IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Środek lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 7, 8, 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość
Vincent Coel



http://vampireknight.forumpl.net/t1603-vincent-coel#33154
Zarejestrował/a : 20/10/2014
Liczba postów : 16


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Czw Paź 23, 2014 7:33 pm

Jednak przyjęła jego bluzę. Kiedy ta stwierdziła, że zmarznie pokiwał lekko głową.
- Spokojnie, nie przeszkadza mi taka temperatura. - Stwierdził spokojnie z uśmiechem, po czym dodał. - Wyglądasz zabójczo. - Zażartował. Kiedy grał dodatkowo w towarzystwie Anny był zaskakująco spokojny. Nie sądził, że granie w towarzystwie tak go uspokoi, wręcz przeciwnie.
- Dziękuję, zobaczmy czy może ty też takowy posiadasz.
Oznajmił podając dziewczynie gitarę. O dziwa to sama sobie poradziła dobrze. Na pierwsze pytanie przytaknął głową, zaś po drugim odezwał się wskazując opisujące miejsca.
- Dociśnij palcami nieco mocniej struny, potem już tylko uderz w nie drugą ręką, tak jak ja wcześniej. Widzę, że już kiedyś miałaś czas zaznajomić się z gitarą.
Uśmiechnął się, po czym przyglądał się staraniom Anny. Jeżeli coś jej nie poszło starał się pomóc poprzez poprawienie jej dłoni na instrumencie. W między czasie, kiedy ta "bawiła" się gitarą Vincent rzucił spokojnie pytaniem.
- Mieszkasz w mieście? - Zapytał z lekkim uśmiechem na twarzy. Powoli dziewczyna coraz bardziej ciekawiła Coel'a, a zawsze warto mieć znajomego w nowym otoczeniu.
Powrót do góry Go down
Anna Hale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1339-anna-hale#25245 http://vampireknight.forumpl.net/t1400-anna-hale
Zarejestrował/a : 27/02/2014
Liczba postów : 431


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Czw Paź 23, 2014 8:14 pm

NIe było zimno, ale jak na noc to było nieco chłodno. Mimo to, jeśli dziewczyna zobaczy, że chłopakowi w jaki kol wiek sposób jest zimno to odda mu bluzę. Kiedy otrzymała gitarę mogła poczuć jej gładkość drewna. Starała sie aby wypadła najlepiej, mimo to nie była tak dobra jak jej towarzysz. Ona była lekarzem, a nie instrumentalistą.
Słysząc jego poinstruowanie skinęła głową, patrząc na na struny i starała się postępować z jego słowami. Wychodziło jej dobrze, jak na początek, jednak szału nie było. Wiadomo co jakiś czas popełniała błędy, przez co byly nie ciekawe dźwięki, ale to chyba normalne, prawda? Na jej twarzy widniał lekki uśmiech i zadowolenie.
-Tobie to lepiej wychodzi.- Skomentowała patrząc na niego i wsłuchując się w swoje dzieło. Po chwili usłyszała pytanie, przez co przestała grać.
-Tak. Mieszkam w akademiku Cross.- Oznajmiła. -A Ty pewnie nie stąd?- Zapytała patrząc na niego.

_________________
vivere nolit, qui mori non vult
Anka otrzymała fiolkę z substancją, która po wypiciu, tworzy wokół osoby - która wypiła zawartość - cieńką otoczkę, przez co postać staje się niewidzialna na dwa posty - ubrania także. Artefakt jest jednorazowy. Należy wypić całość, żeby działał.

I can see every tear you've cried
like an ocean in your eyes
All the pain and the scars have left you cold
I can see all the fears you face
through a storm that never goes away
Don't believe all the lies that you've been told

I'll be right here now
to hold you when the sky falls down
I will always
be the One who took your place
When the rain falls
I won't let go
I'll be right here

Powrót do góry Go down
Vincent Coel



http://vampireknight.forumpl.net/t1603-vincent-coel#33154
Zarejestrował/a : 20/10/2014
Liczba postów : 16


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Czw Paź 23, 2014 11:32 pm

Anna powoli tworzyła swoje "dzieło", co prawda nie wychodziło najlepiej, ale najgorzej też nie. Wiadomo, każdy kiedyś zaczynał. Słuchając dźwięków, które tworzyła dziewczyna Vincent uśmiechnął się dodając.
- Pamiętam jak pierwszy raz dostałem gitarę do ręki, brzmiało o wiele gorzej. - Zaśmiał się, po czym otrzymał odpowiedź na swoje pytanie. Zaskoczyło go, że Anna uczęszcza do akademii, do której Coel właśnie się zapisał, ale ucieszył się, nie dość, że znajoma osoba to jeszcze niedaleko.
- Akademia Cross, hmm... - Zamyślił się na chwilę, po czym kontynuował. -... A więc będziemy sąsiadami, od jutra również będę tam mieszkał. Jeśli będziesz chciała, zawsze mogę udzielić ci kilku lekcji gry na gitarze. - Uśmiechnął się, po czym szybko dodał. - Dopiero się tutaj przeniosłem, dobrze mieć znajomą osobę w nowym otoczeniu.
Przerzucił na chwilę wzrok na niebo, wyglądał przez chwilę na zamyślonego. Mimo, iż z początku sceptycznie podchodził do tej akademii, to teraz zaczął myśleć, że może być całkiem ciekawie. Po dłuższej chwili zwrócił swój wzrok ku koleżance.
- Więc, co chciałabyś robić po skończeniu akademii? - Zapytał ciekawy zawieszając wzrok na dziewczynie. Spoglądał jej w oczy, było w nich coś interesującego, coś nieludzkiego. Chwilę się nad tym zastanawiał, jednak nie długo, nim ta jeszcze zdążyła odpowiedź przerzucił wzrok gdzieś na bok, nie chciał być odebrany za dziwaka, który nigdy nie widział dziewczyny.
Powrót do góry Go down
Anna Hale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1339-anna-hale#25245 http://vampireknight.forumpl.net/t1400-anna-hale
Zarejestrował/a : 27/02/2014
Liczba postów : 431


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Pią Paź 24, 2014 4:25 pm

Mimo iż Anna można powiedzieć, ze jest dzikusem, który nie przepada za towarzystwem, to obecność Vincenta poprawiła jej humor i była zadowolona z tego, że mogła do poznać. Zaśmiała się słysząc, że szło mu gorzej, ale zawsze jest pierwszy raz.
-O jak fajnie, że będziemy razem chodzić do szkoły.- Przyznała z szerokim uśmiechem. -Tylko nie rozrabiaj w szkole.- POwiedziała po chwili spokojnie i radosnym tonem. -NIe ma problemu, z przyjemnością oprowadzę cię po szkole itp. Oczywiście, ze będę chciała byś mnie uczył.- Dodała.
Człowiek, myśli jak najlepiej zrealizować i rozporządzić jego czas, jednak wampiry myślą nieco inaczej, gdyż mają tego czasu o wiele więcej. Słysząc pytanie westchnęła. NIe przeszkadzało jej to w jaki sposób patrzy na nią towarzysz, ona niemal cały czas patrzyła na niego.
-NIe wiem, nie myślałam jeszcze nad tym.- Odpowiedziała spoglądając na to, jak Vincenty ucieka wzrokiem od jej spojrzenia. NIe wiedziała dlaczego tak zrobił, a zapytać nie zaszkodzi, prawda?
-Vincenty..- Szepnęła - Dlaczego uciekasz wzrokiem?- Zapytała patrząc na niego tajemniczym spojrzeniem. niby drobiazg, jednak Anna nie przepadała za tym kiedy jej rozmówca patrzy lub jest zainteresowany czymś innym niż rozmową z nią, ale pewnie jak by znała powód jego zachowania to by go zrozumiała, gdyż niekiedy też tak robi.

_________________
vivere nolit, qui mori non vult
Anka otrzymała fiolkę z substancją, która po wypiciu, tworzy wokół osoby - która wypiła zawartość - cieńką otoczkę, przez co postać staje się niewidzialna na dwa posty - ubrania także. Artefakt jest jednorazowy. Należy wypić całość, żeby działał.

I can see every tear you've cried
like an ocean in your eyes
All the pain and the scars have left you cold
I can see all the fears you face
through a storm that never goes away
Don't believe all the lies that you've been told

I'll be right here now
to hold you when the sky falls down
I will always
be the One who took your place
When the rain falls
I won't let go
I'll be right here

Powrót do góry Go down
Vincent Coel



http://vampireknight.forumpl.net/t1603-vincent-coel#33154
Zarejestrował/a : 20/10/2014
Liczba postów : 16


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Pią Paź 24, 2014 6:46 pm

Z każdym razem, gdy dziewczyna śmiała się i uśmiechała w towarzystwie Coel'a ten czuł się coraz lepiej. Zaśmiał się, po czym szybko odpowiedział.
- Jeśli nikt nie będzie mi wchodził w drogę to będę grzeczny. - Mówił uśmiechając się, po czym szybko dodał. - Dobrze mieć jakieś towarzystwo i wsparcie w nowym otoczeniu. Pomoc się przyda, zwłaszcza, że będę aspirował na stanowisko prefekta.
Oznajmił uśmiechając się. Kiedy usłyszał o tym, że Anna chętnie weźmie lekcje gry od niego uśmiechnął się. Widać Anna nie miała planów na przyszłość jeszcze, albo nie chciała ich zdradzać, Vincent nie miał zamiaru się dopytywać, gdyby chciała to by powiedziała.
- Rozumiem, ja zaś mam już zaplanowaną przyszłość, ale zobaczymy jak to będzie później.
Zaśmiał się lekko, po czym usłyszał dość niezręczne pytanie. Przerzucił spokojnie wzrok prosto na oczy dziewczyny i chwilę rozmyślał nad odpowiedzią. Nie miał zamiaru kłamać, więc spokojnie odpowiedział nie chcą kłamać.
- Cóż... Piękne kobiety mnie onieśmielają. - Uśmiechnął się, po czym wyciągnął paczkę papierosów i ponownie poczęstował, po czym odpalił, jeśli ta się poczęstowała, a potem sam zapalił. Wziął kilka "buchów" spoglądając w niebo.
- W takim razie jeśli pozwolisz będę się przyglądał tym pięknym oczom. - Powiedział uśmiechając się i spoglądając prosto w oczy Anny.
Powrót do góry Go down
Anna Hale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1339-anna-hale#25245 http://vampireknight.forumpl.net/t1400-anna-hale
Zarejestrował/a : 27/02/2014
Liczba postów : 431


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Pią Paź 24, 2014 8:40 pm

-Wiesz, jeśli chcesz być prefektem, to pomogę Ci, ale pamiętaj, masz dawać przykład i pilnować porządki. Zresztą wszystkiego się dowiesz kiedy porozmawiasz z dyrektorem Akademii.- Powiedziała z uśmiechem na twarzy. Mimo iż była wampirem, to musiała przestrzegać zasad i być spokojna by nie stracić posady, gdyż była prefektem. Słysząc, że ma plany, ale jednak ich nie zdradzi skinęła głową na znak, że rozumie. Nieco po zapadnięciu jego słów rzekła.-No masz racje, nie wiadomo co przyniesie nam czas, więc lepiej się nie napalać na niektórych rzeczy.-
Kiedy zadała tylko pytanie związane z jego spojrzenia czekała z niecierpliwością na jego odpowiedz. NIe wiedziała zbytnio czego się spodziewać. Kiedy jednak usłyszała jego odpowiedz odparła tylko "Dziękuje". Miło było to słyszeć i to nawet bardzo, ale pewnie gdyby wiedział z kim ma do czynienia to by pewnie zmienił zdanie i podejście.
Kiedy wyjął swoje papierosy ta zmrużyła oczy i zwyczajnie powstrzymała go przed wyjęciem swojej paczki, a wyjęła swoją.
-Wybacz, nie będę sępić.- Oznajmiła wyjmując swoje papierosy i poczęstowała go. Anna nie lubiła czuć się dłużna, mimo iż to tylko fajki. JEśli chłopak nie zechce ich przyjąć, to niech się przygotuje, na to, ze swoich nie zapali, gdyż Anna wytnie mu numer. Kiedy się poczęstują papierosami, to albo pożyczą od niej ognia, albo od niego. W każdym razie zapalili. (xD)
-Oj nie przesadzaj twoje są ładniejsze, takie zielone.- Powiedziała przyglądając się barwie jego oczu. -Cieszę się, że Cię spotkałam, wiesz?- Zapytała nie odrywając wzroku.

_________________
vivere nolit, qui mori non vult
Anka otrzymała fiolkę z substancją, która po wypiciu, tworzy wokół osoby - która wypiła zawartość - cieńką otoczkę, przez co postać staje się niewidzialna na dwa posty - ubrania także. Artefakt jest jednorazowy. Należy wypić całość, żeby działał.

I can see every tear you've cried
like an ocean in your eyes
All the pain and the scars have left you cold
I can see all the fears you face
through a storm that never goes away
Don't believe all the lies that you've been told

I'll be right here now
to hold you when the sky falls down
I will always
be the One who took your place
When the rain falls
I won't let go
I'll be right here

Powrót do góry Go down
Vincent Coel



http://vampireknight.forumpl.net/t1603-vincent-coel#33154
Zarejestrował/a : 20/10/2014
Liczba postów : 16


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Pią Paź 24, 2014 9:42 pm

- Taki też mam zamiar, w końcu jako przyszły stróż prawa muszę świecić przykładem, o ile nikt nie zajdzie mi za skórę tak będzie. - Zaśmiał się, miał nadzieję, że przyjdzie tutaj i w ciszy porozmyśla, jednak Anna zmieniła to w bardzo pozytywny sposób. Nie sądził, że pozna kogoś takiego w takim miejscu, musiało mu dopisać szczęście.
- Tak, jednak trzeba mieć jakieś marzenia i cele, do których trzeba dążyć. - Kiedy ta podziękowała za jego komplement uśmiechnął się tylko szczerze. Kiedy ta nie chciała wziąć od niego kolejnego papierosa i poczęstowała swoimi wziął jednego dziękując, po czym próbował chociaż odpalić Annie papierosa, potem sobie. Zaciągnął się kilka razy dymem słysząc co dziewczyna twierdzi o jego oczach, następnie szybko odrzekł.
- Dziękuję, jednak sądzę, że nie ma w nich nic nadzwyczajnego. - Chwilę później padło dość zaskakujące pytanie. Nie odrywając wzroku od Anny Coel spokojnie poprawił się siadając tak, by być zwróconym ku niej, dalej nie odrywając wzroku spokojnie odpowiedział.
- Naprawdę? W takim razie oboje się cieszymy. - Uśmiechał się lekko, lecz szczerze spoglądając jej w oczy. Było w niej coś co bardzo intrygowało chłopaka, chciał ją lepiej poznać.
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1832


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sob Paź 25, 2014 8:43 am

Ponure czeluści lasu wypluły bestię wstrętną. Tak moje państwo, Kanibal zmierzał właśnie do was! Wyczuł już z daleka woń kuszącą od wampira i człowieka. Nie straszna mu wieść, że jeden z nich łowcą ma zostać, a wampirzyca mocami może potworowi sprostać. Gnał krokiem dużym, nie bacząc na ból nogi jaki go dławił. Najważniejsze aby się zabawił!
- Jaki nasz świat mały, skoro tak szyko trafiam na daninę skromną.
Odezwał się plugawny stwór w czerń przystrojoną. Pysk skrwawiony, gadzie złote ślepie. Kto odważny będzie i za nóż pierwszy sięgnie? Może wampirzyca krwi nieco silniejszej, a może człowiek mały, który niedawno tak naprawdę od mleka matki odstąpił. Potworowi wszystko jedno, byleby wypełnić głodne dno.
Stał niebezpiecznie blisko, łypał wzrokiem dzikim i czekał, czekał aż śmiałek któryś da głos beztroski, licząc na sławne później pogłoski.
- Skoro mamy damę w towarzystwie, od niej pierw zacznę swoje krwawe swawole.
Mlasnął jęzorem, zatrzymując uwagę na płci przeciwnej. Co nasza na to biedna ofiara? Podda się? Ucieknie głęboko w las mroczny? A może jak wcześniej wspomniane było.... pokaże lwicy pazur i przyozdobi nań twarz bestii uśmiechniętej drapieżnym grymasem?
Powrót do góry Go down
Anna Hale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1339-anna-hale#25245 http://vampireknight.forumpl.net/t1400-anna-hale
Zarejestrował/a : 27/02/2014
Liczba postów : 431


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sob Paź 25, 2014 1:07 pm

Wszystko było by pięknie i fajnie, póki ktoś by się nie wpierdolił tam gdzie nie trzeba. Ach ta ironia losu... Mimo było jej w towarzystwie nowo poznanego kolegi, z którym będzie uczęszczać do szkoły.
-Tak cieszymy się oboje.- Potwierdziła jego słowa i spojrzała w stronę skąd usłyszała ruch i głos intruza. Przyjrzała się mu dokładnie po czym od razu spojrzała na Vincenta patrząc w jego oczy, ujęła jego twarz w swoje dłonie. Pogłaskała go czule po policzku po czym puszczając go wstała odwracając się do olbrzyma.
Wykonała kilka kroków ku Testamentowi zatrzymując się i gasząc swojego peta. Starała się by Vincenty był jak najdalej od Testamenta, jednak i zachowała dystans od niechcianego wampira. Trzeba pamiętać, że nadal w dłoniach miała gitarę.
-Zostaw go.- Powiedziała zimno jednak z prośbą. Stałą spokojnie bacznie obserwując poczynania nieznajomego. Jego zakrwawiona twarz wiele mówiła, co tylko bardziej niepokoiło Anne, ale starała sie zachować spokój. mogła by również uciec, ale czy olbrzym by na to pozwolił? Nie sadze.
Spoglądając na gitarę szybkim i sprawnym ruchem pozbawiła jej struny, która nieco później trzymała w dłoniach i zaczęła się nią bawić.
-Odkupie, jak przeżyje.- Wymamrotała pod nosem spoglądając na Testamenta zapytała. -Przyznaj się, czy zaspokoi Cię tylko ma krew? Nie mieszaj w to dzieciaka, to tylko człowiek.- Powiedziała szeptem by tylko wampir mógł usłyszeć.

_________________
vivere nolit, qui mori non vult
Anka otrzymała fiolkę z substancją, która po wypiciu, tworzy wokół osoby - która wypiła zawartość - cieńką otoczkę, przez co postać staje się niewidzialna na dwa posty - ubrania także. Artefakt jest jednorazowy. Należy wypić całość, żeby działał.

I can see every tear you've cried
like an ocean in your eyes
All the pain and the scars have left you cold
I can see all the fears you face
through a storm that never goes away
Don't believe all the lies that you've been told

I'll be right here now
to hold you when the sky falls down
I will always
be the One who took your place
When the rain falls
I won't let go
I'll be right here

Powrót do góry Go down
Vincent Coel



http://vampireknight.forumpl.net/t1603-vincent-coel#33154
Zarejestrował/a : 20/10/2014
Liczba postów : 16


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sob Paź 25, 2014 2:07 pm

Vincent miał już coś powiedzieć, gdy nagle usłyszał czyjeś kroki, a następnie słowa nieznajomego, który nadzwyczaj spokojnie się zachowywał, jednak jego słowa zaprzeczały temu, tak samo wygląd. Przez chwile spoglądał w stronę nieznajomego, nie zwiastował nic dobrego, chciał ponownie się odezwać do Anny aby się stąd oddaliła, jednak ta mu się wtrąciła. Chciała, żeby odszedł i zostawił ją z tym psycholem? Nie ma takiej możliwości. Kiedy tylko ta ruszyła w stronę nieznajomego z gitarą chłopak sięgnął do pokrowca na gitarę, który leżał obok niego i wyciągnął z niego dwa noże bojowe. Wyciągnął ostrza z pochw, po czym trzymając je mocno w dłoniach ruszył w stronę tej szalonej dwójki. Coś mówili między sobą, jednak na tyle cicho, że Coel nie usłyszał. Stanął obok dziewczyny.
- Chyba żartujesz sobie, że miałbym cię zostawić z tym psycholem. Spokojnie dam sobie radę z jednym naćpanym dziwolągiem, powinnaś już dawno się stąd ulotnić.
Mówił spokojnie do Anny, nawet nie przeszło mu przez myśl, że pozwoli jej cokolwiek zdziałać z nieznajomym, chciał, żeby to właśnie ona się już stąd ulotniła. Wzrok jakim spoglądał na dziewczynę nie był proszący, jednak nalegający i stanowczy, oczywiście chciał jak najlepiej dla niej.
- Zmykaj stąd, spotkamy się jutro w szkole, o ile będziesz chciała. - Powiedział, po czym przerzucił swój wzrok na nieznajomego, który wyglądał i zachowywał się jakby był czymś odurzony.
- Czego tu szukasz, nie chce problemów. Nie zawaham się jednak przed niczym jeśli będziesz stwarzał zagrożenie. - Powiedział, po czym zrobił kilka kroków w stronę mężczyzny. Nie chciał od razu uciekać si do przemocy, może jednak nieznajomy nie będzie stwarzał zagrożenia, choć to zapewne mało prawdopodobne. Dłonie na razie miał opuszczone i rozluźnione, jednak w razie czego stanie w gotowości. Nie chciał drażnić nieznajomego.
Powrót do góry Go down
Soul

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1605-soul#33205
Zarejestrował/a : 19/10/2014
Liczba postów : 17


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sob Paź 25, 2014 4:10 pm

Po licho się w to miesza? Przecież ten człowiek mógłby równie dobrze zginąć pod kołami samochodu, albo z broni jakiegoś bandziora. A tak, przynajmniej chwilowo zmniejszy głód kanibala... Po za tym, rozprawianiem się z grubymi rybami, powinni się zająć więksi zawodowcy, a ona, pozostać przy polowaniu na poziomy E. Więc co? Zostawi tą piękną parkę na łasce Testamenta? Może... Może by tak zrobiła, gdyby pozwoliło jej na to sumienie, lecz teraz, nie dała rady patrzeć na to obojętnie, zwłaszcza, że dostała jasne polecenie od wuja- śledzić gada, dla zdobycia informacji, a jeśli zajdzie taka potrzeba, wezwać Samuela i do czasu jego przybycia ze wsparciem, powstrzymywać grubasa ta długo, jak to będzie konieczne... Lub puki pozwolą jej na to siły. Więc do roboty, koniec podchodów.
- Nie rozpędzaj się tak, Testamencie. Zakosztowałeś wolności i powróciły dawne szaleństwa?- Odrzekła, podchodząc do wampira od tyłu. Nienawidziła mówić osobom, których nie lubi, po imieniu. Czuła się wtedy, jakby okazywała im przez to jakikolwiek szacunek, a który przecież nie zasługiwali. A te wszystkie opowieści, jakich się nasłuchała o kanibalu, jeszcze bardziej obrzydziły w jej oczach wizerunek mężczyzny.
- Zostaw tych dwoje, a pomogę Ci znaleźć coś na obiad.- Mówiła, sama nie wierząc, że zdołała być dla niego miła. Lecz może przynajmniej to przemówi do jego mózgownicy. A miejsce, w jakim się znajdowali, wcale nie ułatwiał sprawy. Bowiem nawet, jeśli zdoła przekazać wujowi wiadomość przez telefon, trochę zajmie mu przyjazd tu. Czy młoda zdoła w międzyczasie zapanować nad sytuacją. Wątpliwe... I jakby tego było mało, zaczęło padać.
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1832


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sob Paź 25, 2014 4:34 pm

Heroiczne zachowanie dzieciaków dosłownie wzbudziło w wampirze rechot. Diaboliczny, w żaden sposób przyjazny śmiech. Gdyby nie podejście niedawno wypitej krwi pod gardło, wybuchłby głośnym śmiechem. Oblizał za to usta, uśmiechając się od ucha do ucha. Postawa naprawdę godna rycerza! Nawet wampirzyca dumnie może wskoczyć do walki z bestią. Ukradkiem zerknął na drugiego dzieciaka. Coś wyciągał...
- Naprawdę myślisz, że jesteś w stanie mi zabronić?
Szepnął, pochyliwszy się nieco do wampirzycy. Toć wzrostem różnili się ogromnie. I na co gitara? Na co struna? Parsknął dziko, zastawiając usta dłonią. W dodatku kolejna wampirza dusza chce się poświęcić.
- Taak, siostro. Tylko człowiek.
Zasyczał złowrogo, prostując grzbiet. Gadzie ślepia zalśniły szkarłatem, zwiastując że dla nich nadeszło już niebezpieczeństwo. W dodatku dla niego owa parka to po prostu kaszka z mlekiem. I właściwie nie przypuszczał iż chłopak także podejdzie. Uniósł brew na słowa. Miał gada za naćpanego psychola? Tak, naćpany ale głodem, którego po prostu nie sztuka zaspokoić.
- Jeden za drugiego skórę oddaje. Toć widoki.
Mruknął wyraźnie podirytowany całą sytuacją bohaterstwa. Ale jego właściwie to nie obchodzi, przecież ma zamiar wrzucić ich obu na kła. Jaki ruch? Na razie wstrzymany, skoro nadszedł kolejna osoba. I proszę bardzo, rozpoznała gada. Czytała gazety? Oglądała telewizję? Westchnął przeciągle z niecierpliwością. Głód się wzmaga, a jego ciągną na pogaduszki.
- Pal Cię licho, szczeniaro.
Wyraźnie wycedził, akceptując odpowiednio każde słowo. Koniec zabawy, stwór miał dość. I co? Zaczęło padać? Nie ma bata, ogień z lasem to najgorsze co może być, mimo deszczu. Bestia czarnym płomieniem podpaliła pierw Soul, rzuciwszy się później na nią i starając pchnąć na najbliższe drzewo. Chciał w ten sposób wzniecić pożar lasu, jak i osłabić najbardziej wygadaną. Co do pozostałej dwójki? Czekał. Wszakże gwałtowne ataki można wykorzystać.
Powrót do góry Go down
Anna Hale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1339-anna-hale#25245 http://vampireknight.forumpl.net/t1400-anna-hale
Zarejestrował/a : 27/02/2014
Liczba postów : 431


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sob Paź 25, 2014 5:53 pm

Sytuacja się co raz bardziej robi niebezpieczna. Patrząc na zachowanie człowieka pokiwała niezadowolona głową. gdyby tylko wiedział z kim ma do czynienia... Widząc, że chłopak zamierza ją wyminąć złapała go za koszulę.
-Cofnij się.- Rozkazała i pociągła go siłą do tyłu, niczym szmacianą lalką. -To nie ćpun.- Dodała zimno po chwili. Po chwili spojrzała chłodno na Testamenta.
-Czyżbyś wątpił w me umiejętności, bracie.- Uniosła brew lekko. Odpowiedziała spokojnie łapiąc strunę w obie ręce.
-Daruj sobie, zbędne komentarze, a najlepiej będzie jak się zamkniesz i oddalisz się od nas.- Syknęła. Już miała zamiar coś zrobić, lecz przeszkodziła im dziewczyna, która doszła do nich. -Co to K***a ma być? Pielgrzymka jakaś.- warknęła wściekła. Wysłuchała uważnie co dziewczyna ma do powiedzenia i z nieukrywanym zaskoczeniem spojrzała na Testamenta. Słysząc to imię zrobiła gwałtowny krok w tył mrożąc nieco oczy, a następnie schowała strunę do płaszcza.
Niespodziewanie nim jeszcze Tess zaczął pokaz na co go stać ta wyjęła swoje bronie schowane w kaburach z tyłu przy pasku od spodni. Wycelowała od razu w kanibala. Wywaliła całą serie na niego. Pociski kierowała w jego tulów i w dół, czyli w nogi też. Coś uniknie, ale na pewno nie wszystkiego. Następnie oczywiście wymieni magazynki.

_________________
vivere nolit, qui mori non vult
Anka otrzymała fiolkę z substancją, która po wypiciu, tworzy wokół osoby - która wypiła zawartość - cieńką otoczkę, przez co postać staje się niewidzialna na dwa posty - ubrania także. Artefakt jest jednorazowy. Należy wypić całość, żeby działał.

I can see every tear you've cried
like an ocean in your eyes
All the pain and the scars have left you cold
I can see all the fears you face
through a storm that never goes away
Don't believe all the lies that you've been told

I'll be right here now
to hold you when the sky falls down
I will always
be the One who took your place
When the rain falls
I won't let go
I'll be right here

Powrót do góry Go down
Vincent Coel



http://vampireknight.forumpl.net/t1603-vincent-coel#33154
Zarejestrował/a : 20/10/2014
Liczba postów : 16


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sob Paź 25, 2014 6:12 pm

Sytuacja robiła się coraz bardziej dziwna. Nie dość, że Anna i ten dziwny typek mówili do siebie per bracie, siostro to jeszcze pojawiła się kolejna osoba. Sytuacja z chwili na chwile robiła się coraz dziwniejsza, Vincent był coraz bardziej skołowany. W dodatku charakterek Anny nieco się zmienił, nie żeby się przestraszył, czy coś po prostu był zaskoczony. Kiedy dziewczyna szarpnęła go do tyłu zrobił kilka kroków w tył, lekko się przy tym poirytował, czy ona naprawdę myślała, że będzie stał i przyglądał się jak dwie dziewczyny mierzą się z jakimś psycholem? Ponownie zrównał się z Anną i uparcie kontynuował.
- Chyba oszalałaś jeśli myślisz, że pozwolę waszej dwójce mierzyć się z nim... Potrafię coś więcej niż tylko się przyglądać.
Oznajmił, gdy nagle dziewczyna wystrzeliła serię pocisków z pistoletów. Cała sytuacja robiła się naprawdę niebezpieczna, a Coel czuł się jakby niepotrzebny, ignorowany. Spokojnie się przyglądał, postanowił stać i chronić Anne z tej strony, w końcu nie rzuci się w stronę mężczyzny, który jest ostrzeliwany, nie chciał sam zarobić kulki.
- Widzę, że ogarniasz z tej sytuacji więcej ode mnie... Co tu się do cholery wyprawia!? - Zapytał stanowczo unosząc głos. Naprawdę chciał się nieco więcej dowiedzieć, może to nie była najlepsza chwila na rozmowy, ale czuł się w tej chwili bezradny.
Powrót do góry Go down
Soul

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1605-soul#33205
Zarejestrował/a : 19/10/2014
Liczba postów : 17


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sob Paź 25, 2014 6:30 pm

Więc jednak zmoczenie sobie ubrań, stojąc na deszczu, na coś się przydało. Bowiem wszyscy jej znajomi, jak na złość zapomnieli jej wspomnieć, że kanibal włada ogniem. Do licha, a dopiero co prała te ciuchy. Teraz pewnie będą się nadawały tylko na śmietnik, nawet z niewielkimi śladami przypalenia. A czując, że mężczyzna pcha ją w stronę drzewa, Soul zaczęła się również obawiać pożaru lasu. Jeśli deszcz za szybko przestanie padać, mogą być przez tego wampira niebezpieczne następstwa, skutkujące zniszczeniu przynajmniej części obszaru lasu. Gdy więc nastolatka uderzyła w drzewo, zsunęła się jak najszybciej w dół i zdjąwszy płaszcz, rzuciła go na wilgotną ziemię, starając się zdusić płonienie na nim. Następnie, użyła ów części ubioru również, by zdusić płomienie, które zaczęły zajmować korę drzewa. Lecz ani na chwile nie zapominała o kanibalu. Słysząc wystrzał kul z pistoletu towarzyszki człowieka, skupiła swoją energię, by zmusić wampira swą mocą do opanowania się. Przy odrobinie szczęścia i braku kolejnych ataków wielkoluda, skierowanych na nią, powinna dać radę uspokoić go nieco i opanować jego żądzę mordu.
- Obyś się nie przeliczył.- Mruknęła do niego, gdy jej "pieśń" brzmiała w jego umyśle. A siła deszczu wzrosła, zupełnie jakby mieli urwanie chmury. Pewnie jeszcze chwilę popada i zaraz przestanie, jakby nigdy nic, pozostawiając po sobie pełno błota. Soul podniosła się więc z ziemi, odrzucając płaszcz na bok, gotowa w razie konieczności wbić coś ostrego w bebechy wielkoluda. Należało mu się, za to, że w ogóle taka poczwara istnieje na tym świecie. W wolnej chwili zerknęła tylko zza jego pleców na człowieka, który nadal próbował coś zdziałać, niczym rycerz na białym koniu, ratujący ukochaną. Czyżby miał broń przy sobie? Albo jakaś sztuczkę w zanadrzu? Bo jeśli nie, a nadal chce się bić z psychopatycznym wampirem, to albo nie wie o istnieniu jej rasy, albo idzie w brawurę.
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1832


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Sob Paź 25, 2014 9:55 pm

Anna chyba zapomniała, że wampiry silniejszej krwi są z reguły odporniejsze na zwykłe pociski z pistoletu. Jednak nie oznacza iż ich nie poczuje, ale mimo wszystko nie zabije lub w gorszym przypadku nie odstraszy. Wracając jednak... chłopak dobrze zrobił, że się wycofał. Potwór zaatakował nowo przybyłą ogniem, acz ta poczęła taniec. Naprawdę myślała, iż stwór stanie i będzie się patrzył? Nie ma mowy. Gdy tylko do jego gadzich uszy dotarł dźwięk odbezpieczanej broni, pochwyci tarzającą się Soul po ziemi i po prostu rzuci nią w stronę Ann. Niech nie będzie taka hop do przodu! I nieważne czy dziewczyna uniknie czy nie, Olbrzym uda się na obie panny, zamierzając zaatakować raz jeszcze ogniem. Toć stary wampir, doświadczenie z mocami w łapie ma. Oczywiście energię i tak zużywał W każdym razie podpalił jedną, tą zaś nieszczęsną Soul. Najbardziej irytująca, toć zna Kanibala. I niby skąd? Warto też wspomnieć że stwór nieco oberwał od kul, ale w wielki korpus. Krew się polała, ból pojawił... to jeszcze bardziej rozjuszyło napastnika, co zresztą było widać. Stwór zaczynał tracić kontakt z rzeczywistością, innymi słowy wpadał w szał, a to oznacza że i adrenalina rośnie. Co się wydarzy? Kto zaatakuje? Stwór nie podda się ofiarą, o nie nie. Nawet deszcz, nawet błoto. A skoro to przelotne opady, to i owy deszczyk przestawał już padać.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Nie Paź 26, 2014 6:21 pm


Ładny bałagan się zrobił… Zatem postarajmy się wszystko powoli zorganizować.
Póki co Coel był bezpieczny i nie musiał się martwić, że stanie mu się krzywda. Uwagę wampira całkowicie pochłonęła pierw jedna wampirzyca, następnie druga. Zatem na razie był poza zasięgiem działania Testamenta.
Deszcz faktycznie zacinał ostro z nieba, przedzierając się jesienne liście, które były już zbyt słabe i spadały na ziemię, wirując wraz z wiatrem. Jak wiadomo czarny ogień ma to do siebie, że jest o wiele potężniejszy od pospolitszego ognia. Jednak osłabiał nieco czarne płomienie, które zaczęły przeżerać w zastraszającym tempie płaszcz, jaki Soul miała na sobie. Zdarła go z siebie, jednakże nie ugasiła płomieni. Był to czarny ogień, nie zwykły, ogniskowy… Samo uderzenie o drzewo było bolesne. Wystarczy przecież spojrzeć na masę wampira i z łatwością można pomyśleć, że uderzenie nie będzie bezbolesne. Na skórze wampirzycy pojawią się krwiaki i jeśli ktoś ją tam dotknie, na pewno zaboli. Moc pieśni owszem, uspokoiła, nerwy zniknęły i wampir przez chwilę mógł poczuć błogi spokój. Jednak na głód potwora wpłynąć nie mogła i Testament wciąż go czuł.
Anna także nie stała w miejscu i również podjęła chęć walki. Wyjęła swoją broń, która w jednym magazynku ma do dziewięciu naboi, które władowała w postać wampira. Ten jednak postanowił „zasłonić” się Soul. Oboje oberwali. Testament przyjął na siebie dwa pociski w korpus, jedna kula trafiła pod splotem słonecznym, druga przeszyła prawe ramię. Soul także oberwała, w lewe ramię oraz w brzuch. Oboje odczuli ból, z ich ran sączyła się krew, a Soul dodatkowo wpadła na Annę z impetem. Obie panie się zachwiały. Co zrobią, żeby utrzymać równowagę?
Należy także wspomnieć, że moc Soul przy oberwaniu przestała działać, ponieważ wampirzyca chwilowo straciła koncentrację. Sam zaś wampir czując świeżą krew oraz ból z powodu ran, rozjuszył się jeszcze bardziej...
Deszcz powoli ustępował. Z ulewy zmienił się w normalny deszcz. Drzewom zaś póki co nie grozi nic niebezpiecznego. Las przetrwał, cieszmy się i zatańczmy taniec hula!


Kolejka odpisywania wciąż obowiązuje i nie uległa zmianie.

_________________
Powrót do góry Go down
Anna Hale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1339-anna-hale#25245 http://vampireknight.forumpl.net/t1400-anna-hale
Zarejestrował/a : 27/02/2014
Liczba postów : 431


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Nie Paź 26, 2014 7:02 pm

Anna, wiedziała, że zwykła broń wiele nie zdziała, ale starała się korzystać z tego co ma. (Należy wspomnieć, że wyraźnie było napisane gdzie celowała Anna i trzeba dodać, że wampirzyca świetnie z nich strzela, więc nie wiadomo jak Testament dostał w ramie, jak tam nie celowała.) Mimo to ważne, że dostał. Lecz tego, że i postrzeliła wampirzyce się nie spodziewała, chociaż można było przewidzieć, to że wampir zakryje się nią. Przeklinała sobie pod nosem, chowając bronie.  Soul, wpadając na Anne zwyczajnie mało co jej nie przewróciła, lecz ta szybkim wampirzym ruchem wczepiła się w dziewczynę łapiąc równowagę. Jednak wpadła pewnie w i czarny ogień, ale nie zdążyła odskoczyć. Wtedy usłyszała ze Vincenty chce wyjaśnień, przez co spojrzała na niego, niestety już w wampirzej postaci.
-Czy teraz mam Ci to tłumaczyć?- warknęła wściekła na niego. NIe miał kiedy się zapytać tylko teraz. -Odsuń się, a najlepiej zwiewaj stąd, jeśli możesz.- Jednak spojrzała po chwili na Testamenta, by nie tracić czasu. Oczywiście teraz spróbuje za pomocą swojej mocy zmanipulować go.
-Stój.- Powiedziała patrząc mu w oczy, a wątpliwie było by Testament nie patrzył na nich lub aby miał zamknięte oczy i idzie do nich na ślepaka. Oczywiście jeśli ma ochronę umysłu to jej starania pójdą na marne.

_________________
vivere nolit, qui mori non vult
Anka otrzymała fiolkę z substancją, która po wypiciu, tworzy wokół osoby - która wypiła zawartość - cieńką otoczkę, przez co postać staje się niewidzialna na dwa posty - ubrania także. Artefakt jest jednorazowy. Należy wypić całość, żeby działał.

I can see every tear you've cried
like an ocean in your eyes
All the pain and the scars have left you cold
I can see all the fears you face
through a storm that never goes away
Don't believe all the lies that you've been told

I'll be right here now
to hold you when the sky falls down
I will always
be the One who took your place
When the rain falls
I won't let go
I'll be right here

Powrót do góry Go down
Vincent Coel



http://vampireknight.forumpl.net/t1603-vincent-coel#33154
Zarejestrował/a : 20/10/2014
Liczba postów : 16


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Nie Paź 26, 2014 7:16 pm

Ruchy walczących były nie do pojęcia, Vicent nie był wstanie ogarnąć dlaczego mężczyzna dalej mógł pomimo ran postrzałowych, starał sobie wyjaśnić to tym, iż jest pod wpływem jakiegoś narkotyku, jednak to nie wyjaśniało nadludzkich ruchów i reakcji pozostałej dwójki. Nieznana dziewczyna została rzucona w Annę, która złapaną ją, kolejnym dziwnym zjawiskiem były czarne płomienie, chłopak nie wiedział co ma myśleć o tym wszystkim. Mimo wszystko adrenalina przepływała przez niego. Nie skomentował w żaden sposób słów Anny, a kiedy ta była zajęta dziewczyną postanowił działać, nie miał zamiaru uciekać, to nie w jego stylu. Zaczął z całych sił biec w stronę masywnego człeka, chcąc przerwać jego kolejne działania. Kiedy był blisko napastnika starał się ciąć go w okolicach szyi, trzymając noże ostrzami wzdłuż ręki. Wcześniejsze pociski Anny nie wyrządziły mu krzywdy, liczył na to, że ten się wykrwawi, jednak w tej sytuacji nie było wyjścia. Mężczyzna ten był zbyt niebezpieczny, więc Coel chciał zakończyć to jak najszybciej. Zaraz po pierwszym ciosie drugą ręką celował w brzuch.
- Nie wiem o co tu chodzi, ale muszę cię powstrzymać... - Pomyślał sobie na głos atakując. Zdawał sobie sprawę z tego, że cała ta sytuacja jest ponad jego pojmowanie, jednak musiał próbować. W jego głowie zaczęły się pojawiać wspomnienia słów wuja, który wspominał o potworach, wampirach, kiedyś Vincent wyśmiał go nazywając go szaleńcem, jednak teraz zaczynał wątpić w swe wierzenia.
Powrót do góry Go down
Soul

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1605-soul#33205
Zarejestrował/a : 19/10/2014
Liczba postów : 17


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Nie Paź 26, 2014 7:36 pm

Bolało jak diabli, lecz gdy się wiele już razy w życiu oberwało, można zacząć panować nad chęcią poddania się, ucieczki. Zwłaszcza, że dziewczyna powoli zaczęła się denerwować, nie tylko na to, że bydle z którym walczyła razem z nieznajomą wampirzycą, był trudnym przeciwnikiem, lecz również... Że towarzyszący im człowiek, kompletnie nie reagował na ostrzeżenia. Tak więc, gdy tylko Soul zderzyła się z wampirzycą, starała się jakoś zabezpieczyć przed upadkiem, zakładając jedną nogę do przodu i używając tego sposoby, jako przeciwwagi. Choć po deszczu, grunt mógł być w niektórych miejscach grząski, to jednak po chwili zdołała z trudem utrzymać się na dwóch nogach, odstępując na dwa kroki od nieznajomej.
- On nic o nas nie wie...- Westchnęła, patrząc na ludzkiego chłopaka i dotykając jedną dłonią rany na brzuchu. Krwawienie powinno za jakiś czas ustać, lecz ból nadal był odczuwalny.
- Nie idź tam!- Głupiec, chłopak mimo słów swej towarzyszki, postanowił jednak nagle ruszyć prosto w łapy kanibala. I to z czym? Nożem, który wampir mógłby z łatwością połamać na kawałki. No właśnie... Ostrze. Dziewczyna nie tracąc więcej czasu, zmieniła zdrową rękę w ostrze miecza. I pomimo czucia na sobie wpływu pozostałości po czarnym ogniu, ruszyła za chłopakiem w stronę wampira, choć też mogła ponieść kolejną porażkę. Była jednak szybsza od nieznajomego i to dawało jej nadal pewną szansę.
- Jeśli możesz, celuj mu w głowę. jest wystarczająco wielki, by trafić, nie celując jednocześnie w nas.- Krzyknęła jeszcze do wampirzycy za sobą i stanęła przed mężczyzną, licząc na to, że ten nie zdążył jeszcze oderwać człowiekowi żadnej kończyny. I tym razem, nie zamierzała go udobruchać. Celowała w serce, by przebić je chłodem ostrza i bez względu na to, czy udało jej się trafić tam, gdzie chciała, zaczęła później przesuwać ostrze w dół. Jeśli rzeczywiście zdołała trafić...
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1832


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Nie Paź 26, 2014 8:53 pm

Nie ma to, tamto. Kanibal nie jest pierwszym, lepszym amatorem walk! Bestia również ma na karku mnóstwo potyczek, które idealnie wyrobiły w nim ducha walki, a przede wszystkim był głodny! Głodny jak diabli i to najbardziej nakręcało! Lecz chwilowa moc Soul jaka owładnęła potworem, nieco spowolniło gniew... lecz nie na długo, skoro niebawem wampirzyca miała ponowne kłopoty i koncentracja na utrzymanie mocy uległa zachwianiu, aż w końcu zniknęła. Bestia na nowo się przebudziła, tym razem jeszcze bardziej wściekła o rany oraz grzebaniem w umyśle. W dodatku nadal do jego zmysłów uderzyła krew. Prychnął niczym byk, widząc kolejne ataki na jego osobę. I niby jak Anna nasza rycerska wampirzyca mogła złapać kontakt wzrokowy? Wampir znajdował się nieco dalej, omiatał wzrokiem ich wszystkich pokolei, nie mógł zatrzymać akurat spojrzenia na wampirzycy, to byłoby zgubne! Dlatego musi kombinować dalej. Wracając jednak do pozostałych. Chłopak się ruszył. Stwór obnażył wściekle zębiska, cofając się o krok. Gdy tylko ten wziął zamach, stwór usiłował złapać jego ręce z ostrzami, a jak się powiedzie, wymierzy mu kopniaka w jego korpus. A siły olbrzym wcale nie oszczędzał. Nie miał zamiaru go odrzucić, bo widząc kolejną próbę ataku i to od tej niedawno podpalonej, zamierzał nakierować ciałem chłopaka prosto na nią oraz to ostrze. Tak, zamierzał go na nie nadziać. Dosłownie stwór tracił cierpliwość, bo im dłużej nie miał nic w paszczy, a bolące rany dokuczały popadał w gorszy amok i naprawdę konkretny... co nie wróżyło nic dobrego dla Kanibala. Ale jak obrona się powiedzie? Przekonamy się, w każdym razie, ma jeszcze jednego asa w rękawie. Przemianę.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Pon Paź 27, 2014 8:51 am

Jasne, każdy wampir jest doskonałym strzelcem, gdy wytrenuje swoje umiejętności. Ale pamiętać należy, że Testament nie był nieruchomym celem, przemieszczał się i rzucił w Annę biedną wampirzycą. W dodatku deszcz oraz wiatr stanowiły naturalną przeszkodę w osiągnięciu celu, czego Anna nie wzięła chyba pod uwagę.
Obie dziewczęta odzyskały równowagę dzięki interwencji Anny. Dzięki temu nie wylądowały w błocie, z poślizgu i nie stały się łatwym celem ataku wampira. Nie wpadła w czarny ogień, ponieważ Soul pozbyła się płaszcza, który zajął się złośliwym ogniem.
Sprawa kontaktu wzrokowego… Aby złapać kogoś w swoją moc, ofiara tejże zdolności także musi spojrzeć w oczy atakującego. Tego Testament nie uczynił, rozglądając się po każdym z osobna. Jak zauważył sam Testament odległość także nie sprzyjała romantycznym spoglądaniem sobie w oczy.
Coel biegł wojowniczo w stronę wielkiego wampira, cudem nie poślizgnąwszy się na błocie. W tym starciu chłopak nie miał szans z szybkością wampira. Został schwytany za dłoń z ostrzem, które mu wypadło. Wampir uderzył chłopaka w tułów. Do uszkodzeń wewnętrznych nie doszło, na jego szczęście, jednak przez dłuższy czas na pewno będzie zamroczony. Mógł odczuwać ból przy braniu powietrza do płuc.
Dziewczyna zdołała zmienić dłoń w miecz, którym zamierzała wycelować w wampira. Testament ponownie zasłonił się żywą tarczą, więc jeśli Soul nie zatrzyma się, przebije chłopaka, choć zdoła także dźgnąć wampira. Czy zda się jednak na takie wielkie poświęcenie? Chłopak mógł przecież umrzeć, wykrwawiając się (pamiętając, że nie można zabić czyjejś postaci bez zgody gracza). Zarówno serce Testamenta jak i spora część jego tułowia była zasłonięta Coelem, który wciąż odczuwał zamroczenie i nie mógł jak stawić oporu przed dwoma wampirami.

_________________
Powrót do góry Go down
Anna Hale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1339-anna-hale#25245 http://vampireknight.forumpl.net/t1400-anna-hale
Zarejestrował/a : 27/02/2014
Liczba postów : 431


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Wto Paź 28, 2014 4:44 pm

Cóż gdyby wiedziała, jak postąpią inni to na pewno by nie próbowała manipulować Testamentem, gdyż jak widać teraz trwał totalny chaos, który tylko pogarszał sytuacje. Anna miała jeszcze kilka planów, jednak nie wiedziała jak zaatakować, a zwłaszcza, kiedy do olbrzyma podbiegł człowiek.
-Idiota.- Skomentowała krótko. NIe ma z nim najmniejszych szans, a mimo to dalej się tam pcha. Następnie zauważyła, że i dziewczyna zaczyna się pchać tam, co tylko bardziej wkurwiło Anne. Przyjrzała się poczynaniom Testamenta i widząc, co zamierza zrobić z Vincentem stanęła szybkim, wampirzym ruchem za Soul i nie patrząc na jej reakcje złapała ja za koniczynę, która zmieniła się w broń kierując ją w dół. Wtedy najprawdopodobniej Vincenty wpadnie w łapy Soul.  Była to dla niej najrozsądniejsza decyzja, gdyż nie chciała ryzykować życia chłopaka. gdyby był wampirem to pewnie by nawet nie zareagowała.
Anna zaś bez dłuższego myślenia wbiegła w głąb lasu i z daleka przebyła kilkanaście metrów tak, że stała za Testamentem. (jednak jej droga była nieco skomplikowana, gdyż aby dotrzeć za TEstamenta musiała zrobił niemal pój okrążenia.) Jej zniknięcie na pewno da Testamentowi do myślenia, mimo to nie powinien zwrócić uwagi na to gdzie znajduje się Anna, gdyż sam miał problemy Vincentem i Soul, chociaż czy faktycznie miał problem z nimi?  Wyjęła wtedy swoja strunę, która schowała do płaszcza i zawijając ją sobie obu ręcznie na dłoniach skierowała się do wampira z zamiarem założenie, przełożenie mu struny przez głowę zaciekając ją na szyi. Oczywiście wszystko robiła nie żałując siły, a także szybkimi, wampirzymi ruchami więc zajęło jej to nie więcej niż minutę. Jednak czy się uda?

_________________
vivere nolit, qui mori non vult
Anka otrzymała fiolkę z substancją, która po wypiciu, tworzy wokół osoby - która wypiła zawartość - cieńką otoczkę, przez co postać staje się niewidzialna na dwa posty - ubrania także. Artefakt jest jednorazowy. Należy wypić całość, żeby działał.

I can see every tear you've cried
like an ocean in your eyes
All the pain and the scars have left you cold
I can see all the fears you face
through a storm that never goes away
Don't believe all the lies that you've been told

I'll be right here now
to hold you when the sky falls down
I will always
be the One who took your place
When the rain falls
I won't let go
I'll be right here

Powrót do góry Go down
Soul

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1605-soul#33205
Zarejestrował/a : 19/10/2014
Liczba postów : 17


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Pon Lis 03, 2014 5:56 pm

/ brak odzewu od Vincenta

Była w pełni gotowa na to, że kanibal wykorzysta chłopaka, jako żywą tarczę. Do było podobne do tego tchórza, w końcu jeszcze przed chwila to samo zrobił z nią. W każdym razie, wampirzyca już miała zniżyć swój miecz na dół, by wykonać kolejny ruch, nie zagrażający życiu człowieka, lecz... Została zaskoczona. I to nie przez Testamenta, którego miała unieszkodliwić, ale przez dziewczynę, która, jak przedtem jej się wydawało, walczyła po tej samej stronie. Czyżby zmieniła zdanie i zaczęła pomagać wampirowi? A może tak bardzo jej zależało na ludzkim chłopaku, że strach o niego przesłonił jej rozum?
- Co robisz?! Strzelaj!- Krzyknęła do nieznajomej, lecz nie było w jej głosie słychać gniewu. Przesadne emocjonowanie się, nie było wskazane, a mogło jedynie pogorszyć sytuacje, mącąc myśli. Dlatego Soul zdecydowała się przekazywać swoje zdanie w prostych, krótkich zdaniach, bez emocji, łatwych do podłapania przez towarzyszące osoby. Oby...
- Jak nie, to zabieraj go!- Dodała na odchodne, wskazując ludzką ręką na chłopaka trzymanego przez wampira. Jeśli czarnowłosa naprawdę chciała jego dobra, to nawet lepiej, by go od razu zabrała. Zmniejszy tym choć trochę ryzyko, że ktoś tu zginie.
Później jednak, nie czekając, by Testament czegokolwiek więcej się dowiedział z jej planów, wyrwała swoje przemienione w miecz ramię z uścisku nieznajomej i klękając lekko przy ziemi, wykonała jednocześnie obrót w prawo. Przypominało to trochę układ taneczny, choć nie miało w żadnym razie na celu zabawy. Natomiast, gdy Soul była już nachylona przed nogami Testamenta, z boku, gdzie nie było już ryzyka zranienia kogokolwiek, poza kanibalem, nastolatka uniosła ostrze w górę, by przeciąć nim stawy, mięśnie i inne partie tylnej części dolnych kończyn wampira, by ten z bólu i trudności utrzymania równowagi, po prostu upadł. Leżąc, byłby dużo łatwiejszym celem. Jeśli więc Testament nie zdołał się obronić przed atakiem wampirzycy, ta nie tracąc czasu, będzie próbować podnieść się znów na równe nogi i stanąć przed (lub nad) wampirem, gotowa do kolejnego ataku, a w razie możliwości, odepchnąć również od wampira, człowieka. Chyba, że wcześniej zrobiłaby to czarnowłosa i w następstwie tego, stojąc nad niezasłoniętym już przez nikogo mężczyzną, czując, że nie zdoła już zbyt długo utrzymać przywołanej broni, spróbowała u zadać cios w gardło., co z pewnością by go nie zabiło, lecz przysporzyło wielu problemów.
- Nadal nie chcesz po dobroci?- Ponowiła propozycje wobec wampira, chcąc tym samym zakończyć całą tą farsę.
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1832


PisanieTemat: Re: Środek lasu   Czw Lis 06, 2014 6:53 am

U r o c z o!
Kanibal zdołał się obronić człowiekiem, więc nożyk wampirzycy nie zranił go w żaden sposób. Ba, ta druga się dołączyła żeby powstrzymać koleżankę, a ich kumpel zdychał od kopniaka olbrzyma. Czyżby się udało? Na pewno! I dlaczego nasze piękności wymieniały między sobą zdania, nie robiąc kompletnie nic. I naprawdę Anna uda się w głąb lasu po tak długim czasie i że bestia nic przez ten czas nie robiła? Wolne żarty. Gdy nasza święta trójka zajęła się sobą, wówczas stwór w tym samym koszmarnym czasie skorzystał zaś z mocy ognia. Niczym miotacz ognia przywołał płomień aby podpalić całą trójkę (oczywiście zaatakował Ann nim ta pomyślała o udaniu się w las!). Nieważne czy spalą się ich włosy, będą ogromne poparzenia ciała. Mają paść i cierpień, mają przestań się ruszać żeby wielkie szczęki potwora mogły zamknąć się na ich chudych, pełnych żył szyjach. Bo jeśli zaś coś sie wydarzy niesamowitego, zaczną się ogromne kłopoty bo ten gad aż buchał wściekłością oraz głodem. A obroża? Zaczęła delikatnie iskrzyć, dając bestii wyraźnego kopa i przypomnienie odnośnie niekontrolowanego gniewu. Warto też dodać, że po podpaleniu, będzie próbował zaatakować Soul. Powalić, ugasić ogień, wycofując go z niej w chwili ugryzienia ją w szyję. Reszta... reszta niech kona. A jak z pogodą? Nieważne! Czarny ogień jest znacznie trudniejszy do od takiego ugaszenia.
Powrót do góry Go down
 
Środek lasu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 8 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 7, 8, 9, 10, 11  Next
 Similar topics
-
» Serce zakazanego lasu
» Polana w środku lasu
» Centrum Zakazanego Lasu
» Skraj lasu
» Wschodnia częśc zakazanego lasu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: Lasy-
Skocz do: