głosu powoli odwróciła się w jego stronę. Ah uśmiechnęła się nawet przy tym wesoło.
- W końcu jakaś znajoma twarz!
Prawie, że podskoczyła z radości, pewnie jakby brakowało jej zdrowego rozsądku rzuciłaby mu się w ramiona.
- Nie poradzę, że tu mam rodzinkę i czasem wypada ją odwiedzić, a spacery lepiej urządzać sobie z dala od centrum miasta.
Wzruszyła ramionami uważnie obserwując wielkiego faceta, ona nic nie kombinowała, również nie miała zamiaru walczyć, chyba, że będzie do tego naprawdę zmuszona.
- Spacerek sobie zrobiłeś między łapaniem złych krwiopijców?
O tak zagadała sobie do niego, w końcu nie będą się tylko na siebie gapić.

_________________
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 927


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Nie Mar 15, 2015 10:15 pm

Gdy wreszcie doprowadziła się do porządku, postanowiła opuścić zamek, który zaczynał jej powoli brzydnąć. Musiała odetchnąć, odpocząć i przede wszystkim znaleźć się jak najdalej od tego nieprzyjemnej, ciężkiej atmosfery. Rana na szyi, pozostawiona przez męża na szczęście już zniknęła, sama Yuki uzupełniła utraconą krew. Ringo postąpił z nią jak zwykle dość brutalnie i ponownie pokazał, jak bardzo nią gardzi jako żoną. Nie mogła nic na to poradzić, ale za to mogła choć na chwile zapomnieć o fatalnym związku i podłym mężu. Skierowała się w swoje rodzinne strony, gdzie ie była już od dość dawna, tęskniła za swoją posiadłością i obiecywała sobie, że kiedyś do niej wróci. Musi tylko odchować córkę i wtedy zostawi męża.
Idąc ścieżką w pobliżu jeziora wyczuła znajomy zapach. Zatrzymała się na moment, by po chwili zdecydować, iż pójdzie za nim tak trafiła na córkę. Ucieszyła się na widok Yv, której nie widziała już dość dawno, usmiech jej jednak zamarł na ustach dostrzegając również znajomą sylwetkę rosłego inkwizytora.
- Co za spotkanie... Yv, skarbie... - nutka czułości wkradła się w jej głos, naprawdę się cieszyła, na widok kogoś, kto w przeciwieństwie do jej obecnej rodziny był jej naprawdę bliski - No i ty Gabrielu. Kto by się spodziewał.
Podeszła wolno, kierując swoje kroki do córki. Starsza z wampirzyc utkwiła wzrok w mężczyźnie. Miała ostatnio dość nieprzyjemnych spotkań i naprawdę dla odmiany wolałaby coś innego... coś lepszego.
Miała nadzieje, że nie widać po niej wymizernienia, nie chciała martwić córki, ani odpowiadać na pytania, na które wolałaby milczeć, odkąd zamieszkała z Ringo, praktycznie zerwała wszelki kontakt z rodziną, a w szczególności z dziećmi. Miała nadzieje, że Yv nie miała jej tego za złe.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Nie Mar 15, 2015 10:25 pm

On tego całego entuzjazmu aż tak bardzo nie podzielał i zapewne gdyby go spróbowała uściskać, połamałby jej kręgosłup jako przestrogę na następny raz, kiedy spróbuje naruszyć jego przestrzeń 'prywatną'.
-Lepiej było ją zabrać ze sobą i spieprzać byle dalej. Nasz burmistrz nie potrafi trzymać gęby na kłódkę i w najlepszym przypadku łowcy będą strzelali do każdego wampira na ulicy. Tak się rozpanoszyły szkodniki D i E, że nawet liczna populacja królików ciągle się parzących nie byłaby w stanie przebić rekordów tego miasta...
Mówił to zupełnie spokojnie jakby się nie przejmował. Prawda była jednak taka, że on chyba najlepiej będzie się bawił przy takim tępieniu krwi najniższej. Oczywiście nie każdy zasługiwał na śmierć. Nie każdy wampir nie potrafił zachowywać się jak człowiek. Yvelin na pewno potrafiła przeskrobać znacznie więcej niż dziewczyna w jej wieku, ale każdy miał coś za uszami. Nawet Gabriel, który starał się zachować pozory.
-Można tak powiedzieć. Bardziej interesują mnie w tej chwili ich właściciele. Poza tym szukam kolacji...
Chyba nie trzeba było przypominać o tym, iż Garruch żywił się krwią wampirów B i A tak samo bardzo jak najzwyklejszymi posiłkami dla ludzi. W końcu był jakby uwięziony pomiędzy człowiekiem, a wampirem. To jednak wręcz go cieszyło. Wiedział, że w tym stanie może zdziałać wiele.
I potem obrócił się nieznacznie w stronę Yuki, która już raz go 'nakarmiła'. O wilku mowa...
Po krótkim przyglądnięciu się stwierdził jednak, że ona widocznie ma dość. Wyglądała jakby sama tego posiłku potrzebowała.
-Proszę, proszę. Chyba dopiero teraz uświadomiłem sobie jakie jesteście do siebie podobne...
Początkowo nie miał dla niej słów powitania, ale zanim to stwierdziła, on zdążył naprędce dodać cicho.
-Witaj, Yuki.
Po czym ściągnął nogę ze zwalonej kłody.
-W każdym razie dobrze wiedzieć o tym, że przynajmniej kilka normalnych wampirów uchowało się na tym miernym świecie...
Nie do końca wiedział, czy jest słuchany. Matula pewnie za chwile zostanie obściskana przez córeczkę. Słodkie, aż się pluć jadem chciało.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Kryształowe jeziorko   Nie Mar 15, 2015 10:53 pm

Właśnie dlatego nie rzuciła się na niego, lubiła swoje ciało w jednym kawałku.
- To nie takie proste, więc muszę czasem ich tu odwiedzić, aż zrobił się z tego miejsca jeden wielki burdel to inna, dość przykra sprawa.
Wzruszyła ramionami, pewnie za kilka dni ewentualnie tygodni wyjedzie na jakiś czas i tak w kółko. Oczywiście, że potrafiła naskrobać i miała swoje za uszami, ale za większość rzeczy i tak już odpowiedziała i poniosła konsekwencje. Jak to się mówi, przyjęła to na klatę. Jest teraz znacznie bardziej ostrożna.
- Ach, niestety w tym Ci nie pomogę, sama nie mam żadnego zwierzaczka i szczerze mówiąc nie wiem kto ilu ma sługusów.
O tym, że Gabryś lubuje się w wampirzej krwi przypominać nie trzeba, było to na tylko niezwykłe, że raz usłyszane zapada w pamięć.
- I niby mam Ci w tym pomóc?
Niezbyt chętnie myślała o dzieleniu się swoją krwią, a jej poważne rozważania na temat słuszności dania, czy nie dania przerwało przybycie matuli. Dawno jej nie widziała i szczerze mówiąc stęskniła się. Młoda wampirzyca wstała i objęła na powitanie Yuki.
- Nie spodziewałam się tu Ciebie mamo, ale bardzo się cieszę.
Były stęsknione za sobą, to normalne, że powitają się nieco czulej niż kiwnięciem na odległość głową. A kiedy tak stały obok można by powiedzieć, że są jak siostry. I tak był słuchany, kobiety mają podzielność uwagi, a do tego nie należy gardzić takim wielkim i silnym łowcą.
- Uznam to za komplement. Normalnych wampirów może i coraz mniej, tylko co mamy myśleć o łowcach. Osobiście dawno nie widziałam żadnego.
Zwłaszcza, że kilku znała i kochała, miała przecież z nimi do czynienia w Oświacie na tym miłym spotkaniu w podziemiach.

_________________
Powrót do góry Go down
 
Kryształowe jeziorko
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
 Similar topics
-
» Kryształowe jeziorko
» Mag kryształu
» Las Kryształowej Pieśni
» Księżycowe Jeziorko
» Kryształy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: Lasy-
Skocz do: