IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Środek lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Środek lasu   Czw Paź 17, 2013 12:50 am

Wszedł do tego lasu, kiedy dobiegł go słodki zapach, musiały to być perfumy, dokładnie tak, w końcu ludzik, jak mu tego brakowało. Jego oczy zmieniły barwę na czystą biel, można po tym poznać że używa swojej mocy w stu procentach, przenikając przez obiekty, ciała i tak dalej, działała nawet w tym stopniu jak termowizor, zauważył kilometr od siebie ludzką postać, z której ciała wydobywało się ciepło. Oj nie, nie pozwoli się zauważyć, dzisiaj zabawi się w prawdziwego drapieżnika. Wspiął sie na drzewo, wciąż będąc kilometr od swojego celu, po czym zaczął skakać na gałęzie tak cicho jak tylko mógł, nie muszę chyba mówić że był wampirem, co przychodziło mu to z łatwością, dużo większą niż robiłby to nawet człowiek. Minęło trochę czasu, kiedy zauważył że cel był dość blisko, postanowił zeskoczyć wtedy z drzew i powolnym krokiem ruszył w jej stronę, z wyszczerzonym uśmiechem, jak miał w zwyczaju, o dziwo bardzo często się uśmiechał, szkoda tylko, że to było naprawdę bardzo rzadkie. Kiedy drapieżnik znalazł się za swoją owieczką, podszedł na tyle cicho, aby nie mogła go usłyszeć, jedynie wiewiórka którą karmiła, uciekła. Zwyczajnie mały rudzielec dał w długą i tyle go widziano, kiedy zza jej pleców rozległ się ten chłodny, ale troskliwy, czyżby udawany? Głos.
-Cześć owieczko, zgubiłaś się? Jest przecież późno. - uśmiech nie schodził mu z pyska, ale ta blizna mogła być trochę odstraszająca dla takiego słodziaka jak ona prawda? Cóż, dla jednych kobiet jest ona bardzo pociągająca, a dla innych straszna. Stał przed za nią jak zwykły człowiek, nie ukazywał kłów, ani zamiarów ataku, wydawał się troskliwym facetem ubranym w bojówki. Było dość ciemno, więc nie mogła widzieć całkowicie jego twarzy, jedynie lśniły jego białe zęby wyszczerzone w uśmiechu, oraz te nienaturalne lodowo niebieskie oczy, które były tak strasznie przeszywające.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Środek lasu   Czw Paź 17, 2013 1:00 am

Może używała perfum, ale używała tych delikatnych dla niej najbardziej odpowiednich, ale owieczka nie miała pojęcia, że tym sowim zapachem przyciągnie jakaś osobę, a tym bardziej wampira. Właściwie nie miała nawet pojęcia, że może za chwilę pojawić się przed nią. Była niczego nieświadoma. Kobieta dalej kucała przy swojej rudej wiewiórce karmiąc ją i obserwując. Na jej twarzy widniał delikatny uśmiech. Ah gdyby tylko mogła mówić mogła by śpiewać do samego rana. Cóż było już dosyć ciemno i późno. Dziewczyna sama w ciemnym lesie niczego dobrego nie wróży. Łatwy cel dla jakiś chuliganów. Ale czemu ona się nie bała? Być może na jej ciele pojawiły się liczne ciarki, ale nie uciekła z płaczem. Nagle jej mały przyjaciel uciekł. Zniknął szybko i popędził na drzewo. Elaiza odprowadziła go wzrokiem jedna dalej już dostrzec go nie mogła. Dlaczego uciekł? Może coś go wystraszyło. I usłyszała za sobą ten głos. Męski głos. Szybko wstała lekko się przestraszyła i obróciła nagle. Przez chwilę obserwowała mężczyznę. Wystraszył ją, ale jak na razie tajemniczy mężczyzna nie zrobił jej krzywdy. W tej ciemnicy zbytnio dostrzec jego twarzy nie mogła. Widziała tylko te oczy i zęby. Dziewczyna pokiwała przecząco głową odpowiadając na jego pytanie, ale delikatnie uśmiechnęła się do niego. Pokazała mu palcem w jedną potem w drugą stronę drapiąc się delikatnie w głowę. Chciała mu jakoś przekazać, ze zgubiła się chyba.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Środek lasu   Czw Paź 17, 2013 1:14 am

Nieważne jak lekkie były jej perfumy, miała tutaj doczynienia z wampirem, z drapieżnikiem o wyostrzonych zmysłach. To na pewno trzeba mieć na uwadzę, z daleka poczuł jej zapach i popędził za jej słodkim zapachem, wprost do miejsca w którym się znajdowała obecnie. Chuligani, były najmniejszym problemem naszej słodkiej, na dodatek nie mogącej nic powiedzieć, lub wezwać pomocy owieczki. To właśnie w nocy czają się najwięksi psychopaci, a Constantine był jednym z nich, najgorsze że był tym miłym, nie był sadystą, a tacy są przecież najgorsi. Niedaleko zauważył miejsce, w którym księżyc, przebijał się przez korony drzew, to było odpowiednei miejsce żeby mogła go zobaczyć w pełnej okazałości. Nie zastanawiał się długo i wskazał miejsce, żeby zanim poszła w stronę swiatła. Zgaduje, że to zrobiła bo nie chciała mu utrudniać pracy prawda? Kiedy znaleźli się w świetle usiadł na jednym z pniów, chowając białe zębiska, uśmiechając się tylko lekko jedną stroną ust. Uniesiony w górę był prawy kącik, mogła również w tym świetle, że chłopak ma sobie samą koszulkę, mimo że nie wygląda na biedaka, no cóż, stracił bluzę w walce niedawno temu.
-Zgubiłaś się? Hm? - obserwował ją przez chwile, zastanawiał się dlaczego nie chce mu odpowiedzieć, czyżby się bała? Nie, to nie było do końca to. W końcu wpadł na pomysł i szybko dodał.
-Ty nie możesz mówić prawda? Oj moja Ty biedna owieczko. Pomogę Ci. - znów pojawił się ten fałszywy wytrenowany uśmiech, którego nie było sposób odróżnić od tego przyjaznego, był teraz w pełni na widok przy oświetlających ich księżycu. Wyciągnął dłoń w jej stronę, chociaż strasznie nie lubił tych ludzkich zwyczajów, ale cóż, trzeba się dobrze wpasować w rolę, którą sie odgrywa.
-Jestem Constantine, pochodzę z górnej części miasta, pokaż mi teraz, gdzie chciałaś się dostac. - z jego ust wypływał płynny jad, tak kłamał, że gdyby kłamstwo było trucizną raniącą jego usta, już dawno by sie ich pozbył.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Środek lasu   Czw Paź 17, 2013 1:28 am

Właściwie było w tym dużo racji. Chuligani czy dzikie zwierzęta były najmniejszym problemem jakie mogły by się jej przytrafić. Po za tym nie powinna sama się zapuszczać w sam środek lasu, ale niestety chciała skrócić drogę i zabłądziła. Nie wiedziała jednak, że ma nawet do czynienia z wampirem, który mógłby zrobić jej krzywdę w każdej chwili gdyby tylko chciał. Nie byłą kompletnie niczego świadoma. Nie była aż tak ufna, ale gdyby chciał już dawno by zrobił jej krzywdę, a on po prostu tylko zadawał jej pytania. Elaiza była ciekawa kim on jest. Gdy wskazał jej miejsce nie musiał czekać długo na to, aby za nim poszła. Zrobiła to posłusznie i nie stawiała żadnego oporu. Nie miała w zwyczaju być niesforna i niekulturalna. Gdy już mogła zobaczyć go w pełni blasku patrzyła na niego swoimi oczami obserwując go uważnie. Wydawał się, że nie miał złych zamiarów. Gdy zapytał się o jej mowie pokiwała głowa delikatnie w dół i w górę z delikatnym uśmiechem na twarzy. Gdy przedstawił jej się on podała mu delikatnie dłoń jednak po chwili złapała za swoją białą spódniczkę i zrobiła w jego stronę ukłon jak na damę przystało po czym wróciła do poprzedniej pozycji. Wzięła do ręki obojętnie jaki patyk i na czystym podłożu napisała nim swoje imię. Miała nadzieję, że będzie widoczny. Przyjrzała mu się uważniej i również na jego bliznę. Dotknęła dłonią swojej twarzy tam gdzie na jego twarzy była blizna. Jej wyraz twarzy był zmartwiony? Zastanawiający?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Środek lasu   Czw Paź 17, 2013 1:44 am

Byla taka niewinna, taka słodka, dziewczyna dopiero co musiała tutaj przybyć skoro nie znała tego miasta, zapuściła się w las. Constantine wychował sie na ulicach tego miasta, dlatego też często bywał w tym lesie na polowaniach, na pary kochanków, to było coś niesamowitego. Przez moment zrobiło mu się jej szkoda, będzie musiał zniszczyć tą słodką niewinność, ale da jej coś w zamian, zaopiekuje się tą owieczką, za bardzo go inspirowała, żeby ją tu zostawił. Mogła przecież trafić na jakiegoś psychola sadystę, a trafiła tylko na złego wampira, który chciał ją pogryźć. Uważnie ją obciął wzrokiem, jak miał w zwyczaju, kolor jego tęczówek miał w sobie coś złowrogiego, mogła czuć się nieswojo w przeszywającym wzroku drapieżnika. Oh, miał bardzo złe zamiary kochana owieczko, bardzo złe, jednak nie aż tak jakie mogła tutaj napotkać. Obserwował jej ciało, było takie delikatne, chciał jej dotknąć, ale wtedy by ją tylko przestraszył, nie było powodu wypadać ze swojej roli, która jak na razie wychodziła mu całkiem nieźle.
-Widzę doskonale, te oczy nie tylko ładnie wyglądają, Eli...Elaiza tak? - uśmiechnął się do niej znowu unosząc kącik do ust. Spodobało mu się określenie owieczka, ale tak ją będzie nazywał później, jak już pozna jego mroczną stronę. Wsadził dłoń w kieszenie kiedy mu się ukłoniła, aż tak dobrze wychowany to nie był, ale wyraz jego twarzy mówił tylko że mu zaimponowała całkiem, podobał mu się ten gest, zwłaszcza że był egoistycznym dupkiem i chyba po prostu lubił kłanianie się. Zauważył również jak dotyka się po twarzy, dokładnie w sposób jak była przecieta jego własna skóra, to było takie urocze, jednak mogło ją to przerazić, a tego na razie Constantine nie chciał. Pokręcił przecząco głową z delikatnym chłodem w głosie.
-Nie bój się tej rysy, to nic takiego, stara pamiątka. - eh, ta rana była z przed paru godzin, a już wyglądała jakby była na nim od zawsze, po prostu wampirza regeneracja działała cuda. Nie odpowiedziała mu także na pytanie gdzie mieszka, czyżby nie miała dachu nad głową i szukała jakiegoś motelu idąć w tą stronę?
-Elaiza, zgubiłaś sie, czyżbyś szukała motelu? Dopiero co przyjechałaś hm? Miejscowy by się tutaj nie zgubił. - znów z pyska toczył mu sie jad, a gra aktorska zaczynała go nudzić, chyba juz niedługo będzie nad sobą panował. Powoli jego maska chce opaść, chce odsłonić kły przed tą słodziutką istotką, jedyne co go trzyma, to to że nie jest wygłodniały, bo gdyby był nie byłby już taki milutki.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Środek lasu   Czw Paź 17, 2013 1:58 am

Nie znała miasta, wychowywała się na wsi więc dla niej wszystko było nowością. Była tutaj po raz pierwszy. Sama. Nie miała właściwie nikogo. Może i wyglądała na słodką i uroczą, ale ona nigdy w sumie nie postrzegała siebie aż tak w ten sposób. Nigdy nie zwróciła uwagi, aby ktoś nawet postrzegał ja taką. Jej dłoń delikatnie wczepiła jej się w długie niebieskie włosy i przeczesała je smukłymi dłońmi. Właściwie uwielbiała je. Jej uwagę przyciągnął jego wzrok.. był taki zimny, ale nie wiedząc czemu ignorowała to, że coś podpowiadało jej o zagrożeniu. Może za bardzo czasami wierzyła w czyjąś grę? Ale ona była myślami, że on nie chce jej zrobić żadnej krzywdy. Tak bardzo nie miała pojęcia co może ją czekać. Może znęcanie się nad nią? Wykorzystywanie ją? Chociaż wolała bym pracę służki. Nie miała ani grosza. Cóż na pewno by wydawało jej się dziwne gdyby obcy jej mężczyzna dotknął ją w nieodpowiednim miejscu. Gdy wymówił jej imię ona pokiwała głową posyłając mu szczery i delikatny uśmiech. Dłonie splotła z przodu opierając je o swoje ciało. Widziała jego uśmiech. A co do rany na jego twarzy. Na jej twarzy pojawiło się zmartwienie. Przejmowała się innymi, ale mogła ją ta rana trochę przerażać jednak ani razu nie odwróciła od niego wzroku tylko pokiwała przecząco, że nie boi się jej. Gdy wypowiedział ostatnie słowa lekko posmutniała. Była sama. Pokiwała głową aby potwierdzić jego słowa. Zacisnęła delikatnie dolne wargi. I w sumie było jej chłodno. Nic dziwnego. Biała spódniczka do kolan i sam sweterek opadający z jej ramion chyba cieplej się ubrać ktoś powinien.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Środek lasu   Czw Paź 17, 2013 2:15 am

Oh, jeszcze bardziej mnie kusisz, dziewczynka przyjechała prosto ze wsi, nie znała obyczajów, nie wiedziała co tu się może wydarzyć, takie słodkie niewinne dziewcze, niestety spotkała się z nim, a to nie mogło być fajne na dłuższą metę, no chyba że lubi jak ktoś ją gryzie w szyję. Jednak to była właśnie ta chwila kiedy Constantine nie chciał dłużej udawać, była taka kusząca. Nie chodziło mu nawet o dotyk w nieodpowiednim miejscu, jak mówiłem nie był sadystą czy gwałcicielem, chciał po prostu poczuć jak to jest dotykać ciepłego ludzkiego ciała, tak bardzo dawno tego nie robił. Obserwował ją, naprawdę ciężko będzie się przemóc, przecież była taka niewinna, taka słodka aż żal wyciągać nóż. Wstał z pnia i odwrócił się do niej plecam, zastygł w takiej pozycji, za to jego głos. Głos mówił wszystko za siebie.
-Mogłaś skończyć dużo gorzej, Mam w dupie kodeks, pokaż mi.... - Wtedy odwrócił się gwałtownie do niej z wyszczerzonymi zębami, jego oczy miały kolor mocnej szarości, bladoniebieski blask zniknął gdzieś, po użyciu mocy, widział teraz jej bijące serce, po prostu nie mógł się powstrzymać. Zawarczał....
-Wiesz, co czai się w mroku?! - ukazując swoje śnieżnobiałe kły,zlewające się z śnieżnym kolorem jego długich włosów, a z kieszeni wystawał nóż, błyskając stalą w blasku księżyca. Była ledwo ubrana, niech już to się skończy, nie zostawi tutaj owieczki, weźmie ją do siebie, zaopiekuje się nią, przynajmniej do czasu kiedy nie będzie rozumiała co się dzieje. Tak jak mówiłem, nie obchodził go kodeks wampirów, należał do najbardziej poszukiwanej rodziny w mieście, dlatego takie rzeczy jakby to delikatnie nazwać? Zwisały mu po prostu.
-Możesz uciekać moja słodka owieczko, ale wierz mi że Ci się to nie uda. Obiecuje Ci, że nie będzie bardzo bolało, nie sprawie żebyś zemdlała. - w momencie kiedy skończył mówić, mogła poczuć chłód na jednej swojej nodze, powoli mogła tracić w niej czucie, a kiedy na nią popatrzy, zauważy ją skutą w lodzie. Nie ma ucieczki słodziutka, nie teraz. Złapał ją mocno za rękę i przyłożył do miejsca, w którym biło lub też tylko spełniało rolę pompowania krwi wampirze serce, jego obietnica zawsze miała pokrycie, teraz od niej zależało czy chciała zrobić to trudnym czy też delikatnym dla niej sposobem.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Środek lasu   Czw Paź 17, 2013 2:29 am

Chyba miała szczęście do złych facetów, bo już po poznaniu pierwszej osoby w tym nowym miejscu okazała się zła. A może nie była aż tak zła do szpiku kości? Hmm czy kusiła? Ona po prostu zachowywała się tak jak ostała wychowana i jaka jest. Nie zależało jej na kuszeniu kogo kolwiek. Ah ciepło człowieka. No tak. To miłe uczucie, to ciepłe uczucie. Oj biedna nie wiedziała co ją może zaraz złego spotkać. Gdyby tylko umiała krzyknąć. Gdy odwrócił się do niej plecami na jej twarzy pojawiło się zdziwienie. Czy coś zrobiła nie tak? Nie wiedziała co się stało nagle. Wyciągnęła swoją dłoń w jego kierunku jednak cofnęła ją gdy usłyszała jego głos. Był taki... taki oschły i zimny. Najpierw był miły, a teraz nagle zmienił się? Nie ukrywała zdziwienia lecz na jej ciele pojawił się dreszcz. Gdy zobaczyła jego zęby przestraszyła się już poważnie. Jej wzrok był skupiany na jego obojętnych oczach i te żeby. Czy to możliwe? Była w szoku i nie mogła się ruszyć. Właściwie nie miała nawet jak. Poczuła zimno na nodze, chłód. Gdy spojrzała w dół przeraziła się. jej noga była w lodzie. Próbowała się uwolnić, ale to na marne. Gdy przyłożył ją do miejsca gdzie mogło być serce przez chwilę była w szoku. Wiedziała, że nic nie może zrobić..i...i uległa. Przyłożyła swoją ciepłą dłoń w miejsce gdzie może jeszcze jest serce. i przymknęła swoje oczy. Bała się, ale nie uciekała.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Środek lasu   Czw Paź 17, 2013 2:46 am

Oczywiście że był zły, tylko to było prawdziwe praworządne zło, nie był jednym z tych którzy wyrządzają ból bezbronnym dziewczynkom bez mrugnięcia okiem, znaczy nie wtedy kiedy jeszcze nad sobą panował, bo jeśłi spotkałaby go na prawidzwym głodzie stałoby się to dla niej jeszcze bardziej nieprzyjemne. Nie zamierzał długo się zastanawiać, kiedy przyłożyła dłoń do jego piersi nawet lekko się uśmiechnął, mogła poczuć zwolnienie lodu z jej nóg, ale trzymał już ją w uścisku. Obejmował jej kruche ciało, nachylając ją lekko by odsłonić szyję, nie minęła chwila kiedy mogła poczuć ukłucie i narastające uczucie słabości wraz z utratą krwi. Zajęło to chwilę czasu, a krew spłynęła mu po brodzie, oczy nabrały szkarłatnego koloru, to wszystko skończyło się niemal tak szybko jak się zaczęło, obiecał jej, a słowa dotrzymuje. Nie powinna paść na ziemie w omdleniu, mogło na pewno jej się kręcić trochę w głowie, mogła się czuć dziwnie, mogła ją boleć szyja, ale powinna być w stanie niedługo wrócić na nogi bez żadnego problemu. Kiedy skończył, przykucnął na ziemi, starając sie ułożyć ją w takiej pozycji by mogła oprzeć głowę o jego kolano, po czym pogładził chlodnym palcem jej dwie dziury po kłach. To było cudowne uczucie, w końcu jego głód został zaspokojony, nie z torebki, nie to co mu przynieśli pod nos, a to co sobie sam zdobył, nawet w jednej setnej nie zdawała sobie sprawy jak bardzo go to cieszyło. Kiedy widział że udało mu się ją ułożyć w taki sposób jaki chciał, otarł usta z krwi, wycierając wszystko w rękaw szarawej koszulki. Spojrzał na nią z prawdziwie szczerym uśmiechem, a jego oczy wróciły do bladoniebieskiego chłodnego wzroku.
-Wybacz Elaiza, musisz zrozumieć że w tej bajce ja jestem wilkiem, a Ty właśnie moją mają owieczką,jest jak obiecałem. Nic Ci się więcej nie stanie. - Pogłaskał ją po tych niebieskich włosach, nie miał zamiaru jej skrzywdzić, był leniwy na tyle, że potrzebował kogoś takiego jak ona dla siebie, zresztą musiał się zaspokajac nie tylko w taki sposób, a no i byłoby to długotrwałe, owieczka mogła liczyć wtedy na jego wdzięczność.
-Hm, musisz mi teraz nieufać, nie dbam o to. Wierz mi że jestem najlepszym co mogło Cię spotkać, zabiorę Cię ze sobą, będziesz spać u mnie. - powiedział to nie przestając gładzić jej włosów gdy leżała swobodnie opierając głowę o jego kolano. "Będziesz moją zabaweczką, która mi się nigdy nie znudzi." Powiedział do siebie w myślach,a na usta wdarł mu się uśmiech.
-Mogę Cię tu zostawić, ale wybór należy do Ciebie, ze mną nic gorszego od tego co Cię już spotkało, nie nadejdzie, zastanów się Owieczko. - syknął w jej stronę i przetarł oczy, oblizujac z zadowoleniem usta.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Środek lasu   Czw Paź 17, 2013 2:59 am

Tak gdyby spotkała go baaaardzo głodnego mogło by to się gorzej skończyć dla niej, ale na całe szczęście nie było tak źle. Jedynie czego się nie spodziewała to to, że trafiła na wampira. Wierzyła w ich istnienie lecz nigdy by nie przypuszczała, że może spotkać na swojej drodze właśnie takiego człowieka. A raczej kiedy nim był. Czuła strach, ale nie wiedząc czemu miała wrażenie, że nie zrobi jej krzywdy... Za nim cokolwiek zdążyła zrobić poczuła ostre kły wbijające się w jej delikatną szyję. Gdyby mogła mówić jęknęła by z bólu, ale zrobił to cicho i na spokojnie. Żadnego hałasu, a ona tylko otworzyła usta delikatnie z bólu. Tak mocno nie bolało, lecz to była dla niej nowość. Nigdy by nie przypuszczała, że coś takiego ją spotka. Gdy już skończył poczuła lekki zawrót głowy. Przez chwilę przymrużyła oczy i trzymała się dłonią za głowę. Czuła jak upływa z niej krew, ale on tylko napił się i nic jej nie zrobił. Chyba nie miał złych zamiarów. Nie stawiała oporu po za tym była osłabiona trochę. Poczuła jak jej głowa jest opierana o jego kolano. Wydawał się złowrogi, ale nie krzywdził jej. Za to mogła być mu wdzięczna. Spojrzała na niego swoimi niebieskimi oczami lekko osłabiona. Patrzyła na niego w milczeniu i wysłuchiwała go bardzo uważnie.  Proponował jej dach nad głową... nie miała nikogo i chciał przyjąć pod dach bezdomną? Ale była mu wdzięczna po za tym gdzie mogła by pójść? Była sama. Gładził jej włosy. Delikatnie dłonią znowu dotknęła miejsca gdzie było jego serce. Musiała zdecydować. Podjęła decyzję. Trochę będąc osłabiona uniosła się i wtuliła się am gdzie wcześniej miała dłoń. Zgodziła się. Nim zdążyła się zorientować zabrał ją stad.

Oboje z.t
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Nie Paź 20, 2013 1:15 pm

Cała sytuacja ze szpitalem była... Nieprzyjemna. Gabriel już dawno zgubił jakiś potencjalny ogon złożony z policji, albo innych cichociemnych. W tej chwili najlepszym rozwiązaniem było przesiedzieć nieco w lesie. Było tu spokojnie i ciemno. Oczywiście ciemno dla zwykłego człeka. Garruch miał jednak pewne odpychające zdolności wampirze. Kto w ogóle spróbuje go podejść musi liczyć się z niepowodzeniem. Stary łowca wyczuwał krwiopijce tak jak one mogły wyczuć jego.
Był więc bezpieczny. Nie licząc możliwości spuszczenia na niego bomby atomowej. Taka możliwość zawsze była niestety. Ale normalnie tak się nie dzieje więc potencjalnie był tutaj bezpieczny. Coś tam po lesie łaziło niekiedy, ale Gabriel nie wyczuł w tych ruchach zagrożenia. Niekiedy to była zabłąkana sarna, albo jakiś pies, który nie wiedział co to właściciel.
I cóż teraz powinien począć wielkolud? Powinien skontaktować się z Marcusem. Cała sytuacja z burmistrzem była śmieszna. Nieważne co robił, czuł się z zabijaniem bezkarny. Garruch obrał sobie na cel zniszczenie go raz na zawsze. Takie wampiry nie tylko powinny zostać zniszczone od razu, ale również ich cała rodzina. Dowódca szanownej oświaty jednak nie dawał sobie rady. Trzeba było mu widocznie pomóc...
I pomoże. W najbliższym czasie. Gabriel miał już dość dobry pomysł jak przyczynić się do skierowania złości burmistrza w stronę kogoś innego niż oświata. Wtedy będzie łatwiej coś z nim zrobić.
No mniejsza z tym. Takie myśli w tej chwili były nie na miejscu. Należało iść przed siebie... I bam. Facet zrozumiał, że jest w środku lasu. No nic. Usiadł pod jednym z drzew i odpoczął. Przed chwilą przecież skończył dość długi bieg z miasta.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Środek lasu   Nie Paź 20, 2013 1:21 pm

Zabierając auto z bocznej ulicy wpadła na genialny pomysł. Skoro Kain pomógł rozwiązać jej problem to ona zrobi mu małą niespodziankę. Z tego względu wpadła do sklepu z męskimi ciuchami. A tam jak każdej rasowej kobiecie zeszło sporo czasu. Najpierw musiała upatrzyć część garderoby na prezent, później wybrać kolor i ostatecznie rozmiar a z tym było najwięcej zachodu. Dokonując wreszcie świetnego zakupu eleganckiej koszuli w jasnym, różowym kolorze (takim majątkowym) dorzuciła gratis od firmy fajną torebeczkę w kolorowe paski. Cały zakup wylądował na bocznym fotelu i jako pasażer ruszył z Omitsu do lasu, w kierunku ponurego dworku. Mijając kolejne auta wampirzyca spostrzegła, że czegoś jej brakuje. Ach, radio jest wyłączone. Ten błąd został szybko naprawiony. Delektując się w wyolbrzymionym tego słowa znaczeniu wiadomościami zerknęła na zegarek. Równa godzina zwiastowała kilkuminutowy stek bzdur, których akurat kobieta nie lubiła. Najzwyczajniej w świecie takie detale ją nie interesowały.
Sukcesywnie pozostawiając za sobą wysokie budynki i gwar wiecznie tętniącego życiem miasta wjeżdżała w tereny mniej zdewastowane przez ludzką rękę. Tutaj wszystko stawało się takie „swoje”. W momencie, w którym koła auta zjechały z ubitego asfaltu na równie twardą, czarną ziemię na panelu wyświetliła się mała i bardzo nie lubiana ikona. Omitsu zaklęła pod nosem kręcąc z niezadowoleniem głową. Wiecznie przecież nie można jeździć na pełnym baku. Benzyna niestety nie rozmnaża się tak jak i pieniądze - a szkoda bo byłoby fajnie. Co prawda paliwa starczy na podróż do dworku i znów do centrum ale z jej zapominalstwem istnieje duże prawdopodobieństwo zatrzymania się na środku jakiejś ruchliwej drogi. Odrzucając tą czarną wizję zawiesiła na chwilę wzrok, na tej kolorowej torebeczce z prezencikiem. Odwracając wzrok w ostatnim momencie ostro zahamowała. Przez chwilę miała wrażenie, że przejechała komuś po nogach. Wrzucając na luz wyskoczyła z auta niczym rakieta patrząc cóż takiego się wydarzyło.
Normalny jesteś ? Mogłam Cię przejechać ! I to nic, że ona powinna patrzeć przed siebie. W końcu w postrzeganiu świata przez tą wampirzycę to zawsze ktoś postępował co najmniej nieodpowiednio. Nigdy nie było w niczym jej winy. Taki już urok pani O.
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Nie Paź 20, 2013 1:51 pm

No cóż. Garruch najwyraźniej nie zarejestrował w swojej głowie widoku uczęszczanej drogi w samym środku lasu. No nieistotne. Widocznie myśli pochłonęły go do reszty. To nie było teraz istotne. Ważne było, że usłyszał dźwięk auta zanim jeszcze w ogóle zauważył światła. Co zrobił. Wyciągnął swoją broń i rozciągnął łańcuch na drodze auta. Liczył na to, że przebije opony jakiemuś idiocie, który jeździ po lesie, ale jak się okazało później, nie udało się. Być może dlatego, że bolce z łańcucha broni były zbyt krótkie... No nieważne. W każdym razie schował broń zanim auto wycofało. Potem Garruch stał i przypatrywał się poczynaniom kierowcy. Jeden wdech. Jedno spojrzenie.
Wampirzyca krwi B. Jechała po lesie, więc mogło to oznaczać, że i w lesie znajdowało się jakieś domostwo wyższych wampirów. To ciekawe, że wampiry wybierają takie miejsca. Cmentarz, Góry, Las. Może znajdzie posiadłość ukrytą w lesie...? Do tej pory nawet nie spodziewał się, że jakaś w ogóle istnieje.
Tak na prawdę nie byłoby problemu z odszukaniem domostwa. Pewnie musiałby iść prosto drogą, którą znalazł. I pewnie później sobie tam zajdzie. Ale wracając do sprawy...
-Jeżdżąc tak jak jeździsz... Prędzej trafiłabyś w drzewo
Oznajmił po pewnym czasie rozważań. Ton jego głosu był niski. Pasował do jego wielkiej postury, a z ust na kilkadziesiąt metrów było można wyczuć krew. Ba. Nawet niedawno pił krew szlachetnego wampira co kobietka mogła wyczuć.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Środek lasu   Nie Paź 20, 2013 2:47 pm

Opierając się jedną ręką o górną listwę auta z politowaniem przyglądała się wielkiemu obłąkanemu “bezdomnemu” ? Bo który zapracowany facet nie siedzi o takiej godzinie gdzieś w biurze albo nie spędza wolnego czasu z rodziną. A no tak, dziś mamy niedzielę a to taki wyjątkowy dzień w całym tygodniu kiedy ludzie odpuszczają. Nasza wampirzyca nawet wie, że tego dnia chodzi się do kościoła. Ale o żadnym obrzędzie związanym z wystawianiem nóg na środek przejezdnej drogi nie słyszała. To logiczne, że jej podróż w tamtym kierunku miała jakiś cel. W końcu nie wyglądała na zwariowaną 18 która po otrzymaniu prawa jazdy na pierwszy rajd wybiera las. Jak dla kogoś kto jest w mieście od niedawna może być tajemnicą iż jego zaułki skrywają nie tylko piękne twory natury ale również posiadłości. Zarówno jej rodzina jak i Yuki reprezentowały pijawki w potocznym języku. Budowa domów w odległości od miasta była związana głównie z unikaniem tamtego zgiełku, hałasu i ciągłego biegu. Pośród wysokich drzew szumiał jedynie wiatr.
Nie denerwuj mnie, ostrzegam. I zejdź z drogi bo zaraz zostaniesz kaleką do końca swych nędznych dni. Poziom jej frustracji rósł z każdą kolejną sekundą. Spiesząc się do dworku miała jeszcze dobry humor. Ale ów osobnik rozmiarami przypominający wuja Tessa skutecznie psuł nastrój wampirzycy. Dopiero teraz kiedy chwilowo zapadła cisza Omi mogła lepiej przyjrzeć się niecodziennemu ubraniu faceta. I tu musiała przyznać, że dawno takiego przebierańca nie widziała. Być może to dezerter jakiejś wojennej inscenizacji. W prasie, TV czy radio nikt nie wspominał o wojennych filmach kręconych na terenie lasu oraz obrzeży. Doprawdy, co krok to inne dziwadła.
Rusz się do cholery ! Krzyknęła zaciskając jedną dłoń w pięść. Nerwowe stukanie palców o karoserie dało się słyszeć w promieniu kilku metrów. Jakoś tak ostatnio pani O. robi się bardzo nerwowa. Ciekawe z czym to jest związane. A co do krwi nie była na to specjalnie nastawiona. O wiele lepiej dostrzegłaby woń świeżej posoki sączącej się np. z rany. Resztki lub znikome ilości miała koło nosa. Żaden z niej poziom E. żeby zlizywać krople z podłogi. Marna płachta jak na takiego byczka… krówkę ?
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Nie Paź 20, 2013 5:26 pm

No cóż. Tym lepiej dla Gabriela, że nie wyczuła w nim nikłej woni krwi wampirzej. A jeśli tak dalej pójdzie to skończy się na tym, że poczuje krew. Jej własną... Nie przejmowała się też zbytnio jego strojem. Może sobie myśleć, że to strój na zbliżające się Halloween. Niech myśli co chce. Jeśli zbyt późno zorientuje się odnośnie niebezpieczeństwa... No to jej podróż do domostwa zakończy się tutaj.
-Jak chcesz...-I chwilę potem ruszył w stronę wampirzycy, zarazem wyciągając swoją antywampirzą broń. Łańcuch zabrzęczał na ziemi i zwiastował rychłą walkę. Co teraz będzie? Zobaczymy. Gabriel przeważnie nie atakował każdego napotkanego wampira, ale ta tutaj sama się o to prosiła. Uważała, że jej stracony czas jest bardziej ważny od jego straconego czasu na odpoczynek? Postaramy się, aby boleśnie przekonała się o swoim błędzie. Garruch nie używał na razie szybkości wampirzej. Nie chciał się zdradzić ze swoim darem zbyt szybko...
A jeśli kobieta spróbuje sztuczek to jej autko również oberwie. Wyciągnięcie broni palnej będzie skutkowało użyciem jego cudownego artefaktu, aby pozbawić jej przewagi na dystans... No ale nie ma co gdybać. Zobaczymy co się stanie.
A po co agresja już od początku? Za groźbę. Garruch nie szanował osób, które nie potrafiły spełnić groźby, którą wypowiadają mu w twarz. Nie znał mocy kobiety. Nie musiał. Wiedział, że dorównuje jej szybkością i siłą. Poza tym miał dość przydatne umiejętności, aby obezwładnić panienkę wykąpaną w zbyt gorącej wodzie. Czyżby wampirzyca krwi B nie była dobrym prezentem na powitanie dla Marcusa? Być może jej nie szukano, ale czemuż by jej nie wsadzić do więzienia. Od tak. Popytać o kilka rzeczy. Popytać o burmistrza. Zawsze warto spróbować... Albo zawsze było warto przypomnieć sobie kilka fajnych sposobów na rozwiązywanie języków...

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Środek lasu   Pon Paź 21, 2013 1:00 pm

Człowiek sumo wstał wreszcie a nasza wampirzyca dopiero teraz mogła podziwiać w wątpliwym tego słowa znaczeniu jego rozmiary. Nie wiadomo dlaczego ale pierwsze skojarzenie jakie przyszło jej na myśl, to to, że facet jest z Rosji a tam na swych barach dźwigał konary z lasu. Taki sobie duży drwal. To też tłumaczyłoby czemu siedzi pomiędzy zielenią a nie w środku miasta. Tu czuła się jak w domu. I wszystko jasne. Wzdychając na widok zbliżającego się obiektu bez zastanowienia wskoczyła do na szczęście odpalonego auta, wrzuciła wsteczny i depnęła butem gaz do dechy. Duży samochód miał tą przewagę nad sportowymi marnościami, że bez trudu pokonywał błotnisty teren. Jazda po lesie przy użyciu lusterek wcale do łatwych wyzwań nie należy. Biorąc dodatkowo pod uwagę fakt, że nie ma jak obrócić głowę za siebie. Czemu ? Lepiej mieć gracza NBA cały czas na oku. Wiadomo czy nie wykręci jakiegoś głupiego numeru. Jeżeli pan Wielki zacznie biec za naszą niegdyś blond istotą ta wystawi Glocka i dzięki niemu będzie starała się opóźnić jakoś nachalnego natręta. Po uzyskaniu odpowiedniej przestrzeni dzielącej ją a ofiarę (tak mogę nazwać, tak?) zatrzyma samochód. Miejsce, do którego się cofnęła było położone blisko polany a droga była o wiele lepsza, prostsza.
Z takim długim batem na taką drobną kobietę. Dzisiejsi faceci to dno i 10 metrów mułu. Starsi od niej zawsze mawiają, że kiedyś to było lepiej. Niestety ona za tych lepszych czasów jeszcze nie funkcjonowała na świecie. Teraz pani O. wrzuci jedynkę i z gazem w podłodze zechce przewieźć olbrzyma na masce. Może przy odrobinie szczęścia połamie mu kolana albo zabije. To byłoby jednak zbyt piękne i łatwe. Najgorzej pozbyć się natychmiastowego problemu kiedy nie ma czasu na przemyślenia a ucieczka wydaje się taka słaba. W końcu ona jest wampirem a on tylko człowiekiem prawda ? No to jazda...
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Pon Paź 21, 2013 2:44 pm

Już tak szybko go opuszcza? Jaka szkoda. Tylko że nie pozwoli jej uciec zbyt daleko. Garruch nie śpieszył się. Wiedział, że jeśli chce jechać w stronę w którą zmierzała, będzie musiała jechać wprost na niego. A on tylko na to czekał. Nie przyśpieszył kroku ani na chwilę jej cofania. Nie przyśpieszył nawet, gdy zaczęła jechać w jego stronę. Stanął wreszcie, gdy auto nabrało prędkości i zmierzało w jego stronę. Spod płaszcza wyjął srebrny sztylet upuścił go na ziemię. Kobieta prowadziła auto i w sumie małą miała szanse na zauważenie niewielkich pląsów ostrza, które ustawiło się dokładnie na wysokości przedniego koła od kierowcy. Auto jechało nadal na niego i nabrało dość dużych szybkości. Kiedy było wreszcie niecałe dwa metry od Garrucha, ten po prostu rozpłynął się w powietrzu, a przednia opona od strony kierowcy po prostu wręcz wybuchła od nagłego braku powietrza. To ten sztylet, który wyrzucił na ziemię, telekineza podniosła go w odpowiednim momencie nadziewając koło wprost na ostrze. Na domiar złego, jeśli to nie wystarczyło, Garruch pojawił się od przeciwnej strony auta na wysokości drzwi pasażera. Zamachnął się łańcuchem z kolcami na tylną oponę z prawej strony. Być może i tą zdoła przebić...
Następnie jak tylko auto się zatrzymało, Garruch podbiegł do rogu auta i kucnął. Żadna kula z broni go nie trafi z takiej pozycji. Może i wampirzyca zobaczy go w lusterku. Stary łowca po prostu potrzebował teraz chwili odpoczynku, aby użyć ponownie telekinezy.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Środek lasu   Pon Paź 21, 2013 7:00 pm

Szarża autem na ogromnego mężczyznę była prostym i wydawałoby się skutecznym pomysłem. Mając przed oczami jego ogromną postać docisnęła jeszcze mocniej pedał gazu. Wskazówka obrotów wyraźnie znajdowała się w takim punkcie, że najlepiej byłoby wrzucić wyższy bieg. Na to nie było ani czasu ani pomysłu gdyż jedną dłonią wampirzyca trzymała kierownicę zaś w drugiej miała Glocka. Auto było bardzo wysokie i żadna sportowa fura ani nawet sedan nie przyrównywał jej w wysokości maski to też nie było szans na to aby ona zauważyła wyrzucany sztylet. Na kilkanaście centymetrów przed rzekomym zderzeniem z ofiarą kobieta instynktownie zamknęła oczy mając w głowie obraz tego jak jego wielkie ciało ląduje na masce, przetacza się po szybie na dach i ląduję z tyłu. I to bez życia. Nic bardziej mylnego bo zamiast natrafić na porządną przeszkodę w postaci ludzkiego ciała Omitsu poczuła, że traci panowanie nad autem. W powietrzu rozniósł się bardzo głośny huk pękającej opony. Ten zaś niesiony przez echo było pewnie słyszalny nawet kilometr z tego miejsca. Chmara ptaków okupująca gromadę drzew wzbiła się w powietrze kracząc i uciekając jak najdalej. Równomiernie z hukiem pękającej gumy dało się słyszeć krzyk zdezorientowanej kobiety. Nie mogąc opanować sytuacji samochód z całym impetem wbił się w pierwsze napotkane na swej drodze drzewo. Omitsu bez przypiętych pasów wylądowała czołem na kierownicy. Nie wiadomo czemu nie zadziałała poduszka powietrzna. Kaskada fioletowych włosów zasłoniła twarz czystokrwistej zarówno po lewej jak i prawej stronie. Jej wątłe ciało bez świadomości wspierało się cały czas na okrągłej kierownicy a z okolicy łuku brwiowego wolno spływała krew. Któżby się spodziewał tak szybkiego finału jeszcze dobrze nie rozpoczętej walki.
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Pon Paź 21, 2013 8:25 pm

No cóż. Szybko poszło. O dziwo. Nawet nie spodziewałby się, że załatwi wampirzycę tak łatwym sposobem. Schował swoją broń, odnalazł sztylet, który o dziwo wytrzymał spotkanie z oponą i trzymając w ręce ostrze, zbliżył się do auta. Otworzył drzwi kierowcy i przyłożył ostrze do szyi wampirzycy. Czuł zapach jej krwi i po chwili złapał ją za kudły i wywlókł z auta. Skoro zemdlała to i tak nic nie czuła. Telekineza po chwili znów była dostępna, dlatego też ostrze za pomocą mocy znalazło się przed twarzą kobiety, a Gabriel w tym czasie znalazł w aucie broń, którą sobie przywłaszczył. Znalazł również jakieś zakupy, które przeglądnął. Nie było wątpliwości, że były to zakupy dla faceta. Co potem? Garruch dla zabawy rozbił wszystkie okna w aucie i wystrzelił w każdą oponę. Potem nawet zaglądnął pod maskę i wyrwał co tylko mógł z auta. Nie miał jak podpalić niestety auta... Poza tym czas był, aby się zbierać. Zaraz mógł się tu ktoś pojawić. Złapał wampirzycę za ręce i zaczął ciągnąć po ziemi. Oczywiście gdy zeszli z miękkiej trawy nie pozwolił, aby baba się zbytnio poobijała na bruku.
I wtedy też zadziałał mu instynktownie głód krwi. Głód, który mógł od razu na miejscu zaspokoić. Bez ceregieli odsłonił gardło wampirzycy i wypił z niej jakieś 200 ml krwi. Potem po prostu przetarł usta i dzięki posiłkowi pozwolił sobie na szybsze tępo przez miasto, trzymając kobietę na ramieniu.
[zt+Omi]

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1040


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Pon Lis 25, 2013 4:45 pm

Czarna, nieoznakowana furgonetka wjechała na tereny lasu. Zatrzymali się tuż przy leśnym brzegu, żeby z łatwością mogło później odjechać. Z wozu wysiadło dwóch Szarych, ci którzy mieli za zadanie wywieźć dwóch łowców... Zostali oni wyciągnięci z samochodu, po czym zaciągnięto ich do wnętrza lasu. Tam ściągnęto kajdanki i okrycia z głowy... I tak zostali skazani na pastwę losu, gdyż Szarzy wrócili z powrotem do pojazdu, a następnie odjechali, jakby nigdy się nic nie stało.

zt Szarzy
Powrót do góry Go down
Gerard
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1105-gerard-trizgane http://vampireknight.forumpl.net/t3348-gerard#71804
Zarejestrował/a : 31/07/2013
Liczba postów : 318


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Pon Lis 25, 2013 10:51 pm

Gerard po jakimś czasie dopiero ochłonął. Musiał się uspokoić i nie dać zjeść nerwom. Im więcej słów powie, tym bardziej obrócą się one przeciwko Zackowi i jemu samemu, nie wspominając już o Jamesie. Właśnie zdał sobie sprawę, że chłopak poświęcił dla nich życie. Nie bardzo to rozumiał, ale w tej chwili cała jego uwaga skupiona była na pierworodnym. Miał swoje priorytety w życiu i zdecydowanie wybrałby życie własnego syna, niż swoje czy prawie obcego mężczyzny. Nie wiedział przecież co dokładnie łączyło jego córkę z łowcą. I póki co, miał ważniejsze rzeczy na głowie. Swoją drogą… musiał sprawdzić telefon czy czasem Louisa się nie odezwała. Jeśli nie, sam będzie musiał ściągnąć ją do domu. Coś ostatnio rzadko tam bywała. Oby znów nie wpadła w kłopoty.
Szarpnął się i uniknął ogłuszenia z rąk Szarych. Musieli zatem użyć na nim siły, by go sprawnie uciszyć. Był łowcą, nie da się jakimś skurwielom i to tylko dlatego, że noszą dupę wyżej niż łeb. Jestem wampirem, więc należy mi się z góry szacunek. Już Gerard napluje im wszystkim w twarz.
Praktycznie był nieprzytomny przez całą podróż furgonetką. Nie czuł, że ma coś na twarzy, choć ciężko mu się z tym gównem oddychało. Dopiero po jakiejś godzinie, od momentu zaciągnięcia ich w głąb lasu, łowca wrócił do żywych. Pierw ciałem wstrząsnął dreszcz. Była chłodna noc i mżył deszcz. Błoto, chlupa, bardzo nieprzyjemnie. Przewalił się na plecy, czując przyjemny, orzeźwiający chłód na twarzy. Początkowo nie kontaktował jeszcze, jakby nie docierało do niego to, co się właśnie stało. Dopiero po kilku minutach, Dy umysł całkowicie się przebudził, zdał sobie sprawę ze wszystkiego. W ciemnościach dostrzegł zarys ciała syna. Wstał i chwiejnym krokiem do niego podszedł. Nie tylko rana mu dokuczała, ale także zdrętwiały mu mięśnie. Upadł na kolana, w tę chlupę, pochylając się nad Zackiem. Nie miał pewności czy przeżył przemianę.
– Zack?
Potrząsnął nim porządnie, jakby chciał przebudzić niedźwiedzia ze snu zimowego. Wiedział, że jeśli chłopak przeżył przemianę, na pewno będzie odczuwał wielkie pragnienie. Gerard nie bardzo mógł się odnaleźć w nowej sytuacji. Jego syn wampirem. Ale co miał powiedzieć na tę zmianę sam poszkodowany?

_________________
Powrót do góry Go down
Zack

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1131-zack#16764
Zarejestrował/a : 21/08/2013
Liczba postów : 127


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Wto Lis 26, 2013 7:30 am

W przeciwieństwie do ojca, Zack nie musiał się uspokajać. Nie bronił się, kiedy skutecznie go ogłoszono. Przez całą drogę przeleżał w bezruchu w samochodzie, nie reagował, nie odzywał się. Dopiero po wyciągnięciu ich na dwór, zderzenie z zimną ziemią, ocuciło młodego z braku przytomności. W dodatku rozpadało się, więc i Zacka nieco omoczyło. Czy nadal odczuwał skutki przemiany? Owszem. Ciało nadal bolało, a wnętrzności... żyły... paliły niemal jak żywym ogniem. I śmiało można rzec, że deszcz okazał się w tej chwili zbawienny, gdyż delikatnie odczuwalny chłód przynosił ulgę dla rozgrzanego organizmu. I czy spał? Ciężko powiedzieć... bardziej śnił na jawie, mimo otwartych lekko oczu, miał przed sobą dziwaczne majaki - nie był w lesie, a w domu. Widział matkę, kszątającą się po kuchni, małą Louise stojącą u jej boku. Przekonany był, że pieczą jego ulubione ciasteczka. A gdzie ojciec? Wolał go, szarpał. Zrobił coś złego? Nie, to ojciec coś zrobił. Ta dziewczyna. Ta młoda ruda dziewczyna w jego łóżku. Ile ona ma lat?
- Naprawdę chcesz zostawić mamę dla tej małolaty? Będzie nieszczęśliwa. - Burknął sennym głosem, kuląc się bardziej z zimna. Najwidoczniej jeszcze czuł temperaturę, albo wampirzy głód już nim tak manipulował i osuszanie z krwi spowodowało ochłodzenie z organizmu. I właśnie w tym momencie sen się urwał. Znalazł się w lesie. W ciemnościach w których o dzięki widział lepiej niż zwykle, czuł na sobie takie dłonie. Mimo zmarznięcia, ktoś za nim i tak był przyjemnie ciepły. Zack słyszał ten kojący dla duszy szum, szybkie uderzenia, jakby obok niego stał bębniarz i na jego melodia miała zmusić młodego Trizgane do wstania. Oczywiście, delikatny dla ucha szum i uderzenia podniosły... wampira do siadu. Chwycił się kurczowo ubrania ojca, właściwe... nie mając bladego pojęcia o jego obecności. Chyba nadal nie wyrwał się ze stanu otępienia i potężne pragnienie sterowało nim niczym marionetką. Czuł zapach ciała, te kuszące uderzenia to był odgłos bicia serca, a szum... nie morze, a krew. Widział każdą żyłkę w szyi Gerarda, ba, one same się prosiły żeby je skosztować i jeśli starszy łowca nic nie zrobi, Zack najzwyczajniej w świecie przebije się wyrośniętymi kłami w jego szyję, czyniąc to oczywiście w sposób nieprawidłowy, wszak nie umie gryźć porządnie.

_________________
Powrót do góry Go down
Gerard
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1105-gerard-trizgane http://vampireknight.forumpl.net/t3348-gerard#71804
Zarejestrował/a : 31/07/2013
Liczba postów : 318


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Wto Lis 26, 2013 5:48 pm

Gerard nie przypuszczał, że syn będzie cierpiał na jakieś majaki. Początkowo nieco się przeraził, gdy potrząsając chłopakiem, nie dostał żadnego odzewu. Zupełnie jakby miał do czynienia z martwym. Może i teraz był nieco martwy, a przynajmniej martwy aż do zmroku, to jednak wciąż pozostawał ojcem Zacka. I jego przemianę przyjął o wiele lepiej, niż przemianę córki, którą chciał zabić. Możliwe, że z synem miał głębszą więź, biorąc pod uwagę, że niegdyś spędzali razem więcej czasu.
Łowca zamarł na moment, słysząc to pytanie. Nie wiedział, co mu odpowiedzieć, więc zwyczajnie w świecie uniknął odpowiedzi. To było skomplikowane. Po śmierci Michiru żadna kobieta nie zagościła ani w sercu mężczyzny, ani w jego łóżku. Nie tylko on przeżył tak emocjonalnie jej śmierć, także dzieci silnie to odebrały, co było widać i po dziś dzień.
Gerard zmrużył oczy, przyglądając się ciemnowłosemu jak wstaje. Kamień spadł mu z serca, gdy przemiana zakończyła się sukcesem. To było takie szczęście w nieszczęściu. Stał się wampirem, ale przynajmniej wciąż żył. Nie wyszarpnął się z uścisku ojca. Wiedział, że młody na pewno był głody. A Gerard czuł się winien tego, co spotkało Zacka. Gdyby tylko nie wziął go ze sobą, zostawił w domu albo kazał mu zaczekać w samochodzie, nie przechodziłby teraz przez to. Gerard był temu winien.
Po chwili poczuł ostre kły na swojej szyi. Nie poruszał się, ale dziwnie się czuł. Jeszcze nigdy żaden wampir go nie ugryzł. Nie pozwalał sobie na to. Jako łowca był dumny i nie zamierzał upaść tak nisko. W tej chwili robił coś, czego nie powinien. Nie potrafiłby jednak podnieść ręki na Zacka, tak samo jak w przypadku Louisy.
– Synu, wystarczy.
Stanowczy ton głos nakazał wręcz Zackowi przerwanie swoje posiłku. Gerard odczuł wyraźne osłabienie, oddał trochę krwi Zackowie, do tego wcześniejszy postrzał w kolano oraz atak Samuru, swoje zrobiły.
– Pójdziemy teraz do domu, Zack.
Gorzej, jeśli syn nie odczepił się od szyi ojca… W dodatku Gerard musiał jeszcze napisać do Marcusa. Wpadł bowiem na pewien pomysł.

_________________
Powrót do góry Go down
Zack

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1131-zack#16764
Zarejestrował/a : 21/08/2013
Liczba postów : 127


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sro Lis 27, 2013 6:39 pm

Z całą pewnością podejście do ojca się zmieni, jeśli będzie trwał przy nim. Zack mimo wszystko szanował ojca, ale jakoś nie potrafił odnaleźć wspólnego języka. Możliwe, że tak podziałała na niego śmierć matki, długie odizolowanie od rodzica. I naprawdę trzeba liczyć na to, że jednak na nowo zacznie Gerarda traktować o wiele lepiej, tak jak dawniej.
Nie, nie powinien się winić na nic. Sam poszedł z ojcem, mógł przecież mu odmówić, prawda? Poza tym i tak poszedłby za ojcem i jakby nie patrzeć, zawsze szedł. I jeśli kiedykolwiek usłyszy coś takiego od niego, na pewno się z tym nie zgodzi... i ta nie zgodą na pewno byłaby w formie bluzgów, bo w końcu taki jest młody Trizgane.
Majaki minęły. Znalazł się na granicy snu, a jawy ale zdołał się w miarę wybudzić i przylgnąć do ojcowskiego ciała. Te kojące ciepło, zapach ciała... Nie pomyślał nawet, że właśnie kaleczy swojego członka rodziny. I o dziwo taki zatwardziały łowca jak Biały Wilk nie odpycha syna od siebie, kiedy ten zatopił w nim swoje kły. Jako młody wampir potrzebował pokarmu, nie kontrolował się w tym co robi. I mimo znajomość z Toro, nie będzie umiał żyć jak wampir. Wszak nim nigdy nie był. I może rudy przyjaciel mu w tym pomoże? O ile ojciec się zgodzi... Lecz teraz jest inny problem. Nie wyczuł ile wypił od ojca, lecz kiedy ten nakazał żeby przestał, zacisnął mocniej dłonie na ubraniu mężczyzny. Musiał powtórzyć polecenie i właśnie dopiero za drugim razem Zack wyciągnął niechętnie zęby z szyi. Nie odsunął się, jedynie oparł czołem o ramię rodzica, nie czując jakiejś siły do wstania. Chociaż po dłuższym czasie i ponaglenia do powrotu do domu, dźwignął się na nogi. I jeśli mu pomógł ojciec, nie upadł z powrotem na kolana. Nie mógł nic mówić, nie myślał o niczym. Totalna ciemności ogarnęła młodego niedoszłego łowcę, niwelując w nim ostatki człowieczeństwa.

zt x2

_________________
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Czw Lut 13, 2014 12:06 am

Z gór, zajechał prosto ścieżką do lasu. Zatrzymał się na drodze leśnej lecz jak wiadomo, zaśnieżonej. Mimo to, ślady było widać tylko dla przejeżdżających pojazdów i ewentualnie zwierzyny tutaj przebywającej. Wysiadł ze swojego miejsca i przesiadł się do tylnego siedzenia, sadowiąc na siedzeniu Meli. Wyjął z kieszeni bandaż i zabandażował jej oczy na tyle mocno, by się materiał nie zsuwał. Lepsze jest to niż jakiś materiał. Dzięki temu, wampirzyca nic nie będzie widziała i nie będzie wstanie otworzyć oczu. Później zajął się jej skutymi rękoma za plecami. Zdjął jej kajdanki a ręce w nadgarstkach związał ciasno i mocno sznurem jaki wziął ze sobą. Po tych przygotowaniach, wysiadł i wyciągnął ją z pojazdu, biorąc na ręce. Zabrał ją w głąb lasu, zostawiając ją na śniegu pod jakimś drzewem. Albo będzie miała szczęście, albo pecha. Może to ją nauczy, by zostawić ludzi w spokoju. Zadanie miał wykonane. Zostawił Meli samą sobie i wrócił do swojego pojazdu. Odpalił auto i zawrócił w góry.


[z/t]


[Meli - Twoja postać posiada blokadę mocy na okres miesiąca.]
Powrót do góry Go down
 
Środek lasu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 9, 10, 11  Next
 Similar topics
-
» Serce zakazanego lasu
» Polana w środku lasu
» Centrum Zakazanego Lasu
» Skraj lasu
» Wschodnia częśc zakazanego lasu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: Lasy-
Skocz do: