IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Księżycowa polana

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Anna Hale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1339-anna-hale#25245 http://vampireknight.forumpl.net/t1400-anna-hale
Zarejestrował/a : 27/02/2014
Liczba postów : 421


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Sob Cze 28, 2014 4:41 pm

Anna, po ciekawym spotkaniu z nieznajomym zapragnęła się wyciszyć. Była lekko podenerwowana, ale miała nadzieje, że spacer poprawi jej humor. Słuchała szumy liści, śpiewów ptaków. Wiatr niósł jej długie czarne włosy, dając wrażenie, że wampirzyca ma je naelektryzowane, może i tak było. Nawet udało się jej zobaczyć przebiegające stado małych i większych sarn. Już łaziła jakąś godzinkę po lesie i nadal chciała iść dalej.
Mało kiedy Anna gubiła sie w lasach, miała dobrą pamieć, więc jak by się zgubiła to zawsze może wyjść tą samą drogą którą przybyła.
Po jakimś czasie weszła na wysokie drzewo, a dokładnie na sam czubek, by móc oglądać wszystko dookoła. Ułożyła się wygodnie i bezpiecznie na gałęzi. Jej oczom ukazała sie piękna polana zarośnięta pięknymi kwiatami, Anna aż się uśmiechnęła delikatnie widząc to.
Jej uwagę zwróciła tajemnicza osoba, która była już na polanie. Widziała ją nie dokładnie, bo gałęzie jej zasłaniały widok. Zdziwiła się, gdy jednak zobaczyła, że to jest dziewczyna, która ma maksymalnie 18 lat. Odważna jeśli przychodzi sama w takie miejsca, można się przecież zgubić. Była jednak za daleko by dziewczyna mogła ją dostrzec, a zwłaszcza, że Anne osłaniały jeszcze gałęzie.

_________________
vivere nolit, qui mori non vult
Anka otrzymała fiolkę z substancją, która po wypiciu, tworzy wokół osoby - która wypiła zawartość - cieńką otoczkę, przez co postać staje się niewidzialna na dwa posty - ubrania także. Artefakt jest jednorazowy. Należy wypić całość, żeby działał.

I can see every tear you've cried
like an ocean in your eyes
All the pain and the scars have left you cold
I can see all the fears you face
through a storm that never goes away
Don't believe all the lies that you've been told

I'll be right here now
to hold you when the sky falls down
I will always
be the One who took your place
When the rain falls
I won't let go
I'll be right here

Powrót do góry Go down
Tsuki
Tsuki
Tsuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1291-tsuki-hamada http://vampireknight.forumpl.net/t1305-tsuki-hamada#23978
Zarejestrował/a : 30/11/2013
Liczba postów : 336


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Nie Cze 29, 2014 7:49 am

Nie wiedziała jak długo spała, wywnioskowała jednak, że dość długo, bo kiedy znów otworzyła oczy było chłodniej, a słońce już dawno schowało się za drzewami. Podniosła się i przetarła zaspane oczka. We włosach miała różne patyczki, mech i kwiaty. To musiało wyglądać naprawdę zabawnie. Albo i słodko, zależy jak kto uważa. W każdym razie Tsuki dopiero się obudziła i nie ogarniała do końca gdzie jest, ani jak się tu znalazła, ani co tu robi. Wyplotła z włosów wszystko co znalazło się w nich w czasie gdy spała i przeczesała je palcami. Wstała i otrzepała mundurek.
Rozejrzała się dookoła. Księżycowe kwiaty były takie piękne i jeszcze nosiły jej imię, więc nie mogła się oprzeć i nazrywała piękny bukiet, z którego potem ususzy kilka kwiatów i włoży je pomiędzy kartki pamiętnika. Może i była walnięta, ale bardzo wrażliwa na piękno. I bardzo lubiła czytać książki. Sama też trochę tworzyła, ale nie uważała, żeby było to jakoś specjalnie ciekawe.
Była głodna. Naprawdę miała ochotę na ludzką krew. Czyjaś szkarłatna ciecz zabarwi jej biały mundurek tej nocy. A któż będzie tym nieszczęśnikiem? Ten, kto przez przypadek wpadnie w łapki Tsu tej nocy.
Kiedy przybyła do Akademii Cross nie spodziewała się, że zostanie wampirem i że z łatwością przyjdzie jej zabijać. Podziwiała Nocną Klasę, a teraz sama była jedną z nich. Dalej nie mogła uwierzyć w to, co się dzieje. Ale jednak, to nie był sen z którego zaraz się zbudzi, choć momentami przypominał koszmar. Jak na przykład jedzący ją Testament. Mięso odrywane od kości. Gdyby nie Psycho, to pewnie skończyłaby jako obiad dla Kanibala. Po części tak się stało, ale nie zjadł jej do końca, a dzięki wampirzej regeneracji i mocy Azazela w trzy dni wszystko się zagoiło. Szkoda, że potem zamknął ją w psychiatryku.
Głód dokuczał jej coraz bardziej, więc jak najszybciej zamierzała opuścić las i zapolować na kogoś, bo zaraz nie wytrzyma. Ruszyła przed siebie szukając ścieżki. Tylko no właśnie... Jak teraz znaleźć drogę? W dodatku okropnie bolała ją głowa, miała wrażenie, że zaraz ją rozsadzi.
- Cześć Tsuki, chyba o mnie nie zapomniałaś?
Usłyszała znajomy głos w swojej głowie. Schizofrenia nie jest fajna, ale tym razem przynajmniej nie zatykała uszu krzycząc, że głos ma się zamknąć.
- Jak mogłabym zapomnieć? Wiesz jak stąd wyjść?
Odpowiedziała nieco znużona. Głos mógł zostać, o ile nie będzie jej dokuczał, niech tylko zniknie ten okropny ból.
- Może zapytasz tej na drzewie?
Dobra, to było dziwne. Podświadomość Tsuki powiedziała, że ktoś jest na drzewie. Oczywiście, dziewczyna wcześniej musiała zauważyć tą osobę, ale nie wróciła na nią uwagi, myśląc że to ptak. Dopiero teraz zatrzymała się i spojrzała w górę. Po co ona tam w ogóle wylazła? Była wampirem, Tsu to wiedziała, bo pachniała jak wampir. Kobieta też mogła się domyślić, że ma przed sobą przedstawicielkę tej samej rasy po białym mundurku. O ile wie w jakich mundurkach chodzą uczniowie Akademii Cross.
- Cześć, wiesz może jak stąd wyjść?
Zagadała beztrosko słodko uśmiechając się do wampirzycy.

_________________
Powrót do góry Go down
Anna Hale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1339-anna-hale#25245 http://vampireknight.forumpl.net/t1400-anna-hale
Zarejestrował/a : 27/02/2014
Liczba postów : 421


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Nie Cze 29, 2014 11:23 am

Wszystko było by fajnie gdyby nie gałąź, na, której siedziała Anna. Była spróchniała i trochę nadłamana, a wampirzyca jakoś nie zwróciła na to uwagi. Kiedy dziewczyna wychyliła się za daleko, to gałąź zwyczajnie złamała się do reszty szybując na sam duł. Anna, dzięki swojej sprawności zdążyła złapać się sąsiedniej gałęzi, przeskakując na pomocą jej na inne drzewo.
-Uff, było blisko.- Odetchnęła z ulgą i sprawdzając jakość jednej gałęzi z drzewa. Gdy stwierdziła, że jest doskonała i się nie złamie tak jak inna to usiadła na niej. Dalej oglądała przyrodę i zaczęła się relaksować, Mimo to przez chwilę spojrzała, jak dziewczyna zbiera kwiaty i zaczęła wspominać o tym, że kiedyś robiła to samo. Dawało jej to radość, a zwłaszcza, kiedy nie robiła tego sama, to były piękne lata.
Anna, była ogólnie lekarzem, bo z latami uczyła się czegoś nowego. Wszędzie miała wtyki i pomagała prawie wszystkim, zarówno tym, co mają problemy z ciałem fizycznym, jak i duchowym, więc Schizofrenią, miała już do czynienia i to nie raz.  Dla innych może było by to dziwne, ale nie dla Anny.
Nie zwracała już wielkiej uwagi na dziewczynę. Oczywiście widziała, że ma mundurek, ale przecież to nie jest jednoznaczny znak. Miała kilku znajomych w Akademii i wiedziała w czym chodzą zarówno uczniowie klasy dziennej, jak i nocnej. Wiec nie będzie oceniać jej po mundurku, ale zapach już ją zdradził i zdawało się, że gdzieś go już czuła. Albo może i nie.  Wiedziała jedno, że kiedyś zapiszę się tam do szkoły, ale nie miała kompletnego pojęcia kiedy. I czy przyjmą ją od tak.  
Miała zamiar spędzić ten dzień samotnie i spokojnie, ale jak widać zawsze kurwa musi jej coś lub ktoś pokrzyżować plany. No cóż, ale nie można mieć wszystkiego.
Kiedy dziewczyna podeszła do drzewa i zaczęła mówić, to Anna spojrzała na nią z góry?
-Witam,- Co ja jestem, mapa? Przeszło jej przez głowę, mimo to lekko się uśmiechnęła. Każdemu zdarza się zgubić.- Wiem.- Odpowiedziała krótko i zgodnie z prawdą. Anna, zasiedziała się trochę na drzewie więc zaczęła się rozciągać.

_________________
vivere nolit, qui mori non vult
Anka otrzymała fiolkę z substancją, która po wypiciu, tworzy wokół osoby - która wypiła zawartość - cieńką otoczkę, przez co postać staje się niewidzialna na dwa posty - ubrania także. Artefakt jest jednorazowy. Należy wypić całość, żeby działał.

I can see every tear you've cried
like an ocean in your eyes
All the pain and the scars have left you cold
I can see all the fears you face
through a storm that never goes away
Don't believe all the lies that you've been told

I'll be right here now
to hold you when the sky falls down
I will always
be the One who took your place
When the rain falls
I won't let go
I'll be right here

Powrót do góry Go down
Tsuki
Tsuki
Tsuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1291-tsuki-hamada http://vampireknight.forumpl.net/t1305-tsuki-hamada#23978
Zarejestrował/a : 30/11/2013
Liczba postów : 336


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Sro Lip 02, 2014 2:00 pm

Wybacz, że odpisuję dopiero dziś, ale miałam strasznie dużo na głowie.

Ależ Tsuki nie chciała nikomu krzyżować planów, uwierz mi. Po prostu znalazła się w niewłaściwym miejscu w niewłaściwym czasie. A tak bardzo chciała znaleźć jeziorko gdzie po raz pierwszy spotkała Psycho. Właściwie, to teraz jej się całkowicie odechciało. Tak, ona co chwila zmieniała zdanie. Ale to taki wiek, prawda? A poza tym Tsuki to psychopatka. Tak, może się rzucić na biedną Annę bez powodu. Ale spokojnie, nie zrobi tego. Nie ma przy sobie żadnego ostrego narzędzia, żeby ją ładnie poharatać, a poza tym nie lubiła zadzierać z potężniejszymi od siebie wampirami. Jeszcze same kłopoty z tego będą. Tsuki jeszcze nie odkryła swojej mocy. Próbowała na wszystkie sposoby, ale to jeszcze nie czas. Może pod wpływem silnych emocji się ujawni? Tak, tylko kiedy? W walce? A jak jej moc, to po prostu wkurzanie innych? Tak, Tsuki bardzo się martwiła swoimi zdolnościami. O ile w ogóle takie posiada. Ale przecież Samuru powiedział, że zrobi się silniejsza i że pojawi się moc. Zostaje jej jedynie cierpliwie czekać.
Patrzyła na kobietę na drzewie uśmiechając się słodko i dumnie prezentując swój biały mundurek. Tak, była bardzo dumna z tego, że jest wampirem. Może nawet... Zbyt dumna? Tak, unosiła głowę wysoko, coś w stylu "Parzcie głupi ludzie, jestem od was lepsza!" Tak, Tsuki ostatnio zrobiła się straszną egoistką. Takim Kotlecikiem. Chociaż nie, ona na portalach społecznościowych się jeszcze swoją zajebistością nie chwaliła.
- A pokażesz mi? Jestem głodna...
Mówiła takim słodkim i niewinnym głosem łapiąc się za brzuszek. Potrzeba jej krwi, prawdziwej cieplutkiej krwi, a nie tych niedobrych tabletków bez smaku. Co to ma niby być? Jakiś szajs, a nie jedzonko dla wampirka (:C). A Tsuki musi się odżywiać dobrze, jeszcze kły jej rosną. Oczywiście mówię to w przenośni, chodzi mi o to, że mimo iż jest wampirem, to wciąż jest w okresie dojrzewania, jej ciało jeszcze się rozwija i musi dużo jeść. A poza tym jako służka Kuroaishity musi jeść, żeby mieć dużo sił, żeby spełniać jego chore zachcianki.
- Tsuki, a dlaczego nie zjesz jej?
Znów usłyszała głos w głowie. Zaczynało ją już to powoli irytować. Ale nic już z tym nie zrobi, przemiana w wampira zrobiła z niej wariatkę.
- A jak wtedy stąd wyjdę? Poza tym wygląda niesmacznie. Za chuda.
Oczywiście, nie chciała urazić Anny. Tsuki po prostu wolała bardziej... tłusty kąsek. To dla niej powinien być komplement, bo Tsu tak jakby pochwaliła jej figurę. Tak, gadała do siebie. Ale tak to już jest w schizofrenii. Słyszała głosy, to im odpowiadała.
Przysunęła się do niej bliżej, bardziej może nachalnie i patrzyła na nią tymi swoimi dużymi niebieskimi oczami oczekując odpowiedzi.

_________________
Powrót do góry Go down
Anna Hale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1339-anna-hale#25245 http://vampireknight.forumpl.net/t1400-anna-hale
Zarejestrował/a : 27/02/2014
Liczba postów : 421


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Czw Lip 03, 2014 5:52 pm

PO ostatnim spotkaniu z łowcą i bliskiej śmierci, Anna stwierdziła, że nie będzie żałowała tego, czym i kim jest. Będzie z tego dumna. Postanowiła, że nie będzie taką grzeczną spokojną kobietą jak dotychczas, a jej stosunek: do ludzie nie będzie już taki ciepły a do wampirów się o wiele wiele polepszy. Kiedyś uważała, że wychowanie jest najważniejsze, teraz spada to na dalszy plan.  Może znaczyło to wiele, ale teraz każdy pilnuje swojego zadka. A w takich czasach bycie wychowanym to coś dziwnego, bo większość osób, jakie Anna spotkała to nie mieli za grosz wychowania, no, ale co zrobi?
Nawet jak by nieznajoma chciała zaatakować to niech lepiej przyjrzy się tej osobie. Anna, może i jest chuda, ale bardzo wysportowana. Stara sie jakoś pokojowo rozwiązywać konflikty, ale jeśli jednak dojdzie do starcia to Anne wspomaga nie tylko jej siła, ale i także nauka, jak i spryt.
Słysząc jej prośbę uniosła lekko jeden kącik ust. Głodna?? A to biedactwo. Ale rozumiała ją, gdyż sama zaczęła lekko odczuwać głód. Anna, korzystała zazwyczaj z tabletek w ostateczności. Spojrzała na dziewczynę i zaczęła się przyglądać jej sylwetce.
Wzięła głęboki oddech i kilkoma szybkimi, jak i zwinnymi ruchami wylądowała bezpiecznie na ziemie, co mogło dać dziewczynie do zrozumienia, że Anna pomoże jej. Zachowała jednak odległość od dziewczyny, jeśli się zbliży za blisko może tego pożałować.
Słysząc ocenę o swojej sylwetce zignorowała ją, lecz, kiedy sie przybliżyła bliżej Anny, to wampirzyca wyższego poziomu spojrzała na nią ostrzegawczo. Oczywiście, Anna nie uważała się za lepszą, nawet zdarza się, że wampiry szlachetne są gorsze od niższych poziomów, jak i na odwrót. NIe oceniała jej "po okładce".
-Też bym coś zjadła.- Powiedziała to dziwnym tonem głosu i zgodnie z prawdą. Może zaprosi dziewczynę na jakiś wspólny posiłek? Skierowała się do pewnych drzew, które prowadziły do wyjścia z tej dżungli. Szła taką samą drogą, jaką przyszła, po co ma wydziwiać?  Cały czas uważała na to by dziewczyna nie wymyśliła czegoś głupiego. -Jak tu można się zgubić? To dopiero mały teren.- zażartowała. Anna, nawet jak by była człowiekiem i jej zmysły nie byłyby tak rozwinięte, jak teraz to i tak by dała radę wyjść z lasu, gdyż była dobrym tropicielem i oczywiście nauka by jej pomogła. Aby nie siedzieć w ciszy zapytała patrząc na nią i na chwilę się zatrzymała.
-Jak cię zwą?- Po jej charakterze wypowiedzi można stwierdzić, ze jest przystosowana do starej mowy. Teraz zazwyczaj mówią, "Jak masz na mię" prawda? Może to również sugerować, że Anna ma sporo na karku.
Była przygotowana na to, że nie otrzyma odpowiedzieć. Przecież nie mówi się pierwszej lepszej osobie swoich danych, a zwłaszcza, gdy się jest wampirem. Wszystko można wykorzystać na czyjąś niekorzyść, ale Anna miała dobre intencje, więc Tsuki nie musiała się martwić. Jeśli byłą by taka potrzeba nawet stanęła by w jej obronie. Trzeba bronić swoich, a zwłaszcza, że jeszcze nabierają siły.

_________________
vivere nolit, qui mori non vult
Anka otrzymała fiolkę z substancją, która po wypiciu, tworzy wokół osoby - która wypiła zawartość - cieńką otoczkę, przez co postać staje się niewidzialna na dwa posty - ubrania także. Artefakt jest jednorazowy. Należy wypić całość, żeby działał.

I can see every tear you've cried
like an ocean in your eyes
All the pain and the scars have left you cold
I can see all the fears you face
through a storm that never goes away
Don't believe all the lies that you've been told

I'll be right here now
to hold you when the sky falls down
I will always
be the One who took your place
When the rain falls
I won't let go
I'll be right here

Powrót do góry Go down
Tsuki
Tsuki
Tsuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1291-tsuki-hamada http://vampireknight.forumpl.net/t1305-tsuki-hamada#23978
Zarejestrował/a : 30/11/2013
Liczba postów : 336


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Pią Lip 11, 2014 8:40 am

I znów proszę o wybaczenie T^T Mam tu cztery postacie + pomagam Isce przy jej blogu ;^; I jestem fandubberką, mam dużo pracy z jednym projektem z kolegą ^^"

Ha! Jak to dobrze się składa! Tsuki również kiedyś została zaatakowana przez łowcę. Kilka godzin po przemianie w wampira, kiedy była jeszcze małym biednym przestraszonym poziomem E, który nie rozumiał jeszcze wszystkiego co się wokół dzieje.
Ha! Jak to dobrze się składa! Tsuki również kiedyś została zaatakowana przez łowcę. Kilka godzin po przemianie w wampira, kiedy była jeszcze małym biednym przestraszonym poziomem E, który nie rozumiał jeszcze wszystkiego co się wokół dzieje. Właściwie, to on chciał jej pomóc, ale wtedy wpadł Psycho, Tsuki zaczęło odbijać i zaczęła mówić o zabijaniu, a potem dostała od niego piękne dwie kulki z broni antywampirzej. Ach, piękne czasy odkrywania swojej nowej natury. Właściwie, to wciąż odkryła wampiryzm na nowo, bo Samuru nie raczył jej niczego wyjaśniać, zapewne oczekując, że zrobi to ktoś inny, albo Tsuki sama się wszystkiego domyśli.
Jeśli chodzi o wychowanie, to rodzicom Tsuki się nie udało do końca. Chcieli wychować sukę myślącą jedynie o pieniądzach, a wyszła im psychopatka. "Wyszła im" to niedobre określenie. Tsuki miała schizofrenię. Choroba psychiczna, aczkolwiek na jej rozwinięcie mają wpływ czynniki genetyczne. Tsuki nie rozumiała co się z nią dzieje. Nie wiedziała, że jest chora. Nie pojmowała tego wszystkiego. Wcale nie była zadowolona ze swojej choroby. Cierpiała. Zdrowa osoba nie można sobie nawet wyobrazić jaki ból odczuwała, kiedy słyszała głosy w swojej głowie i nie wiedziała skąd się biorą. Rozdwojenie jaźni, kiedy patrzyła w lustro i uśmiechała się głupio mówiąc "Hej, ja skądś cię znam... Spotkałyśmy się kiedyś?" . Wszyscy się od niej odwracali, nikt jej nie lubił, a ona nie umiała odpowiedzieć sobie na pytanie dlaczego tak się dzieje. Czy trzeba przestać kogoś lubić tylko dlatego, że rozmawia sam ze sobą? Dlaczego nikomu nie przyszło do głowy, że Tsuki przeżywa prawdziwy koszmar i prowadzi walkę z samą sobą? To było strasznie irytujące i męczące. Ale nauczyła się również pokory i cierpliwości. Zaakceptowała te głosy i już się nie złościła kiedy ktoś wtrącał się do rozmowy którą prowadziła z kimś innym. Tyle tylko, że wszystko inne było torturą. Codziennie znosiła niezliczone męki ze swoim chorym umysłem, ale nikt nie był w stanie tego zauważyć. Albo i był, tyle tylko, że udawał że tego nie widzi. Po co przejmować się osobą z rozdwojeniem jaźni? Bycie chorym na schizofrenie wcale nie było fajne. Było koszmarem, z którego nie można się obudzić. To jak bycie prześladowcą samego siebie. Jej szaleństwo było przyczyną jej terroru. Psycho raz zamknął ją w szpitalu psychiatrycznym. W ciemnym pokoju bez okien. Bała się, ale nie mogła uciec. Była zamknięta ze swoimi lękami. Płakała? Jasne, że tak, ze strachu i bezsilności, że nie może z tym nic zrobić. Jak długo jeszcze będzie musiała się męczyć z chorobą?
Ale przejdźmy już do tego, co działo się w lesie, nie będę Cię zanudzać opowieściami o chorobach psychicznych. Zbliżyła się do niej, ale widząc ostrzegawcze spojrzenie natychmiast cofnęła się kilka kroków do tyłu. Zrozumiała, że ma do niej nie podchodzić. Przyglądała się wampirzycy ze słodkim uśmiechem. Też była głodna? Miała nadzieję, że nie będzie rywalizowała z Tsuki o przekąskę. Zresztą Tsu jadła, bo musiała. Nic jej nie smakowało. Nic nie przebije smaku szlachetnej krwi jej Pana. Ale jeść trzeba, żeby móc mu potem służyć, żeby był zadowolony i pogłaskał ją po głowie i powiedział, że wykonała kawał dobrej roboty! Szła za wampirzycą przez las. Dopiero teraz zauważyła, że droga wcale nie była taka trudna. Ale Tsuki zapomniała o tym, bo wtedy była tą drugą sobą. Zatrzymała się kiedy wampirzyca też to zrobiła.
- Jestem Tsuki. A Ty?
Lubiła poznawać nowe osoby. Może akurat ona się nie odwróci kiedy się dowie o chorobie Tsuki, o której ona sama oczywiście nie miała pojęcia? Ciekawe, czy będzie tolerować jak będzie rozmawiała z głosem w jej głowie?
- Tsuki, wiesz że smutek i samotność najbardziej dokuczają przed wchodem słońca?
Dotknęła obolałych skroni i zgięła się w pół. Oprócz głosów dokuczał jej też straszny ból głowy. Nie wiedziała co się z nią dzieje. W jej oczach można było dostrzec przerażenie, ale tylko przez chwilę. Po chwili ból minął a ona uśmiechnęła się do Anny jak gdyby nigdy nic. Zignorowała głos wewnątrz niej. Uważała, że nie ma sensu się nim przejmować. A poza tym... Było jej wstyd rozmawiać z kimś kogo nie widać. W dodatku wampirzyca zdawała się w ogóle nie słyszeć tego głosu, co bardzo ją zaniepokoiło, bo to znaczy, że siedzi w jej głowie.

_________________
Powrót do góry Go down
Anna Hale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1339-anna-hale#25245 http://vampireknight.forumpl.net/t1400-anna-hale
Zarejestrował/a : 27/02/2014
Liczba postów : 421


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Wto Lip 15, 2014 7:08 pm

Najlepiej stworzyć taki plan, który wyeliminuje wszystkich łowców, jacy kol wiek łażą na ziemi, ale z drugiej strony to sa oni potrzebni bo coraz gorzej jest z wampirami, zaczynają za dozo sobie pozwalać, co właśnie doprowadza do tego, że liczebność łowców wzrasta.
Anna, jest typu osobą, która nie jest ciekawska, przecież nie zaleje ją pytaniami o jej chorobie, jak? Dlaczego? Kiedy? Tak samo o jej wychowanie, sama na początku była nie znośnym dzieckiem, ale z wiekiem "zmądrzała" i stara się nie robić problemow. Ale w tych czasach to nawet sam byt zawadza i najlepiej jak by ciebie nie było. Nikt by nie miał, nic do ciebie i był by spokój. Może i jest to śmieszne, ale prawdziwe, ale Anna nie będzie odbierać sobie życia, bo komuś przeszkadza jej towarzystwo, aż taka to ona pojebana nie jest.
CZy Anna zabierze jej jedzonko? Nie ona i tak mało potrzebuje, a dzielenie w grę nie wchodzi bo kto by chciał się dzielić? Słysząc pytanie o swoje imię zamyśliła się chwilę. Powiedzieć jej, nie powiedzieć, a chuj najwyżej pożałuje, ale czego?
-Moje imię? Jestem Anna i miło mi cię poznać.- Powiedziała zgodnie z prawdą, nie widzi problemu w tym, że ma schizofrenie, akceptuje to, jest to choroba jak każda inna. Kiedy zobaczyła, jak dziewczyna zgięła się w pół pojawiła się mrugnięciem oka tuż kolo niej i złapała ją za ramię.  -Mów, co jest.- Jej głos brzmiał poważnie, ale był lodowaty jak lud, gdyż Anna zwyczajnie się martwiła, a nie będzie się śmiała jak głupia do sera. Jeśli dziewczyna ma zamiar stawiać się nie mówiąc jej o chorobie to Anna jakoś to wymusi. Oczywiście nie chce źle. -Spokojnie, jestem lekarzem, więc nic mnie nie zdziwi.- Mimo to powiedziała kim jest, żeby dziewczynie było łatwiej się otworzyć, ale czy podziała?

_________________
vivere nolit, qui mori non vult
Anka otrzymała fiolkę z substancją, która po wypiciu, tworzy wokół osoby - która wypiła zawartość - cieńką otoczkę, przez co postać staje się niewidzialna na dwa posty - ubrania także. Artefakt jest jednorazowy. Należy wypić całość, żeby działał.

I can see every tear you've cried
like an ocean in your eyes
All the pain and the scars have left you cold
I can see all the fears you face
through a storm that never goes away
Don't believe all the lies that you've been told

I'll be right here now
to hold you when the sky falls down
I will always
be the One who took your place
When the rain falls
I won't let go
I'll be right here

Powrót do góry Go down
Tsuki
Tsuki
Tsuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1291-tsuki-hamada http://vampireknight.forumpl.net/t1305-tsuki-hamada#23978
Zarejestrował/a : 30/11/2013
Liczba postów : 336


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Sro Lip 16, 2014 8:08 am

Tak, masz rację. Ostatnimi czasy wampiry sobie pozwalały na zbyt wiele. Sama Tsuki była chodzącym przykładem. Szok? Dla osób które znały ją od dziecka pewnie by był. Zawsze taka cicha i spokojna, posłuszna rodzicom. Czasami odpływała w świat fantazji, była raczej typem marzycielki. Była. Teraz jest wampirem, psychopatką i sadystką. (Masochistką przy okazji też, ale tylko pod warunkiem, że to jej pan zadawał jej ból) I ona nie widziała w tym nic złego. Ona nie zdawała sobie sprawy z tego, że jest chora. To znaczy, wiedziała, że coś złego dzieje się w jej głowie, ale nie przypuszczała, że może to być choroba psychiczna. Nawet gdyby jakiś psychiatra powiedział jej, co jej jest, to by w to nie uwierzyła. Nie rozumiała tego, co się dzieje. Nie i koniec.
Co zaś się tyczy jej pozwalania sobie na za dużo - chyba nie muszę opowiadać, jak na ulicy pełnej ludzi zaatakowała człowieka i próbowała go ugryźć. Dostała dwie kulki ze zwykłej broni, zraniła ochroniarza tasakiem. A jeszcze wcześniej razem z Psycho zaatakowali łowcę. Znalazł tutaj Tsuki zaraz po przemianie, taką nieświadomą i przestraszoną. Zaraz, jak mu było? A tak, chyba Jiro. Więc kiedy dołączył do nich Kuroaishita Tsuki od razu odkryła, że mają ze sobą wiele wspólnego. Zresztą rozumiała co do niej mówi i zaproponowała mu zabawę w zabijanie. A Jiro się wkurzył i ich zaatakował, to oni jego. A biedna wampirzyca dostała dwie kulki z broni antywampirzej. Dobrze, że miał się kto nią zająć i że Psycho nie zostawił jej samej, wtedy z pewnością trafiła by do Oświaty i tam by ją bili i znęcali się nad nią.
Zgadzam się z tym, że w dzisiejszych czasach ma się przejebane za swoje istnienie. Tylko najpierw trzeba sobie czymś na to zapracować, prawda? Wystarczy raz, ale to jeden jedyny raz zrobić coś nie tak, nawet taką drobnostkę, a potem wszyscy się wyżywają do końca życia i wypominają. Tacy już są ludzie, nie zmienisz ich. Zawsze byli i będą kurwami.
Anna nie zabierze jej jedzonka? Ojej, jak miło. Ale dzielić się też nie będzie. Czyli co, zapolują razem, ale na osobne ofiary? W sumie tak jest nawet lepiej. Tsuki lubi rozszarpywać zwłoki. W ogóle, to napije się krwi co najwyżej dwóch osób, a resztę będzie atakować i zabijać z czystej przyjemności. Bo odbieranie innym życia należało do przyjemności. Zresztą głosy w jej głowie kazały jej zabijać, więc tak robiła. Dla świętego spokoju, strasznie bolała ją głowa jak do niej przemawiały, więc wolała robić to, co każą żeby się zamknęły.
Kiedy Anna do niej podeszła warknęła ostrzegawczo. Nie chciała, żeby ktoś obcy interesował się jej problemami. Zresztą jeśli powie jej prawdę, to pewnie ją wyśmieje jak każdy. "Haha, idzie ta co słyszy głosy". Zmieniła jednak zdanie kiedy ta powiedziała, że jest lekarzem. Lekarz nikogo nie wyśmieje, prawda? Miała wrażenie, że ból zaraz rozsadzi jej czaszkę. W oczach pojawiły się łzy, więc musiało ją naprawdę boleć. Spojrzała wampirzycy prosto w oczy.
- Nic Cię nie zdziwi? A to, że słyszę głosy też nie?
Zapytała z żalem. Tylko do kogo był skierowany ten żal? Chyba do samej siebie o to, że nie rozumie co się dzieje, Tsuki była przecież taka oczytana, wiedziała o wielu rzeczach, a teraz nie mogła zrozumieć, że jest chora. Ale osoby chore psychicznie nawet nie zdają sobie sprawy, że są, nawet po diagnozie psychiatry. Nie są i będą tak sobie wmawiać do końca. Nawet jeśli zostaną zamknięci w szpitalu psychiatrycznym. Psycho już raz ją zamknął, ona podziękuje za powtórkę z rozrywki.
- Tsuki, dlaczego o nas mówisz? My jesteśmy dobrzy, nie robimy Ci krzywdy...
Kolejny atak bólu sprawił, że upadła na kolana. Płakała, tak bardzo bolała ją głowa. W dodatku nie wiedziała czego te głosy od niej chcą. Cały świat zawirował, Anna przed jej oczami się rozmazała. Nie słyszała już nic, szumu drzew, ani śpiewu ptaków. A potem przed oczami zobaczyła ciemność i nie było już nic. Tsuki straciła przytomność na oczach Anny.

_________________
Powrót do góry Go down
Anna Hale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1339-anna-hale#25245 http://vampireknight.forumpl.net/t1400-anna-hale
Zarejestrował/a : 27/02/2014
Liczba postów : 421


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Sob Lip 19, 2014 5:09 pm

Anna może iż wyglądała na spokojną i niewinną istotę to pomimo tego potrafiła narozrabiać i to z dużym skutkiem. NIe jest głupia i nie będzie brała pod uwagę to, że ktoś ma jej dosyć lub chce jej śmierci, niech sobie mówią co chcą, a ona słuchała tego, jak zgaszonego radia. A jeśli mają zamiar coś jej wypominać to nich lepiej spojrzą na siebie, nikt nie jest święty, każdy ma coś do ukrycia nawet Ksiądz. Dobrze, że chociaż są osoby z którymi można żyć w dobroci, ale są i tacy z którymi nie można, równowaga misi być. Z jednej strony dobrze, że Tsuki jest taka jak jest, Anna nie lubiła monotonnych istot.
Oczywiście słyszała warknięcie dziewczyny, ale zignorowała je. Patrzyła na Tsuki badawczym spojrzeniem  czekała aż może wyjawi jej co jest grane. Kiedy tylko usłyszała to co chciała, to jej wyraz twarzy się nie zmienił, co mogło bardziej upewnić dziewczynę, że Anna nie doznała żadnego szoku, czy też nie nabija się z niej, a przede wszystkim wierzy jej i wie jaki to problem. Nic nie mówiła, gdyż komentarz teraz o jej chorobie jest zbędny, a może nawet by tylko pogorszył sytuacje. Zamykanie dziewczyny w pokoju, gdzie nie ma klamek, to tylko oddalenie problemu i zamiecenie go pod dywan.
Kiedy poczuła szarpnięcie w dół, bo dalej trzymała dziewczynę to tylko ją przyciągała do siebie i kucając oparła dziewczynę o swoje kolana. Widząc, że dziewczyna traci kontakt ze światem, potrząsała lekko jej ciałem, lecz to nie pomogło dlatego zdecydowała się na drastyczny krok. Z otwartej ręki uderzyła dziewczynę, by pobudzić dziewczynę do życia, nie żałowała siły, w końcu nie miała do czynienia z człowiekiem, tylko mocniejszym organizmem i wiedział że krzywdy jej nie zrobi. Z wampirami trzeba nieco ostrzej postępować, bo inaczej nie ma skutku. Jeśli jednak i to nie pomoże to zacznie ją przeszukiwać, gdzie ewentualnie może ją zanieść, jednak niczego takiego nie znajdzie poza telefonem, który i tak jest rozładowany. Ostatnim rozwiązaniem jest zabranie jej do szpitala, bo sama nie będzie w stanie jej pomóc, może i jest lekarzem, ale nie ma odpowiedniego sprzętu bo jej pomóc. Zresztą schizofrenia to nie łatwa sprawa i nie da się jej pozbyć z dnia na dzień, a zwłaszcza jeśli osoba chora uważa, że nie potrzebuje pomocy.

_________________
vivere nolit, qui mori non vult
Anka otrzymała fiolkę z substancją, która po wypiciu, tworzy wokół osoby - która wypiła zawartość - cieńką otoczkę, przez co postać staje się niewidzialna na dwa posty - ubrania także. Artefakt jest jednorazowy. Należy wypić całość, żeby działał.

I can see every tear you've cried
like an ocean in your eyes
All the pain and the scars have left you cold
I can see all the fears you face
through a storm that never goes away
Don't believe all the lies that you've been told

I'll be right here now
to hold you when the sky falls down
I will always
be the One who took your place
When the rain falls
I won't let go
I'll be right here

Powrót do góry Go down
Tsuki
Tsuki
Tsuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1291-tsuki-hamada http://vampireknight.forumpl.net/t1305-tsuki-hamada#23978
Zarejestrował/a : 30/11/2013
Liczba postów : 336


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Nie Lip 20, 2014 9:04 am

Bycie grzecznym i ułożonym wampirem jest naprawdę nudne. Jesz te obrzydliwe tabletki krwi, które mają taki paskudny sztuczny smak, nie wychodzisz z domu po zmroku, a jeśli już to bardzo rzadko i w ważnych sprawach, zawsze jesteś na zawołanie wampira wyższego rangą. Nie, to nie dla Tsuki. Co prawda miała swojego pana - Samuru, ale zbyt posłuszna to ona mu nie była. Oczywiście, szanowała go takie tam, ale nie zawsze wykonywała jego polecania. Na przykład, kiedy widzieli się ostatni raz kazał jej wyciąć sobie na udach, że jest niesforną służką i że się na niej zawiódł, bo nie chciała z nim walczyć. Pff... Sobie wziął maczetę, a jej dał wałek. Wiedziała, że chciał obudzić w niej moc, ale to chyba jeszcze nie czas. O nie, obawiała się, że może nie mieć mocy w ogóle. A co wtedy?
Tsuki nie należała do tych monotonnych istot, uwierz mi. Uwielbiała zabawę ostrymi przedmiotami. W ogóle, to rzucanie się na ludzi było fajne. Tylko nie w miejscach publicznych i nie jak mają ochroniarzy. I nie w obecności łowców. Tsuki miała bolesne doświadczenia z tym związane. Nie chciała znów oberwać kulką, albo co gorsza, kulką z broni antywampirzej. Lepiej polować w nocy, gdzieś w slumsach, na jakiś ćpunów albo inny margines społeczny. Nikt nie będzie się potem na nią rzucać, a możliwe, że podziękują za pozbycie się tej hołoty. A wampirzyca się naje. Łuhu, same korzyści płyną z czystki w slumsach! Tylko, że to teren Samuru. Jak całe miasto zresztą. Będzie musiała zapytać go o zgodę. Jeszcze będzie miała kłopoty z Szarą Policją, a potem on na nią nakrzyczy, jak tego nie zrobi. Panu narażać się nie będzie. Wystarczyło jej te kilka razy, kiedy o mało jej nie zabił.
Kiedy otworzyła oczy ujrzała nad sobą Annę. Policzek strasznie ją piekł. Uderzyła ją? No dzięki. Są łagodniejsze sposoby na odzyskanie przytomności, ale widać, że to był jedyny jaki przyszedł jej do głowy. Nie miała jej tego za złe. Go gdyby była o to zła, to pewnie już rzuciłaby się na wampirzycę i chciała ją udusić, albo coś. A ona tak patrzyła jej w oczy i uśmiechała się jak głupia.
- Dzięki.
Schizofrenia była chorobą psychiczną. Bóle głowy i omdlenie były spowodowane zupełnie innym czynnikiem. Otóż nasza kochana Tsuki dawno nie piła krwi i w dodatku zasnęła na słońcu, co bardzo osłabiało wampiry. Dobrze, że stało się to w późnych godzinach popołudniowych.
- Jestem głodna. Muszę napisać do Samuru, czy pozwoli nam zapolować w slumsach.
Telefon Tsuki wcale nie był rozładowany, tylko wyłączony. Raz jej się to przytrafiło kiedy Psycho zamknął ją w szpitalu psychiatrycznym i nie miała jak zadzwonić po pomoc. Jak powiedziała, tak zrobiła. Niestety, nie była zadowolona z jego odpowiedzi.
- Chyba nic z tego...
Odpowiedziała.

_________________
Powrót do góry Go down
Anna Hale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1339-anna-hale#25245 http://vampireknight.forumpl.net/t1400-anna-hale
Zarejestrował/a : 27/02/2014
Liczba postów : 421


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Nie Lip 20, 2014 8:05 pm

Hymm, tabletki krwi, Anna nie lubiła ich ale korzystała z nich w ostateczności. Mimo to dobrze, że są bo są nawet przydatne. Anna, była osobą, która pomagała bardziej z przymusy niż z radości. Przecież uderzając dziewczynę nie zabiła jej co nie? Z resztą, nie ma do czynienia z człowiekiem. A jeśli Tsuki była by zła to Anna sprowadziła by ją do pionu, ale dobrze że nie była, nie chciała się kłócić, czy też bić się z nią. Mimo, że znała ją chwilę to polubiła ją nawet.
Widząc, że się ocknęła odetchnęła cicho. Słysząc jej podziękowanie uściełała się lekko.
-Chociaż tyle mogłam pomóc.- Powiedziała to dziwnym głosem, jak by z żalem, ale nie żałowała tego, że jej pomogła pewnie jak by mogła to by jeszcze raz jej pomogła, ale do jej głowy zaczęły napływać nie ciekawe wspomnienia. Słysząc, że jest głodna tylko pomogła jej wstać, a następnie skierowała się do wyjścia z lasu.
-To musimy się pospieszyć, a nie licz na to, że ode mnie dostaniesz.- Mówiąc to przyspieszyła kroku. Sama była głodna, a nie chciała ewentualnie robić posiłku z Tsuki, nawet by jej nie tknęła, słysząc tylko imię burmistrza. Może i jest ty krótko, ale nie chce mieć z nim do czynienia.
Co do telefonu (W Ekwipunku miałaś zapisane, że był rozładowany, ale niech jest jak jest, bo Anna nie przeszukiwała Tsuki, ale miała.) Spojrzała na nią jak pisze sms i czekała na odpowiedz. Kiedy w końcu ją dostała to zrobiła załamaną minę.
-Masz jakieś miejsce do polowań? Chyba, że zjemy połowę miasta.- Zażartowała i uśmiechnęła się szeroko do dziewczyny, a następnie przeczesała palcami swoje długie włosy by po chwili móc je spleść w warkocza.

_________________
vivere nolit, qui mori non vult
Anka otrzymała fiolkę z substancją, która po wypiciu, tworzy wokół osoby - która wypiła zawartość - cieńką otoczkę, przez co postać staje się niewidzialna na dwa posty - ubrania także. Artefakt jest jednorazowy. Należy wypić całość, żeby działał.

I can see every tear you've cried
like an ocean in your eyes
All the pain and the scars have left you cold
I can see all the fears you face
through a storm that never goes away
Don't believe all the lies that you've been told

I'll be right here now
to hold you when the sky falls down
I will always
be the One who took your place
When the rain falls
I won't let go
I'll be right here

Powrót do góry Go down
Tsuki
Tsuki
Tsuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1291-tsuki-hamada http://vampireknight.forumpl.net/t1305-tsuki-hamada#23978
Zarejestrował/a : 30/11/2013
Liczba postów : 336


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Pon Lip 21, 2014 11:43 am

No to widzę, że pod względem jedzenia również by się ze sobą dogadały. Tabletki krwi? Fuj! Kto w ogóle wymyślił coś takiego? Pewnie jakiś sadysta, który lubi się znęcać nad biednymi wampirkami i każe im jeść takie obrzydlistwo. To tak jak kazać wilkom przejść na dietę wegetariańską. Nie, wróć. Porównanie kiepskie. Ale i tak sprowadza się do jednego - do osłabienia organizmu. Wampiry aby egzystować potrzebują krwi ludzkiej. Prawdziwej, nie sztucznej. Choć dla Tsuki każda krew smakowała sztucznie. Raz dane było jej spróbować krwi szlachetnego wampira, nic nie było w stanie przebić jej smaku. Taka słodka i gorzka jednocześnie. Na początku przyjemnie rozgrzała ją od środka. Tak jak alkohol, tylko z tą różnicą, że to ciepło nie było złudne. A jej smak... No po prostu nie dało się to porównać do niczego.
Była wdzięczna Annie za ocucenie jej, przecież mogła ją tutaj tak zostawić i udawać, że nic się nie stało, prawda? A może i nie prawda? Jeśli była prawdziwym lekarzem po studiach, to zapewne składała jakąś przysięgę, albo coś, że będzie pomagać każdemu w potrzebie, no nie? Matka Tsuki była lekarzem i właśnie coś takiego musiała robić. No, w każdym razie uznała, że to bardzo miłe ze strony Anny i zastanowi się dwa razy zanim będzie chciała zrobić jej krzywdę. Bo to psychopatka, jej różne dziwne rzeczy przychodzą do głowy. Ale wampirzyca mogła się czuć bezpiecznie, Tsu na razie nic jej nie zrobi. Świadomość wspólnego polowania była dla niej naprawdę bardzo podniecająca. W sensie... Ekscytująca. Tak, tak. Żeby nikt nie pomyślał, że jest jakimś małym zboczeńcem. To znaczy, jest, ale ona wolała tylko mężczyzn, 100% hetero, więc tego Anna też nie musi się bać.
Czytała kolejne wiadomości od pana i odpowiadała na nie. Była raz wściekła, raz zawiedziona. W ogóle, kilka razy miała ochotę cisnąć telefonem o ziemię, ale tego nie zrobiła. Westchnęła tylko cichutko i pokazała wampirzycy ich krótki "dialog". (Przeczytaj w dziale "Kontakt fabularny" tematy z telefonem do Tsuki i Samuru) Pewnie była zaskoczona, kiedy zobaczyła jak Tsuki odnosi się do swojego pana. Ale ona niektóre rzeczy pojmowała inaczej.
- Mój pan ma humory gorsze niż kobieta w ciąży.
Gdyby Samuru to usłyszał to Tsuki z pewnością wisiałaby na najbliższej gałęzi. Ale na szczęście jego tutaj nie było. W dodatku uznała Annę za godną zaufania, dlatego mówiła przy niej takie rzeczy. Miała nadzieję, że nie pójdzie do jej pana na skargę jaką to on ma złą służkę. A teraz była na niego po prostu zła. Westchnęła cicho kiedy zapytała ją o miejsce na polowanie. Chciała zrobić szlachetnemu na złość.
- Czego Samuru nie zobaczy, to go nie zaboli. Chodź! Zapolujemy w slumsach.
Uśmiechnęła się do wampirzycy i pociągnęła ją za rękę w stronę miasta, a dokładniej - w stronę najbrzydszej w nim dzielnicy pełnej ćpunów i innych ludzi tego typu, którzy stoczyli się na dno. Miała nadzieję, że jej pan nigdy nie powie się o tym wypadzie.

[z/t] x2

_________________
Powrót do góry Go down
Elaiza

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1200-kropla-wody
Zarejestrował/a : 15/10/2013
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Wto Sty 06, 2015 9:47 pm

Niedawno stała razem z nim na plaży chociaż trochę wydawało jej się, że to sen. Sen, który się nie skończy przynajmniej tak myślała ona sama. Nie wiedziała do końca czy mają razem udać się znów do kolejnego miejsca czy może do jego mieszkania, ale ich drogi rozeszły się tak nagle. Nie powiedział dokąd idzie i w którą stroną pójdzie za nim zniknie jej z oczu. To było normalne, że martwiła się o niego o swego panicza dla którego była oddana służbą na wieczność. Na jej twarzy nie było widać zmartwienia czy smutku. To był wyraz obojętności chociaż w środku martwiła się o niego w końcu jako człowiekowi towarzyszyły jej różne emocje. Nie pytała go o nic tylko pozwoliła mu odejść za pewne poszedł polować. To dziwne, że akceptowała to iż jestm wampirem i do życia potrzebna jest mu ludzka krew. Mogła przywyknąć do tego, że musi to robić ale nie chciała by chyba oglądać jak to robi. Była na prawde dziwna kobietą, ludzką dziwną dziewczyną która nie uciekała od niego pomimo tego jaki był.
Nie zwracała uwagi zbyt często dokąd idzie, gdzie jest. Dla niej było to obojętne bo lubiła chodzić tam gdzie chciała tam gdzie bywało również niebezpiecznie tak jak dzisiaj. Było już ciemno. Coraz bardziej noc okrywała całe niebo, a jednak nie zamierzała zawrócic do domu nie była małą dziewczynką i nie bała sie chodzić sama zwłaszcza gdzieś w lasach. Uwielbiała...nie...kochała wieczorami codzić i oglądać piekny księżyc z daleka. Tak jak dzisiaj szła przed siebie i nie znała drogi wcale, ale w jakiś sposób udało jej sie trafić do miejsca zwanego polanką. Najbardziej przykół jej uwage przepiękny księżyc świecący na niebie. Było chłodno i zimno, a ona miała na sobie tylko jakiś sweter, ale chyba jej to nie przeszkadza. Zahipnotyzowało ja piękno ksiązyca na niebie i wręcz nie mogła się oprzeć. Musiała po prostu musiała wkroczyc dalej na polanę i obejrzeć go. Stanęła gdzieś pod drzewem mając piękny widok na księżyc. Jej dłonie zrobiły się zimne, a para z ust wydobyła sie powoli.
Przed przyjściem tutaj była w sklepie z pięknymi sukniami. Pierwszy raz w zyciu widziała sklep z sukniami w stylu wiktoriańskim. Zobaczyła tam piękną suknię w kolorze czarnym i kupiła ją po czym założyła na swoje szczupłe ciało. Poczuła się inaczej bardziej pewna siebie i chciała pozostac na zawsze w tym stroju. Również włosy zostały perfekcyjnie ułożone u jednej z pań. Wyglądała jak dama dworu, ale co taka dama jak ona robi sama tutaj? Czy tylko podziwianie pięknego księżyca jej w głowię? Piekna dama sama na polanie.
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 531


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Wto Sty 06, 2015 10:24 pm

Zima była denerwująca pod kilkoma względami. Po pierwsze i chyba przede wszystkim wszędzie leżał śnieg. On, jak wiadomo każdemu, jest biały i cholernie idealnie odbija wszystko, nawet w ciemności. Przez niego nie można się skradać. W mróz skrzypi pod butami i płoszy ofiary. O ile takie bzdury nie przeszkadzają łowcy w mieście, tak napastnik w lesie może mieć utrudnione zadanie. Pod puchem znajdują się gałązki. One też lubią się łamać wtedy gdy tego najmniej oczekujemy.
Wampirzyca wybrała skrót porzucając tym samym dobrze wydeptaną ścieżkę. Idąc przed siebie z każdą minutą oddalała się coraz bardziej od swojego miejsca zamieszkania. Chociaż nie znała tutejszych okolic to głód zmusił ją do wyjścia na polowanie. Nie jadła już od paru dobrych dni a uczucie sytości jest potrzebne do zachowania komfortu psychicznego i równowagi w codziennych czynnościach. Była wampirem, dzieckiem nocy więc polowanie na ofiarę leżało w jej pierwotnej naturze. Tym razem szansa na znalezienie kogokolwiek była niewielka. Dzień skończył się już jakiś czas temu pozostawiając po sobie szarówkę. Ten moment doby był najlepszą porą na szukanie osób wracających najczęściej z pracy-to w mieście. A co z lasami? Tam ruch odbywał się latem i jesienią gdy ludzie chodzili w poszukiwaniu jagód i grzybów. Zima to najgorszy czas dla drapieżników lubiących spożywać posiłki na łonie natury. Można rzec, że taki sezon jest martwy-dosłownie. Ale co my tu mamy? Las stawał się coraz rzadszy aż w końcu ustąpił całkowicie miejsca polanie. A na niej coś niesamowitego. Miliony czerwonych żyłek przekształcających się w tętnice. To pierwszy obraz jaki ujrzała Nadia. Później widok rzeczywisty czyli kobietę, młodą, ubraną w piękną, długą suknię. Stała na środku polany wpatrując się w wysoko wiszący już księżyc. To nie wampir, wyczułaby przecież. Kto o zdrowych zmysłach stałby tutaj sam, o tej porze i w takim stroju? Szaleńcy są nieprzewidywalni. Nadia nie miała tym razem żadnego konkretnego planu na podejście do panny. A może to jakaś pułapka łowców?
Stawiając ostrożnie nogę za nogą wampirzyca pozostawała niezauważona. Skryta w mroku patrzyła na zamyśloną blondynkę. Tuż przed nią, jakieś 5 metrów leżała przyprószona śniegiem kłoda. Ktoś latem lubi tu palić ogniska. To zapewne fragment niewypalonego drzewa. Nadia skierowała wzrok na przedmiot i podnosząc go gwałtownie przesunęła w stronę ofiary dzięki mocy. Ta miała niewielkie szanse na przeskoczenie przeszkody ze względu na szybkość akcji i tą nieporęczną suknię. W każdym razie jeśli dostanie po kostkach to najpewniej padnie na kolana.

_________________
Nadia|Leo



Powrót do góry Go down
Elaiza

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1200-kropla-wody
Zarejestrował/a : 15/10/2013
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Wto Sty 06, 2015 10:41 pm

Zima miała swe plusy jak i minusy. O każdej porze tego roku było zimno, a lodowatość dawała o sobie znać co odczuwała Elaiza jako ludzka kobieta odczuwała je dość dobrze. Dłonie zimne jak równiez i ciało powoli mówiło jej dosyć i kazało wracać do miejsca w którym ogrzeje się. Ale czasem piękne białego sniegu i śliczne spadające płatki z nieba były pieknym widokiem czego grzechem by było nie podziwiać. Tak jak własnie teraz robiła to ona sama tutaj. Nie była zbyt ubrana dobrze jak na porę tego roku i być może poczuje skutki tego pózniej ale jak na razie chciała tu być. Lubiła samotność i może dlatego ciągnęło ją do takich miejsc jak te. Minusem było tylko zimno i dużo śniegu na ziemi przy którym bieganie czy ucieczka nie była zbyt możliwa. Czy bała się? Nie, a powinna? Nie wiedziała co ją tu spotka ale ona sama ryzykowała wystawiając się na atak. Była świadoma wszystkiego po za tym skąd miała wiedzieć, że własnie akurat ktoś zamierzał ją odwiedzić?
Swetr nic nie dawał do jej butów wlatywało trochę sniegu przez co stopy zrobiły sie już dosyc lodowate. Stała nieświadoma niczego co może za chwilę się tutaj wydarzyć. Patrzyła dalej na księżyc, ale nie słyszała nic w końcu gość o którym nie wiedziała skradł się bardzo dobrze. Miała zamiar już wracać do domu swego pana, który za pewne czeka na nią lub odwrotnie bo to ona może zastac puste mieszkanie. Wtedy wydarzyło się coś dziwnego coś co zaskyczło by każdego śmiertelnika. Kłoda, która wcześniej lezała pod śniegiem rzuciła się wprost na jej nogi, a dokładniej prosto pod stopy. Jak zaregowała? Jak każdy słaby człowiek wobec siły większej od siebie. Na jej twarzy pojawił się szok i zaskoczenie i co kolwiek zdążyła zrobić to jej się nie udało. Suknia była zbyt długa i zawadzała a skok nie był by udany. Poczuła jak dostała po kostkach dośc mocno i przewróciła się do przodu upadając na kolana jednak zdązyła również uratowac się chodz troche przed wypadkiem lądując na dłoniach. Poczuła bijące zimno w jej dłonie i ból na kostkach. Czy wydała z siebie jakiś dzwięk? Nie gdyż nie mówiła od dziecka dlatego tez otworzyła usta lecz to był głuchy dzwięk. Nie przestraszyła się lecz była oszołomiona trochę.
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 531


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Sro Sty 07, 2015 9:46 pm

Spontaniczny atak potoczył się do tej pory właśnie tak, jak chciała tego wampirzyca. Dziewczyna znajdująca się na środku polany w jednej chwili runęła przed siebie podpierając ciało dłońmi. Nadia spodziewała się okrzyku bólu, strachu czy chociażby zaskoczenia a zamiast tego nie usłyszała nic. Głucha cisza zmącona jedynie przez szelest sukni. Coś jest nie tak. Przemknęło przez myśl oprawcy nim zabrał się do dalszych działań. Młódka w środku lasu, ciemnego lasu, wystrojona w suknie rodem z minionej epoki a do tego wszystkiego milczy chociaż nie powinna.
Stopniowo, wolnym krokiem z głębi lasu na wprost, zaczęła wyłaniać się jakaś postać. Na ciemnym tle wysokich drzew można było rozróżnić jedynie jasne, rozpuszczone włosy. Większość ciała skrywał płaszcz a twarz zasłaniał głęboki kaptur.
Dlaczego nie krzyczysz, nie wołasz o pomoc.
Padło retoryczne pytanie a postać zatrzymała się w odległości pięciu metrów od swej ofiary, czyli dokładnie tam, gdzie jeszcze kilka chwil temu spoczywała kłoda. Wkrótce kobieta zsunęła do tyłu duży kaptur ujawniając swe oblicze. Patrzyła na młodego człowieka z góry, podchodząc coraz to bliżej. W końcu zatrzymała się tak blisko, że Elaiza mogła podziwiać z bliska czubki wysokich kozaków. Wstań Nadia wyciągając przed siebie dłoń, liczyła na to, że blondynka schwyci ją i dźwignie się na proste nogi. Skoro chce widzieć w pionie swój cel, to po co skłoniła go do upadku na śnieg? Najpewniejszą odpowiedzią jest ta, w której wskażemy na chęć pastwienia się. W końcu każdy wampir ma w sobie mniej lub bardziej rozwiniętą potrzebę zadawania bólu i wywoływania strachu. Piękną mamy dziś noc, prawda? Szybki ruch i oszołomienie po upadku powinno sprawić, że nim Elaiza się obejrzy jej lewa dłoń znajdzie się w zamkniętym uścisku garści Nadii. O ile uścisk wydawał się delikatny to nie było szans na wydostanie kończyny. To tak jak z wnykami. Im bardziej się szarpiesz, tym bardziej cierpisz a przy okazji tracisz więcej krwi. Jeszcze w tym momencie dziewczyna była nietknięta i oprócz przyszłych siniaków na kostkach nic jej nie dolegało, jeszcze.

_________________
Nadia|Leo



Powrót do góry Go down
Elaiza

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1200-kropla-wody
Zarejestrował/a : 15/10/2013
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Sro Sty 07, 2015 10:06 pm

Plan owej obcej kobiety powiódł się błyskawicznie i po jej myśli w końcu wampiry stoją wyżej nad ludzmi. Po za tym co mogła zdziałać w tej chwili? Tak na prawdę nic. Gdyby umiała mówić to za pewne wydała by z ust dzwięk ale nie dzwięk krzyku tylko bólu. Elaiza nie należała do aż tak strachliwych kobiet jak niektóre inne przedstawicielki płci pięknej. Była twardsza psychicznie i była odważna chociaż na dobre nie zawsze wychodziło. Jak na razie czuła zimno. Okropne zimno na dłoniach i ból na kostkach na których za pewne zostaną siniaki. Pomimo tego wszystkie była spokojniejsza nawet w takich chwilach chociaż czuła sie oszołomiona w tej chwili. Wtedy Elaiza podniosła głowę wyżej dostrzegając z oddali jedynie długie jasne włosy. Kobieta to było pewne. Teraz mogła obejżeć dokładniej swojego prawce jak wygląda. Była piekną kobietą lecz dostrzegła w niej coś co mogło by przerazić nie jednego. Elaiza odczuwała niepokój jednak wyraz jej twarzy był obojętne i odważnie chciała spojrzeć na tą damę.
Czy chwyci jej dłoń? Tak, zrobi to bo nie ma chyba innego wyjścia. Wyciągnęła swą lodowata i smukłą dłoń chwytając dłoń obcej kobiety. Dopiero po chwili zorientowała się, że nie uwolni dłoni lecz przerabiała to już po za tym na co jej się wyrywać skoro nie mogła wydobyć z siebie głosu? Podniosła się z zimnego śniegu stojąc teraz na przeciwko niej i patrząc wprost w jej oczy. Drugą wolną dłonią wskazała na swoje gardło i pokiwała głową aby przekazać jej, że nie jest w stanie wydobywać z siebie dziwięku. Przekręciła lekko głowę na swoją zamkniętą w uścisku dłoń po czym spojrzała na nią dużymi błękitnymi oczyma mając na twarzy wyraz pytający. Jak na razie nie była zbyt przerażona, ale wszystko trwa do czasu.
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 531


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Czw Sty 08, 2015 9:57 pm

Ludzka istota szybko odzyskała pion po równie błyskawicznym upadku. Stojąc nieruchomo z oczyma wpatrzonymi wprost w główną sprawczynię całego zajścia, przypominała niewinną owieczkę. Najwyraźniej nie zdawała sobie sprawy co ją czeka. Bohaterka będąca w centrum zainteresowania miała jeden cel, który przyświecał jej od początku wyjścia z domu. Nieprzyzwoite zapełnienie żołądka i ugaszenie płomienia podsycanego przez żądze związane z głodem. Tego właśnie oczekiwała i pragnęła z każdą sekundą coraz bardziej. Nim jednak doszło do czegokolwiek Nadia musiała się zmierzyć z tymi wielkimi, niebieskimi oczami, które przeszywały ją na wskroś. Niemy znak dany przez ludzką istotę był jasny i jednoznaczny-nie mogła wypowiedzieć słowa, wydać z siebie nawet najdrobniejszego dźwięku. To dlatego nie krzyczała podczas upadku na kolana.
I tak zaraz się wszystkiego dowiem. Tylko się nie szarp i stój spokojnie. Szept przerwał panującą ciszę i choć wampirzyca wydała jasną komendę to wcale nie ufała ofierze. Zamiast tego postanowiła zdać się na stary i przede wszystkim sprawdzony sposób unieruchomienia ofiary, czyli moc. Jedną z umiejętności jaką blondynka odziedziczyła po ojcu była możliwość wpływania na umysł drugiej osoby. Zasada była jedna i ta sama. Zawsze musiała utrzymać kontakt fizyczny a to zapewniła sobie jakąś minutę temu. O ile druga strona nie posiadała żadnych tarcz, czy innych udziwnień typu magiczne medaliony to wszystko szło gładko. Jeśli stojąca tutaj plątanina żył i tętnic nie umie się bronić przed takimi niespodziankami to ma problem bo pijawka zabiera się do roboty.
Ściskając nadgarstek Elaizy, Nadia przesunie rękaw od sweterka nieco wyżej-do łokcia, tak aby stworzyć sobie dogodne warunki. Błękitnooka istota nie powinna nawet drgnąć gdyż jej ciało zostało zniewolone do tego stopnia, że jedynie wzrok rejestruje całe zajście. Jeszcze jedno szybkie spojrzenie na bladą twarz przerażonej dzieciny i ostre kły przebiją skórę a wraz z nią tętnicę promieniową. Oczy, które do tej pory wydawały się być czarne niczym smoła zaczęły zmieniać barwę na karmazynową. Nie było to takie gwałtowne jak u przedstawicieli poziomu E ale w tych ciemnościach trudno było dostrzec różnicę w tęczówkach. Przystosowane do tego typu działań uzębienie bez trudu pokona mizerną przeszkodę jaką stanowi skóra, tym bardziej, że od kilku chwil trójki znacznie przybrały na swych rozmiarach. Prócz napływającej do gardła krwi, umysł zaatakują miliony fotografii, kadrów i urywek z całego życia młodej kobiety. Kilka chwil wystarczyło aby blondyna poznała przeszłość towarzyszki. To nie wystaraczy, nie przybyła tutaj dla zbędnych informacji. Oczekiwała krwi i tego pragnie najbardziej. Granica sytości niebezpiecznie zbliżała się do granicy omdlenia Elaizy. Sekunda za sekundą z jej ciała powinno ubywać coraz więcej czerwonej i tak cennej cieczy. A może już się jej kręci w głowie?

_________________
Nadia|Leo



Powrót do góry Go down
Elaiza

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1200-kropla-wody
Zarejestrował/a : 15/10/2013
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Pią Sty 09, 2015 12:12 am

Z wyglądu ta dziewczyna rzeczywiście była taka niewinna i wydawała się czysta nie przesiąknięta złem na tym świecie, a może po prostu udaje niewinna i skrywa różne sekrety? Niedługo nasza napastniczka dowie się wszystkiego. Jeszcze nie była pewna z kim ma doczynienia ale ta sytuacja w tej chwili nie wygladała zbyt dobrze, a jednak Elaiza próbowała nie tracić zimnej krwi i była spokojna. Zreszta marne szanse na ucieczke by miała. A jej niebieskie duże oczy wciąz wpatrywały się w oprawczynie jak zahipnotyzowane jakby chciała jej przekazać wiele do powiedzenia chodz nie mogła.
To dobrze, że kobieta nie ufała jej w końcu nigdy nic nie wiadomo prawda? Ale gdyby miało ja spotkać coś złego to już dawno by to się stało, a jej ofiara była jednak tutaj sama i zdana na tą piękną damę. Może urok tej kobiety oślepił ją na tą całą sytuację? Wracając jednak do sytuacji wyglądała ona dość beznadziejnie. Elaiza dopiero teraz zorientowała się co sie dzieje dalej i nie mogła się ruszyć? To było dziwne, ale coś lub jakaś siła nie pozwalała jej na wykonanie jakie kol wiek ruchu w tym momencie. Jej duże piękne oczy mogły tylko patrzec i zdawać sobie teraz sprawę, że ta osoba nie jest zwyczajna. Raczej należąca do mrocznego świata.
I wtedy poczuła jej zeby na swojej gładkiej i delikatnej skórze dośc intesywnie zamykając oczy z bólu, który towarzyszył temu uczuciu. Nie mogąc krzyczec mogła tylko zaciskać powieki ale najwiekszy ból ustał gdy oprawczyni w końcu znalazła się głęboko w jej ciele i spijała słodki nektar z niej. Teraz ważne pytanie czy obiadek smakował? Czy jej słodka krew jest pyszna i chciała by więcej i więcej? Jak na razie poczuła, ze zaczyna jej świat wirować przed oczami. Czuła jak traci siły z powodu ubywającego słodkiego nektaru z jej ciała, a jej powieki zrobiły się odrobine cięższe. Poczuła się słabo ale walczyła o to by nie stracić przytomności w ramionach tej kobiety.
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 531


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Pią Sty 09, 2015 7:15 pm

Okrągły księżyc skrył się za grubą kołdrą chmur sprawiając, że dookoła było jeszcze ciemniej niż dotychczas. Na którymś z otaczających polanę drzew przysiadła sowa dając znać o swej obecności donośnym krzykiem. Wszystko było takie idealne. Noc, cisza i spokój. Brak możliwości wydawania z siebie dźwięków powinien być mocno sprzężony z wbijaniem kłów w żyły. O ile pożywianie się było przyjemniejsze gdy nie słychać szlochu i błagalnego "nie chcę umierać". Bez szamotaniny, z godnością-tak powinno być zawsze.
Krew, więcej krwi. Z każdą chwilą ilość czerwonej substancji krążącej w żyłach kobiety malała zmniejszając ciśnienie. Dręczycielka kątem oka spoglądała na swą ofiarę. Znała już jej dzieciństwo, czasy szkolne, wczesną młodość i widziała twarz wampira, którego mianowała swym panem. Jasno wynikało z tego, że Nadia przywłaszczyła sobie czyjąś własność. A czy ów własność nie powinna być lepiej pilnowana? No chyba, że nabywcy nie zależy na losach podopiecznej. W każdym bądź razie prócz pełnego żołądka pijawka posiadła jeszcze jeden cel. Mianowicie za wszelką cenę chciała doprowadzić do omdlenia mizernego ciałka błękitnookiej. Sytuacja, o której przed chwilą była mowa powinna nadejść lada chwila. Nikt przecież nie jest wstanie funkcjonować przy tak obfitej utracie krwi. Dzięki sytej kolacji nasza blondynka będzie mogła spokojnie funkcjonować nawet tydzień, nie martwiąc się, że nie uzupełniła zapasów woreczków ze szpitala. Gdy podniebienie kobiety przywykło już do słodkiego smaku jaki omywa go regularnie, oczy tak jak początkowo przybrały odcień ciemnego brązu. Upajając się chwilą i rozkosznym ciepłem rozlewającym się w ustach i całym przewodzie pokarmowym, Nadia nareszcie zmniejszyła intensywność mocy jaką oddziaływała na ludzką istotę. W konsekwencji mogła spokojnie opaść na idealnie przyprószoną polanę. O ile oczywiście straci kontakt z otaczającym światem i odpłynie.

_________________
Nadia|Leo



Powrót do góry Go down
Elaiza

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1200-kropla-wody
Zarejestrował/a : 15/10/2013
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Pią Sty 09, 2015 8:18 pm

Elaiza nie miała tak dobrej widoczności w nocy jak jej przedstawicielka ciemnej strony mocy więc ta noc zrobiła sie prawie czarna gdy tylko cudowny księżyc skrył się. Pozostał połyskujący śnieg, który jednakże nie wiele dawał do oświetlenia tego miejsca. Dobiegł ją dzwięk sowy ale nie mogła się skupić zbytnio na czym innym bo teraz jej świat odrobinę wirował. Poddała się nie szamocąc się tylko spokojnie przyjęła to, że jest tylko pożywieniem w tej chwili i przyjmowała to z godnością chociaz nie jest łatwo.
Wampirzyca była na prawdę głodna tej nocy i piła i piła i ciągle piła, to zaczęło ciągnąć sie jakby w nieskończoność jakby nie miało końca. Ofiara nie bardzo wiedziała co się dalej dzieje gdyż zaczęła słabnoć i powieki stawały się coraz cięższe i cięższe. Jej ciało już było całkiem osłabione i nie wiedziała ile jeszcze wytrzyma i czy przeżyje bo nie wiedziała jak długo to będzie jeszcze trwać. Faktycznie nie powinna nigdzie sama chodzić ale jej panem nie zawsze przejmuje się tym gdzie jest i z kim jest. Jest między nimi jakaś granica i dzisiejszej nocy była tylko zdana na siebie.
No i po chwili jedyne co ostatnie widziała to ostatni rzut oka na krajobraz i jej ciało nie dało rady wytrzymać tyle nie było przyzwyczajone do tak drastycznej utraty krwi więc jej powieki opadły bezwładnie. Gdy jej oprawczyni skończyła ona straciła świadomośc co się z nią dzieje i opadła wprost na puszysty śnieg nie ruszając się. Żyła, oddychała ale była już zbyt słaba aby się podnieść. W tym zimnie temperatura jej ciała spadnie bardziej ale będzie żyła.
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 531


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Sob Sty 10, 2015 2:29 pm

Wszystko co dobre szybko się kończy. Nawet najwykwintniejszą ucztę trzeba kiedyś przerwać. Sytość to wspaniałe uczucie, które towarzyszy wampirom niemal pod koniec każdego, zakończonego sukcesem ataku.
Przez cały czas wampirzyca trzymała w swych dłoniach rękę młodej kobiety. Z każdą chwilą stawała się ona coraz bardziej wiotka aż w końcu ofiara zaczęła balansować ciałem jak gdyby pod jej stopami trzęsła się ziemia. To sygnał, że trzeba szybko kończyć. Uwalniając całkowicie niebieskooką, pijawka sprawiła, że tamta nie mając żadnego punktu zaczepienie runęła na miękki puch. Upadała lekko a suknia przez chwilę układała się tak aby w konsekwencji otulić nogi nieprzytomnej. Na dworze pewnie było bardzo zimno choć Nadia tego nie odczuwała. Dla człowieka przebywanie w takich warunkach, w tak skąpym ubiorze to pewna śmierć a na pewno amputacja odmrożonych kończyn. Jedynym śladem jaki pozostał na twarzy wampirzycy po sytym posiłku były mocno czerwone usta. Ich kolor to żadna szminka tylko resztki jeszcze świeżej krwi. Mając w pamięci wygląd Pana, tej tutaj, blondynka schyliła się aby podnieść niewielką torebkę jaką miała przy sobie ludzka istota. Otwierając zamek wydobyła ze środka telefon. Wyszukała numer do osobnika o imieniu na literę L. Po wklepaniu ów numeru do swojej komórki zrobiła krok do tyłu i cyknęła zdjęcie z fleszem. Na fotografii znajdowała się nieprzytomna dziewczyna i fragment polany. Następnie Nadia napisała bardzo krótką wiadomość. Po wysłaniu MMS'a rzuciła krótkie Do zobaczenia i oddaliła się zostawiając leżącą w śniegu. Obok niej leżała torebka a na niej telefon.
Brodząc w śniegu, wampirzyca doszła wreszcie do ścieżki, z której nie było już widać ani dziewczyny, ani polany, którą tak bardzo polubiła.

z\t

_________________
Nadia|Leo



Powrót do góry Go down
Lucjusz
...
...
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1440-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1469-lucjusz#29984 http://vampireknight.forumpl.net/t2130-relacje-lucjusza http://vampireknight.forumpl.net/t2273-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t2067-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1447p400-apartament-lucjusza#45737
Zarejestrował/a : 17/05/2014
Liczba postów : 635


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Sob Sty 10, 2015 3:08 pm

Długo mu zajęło szuanie Elaizy. Przez zimno, dziewczyny serce zwalniało, jak i przez ubytek krwi. pytał spotykane osoby, czy wiedzą, gdzie jest miejsce ze zdjęcia. Większość mu nie pomogła, ale znalazł taką, co wskazała to miejsce. Od razu przybył tu, by nie marnować czasu.
Kiedy dotarł do miejsca, podszedł do swojej służki. Westchnął obojętnie i przyjrzał się jej. Jego wyraz twarzy był zimny, co nie sugerowało niczego dobrego. Kucnął koło Elaizy i spojrzał na jej twarz. Mimo tego co ją spotkało, nadal była piękna i bardzo się zmieniła.
Zdjął płaszcz i okrył dziewczynę układając ją sobie na kolanach.
-Po jakiego chuja tu przylazłaś?- Zapytał zimno i retorycznie. Czy był zły na dziewczynę, owszem, gdyż przyjście tutaj, było głupie i nie rozważne. Wstał z nią na rękach i skierował się do Apartamentu.
-Następnym razem zostawię Cię tam.- Odparł po krótkim czasie drogi. Dorwie ta kurew, co tak załatwiła człowieka.
z/t x2
Powrót do góry Go down
Absinthium

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1856-piolun#38802
Zarejestrował/a : 23/05/2015
Liczba postów : 28


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Czw Lip 09, 2015 9:51 pm

Nie miał kompletnie co robić. Ostatnio całkiem sporo czasu miał wolnego, a zbyt dużo czasu doprowadzało do tego, że się zaczynał martwić. Nie lubił go trwonić więc musiał znaleźć zajęcie. Bardziej lub mnie przyjemne, choć preferował pierwsza opcję. Postanowił więc pozwiedzać okolicę. Poznać ją dobrze, by nie zgubić się czasem w lesie... Zabawne... Absinth miał znakomity zmysł orientacji więc nie potrafił się zgubić. Nawet gdyby chciał.
Błądząc, tym razem po lecie, trafił na interesująca polanę. Musiał w najbliższym czasie znaleźć sobie jakiegoś sługę. Ktoś musi sprzątać i zajmować się posiadłością pod jego nieobecność i nie mógł to być byle kto. Choć musiał przyznać w tych czasach znalezienie kogokolwiek było zaiście trudne.
Westchnął więc ciężko i nie ściągając swojego kaptura usiadł wygodnie na trawie przemierzając turkusowymi oczami nocne niebo. Mimo swoich lat, wampir nie nudził się swoim "życiem". Niejednokrotnie miał wkład w historię, ale nigdzie nie był udokumentowany. Cieszył się z bycie niezauważalnym i postanowił dalej z tego korzystać.
Ostatecznie położył się wygodnie i nasunął kaptur bardziej na oczy by się zdrzemnąć. Nie był aż tak głodny więc postanowił zjeść coś potem, a teraz rozkoszować się chwilą relaksu słuchając dźwięków nocy.
Powrót do góry Go down
Kojiro

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1901-kojiro#40792 http://vampireknight.forumpl.net/t2342-kojiro#49288
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 190


PisanieTemat: Re: Księżycowa polana   Czw Lip 09, 2015 10:46 pm

Kojiro przez długi czas siedział trochę odseparowany od świata, nic dziwnego skoro wampir nie lubił korzystać z rzekomej pomocy którą mu zaoferowali łowcy. Upierdliwa bransoleta denerwowała wampira, lecz póki zaglądał do miasta musiał ją nosić, niestety mało kto potrafił uwierzyć w tak doskonały cosplay, a starsi ludzie zaczynali się modlić do niego jako do bóstwa, by go "ułaskawić", to już wolał jednak nosić te ustrojstwo, choć przygnębiał go fakt, że inne wampiry raczej nie miały takich problemów. w końcu kończąc spacer po mieście wracał do domu, lecz jak to miał w zwyczaju swym iście psim postanowił trochę spatrolować teren, bo czemu by nie? W lesie jednak już ściągnął niewygodną biżuterię i schował do sakiewki przy pacie
-waa... jak miło...
Rozprostował się z lekkim psim uśmiechem i strzygąc uszami które się po chwili pojawiły na jego głowie uwolnione spod blokady. W końcu w lesie nie spodziewał się spotkać tłumów ludzi, a nawet jakby to coś zawsze skmini by nie wchodzić sobie wzajem w drogę i nie straszyć niepotrzebnie. Ubrany był typowo po japońsku, odkąd tu zamieszkał strasznie spodobały mu się te wygodne proste stroje, a obecnie ubrany był w szary nierzucający się zbytnio po oczach strój, na grzbiecie mając tylko narzucony kontrastujący z wszystkim możliwym w okolicy żółtym haori, czemu żółtym? bo pieseł uwielbiał takie kopnięte kolory, żółty, zielony no i ewentualnie błękitny, choć raziły po oczach to były żywiołowe jak i sam Kojiro.
Wracając jednak do miejsca spaceru, czuły węch wampira wyczuł jakiś nowy zapach, innego wampira, na dodatek nie jakiegoś przeciętnego słabego, ale takiego lepsiejszego, a że nie kojarzył zapachu to postanowił to sprawdzić. Zza drzew wyjrzał kudłaty łeb zaglądając na polanę w środku lasu, może gdyby nie ponadprzeciętna uroda wampira to by poszedł dalej widząc, że ten jakby przysypia, widać też musiał lubić naturę. Po chwili Koji stanął sobie płynnym susem na złamanym drzewie niedaleko leżącego w pozycji na klęczki i przyglądając mu się z ciekawością. Był nieprzeciętny, na dodatek jeśli ten spojrzy na Kojiego ujrzy istny zachwyt w psich oczyskach
-Konbanwa. Kim jesteś? nigdy cię nie widziałem w tej okolicy.
Zapytał z wesołą niemal, że niewinną minką o ile wampir szlachetny mógł być niewinny i spokojnie czekał na odpowiedź.

_________________

Wylosowane w dyni: Różowy aligator - zabawka/breloczek do kluczy. Uśpienie Ci nie straszne! Gdy ciało śpi, aligator się budzi gryząc! Raz na trzy posty.
Powrót do góry Go down
 
Księżycowa polana
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
 Similar topics
-
» Księgarnia Esy i Floresy
» Polana w środku lasu
» Księga zaklęć
» Książę Endymion...
» Polana

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: Lasy-
Skocz do: