IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Księżycowa polana

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Isao
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t321-isao-takei#363
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 660


PisanieTemat: Księżycowa polana   Wto Paź 23, 2012 5:28 pm

Jest to niewielka polanka leśna, do której dość ciężko jest się dostać. Nie prowadzą do niej żadne dróżki, zaś sama polana mieści się mniej więcej na środku lasu. Drogę do niej znają więc Ci, którzy dotarli tu przypadkiem lub zostali zaprowadzeni i zapamiętali jak do tego czarownego miejsca dojść. Nazwa tej polany pochodzi od niezwykłych kwiatów, które rosną na jej środku. Są to kwiaty niezwykle rzadkie, zwane księżycowymi, gdyż ich główki przypominają księżyc lub literę "C". Kwiaty te, choć za dnia nie wyróżniają się zbytnio, w nocy zdają się odbijać blask księżyca i lśnić srebrzystym blaskiem. Oprócz tych kwiatów, na księżycowej polanie rośnie też sporo innych gatunków, te jednak znajdują się już na obrzeżu, nie na środku.

Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Nie Lis 25, 2012 10:21 pm

Dziewczyna polazła do lasu. Tam przynajmniej miała pewność, że nikt z ludzi nie będzie jej widzieć ani przyglądać jej się. Co do wampirów to jak na razie przez czas swojej wędrówki nie wiedziała żadnego tak, więc było całkiem dobrze. Angel nie zwracała jednak uwagi dokąd idzie. Szła prosto przed siebie. Trafiała na jakąś polanę na której rosły dziwne kwiatki. Przyjrzała im się poczym położyła się na ziej trawie. Spoglądała w górę przyglądając się księżycowi. Przy okazji poczęła rozmyślać o sobie bawiąc się różyczką przy aksamitce.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Nie Lis 25, 2012 10:59 pm

Tak, tak dziewczynko, o niebiańskiej nazwie. Krąż sobie spokojnie, nieświadoma zagrożenia, jakie śledziło niemal ją od początku dotarcia na piękną polanę, oświetloną czystym blaskiem księżyca. Olbrzymia bestia już śliniła się na sam zapach dziewczynki, a przecież głodowi czekać nie wolno.
Stojąc w ciemnościach oczekiwał aż biedna śmiertelna osóbka spocznie. Przecież tak oglądała kwiatki, tak się zachwycała i wreszcie... Wreszcie ułożyła się wygodnie. Wciągnął powietrza napawając się zapachem nie lasu, nie świeżości przyrody, jedynie słodkiego zapachu Angel.
Ciemna postać zbliżała się do wypatrzonej ofiary, wreszcie stając nad nią i górując w każdym znaczeniu. Żółte, gadzie ślepia wpatrywały się w drobną postać, a uzbrojony w zębiska uśmiech, szczerzył się perfidnie. Mały posiłek idealnie rozłoży nerwy związane z Rudą wampirzycą, ta mała wręcz idealnie nadawała się do tego.
- Biedna, mała zagubiona owieczka.
Mruknął pod nosem, wyciągając szponiaste łapy z kieszeni czarnego jak noc płaszcza. Smoliste kudły przysłaniały białe lico potwora. Nachylał się do niej, nie mogąc oderwać oczu od tak soczystego kąska. Ucieknie? A może sparaliżuje ją strach? Kto wie...
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Pon Lis 26, 2012 4:42 pm

Leżała sobie pośród tych dziwnych kwiatków rozmyślając o tym co się działo w jej życiu. Jakim cudem zna go tylko kawałek i to tak wąski, tak mały. Przecież coś musiała robić przez ten czas. Próbowała, więc sobie przypomnieć chociaż kawałek z przeszłości. Jednak kiedy wredna paskuda nachyliła się nad nią westchnęła ciężko i wrednie uśmiechnęła się do niego spoglądając w te żółte ślepia.
–Mówisz o sobie? –spytała wrednie i przyjrzała się jego pazurkom. Chwyciła za jego dłoń i obróciła ją w dłoni przyglądając się jej.
–Wow, takimi pazurami to mógł byś orać pole. – puściła jego dłoń i podniosła się.
– Kłów ci też ktoś nie przypiłował. – uśmiechnęła się i otrzepała tyłek ziewając chamsko prosto w jego twarz nie przejmując się nim.
Wiedziała, że ma doczynienia z wampirem, bo kto by tego nie zauważył. W dodatku wampir ten był jakiś pokręcony, bo wyróżniał się do standardów, więc z jakiegoś wyższego szczebla.
Dziewczyna nie lekceważyła go wiedząc, że w każdej chwili może ją zaatakować. Ale może jak go podenerwuje, to gość popełni więcej błędów.
Na razie chciała tylko spokoju.

Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Pon Lis 26, 2012 8:40 pm

Nie mówił o sobie. Nieco zdziwił się, lecz nie obniżyło się jego pragnienie na dziewczynę. Cóż, jakby nie patrzeć, dziewczynką to ona już nie była. Stwór oblizał wargi, mrużąc ślepia. Takie bezczelne smarkule smakują dosyć dobrze.
Wyrwał swoją dłoń bez problemu z jej łapek. Niech lepiej uważa, bowiem niedługo te pazury wylądują w jej trzewiach. Bestia aż się gotowała z pragnienia, a nie może dopuścić do większego wyswobodzenia się - nerwy to zło na tą chwilę. Wyprostował cielsko, nie odrywając wzroku od ofiary. Dosłownie ona nie wiedziała co ją czeka. Nie mrugał, nie oddychał... normalnie wmurowało go w podłoże. Chamska ignorantka, ot co.
- Zaraz poprawię je na twoich kościach.
Warknął, obnażając zębiska ale tym razem w nerwowym grymasie. Skoro zgrywa takiego cwaniaka, prowokując potwora do ataku... Powinna oberwać, ba, ona powinna zostać jego workiem z krwią na nogach!
Chciała spokoju? Dostanie go, ale w życiu grobowym. Jak wiadomo wampiry są silniejsze, zwinniejsze (chociaż w przypadku tego olbrzyma zwinność nie jest wymyślnym atutem). Do rzeczy jednak.
Kanibal wykonał kilka szybkich kroków, chwytając dziewczynę mocno za rękę. Jej kopniaki, uderzenia etc będą gratką dla potworzastego! I jeśli jakimś cudem mu się nie wyrwie, otrzyma cios w twarz, który ma ją powalić. A wtedy usiądzie sobie na jej ciałku, przygniatając ją do ziemi. A jak wiemy, Kanibal do lekkich nie należy.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Pon Lis 26, 2012 9:04 pm

Angel doskonale wiedziała, że wampir miała ochotę na jej krew. A mogła by się spryskać dużą ilością perfum co może w jakiś sposób ukryło by jej zapach..
Odeszła kilka kroków od niego na bezpieczną odległość. Przyjrzała mu się dokładnie, a ciśnienie jej krwi nieznacznie wzrosło, a przecież powinna się go bać jak mało kogo. Zwiewać z krzykiem przed nim. Jakoś nie bała się go zbytnio. Nie wiedział czym to było wywołane ale od tak już było i koniec kropka, a przecież osobnik przed nią mógł bez problemu wysłać ją na drugą stronę lub zrobić jej krzywdę.
– I nawet się nie przedstawisz? –spytała oblizując usta.
Kiedy drapieżnik, którym osoba bez wątpienia przed nią była złapała ją za dłoń nawet nie wyrwała się. Kaptur spadł jej z głowy, a jej ciemne włosy spadły jej na ramiona. Dziewczyna spojrzała prosto w te żółte ślepia. Drugą dłoń miała wolną, więc nie zastanawiała się tylko zgięła ją w pięść i przywaliła prosto w szczękę z całych sił, aż poczuła jak ręką ją zabolała czego nie okazała. Jeśli było, to możliwe chciała mu pokrzywić te zęby w co szczerze wątpiła. Szybko wykręciła mu dłoń za plecy i przebiła nożykiem jak agrafką by nie mógł się ruszyć. Szarpnęła dłonią z całych sił przez co niemal nie przewróciła się na ziemię. Ledwo co utrzymała równowagę i odsunęła się od wampira.
– Zostaw mnie jak ładnie proszę. –uśmiechnęła się słodko.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Pon Lis 26, 2012 9:14 pm

Przedstawić? Niby po co. Wystarczy że spojrzy w gazety, poprzegląda portale internetowe itp, a wtedy odnajdzie jego sławne nazwisko oraz imię. Poza tym nie przybył za nią na pogaduszki i zastanówmy się raz jeszcze. Gabarytowo ta dziewczyna nie miał z nim najmniejszych szans.
I co z tego, że się nie bała? Miał to gdzieś. taka wywłoka zaraz padnie i stanie się niczym innym, jak skupiskiem kości, gdyż bestyjka obgryzie jej mięsko do najmniejszego elementu.
I cóż to się działo? Wampir chwycił ją za rękę i ta myślała, że powali ponad dwumetrowego, grubego olbrzyma? Kobieta terminator?! Wykręciła mu rękę?! Nie ma mowy. Skoro gramy w taki nierealny sposób, a wiadomo z kim Angel ma do czynienia, nie będzie przebacz.
Złapał tą piątkę, ściskając jak najmocniej. I co? Już nie ma jak go bić, nie ma jak wykręcać rąk. I cóż, ona ma być szybsza od wampira?
Wolne żarty, Potraktował ją z kopniaka w damskie krocze. Gorzej będzie jak zaś tak nagle dziewczyna nie poczuje bólu. No narodzie, czyżby ludzie rodzili się z tytanu? EKHYM... Gramy logicznie, co Angel?
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Pon Lis 26, 2012 9:26 pm

/ Przepraszam

Dziewczyna spojrzała na wampira kiedy ścisnął jej dłoń. Zapiszczała z bólu, który był okropny. Łzy zatańczyły jej w oczach. Zaraz, to oberwała w krocze przez co skuliła się przygryzając zęby. Chwilę łapała oddech, który po chwili wrócił podniosła się w nieukrywanym bólem.
Spojrzała na wampira łapiąc oddech do płuc.
–No dobra –westchnęła spogladając na wapira.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Pon Lis 26, 2012 9:49 pm

Nie przepraszaj, graj po prostu z przemyśleniem.
Oczywiście udało mu się dotrzeć do dziewczyny, jakiej nie wypuszczał z łap. Kopniak zrobił swoje, a jak ta się uwolniła, bestia szybkim ruchem odwróciła ją tyłem do siebie. Zmusił do wyprostowania i oparcia o jego miękkie aczkolwiek mocne cielsko. Obejmował mocno ofiarę, obnażając sobie pierw jej szyjkę. Pachniała dziewczęco, żadne perfumy nie usuną smacznej woni człowieka, oj nie.
- Jestem Testament.
Szepnął do jej uszka, by natychmiastowo wbić zębiska w delikatną tętnice szyjną. Pierwsze hausty krwi wyzwoliły błogość, a głód wręcz pławił się we krwi. Nie przejmował się iż zaś psoci, ba, jest wampirem. Nie obawiał się skutków swoich ataków, przecież łowcy i tak nigdy go nie zostawią. Zawsze znajdą coś, co ponownie udupi wampira.
Jeżeli chciała szarpać się, nie pozwalał. Mocno ściskał ciało dziewczyny, zębiska wbił wystarczająco głęboko. Spijał krew chcąc jak najbardziej osłabić , a wtedy nie ma jak uciekać. Oby tylko ktoś udzielił jej pomocy! Tak w ogóle, chciał więcej. Mimo tego posiłku, tych kilku chwil... Pragnienie wzmacniało się na nowo. Stał się nerwowy, a gardłowe pomruki stały się głośniejsze. Zapewne zaraz pożre dziewczynę. A wtedy co? Klops!
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Pon Lis 26, 2012 10:03 pm

Wyprostowała się jak patyk dotykając ciała wampira. Z jej ust wyleciała nadmiar powietrza w wyniku uścisku w jakim się znalazła. Jej lekko niebieskawe włosy zsunęły się z szyi, a po ciele przeszedł dziwny dreszcz kiedy drapieżnik ujawnił swoje imię.
–Miło mi. –zaśmiała się, a zaraz poczuła jak kły wampira naruszają jej skórę wbijając się prosto w tętnicę. Źrenice rozszerzyły się niemal w całości wypełniając jej oczęta, a przed oczami Angel pojawiło się coś dziwnego. Wspomnienie? Całkiem możliwe, gdyż był to zamglony obraz przedstawiających dwa wampiry i jej dziadków. Serce dziewczyny zaczęło przez, to bić jeszcze mocniej szybciej pompując krew, a tym samy pozbawiając siły dziewczyny, która odruchowo nadepnęła nogą na stopę wampira, a paznokcie mocno wbiła w nogę Testament. Szkoda tylko, że z każdą chwilą jej czyny traciły na sile.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Pon Lis 26, 2012 10:36 pm

Miło. Ta, bardzo. Niech do depcze, niech go kaleczy. Rany zagoją się, wraz z każdym łykiem krwi. I cóż, dziewczyna staje się niczym innym, jak obiektem braku zainteresować. Zjeść jej nie może, bo nie mam na to zgody. Gwałcić też nie, bo Kanibal seksualnym zbirem nie jest. Wyszarpał swoje zębiska, pozostawiając paskudną ranę na jej szyi. Kij z tym iż umazał się krwią ofiary, upaćkana morda czerwienią prezentuje się ładnie na mieście.
Puścił młódkę na ziemię, przydeptując ją glanem. Niech nie podskakuje wypłosz jeden, inaczej odgryzie głowę!
- Módl się o pomoc.
Rzucił na odchodnym, gdyż właśnie się od niej odwrócił. Zostawił na pastwę losu Aniołka, samemu udając się w ciemności lasu. Może po drodze spotka Czerwonego Kapturka? Mógłby! Wpieprzyłby go jak jakiegoś schabowego!

Z?T
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Wto Lis 27, 2012 7:45 pm

Czuła jak z każdą kropelką krwi wypijaną przez wampira z jej ciała uchodzi energii. Co dziwniejsze widziała przebłyski wspomnień w tym małą dziewczynkę, która wyglądała jak ona lecz miała kły wampirze. Wszystko jednak było jak by za mgła.
Kiedy wampir pożywiać się krwią, której i tak nie widział ani nie czół jej zapachu Angel padła na ziemię nie słysząc nawet słów wampira. Leżała tak dobre kilka chwil, a z rany na jej szyi wydobywała się krew. Jednak dziewczyna zebrała się w sobie i poczęła krwawiąc zmierzać w kierunku akademii.

zt
Powrót do góry Go down
Gabriel
Gabriel
Gabriel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t3479-gabriel#75036 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 462


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Sro Mar 20, 2013 4:35 pm

Jedzonko time! Tak widział to Gabriel. Miał nadzieję, że ta wycieczka będzie bardziej ciekawa niż długa i nuda. No bo co sobie może myśleć chłopczyk na poziomie zerówki? Byle, żeby daleko nie musiał dreptać i żeby wydarzyło się coś fajnego! Jednak zdaniem wampira, Hachiko była raczej cała ciekawa, tak więc i pomysły musiała mieć super.
Samo słowo polowanie zrobiło na Gabrielu wielkie wrażenie. W końcu tego jeszcze nie było! Jak dotąd styczność z krwią miał jedynie w Enklawie, gdzie była już wydobyta z ciała ofiary i niemal podana na tacce. Może i wygodnie, ale jednak nie tak jak prawdziwy wampir by sobie tego życzył. Picie prosto z ciała na wpół martwej, jeszcze ciepłej ofiary wydawało się bardziej kuszące. Chłopczyk miał nadzieję, ze matka da im polować na ludzi, a nie zwierzęta. Smak inny, zapach inny, jednym słowem do dupy. Jednak nie miał prawa narzekać czy też marudzić. I tak już wystarczająco narozrabiał. Musiał odpokutować za swoje winy, więc postanowił zająć się czymś, co nawet mu wychodziło, czyli pilnowaniem Hery! To nie tak, że jego siostra była niezaradna czy coś, po prostu trzeba ją było pilnować, bo tak i koniec tematu. Jeszcze ktoś by zaatakował taką słodką kruszynkę, ukradł i chciał sprzedać w jakiś krajach wschodu! Gabriel czuł się za nią niemal odpowiedzialny, póki co oczywiście. Jak zacznie go drażnić i wkurzać to szybko zmieni zdanie.
Zanim cała trójka ruszyła w stronę lasu opuszczając Enklawę, chłopczyk wziął z sukienki siostry kawałek kociego mózgu. Od razu skosztował i się skrzywił, stwierdzając, że zaschnięte kocie mózgi to nie jego ulubiona potrawa. To oznacza, że jest stu procentowym wampirem, a nie jakimś chodzącym żywym trupem - zombie. Przynajmniej mama może być spokojna, że nie urodziła jakiegoś odmieńca, o. W końcu dotarli do jakiejś dziwnej, niewielkiej polanki.
- Mamo, dokąd idziemy?
Zapytał w końcu zatrzymując się.

_________________


How could you live with all of my weakness?
All of the times I ran pushing you away.
All I do is hurt you I never deserved you.
Never aware of all I’ve put you through.
Then I remember you said you’d never leave.
Do you remember you said you’d never leave?
Powrót do góry Go down
Hera

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t770-hera#5093 http://vampireknight.forumpl.net/t1331-hera#24885 http://vampireknight.forumpl.net/t2113-hera-bogini-szalona-ruda-z-kuroshow http://vampireknight.forumpl.net/t2086-hera
Zarejestrował/a : 21/11/2012
Liczba postów : 136


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Czw Mar 21, 2013 8:57 pm

Hera od dłuższego czasu milczała, co było dość niezwykłe w jej przypadku. Owszem, zdarzało się, żeby nic nie mówiła zajęta swoimi sprawami i ignorowała całe otoczenie, teraz jednak było zgoła inaczej. Nie milczała, bo była czymś zajęta, choć rzeczywiście, rozrywek było całkiem sporo- nowe otoczenie oznaczało nowe, nieznajome rzeczy, dźwięki, zapachy i widoki. Wprost biegała wzrokiem po wszystkich okolicznych drzewach, co rusz wyłapując jakąś wiewiórkę czy kunę schowaną między liśćmi. Zastanawiała się, jak wiele stworzeń z książki o dzikich zwierzętach mogła spotkać w tym lesie. Czy żyły tu niedźwiedzie?
Była cicho, bo zmartwiło ją to, co powiedziała mama. Mieli ćwiczyć moce. Być może nie brzmiało to specjalnie źle dla Gabriela. Ba, wreszcie mógł bezkarnie wysadzić coś w powietrze! A Hera... Hera nawet nie wiedziała, czy ma jakieś moce. Jakoś nigdy dotąd się nad tym nie zastanawiała, ale jak dotąd ani razu nie zdarzyło jej się zrobić niczego tak naprawdę niezwykłego. Nie pluła ogniem, nie zmieniała się w zwierzęta i nie słyszała cudzych myśli, co tu dopiero mówić o jakiś bardziej wymyślnych zdolnościach. Starała się nie dać tego po sobie znać, ale teraz nie wiedziała, czy tak naprawdę chciała gdzieś iść z Gabrielem i mamą. Na szczęście wizja samego polowania była tak wspaniała, że całkowicie wypleniła wątpliwości z głowy Hery. Nagle obdarzona nowymi pokładami optymizmu zaczęła poznawać otoczenie na o wiele bardziej charakterystyczny dla siebie sposób. Pamiętając, żeby nie opóźniać zbytnio reszty wesołej ferajny zaglądała co rusz po jakiś kamień lub zbaczała na chwilę ze ścieżki. Parę ciekawszych przedmiotów trafiło do jej kieszonek i w tych powoli zaczynało już brakować miejsca, aż w końcu wszystko się wysypywało i Hera, chcąc czy nie chcąc, musiała na powrót skupić się na głównym celu wyprawy. Polowanie! To było dopiero coś! Już czuła smak krwi czegoś, co upoluje samodzielnie. Tylko dlaczego kierowali się w miejsce, w którym nie było czuć ludzkiego zapachu?
Zachichotała, gdy Gabriel spróbował kawałka kota. Nie miała nic do zwierząt, na prawdę! Ona po prostu czasem zapominała, że miała znacznie więcej siły, niż jej się wydawało a w przypadku otoczenia było na odwrót. Choćby kot wyglądał na nie wiadomo jak silnego i postawnego w oczach małego dziecka, to jego czaszka wciąż pozostawała krucha jak pudełko zapałek.
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 923


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Pią Mar 22, 2013 5:03 pm

Dzieciaki wreszcie wyrwały się z posiadłości i co jak widać ucieszyło je niemało. Wreszcie mogły poznać świat zewnętrzny, a w towarzystwie matki czuły się znacznie bezpieczniej. Może nie zdawały sobie sprawy, ale wiele wampirów mogło się tutaj nocą kręcić, w poszukiwaniu łatwego i słabego łupu. I jak to się okazało jakiś czas temu, takie właśnie wampirze dzieci były najlepszym okazem, jako zdobycz. Nie umiały się bronić, bowiem nie znały swoich mocy, nawet pewnie jeszcze nie zdawali sobie sprawy z tego, że jakieś posiadają. Czas najwyższy to zmienić.
O tyle, o ile dzieci był pochłonięte i zafascynowane nowym otoczeniem, o tyle Hachiko kierowała się już instynktem i węchem, w poszukiwaniu jakichś ciekawych, ludzkich, zabłąkanych istot. Jednak o tej porze roku może skończyć się to fiaskiem i zapewne będą w stanie jedynie poćwiczyć wyzwalanie mocy.
Hachiko co jakiś czas spoglądała na Herę, która spowolniała cały wymarsz, zatrzymuj się co rusz przy jakimś kamieniu, robaczku, gałęzi i innych bzdetach, chowając je po kieszeniach, które po jakichś trzech minutach marszu okazały się być przepełnione. Wampirzyca westchnęła, złapała Herę za ramię i pociągnęła do przodu, kiedy ta zamierzała właśnie znów się oddalić, zbaczając ze ścieżki. Im dłużej będą tak zbaczać po leśnej ścieżce, tym dłużej będą szli, aż wreszcie wzejdzie słońce i na tym skończy się ich wyprawa na polowanie czy też dla zwykłej zabawy z odkrywaniem swoich mocy.
Gabriel wyręczył matkę, łapiąc dziewczynkę za rękę, żeby ta znowu gdzieś po drodze nie złapała jakiejś gałęzi. Jednak kiedy chłopiec chciał zakosztować mózgu kota, dostał po łapach od matki, która spojrzała na niego groźnie.
- Zwierząt się nie zabija. To na ludzi wampiry polują, nie na zwierzęta. One są zbyt dumne i silne, aby odważyć się to zrobić. Zapamiętajcie to. Ludzie są naszym celem.
Reprymenda od matki, której najwyraźniej nie spodobał się fakt, że Hera zabiła kota. Nie ważne czy zrobiła to na umyślnie czy przez przypadek, bo nie zdawała sobie sprawy ze swojej siły. Sam fakt zabicia zwierzęcia się liczył. Oby następnym razem pomyśleli, zanim podniosą rękę na kolejnego kota. Ludzi nie było szkoda, oni zasłużyli na taki, a nie inny żywot.
Wreszcie dotarli na skraj polanki. Wampirzyca wyczuwała jedynie obecność dzikich zwierząt, które wyczuwają zagrożenie, zaczęły wycofywać się ze swojego terenu. Dorosłe osobniki osłaniały te mniejsze, które czym prędzej czmychnęły w głąb lasu. Te przynajmniej były posłuszne, nie to co Hera i Gabriel.
- To cel naszej podróży. Proszę bardzo. Gabriel, skup się na swojej mocy i spróbuj ją wywołać.
Ponieważ jak widać z polowania nic nie wyjdzie, to chociaż chłopak poćwiczy kontrolę swojej mocy. Jakiś czas temu udało mu się wywołać moc w czasie zdenerwowania, do tego dopuścić nie można, aby wampir pozwalał przejąć nad sobą kontrolę emocjom. A Hera martwić się nie musiała. Jeśli jeszcze żadna moc sama się nie ujawniła, nie ma co na siłę tego robić. Może po prostu pójdzie i zabije kolejnego kota? W tym była całkiem niezła.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Gabriel
Gabriel
Gabriel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t3479-gabriel#75036 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 462


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Sob Mar 23, 2013 12:30 pm

Droga zeszła raczej szybko, choć nie spotkali po drodze żadnego fajnego i smakowitego kąska. Gabriel bardzo nad tym ubolewał, bowiem od dawna marzył, żeby wgryźć się w czyjąś tętnice szyjną, o tak dla zabawy. Mógłby wówczas pozwolić krwi tryskać i pokąpać się w tej cudownej fontannie! Paluszki lizać. Już nie mógł doczekać się swojego pierwszego polowania. Tak więc wyglądał na lekko zawiedzionego, gdy żaden drwal, turysta czy też leśniczy nie pojawił się w drodze na polankę.
Koci mózg na szczęście nie wyglądał na tyle kusząco, żeby chłopczykowi było przykro. Cóż może mama miała rację. Byli wampirami - z tego wynikało tylko jedno. Drapieżnicy, którzy powinni polować na swoją własną zwierzynę, czyli ludzi, a nie jakieś kotki pieski czy sarenki bambi.
Gabriel reagował wybuchowo, w stu procentowym znaczeniu tego słowa. Wysadzanie w powietrze okazało się jego pierwszą, aktywną mocą, która uaktywniła się już w bardzo młodym wieku. Jednak kontrola była zagadką, której nie potrafił rozszyfrować. To samo tyczyło się używania mocy na własne widzimisię. Jednak słysząc słowa Hachiko od razu wziął się do roboty! Przecież nie mógł wyjść na jakiegoś słabiaka przy swojej siostrze i mamie. Skupił się na kamieniu, który zamierzał wysadzić. Wpatrywał się w niego szeroko otwartymi, żółtymi oczkami, jak gdyby samo spojrzenie mogło go spalić! Kilka chwil upłynęło, ale nic szczególnego się nie wydarzyło.
- Nie wychodzi!
Rozeźlony chłopak warknął pod nosem, to nie miało być tak!

_________________


How could you live with all of my weakness?
All of the times I ran pushing you away.
All I do is hurt you I never deserved you.
Never aware of all I’ve put you through.
Then I remember you said you’d never leave.
Do you remember you said you’d never leave?
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 923


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Nie Mar 24, 2013 11:42 am

Hachiko także ubolewała nad brakiem porządnego posiłku. Wiadomo, była dość wiekową wampirzycą (jednak nie była stara, tylko sporo doświadczyła i była silniejsza niż pięć wieków temu) i miała pewne problemy z utrzymaniem żądzy krwi na sznurku. Zawsze kierowała się swoim instynktem, więc nic dziwnego, że sama zawiodła się nad brakiem ludzi w okolicy. Muszą poczekać do wiosny, drwale i łowcy zwierzyny pojawią się w tych okolicach, więc dzieciaki będą mogły wreszcie zasmakować ludzkiej krwi. Wiadomo, że ta ciepła była znacznie pożywniejsza i przede wszystkim smaczniejsza, wręcz uzależniająca, niż ta chłodna krew z woreczka, długo przetrzymywana w lodówkach, żeby się nie zepsuła. Niby to wampirzyca trzymała jakichś ludzi u siebie w piwnicach, ale wynędzniali, schudli i na pewno już na coś chorują, zdychając w cierpieniach, w swojej samotności, we własnych odchodach, zjadając trupy swoich kolegów, byle tylko przeżyć. W sumie dość ciekawe doświadczenie, patrzeć jak człowiek traci swoje człowieczeństwo w obliczu śmierci. Boją się cierpienia, więc wolą sprawdzić, aby to ktoś inny cierpiał zamiast nich. Od czasu do czasu, dla zwykłej zabawy zrzucano i bochenek chleba. Wówczas zaczynała się całkiem ciekawa walka. W ludziach budził się pierwotny instynkt mordercy, gdzie jeszcze chwilę temu wzajemnie się pocieszano, by w następnej napierdalać z całej siły czyjąś czaszką o kraty. Byle tylko zdobyć jedzenie. Oto jak naprawdę wyglądało ludzkie społeczeństwo, wyniszczające samo siebie.
Z takich myśli Hachiko, wyrwał ją głos Gabriela, który nie dawał sobie rady z wyzwoleniem swojej mocy. Mocy dość niebezpiecznej. Co będzie, jeśli przez przypadek wysadzi własną siostrę, ponieważ w dzieciństwie nie był w stanie tego opanować? Ciekawe czy miałby wyrzuty sumienia, czy też spłynęłoby to po nim jak woda po kaczce. Nie wiadomo przecież, co wyrośnie z tych małych diabełków w dziecięcej skórze. Choć i tak mogli być pewni, że będą żyli jedynie w cieniu zła swoich rodziców.
- Poćwiczcie tutaj, jeśli chcecie. Ale wróćcie przed wschodem słońca. Nie jesteście jeszcze na tyle silni, by przetrwać spotkanie ze słońcem.
Pogłaskała dzieciaki po głowie, dając im wolną ręką. Zaufała im, więc miała nadzieję, że nie zrobią czegoś lekkomyślnego i wrócą do domu przed wschodem. Inaczej nici z dalszych wypadów i po prosto będą siedzieli sami w domu, nad książkami, co raczej było nudnym wejściem w wampirze życie.
Wampirzyca oddaliła się więc spokojnie, pozostawiając swoje szkraby na polance, by mogli poćwiczyć swoje moce.

[zt]

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Hera

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t770-hera#5093 http://vampireknight.forumpl.net/t1331-hera#24885 http://vampireknight.forumpl.net/t2113-hera-bogini-szalona-ruda-z-kuroshow http://vampireknight.forumpl.net/t2086-hera
Zarejestrował/a : 21/11/2012
Liczba postów : 136


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Nie Mar 24, 2013 8:27 pm

Dziewczynka szła przez chwilę cicho i grzecznie, skarcona przez mamę. Można się spodziewać, że od teraz już nigdy żadne niewinne zwierzątko nie padnie jej ofiarą, ale to akurat nigdy nie było pewne. Była pojętnym dzieckiem, naprawedę. Tyle, że nawet to nie zwalniało Hachiko jako matki z konieczności powtórzenia niektórych zakazów parę razy, żeby naprawdę dotarły do młodocianego móżdżka. Wystarczy, ze Hera zbytnio się podekscytuje i już kompletnie zapomni o wszelkich zasadach, bardziej słuchając się swojego instynktu i zewu przygody, a te nie zawsze szły w parze z tym co dobre. Choć wampiry z natury zaprogramowane były, by polować na ludzi, równie dobrze mogły dojrzeć cel w zwierzynie, jeśli tylko odgłos i zapach jej krwi był wystarczająco podobny.
Hera jednak szła i choć z chwili na chwilę stawała się na powrót ruchliwa i radosna, już nie próbowała szukać małych zwierzątek w okolicy. Zamiast tego całkowicie skupiła się na obserwowaniu polanki, na której się znaleźli, a potem mamy i brata. Spodziewała się natychmiastowego wybuchu tuż po poleceniu mamy. Czegoś spektakularnego i niesamowitego, na głowę bijącego sztuczkę ze świeczką. Nic takiego się nie stało. Spojrzała nieco zdziwiona na Gabriela- nie wyglądał, jakby żartował. Widać i on miał niemałe problemy ze swoimi mocami. To nieco uspokoiło dziewczynkę, ale jednocześnie nieco zmartwiło: skoro jej brat, który był lepszy w tych całych dziwnych sprawach nie radził sobie zbyt dobrze, to jak źle musiało iść jej? Wydęła policzki i usiadła sobie na jakimś kamieniu czy pieńku, cokolwiek było w pobliżu. Sama skupiła się na jakimś fragmencie trawy i niekoniecznie wiedząc czego się spodziewać, również próbowała wywołać swoje "moce". Ha, nic z tego, trawa stała tam nadal tak samo, jak kamień Gabriela. Hera znów spojrzała na brata i mamę. No tak, widać dziś nie był ich dzień i Hachiko nie była z tego faktu wybitnie zadowolona.

Po jakimś czasie mama zniecierpliwiła się, co nie uszło uwadze dziewczynki. Ta druga była wręcz pewna, że już już będą wracali, co mimo dość napiętej atmosfery nie uśmiechało jej się, ale w zamian... Hera wyszczerzyła się, słysząc następne słowa mamy. Zostają w lesie. Sami! Gwiazdka nadeszła wcześniej! Przecież mogli tu robić co tylko chcieli. Hera nie mogła wręcz opanować fali pomysłów, jaka ją zalała. Nawet nie zauważyła, kiedy Hachiko odeszła, tylko uśmiechała się coraz szerzej, wprost nie mogąc usiedzieć w miejscu i najprawdopodobniej kompletnie nie przejmując się tym całym świtem, o jakim usłyszała. Spojrzała na Gabriela, szukając z nim nici porozumienia. Jako bliźniaki opracowali swój własny system porozumiewania się, w którym słowa były całkowicie zbędne. A oczy Hery krzyczały "zróbmy coś!" i czekały na równie entuzjastyczny odzew ze strony brata.
Powrót do góry Go down
Gabriel
Gabriel
Gabriel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t3479-gabriel#75036 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 462


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Pią Mar 29, 2013 11:56 pm

Cóż wstyd ogarnął naszego chłopczyka. Nie potrafił wywołać swojej pierwszej, ledwo odkrytej mocy na zawołanie. Wszystko przyjdzie z czasem, miał taką nadzieję. W końcu zdarzały się wampiry, nie potrafiące w pełni kontrolować swoich umiejętności, a Gabriel miał nadzieję, że nie będzie jednym z nich. Miał wielkie ambicje, chciał być przede wszystkim silny i zaradny. Miał osoby, które chciał chronić i inne które chciał unicestwić. Jego ojciec stał pomiędzy tymi niebezpiecznymi i tymi które były dla malca ważne. Nie był pewny, jak powinien przyjąć ten atak, którym to zaszczycił go Testament. Nie bardzo wiedział, co będzie dalej i czy kiedykolwiek relacje syna z ojcem ulegną zmianie. Póki co jednak zajmie się rozwijaniem swoich mocny i talentów. Ponownie spotka się z ojcem, gdy będzie gotowy - wystarczająco silny, żeby Kanibal widział w nim godnego przeciwnika, może wtedy doceni syna i będzie chciał go poznać.
Gabriel wiedział, że mama nie należała do tych najbardziej cierpliwych osób. Tak więc w ogóle się nie dziwił, że po jednej próbie dała sobie spokój. Na pewno miała coś ważnego do załatwienia. Chłopczyk nie miał jej tego za złe. Wiedział, że czeka go jeszcze bardzo poważna, długa i męcząca rozmowa z rodzicielką, wszystko niestety było przed nim. Jednak Hachiko bardzo go zdziwiła. No nie tylko jego, Hera również wyglądała na zaskoczoną. Dała dziecią wolną rękę, aż tak im ufała? Cóż przecież gołym okiem widać, że te szkraby to istne demony w dziecięcych postaciach! Brawa dla mamy! Gabriel od razu spojrzał na Herę i widząc ten jej wzrok, uniósł ku górze kącik ust. Oczywiście zamierzał wrócić do Enklawy przed wschodem słońca. Nie mógł po raz drugi narazić się na gniew matki, nie chciał jej zawieść. Hachiko stanowiła wielki autorytet dla tego bachora.
Póki co jednak wyciągnął rękę w stronę Hery.
- Ruszajmy.
Dodał, a jego uśmiech pogłębił się. Czas zacząć przygodę!

zt x2 + wybacz !

_________________


How could you live with all of my weakness?
All of the times I ran pushing you away.
All I do is hurt you I never deserved you.
Never aware of all I’ve put you through.
Then I remember you said you’d never leave.
Do you remember you said you’d never leave?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Wto Sie 27, 2013 6:11 pm

Księżycowa polana... Pamiętała ją z czasów, kiedy jeździła z przybranymi rodzicami na wycieczki. Zostawiała ją tu, by trenowała razem z bratem ciosy, a sami szli do posiadłości łowców na naradę. Ech, to były dobre, spokojne czasy, przepełnione szczęściem i brakiem jakichkolwiek kłopotów. Teraz jednak, takie samotne spacery, nawet po dobrze znanych miejscach, nie wydawały się zbyt przyjemne. Shina, na co tylko nie spojrzała, kojarzyła to od razu z walką, bólem i śmiercią. Może powinna odciąć się, choć na trochę, od tego wszystkiego? Powiedzieć dowódcy, że musi pójść na urlop od wszelkich pojedynków i rozlewu krwi? Nie... Odkąd dostała od przyjaciela cynk, że widziano gdzieś zdrajcę, imieniem Raven, nie potrafiła przestać o tym myśleć. Pragnęła się wykazać, by członkowie Oświaty przestali ja uważać za kogoś o niższej wartości, tylko dla tego, że nie chciała stać się oficjalnie łowczynią. I na dodatek rodzice... Oni tez chcieli być dumni z adoptowanej córki, widząc ją w szeregach Oświaty lub na ślubnym kobiercu z łowcą. I wszystko przez status społeczny i własne marzenia. Dzisiejszy świat, pomimo tych wszystkich elektronicznych cudów, nie zmienił się praktycznie wcale. nadal panuje w nim zakłamanie i walka o własne dobro, zarówno materialne jak i duchowe. Rozmydlając nad tym, przez pewien czas Shina rozglądała się po mieście za poszukiwanym chłopakiem, jednak nikogo takiego nie dostrzegła. Gdy zapadł zmrok, było tak samo. W końcu, gdy księżyc był jeszcze wysoko na niebie, stanęła na środku ukochanej polany i zaczęła się relaksować, z rozmarzeniem patrząc w gwiazdy.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Wto Sie 27, 2013 6:25 pm

No tak, tego można było się spodziewać, los Kruka miał być przypieczętowany małoletnią dziewczynę pragnącą się wybić w statusie społecznym. Łatwe zadanie dla niej? No nie sądzę, Vladimir miał za sobą wiele lat przeszkolenia militarnego jak i łowieckiego, na dodatek znał się na magii, co w obecnym czasie było dość wyjątkowe, a jego bronie? To dopiero była fajna sielanka, modyfikowany desert eagle, oraz te cholerne zatrute ostrza, których jedno cięcie wprowadzi w stan głębokiego zmęczenia, a może zaleje go skrucha i nawet nie będzie walczył? Wątpię że walka byłaby korzystna dla tej małolaty, ale jak sam myślał łowcy zapomnieli o istnieniu i sobie chodził swobodnie po tym mieście bo niby czego miał się obawiać? Nie sądził, że ta słodka dziewczynka którą miał spotkać będzie polowała na niego, cholerna ironia tego pieprzonego świata. Wszedł na polanę która była dość miła dla niego, pamiętał tutaj miłe spotkania z pięknymi kobietami, ale tym razem miała mieć miejsca zupełnie inna sytuacja. Wszedł na polanę z chustą zasłaniającą mu twarz tego pięknego wieczora, jedyne co było w nim widoczne to te cholerne złote ślepia nienaturalne dla ludzi, jak zareaguje dziewczyna widząc go takiego? To będzie musiało poczekać na rozwój aby nawet sam się tego dowiedział. Wsadził łapy w kieszeń obserwując księżyc który dzisiaj miał wyjątkową urodę, tak miał zamiar spędzić dzisiejszy wieczór, nawet nie zauważył nikogo, bo nie czuł się niczym zagrożony i po prostu nie zwracał na to uwagi.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Sro Sie 28, 2013 4:40 pm

No tak, miała dopiero siedemnaście lat, a mimo to już musiała wykonywać zadania, które zwykle były przypisywane dorosłym. Niektórzy nazwali by to straconym dzieciństwem, inni młodzieńczym buntem. Shina widziała w tym jednak nie tylko możliwość awansu społecznego, lecz również swój obowiązek. Zbyt w wiele bowiem w życiu widziała jak silniejsi bawią się kosztem słabszych. I właśnie ten obrót spraw, który reprezentowali Shinigami, bawił najbardziej. Ci bowiem, którzy uważali się za niezwyciężonych panów świata, pewnej nocy musieli paść na kolana przed zwykłym, nastoletnim "bachorem z nożem", wysłanym na miejsce tylko po to, by zarżnąć ich jak świnie, polaną krwią pomstując cierpienie ofiar tych drani. Czy ktokolwiek z drużyny czuł się wtedy lepszy od swoich celów, bandytów bez skrupułów? Musiałby to być naprawdę chory psychicznie, seryjny morderca i pedofil, by którykolwiek z nastolatków nie miał choć lekkich wyrzutów sumienia. Bo mimo to, że oczyszczali miasto z szumowin, wskazanych przez żale cywilów lub rozkazy łowców, to nawet pomoc niewinnym nie zmienia faktu, że morderstwo pozostanie morderstwem. I właśnie wtedy, Shinigami próbowali sami sobie usprawiedliwić swoje czyny, powtarzając sobie, że gdy nie można wybrać dobrego rozwiązania, trzeba postawić na mniejsze zło. A jak było w przypadku Ravena? Z tego, co słyszała, nie wymordowała, ani dziesiątek cywili, ani tym bardziej łowców, więc jego zdrada musiała być raczej czymś czysto formalnym. Może po prostu przeszedł na stronę wampirów? trochę by go nawet rozumiała... tamta strona "krwawej linii" wydawała się często dziewczynie bardzo pociągająca. Ukazywała wiele nowych perspektyw. Mimo to, obowiązek, oraz przysięga złożona rodzicom, nie pozwalały jej na całkowite odejście od Oświaty. Jedyną możliwością, dzięki której mogłaby pracować z wampirami, było służenie im, wyciągając jednocześnie informacje dla łowców. To mogłoby się krwiopijcom nie spodobać... I tak, pogrążona w rozmyślaniu nastolatka, nie zauważyła na początku, że nie jest już sama na polanie, za co skarciła się w myślach. Nieostrożny łowca, to martwy łowca. A co, jakby tym kimś okazał się Raven?!
- O, witam pana. Piękna noc, prawda?- Przywitała się z nieznajomym, przez chwile wpatrując w jego żółte oczy. W całym swoim życiu widziała lub słyszała tylko o trzech osobach, które posiadały tego koloru tęczówki. Jeden z nich był przyjacielem Shiny, lecz ten miał ciemniejsze włosy, natomiast drugim był osławiony Testament. Wspomniany wampir jednak, po za nietypowym kolorem oczu, miał również wiele innych, dziwnych cech, których nie zauważyła na nieznajomym. Czyżby ten mężczyzna był...
- Zastanawiałam się ostatnio, czy na święta nie wyjechać z rodzicami do Niemiec... Albo Rosji... Był pan kiedyś w Rosji?- Bardzo ostrożnie zbierała informacje o spotkanym mężczyźnie. Czuła się przy nim nieswojo, więc wolała mieć pewność, czy przypadkiem nie ma do czynienia z poszukiwanym. Oczywiście przez cały czas była dla niego miła. Nie miała na razie powodów, by było inaczej.
- Proszę wybaczyć moja nachalność. Po prostu ostatnio nie miałam okazji z kimś na spokojnie porozmawiać. Nie przeszkadza to panu?
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Sro Sie 28, 2013 5:07 pm

Mądrość podobno przychodzi z wiekiem, dlatego gdyby Raven odczuł jakiekolwiek zagrożenie ze strony dziewczyny, to wątpię czy by mu się spodobało, że to właśnie ona została wysłana aby sprowadzić go przed oblicze Namikaze,aby odpowiedział za jego oko, za jego córkę za wszystkie wydarzenia których był przyczyną, które spowodowały wielkie zmniejszenie wpływów oświaty łowieckiej w tym mieście. Hm, mówisz o niesprawiedliwości, a nie znasz historii tego faceta, akurat Kruk postąpił w dokładnie taki sposób jak wydawało mu się iż przywróci równowagę, której tak cholernie poszukiwał. Miał na jej punkcie obsesje, dla niego nie ważne, czy dobro czy zło, dla niego ważna była cholerna harmonia, kiedy siły są wyrównane wtedy nie ma możliwości wojny, bo po co? Po co walczyć w wiecznie równej, wiecznie niekończącej się walce, straty wciąż rosną, a przewaga wciąż widnieje równo pomiędzy obiema stronami konfliktu, to był powód wystawienia planów oświaty, oraz kontrataku strony wampirzej. Może jednak kierowały nim pobudki, związane z służbą u wampirzycy? Nie, Vladimir nie był typowym sługom jakich biorą sobie krwiopijcy, nie musiał oddawać krwi swojej pani, nie musiał nic robić co narażałoby jego tak zwane krwawe dziewictwo. Co wtedy nim kierowało dokładnie, według niego, był to wybór zła, aby wyrównać ten cykl toczący się na świecie, znając jego teraz zrobilby dokładnie to samo tylko dla przeciwnej strony, ale łowcy już tacy byli, trzymali po prostu w sobie urazę, więc z braku innych możliwości, Kruk pozostał na stronie dla której przeszedł w tamtej chwili. Było wiele akcji kiedy mógł zginąć, to gdy na spotkaniu cholerna suka z Vatykanu przeorała mu umysł niszcząc przy tym jego zdolności magiczne blokady, albo gdy łowcy śledzili go i zaatakowali w sklepie, cudem uniknął śmierci, zaszywając się na kolejne trzy miesiące. To jest właśnie jego historia, ale wracając do rzeczywistości, to muszę przyznać, że albo dziewczyna jest cholernie odważna podchodząc do złotookiego faceta, z zasłoniętą twarzą, albo po prostu ma tak sprany mózg przez tych pajaców, że Aristov sobie tego nawet nie może wyobrazić. Gdy tylko usłyszał głos, co prawda kobiecy, od razu jego ręka znalazła się na pasku, jednak nim wyciągnął broń zauważył przed sobą tą małą istotkę, nie wyglądającą wcale na wampira który chce go zaatakować, szybko zabrał rękę z pasa przysłuchując się jej słowom.
-To prawda, Nie sądzisz, że jest za późno abyś chodziła po tych terenach dziewczyno?/i] - powiedział tak, oceniając wcześniej jej wygląd, wcale mu się nie można dziwić, bo co innego miał zrobić. Chwilę odczekał, obserwując bacznie każdy szczegół jej zachowania, wyglądu i ubioru, dalej nie wyglądała mu na zbyt groźną tak, więc postanowił odpowiedzieć jej dalej, rozluźniając się trochę. Jednak zanim to zrobił, zsunął z twarzy chustę, aby spokojnie została mu przywiązana do szyi, wtedy mógł się dopiero do niej uśmiechnąć.
[i]-Pochodzę z tamtych rejonów, dlatego nie polecam Ci tego miejsca na wyjazd z rodziną, z tego co słyszałem Niemcy są bardziej bezpieczne.
- zaśmiał się cicho, a jego twarz miała przyjazny wygląd. Czemu by nie, dziewczyna była dla niego miła, a nie spodziewał się ataku w najbliższym czasie, będąc przekonanym, że krwawe łowy na jego osobę zostały odwołane.Nie miał sobie za nic, że w podejrzany sposób go wypytuje, ponieważ jak mówiłem, w ogóle nie spodziewał się czegoś takiego.
-Nie przepraszaj, to całkiem miłe, ale też trochę dziwne, większość dziewczyn raczej ucieka widząc moją osobę. - zaśmiał się cicho, a następnie dodał. -Skutecznie o to dbam swoim wizurenkiem, dlatego jestem lekko zaszokowany. - dodał na koniec a następnie włożył dłonie z powrotem w kieszeń.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Sro Sie 28, 2013 5:44 pm

Równowaga... W dzisiejszych czasach, dla Shiny oznaczało to jedynie złudzenie spokoju. Wystarczy bowiem, że szala prowadzenia choć trochę bardziej wysunie się na jedna ze stron, a drugiej już było z tym nie dobrze. Walka o to nie miała więc zbytniego sensu. A jeśli nawet ktoś by próbował, to będzie to naprawdę syzyfowa praca, zupełnie jak odkurzanie pustyni. Na świecie zawsze będzie panował gdzieś syf, a najczęściej wśród tych, którzy są postawieni najwyżej. Jednak... Gdyby tak się nad tym zastanowić, nadal można coś zdziałać. Oczywiście nie zdradą, a próbą wspólnego kontaktu. Tak, może to zabrzmieć jak coś równie nie możliwego lub wręcz próbę samobójczą, lecz jest ukrytą szansą. Lecz niestety, po za wyrównaniem sił, Raven najwidoczniej działał również z innych, osobistych pobudek.
- Niech się pan nie martwi. Już nie jestem taka mała. Po za tym, rodzice niezbyt przejmują się o moje bezpieczeństwo... Przynajmniej nie teraz. Mają ważniejsze sprawy na głowie.- Shina spróbowała uśmiechnąć się do mężczyzny, mając nadzieję, że nie będzie on wyglądać na sztuczny. Iluzja słodkiej nastolatki działała bowiem na jej korzyść i biorąc pod uwagę reakcję nieznajomego, nie brał on jej za zagrożenie. Tak właściwie, to nie był on już jej obcy. Gdy tylko zdjąć chustę, rozpoznała w nim poszukiwanego zdrajcę. Tylko jak by to dobrze rozegrać.
- Choć... Ma pan jednak rację. Może powinnam zadzwonić do nich i powiedzieć, gdzie jestem? Nie mam niestety aktywnego telefonu. Mogłabym zadzwonić z pańskiego? Zapłacę...- Spytała mężczyznę, sięgając do kieszeni, niby po pieniądze, jednocześnie ostrożnie podchodząc do Ravena. gdy była już wystarczająco blisko, jeszcze raz "promiennie" się do niego uśmiechnęła.
- Minuta rozmowy kosztuje jakieś...- Mruknęła i nagle wyciągnęła z kieszeni coś, co wyglądało jak mała próbka dezodorantu. Pojemnik był napełniony dość nieprzyjemnym środkiem, używanym najczęściej przez samotne, pragnące się obronić, kobiety. Shina szybkim ruchem ręki, skierowała strumień piekącej cieczy, wprost na oczy mężczyzny, mając nadzieje, że oślepi go to na jakiś czas i nie będzie mógł się skoncentrować na walce. Następnie, od pasków pod spódniczką, odpięła dwa sztylety, schyliwszy się, próbowała podciąć mu ostrzem nogi, by miał kłopot z chodzeniem.
- Z pozdrowieniami od szefa!
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Czw Sie 29, 2013 4:54 pm

Każdy miał swoje pojęcie o świecie, każdy walczył ze swoimi demonami, nikt nikogo nie powinien osądzać w tym kierunku jako iż to nie miało żadnego głębszego sensu, tak wiec nie będę pogłębiał tych przemyśleń, jako iż istnieje wiele punktów patrzenia na wiele sytuacji. Możliwe, że masz rację, możliwe że to jest żmudna i cholernie ciężka praca, jednak kimże by był Raven gdyby nie spróbował? To z jakich osobistych pobudek działał Raven to już była wyłącznie jego sprawa, nie zamierzał tłumaczyć się ani teraz, ani kiedy zostanie zamkniety w oświecie, gdyż akcja została rozegrana w bardzo dobry sposób. Miał ją za słodką dziewczynkę, a teraz przekonał się, że nie można nikomu tutaj ufać, wszędzie czai się tylko nóż w plecy i nie powinien tracić tej swojej sławnej paranoi która jak do tej pory ratowała mu dupę, tylko dlatego że rozmawia z kimś takim. Oczywiście, nie zorientował się gdy jego wzrok został obezwładniony przez gaz. Jedyne co mógł zrobić w tej sytuacji to przetrzeć rękawem oczy, gdyż cholernie piekły, a jedyne co poczuł kolejno było cięciem w nogi.. zaraz Cięciem? Gdyby chciała go obezwładnić to dlaczego nie wbiła mu po prostu tych sztyletów w nogi? Czyżby właśnie nieumyślnie straciłą swoją szanse? Oczywiście, cięcie udało się, a z jego ust dobiegło syknięcie aby potem odskoczyć do tyłu, nie wiedział gdzie, nie widział na razie, ale sięgnął po Desert Eagla którego trzymał za paskiem, bo czymże jest broń biała przeciwko dystansowej?
-Ty mała suko Namikaze. - warknął w jej stronę oddając strzały w miejsce gdzie wcześniej stała, nie miał moralności kiedy ktoś próbował go zabić, to był instynkt przetrwania po prostu, czy trafił ją chociaż raz? Jeśli nie to na pewno zyskał na tyle czasu, aby stopniowo odzyskać wzrok. No moja droga, zabawa dopiero się rozpoczęła.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
 
Księżycowa polana
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 6Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
 Similar topics
-
» Księgarnia Esy i Floresy
» Polana w środku lasu
» Księga zaklęć
» Książę Endymion...
» Polana

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: Lasy-
Skocz do: