IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Środek lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3 ... 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość
Isao
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t321-isao-takei#363
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 660


PisanieTemat: Środek lasu   Wto Paź 23, 2012 5:35 pm

Środek lasu, cóż tu więcej mówić? Miejsce, w które trafia się z reguły tylko dlatego, że po prostu się zgubiło. Staje się tu, zupełnie nie wiedząc gdzie się jest i rozgląda się. Dookoła widzi się drzewa, słyszy się zaś ich szum i wszelkie odgłosy natury, charakterystyczne dla lasu. Miejsce niezbyt krzaczaste lecz gęsto porośnięte przez drzewa, krzewy i inne roślinki leśne.
Powrót do góry Go down
Vergil

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t886-vergil-startess#7238
Zarejestrował/a : 15/01/2013
Liczba postów : 342


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sro Mar 20, 2013 5:04 pm

Vergil pragnął znaleźć się daleko od cywilizacji. Na szczęście nie musiał szukać daleko, bo niedaleko posiadłości był wielki las. Wszedł na dróżkę i zagłębił się w sam środek. Chciał dojść na sam środek gdzie nikt go nie znajdzie. By mógł wszystko spokojnie przemyśleć.
jednakże głos w jego głowie nie dawał mu spokoju.
* Gdzie idziemy? Kogo dziś zabijemy?Jestem tobą, musisz być silniejszy. Pij ta krew! *

Mężczyzna słyszał takie sentencje jakby ktoś mu je krzyczał prosto w twarz. Wszystkiemu towarzyszył dodatkowo okrutny śmiech. Vergil chciał się od niego odciąć ale nie mógł. wszystko wskazywało na to że wampir jest skazany nadzielenie ciała z tym bytem.
W końcu zaszedł już daleko i zszedł ze ścieżki. Szedł jeszcze głębiej mając nadzieję że nie natknie się na żadnych ludzi. Brnął po kolana w śniegu, lecz nie przeszkadzało mu to wcale. W ręce trzymał pudełko z pigułkami.
W końcu podszedł do wielkiego dębu i po prostu siadł pod nim starając się uspokoić. jednakże Greed nie dawał mu spokoju.
Powrót do góry Go down
Lilianne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t929-lilianne#8860 http://vampireknight.forumpl.net/t943-lilianne
Zarejestrował/a : 17/02/2013
Liczba postów : 210


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sro Mar 20, 2013 5:19 pm

Boże kochany czy będzie jej dane w końcu trafić gdzieś, gdzie jest ciepło? Jak próbowała dostać się do cywilizacji to trafiała na przykład... Do lasu! Świetnie. A z kolei jak nie potrzebowała zamkniętych pomieszczeń to jak na złość do takich ją nogi niosły. Opatulała się co chwilę coraz szczelniej kurtką, ale w zasadzie to nie miało większego sensu. Nic jej to nie dawało, ale taki odruch i co poradzić. Wciągnęła do płuc ogromny haust powietrza, po czym powoli wydychała próbując się zastanowić jak wyjść z tego piekielnego miejsca. Rozejrzała się uważnie dookoła jednak nic konkretnego nie wymyśliła. Na jej twarzy zatem pojawił się wyraz niezadowolenia oraz zniecierpliwienia.
Maszerowała dalej przed siebie. Może w koncu trafi przez przypadek na jakąś dróżkę, która doprowadzi ją do serca miasta. Zerknęła na telefon chcąc może połączyć się z internetem, ale oczywiście nie można było liczyć na zasięg. On też ją zawiódł. Jakby tego wszystkiego jeszcze było mało nie patrzyła pod nogi, co w efekcie spowodowało, że przewróciła się o nogi mężczyzny siedzącego pod drzewem. Wiadomo, że duma nie pozwalała jej, aby ktoś ją podnosił, więc mamrocząc coś niezrozumiałego pod nosem wzięła się w garść i wstała. Poprawiła włosy, które jak na złość opały jej na twarz.
- Wybacz, że przeszkodziłam- rzuciła z cichym westchnięciem, bo jakby nie patrzeć sama nie była bez winy. Tak to jest jak się nie patrzy pod nogi. Ale to i tak cud, że znalazła w tej puszczy kogoś żywego. A przynajmniej w przenośni, bo wampirów nie można było zaliczać do istot żyjących. Tak czy siak miała kogo zapytać o drogę. Przyjrzała mu się z delikatnym uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Vergil

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t886-vergil-startess#7238
Zarejestrował/a : 15/01/2013
Liczba postów : 342


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sro Mar 20, 2013 5:29 pm

Jakież było jego zdziwienie gdy zobaczył kobietę lecącą w śnieg ponieważ przewróciła się o jego nogi na tym pustkowiu. Widać było mu pisane żyć w towarzystwie. Szybko zerwał się na nogi chcąc jej pomóc ale widać kobieta nie potrzebowała pomocy. Przyjrzał się jej dokładnie i też odpowiedział lekkim uśmiechem na uśmiech chociaż humor miał dość podły dzisiaj.
Głównie przez Greeda który notorycznie chciał mu zawrócić w głowie po pierwszej przemianie. Zlustrował wzrokiem dziewczynę i musiał przyznać że była piękna.
- Witaj nieznajoma, zgubiłaś się? - spytał grzecznie. Wszak nie był jakimś niewychowanym gburem.
W tej sekundzie w jego głowie znów rozległ się głos. ten sam co zwykle
* Ale lalunia, zgwałć ją póki nikogo nie ma i spij jej krew! To będzie twój chrzest, a ty na pewno poczujesz się lepiej! *
Vergil zmarszczył brew i zignorował głos. Nienawidził go tak bardzo, a dopiero słyszał go kilka godzin. Dziewczyna jednak pachniała wampirem, także mężczyzna nie musiał zachowywać się z dystansem, obawiając się o zranienie jej.
Powrót do góry Go down
Lilianne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t929-lilianne#8860 http://vampireknight.forumpl.net/t943-lilianne
Zarejestrował/a : 17/02/2013
Liczba postów : 210


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sro Mar 20, 2013 5:45 pm

Bez większych ceregieli usiadła dobie obok niego podciągając nogi pod klatkę piersiową. Opatuliła je dłońmi. Stać jej się nie chciało, a poza tym musiała patrzeć na niego z góry czego nie lubiła. Ponadto nie było to komfortowe i grzeczne. Teraz miała jego twarz zaraz obok swojej, co sprzyjało obserwowaniu, tudzież przyglądaniu się. Mogła go wybadać, a wiadomo, że Lilianne zawsze to lubiła. Sympatycznie wyglądał, a ponadto uśmiechał się do niej, co bardzo lubiła u ludzi. I tacy też zasługiwali na wysokie noty jako rozmówcy. Stwierdziła, że Vergil jak najbardziej nadaje się do ciekawej konwersacji.
Słysząc jego pytanie zmieszała się. Głupio było się zgubić i nie wiedzieć jak wrócić tym bardziej, że nie powinno być to problemem dla dorosłej kobiety. Odwróciła wzrok na moment jednak w końcu była na tyle gotowa, żeby spojrzeć ponownie na mężczyznę. Tak, tak... Błahe problemy, czy słowa stwarzają jej ogromne kłopoty. Machnęła ręką lekceważąco.
- Można tak powiedzieć. - przytaknęła i dalej go bacznie obserwowała. Wyglądał jakby coś go trapiło.
- Coś się stało?- zagadnęła z czystej ciekawości, chociaż może i nie... Była na tyle dobrą duszą, że przeważnie martwiła się nawet o nieznajomych. Oczywiście nie do paranoi, lecz zawsze. - Tak poza tym jestem Lilianne- przedstawiła się z ciepłym, szerokim uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Vergil

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t886-vergil-startess#7238
Zarejestrował/a : 15/01/2013
Liczba postów : 342


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sro Mar 20, 2013 6:01 pm

Ah gdyby wiedziała w jakim jest położeniu to pewnie omijałaby go dalekim łukiem. On mógł wyczuć że jest wampirem to ona pewnie też. Więc raczej bez przeszkód mógł jej powiedzieć o swoich problemach z mocą.
- Vergil, miło mi. - uśmiechnął się lekko. Miała takie ładne oczy.
Westchnął ciężko.
- Wstyd przyznać ale ja też mam problemy. Jestem facetem, a problem jest. I to nie sądzę że łatwo go rozwiążę. A przyszedłem tutaj właśnie by pomyśleć o tym. jednakże pewna osoba nie daje mi spokoju.
Oczywiscie nie mogła mieć pojęcia że słyszy ich jeszcze druga jaźń Vegila.
* No wiesz... ranisz moja duszę, a raczej naszą! hahaha , Chciałbyś ją przeruchać? ja to bym chciał. Szkoda że jak zwykle ty jesteś u władzy.. ale to się zmieni Vergil. To się zmieni. Wystarczy chwila nieostrożności, chwila dekoncentracji, a zamienimy się miejscami.*
Po wypowiedzeniu tych słów w jego głowie, Greed umilkł. Przez całą jego wypowiedź Vergil marszczył brew i koncentrował się by go nie słuchać. To było jak telepatia, tyle że gorzej. gdy spazm minął, znów uśmiechnął się do niej.

_________________
Powrót do góry Go down
Lilianne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t929-lilianne#8860 http://vampireknight.forumpl.net/t943-lilianne
Zarejestrował/a : 17/02/2013
Liczba postów : 210


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sro Mar 20, 2013 6:10 pm

Słuchała go uważnie, ale po chwili jej uśmiech zniknął widząc, że naprawdę nie jest z nim dobrze. Może maska nadal tkwiła na jego twarzy jednak Lilianne widziała, że w jego życiu coś na pewno nie dawało mu spokoju. W takiej sytuacji u jasnowłosej trudno o zadowolenie. Tyle, że jej kącik ust drgnął w wesołym uśmiechu, kiedy stwierdził, że ich wzajemne poznanie należy do miłych.
- Mnie również- puściła do niego figlarne perskie oko, po czym skierowała spojrzenie na horyzont, a raczej gdzieś w głąb lasu, ponieważ trudno było cokolwiek innego tu ujrzeć. Położyła mu dłoń na ramieniu zastanawiając się przez moment usilnie nad czymś. W końcu ponownie przerzuciła na niego wzrok, który zdawał się być zatroskany. Zmarszczyła brwi przykładając palec wskazujący do ust.
- To, że jesteś mężczyzną nie ma żadnego znaczenia. To nie zasada, że płeć męska nie powinna mieć problemów. Przecież każdy je ma. Oczywiście doskonale wiem, że znamy się od kilku minut, lecz może zechciałbyś mi powiedzieć, co się dzieje? Nawet jeśli nie da się łatwo go rozwiązać to we dwójkę można coś wymyślić. Co dwie głowy to nie jedna, a po drugie często wygadanie się jest dobrym sposobem. Tak czy inaczej... Możesz o tym porozmawiać jak chcesz. Służę pomocą- zaoferowała się gładząc go chwilkę po barku, a o kilku minutach zdjęła dłoń nie chcąc sprawiać wrażenia nadto nachalnej.
- Czy tą "pewną osobą" jestem ja? Jeśli tak to zaraz się zwinę przy uprzedniej pomocy w postaci drogowskazu- skwitowała swoje słowa mimowolnym uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Vergil

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t886-vergil-startess#7238
Zarejestrował/a : 15/01/2013
Liczba postów : 342


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sro Mar 20, 2013 6:21 pm

- Trzy. Co trzy głowy to nie jedna. W tym mój problem. I nie nie miałem wtedy namyśli ciebie. Ale dobrze, powiem, bo bezpieczniej się poczuję. Moja moc jest moim przekleństwem. Moją mocą jest... zło. Chyba tak to najlepiej nazwać. Ktoś niedawno powiedział mi że każdy ma w sobie zło. Czy to zazdrość, nienawiść, żądzę a nawet buta. Każdy ma jakąś negatywna cechę. I moja moc sprawiła że... to moje zło przekształciło się w żyjący byt. Ten byt żyje we mnie, mówi do mnie, każe krzywdzić ludzi. To tak jakby ktoś stał przede mną i krzyczał do mnie. A jak zrobię ten zły krok, to on przejmuje władze nad moim ciałem. Greed, tak się nazwał. Wtedy mogę tylko patrzeć, nie mogę się przeciwstawić jego woli. Moje ciało wtedy go słucha. To jest mój problem.
Wyrzucił powoli z siebie wszystko. Nie miał zamiaru nic ukrywać. Skoro chciała go wysłuchać to lepiej było gdy mógł pogadać z kimś. Miło mu było gdy zaczęła go głaskać, Jednakże nie oponował gdy zabrała dłoń. Nie chciał przyznać się jak mu tego brakuje.
* Ale ckliwa opowieść, ciekawe kim jest ten Greed, a już wiem! To JA! hahahah. Ale naprawdę, moglibyście już przejść do rzeczy bo strasznie się nudzę. Zabiłbyś coś, albo kogoś. *

_________________
Powrót do góry Go down
Lilianne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t929-lilianne#8860 http://vampireknight.forumpl.net/t943-lilianne
Zarejestrował/a : 17/02/2013
Liczba postów : 210


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sro Mar 20, 2013 6:33 pm

Oparła łokcie na udach, aby oprzeć sobie wygodnie podbródek. Uważnie wsłuchiwała się w jego słowa ściągając brwi. Nie trzeba było jej długo, ani obszernie tłumaczyć, ponieważ wiedziała, o czy mówi. Nie pierwszy raz w życiu się z czymś podobnym spotkała. To znaczy... Pierwszy, ale przypominał jej Vergil pewną osobę, którą miała okazję poznać w swoim życiu. To było podobne do rozdwojenia jaźni, tyle że tutaj chodziło o moc, którą mężczyzna posiadał. Potrafiła to zrozumieć bez problemów, tyle że gorzej z wymyśleniem czegoś sensownego, co przy okazji pozbyło by się tego. A jeśli nie zlikwidowało to chociaż pomogło opanować tę moc i dać spokojnie żyć wampirowi. Daj tkwiła z przyłożonym palcem do ust, bo w ten sposób pomagała sobie w myśleniu.
- To teraz już wiem o co chodzi. Nie mam niestety pojęcia jak to rozwiązać. Najsensowniejsze byłoby znaleźć sposób na ograniczenie jego władzy na tyle, by nie miał wpływu na twoje zachowanie. Albo ty musiałbyś mieć silniejszą wolę. Tak czy siak... Przynajmniej o tym mówisz. Zawsze trochę lżej podzielić się tym z kimś.- westchnęła, ale szybko się szeroko uśmiechnęła, by chociaż po sobie nie dawać mu poznać, że panuje napięta atmosfera. Uściskała go przyjaźnie, żeby zrobiło mu się trochę weselej.
- Nie znam rozwiązania na twój problem, ale na pewno na poprawienie humoru. Przynajmniej dotychczas przytulanie pomagało- ukazała mu ząbki w szerokim uśmiechu.
Powrót do góry Go down
Vergil

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t886-vergil-startess#7238
Zarejestrował/a : 15/01/2013
Liczba postów : 342


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sro Mar 20, 2013 7:08 pm

Vergil zdziwił się gdy nagle Lili go przytuliła. instynktownie objął ją tez ciesząc się z tej chwili bliskości. Chłonął jej zapach i było mu dobrze. Czuł jednak wciąż bliskość Greeda która napawała go obrzydzeniem.
Domyślił się że kobieta nie mogła mu pomóc. Czuł że musi sam to rozwiązać ze swoją drugą połową. Ten jednak nie był z tych co łatwo poddają się pertraktacją.
Co ciekawe. Znał się z Lili dopiero pięć minut, a już obejmowali się mocno niczym kochankowie. Oczywiście nie w myślach były mu teraz flirty mimo iż Greed ciągle podszeptywał mu jakieś swoje fetysze i propozycje co mógłby z nią zrobić.
- Dzięki. A ty skąd tutaj przywędrowałaś? To środek lasu.
Wolał jednakże teraz nie myśleć o swojej klątwie. Sama myśl sprawiała że czuł się źle i humor mu się psuł.
Powrót do góry Go down
Lilianne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t929-lilianne#8860 http://vampireknight.forumpl.net/t943-lilianne
Zarejestrował/a : 17/02/2013
Liczba postów : 210


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sro Mar 20, 2013 7:18 pm

To ile czasu minęło od ich poznania się nie miało dla niej najmniejszego znaczenia. Mimo tego mogła być dla niego wsparciem i przyjacielem w nieciekawej sytuacji, prawda? Czas nie grał roli, by sprawiać, żeby dana osoba czuła się lepiej oraz weselej. Nie zwalniała uścisku, a wręcz go pogłębiła o ułożenie głowy na jego ramieniu. Uważała, że to nie będzie dla niego problem. Przecież nie było w tym nic flirciarskiego, a jedynie przyjacielskiego. Ponadto to było charakterystyczne dla Lil. Potrafiła przytulić nie znając danej osoby i zacząć pocieszać. Na jego słowa zaśmiała się melodyjnie, a zarazem cicho. Spojrzała na niego wymownie, a zaraz potem litościwie. Tym sposobem można było wyczytać, że dziewczyna samą siebie uważa w tym przypadku za kompletną idiotkę.
- Z plaży, dasz wiarę? Potrafię zaskoczyć samą siebie idiotyzmem, ale co poradzić. Powinnam w tym wieku już mieć orientację w terenie, ale niestety... Chciałam znaleźć się w centrum miasta, a znajduję się w centrum lasu. Chociaż powiem ci, że to z perspektywy czasu nie takie złe, ponieważ udało mi się poznać ciebie.- wyjaśniła uśmiechając się do siebie raz po raz.
Powrót do góry Go down
Vergil

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t886-vergil-startess#7238
Zarejestrował/a : 15/01/2013
Liczba postów : 342


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Czw Mar 21, 2013 9:40 am

- No nie wiem czy znajomość ze mną może być opłacalna. Jestem zwiastunem kłopotów. - uśmiechnął się ironicznie.
W sumie to była prawda, od zawsze cierpiał na słabości, a kiedy został silnym wampirem okazało się że jest najsłabszy ze wszystkich. Dodatkowo jego moc okazała się przekleństwem. Ah jak życie może być niesprawiedliwe i upierdliwe. Tak czy inaczej teraz mu było lepiej w objęciach Lili.
- Skoro się zgubiłaś to pewnie szukasz ciepłego miejsca. Niedaleko jest posiadłość mojej stworzycielki. Możemy tam pójść jeśli chcesz. Pewnie masz już przemoczone ubrania.

Jakby nie patrzeć siedzieli w grubym śniegu. Ich ubrania musiały być już bardzo mokre.

_________________
Powrót do góry Go down
Lilianne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t929-lilianne#8860 http://vampireknight.forumpl.net/t943-lilianne
Zarejestrował/a : 17/02/2013
Liczba postów : 210


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Czw Mar 21, 2013 12:23 pm

Zmarszczyła brwi i spojrzała na niego wymownie.
- Nie zawieram znajomości ze względu na jakiś zysk, czy jak to nazwałeś "opłacalności". Kłopoty są z każdym prędzej, czy później, więc dla mnie to nie jakiś wielki problem.- odpowiedziała najwyraźniej nieco zirytowana jego wypowiedzią. U niej nie trudno o nerwowość, bo niestety nie należała do grupy społeczeństwa, które cechowało się stoickim spokojem.
Szybko jednak wróciła do dawnego stanu, czyli mniej nerwowego.
Ona sama nie była szczególnie silnym wampirem niestety. Może gdyby była levelem C to juz by było coś. Wtedy ma się więcej mocy i można zrobić znacznie więcej podczas walki z oponentem, ale co teraz mogła na to poradzić. To jedynie marzenie, które się nie spełni, a nie warto płakać nad rozlanym mlekiem. Trzeba się cieszyć z tego, co się ma.
- Nie chcę komuś siedzieć na głowie. Tym bardziej, że tam mieszka twoja pani, a w dodatku z rodu szlachetnych. Nie będę robić komuś kłopotów. Ubrania to nie problem. I tak już od dawna mi zimno- stwierdziła z subtelnym uśmiechem i przeniosła wzrok na Vergila.
Powrót do góry Go down
Vergil

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t886-vergil-startess#7238
Zarejestrował/a : 15/01/2013
Liczba postów : 342


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Czw Mar 21, 2013 3:12 pm

- Nie miałem nic złego na myśli. - obronił się szybko Vergil. - Chodziło mi o to że jak ktoś długo ze mną przebywa to może się spotkać z Greedem. A tego nikomu nie życzę. Nie chcę by ktoś przeze mnie cierpiał. Chociaż i tak już mam problemy z głodem.
Vergil uśmiechnął się smutno. Jakoś nie potrafił być szczęśliwy mimo iż na początku sądził że to będzie super życie.
- To może zamiast do niej to wpadniesz do mnie do akademika i się ogrzejesz? A przynajmniej wyprowadzę cie z tego lasu do miasta co?
Yuki pewnie by się nie obraziła że chciałem pomóc dziewczynie sprowadzając ją do jej posiadłości chociaż pewności nie miał. No ale jeśli dziewczyna nie chce to chociaż ją stąd wyprowadzi.

_________________
Powrót do góry Go down
Lilianne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t929-lilianne#8860 http://vampireknight.forumpl.net/t943-lilianne
Zarejestrował/a : 17/02/2013
Liczba postów : 210


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Czw Mar 21, 2013 5:13 pm

- Miałam piekło na ziemi przez kilka miesięcy bez przerwy, więc spotkanie z Greedem... Czymkolwiek jest też bym jakoś przeżyła. Zresztą nie ma co się martwić na zapas. Gdybym miała tak żyć to bym dawno na głowę dostała, albo nabawiła się depresji- stwierdziła całkiem racjonalnie i spojrzała na niego z uśmiechem. - To czemu nie rozejrzysz się za jakimś człowiekiem czy słabą ofiarą i nie zaspokoisz głodu? Fakt faktem ja ponoć jestem dziwna, bo ludzi nie tykam, ale może ty należysz do tych niewegetariańskich wampirów.- spojrzała na niego badawczo. Nawet ostatnio spotkana przez nią wampirzyca, która też kiedyś była człowiekiem żyła pełnią życia i korzystała z krwi ludzkiej jednak Lil jakoś nie mogła wiedząc, że sama kiedyś była człowiekiem. W takiej sytuacji sama zapewne nie chciałaby być atakowana przez wampira, więc czemu teraz ona miała robić krzywdę śmiertelnikom? A poza tym nie pokazano jej jak to jest żywić się człowiekiem, toteż wolała nie próbować, ot co.
- Zdecyduj sam, który wariant wybierzesz, chociaż mi wystarczy po prostu droga do miasta.- dodała uprzejmie.
Powrót do góry Go down
Vergil

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t886-vergil-startess#7238
Zarejestrował/a : 15/01/2013
Liczba postów : 342


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Czw Mar 21, 2013 10:02 pm

- Rozumiem , wszak świat nie kręci się tylko wokół mnie. to chodź, odprowadzę cie do miasta. Masz telefon może, to byśmy byli w kontakcie. - uśmiechnął się i podał jej swój numer telefonu.
Następnie co zrobił to wstał i pomógł jej jeśli tego sobie życzyła. Wszak był dżentelmenem, nie to co Greed. Ten ciągle podszeptywał mu teraz jakie okropności zrobiłby Lili gdyby dorwał się teraz do władzy.
Mężczyzna zaczynał już uczyć się go ignorować. Miał go dość, ale ten mógł tylko gadać. I to całe szczęście.
Uśmiechnął się do Lili i zaczął prowadzić ją do miasta po swoich śladach. Wprost w objecie cywilizacji gdzie się rozstali.
z/w
Powrót do góry Go down
Lilianne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t929-lilianne#8860 http://vampireknight.forumpl.net/t943-lilianne
Zarejestrował/a : 17/02/2013
Liczba postów : 210


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Pią Mar 22, 2013 2:14 pm

Zapisała jego numer na swoim telefonie, po czym wstała z mokrego miejsca i otrzepała nieco ubrania ze śniegu. Niestety spotkanie szybko dobiegło końca, ale może niedługo znowu będzie im dane się spotkać za wcześniejszym porozumieniem przez telefon.
- Dziękuję za pomoc. Mam nadzieję, że niedługo ponownie się spotkamy- i jak to miała w swoim zwyczaju ucałowała serdecznie jego lico poprawiając na ramieniu torbę. Nie zwlekała dłużej. Jeszcze tylko pomachała mu na pożegnanie wysyłając w jego kierunku ciepły uśmiech, po czym oddaliła się od niego i ruszyła do serca miasta.
[zt]
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 407


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Nie Cze 23, 2013 8:38 pm

Po wylądowaniu samolotu i wyjechaniu z lotniska Veina nie miała jeszcze ochoty udać się do miasta w poszukiwaniu mieszkania. Póki co miała w planie przejść się po dzikszych terenach miasta, a dokładnie lesie. Może przy okazji sprawdziłaby co się stało z jej starym domem.
Gdy weszła już do ciemnego boru od razu poczuła ulgę związaną z samotnością i braku tego wielkiego miejskiego gwaru. Podróż samolotem nie była zachwycająca z uwagi na czas lotu, a także głupie dziecko drące się kilka godzin. Może wampirzyca nie byłaby lepszą matką, jednak czy ta kobieta mogła naprawdę nic zrobić by dziecko się uspokoiło?
Czarnowłosa przemierzała środek lasu znajomą dróżką. Może i długie jej tu nie było, jednak niektórych miejsc się nie zapomina. Zawsze było to dobre miejsce na chwilę odpoczynku. Jedyną obecną przeszkodą delektowania się leśnym powietrzem, były obcasy, które Veina obecnie miała na stópkach. Może nie były jakieś bardzo wysokie, ale na pewno wiele brakowało im do idealnych butów na spacer.
Gdy czarnowłosa co raz bardziej zaczęła się zagłębiać w las, wyczuła ludzki zapach. Było to nieco dziwne, że człowiek o tej porze przemierza dzikie ostępy boru. Ale przecież dla Veiny to nie był żaden problem. Starała się znaleźć śmiertelnika, zajęło jej to kilka minut, ponieważ człowiek znajdował się kilkadziesiąt metrów dalej, a jedynie jego zapach przemieszczał się wraz z wiatrem. Czarnowłosa szła cichutko i zwinnie między drzewami, bardzo blisko człowieka, jednak nie na tyle by ją wyparzył. Jeśli dobrze pójdzie to może dzisiaj nie będzie musiała iść do miasta na kolację. Miała jedynie nadzieję, że nikt jej nie przyłapie. Wolałaby nie mieć kłopotów od razu po powrocie do miasta.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Nie Cze 23, 2013 8:50 pm

No, a wampirzyca tak bardzo liczyła na to że nikt jej nie przyłapie, to też musiał zjawić się ten zły i brzydki łowca i wszystko zepsuć czyż nie? Hah, gdyby tylko wiedziała jakim łowcom był Raven wtedy nie musiałaby się aż tak bać, zresztą o ile dobrze sięgał pamięcią już się kiedyś, dawno dawno temu spotkali swego czasu. Czy Veina będzie go pamiętać? Czy on ją rozpozna? To wszystko zależy od tego jak dobra była ich pamięć, chociaż na Vladimira bym nie liczył, narkotyki i alkohol za bardzo przeżarły mu mózgownicę aby cokolwiek mógł pamiętać zwłaszcza z tak długiego czasu, nie był wampirem więc używki uzależniały go jeszcze mocniej, co jak co ale dalej był jedyny w swoim rodzaju. On miał również dużo na głowie i przechodził przez korytarze swoich myśli wędrując tym lasem, również nie szukał kłopotów ale cóż, widocznie one musiały znaleźć go, tego jednak nie wie nikt jak to wszystko się potoczy prawda? Wzdychnął głęboko, nadchodził z drugiej strony na przeciw człowieka którego śledziła wampirzyca z tą różnicą że jego widział a jej nie za bardzo. Postanowił przystanąć przy jednym z drzew i zapalić papierosa, to była najlepsza opcja co mógł teraz zrobić. Tak więc sięgnął parę razy do kieszeni wyciągając niezbędne akcesoria a gdy już było coś na rzeczy trzymał tlącego się papierosa w ustach i obserwował człowieka swoimi nienaturalnie żółtymi oczyma. Jego twarz była o dziwo odsłonięta ale kaptur spoczywał na jego głowie tworząc obraz raczej nieprzyjemnego typa którego nie chce się spotkać w nocy w środku lasku, ciekawiło go co zrobi człowiek. Aristov lubił obserwować zachowania zarówno ludzi jak i wampirów, ciekawiło go czy człowiek przejdzie obojętnie czy też zawróci czy cokolwiek zrobi. No to zapowiada się ciekawy wieczór nie sądzisz? Puszczał sobie chmury dymu do góry co jakiś czas z jedną ręką na pasku, wiadomo że to on zgrywał tego złego w lesie, ale warto być zawsze zabezpieczonym, tak więc dostęp do broni był łatwy gdyby ten człowiek nie wiem, okazał się seryjnym zabójcą ala Ted Bundy.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 407


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Nie Cze 23, 2013 9:05 pm

Biedna wampirzyca zawsze musi mieć pecha przy łowach. Z drugiej strony.. drugi człowiek? Pozostaje kwestia czy ma oprzeć się pokusie czy też skorzystać z tego dobrego daru. Może gdyby wiedziała, że nowy przybysz jest Łowcą, nie ryzykowałaby starty ślicznej główki. Nie chodziło oczywiście o to, że się bała, ale jedynie o ryzyko jakie niesie ze sobą zadarcie z człowiekiem niepospolitym - zapewne uzbrojonym.
Veina przystanęła przy najbliższym drzewie i przez chwilę zastanawiała się co ma w tej sytuacji zrobić. Bezbronny śmiertelnik był niedaleko niej i wydawało się, że Łowca póki co jej nie zauważył. Czarnowłosa lubiła ryzykować i taki też miała zamiar w tym przypadku - najwyżej trochę jej się oberwie od obrońcy wszelkich żyć ludzkich, który stał niedaleko.
Wampirzyca cichutko podeszła do śmiertelnika, zostawiając swoją torbę przy pobliskim drzewie. Zaczęła się do niego zbliżać po cichu i w pewnym momencie złapała obcego mężczyznę za ramię, od razu zasłaniając mu usta by nie zaczął drzeć się w niebogłosy. Łowca wciąż stał przy drzewie i do tego zaczął palić papierosa, co oznaczało, że chyba póki co nie ma zamiaru się stąd ruszać.
Veina uderzyła śmiertelnika w głowę by przestał tak panikować. Przecież wszyscy dobrze wiedzą, że gdy strach zaczyna krążyć w żyłach, krew nie jest już taka smaczna. Kobieta postanowiła szybko wgryźć się w szyję mężczyzny póki ten zupełnie nie obleje się potem ze strachu. Dość prędko wbiła kły w jego karczycho i zaczęła sączyć krew. Wtedy śmiertelnik zaczął się niemożliwie mocno szarpać. Czarnowłosa musiała zrobić kilka kroków by nie stracić równowagi i w tym momencie jej obcas wbił się w ziemię. Vei odessała się od człowieka i go puściła, a ten oczywiście zaczął się drzeć cholernie i uciekać w stronę Łowcy. Zapewne był tak przerażony, że go jedynie minął i biegł dalej w stronę miasta. A wampirzyca ze szkarłatnymi ustami we krwi utknęła przez głupi obcas wbity w ziemię. Próbowała go wyjąć, no ale cóż - złośliwość rzeczy martwych.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Nie Cze 23, 2013 9:22 pm

Ah, czyli młodo wyglądająca jak na swój wiek wampirzyca lubiła sobie zaryzykować co? No proszę, to już mamy wspólne cechy, jeszcze parę i można stanąć do ołtarza. Żarty żartami, ale co jak co, nie znam bardziej głupiej i nierozważnej osoby od samego Ravena który tłumaczy to wszystko tym że lubi sobie zaryzykować, tak było w tym przypadku, oczywiście usłyszał człowieka i spostrzegł Veinę, która była łał, unieruchomiona? No kociaku, lepiej szybko się z tego wygrzeb bo on nie myśli, zaświeci łapkę na zielono i już się nie ruszysz przez jakiś czas. Gdy tylko usłyszał wrzeszczenie człowieka, ruszył natychmiast w tamtą stronę mijając go po drodze, nawet nie wiedział kiedy papieros wypadł mu z ust, ale z pewnością to musiał być śmieszny widok że zapomniał iż trzyma go w ustach, miał tylko nadzieję że nie spadł na ubranie bo nie lubił podziurawionych przez fajki bluz, traciły swój urok. Był dość szybki, ale postanowił nie używać artefaktu z wiadomych celów, mógł się przydać kiedy indziej a raczej jego moc dość długo się regenerowała. W biegu kaptur spadł mu z głowy odsłaniając jego rozczochrane ciemne włosy opadające na twarz, oczywiście również w biegu wyciągnął broń i kiedy już znalazł się przed wampirzycą która sobie grzecznie stała próbując wyciągnąć obcas z dziury, albo była bardzo niegrzeczna i karma jej nienawidzi albo po prostu miała zwyczajnego pecha ciamajdy, oczywiście nie miało to na celu obrazy nikogo tylko tak stwierdzam że takie rzeczy się zdarzają. Usta miała zakrwawione, no proszę piękny widok, ale czy Vlad miał dziś ochotę na łowy? W sumie technicznie rzecz biorąc nie był już łowcą i wolał się nie ujawniać, ale wiadomo ta cała rycerskość obrońcy ludzi terroryzowanych przez wampiry przesłoniła mu oczy w tej chwili, kompleks wysłannika Boga etc. Broń miał wycelowaną prosto w głowę czarnowłosej. Jednak coś mu świtało, coś go powstrzymało przed strzałem, zdawało mu się przez jakiś moment że skądś już ją zna.
-Do kurwy nędzy, nie można już spokojnie zapalić sobie papierosa, bo zaraz ktoś się musi drzeć, jak mniemam to Twoja sprawka, a wiesz co jest najlepsze i sprawiło że jeszcze nie oddałem strzału? Wydajesz mi się dziwnie znajoma.
Powzdychał sobie że przerwali jego wysokości palenie papierosa, jak na człowieka to miał zbyt wybujałe ego i nie wiem jak inni sobie z tym w ogóle radzili. Panienka pewnie jest teraz w szoku, bo co do cholery, łowca? Rozmawiający z kimkolwiek podczas ataku? Podczas takiej okazji? No z pewnością jej to namiesza w głowie. Był ryzykantem ale nie był aż tak cholernie głupi jak sądził, palce lewej dłoni miał uformowane w znak paraliżu , jeśli wampirzyca spróbuje go zaatakować to czeka ją niespodzianka, tak więc zobaczmy co dalej wyniknie.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 407


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Nie Cze 23, 2013 9:36 pm

W żadnym wypadku, z Veiny ciapa nie była! To po prostu przypadek i brak szczęścia, że znalazła się w tym okropnym położeniu. Wiedziała, że spacer po lesie w szpilkach to nie jest najlepszy pomysł, jednak nie sądziła, że skończy się to taką wpadką. Po za tym, nawet nie miała żadnych butów na zmianę - przecież dopiero co przyleciała, a wszystko co miała ze sobą było w skórzanej torbie na ramię, leżącej obok drzewa. Nie było tego zbyt wiele, tylko jakieś bzdety typu telefon, szminka, stanik też by się znalazł, no i jakieś ubranie na zmianę. Niestety, ale butów wojskowych tak nie można znaleźć, chociaż Vei lubi w nich chodzić - są trochę za ciężkie by trzymać je w podręcznej torbie. Ale wracając do zaistniałej sytuacji...
Czarnowłosa widziała jak Łowca się do niej zbliża i nawet nie próbowała uciekać, po prostu oparła się o drzewo plecami. Pomimo ewentualnego użycia swojej wampirzej prędkości wolała nie ryzykować, że Łowca odda kilka celnych strzałów. Wiedziała, że rana spowodowana srebrnymi pociskami czy innym cholerstwem na wampiry - nie wygląda dobrze, no i pewnie trochę boli.
Veina poprawiła sobie opadającą grzywkę i poczekała aż Raven podejdzie dostatecznie blisko by nie musiała się drzeć przez pół lasu. Wysłuchała jego zażalenia z uwagą.
- Ja mu nie kazałam krzyczeć.. - powiedziała spokojnie patrząc na ciemnowłosego.
- Nie przypomina mi się, żebyśmy się kiedyś spotkali... Może zabiłam kogoś z Twojej rodziny? Dawno tu nie byłam, mogę wszystkich nie pamiętać. - odparła.
Chwilkę mu się przyglądała po czym przypomniała sobie o tej niekomfortowej sytuacji, w której się znalazła. Ponownie próbowała wyjąć obcas z ziemi, tak by go nie uszkodzić.
- A Ty zamiast przykładać mi lufę do głowy, mógłbyś pomóc damie w opałach! - powiedziała unosząc prawy kącik szkarłatnych ust do góry, po chwili oblizując wargi będące w niesmacznej krwi śmiertelnika.
Veina wolała nie ryzykować i nie atakować Łowcy, miał dziwnie skrzyżowane palce co mogło oznaczać użycie przez niego tych dziwnych ludzkich mocy, no i ten pistolet..

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Nie Cze 23, 2013 9:51 pm

No gdybym wiedział jak to jest a na szczęście nie wiem bo w takim razie musi być ze mną w porządku to bym chętnie podyskutował na temat szpilek i chodzenia w nich po różnych miejscach, one wydają się nie stworzone do chodzenia gdziekolwiek ale to już moje uwagi które należy zignorować. No fakt, szczęścia nie miała, chociaż można tak powiedzieć, trafiła na Ravena który raczej wzorcem łowcy nie jest, zresztą to był atak fakt, ale nie zabiła tego człowieka więc w jego kręgu nie jest zła i nie zrobiła czegoś czego by nie dopuścił. Kruk uważał, że wampiry muszą się żywić jak wszyscy tak więc nie miał nic przeciwko dopóki nie było to torturowanie i zabijanie do tego. Veina z pewnością niewiniątkiem nie jest, ale teraz można powiedzieć, że przez przypadek udało się jej na taką wyjść tak więc po długim, pustym nieobecnym spojrzeniu Vladimir schował broń za pasek, ale dłoni nie rozluźnił, mimo że nie planowała go atakować to wcale nie zamierzał aż tak ryzykować, ugryzienie boli a i wampiry na magii czy tam mocach się znają więc też zachowa środki ostrożności pozwolisz prawda?
- Jesteś niemożliwa, jednak wciąż mam głupie wrażenie, że skądś Cie znam. Co do mojej rodziny lepiej żebyś tego nie zrobiła bo wtedy bym się znacznie zdenerwował bo to jedyne na czym mi zależy jeszcze na tym cholernym do dupy świecie, ale moja rodzina żyje sobie w uścisku kochanej matuszki Rosji. - powiedział z uśmiechem takim jakby beztroskim bo wiedział że to raczej niemożliwe, a ta cała sytuacja była śmieszna. O proszę, teraz postanowiła go ugodzić w jego punkt dżentelmena? A żebyś wiedziała że pomoże! Zrobił parę kroków do przodu, podchodząc do niej bardzo blisko i spróbował ją złapać za rękę, oczywiście dłonią bez znaków i oprzeć ją na swoim ramieniu. Przestraszy się? czy przyjmie jego pomoc, nie wiadomo jak można zareagować na taki gest człowieka który parę sekund temu chciał wpakować Ci kulkę między oczy.
-Fakt, teoretycznie rzecz biorąc do dupy ze mnie łowca, dlatego pewnie wiszą po mieście listy z moją facjatą, ale według mnie upuściłaś mu tylko trochę krwi i nie umrze, tak więc nie musisz się obawiać nic z mojej strony. Przynajmniej dopóki jesteś grzeczna. - zaśmiał się cicho, a następnie skierował te żółte ślepia na nią oczekując jakby nie wiem, słów pochwały czy coś, pewnie ich nie dostanie, ale zawsze robił ten sam głupi wyraz twarzy jeśli uważał że stworzył coś zajebistego.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 407


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Nie Cze 23, 2013 10:07 pm

Cóż, w tym momencie miała szczęście, że Raven nie chciał jej atakować. Jednak dobrze czasami spotkać mało przykładnego Łowcę. Miała z nimi wiele do czynienia, nie lubiła ich - tego nigdy nie ukrywała, wiadomo iż miała swoje powody. Spotykała wielu Łowców, kilku nadgorliwych, innych beznadziejnych, ale tym razem miała szczęście, że trafiła na ciemnowłosego.
Było jej bardzo miło, że póki co zaniechał plany odnośnie strzelenia jej w głowę. Tym razem wyszła na niewiniątko. Dobrze, że człowiek nie wiedział o wielu nieprzyjemnych - głównie dla ludzi - epizodach z udziałem Veiny na przestrzeni wieków. Raven zapewne domyślił się, że piękna czarnowłosa nie miała tylu lat na ile wyglądała.
Wampirzyca spoglądała na mężczyznę i zastanawiała się co teraz z nią zrobi. Jej prośba - prawie rozkaz - o pomoc była dość niedorzeczna, zaważywszy na fakt, że ona była wampirem, który przed chwilą próbował wyssać człowieka. Oczywiście, że mogła użyć swojej kochanej telekinezy, by uporać się z tym obcasowym problemem, ale po co zaraz zdradzać wszystkie atuty przed potencjalnym wrogiem?
Ja szkarłatnych ustach Veiny pojawił się drobny uśmiech gdy Raven schował broń i złapał ją za rękę by pomóc jej z butem. Kobieta oparła się o jego męskie ramię i wtedy spróbowała wyjąć obcas, na szczęście się udało.
- Dziękuję za pomoc Łowco. - odparła i otrząsnęła obcas z ziemi. - I jak tu dobrze wyglądać.. - dodała wygładzając swoją krótką sukienkę.
- A wracając do Twojej rodziny... Jakiś miesiąc temu byłam w Rosji, może spotkałam Twojego krewnego.. - chociaż na ich szczęście lepiej żeby tak nie było. Nie oszukujmy się, że nad czarną główką Veiny - aureoli nie ma.
- Ja zawsze jestem grzeczna, nie wierzysz mi? - odparła wciąż stojąc bardzo blisko Ravena. - A mogę wiedzieć, jak nazywa się mój ludzki wybawca?
Wampirzyca odwróciła się i schyliła po swoją podręczną torbę, którą założyła na ramię. Wolała mieć wszystko przy sobie na wszelki wypadek, gdyby w razie niebezpieczeństwa miała się za chwilę ulotnić.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Nie Cze 23, 2013 10:46 pm

No i tu zaczynał się odwieczny problem ludzkich mężczyzn, dawali się łatwo zauroczyć przez ładną buźkę i sliczne ciałko takie życie. Nie będzie się tutaj rozklejał i pogrążał w zwyczajnych chłopięcych fantazjach bo to nie w jego stylu, chociaż wiadomo było że o tym pomyślał bo się głupio uśmiechnął do siebie w pewnej chwili. Oj dobrze o tym wiedział że panna Veina miała z pewnością dużo na sumieniu, ale teraz faktycznie wyszła na nie bardzo winną, mała szkodliwość czynu czy jakoś tak to się zwie. Oj jeśli chodzi tutaj o obgadanie łowców to mogą sobie usiąść i poopowiadać sobie cholerne historyjki bo szczerze Vlad mimo że jeden z nich to nie cierpiał japońskiej oświaty z całego serca, dużo bardziej odpowiadała mu praca w jego ojczystym kraju. Zmarszczył lekko brwi kiedy usłyszał o jej wizycie w Rosji a następnie założył ręce na klatce piersiowej robiąc takie swoiste "Hmm"
-Jesteś naprawdę niemożliwa. Właśnie schowałem broń a Ty opowiadasz o podróży do Rosji i możliwości spotkania mojego krewnego? Nie martw się, rodziny agentów rządowych raczej nie wychodzą w nocy na spacery. - zaśmiał się a następnie przyglądnął się jej dość dokładnie, no cóż całkiem całkiem wiadomo jak ludzcy faceci patrzyli na wampirze kobiety, a tym bardziej jeszcze Kruczek od zawsze miał fantazje, ale to niech zostanie już w jego główce.  Pan łowca, nie było to trafne określenie o czym się pewnie zaraz dowie, bo łowców jak mówiłem nie cierpiał bardziej niż kogokolwiek w tym mieście.
-Nie jestem łowcą, znaczy jestem ale nie tutaj, tutaj jestem wygnanym zdrajcom. Tak więc mów mi Vlad, bądź Kruk jak tam sobie już wolisz. Chociaż skromnym moim zdaniem uważam że Kruk brzmi groźniej i bardziej tajemniczo, nie sądzisz? - Proszę, łowca wygnaniec na dodatek z poczuciem humoru, takich to chyba nie spotyka często prawda? Oboje się obserwowali, to nic złego przecież w społeczeństwie byli wrogami, ale chrzanić to skoro oboje nie mieli zamiaru się atakować.
-Grzeczna? Nie wydaję mi się, zwłaszcza nie przekonujesz mnie z tą krwią na ustach. - uśmiechnął się lekko a następnie podrapał po głowie, a drugą ręką zaczął szperać w kieszeni, po chwili wyciągnął paczkę chusteczek i podał kobiecie. Niech weźmie, stał tak z wyciągniętą paczką chusteczek i uśmiechem, szczerym? Czy zdradliwym? Tego dowie się w przyszłości, chociaż raczej nie wyglądał na fałszywego, hmm lekki paradoks przecież do czasu aż nie wdarli mu się w umysł potrafił skutecznie kłamać na niekorzyść oświaty, taki z niego gagatek.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
 
Środek lasu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 11Idź do strony : 1, 2, 3 ... 9, 10, 11  Next
 Similar topics
-
» Serce zakazanego lasu
» Polana w środku lasu
» Centrum Zakazanego Lasu
» Skraj lasu
» Wschodnia częśc zakazanego lasu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: Lasy-
Skocz do: