IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Księżycowa polana

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Mirror

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2422-lustereczko-lustereczko-powiedz-przecie-kto-mi-zarabal-szluga#50704
Zarejestrował/a : 30/03/2015
Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Nie Sty 31, 2016 8:29 pm

No i wampir spieprzył tutaj, czemu od razu uciekł? bo miał taki kaprys, ot co. Po za tym miał cichą nadzieję, że ruszy za nim tylko jedna istota a nie dwie na raz. Kolejny powód w cholerę mu się nudziło i jak zwykle przez to pakował się w kłopoty, ale czy się tym przejął? jeszcze nie... jeszcze...
Wpakował się na polanę z mordą ucieszoną jak ostatni idiota którym mógłby być w istocie, bo przeżycie chyba tylko wybitnemu szczęściu. Albo po prostu był tak szurnięty, że bardziej się nie dało i pokonywał bariery norm których nikt nie przewidywał. Jakkolwiek nawet mając dobrą formę w końcu nie chciało mu się gonić dalej, uśmiechał się do szczeniaka który najwyraźniej był zdziwiony że został zabrany od swojego poprzedniego gospodarza, ale chyba też mu się podobało bieganie bo dyszał z wywalonym językiem na bok, a Mirror śmiał się po prostu wesoło i jak na kradzieja dosyć niewinnie jak dziecko, o tak w istocie to on się zatrzymał na zachowaniu dziecka i wcale nie zamierzał z tego rezygnować.
Jak drugi wampir go dogonił i złapał za ramię bardzo się tym nie wystraszył, w końcu taki był plan, że miał być złapany.
-Gomene za zepsutą randkę, ale nie bardzo radzę sobie przy kobietach. Miło wiedzieć, że jednak ci zależy na tym pluszaczku.
Przeprosił niemal jak czterolatek za brojenie, a mówiąc o pluszaczku miał na myśli oczywiście wilczka którego futerko było takie mięciutkie i mimo niebezpieczeństwa pozostał z swoim zabójczym uśmiechem. Pistolet przy głowie usłyszał, a owszem, ale chyba nie bardzo było mu to obce by zacząć się tego jakoś bać. Tak jak wcześniej obiecał zamierzał oddać wilczka jak dostanie tego czego obecnie mu zabrakło, nie był to wielki okup, więc może jakoś dojdą do porozumienia? Przynajmniej można spróbować, nawet jeśli jego przeciwnik był wielki jak wół w porównaniu do niego, to jednak chyba zawsze umykało gdzieś Mirrodinowi, wielkość ani aura osobnika nie miała dla niego znaczenia jeśli chodziło o zdobycie fajek. W zasadzie mógł o nie zwyczajnie poprosić, ale to by nie było w jego stylu, zbyt nudne i zwyczajne. Tak było zabawniej
-Hai, hai słodziaczek raz. Możesz zabrać tą giwerę, na mnie nawet szkoda kulki. To jak dasz fajkę?
Oddał szczeniaczka unosząc go na rękach w jego stronę widząc tylko jak malec się cieszy z ponownego widoku swego pana. Zachowywał się przy tym cały czas tak jakby wcale jego życie nie było zagrożone, a może po prostu tak często było, że stracił już chęć do panikowania, lepiej się było zabawić, nee?

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Pon Lut 01, 2016 5:48 pm

W sumie nawet ciekawe przywitanie ze strony mieszkańców, albo nie mieszkańców miasta. Można na spokojnie porozmawiać, albo jak to się mówi, z rozmachem. Choć tak na prawdę przyjechał tu chyba w ramach odpoczynku, to jednak nie dadzą mu odpocząć. Co za chamy i prostaki! Dobra... Weźmy jeden głęboki wdech i ruszajmy ku przygodzie.
Wracając do akcji ratowania zwierzaka. Doganiając mężczyznę nie był jakoś specjalnie wrogo nastawiony. Chciał odzyskać to co było jego, nawet jeśli miałby użyć siły. Choć zawsze można, a raczej zazwyczaj się da iść na kompromis.
-Gówno mnie to obchodzi. Zabrałeś co Moje. Nawet jeśli jest to bezwartościowa kulka z której można zrobić dobry gulasz. I tak należy do mnie... - Odparł ze spokojem, jak by potwierdzając to, że jest właścicielem zwierzaka. Ale jego głos był karcący, a jednocześnie ostrzegawczy. Widział po reakcji chłopaka, ze niezbyt jest "zaskoczony" tym ze od decyzji właściciela pluszaka, zależy jego życie. Może to i dobrze. Boidupy są nudne!
Na jego słowa pokręcił głową i wolną ręką od broni sięgnął bezceremonialnie po zwierzaka, zatapiając swoje palce w jego futerku, by po chwili zabrać go z łap złodzieja. Wilczek może i zadowolony z powrotu, ale szybko został wypuszczony, albo podrzucony na ziemie, by mógł sobie dalej hasać. Zaś sam Mateo odsunął broń od głowy wampira, nieco prędzej uderzając go drugą ręką w rudy łeb. Ależ on brutalny!
-NA takich nie szkoda kulki. Raczej celu szkoda. -Czy on właśnie pochwalił rudzielca! W sumie zabawny był ten cały pościg. Schowa swoją bron z powrotem na swoje miejsce.
-Nie dam Ci Fajki bo jestem na tym stratny. Zaproponuj coś w zamian, pamiętając że wilków jest dużo na tej ziemi. Choć skąd ta pewność, że mam fajki? - Odparł i przeczesał swoje włosy, patrząc na rudego.
-Pośpiesz się Rudzielcu, bo chce iśc na randkę. - Pogonił go, choć to był zwykły blef. Z nikim się nie umawiał, a tamto spotkanie, wynikło z przypadku.
Powrót do góry Go down
Mirror

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2422-lustereczko-lustereczko-powiedz-przecie-kto-mi-zarabal-szluga#50704
Zarejestrował/a : 30/03/2015
Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Pon Lut 01, 2016 8:11 pm

Czy jegomość właśnie nazwał wilka gulaszem? A to ciekawe, więc czyżby mimo sowicie dobrego ubioru znał chińskie knajpy gdzie robili psie dania aż nazbyt dosłownie? Było to nawet możliwe, ile to takich znał Mirr to nawet już nie liczył. Jakkolwiek zwierzak znów zaczął hasać po trawie nawet pewnie nie zdając sobie sprawy że został nazwany potencjalnym obiadem ciesząc się ze swego szczenięcego życia.
Za to sam Mirra dostał w łeb na co tylko się szerzej uśmiechnął, dla niego to była codzienność, a Mateo był naprawdę pieszczotliwy, kto inny by mu raczej walnął prosto w mordencję aż by się położył. Słowa wampiry też go rozbawiły, jego szkoda? A to ciekawe, czyżby jakaś nić sympatii do świrka? no cóż zobaczymy. Jednak kolejne zdanie sprawiło, że uśmiech przerodził się w dzióbek zawiedzionego dziecka
-Stary nie bądź rura! I jak to skąd wiem, pachną w twojej kieszeni na kilka kilometrów, nos mi jeszcze działa.
Naburczał się trochę pod nosem, ale w makówce ciężko myślał na co mógłby się facetowi przydać, a ten jeszcze coś o jakiejś randce
- Jestem dobry w załatwianiu różnych rzeczy, ale nie znam cię skąd mam wiedzieć co potrzebujesz? jeden potrzebuje auta inny miejscówki, a jeszcze inny czegoś tam jeszcze. Ja chce tylko jedną fajkę zlituj się!
Rozgadał się sęp przebrzydły, ale tak na prawdę to ta istota bez domu była gotów zrobić wszystko dla tej jednej przyjemności jego życia. Randki nawet nie komentował, sam nie bardzo był dobry we flirtach, no cóż za facetem o jego wyglądzie i jadącego fajkami z każdej możliwej strony mało która miała ochotę na bliższe kontakty. Choć w sumie i Mirror wcale na takowe kontakty nie liczył, jego społeczne zachowania były ukierunkowane już na coś zupełnie innego, a i dzieciństwo nie nastawiało go zbyt pozytywnie do kobiet, jako szczyl widział już więcej niż niejeden dorosły.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Pon Lut 01, 2016 8:37 pm

Zapewne jego gest wobec wampira był komiczny. Zazwyczaj ten gest wykonują osoby, które się znają, albo nawet bardzo dobrze znają. Może być to łacha kata od ojca, który karze syna za coś czego nie zrobił, a miał. Albo na odwrót. Jednak jeśli chodzi o teraźniejszą sytuacje, to Mateo nie widział powodu, by atakować mocniej, bardziej szkodliwie. Po co miał powalać chłopaka na ziemie? Co by mu to dało? Poczucie wyższości? Nawet teraz je czuł... Chłopak wydawał się być kolejnym szczeniakiem, który dla swojego nałogu zrobi wszystko, zamiast z nim walczyć. Jednak po co?? Życie bez fajek było by nudne.
-Jak się zwracasz do innych. Pamiętaj rudzielcu, że to ty czegoś chcesz a nie ja. Wiec grzeczniej proszę. - Upomniał go bezuczuciowo i westchnął ciężko. W sumie to tylko jedna fajka, jednak widząc przed sobą taką osobę, która niemal zrobi wszystko za papierosa, to aż kusi by to wykorzystać.
-Oj dzieciaku...- odparł z kpiną i sięgnął do swojej marynarki wyjmując po chwili paczkę fajek Dunhills. Nie byle jakie, a na pewno są to te nieco z wyższych półek. Choć zapewne rudy i tak nie weźmie tego pod uwagę. Zapaliłby każdego papierosa. Firma raczej nie zrobi na nim wrażenia...
Otworzył paczkę i akurat była nowa w komplecie, dlatego szybkim ruchem zdjął początkowe sreberko, osłaniające początki fajek. Odrzucił je w bok i szarpnął ręką, przez co wysunęły się z paczki, akurat dwie szlugi. Jedną wyjął ustami, a potem skierował rękę do rudzielca trzymając też paczkę tak, by ten nie zajebał jej czasem...
-Kiedyś coś zrobisz dla mnie- Wybełkotał mając papierosa w ustach. Kiedy Rudy weźmie sobie fajkę, Mateo schowa paczkę fajek sięgając po ognia. Też nie po byle jakiego, bo po zapalniczkę benzynową. Odpali swojego papierosa i jeśli chłopak nie będzie miał przytrzyma odpaloną zapalniczkę, by mógł sobie odpalić.
-Zadowolony?- Zapytał na koniec chowając wszelki sprzęt, by zająć się paleniem, jak i obserwacją chłopaka.
Powrót do góry Go down
Mirror

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2422-lustereczko-lustereczko-powiedz-przecie-kto-mi-zarabal-szluga#50704
Zarejestrował/a : 30/03/2015
Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Wto Lut 02, 2016 8:34 pm

Niby by mógł walczyć z nałogiem, ale to by było bez sensu, był wampirem, fajki mu nie szkodziły tak jak ludziom, na raka nie umrze, na inne dziady też nie, a po za tym z fajkami było zabawniej. Ich dobywanie było poniekąd szaloną rozrywką rudzielca które sprawiało, że było ono ciekawsze niż jakiegoś szczeniaka siedzącego całymi dniami przed telefonem i bazgrzącego na fejsie. Tak miał i rozrywkę i trochę ruchu, bo trzeba było coś zrobić by je znaleźć, albo i by je dostać. Więc zrezygnować z fajek? Mirrodin nigdy tego nie zrobi, no chyba, ze jakimś cudem wszystkie fajki znikną ze świata, a szansa na to była taka sama jak na apokalipsę, więc raczej nie miał póki co się czym przejmować.
Upomnienie zdaje się, że przeszło po rudym jak po kaczce, nadal patrzył na rosłego gościa w oczekiwaniu, że może jednak coś da. No i chyba jednak się doczekał, bo paczka z kieszeni wylądowała w łapce faceta, a Mirrodin patrzył na nią jak psisko na kość, brakowało ino by mu ślinka leciała. W końcu został poczęstowany na co chwycił wystającego fajka szybciej niż się da mrugnąć okiem i już miał go w ustach. Ba może i Mateo był tak miły by chcieć zapalić i jemu, jednak nie musiał wcale tego robić, bo przed szlugą rudzielca pojawiła się mała iskra która rozpaliła ją skutecznie, a mina zaciągającego się "dzieciaka" zrobiła się tak pełna rozkoszy jak u mało kogo. Może i poczęstowałby się każdym rodzajem papierosów, jednak potrafił też docenić lepszy smak, a przy tych mało brakowało by mruczał jak kot, więc wcale nie musiał odpowiadać wampirowi, słowa tu były zbędne. Po chwili spojrzał na Mateo
-Się wie staruszku.
Wymruczał, za razem odpowiadając na twierdzenie o robocie "kiedyś", jak i tym, że był zadowolony. Tak obserwowany spojrzał też na swojego obserwatora
-A nie było ci gdzieś śpieszno? Zdaje się na randkę?
Przypomniało mu się, bo wcale nie wyglądało by ten się gdzieś śpieszył, wręcz był chyba tak samo wyluzowany jak Mira który oparł się wygodnie o jakieś drzewko nawet lekko się na nim bujając bo było elastyczne. No i znów przy słowie randka jego wyraz zrobił się mniej przyjemny.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Wto Lut 02, 2016 9:13 pm

Na świecie nigdy nie zabraknie Fajek, prędzej bibułek na nie, lecz palić można nie tylko mając bibułki. I bez nich da się zapalić. Kto mądry i doświadczony wie o czym jest mowa, a Ci bardziej grzeczni mogą tylko myśleć, albo szukać w goglach, jak kto woli. Mimo to nawet sam Mateo nie zamierzał zrezygnować z fajek. O nie nie nie. Były zbyt smaczne by je porzucić! Zapewnienie był takim napaleńcem na nie, jak rudzielec, ale nie wyobrażał sobie życia choćby bez jednego papierosa dziennie. Miał to już w nawyku. Wstać sobie wieczorem i zrobić sobie kawę. Delektując się nią, zapalić sobie... Miodzio początek, przed pracą...
Nie trza było być geniuszem, by się domyślić, że upomnienie Mateo, zostanie zignorowane przez rudzielca. Jednak zapewne młodszy wampir nie jest wstanie przewidzieć co pokaże przyszłość. A jeśli będzie w podobnej sytuacji? Wtedy Mateo będzie wiedział by mu tej fajki nie dać. Jaką on będzie miał wtedy zajebisty widok, skomlącego chłopaka o papierosy... Kusząca myśl, aż kiedy o niej pomyślał pożałował, ze poczęstował chłopaka. Mógł go jeszcze trochę pomęczyć. No ale cóż jest jak jest... Może następnym razem... Jeśli do takiego dojdzie. Choć ze słów Mateo to wynika, to nigdy nic nie wiadomo tak na prawdę.
Pomijając akt częstowania i odpalania fajek Mateo bezuczuciowo, zaczął konsumować papierosa, raz do czasu wyjmując go z ust za pomocą ręki. Sięgnął raz jeszcze do swojej marynatki i wyjął z niej małą karteczkę. Spojrzał na chłopaka, ale ostatecznie schował przedmiot.
-Może, ale gdybym miało być mi spieszno, to myślisz, że ścigałbym Cię? Zresztą tama jakoś niezbyt mnie interesowała. - Odparł nieco bełkotem wywołanym przez trzymanie fajki ustami i jednoczesnym mówieniem. Zapewne przy tym jego papieros śmiesznie dygał, ale jebać to... Podszedł go małego przewalonego pnia i bez oporów usiadł na nim, oczywiście nieco prędzej się przyglądając by nie ma na nim żadnych niespodzianek. Na jego ton przy słowie randka uśmiechnął się do niego, kpiąco.
-Taki odważny, a nie masz jaj do randkowania? Choć ja bym to nazwał flirt... -Zaśmiał się i spojrzał w niebo.
-Znasz miasto?-Wyleciał nagle jak Filip z konopi i czekał na odpowiedz. Wypalając w końcu papierosa, bo co dobre szybko się kończy, ustawił peta w swoich palcach po czym pstryknął nimi, przez co reszta papierosa poleciała w stronę rudego. Może akurat go ciapnie... Kto wie.
-Szybciej odpowiadaj na pytania-Ponaglił go by przerwać ta cisze. Nie żeby mu to przeszkadzało, ale chciał się dowiedzieć by ewentualnie o coś jeszcze zapytać, albo skierować się w swoją stronę.
Powrót do góry Go down
Mirror

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2422-lustereczko-lustereczko-powiedz-przecie-kto-mi-zarabal-szluga#50704
Zarejestrował/a : 30/03/2015
Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Wto Lut 02, 2016 9:40 pm

Oj akurat Mirr znał już chyba wszystkie sposoby palenia, od tych normalnych codziennych do tych już dla bardziej doświadczonych, ważne że był tytoń resztę dało się zastąpić.
Niby miało to jakiś sens, to że go ścigał, a mógł sobie dalej "poflirtować". Choć w sumie to przez jedną sekundę Mirr się zastanawiał jaki rodzaj kobiet może lubieć taki byczek. No właśnie randkowanie, wiele osób lubiło randkować, jednak nie Mirr miał co do tego mieszane uczucia, miał wrażenie że to zawsze się kończy w jeden ten sam beznadziejny sposób, a on? Czy on w ogóle się do tego nadawał? Na śmiech staruszka Mirr zmrużył oczy w wyrazie degustacji.
-A po cholerę mi flirtować? Dosyć się naoglądałem tej kurwy którą zwali moją matką.
Jego ton zrobił się zdecydowanie inny niż wcześniej, nie było w nim tej naiwnej radości, była tylko pogarda w stosunku do osoby która nie miała już żadnego honoru. Dopiero drugie pytanie sprawiło, że wszystko wróciło do normy sprzed chwili
-No jasne, że znam, lepiej niż swoją dziurawą kieszeń.
Odpowiedział bez cienia wątpliwości, w końcu nie miał domu, łaził to tu to tam, więc był chyba jedna z osób najlepiej orientującą się w okolicy.
Przy okazji niemal by dostał końcówką peta gdyby nie odruch już niemal bezwarunkowy by się uchylać przed wszelkimi lecącymi rzeczami, ot przyzwyczajenie już takie, robił to niemal bezmyślnie.
-Gdzie ci się tak śpieszy staruszku? życie ci sprzed nosa ucieknie jak będziesz tak gnał.
Odpowiedział równie bezczelnie co i wcześniej. Zdecydowanie nie był typem co by wszędzie gdzieś śpieszył, no chyba, że.. wiadomo co było dla niego dobrą zapłatą.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Wto Lut 02, 2016 10:12 pm

Tak... Tatoń najważniejszy, chuj tam z reszta. Wszystko da się skombinować łatwo. Już nie tak łatwo tytoń zwłaszcza ten porządny, a nie jakieś gówno z kiosku... A ich w chuj z takim gównem...  Spakuje jak popiół, albo i jeszcze gorzej. Im więcej odmian tym gorsze świństwo. Mając tyle rodzai tytoniów łatwo można się nabrać na podróbki, no ale tak bywa...  Cóż to tylko potwierdza, że tym światem rządzi pieniądz... Co nie jest dziwne, no nie?
Co do Mateo, to on sam raczej nie mógł osobie powiedzieć, że jest barbierzem. Oczywiście wiele kobiet starało się o jego względy. Wielu uwiodziło go na wiele różnych sposobów, jednak to wampira nie kręciło do tego stopnia by się związać. Było wiele dni, gdzie się bawił kobietami jak chłopcy klockami lego, ale i takie dni, gdzie trzymał się od nich z dala. No ale tak to bywa kiedy ma się taką charyzmę jak Mateo. Niby należy do złych osób, ale i tak kobiety lecą do niego jak ćmy do światła. I weź tu zrozum kobietę...
-OJ Rudzielcu nie przesadzaj. Nie wiem jaką kurwą była Twoja Matka, ale nie ładnie to tak wsadzać wszystkich do jednego wora. Nununu...-Nie no musiał to powiedzieć, choć jego głos był żartobliwy, to sens słów chyba nie do końca był żartem. A może i był, kto wie. Ostatecznie machnął na tą całą sprawę ręką, bo po chuj mu wiedzieć czy rudy spotyka się z kimś czy nie? Bardziej interesowała go odpowiedz chłopaka na jeg pytanie.
-Zaprowadzisz mnie do baru, napiłbym się czegoś. Znasz takie miejsce gdzie można się napić, lecz z klasą?- Zapytał zaś. Szukał baru, czy też klubu z wyższej półki, a nie jakieś żałosny klub, gdzie gówniarze najebani w trzy dupy, bez żadnej ochrony, bez niczego.
-Mój mi Baltazar, na staruszka chyba nie wyglądam nie?- Pokręcił głową i jednak sięgnął do marynatki i wyciągnął kartkę, którą trzymając w dwóch palcach skierował do chłopaka. Była to jego wizytówka z numerem. -Masz gdyby następnym razem zabrakło Ci fajek.- Zażartował i wstał, poprawiając ubrania. Spojrzał na hasającego w tle zwierzaka i zaś na wampira.
Powrót do góry Go down
Mirror

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2422-lustereczko-lustereczko-powiedz-przecie-kto-mi-zarabal-szluga#50704
Zarejestrował/a : 30/03/2015
Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Pią Lut 05, 2016 3:23 pm

Słysząc odpowiedź Mateo na temat kobiet jego mina była i tak pełna powątpiewania, do tego stopnia, że mógłby robić obecnie za jaką maszkarę na gotyckiej ścianie. Zdecydowanie dało się z niego łatwo wyczytać co o tym myśli, komentować nie musiał na głos i wyjątkowo nie walną żadnej złośliwej uwagi, jedynie jego wzrok powędrował na Mateo w wyrazie wielkiego pytania "serio?". Jakkolwiek nijak nie przekona go staruszek do kobiet jako tych wspaniałych z którymi chciałoby się gadać, ale jak sam lubił to przecież mu Mirror nie zabroni. Właściwie miał gdzieś ile kobiet na niego leci, więc szybko się uśmiechnął słysząc inne pytanie.
-Bar gdzie nie próbują od razu ci skoczyć do gardeł, albo zalec na nogach. To chyba już wiem gdzie. Tylko tam jest cholernie drogo.
Podsumował szybkie myśli na temat knajp jakie są w okolicy i jakie słyną z "dobrej" renomy, jeden co przyszedł mu do głowy był może i dobry, ale wystrój to miał jakby utknął wiek temu jako relikt powojenny, za to po sekundzie inne miejsce mu się wspomniało, akurat pasujące idealnie do opisu, gdzie jednak Mirr nie zaglądał nazbyt często z prostego powodu, nie był zbyt kasiasty, a większość tego co miał wolał wydać na co innego niż drogie alkohole.
No i dowiedział się w końcu jak jego dobrodziej się zowie na co się tylko uśmiechnął i skłonił lekko, lecz zbyt luźno by było to bardzo "oficjalne"
-Mnie zwą Mirror i jednak dla mnie wyglądasz na staruszka. Choć może to tylko te uczesanie cię postarza.
Mirrek nie chciał być wredny, ale wampir przed nim na prawdę wyglądał dużo starzej niż on sam, więc brał go za starszego jak nie wiekowo (wszak nawet sam nie wiedział ile ma lat) to na pewno zachowywał się bardziej jak starszy doświadczony życiem wampir (choć było nawet możliwe, że wcale nie był starszy), jakkolwiek musiał wtrącić swoją ocenę skoro go o nią zapytano. Dostał też wizytówkę której się przyjrzał po czym wbrew surowej etykiecie wizytówkowej schował ją do wewnętrznej kieszeni kurtki, bo mimo wszystko mogła się kiedyś przydać. Kiedy wampir się pozbierał Mirror odbił się od owego młodego drzewka i ruszył przed siebie do owego baru zupełnie nie przejmując się czy tamten za nim idzie czy nie.

[z.t. x2]

_________________
Powrót do góry Go down
Reiji
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2266-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/t2270-ayato-reiji-hana#47852 http://vampireknight.forumpl.net/t2424-reiji http://vampireknight.forumpl.net/t2271-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/f114-dom-hana
Zarejestrował/a : 22/10/2015
Liczba postów : 111


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Sob Maj 14, 2016 9:38 pm

Reiji postanowił odnaleźć dla siebie jakiś cichy i spokojny zakątek, znajdujący się zarazem tam, gdzie niewiele osób się zapuszczało. Nie było mu potrzebne towarzystwo w postaci tłumu ludzi. Wręcz wzdrygał na taką myśl, że miałby znosić tyle osób w jednym miejscu. Okropność! Brr... Na co byłoby mu to?
Więc to też wyjaśniało, dlaczego białowłosy był tutaj, a nie gdzieś indziej. Może powinien być w domu i zajmować się swoją "siostrzyczką"? Gdzie tam. Pomimo swojego wieku, był okropnie nieodpowiedzialny.
Za to przeciągnął się leniwie i położył się wygodniej na trawie. Było mu tutaj całkiem dobrze, a panująca cisza sprawiała, że mógł w spokoju pozbierać swoje myśli.
- Będę musiał za coś się wziąć, jak wrócę - mruknął sam do siebie. Miło porozmawiać ze sobą, gdy nikt inny tego nie słyszał. Przynajmniej nie było się wtedy branym za jakiegoś wariata. I na dodatek nikt nie próbował cię spalić na stosie za coś takiego. - Może za naukę... - uniósł dłoń i stłumił ziewnięcie. Nie przychodziło mu aktualnie nic sensownego na myśl, chociaż sam sobie musiał przyznać, że pewnego rodzaju książka wpadła mu na myśl...
Podniósł się trochę, by móc spokojnie usiąść. Pogoda może nie nadawała się na takie "wylegiwanie się", ale co mógł poradzić na nią? Nie będzie mu przecież przeszkadzała w czymś takim. Tak zdecydował i już!
A tak, to również zastanawiał się, czy nie zacząć się zbierać. Wiedział, że nie mógł tutaj wiecznie tkwić, to jedynie kwestia czasu, aż będzie musiał wrócić do ponurej rzeczywistości. Chociaż teraz go naprawdę do niczego nie ciągnęło...
Powrót do góry Go down
Rillianne
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1412-rillianne#27490
Zarejestrował/a : 23/03/2014
Liczba postów : 271


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Nie Maj 15, 2016 10:27 am

Na polane młoda wampirzyca trafiła zupełnym przypadkiem. Ot, kręciła się po lesie. Bez celu zresztą, zupełnie pochłonięta własnymi myślami, błądziła między gęstwiną drzew i krzaków, aż w końcu znalazła się na obrzeżach księżycowej miejscówki. Przystanęła, mrużąc nieco zdezorientowana tęczówki. Nie lubiła towarzystwa, tym bardziej ludzkiego. Ponad to nie spodziewała się nikogo w takim miejscu. Na ogół nikt o zdrowych zmysłach nie zapuszcza się tak daleko w głąb lasu. A tu proszę, ktoś jednak się odważył. Człowiek, jego zapach już zdążył podrażnić nos młodej szlachetnej. Ale chwila, czy on mówi sam do siebie? Rill uniosła nieznacznie jedną brew do góry, nasłuchując o czym plecie. Idiota, to pierwsze co nasunęło się dziewiętnastolatce na myśl. Zachowywała się bardzo cicho, zresztą Rillianne już od dziecka porusza się prawie bezszelestnie. Nauczono ją tego w zamku Testament'a, bardzo przydatna cecha, która weszła jej w nawyk.
W końcu wkroczyła pewnie na polanę, nieśpiesznie kierując się w stronę łowcy. Łowcy, który z każdym krokiem stawał się jej jakiś bardziej znajomy? Miała wrażenie, że już kiedyś na siebie wpadli, zupełnie nie pamięta tylko gdzie. Niemniej miała okazję go poznać. Tylko jak ma na imię? I czemu właściwie rozmawiała z człowiekiem? Prychnęła, przystając dosłownie przed siedzącym na ziemi mężczyzną.
- Skąd ja Cie znam? - palnęła bez namysłu, wlepiając w niego swoje dwukolorowe tęczówki. Kucnęła nawet, schodząc mniej więcej do tego samego poziomu, co Reiji. Zachowała jednak pewien dystans, bo w końcu jest, to człowiek.

[Btw, pamiętam, że ustalaliśmy, że nasze postacie się znają. Tylko nie pamiętam, co, gdzie i jak. ;<]

_________________
Powrót do góry Go down
Reiji
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2266-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/t2270-ayato-reiji-hana#47852 http://vampireknight.forumpl.net/t2424-reiji http://vampireknight.forumpl.net/t2271-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/f114-dom-hana
Zarejestrował/a : 22/10/2015
Liczba postów : 111


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Nie Maj 15, 2016 1:25 pm

Obijanie się... To taki piękny plan na dzisiejszy dzień. Do takiego wniosku doszedł teraz białowłosy. Im dłużej spędzał tutaj czas, tym bardziej nie chciało mu się powracać. Ani do domu, ani gdziekolwiek indziej. Po co się niepotrzebnie przemęczać, skoro można było słodko leniuchować tutaj?
Mimo to, jednak nie było mu dane długo pozostać samemu. To, że miał jakieś towarzystwo, dowiedział się dopiero w chwili, gdy samo postanowiło obwieścić własną obecność. Uniósł głowę, by spojrzeć, kogo przywiało tak daleko od ludzkich siedzib. Kilka sekund obserwacji i stwierdził, że miał przed sobą młodą dziewczynę. Brawo dla niego za spostrzegawczość. No i co teraz...? Również wydawała mu się być znajoma, dlatego też zaczął się poważnie zastanawiać, gdzie i kiedy było mu dane ją spotkać.
- I vice versa - mruknął w odpowiedzi.
Przeciągnął się lekko i potarł policzek.
- Z każdym się tak witasz, czy jestem wyjątkiem? - rzucił jeszcze, z nutką rozbawienia. Może powinien się jej obawiać? Może. - Eh... Gdzie myśmy się mogli spotkać...
Zamrugał oczami, czując nagle, jakby spłynęło na niego oświecenie.
- A nie w parku czasem...? Ale ileś tam czasu temu... - może mówił trochę bezkładnie, ale... - Chwila! Pamiętam. Jesteś Rillianne, prawda? - uśmiechnął się do niej. - Miło spędziliśmy razem czas. Rozmowa i tak dalej... - coś jeszcze się działo? Pewnie tak, ale Reiji nie wspomniał o tym. - Reiji. Pamiętasz?

A ty wiesz, że nie ustalaliśmy dokładnie szczegółów... Chyba xd
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 504


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Nie Maj 15, 2016 1:45 pm

O nie, nie! Rillianne ośmieliła się ponownie wyjść z zamku bez opieki swojego ojca?! Niedoczekanie. Szlachetny postanowił, że bardziej zadba o swoje dzieci, zwłaszcza te dostające. Poza tym Rill jest córeczką tatusia i on musi bronić jej czystości!
Dlatego udał się w pogoń za młodą, starając się by dziewczyna za szybko go nie wyczuła. Chociaż znając jego wspaniałą córeczkę może się połapać! W końcu krew z krwi od Ringo! Po Yuki mogła mieć tylko urodę? Tak czy inaczej dziewczyna była śledzona.
Ale czemu aż tak daleko musiała się udać? Las? Kwiatki? Łąki? W dodatku wyczuwał zapach człowieka. MĘŻCZYZNA! Co jeśli to jej chłopak? Ma zamiar odebrać jej cnotę?! Póki co stary wampir schował się nieopodal w krzakach, obserwując młodą oraz nowego jegomościa. Przysłuchiwał się rozmowie... Skąd go zna? Umówiła się z facetem nawet go nie znając? Te cholerne internety...
A jednak nie!
Rilianne już go zna! Jednooki aż otworzył jedyne ślepie, patrząc z mordem na chłopaka. Miło rozmawiali... Ta? Nazywał się Reiji? Naprawdę? Złapał biedne gałązki, łamiąc je pod wpływem siły. Zaraz pożre tego gówniarza za samo wypowiedzenie imienia jego słodkiej córeczki. Z całą pewnością już pchał łapy pod jej różowe majtusie!
Zupełnie też zapomniał, że Rilka mogła go wyczuć! Może to i lepiej? W końcu może krzyknąć imię swojego ojca, a ten wyskoczy z krzaków z okrzykiem bojowym by zaraz rzucić się na człowieka. Już mu szybko wybije z głowy umawianie się z nieletnimi dziewuszkami.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Rillianne
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1412-rillianne#27490
Zarejestrował/a : 23/03/2014
Liczba postów : 271


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Nie Maj 15, 2016 2:14 pm

Oczywiście, że dziewczyna nie wita się tak z każdym! Zacznijmy w ogóle od tego, że Rillianne nie  ma w zwyczaju rozmawiać z ludźmi, więc można śmiało stwierdzić, że Reiji jest wyjątkiem. Poza tym jest mężczyzną, a kontakt młódki z facetami ogranicza się jedynie do papy Ringo i Dastan'a. Czasem jeszcze zamieni parę słów z wujkiem Hiro i Barabal'em. A tak? Nope, przez ojca nawiązuje tylko relacje damsko-damskie na zasadzie zwykłego koleżeństwa, chociaż i to dzieje się bardzo rzadko. Generalnie wampirzyca najczęściej rozmawia z kimś z rodziny, bo jej życie towarzyskie zostało skutecznie ograniczone przez własnego ojca. Nie jest to niestety zbyt zdrowe podejście, Rill stała się przez to mocno wycofana, a przy tym dumna i wyniosła przez nauki starszego brata. Dlatego skrzywiła się nieco, spoglądając z góry na łowcę.
- Kto wie. - mruknęła tylko, nie spuszczając z niego wzroku. Starała się też nie wciągać zbyt szybko powietrza. Zapach żywych, ludzkich istot bardzo ją nęcił. Młoda nie umie nad sobą do końca panować, szczególnie kiedy znajdowała się sam na sam z człowiekiem w którym przecież płynie świeża, czerwona posoka. Mimochodem oblizała usta, słuchając, co mówi mężczyzna.
Zna jej imię? Zmrużyła oczy, usiłując sobie przypomnieć. Muszą się znać, skoro pamięta jak się nazywa. Jednak czemu wampirzyca jakoś nie za bardzo go kojarzy? I jeszcze miło spędzała czas z człowiekiem!? NA ZWYKŁEJ ROZMOWIE!? Zatkało ją na chwilę, właściwie to wmurowało ją w ziemie.
- Reiji? - powtórzyła zaraz za nim, nieobecnym wzrokiem błądząc po jego smukłej sylwetce.
- No tak! Pamiętam. - palnęła po chwili. Faktycznie kiedyś na siebie wpadli i wywiązała się między nimi rozmowa. Rillianne będąc samotną nastolatką, łasą jeszcze w tamtym okresie na nawiązanie jakiejkolwiek znajomości z kimkolwiek, bardzo chętnie przystała na pogaduchy nawet ze zwykłym człowiekiem, płci brzydkiej. Chciała dodać coś jeszcze, ale do jej uszu dobiegł hałas łamanych na pół gałązek oraz woń znana jej od dziecka - zapach ojca. Burknęła coś pod nosem, prawie że się załamując. Młoda rozumiała, że pape jest bardo opiekuńczy, ale ostatnimi czasy zaczął przekraczać granice zdrowego rozsądku i normalnego zachowania względem własnej córki. Jęknęła żałośnie, knując plan zemsty nad Ringo. Zemsty, która bardzo szybko wygoni go z kryjówki!
Szlachetna jak gdyby nigdy nic wyciągnęła przed siebie dłoń, którą pogładziła znajomego po policzku. Uśmiechnęła się nawet przy tym! Delikatnie, zupełnie niewinnie zerkając co jakiś czas kątem oka na krzyny w których koczował Ringo.
- Miło Cię znowu zobaczyć Reiji. - cofnęła powoli rękę, czekając i na reakcje znajomego i ojca, który zawzięcie starał się bronić jej cnoty.

_________________
Powrót do góry Go down
Reiji
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2266-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/t2270-ayato-reiji-hana#47852 http://vampireknight.forumpl.net/t2424-reiji http://vampireknight.forumpl.net/t2271-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/f114-dom-hana
Zarejestrował/a : 22/10/2015
Liczba postów : 111


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Nie Maj 15, 2016 3:47 pm

A Reiji był zupełnie nieświadomy tego, że był obserwowany przez trzecią osobę. Może to i lepiej? A może i nie. Ale przynajmniej mógł skupić się na rozmowie ze swoją znajomą. Co za miła niespodzianka, że się spotkali! Chociaż dziewczyna najwyraźniej na początku zapomniała o nim. To nic. Nie przejmował się zbytnio ani tym, ani jej podejściem. Gdyby go interesowała reakcja innych osób, to by dał po sobie znać.
Uśmiechnął się lekko do niej na te słowa.
- Cieszę się. Już się bałem, że naprawdę mnie zapomniałaś - odpowiedział jej. I co by mógł wtedy zrobić? Może próbować nakierować jej wspomnienia... Nieważne, skoro pamiętała!
Uniósł lekko brwi, obserwując zachowanie dziewczyny. Nie wiedział oczywiście, co powodowało to, ale nie pytał. Jakoś nie wierzył w to, że ona byłaby skora do zwierzeń, zresztą... Jak będzie trzeba, to i tak się spyta, lecz później.
Poczuł chłodne palce na swoim policzku, co sprawiło, że w jego oczach pojawiło się nieme zapytanie. Mimo to, gest był całkiem przyjemny, więc nie zareagował negatywni, ale nie zrobił nic więcej w tym kierunku, oprócz tego, że posłał jej delikatny uśmiech.
- Mi również miło cię ponownie spotkać - powiedział do niej. Nadal było dość spokojnie, a chłopak nie spodziewał się, by to miało się zmienić. - Jak właściwie ci minął czas? - trochę minęło od ich spotkania, to mógł podpytać trochę.
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 504


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Pon Maj 16, 2016 11:55 am

Naprawdę chciała nagiąć gniew ojca?! Ringo najchętniej pokroiłby tego człowieka na kilkanaście plasterków a później w złej kolejności posklejał go z powrotem. Jak on śmiał rozmawiać z jego córką? Jak śmiał patrzeć?! Co jeśli w głowie miał już wizję jak ją rozbiera z tych ciuchów? Szlachetny aż gotował się ze złości, kolejny raz łamiąc biedne gałązki krzaczka.
Wampirzyca mogła już wyczuć obecność starego, co oznaczało iż może zechce mu podokuczać. Jednooki pomruczał coś pod nosem, czekając na niewłaściwie ruchy. Ale... Ale nie spodziewał się, że to Rillianne zacznie jako pierwsza! Czemu ona tak ładnie do niego mówiła, w dodatku go dotknęła? Dlaczego? No szlachetny nie wyczymie! Nie wychodził co prawda jeszcze... Obserwował, lecz już z dziką złością. Oby tylko nie przeszli dalej bo wtedy na serio rozegra się prawdziwe trzęsienie ziemi. A nikt tego nie chce doświadczyć. Oj nikt. Teraz tylko obserwował.
- Tylko ją dotknij... Tylko ty go dotknij, Rilianne.
Złość przez wampira przemawiała. Głos miał jednak cichy, by czasem go nie usłyszeli. Lecz jeśli młoda go wyczuła... Na co było się mu przejmować dyskrecją?

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Rillianne
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1412-rillianne#27490
Zarejestrował/a : 23/03/2014
Liczba postów : 271


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Pon Maj 16, 2016 5:55 pm

Cóż Rilli na miejscu łowcy jednak wolałaby wiedzieć, że jest przez kogoś obserwowana. Szczególnie, że Reiji przebywa teraz w towarzystwie aż dwóch szlachetnych wampirów. Z czego jeden z nich jest już dość wiekową i doświadczoną w boju bestią! Nie ma co mydlić sobie oczu - Ringo, to narwany ojciec, broniący za wszelką cenę swoją 'małą', niewinną księżniczkę. Dotknięcie jego pociechy równa się ze zwyczajnym mordem, masakrą w najlepszym przypadku jedynie oderwanymi kończynami. Ewentualnie płeć brzydka może stracić coś innego, bardzo dla siebie cennego. So, zdecydowanie łowca powinien skupić się na otoczeniu i przejrzeć trochę na oczy. Nie znajduje się w bezpiecznym położeniu nawet najmniejszej części.
Fakt, znajomość z mężczyzną zupełnie wypadła jej z głowy. W końcu widzieli się tylko raz, więc miała prawu aby na 'chwilę' o nim zapomnieć. Może gdyby widywali się częściej tak by się nie stało.
- Wybacz, rzadko zdarza mi się o kimś tak zapomnieć. - przyznała, nie ukrywając swojej gafy. Trudno - tak czasem się przecież dzieje. Nie ma co drążyć tematu! Najważniejsze, że przypomniała sobie miejsce w którym się poznali i pogadankę, która się między nimi faktycznie wywiązała. O dziwa była to naprawdę spokojna, miła wymiana zdań. Sama wampirzyca do tej pory jest w szoku, że tak swobodnie czuła się w towarzystwie człowieka. I to do tego faceta!
Jak jej minął czas?
- Raczej nudno. Nie miałam wiele zajęć. Szkoła, dom i tyle. - nie zagłębiała się w jakieś większe szczegóły dotyczące swojego życia. Rillianne bardzo ceni sobie prywatność i nie wywleka swoich problemów na światło dzienne. Tego nauczył ją właśnie Dastan. To co robiła, jak funkcjonowała i z kim się zadawała miało pozostać tylko w jej interesie. Tak, bardzo łato jest wyczuć mur jaki w okół siebie stawia. Odpowiada ogólnikowo, nie zdradza zbyt wiele.
- A co u Ciebie Reiji? Jakieś zmiany? - zagadnęła, podtrzymując dalej rozmowę. Zerknęła mimochodem w stronę krzaków, marszcząc przy tym zabawnie nosek. Jednak nie wylazł? Potrzebował większego bodźca, żeby opuścić swoją kryjówkę!? Niech no lepiej pape nie prowokuje Rillianny do ostrzejszych gierek, bo mu serce tyłkiem wyjdzie z wrażenia!
- Może spotkałeś tą jedyną? - chodziło jej oczywiście o dziewczynę! Nie podejrzewała Reiji'ego o gustowanie w osobach tej samej płci. Chociaż kto wie!? W tych czasach już różnie bywa ...



_________________
Powrót do góry Go down
Reiji
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2266-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/t2270-ayato-reiji-hana#47852 http://vampireknight.forumpl.net/t2424-reiji http://vampireknight.forumpl.net/t2271-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/f114-dom-hana
Zarejestrował/a : 22/10/2015
Liczba postów : 111


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Pon Maj 16, 2016 7:42 pm

Z pewnością, Reiji w którymś momencie zorientuje się, że mają cudownego obserwatora! Nic, tylko skakać z radości, ale... Pomimo własnego doświadczenia, jego charakter dawał po sobie znać i to mocno, mimo to, jednak nie był zwyczajnym człowieczkiem! Chociaż dwóch szlachetnych... Nie, lepiej nie myśleć, że nagle nastąpiłby gwałtowny zwrot akcji. Przecież jest nieuzbrojony! No prawie...
- Spokojnie, nic nie szkodzi - zapewnił ją. - Każdemu się zdarzy, a ważniejsze jest to, że jednak przypomniałaś sobie.
Chociaż, przecież nie spotykali się tak często, więc logiczne, że go mogła zapomnieć. Ile razy... Raz? Kto wie. On sam teraz nie był tego pewny, ale na szczęscie nie musiał się nad tym zastanawiać, ponieważ nikt go o to nie pytał.
- Rozumiem - mruknął w odpowiedzi. - Klasyk, co? - zwyczajne życie? Fajnie brzmiało, a zarazem... Cóż, było trochę niedostępne. Na dodatek jeszcze mu doszły kolejne obowiązki... Ah, jak mi się nie chce...
Lekko uniósł brwi, obserwując zachowanie wampirzycy, po czym sam skierował swój wzrok, tam, gdzie ona... Na krzaki? Czy będzie mu dane ujrzeć coś ciekawego? Chyba jeszcze nie, dlatego też spojrzał ponownie na rozmówczynie.
- Zmiany? Trochę się ich znajdzie - odparł jej na to. - Nic ciekawego. Nowa praca... I dalsze zajmowanie się siostrzyczką.
Po tych słowach westchnął cicho. Nie ma to jak profesjonalny opiekun, prawda? Zamiast być z nią, był tutaj. Za to na usłyszane pytanie zareagował w sposób taki, że parsknął cicho, rozbawiony.
- Niestety, ale nadal nie. Skończy się pewnie na tym, że ożenię się z pracą - rzucił z nutką wesołości w głosie. - Hm... Tobie pewnie lepiej się powodzi w tych sprawach... - dodał, ciut zamyślony, po czym wzruszył delikatnie ramionami. - Ja tam nie wiem.
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 504


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Wto Maj 17, 2016 2:18 pm

Nie, dość już siedzenia w krzakach. Ringo powoli dostawał szału, gdy tylko słuchał na jakie tematy kieruje się ich rozmowa. Jakieś związki? Czy ma tą Jedyną? A może Rillianne chciała wyznać człowiekowi miłość? Poza tym ten typ... wydawał się trochę znajomy. Może łowca wampirów? Stary Jednooki wampir spotkał się z wieloma osobnikami pochodzących od Pogromców. A może był jedynie do kogoś podobny? Pal licho.
Szlachetny wstał.
Opuścił swoją zieloną kryjówkę, kierując się twardym krokiem do córki oraz jej znajomego. Jedyne ślepie lekko przymrużone, wbijało się w postać człowieka.
- Jeśli ten człowiek nie jest twoją ofiarą, odsuń się od niego, Rillianne.
Warknął szlachetny, nawet nie patrząc na swoją córkę. Mimo wszystko typ wydawał się mocno podejrzany... Chociaż może każdy chłopak, który nawet stał przy wampirzycy (tak, włącznie z kolejkami) wydawał się dziwny? Póki co Stary wolał nie rezygnować z gardy.
- Nie będę tolerować twojego samotnego włóczenia się po mieście.
Kolejne ostrzejsze słowa do wampirzycy. Nie znosił kiedy ktoś łamie jego nakaz siedzenia w domu, zwłaszcza córki. Rillianne jest jeszcze na tyle młoda, ze może siedzieć w zamku i brać nauki, by wyrosnąć na porządnego wampira. Mimo iż sam Ringo nie jest przykładnym ojcem, to jednak wolał by dzieci nie wyszły na drogę pijaństwa. Wampiry nie zachowują się typowo jak ludzie... Jeśli Reiji zechce powalczyć... Będzie mieć wyjątkowo zdenerwowanego starucha o mocno muskularnej budowie, jak i potężnym zapale do bójek.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Rillianne
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1412-rillianne#27490
Zarejestrował/a : 23/03/2014
Liczba postów : 271


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Czw Maj 19, 2016 12:05 pm

Klasyk? Cóż, Rill nie ma klasycznego życia. Jest krwiopijcą, dzieckiem nocy - rzuca się na wszystko, co ocieka krwią. Widziała mordy, znęcanie się ojca nad matką, poznała swoją w stu procentach odbiegającą od normy rodzinę oraz poszła do akademii, której zupełnie nie rozumie. Jak ludzie mogą żyć z wampirami w zgodzie? Jak może dojść do porozumienia na tak chwiejnym podłożu? Szlechetnokrwista ich nie trawi, gardzi nimi. Nie rozumie ludzi w żadnym wypadku.  A przecież człowiek potrafi być równie okrutny, co nie jeden krwiopijca. Jednak to zawsze na nich spada wina. Może to i lepiej? Rill topi się w złej sławie własnej rasy. Jara ją to. Zostali stworzeni nie bez przyczyny! I nie bez przyczyny zostali obdarzeni siłą i szczególnymi umiejętnościami. Jednak pomijając te wszystkie aspekty, gdyby odcięła się od tego zupełnie - faktycznie wiodłaby całkiem normalne życie. Taki klasyk tematu jak to ujął w słowach Reiji. No i koniec końców rozmawia z człowiekiem. Robi coś o co nigdy by się nie posądziła. SZOK.
- Widzę, że domeną starszego brata od zawsze jest niańczenie młodszej siostry. - o dziwo Rilli wie to z własnego doświadczenia. Jest najmłodszą potomkinią Ringo, a zarazem też najmłodszą siostrą Dast'a, który roztoczył nad nią skrzydła. I pilnuje jej cnoty równie bardzo, co sam ojciec z tym faktem, że najchętniej po prostu zgarnąłby ją dla siebie. Dobrze jednak, że Reiji nie siedzi ze swoją siostrą non stop. Dziewczyna miałaby przechlapane, tak jak zresztą młoda wampirzyca w tej chwili.
- No co Ty. To nie moja bajka. Związki mi nie leżą. Zresztą ... - urwała, dostrzegając kątem oka ojca wyłażącego z krzaków. No tak, czymże by było jakieś randomowe spotkanie bez obecności  tatka! ALE HALO! Czy Ringo miał właśnie do niej jakiś problem? Młódka spięła się cała, nie cofając się nawet o krok od Reiji'ego. Jeszcze nie wiedziała czy chłopak zostanie jej obiadem czy znajomym. Ciężka sprawa! Jasnowłosa nie lubi ludzi, ale ten tutaj wydawał się taki całkiem znośny. Dlatego stała przy nim, warcząc cicho jak ojciec znalazł się wystarczająco blisko. NIE BĘDZIE JEJ MÓWIŁ JAK MA ŻYĆ! Wystarczy, że zostawił ją na szmat czasu i poszedł niańczyć Sahal'a, a ona sobie biedna gniła z tęsknoty do papcia. NIE BYŁO GO NAWET JAK ODKRYŁA SWOJE ZDOLNOŚCI.
- Nie odsunę się. - burknęła, mierząc ojca dwukolorowymi tęczówkami od stop do głowy, by ostatecznie zatrzymać wzrok na jego jednym ślepiu. Skrzywiła się o mało co nie ukazując mu swoich kiełków. Długich kiełków w końcu po papie, nie? [XD]
No i masz babo placek, Ringo rozdrażnił swoją pociechę, a ta z racji tego, że nikt nie poświęcał jej dużo uwagi w okresie dojrzewania prawie nie puściła piany z ust. Jakby jej regularnie co dwa dni zaglądała wścieklizna do tyłka.
- Nie musisz niczego tolerować, papciu. Zajmij się Sahal'em. - syknęła w odwecie, tupiąc dziecinnie nogą.

_________________
Powrót do góry Go down
Reiji
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2266-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/t2270-ayato-reiji-hana#47852 http://vampireknight.forumpl.net/t2424-reiji http://vampireknight.forumpl.net/t2271-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/f114-dom-hana
Zarejestrował/a : 22/10/2015
Liczba postów : 111


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Pią Maj 20, 2016 3:52 pm

Kto wie, może kiedyś było im dane napotkać się? Ayato żył już te parę latek, chociaż nie zawsze jako łowca wampirów. Więc niekoniecznie z tego musiał być kojarzony... W sumie, czy to teraz ważne? Kimkolwiek by nie był, zapewne w oczach tego wampira był jedynie intruzem, który był stanowczo za blisko jego córki. Właściwie, skoro reagował już teraz tak... A, nie, lepiej nie rozwijać myśli.
A co do samej dziewczyny... Widzi? Jednak Reiji nie zmyślał, że rozmawiali ze sobą. Teraz nawet to robili! I nic trudnego, prawda? Mimo, że był człowiekiem, na dodatek przeciwnej płci. Oczywiście, nie za dobrze orientował się w sprawach dotyczących życia Rillianne, przecież nie spowiadała mu się z tego.... Chyba. Jesli tak, to na daną chwilę nie umiał sobie przypomnieć. Niekiedy bywał trochę rozkojarzony.
- Huh... Kto wie... Możliwe - mruknał w odpowiedzi. Nie byli prawdziwym rodzeństwem, na dodatek, Reiji był bardziej opiekunem niż bratem. Ale przecież chciał się nią zajmować. Nie, nie chodziło o nic złego, naprawdę! Bardziej martwił się o jej problem z krwią. - Chyba tak to już jest...
Chciał jeszcze coś dodać do tej fascynującej rozmowy, gdy nagle pojawił się tutaj wampir. Super! Wielki, straszny wampir, który najwyraźniej miał problem z tym, że byli tutaj we dwójkę. I co teraz? Bo wychodziło na to, że ten białowłosy był świadkiem kłótni rodzinnej, z tego co słuchał. Może ewakuować się stąd? Byłoby dobrze.
I świetnie... Naprawdę nie chciał się bić z wampirem. Chociażby dlatego, że mu się nie chciało... Albo nie miał broni. O! Chyba, że Ringo poczeka, on pójdzie po broń i zaraz wróci! Eh, nie no, na razie czekał, aż się to skończy, czując zarazem skołowanie. Eh. I co teraz? Nie podobało mu się to wszystko za bardzo.
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 504


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Sob Maj 21, 2016 8:10 am

Jak to się nie odsunie?! Czy ona nie wie,  ze rodzicom się nie pyskuje? Nie wolno przecież jej mieć własnego zdania. Szlachetny zrobił oburzoną minę, mając jeszcze to wielkie zaskoczenie! No jak ona mogła? No jak?!
- Młoda damo, ja nie będę się powtarzać. Masz w tej chwili odsunąć się od tego chłopaka! Chyba nie chcesz żebym użył siły, co nie?
Pogroził jej nawet palcem. Niech się boi ojca! Poza tym niech nie przesada! Ringo poświęcał dzieciakom uwagę, każdemu. Nie jego wina, ze ta mała sekutnica biegała za matką wszędzie, zapominając o swoim uroczym tatusiu. Więc zrozpaczony rodzic szukał wsparcia u Sahala. Niech się młoda ogarnie! Poza tym nawet mu to wytknęła!
- Nie pyskuj!
Najsilniejszy argument rodzica. Przerażający ton, morderczy wzrok. A Reiji nawet niech się nie odzywa. Jeśli spróbuje otworzyć usta, Jednooki od razu zagrozi mu pięścią. Tak czy siak podejdzie do Rillianne i złapie ją swoim stanowczym, ale nie krzywdzącym uściskiem.
- Wrócisz do domu i od razu siadasz do nauki! Już ja ci wybiję tych chłopaków z głowy! Nie skończyłaś nawet stu lat! Idziemy!
Ton nie znoszący sprzeciwu. jeśli użyje swojej siły wampirzyca, Ringo pokaże jej swoją. Co jak co, nie pozwoli aby dzieciarnia podnosiła ręce. Ha! Jeszcze jej połamie te chude patyki, nawet bez użycia mocy. Więc niech nawet nie próbuje i podda się dobrowolnie wspaniałej woli ojca. Rodzina jak z reklamy pasy do zębów! Brakuje jeszcze tylko psa!

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Rillianne
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1412-rillianne#27490
Zarejestrował/a : 23/03/2014
Liczba postów : 271


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Nie Cze 26, 2016 6:29 pm

Jak mogła? Normalnie! Tak samo jak Ringo mógł ją pozostawić samą na pastwę losu, tak ona teraz bez najmniejszych przeszkód mogła mu pyskować. I robić przy tym, co tylko chciała. W końcu odziedziczyła wiele cech po swoim ojcu - z czego notabene powinien się cieszyć. Nie wyrosła na kolna Yuki. Nie tryska pozytywną energią i miłością, wręcz przeciwnie - wdała się w rodzinę Ringo. Żeby było jeszcze śmieszniej, wiele odziedziczyła po swoim starszym braciszku, bo przecież to u niego przez jakiś czas pobierała nauki. Stał się jej mentorem i zastąpił jej poniekąd ojca, kiedy to staruszek zupełnie o niej zapomniał. Przez to wyrosło z niej, to co wyrosło. Mieszanka wybuchowa - równie drażliwa i narwana, co sam białowłosy.
- Nie musisz się powtarzać! Ja wszystko dokładnie usłyszałam za pierwszym razem tato. Nie odsunę się od niego, nie mam na to ochoty. - syknęła, nadal nie zmieniając swojej pozycji. Spoglądała przy tym zawzięcie w tęczówki Ringo. Jaki ojciec taka córka ~
Jego groźby nie robiły na niej wrażenia. Nie bała się go, jednak odczuwała względem niego szacunek. Koniec końców był jej papciem, a przy tym wiekowym, szlachetnokrwistym wampirem. Niemniej nerwy brały nad nią górę, co zresztą doskonale widać na załączonym obrazku.
- Nie masz lepszych argumentów? - bąknęła nieco rozbawiona. Nie pyskuj? Co to miało w ogóle być. Na nikim to już nie robi wrażenia. Rillce aż ręce do dupy opadły. Liczyła na coś ciekawszego, a nie na typową klasykę polskich domów. Nie szarpała się kiedy Ringo złapał ją w swój żelazny uścisk. Stała spokojnie - przynajmniej póki co.
- Kiedy ja uczęszczam do akademii tato. Już dawno przestałam pobierać nauki w domu, bo nie mieszkam w nim już od dobrych kilku miesięcy? - mruknęła rozbawiona, co jakiś czas zerkając na swojego towarzysza. Jakby upewniała się czy aby na pewno jeszcze tam siedzi i ogląda cały teatrzyk w wykonaniu jej ojca.

_________________
Powrót do góry Go down
Reiji
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2266-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/t2270-ayato-reiji-hana#47852 http://vampireknight.forumpl.net/t2424-reiji http://vampireknight.forumpl.net/t2271-ayato-reiji-hana http://vampireknight.forumpl.net/f114-dom-hana
Zarejestrował/a : 22/10/2015
Liczba postów : 111


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Pon Cze 27, 2016 8:14 pm

Ta... Białowłosy nadal tutaj tkwił i przysłuchiwał się tej całej rozmowie, jednocześnie zastanawiając się... Co właściwie tutaj robił i co powinien zrobić. No sorka, ale jakoś tak trafić na kłótnię rodzinną... Czuł się jak niepasujący dodatek. I co właściwie zrobić? Odejść? Pozostać? Słuchać? Wtrącić się? Cholera, dwa wampiry i oczywiście łowca jak na przyłożenie do rany. Na dodatek miał nieprzyjemne wrażenie, że im dłużej tutaj był, tym bardziej miał przerąbane, ale z drugiej strony, zaś nie chciał pozostawiać od tak wampirzycy. I weź się tutaj człowieku zdecyduj na działanie! A może tak skoczyć po kamerę i nagrać to wszystko? Eh. Nie no, po prostu przysłuchiwał się temu i tyle.
Co my tutaj dalej... Ah tak, dalej przysłuchiwanie się tej cudownej sprzeczce. Osobiście kibicował Rill, ale o tym oni już nie musieli wiedzieć. No serio, bez przesady, co miał tutaj robić ten łowca? Może zamieni się w badyla? Bo rzeczywiście, odejść teraz to tak nie bardzo, jeszcze któryś by sobie przypomniał o nim.
Westchnął w myślach. Nie wtrącał się w tą kłótnię rodzinną, ale starał się być uważny, by czasem nie dostać. I raczej nie da od tak dziewczyny skrzywdzić, bo ją lubił i tyle. Chociaż, czy za wtrącenie mu się nie dostanie? A kij z tym, lepiej już, by się zacząć bić niż słuchać tej rodzinnej sprzeczki.
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 504


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Sob Lip 09, 2016 11:10 am

Wiedział oraz żałował tego, że nie poświecił dziewczynie tyle uwagi, ile było trzeba. Miała prawo się na niego wściekać czy złościć, ale Ringo mimo wszystko nadal miał ją za oczko w głowie i jeśli spadłby jej włos z głowy, załatwiłby sprawcę tego ów zdarzenia. Dziewczyna mimo wszystko zawsze mogła na nim polegać. Poza tym Ringo sam wciąż się uczył jak być rodzicem, wszak niedawno poznał coś takiego jak odpowiedzialność.
- Wierz mi dziecko, nie obchodzi mnie w tej chwili na co masz ochotę. Masz wrócić do domu!
Warknął wampir w większej złości, marszcząc brwi. Dziewczyna wyraźnie się buntowała. On wiedział, ze to taki wiek, ale niech nie robi scen przy człowieku.
Pociągnął ją za sobą, jednak jej rozbawienie nieco już zirytowały Starego. Zatrzymał się gwałtownie, odwracając w stronę córki. ślepie wyrażało naprawdę wiele gniewu, lecz nie tak wielkiego że miałby jej coś zrobić.
- Nie zamierzam się powtarzać! Rillianne!
Pyskowanie, bunty. Szlachetny już czuł narastający szał. I jeszcze ten człowiek. Milczał. Bardzo dobrze, lepiej dla niego. Byłoby milcząco dalej, gdyby nie kolejne słowa. Nie mieszkała już w zamku?
Zaś odwrót, jednak tym razem złapał młodą za ramię, mocno zaciskając na nim palce. Niemal je wbijał.
- Kto ci na to pozwolił?!
Ten ryk. Ringo już tracił na cierpliwości. Czyżby wampirze instynktu? Może to szał? Był widać po starym, że nie wiele brakuje by wybuchł. Prawdopodobnie nie przez wampirzycę był tak wściekły. Może na siebie? Albo na własny wampiryzm? Nie pił dawno krwi. Nie wyżywał się na nikim. Tak, to mogło być to. Ringo aż zaczął cicho dyszeć, a silna łapa z ramienia zejść nie chciała. Czekał na odpowiedź.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
 
Księżycowa polana
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
 Similar topics
-
» Księgarnia Esy i Floresy
» Polana w środku lasu
» Księga zaklęć
» Książę Endymion...
» Polana

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: Lasy-
Skocz do: