IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Księżycowa polana

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Czw Sie 29, 2013 5:14 pm

No cóż, zabroniono dziewczynie zabijać Kruka, dlatego też musiała postarać się go tak obezwładnić, by anie się nie wykrwawił, ani nie mógł skorzystać należycie ze swoich zdolności bojowych. Na początku więc podcięła mu nogi, by miał problemy z poruszaniem się. W większości przypadków, taki cios kończyłby się upadkiem ofiary, która chciałaby rękoma spróbować zatamować krwawienie. Tym razem jednak, mężczyzna bardziej odczuwał ból wywołany gazem pieprzowym i dlatego nie przejmował się tak bardzo tym, że z każdym krokiem rany mogły zacząć mocniej krwawić. Pewnie zwróci na to większą uwagę, kiedy już dostanie to, na co zasłużył, czyli odsiadkę w celi... Jeśli Shinie uda się go tam dostarczyć. W tym samym momencie, gdy już wyprostowała nogi, Raven zdobył się na tyle koncentracji, by sięgnąć po broń i spróbować z niej strzelić. Dla nastolatki szczęśliwie się złożyło, że efekt gazu nadal trwał. Był w prawdzie osłabiony i powoli zanikał, lecz eks łowca z pewnością powinien mieć teraz na tyle rozmazany wzrok, że nie zauważył, iż Shina zdążyła już zmienić pozycję. Przestrzelił więc jedynie brzeg rękawa bluzki dziewczyny, na co ta, z lekkim zdziwieniem odpowiedziała podcięciem mężczyzny nogą, by ten upadł. Jeśli jej się to powiodło, szybko stanęła nad nim, wbijając mu jeden sztylet w rękę, w której trzymał broń, a drugą w okolice płuc. W przypadku jednak, gdyby nie tak łatwo było powalić Ravena, stanęła za nim i tak jak Brutus, cezara, tak ona wbiła mu sztylet w plecy, próbując wycelować w kawałek od serca. I choć wyglądała na istotkę o wątpliwej sile, to jedną ręką chwyciła przeciwnika (pod łokieć) za lewe ramię i przystawiła drugie ostrzę do gardła mężczyzny.
- Nie chcę cię zabić! Popełniłeś jednak w życiu wiele błędów i musisz za nie odpowiedzieć!- Krzyknęła, wiedząc, że to jeszcze nie koniec walki. W końcu ktoś taki jak on, nie podda się zbyt szybko. Zwłaszcza dziewczynie.- Kto wie... Jeśli będziesz współpracował, może uda mi się przekonać Marcusa, by pozwolił ci się zrehabilitować?
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Czw Sie 29, 2013 5:59 pm

Zabroniono go jej zabić? czyli Namikaze musiał mieć większe plany względem jego zajebistej osoby, o nie nie, nie pozwoli sobie tak łatwo, na takie łatwe obezwładnienie go, dopóki nie wykorzysta wszystkich sztuczek które trzymał w rękawie. Faktycznie, nie zwracał uwagi zbytnio na rany cięte, ciecie to ciecie nie ma mowy o obezwładnieniu, co najwyżej faktycznie będzie krwawił przy każdy mocniejszym postawieniu nogi na ziemi, ale to nie wszystko na co go stać. Wiedział bardzo dobrze że nie uda mu sie jej niestety trafić, ale to nic nie szkodzi, przecież również posiadał broń białą, a najlepszym motywem było to czego zamierzał użyć właśnie w tej chwili. Ekwipunek każdego łowcy był starannie dobrany, w końcu posiadał artefakt, a to zwisające z szyi coś u Kruka nie było tylko piekną ozdóbką, a również amuletem zwiększającym ludzkie możliwości, podnosił się każdy atrybut na krótki czas. Siła, zręczność, wzrok , słuch, inteligencja, po prostu wszystko. Właśnie w tym momencie kiedy tylko usłyszał, że dziewczyna próbuje go znów zaatakować, podczas gdy nie udało mu się jej trafić z broni palnej użył tego świecidełka. W momencie przyjął pozycję obronną i nie pozwolił się zaatakować w żadnym wypadku, jedyne co zrobił to unik przy maksymalnie zwiększonych atrybutach oraz szybkie cięcie ostrzem które w tym czasie dobył. Jeśli atak odniesie sukces na niekorzyść dziewczyny, do jej krwiobiegu zostanie wprowadzona trucizna, powodująca cholerne zmęczenie z którego trudno się ocknąć. W zanadrzu została mu jeszcze magia o której dziewczyna nie mogła mieć pojęcia, ale to dopiero później.
-Zamilcz psie gończy Namikaze, Zrobiłem co musiałem zrobić, teraz zrobię to samo. ODEJDŹ! - warknął w jej stronę.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Czw Sie 29, 2013 6:50 pm

Chciała być miła, nie wyszło. Najwidoczniej musiała go potraktować tak jak większość swoich celów. Czyli bez zbędnego gadania i przekonywania, tylko od razu rozlać krew. Niestety, wyszło na to, że mimo chwilowej nieuwagi, Raven nie zapomniał o swoim artefakcie i umknął ciosom dziewczyny. To nic, będzie inna okazja. Mruknąwszy pod nosem krótkie przekleństwo, Shina starała się wykonać unik, gdy mężczyzna z obrony, przeszedł do ataku. I tym razem szczęście jej nie dopisało. Zatrute ostrze przejechało jej po skórze, na lewym ramieniu, robiąc piękną, podłużną ranę. Nastolatka zasyczała cicho z bólu, jednak to nie był czas na użalanie się nad sobą. Musiała wykonać zadanie i to jak najszybciej, jeśli chciała zdążyć przed całkowitym wyczerpaniem sił. Nie przejmowała się już tym, że miała unikać trafienia tych narządów, których uszkodzenie może doprowadzić do krytycznego stanu. Tym razem chodziło o walkę na śmierć i życie, więc wszystkie chwyty dozwolone. W związku z tym, że jest prawo ręczna, Shina wykorzystała lewą rękę do przytrzymywania sztyletu, a drugą skierowała ostrze w miejsce, gdzie znajdowało się serce Ravena. Jeśli się udało, sięgnęła po drugi sztylet i godziła nim mężczyznę w szyje, cały czas starając się wykonywać uniki przed jego ciosami i z każdą chwilą czując się coraz gorzej.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Pią Sie 30, 2013 5:04 pm

Chciała być miła? No właśnie widział jak potrafi być miła zanim gaz oślepił jego złote oczy, kolejne próby nawiązania kontaktu nie miały sensu. No cóż, faktycznie mógł się poddać i oszczędzić sobie wbicia sztyletów w bliskie miejsca, ale tą walkę widać że odpuścił, nie przegrałby gdyby tak podświadomie tego nie chciał, wiedział że łowcy nie mogą go zabić bo jest dużo bardziej warty żywy niżeli martwy, tak więc przyjął jej cios na siebie. Nie będzie to miało jednak dobrego końca dla obu stron, przed przyjęciem ciosu wykonał znak paraliżu a następnie złapał ją za rękę w której trzymała sztylet.
-Nie zdechnę tutaj sam, zapamiętaj to za każdym sekundą krążącej w Twojej krwi truciźnie. - Dziewczyna była już otruta to fakt, a do tego powinna być sparaliżowana gdy Raven ostatkiem sił złapał ją za rękę i ukończył znak paraliżu. Kiedy magia przestanie działać, ona powinna być w stanie bezsilności, z tego co mu wiadomo nie powinna się nawet ruszać kiedy trucizna rozejdzie się po jej ciele. Jednak co z Krukiem? Kruk padł na kolano, a następnie zamknął oczy czując z każdą minutą utratę krwi, jeśli ktoś zaraz nie zabierze tej dwójki stąd do jakiegoś dobrego lekarza, to oboje nie mają co liczyć na świetlaną przyszłość a jedynie na śmierć w blasku księżyca. Dziewczyna powinna być pozbawiona możliwości ruchu, nie powinna móc nawet sięgnąć po telefon w czasie paraliżu, a resztą powinna zająć się trucizna wprowadzona do jej krwi przez cięcie jego zatrutego ostrza. Vladimir spoczywał sobie na ziemi po ostatnim ataku, czekając na swoje przeznaczenie, czy to będzie śmierć czy coś innego? To się dopiero okaże, jak na razie lepiej żeby ktoś był w pobliżu.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Sob Sie 31, 2013 11:09 am

Mógł przegrać nawet podświadomie, ale to nie zmienia faktu, że mężczyzna właśnie okrył się hańbą. Gdyby był samurajem i jakoś przeżył pojedynek, musiałby wręcz popełnić harakiri, by ocalić swój honor. A co do Shiny... Dziewczyna nie chciała tak młodo żegnać się ze światem. Jednak śmierć w walce, zwłaszcza po pokonaniu doświadczonego, starszego wojownika, zostałaby doceniona przez każdego Shinigami. Taka już ich życiowa filozofia. I pewnie mogłoby się wydawać, że to już koniec, zarówno dla nastolatki jak i Ravena, gdy ten, ostatkiem sił sparaliżował już i tak padającą dziewczynę, gdyby z oddali nie dobiegł do nich odgłos jadącego samochodu.
- Jak pięknie...- Shina szepnęła do chłopaka, po czym zamknęła oczy i osunęła się na ziemie, nie mogąc już wykonać żadnego ruchu. Na ziemi, obok niej, leżał zakrwawiony sztylet. W pewnym momencie, na polanę wszedł młody mężczyzna, uzbrojony w dwa rewolwery. Od razu rozpoznał znajdujące się przed nim osoby.
- Shina! Mówiłem ci, byś nie polowała na niego sama!- Krzyknął, zszokowany widokiem swojej ledwie żywej, młodszej siostry. Ani trochę nie dziwił się, że w czasie walki ze zdrajcą, również odniosła spore obrażenia. W końcu swoje poprzednie cele, albo zwodziła, by na koniec zdobyć ich zaufanie i otruć, albo atakowała w momencie, kiedy były najbardziej bezbronne. A Raven był szkolony na nagłe ataki i miał przy sobie broń. Nastolatka, nie będąc już w stanie nawet patrzeć na brata, wydała jedynie ciche westchnięcie.
- Pora zapłacić za zdradę, szczurze!- Tym razem mężczyzna zwrócił się do umierającego zdrajcy, którego jednym ruchem ręki zwalił na plecy, a następnie wymierzył broń w głowę Kruka.
-Ram... Nie.- Shina próbowała przekonać Ramzesa, by oszczędził Ravena. Musiał on przecież trafić do Oświaty i tak zostać dokładnie przesłuchany, przed wymierzeniem mu kary. Zaraz potem jednak zemdlała. Mężczyzna przez kilka sekund wpatrywał się jeszcze na leżącego Ravena, z trudem hamując się przed rozwaleniem mu łba.
- Ech, niech ci będzie.- Mruknął pod nosem i uklęknął przy siostrze. Na początku, widząc jedynie mocne rozcięcie na jej ramieniu, dziwił się, dlaczego opadła z sił. Szybko jednak uświadomił sobie, jaką bronią dysponował zdrajca, a nie mając przy sobie antidotum i nie wiedząc, ile już czasu minęło od zatrucia, mógł jedynie zatamować krwawienie chustą. Później, podszedł do Ravena i nie wyciągając sztyletu z serca, by nie wzmocnić krwawienia, opatrunkiem uciskowym zminimalizował wylewanie się posoki z jego ciała. Na koniec, ostrożnie zaniósł, po kolei każde z nich do samochodu i odjechał.
[z/t wszyscy, chyba, że chcesz coś dopisać]
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Nie Sty 19, 2014 11:57 am

O ile ruszyła autem spod leśnego dworku tak nie wyjechała nim w kierunku miasta. Skręciła w przeciwną dróżkę jadąc gdzieś przed siebie bez sensu i bez celu. W końcu drzewa zaczęły się przerzedzać ukazując w oddali coś na kształt polany. Idealne miejsce na to aby pomyśleć. Warkot silnika ucichł a niedługo później po najbliższej okolicy echem rozniósł się dźwięk kilku charakterystycznych piknięć. Kobieta wepchnęła kluczyki do jednej z kieszeni płaszcza. Kilka minut później jej postać znalazła się na środku brodząc przez wysoki śnieg. Jakiś czas później wampirzyca wydeptała sobie niewielkie kółko, na którego środku stanęła zadzierając głowę ku górze. Patrzyła jak spadające pojedynczo płatki śniegu wirują a następnie łagodnie lecą swym naznaczonym przez wiatr torem. W końcu wydobywszy z kieszeni obie dłonie pochyliła się aby nabrać w nie śniegu. Kilka razy zacisnęła złączone palce i ulepiła kulkę. Przekładając ją z prawej do lewej ręki myślała nad swoimi wszystkimi problemami. Tutaj było tak cicho i spokojnie. Gdyby nie warunki pogodowe mogłaby tu zostać.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Nie Sty 19, 2014 12:21 pm

Najmłodszy z czwórki rodzeństwa gdzieś się szlajał po mieście mijając coraz to dziwniejszych ludzi. Jeden ubrany jak bohater mangi czy tam anime, drugi za klauna, trzeci za coś jeszcze. Kurcze... W końcu to Japonia, nie ma co się dziwić, porąbaniec za porąbańcem, to normalne tutaj. Eh... Mihail tak sobie ich wymijał po kolei, aż dotarł na koniec miasta. Nie zamawiał samochodu ani nic, poruszał się tylko z cienia do następnego widocznego cienia. I tak to sobie wędrował wgłąb lasu.
Co jakiś czas robił sobie przystanek na drobny odpoczynek by zapalić kolejną fajkę. Ani żywej duszy, nie miał kogo ugryźć. Zaś wampirzy głód dolegał coraz bardziej i bardziej. Dobrze by było coś wypić, żeby zaspokoić go... Inaczej może wpaść w znany Asmodey'owy szał i niszczyć wszystko wokół.
Jakiś czas tak sobie jeszcze podróżował, dopóki nie poczuł czegoś. Zapach istoty żywej... Nareszcie! Ruszył w stronę unoszącej się woni wydzielającej się przez wampira, nie było to daleko, bo głód niesamowicie uprzykrzał mu życie, zatem biedna Omitsu powinna wyczuć obecność drugiej osoby o wiele wcześniej.
Białowłosy nagle pojawił się tuż przed kobieciną, niby z niczego, a w rzeczywistości wyszedł z cienia, który rzucała jedna z obumarłych już roślinek. Ciekawe, czyż nie? Jednakże to było tak niespodziewane, żeby zachować tajemnicę jego mocy.
Milczał, jedynie spoglądał na nią swymi ślicznymi ślepiami, wpatrując się w prosto jej oczęta. Mógł nieco jej kogoś przypominać, choćby włosami, które w artystycznym nieładzie co jakiś czas sobie przyfruwały na wietrze.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Nie Sty 19, 2014 12:39 pm

Dzisiejszego dnia pogoda nie dawała ludziom powodu do zachwytu. Wystarczy spojrzeć na prognozy pogody (forumowe) aby bez wątpienia dojść do wniosku, że dzisiaj słońca nie było, nie ma i z pewnością nie będzie. Poza tym niebo pokrywają gęste chmury, z których od czasu do czasu sypie śnieg. Sytuacja utrzymuje się dłuższy czas więc gdzie się nie ruszymy wszędzie śnieg, zaspy... ogromne warstwy zalegającego puchu. Nie chcąc się mądrzyć ale stwierdzić fakt jedynie należy rzec, że polana cała pokryta była śniegiem po kolana, jedyną najbliższą roślinnością były otaczające ją szerokim okręgiem drzewa a do tego cień... tego nie było nigdzie bo i słońca brak. Niestety.
Zakładając więc z góry, że ów osobnik pojawił się na upartego w okolicy jednego z oddalonych niestety drzew nasza pani O. bez entuzjazmu a tym bardziej bojaźni w oczach zwróciła się przodem do zjawiska. Nic nie mówiła, nie reagowała. Nawet nie próbowała wyciągnąć broni. Jedyne co zdradzało jej zainteresowanie oddalonym tworem był wbity w niego wzrok. Identyfikacja przywiewającego zapachu mężczyzny dała jasną decyzję - nieznany.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Nie Sty 19, 2014 12:55 pm

No nic... Drobny poślizg, ale dobrze załóżmy, że faktycznie zjawił się pod nieopodal znajdującym się drzewem. Dość odważna kobiecina skoro nie miała żadnego zamiaru wszczynać paniki. Czyżby była pewna swych zdolności bojowych? Może bardziej uwodzicielskich? W końcu wampirzyce to dziwne istoty i niektóre na pewno chętnie podrywają złoczyńców, dla urozmaicenia sobie życia seksualnego. Jaki partner jest lepsze od brutalnego szaleńca? No chyba żaden, a krwiopijcze istoty na pewno takich właśnie preferują.
Szare oczy wciąż bystrze spoglądały na wampirzycę, on zaś przy okazji robił kolejne kroki w jej kierunku. Zmierzył ją kilka razy od góry do dołu, spojrzał nawet na samochód. Coś było nie tak... Jakby widział kiedyś tą mordeczkę, czy na zdjęciu, czy w rzeczywistości. Pamięć go nie myliła chyba nigdy, gdzieś musiał ją dostrzec. Czyżby to była... Nie! Na pewno to nie jest żona Kain'a, chociaż może? Cholercia...
Skąd on wiedziałby takie rzeczy? Mihail'a strasznie interesuje życie prywatne rodzeństwa, inwigilował ich na bieżąco dzięki czemu on wie o nich bardzo dużo, a oni nawet nie mają pojęcia, że jest czwarty Dracula. Mhm...
Asmodey zatrzymał się naprzeciwko niej, jakieś pięć metrów. Orientował się jaka jest najbezpieczniejsza odległość w stosunku do wampirów, na razie nie chciał stwarzać jej problemów, może potem trochę się nią zajmie, kto wie.
-Co tak urodziwa kobieta szuka w takim odosobnionym miejscu? Czyżby spokoju?
Wysłał w kierunku Omi zadziorny, szarmancki uśmieszek. I to tyle, czekał na dalszą jej reakcję. Wszystko w swoim czasie maluszki, w swoim czasie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Nie Sty 19, 2014 1:15 pm

Zerkając raz po raz na zbliżającego się mężczyznę uwolniła jedną z rąk od czynności utwardzania śniegowej kuli. Pokierowała ją natomiast na wysokość szyi gdzie poprawiła swój szary szalik. Ramiona jak i sam czubek głowy kobiety pokryła cieniutka warstewka białego puszku. Jedynym ruchem odgoniła z kosmyków niesforną biel, która nieustannie leciała z nieba. Szczęścia szukam. Nieładnie odpowiadać pytaniem na pytanie to też nasza bohaterka powstrzymała się przed jeszcze bardziej uszczypliwym komentarzem. Krząknęła jedynie znacząco kiedy przybysz posuwał się coraz dalej i dalej. Na całe szczęście niemal w tej samej chwili zatrzymał się. To dobrze bo Omitsu lubi znajdować się sama w swojej życiowej przestrzeni. A zakłócać ją pozwala jedynie nielicznym. I na pewno nie są to obce osoby.
Oczekujesz czegoś ode mnie ? Jakoś niespecjalnie była dzisiaj skora na wszelkiego rodzaju zaczepki i podteksty. Nie dopuściła do siebie własnego męża więc szanse u innych były marne. Uśmieszki, gesty czy miłe słówka, nic, absolutnie nic nie pomoże. Nie do końca podobał jej się początek tej konwersacji. Zazwyczaj kiedy ona znajdowała kogoś w odosobnieniu to zadawała głupie pytania tylko po to aby zaraz zaatakować. Pani O. nie wygląda na ofiarę więc walka z nią nie byłaby niczym rozsądnym. Tym bardziej, że nie ma nastroju a zdenerwowana kobieta to groźna kobieta. Czy to ludzka czy wampirza - znaczenia w tym jednym przypadku brak.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Nie Sty 19, 2014 1:33 pm

Stał dalej w tej samej, wyprostowanej pozycji. Śnieg delikatnie kruszył na jego włosy, zlewał się idealnie z nimi nadal utrzymując swój niezwykły kolor. Jedynie pokiwał głową na boki parę razy, żeby jednak pozbyć się tej warstwy białego puchu, który zaczynał przykrywać naturalny kolor włosów.
Czyżby nadal nikogo jej nie przypominął? Nawet Samael wiedział, że coś się święci już po kilku sekundach patrzenia na Belial'a, eh... Możliwe, że mądrością nie grzeszy, w sumie... W końcu żona Kain'a, musiał sobie znaleźć kogoś tylko i wyłącznie ze względu wyglądu. Bądź, co bądź trzeba przyznać, nie jest brzydka. Na pewno ciekawie byłoby ją złapać i przelecieć kilka razy.
-Palisz?
Rzucił krótkim pytaniem wyciągając paczkę fajek z kieszeni. Gdyby się zgodziła to rzuciłby jej tam jedną fajkę na szybko, nie to nie. Najwyżej sam sobie zapali jeśli kobiecina nie preferuje tego uzależnienia. Odpalił sobie zapalniczką papieroska, puścił sobie kilka serii dymu przypominających niekształtne kółka. Niestety, ale na świeżym powietrzu utworzenie kółka należy do niemożliwych, eh.
-Znajoma Kain'a?
Kolejne krótkie, lecz wartościowe pytanie. Na wszelki wypadek wolał się upewnić co do jej osoby. Nie będzie przecież gryzł żony swego brata, co? Nie wypada wbrew pozorom. Szczególnie, że Kain nadal nie wie o istnieniu młodszego braciszka, meh.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Nie Sty 19, 2014 1:52 pm

Kolor włosów to nie wszystko. Z jakimikolwiek spostrzeżeniami kobieta nauczyła się być ostrożna. Szczególnie w tym mieście gdzie roi się od łowców. Tych to już nienawidziła jak psów. I być może nie miałaby nic do nich do końca swych dni gdyby nie feralny incydent jakiś czas temu. Tamta sytuacja sprawiła, że była niezwykle cięta na każdego podejrzanego człowieka. I chwała temu tu, że jest tylko pijawką.
W czym objawiłaby się jej inteligencja gdyby z piszczącym głosem oświadczyła "jesteś rodziną mojego męża Kaina? ". Bo wybaczcie ale kompletnie w niczym. Lepiej trzymać język za zębami a wszystkimi zapamiętanymi szczegółami dzielić się tylko z zaufanymi osobami. Palę jeśli mam ochotę. Dziękuję ale nie. Zrobiła krok do przodu odrzucając w końcu ulepioną z taką namiętnością kulkę gdzieś w bok. Przekrzywiwszy głowę na bok przymrużyła lekko oczy. Dokładnie zapamiętała każdy fragment rysów twarzy wampira nie pomijając najmniejszego szczegółu. Nie znam nikogo o takim imieniu. Kłamstwo prosto w oczy nie wywołało u niej nawet najmniejszego drgnięcia. To jak mało co na świecie wychodziło jej idealnie. Mogła wcielać się w różne postacie i łgać ile wlezie. Oblizując dolną wargę obróciła swoją obrączkę na palcu tak aby nie było widać wygrawerowanego napisu. Kim on jest i czemu go szukasz? Cofnęła się robiąc dwa kroki w stronę swojego auta. Nawet na chwilę nie obróciła się plecami do nieznajomego. Takie coś byłoby kompletną głupotą a była nieco za stara na banalne pomyłki. Właśnie takowe najczęściej kosztowały najwięcej.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Nie Sty 19, 2014 2:03 pm

No to tak jak mówiłem, kobieta odmówiła zatem sam sobie odpalił papieroska. Mmm... Marlboro czerwone, jego ulubione. Delektował się powoli szarym dymem, wypuszczając ze swych płuc.
Wbrew pozorom nie spuszczał oczu w kobieciny, nie miał zamiaru. Zbyt niebezpieczne mogłoby to być dla niego. Śledził każdy jej ruch, najdrobniejsze, widzialne drgnięcia ciałem. Nawet ruchy ręką przy wyrzuceniu śnieżki. Nuż to by rzuciła nią w niego co? Może by tam coś się znajdowało? Cholera tam wie te przebiegłe istoty.
Więc jednak chciała się bawić w kłamstwa? A może faktycznie pomylił ją z zupełnie kimś innym? W końcu bardziej się skupiał na wyglądzie rodzeństwa, niżeli ich partnerów życiowych. Choć wbrew pozorom rozpoznał swego bratanka...
-Gnojek, który prosi się o porządny wpierdol.
Rzucił od niechcenia. Jak widać, również grał odrobinę. Nie ma co się oszukiwać, aktorem to był dobry ten białowłosy skurczybyk. Po co mu w rzeczywistości Kain? Przecież musi się przedstawić braciszkowi!
Ohoh! Właśnie! Jeśli Omitsu jest spostrzegawcza to mogła zauważyć sygnet z herbem rodu Asmodey na palcu czystokrwistego! Toż to nie zasłonił go ani na chwilę i zamiaru nie miał takowego. Obnosił się dumnie ze swym pochodzeniem.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Nie Sty 19, 2014 3:18 pm

Przytaknęła głową nie brnąc dalej w dyskusję na temat " dlaczego, cóż Ci on zrobił itp" W tej chwili o Kaina nie martwiła się w najmniejszym stopniu. Jest dużym chłopcem i sobie poradzi. Bardziej interesowało ją to, że mąż mieszka z Samaelem a niechaj wszystko na ziemi i niebie broni temu komuś dotknąć jej syna. Jako jedynak był oczkiem w głowie swej rodzicielki i pomimo tego, że dawno temu wyrósł z piaskownicy ona nadal uważała go za kogoś potrzebującego ochrony. Właściwie to po nitce Omitsu zaczęła brnąć w swych rozmyślaniach coraz dalej i dalej aż w końcu doszła do wniosku, że ten oto tutaj osobnik mógłby być potencjalnym zagrożeniem dla jej potomstwa. Mam złe przeczucie. Rzuciła jedynie zatrzymując się na ów wspomnianym sygnecie. Wzdychnęła głośno będąc w pełnej gotowości. Jedynymi przychylnymi osobami z tego zasranego rodu byli Kain i Yennefer. Reszta z tatuśkiem na czele pewnego pięknego dnia postanowiła odebrać Omitsu życie. Najciekawszy w tym wszystkim jest powód. Chodziło wtedy mianowicie o jej krew, o to, że nie jest szlachetna a tylko czysta. W ten sposób syn pokalał ród. Dla niej samej był to rodzaj wampirzego rasizmu i głupich zasad. Nic dziwnego więc, że pierwsze co przyszło jej na myśl to "druga próba unicestwienia".  
Korzystając ze swych wrodzonych umiejętności podjęła próbę niewidzialnego ataku. Ataku, który miał miejsce jedynie w umyśle młodego Asmodey'a. Niemo rozkazała mężczyźnie ujrzeć na swym udzie ogromną ranę szarpaną. Taką, na której widok nie tylko robi się niedobrze ale i słabo. Była to tylko iluzja i gdy nie zareaguje na nią okaże się wówczas, że ma tak zwaną "blokadę umysłu". Dla kogoś przypatrującego się całemu zajściu mogło być to niepotrzebne ale ona musiała wiedzieć na jakim gruncie się znajduję.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Pon Sty 20, 2014 9:39 pm

Nie ma co owijać w bawełnę za bardzo, bo to zupełnie bez jakiegokolwiek sensu. Czy Mih był przychylny żonie swego brata? Pal ją licho! Tak na dobrą sprawę, w jego obecnym stanie byli tej samej krwi... Poza tym to życie jego brata, niech sobie bzyka kogo chce. Mógłby nawet ożenić się z przemienioną kobieciną, co go do obchodzi? Miał w dupie ten ród, poradził sobie bez niego. Miał przez ojca same problemy, przeżył dokładnie to samo co Kain, więc prędzej czy później zrobiłby pewnie to samo. Wątpię, że długo Mihail by stał z opuszczonymi rękoma, ale na szczęście ktoś go ubiegł i nie musiał maczać paluchów w morderstwie pieprzonego Vlad'a III.
Słysząc słowa Omitsu, aż wzdrygnął się na samą myśl... Więc jednak wzięła go za wroga, a mógł szybciej zdradzać swoją jakże ciekawą osobę. Wyjaśnijmy to trochę bardziej. Trochę się przyglądając kobiecie w końcu zrozumiał, że to żona Kain'a. Na bank was ciekawi jak... Eh, inwigilował życie rodzeństwa, nawet te prywatne więc doskonale wiedział o istnieniu np: Samael'a, tak samo i matki swojego bratanka.
Nim się zorientował jego noga była cała rozszarpana? Tak to chyba to... Wiadomo, pierwsze wrażenie jest okropne, gdyby nie był tak doświadczony pewnie zemdlałby ze strachu. Ale chwila... Utrzymywał odpowiednią odległość, kobieta go nawet nie dotknęła opuszkiem palca. Więc było to awykonalne, aby rana stała się najprawdziwsza z prawdziwych. Myślmy trzeźwo oczywiście.
Nie, nie posiadał żadnej blokady. To było widoczne... Jego wyraz twarzy diametralnie się zmienił na widok własnej krwi. Z początku widać było w nim przerażenie. Może ona włada tak potężną mocą? Wykluczył to już na starcie, jej krew była skalana niższym poziomem.
-Aż tak nienawidzisz rodziny męża?
Syknął przez zaciśnięte zęby. Choć noga była tylko urojeniem, nie pozwalało mu to skupić się bardziej, sam zmysł wzroku został oszukany, a bez niego wszystko inne również jest zaburzone. Taka rola naszych zmysłów skarby.
Z cienia w lesie wyłoniły się psy, na pewno znane kobiecie skoro jest żoną Kain'a, władali tą samą mocą. Jaka była ich liczba? Otóż cztery, na więcej nie było go stać, iluzja nadal go dręczyła. Rozmieszczenie było różne, jeden wybiegł zza pleców kobiety, drugi zza pleców mężczyzny. Pozostałe dwa po bokach biednej pani Asmodey. Jeden tylko nie ruszył do walki, bo stanął tuż przy boku swojego stwórcy jakby "łasząc się" do niego, śmieszne co? Reszta pobiegła wprost na Omitsu z zamiarem pogryzienia jej w rejonach ud, oraz ramienia.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Wto Sty 21, 2014 10:33 pm

Wywołanie swego rodzaju omamów u mężczyzny nie miało jedynie na celu sprawdzenia tego czy posiada blokadę umysłu. Jego chwilowe roztargnienie i poświęcenie uwagi ranie na udzie pozwoliło Omi wydobyć broń, którą natychmiast wycelowała w kierunku białowłosego.  Poza wrażeniami wzrokowymi zjawisku towarzyszył bardzo realistyczny ból. Nie był on jednak długotrwały gdyż zaraz po tym jak kobieta obrała cel, uniosła lewą dłoń i pstryknęła w palce. Mogła to zakończyć bez ceregieli ale ten ruch był u niej zakodowany. Zazwyczaj tak rozmywała iluzję a świat stawał się realistyczny. To nic Ci nie da.Skomentowała widząc coś co już dobrze zna. Na całe szczęście miała asa i to dosłownie w rękawie dlatego pewnie celowała w osobę znajdującą się o około 5 metrów.
Zabierz swoje pieszczochy i grzecznie powiedz kim jesteś i co Cię sprowadza. Chociaż na czole nie miała napisu „strzelec wyborowy” to na celność nie mogła narzekać. Chociaż zaczynała od ukochanych strzał i łuku tak po latach zaznajamiania się z bronią palną nie miała najmniejszego problemu z trafianiem do celu. Mowa tutaj o setkach metrów a co dopiero mówić o 5. W tej sytuacji czuła się pewnie a przerywając działanie swojej mocy dała pole do popisu artefaktowi, który był z nią związany na wieki wieków.
Słowa wypowiedziane przez mężczyznę jedynie potwierdziły jej podejrzenia. Nie akceptowała nikogo z tego rodu poza wyżej wymienionymi osobami. To nie było jej widzi mi się ale miała ku temu solidne podstawy. Bo chęć morderstwa to nie żadna błahostka, na którą można z pobłażaniem machnąć ręką prawda? Kto jak kto ale Omi lubiła swoje życie i chciałaby jeszcze pochodzić trochę po tej planecie to też wyznawała od dłuższego czasu zasadę, że ostrożności nigdy za wiele.  
Jeżeli brat jej męża pomyśli w tej chwili, że ma do czynienia z psychopatką to po czysto-krwistej spłynie to zupełnie. Kobieta pod wpływem adrenaliny jest skłonna do wielu rzeczy i należy chylić czoła przed tym, że zapobiegawczo nie przestrzeliła kolan mężczyzny. A miałaby zrobić to tylko po to aby czuć się bardziej bezpiecznie na tej odludnej polanie w środku lasu. Od rozwoju wydarzeń będzie zależało to czy czmychnie stąd autem czy może w jakiś sposób zainteresuje się tym młodzieńcem. Wszystko w tej chwili było w jego rękach a właściwie wypowiedzi… skłamie czy odważy się na mówienie prawdy ?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Sro Sty 22, 2014 9:12 pm

Wiadomo, że ból był obecny, ale cóż bardziej kręci Mihail'a prócz pięknych kobiet? No właśnie. Ból, więc tym Omitsu mogła go jedynie coraz bardziej i bardziej nakręcić do walki. Szczególnie popędzić go do działania, zwiększyć jego głód, który doskwierał mu już jakiś czas. Szanse oczywiście miał jeśli chodzi o wygraną, ale nie były one takie jak gdyby był najedzony. Jego organizm osłabiony brakiem odpowiedniej dostawy krwi. To właśnie jeden z powodów przez które nadal nie poleciał do niej z kłami.
Czy jej spluwa zrobiła na nim większe wrażenie? Niezbyt tak między nami... Trójka psów ruszyła w jej kierunku, zlanie ich może być niebezpieczne. Zaś celowanie wprost w wampira również nie należy do najlepszych ruchów. Trzeba pamiętać, że jednak jedno zwierzę zrobione z cienia pozostało przy nim, ba! Nawet stanęło przed nim na tylnych łapach, tak by zasłonić w większej części ciało Belial'a.
-Nie ma sensu takie coś, bo nie mam zamiaru Cię poturbować...
Rzucił zza jednego zwierza. Jeśli Omi nic nie zrobi to trójka najprościej w świecie rzuci się na nią ze swymi zębiskami, tak tylko przypomnę, okej?
Czy warto grać na czas i tracić siły? Nawet ten pieprzony białowłosy nie jest na tyle głupi.
-Skoro jesteśmy rodziną to mogłabyś sobie odpuścić jakieś pieprzone formalności. Szczególnie, że twój mąż to mój...
Chwilowa przerwa pozwalająca na wzięcie głębokiego oddechu. Nie było to najłatwiejsze do powiedzenia, to powód.
-Brat.
Rzucił mając resztę w dupie. Co zrobi kobieta? Wali go to, jeśli nadal będzie chciała walki to przestanie się powstrzymywać, nawet wiedząc, że to żona Kain'a. W końcu powiedział prawdę i jak nie uwierzy to jej sprawa tak na prawdę. Ciao skarby.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Sro Sty 22, 2014 9:43 pm

Jeżeli ból go kręcił i sprawiał radochę to naprawdę miał fajnie a przy okazji nieco nierówno pod sufitem. Dla swojej satysfakcji a jego uciechy mogła przedstawiać mu sceny, w których traci pojedyncze części ciała aż do jutra. Tylko po co tracić siły na bezsensowne starcie ? Omitsu rzadko sięgała po swoje moce. Zdarzało się to przeważnie wtedy kiedy chciała się nad kimś poznęcać. W swoim mniemaniu takie odruchu wypadało zostawić do konieczności a tak było tym razem. Środek zadupia i jakiś koleś, który przybywa znikąd. W dodatku zamiast od razu zdradzić swoje pokojowe zamiary zadaje nic nie warte pytania. To miasto schodzi na psy ! W tej chwili zabierz kundle. Wycedziła przez zagryzione zęby zerkając na cieniste, tak dobrze jej znane stwory. Mógł sobie ich wyprodukować nawet i 100 a ich ataki i tak by nic nie dały ze względu na obronną moc artefaktu, która ujawni się natychmiast w razie potrzeby. Dobrze było mieć czasami to cholerstwo zespawane na nadgarstku. Jedyny minus to ten, że biżuteria nie zawsze pasowała ale biorąc pod uwagę korzystne jej strony mogła pozostać na swoim miejscu.
Sorry ale na słowo Ci nie uwierzę. Powoli zaczęła się zbliżać do białowłosego. Lepiej będzie jeżeli odwoła swoją nic nie wartą w tych okolicznościach moc i zacznie być grzeczniejszy dla pani O. Wprawdzie rodowy sygnet już zdążyła zauważyć ale to plus biały łeb nie są jeszcze żadnymi dowodami. W jej głowie istniał tylko jeden sposób aby przekonać się co do prawdomówności przybysza. Jeżeli mówisz prawdę udowodnij to… swoją krwią. Opuściła nieco wycelowaną broń, której wylot znajdował się teraz gdzieś na wysokości kolan podejrzanego. Odległość jaka ich do tej pory dzieliła zmniejszyła się z 5 do około 3 metrów. Chociaż dystans był nadal bardzo wyczuwalny to napięcie nieco spadło. Od chwili, w której znaleźli się tutaj oboje minęło już trochę czasu. Omitsu bardzo chętnie zweryfikuje słowa blondyna a później, jeżeli to wszystko będzie prawda... zobaczymy. Na razie łagodnie wyciągnęła przed siebie rękę. Oczekiwała podania dłoni a przede wszystkim była zainteresowana nadgarstkiem. Właśnie w to miejsce miała zamiar na chwilę zatopić kły.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Czw Sty 23, 2014 9:20 pm

Wiadomo! W końcu był on prawdziwym Asmodey'em z krwi i kości, a nie włączonym do rodzinki, co? Powinna o tym kobiecina doskonale wiedzieć, chociażby po ostatnich wydarzeniach z jej synalkiem. Ojej, przykro mi... Jednakże nie uratuje go z tego nieszczęsnego losu. Takie przekleństwo synów najprawdziwszego Draculi, ich napady będą już na zawsze. Te ataki złości, gniewu, szaleństwa. Nawet Mihail nie potrafił tego opanować, a co dopiero młodociany jeszcze Samael?
Taka zadziorna co? Pierwszy pies rzucił się z ogromną prędkością na kobietę. Atak nieudany, już teraz to uznajmy, nie ma sensu się bawić w podchodzy. Coś ją ochroniło, czy to kolejna moc? A może jakiś przedmiocik ochraniający jej osobę? Białowłosy nie zastanawiał się nad tym długo, dwójka psów wróciła do swojego kumpla przy stwórcy. Trójka cienistych psów podążała za nim. Tak, na wypadek gdyby kobieta nie miała zamiaru wywiązać się z tego co ma zrobić. Na wypadek najmniejszego drgnięcia palcem na spuście rzucają się tak, by ochronić swego pana.
Wystawił prawy nadgarstek w jej stronę, będąc na tyle blisko by mogła posmakować jego krwi. Bez jakiegokolwiek strachu w oczach, co było dość oczywiste...
-Tylko nie żłop dużo jak posmakujesz krwi podobnej do męża... Wystarczy, że i tak głód mi doskwiera, a ty zamiast nakarmić to męczysz rodzinę. Trochę szacunku co?
No nic... Dał się udziabać, na wypadek gdyby coś planowała, to pamiętajmy, że jest na wyciągnięcie ręki.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Pią Sty 24, 2014 9:25 am

Skoro pisałam o tym już dwa razy to i z ciężkim sercem napiszę trzeci. Otóż żadna siła, moc, atak nie jest jej wstanie zagrozić. Przynajmniej w takiej sytuacji jak ta. A jeżeli ktoś chciałby się dowiedzieć na ten temat nieco więcej niechaj poszuka. Kundel z piskiem został brutalnie wyrzucony poza barierę ochronną i to już sprawa jego pana czy rozpłynął się w powietrzu czy wrócił do właściciela. Ważne jest to, że ochronna kopuła zniknęła tak szybko jak tylko się pojawiła. Niewzruszona pani O. oczekując z wyciągniętą ręką w końcu opuściła broń a żeby po chwili umieścić ją na swoim miejscu. Nie tyle nabrała zaufania do nieznajomego co była ciekawa tego co miało zaraz nastąpić. W tej sytuacji będzie potrzebowała obu wolnych górnych kończyn. Rozmawiasz ze mną jak z kolegą w barze przy piwsku. Nie masz za grosz taktu ani dobrego wychowania. Reszta powinna się za Ciebie wstydzić. Chociaż jej ton głosu był łagodny to tak naprawdę rzucone przez nią słowa powinny dać dużo do myślenia Belialowi. Nawet nie chodzi tu o to czy Omitsu jest jego rodziną czy nie ale o to, że jest kobietą a takie słownictwo powinien zatrzymać dla kolegów spod sklepu. Mniejsza z wykładem na temat manier. Widocznie na wpajanie takowych jest o wiele za późno. Wampirzyca nie miała zamiaru naprawiać błędów w rodzicielskim wychowaniu... a może zaniedbań?
Chwyciwszy nadgarstek gwałtownym ruchem podciągnęła nieco rękaw skórzanej kurtki tak aby mieć odpowiednie pole do manewru. Ostatni raz spojrzała z ukosa na mężczyznę a kolor jej oczu zaczął mieszać się ze szkarłatem. Bez uprzedzenia wbiła dwa ostre kły w sieć drobnych żył tylko po to aby napotkać na swej drodze obiekt swych zainteresowań - tętnice. Pierwsza fala ciepłej cieczy dużym strumieniem oblała jej podniebienie przenikając do gardła. Jeszcze kilka sekund a oderwała zakrwawione usta od swej "ofiary" zwalniając jednocześnie uścisk jaki przytrzymywała jego rękę. Interesujące. Stwierdziła widocznie się nad czymś zastanawiając. Po chwili zapomnienia obtarła dolną wargę wskazującym palcem, który zaraz potem oblizała. Nie jestem pewna czy Kain ucieszy się z twego istnienia. Gdy tak stała nieruchomo i wpatrywała się w białowłosego to musiała przyznać, że nie wydawał się być tym wzruszony.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Sob Sty 25, 2014 2:07 pm

Może było powiedziane, ale czy Mihail w rzeczywistości wiedział, że istnieje coś takiego wokół Omitsu jak bariera? No niezbyt... Dlatego też jeden z cienistych psów najprościej w świecie rozpłynął się w powietrzu. Reszta jak już powiedział, czyli trójka piesków wróciła do Mihail'a.
Nie przeciągając dłużej... Wbiła kły w jego nadgarstek wypijając trochę krwi. Na większe przyssanie się nie pozwoliłby, ale no nic... Na szczęście nie ubyło jej wystarczająco, żeby aż tak bardzo osłabł. Choć należy pamiętać, że głód nadal mu niemiłosiernie doskwierał co było widoczne... Wszystko objawiło się jako grymas na twarzy podczas spożywania jego płynów. Po wszystkim jeszcze dorzucił co do jego manier.
-Zabaw się jakiś czas na głodzie to inaczej pogadamy...
Nie bawił się w żadne duperele, czy informowanie o swojej przeszłości. Jak wiadomo wampiry widzą historię swojej ofiary żłopiąc jej krew. Zatem też i panna Asmodey mogła co nieco podchwycić. Za pewne głównie lochy, tortury i inne skoro nie była zbyt długo wkłuta.
-Ugh...
Puścił dość dziwny dźwięk przez zaciśnięte zęby. Tak początkowo skomentował słowa co do Kain'a. Po chwili jednak dodał te kilka słów na które się wysilił.
-Cholera go tam wie... Wolę żeby wiedział o istnieniu czwartego Draculi niż żył w niewiedzy, po to mi on potrzebny.
Skrócił i to niesamowicie swój cel kierujący wiadomo do poznania swego brata. Toć to kiedyś muszą się spotkać, co?
Najwyraźniej obydwoje się odpowiednio uspokoili, zatem moc nie była już potrzebna choćby nie wiadomo co. Psy tak jak ten wcześniejszy, rozpłynęły się w powietrzu, a białowłosy najprościej w świecie klapnął sobie na śniegu. W ten sposób postanowił wyczekać na odpowiedź bratowej i po prostu zobaczyć co dalej zrobi z takową dość... No ciekawą informacją.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Nie Sty 26, 2014 4:31 pm

Pokiwała twierdząco głową. Skąd wiesz czy w życiu nie cierpiałam głodu? Ty nie wiesz nic. Nie masz prawa do takich komentarzy. Odparła strzepując kolejny już raz śnieg z ramion. Pierwszy raz od spotkania Beliala obróciła się do niego plecami. Patrzyła gdzieś pomiędzy drzewa i w zasadzie niczego niezwykłego nie mogła tam dostrzec dlatego brak kontaktu wzrokowego nie trwał długo.
W gruncie rzeczy to wszystko co ujrzała nie należało do najciekawszych wspomnień jakie miała szansę przeglądać. Nie ze względu na życie młodego ale na wredny ryj jaki tam ujrzała. Ojciec Kaina spędzał jej sen z powiek dłuższy czas dlatego wiele sił poświęciła aby wyprzeć obraz z podświadomości. Wzdychając cicho potarła zmarznięty policzek opuszkami palców i zerknęła na białowłosego. Wstawaj. Chyba, że lubisz chodzić z mokrym tyłkiem. Przewróciła oczami czując się tak jak gdyby stała nad Samaelem. Wszyscy faceci widocznie są jak dzieci. Pamiętać trzeba jedynie, że i kobieca cierpliwość ma gdzieś swoje granice. Dlatego warto czasem zachowywać chociażby pozory dorosłości. W sumie jadę do miasta a tak się składa, że dom Kaina jest po drodze. Podrzucić Cię ? Uniosła do góry lewą brew wskazując ruchem głowy na stojące nieco dalej auto. Decyzja musiała być szybka bo śnieg padał cały czas i jeszcze trochę a ktoś będzie musiał przenieść samochód na barana.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Nie Sty 26, 2014 6:08 pm

Wiadomo, że każdy z krwiopijców miał okazję poczuć ten pieprzony głód. Nie trzeba jednak tak ostro podchodzić w stosunku do szwagra, co? Złapał się za głowę, zmierzwił swoje białe włosy i w sumie nie komentował tego dalej. Szkoda siły na prowadzenie takiej jakże interesującej wymiany zdań.
Oczywiście, nie zaprzeczę. Każdy był taki sam, albo nie. Podobny, a w szczególności można było spokojnie porównywać do siebie Kain'a, Neberius'a, Samael'a oraz Mihail'a. Łączyła ich nie tylko krew, ale również mieli jakieś swoje podobieństwa. W końcu byli spokrewnieni, nie? To dość normalne.
Rzucił w nią swoim jakże bistym spojrzeniem nie mając jakiejkolwiek ochoty na wstawanie ze śniegu. Odwróciła się plecami? Choć na chwilę, ale mogło to znaczyć, że jednak się nie obawia Asmodey'a. To dobrze, nie zrobi jej nic złego przecież, nawet jeśli głód mu doskwiera to nie będzie gryzł tak po prostu żony brata, nie wypada. Jakieś tam podstawowe zasady wampirze mu się wpoiły.
I tak sobie siedział dopóki nie otrzymał propozycji podrzucenia. Oo... Nawet miło z jej strony. Chwilę temu obydwoje byli w stanie wbić sobie kołek w serce, a teraz okazują w pewien swoisty sposób życzliwość.
-Jeśli nie masz dość mojego towarzystwa, to chętnie skorzystam z tej propozycji.
Wstał ze swojego już nieco uklepanego siedziska, otrzepał zręcznie tyłeczek i ogólnie całe ubranie ze śniegu. Spojrzał na auto i... No i czekał na Omitsu, nie będzie przecież pierwszy lazł do auta. Nie chodzi o to, że jakieś tam szlacheckie przeciwwskazania ma aby ona podeszła pierwsza i otworzyła mu drzwi. Co to, to nie. Chodzi bardziej o to, że auto nie jest jego, tylko kobiety. Taki prosty gest, nie tyka się cudzych rzeczy bez pozwolenia, czyż nie?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Wto Sty 28, 2014 9:44 pm

W takim razie jeżeli wszyscy się zgadzają to można śmiało uznać, że czas ruszyć w końcu dupę z tego wygwizdowa i pojechać w stronę cywilizacji. Podrzucę Cię po drodze. Omitsu poprawiła szalik, który co jakiś czas odwiązywał się i zwisał nieelegancko. Następnym zakupem jakiego dokona będzie niewątpliwie komin. Ten nie będzie miał najmniejszej szansy na taką niesubordynację względem swej wymagającej właścicielki. Brodząc po kolana w śniegu w końcu dotarła do auta. Odwróciwszy całą swą szanowną osobę zwróciła się do młodego. Jak tak dalej będzie sypać to nie ruszymy z miejsca. Otworzyła drzwi i wsiadła za kierownicę. Poczekała aż miejsce obok niej zajmie białowłosy. Gdy i on ulokował siedzenie na fotelu pani O. odpaliła silnik i bardzo wolno ruszyła z miejsca. Nie chciała się nigdzie zakopać bo wiedziała, że przysporzyłoby to wiele problemów. Podwiozę Cię. Przed bramą powiedz kim jesteś. Nie powinni robić problemów. Poinformowała z góry po czym oboje odjechali w kierunku posiadłości pana Asmodeya.

z\t x 2
(możesz już pisać gdzie chcesz)
Powrót do góry Go down
Tsuki
Tsuki
Tsuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1291-tsuki-hamada http://vampireknight.forumpl.net/t1305-tsuki-hamada#23978
Zarejestrował/a : 30/11/2013
Liczba postów : 336


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Sob Cze 28, 2014 4:19 pm

Po załatwieniu spraw z dyrektorem Crossem była już wolna. Oczywiście załatwiła sobie mundurek Nocnej Klasy, miała go nawet na sobie. Nosiła go z dumą. Bo przecież była dumna z tego, że jest wampirem, a w dodatku służką samego Samuru Kuroaishita. Niech sobie Cross mówi co chce, ona i tak będzie przy swoim panu... Którego ostatnio bardzo zdenerwowała, ale miała nadzieję, że mu przejdzie cała złość na nią.
Tak więc włóczyła się przez jakiś czas po Akademii, a potem zdecydowała się, że pójdzie do lasu gdzie po raz pierwszy spotkała Psycho. Było jej naprawdę smutno, że jest na nią obrażony. Wszyscy się na nią obrażali. Ale było jej przykro, że obiecał, że jej pomoże, a ją zostawił. Nie zostało jej nic innego jak z pokorą przyjąć swój los i zostać służką Samuru. W sumie nie było tak źle, Kuroaishita nie był aż tak zły jak jej się wydawało gdy spotkała go po raz pierwszy. Gdy zgodziła się zostać wampirem, aby ratować swoje życie. Nie żałowała. Ani trochę nie żałowała.
Szum drzew i śpiew ptaków był muzyką dla jej uszu kiedy szła leśnymi ścieżkami. Nie mogła znaleźć jeziora, gdzie poznała Azazela. Dopiero po chwili zorientowała się, że zeszła ze ścieżki. No cóż, Tsuki nie powinna sama chodzić do lasu, bo zawsze się musi zgubić. Zawsze. To niemalże tradycja. Kiedy wpuści się tą małą wampirzycę do lasu, to zejdzie ze ścieżki, a potem nie będzie wiedzieć gdzie jest.
Przedzierała się przez gęste zarośla, aż w końcu dotarła do przeuroczej polanki porośniętej przeróżnymi kwiatami, jednakże najwięcej było tych, które zwane były księżycowymi.
- Piękne.
Wyszeptała sama do siebie i położyła się w kwiatach. Ich zapach był taki słodki, taki przyjemny, że sama nie zauważyła, kiedy zasnęła. Cóż, była trochę zmęczona włóczeniem się po lesie.

_________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   

Powrót do góry Go down
 
Księżycowa polana
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
 Similar topics
-
» Księgarnia Esy i Floresy
» Polana w środku lasu
» Księga zaklęć
» Książę Endymion...
» Polana

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: Lasy-
Skocz do: