IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mały dom

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Shina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3601-szynka#77863 http://vampireknight.forumpl.net/t3605-hot-linia-pieczona-szynka#77923 http://vampireknight.forumpl.net/t3604-szynka#77922 http://vampireknight.forumpl.net/t3603-maly-dom#77921
Zarejestrował/a : 12/12/2017
Liczba postów : 60


PisanieTemat: Mały dom   Nie Gru 17, 2017 6:35 pm

Niewielki ale wystarczający dom dla kogoś, kto niezbyt przychylnie podchodzi do przepychu. Właściciel ceni skromność, przytulność i przede wszystkim bezpieczeństwo. Samo umiejscowienie domu nie stroni od pozostałych sąsiadów, bo przecież najważniejsze jest mieć dostęp do pobliskich sklepików, no i żyć tak jak ludzie.



Urządzenie wnętrza

Salon



****

Kuchnia




****

Jadalnia - łączona z kuchnią




****

Łazienka




****

Sypialnia




****

Ogródek - poza domem

Powrót do góry Go down
Shina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3601-szynka#77863 http://vampireknight.forumpl.net/t3605-hot-linia-pieczona-szynka#77923 http://vampireknight.forumpl.net/t3604-szynka#77922 http://vampireknight.forumpl.net/t3603-maly-dom#77921
Zarejestrował/a : 12/12/2017
Liczba postów : 60


PisanieTemat: Re: Mały dom   Nie Gru 17, 2017 9:29 pm

No i szli.
Szynka wyprowadził biednego, rannego Wilka z lasu prosto do wioski. Na ich szczęście droga nie była długa, a zaśnieżone tereny dodawały większej otuchy oraz umilały spacer. Wampirek oczywiście sprawdzał za pomocą telefonu co się dzieje z Wilkiem i jak daleko on się znajduje. Szedł wolno, czasami zwalniał, więc i chód Lodowego się zmniejszał. Nie chciał by czasami Wilczysko padło z przemęczenia. Nie dałby rady takiemu kolosowi aby przenieść go na swoje włości!
- Już nie daleko. - upewnił wilka, kiedy to zbliżali się na odpowiednią uliczkę, po czym kroczyli zaśnieżonym chodnikiem w stronę furtki. Za białym płotkiem, krył się niewielki ogród, no i ten domek - Zapraszam zatem. - uśmiechnie się pod nosem, otwierając przejście. Zapewne Wilk będzie musiał przeskoczyć, cóż... liczy się formalność.
Kiedy przedostaną się za płot, zamknie z powrotem dostęp do ogrodu domku. Krótko im zajęło dotarcie pod drzwi. Zaś musiał uporać się z zamkiem, po czym wpuści swojego gościa - Oczyścimy pierw Twoje rany. Właściwie... nie wiem jak masz na imię, a bezimiennie nie chcę się do Ciebie zwracać. - teraz już spojrzy na Wilka. Byli w końcu u Watabe domu. Zatem nie powinien wilk się źle zachowywać - No i oczywiście podgrzeję krew! Chyba, że lubisz pożywiać się taką zimną, prosto z lodówki. - wypadałoby spytać. Gdy uzyska odpowiedź, pomoże wampirowi oczyścić się z resztek śniegu, po czym zaprowadzi do salonu i napali w kominku. Niech się biedaczysko rozgrzeje. Nieważne czy się ten przedstawi czy nie, Shina i tak przyniesie z łazienki zestaw pierwszej pomocy. W każdym domku powinna być apteczka! Jak i miskę z ciepłą wodą oraz ręcznik, coby zmyć nadmiar krwi. By nie przedłużać, wszystko uszykuje oraz zajmie się okiem. Ale w jakim ono było stanie?

_________________
Powrót do góry Go down
Xin

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2023-xin-amiko#43253 http://vampireknight.forumpl.net/t2119-relacje-xin-amiko http://vampireknight.forumpl.net/t3551-xin#76995 http://vampireknight.forumpl.net/t2055-xin-amiko http://vampireknight.forumpl.net/t3603-maly-dom
Zarejestrował/a : 17/08/2015
Liczba postów : 401


PisanieTemat: Re: Mały dom   Pon Gru 18, 2017 6:08 pm

Nie podobało się Wilkołakowi to, że zbliżają się do osady ludzkiej. Wyraźnie zmieniała się infrastruktura, do nozdrzy docierały aromaty typowo kojarzone z ludzkimi zwyczajami, jak urozmaicone, gotowane posiłki przesiąkające przez ściany i dostające się do wrażliwych zmysłów Bestii. Może dlatego też tempo chodu zwalniało się, nie do końca wierząc, iż droga po chodniku mogłaby służyć włochatym, ozdobionymi w pazury łapom. Shina chyba przeczuwał, że towarzysz czuł się niepewnie, bo i jego kroki zwolniły. Ale wreszcie jakoś dotarli na miejsce, gdzie zgodnie z przewidywaniami Elfa Wilk musiał przeskoczył przez ogrodzenie. I w tym samym też momencie stracił silniejszą przemianę. Ból oka w ludzkiej postaci był mocniejszy i bardziej denerwujący. Bez słowa podążył za gospodarzem, który poczęstował na samym początku gościa uprzejmym uśmiechem. Nawet ten pod noskiem był całkiem uroczy.
Został poinformowany o zamiarach Lodowego, na co wydawał się być obojętny. A może zamyślił się? Nie, zmęczenie dawało mu się we znaki. Z drugiej strony poczuł też ciepło bijące od kominka, co samo w sobie podnosiło na duchu. Przynajmniej Wilka, mroźny Wampir zapewne wolał wcześniejsze klimaty i spacery po śniegu. Ogoniasty nie miał nic przeciwko zimie, ale nie mógł cieszyć się nią jak ten, który potrafił władać jego żywiołem. W każdym razie kąpiel, jedzenie i... zapomniał się przedstawić? Nie, z początku nie zamierzał współchwalać się z nieznajomym, ale najwyraźniej zmienił zdanie. Być może wyciągnięcie ręki w stronę Wilka w czasie kryzysu sensu istnienia przyczyniło się do lepszych zwierzeń.
-Xin.
Odparł bez większego entuzjazmu. Może nie powinien się był przedstawiać prawdziwym mianem, ale z drugiej strony i tak mało kto go zna. Niczym nie ryzykował, chyba. Zresztą słowo się rzekło. Usiadł powoli na wskazanym meblu i nieco drżał na ciele. Ból oka robił się naprawdę nieznośny. Musiał zebrać siły, bo podejrzewał, że Niebieskowłosy nie poprzestanie na samym obmyciu ran. Propozycja krwi zawsze brzmi milusio w uszach głodomora.
-Ciepłą krew... jeśli można.
Przyda się każda posoka, zwłaszcza by nie myśleć o innej formie pożywiania się, choćby z szyjki Samarytanina. Jak przez chwilę nie było Wampirka, oparł wygodniej się na fotelu i przechylił ku tyłowi głowę. Włosy spływały ku tyłowi odsłaniając twarz, w tym to nieszczęsne oko. Fabio wiedział, gdzie trafić, by bolało. To jedno z najwrażliwszych miejsc na ciele żywej istoty. Desperat musiał jednak to zrobić, by zyskać czas na ucieczkę od jeszcze brutalniejszych zagrywek Stwora.
Jak wyglądała rana? Niezbyt chętnie, lecz Xin podzielił się tym widokiem. Istna dziura, jakby nadział się na pręt. Ta dziura jednak powstała pod źrenicą i tęczówką, najprawdopodobniej Wilk wtedy uciekł wzrokiem ku górze, gdy oberwał. Nie wyglądało to dobrze, zwłaszcza że wciąż stamtąd krwawił. Wreszcie nawet zwykłe powietrze drażniło otwartą ranę i musiał znów, choć na chwilę, zamknąć powieki. Męczył się potwornie, choć twarz nie wyrażała ani cienia bólu. Ani jednej zmarszczki.
-Mieszkasz tu sam?
Zagadał nagle zupełnie z czapy w stronę gospodarza. Być może zainteresowanie się osobistym życiem Shinego mieściło się w przedziale formy podziękowania za pomoc. Nawet złapanie kilku głębszych wdechów było dla Wilka jak na wagę złota. Podejrzewał, że będzie mieć kłopoty, więc póki może, jest mu miło tu - w tym domku. A właściwie dzięki Błękitnookiemu.

_________________

Wilczek:
 

Wilk aka Czarna Bestia:
 
Powrót do góry Go down
Shina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3601-szynka#77863 http://vampireknight.forumpl.net/t3605-hot-linia-pieczona-szynka#77923 http://vampireknight.forumpl.net/t3604-szynka#77922 http://vampireknight.forumpl.net/t3603-maly-dom#77921
Zarejestrował/a : 12/12/2017
Liczba postów : 60


PisanieTemat: Re: Mały dom   Wto Gru 19, 2017 11:55 am

Musiał być ostrożny co do Wilka. Nie znał go, nie był nawet świadomy co mógłby ten wielkolud nawywijać, ale przecież nie można było go pozostawić rannego oraz samotnego w lesie. Poza tym wydawał się ciekawym obiektem do badań. Rzadko przecież spotyka się tak odmienne wampiry, no i przede wszystkim nie pewnych samych siebie. Ileż to istnień można ocalić, jeśli tylko wyciągnie się do takiego dłoń. Jak i samego wampira...
Dlatego teraz czarnowłosy kroczył po domu, niemalże oprowadzany, a później umiejscowiony na miękkiej kanapie. Chociaż taka miła odmiana w postaci ciepła domowego - Miło mi. - uśmiechnie się delikatnie, mając już sporą motywację do dalszych działań. Przełamał się do zdradzenia imienia! To już dość pokaźny krok.
- Robi się. Niedługo otrzymasz posiłek. - upewnił go, lecz nim przejdzie do karmienia, musiał zająć się jego raną.
Oko.
Po oczyszczeniu z krwi... Wyglądało paskudnie. Trochę to podejrzane, skoro atak został tak wymierzony i chyba był jedynym źródłem krwawienia. Reszta krwi jakby nie Xin'owego pochodzenia.
Ktoś się przed nim bronił?
Póki co nie zamierzał się nad tym głowić. Potrzebował opieki oraz pomocy, zatem nie ma sensu nic dopytywać. Poza tym się nie znali - Może i nie jestem medykiem, jednak troszkę się na tym znam. - niech się nie obawia. Shina ostrożnie postara się oczyścić ranę, jakoś ustawić i odpowiednio nałożyć opatrunek. Dopiero po całej robocie Xin dostał swoją krew. W białym kubku o pingwinich wzorkach - Krew zregeneruje szybciej rany. Smacznego. - wręczy ją wilkowi, po czym sam uprzątnie przedmioty po opatrzeniu. Następnie spocznie naprzeciwko, przyglądając się - Na pewno chcesz odpocząć. - zagada, będąc ciekawym. Naprawdę szkoda było mu zwierzaka, mimo braku mimiki dało się wyczuć iż musiał cierpieć psychicznie.
Ciekawe co mu się przydarzyło.

_________________
Powrót do góry Go down
Xin

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2023-xin-amiko#43253 http://vampireknight.forumpl.net/t2119-relacje-xin-amiko http://vampireknight.forumpl.net/t3551-xin#76995 http://vampireknight.forumpl.net/t2055-xin-amiko http://vampireknight.forumpl.net/t3603-maly-dom
Zarejestrował/a : 17/08/2015
Liczba postów : 401


PisanieTemat: Re: Mały dom   Wto Gru 19, 2017 7:58 pm

Póki co trzymali siebie nawzajem na dystans, choć odległość skracała się z każdym gestem Shina czy Wilka. Dobre uczynki pojawiały się przede wszystkim za sprawą Błękitnookiego, który nie tylko zaprosił pod dach, lecz raczył ugościć strawą, opatrzeniem rany, a nawet noclegiem. Amiko nie zaprezentował się z najlepszej strony - ani nie uśmiechnął się, ani sam z siebie nie przedstawił, wybrzydzał co do temperatury krwi, w dodatku komunikatywność ograniczała się do wymiany pojedynczych słów. Xin powinien wziąć kilka lekcji od Mroźnego, albo wcześniej od Syrenki, lecz najwyraźniej nie miał na to sił. W sumie nie grzeszył też kulturą, bo ani przepraszam, ani dziękuję, ani proszę nie padło z jego ust. Mimo wszystko odnosiło się wrażenie, że gospodarz wyciszył Wilka. Że pozwolił mu na wybranie czasu, kiedy ma dojść do siebie - o ile to nastąpi. Nie naciskając i nie wywierając presji związanej z żądaniem wyjaśnień na temat wszędobylskiej krwi na ciele Amiko, Shina zyskiwał w oczach (właściwie w oku) Kudłacza coraz więcej pozytywnych cech. Ogoniasty w zamian za to starał się nie szarpać podczas zabiegu oczyszczania rany z oka, choć bolało jak diabli przy jakimkolwiek kontakcie. Jakby był mały, to dostałby naklejkę dzielnego pacjenta.
Błękitny Anioł twierdził, że znał się jedynie trochę na medycynie, ale posiadana wiedza wystarczyła, by Xina doprowadzić do porządku z nieszczęsnym ślepiem. Już wydawało się, że to, co się działo, było dobrym snem dla Wilka, ale pojawił się rzeczywisty, z punktu widzenia gospodarza pewnie żaden, problem. Chodziło o sposób podania krwi. Kubeczek sam w sobie był uroczy, zwłaszcza z motywem pingwinów, ale wielka łapa Xina obdarzona w szpony mogła z łatwością skruszyć porcelanę. A tego Wynaturzenie nie chciało. Nieco tęsknie spojrzał na naczynie, i chociaż był głodny - tylko z tego krępującego powodu nie tknął posiłku.
Dlatego pewnie gospodarz się zdziwił, że Wilk nie tknął posoki, choć sam zażyczył sobie ciepłą krew. Gdy podjął próbę badawczą i zasugerował, iż Amiko chce odpocząć, ten z taką samą kamienną, beznamiętną twarzą spojrzał uważnie na moment na rozmówcę.
-Nie.
Szepnął z trudem na chwilę odwracając wzrok od Shinego i tym bardziej od kominka, które jednak za bardzo raziło w oczy. Chciałby zasnąć, ale nie da rady, to o to chodziło Wilkowi mówiąc krótkie "nie". Nie zaśnie z trzech powodów. Pierwszym był fakt, że ranne oko doskwierało zbyt mocno, aby zmrużyć na dłużej powieki. Drugim z kolei - obawa wobec siebie. Czy po przebudzeniu nadal będzie jako-tako siebie kontrolować, czy znów nie będzie mógł opanować zewu natury i rzuci się na miłego gospodarza? I trzecim - obawa wobec Shina. Może zgrywał tylko przed nim przyjazną osóbkę, a tak naprawdę mógł czekać na dogodny moment i wykorzystać niecnie Wilka do swoich planów. Albo po prostu wszamać jego posokę. Owszem, ten dom miał w sobie odrobinę ciepła, które doskonale kojarzył z domku Fabia, jednak nie tracił czujności.
Zaraz pozbierał małą garść myśli w jedną całość i powiedział nieco głośniej niż przed chwilą, lecz dało się słyszeć, że Xin jest zmęczony:
-Jak masz coś... innego do roboty... to... nie przejmuj się mną, Shina.
Odchylił znów łeb ku górze i utkwił zdrowe oko w suficie. Fakt, niepotrzebnie zmuszał się do gotowości, lecz już tego dnia wiele narozrabiał. Nie zamierzał robić powtórki z rozrywki, chociaż... pod pewnym kątem mógłby... Jak ponownie odzyskał koncentrację, to utkwił ślepię w sylwetce Elfa. Że też udało mu się spotkać na drodze kogoś tak zaradnego, pewnego siebie i pomocnego.
Wreszcie przełamał się i ostrożnie pochwycił kubek z krwią w palcach. Niby banalne zadanie, a jednak Xin wyczuł pod palcami, jak konstrukcja ładnego naczynia zaczyna kruszyć się. Odłożył natychmiast garnuszek na stolik, nim zniszczył go. Zdecydował się na mało humanoidalny sposób - zgiął się w pasie i pochyliwszy się nad kubkiem zlizywał językiem jego zawartość. Dobrze, że sięgnął język aż do dna, mógł wychlipać całą zawartość posoki. I chociaż nie wypadał dobrze (tak uważał) w oczach gospodarza, to trudno. Jakaś część Xina chciała zaprezentować się w miarę przyzwoicie, lecz ta druga nie dawała pola do popisu, wręcz ograniczała wybór. No ale przynajmniej wypił krew do ostatniej kropli.
Wreszcie wydusi z siebie krótkie zdanie, które tkwiło w Wilku od momentu usłyszenia po raz pierwszy głosu Szpiczastouszego.
-Dlaczego... pomagasz?
Już pal licho, że jemu. Odnosił wrażenie, że pomógłby komukolwiek, ale żeby nawet komuś, kto prawie zabił kogoś, kogo rzekomo kochał?

_________________

Wilczek:
 

Wilk aka Czarna Bestia:
 
Powrót do góry Go down
Shina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3601-szynka#77863 http://vampireknight.forumpl.net/t3605-hot-linia-pieczona-szynka#77923 http://vampireknight.forumpl.net/t3604-szynka#77922 http://vampireknight.forumpl.net/t3603-maly-dom#77921
Zarejestrował/a : 12/12/2017
Liczba postów : 60


PisanieTemat: Re: Mały dom   Nie Gru 24, 2017 3:08 am

To co zrobił Xin, zapewne jest czymś okrutnym lecz Shina nie znał prawdy, a jeśli by ją poznał - nie pogodziłby Wilka. Był istotą potrzebującą pomocy nie tylko fizycznej, lecz i psychicznej. Po samym zachowaniu było można rozpoznać na jakim etapie on jest - zagubiony. Oczywiście, nie było to też porą aby rozmawiać na takie tematy. Pierw muszą ogarnąć Wilkołaka, dopiero później się poznają.
Chyba kubek nie był najlepszym pomysłem skoro nie mógł swobodnie oraz normalnie spożywać krwi. No i w sumie szkoda byłoby tracić jeden z ulubionych kubeczków... - Twoje oko powinno się normalnie goić. Chyba nie było żadnych poważnych uszkodzeń. - próbował jakoś zatrzymać tą narastającą ciszę, po krótkiej, przeczącej odpowiedzi.
Zabrzmiała ona tak zimno...
Coś innego do roboty?
- Ależ spokojnie! Nie pali się! Poza tym i tak przeważnie pracuje w domu. - uśmiechnie się by rozwiać szybko wątpliwości Wilka. Może śmiało odpoczywać jak mu wygodnie, przecież Shina nie jest tak całkowicie bezbronny... - Przyniosę Ci słomkę. - dobry plan? Zapewne tak, skoro niebawem po słowach wstał i udał się do kuchni. Tam jednej z szafek wyciągnął białą w zielone paski słomkę i powrócił, po czym umieścił ją w kubku - Możesz śmiało mówić, jeśli Ci niewygodnie czy coś. - mało pewny siebie był ten dość wyrośnięty wampir. Shina wrócił na swój fotel. No i padło pytanie... Musiał się zastanowić, nim odpowiedział - Bo pomagać trzeba, zwłaszcza tym, którzy tej pomocy naprawdę potrzebują. Ty wyglądałeś jakbyś miał niebawem skonać, więc raczej nie mógłbym przejść obok Ciebie obojętnie. - taka prawda. Watabe chciał pomóc, a tak naprawdę  nie musiał - Będziesz chciał chociaż zagrzać się w kąpieli? - tak smutnie wyglądał Amiko, że aż musiał mu zaproponować relaksacyjną kąpiel. Jeśli ten wyrazi zgodę, wampirek od razu pójdzie ją naszykować. Czyste ręczniki, zapewne i opatrunek do zmiany - Myślę też, że wypoczynek by Ci pomógł. W końcu sen leczy rany, nawet i te wampirze. - a teraz posłucha? Shina byłby gotów nawet przy nim być, byleby ten jakoś wypoczął...
Chociaż podrzemał - a to już coś by było!

_________________
Powrót do góry Go down
Xin

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2023-xin-amiko#43253 http://vampireknight.forumpl.net/t2119-relacje-xin-amiko http://vampireknight.forumpl.net/t3551-xin#76995 http://vampireknight.forumpl.net/t2055-xin-amiko http://vampireknight.forumpl.net/t3603-maly-dom
Zarejestrował/a : 17/08/2015
Liczba postów : 401


PisanieTemat: Re: Mały dom   Nie Gru 24, 2017 10:45 pm

No to dobrze, że oko nie było uszkodzone bardziej niż mogło na to wyglądać. Może za jakiś czas odzyska możliwość pełnego widzenia? Tak czy inaczej Shina spisał się na szóstkę z plusem, choć twierdził, że tylko trochę zasięgnął wiedzy medycznej. Skromny czy na przykład źle zdiagnozował kalectwo? Amiko zdecydował się być tej bardziej pozytywnej refleksji.
Zastanawiało go to, jaką pracę Shina wykonuje w domu zarabiając. Chałupnictwo? Nie, raczej nie. Musiało to mieć związek z prywatną działalnością, bo jaka firma państwowa pozwoliłaby swojemu pracownikowi rozporządzać zadaniami z własnych czterech kątów? Najważniejsze, że nie zabierał mu zbyt wiele czasu, którego najwyraźniej Lodowy Książę miał sporo. Zbyt to wszystko było piękne, aby było prawdziwe, stąd ostrożnie stąpał po tym świecie, by go nie zniszczyć jednym gestem czy słowem.
Altruizm potrafi być zgubny, gdy natrafi się na nieodpowiednią osobę, która albo nie doceni, albo wręcz swoim postępowaniem zniechęca do udzielania ratunku potrzebującym. Xin na siłę nie pragnął unieszczęśliwić Fabia, bo gdyby zechciał współpracować, nie musiałoby dojść do gryzienia. Ale wracając do Błękitnowłosego, i pod tym aspektem przypominał dawnego Lubego, przez co znów zmarkotniał na myśl, że wyrzucił Syrena przez okno i nie znalazł po nim żadnego śladu. Ktoś musiał mu pomóc, a jeśli ten ktoś jest silny, albo w przewadze... Xin będzie mieć kłopoty. Sam się o nie niby prosił, choć chciał, aby sprawa miłosna dotyczyła tylko dawnych zakochanych. Malinowooki wciąż kochał, i na to nie znajdzie prędko lekarstwa.
A może jednak?
Kiedy nad Amiko wisiał zwiastun śmierci, to ten oto urodziwy młodzieniec zjawił się niespodziewanie i udzielił mu wsparcia. W imię pomocy bliźniemu, który w oczach wielu nie zasługiwał na życie.
-Znakomita większość... cieszyłaby się z tego powodu.
Mruknął cicho robiąc przerwę w popijaniu krwi ze słomki. Nieco zabawnie wyglądało zważywszy na proporcje barczystego Wilka i cieniutkiej słomki. Szło to o wiele sprawniej niż chlipanie językiem, no i nie rozbryzgiwało się nigdzie. Upił wszystko, po czym zastrzygło mu ucho na wieść o oczyszczeniu Kudłacza. Sam w sobie pomysł nie był zły, ale inna sprawa miała się w kwestii doboru narzędzi. Wilgotny ręcznik? Nie, Niebieskowłosy poleciał z grubej rury oferując kąpiel w wodzie. Xin nie powinien wybrzydzać, ale... miał złe wspomnienia z tym związane.
-Może być.
Nie za bardzo entuzjastycznie podchodził do kąpieli, miewał trudności z odczuciem sporej wilgoci na sobie z tytułu doprowadzenia się do czystości. Ale trzeba rzeczywiście było wziąć się w garść. Podniósł się ciężko z fotela i udał się za gospodarzem, gdy wanna była już pełna ciepłej, przeźroczystej cieczy. Nie zważając czy Mroźny Elf patrzył, zdjął z siebie resztki ubrania, które w zasadzie wyglądało jak szmatki. Ciało Wilka pokrywała czarna szczecina, ale nie wszędzie. Stopy były odrobinę zniekształcone do wilczych odnóży, tak samo jak przerośnięte, szpiczaste pazury. Sporo ubitych mięśni, choć nie przesadnie. Miał na sobie dosłownie wszędzie krew, nawet w tamtych okolicach. Tak czy inaczej nie za bardzo krępował się pokazywać ciało, ale gorzej z wejściem do balii. Miał obawy co do niej, wstręt do wody robił swoje. Ostrożnie przekroczył brzeg wanny i przełożył nogę do cieczy. Mina nie wyrażała niczego, choć napięły się mięśnie. Jak oswoił się z temperaturą i substancją, przełożył drugą nogę i dopiero wtedy wślizgnął się resztą ciała. Sporą to wannę miał, jeszcze miał sporo miejsca w nogach. W każdym razie zanurzył się ciałem aż po brodę i zmrużył oboje oczu. Tak, to to, czego potrzebował. Ciepełko, którego nie otrzymał od dawnej Miłości. Odrobinę dobrego słowa. Ukojenia nerwów. Oparł się mocniej plecami o brzeg wanny i moczył się z zamkniętymi oczyma. Sporo wylazło z niego brudu, choć jeszcze nie zaczął szorować sierści. Zresztą nie wydawało się, by prędko przeszedł do tej czynności. Już prędzej zasnąłby podczas kąpieli.

_________________

Wilczek:
 

Wilk aka Czarna Bestia:
 
Powrót do góry Go down
Shina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3601-szynka#77863 http://vampireknight.forumpl.net/t3605-hot-linia-pieczona-szynka#77923 http://vampireknight.forumpl.net/t3604-szynka#77922 http://vampireknight.forumpl.net/t3603-maly-dom#77921
Zarejestrował/a : 12/12/2017
Liczba postów : 60


PisanieTemat: Re: Mały dom   Wto Gru 26, 2017 11:11 am

Raczej nic już nie groziło Xin'owi z okiem. Nie była to zbyt skomplikowana rana, mimo wszystko jeśli ktoś zadał ten cios, nie włożył w to zbyt wiele siły. Poza tym Xin jest wampirem, więc jego regeneracja też działała i odnawiała uszkodzone, najważniejsze nerwy oczne.
Żadne chałupnictwo. Shina zajmował się dokumentacją oraz segregowaniem otrzymanych kartotek pacjentów z jednego zakładu psychiatrycznego. Zwykła archiwizacja, a skoro wszystko odbywało się drogą komputerową, mógł wykonywać pracę w domu. Bycie psychologiem rozwijało bardziej jego pasje, ale też przynosiło i zysk. Więc nie tak całkiem pracował w domu, musiał przecież docierać do pacjentów, no i przede wszystkim wreszcie ogarnąć jakiś gabinet.
Fakt. Pomaganie może być zgubne, ale raczej ofiarowanie pomocy rannemu nie powinno być brane pod nieostrożność. Poza tym Shina naprawdę nie obawiał się o swoje życie, potrafi się bronić i nie jest całkowicie bezbronną personą. Poza tym w każdej chwili może ściągnąć do domu brata - Naprawdę. Zakładam, że gdybyś Ty mnie spotkał rannego, postąpiłbyś podobnie. - nie czuł się super bohaterem, ale mimo wszystko uśmiechał się, a nawet lekko zarumienił. Xin odrobinę go speszył - Nie ma się czego denerwować. - wyczuł w jego głosie niezbyt wielkie zadowolenie na kąpiel. Ale musi. Przecież ciało miał ubrudzone od krwi, przemoczone przez śnieg - Tylko nie wiem jakie ubrania mam Ci dać. Może znajdę coś większego, nie wiem. - ciężko, przecież sam nie chodził w wielkich ubraniach, poza tym Xin gabarytowo jest dużo większy od wampirka - Na razie wykąp się, najwyżej zasłonisz się ręcznikiem. - westchnął cicho, zakładając upierdliwy opadający kosmyk włosów za ucho. Gdy Wilk skończył swój skromny posiłek, Shina przygotował wszystko do kąpieli. Amiko mógł na spokojnie doprowadzić się do porządku. Tylko czemu... czemu się rozbierał przy Szynce? Chciał wyjść z łazienki, lecz budowa ciała Amiko przykuwała uwagę.
Jaką to bestią jesteś, Xin?
Ciało owłosione, całe ciało dostosowane do bycia drapieżnikiem. Puszysty ogon, pazury nawet u stóp. Niesamowite stworzenie i takie... mające w sobie coś. Wampirze serduszko Shiny zabiło mocniej, przez co aż mocniej poczerwieniał - Chyba... powinieneś odpocząć. - tylko jak wyjść? Zresztą Xin już był w wannie, delektował się kąpielą. Chociaż niezbyt wesoło przeszedł do czynności mycia się - Pomogę Ci się umyć, mogę? - spytał, podchodząc do wanny. Jeśli uzyska zgodę, weźmie myjkę by namydlić ją ziołowym płynem. Rzadko używał płynów o mocnym zapachu, właściwie unikał ich, a jeśli już to delikatne wonie. Nigdy nic mocnego - Chyba nie lubisz wody. - stwierdzi, patrząc na Wilka. Ciekawe w sumie co on myśli... Może sam zechce rozmawiać?

_________________
Powrót do góry Go down
Xin

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2023-xin-amiko#43253 http://vampireknight.forumpl.net/t2119-relacje-xin-amiko http://vampireknight.forumpl.net/t3551-xin#76995 http://vampireknight.forumpl.net/t2055-xin-amiko http://vampireknight.forumpl.net/t3603-maly-dom
Zarejestrował/a : 17/08/2015
Liczba postów : 401


PisanieTemat: Re: Mały dom   Wto Gru 26, 2017 9:08 pm

Czy by pomógł, gdyby Niebieskowłosy był w potrzebie? Nie mógł oświadczyć stu procentowej pewności, bowiem wszystko zależałoby od okoliczności i momentu. Jakby Xin głodował, mógłby potraktować Elfa jako łatwy posiłek. Oj nie wiedział, że ma tu do czynienia z kimś, kto nie zawahałby się samoobrony. A być może nawet ataku na wilczą osobę.
Poniekąd Shina zaatakował swoją propozycją do kąpieli, na którą niechętnie przystał. Nie przepadał za wodą, co doskonale wyczuł gospodarz domu, ale jak trzeba to trzeba. Nawet zaoferował nowe ubranie, bo tamto co miał na sobie było w ohydnej kondycji. Czyli dobrze reprezentowało właściciela, lecz czas na zmiany. Został zaprowadzony do łazienki, gdzie spowodował rumieńce u Długowłosego pięknisia. Słodko w nich wyglądał, ba - mógłby częściej widzieć taką odmianę czerwieni na buźce kolegi. I nie znudziłoby mu się, takie odnosił wrażenie. W jego głosie usłyszał lekkie drżenie od speszenia. Gdzieś w Wilku budziła się chęć na nieco większe zabawy, stąd powinien trzymać się póki co jednej myśli - kąpiel, kąpiel, kąpiel. Powinien, lecz czy tego chciał?
No cóż, zwykłe słowa chęci pomocy w jego psich uszach brzmiały kusząco. I zachęcały do podjęcia wyzwania, co mogło wydawać się dziwne.
-Jeśli chcesz, to czemu nie.
Niech tylko sobie nie myśli, że we wszystkim będzie mu iść na rękę, nawet jak jest w jego domu. W zasadzie miał ochotę sprawdzić, jakie są granice tolerancji Lodowego Księcia. Wolał teraz to przetestować niż na późniejszym etapie znajomości. Zacznie od czegoś niewinnego. Z punktu widzenia Xina.
Pretekst znalazł się znów po stronie tego, w którego wannie wylegiwał się i relaksował. Udając pełne odprężenie i odpłynięcie (początkowo myślał o zaniechaniu planu krnąbrności, lecz zmobilizował się do złego - jak zwykle) próbował uśpić czujność kompana. Pozwolił mu nawet niepewnym kiwnięciem głowy na przetarcie go myjką. Ah, czego nie robi się dla małej adrenaliny? Zatem odpowiedział leniwie na zadaną tezę.
-Nie lubię...
Wtedy też ostrożnie wysunął mokre ręce na boki, jakby chciał je wyprostować, a potem... hyc! Objął ramieniem wąską talię Dobrodusznego, którego wpakował pewnym, ale nie za silnym pchnięciem do wanny. Rozległ się plusk, a gdy tylko dzielił już przybór sanitarny z Szynką, dodał z nutą wesołości w głosie patrząc się uważnie jednym okiem na gościa:
-...ale może powinienem zacząć ją lubić.
No to co? Dalej zechce wyszorować Wilka? Miał teraz bliższy dostęp do cielska Amiko, który nadal z twarzy nie wyrażał niczego. Jedynie oczy odrobinę się śmiały z małej psoty, która od jego strony wypadła całkiem dobrze. Gorzej z reakcją poszkodowanego, który został przymuszony do zamoczenia całego ubrania, a co gorsza... kąpania się z Bestią. Przygryzając odrobinę pazura w najmniejszym palcu u lewej ręki powiedział łagodnie i szczerze:
-Mówił Ci ktoś, że masz piękne rumieńce? Albo jeszcze piękniejszy uśmiech?
Ostrożnie narysował kciukiem prawidłowy kierunek rozchodzenia się kącików ust na buźce towarzysza z wanny. Oko łagodnie spoglądało na Shinego, choć obudziła się w nim pewna iskra, pewna werwa i chętka, której się przestraszył. Tak bardzo przypominała pożądanie do Syrena, iż nie mógł ryzykować. Dlatego też cofnął dłoń i oparł się mocniej ponownie o brzeg wanny plecami. Nie powinien był tak bezpośrednio żądać tego, by Mroźny Elf dotrzymywał mu towarzystwa. Nie wiedzieć czemu czuł się przy nim bezpiecznie i lekko, jakby znali się co najmniej dziesięć lat. Ot, taka chwila zapomnienia. Oby tylko nie został wywalony na zbity pysk na dwór.

_________________

Wilczek:
 

Wilk aka Czarna Bestia:
 
Powrót do góry Go down
Shina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3601-szynka#77863 http://vampireknight.forumpl.net/t3605-hot-linia-pieczona-szynka#77923 http://vampireknight.forumpl.net/t3604-szynka#77922 http://vampireknight.forumpl.net/t3603-maly-dom#77921
Zarejestrował/a : 12/12/2017
Liczba postów : 60


PisanieTemat: Re: Mały dom   Wto Gru 26, 2017 9:51 pm

Wampiry mają to do siebie, gdy widzą łatwy cel czasami nie panują nad pragnieniem. Blisko im do zwierząt, w końcu kierują się bardziej instynktem niż chęcią pomocy. A Xin był jeszcze bardziej straszniejszym przypadkiem, bo te wilcze cechy... Wygłodzenie... Dzikie spojrzenie... Zapewne byłby skłonny też i do pożarcia dosłownego. Ryzykowna sprawa, ale odpuścić znajomości z wilczyskiem nie mógł. Poza tym był strasznie pociągający.
Ucieszył się skoro mógł go umyć. Namoczył myjkę, namydlił i zaczął obmywać ciało. Zaczął od barków, schodząc na tors - Coś mi się wydaje, że musisz dużo się ruszać. Masz tak pięknie ukształtowane ciało. - przecież wiadome, że jak żył dziko to był porządnie zbudowany... Chyba, że po prostu lubił pakować na siłowni.
Wciąż go mył ostrożnie wykonując ruchy. Skoro się bał, to i tak Shina osiągnął wiele przekonując go szybko do kąpieli - Przepraszam, że Cię d tego zmusiłem. - zabrzmiał trochę chłodniej, ale uśmiechał się nadal. Te rumieńce... one wciąż były. Jako psycholog powinien być bardziej opanowany, lecz się nie dało. Nie przy Wilku. W dodatku nie wiedział jak nikczemne miał plany gość... Że coś już knuł.
Niedługo się właśnie przekonał co.
Xin dosłownie wciągnął go do wanny szybkim, stanowczym ruchem a Szynka tylko krzyknął, wpadając do wody. Nieco zszokowany wampirek wlepił swoje ślepka w postać Wilka, odruchowo łapiąc chociaż odrobinę za brzeg wanny albo przytrzymać się ramienia mężczyzny.
Polubić?
Co to... Co to za uczucie?
Mówią na to zauroczenie. Tak pisało w książce... Bicie serca znacznie przyspieszone, zdenerwowanie zmieszane z podnieceniem. Szok jakby ujrzał coś niesamowitego, a zarazem przerażającego. I to do mężczyzny... Shina nie miał czasu na romanse, nigdy wcześniej nie zastanawiał się nad nimi.
Pierwszy raz zawsze nadchodzi, a on nie zna dnia ani pory, kiedy zaatakuje.
- Xin... Co... Co Ty wyprawiasz. - przecież nie było to do pomyślenia. To radosne spojrzenie, chociaż twarz pozostawała kamienna.
Komplementy.
Dotyk.
Czy się bał? Tak! Bał się tego co poczuł, że mokre ubranie paliło, że jego dotyk palił. Gdy Amiko opamiętał się, wampirek wyskoczył z wanny i jeszcze się poślizgnął, przez co padł na kolana! Niechcący tyłeczek został w górze - P...Po co... to zrobiłeś! - załkał, chociaż buzia czerwona jak burak. Tylko brwi zmarszczone! Podniósł się odrobinę, aby zerknąć na niego (wciąż pozostawał na czworakach) - Jeśli chcesz mnie poderwać, inaczej się za to zabierz! - dodał nieco głośniej. Co teraz panie rozochocony Wilku?

_________________
Powrót do góry Go down
Xin

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2023-xin-amiko#43253 http://vampireknight.forumpl.net/t2119-relacje-xin-amiko http://vampireknight.forumpl.net/t3551-xin#76995 http://vampireknight.forumpl.net/t2055-xin-amiko http://vampireknight.forumpl.net/t3603-maly-dom
Zarejestrował/a : 17/08/2015
Liczba postów : 401


PisanieTemat: Re: Mały dom   Sro Gru 27, 2017 7:44 pm

Cóż zwykły Wilk mógł pociągać Mroźnego Księcia? Śnieżynek był o niebo ciekawszy! Drobny, pewny siebie, z zadziornie słodkimi uszkami, przenikliwym bystrym wzrokiem. Może rzeczywiście rządzi którąś z lodowych krain na dalekiej północy, a dla kaprysu zaopiekował się psiakiem? Nawet go czyścił, i przy okazji masował, bo takie szorowanie do skóry pobudza także właśnie tą tkankę. Mrr, zrobiło się naprawdę milusio. I pomyśleć, że tak długo bał się kąpieli!
-Fakt, żyję lasem, a tam trzeba się nabiegać.
Skomentował spostrzeżenie Szpiczastouszego, wobec którego zaczynał otwierać się bardziej i bardziej. Czy to był chwyt psychologiczny, czy po prostu zgrana chemia - zdecydował się w ten sposób odrobinę uchylić rąbka tajemnicy o sobie. Być może w zamian dowie się czegoś więcej o Błękitnookim? W sumie wydawała się uczciwą, niewerbalną umową taka wymiana informacji. Niestety Xin ostatnio bardzo nabroił, to tym nie będzie się nijak chwalić.
Ale mógł w napływie optymizmu i zbyt pozytywnego myślenia nieco zabawić się z uroczym wampirkiem. Na nieszczęście efekt był odwrotny od zamierzonego, i ofiara kąpieli ani trochę nie była zadowolona z figla kudłacza. Spuścił uszy po sobie, zdawać się mogło, że zaraz warknie na osobę, której ręce jeszcze przed chwilą masowały jego ciało i doprowadzały sierść do ładu. Lecz stało się coś na opak. Wystarczyło użyć sformułowania, które wpierw osłupi, a potem spuści powietrze z Wilka napompowanego zbyt pozytywnymi wibracjami.
-Poderwać...?
Powtórzył za Shinem jak echo, a chwilowa radość ustąpiła bardzo szybko. Owszem, dalej miał chrapkę na małe dokuczanie Elfowi (w imię zasady: kto się czubi, ten się lubi), ale to jedno słowo skruszyło pewność siebie Wilka, który w milczeniu zaczął wychodzić z wanny. Nie, nie był obrażony, nic z tych rzeczy. Bardziej poruszony, bowiem tylko jedną istotę do tej pory adorował. Komplementował. Udobruchał. Pocieszał. Wspierał. Kochał. Fabio. Egoistycznie próbował załatać pustkę w sobie, nie dbając o dobro Mrozika. Takie działania sprawią, że zostanie kiedyś sam. Zupełnie sam.
Jak już postawił obie zniekształcone stopy na kafelkach, przepasał się jednym ręcznikiem w pasie, a drugim lekko opatulił mokrą głowę Wampira. Nawet kucnął przy nim, by pomóc mu wysuszyć włosy pocieraniem ręcznika. Miał wyrzuty sumienia, jak się okazuje. I chyba dobijały go skojarzenia z okrucieństwem, jakie wyrządził swojej pierwszej miłości. Entuzjazm całkowicie zgasł w oczach Bestii, pozostawała tylko ciemność. Gdy albo Shina pozwolił mu dokończyć suszenie włosów, albo gdy tylko odpędził Amiko od siebie, ten wstał z poziomu podłogi i utkwił ślepia w gospodarzu przemoczonym do suchej nitki.
-Chciałem tylko znów ujrzeć Twój uśmiech.
Powiedział cicho swoje odrobinę samolubne usprawiedliwienie na zaistniałą sytuację, po czym uciekł spojrzeniem od Niego i wyszedł z łazienki włócząc długi ogon za sobą, który ani razu nie zamerdał. Naprawdę zależało mu na tym, by Niebieskowłosy był wesoły. Tylko czy jest na siłę możliwość uczynienia kogoś szczęśliwym?
Powłóczył się powoli do salonu i zostawiając trochę kałuż po drodze zajął miejsce na kanapie. A tam położył się i nie mógł zasnąć. W głowie miał za dużo różnych informacji, w tym taką, że tyłeczek Shina był nawet zgrabniejszy od pośladeczków Fabia. Albo to przez napływ dobrej chwili. Sam nie wiedział, co się z nim działo. Drapieżca najwyraźniej nie mógł być syty, ani krwi, ani mięsa, ani miłości. Bez któregokolwiek składnika wariował i robił głupstwa. Stanowczo za dużo popełniał błędów. Czy to możliwe, żeby Wilk powierzył swoje serce komuś innemu? Jeśli tak, to rzeczywiście najbliższy ideałem był Elfik. Ale... czy aby na pewno to dobry pomysł? A co, jeśli i z niego zedrze skórę, wyłamie żebro, czy co gorsza - uśmierci?
Leżąc na boku spoglądał jednym okiem na ogień w kominku. Nawet ogień potrafił zjednoczyć się z drewnem, choć związek ten był śmiertelny dla ich obu. Jak zabraknie drewna - ogień też obumrze. Ale kiedy jeszcze oba te elementy egzystują razem zespół w zespół... dają niesamowity blask, ciepło i taniec. Czy warto być więc jak drewno, może i rosnące na wolności, ale nigdy nie smagane emocjami? Eh, napadają go dziwne myśli...
Shina... Shina wydawał się być przeciwieństwem ognia. Ale jakby nie spojrzeć mróz też dostarcza wrażeń roślinie. Opatula lodem, daje jej niezwykłą otoczkę z kryształków i szronu, czasem przykryje dodatkową kołderką ze śniegu. Czy tak właśnie władca lodu mógł opanować serce Xina? Możliwe, jednak czy to bezpieczne dla ich obu? Wilk naprawdę był w rozterce.

_________________

Wilczek:
 

Wilk aka Czarna Bestia:
 
Powrót do góry Go down
Shina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3601-szynka#77863 http://vampireknight.forumpl.net/t3605-hot-linia-pieczona-szynka#77923 http://vampireknight.forumpl.net/t3604-szynka#77922 http://vampireknight.forumpl.net/t3603-maly-dom#77921
Zarejestrował/a : 12/12/2017
Liczba postów : 60


PisanieTemat: Re: Mały dom   Sob Gru 30, 2017 4:52 pm

Dziwne, że ma się cieszyć z tego, że został wciągnięty do wody i całe jego ubranie zostało przemoczone. Xin raczej powinien wcześniej się zastanowić nad swoim psikusem, niż pierw go wykonać a później żałować. Nie, Shina nie odczuje złości takiej, coby miało spowodować wyproszeniem. Po prostu został mocno zaskoczony, no i sam siebie przyłapał na czymś... co dawno już nie czuł. Właściwie unikał uczuć, a teraz przed zauroczeniem uciec się nie udało.
I tak już Xin sobie zapracował na Szynkę. Wampirek zaczynał powoli czuć się przytłoczony, lecz nie było mu jakoś z tym źle. Wręcz przeciwnie... Całkiem miłe odczucie.
- Tak. Mam całe przemoczone ubranie. - aż zadrżał przez zimno, mimo iż kontroli nad nim! Nie no, nie wolno mylić tego z całkowitą kontrolą. Powietrzem nie sterował ani przemoczonymi ubraniami. Poza tym ochłodzenie nie bywało przyjemne. Nadrobił sobie jednak późniejszym zachowaniem, a mianowicie pomocą. Kiedy sam opuścił wannę, pomógł niższemu pozbierać się - Nie wiem jakie masz zamiary wobec mnie, nie są chyba one złe. Ale mimo wszystko nie znamy się dobrze. Więc bądź bardziej uprzejmy. - cóż, kazania musiały być. Shina nie był fioletowym wampirkiem, który śmiał się z wielu rzeczy. Sam też przecierał swoją umoczoną buźkę, a z pomocy skorzystał. Zresztą i tak musiał przebrać się.
Po wyznaniu co do uśmiechu, zmieszał się - Idź się ogrzać. - nie skomentował. Zaś poczerwieniał, nieco się uspokoił. Ciężko będzie się przyzwyczaić, poza tym sam też nie chciał za bardzo się otwierać na kogoś, kogo ledwie znał. Życie to nie bajka, ono lubi dawać w kość.
Poza tym wypadałoby rozwikłać jedną tajemnicę.
Nim jednak skierował się do salonu, musiał udać się do swojego pokoju aby założyć suche ubranie. Zielony sweter, do tego spodnie granatowe i kapcie w jelonki. Na głowie wciąż widniał ręcznik, który to posłużył za turban wchłaniający wodę. Tak jak myślał, Xin leżał w salonie. Trochę zły Szynka był na te mokre plamy po wodzie... Jego kochane meble - Musisz dużo odpoczywać, żeby zregenerowało Ci się oko. - nie wspomniał jednak o kanapie, wolał przejść do troski. Sam usiadł na fotelu, również wpatrując się w tańczące płomienie. W pomieszczeniu było przyjemne, przytulnie no i przede wszystkim ciepło. Wreszcie na Elfikowej buźce pojawił się wyczekiwany uśmiech... Jak widać nastrój salonu dobrze na niego wpływał - Nie zrozum mnie źle. Nie znamy się... Powinniśmy się pierw lepiej poznać, jeśli chcesz poflirtować czy coś... No i nadal nie znam historii Twojego oka. - może też chciał się dowiedzieć więcej? A co jeśli Xin miał jakąś utraconą miłość? Wypadałoby zdradzić wszystko, prawda?
Szynka raczej stąpa twardo po ziemi.

_________________
Powrót do góry Go down
Xin

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2023-xin-amiko#43253 http://vampireknight.forumpl.net/t2119-relacje-xin-amiko http://vampireknight.forumpl.net/t3551-xin#76995 http://vampireknight.forumpl.net/t2055-xin-amiko http://vampireknight.forumpl.net/t3603-maly-dom
Zarejestrował/a : 17/08/2015
Liczba postów : 401


PisanieTemat: Re: Mały dom   Sob Gru 30, 2017 6:41 pm

Kto by przypuszczał, że pomimo klapy nie wszystko było stracone. Znaczy się... relacja. Nie wiedział jaka, ale nie obraził śmiertelnie Długowłosego. Ale fakt, następnym razem pohamuje wodze fantazji i trzy razy zastanowi się, zanim coś zrobi lub powie. Coś nie może nauczyć się na swoich błędach. Aż takim dzikusem się stał? Tak czy inaczej głębszy konflikt zażegnany, lecz lepiej, by nie podpadał drugi raz gospodarzowi domu. Z zasady i z chęci poprawy stosunków.
Po kazaniu nadal miał spuszczone uszy po sobie i już nie odezwał się więcej, gdy Przemoczony kazał mu się wygrzać przy kominku. Posłusznie wykonał polecenie i leżąc dał myślom płynąć. Nie został długo sam, Niebieskowłosy zadbał o swoją garderobę, która podkreślała jego delikatną urodę. Śmiszne były te kapcie. Jeszcze nie podźwigał się z pozycji leżącej, jakoś wtulił się w mebel i nie za bardzo pragnął to zmieniać.
-Już nie doskwiera tak bardzo.
Zapewnił, bowiem regeneracja robiła swoje. Oko goiło się, powoli ale skutecznie. Wcześniej najadł się i opił krwią Fioletowowłosego, to miał spory zapas energii. Wszak nawet miał siłę na figle w łazience. Tak czy inaczej doceniał troskę towarzysza, który nawet przebolał widok przemoczonej kanapy. Może zaraz wyschnie przy takim ciepełku?
Wtedy Wilk dostrzegł uśmiech na subtelnej buźce rozmówcy. Tak... o taki mu wtedy uśmiech chodziło. Nie mniej zdołał oprzeć się pokusie i nie zadurzyć się w uśmiechu, a w słowach Elfa. Nie to, że był zaskoczony tymi sformułowaniami, co nie chciał, aby akurat teraz wyjawiać brudy o sobie. Mógł bardzo szybko zniwelować przyjazną twarzyczkę Shina, ale jako, że stał się w tak krótkim momencie dla niego ważny, bo pojawił się w odpowiednim miejscu i czasie ze swą słodką osóbką, należało mu się uzupełnić spore luki w wiedzy dotyczącej Amiko. Lepiej mieć to już za sobą, póki nie zżyli się ze sobą tak bardzo.
-W sumie... masz rację, jestem Ci winien choć trochę wyjaśnień.
Podniósł się w tułowiu do siadu i oparł się wygodniej o oparcie kanapy. Ogon przestał się wić wokół niego, był skupiony na rozmówcy. Ale i tak miał trudność z rozpoczęciem. Nawet z Fabiem nie zdołał wszystkiego sobie wyjaśnić, może dlatego, że nie było czego? Żyli dla siebie i sobą, nic innego nie miało znaczenia. A teraz... skoro Syren był treścią jego poprzedniego żywota, w dużej przewadze będzie to opowieść o nim. Na nieszczęście nie będzie tu nic miłego.
-Nie zawsze byłem wampirem. Pewna istota ratując mnie od śmierci pomogła mi stać się Krwiopijcą. Zależało jej na mnie, a mnie - na niej. Zakochaliśmy się w sobie nawzajem, jeszcze w moim poprzednim wcieleniu. Niestety...
Trochę zawahał się, nieco też nerwowo zaczął drapać się ręką o nadgarstek drugiej ręki. Ta ciągła złość na wszystko i na wszystkich wyniszczała go, ale po dzisiejszej gościnie ze strony Błekitnookiego przez moment nie musiał o niej myśleć. Zabrał się w garść i kontynuował spokojnym, bezemocjonalnym głosem.
-...niestety sielanka nie trwała wiecznie. Niebawem coraz częściej traciłem kontrolę nad sobą, wymykałem się na długie miesiące do dziczy. W międzyczasie Fabio - bo tak ma ów niezwykła istota na imię - znalazł kogoś nowego. To logiczne, lecz...
Przez kilkanaście sekund Xin nie wydobył z siebie żadnego słowa, natomiast napięte mięśnie wskazywały, że myśli krążą już w tym niebezpiecznym momencie. Prawdopodobnie to tu Shina usłyszy powód rannego oka. Wilkowi rozświetliło się ślepie na intensywny malinowy kolor. Rzeczywiście przeżywał wspomnienia na nowo, te bardzo sprzeczne ze sobą związane z jego naturą. Potrzebował jeszcze chwilki, zmrużył nawet powiekę. Musiał wrócić do meritum rozmowy, którą przerwał samoczynnie. Dopadł go przy tym lekki szczękościsk.
-...lecz kiedy dowiedziałem się o kimś innym, dopadła mnie furia. Dopiero wczoraj odzyskałem panowanie nad swoim ciałem, by znów je stracić. Wytropiłem Lubego i go porwałem. Potem zrobiłem coś, o czym nie chcę mówić. W zasadzie kara, jaką mi wymierzył, była niewymierna z tym, co mu uczyniłem.
A co gorsza, dalej go kochał. Tego już nie wycisnął z siebie, choć miał do czynienia z psychologiem i psychiatrą w jednym, więc pewnie wyłapał po dość surowej w gestach mowie ciała, że ta miłość nie przeminęła. Chora miłość w jego wydaniu. Ostrożnie otworzył oko i skierował je centralnie na towarzysza. Nie liczył na wyrozumiałość, lecz Shina chciał znać prawdę o Xinie - to ją poznał.
-Nie zamierzam wciągnąć Cię w to wszystko. Nie chcę krzywdzić kolejnej osoby, na której mi zależy.
Spuścił odrobinę spojrzenie z Shiny, po czym skierował je na ognisko w kominku. Czy wyrzucenie z siebie tego wszystkiego mu ulżyło? Nie, nie za bardzo. Nie należał do osób, które otwierały się przed bliźnim. Najważniejsze jednak to to, że Elfik już wiedział, z kim miał do czynienia. I że nie powinien go trzymać pod jednym dachem, jeśli mu życie miłe. Co prawda bardzo interesowało go, jaki jest Książę, co lubi robić, co mu sprawia przyjemność, czym się zajmuje, lecz po tym wszystkim... nie był godny zadawania pytań. Zresztą wolał, aby Shina uniknął nietaktownych słów z wyrzuceniem go na zbity pysk, więc sam dał taką propozycję:
-Zostanę u Ciebie do rana. I tak za wiele dla mnie zrobiłeś.
Nie miał ochoty już więcej wylewać z siebie żali, bo przeczuwał, że mógł tym irytować gospodarza. Taki wielki Wilk, a tak mało w głowie i w sercu. Co ciekawe, choć wyznania były szczere i straszne, nie uronił ani jednej łzy. Nie skrzywił ani raz ust, ani nie zmarszczył brwi. Ciągle ta nad wyraz poważna maska zamiast ludzkiej twarzy. Jedynie wzrok na nowo stał się pusty i chłodny, nawet jeśli odbijały się w nich płomienie z paleniska.
Oj prędko nie zaśnie z tego wszystkiego.

_________________

Wilczek:
 

Wilk aka Czarna Bestia:
 
Powrót do góry Go down
Shina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3601-szynka#77863 http://vampireknight.forumpl.net/t3605-hot-linia-pieczona-szynka#77923 http://vampireknight.forumpl.net/t3604-szynka#77922 http://vampireknight.forumpl.net/t3603-maly-dom#77921
Zarejestrował/a : 12/12/2017
Liczba postów : 60


PisanieTemat: Re: Mały dom   Pon Sty 01, 2018 1:00 pm

Wilk mimo wszystko wyglądał na zmęczonego. Nie tylko samą kąpielą, raną, ale bardziej czymś co gnębiło go wewnętrznie. Mimo, że przez maskę obojętności dało się wiele z niego wyczytać.
To stworzenie jawnie cierpiało.
Sama Szynka poczuła się jakby byłą w swoim wynajmowanym gabinecie i miała właśnie leżącego na kanapie pacjenta. Brakowało mu tylko szczęśliwego notesika w kwiatki i kolorowego długopisu do zapisywania wszystkiego co mówił leczony oraz swoich wniosków. Cóż... Starał się traktować to jako prywatną terapię dla umęczonego umysłu, później okaże się co dalej.
Nie śmiał mu przerywać opowieści. Wszystko słuchał uchem specjalisty, obserwował i oczywiście rozmyślał. Nie miał prawa go oceniać, wszystko co mówił, miało zostać potraktowane nadal jako terapia oraz pomoc w odzyskaniu równowagi umysłowej. Żadnych prywatnych wniosków.
Dopiero w chwili przerwy, odezwie się - Czyli wciąż kierują Tobą emocje. Nadal kochasz... Fabio i boli Cię, że ma kogoś innego. A cała ta złość podsycana jest też Twoją odmiennością... W końcu byłeś człowiekiem, a teraz jesteś wampirem a do tego z wampirzymi cechami. Nie umiesz przyjąć zmiany oraz tego, ze ktoś kto wyciągnął Cię z szarego życia... żyje inaczej, niż tego byś chciał. - tak właśnie Watabe to rozumiał. Xin ma problem... wielki problem. Skoro zdołał skrzywdzić miłość, jest zdolny do wszystkiego - Najlepszym wyjściem byłoby zapomnieć o nim. Wyzbyć się wszystkie wspomnień, starać się znaleźć coś, co da Ci spokój duchowy. Wyleczy Cię. - chyba dobrze radził? Aczkolwiek było to oczywiste... każdy, nawet nie psycholog by tak powiedział. Westchnął, patrząc na Amiko.
Nie mieszkać?
- Możesz ze mną o tym rozmawiać, Xin. Traktuj mnie jako osobistego psychologa. - może w taki sposób uda się go złamać? Dobra, pora profesje odłożyć na bok. Szynka sam nie wierzył =, że to robi. Wstał ze swojego fotela aby podejść do biedaka. Przykucnie tam, gdzie obecnie Wilczysko trzymało głowę. Wyciągnie dłoń aby lekko pogłaskać go po policzku - Jesteś niesamowicie samotny, odrzucony. Nic przyjemnego, gdy jeszcze ma się zranione serce. Nie stoję po żadnej stronie, ale też jest tutaj i Twoja wina. Oddałeś się swojej naturze, zapominając o kimś, kto był dla Ciebie ważny. A teraz chyba go nawet obwiniasz. - nie, nie chciał źle, nie zależało mu na bólu. Dlatego też przytulił lekko czarnowłosego - Zostań ile chcesz. Chcę Ci pomóc wydostać się z labiryntu w którym sam się zaklinowałeś. Nie powinieneś być teraz sam. - nie wypuszczał go, mówiąc te wszystkie słowa. Jaki wielki ból skrywa za sobą, pod tą maską niewzruszenia. Brak łez, brak krzyku oraz odrobiny szeptu o pomoc. Ileż to podobnych wampirów, ludzi gubi się na własnych ścieżkach a nie odnalezieni lądują przeważnie na samym dnie - Może nawet będę w stanie pomóc inaczej. - kawa na ławę, pora zacząć leczyć. Dlatego odnajdzie usta okaleczone i muśnie je delikatnie swoimi. Ot, tak dla poprawy humoru.

_________________
Powrót do góry Go down
Xin

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2023-xin-amiko#43253 http://vampireknight.forumpl.net/t2119-relacje-xin-amiko http://vampireknight.forumpl.net/t3551-xin#76995 http://vampireknight.forumpl.net/t2055-xin-amiko http://vampireknight.forumpl.net/t3603-maly-dom
Zarejestrował/a : 17/08/2015
Liczba postów : 401


PisanieTemat: Re: Mały dom   Pon Sty 01, 2018 8:45 pm

No no... nie przypuszczał, że trafił na Psychologa, choć były ku temu przesłanki. Praca w domu, łagodne podejście do trudnych przypadków, zdeterminowanie i stawianie na swoim. Przy tym niezwykle dobry słuchacz, skoro wyłapał każde słowo i zanalizował je tak, że Amiko byłby w stanie podpisać się obiema rękoma pod tym, jak podsumował jego problem. Nie do końca wiedział, czy akurat jego odmienność była główną przyczyną niewyobrażalnego gniewu, lecz nie mógł tego zbagatelizować. Z zaakceptowaniem siebie zawsze miał kłopot, nawet będąc człowiekiem niska samoocena nie pozwalała mu na wiele, przez co zamykał się bardziej w sobie. Natomiast w stu procentach mógł potwierdzić, że zmiana życia jego byłego Lubego, w którym Xin nie odgrywał pierwszych skrzypiec, przyczyniła się do porwania, do gwałtu, do skrzywdzenia psychicznego Fabia. Dlatego z wolna pokiwał głową po pierwszych wnioskach Błękitnego Księcia.
-Lepiej bym tego nie ujął.
Nie szydził, nie drwił, powiedział szczerze. Skoro są przy tak intymnych sprawach szczerzy aż do bólu, nie można niczego przeoczyć lub zamieść pod dywan. Oczywiście na treść rozmowy czy relacji ze zdarzeń mają subiektywne odczucia, od których trudno samemu utrzymać dystans. Stąd warto było powierzyć groźną tajemnicę komuś takiemu jak Shina. Podchodził do tej sprawy na świeżo, bez osobistego zdania, a pod kątem naukowym. A przynajmniej był temu bardzo bliski, bo nie jest się w stanie zupełnie podążać za suchą literaturą czy wiedzą. Póki jest się istotą, która potrafi czuć, nie da się całkowicie odsunąć emocji na bok.
Słowa kolejne, jakie wypowiedział Długowłosy, nie należały do tych, które z przyjemnością się wysłuchuje. Amiko spuścił po sobie uszy i uciekł wzrokiem w dół. Sięgnął ręką i mocno przywarł ją do łba głębiej pochylając się w pasie ku podłodze. Ogon nerwowo obijał się o dół kanapy zdradzając nastrój Wilka.
-Zapomnieć... i znaleźć coś, co uspokoi...
Powtórzył niczym dziecko we mgle. Prosta recepta, ale bardzo trudna do realizacji. Fabio był treścią jego życia i całym światem. Zresztą jak znaleźć coś, co uspokoi, jak się jest kłębkiem nerwów? Do tego takim bezmyślnym? Stracił odrobinę spokoju. Zdawało się nawet przez chwilę, że skończy rozmowę wybiegając stąd z hukiem, lecz kolejne słowa z powrotem nakierowały go na właściwy tor spowiedzi. Ostatecznie położył ciężką głowę na oparciu kanapy i nadstawił uszu jako dzielny pacjent.
Uważał, że nie było potrzeby zwierzać się ze szczegółów, w jaki sposób skrzywdził Fioletowowłosego. To bardziej przydatna informacja dla policjanta, który mógłby go skazać do więzienia za przestępstwo na tle seksualnym, niżeli dla psychologa. Tak uważał Amiko.
A potem stało się coś, czego nie oczekiwał po rozmówcy. Skrócenie dystansu, pieszczota wycieńczonego Wilka po policzku. I wreszcie wyrażenie swojej opinii. Niekoniecznie sprzyjającej podniesienia na duchu, lecz szczerej. Chodziło bowiem o winę przy rozłące z Fabiem. Przez minutę milczał, zbierał roztrzęsione myśli i starał się je ułożyć w logiczną całość. Wreszcie nie mógł i wybrał opcję z tym, co dyktowało mu przeczucie.
-Jeśli miałbym Go obwiniać, to jedynie za to, że pozwolił mi Go kochać.
Owszem, wilcze serce bolało, ale po tym wszystkim chyba zmądrzał. Nie wiadomo, na jak długo, lecz przynajmniej teraz wyciągnął z nich lekcje. Niestety nie odczyni złego, nie pogodzi się nijak z Syreną, więc rzeczywiście dla poprzedniego związku byłoby najlepiej, aby zapomnieli o sobie i poukładali każdy z osobna życie. O ile Fabio nie będzie mieć z tym problemu, o tyle Wilk uważał, że już na zawsze będzie sam. Może to i lepiej...
...ale jeśli Shina przychodzi z taką propozycją, nie mógł odmówić. Jak Doktorek objął go lekko, Xin zadrżał. Nie z podniecenia, ale ze strachu, że popełni błąd. A mimo wszystko nie uciekł, tylko z wolna starał się opanować trzęsawki. Nie spodziewał się, że urealni się jego marzenie. Że sposobem na załatanie wielkiej pustki po pierwszej miłości będzie druga. I to z tym, któremu wyspowiadał swoje grzechy. Z lekkiego zaaferowania nowym położeniem pozwolił Długowłosemu na działania. Jego bliskość onieśmieliła, a z drugiej strony podsyciła pragnienie, które mogło się stać niebawem. Może nie od razu, lecz kto wie?
Z tego wszystkiego zdołał jedynie wyszeptać cicho z odrobiną obawy w głosie:
-Shina...
Jedno zetknięcie się ich warg, a wyrażało ono więcej niż tysiąc słów. Czyli to działo się naprawdę. Lodowy Elf nie kokietował ułudnie, tylko ukazał fragment duszy, który dotąd nie było muśnięte przez uczucie miłości. Przed tym, który przed chwilą opowiedział, że skrzywdził osobę, którą kochał. Błękitnooki nie bał się Wilka? Czy nie mógł oprzeć się uczuciu tak magnetycznym, że zniewalającym i tłumiącym racjonalne myślenie?
Xin ostrożnie sięgnął dłonią z pazurami na oblicze Kruszynki i delikatnie poprawił Jej kosmyk włosów za ucho. Spoglądał uważnie w oczęta Adorowanego i drugą dłonią objął Go, by wtulić pewniej do torsu i głaskać delikatnie po plecach przez materiał. Puszysty ogon oplótł talię i nerki jegomościa w zielonym, długim swetrze, a Bestia... mruczała cicho. Rozpłynął się w tym objęciu, nawet zmrużył powieki, lecz nim to zrobił - schylił się ostrożnie i równie delikatnie jak Szynka popieścił Jego usteczka swoimi. Nie robił nic więcej, żadnych gwałtownych ruchów, palcami maział jedynie różne wzorki, a swój policzek oparł o czubek głowy Psychologa. Przy tym nie mógł uciec ślepiem od Jego uroczego oblicza.
-Shina...? -zamruczał nie odrywając uszatego, zmęczonego łba od Niego, nadal głaszcząc szczupłe plecki Dobrodzieja- ...nie będziesz mieć nic przeciwko wspólnej drzemce?

_________________

Wilczek:
 

Wilk aka Czarna Bestia:
 
Powrót do góry Go down
Shina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3601-szynka#77863 http://vampireknight.forumpl.net/t3605-hot-linia-pieczona-szynka#77923 http://vampireknight.forumpl.net/t3604-szynka#77922 http://vampireknight.forumpl.net/t3603-maly-dom#77921
Zarejestrował/a : 12/12/2017
Liczba postów : 60


PisanieTemat: Re: Mały dom   Czw Sty 04, 2018 9:26 pm

Nie ma sensu już mówić o czymś, co obecnie Wilka bolało. Niech się skupi na leczeniu ran oraz przyjemności z zażywania ciepła od ogniska domowego. Wampirek również chciał poznać Amiko od tej lepszej strony, bo przecież każdy ją ma i nieważne jak ta osoba jest zagubiona. Trzeba sobie w końcu pomagać - Poradzimy sobie. W końcu moją specjalnością jest pomaganie zagubionym. - szepnie na wilcze uszko, które lekko połaskocze. Chyba Xin nie zaatakuje nagle pomocnego Szynka.
Bo kto inny wyciągnąłby dłoń do sprawcy? W sumie czy Amiko bał się konsekwencji? Czy myślał o tym, ze skrzywdził kogoś, kogo rzekomo kochał? Właściwie lepiej byłoby wiedzieć, czy odczuwał cokolwiek na swoim sumieniu. Jeśli nie... będzie może gorzej z pomocą - Jak solidnie wypoczniesz, ogarniemy Twój smutny umysł. - doda jeszcze na pocieszenie. Na razie nie będzie go już tym zadręczać, niech mu psychika się wyrównuje i dopiero.
Wilczego wampira z depresją mieć nie chciał!
Cóż... Smutne słowa, chociaż może wywnioskować, że jednak myślał o tym zdarzeniu. Może zechce naprawić swój czyn? Czy się wyprze? Nie wiadomo w sumie jak zareaguje ten cały... Fabio - Co się stało, to się nie odstanie. Trzeba wyciągnąć wnioski, postarać się je naprawić lub oddać w zapomnienie, co uważam że może być bardzo trudne. Z bólem należy się mierzyć, a nie dać się pokonać. - takie słówka powie. Później... wiadomo... Muśnie wilcze usta, uśmiechnie się. Taki spokojny, lodowy Szynek z białą cerą jak u Śnieżki - Każdy zasługuje na szansę. - a co jeśli Wilk już je miewał? Przytuli się do jego solidnej, silnej dłoni. Nie bał się pazurów, ani jego kłów. Ani tego spojrzenia... czy beznamiętnej mimiki twarzy. W wilku było coś... przyciągającego i Shina chciał tak bardzo odkryć co.
Na zapytanie skinął głową na znak zgody - Oczywiście, że nie. Wygodniej będzie Nam na łóżku. Poleżę przy Tobie, a Ty może chociaż na kilka chwil zamkniesz oczy. Sen też pomoże zregenerować rany. - zagada, puszczając mu oczko. Jeśli się zgodzi, wampirek wygasi w kominku poprzez zasypianie go piachem, które to stoi zawsze przygotowane obok. Następnie uda się do sypialni, by pokazać Wilkowi gdzie ona jest. Przyjemna, akurat pasująca do właściciela - Ale tylko spanie, nic więcej. - takie zaczepne, jednakże nie żartował. Nie był gotowy na szybkie numerki, poza tym on nie z tych. Szynka to jak osioł, uparte!

_________________
Powrót do góry Go down
Xin

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2023-xin-amiko#43253 http://vampireknight.forumpl.net/t2119-relacje-xin-amiko http://vampireknight.forumpl.net/t3551-xin#76995 http://vampireknight.forumpl.net/t2055-xin-amiko http://vampireknight.forumpl.net/t3603-maly-dom
Zarejestrował/a : 17/08/2015
Liczba postów : 401


PisanieTemat: Re: Mały dom   Sob Sty 06, 2018 11:36 am

Fakt, trzeba patrzeć na przyszłość, choć i wyciągać wnioski z przeszłości. Tutaj było pełno ciepła, nie mowa o kominku, a o przyjaznym usposobieniu Elfa. Potrafił swoją osobą wprowadzić pogodny nastrój i namiastkę rodzinnego szczęścia. Wilk skorzysta z danej mu szansy, by wyjść na ludzi i uleczyć rany, te na ciele i duszy. Tylko musi walczyć, non stop. Nie spuszczać gardy ani na chwilę. Wiecznie czujny, ale u boku kogoś, kto poczuł coś do niego. I wzajemnie, z całą szczerością.
-Zaiste, wychodzi Ci to wyśmienicie.
Odpowie Amiko na poczynania swego Lekarza. Miał wielką wiedzę, że pomimo usłyszenia niemal zbrodni nie został skrępowany do kaftana bezpieczeństwa i wysłany do czubków, a w pewnym stopniu zrozumianym i leczony. Nie sądził jednak, że okazywane uczucia przez Shina były częścią prelekcji z psychologii, a prawdziwą Jego istotą. Prosto z serca, ciepłe i subtelne emocje. Jak mizianie po uchu jako pieszczota, która sprawiła, że Xin zamruczał niczym kocię, a włochaty ogon kręcił młynki z radości za ten gest.
-Mój smutny umysł wolałby ogarnąć Twój, Shina.
Rzeczywiście kondycja umysłu Amiko pozostawiała wiele do życzenia zważywszy na prędko zmieniające się nastroje i problemy miłosne z Fabio. Ale czy to przeszkadza w poznawaniu Anioła? Co prawda niewiele Go znał, i wcześniejsze dygresje narratora wskazywały, że nim nie był w pełni, ale dla Wilka póki co czynił wszystko co najlepsze. No dobra, kuszenie i puszczanie kokieteryjnych oczek to domena diabełków, lecz nie było w tym nic złego. Czarnowłosemu nie trzeba było dwa razy powtarzać komendę, która była jednocześnie odpowiedzią na jego prośbę.
-Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem.
Oznajmił górnolotnie swojemu nowemu Księciu, którego prawdopodobnie nie zostawi jak pierwszego - na pastwę Bestii. Już będzie się o to starać bardziej niż kiedykolwiek.
Podążył więc za Długowłosym do sypialni, dalej będąc przepasanym jedynie ręcznikiem. Przy kominku zdążył wyschnąć, przez co sierść się śmiesznie napuszyła i skosmaciła tu i ówdzie. Krocząc za swoim Światłem mimochodem zjechał ślepiem na Jego pupcię, którą kręcił przy każdym stawianym kroku. Wyglądała uroczo i przepysznie, nie łatwo zapomni o tym cudownym widoku z łazienki, o ile w ogóle. Jednak gdy tylko przekroczyli próg pokoju, skierował oko na sypialnię i na łóżko. W sumie wolał o wiele bardziej skromne wnętrze niż te oferowane w Zamku. Mimo wszystko widać było gust, a sterylna biel nawet w ciemności rozjaśniała miejsce spoczynku. Zatem nie trudno było mu namierzyć łóżko i podejść z jednej strony. Wgramolił się ostrożnie na materac i ułożył się tak, by plecy skierował na brzeg łóżka, i żeby móc jeszcze przez chwilę przyjrzeć się swemu Wybawcy. Pewnie przebierze się w piżamkę nim wkroczy do łóżka, ale Wilk okazał sporo cierpliwości. Nie zaśnie bez Niego.
-Cieszę się, że pojawiłeś się w moim życiu, Shinko.
Jeśli dostanie na to pozwolenie, splecie palce u rąk ze smukłą rączką towarzysza i będzie mu raźniej zasnąć. Dawno nie spał na czymś tak wygodnym, nawet w Zamku zaszył się w ogrodzie i leżał na ziemi jak pies, bo taką miał potrzebę. Ale teraz... postara się... być jak najbliżej cywilizacji. W tym jak najbardziej ludzki. Tylko czy to możliwe?
Nie zasnął na długo, może z godzinę lub dwie. Nie zbudził go jednak ból oka, a koszmary. Prawie zawsze go dręczyły, nawet u boku Fabio. Kiedy jednak już się pokazywały, były nad wyraz prawdziwe i realne do spełnienia. Cicho dyszał i drżał jak od gorączki, a po prostu próbował pozbyć się z łba mary, która bestialsko potraktowała Shinego. Jak zrywała kłami jego skórę, mięso i kości, aż wyrwał serce. Wszędzie pełno krwi, zapachu świeżego mięsa. I on czarny jak noc splamiony posoką nowej ofiary. Jakże dziko syty i szczęśliwy z koszmarnej uczty.
Amiko utkwił dyskretnie ślepię na Królewicza, który chyba ciągle spał. Był cały i zdrowy. Tak, to tylko zły sen. Jeszcze tego by brakowało, aby uczynił piekło kolejnej osobie, którą szczerze potrzebował i polubił. Wilk nieco powiercił się na łóżku i tym razem położywszy się na plecach zmrużył oboje oczu. Nie na długo. Znów to samo się działo, umysł szalał i mieszał. Do tego stopnia, że zlał go zimny pot od stóp do głowy. Choć organizm sam w sobie był silny, to psychicznie popadał w skrajności. Musiał wyjść z sypialni i coś z sobą zrobić.
Zsunął się z łóżka i poprawiając ręcznik w pasie zdecydował się w środku pory na sen rozpatrzyć, czy wszystkie krany były dokręcone, czy nie było jakiś ubytków, czy nie brakowało drewna do kominka. W lodówce były same worki z krwią, albo nie mógł niczego innego znaleźć. Wreszcie sięgnął po jeden z nich i usiadłszy na kanapie upił do cna zawartość myśląc, że tak uciszy w sobie potwora. Przecież nie mógł się poddać. Miał dla kogo żyć. Shina zasługiwał na miłość, która wystrzegała się monstrum Xina. Musiał walczyć. Tak, walczyć do upadłego. Wtedy też dostrzegł, że za oknem była pełnia Księżyca. No tak, to by wyjaśniało, dlaczego nie mógł uspokoić się nawet w otoczeniu Błękitnookiego. Przyciągał go Księżyc jak magnes, aż podszedł bliżej parapetu i wpatrywał się rozświetlonym okiem w tarczę satelity. Czujne uszy wyłapały wycie wilków z lasów, które rytualnie oddawały cześć Księżycowi, przy okazji wymieniały się informacjami z członkami stada, którzy oddalili się na polowanie. Czarna Bestia nie miała swojej watahy, choć bardzo często komunikowała się w ten sposób ze swoimi krewnymi. Niemniej nie zawyje tym razem. Nie chciał zbudzić Gospodarza, który odpoczywał w innym pokoju, a przynajmniej tak myślał Kudłaty. Wspindrał się na parapet, oparł głowę o szybę okna i w ciszy spoglądał w tarczę Księżyca. Był bardzo hipnotyzujący, wielki a samotny, choć wokół siebie miał mnóstwo innych gwiazd. Amiko zaś już nie był sam. Jeśli będzie umiał się zachować i przede wszystkim nie narażać na krzywdę Shinkę, będzie mógł utworzyć własne stado, a oni będą parą alfa. Strasznie ciężko mu przezwyciężyć dziką naturę, stąd to skojarzenie. Nie mógł wciąż zasnąć, i chyba tak będzie dotąd, dopóki nie zazna spokoju na duszy.

_________________

Wilczek:
 

Wilk aka Czarna Bestia:
 
Powrót do góry Go down
Shina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3601-szynka#77863 http://vampireknight.forumpl.net/t3605-hot-linia-pieczona-szynka#77923 http://vampireknight.forumpl.net/t3604-szynka#77922 http://vampireknight.forumpl.net/t3603-maly-dom#77921
Zarejestrował/a : 12/12/2017
Liczba postów : 60


PisanieTemat: Re: Mały dom   Pią Sty 12, 2018 10:11 am

Wysłanie do czubków Wilkowi jeszcze nie groziło. Shina musi ocenić czy Xin nadaje się do życia wśród innych i czy nie stanowi większego zagrożenia dla siebie oraz innych. Dlatego podejmie się jego leczenia aby ułatwić mu życie, no i przede wszystkim chciał go lepiej poznać. Wierzył chyba, że gdzieś pod tą kupką sierści znajduje się osoba zagubiona, jak i skłonna opanować swoje wilcze żądze.
Poniekąd pieszczoty jakie pojawiły się były jedną z metod leczenia. Lecz nie można zaprzeczyć - robił to też z dobrej woli, coby mogło większego uspokoić - Tak, tak wiem. Ale nie możesz bagatelizować wszystkiego. - uśmiechnął się na jego słowa. Będzie na pewno ciężko zapomnieć mu o byłej miłości, aczkolwiek z drobną pomocą powinno się udać.
Shina skoro obiecał, zaprowadził gościa do swojej sypialni. Rzadko ktoś obcy tam zaglądał, więc niech sie czuje wyjątkowy!
- Nie musisz się czuć spięty, to od razu mówię. - doda nim przejdą do sypialni. Nie wiedział, że Amiko przygląda się jego ciału. Cóż, nie można powiedzieć że Szynka miał je brzydkie. Dokładnie... Taka kopia Fioletowego, tylko z nieco odmiennym podejściem do życia, no i innym kolorem włosów jak i oczu - Może uda się załatwić jakieś ubrania dla Ciebie. Nawet od mojego brata proporcjonalnie jesteś większy. - kłopotem było odnalezienie ubrań. Oczywiście te noszone przez Wilka wsadzi do pralki. Oby nie były jednak one podniszczone.
Kiedy olbrzym się ułoży, wampirek dołączy do niego. Skoro obiecał przy nim czuwać, tak też się stanie. Nie spodziewał się tylko, że Xin zechce odnaleźć jego dłoń i powiedzieć dość pokrzepiające słowa. Jedynie Niebieski pogłaszcze go po głowie, mówiąc ciche słowo Śpij. Nie, nie gonił go. Po prostu zależało mu aby ten mógł wreszcie odpocząć. Sam natomiast walczył ze snem. Było przyjemnie, więc i Szynce melodia do snu zagrała. Nie wiedząc kiedy również odpłynął w Krainę snów.
Zbudził się dopiero, gdy Xin zaczął się wiercić. Otworzył lekko powieki, ale nie dał po sobie znać że już nie śpi. przyglądał się w ciszy zachowaniu pacjenta... Jak ten dyszy, wstaje i włóczy się po pokoju, by wreszcie opuścić sypialnie.
Nie mógł spać?
Watabe musiał zatem opuścić miękkie łóżko, założywszy po chwili swoje kapcie. Skierował się za wampirem, dostrzegając jak pije krew z woreczka, a później stoi ustawia się przed oknem. Chyba pełnia miała na niego taki silny wpływ... - Miałeś koszmary senne? - zagada ostrożnie coby go nie zaskoczyć. Liczył na szczerość, nie na wymijające odpowiedzi. W końcu Shina był na buźce bardzo poważny.

_________________
Powrót do góry Go down
Xin

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2023-xin-amiko#43253 http://vampireknight.forumpl.net/t2119-relacje-xin-amiko http://vampireknight.forumpl.net/t3551-xin#76995 http://vampireknight.forumpl.net/t2055-xin-amiko http://vampireknight.forumpl.net/t3603-maly-dom
Zarejestrował/a : 17/08/2015
Liczba postów : 401


PisanieTemat: Re: Mały dom   Sob Sty 13, 2018 9:56 pm

Nie będzie bagatelizować, ani swego stanu, ani troski panicza Watabe. Dołoży wszelkich starań, aby uniknąć końcowego scenariusza z Fabiem. Jeśli zaistnieje potrzeba głębokiego zanurzenia się w psychikę Xina, będzie to arcytrudne zadanie we względu na charakter Zwierzaka. No i skoro terapia miała zacząć się od sypialni i pieszczot na dobry sen, nie będzie odrzucać takiej uroczej, relaksacyjnej metody. Tym bardziej, że widoki miał cudne, i skompresowane do postaci Shiny. Od stóp do głów prześliczny i bardzo wyidealizowany, Xin nie narzekał. Mógł zawiesić oko i nieco udobruchać się myślą, że nie miał aż tak spaczonego umysłu, ponieważ potrafił docenić urok towarzysza. Heh pokrętna logika.
Tak czy inaczej co do ubrań dla Xina skinął głową, że jakoś muszą sobie z tym poradzić. Paradowanie nago mogłoby przeszkadzać co po niektórym, zwłaszcza zazdrośnikom. Dowiedział się przy okazji, że brat Shiny jest ciut mniejszy od niego, ale to wcale nie oznaczało, że nie miał czego się obawiać. Jak będzie powtórka jak ta z braćmi Nessuno, to przynajmniej miał doświadczenie i wiedział mniej więcej, jak nakłonić rodzeństwo do szczerej chęci przebywania z Lubym. Po złączeniu rąk i krótkiej, słodko brzmiącej komendzie "Śpij", nie zawahał się i zmrużył powieki. Nie na długo, o czym było już wspomniane wyżej.
Po jakimś czasie do zahipnotyzowanego przez Pełnię Wilka dołączył nie kto inny, a Perełka, która obudziła się wśród wiercenia się Futrzaka po łóżku. Szczerze martwiła się o swego prywatnego pacjenta, który nie od razu zareagował na pytanie. Patrzenie się na Księżyc pobudzało w Xinie pokłady wilczych genów, nad którymi nie mógł zapanować. Potrzebował chwili, żeby zrezygnować z Księżyca na rzec Błękitnookiego.
-Niestety.
Odpowiedział po dłuższym milczeniu bardzo skromnie, i dopiero wtedy odlepił oko od tarczy Księżyca na niebie, by przekręcić się w stronę Shiny. Poważne oblicze Wilka zdobiły dalej worki pod oczyma, choć były mniejsze niż przed próbą zaśnięcia. Malinowa tęczówka lekko rozświetliła się po zetknięciu się ze spojrzeniem Elfika. Że też musiał wybudzić towarzysza ze snu, będzie mieć wyrzuty sumienia z tego tytułu. Amiko ostrożnie odstąpił od okna i podszedł powoli, z szurającym po ziemi ogonem, do błękitnowłosej Piękności. Utrzymał jednak dystans metra, żeby w razie czego Doktorek mógł zareagować, gdyby Xinowi coś strzeliło do łba. Szalonego, potwornego łba.
Ziewnął krótko, co zatuszował zasłonięciem dłonią obdarzoną w dłuższe szpony niż przedtem. Chronił też przed ujrzeniem przerośniętych kłów. Był bliski przemianie w wilkołaka, lecz hamował tą reakcję jak tylko było to możliwe. Przecież nie wiedział, że Shina już go widział w tej postaci, zresztą nie był zbyt... ludzki w wilczej skórze. A miał walczyć z dziką naturą, póki co dawał radę.
-Nie powinniśmy spać w jednym łóżku... przynajmniej na razie... Zostanę w salonie.
Wyminął łukiem Długowłosego, żeby nie kusić losu, i zasiadł ciężko na znanej mu kanapie. Nie potrafił się przełamać i podać dwóch powodów, dla których zrezygnował z tak dostojnego i pożądanego na pewno przez wielu przywileju spędzenia nocy na jednym łóżku z prześlicznym Wampirem. Pierwszym była właśnie wspomniana transformacja, a drugim - treść koszmaru, który obejmował między innymi konsumpcję na żywo Szynki. W obu przypadkach obawiał się, że skończy się tragicznie dalsze drzemanie u boku nowego Skarbka. Pod względem komfortu, jak i tego, że po prostu koszmar stałby się faktem, choć szczerze nie znał mocy Księcia, i być może dzięki nim wyratowałby się z opresji. Mimo wszystko nie będzie narażać na problemy, by uniknąć kolejnych.
Można wspomnieć, że Amiko wciąż paradował w samym ręczniku, bo odgłos pralki wskazywał, że jeszcze prało się jego ubrudzone wdzianko.

_________________

Wilczek:
 

Wilk aka Czarna Bestia:
 
Powrót do góry Go down
Shina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3601-szynka#77863 http://vampireknight.forumpl.net/t3605-hot-linia-pieczona-szynka#77923 http://vampireknight.forumpl.net/t3604-szynka#77922 http://vampireknight.forumpl.net/t3603-maly-dom#77921
Zarejestrował/a : 12/12/2017
Liczba postów : 60


PisanieTemat: Re: Mały dom   Wto Sty 16, 2018 1:37 pm

Nie miał nigdy wcześniej do czynienia z kimś podobnym. Nie wiedział też że Xin jest od urodzenia wilczym podobnym stworzeniem. Co prawda po świecie chodzą róż e przypadki, ale tak zezwierzęcone wampiry... przerażające odrobinę. Sam wampir ma już silne instynkty drapieżcy a co dopiero w połączeniu z groźnym drapieżnikiem.
Czy świat wie, jakim zagrożeniem oni są?
Shina co prawda nie widział wroga w Amiko, tylko kogoś kto jawnie potrzebuje pomocy. Dlatego teraz Xin tu był, stał przy oknie i uzyskał godne ugoszczenie. Szkoda jednak było iż nie mógł normalnie sypiać. Dla każdej osoby sen jest jak lekarstwo. Gorzej jednak jak coś go zakłóca - Nie myślałeś nigdy by zażywać leki nasenne? Nie tylko łagodzą stres, ale zapewniają też i spokojny sen. - spyta cicho, patrząc na mężczyznę. Było widać w nim zmianę. Czegoś pragnął, chciał ale się obawiał. Możliwe, że wilczy zew właśnie go wołał? To wina pełni? Możliwe.
Gdy jednak odszedł od okna, wampirek o dziwo nie poruszył się ani odrobinę. Nie obawiał się wciąż wysokiego czarnowłosego, nawet się delikatnie uśmiechnął - Skoro tego chcesz. - nie zmusi go do spania w łóżku. Nawet przyniesie mu tutaj poduszkę oraz kołdrę, coby miał wygodniej - Niedługo Twoje ubranie będzie wyprane. Jeszcze tylko nastawie suszenie i będzie mógł się swobodnie przyodziać. - poinformuje go grzecznie, po czym uda się do sypialni po laptopa. Nie zapomni też przynieść obiecanego uzbrojenia wypoczynkowego. Więc jak tylko upora się ze wszystkim, wróci aby podłożyć pod wilczą głowę poduchę, a później okryć go pościelą - Możesz ściągnąć ręcznik, nie będę Cię przecież podglądać co urywasz pod kołdrą. - niby zabawne, tylko co pomyśli sobie Wilk? Shina wróci na swój fotel, odpali sprzęt i zacznie pracować - Popracuję trochę, a Ty odpoczywaj. Nie musisz się o mnie obawiać ani o siebie. - upewnił go raz jeszcze. A cóż robił Watabe na laptopie? Założył folder dla Amiko z zamiarem prowadzenia dokumentacji. Już zacznie opisywać wszystko co spostrzegł. Zapewne gdy ten porządnie wypocznie, zacznie go wypytywać.
Musi, taka praca.

_________________
Powrót do góry Go down
Xin

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2023-xin-amiko#43253 http://vampireknight.forumpl.net/t2119-relacje-xin-amiko http://vampireknight.forumpl.net/t3551-xin#76995 http://vampireknight.forumpl.net/t2055-xin-amiko http://vampireknight.forumpl.net/t3603-maly-dom
Zarejestrował/a : 17/08/2015
Liczba postów : 401


PisanieTemat: Re: Mały dom   Czw Sty 18, 2018 7:32 pm

W zasadzie mógł Xin powiedzieć to samo o Shince. Mimo wizualnych podobieństw do Fabia, panicz Watabe charakteryzował się o wiele większą pewnością siebie i stawianiem na swoim. W dodatku potrafił rozgraniczyć pracę od osobistych spraw, o czym świadczył profesjonalizm, jeśli chodziło o uspokajanie Wilka.
Nie musiał jednak wstawać do Czarnowłosego, który czuł się winny pobudce, ale słuchał skoncentrowany na Doktorze. Ten znalazł kolejny sposób na złagodzenie objawów koszmarów, a przynajmniej ich wytłumienie. Tabletki nasenne... chyba raz Fabio je podał, gdy było z nim bardzo źle. Jakiś to pomysł był, lepsze to niż własne siły, które okazywały się bezradne wobec siły wyższej.
-Tylko raz próbowałem. Wtedy nie pomogło, ale może teraz coś z tego będzie.
Zaakceptował więc plan na dopomożenie sobie lekiem. Nie mógł przecież zmuszać Shina do tego, by przez niego musiał odpuścić sen. I tak to zrobił, przez co nieco Xin strapił się. Po co takie poświęcenie? Dla kogoś niegodnego tym bardziej. Nie mniej uderzyła młodzieńca ponownie pewność działań Perełki, która jeszcze przyniosła poduszkę i coś do przykrycia, a sobie samemu... laptop. Z tym cackiem na pewno nie przyśnie. Już widział jego lazurkowe, czujne spojrzenie. I uśmieszek. Amiko nie będzie oporować. Niedługo też będzie mieć gotowe wdzianko. Czyli nie będzie świecić golizną, choć po kolejnych słowach... Wilk nieco speszył się. To był bardziej szok niż wstyd, bo miał co pokazywać. Przez chwilę milczał szukając równie dobrej riposty, lecz zrezygnował i powiedział:
-Nawet do celów badawczych? -przekręcił nieco głowę leżąc już na niej, po czym dodał -...tylko nie siedź za długo. Też powinieneś pospać dłużej, Shinko.
Nie mógł przecież zabronić gospodarzowi czegokolwiek, wszak miał swoje życie, przyzwyczajenia, pracę. Skoro więc zadeklarował robotę, a Wilkowi spanie - Amiko nie odmówił. Zwłaszcza, że lek niedługo powinien zacząć działać. Przez kilka minut w milczeniu spoglądał jednym okiem na Długowłosego, lecz powieki robiły się coraz cięższe, aż zmrużył całkowicie ślepię i znieruchomiał. Czarnowłosy nie ruszał się z kanapy przez godzinę, później z rzadka przewracał się z boku na bok. Dopiero trzy godziny po zażyciu leku nasennego pojawiły się te same objawy co przedtem. Pocenie się, dreszcze, i przede wszystkim dyskomfort psychiczny wywołany koszmarami. Xin cicho dyszał pod koniec, nakrył się mocniej kołdrą, lecz nie umknął wpływowi Księżyca i jego wewnętrznym zewem natury. To by też znaczyło, że Wilk zgłodniał. Ale nie pragnął krwi, tylko mięsa. Co nie zmieniało faktu, że po jednym pociągnięciu pościeli dało się dostrzec, że na kanapie wylegiwał się Wilkołak. Trzymetrowe bydle kuliło się w sobie, lecz nie mogło skryć się pod za małą płachtą. Prawda wyszła więc na jaw. Czarna Bestia pochrapywała z kilka minut, aż otworzyła ślepię i wodząc wzrokiem natknęła się na widok Błękitnowłosego, który przyjął go pod swój dach. Chwila oswojenia się z osobnikiem, by potem krótko ziewnąć ukazując pokaźne, zdrowe zębiska i zejść z kanapy na cztery łapy. Był trochę za wysoki, by przemieszczać się po domu w pozycji dwunożnej, choć nawet wolał poruszać się na wszystkich kończynach. Czarne futro lśniło czystością po kąpieli, przerośnięte mięśnie również wydawały się być w dobrej kondycji. Szpony, choć ostre i długie, nie miały na sobie ubytków. Jedynie to nieszczęsne oko mogło dawać się we znaki. Nieco zarosła jama od rany, ale jeszcze to nie było to.
Amiko krocząc tuż przy podłodze jakby czaił się na Długowłosego, okrążył go wraz z jego sprzętem do zapisywania przebiegu obserwacji. A gdy tylko ujrzał za oknem Pełnię, poczłapał dość szybko pod szybę i naprężył się w kręgosłupie. Wyraźnie nasłuchiwał szpiczastymi uszami wycia wilków, które o tej porze już nie dawały o sobie znać. Albo najbliższa wataha wybrała się na łowy, albo przysypiała. Wynaturzenie fuknęło niezadowolone, że nikt się już nie komunikuje przy udziale Księżyca, więc trzepnęło nerwowo ogonem po podłożu z dwa razy i odpuścił. Bydle przykucnęło pod oknem wpatrując się na nowo w Księcia. Nieco obnażył kły zdradzając niepokój swego położenia. Nie wiedział po prostu, co powinien robić w tymże domostwie poza zaspokajaniem głodu. Zatem spoglądał czujnie na Shinkę nie ruszając się z miejsca.

_________________

Wilczek:
 

Wilk aka Czarna Bestia:
 
Powrót do góry Go down
Shina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3601-szynka#77863 http://vampireknight.forumpl.net/t3605-hot-linia-pieczona-szynka#77923 http://vampireknight.forumpl.net/t3604-szynka#77922 http://vampireknight.forumpl.net/t3603-maly-dom#77921
Zarejestrował/a : 12/12/2017
Liczba postów : 60


PisanieTemat: Re: Mały dom   Pon Sty 22, 2018 11:26 pm

Ciężki przypadek z Wilka się okazuje. Biedne stworzenie całkiem zagubione w swoim świecie. Właściwie interesował się Szynka czy Xin kiedykolwiek próbował coś zrobić ze swoją bestialską naturą. Ogarnąć ją, uspokoić, a może nawet i świadomie kontrolować. Zapewne Watabe nie raz zechce sprawdzić, ale póki co musiał zostać przy obserwacji - Trzeba próbować, Xin. Odpoczynek jest ważny dla umysłu, a im go mniej, tym gorzej reaguje. - szybko doda swoje mądrości. Naturalnie, że poda wszystko Wilkowi. A na jego speszenie zareagował od razu uśmiechem - Sugerujesz mi delikatnie, że chcesz bym zaczął Cię podglądać? - nie mógł wstrzymać śmiechu. Jak widać Amiko nie tylko był niezwykle męski, ale też umiał z wyczuciem nacisnąć zbereźnym żartem.
- Bez obaw, jestem wyspany. Poza tym mam trochę pracy, która nie może tyle czekać. - odrzeknie Wilkowi upewniając go by się nie musiał aż tyle martwić. Naprawdę Shina mimo niepozornego wyglądu jest hardym wampirem.
Cóż, jednak nie przypuszczał że zaś przyjdzie zmierzyć się mu z Wilkołakiem i to we własnym domu.
Ciszę przerwały odgłosy z pod pościeli. Niebieski skupił wzrok z nad laptopa, obserwując uważnie każdy ruch. Aż szerzej oczy otworzył widząc cóż takiego się pod pościelą kryło. Wielkie wilcze cielsko! No teraz!
Nie mówił nic, tylko uwaznie patrzył jak ten przemieszcza się. Jak obserwuje, jak się czai. Było widać, ze w głębi siebie ten ziwerz pragnie dorwać się do Watabe by skonsumowac. O nie, nie pozwoli. Wampirek potrafi sie wybronić, ma do tego doskonałą moc!
- Chyba jesteś głodny, co nie? - spyta, widząc jak ten obserwuje świat zza okna, po czym kuli się pod nim. Obnażał kły, niespokojnie spoglądał - Rozumiesz co do Ciebie mówię? - w sumie warto się dowiedzieć. Zamknął laptop, by odłożyć go na stolik. Nie wykonywał przy tym żadnych gwałtownych ruchów. Tylko obserwował oczywiście nie łapiąc kontaktu wzrokowego. Czujna postawa, pewność siebie na buźce oraz wewnątrz siebie. Nie bał się Amiko i było to jawnie widać - Potrafisz mi odpowiedzieć? - doda wciąż patrząc. Naprawdę ciekawy z niego osobnik.
Musi, musi wręcz poznać go lepiej.
Już Shina ma plan!

_________________
Powrót do góry Go down
Xin

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2023-xin-amiko#43253 http://vampireknight.forumpl.net/t2119-relacje-xin-amiko http://vampireknight.forumpl.net/t3551-xin#76995 http://vampireknight.forumpl.net/t2055-xin-amiko http://vampireknight.forumpl.net/t3603-maly-dom
Zarejestrował/a : 17/08/2015
Liczba postów : 401


PisanieTemat: Re: Mały dom   Pon Sty 29, 2018 6:18 pm

Odpoczynek odpoczynkiem, ale z dwojga osób wolał, aby to Shina wypoczął. Amiko poniekąd przywykł do tego, że niewiele i bardzo krótko śpi. Ale fakt, im dłużej taki stan rzeczy się miał, tym robił się zdecydowanie bardziej agresywny. Niestety niektórzy poczuli to na własnej skórze. Podatniejszy na instynkt drapieżcy nie potrafił długo hamować swoich prymitywnych, pierwotnych potrzeb. Zwłaszcza głodu. Póki jednak był w ludzkiej postaci, mógł próbować. Książę motywował go dzielnie i niósł wsparcie, nie tylko lekami i pierzyną, lecz najbardziej życzliwym nastawieniem - z namiastką czegoś, co Xinowi przytrafiło się tylko raz w życiu. Czy to zauroczenie Wampirkiem o błękitnym spojrzeniu czy coś więcej? Chętnie dowiedziałby się o tym więcej, lecz obawy, choć uspokajane przez osobę Elfa, były i powstrzymywały przed realizacją. Miło jednak, że Shinka zdolny był do żartów i śmiania się z mało wyrafinowanej riposty Wilka, który dalej nieco był zmieszany komentarzem o arsenale pod ręcznikiem. Nie mniej mógłby to robić częściej, gdyby w nagrodę miał właśnie możliwość chłonięcia radosnej osóbki - osobistego terapeuty.
Dość swawoli, niestety także dość snu. Amiko w postaci Wilkołaka to kawał bydlaka. Fizycznie i psychicznie. O ile w większości wampirów wzbudzałby strach, albo jakąkolwiek obawę, Shina zdecydował się nie dać monstrum tej satysfakcji i trzymał hardo nerwy na wodzy. W mig też rozgryzł, co było źródłem przemiany. Po pierwszym pytaniu Czarna Bestia oblizała pysk wyraźnie nawiązując do tematyki jedzenia. A jakże! Był głodny mięcha! W zasadzie Długowłosy nadawałby się do spożycia, takim prymitywnym tokiem myślenia idąc. Tu jednak chęć utrzymania kontaktu werbalnego z zachowaniem czujności wobec Zwierza dawała Psychologowi przewagę. Ogoniasty wolał atakować z zaskoczenia niżeli z uprzedzeniem faktów. W dodatku wypowiadane słowa o dziwo trafiały do Futrzaka, co po raz kolejny dało się dostrzec. Xin kiwnął mocno łbem, iż zrozumiał coś ze słów Obserwatora, choć nagłe ukazanie kłów po tym geście świadczyło, że nie wszystko było jasne dla niego w tej postaci. Być może dlatego, że jego masywnym cielskiem trzepały nerwy nakazujące mu mimo wszystko zaatakowanie gospodarza. Gdzieś tam w środku Czarnowłosy walczył o dominację nad formą, która była tak wyposażona przez Matkę Naturę, że zdawać by się mogło, iż ta postać jest pierwotną dla Xina a nie jego bardziej ludzka powłoka.
Wyzwanie z powiedzeniem czegokolwiek w kierunku Lazurowookiego przewyższało możliwości Bestii. Zgoda, próbowała w jakiś sposób skomunikować się z Shinką, ale we łbie ciągle krążyła wizja zjedzenia czegoś dobrego. Z przeróżnych warkotów dało się jedynie wyodrębnić kilka sylab:
-Nie...          za...          bar...           dzo...         jeść...     mu...       szę...     jeść... jeść... Shi... na... jeść...
Aż było słychać, jak bardzo się męczył. Głos był przy tym bardzo niski, głęboki i przepełniony gniewem. Ślina skapywała z pyska brudząc posadzkę, choć co jakiś czas zlizywał ją z siebie jęzorem. Nie odrywał ślepia od Wampira, do którego skrócił dystans odchodząc od okna. Oczywiście na czworakach.

_________________

Wilczek:
 

Wilk aka Czarna Bestia:
 
Powrót do góry Go down
Shina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3601-szynka#77863 http://vampireknight.forumpl.net/t3605-hot-linia-pieczona-szynka#77923 http://vampireknight.forumpl.net/t3604-szynka#77922 http://vampireknight.forumpl.net/t3603-maly-dom#77921
Zarejestrował/a : 12/12/2017
Liczba postów : 60


PisanieTemat: Re: Mały dom   Nie Lut 04, 2018 7:20 pm

Zachowanie Wilka było naprawdę godne uwagi. Shina obserwowął każdy jergo ruch uważnie, starał się odczytywać jak najwięcej by później wszystko spisać. Lecz nim zechce kontynuować swoją prace, musiał stworzyć sobie bezpieczne warunki a z wygłodniałym Xin'em raczej się nie uda.
Dlatego podchodził ostrożnie, starał się wolniej mówić aby Wilk go usłyszał oraz w miarę możliwości zrozumiał - Ależ wyrosłeś, milutki. Naprawdę stanowisz nie lada zagrożenie dla siebie i otoczenia. Co oznacza, że zapowiada się z Tobą sporo pracy. - pokiwał główką na własne słowa. Biedny Xin. Tak było mu szkoda zagubionego zwierzaka, nie mogącego poradzić sobie z własnymi zwierzęcymi słabościami.
- Starasz się chociaż walczyć z władającym Tobą potworem? - wciąż spokojny ton. Nie mógł prowokować, ani wykonywać gwałtownym ruchów do zbliżającego się wampirzego Wilkołaka. Widział widok szczęk, pazurów... Umięśnienie, gibkość ciała. Był jak demon wyjęty z najgorszego oraz najstraszniejszego horroru, horroru dla wampirów. Stwórca musiał być nieźle dumny ze swojego dzieła - Patrzysz na mnie jak na stek na nogach. - absolutnie się nie śmiał. Traktował poważnie wampira, jak i jego przypadłość. Ostrożnie wstał, również podchodząc. Nie starał się też łapać kontaktu wzrokowego, coby Amiko nie rozzłościł bardziej. Grunt, że coś powiedział! - Nie, nie zjesz mnie, Xin. Nie jestem do jedzenia. - zaprzeczył, kręcąc powoli głową - Postaraj się zamknąć oczy, zacisnąć mocno szczęki i mówić sobie głośno, że Bestia Cię nie pokona. Kilka wdechów i wydechów. A ja postaram się coś wykombinować do jedzenia. - zgodzi się? Shina nie odwracał się, tylko nadal stawiał kroki ku stronie wyjścia z saloniku. Szedł tyłem - Mnie traktuj jako rozmówce, nie ofiarę. Nie możesz mnie brać jako cel. - odrobinę podniósł ton głosu, dając do zrozumienia, że Shina się nie podda. Nie ulegnie ani nie ucieknie. Jeśli Xin zdecyduje na atak, szybka reakcja nastąpi - mocą Watabe było Zapomnienie więc wyciągnie dłoń do Wilka i użyje umiejętności, wtedy umysł Amiko spokornieje, zapominając co miał zrobić! Dezorientacja na przystawkę. Jeśli jednak będzie grzeczny, niebiesko włosy przyniesie mu z kuchni porcję kurczaka przygotowaną na obiad~
Dwa dorodne udka. Nie było tego wiele, ale zawsze coś byleby zatopić kły, prawda? Podrzuci biedakowi coby się uspokoił - Jesteś naprawdę niesamowity. Musimy więcej popracować i w sumie byłoby fajnie, gdybyś się u mnie zatrzymał. - taki mini plan. Możliwe, ze Watabe też się zauroczył, ale jakoś nie chciał się z tym jak na razie odnosić. Gdzie jeszcze biedaka przestraszy.
A nie chciał!

_________________
Powrót do góry Go down
Xin

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2023-xin-amiko#43253 http://vampireknight.forumpl.net/t2119-relacje-xin-amiko http://vampireknight.forumpl.net/t3551-xin#76995 http://vampireknight.forumpl.net/t2055-xin-amiko http://vampireknight.forumpl.net/t3603-maly-dom
Zarejestrował/a : 17/08/2015
Liczba postów : 401


PisanieTemat: Re: Mały dom   Nie Lut 04, 2018 8:22 pm

Pierwsza lekcja poskromienia rozpoczęta na dobre. Shina postanowił podjąć konwersację, skoro zauważył, że w ten sposób wybija z rytmu Wilkołaka, a raczej jego prymitywną, pierwotną naturę. Dzięki prostym słowom, zwolnionemu i wyraźnemu w tempie uszy zwierzęcia wychwyciły i przetworzyły lepiej informacje niż za pierwszym razem. Na swoje spostrzeżenia odnośnie rozrostu cielska Czarnej Bestii zareagował merdaniem ogona, takim spowolnionym ze względu na rozmiar czarnego pióropuszu. Uznał to za komplement, i chyba taki był zamiar. Niestety w dalszym ciągu nie mógł podporządkować swego zewu rozsądkowi. Co nieśmiało ujawnił unikając odpowiedzi na pytanie o walce z potworem. Owszem, walczył, lecz skoro był w tej postaci i dawał się jej panoszyć po swoim ciele, to znaczy że marnie mu to szło. Skoro jednak pysk miał spuszczony ze sylwetki Psychologa, to jakiś sukces był. Drobny i na chwilę, ale zawsze coś. Głód nieokiełznany rozbijał stawiany opór przez Amiko w pył, dlatego łypał groźnie na Wampirka jak na obiad. Nawet nie bał się podejść bliżej do gospodarza krocząc blisko ku podłodze, jak pełzający cień. Nawet przyznał niskim, nienaturalnym głosem, że zjadłby Shinę! Tak potężny miał mętlik we łbie? Wszak jedno okrucieństwo póki co uszło mu płazem, jedynie kosztem oka i psychiki. Jedynie i aż. Już wcześniej był zachwiany emocjonalnie, a po akcie na Fabio... refleksja przyszła za późno, i gdyby nie Mroźny Elf, nie wiadomo, czy zechciałby żyć dalej. Długowłosy postawił sprawę jasno - musiał się opamiętać i nie traktować terapeuty jak potencjalny posiłek. Jeśli chciał w sobie coś zmienić, musiał spróbować, a wskazówki wykorzystać. Napięte mięśnie Wilkołaka świadczyły, iż nie do końca chciał wysłuchać wydanego polecenia. Jakże to? Dominującemu samcowi alfa ktoś rozkazywał?! Nie, nie może tak tego brać do siebie!
Mocował się, ale zamknął ślepia sadowiąc tyłek na podłodze i podkulając ogon pod siebie. Charknięcia i warkoty przypominały próbę uspokojenia przy wspominanym oddychaniu. Zacisnąć kły... zrobił to, ale obnażył je aż do czarnych dziąseł. Łapy z pazurami przyszpiliły się do desek nieco je rysując. Przynajmniej nie zerwał z nich lakieru ni farby.
-Nie... cel... -wyburczał spod zaciśniętych kłów- ... Shina... nie... ofiara... grrr...
Powtarzał słowa, które były najłatwiejsze dla niego do wypowiedzenia. Jak tylko ucichły kroki gospodarza, to Xin nie zdołał usiedzieć w jednym miejscu, ale nie wyszedł w ślad za Długowłosym do kuchni. Zostając w saloniku otworzył ślepię (drugie wciąż musiało się zagoić) i niespokojnie chodził to za kanapą, to między stolikiem a fotelem, wałęsał się też obok stolika z laptopem i kominka. Poburkiwał pod nosem nie mogąc rzec nic więcej sensownego na głos. Zmieniło się to w chwili powrotu Shiny do salonu...
...jak ten mu rzucił udka z kurczaków, to złapał je pyskiem w locie i w mig je chrupał jak ludzie wcinają chipsy. Bez oporów, kości zgniatały się na miazgę wraz z mięsem i skórą. Rzeczywiście taka przekąska uspokoiła Amiko na tyle, że zapomniał ujmować Psychologa w swoim menu. Co prawda dalej był głodny, lecz ta zagrywka zahamowała bodziec natychmiastowego pożarcia czegokolwiek lub kogokolwiek na swojej drodze. Poza tym dalej Wilczur wykonywał wdech i wydech starając się unormować szalejące nerwy i myśli. Do tego stopnia, iż dosłownie na oczach Elfa Bestia upakowała się do ludzkiej sylwetki Czarnowłosego. Był cały oblany potem i wciąż siedział na podłodze ze spuszczoną głową ku resztkom jedzenia, które wypadły wcześniej ze szczęk przy zgniataniu. Pochylił się nad resztkami i je także wyzbierał trochę nieporadnie drżącą dłonią, która jeszcze przed chwilą była łapą z ostrymi, długimi pazurami. Oblizując tłuste palce utkwił dziki wzrok w paniczu Watabe, który nie szczędził mu komplementów. A powinien podziwiać swoją pracę! Przecież udało mu się przywrócić Xina do normalności! No, jeszcze trochę musiał ochłonąć, by coś rzec z sensem. Nawet jeszcze nie siłował się, by wstać na nogi. Łapska Bestii są bardzo silne i wyniszczające ludzkie oblicze, ale mimo to Shina go nie zostawił.
A co do zatrzymania się u najlepszego lekarza, jakiego znał... Amiko nie miał nic przeciwko. Zwłaszcza, że jego pierwsze próby poskromienia Potwora powiodły się. Dobrze prognozowało to na przyszłość, więc dlaczego by nie skorzystać z pomocy? Chyba tylko z powodu dumy, którą dawno utracił, choć łudził się, że jeszcze gdzieś tam w sobie ma jej odrobinę.
-Zostanę.
Odpowiedział z mocną chrypką w gardle, a na poważnej twarzy gościło wiele kropel potu i... spokój.
Albo to czary, albo Watabe to pogromca demonów!

_________________

Wilczek:
 

Wilk aka Czarna Bestia:
 
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mały dom   

Powrót do góry Go down
 
Mały dom
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: WIOSKA-
Skocz do: